goniacy.pielegniarz
26.03.05, 10:52
"Czerwony Sztandar" z 24 maja 1971 roku zamiescił taką oto recenzję z Władcy
Pierścieni, której autorem był Władysław Oczeret.
Wiele jest sposobów, jakimi może posłużyć się wróg dla upokorzenia naszego,
rozwijającego się w duchu współzawodnictwa pracy kraju. Oto angielski pisarz
J.R.R. Tolkien opublikował jakiś czas temu książkę, atakującą w zakamuflowany
sposób nasz sprzyjający człowiekowi ustrój. Tytułowy Władca Pierścieni -
Sauron, jest przywódcą biednego kraju, w którym rozwinięty kolektyw posiada
autentyczną władzę, sprawowaną przez wybranych na dożywotnią kadencję Nazgulów
(zwanych w powieści, o ironio, upiorami). Orkowie - klasa robotnicza Mordoru -
są opisani jako postacie ohydnego wyglądu i obyczajów (jakże mógł dostrzec
piękno ludzi pracy wymuskany angielski panicz - potomek narodu
imperialistów?). (...) Świetnej organizacji pracy i porządkowi w Mordorze,
kraju przedstawionym jako "spopielona pustynia" (czyżby nutka zazdrości?),
przeciwstawia się obraz krain żyznych, "mlekiem i miodem płynących", w których
wszelkie dobra konsumpcyjne rosną nieomal "na drzewach". Jednak skąd biorą się
w rzeczywistości, ciężko stwierdzić - może to pomoc istoty nadprzyrodzonej,
tzw. boga? Ha, ha! (...) Podczas gdy w pracującym dzień i noc Mordorze brak
jest podstawowych produktów żywnościowych i wody, kraje sąsiednie opływają w
dostatki. Jak to mało subtelne odniesienie do naszej rzeczywistości, w której
wybujały kapitalizm mami nas obrazkami dobrobytu, którego źródeł nie sposób
się dopatrzeć (czary Gandalfa i elfów?), a chłopi i robotnicy naszego obozu
pracują rzetelnie i uczciwie, dorabiając się bez krzywdy ludzkiej, dochodząc
do wszystkiego pracą własnych rąk. (...) Elfy, hobbici i tzw. szlachetni duzi
ludzie symbolizują grupę próżniaczej arystokracji i burżuazji, próbującej
przeciwstawić się globalnej rewolucji, podczas gdy orkowie i trolle, ukazani
jako stwory ciemności, kryją się pod ziemią i niby górnicy w pocie czoła
harują na kawałek suchego chleba (nie dla nich lembasy ani miruvor!).
Organizujący ich w związki, dokarmiający i walczący o prawa mniejszości
czarodziej Saruman zostaje napiętnowany i nazwany zdrajcą, jego siedziba
zniszczona przez zawsze gotową do chuligańskich wybryków, reakcyjną,
bikiniarską alternatywę. (...) Szerząc socjalizm w Shire, Saruman zostaje
schwytany i ukarany bez sądu przez hobbitów, wspomaganych (i opłacanych) przez
kapitalistyczne mocarstwo Gondoru. (...) "Siły dobra" w książce Tolkiena są
złożone z indywidualistów, których ręce nigdy nie skalały się ciężką pracą. I
to dyskryminuje Froda, Aragorna, Boromira oraz szerzyciela zabobonów i guseł
czarodzieja Gandalfa. A Tom Bombadil to w jednej osobie przedstawiciel
bananowej młodzieży i satrapa we własnym kraiku, utracjusz i tyran,
dysponujący nieograniczoną władzą - jakim prawem? (...) Jeszcze Faramir,
zawsze elegancki, inteligentny i czarujący niczym James Bond, sabotujący
wszelkie przejawy internacjonalizmu. Galeria postaci bez ideologicznego
kręgosłupa, poderwanych do walki na zasadzie "przeciw inności". Jakie to
szczęście, że rewolucji socjalistycznej nie da się powstrzymać przez wrzucenie
jakiejkolwiek, choćby i najcenniejszej relikwii do ognia. Trzymaj się
Mordorze, otoczony przez wrogich reakcyjnych sąsiadów!
www.wapmagazine.pl/index.php?art=286