gargamel.z.rm
10.04.05, 18:55
Panowie Kaczyńscy idą do władzy z hasłem walki z przestępczością na ustach.
Kłopot w tym, że przestępcami są dla nich ci wszyscy, którzy nie podzielają
ich wizji świata.Wielki Aleksander lewicy – Małachowski – bał się
Kaczyńskich. Ciekawe, że hrabia Małachowski nie obawiał się tak bardzo
Giertycha ani – jak polskie elity – Leppera, ale lękał się właśnie twórców
Prawa i Sprawiedliwości... Jego obawy nie były bynajmniej spowodowane
osobistą strachliwością: Małachowski zaliczył Sybir, więzienia PRL-u, był w
opozycji do dawnego systemu, a w końcu – do własnych kolegów
z „Solidarności”, gdy ci zdradzili społeczeństwo. Zawsze był sobą, żył tak
jak chciał i drogo za to płacił. Gdy w ostatnich latach podeszły wiekiem i
walczący z zaawansowanym nowotworem, w co drugim swoim tekście ostrzegał
przed zgrają spod znaku PiS, wielu ludzi uważało, że to jego starcza obsesja.
Nie sądzę, bo do końca zachowywał jasność umysłu i zawsze miał dobrą intuicję
polityczną. Widział, że na Giertychów nigdy nie będzie głosowała znaczniejsza
liczba wyborców, bo LPR jest zbyt fanatyczna i przykościelna. Nie bał się
Leppera, bo cokolwiek by o nim powiedzieć, nie jest przecież fanatykiem, a
poza tym trafnie diagnozuje polskie bolączki. Małachowski wiedział, że
prawdziwym nieszczęściem dla kraju mogą być Kaczyńscy: przebiegli,
fanatyczni, bezlitośni. To oni rozbili „Solidarność” („wojna na górze”), na
krótko, ale skutecznie uwiedli Wałęsę, zbudowali Porozumienie Centrum
(pamiętacie Telegraf?), wydoili FOZZ, a potem zgrabnie wskoczyli do rządu
Buzka, dogadali z Opus Dei i – gadając o prawie i sprawiedliwości –
wślizgnęli się do parlamentu. Ich plan dla Polski to ideologia zamiast
gospodarki. Totalna lustracja i dekomunizacja, którą mamią wyborców jako
tematem zastępczym.
Kiedy patrzę na walkę Lecha Kaczyńskiego z lewicowym klubem Le Madame („FiM”
12/2005), wspominam bicie na trwogę Małachowskiego. Kaczyńscy na każdego
znajdą paragraf: jeżeli staniesz im na drodze – znajdą i na Ciebie. W
Warszawie zaczęło się od „Spadaj, dziadu!” wypowiedzianego do niezadowolonego
wyborcy, czyli chlebodawcy Kaczyńskiego, a potem już była wojna z
prostytutkami, dyskotekami, bezdomnymi, alterglobalistami, gejami i
lesbijkami, a wreszcie – z klubem skupiającym artystów i ludzi niezależnie
myślących. Narażony jest każdy, kto odstaje od konserwatywnego modelu, od
fasonu ukształtowanego przez katolicką większość. Każdy, kto nie jest z nimi,
jest potencjalnym przestępcą, którego mogą spotkać szykany, wyrzucenie na
bruk, napiętnowanie, zakaz wychodzenia na ulicę. Nie mam żadnych wątpliwości,
że taki sam los czeka antyklerykałów: partię, kluby i gazetę. To tylko
kwestia czasu. Przestępcą nie jest ten, kto prawo przestępuje, ale kto
przekracza wąskie ramy wyznaczone przez PiS, który to skrót Małachowski
czytał jako Przerażenie i Strach. Jeżeli wśród waszych znajomych są tacy,
którzy chcą głosować na Kaczyńskich, wybijcie im to z głowy zanim będzie za
późno!
ADAM CIOCH