witek.bis
04.05.05, 09:32
W marcu tego roku premier Belka złożył enigmatyczne oświadczenie:
„Zrobię wszystko, aby 5 maja Sejm zdecydował o samorozwiązaniu.”
Dzisiaj dzięki Bogu mamy już 4 maja, a wciąż nie bardzo wiadomo co premier
miał na myśli. Co gorsza wygląda na to, że on już to „wszystko” zrobił, bo w
dzisiejszej Rzepie sprawia wrażenie lekko zrezygnowanego:
„Szef rządu podtrzymał decyzję o złożeniu dymisji, gdyby 5 maja Sejm nie
zdołał przyjąć uchwały o samorozwiązaniu. Liczy się zarazem z tym, że
prezydent Aleksander Kwaśniewski - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami -
tej dymisji nie przyjmie. W takim przypadku Belka nie będzie się aktywnie
angażował w prace Partii Demokratycznej, a być może swoją działalność
partyjną w ogóle odłoży do czasu zakończenia misji rządowej.”
Tak też podejrzewałem, że 5 maja misja rządu Belki będzie „wypełniona” ale
wcale nie zakończona. Tak podejrzewali chyba wszyscy oprócz politycznych
wizjonerów z UW, którzy w marcu zapewniali publiczność, że dymisja zostanie
przyjęta, a Belka 5 maja przystąpi do PD. Panowie unici! Może warto choć na
chwilę wyjąć knebel z ust Frasyniuka i dać mu możliwość skomentowania
tego „zaskakującego” rozwoju wypadków?