gosc.z.korony
14.05.05, 09:36
Tylu jest ludzi biednych i bezradnych w naszym kraju. Tylu ludzi popada w
rozpacz. Nie widzi wyjścia z trudnych życiowych sytuacji. Tyle się o tym
mówi, a w kraju drzemie potężna siła - zdawało by się powołana do pomocy
Naszym bezradnym Rodakom - Naszym bezradnym Bliźnim.
Zapytam wprost: czy ktoś widział, aby księża masowo pomagali ludziom?
Odwiedzali ich (nie od święta ale tak na codzień). Z własnej inicjatywy
interesowali się ich problemami? Żeby zanosili np.: staruszkom chleb, by
darowali ubogim, wielodzietnym rodzinom pieniądze, aby te mogły się ogrzać,
czy opłacić komorne? By pomogil (a przecież to wykształceni ludzie), osobom
niepełnosprawnym, czy starszym, załatwiać jakieś konieczne - urzędowe sprawy?
Czy faktycznie księża wywiązują się ze swojej chrystusowej posługi? Czy
jedynie zajmują się tym tylko, co w kapłaństwie jest najprzyjemniejsze? Czy
nie ograniczają się też do wysuwania rządań i nakazów?
A jeśli tak, to skąd się bierze tolerancja dla tych ,,społecznych świętych
krów''?
Niech się więc wezmą do roboty i udowodnią, że są Nam rzeczywiście do czegoś
potrzebni - przynajmniej w tej ilości i jakości!