Gość: sdh co Pan sądzi o żubrowinach z sokiem żurawinowym? IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 24.05.05, 16:58 co Pan sądzi o żubrowinach z sokiem żurawinowym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samantaa Pnie Maćku IP: 212.244.54.* 24.05.05, 17:18 pojutrze jest dzień Matki i ja bym chciała przyrządzić jakieś smakowite ciasto dla mojej rodzicielki. mógłby Pan mi cos polecic? moja mama uwielbia szarlotki, ale teraz jest tak ciepło wiec może jakis torcik jabłkowy? ps. jeżeli Pan odp, to prosze podac składniki w szklankach czy łyżkach a nie g/dg bo ja sie jeszcze nie orientuje co i jak pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Pnie Maćku 25.05.05, 01:34 Już pędzę z przepisem. Tort jabłkowy Ciasto: 4 jaja 100 g zmielonych orzechów włoskich lub laskowych 80 g cukru pudru 50 g mąki 2 łyżki mleka szczypta soli Krem: 300 ml śmietanki tortowej – 36 % 200 ml jogurtu naturalnego 40 g cukru pudru cukier waniliowy 2 listki żelatyny 5 jabłek 50 g cukru łyżka soku z cytryny Oddzielamy żółtka od białek. Białka z cukrem pudrem i szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę, dodajemy mąkę, zmielone orzechy, żółtka i mleko. Dokładnie i delikatnie mieszamy. Tortownicę smarujemy masłem i wlewamy ciasto. Pieczemy przez 30 minut w temperaturze 170 º C. Przygotowujemy jabłka, w tym celu kroimy je na pół, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w cienkie plasterki. Wrzucamy je do garnka i podgrzewamy, dolewając sok z cytryny i dosypując cukier. Po zagotowaniu odstawiamy jabłka do ostudzenia. Żelatynę rozpuszczamy w 2 łyżkach gorącej wody. Śmietankę ubijamy z cukrem pudrem i cukrem waniliowym, w trakcie ubijania dodajemy rozpuszczoną żelatynę, a na końcu mieszamy z jogurtem. Ciasto po ostudzeniu smarujemy grubą warstwą kremu i układamy na wierzchu jabłka. Wstawiamy do lodówki. Szarlotka popularna Ciasto: 350 g mąki (ok. 2 szklanki) 100 g cukru 150 g masła 2 łyżki smalcu 1 jajo proszek do pieczenia cukier waniliowy Nadzienie: 750 g jabłek , najlepiej winnych 250 g cukru Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy masło i smalec. Siekamy nożem, następnie ubijamy jako z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Łączymy z mąką i wyrabiamy ciasto. Dzielimy ciasto na dwie części. Z 2/3 wałkujemy placek o grubości 1,5 cm. Blachę smarujemy masłem i posypujemy mąką. Kładziemy na nią placek i pieczemy w nagrzanym do 180ºC piekarniku na złoty kolor - ok. 30 minut. Jabłka obieramy, szatkujemy, wrzucamy do rondla smażymy z cukrem na marmoladę. Ciepłą masę nakładamy na upieczony placek. Z pozostałej 1/3 ciasta formujemy wałeczki i układamy z nich kratkę na wierzchu ciasta, smarujemy posłodzonym mlekiem. Wstawiamy do gorącego piekarnika na mniej więcej 10 - 15 minut, aż wierzch się zarumieni. Kroimy następnego dnia. Szarlotka świąteczna Ciasto: 400 g mąki (ok. 2,5 szklanki) łyżka cukru 150 g masła 125 ml śmietany żółtko Nadzienie: 1 kg jabłek łyżka cukru 50 g rodzynek 50 g tartej bułki skórka otarta z cytryny Z wszystkich składników wyrabiamy ciasto, nie powinno być zbyt gęste, wiec w razie potrzeby można dodawać trochę śmietany. Ciasto rozwałkowujemy na posypanej mąką stolnicy na prostokątny placek grubości 1 cm i dzielimy na dwie części. Wysoką na 5 cm blachę smarujemy masłem i wykładamy ciastem. Jabłka obieramy, szatkujemy, mieszamy z cukrem (jeśli są bardzo kwaśne, to możemy dodać cukru), bułką tarta i dodatkami. Nakładamy tak przygotowane jabłka na formę, po czym szczelnie przykrywamy drugą połową ciasta. Pieczemy w temperaturze 180ºC przez 45 – 50 minut. Podajemy ciasto na gorąco posypane cukrem pudrem. Szarlotka na sposób wschodni Ciasto: 450 g mąki (ok. 2,5 szklanki) 150 g cukru pudru 5 żółtek 150 g oliwy Nadzienie: 1 kg jabłek po 500 g fig, daktyli, orzechów włoskich, moreli 250 g rodzynek 125 g cukru Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy żółtka utarte z cukrem pudrem i oliwę. Wyrabiamy kruche ciasto i dzielimy na trzy części. Formę lub tortownicę wykładamy 1/3 ciasta. Pozostałe 2/3 dzielimy ponownie na 4 równe części, każdą z nich wałkujemy. Jabłka obieramy i kroimy na plasterki, orzechy po sparzeniu obieramy, figi i daktyle cienko kroimy, rodzynki płuczemy i odsączamy. Układamy w formie warstwę jabłek i orzechów włoskich, przykrywamy ją ciastem, następnie warstwę jabłek i fig, znowu przykrywamy ją ciastem, warstwę jabłek i rodzynek, a na końcu warstwę jabłek i daktyli. Każdą warstwę przykrywamy ciastem. Na wierzchu kładziemy połówki moreli i posypujemy grubym cukrem kryształem. Ciasto wstawiamy na godzinę do nagrzanego do 180 – 200ºC piekarnika. Szarlotka z lukrem Ciasto: 300 g mąki (niecałe 2 szklanki) 200 g masła 100 g obranych, mielonych migdałów szklanka cukru pudru cukier waniliowy jajo Nadzienie: 1 kg jabłek sok z połowy cytryny 60 g mąki ziemniaczanej 8 łyżek calvadosu 700 ml soku jabłkowego 80 g płatków migdałowych 150 g cukru pudru białko Przygotowujemy kruche ciasto: przesiewamy mąkę na stolnicę, dodajemy zmielone migdały, cukier puder, cukier waniliowy, jako i pokrojone masło. Siekamy wszystkie składniki nożem, na koniec wyrabiamy ciasto rękami. Gotowe, wyrobione ciasto chowamy do lodówki na co najmniej godzinę. Jabłka obieramy, kroimy, polewamy sokiem z cytryny. Mieszamy mąkę ziemniaczaną z 0,5 szklanki soku jabłkowego. Resztę soku gotujemy z cukrem, ew. calvadosem (6 łyżek) i jabłkami. Gdy zacznie się gotować, wlewamy rozrobioną mąkę, zagotowujemy i odstawiamy. Wyjmujemy ciasto z lodówki, bierzemy 2/3 ciasta, wałkujemy i wylepiamy formę razem z brzegami do wysokości 5 cm . Dno nakłuwamy widelcem. Nakładamy masę jabłkową i przykrywamy plackiem z pozostałej części ciasta. Szczelnie sklejamy brzegi. Pieczemy godzinę w temperaturze 200ºC. Po 40 minutach dobrze jest ciasto przykryć np. papierem pergaminowym. Przygotowujemy lukier mieszając białko z cukrem pudrem i 2 łyżkami calvadosu na błyszczącą, gęstą masę. Gdy ciasto ostygnie nakładamy lukier i posypujemy zrumienionymi płatkami migdałowymi. Ciasto jest bardzo pracochłonne, ale warte uznania. Poza tym warto z Mamą wypić "szarlotkę" za jej zdrowie: Bierzemy 100 ml żubrówki, 100 l soku jabłkowego i kilka listków świeżej mięty. Najlepsza szarlotka pod słońcem! Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: co Pan sądzi o żubrowinach z sokiem żurawinow 25.05.05, 01:28 Muszę szczerze przyznać, że nie wiem co to jest??? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: co Pan sądzi o żubrowinach z sokiem żurawinow 25.05.05, 08:44 Odpowiedź przeskoczyła niżej, ale ją powtórzę. Muszę się przyznać do tego, że nie wiem co to jest żubrowina z sokiem żurawinowym. Czy to nowy rodzaj drinka, czy raczej gulasz popijany sokiem? Bardzo proszę pomóc ekspertowi i przybliżyć mi ten przepis. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi i nowe receptury:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sdh Re: co Pan sądzi o żubrowinach z sokiem żurawinow IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 25.05.05, 16:00 to mój przepis na odchudzanie bardzo smaczne i sycące sok żurawinowy rozcienczamy wodą, do tego dodajemy zmielone siemię lniane i łyżkę żubrowin. Pijemy szklankę rano i wieczorem, do tego szklankę rozcieńczonego soku z cytryny. W niecałe 2 tygodnie schudłem 4 kg. Naprawdę mniej się chce jeść. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: co Pan sądzi o żubrowinach z sokiem żurawinow 25.05.05, 16:28 Gość portalu: sdh napisał(a): > to mój przepis na odchudzanie > bardzo smaczne i sycące > sok żurawinowy rozcienczamy wodą, do tego dodajemy zmielone siemię lniane i łyż > kę żubrowin. Pijemy szklankę rano i wieczorem, do tego szklankę rozcieńczonego > soku z cytryny. W niecałe 2 tygodnie schudłem 4 kg. Naprawdę mniej się chce jeś > ć. > > pozdrawiam No proszę bardzo! Całkiem opacznie zrozumiałem intencję. Dziękuję bardzo za przepis w imieniu moim i innych internautów. Napewno się przyda! Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kajaka Czym różni się Pana Kuchnia Polska od innych? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.05.05, 17:32 Panie Macieju, Przed chwilą odwiedziłam Pana stronę internetową, na której reklamuje Pan swoją książkę Kuchnia Polska. Ja sama używam Kuchni Polskie, którą dostałam od mamy z roku 1958 i jestem z niej bardzo zadowolona. Korzystam też czesto z książek Lucyny Ćwierczakiewiczowej i Marii Monatowej. Czy Pana książka czymś różni się od kuchni polskich wydawanych za PRL. Krótko mówiąc, czy warto ją kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Czym różni się Pana Kuchnia Polska od innych? 25.05.05, 08:55 Trochę głupio mi zachwalać moją własną książkę i namawiać do kupna, tymbardziej, że nie jest tania. "Kuchnia Polska Kuchnia Rzeczyposoplitej Wielu Narodów" ma ponad 950 stron, waży trzy i pół kilograma, a kosztuje prawie 120 złotych. Ośmielę się jednak zauważyć, że jest inna niż książki Monatowej i Ćwierczakiewiczowej. Bardzo szanuję obie autorki i nie ukrywam, że mam w mojej biblioteczce nie tylko reprinty ale również oryginalne wydania ich książek. Często korzystam ze starych przepisów i staram się je modyfikować. Książki te głównie oddają ducha epoki, w której zostały napisane, zawierają cenne informacje o kuchni tamtych czasów. W mojej książce wraz z całym zespołem redakcyjnym podjęliśmy próbę przedstawienia historii kuchni polskiej od najstarszych dostępnych źródeł, równocześnie modyfikując niektóre przepisy, tak, żeby można było wykorzystać je we wspólczesnej kuchni. Całość została ubarwiona sześćuset cytatami z literatury pięknej, ze starych kronik i relacji z podróży po Polsce. Starałem się także zamieścić ciekawostki kulinarne i krótkie wstępy przed każdym rozdziałem (jest ich w sumie ponad 100) o obyczajach przy polskim stole. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiki Skąd Pan ma taka wiedzę kulinarną? IP: 67.111.137.* 24.05.05, 18:57 Panie Macieju. Gdzie się Pan tego wszystkiego nauczył. Chodzi mi o wiedze o historii potraw i ich pochodzeniu. Czy uczą tego każdego kucharza? Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Niedyskretne pytanie 24.05.05, 19:30 Ile - średnio - wydaje Pan pieniędzy na jedzenie w ciągu miesiąca? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Niedyskretne pytanie 25.05.05, 09:13 Przede wszystkim mam liczną rodzinę: ja (jak wielbłąd wygląda każdy widzi), moja żona - Joanna, czworo dzieci w wieku od 10 do 22 lat (co też świadczy o możliwościach całej gromadki) oraz trzy psy (każdy z innego rozdania - znalezione w różnych okolicznościach). To już wystarczy, żeby sporo wydać na jedzenie nawet korzystając z porcji "rodzinnych" w supermarketach. Oprócz tego mamy całą masę znajomych i przyjaciół, którzy bardzo często nas odwiedzają, nas, czyli osobno mnie i żonę, a do tego jeszcze każde z moich dzieci. Mój Dziadek - Henryk Kuroń miał taką życiową dewizę, którą mnie zaraził: "Gościa lepiej zabić niż nie nakarmić". Przez mój dom codziennie przechodzą spore gromadki gości i proszę mi wierzyć, że wszyscy kierują pierwsze kroki do kuchni, obserwuję, że często jakby mimochodem, zupełnie bezwiednie podnoszą pokrywki, a nawet zaglądają do lodówki. Swoją drogą nie mają szans odmówić, jeśli się uprę, że chcę ich czymś poczęstować. Dzięki temu czuję się spełniony jako kucharz, a poza tym mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku wobec mojego Dziadka.Sami Państwo widzą, że wydatki na jedzenie muszą być u mnie spore, a tak poważnie sięgają nawet pięciu tysięcy zł miesięcznie:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aster Re: Niedyskretne pytanie IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.05, 01:42 > Sami Państwo > widzą, że wydatki na jedzenie muszą być u mnie spore, a tak poważnie sięgają > nawet pięciu tysięcy zł miesięcznie:( Pytanie było niedyskretne, odpowiedź jednak nieco nietaktowna, biorąc pod uwagę przeciętny status polskiej rodziny i to, że często nie ma połowy tego na WSZYSTKIE wydatki. Przy równie licznej rodzinie i gronie znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Niedyskretne pytanie 27.05.05, 07:53 > > Pytanie było niedyskretne, odpowiedź jednak nieco nietaktowna, biorąc pod uwagę > > przeciętny status polskiej rodziny i to, że często nie ma połowy tego na > WSZYSTKIE wydatki. Przy równie licznej rodzinie i gronie znajomych. Kochani! Odpowiedź była szczera! Staram się odpowiedzieć na WSZYSTKIE pytania i nie unikam trudnych tematów. Tym samym mam świadomość faktu, że nie wszystkie pytania i nie wszystkie odpowiedzi są wygodne dla Pytającego i Pytanego:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aster Re: Niedyskretne pytanie IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.05, 10:19 Muszę przyznać, że nie znosiłam Pana programów w tv. Jakiś czas temu w bezsenne noce trafiałam na Pana na TVN. Tutaj na Forum jednak zyskał Pan na plus sposobem prowadzenia dyskusji. Chyba szerzej powinien się Pan udzielać w tej formie. ;) Pytanie może niezbyt miłe, ale kwota była w mojej obecnej sytuacji nie do przełknięcia. :) Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Niedyskretne pytanie 27.05.05, 12:47 Gość portalu: aster napisał(a): > Muszę przyznać, że nie znosiłam Pana programów w tv. Jakiś czas temu w bezsenne > > noce trafiałam na Pana na TVN. Tutaj na Forum jednak zyskał Pan na plus > sposobem prowadzenia dyskusji. Chyba szerzej powinien się Pan udzielać w tej > formie. ;) > Pytanie może niezbyt miłe, ale kwota była w mojej obecnej sytuacji nie do > przełknięcia. :) > Pozdrawiam :) W całej Polsce na widok powtórek moich programów najbardziej męczę się ja:) Do tego stopnia, że w nocy omijam TVN szerokim łukiem. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annika Re: Niedyskretne pytanie IP: *.ae.wroc.pl 27.05.05, 10:19 Gość portalu: aster napisał(a): > Pytanie było niedyskretne, odpowiedź jednak nieco nietaktowna, biorąc pod uwagę > > przeciętny status polskiej rodziny (...)> Epoka urawniłowki minęła, aster. I dobrze. Mimo że oczy mi w słup stanęły na widok tej sumki :) to jednak doceniam szczerość Gościa. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Skąd Pan ma taka wiedzę kulinarną? 25.05.05, 09:01 Przede wszystkim studiowałem historię w Olsztynie. Studiów wprawdzie nie ukończyłem, bo porwał mnie wicher "rewolucji", ale zawsze marzyłem o pracy dydaktycznej z młodzieżą. Poza tym zamiłowanie do poznawania historii własnego kraju pozostało mi do dnia dzisiejszego. Zostało mi skutecznie zaszczepione przez Dziadka i Ojca. Ponieważ w domu od najwcześniejszych lat uchodziłem za smakosza i dobrego kucharza połączyłem obie pasje i dzisiaj mam pełne półki podręczników z historii i poradników kulinarnych. Szlify w zawodzie kucharza zdobywałem w Stanach Zjednoczonych, gdzie kończyłem Culinary Institut of America. Zawsze żartuję, że dzięki władzy ludowej nie zostałem historykiem, ale ukończyłem C.I.A:) Odpowiedz Link Zgłoś
perla Panie Macieju 24.05.05, 19:46 czy Pan wie co to są "bryzgane ziemniaczki"? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
perla aha... 24.05.05, 19:49 miałem wyjątkowy zaszczyt poznać Pana Ojca. W mieszkaniu na Zoliborzu. Mimo paru godzin rozmowy, ani razu o kulinariach nie wspomniał. Nawet miałem zapytać o to, czyli skąd u Pana takie piękne zamiłowania są, ale zagadaliśmy się :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: aha... 25.05.05, 09:25 Prawda jest taka, że gdy Ojciec z grupą swoich przyjaciół walczył o imponderabilia ktoś musiał czuwać, żeby wykarmić całe tabuny "rewolucjonistów" przyjeżdżających do naszego mieszkania na Żoliborzu. Do tego wszystkiego, jak już pisałem od najmłodszych lat lubiłem kuchnię i przy podziale obowiązków w domu ,zawsze starałem się ulokować jak najbliżej kuchni. W domu gotowała głównie Matka, ale w czasach burzy i naporu ja z przyjemnością przejąłem ster w kuchni. Ojciec albo siedział w więzieniu albo jeździł po Polsce i zajmował się działalnością "wywrotową". Matka musiała się nim zajmować i podtrzymywać go na duchu. Wtedy ja zajmowałem się dokarmianiem rodziny i wszystkich zgłodniałych gości, którzy do nas przychodzili. Można powiedzieć, że wzorem wspomnianych wcześniej pań: Monatowej i Ćwierczakiewiczowej stanąłem w drugiej linii biorąc na siebie obowiązek wykarmienia rzesz walczących ze starym ustrojem. Sam też miałem swój epizod w latach 80 -tych, bo działałem w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, ale szybko uznałem, że dla dobra sprawy każdy powinien się zająć tym co umie robić najlepiej. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jutka1 No coz... raz jeszcze mnie Pan zaskoczyl :-) 25.05.05, 08:48 Panie Macieju, Moje pytanie podam w osobnym poscie, ale chcialam napisac, ze jest Pan wielki, i nie o wzrost i wage mi chodzi :-))) Gratuluje klasy. Podziwiam cieplo i poczucie humoru. Nie pisze tego kadzac, bo podlizywactwo nie lezy w moim charakterze :-) Serdecznie pozdrawiam Jutka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: jak dużo pomysłów i inspiracjidało panu czytan 24.05.05, 22:28 ie naszych wypocin na tym forum? czy nasze tutaj pomysły i rozważania przydały się w nowej książce.? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
meziz Sałatka do mięs z grilla. 25.05.05, 00:31 Skoro było tyle o grillowaniu, to ja poprosiłabym przepis na jakąś pyszną, nieoklepaną sałatkę do takich mięs. Pozdrawiam Pana serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Sałatka do mięs z grilla. 25.05.05, 10:09 meziz napisała: > Skoro było tyle o grillowaniu, to ja poprosiłabym przepis na jakąś pyszną, > nieoklepaną sałatkę do takich mięs. Pozdrawiam Pana serdecznie. Nie wiem co Pan ma na myśli pisząc nieoklepana, więc dla bezpieczeństwa podam moją ulubioną - właśnie zaczął się na nią sezon, a poza tym w jej skład wchodzą ziemniaki, więc zastępuje równocześnie dodatki do mięsa. W mojej nowej książce jest sporo różnych sałatek, ale uprzedzam, że nie widziałem sensu wyważania otwartych drzwi i bazowałem głównie na klasyce. Do grilla najlepsze są przepisy najprostsze bez udziwniania i dodatków w rodzaju tuńczyka, czy kurczaka, lepiej jest drób i ryby przyrządzić na grillu. Moja ulubiona sałatka ziemniaczana 500 g ziemniaków 500 g kapusty (najlepiej młodej) 2 cebule lub pęczek dymki pęczek koperku 4 ząbki czosnku 50 ml oliwy lub oleju 25 ml octu winnego lub soku z cytryny cukier, sól, pieprz pomidory, różnokolorowe papryki, ogórki małosolne lub kiszone – do dekoracji Ziemniaki gotujemy w mundurkach lub pieczemy w piekarniku, obieramy i kroimy w plastry. Kapustę cienko szatkujemy, solimy, posypujemy cukrem i po chwili lekko wyciskamy. Na dnie naczynia układamy plastry ziemniaków, na nich poszatkowaną kapustę, posypujemy pokrojoną cebulą lub dymką. Przyozdabiamy papryką, pomidorami, ogórkami i posypujemy posiekanym koperkiem. Oliwę mieszamy z posiekanym czosnkiem i octem winnym lub sokiem z cytryny. Dodajemy pieprz. Tak przygotowanym sosem zalewamy sałatkę. Przed podaniem dokładnie mieszamy. Latem najprościej jest wykorzystać do sałatek dojrzałe warzywa i owoce z naszych ogrodów, pól i sadów. Zarówno sałata, pomidory, czy ogórki mogą być podane na wiele sposobów. Wystarczy wrzucić po kilka liści sałaty do kilku misek i podać do niej kilka sosów. Poniżej podaje przepis na sos do pomidorów i ogórków, stanowiący alternatywę dla śmietany, czy cebuli. 1 kg pomidorów 1 kg ogórków ok. 600-700 g cebuli 6 ząbków czosnku 200 ml olejuprzyprawy: majeranek, kminek, słodka i ostra mielona papryka – wszystkie przyprawy po jednej łyżce, poza ostrą papryką – 1 łyżeczka sól, pieprz, cukier do smaku kilka łyżek wody Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy połowę oleju i wrzucamy cebulę z czosnkiem. Smażymy, aż do zeszklenia W jednej miseczce rozprowadzamy wodą majeranek i kminek, w drugiej słodką i ostrą paprykę. Ogórki kroimy w kostkę, pomidory wraz ze skórą w ósemki. Każde warzywo wkładamy do osobnej miski. Na patelnię z podsmażoną cebulą wlewamy resztę oleju oraz majeranek z kminkiem. Przez chwilę dusimy wszystkie składniki razem, doprawiamy solą, cukrem i pieprzem. Połową powstałego gorącego sosu zalewamy ogórki i mieszamy. Do drugiej połowy na patelni dodajemy papkę z papryki mieszamy i dodajemy do pomidorów. Życzę smacznego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Re: Sałatka do mięs z grilla. IP: 213.17.230.* 25.05.05, 10:26 Mam! Mam! Sałatki na długi weekend:) Dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: jak dużo pomysłów i inspiracjidało panu czyta 25.05.05, 09:40 Przede wszystkim udział w Forum upewnił mnie w przekonaniu, że będę prowadził takie dysputy na mojej stronie internetowej. To co Państwo widzą jest tylko skromną zapowiedzią. Strona jak juz pisałem będzie uruchomiona za jakieś dwa tygodnie. Muszę jednak przyznać, że udział w dyskusji z Państwem mnie bardzo cieszy, jestem podekscytowany, zachwycony i cały czas mam niedosyt. Najchętniej siedziałbym cały czas w trakcie tego spotkania przed komputerem, ale rodzina mi się buntuje...Kiedyś brałem udział w więcie Zupy Pomidorowej i natarfiłem na całe rzesze entuzjastów innych zup, a to ogórkowej, a to krupniku, grochówki... Niektórzy uważali wytypowanie zupy pomidorowej do kanonu zup polskich za zdradę i trzeba było włożyć sporo pracy w to żeby ostudzić emocje! Takie Forum jak to utwierdza mnie w przekonaniu, że duch w Narodzie nie ginie i że zainteresowanie kuchnią polską jest bardzo duże. Czekam z niecierpliwością na kolejne posty i pytania. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Pomidorowa-czy próbował Pan wariacji na temat? IP: 213.17.230.* 25.05.05, 09:51 Ja od kilku miesięcy wzbogacam pomidorową strąkiem czerwonej papryki + cebula. Punkt wyjścia, to jakby leczo uduszone na oliwie, a potem wywar + śmietana, no i oczywiście blender, który z tego robi krem. Z makaronem mój były niejadek przyjmuje rzecz "z zadowoleniem". Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Pomidorowa-czy próbował Pan wariacji na temat 25.05.05, 10:37 Gość portalu: zadumana napisał(a): > Ja od kilku miesięcy wzbogacam pomidorową strąkiem czerwonej papryki + cebula. > Punkt wyjścia, to jakby leczo uduszone na oliwie, a potem wywar + śmietana, no > i oczywiście blender, który z tego robi krem. > Z makaronem mój były niejadek przyjmuje rzecz "z zadowoleniem". Napewno spróbuję tej wariacji. Ja w okresie letnim jestem wielkim fanem wszelkich chłodników, wśród których króluje najlepszy na świecie chłodnik litewski, ale w ramach wariacji pomidorowych polecam również gazpacho. Gazpacho - Andaluzja 1 kg dojrzałych pomidorów 500 g świeżego ogórka 350 g papryki (żółtej i zielonej) 4 ząbki czosnku 2 cebule – najlepiej czerwone 2 kromki chleba pszennego 2 łyżki octu winnego 3 łyżki oliwy 700 ml soku pomidorowego kilka listków świeżej bazylii sól, biały pieprz dodatkowo 3 kromki pszennego chleba Pomidory sparzamy wrzątkiem, obieramy ze skórki, kroimy w kostkę i usuwamy pestki. Papryki układamy na grillu i obracając od czasu do czasu pieczemy przez 15 minut. Następnie zawijamy je w wilgotny papier, a gdy ostygną usuwamy skórkę i gniazda nasienne. Ogórki obieramy. Zarówno paprykę jak i ogórki kroimy w kostkę. Jedna piątą pokrojonych warzyw odkładamy. Kromki pszennego chleba okrawamy ze skórki, moczymy w wodzie i odciskamy. Odciśnięty chleb, pokrojoną w kostkę cebulę, czosnek oraz pozostałe warzywa miksujemy z octem i oliwą. Do masy dodajemy sok pomidorowy i odłożone, pokrojone warzywa. Przyprawiamy solą i pieprzem i odstawiamy do lodówki. Przed podaniem dodajemy grzanki z trzech kromek chleba (można je przygotować na grillu) i posypujemy zupę posiekana bazylią. Odpowiedz Link Zgłoś
jutka1 Jagniecina - baranina 25.05.05, 08:57 Niedawno wrocilam do Polski po wielu latach spedzonych m.in. we Francji, gdzie jednym z moich ulubionych mies byla jagniecina. Nie mam szczescia - trudno dostac, a jesli juz, to smak i zapach pozostawiaja do zyczenia. Gdzie i jak szukac? (nie chodzi mi o adresy, bo Pan pod Warszawa, ja na Dolnym Slasku, ale moze ma Pan jakas metode poszukiwan? Pytanie drugie: zakladajac, ze znajde gdzies dobre mieso, jak przyrzadzic wlasnie na grillu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marlena "przyspieszacze" w kuchni IP: *.escore / *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 10:17 witam, bardzo jestem ciekawa czy używa Pan w swojej kuchni domowej różnych "przyspieszaczy" typu kostki rosołowe, firmowe mieszanki przypraw, gotowce, które trzeba tylko podlać wodą? przeważnie na tym forum napiętnowane są wszelkie dodatki chemiczne, poprawiacze smaku, itd. jakie jest pańskie zdanie? pozdawiam, marlena Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: "przyspieszacze" w kuchni 25.05.05, 10:28 Gość portalu: marlena napisał(a): > witam, bardzo jestem ciekawa czy używa Pan w swojej kuchni domowej > różnych "przyspieszaczy" typu kostki rosołowe, firmowe mieszanki przypraw, > gotowce, które trzeba tylko podlać wodą? > przeważnie na tym forum napiętnowane są wszelkie dodatki chemiczne, poprawiacze > > smaku, itd. jakie jest pańskie zdanie? > pozdawiam, marlena Rzadko korzystam z przyspieszaczy. Jeżeli już to używam przyprawy typu "Warzywko". Jestem zwolennikiem jak najbardziej naturalnej żywności. Sam robię pasztety, przygotowuję wędliny, wędzę ryby, hoduję swoje zioła. Latem kupuję świeże warzywa od zaprzyjaźnionego rolnika. Tym niemniej rozumiem, że na przykład w czasie wyjazdu wakacyjnego, czy żywiąc się na stancji w trakcie studiów, młodzi ludzie korzystają z tzw.: gotowców ze słoików. Zdarzają się sytuacje awaryjne i nie należy w czambuł potępiać każdego, kto zastosuje kostkę rosołową, pobiegnie do fast-foodu albo zrobi sobie Gorący Kubek. Chodzi tylko o to, żeby nie stało się to nawykiem, sposobem na odżywianie wogóle. Ja nie pozwalam sobie na to nie tylko ze względu na moje zdrowie, moje upodobania, czy poczucie smaku. Co byłby ze mnie za kucharz, gdybym w codziennej pracy podpierał się gotowcami?! Poza tym jeżeli ktoś złapie bakcyla kulinarnego, to tak jak ja nie przestaje wymyślać nowych wariacji, nowych potraw, nowych smaków itd, itd. Mam, jak pisałem liczną rodzinę i to na niej zawsze eksperymentuję... Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Jagniecina - baranina 25.05.05, 10:18 jutka1 napisała: > Niedawno wrocilam do Polski po wielu latach spedzonych m.in. we Francji, gdzie > jednym z moich ulubionych mies byla jagniecina. > Nie mam szczescia - trudno dostac, a jesli juz, to smak i zapach pozostawiaja > do zyczenia. > Gdzie i jak szukac? (nie chodzi mi o adresy, bo Pan pod Warszawa, ja na Dolnym > Slasku, ale moze ma Pan jakas metode poszukiwan? > > Pytanie drugie: zakladajac, ze znajde gdzies dobre mieso, jak przyrzadzic > wlasnie na grillu? > Odpowiadam. Po pierwsze coraz częściej można dostać jagnięcinę w supermarketach. Ja kupuję ją w najbliższym Leclercu ( Warszawa - Aspekt). Poza tym czasami korzystam z hurtowni gastronomicznych typu Sanechem. zapewniam, że nie ma wymogu zakupienia hurtowych ilości towarów. Przy zamówieniu około 200 zł dostarczają mi wszystko do domu. Jest też strona internetowa www.steki.pl, gdzie można znaleźć ciekawe przepisy, a oprócz tego zamówić mięsa z kangura, strusia, dobrą amerykańską wołowinę i nowozelandzką jagnięcinę. Ma ona tę wadę, że jest oczywiście droższa od naszej, polskiej, ale jak już pisałem sam kupuję jagnięcinę w Leclercu. Przy okazji podaję przepis na ciekawą bejcę do baraniny. Dostałem go znajomej i chętnie się tą wiedzą podzielę: Bejca do baraniny autorstwa Ewy Pajewskiej: 1. dobra, liściasta czarna herbata 2. odrobina hibiscusu 3. kilka łyżek suszonego cząbru 4. 100 ml oleju 5. 250 ml czerwonego wytrawnego wina Herbatę z hibiscusem zaparzamy w osobnym czajniczku (ok. 5-6 minut), tak żeby otrzymać szklankę esencji. Następnie gorącą esencją zalewamy suszone zioła. Gdy ostygną dodajemy olej oraz wino. Mieszamy. Ja do takiej marynaty dodaję jeszcze posiekany czosnek. Kotlety jagnięce z grilla Na jedną osobę: 2 kotlety jagnięce z kostką 1 mała cebula 1 ząbek czosnku papryczka pepperoni (ostra lub łagodna zależnie od naszych upodobań) 30 ml oleju gałązka świeżego lub szczypta suszonego rozmarynu łyżeczka posiekanych świeżych ziół na grzankę, typu: cząber, tymianek, oregano sól, pieprz Cebulę drobno siekamy lub zgodnie ze zwyczajem bliskowschodnim ucieramy na tarce, wtedy puszcza więcej soku. Czosnek obieramy i drobno siekamy z solą. Mieszamy czosnek, cebulę, rozmaryn, olej i pieprz. Kotlety smarujemy marynatą i pozostawiamy w niej przynajmniej na parę godzin. Papryczkę myjemy i oczyszczamy z pestek. Kotlety układamy na rozgrzanym grillu i smażymy po około 5-6 minut z każdej strony. Pepperoni układamy na brzegu grilla i podczas pieczenia często odwracamy. Kotlety podajemy z grzanką posmarowaną czosnkiem, upieczoną papryczką oraz posiekanymi świeżymi ziołami: tymiankiem, cząbrem, oregano. Doskonałym dodatkiem będą sałatki z pomidorów. Jak zwykle pozdrawiam i życzę smacznego! Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Jagniecina - baranina 25.05.05, 10:35 Mam nieśmiałą prośbę do moderatora. Nie wiem co się dzieje, że od wczoraj wieczór moje odpowiedzi przeskakują i nie pojawiają się pod zadanym wcześniej pytaniem. Prowadzi to do pewnego qui pro quo, np.: pytano mnie, czy wiem co to są ziemniaczki "bryzgane", i odpowiedziałem : NIESTETY WIEM. Odpowiedź ukazała się po poście skądinąd bardzo sympatycznym, wychwalającym moje zalety i wychodzi na to, że nie tylko wiem, że dobrze jem!, ale jeszcze do tego,że wiem, że jestem taki wspaniały! Czy mogę prosić o pomoc i przywrócenie właściwej kolejności pytań i odpowiedzi na Forum, bo wyjdę na kompletnego samochwałę:) Odpowiedz Link Zgłoś
ememzet Re: Jagniecina - baranina 25.05.05, 14:12 Niestety taka jest konstrukcja "drzewka", że przy rozbudowanej dyskusji posty rozdzielane są ciągiem wypowiedzi zamieszczonych jako odpowiedź do wcześniejszej. Dlatego proponuję używać opcji "odpowiedz cytując", wówczas nie będzie nieporozumień :) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Ryby a zapach tranu...i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 18:10 Wielu forumowiczów gotuje w locie, a ja też dzielę potrawy na szybkie-codzienne (a ryby pichcą się krótko) i długie-weekendowe. Co Pan polecałby jako najszybszą "codzienną" metodę skuteczną na usunięcie niemiłego zapachu tańszych ryb morskich? A przy okazji, ma Pan jakiś przepis na codzienną rybkę, która nie ma tradycyjnej panierki tylko...No właśnie, tylko co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Re: Ryby a zapach tranu...i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 18:54 Wkleiłam to pytanie ponownie dalej, bo oczywiście nie było do redakcji tylko do Pana Macieja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trouble przystawka z oliwek w przyprawach-jak zrobic??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 03:29 Panie Maćku! jakiś czas temu,będąc w hotelu Sheraton, miałam okazję kilkakrotnie skosztować przepyszną przekąskę,serwowaną tam do piwa i innych alkoholi;na podstawku,obok orzeszków i chipsów,serwowano oliwki zielone i czarne,zamarynowane w przewspaniałej kombinacji przypraw;było to b.pikantne,a jednocześnie przepyszne.próbowałam odtworzyć tę kombinację,ale nie udaje się-(czy ma Pan może jakieś pomysły,co to mogło być?bardzo tęsknię za tym smakiem!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: przystawka z oliwek w przyprawach-jak zrobic? 27.05.05, 12:56 Gość portalu: trouble napisał(a): > Panie Maćku! > jakiś czas temu,będąc w hotelu Sheraton, miałam okazję kilkakrotnie skosztować > przepyszną przekąskę,serwowaną tam do piwa i innych alkoholi;na podstawku,obok > orzeszków i chipsów,serwowano oliwki zielone i czarne,zamarynowane w > przewspaniałej kombinacji przypraw;było to b.pikantne,a jednocześnie > przepyszne.próbowałam odtworzyć tę kombinację,ale nie udaje się-(czy ma Pan > może jakieś pomysły,co to mogło być?bardzo tęsknię za tym smakiem!!!!! Szczerze mówiąc trudno mi jest odtworzyć kombinację czegoś, czego nigdy nie jadłem. Pomysły mam, ale nie biorę odpowiedzialności, jeśli się okaże, że trafię kulą w płot. Może to była kombinacja świeżych ziół z papryczką pepperoni albo ocet balsamiczny z różnymi ostrymi przyprawami. Ja potrzymałbym oliwki w marynacie z kolendrą, chili, zielem angielskim, kminkiem i gałką muszkatołową (wszystkie przyprawy mogą być utłuczone w moździerzu albo zmielone). Jest to zestaw bardziej karaibski niż śródziemnomorski, ale może być ciekawy. Jeśli chodzi o proporcje, to powtórzę: Kuchnia to nie apteka i dobrze! Ja zawsze namawiam do eksperymentowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trouble Re: przystawka z oliwek w przyprawach-jak zrobic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 17:37 dziękuję bardzo!zaraz wybieram się na zakupy,więc zgromadzę potrzebne artykuły i jeszcze dziś zamarynuję te oliwki!-)pozdrawiam!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wlodekbar Re: Jagniecina - baranina 26.05.05, 03:41 Przepraszam, ze nie na temat. A ja myslalem, ze na Pereca :( Odpowiedz Link Zgłoś
jutka1 Re: Jagniecina - baranina - do wlodkabar 26.05.05, 10:15 Pereca bylo 20 lat temu, pisalam przeciez :-))) Bardzo przepraszam za skrecenie, wiecej nie bede :-) Odpowiedz Link Zgłoś
invicta1 masło:( 25.05.05, 11:45 Panie Macieju proszę powiedzieć jak Pan sobie radzi z zakupem masła. To, co obecnie dostepne jest w sklepach, to miliony odmian utwardzanych olejów roślinnych mieszanych z nie wiadomo czym, nazywanych szumnie nie wiedzieć czemu masłem. Przez mylące nazwy produktów trudno się zorientować, co się kupuje, ale z pewnością prawdziwego masła nie jadłam już chyba ze 3 lata:( Co robić? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: masło:( 25.05.05, 13:51 invicta1 napisała: > Panie Macieju proszę powiedzieć jak Pan sobie radzi z zakupem masła. To, co > obecnie dostepne jest w sklepach, to miliony odmian utwardzanych olejów > roślinnych mieszanych z nie wiadomo czym, nazywanych szumnie nie wiedzieć czemu > masłem. Przez mylące nazwy produktów trudno się zorientować, co się kupuje, ale > z pewnością prawdziwego masła nie jadłam już chyba ze 3 lata:( > Co robić? Po pierwsze jestem wielkim miłośnikiem i fanem kuchni polskiej, a tym samym polskich wyrobów. Dlatego odrazu zaznaczam, że nie będę zachęcał do kupna masła francuskiego, irlandzkiego, czy jeszcze innego nawet zza oceanu. Polska słynęła z wyrobów mleczarskich. Nasze sery i masło z Litwy i Galicji gościły na królewskich stołach. Franciszek Józef sprowadzał sobie nasz nabiał ze Lwowa. Po drugie uważam, że nie jest tak źle. Trzeba tylko pamiętać o sprawdzaniu napisów na etykietach. Osobiście nie znoszę margaryny, ani żadnych mixów i jest to jeden z niewielu przypadków kiedy węszę spisek producentów margaryny, gdy słyszę, że jest ona zdrowsza od masła. W dobie mody na slow food należałoby używać jak największej ilości produktów nie zatrutych konserwantami, żeby nie powiedzieć wręcz - sztucznych z założenia. Ma Pani rację, że na półkach sklepowych pełno jest różnych masełek, miksełek i trudno wśród nich znaleźć coś dobrego. Powtórzę jeszcze raz- trzeba czytać etykiety. Masło zawierające 72% tłuszczu zamiast co najmniej 80, masło zawierające dodatek tłuszczów roślinnych jest poprostu podróbką masła. Poza tym prawda jest taka, że na ogół (nie zawsze, ale jednak) produkty najtańsze nie grzeszą najwyższą jakością. Jadłem prawdziwe masło własnoręcznie ubijane na Podlasiu w gospodarstwie agroturystycznym i czasami można w takich gospodarstwach dostać takie specjały. Mamy dobre zakłady mleczarskie, na przykład na terenach tzw.: Zielonych Płuc Polski, obejmujących Podlasie, Warmię i Mazury. Wyroby takich na przykład zakładów z Hajnówki są poszukiwane w całej Polsce. Tym, którzy mówią o szkodliwych skutkach jedzenia masła mówię zdecydowane: nie! Widział ktoś kiedyś taką kalorię albo na przykład cholesterol? A dzieci z niedoborem witaminy D widziałem. Poza tym jak można smażyć rydze na margarynie??? Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya TOPINAMBURY 25.05.05, 12:53 Drogi panie Macieju! Przyszly mi do glowy topinambury. robie z nich zupe, gotuje w smietanie, czasem prazone dodaje do salatek. jakie inne ciekawe (moga byc skomplikowane)potrawy z tego warzywa zaproponowalby pan? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: TOPINAMBURY 25.05.05, 13:56 byhanya napisała: > Drogi panie Macieju! > > Przyszly mi do glowy topinambury. > robie z nich zupe, gotuje w smietanie, czasem prazone dodaje do salatek. > jakie inne ciekawe (moga byc skomplikowane)potrawy z tego warzywa > zaproponowalby pan? > > Nie przepadam za topinamburem. Pleni się w okolicznych ogródkach. Jest w zasadzie słodszy i delikatniejszy od ziemniaka, poza tym dłużej gości na naszych ziemiach. Ma jednak specyficzny aromat i posmak, gdy "nastały" ziemniaki zaczęto nawet mówić z odrazą o topinamburze, jako o cuchnących bulwach. Słyszałem o zupie mlecznej z topinaburem, ale nigdy jej nie jadłem. Jeśli ma Pani ciekawy przepis, to oczywiście proszę się nim z nami podzielić. Ja póki co zostanę przy ziemniaku, który daje tyle różnych możliwości z destylacją włącznie... Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: TOPINAMBURY 25.05.05, 14:28 Panie Macieju w takim razie POLECAM zupe z topinambura. 1/2 lub 1 gk obranych pokrojonych na kawalki topinamburow 1/2 kg obranych pokrojonych na kawalki ziemniakow gotowac na miekko w jasnym fondzie/bulionie. zmiksowac wszystko do konsystencji jaka najbardziej smakuje (osobiscie lubie drobnutkie kruoki) dodac 250 ml marscapone. przyprawic sola pieprzem i podawac z prazonymi platkami migdalow, drobno pokrojonym smazonym bekonem. mozna dodac rozmarynu albo czosnku.... lubie tez podawac kostki topinambura przysmazone na masle na patelni. do salatek dodaje czesto surowe cieniutkie platki. ciekawa jestem skad przekonanie ze bulwy smierdza??? dodam, ze wegug mnie topinambur ma lekko orzechowo- migdalowy smak. mam nadzieje, ze pana zachece do sprobowania tej zupy. moi goscie czesto "zamawiaja" sobie te zupe, gdy przychodza.Jest naprawde WYSMIENITA i calkiem wyszukana w smaku. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: TOPINAMBURY 25.05.05, 14:43 byhanya napisała: > Panie Macieju w takim razie POLECAM zupe z topinambura. > > 1/2 lub 1 gk obranych pokrojonych na kawalki topinamburow > 1/2 kg obranych pokrojonych na kawalki ziemniakow > gotowac na miekko w jasnym fondzie/bulionie. > zmiksowac wszystko do konsystencji jaka najbardziej smakuje (osobiscie lubie > drobnutkie kruoki) > dodac 250 ml marscapone. > przyprawic sola pieprzem i podawac z prazonymi platkami migdalow, drobno > pokrojonym smazonym bekonem. > mozna dodac rozmarynu albo czosnku.... > > lubie tez podawac kostki topinambura przysmazone na masle na patelni. > do salatek dodaje czesto surowe cieniutkie platki. > > ciekawa jestem skad przekonanie ze bulwy smierdza??? > dodam, ze wegug mnie topinambur ma lekko orzechowo- migdalowy smak. > mam nadzieje, ze pana zachece do sprobowania tej zupy. > > moi goscie czesto "zamawiaja" sobie te zupe, gdy przychodza.Jest naprawde > WYSMIENITA i calkiem wyszukana w smaku. > > > Nie wiem skąd przekonanie o smrodzie. Faktem jest, że zarówno niezrównany w soich obserwacjach ksiądz Jędrzej Kitowicz ("Opis obyczajów za panowania Augusta III"), jak i cudzoziemcy opisujący Polskę ("Polska w oczach cudzoziemców"pod red. Jana Gintla)wspominają właśnie owe cuchnące bulwy. Ja wiem tylko tyle, że są delikatniejsze i słodsze od ziemniaka. Dziękuję za przepis. Może ktoś jeszcze podzieli się z nami informacjami i przepisami z topinamburem? Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya Re: TOPINAMBURY 25.05.05, 14:48 dodam jeszcze, ze topinambury obnizaja poziom cukru we krwi, co jest wprost fantasyczne dla cukrzykow i nie zawieraja skrobii czyli idealne dla diety bezglutenowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mirai Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 13:42 Jestem zachwycona kontaktem z tak niepowtarzalnym kucharzem. Mam pewne pytanie, takie około kuchenne: czy do zmywania talerzy i garnków używa Pan zmywarki? Czy też sam po gotowaniu wszystko zmywa? Nie jest to pytanie złośliwe, po prostu próbuję narzeczonego przekonać do zakupy zmywarki i nie mogę ;) -- Mirai, pierwsza, jedyna, niepowtarzalna 12 latka no 1. on p.r.a Proud Member of S.W.A.T. & Woosh Club Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 14:04 mirai napisała: > Jestem zachwycona kontaktem z tak niepowtarzalnym kucharzem. > Mam pewne pytanie, takie około kuchenne: > czy do zmywania talerzy i garnków używa Pan zmywarki? Czy też sam po gotowaniu > wszystko zmywa? Nie jest to pytanie złośliwe, po prostu próbuję narzeczonego > przekonać do zakupy zmywarki i nie mogę ;) > > -- > Mirai, pierwsza, jedyna, niepowtarzalna > 12 latka no 1. on p.r.a > Proud Member of S.W.A.T. & Woosh Club Jak już wcześniej wspomianłem mam bardzo liczną rodzine. Do tego większość posiłków każdy spożywa o innej porze. Wyjątkiem jest późny obiad, który przeważnie ja gotuję (niestety po pracy dalej robię to co w pracy). Ilość talerzy, talerzyków, misek, desek, sztućców i kubków jest taka, że bez zmywarki nie dalibyśmy rady. Główną Osobą Odpowiedzialną za Kontakt ze Zmywarką jest na szczęście moja żona. Pamiętam, że kilkakrotnie zmywarka nam się zepsuła i w domu rosły sterty brudnych naczyń, które domownicy omijali szerokim łukiem. Proszę narzeczonemu powiedzieć, że zmywarka zapewni mu bardziej komfortowy i dłuższy kontakt z Panią. Można porozmawiać, przytulić się na kanapie w czasie, gdy naczynia się myją. Ja na przykład chętnie w tym czasie pitraszę albo wymyślam nowe potrawy. Mężczyzna przed ślubem powinien zrobić wszystko, żeby uniknąć gderania po ślubie:) Odpowiedz Link Zgłoś
perla restauracje :-) 25.05.05, 13:52 Pan zdaje się prowadzi czy też prowadził restaurację. Mój znajomy, który kiedyś kontrolował takowe radził mi aby unikać jak ognia potraw takich jak mielony, gulasz i bigos. A inna mądra osoba radzi aby nigdy nie kłocić się w restauracjach przed podaniem dania :-))) I jedno pytanie jest. Jaką kuchnię ceni Pan najbardziej? Bo ja węgierską. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: restauracje :-) 25.05.05, 14:19 perla napisał: > Pan zdaje się prowadzi czy też prowadził restaurację. > Mój znajomy, który kiedyś kontrolował takowe radził mi aby unikać jak ognia > potraw takich jak mielony, gulasz i bigos. > A inna mądra osoba radzi aby nigdy nie kłocić się w restauracjach przed > podaniem dania :-))) > > I jedno pytanie jest. Jaką kuchnię ceni Pan najbardziej? Bo ja węgierską. > Zgadza się. Prowadziłem restaurację Buffo przy Teatrze Buffo w Warszawie wspólnie z J. Józefowiczem i J. Stokłosą. Szefem kuchni na szczęście byłem ja:)Do dzisiejszego dnia zdarza mi się umawiać w tej restauracyjce na spotkania i muszę przyznać, że nadal mi tam wszystko smakuje. Proszę pamiętać, że to nie są czasy głębokiej komuny kiedy nic nie było, a pani w telewizji pokazywała jak przyrządzić rzepę a la móżdżek. W większości dobrych restauracji wszystkie produkty są świeże, przywożone z renomowanych hurtowni albo bezpośrednio od dobrych dostawców. Zdarza mi się jeść w różnych restauracjach w całej Polsce i widzę, żę poziom "wyżerki dla kudożerki" jest coraz wyższy. Tym niemniej warto zajrzeć w kartę dań. Na pewno należy wystrzegać się restauracji, które mają menu jak litanię do Wszystkich Świętych. To poprostu niemożliwe, żeby można było przygotować 200 świeżych dań. Przeważnie są one robione z półproduktów - mrożonych podsmażonych kotletów, warzyw z puszki itd. W niektórych restauracjach są one w dodatku podgrzewane w mikrofalówkach. Sam się kiedyś naciąłem na taki zimny w środku i suchy jak wiór comber z sarny (cena dania była europejska). Miałem szczęście być w kilku renomowanych restauracjach w Stanach Zjednoczonych. Karta liczyła tam zaledwie kilka dań. Poza tym nie poszedłbym do restauracji na bigos albo kotlet mielony. Sam sobie zrobię mielone w domu. W restauracji lubię spróbować czegoś nowego, najczęściej pytam: Co Państwo polecają? Chociaż wiadomo, jak ja się pokazuję w drzwiach, to nie muszę stawiać na stole wagi jak Tadeusz Fijewski w polskiej komedii. Na ogół dostaję wszystko wzorowo przyrządzone, czego i innym serdecznie życzę. Z kuchni preferuję polską i śródziemnomorską - poza tym wszelkie ryby i owoce morza. Odpowiedz Link Zgłoś
i2h2 Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 14:07 Witam :-) Pozwolę sobie zadać pytanie "okołokuchenne"- czy zna Pan jakieś dobre, stare książki kucharskie, pisane specjalnie dla dzieci? Kolekcjonujemy w domu również tego typu literaturę dziecięcą i bardzo ciekawi mnie jej historia, tudzież starsze oblicze. Monatowa chyba jednak dla dzieci nie pisała ;-(( Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 14:25 i2h2 napisała: > Witam :-) > Pozwolę sobie zadać pytanie "okołokuchenne"- czy zna Pan jakieś dobre, stare > książki kucharskie, pisane specjalnie dla dzieci? Kolekcjonujemy w domu również > > tego typu literaturę dziecięcą i bardzo ciekawi mnie jej historia, tudzież > starsze oblicze. > Monatowa chyba jednak dla dzieci nie pisała ;-(( > Pozdrawiam Muszę Panią zmartwić, praktycznie rzecz biorac taka literatura nie istniała. Przytoczę jeden z moich wstępów do rozdziału "Zupy mleczne" z "Kuchni Polskiej Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Zawiera on pewne wyjaśnienie tej sytuacji. Może się Pani przyda. Dawniej był zdrowy, Silny i tłusty, Pięć dni chorował, Umarł na szósty. Wszystko, bo nie chciał Słuchać mamusi, Kto nie je zupy, Ten umrzeć musi. / Wacław Szymanowski – „Historia bardzo smutna o chłopcu, który nie chciał jeść zupy.”/ Przy okazji zup mlecznych nie można nie wspomnieć o karmieniu dzieci. Wszak wiadomo rozmamłana owsianka albo przypalony grysik jest dla niektórych równie upiornym wspomnieniem z okresu dzieciństwa, co szpinak. W kwestii żywienia dzieci, również zmieniały się tendencje. Oczywiście pierwszym i podstawowym posiłkiem było zawsze mleko matki, jednak w miarę podrastania, tak zresztą jak i dziś, podsuwano dziecku coraz to nowe potrawy, z tą różnicą, że my staramy się żeby nasze potomstwo odżywiało się przede wszystkim stosownie do swojego wieku. Dobieramy witaminizowane, zdrowe soczki i papki odpowiednie dla dziecka, które ma 6, 7 wreszcie 10, 12 miesięcy, a wszystkie te kaszki i inne zmiksowane „na gładko” zawartości słoiczków powinny mieć atesty Instytutu Matki i Dziecka. Otóż, kiedyś nikt nie przejmował się żadnymi atestami, owszem, w zamożniejszych domach małym dzieciom, uczącym się jeść podawano rosołki i kaszkę z mlekiem, ale już w domach chłopskich podawano co popadnie. Matki, jak pisze J. Kitowicz :”dzieciom swoim pchały toż samo w gębę, co same jadły: groch, kapustę, kluski, przeżuwając wprzód w swojej gębie i studząc dmuchaniem. Niektóre matki, jaki trunek same piły, na przykład gorzałkę, takiego i dziecięciu kosztować podawały mając to uprzedzenie, że gdy tego trunku kosztować będzie z dzieciństwa, potem, gdy dorośnie, brzydzić się nim będzie. Ale to wielka nieprawda; wyrastali z takich dzieci główni pijacy i pijaczki.” Mało tego, nawet pierwsze potrawy jakie dawano małym, chłopskim niemowlętom, to były papki z chleba, cukru, masła i piwa!!! Trzeba sobie wprost powiedzieć, że niezależnie od zasobności kieszeni i pochodzenia jeszcze do niedawna nie przestrzegano jakichś szczególnych zasad dobierania potraw stosownie do wieku dziecka. Możemy nawet śmiało powiedzieć, że większe dzieci, poniekąd musiały sobie dawać radę same i szczególnie dzieci z ubogich i średnio zamożnych rodzin zadowalały się tym, co same zdołały sobie zorganizować, a tym samym spożywały na co dzień, to samo co dorośli. Dopiero w XX wieku zaczęto poważnie traktować menu dziecięce, co swoją drogą doprowadziło do wielu zawirowań, żeby nie powiedzieć sprzecznych „dyrektyw” dla młodych matek. Propagowano więc karmienie co trzy godziny, a za chwilę na żądanie, karmienie wyłącznie mlekiem matki do końca pierwszego roku życia i równocześnie dokarmianie mieszankami na mleku w proszku. Wreszcie wprowadzanie przeróżnych „dorosłych” pokarmów na różnych etapach rozwoju oseska. W niczym to nie zmienia faktu, ze zupki mleczne, własnoręcznie gotowane grysiki oraz suche kaszki do zalewania woda stanowią podstawę dziecięcego jadłospisu, i dla lepszego efektu dydaktycznego, chciałoby się powtórzyć za straszącym dzieci poetą: ”Kto nie je zupy...” Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
i2h2 Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 14:34 Ale to raczej mi chodziło o książki, z których dzieci mogą gotować... Tak mi się skojarzyło na bazie tego, że "Gotuj z Kuroniem" to był ukochany program mojego syna, kiedy miał jakieś 4-5 lat. Wolał Pana niż dobranocki :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 14:47 i2h2 napisała: > Ale to raczej mi chodziło o książki, z których dzieci mogą gotować... Tak mi > się skojarzyło na bazie tego, że "Gotuj z Kuroniem" to był ukochany program > mojego syna, kiedy miał jakieś 4-5 lat. Wolał Pana niż dobranocki :-) > Pozdrawiam Niestety takich książek też nie było. Mam książkę z podstawami gotowania dla dzieci (potrawy krok po kroku gotowane z udziałem kogoś starszego) + płyta, jak gotuję z dziećmi w moich planach wydawniczych na przyszły rok, ale to będzie książka współczesna:) Starych niestety nie znalazłem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
i2h2 Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 15:01 Trzymam Pana za słowo: mój syn będzie z pewnością zachwycony Pańską książką. Czekamy niecierpliwie. Pozdrawiam PS.: Właśnie sobie uświadomiłam, że risotto z tuńczykiem, które planuję na dzisiejszy obiad, to przepis z Pańskiej książki "Potrawy z ryb" ( a może i z najnowszej "Kuchni Polskiej...", bo do ryb tam jeszcze nie doszłam )! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 17:41 Tak mi się przypomniało, że mój były totalny niejadek (dziś 12 lat) też bardzo lubił oglądać ze mną Pana programy. Był to kompletny paradoks, bo zalet stołu poza tym nie doceniał w ogóle. Właśnie zerknął mi przez ramię i zażartował, że "lubił patrzeć jak ktoś się nadaremnie męczy". Pozdrawiamy oboje:) Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 18:15 > Tak mi się przypomniało, że mój były totalny niejadek (dziś 12 lat) też bardzo > lubił oglądać ze mną Pana programy. Był to kompletny paradoks, bo zalet stołu > poza tym nie doceniał w ogóle. > Właśnie zerknął mi przez ramię i zażartował, że "lubił patrzeć jak ktoś się > nadaremnie męczy". > Pozdrawiamy oboje:) Paradoksalnie droga od niejadka do smakosza bywa bardzo krótka. Ja wprawdzie niejadkiem nigdy nie byłem, ale znam kilka osób, które w miarę upływu czasu dosłownie dojrzewały do dobrej kuchni. Poza tym syn ma większe szanse być niezłym smakoszem niż jego Mama, gdyż z całym szacunkiem dla Mamy, mężczyźni mają więcej kubeczków smakowych. Rozpoczynając pracę kucharza wyobrażałem sobie jak będę brylował wśród młodych, zręcznych kuchareczek, a musiałem się męczyć na gorącym zapleczu w towarzystwie kilkunastu spoconych chłopów... Odpowiedz Link Zgłoś
donkej Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 26.05.05, 19:39 >Paradoksalnie droga od niejadka do smakosza bywa bardzo krótka. Ja wprawdzie >niejadkiem nigdy nie byłem, ale znam kilka osób, które w miarę upływu czasu >dosłownie dojrzewały do dobrej kuchni. Ano prawda, prawda wielka! Co innego jeść, żeby jeść, a co innego jeść dla smaku! >mężczyźni mają więcej kubeczków smakowych. Cholera, nie wiedziałam - czuję się dyskryminowana... Mogę się tylko pocieszyć tym, że prawdopodobnie statystyczny mężczyzna dużo gorzej o te kubeczki smakowe dba (te wszystkie używki), no i może z czasem... jak to jest? Moje pytanie dotyczy zgliwiałego sera - jak to się robiło? I jak to szło? "Smród w chałupie - niebo w gębie"? jakoś tak chyba... :-))) -- Pozdrowienia z Żoliborza Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 14:55 donkej napisała: > >Paradoksalnie droga od niejadka do smakosza bywa bardzo krótka. Ja wprawdz > ie > >niejadkiem nigdy nie byłem, ale znam kilka osób, które w miarę upływu czas > u > >dosłownie dojrzewały do dobrej kuchni. > > Ano prawda, prawda wielka! > Co innego jeść, żeby jeść, a co innego jeść dla smaku! > > >mężczyźni mają więcej kubeczków smakowych. > > Cholera, nie wiedziałam - czuję się dyskryminowana... > > Mogę się tylko pocieszyć tym, że prawdopodobnie statystyczny mężczyzna dużo > gorzej o te kubeczki smakowe dba (te wszystkie używki), no i może z czasem... > jak to jest? > > Moje pytanie dotyczy zgliwiałego sera - jak to się robiło? > I jak to szło? "Smród w chałupie - niebo w gębie"? jakoś tak chyba... :-))) > > -- > Pozdrowienia z Żoliborza Topienie zgliwiałego sera w moim rodzinnym domu to cała historia. Czynność tę można było wykonywać tylko rano, przy zamkniętych na cztery spusty drzwiach wejściowych, choć na co dzień były stale otwarte. Trzeba było uprzedzić babcię, która zamykała się w sypialni, z wyrazem dyskretnej niechęci na twarzy. Tym, którzy nigdy nie topili zgliwka, wyjaśniam, że w trakcie tej czynności rozchodzi się zapach, jak to określał mój dziadek: „Jakby pierun w publiczny prewet strzelił”. Pamiętam, że w dzieciństwie złamałem niepisany rodzinny kodeks i w czasie kiedy dziadek smażył zgliwka, wpuściłem do domu listonosza. Babcia, gdy się o tym dowiedziała, jęknęła: „I co sobie ten człowiek o nas pomyśli”. Do disiejszego dnia mam tę skaze, że kiedy tylko mogę sam robię sobie zgliwka. Podaję dwa przepisy: Ser zgliwiały, smażony 1 1 kg sera białego 100 g masła kminek sól, świeżo zmielony pieprz dodatki: świeże, posiekane zioła, pieczarki, papryka, curry i inne przyprawy Ser wkładamy do kamiennego lub porcelanowego naczynia, dodajemy kminku, przykrywamy ser ściereczką i odstawiamy na 2–3 dni. Od czasu do czasu mieszamy. Gdy ser zacznie gliwieć (charakterystyczny zapach i kleista konsystencja), przekładamy go do rondla z rozpuszczonym masłem i ciągle mieszając doprowadzamy do rozpuszczenia grudek – nie gotujemy! Przyprawiamy. Zdejmujemy rondel z ognia i przelewamy ser do naczynia. Uwaga! Pod koniec podgrzewania można dodać 1 jajo i szybko wymieszać je z serem. Ser zgliwiały, smażony 2 1 kg sera białego 6 jaj 100 g masła, kminek, przyprawy Zasadniczo postępujemy tak, jak przy wariancie pierwszym, z tą różnicą, że używamy w trakcie wytwarzania sera jaj. Ucieramy zgliwiały ser z żółtkami i smażymy z rozpuszczonym masłem. Gdy ser się rozpuści i wymiesza z żółtkami dodajemy ubite jaja, pamiętamy, żeby cały czas mieszać i nie dopuścić do zagotowania. Jeśli chodzi o te kubeczki smakowe, to nie powinna się Pani czuć dyskryminowana. Natura tak wyposażyła mężczyznę, bo to on musiał włożyć wysiłek w zdobycie Kobiety. Kobieta mogła w spokoju obserwować mniej lub bardziej nieporadne próby i podchody jej zdobywania. Stąd większy repertuar środków, niekoniecznie jednak lepszy efekt:) Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Panie Macieju, prośba :) 25.05.05, 14:22 Gdyby Pan mógł się dopisać do tego wątku, na pewno pozbawiły Pan wiele osób kompleksów :) Chodzi o tragiczne pomyłki w kuchni - przez nieuwagę, przez niewiedzę, w trakcie nauki gotowania w dzieciństwie itp :) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=5019338 (polecam również lekturę tego wątku) Odpowiedz Link Zgłoś
i2h2 Re: Panie Macieju, prośba :) 25.05.05, 14:31 Dziekuję za odpowiedź. Dodam tylko, żeby przed lekturą wątku, który poleca Kohol odstawić wszelkie jadło i napitki, bo można się zadławić albo opluć (pardonne le mot) klawiaturę i monitor ze śmiechu ;-)))) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Panie Macieju, prośba :) 25.05.05, 14:33 kohol napisała: > Gdyby Pan mógł się dopisać do tego wątku, na pewno pozbawiły Pan wiele osób > kompleksów :) > Chodzi o tragiczne pomyłki w kuchni - przez nieuwagę, przez niewiedzę, w > trakcie nauki gotowania w dzieciństwie itp :) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=5019338 > (polecam również lekturę tego wątku) > Już się dopisałem do wątku Pozdrawiam i życzę miłej lektury Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: Panie Macieju, prośba :) 25.05.05, 14:47 :) Fajnie :) Dzięki :) Notabene: jestem płci żeńskiej, to tylko taki mylący nick :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytanie Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 14:24 Panie Macieju mam pytanie ,dlaczego gdy smażę kawałek wieprzowiny, podsmażam cebulkę to sos nie zawsze jest ciemny? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 15:54 > Panie Macieju mam pytanie ,dlaczego gdy smażę kawałek wieprzowiny, podsmażam > cebulkę to sos nie zawsze jest ciemny? Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia. Może to zależy od gatunku cebuli, od ilości zawartego w niej soku, od pory roku albo wogóle od pogody:)A zależy Panu/Pani zawsze na ciemnym sosie? Jeśli tak to można go przyciemnić różnymi metodami: - dodając czerwone wino, suszone grzyby, czy śliwki - dodając karmel - zrumieniając mąkę na suchej patelni przed dodaniem masła i płynu (mleka lub wywaru) - używając ciemnego wywaru Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dagg Proszę o przepis na zupę czosnkową 25.05.05, 14:33 Panie Macieju! Kiedyś gotował Pan z panem Stokłosą(chyba) zupę czosnkową. Niestety nie pamiętam przepisu, mimo, że ją raz zrobiłam(w 2000 roku?). Czy może go Pan podać? Pozdrawiam Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Proszę o przepis na zupę czosnkową 25.05.05, 16:01 dagg napisała: > Panie Macieju! > Kiedyś gotował Pan z panem Stokłosą(chyba) zupę czosnkową. Niestety nie > pamiętam przepisu, mimo, że ją raz zrobiłam(w 2000 roku?). > Czy może go Pan podać? > Pozdrawiam > Dagmara Już podaję: Zupa cebulowa lub czosnkowa 1 l wywaru lub wody 4 duże cebule i 2 ząbki czosnku (zupa cebulowa) lub 8 - 12 ząbków czosnku (zupa czosnkowa) 80 g pokrojonego w plasterki ementalera 200 ml białego wytrawnego wina 3 łyżki masła 4 łyżki oleju saszetka ziołowa (koperek, tymianek, pietruszka) 1 czerstwa bagietka lub paryska bułka na grzanki sól, pieprz ew. 2–3 kostki rosołowe Obraną cebulę kroimy w plastry i przesmażamy na złoto na silnie rozgrzanym maśle z olejem. Dodajemy wino i mieszamy, aż do odparowania na wolnym ogniu. Zalewamy wywarem i doprawiamy. Wrzucamy posiekany czosnek i saszetkę ziołową. Gotujemy przez godzinę na wolnym ogniu, po czym usuwamy saszetkę ziołową. Zupę przelewamy do kamionkowych naczyń. Na wierzchu kładziemy wcześniej przygotowane grzanki z plasterkami sera i zapiekamy w dobrze nagrzanym piekarniku, aż do stopienia sera. Do smaku można dodać mały kieliszek brandy. Jeżeli zamiast wywaru używamy wody, to możemy dodać kostki rosołowe. Jeżeli robimy zupę czosnkową, to oczywiście zaczynamy od przesmażenia na oleju, ew. oliwie posiekanych ząbków czosnku. Smacznego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jolka Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 14:44 jak zrobić ciekawie kaszankę, czy to dobre nadzienie i jak sobie z nia poradzic inaczej, bo bardzo ja lubię? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 16:10 Gość portalu: jolka napisał(a): > jak zrobić ciekawie kaszankę, czy to dobre nadzienie i jak sobie z nia poradzic > > inaczej, bo bardzo ja lubię? W jednej z moich pierwszych wypowiedzi na tym forum napisałem jak przyrządzić tzw.: papiloty z kaszanka z grilla. Kaszanka jest znakomita jako nadzienie do pierogów. Dodaję do niej więcej ziół i trochę wątróbki drobioewj. Wątróbkę przesmażam na niedużej ilości oleju, dokładam na patelnię kaszankę i całość siekam i rozdrabniam widelcem, doprawiam tymiankiem, majerankiem ew. odrobiną posiekanej cebuli. Wątróbka może być tylko trochę posiekana, jak ktoś lubi większe kawałki. Potem robię ciasto i lepię z takim nadzieniem pierogi. Pycha! Poza tym napewno można użyć takiego frszu do pasztecików. Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
caprice83 Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 14:45 Chciałabym się dowiedzieć dlaczego w pańskich książkach czy niegdysiejszych programach tv jest tak mało potraw wegetariańskich:( Zresztą dotyczy to większości kucharzy i książek kucharskich. Bardzo lubie wypróbowywać nowe przepisy ale mam dość ich ciągłego modyfikowania i zastępowania mięsa innymi składnikami. pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 16:25 caprice83 napisała: > Chciałabym się dowiedzieć dlaczego w pańskich książkach czy niegdysiejszych > programach tv jest tak mało potraw wegetariańskich:( > Zresztą dotyczy to większości kucharzy i książek kucharskich. > Bardzo lubie wypróbowywać nowe przepisy ale mam dość ich ciągłego modyfikowania > > i zastępowania mięsa innymi składnikami. > pozdrawiam:) No cóż. Jestem mięsożerny i przyznaję, że warzywa kojarzą mi się raczej z dodatkami do dań głównych, ale to nieprawda, że w książkach kucharskich (moich i innych autorów) jest mało przepisów wegetariańskich. Po pierwsze są całe działy gdzie nie ma mięsa : Potrawy z mąki i jaj, Nabiał, oczywiście Warzywa, Zupy, Kasze, Ziemniaki, o Napojach, Ciastach i Deserach już nie wspomnę, jak również poszczególne przepisy w rozdziałach o Zimnym bufecie, czy Gorących Przekąskach. Prawda jest jednak taka, że tak jak ja czuję się lepiej pisząc receptury na potrawy dla mięsożerców, tak inni autorzy specjalizują się na przykład w kuchni wegetariańskiej. Mam kilka takich książek (świetny duet Słoma - Trybulak), poza tym na stronie"kuchennej" Gazety też często czytam przepisy wegetariańskie róznych autorów (Pani Kingi Błaszczyk-Wójcickiej). Czytając ich receptury czuję, że mam do czynienia nie tylko z prostym przełożeniem potrawy na bezmięsną ale także z wkładaniem w kuchnię wegetariańską kawałka duszy. Ja mam z tym trudności, bo bardziej czuję w kuchni pociąg do eksperymentowania z mięsem. Jest to więc kwestia nawyków żywieniowych i pewnej filozofii. Nie podejmję się jednak prowadzenia dyskusji na temat tego co lepsze lub co zdrowsze. Szanuję wybory innych i wydaje mi się, że byłoby to udowadnianie wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
redakcja Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 15:46 Z przyjemnością informujemy, iż Pan Maciej Kuroń zgodził się przedłużyć dyskusję do piątku 27 maja. W dniu jutrzejszym nasz Gość wyjeżdża na pokaz do Krakowa, w związku z czym odpowiadał będzie na pytania tylko do godziny 8, a potem od rana w piątek. Zapraszamy do dalszej dyskusji! Pozdrawiamy Redakcja Portalu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek_Pawloski Przepis na Kebab? IP: 67.111.137.* 25.05.05, 16:51 Panie Macieju. Czy zna Pan jakiś dobry przepis na kebab? Tzn. Jakie miąso, jakie sosy i jak zrobić ciasto? A może ciast można gdzieś kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Przepis na Kebab? 25.05.05, 17:33 > Panie Macieju. Czy zna Pan jakiś dobry przepis na kebab? Tzn. Jakie miąso, > jakie sosy i jak zrobić ciasto? A może ciast można gdzieś kupić? Mięso w kawałkach lub mielone, pieczone nad ogniem na specjalnych szpadkach, to jedna z najpopularniejszych form podawania mięsa w wielu krajach świata. Szaszłyki, w zasadzie przyrządzane są z mięsa pokrojonego na kawałki, ale umownie zalicza się do nich wszelkie formy mięsa podawane na szpadkach, czy drewnianych patykach. Popularne były tam, gdzie opał był luksusowym artykułem i trzeba było szybko przygotować potrawę. Według legend szaszłyki podawano nawet przyrządzając je bezpośrednio na szabli. Przywędrowały do nas z Azji Środkowej i Bliskiego Wschodu, gdzie były robione z baraniny, koniny, mięsa wielbłądziego, a także z drobiu i wołowiny. Znane są jako shish kebab – Bliski Wschód, kebabczeta - Bułgaria, kofta - Liban, lyulya - Azerbejdżan, mitei - Rumunia, czy kebepter w Kazachstanie. Rzecz jasna mamy również całe bogactwo szaszłyków w Indiach, Indonezji, a także w Ameryce Południowej, czy w Japonii. Do mielonej baraniny możemy dodać inne mielone mięso: wołowinę, cielęcinę, a w ostateczności wieprzowinę (w krajach muzułmańskich zakazaną). Obowiązkowo dodajemy zawsze cebulę (najlepiej tartą), czosnek, rozmaite przyprawy: cząber, rozmaryn, majeranek, kolendrę, kminek, ostrą paprykę, czarny pieprz, gałkę muszkatołową, cynamon i inne przyprawy, zależnie od charakteru, jaki chcemy nadać szaszłykom. Do mielonego mięsa możemy dorzucić posiekaną natkę pietruszki, a pomiędzy kawałki baraniny pokrojonej w kostkę włożyć kawałki różnokolorowej papryki i cebuli. Niezależnie od tego, czy chcemy mięso zmielić, posiekać, czy pokroić w kostkę powinniśmy je wcześniej zamarynować. A niżej kilka podstawowych przepisów: Kebabczeta Na jedną osobę: 100 g baraniny (udźca lub mostka) 50 g cielęciny 50 ml rosołu (może być z kostki) 2 ząbki czosnku oregano, cząber, ostra papryka sól, pieprz Baraninę mielimy przez sitko z dużymi otworami, cielęcinę przez gęste, ponieważ jest chudsza od baraniny. Dodajemy posiekany czosnek, przyprawy, wlewamy rosół i dość długo wyrabiamy na jednolitą masę, odstawiamy na kilka godzin w chłodne miejsce. Zwilżonymi dłońmi formujemy z mięsa wałeczki i zależnie od wielkości 10-15 minut równomiernie opiekamy na grillu z obu stron. Potrawa ta jest znana w Bułgarii jako kebabczeta, w Rumunii jako mitei, a w Libanie jako kofta. Ponieważ jednak była to popularna potrawa pasterska, to jakimś zrządzeniem losu dotarła i do naszych górali karpackich i była podawana na Huculszczyźnie. Podany przepis pochodzi z Bułgarii. Do tego typu szaszłyków polecam sałatkę szopską. Kebep świąteczny Na jedną osobę: 150 g baraniny 1 mała cebula 50 ml marynaty po 1 łyżce posiekanej natki pietruszki i szczypiorku 1 łyżka świeżej mięty sól, pieprz Marynata: 20 g marchwi 1 mała cebula 1 ząbek czosnku po małym kawałku (5 g) selera i pietruszki (korzeń) 75 ml białego wytrawnego wina 20 ml oleju 20 ml octu winnego 6% 20 ml wody pół łyżeczki kminku, liść laurowych, pół łyżeczki czarnego ziarnistego pieprzu, 2-3 goździki Jest to jeden z rodzajów szaszłyków, które wspaniale nadają się na grilla. Baraninę kroimy w kostkę i solimy. Warzywa do marynaty kroimy w drobną kostkę. Czosnek siekamy, a przyprawy mieszamy ze sobą. Mieszamy ze sobą wodę, wino, olej i ocet. Niewielką ilość (50 ml) zalewy pozostawiamy na później. Układamy na dnie naczynia warstwę warzyw i przypraw, następnie warstwę mięsa, znowu warstwę warzyw i przypraw, a na końcu zalewamy całość marynatą. Odstawiamy w chłodne miejsce na 12 godzin. Cebulę kroimy w grube plastry i zalewamy odstawioną marynatą. Po 12 godzinach nadziewamy mięso na szpadki lub drewniane patyki do szaszłyków i opiekamy na grillu po 3 minuty z każdej strony (razem ok.10-12 minut). Podajemy z dowolnymi dodatkami, marynowaną cebulą oraz posiekaną zieleniną. Potrawa pochodzi z Kazachstanu i jest podawana podczas uroczystych obiadów. Jako dodatek polecam także tzatziki. Król szaszłyków Na jedną osobę: 150 g odpowiednio wytrybowanego combra baraniego Marynata: 1 mała cebula 2 ząbki czosnku 100 ml wytrawnego, czerwonego wina kolendra, jałowiec, cząber 50 ml oleju, ew. 50 ml octu winnego 6% Najpierw przygotowujemy marynatę. Siekamy cebulę i czosnek, dodajemy stłuczone ziarna kolendry, jałowca i cząber, dolewamy wino, olej i mieszamy. Wytrybowane (tak żeby w każdym kotlecie pozostał kawałek kostki) mięso kroimy w plastry grubości 1 cm i wkładamy do kamiennego lub emaliowanego garnka. Zalewamy marynatą i przetrzymujemy w niej mięso minimum 12 godzin, nawet do 48 godzin. Wyjmujemy plastry mięsa z marynaty i nabijamy na patyk. Opiekamy na grillu z wszystkich stron aż do zrumienienia. Zawijamy w folię aluminiową (matową stroną na zewnątrz) i układamy z boku grilla lub ogniska na około 5-10 minut. Podajemy na talerz po zdjęciu z patyka. Osobiście najbardziej lubię jako dodatek sałatkę z zimnych ziemniaków. Jeśli chodzi o sosy i dodatki, to tak napisałem lubię sałatkę z młodych ziemniaków, tzatziki i sałatkę szopską. Sosy miętowe, ziołowe, dipy.Pyta Pan o ciasto. Czy chodzi Panu o pitę? Ja podaję baraninę głównie z ziemniakami lub ryżem albo z sałatkami i sosami. Kebab wywodzi się z kuchni tureckiej i oczywiście możemy pokusić się o upieczenie chlebków, czy kieszonek, podobnie jak gotując dania meksykańskie możemy spróbować upiec tortillę. Szczerze mówiąc probowałem ją nawet kiedyś upiec, ale okazało się, że Meksykanie stosują specjalnie preparowaną mąkę. Podobnie jest z wszelkimi regionalnymi specjałami. Staram się je w razie mozliwości zastępować czymś bardziej swojskim. Pozdrawiam i życzę smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 18:51 Powtórzę pytanie, bo źle mi się wkleiło: Wielu forumowiczów gotuje w locie, a ja też dzielę potrawy na szybkie-codzienne (a ryby pichcą się krótko) i długie-weekendowe. Co Pan polecałby jako najszybszą "codzienną" metodę skuteczną na usunięcie niemiłego zapachu tańszych ryb morskich? A przy okazji, ma Pan jakiś przepis na codzienną rybkę, która nie ma tradycyjnej panierki tylko...No właśnie, tylko co? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 20:47 Gość portalu: zadumana napisał(a): > Powtórzę pytanie, bo źle mi się wkleiło: > > Wielu forumowiczów gotuje w locie, a ja też dzielę potrawy na szybkie-codzienne > > (a ryby pichcą się krótko) i długie-weekendowe. Co Pan polecałby jako > najszybszą "codzienną" metodę skuteczną na usunięcie niemiłego zapachu tańszych > > ryb morskich? > A przy okazji, ma Pan jakiś przepis na codzienną rybkę, która nie ma > tradycyjnej panierki tylko...No właśnie, tylko co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Rybę rozmrażać czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 21:07 Dziękuję:) I dorzucam problem, który wielokrotnie rozważaliśmy na forum (w miarę naszych możliwości). Co z tymi mrożonymi rybami? Kwestia standardowej panierki, która spada z ryby mrożonej jest delikatnie pisząc irytująca i niejednego doprowadziła do kulinarnej rozpaczy. Rozmrażać, czy nie rozmrażać? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Rybę rozmrażać czy nie? 27.05.05, 13:07 Gość portalu: zadumana napisał(a): > Dziękuję:) I dorzucam problem, który wielokrotnie rozważaliśmy na forum (w > miarę naszych możliwości). Co z tymi mrożonymi rybami? Kwestia standardowej > panierki, która spada z ryby mrożonej jest delikatnie pisząc irytująca i > niejednego doprowadziła do kulinarnej rozpaczy. > Rozmrażać, czy nie rozmrażać? Jestem zwolennikiem rozmrażania. Jak wspomniałem trochę wcześniej ryby po rozmrożeniu tracą swoją kleistość. Poza tym ryby powinno się rozmrażać w zimnej, posolonej wodzie. Potem należy wodę odcedzić i dodatkowo osuszyć rybę papierowym ręcznikiem. Do panierki dobrze jest dodać jajko. Poza tym ja - wielki miłośnik ryb- praktycznie rzecz biorąc ryb nie panieruję. Lubię ryby pieczone, smażone, duszone saute, z ziołami, lub w postaci mojej ulubionej zupy rybnej. Żona często przygotowuje rybę duszoną z dużą ilością jarzyn ( wariacje na temat ryby po grecku). Moja zupa rybna z ryb morskich 2 l wywaru rybnego lub wody 2 kg różnych wyfiletowanych ryb morskich 2 duże cebule 2 marchewki 1 por – biała część 500 g pomidorów 250 ml białego wytrawnego wina 125 ml oliwy z oliwek kawałek skórki pomarańczy koperek, szafran, pieprz ziarnisty 2 łyżki soku z cytryny sól, biały pieprz 1 bagietka i 1 łyżka oleju – na grzanki ew. 2–3 kostki rosołowe Cebulę, połowę czosnku (reszta na grzanki), marchewkę i por drobno kroimy. W rondlu rozgrzewamy oliwę i podsmażamy cebulę. Filety z ryby kroimy na kawałki i skrapiamy sokiem z cytryny. Kiedy cebula się zeszkli, dodajemy filety, czosnek, marchewkę i pokrojone pomidory. Podlewamy winem i dodajemy skórkę pomarańczową oraz szafran i dusimy około 15 minut. Zalewamy wywarem rybnym, wkładamy saszetkę ziołową i gotujemy 15–20 minut. Po 10 minutach wyjmujemy saszetkę ziołową. Jeżeli dodajemy owoce morza, robimy to na 3–5 minut przed zdjęciem zupy z ognia. Doprawiamy do smaku. Bagietkę kroimy i na oleju z czosnkiem smażymy grzanki, które wkładamy do talerzy i zalewamy zupą. Posypujemy koperkiem. Polecam dodanie różnych owoców morza, np. 300 g mięsa krabów, homarów, 300 g muli. Jeżeli zamiast wywaru używamy wody, to możemy dodać kostki rosołowe. Moja zupa rybna z ryb słodkowodnych 2 l wywaru rybnego lub wody 2 kg różnych wyfiletowanych ryb słodkowodnych 3 duże różnokolorowe papryki 4 cebule 500 g obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków 20 g słodkiej papryki w proszku, 1 ostra papryka typu czuszka lub chilli estragon, sól, 2 łyżki oleju lub smalec sok z 1 cytryny ew. 2–3 kostki rosołowe W rondlu rozgrzewamy olej lub smalec, dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę, a kiedy się zeszkli, pokrojoną w paski paprykę. Przesmażamy i dodajemy sproszkowaną słodką i ostrą paprykę oraz estragon. Wkładamy pokrojone w kostkę ziemniaki i zalewamy wywarem. Zagotowujemy i wkładamy pokrojone i skropione sokiem z cytryny filety rybne. Gotujemy około 15 minut, tyle żeby ziemniaki były miękkie, po czym doprawiamy do smaku. Jeżeli zamiast wywaru używamy wody, to możemy dodać kostki rosołowe. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 22:14 Panie Maćku, proszę podpowiedzieć mi, czym mam doprawiać zupy, moje są nijakie odkąd przestałam używać przypraw typu: vegeta, kucharek, warzywko(niestety nie wolno mi), nie mogę też używać do zup śmietany i mleka. Koszmar nie wiem jak przyprawiać zeby było smaczne. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 13:40 jagoda85 napisała: > Panie Maćku, proszę podpowiedzieć mi, czym mam doprawiać zupy, moje są nijakie > odkąd przestałam używać przypraw typu: vegeta, kucharek, warzywko(niestety nie > wolno mi), nie mogę też używać do zup śmietany i mleka. Koszmar nie wiem jak > przyprawiać zeby było smaczne. Rozumiem, że szkodzą Pani różne dodatki typu glutaminian sodu i zawarta w mleku laktoza. Proszę jednak nie upadać na duchu, ja nie mogę używać cukru ze względu na moją cukrzycę,a z kolei śmietany nie używam ze względów dietetycznych. Czasami mam wrażenie, że całkiem bez sensu, bo moje wysiłki i tak są bezowocne. Każdy kolejny rok życia dodaje mi parę kilogramów, tak innym zmarszczek lub siwych włosów:( Wracając do zup. Mam zawsze w mojej lodówce kilka zapasteryzowanych słoików z wywarami na zupy. Doprawianie zaczynam więc na etapie szykowania wywaru. Używam kilku gatunków mięsa. Taki Tremo - nadworny kucharz Stanisława Augusta Poniatowskiego - gotował swojemu królowi legendarny rosół podawany królowi po obudzeniu. Podobno rosół ten tak dobrze nastrajał króla, że łatwiej było tego dnia pozyskać jego przychylność. Dlatego różnej maści interesanci prosili Paula Tremo o przygotowanie dla króla tego specjału. Rosół był nastawiany przez mistrza osobiście poprzedniego dnia. Gotował on w kociołku cząstki cielęciny, jagnięcia, jałówki i kapłona z warzywami: selerem, pasternakiem, pietruszką i „szczyptą korzeni”. W tych właśnie korzeniach tkwi cały sekret królewskiego rosołu. Podobno kuchmistrz nosił na szyi amulet – srebrny medalion, a w nim, jak mówił ziele świętej Marty, czyli mieszankę różnych ziół przyprawowych. Św. Marta była uznawana za patronkę kucharzy i modlitwa do niej, przechowywana wraz z poświeconą solą, miała chronić przed klęskami kulinarnymi. Ja nie mam amuletu z przyprawami, ale używam ziela angielskiego, liści laurowych. Wywar solę na samym końcu. Używam sporo zieleniny i ziół, zależnie od charakteru zupy. Do wielu zup dodaję czosnek, lubczyk, gałkę muszkatołową, lub interesujące dodatki: zacierki, lane ciasto, paszteciki, krokiety lub grzanki z serem (ostatnio z rokpolem). Hołduję zasadzie smakosza Anthélme Brillat – Savarin, który mawiał : „Zupa jest pożywieniem zdrowym, lekkim, sycącym i stosownym dla wszystkich; działa korzystnie na żołądek i przysposabia go do przyjęcia innych potraw oraz do trawienia”. Dlatego robię albo lekkie zupy kremy: marchewkową, pomidorową, cebulową, czosnkową, serową lub podaję zupę jako danie główne, wtedy jest takim przykładem dania jednogarnkowego. Można w niej postawić łyżkę. Nie odczuwam braku śmietany (nawiasem mówiąc zabielanie śmietaną jest polskim wkładem w światową gastronomię), ani żadnych zasmażek. Prawdziwa gęsta zupa na bazie esencjonalnego wywaru ma sama z siebie intensywny smak, który "doprawiam" warzywami. Przy okazji podaję kilka porad "zupnych" może się przydadzą: · Jeżeli najbardziej zależy nam na dobrym wywarze mięsnym, to mięso i kości wkładamy do zimnej wody i gotujemy bardzo powoli i długo na małym ogniu w odkrytym garnku, aby cały smak z mięsa i kości przeszedł do wywaru. Wtedy traci na jakości mięso, ale z powodzeniem możemy go użyć do przygotowania pasztecików lub farszu na pierogi. · Jeżeli przygotowując wywar, chcemy jednocześnie przygotować dobrą, soczystą „sztukę mięsa” (polecam pręgę), wkładamy mięso do gotującej się wody, żeby szybko się ścięło i pozostało soczyste. · Pamiętajmy, że w zupach kwaśnych (np. ogórkowa, szczawiowa, żur) warzywa i składniki kwaśne gotujemy osobno lub składniki kwaśne dodajemy na końcu, kiedy inne produkty są już ugotowane. Produkty kwaśne powodują ścinanie białka i uniemożliwiają ugotowanie warzyw (szczególnie ziemniaków) do miękkości. · Zioła i aromatyczne dodatki najlepiej dodawać do wywaru i zupy w saszetce. Zawijamy zioła w czystą gazę, zawiązujemy na odpowiednio długim sznurku (grubszej nitce) i wkładamy do wywaru (zupy). Saszetkę możemy wyjąć z garnka w chwili, kiedy stwierdzimy, że zupa ma już właściwy aromat, i nie musimy przecedzać całości. · W wielu przepisach proponuję, aby jarzyny, przed dodaniem do zupy, przesmażyć na patelni na tłuszczu. Dzięki temu lepiej wydobywamy substancje zapachowe warzyw. · W większości przepisów proponuję wywar mięsny, ale jeśli jesteśmy zwolennikami odżywiania wegeteriańskiego, z powodzeniem możemy zamiennie używać wywaru warzywnego. · Nie określałem dokładnie rodzajów mięsa do wywaru, ale polecam wołowinę z kością, drób, szczególnie kurę, a także cielęcinę. · Kiedy przygotowujemy wywar jako bazę do zup czystych, po zagotowaniu szumujemy; jeśli wywar ma posłużyć nam do innych zup – nie szumujemy, żeby nie pozbawiać zup cennych mikroelementów. · Pamiętajmy, że zupy najlepiej solić na końcu. Po pierwsze dlatego, że np. mięso wołowe gotowane w słonym wywarze twardnieje. Po drugie, kiedy zupę gotujemy dłuższy czas, jej objętość zmniejsza się i może zrobić się za słona. Po trzecie, kiedy dodajemy do zupy różne inne dodatki zawierające sól (np. przeciery, ogórki kiszone itd.), wtedy całość może okazać się przesolona. Proszę nie opuszczać rąk tylko eksperymentować. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 22:19 Panie Macieju, bardzo dziękuję za fachowe porady. Myślę, że teraz moje zupy zyskają wspaniały smak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kibic Co Pan ugotuje dla Jurka Dudka? IP: 67.111.137.* 26.05.05, 00:25 Panie Macieju, Nie wiem czy jest Pan kibicem piłki nożnej,czy też nie. Ale przed chwilą jurek Dudek - nasz rodak zdobył puchar mistrzów. I to zdobył go w sposób imponujący broniąc 2 rzuty karne!!! Jakie menu przygotowałby Pan na jego powitanie, gdyby mniał Pan taką okazję??? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Co Pan ugotuje dla Jurka Dudka? 27.05.05, 13:54 Gość portalu: Kibic napisał(a): > Panie Macieju, Nie wiem czy jest Pan kibicem piłki nożnej,czy też nie. Ale > przed chwilą jurek Dudek - nasz rodak zdobył puchar mistrzów. I to zdobył go w > sposób imponujący broniąc 2 rzuty karne!!! Jakie menu przygotowałby Pan na jego > > powitanie, gdyby mniał Pan taką okazję??? Jestem zagorzałym kibicem. Mało tego moi synowie także. Najmłodszy - Kacper gra w drużynie Rysia Laski i teraz kibicujemy rodzinnie nie tylko przed ekranem, ale także na boisku. Dla Jurka Dudka ugotowałbym albo barszcz biały na dutkach ( podrobach) w wersji świątecznej albo coś iście królewskiego, może rosół króla S.Leszczyńskiego i zrazy radziwiłłowskie z kaszą gryczaną, do tego ogórki małosolne, na które czekam cały rok i tort w kształcie piłki. Wracając jednak do barszczu białego, to chcę zaznaczyć, że każdy kraj ma swoje obyczaje w celebrowaniu zwycięstwa i witaniu mistrza. W Grecji byłaby to w pewnym sensie kulinarna ozdoba, czyli wawrzyn z liści laurowych na głowę, a w Gruzji jądra baranie... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wlodekbar Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 26.05.05, 03:08 Ile ma stronic ksiazka 'grillowa oraz jaki format? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 26.05.05, 06:05 Kochani! Na wszystkie pytania: Przystawki z oliwek, rozmrażanie ryb, co ugotowałbym dla Dudka? i inne, które pojawiły się późno wieczorem i w nocy odpowiem jutro rano, czyli w piątek. Dziś jadę na pokaz do Krakowa, gdzie będę przygotowywał chłodnik, Jambalayę po kreolsku oraz naleśniki z lodami i owocami!Taka już jest specyfika mojej pracy, że gdy inni odpoczywają ja staram się jak mogę im ten odpoczynek umilić! Życzę wszystkim miłego wypoczynku i grillowania. Szczypce w dłoń! Odpowiedz Link Zgłoś
paczka111 Re: Gość Forum - legumina wg Iwaszkiewicza 26.05.05, 07:07 Sława i chwała tom 1: ... ale w tej chwili lokaj przyniósł leguminę. Patrz, powiedział Wiktor do Ariadny, moja kucharka nazywa to "tutti frutti a la polonaise" a ja nigdy tej potrway w Polsce nie jadłem. ... Co to jest spytała nieufnie Ariadna, przed której nosem tkwił półmisek ze spiętrzoną babką, która parowała lekko... Ariadna zanurzyła widelec i łyżkę w kremowe boki babki. Z bou babki, jak krew i wnętrzności z boku rannego jelenia zaczęły się wylewać lody, krem i barwne kawałki owoców... Do tego był sos morelowy, nawiasem mówiąc. No i jak by się do tego zabrać? Przecież nie mieli wtedy mikrofali. A rzecz druga, już z Mickiewicza, to sławna ryba, od głowy pieczona, w środku gotowana, od ogona smażona. Może pomyliłam kolejność, ale nie chce mi się szukać w Panu Tadeuszu.Pan Adam widział to i jadł, czy ktoś mu opowiedział? Jest to możliwe do zrobienia? Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - legumina wg Iwaszkiewicza 27.05.05, 14:17 paczka111 napisała: > Sława i chwała tom 1: ... ale w tej chwili lokaj przyniósł leguminę. Patrz, > powiedział Wiktor do Ariadny, moja kucharka nazywa to "tutti frutti a la > polonaise" a ja nigdy tej potrway w Polsce nie jadłem. ... Co to jest spytała > nieufnie Ariadna, przed której nosem tkwił półmisek ze spiętrzoną babką, która > parowała lekko... Ariadna zanurzyła widelec i łyżkę w kremowe boki babki. Z bou > > babki, jak krew i wnętrzności z boku rannego jelenia zaczęły się wylewać lody, > krem i barwne kawałki owoców... > Do tego był sos morelowy, nawiasem mówiąc. > No i jak by się do tego zabrać? Przecież nie mieli wtedy mikrofali. > A rzecz druga, już z Mickiewicza, to sławna ryba, od głowy pieczona, w środku > gotowana, od ogona smażona. Może pomyliłam kolejność, ale nie chce mi się > szukać w Panu Tadeuszu.Pan Adam widział to i jadł, czy ktoś mu opowiedział? > Jest to możliwe do zrobienia? Pozdr Z tego co mi wiadomo Adam Mickiewicz powołuje się w "Panu Tadeuszu" na książkę kucharza, który nazywał się Wojciech Wielądko ("Kucharz Doskonały" - 1783 rok). Ten z kolei czerpał inspirację z książki kuchmistrza Lubomirskich - Stanisława Czernieckiego ("compendium Ferculorum" z 1683 roku). W swojej książce "Kuchnia Polska" zamieściłem ten przepis w oryginalnym brzmieniu: Sekret drugi Kuchmistrzowski Szczuká iedná całkiem nierozdzielna, nie rozkrajaná; smáżona Głowá, wárzony śrzodek do rosołu, álbo Kászánátu, pieczony Ogon, którą ták zrobisz:Weźmiy Szczukę, jáko wielko chcesz, ogol trochę od głowy, w środku zostaw łuszczkę, od ogona też trochę ogol, spraw, natkniey na rożen mięsny, ten śrzodek z łuszczką obwiń chustą, á obwiąż sznurkámi... Czerniecki powierzył swoim czytelnikom jeszcze kilka innych SEKRETÓW, na przykład pod tytułem: "Kapłon całkiem we Flaszy". Wydawać by się mogło, że to jakiś dziwaczny i karkołomny pomysł, ale jak się zastanowić, czym on się różni od popularnego dziś kurczaka pieczonego na puszce piwa... Odpowiedz Link Zgłoś
wlodekbar Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 26.05.05, 20:14 Geny, geny, Macieju :) Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 14:24 wlodekbar napisał: > Geny, geny, Macieju :) I co z tymi genami? Odpowiedz Link Zgłoś
wlodekbar Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 18:51 No, robienie rzeczy pozytecznych, dawanie siebie innym :) Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 19:02 wlodekbar napisał: > No, robienie rzeczy pozytecznych, dawanie siebie innym :) Aaaa! Już rozumiem. Przepraszam Panie Włodku, ale myślałem, że jest Pan moim lekarzem i że o czymś nie wiem. Serdecznie pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
wlodekbar Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 20:50 Ja rowniez serdecznie pozdrawiam i zycze dalszych duzych sukcesow w pracy zawodowej, tworczej, intelektualnej - dla dobra nas wszystkich :) Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 14:00 wlodekbar napisał: > Ile ma stronic ksiazka 'grillowa oraz jaki format? Książka będzie kwadratowa liczy około 250 stron, zawartość to 200 przepisów mnostwo porad i informacji. Spis treści: 1. Wstęp główny 2. Sprzęt do grillowania, budowa wędzarki, rodzaje opału na grilla i do wędzarki. 3. Kiełbasy i wędliny 4. Drób 5. Wieprzowina 6. Wołowina 7. Baranina i jagnięcina 8. Dziczyzna 9. Ryby 10. Warzywa 11. Kociołki 12. Wędzenie mięsa i ryb 13. Dodatki do grilla - Sałatki i surówki - Sosy, dipy itp. - Przetwory - Desery - Napoje - Drinki 14. Przyjęcia grillowe - Walery Wątróbka - Złotopolscy - Wielkie Miasto - Wegetarianie - Amerykański Farmer - Meksykanin - Daleki wschód - Śródziemnomorski - Huculski i Bałkański - Przy ognisku - Dzieci - Raclette 15. Mistrzowie Grilla Odpowiedz Link Zgłoś
wlodekbar Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 19:35 Zapowiada sie interesujaco :) Dziekuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
giezik Panie Macku - trudne pytanie 26.05.05, 07:17 (choc chyba tridniejsze dla moderatora forum) Wielokrotnie w watkach na forum kuchnia mowiono o Panu i wielokrotnie krytykowano za nachalne reklamowanie pewnego - niezbyt naturalnego produktu. Oczywiscie wydaje mi sie, ze wiekszosc z nas rozumie, ze dzieki reklamodawcy pewne programy moga powstac i sie utrzymac, ale czy nie ma innego sposobu. Czy zamiast produktow chemicznych, nie mozna szukac sponsorow wsrod producentow produktów "normalnych"? PSI jeszcze jedno, jesli krepujace (ze wzgledu na umowy ze sponsorem) zrozumiem brak odpowiedzi. Przyjal Pan bez wahania tę ofertę, czy się opierał? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Panie Macku - trudne pytanie 27.05.05, 15:27 giezik napisał: > (choc chyba tridniejsze dla moderatora forum) > Wielokrotnie w watkach na forum kuchnia mowiono o Panu i wielokrotnie krytykowa > no za nachalne reklamowanie pewnego - niezbyt naturalnego produktu. > Oczywiscie wydaje mi sie, ze wiekszosc z nas rozumie, ze dzieki reklamodawcy pe > wne programy moga powstac i sie utrzymac, ale czy nie ma innego sposobu. > Czy zamiast produktow chemicznych, nie mozna szukac sponsorow wsrod producentow > produktów "normalnych"? > > PSI jeszcze jedno, jesli krepujace (ze wzgledu na umowy ze sponsorem) zrozumiem > brak odpowiedzi. Przyjal Pan bez wahania tę ofertę, czy się opierał? > Nawet nie wyobrażam sobie pozostawienia tego pytania bez odpowiedzi. Otóż, proszę mi wierzyć nie wyobrażam sobie, że mógłbym reklamować coś, czego miałbym się potem wstydzić. Z produktami naturalnymi jest tak, że po pierwsze prawie wszystkie muszą być konserwowane. Nie mówię tu o kiełbaskach robionych na własny użytek i pałaszowanych w ciągu paru dni od wyprodukowania, ale o tych wędlinach, które są sprzedawane w specjalnych sklepach z tzw.: naturalną żywnościa. Proszę mi wierzyć, że żaden producent nie zaryzykuje sprzedaży wędlin, w których za kilka dni rozpleni się jad kiełbasiany. Po drugie, jak powtarzam do tanga trzeba dwojga i to nie jest tak, że ja sam szukam sponsorów, raczej oni przychodzą do mnie i jeszcze nie zgłosił się do mnie żaden producent zdrowej, czy jak kto woli naturalnej żywności. Prawdopodobnie firmy te mają mniejsze fundusze na reklamę. Myślę jednak, że warto sobie uświadomić, że generalnie w sprzedaży jest mało produktów naturalnych. Mało tego, taka na pzrykład woda niegazowana ma więcej składników konserwujących niż gazowana. Po trzecie polski rolnik zużywa około dziesięciokrotnie mniej nawozów azotowych niż niemiecki. Polskie krówki i świnki mają z racji pewnego zacofania technologicznego lepszą paszę i po wejściu do Europy natychmiast wzrosły ceny naszego mięsa: wołowiny, drobiu, dziczyzny, gdyż od razu doceniono ich zalety. Podobnie jest z naszymi unijnie "niewymiarowymi" warzywami, owocami, nabiałem. Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów, gdyż polskie wyroby, także te masowe, produkowane w dużych zakładach mają bardzo dobrą opinię, śmiem twierdzić, że aż za dobrą i tylko patrzeć, jak nam je popsują swoimi sztywnymi normami. Poza tym ja miałem trzy epizody reklamowe - kulinarne: jogurty firmy Danone, dodatki do ciast firmy Schwartau i trzeci trwający do dnia dzisiejszego - wędliny Sokołów. Jogurtów Danone używam teraz do produkcji domowego chłodnika. Firmy Schwartau już nie ma na rynku, ale stosowaliśmy mielone orzechy, migdały w płatkach i nam to nie zaszkodziło, natomiast dla Sokołowa osobiście przygotowuję różne receptury i proszę mi wierzyć, że ich wędliny dojrzewające: szynki, kindziuki, powoli podbijają świat. Nie widzę powodu, żeby się wstydzić udziału w reklamowaniu któregokolwiek z tych produktów. Dlatego jeżeli nawet moja odpowiedź kogoś rozczaruje muszę się przyznać do tego, że specjalnie się nie opierałem. Poza tym firmy które oferują udział w reklamie starają się zawsze, na moje życzenie, żebym poznał ich produkcję od podszewki. Miałem kiedyś propozycję od pewnego Wiodącego Koncernu Produkującego Napoje (u mnie w domu napoje niemile widziane), reklamowania Bardzo Znanego Napoju. Z rozbawieniem rzuciłem jakąś niebotyczną kwotę z wieloma zerami, tłumacząc, że potem będę się musiał zaszyć w głębokiej głuszy i nie wyściubiać nosa poza głuszę do końca moich dni. Jakież było moje zdziwienie, gdy po namyśle zaproponowano mi za udział w reklamie kwotę wprawdzie o połowę niższą, ale nadal przekraczającą jakiekolwiek moje wyobrażenia o przyzwoitych zarobkach. Oczywiście odmówiłem i szczerze mówiąc wśród moich kolegów kucharzy, restauratorów, smakoszy nie znam nikogo kto zgodziłby się na reklamę kompletnego świństwa. Nawiasem mówiąc, czy nam się to podoba, czy nie korzystamy często z różych komponentów przypraw, czy szybkich dań - bo takie mamy "śpieszne"życie - ale o ile znane są przypadki zejścia z powodu salmonelli, nie słyszałem nigdy o przypadku śmiertelnego zatrucia z powodu na przykład kostek rosołowych. Mam nadzieję, że moja odpowiedź jest w miarę precyzyjna. Serdecznie pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aneczka Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu IP: *.chello.pl 27.05.05, 09:33 Panie Maćku, jaka jest pana ulubiona restauracja w Krakowie i dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 15:33 Gość portalu: aneczka napisał(a): > Panie Maćku, jaka jest pana ulubiona restauracja w Krakowie i dlaczego? W Krakowie jest kilkaset restauracji i jeszcze we wszystkich nie byłem:) Lubię "Pod Aniołem", "Chłopskie jadło" za dobrą kuchnię staropolską i atmosferę, a wczoraj na przykład jadłem w zajeździe:"Karczma Rzym" w drodze powrotnej po pokazie i dostałem tam dobrą kaczkę i pierogi. Jednym z ulubionych miejsc jeszcze z czasów studenckich była istniejąca do dziś jadłodajnia przy Nowym Rynku, chyba "U Stasi". Atmosfera zawsze była tam fantastyczna, nie mówiąc już o pierogach i ogórkowej. Czytałem kiedyś przewodnik po krakowskich restauracjach, ale okazał się być nie miarodajny. Po prostu w ciągu kilku lat wiele się zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henia Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu IP: *.europe.hp.net 27.05.05, 11:38 Panie Macieju, Czy można prosić o jakiś przepis na owoce morza, łatwy i efektowny a do tego możliwy do wykonania przy pomocy składników dostępnych w warszawskich sklepach? Z góry dziękuję i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 12:40 Kochani! Wróciłem i jestem do Waszej dyspozycji. Postaram się w ciągu najbliższych kilku godzin odpowiedzieć na zaległe pytania. Chciałem usiąść wczesniej, ale żona mnie poprosiła, żebym jednak się wykąpał i zjadł małe co nieco, gdyż jak zdążyła zauważyć wsiąkam potem w Forum na całe godziny i zarzucam wszelkie obowiązki łącznie z higienicznymi:) No cóż, zacznę od najstarszych pytań. Postaram się zamieszczać odpowiedzi bezpośrednio pod pytaniami. Mam przy okazji pytania do dwóch forumowiczów: 1. wlodekbar: O co chodzi z tymi genami? 2. giezik: O które produkty chodzi? Reklamowałem Schwartau (dodatki do ciast), Jogurt Danone i wędliny Sokołowa. Pozdrawiam wszystkich i zaczynam odpowiadać Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 15:43 Gość portalu: Henia napisał(a): > Panie Macieju, > > Czy można prosić o jakiś przepis na owoce morza, łatwy i efektowny a do tego > możliwy do wykonania przy pomocy składników dostępnych w warszawskich sklepach? > Z góry dziękuję i pozdrawiam. Wraz z żoną - Joanną uwielbiamy owoce morza. Joasia specjalizuje się w przygotowywaniu prostego koktajlu z krewetek, poza tym serwujemy szaszłyki z krewetek w sosie imbirowym jako wykwintny dodatek do chłodnika litewskiego (to zamiast szyjek rakowych). Czasami podaję owoce morza zapiekane w piekarniku albo jako dodatek do makaronu.Do szaszłyków lepsze są większe krewetki, a do koktajlu mogą być małe. Gdy przygotowuję moją ulubioną zupę rybną, (przepis podałem wcześniej), to dodaje do niej paczkę owoców morza. A oto przepisy: Koktajl z krewetek 250 g mrożonych krewetek koktajlowych 1 główka zielonej sałaty 100 g majonezu 100 g śmietany kremówki 2 łyżki keczupu 50 ml białego wytrawnego wina 25 ml koniaku po 1 łyżce soku z cytryny i sosu worcester słodka papryka, sól, pieprz Dodatki: jaja ugotowane na twardo, obrane i posiekane w kostkę lub jaja przepiórcze, ugotowane na twardo i przekrojone na pół awokado (koktajl z krewetek bardzo często podaje się w połówkach wydrążonych awokado) kapary szczypior lub dymka korniszony Na patelni zagotowujemy wodę pół na pół zmieszaną z winem. Solimy, pieprzymy i wrzucamy krewetki. Gotujemy 3-5 minut (płyn powinien w tym czasie odparować). Przygotowujemy sos: mieszamy śmietanę, majonez, keczup, sos worcester, koniak, sok z cytryny. Doprawiamy papryką, solą i pieprzem. Wrzucamy do sosu krewetki i całość podajemy na liściach zielnej sałaty lub w pucharkach koktajlowych, udekorowany wybranymi dodatkami.Z Joanną przygotowujemy też prostszy sos: siekamy drobno czosnek, dodajemy drobno roztarte awokado, majonez, łyzkę przecieru pomidorowego i zalewamy nim krewetki. Mule zapiekane 250 g muli mrożonych lub w zalewie 1 podłużna bułka 100 g tartego, żółtego sera 100 g pomidorów 1 jajko 250 ml śmietany 2 ząbki czosnku 1 mała cebula 30 ml oliwy 1 łyżka posiekanej natki pietruszki pół łyżeczki tymianku szczypta ostrej mielonej papryki sól, pieprz Mule konserwowe osączamy z zalewy, mrożone rozmrażamy. Bułkę wrocławską kroimy na cienkie kromki. Czosnek siekamy i ucieramy z solą, pomidory po sparzeniu obieramy ze skórki i miksujemy razem z czosnkiem. Smarujemy kromki pastą czosnkowo-pomidorową. Naczynie żaroodporne lub brytfankę smarujemy oliwą, układamy w niej kromki bułki, na nie nakładamy mule, posypujemy całość drobno posiekaną cebulą, a następnie zalewamy śmietaną ubitą z jajkiem i przyprawioną pieprzem, papryką oraz tymiankiem. Na koniec posypujemy potrawę tartym żółtym serem. Zapiekamy 30 minut w temperaturze 170-180ºC. Podajemy zapiekankę posypaną zieloną pietruszką. Szaszłyki z krewetek Na jedną osobę: 4 dużych krewetek królewskich gałązki świeżego koperku 20 g oliwy kawałek świeżego korzenia imbiru ąbek czosnku sól pieprz Sos: 1 filecik anchois 1 ząbek czosnku 30 g masła 20 g oliwy 20 ml brandy lub koniaku pół łyżeczki soku z cytryny Krewetki obieramy ze skorupek, usuwamy z nich czarną żyłkę i płuczemy w wodzie, osuszamy na papierowym ręczniku. Nadziewamy krewetki na patyczki (wszystkie 4 sztuki) i pędzelkiem smarujemy oliwą wymieszaną z posiekanym czosnkiem i imbirem, posypujemy solą i pieprzem. Układamy na rozgrzanym grillu. Pieczemy, obracając przez 6 – 10 minut. Przygotowujemy sos. Na połowie masła i łyżeczce oliwy smażymy bardzo drobno posiekany czosnek. Dolewamy brandy. Z resztą masła ucieramy anchois i dodajemy je do sosu. Dolewamy sok z cytryny. Dokładnie mieszamy. Sos wylewamy na ogrzany talerze. Na sosie układamy szaszłyka i dekorujemy gałązkami koperku. Możemy zagryzać moczonymi w sosie grzankami. W wersji do chłodnika nie robimy sosu. Smacznego! Odpowiedz Link Zgłoś