Dodaj do ulubionych

Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu

23.05.05, 09:59
Witamy!

Zapraszamy użytkowników Forum do dyskusji o gotowaniu. Do 25 maja na pytania będzie odpowiadał Maciej Kuroń, autor książki "Kuchnia Polska". W czerwcu ukaże się nowa książka "Potrawy z grilla" nakładem Wydawnictwa Santorski, zawierająca około 200 przepisów, sporo ciekawostek i informacji dotyczących różnych technik grillowania, a poza tym propozycje menu na "tematyczne" przyjęcia grillowe typu: grill po meksykańsku, po huculsku, grill śródziemnomorski, a także a la Walery Wątróbka, czy Złotopolscy.
Zapraszamy do zadawania pytań w tym wątku. Prosimy o wpisanie tematu pytania już w temacie wypowiedzi. Odpowiedzi będą pojawiać się również w wątku, w ciągu tygodnia.

--
Redakcja Portalu
Obserwuj wątek
      • gosc.forum Re: Kiedy w sprzedaży będzie Pana książka o grill 24.05.05, 06:00
        Moja najnowsza książka ukaże się mniej więcej w połowie czerwca i będzie
        kosztowała niecałe 50 zł. Będzie o tyle ciekawa, że oprócz przepisów na grilla
        znajdą w niej Państwo sporo informacji o innych, jak je nazywam - "wakacyjnych"
        technikach przygotowywania potraw. Będą więc potrawy z rożna, z ogniska,
        techniki wędzenia itd.
      • gosc.forum Re: Może Pan podać swoje ulubione potrawy na gril 24.05.05, 06:10
        Mam sporo ulubionych receptur na potrawy z grilla. Gdy tylko słońce przygrzeje
        przenoszę się z lubością na taras i tam spędzam każdą wolną chwilę. Lubię grilla
        za jego demokratyczny i wspólnotowy charakter bliski mojej filozofii życiowej.
        Podstawą dobrego grillowania jest dobre towarzystwo i dobry nastrój. Każdy może
        sobie sam komponować swoje danie, a nawet postać przy grillu ze szczypcami w
        ręku i zrobić coś dla innych... Jeśli chodzi o potrawy, to podstawą sukcesu
        kulinarnego są bejce, marynaty i glazury, których używamy zanim wrzucimy coś na
        przysłowiowy ruszt. Osobiście najbardziej lubię szaszłyki baranie, polędwiczki
        wieprzowe faszerowane oraz kaszankę z jabłkiem. Podaję niżej przepisy i życzę
        smacznego.

        Papiloty z kaszanką

        Na jedną osobę:
        150 g kaszanki
        ząbek czosnku
        ćwiartka kwaśnego jabłka
        20 g oleju
        plaster boczku
        po szczypcie kminku i ostrej papryki

        Mieszamy olej z kminkiem i ostrą papryką. Smarujemy nim folię (błyszczącą
        stronę). Układamy na folii kaszankę, najlepiej kilka grubych plastrów, ząbek
        czosnku, ćwiartkę jabłka. Najlepiej jest wszystkie składniki skropić olejem z
        przyprawami lub przynajmniej nimi posypać. Z folii formujemy paczuszkę . Staramy
        się nie zawijać folii zbyt szczelnie, żeby kaszanka mogła przejść aromatem
        czosnku i jabłka. Kładziemy pakiecik na ruszcie i grillujemy ok. 15 minut. Na 5
        minut przed końcem grillowania bezpośrednio na ruszcie pieczemy plaster boczku
        posypanego ostrą papryką. Podajemy każdemu na talerz jego własnego „papilota” z
        kaszanką, plaster upieczonego na rumiano boczku i przypieczony chleb. Upieczonym
        czosnkiem smarujemy boczek i grzanki. Największą przyjemnością dla uczestników
        grilla jest możliwość własnoręcznego przygotowania papilotów. Możemy wówczas dać
        upust wyobraźni i stosować różne dodatki. Ja jestem wielkim miłośnikiem czosnku,
        ale można przecież dodać krążki cebuli, różne warzywa, zmienić zestaw przypraw
        (dodać majeranek, tymianek lub rozmaryn), nałożyć na jabłko łyżeczkę żurawiny
        lub skropić całość np.: słodko – kwaśną bejcą przygotowaną do innych mięs.
        Kebabczeta


        Na jedną osobę:
        100 g baraniny (udźca lub mostka)
        100 g cielęciny
        50 ml rosołu (może być z kostki)
        1 ząbek czosnku
        oregano, cząber, ostra papryka
        sól, pieprz


        Baraninę mielimy przez sitko z dużymi otworami, cielęcinę przez gęste, ponieważ
        jest chudsza od baraniny. Dodajemy posiekany czosnek, przyprawy, wlewamy rosół i
        dość długo (30 minut) wyrabiamy na jednolitą masę. Zwilżonymi dłońmi formujemy z
        mięsa wałeczki i 20 minut równomiernie opiekamy na grillu z obu stron. Potrawa
        ta jest znana w Bułgarii jako kebabczeta, w Rumunii jako mitei, a Libanie jako
        kofta. Ponieważ jednak była znana jako popularna potrawa pasterska, to jakimś
        zrządzeniem losu dotarła i do naszych górali karpackich i była podawana na
        Huculszczyźnie.
        Polędwiczki faszerowane z grilla
        Na jedną osobę:
        1 polędwiczka – 300- 400 g
        1.
        50 g rokpolu
        30 g masła
        po pół łyżki posiekanej natki pietruszki, koperku i szczypiorku
        2.
        50 g grzybów: prawdziwki, smardze
        20 g masła
        mała cebula
        3.
        70 g suszonych śliwek bez pestek lub konfitury z borówek
        Bejca:
        3 ząbki czosnku
        1 łyżeczka miodu
        30 g oleju
        po pół łyżeczki: majeranku, tymianku i białego pieprzu

        Mięso czyścimy, myjemy i osuszamy. Palcem lub drewnianym trzonkiem robimy w
        każdej polędwiczce otwór, uważając, aby nie przebić mięsa. Ser rozgniatamy z
        masłem i posiekanymi ziołami na jednolitą masę i faszerujemy polędwiczki. Końce
        mięsa obwiązujemy białą bawełnianą nicią, żeby farsz nie wylewał się w czasie
        pieczenia. Przygotowujemy bejcę: czosnek rozgniatamy lub siekamy, dodajemy miód,
        olej, zioła i dokładnie mieszamy wszystkie składniki. Polędwiczki smarujemy
        bejcą i odkładamy na 2–24 godzin do lodówki. Pieczemy na grillu po 15 minut z
        każdej strony. Po upieczeniu zawijamy w kawałki folii i na 10 minut pozostawiamy
        na wyłączonym grillu. Podajemy z sałatką z młodej kapusty i młodych ziemniaków.
        Farsz możemy przyrządzić z innych składników. Z grzybów (świeżych lub suszonych)
        przesmażonych na maśle z cebulką, z suszonych owoców, suszonych pomidorów, ziół
        lub innych gatunków sera.
      • gosc.forum Re: Czy może Pan polecić jakąś dobrą i niedrogą r 24.05.05, 06:22
        No cóż sam jestem kucharzem i nawet mam za sobą paroletni epizod restauracyjny,
        gdy byłem szefem restauracji Buffo. Otóż po pierwsze mój zawód i fakt, że
        mieszkam pod Warszawą powodują, że trochę mi za daleko na obiad do stolicy. Poza
        tym często mam pokazy kulinarne w różnych zakątkach Polski i paradoksalnie
        lepiej potrafię polecić dobre restauracje w Gdańsku, czy w Krakowie, niż w
        Warszawie. Jest jeszcze inna przyczyna, dla której czułbym się niezręcznie
        polecając tę, czy inną restaurację. Sam najlepiej wiem ile trzeba włożyć wysiłku
        w prowadzenie restauracji i często wysiłek ten jets niewspółmierny do osiąganego
        efektu. Bywają gorsze dni, gorsze produkty, kłopoty z Sanepidem i nigdy nie
        wiadomo, na który moment trafimy. Rzecz jasna to nie usprawiedliwia każdej
        wpadki. Jeśli już korzystam z restauracji, to najczęściej wpdam po sąsiedzku do
        małej, rodzinnej restauracyjki "Dziupla" w Truskawiu, gdzie zawsze zamawiam
        fantastycznie przyrządzoną dziczyznę.
      • gosc.forum Re: Wędliny powszechnie dostępne a "swojskie" 24.05.05, 06:33
        JEST. Czasami przygotuwuję własne wędliny. Kręcę z całą rodziną kiełbasy. Piekę
        boczek, pekluję szynkę i proszę mi wierzyć jest kolosalna róznica zarówno w
        jakosci jak i w smaku tych wyrobów. Mam na mojej działce koło domu własnorecznie
        zbudowaną wędzarkę, w której często wędzę nie tylko wędliny ale również ryby. Z
        czystym sumieniem polecam Państwu przygotowanie większej porcji pieczeni. Proszę
        mi wierzyć, że własnoręcznie przyrządzony i pieczony w ziołach schab, boczek,
        czy karkówka jest na zimno lepszy niż szprycowane chemią wyroby, kupowane za
        cięzkie pieniądze w supermarketach. W moich książkach podaję różne receptury i
        sposoby zarówno robienia kiełbasy, jak i wędzenia ryb i mięsa. Nie święci garnki
        lepią - każdy może spróbować, szczególnie latem na wakacjach uwędzić
        własnoręcznie złowioną rybkę albo kawałek schabu ze swojskiego uboju. A oto mój
        przepis na wędzarkę:
        Najprościej jest zrobić sobie wędzarkę z beczki bez dna. Stawiamy ją pionowo na
        cokole z kamieni lub cegieł, tak żeby stała pionowo. Na dole szykujemy
        palenisko i rozpalamy ogień. Górę zamykamy przewiewnym workiem jutowym lub
        podziurawioną pokrywą drewnianą albo blaszaną. Bezpośrednio pod pokrywą układamy
        poprzecznie kije lub grube patyki, na których wieszamy nasze produkty do
        wędzenia. Taka wędzarka umożliwia jednak głównie wędzenie na ciepło i na gorąco.
        Jeżeli chcemy wędzić na zimno, a jest to najszlachetniejszy i zarazem
        najbardziej pracochłonny sposób wędzenia, to musimy oddalić palenisko od naszej
        beczki i doprowadzać do niej dym specjalnie przygotowanym kanałem. W tym celu
        palenisko budujemy w odległości około 3 m od beczki, a dym doprowadzamy do
        beczki na przykład przy pomocy stalowej rury. Dużą zaletą tej wędzarki jest obok
        większych możliwości przygotowywania wędzonych ryb i mięs, także fakt, że nie
        mamy problemu z tłuszczem kapiącym na rozżarzone drewno. Do wędzenia można
        również przystosować niektóre rodzaje murowanego grilla. Nad paleniskiem
        układamy ruszt posypany grubym żwirem, na który będzie kapał tłuszcz z mięsa,
        czy ryb. Wyżej (ok.30 cm) umieszczamy drugi ruszt lub wieszak, na którym
        układamy albo wieszamy nasze ryby, mięsa i wędliny. Temperaturę podczas procesu
        wędzenia regulujemy zmieniając grubość warstwy żwiru.
      • gosc.forum Re: Jaki grill kupić? 24.05.05, 06:41
        Przede wszystkim warto, żeby nasz grill miał pokrywę. Daje on nam możliwość
        podwędzania grillowanych potraw, a poza tym regulowania temperatury. W mojej
        nowej książce opisuję zarówno różne typy grilla, jak również sposoby
        grillowania. Sam mam kilka różnych grilli. Wśród nich jest grill gazowy -
        najdroższy, ale dający możliwość pieczenia na rożnie, przygotowywania zupy w
        kociołku, a poza tym jest on duży, dzięki czemu bez problemu moge nakarmić sporą
        rzeszę wygłodniałych domowników oraz krewnych i znajomych Królika. Mam też
        prostsze grille opalane węglem drzewnym. Często widziałem nieszczęśników, którzy
        gasili płonące porcje mięsa, czy kiełbasy przy pomocy wody, Fanty, gaśnicy i
        wszystkiego co mieli pod ręką. Stąd moja rada - lepiej dołożyć trochę pieniędzy
        i kupić sobie grilla z pokrywą i z rusztem o regulowanej wysokości.
    • aerus Ziemniaki, jak z ogniska... 23.05.05, 11:37
      Dzień Dobry Panie Macieju!

      Z młodzieńczych lat pamiętam smak, a może jeszcze bardziej zapach ziemniaków z
      ogniska. Od pewnego czasu zastanawiam się, czy grill nadaje się do upieczenia
      ziemniaków. Jeśli tak, to czy należy zakopać je w popiele, czy raczej nastawiać
      się na ruszt? A może mógłby Pan podać przepis na "odmłodzenie" poczciwego
      ziemniaka z grilla (przyprawy, sosy, itp.)?

      Dziękuję i pozdrawiam,
      Aerus
      • gosc.forum Re: Ziemniaki, jak z ogniska... 24.05.05, 06:49
        Sam najbardziej lubię ziemniaki z ogniska, ale oczywiście można je również
        grillować. Każdy z nas pamięta, że ziemniaki pieką się dość długo. Warto jednak
        poczekać godzinę, czy półtorej dla tego niesamowitego aromatu i przypalonej
        skórki. Na wszelki wypadek podaję również przepis zmodyfikowany na grillowanie
        podgotowanych ziemniaków. Zaznaczam jednak, że jest to przepis dla
        niecierpliwych,a podstawą dobrej kuchni jest niestety cierpliwość.

        1 kg ziemniaków
        folia aluminiowa

        Ziemniaki myjemy, wycieramy papierowym ręcznikiem, nacinamy na górze i zawijamy
        każdy oddzielnie w folię aluminiową. Kładziemy na grillu na niedużym ogniu.
        Pieczemy około godziny. Oczywiście jest to przepis najbardziej prymitywny, ale
        zachęcam, jak zawsze do różnych modyfikacji. Dobrze jest większe ziemniaki
        wcześniej podgotować (ok. 20 minut) bo nie tylko nie tracą one nic ze swoich
        wartości, ale oszczędzają też nasz czas, Możemy przygotować do ziemniaków,
        któryś z ulubionych sosów, a możemy również przygotować bejcę, w której
        zanurzymy ziemniaki na pół godziny przed zawinięciem ich w folię. Bejcę
        przygotowujemy z bardzo różnych składników, przede wszystkim oliwy – 125 ml na
        kilogram ziemniaków, roztartego czosnku, posiekanych ziół i przypraw - soli i
        pieprzu. Dobrze jest do oliwy dodać łyżeczkę dobrej musztardy, świeżą kolendrę i
        posiekaną cebulkę. Wreszcie, zawijając ziemniaki w folię możemy ułożyć na każdym
        ziemniaku małą gałązkę koperku. Zapewniam, że jest to tylko i wyłącznie kwestia
        indywidualnych upodobań, każde rozwiązanie jest dobre, bo ziemniaki z grilla są
        po prostu pyszne.
        Ziemniaki z twarożkiem:
        250 g twarożku, 125 ml śmietany, 1 łyżka majonezu, szczypiorek, rzodkiewka,
        natka pietruszki – po pół pęczka pietruszki i koperku, ząbek czosnku, sól i
        pieprz. – Wszystkie składniki „zielone” siekamy, rzodkiewkę kroimy w plasterki,
        po czym siekamy jeszcze drobniej. Twarożek mieszamy ze śmietaną i majonezem,
        dodajemy nowalijki, posiekany ząbek czosnku, sól i pieprz.

        Ziemniaki z grzybami
        25 g suszonych grzybów, 400 g pieczarek, 125 ml śmietany, 1 łyżka posiekanej
        natki pietruszki, po 1 łyżce mąki i masła, sól i pieprz. - Grzyby zalewamy
        wrzącą wodą (125 ml) i moczymy ok. godziny, następnie gotujemy. Pieczarki
        płuczemy, kroimy i smażymy na maśle, doprawiamy solą i pieprzem. Ugotowane
        grzyby wyjmujemy z wody i kroimy na cienkie paseczki, mieszamy z pieczarkami i
        posiekaną pietruszką. Z wody, w której gotowaliśmy grzyby przyrządzamy sos,
        dodajemy do niej śmietanę i mąkę. W sosie gotujemy grzyby przez 5 minut
        • gosc.forum Re: Ziemniaki, jak z ogniska... 25.05.05, 00:47
          Jeszcze jedna ważna uwaga. Przeczytałem na "innych wątkach", że podgotowane
          ziemniaki to nie to samo. Zgadzam się! To prawda! Wyraźnie zawsze zaznaczam, że
          przygotowywanie surowców i przerabianie ich na półfabrykaty to pójście na
          łatwiznę. Dobra kuchnia nie lubi drogi na skróty i podgotowywanie ziemniaków
          jest metodą dla niecierpliwych, ale nie dla smakoszy...
      • gosc.forum Re: Czy zagląda Pan na f.Kuchnia i do Galerii ? 24.05.05, 06:57
        Tak, często zaglądam na różne strony internetowe, w tym również Kuchni. Przepisy
        i uwagi, jakie tam znajduję są dla mnie źródłem inspiracji. Poza tym już wkrótce
        uruchomię własną stronę internetową, na której zamierzam założyć forum pod
        hasłem "Smaki dzieciństwa". Przygotowuję kolejną książkę pod tytułem "Złote
        Przeboje Kuchni Polskiej" i jeżdżąc po całym kraju widzę jak różne mamy
        wyobrażenia o naszej kuchni. Dyskusje na temat ogórkowej, czy pomidorowej budzą
        ogromne emocje. Jestem ciekaw Państwa opinii na temat ulubionych potraw, tych,
        które pamiętamy wszyscy z dzieciństwa. Strona będzie uruchomiona w ciągu
        najbliższych paru tygodniu. Wtedy zapraszam do dyskusji. Oprócz strony Kuchni,
        często odwiedzam www.mniammniam.pl. , www.kukbukizy.pl oraz strony branżowe:
        papaja, gastrona, kuchnia myśliwska i inne.
    • Gość: Antoni Czy je Pan wędliny Constaru? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.05.05, 14:06
      Panie Maćku,

      Co Pan sądzi o takich aferach z wędlinami, jak ta ostatnia z Constarem. Czy był
      to tylko wypadek przy pracy, czy też celowa polityka zakładów mięsnych by
      zwiększyć zyski.
      Czy w końcu robi tak tylko Constar, czy też może robią tak też inni producenci?
      A co na to Sokółów, zakłady których jest Pań przecież twarzą. Czy oni są czyści?
      • gosc.forum Re: Czy je Pan wędliny Constaru? 24.05.05, 07:09
        Afery są nieodłączną cechą współczesnego życia i wolności prasy. Sądzę, że
        wypadki przy pracy zdarzają się wszystkim i staram się unikać emocji związanych
        z piętnowaniem tej, czy innej wytwórni wędlin, tak samo jak unikam afer
        politycznych, gospodarczych i towarzyskich. Wiadomo, że jestem związany z
        Sokołowem i nawet nie wypada mi źle mówić o innych, bo niby dlaczego mam
        zakładać, że oszukują albo produkują świństwa. Każdy ma ulubione wędliny, tak
        jak ulubione jogurty, masło, czy chleb. Jeżeli jem inne wędliny niż z Sokołowa,
        to na ogół nie celebruję etykietek i rzadko pamiętam nazwy zakładów mięsnych, z
        których pochodzą. Wyjątek stanowią nieduże, często rodzinne firmy, które
        produkują wedliny bazując na starych, sprawdzonych recepturach. Z racji
        zainteresowań zaodowych szukam takich receptur, a poza tym jestem fanem polskiej
        kuchni. Uważam, że mamy dużo do zaoferowania we wspólnej Europie. Polska kuchnia
        jest niedoceniona, mało znana, a przecież słynęliśmy zawsze między innymi z
        wyrobu fantastycznych wędlin.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 24.05.05, 07:17
        Skąd bierze się magia grillowania? Pieczenie na ogniu ma tradycję sięgającą
        kilkadziesiąt tysięcy lat wstecz. Prawdopodobnie wkrótce potem, jak człowiek
        odkrył umiejętność krzesania ognia, wynalazł pieczenie mięsa. Pewnie odbyło się
        to przypadkiem i nie sądzę, żeby te pierwsze „wynalazki”, spalone z wierzchu,
        surowe w środku, a do tego panierowane byle czym, zależnie od tego w co
        przypadkiem wpadły, stanowiły jakieś rarytasy. Nie mówię już o ryzyku jakie się
        wiązało ze zdobyciem zwierza na posiłek. Z czasem jednak zależnie od możliwości
        nazwijmy to dziś - regionalnych, człowiek zaczął wykorzystywać do pieczenia a to
        przeróżne liście, w które zawijał potrawy, a to zioła rosnące na pobliskiej
        polanie, które nadawały smak i aromat, wreszcie glinę, którą można było oblepić
        mięso, żeby nie straciło soczystości. Zresztą wykorzystywanie gliny do pieczenia
        zaowocowało kolejnym wielkim wynalazkiem, a mianowicie garnkiem. Pieczono na
        rożnie nad ogniskiem, na rozgrzanych kamieniach, w specjalnych wykopach. Z
        czasem powstały piece, które też na przestrzeni wieków przeszły niemałą
        ewolucję. Możliwość pieczenia na piecu nie ostudziła jednak zapału do
        uczestniczenia w pieczeniu baranów i prosiaczków z rożna. Chcę powiedzieć, że
        grillowanie nie jest pomysłem amerykańskim. Powiem więcej, mam swoją teorię, że
        grill po amerykańsku jest kompilacją doświadczeń osadników i traperów, którzy
        dotarli do Ameryki z różnych stron świata, również z Europy Środkowo-Wschodniej
        oraz technik podpatrzonych u tubylców. Grill lub inaczej ruszt pochodzi od
        francuskiego słowa grille – krata. Po angielsku oznacza kratkę lub ruszt, na
        której się piecze. Barbecue pochodzi z języka francuskiego: de la barbe à la
        queue i oznacza od brody do ogona lub pochodzi jak twierdzą inni znawcy wiedzy
        kulinarnej od słowa barbacoa. W ten sposób hiszpańskojęzyczni przybysze nazwali
        przejętą od dawnych mieszkańców Antyli i Bahamów metodę powolnego pieczenia
        całego wołu w specjalnym gorącym dymie. Barbecue ma obecnie kilka znaczeń. Tak
        nazywamy przyprawę do mięs, specjalny sos do mięs, niektóre pieczone potrawy
        mięsne, urządzenia do pieczenia, a także technikę grillowania. W Stanach
        Zjednoczonych nazwa przyjęła się do tego stopnia, że często używa się jej po
        prostu w odniesieniu do spotkań przy grillu na świeżym powietrzu. Przyjęty przez
        Amerykanów skrót Bar-B-Q oznacza grillparty. W mojej nowej książce wykorzystuję
        różne przepisy inspirowane zarówno kuchnią azjatycką, europejską, jak i amerykańską.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 24.05.05, 07:27
        Mi jako autorowi nie bardzo wypada przechwalać się i pokazywać błędy innych.
        Myśle, że książka się obroni chociażby dlatego, że nie jest tłumaczeniem książki
        zagranicznej:) Swego czasu wydałem już cienką książeczkę o grillu. Zawierała
        około 30 przepisów i zawsze była chętnie kupowana przy okazji moich podróży
        kulinarnych. Nowa książka zawiera znacznie więcej receptur, poza tym szereg
        porad i ciekawostek związanych z grillem. W trakcie pracy nad książką starałem
        się uwzględnić specyfikę rodzimej kuchni. Ryby słodkowodne, dziczyzna, a nawet
        kiełbasa mogą być ciekawie przyrządzane i powoli oddalamy się od wrzucania na
        ruszt kawałka kiełbasy , często, o zgrozo! "urozmaiconego" plastrem żółtego
        sera. Starałem się, żeby w książce nie zabrakło przepisów z całego świata. Jak
        zwykle mógłbym napisać dużo więcej, ale nad całością czuwał Wydawca, który w
        pewnym momencie ukrócił moje zapędy.
      • aknad48 Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 24.05.05, 13:14
        Gość portalu: florek napisał(a):

        > Witam Pana Panie Maćku!
        > Na rynku jest wiele książek o grillu, czy Pana bedzie sie wyróżniać?
        > Oczywiście prucz tego że nie będzie to przedruk z książek zagranicznych, jak
        > często to bywa:)
        Florku, "prucz"- to od prucia????
        Wybacz, nie wytrzymałam...
        dw
    • Gość: zadumana A może łopatologiczne strony kulinarne w necie? IP: 213.17.230.* 23.05.05, 14:31
      Czy nie znalazłby Pan czasu na przygotowanie w necie stron z instruktażem
      dotyczącym polskich typowych potraw? Takie rozbudowanie książki dla np. 10
      podstawowych potraw. Chodzi mi o taką dokładność pozornie z pogranicza
      nonsensu. Ale na forum widać, że start kulinarny bywa trudny i okupiony wieloma
      zniechęcającymi wpadkami. Są na świecie tacy, którzy takie dokładne strony
      robią i jest to świetne. Parę takich linków można znaleźć na tym forum. A na
      forum jasno widać również, jak dużo szczegółów trzeba podać początkującym, żeby
      potrawa była jadalna.
      Takie strony byłyby świetną promocją polskiej kuchni i Pana "Kuchni". Miałyby
      czytelników z całego "polskiego" świata. Zachęciłyby do polskiej kuchni i do
      sięgnięcia po Pana książkę, jeszcze lepiej niż niniejsza Pana akcja, a życzę
      wielu wydań:)
      • gosc.forum Re: A może łopatologiczne strony kulinarne w neci 24.05.05, 07:41
        Jak już wcześniej wspomniałem jestem w trakcie przygotowywania własnej strony
        internetowej. Po wydaniu "Kuchni Polskiej- Kuchni Rzeczypospolitej Wielu
        Narodów" często zdarzało mi się słyszeć, że jest potrzeba wydania podręczników
        dla osób nie umiejących gotować, dla osób samotnych, wreszcie dla cudzoziemców,
        którym kuchnia polska kojarzy się co najwyżej z bigosem podawanym we wszystkich
        tzw. restauracjach polskich na świecie. Stąd na mojej stronie postanowiłem
        zamieścić nie tylko sztandarowe przepisy naszej kuchni, ale rónież podać szereg
        wskazówek jak najprościej je przygotować krok po kroku. Poza tym jak już
        wcześniej wspomniałem na stronie będzie forum dla Czytelników i Miłośników
        Kuchni Polskiej pod nazwą "Smaki Dzieciństwa" . Mam nadzieję, że znajdzie się
        tam sporo przepisów z naszych domów rodzinnych, przepisów, które każdemu z nas
        kojarzą się z dzieciństwem. Od czasu do czasu będę organizował na swojej stronie
        konkursy tematyczne. Chcę wydać kolejną książkę "Złote Przeboje Kuchni Polskiej"
        i z pewnością zamieszczę w niej najciekawsze przepisy nadesłane przez
        Czytelników - oczywiście z podaniem autora przepisu. Strona zostanie uruchomiona
        w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
      • gosc.forum Re: Czyje ksiązki kucharskie ceni pan? 24.05.05, 07:51
        Czytam mnóstwo książek kucharskich. Półki w mojej domowej biblioteczce uginają
        sie pod ich ciężarem. Poza tym mam zboczenie zawodowe polegające na tym, że
        nawet czytając literaturę piękną szukam scen nazwijmy to kulinarnych, tak jak
        inni szukają "momentów". Inspiracje znalałem w "Ojcu chrzestnym", w książkach
        Donny Leon, oczywiście w "Uczcie Babette", czy "Przepiórkach w płatkach róży".
        Zawsze czekam na nowe książki kulinarne autorstwa Pani Szymanderskiej, czy
        Roberta Makłowicza. Szukam bowiem w książkach kucharskich czegoś więcej niż
        przepisów i wiem, że na tych wspaniałych autorów mogę zawsze liczyć. Uwielbiam
        lotne pióro Roberta i cenię dociekliwość i pracę nad kuchnią regionalną i
        kuchnią polska Pani Haliny Szymanderskiej. Polecam też ksiażki biskupa Imbacha,
        dzięki którym mogłem wiele dowiedzieć się o kuchni prałatów a także papieży.
        Wprawdzie przysmaki naszego Jana Pawła II reprezentuje jakiś straszny bigos
        (przepis bardziej z restauracji w Chicago niż spod polskiej strzechy), ale
        książki są znakomicie napisane i są dla mnie cennym źródłem informacji.
      • gosc.forum Re: Czy trufle warte są swojej ceny? 24.05.05, 14:47
        Osobiście nie mam ulubionej potrawy z truflami. Czy są warte swojej ceny? Trudno
        powiedzieć, niektóre dodatki do potraw, czy same potrawy zostały uznane za
        rarytasy i tak już funkcjonują w naszej świadomości i na rynku. Jak mawiał mój
        znajomy kucharz wystarczy dodać odrobinę kawioru do sałatki, czy zapiec
        polędwiczkę w pieczeni rzymskiej, nadać temu odpowiednio brzmiącą nazwę, a cena
        w karcie wzrośnie kilkakrotnie. Jestem zwolennikiem zastępowania różnych
        egzotycznych specjałów naszymi dodatkami. W końcu kuchnia chińska nie dlatego
        zdobyła taką popularność na całym świecie, że wszędzie stosuje się pędy bambusa
        (często z puszki, bez smaku i bardzo drogie), rukiew wodną i inne niedostępne
        dodatki, tylko dlatego, że Chińczycy wszędzie gdzie zamieszkali starali się
        korzystać z miejscowych warzyw i przypraw. To samo dotyczy kuchni karaibskiej,
        tajskiej, indyjskiej. Są to naogół kuchnie, które powstawały w biednych krajach
        i bazowały na tym, co było pod ręką. Rzadko kto wie, że taka Jambalaya na
        Karaibach jest przyrządzana na codzień z owoców morza, a wersji świątecznej
        używa się do niej mortadeli! Do tego importowanej z Europy i strasznie drogiej.
        Trufle, czy kawior to wprawdzie trochę inne opowiadanie, ale tak już się utarło,
        że są bardzo drogie. Dla wielu Europejczyków rarytasem są nasze leśne rydze i
        prawdziwki. Nawet podjęto już próby uprawiania tych grzybów tak jak pieczarek i
        boczniaków, ale podobno smak jest nie ten sam. I dobrze. Też mamy coś ekstra. Na
        pocieszenie posyłam Pani przepis na grzankę z truflami z mojej nowej książki.
        Może jakaś świnka odnajdzie ten smakołyk w naszym lesie, wtedy przepis będzie
        jak znalazł...

        Grzanki z truflami

        Na jedną osobę:
        2 kromki chleba tostowego pszennego
        10 g świeżych trufli
        pół masła
        pół łyżki startego parmezanu
        1 ząbek czosnku
        pół łyżeczki soku z cytryny
        sól, pieprz

        Czosnek obieramy i drobniutko siekamy. Trufle czyścimy i płuczemy, a następnie
        osuszamy i ścieramy na tarce. Na patelni rozpuszczamy masło i smażymy delikatnie
        czosnek (tak, żeby się zeszklił. Potem dodajemy trufle i mieszamy. Chwilę razem
        podgrzewamy, ale tak, żeby sos się nie przysmażył. Zdejmujemy patelnię z ognia i
        dodajemy parmezan oraz sok z cytryny. Kromki chleba grillujemy po 2 minuty z
        każdej strony. Podajemy na gorąco posmarowane pastą truflową.

        Maciej Kuroń
        www.kuron.com.pl
      • paprotka-gd Re: Jakie potrawy są mękką 24.05.05, 20:55
        Dziękuję za brak odpowiedzi .
        Utwierdziłam się w przekonananiu , iż wiekszość pytań do Pana i odpowiedzi na
        nie , została uprzednio przygotowana / spreparowana .
        Cóż , zadałam może niewygodne pytanie , nijak mające się do promocji
        najnowszej Pana książki .
        • gosc.forum Re: Jakie potrawy są mękką 24.05.05, 21:57
          Szanowna Pani
          Nikt nic nie preparuje na litość boską. Siedzaiłem już dzisiaj 5 godzin przy
          komputerze a mam jeszcze inne obowiązki. Natomiast napisałem w dalszej części
          Forum, że na wszystkie pytania odpowiem do jutra do 8:00. Błagam cierpliwości:)

          Pozdrawiam
      • gosc.forum Re: Jakie potrawy są mękką 25.05.05, 00:55
        Szanowna Paprotko! Odpowiadam o późnej porze ale jestem raczej sową niż
        skowronkiem i pora mi odpowiada... KAŻDA POTRAWA KTÓRĄ SPRAWIAM PZRYJEMNOŚĆ MOIM
        BLISKIM JEST ŚWIĘTEM W KUCHNI. Odkąd sięgam pamięcią nie mam potrawy,której nie
        mógłbym przyrządzić z powodów "ideologicznych". Nawet jeżeli jest dla mnie za
        słodka, zbyt gorzka, zbyt udziwniona... Zawsze nagrodą za jej przygotowanie jest
        dla mnie radość bliskich. Może się to wydać dziwne, ale proszę mi wierzyć, że za
        każdym razem, gdy zjawia się ktoś kogo lubię, próbuję go częstować i karmić i
        nie przeprowadzam wtedy kalkulacji co lubię, a czego nie. Staram się sprawić
        przyjemność tym co przyrządzam. Takie już mam zboczenie zawodowe.
    • sabba a mnie sie marza... 24.05.05, 09:24
      przepisy na grilla bezmiesne i nieskomplikowane - wiem wiem, zeby dobrze
      smakowalo mozna sie troche pomeczyc:) Ale cos takiego w stylu cos, z niczego,
      kontrastowe polaczenia smakow niekoniecznie z duza iloscia skladnikow.

      Czego nie lubi Pan absolutnie gotowac? Czy musial Pan polubic dla potrzeb
      wlasnej pracy czy tez unika Pan danego dania jak ognia?
      • gosc.forum Re: a mnie sie marza... 25.05.05, 01:05
        Oczywiście podam Pani stosowne przepisy, zanim jednak to zrobię pozwolę sobie na
        jedną uwagę. Otóż grill nie jest idealnym urządzeniem dla wegetarian. Owoce
        należałoby grillowac głównie w łódeczkach z folii, szaszłyki warzywne są dość
        monotonne, w zasadzie warzywa warto grillować jeśli chcemy z nich przyrządzić
        sałatkę. Ponieważ jednak są wśród nas rzesze miłośników grillowanych warzyw
        podaję kilka nieskomplikowanych przepisów:)

        Roladki z bakłażana i z cukinii

        Na roladki z bakłażana:
        1 bakłażan
        pół pęczka natki pietruszki
        2 ząbki czosnku
        50 g oliwy
        50 g świeżego startego parmezanu
        1-2 łyżki bułki tartej
        oliwka, połówka orzecha włoskiego
        sól, pieprz
        Na roladki z cukinii:
        1 cukinia
        trochę oliwy
        5 suszonych pomidorów
        50 g oliwy
        pół pęczka oregano, bazylii lub mięty
        2 ząbki czosnku
        50 g mozarelli
        sól, pieprz

        Bakłażana i cukinię myjemy i kroimy w plastry o grubości ok. 5 mm. Plastry
        bakłażana solimy i odstawiamy na pół godziny, potem płuczemy lub wycieramy sok
        papierowym ręcznikiem. Mieszamy ze sobą posiekaną natkę pietruszki, ser
        (parmezan lub kozi), oliwę oraz drobno pokrojony czosnek. Doprawiamy solą i
        pieprzem. Podobnie siekamy osobno suszone pomidory i oregano, bazylię lub miętę,
        dodajemy oliwę, drobno pokrojony czosnek, sól i pieprz. Plastry bakłażana
        smarujemy farszem z parmezanem, nakładamy połówkę orzecha włoskiego albo oliwkę,
        zwijamy w rulonik i spinamy wykałaczką. Plastry cukinii smarujemy pastą z
        suszonymi pomidorami i układamy plasterek mozarelli. Również zwijamy w roladkę i
        spinamy. Przypominam, że drewniane wykałaczki dobrze jest wcześniej wymoczyć w
        wodzie. Roladki smarujemy z zewnątrz oliwą i układamy bezpośrednio na ruszcie.
        Grillujemy 3 – 5 minut z każdej strony. Podajemy jako przystawkę lub na
        przyjęciu wegetariańskim jako danie główne wraz z dipami.


        Cukinie i ogórki faszerowane kozim serem i miętą

        Na jedna osobę:
        1 niewielka cukinia i 1 ogórek
        100 g koziego serka
        1 szalotka
        1 mała biała lub czerwona cebula
        2 ząbki czosnku
        łyżka posiekanej świeżej mięty
        30 g oliwy
        20 g masła
        1 łyżeczka przyprawy prowansalskiej
        1 łyżeczka mielonego kminku
        sól, pieprz
        Myjemy cukinię oraz ogórka i odcinamy czubki. Przecinam je wzdłuż i wydrążamy
        łyżeczką miąższ. Wycięty miąższ siekamy. Obieramy i miażdżymy czosnek. Obieramy
        i siekamy szalotki. Wrzucamy do rondelka szalotki, czosnek i miąższ z cukini.
        Dusimy przez 5 minut na niewielkim ogniu. Dodajemy przyprawę prowansalską, sól i
        pieprz. Wydrążoną cukinię napełniamy farszem. Połówki ogórka i układamy na nim
        kawałki masła i plastry cebuli, posypujemy przyprawą prowansalską. Robimy
        łódeczki z folii lub też wykorzystujemy tackę aluminiową . Warzywa powinny być
        od spodu posmarowane oliwą lub podlane łyżką wody. Kładziemy tackę z warzywami
        na grillu. W tym czasie myjemy i siekamy liście mięty. Mieszamy je z kozim
        twarożkiem, kminkiem, solą i pieprzem, ewentualnie jeśli masa jest zbyt sucha,
        to z odrobiną oliwy. W trakcie grillowania nakładamy na cukinię i ogórka kozi
        ser z miętą. Grillujemy 5 – 7 minut. Zamiast koziego serka możemy użyć białego
        twarożku wymieszanego z posiekanym koperkiem, natką pietruszki i czosnkiem.

        Warzywa w ziołowej marynacie

        Warzywa:
        2 małe cukinie
        1 bakłażan
        2 kolby kukurydzy
        2 czerwone lub białe cebule
        kawałek selera naciowego
        6 sztuk kapeluszy pieczarek
        Marynata:
        4 ząbki czosnku
        łyżka soku z cytryny
        po łyżeczce świeżego tymianku, oregano, pietruszki, rozmarynu, bazylii
        2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
        150 g oliwy
        sól


        Wszystkie składniki marynaty łączymy i odstawiamy na pół godziny, jeżeli chcemy
        uzyskać gęstą pastę, to marynatę miksujemy. Cukinie, bakłażany kroimy w plastry,
        selera naciowego na kilkucentymetrowe kawałki, cebulę kroimy w ćwiartki,
        kukurydzę na kawałki długości 5 cm. Kapelusze pieczarek pozostawiamy w całości.
        Nabijamy warzywa na szpadki do szaszłyków na przemian, następnie smarujemy
        marynatą, odkładamy na bok na 15 minut, a potem grillujemy przez 15 minut po
        obróceniu na drugą stronę smarując je marynatą. Oczywiście do przygotowania
        szaszłyków możemy użyć papryki, pomidorków koktajlowych, kawałków ogórka itp.


        Smacznego!
        • sabba Panie Macieju 25.05.05, 07:22
          co za niespodzianka, wyrazajac moje marzenia nie mialam na mysli ze Pan tutaj mi
          zaraz garscia pysznych przepisow rzuci ale ze moze by tak ogolnie uwzglednic w
          kwestii grilla ksiazkowo tez jarzynolubnych. Tym bardziej bardzo dziekuje!
          Szazslyki warzywne monotonne?:)Ja moge sie opychac nieprzyzwoicie szaszlykami z
          pieczarek, papryka, zimanikiem i czosnkiem w lupce! Baklazanem z oliwa i
          czosnkiem przekladanym pomidorem i feta, ziemniakami z folii oraz kukurydza z
          rusztu...co prawda nie ma to jak smak poledwiczki lub dobrze wymoczonego steku
          ale warzywa na grilu to jest to!!:)
      • gosc.forum Re: dlaczego zniknęły Pana programy z telewizji 25.05.05, 01:17
        Mógłbym snuć najprzeróżniejsze teorie na temat mojej nieobecności w telewizji.
        Prawda jest jednak jedna. Do tanga trzeba dwojga, a mnie nikt nie porywa do
        tańca!. Myślę, że przyczyn należy upatrywać zarówno w trendach preferowanych w
        telewizji, jak i w mojej niezależnosci i braku pokory. Myślę, że jeszcze
        wszystko przed nami. Póki co piszę kolejne książki.
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 25.05.05, 01:13
        To trudna sprawa. W zasadzie oczywistym jest fakt, że najlepiej,
        najhigieniczniej i najkulturalniej jest grillować na łonie przyrody. Wydaje się,
        że wszyscy są zgodni co do tego, że grillować najlepiej jest na świeżym
        powietrzu, na leśnej polanie, czy we własnym ogródku. Oprócz własnej
        przyjemności ćwiczymy niesprawianie przykrości sąsiadom. Ale, no właśnie zawsze
        jest jakieś ale...Stanąłem kiedyś w obronie niepełnosprawnego znajomego, dla
        którego wyjście do lasu stanowiło nielada problem. Mieszkał na parterze i
        grillował na balkonie. Wydaje mi się, że jeżeli nie mamy z czyjąś ewidentną
        złośliwością, to powinniśmy od czasu do czasu pójść na pewne ustępstwa, zamiast
        od razu się zacietrzewiać.
    • Gość: zadumana Jak za każdym razem mieć ten sam smak? IP: 213.17.230.* 24.05.05, 13:27
      Irytuje mnie od wielu lat to, że ta sama potrawa za każdym razem wychodzi mi
      nieco inna w smaku. Zwykle zwalam to na produkty, ale jak kupować, jak gotować,
      żeby jednak utrzymać rodzinny "standard"?
      W polskich restauracjach na ogół też cierpią na tą przypadłość. Moje dłuższe
      pobyty zagraniczne pokazały, że tam jakoś sobie lepiej z tym radzą i
      wielokrotnie moje powroty do tego samego dania, przynosiły identyczny smak.

      Czy jedyny ratunek dla mnie to roczna praktyka w jakiejś profesjonalnej kuchni:)
      • gosc.forum Re: Jak za każdym razem mieć ten sam smak? 25.05.05, 01:27
        Szanowna Pani. Życie uczy mnie, że każdą klęske można przekuć w zwycięstwo i to
        prawda. Zawsze powtarzam, że kuchnia to nie apteka. Niech Pani spojrzy
        optymistycznie na fakt, że za każdym razem dostrzega Pani różnice w kolejnych
        wariantach tej samej potrawy. Doświadczenie nauczyło mnie, że jeżeli 10 kucharzy
        z takich samych składników przyrządzi to samo danie, to każdy z nich przygotuje
        coś innego. Często prowadzę pokazy kulinarne połączone z Kreatywnym Gotowaniem,
        gdzie w grupach 8-10 osób uczymy się gotowania wybranej potrawy. Prosze mi
        wierzyć za całe grupy z dużym rozbawieniem i zainteresowaniem stwierdzają, że
        uczestniczyły w różnych kursach gotowania. Mało tego! Swego czasu moje
        dzieci(mam ich czworo) zmusiły mnie do rywalizacji z moją żoną. Zostaliśmy
        poiproszeni o zrbienie na dwóch osobnych stołach kotletów mielonych. Mieliśmy te
        same składniki, a przygotowaliśmy dwa różne rodzaje "mielonego". Bogactwo
        róznorodności jest naszym atutem, a nie wadą i tak prosze na to spojrzeć.

        Z życzeniami optymizmu i oryginalności
        • Gość: zadumana Re: Jak za każdym razem mieć ten sam smak? IP: 213.17.230.* 25.05.05, 07:48
          Serdecznie dziękuję:)
          Chyba jednak rzeczywiście powinnam podejść do tego problemu spokojniej. Mam w
          domu recenzenta w wieku 12 lat, który był strasznym niejadkiem, ale też z
          drugiej strony ma niesamowitą wrażliwość na odcienie smaku i potrafi z wyrzutem
          mnie przekonywać(a widzimy z mężem, że nie bez racji), że "ta" zupa poprzednio
          miała inny smak. Wydrukuję sobie Pana odpowiedź i będę się nią podpierać przy
          stole. Dziękuję:)
      • gosc.forum Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 24.05.05, 13:58
        Cały czas staram się odpowiadać na pytania, wystarczy popatrzeć na podpis pod
        każdą odpowiedzią:) Daję słowo, że odpowiedzi są moje, czyli Macieja Kuronia, a
        nie Redakcji. Też zauważyłem, że nie ma niektórych pytań. Jeżeli był Pan autorem
        pytania o moją wagę, to odpowiadam: Jako kucharz reprezentuję sobą około 160
        kilogramów wiarygodności. Jeżeli zadał Pan wcześniej inne pytanie, to proszę
        wpisać je jeszcze raz. Odpowiedzi na pytania będę udzielał ponownie późnym
        wieczorem lub jutro rano o takiej porze jak dzisiaj, czyli między 6.00 a 8.00.
        Pozdrawiam
        • Gość: gomez Re: A więc po raz trzeci. IP: *.fbx.proxad.net 24.05.05, 14:10
          Pana waga już jest znana pozostaje druga część pytania skasowanego już
          dwukrotnie przez moderatora, który chyba postanowił być Pana Rejtanem i obrońcą
          aby przypadkiem, któreś z pytań Pana nie ubodło, aczkolwiek nie ma ono tego na
          celu.
          Czy w związku ze swoją otyłością nie ma Pan problemów zdrowotnych (interesuje
          mnie to ze wzgledu na własną otyłość) i czy w związku z tym prezentowana przez
          Pana kuchnia nie jest zbyt kaloryczna i niezdrowa.Pozdrawiam.

          • gosc.forum Re: A więc po raz trzeci. 24.05.05, 14:22
            Odpowiadam: otóż miewam kłopoty ze zdrowiem. Tym niemniej nie wierzę w żadne
            diety cud. Jak już kiedyś pisałem w życiu schudłem 5 ton, a przytyłem 5 100
            kilogramów. Kiedyś szczupła młoda kobieta zadała mi pytanie co zrobić, żeby
            przytyć? Otóż uważam, że wystarczy zacząć się odchudzać. Co do moich przepisów i
            polskiej kuchni daję słowo, że do każdego polskiego przepisu, podawanego jako
            przykład tłustej i kalorycznej kuchni mogę podać przynajmniej kilka przykładów
            potraw naprawdę tłustych na przykład z osławionej kuchni francuskiej. Takie na
            przykład foie gras, czy golonki panierowane i smażone w głębokim tłuszczu.
            Polska kuchnia jest pełna zdrowych receptur, poza tym proszę mi wierzyć, że
            polędwiczki wieprzowe na pewno nie są bardziej tłuste od poprzerastanej
            wołowiny. Niestety sam próbowałem różnych diet i sposobów na odchudzenie między
            innymi stosując dietę optymalną Kwaśniewskiego. Początkowy sukces był
            spektakularny, ale sama dieta nie wystarczy. Potrzebny jest ruch i stała
            motywacja, a tu przyszła zima i śnieg zniechęcił mnie do spacerów...Jak Pan
            widzi nie ma reguły i nie ma sprawiedliwości. Moi synowie zjadają po kilka
            porcji obiadowych i nic, a ja mogę tylko z zazdrością na to popatrzeć.

            Pozdrawiam
      • ligorta Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 24.05.05, 14:28
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > dlaczego tutaj ciągle znikają pytania i kiedy Pan Kuroń będzie na pytania
        > odpowiadał, a nie redakcja sama sobie?
        > Jeśli redakcja chce sama zadawać pytania to niech przeprowadzi wywiad a nie
        > bawi si e w kotka i myszkę
        > kahlil
        > nie wiesz? ten typ tak ma G.W..
      • gosc.forum Re: przyjecie slubne i mod pitny. 24.05.05, 14:12
        Z tym średniowieczem bym nie przesadzał, szczególnie z twardym i łykowatym
        mięsiwem z ogniska, w połowie surowym, a z wierczchu spalonym. Oczywiście
        żartuję. Wiele naszych najstarszych potraw było znanych już w średniowieczu.
        Należą do nich na przykład nóżki w galarecie - jedna z ulubionych potraw w
        czasach Jagiellonów, kasza krakowska po królewsku, danie Anny Jagiellonki, poza
        tym hit nad hitami serwowany obecnie w najlepszych amerykańskich restauracjach,
        czyli kasza gryczana. Specjalnością polskiej kuchni były oczywiście dziczyzna,
        galarety, kiszonki, szczególnie barszcz czerwony, żur, kapusta kiszona, wędzonki
        - słynne półgęski, a z czasem kiełbasy. Z mięs polecam zrazy po radziwiłłowsku,
        dania z dziczyzny. Znakomitym dodatkiem do zimnego bufetu będzie polski chleb na
        zakwasie. Poza tym rzadko kto wie, że Polska słynęła z dań przyrządzanych z ryb
        słodkowodnych.

        Zrazy radziwiłłowskie

        1 kg wołowiny zrazówki
        250 g mięsa wieprzowego
        250 g razowego chleba
        1 jajo
        4 cebule
        250 ml śmietany 22 %
        1-2 łyżki mąki
        250 g masła
        sól, pieprz

        Wołowinę kroimy w plastry i każdy plaster rozbijamy zamoczonym w wodzie
        tłuczkiem (najlepiej przez folię, żeby „nie poranić” mięsa). Mięso wieprzowe,
        skrawki wołowiny, cebulę oraz chleb razowy, przepuszczamy dwukrotnie przez
        maszynkę lub wyrabiamy w malakserze, dodając jajo i przyprawy: sól i pieprz.
        Płaty mięsa smarujemy farszem, zawijamy, obwiązujemy bawełnianą nicią, oprószamy
        mąką i obsmażamy na rozgrzanym maśle, tak żeby zarumieniły się z wszystkich
        stron. Następnie dusimy zrazy na małym ogniu, na koniec podlewamy śmietaną,
        doprawiamy sos, a ze zrazów zdejmujemy nitkę. Podawano te zrazy zwyczajowo z
        kaszą gryczaną, ułożone w wydrążonych bochnach razowego chleba, zalane sosem i
        dodatkowo w tych bochnach zapiekane.

        Pozdrawiam, w razie dodatkowych pytań służę pomocą.
          • gosc.forum Re: serdecznie dziekuje a DESERY 24.05.05, 15:04
            Większość ciast "przybyła" do nas z innych państw europejskich, ale rzecz jasna
            mamy swoje specjały, głównie ciasta wielkanocne: mazurki i baby. Poza tym
            piernik, sękacz, a także torty i strudel z jabłkiem. Torty "przyszły" do nas z
            monarchii austro-węgierskiej w XVIII wieku, podobnie strudel, ale zadomowiły się
            na stałe w naszym menu i śmiem twierdzić, że taki tort polski z orzechów jest
            dowodem na to, że uczeń przerósł mistrza. Z kolei ciasto piernikowe było tak
            cenne, że faska z dojrzewającym ciastem była jednym z elementów posagu. Nasze
            baby drożdżowe dzięki koneksjom z dworem francuskim zawojowały Francję i
            właściwie nawet słynna Babka Savarin ma gdzieś polski rodowód... Gorzej z
            puddingami, kremami, galaretkami i lodami. Znalazły swoje miejsce na naszych
            stołach, ale tu trudno mówić o naszych rodzimych wynalazkach.

            Tort orzechowo – migdałowy

            Ciasto orzechowe i migdałowe:
            10 jaj
            500 g cukru pudru
            250 g zmielonych orzechów włoskich
            250 g obranych i zmielonych migdałów
            łyżka kakao
            sok z pół cytryny
            cukier waniliowy
            3 łyżki mąki biszkoptowej
            Do dekoracji:
            Dżem morelowy, pomarańczowy lub malinowy
            Lukier kawowy lub czekoladowy albo polewa czekoladowa

            Według wszystkich dostępnych źródeł, a także osób, którym dane było
            skosztować tego smakołyku, tort ten jest wyjątkowy w całej plejadzie ciast
            polskich. Jest subtelny, pieczony praktycznie rzecz biorąc bez mąki, jest
            wykwintny i bardzo oryginalny. Wykonujemy przed jego upieczeniem dwie masy:
            orzechową i migdałową. Ucieramy żółtka na puszystą masę z dodatkiem cukru pudru
            i cukru waniliowego. W trakcie ucierania dodajemy najpierw łyżkę kakao, a
            następnie zmielone włoskie orzechy. Tortownicę smarujemy masłem i oprószamy mąką
            ziemniaczaną. Nakładamy do niej masę orzechową. Ochłodzonych 10 białek ubijamy
            na sztywna pianę, dosypujemy w trakcie ubijania cukier puder i cukier waniliowy,
            następnie dolewamy sok z połowy cytryny i dosypujemy 3 łyżki przesianych,
            zmielonych biszkoptów. Wszystkie składniki delikatnie mieszamy. Na koniec
            dosypujemy obrane i zmielone migdały. Otrzymaną masę wykładamy do tortownicy na
            masę orzechową, formując z niej kopiec, na wypadek gdyby ciasto zechciało
            pośrodku trochę opaść. Pieczemy w temperaturze 180ºC przez około 55 minut.
            Według zaleceń ten tort powinno się następnego dnia pokryć warstwą ciepłego
            dżemu i polać lukrem lub polewą. Osobiście zdarzało mi się jeść ten tort prawie
            natychmiast po upieczeniu, kiedy ciasto było jeszcze ciepłe i dżem sam się
            podgrzał. Najlepszy jest dżem nie za słodki, nawet wręcz kwaskowaty i polewa
            zrobiona z gorzkiej czekolady.

            Powodzenia:)
            • yxmena Re: serdecznie dziekuje a DESERY 24.05.05, 15:42
              Witam p Macieju. Wiele razy korzystałam z pana przepisów na różnego rodzaju
              potrawy, chciałabym pana prosić o przepis na babeczki kruche z nadzieniem
              śmietankowo-budyniowym. Próbowałam co prawda poeksperymentować z kremem , ale
              niestety nie jestem zadowolona z tych eksperymentów. Może Pan zna jakiś dobry
              przepis na takowy krem. Będę wdzięczna za odpowiedz.Pozdrawiam ze stolicy
              Wielkopolski.
              • gosc.forum Re: serdecznie dziekuje a DESERY 24.05.05, 16:03

                Niestety nie ma dobrej recepty na krem:( Wiem, że to dla Pani zła wiadomość.
                Wiele gospodyń zdradzało mi recepty na krem podobny do takiego do napoleonek
                albo tzw.: karpatki. Doradzały mi jakiej użyć margaryny, a ja jej poprostu nie
                używam. Doradzały dodawanie spirytusu, ale to też nie jest ten prawdziwy dobry
                krem (chociaż nie jestem pewien, czy ten sam mamy na myśli). Stało się tak, że
                od Wadowic począwszy, każdy cukiernik ma aspiracje wyprodukowania kremówek
                papieskich. Przeważnie są one zapchane ciężkim do niczego nie podobnym kremem.
                Podaję Pani kilka przepisów, ale jako, że nie jestem miłośnikiem słodyczy sam
                ciast w domu nie piekę, piecze je moja żona. Mam nadzieję, że się Pani uda:)

                Kremówki

                Ciasto:
                300 g mąki (niepełne 2 szklanki)
                300 g masła, 3 jaja, pół łyżeczki soli
                Krem:
                200 g cukru, cukier waniliowy
                150 g mąki (ok. 1 szklanki)
                300 g masła, 1 litr mleka, 3 żółtka

                Z podanej dla ciasta mąki bierzemy 200 g i przesiewamy na stolnicę, dodajemy
                jaja, sól i łyżkę wody i zagniatamy ciasto. Posypujemy stolnicę resztą mąki i
                wałkujemy na niej ciasto w prostokąt, kładziemy na środku masło, zawijamy je w
                ciasto i bijemy wałkiem. Ponownie wałkujemy w prostokąt. Składamy trzykrotnie i
                znów wałkujemy. Czynność z wałkowaniem i składaniem powtarzamy cztery razy.
                Ciasto przykrywamy i odstawiamy na 24 godziny do lodówki. Następnego dnia
                dzielimy porcję ciasta na dwie części i wałkujemy na dwa równe prostokąty.
                Pieczemy 20–25 minut w nagrzanym do 200ºC piekarniku. Krem robimy podgrzewając
                750 ml mleka z cukrem i cukrem waniliowym, gdy się już zagotuje dodajemy mąkę
                wymieszaną w 250 ml zimnego mleka. Po ostudzeniu otrzymany budyń miksujemy z
                żółtkami i miękkim masłem. Smarujemy kremem jeden prostokąt ciasta i kładziemy
                na wierzch drugi, posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem.

                Babeczki kruche czekoladowe

                Ciasto:
                350 g mąki (ok. 2 szklanek)
                100 g cukru pudru
                2 żółtka, 200 g masła
                Krem:
                250 ml mleka, 2 żółtka
                1 łyżka mąki ziemniaczanej
                5 łyżek cukru pudru, cukier waniliowy
                100 g gorzkiej czekolady

                Na stolnicę przesiewamy mąkę, dosypujemy cukier i kakao, następnie dodajemy
                żółtka i masło. Ciasto siekamy nożem, a potem szybko zagniatamy, wkładamy
                przynajmniej na godzinę do lodówki. Robimy krem: gotujemy mleko z cukrem
                waniliowym. Ucieramy w rondelku żółtka z cukrem pudrem i mąką ziemniaczaną.
                Wstawiamy rondelek do garnka z gorącą wodą i wlewamy do żółtek mleko, cały czas
                krem ubijamy, aż zgęstnieje. Ciasto rozwałkowujemy na dość cienki placek, którym
                wylepiamy foremki. Pieczemy ciasto w foremkach 10 minut w temperaturze 200ºC,
                nalewamy do nich krem i pieczemy jeszcze 10 min. W temperaturze 180ºC.
                Przybieramy dowolnie orzechami, wiórkami migdałów, tartą czekoladą.
      • gosc.forum Re: Co u Pana dziś na obiad? :D 24.05.05, 16:28

        Pilaw barani z dużą ilością jarzyn. Taki miałem pomysł, ale nie mogę odejść od
        komputera. Tak przy okazji, jeśli nawet nie odpowiem teraz na wszystkie pytania,
        to z całą pewnością odpowiedzi ukażą się najdalej jutro do 8:00 rano. To uwaga
        do tych z Państwa, którzy jeszcze się odpowiedzi nie doczekali. Poza tym jeśli
        chodzi o moją stronę internetową, to jak już pisałem będzie ona uruchomiona za
        około dwa tygodnie, narazie mamy tylko symulację stronki i informację o mojej
        poprzedniej książce. Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów i pędzę do kuchni
        gotować pilaw, a przy okazji przepis...

        Pilaw barani à la rodzina Kuroniów

        1 kg baraniny z kością (mięso może być pośledniejszego gatunku)
        350 g ryżu
        750 g dojrzałych pomidorów
        1 łyżka koncentratu pomidorowego
        400 g kwaśnych, zielonych jabłek
        2-3 cebule
        250 g marchewki – 3 sztuki
        4 ząbki czosnku
        2 ostre papryczki czuszki, chilli, pół łyżeczki ostrej papryki w proszku
        400 ml wywaru (może być z kostki)
        2 liście laurowe
        po 10 ziaren pieprzu i ziela angielskiego
        2 łyżeczki cząbru
        1 łyżeczka kminku
        sól

        Papryczki płuczemy i usuwamy gniazda nasienne. Kości wykrojone z mięsa i jego
        gorsze kawałki zalewamy wywarem, wkładamy papryczki, liść laurowy, pieprz i
        ziele angielskie oraz cząber, ew. chili i mieloną ostrą paprykę oraz kminek.
        Przyprawiamy w razie potrzeby solą i gotujemy wywar. Mięso kroimy na kawałki o
        boku 2 cm i na rozgrzanej patelni wytapiamy z niego tłuszcz. Cebulę obieramy i
        kroimy w kostkę, czosnek obieramy i kroimy w plasterki. Czosnek i cebulę
        dodajemy do obsmażonej na rumiano baraniny i dusimy 10 minut pod przykryciem.
        Ryż zalewamy 3 szklankami wrzątku i odstawiamy na 20 minut. Pomidory wkładamy na
        kilkanaście sekund do wrzątku, polewamy zimną wodą. Obieramy i kroimy w ósemki.
        Jabłka myjemy, usuwamy gniazda nasienne i też kroimy w ósemki. Marchewkę
        obieramy, myjemy i ścieramy na grubej tarce. Do naczynia żaroodpornego wkładamy
        mięso obsmażone z cebulą i czosnkiem, a następnie pokrywamy je kolejno warstwą
        marchewki, jabłek oraz pomidorów, lub smarujemy przecierem pomidorowym. Na
        wierzch wykładamy ryż i całość zalewamy wywarem mięsnym. Pilaw wstawiamy na
        30-45 minut do nagrzanego do 200ºC piekarnika. Potrawę możemy podać w naczyniu,
        w którym się zapiekała, lub – bardziej elegancko - na podpieczonych w piekarniku
        łódeczkach z wydrążonych cukini. Dla podniesienia walorów smakowych, podajemy do
        pilawu wino.

        Pozdrawiam wszystkich i życzę smacznego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka