baky Panie Maćku 27.05.05, 15:17 Uprzejmie proszę, by podał Pan swoją ulubioną recepturę na sandacza. Takoż na pieczeń z dzika. Najbardziej interesuje mnie sprawdzona receptura bajcy. Z góry dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Panie Maćku 27.05.05, 15:51 baky napisał: > Uprzejmie proszę, by podał Pan swoją ulubioną recepturę na sandacza. > Takoż na pieczeń z dzika. Najbardziej interesuje mnie sprawdzona receptura > bajcy. > Z góry dziękuję. Najpierw mój ulubiony sandacz po polsku: Sandacz duszony po polsku 1 sandacz (ok. 1,5 kg) pęczek włoszczyzny bez kapusty 1-2 cebule 3 jaja ugotowane na twardo 4 ziarna ziela angielskiego, 1 liść laurowy 4 łyżki masła sól, pieprz Sandacza sprawiamy, patroszymy, płuczemy i osuszamy. Oprószamy go solą i pieprzem w środku i na zewnątrz, odstawiamy na pól godziny do lodówki Włoszczyznę obieramy, płuczemy, dodajemy ziele angielskie i liść laurowy, cebulę, sól i pieprz. Zalewamy 500 ml wody i gotujemy, aż warzywa będą miękkie. Sandacza wkładamy go brytfanki, zalewamy wywarem i dusimy do miękkości ok. 25 minut. Jaja obieramy i siekamy, mieszamy z roztopionym masłem. Sandacza podajemy polanego masłem z jajami na twardo. Sandacz (może też być karp lub tołpyga) z grilla 250 g wyfiletowanych płatów ryby, pokrojonych na porcje, na osobę sok z 1 cytryny lub wytrawne białe wino masło, olej sól, pieprz 1 cytryna do dekoracji Rybę solimy i pieprzymy, zalewamy sokiem z cytryny lub winem. Przygotowane płaty ryby układamy skórą do rozgrzanego grilla. Rybę dobrze jest posmarować olejem – nie będzie przywierać do grilla. Pieczemy w zależności od grubości płata od 5 do 8 minut z każdej strony. Po przełożeniu na drugą stronę pieczemy o połowę krócej. Jeżeli płaty są grubsze niż 5 cm, zawijamy je jeszcze w folię aluminiową i trzymamy dodatkowe 5 minut na grillu lub na skraju ogniska. Podajemy z sałatką z zimnych ziemniaków, a na rybie kładziemy pokrojoną w cząstki cytrynę i grudkę świeżego masła. Osobiście bardzo lubię używać tak zwanych ziół z łąki: może to być mięta, szałwia, pokrzywa, szczaw itp. Zioła wkładamy do środka ryby! Teraz pora na dziczyznę: Steki z dziczyzny z jabłkami 600 g combra z dzika lub jelenia (można użyć schabu karkowego) 12 plastrów boczku wędzonego 2 cebule 2 jabłka 4 łyżki masła 4 łyżki oleju świeżo zmielony pieprz cynamon, cukier, sól Mięso obieramy z błon, tłuszczu i kroimy na 4 plastry. Zbijamy je dłonią lub drewnianym tłuczkiem prze folię. Steki smażymy na rozgrzanym oleju po 5 minut na każdej stronie. Po obróceniu solimy i posypujemy świeżo zmielonym pieprzem. Jabłka i cebulę obieramy, kroimy w półplasterki i podsmażamy na maśle. Plastry boczku smażymy tak długo, aż będą chrupiące. Usmażone steki podajemy z cebulą i jabłkami posypanymi cukrem i cynamonem oraz z plasterkami chrupiącego boczku. Uwaga! Steki według tego przepisu można również przyrządzić na grillu. Pieczeń z dzika 800 g mięsa z szynki dzika 250 ml wytrawnego wina sok z 1 cytryny lub 2 łyżki octu winnego 2 cebule, 3 ząbki czosnku 1 łyżka koncentratu pomidorowego 1 liść laurowy, 5 ziaren pieprzu, 4 ziarna ziela angielskiego 4 jagody jałowca 1 łyżeczka słodkiej papryki po pół łyżeczki oregano, rozmarynu, estragonu i majeranku 2 łyżki mąki, 5 łyżek oleju sól, pieprz Do zaprawy z warzyw: po 50 g: cebuli, selera, pietruszki, marchwi 5 rozkruszonych ziaren pieprzu, 3 ziarna ziela angielskiego 3 jagody jałowca 1 łyżka cukru 1 łyżka oleju Warzywa obieramy i myjemy, ścieramy na tarce lub szatkujemy w cienkie plasterki. Dodajemy do nich cukier, olej, zmiażdżone przyprawy i ugniatamy rękami, aż puszczą sok. Oczyszczone i umyte mięso nacieramy zaprawą z warzyw, układamy w misce i obkładamy pozostałymi warzywami. Wstawiamy do lodówki na 24-48 godzin. Następnie usuwamy warzywną zaprawę, mięso solimy i oprószamy mąką. W rondlu rozgrzewamy tłuszcz i rumienimy mięso ze wszystkich stron. Cebulę kroimy w talarki, siekamy czosnek i ucieramy z odrobiną soli i dodajemy do mięsa, podlewamy wodą i dusimy pod przykryciem do miękkości około 2 godzin, uzupełniając sos wodą. Pod koniec duszenia dodajemy paprykę, koncentrat pomidorowy, zioła, wlewamy wino i dusimy jeszcze 15-20 minut. Pieczeń wyjmujemy, kroimy w plastry, układamy na półmisku. Sos zagęszczamy pozostałą mąką rozdrobnioną w małej ilości wody, zagotowujemy, przecieramy przez sito i polewamy nim pieczeń. Według tego przepisu można też przyrządzić pieczeń „na dziko” z wołowiny, wieprzowiny lub koniny. Życzę powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
baky Serdecznie dziękuję! 27.05.05, 16:01 Sandacz - własnoręcznie złowiony ma się rozumieć - już w czerwcu będzie mógł się udusić :O) Dzik niestety poczeka troszkę dłużej - a właściwie, ja na niego. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Baky Odpowiedz Link Zgłoś
paczka111 Re: Serdecznie dziękuję! 27.05.05, 16:56 Kupuję kindziuki, jeśli na nie trafię,są niezłe, ale w kwestii środków konserwujacych mam swoje zdanie. Wiem co mówię, bo mój ojciec był masarzem i do kiełbas, która i pół roku wisiała w składziku, dłużej też by powisiała, dodawał sól i pieprz.No i czosnek... Zamiast patrzeć, jak to robi i się uczyć, bez sensu studiowałam polonistykę.Skutek jest taki, że prawdziwych wędlin, o tym niepodrabialnym smaku, pewnie już nigdy nie zjem, a prosciutto, wybaczcie mi wszyscy snobi, nawet się nie umywa. Zresztą może nie chodzi tu o snobizm. Te włoskie szynki i balerony trzeba by z czymś porównać. Z czym? Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Re: Serdecznie dziękuję! 27.05.05, 17:15 paczka111 napisała: > Kupuję kindziuki, jeśli na nie trafię,są niezłe, ale w kwestii środków > konserwujacych mam swoje zdanie. Wiem co mówię, bo mój ojciec był masarzem i do > > kiełbas, która i pół roku wisiała w składziku, dłużej też by powisiała, > dodawał sól i pieprz.No i czosnek... Zamiast patrzeć, jak to robi i się uczyć, > bez sensu studiowałam polonistykę.Skutek jest taki, że prawdziwych wędlin, o > tym niepodrabialnym smaku, pewnie już nigdy nie zjem, a prosciutto, wybaczcie > mi wszyscy snobi, nawet się nie umywa. Zresztą może nie chodzi tu o snobizm. Te > > włoskie szynki i balerony trzeba by z czymś porównać. Z czym? No cóż, w moim przypadku Ojciec nie był masarzem:), ale za to był nim Dziadek. Od niego nauczyłem się robić wędliny. W mojej "Kuchni Polskiej" podaję przepisy na zrobienie różnych przetworów mięsnych i rzeczywiście do salcesonów, półgęsków wędzonych, kaczek i wielu wolno dojrzewających wędlin nie trzeba używać saletry, wystarczy jak Pani pisze sól, pieprz, czosnek, majeranek i inne przyprawy, ale dotyczy to produkcji na małą skalę i musi być gwarancja dobrych warunków przechowywania i w miarę szybkiego spożycia. Nie twierdzę więc, że takich wyrobów nie ma, można je znaleźć w małych sklepikach w miasteczkach, czy wioskach, ale ote wytwórnie nie będą szukały reklamy, bo ich na to nie stać:( Poza tym obronią się same. Powinny być propagowane na zasadzie promocji produktów regionalnych itp. Natomiast pytania dotyczyły, jak zrozumiałem tych wyrobów, które trafiają np. do przeciętnego mieszczucha. I tu niestety nikt nie da gwarancji, że kiełbasa będzie właściwie przechowywana albo, że nie będzie próby sprzedawania po terminie ważności. Są wprawdzie sklepy typu slow - foof, które propagują takie regionalne wyroby z małych i elitarnych zakładów, ale proszę zobaczyć jakie tam są ceny! Iście europejskie i nie mogą być inne jeżelite małe firmy mają przetrwać.Nie jest to jednak alternatywa dla przeciętnego Polaka:( Serdecznie pozdrawiam - nie wydaje mi się żeby polonistyka była bez sensu...Poloniści są nam nie mniej potzrebni niż kucharze i dobrzy masarze:) Odpowiedz Link Zgłoś
paczka111 Re: Serdecznie dziękuję! 27.05.05, 17:39 Polonistyka polonistyką, ale gdybym miała doświadczenie i papier otworzyłabym sklepik-wytwórnię, dla stałych klientów smakoszy, z absolutną gwarancją dobrego towaru. Miałam takiego dostawcę szynki...I co się stało?Im więcej klientów, tym niższa jakość. Musiałam mu podziękować. PS. Piszę z Pomorza. Tu też są nieźli masarze, ale generalnie ich wędliny są niedosolone na nasz smak zabużański. Taka ciekawostka. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc.forum Dziękuję z całego serca 27.05.05, 19:02 Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy i Internauci! Za 5 minut kończy się nasze internetowe spotkanie i "trafiam" do Archiwum. Z całego serca dziękuję Wam za udział w dyskusji. Tak, jak pisałem utwierdziła mnie ona w przekonaniu, że jest konieczna i będę ją kontynuował na swojej stronie. Dziękuję Wam za zainteresowanie i różnorodne pytania, również te z gatunku "trudnych". Starałem się odpowiedzieć na wszystkie i mam nadzieję, że nikt nie poczuł się pominięty. Jeśli ktoś z Państwa czuje niedosyt, to może uda nam się jeszcze wrócić do tych pytań dzięki uprzejmości Gazety:) Ja jestem usatysfakcjonowany i szczęśliwy, że mogłem z Wami porozmawiać. Pogoda sprzyja wycieczkom i popołudniowym grillowaniom. Życzę Wam Kochani owocnego wypoczynku, ja wraz z rodziną jadę do Supraśla na Święto Kiszki Ziemniaczanej próbować wyrobów z regionu Podlasia i słuchać muzyki folkowej. Do następnego spotkania! Odpowiedz Link Zgłoś
redakcja Re: Gość Forum - Maciej Kuroń o gotowaniu 27.05.05, 22:25 Niestety dyskusja dobiegła końca. Dziękujemy użytkownikom za wszystkie pytania, a Panu Kuroniowi za poświęcony czas. Pozdrawiamy -- Redakcja Portalu Odpowiedz Link Zgłoś