malgos22
08.06.05, 09:56
Mogłoby się wydawać, że do Polski przybyła niewolnica Isaura z Leonciem - tak
wielki był entuzjazm nieskończonych tłumów witających Stana Tymińskiego z
małżonką. Nową małżonką - dawną Indiankę zastąpiła znacznie młodsza Chinka,
imienniczka bohaterki kreskówki Disney'a .
Lekceważenie mediów wobec Tymińskiego należy zlekceważyć. Piętnaście lat temu
dziennikarze także ignorowali biznesmena z Peru, by potem przypuścić na niego
wściekły atak, kiedy dał w kość ich pupilkowi Tadeuszowi Mazowieckiemu.
Uczynił to nawet nie otwierając swojej czarnej teczki.
Teraz Tymiński przybył bez teczki. Cóż, afery się zdewaluowały, więc
wyciąganie na kogoś papierów mogłoby nie przynieść oczekiwanego efektu.
Zresztą Stan może zwyciężyć bez sięgania po kampanię negatywną. Wystarczy
jego program i nietuzinkowa osobowość, przy której nawet Jerzy Szmajdziński
prezentuje się jak mydłek.
Wynik wyborów wydaje się zatem rozstrzygnięty. Chyba, że... Do rewanżu po
piętnastu latach stanie Tadeusz Mazowieckim. Byłaby to prawdziwa walka
stulecia w najcięższej wadze politycznej. Obaj pretendenci mają sobie coś do
udowodnienia. Proszę sobie wyobrazić drugą turę: Tymiński kontra Mazowiecki!
To mocniejsze niż pojedynek Gołoty z Tysonem.
www.wprost.pl/ar/?O=77301