warka_strong
07.08.05, 05:01
Mój pupilek, Roman G. wykazuje wszelkie cechy maniaka. Roman G. [zwany też... różnie zwany] zakochał się. Jego miłość jest głęboka i przemyślana!
Moja "sympatia" zakochała się poważnie i z pełnym zaangażowaniem. Przebieg tej miłości jest burzliwy. Do kogóż to Roman G. zapałał takim uczuciem? Otóż, jak donoszą jaskółki, obiektem pożądania Romana G. jest wielolicowa ladacznica, w niektórych kręgach zwana grzecznościowo "komisją". Owa ladacznica tak silnie zauroczyła Romana G., iż ten obiecał jej wierność po swój parlamentarny grób. "Lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych zapowiedział, że jeśli LPR dojdzie do władzy, prokuratura pod nadzorem sejmowej komisji śledczej sprawdzi prawidłowość wszystkich dużych prywatyzacji."* Tak oto pierwotne zauroczenie przekształca się w beznadziejne zaślepienie.
"Planujemy powołanie dużej komisji śledczej, która będzie się zajmowała kontrolą nad prokuratorami, badającymi przebieg tych prywatyzacji, gdzie były miliardy złotych" - powiedział Roman Giertych..."*
Niech sobie LPR i inni "prawicowi" dochodzą do władzy. Niech sobie powołują komisje i superkomisje. Niech się przy tym dobrze bawią. I tak nie będą w stanie wyjaśnić do końca wszystkich afer. I tak nie doprowadzą do postawienia kogokolwiek przed sądem. Musieliby bowiem naruszyć dobrobyt swoich "prawych" kolesiów, którzy mieli swój [mniejszy lub większy] udział w owych aferach.
Jak na razie sam Roman G. jest "wiarygodny", a nawet "godny zaufania". Czy dowody na potrzeby prac nowej superkomisji także będzie potajemnie zdobywać na Jasnej Górze?
* cytaty pochodzą z:
wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=107941