Gość: Kraken
IP: *.ipt.aol.com
13.09.02, 17:44
Przypadkowo zapoznalem sie z fragmentem-no wlasnie-CZEGO?????
fragment ksiazki "Przygotowanie do zycia w rodzinie", z najnowszego
podrecznika zaaprobowanego przez MEN:
"Jestem kobieta szczesliwa. Rano wstaje razem z moim mezem i gdy on goli sie
w lazience, przygotowuje mu pozywne kanapki do pracy. Potem, gdy caluje mnie
w czolo i wychodzi, budze nasza piatke dzieciaczków, jedno po drugim, robie
im zdrowe sniadanie i glaszczac po glówkach zegnam w progu, gdy ida do
szkoly. Zaczynam sprzatanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucac wesole
piosenki. Piore skarpetki i gatki mojego meza w najlepszym proszku, na który
stac nas dzieki pracy mojego meza, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W
miedzyczasie dzwoni czesto mamusia mojego meza i pyta o zdrowie swojego
dziubdziusia. Tesciowa jest kobieta pobozna i katoliczka, znalazlysmy wiec
wspólny punkt widzenia. Po milej rozmowie, jesli juz skonczylam pranie i
sprzatanie, które daja mi tyle radosci i poczucie spelnienia sie w
obowiazkach, ide do kuchni i przygotowuje smaczny obiad dla naszego
pracujacego meza i ojca, który jest podpora naszej rodziny, i dla naszych
pieciu pociech. Kiedy juz garnki wesolo pyrkocza na gazie, a mieszkanie jest
czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy plycie z Ojcem Swietym i robie
na drutach sweterek i spioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest juz w
drodze, a która Pan Bóg poblogoslawil nas mimo przestrzeganego kalendarzyka,
co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie wlaczam telewizji, poniewaz plynacy z
niej jad i bezecenstwo moglyby zatruc wspaniala atmosfere naszej katolickiej
rodziny. Czasami haftuje, tak, jak nauczylam sie z kolorowego pisma dla
katolickich pan domu, albowiem kobieta nie umiejaca haftowac nie moze sie w
pelni spelnic zyciowo. Kiedy moje dzieci wracaja ze szkoly radosnie
swiergoczac, wysluchuje z usmiechem, czego dzis nauczyly sie w szkole.
Opowiadaja mi o lekcjach przygotowania do zycia w rodzinie, których udziela
im bardzo mila pani z przykoscielnego kólka rózancowego. Córeczki prosza,
abym nauczyla je szyc, poniewaz chca byc prawdziwymi kobietami, nie zas
wynaturzonymi grzesznicami z okladek magazynów, chlopcy natomiast szepcza na
ucho, ze na pewno nigdy nie popelnia tego strasznego grzechu, który polega na
dotykaniu samych siebie, ani nie beda ogladac zdjec podsunietych przez samego
Szatana. Karce ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem
szczesliwa, ze wczesne ostrzezenie uchroni moich dzielnych chlopców przed
zboczeniem i abominacja. Mój maz wraca z pracy po poludniu. Witamy go wszyscy
w progu, po czym myje on rece i zasiada do posilku, a ja podsuwam mu
najlepsze kaski, aby zachowal sily do pracy. Potem mój maz wlacza telewizor i
zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i
zabieram jego skarpetki do cerowania, sluchajac z usmiechem odglosów meczu
sportowego w telewizji. Wieczorem kapie nasze pociechy i klade je spac. Kiedy
wykapiemy sie wszyscy, mój maz szybko spelnia obowiazek malzenski, ja zas
przeczekuje to w milczeniu, ze spokojem i godnoscia prawdziwej katoliczki,
modlac sie w mysli o zbawienie tych nieszczesnych istot, które urodzily sie
kobietami, ale którym lubieznosc Szatana rzucila sie na mózg i które w
obowiazku szukaja wstretnych i grzesznych przyjemnosci. Zasypiam po dlugiej
modlitwie i tak mija kolejny szczesliwy dzien mojego zycia."
Nie wierze,ze to dzieje sie NAPRAWDE!!!Kurcze blade-tak jakbym skads to juz
znal,tylko w nieco innej scenerii-tata zasuwal na zebranie partyjne,a mamusia
ksztalcila sie wieczorowo-w czyms tam...-natomiast dziciaczki biorac przyklad
z bardziej "uswiadomnietych" radzieckich braci-pionierow rozmawialy li tylko
o dziecinstwie wodza rewolucji.Jednym slowem-"nihil novi sub sole"-z ta
roznica,ze najlepsze "kaski" podsuwam zazwyczaj swym dzieciom!!
Nie kurwa-DALEJ NIE MOGE UWIERZYC!!!