piotr7777
14.10.05, 22:29
...z co najmniej kilku powodów.
Po pierwsze w czasach PRL o służbie w Wehrmachcie rzadko mówiono dzieciom a
co dopiero wnukom - wobec wnuków dziadkowie zwykle chcą uchodzić za
bohaterów.
Po drugie z dostępnych dokumentów wiemy, że dziadek Tuska został wcielony do
Wehmachtu między sierpniem a październikiem 1944 a już w listopadzie był w
Polskich Siłach Zbrojnych. Czyli że mógł służbę w Wehrmachcie rozpocząć pod
koniec października a zatem mogła ona nawet nie trwać całego miesiąca. Nie
mówiąc o tym, że pewnie jego oddział nigdy nie miał kontaktu z wrogiem i
pewnie nawet nie zabił żadnego alianta. Prawdopodobnie dziadek Tuska uważał
ten okres za mało znaczący epizod.
Po trzecie jest faktem, że rozpuszczona przez Kurskiego plotka o ochotniczym
charakterze służby była podłym oszczerstwem (to dedykuję tym, którzy chcą
rehabilitowac Kurskiego)
Po czwarte przypomina mi się sierpniowa nagonka na Cimoszewicza - jak widze
atakują Tuska tu na forum te same osoby, które wtedy się nim zachwycały jaki
to wspaniały kandydat z zasadami na tle tego "kłamcy" Cimoszewicza (zresztą
rzadko nazywanego prawdziwym nazwiskiem). Ci ludzie mają jak sądzę jedną
zasadę - zawsze z prądem a ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego.