Gość: krzys52
IP: *.proxy.aol.com
06.10.02, 03:51
Poniewaz nawet NIE spuscilo ostatnio z tonu (Urban dokooptowany do elyty
polityczno-koscielnej) a i w Sejmie nie slychac poselskich interpelacji dot.
wysokosci srodkow budzetowych przeznaczanych na kk (choc SLD jest przy
wladzy, dostep do papierow ma, i oskarzac koscielnych o utrudnianie nie moze
juz)wiec ja po staremu... bo wiem, ze wlasnie za to jestem tu uwielbiany
przez kretynow i tutejszych ateistow.
..
..
ZAROBKI PANA BOGA
Zasilająca Kościół kat. rzeka pieniędzy składa się z trzech strumieni.
Pierwszy tworzą ofiary od wiernych, drugi - środki wysysane od państwa,
trzeci - dochody z biznesu. Podczas gdy pierwszy kurczy się i wysycha, drugi
i trzeci niosą coraz więcej szmalu.
I. CO ŁASKA
Stuła, taca i kolęda
Kler zarabia na posługach religijnych z tytułu tzw. prawa stuły: ślub
kosztuje średnio 400 zł, chrzest 100 zł, pogrzeb 400 zł (są wielkie lokalne
różnice). Za zapowiedzi płaci się 70-120 zł, za mszę "na intencję" 30-50 zł,
za odprawiane przez 30 dni msze gregoriańskie 700-900 zł.
Poświęcenie małego przedmiotu, np. medalika, to tylko 10-20 zł, ale żeby
poświęcić nowy dom czy sklep, trzeba odpalić księdzu kilkaset
złotych "kopertówki", jeśli zaś kropidłem macha biskup, odpowiednią
gratyfikacją za ten honor będzie 1000 zł.
Kosztują też "wypominki" za zmarłych, a nawet pierwsze komunie. Płaci się za
wypisanie każdego papierka: metryk chrztu czy bierzmowania, pozwolenia na
ślub w innej parafii.
Kościół karmi się gotówką z niedzielnej tacy, ze sprzedaży opłatków, z
corocznej kolędy i tzw. kolekt, czyli zbiórek - a to na dzwony, a to na
ołtarz. W każdym kościele stoją puszki na datki pod obrazami Matki Boskiej i
popularnych świętych. Modlisz się i wrzucasz monetę, aby modlitwa
poskutkowała.
Rachunek zysków
Posługując się rocznikiem statystycznym, roczne wpływy z samych tylko
chrztów, ślubów, pogrzebów, pierwszych komunii, tacy i kolędy oszacowaliśmy
na 1 mld 594 mln zł ("Co łaska plus VAT", "NIE" nr 25/2000).
We władaniu Kościoła jest 11 tysięcy cmentarzy wyznaniowych, a każdy trup to
żywa gotówka: miejsce na pochówek kosztuje do 10-20 tys. zł, są też opłaty za
postawienie nagrobka, wjazd samochodem itp. Dochody z tego tytułu szacujemy
na 12 mln zł rocznie ("Kościół S. A.", "NIE" nr 51-52/98). Tylko nieco ponad
1 tys. z cmentarza? Nie doszacowaliśmy.
W każdej diecezji działa sąd biskupi, rozpatrują one ok. 20 tys. spraw -
głównie o unieważnienie małżeństwa - rocznie; za każdą z nich wierny wnosi
opłatę
w wysokości jednorazowych poborów. Daje to, lekko licząc, 40 mln zł rok w rok.
W sumie, uwzględniając znaną jedynie Panu B. "ciemną liczbę", wpływy muszą
sięgać 2 mld zł rocznie.
Gruby portfel
Kościół, rzecz jasna, ma również niemałe wydatki: ponosi koszty utrzymania
setek budynków, finansuje seminaria duchowne, zatrudnia niższy personel,
odprowadza świętopietrze do Rzymu, wysyła w świat misjonarzy, łoży na
biednych itp. Mimo to dochody przeciętnego wikariusza szacuje się na 2,5 tys.
zł, proboszcza zaś na 5 tys. Biskup ma mieszkanie w pałacu, wyżywienie,
samochód i inne dobra za darmo, lecz oficjalnie przyznaje się tylko do 800-
1000 zł pensyjki z kurii. Nieoficjalnie wszakże mówi się, że zarobek rzędu 15
tys. zł miesięcznie nie jest dla fluorescencji niczym nadzwyczajnym.
Rzeczpospolita ściąga od funkcjonariuszy Pana B. jedynie symboliczny podatek
ryczałtowy uzależniony od liczby mieszkańców parafii. Ostatnio wynosi on 102-
372 zł kwartalnie dla wikariusza i 319-1136 zł dla proboszcza.
Sutannę lub habit nosi w Polsce 56 607 osób płci obojga i cała ta armia nie
płaci normalnego podatku dochodowego. Jest to ewidentnie sprzeczne z
konstytucyjną zasadą równości obywateli wobec prawa.
Kryzys na tacy
Zubożenie społeczeństwa i recesja gospodarcza oraz przemiany demograficzne
(coraz mniej małżeństw, coraz mniej dzieci) poważnie uszczuplają wpływy od
wiernych. W najbiedniejszych diecezjach dochód z tacy spadł ostatnio o jedną
trzecią. Gorliwość religijna też już nie taka jak kiedyś: średnio tylko 30
proc. wiernych regularnie chodzi na niedzielną mszę (w południowo-wschodniej
Polsce 80 proc., w Warszawie 10 proc.). Rośnie także krytycyzm wobec
pazerności kleru, a 60 proc. Polaków uważa, że Kościół jest bogaty.
II. NA KOSZT PAŃSTWA
Od roku 1989 do dziś, krok za krokiem, planowo i systematycznie, Czarna
Struktura przenosi na barki podatników ciężar swego utrzymania i rozwoju.
System finansowania Kościoła ze środków publicznych nadaje Polsce charakter
państwa półwyznaniowego.
Religia w szkołach
Kościół propaguje swą doktrynę na koszt podatników. W szkołach publicznych
pracuje 38 538 nauczycieli religii wszystkich wyznań z katolickim na czele
(5,3 proc. ogółu nauczycieli). Mimo niżu demograficznego i zamknięcia wielu
szkół, katechetów z roku na rok przybywa. Prawie połowa spośród nich to
księża lub siostry zakonne. Od września 1997 r. wszyscy oni dostają pensje,
co prawda niskie, bo na ogół mają krótki staż pracy, ale i tak zżerają
miesięcznie 20 mln zł z budżetu samorządów. To charakterystyczne, że w ramach
cięć budżetowych obcięto ostatnio jedną lekcję wuefu tygodniowo, religii
jednak nikt nie ośmielił się ruszyć.
Katecheci w 20 tysiącach przedszkoli także są na utrzymaniu gmin.
Uczelnie
Kościołowi udało się obciążyć podatników kosztami kształcenia swojej kadry.
Konkordat zmusza państwo polskie do finansowania Papieskiej Akademii
Teologicznej w Krakowie oraz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Ale
Pomroczna okazała się tak hojna, że łoży również na Uniwersytet Stefana
Wyszyńskiego i niekatolicką Chrześcijańską Akademię Teologiczną. Mimo
żałosnej mizerii budżetowej w roku 2001 dotacje dla PAT, KUL, ChAT i
Uniwersytetu Stefana Wyszyńskiego wyniosły łącznie 86,5 mln zł. Dodać do tego
należy wydziały teologii sprytnie wmontowane w państwowe uniwersytety.
Korpus kapelanów
Ministerstwo Obrony Narodowej ma na utrzymaniu nader żarłoczny Ordynariat
Polowy WP, to jest korpus ponad 200 kapelanów na etatach oficerskich, z
generałem biskupem Flaszką Głódziem na czele. Głoszenie Słowa Bożego wśród
szwejów jest nieźle płatne: ok. 2 tys. zł dla klechy w randze majora, 3,5
tys. dla pułkownika plus różne dodatki i dostatki. W roku 2001 całe
duszpasterstwo wojskowe łyknęło 15,4 mln zł, z czego 12,8 mln przypadło
katolikom.
O zbawienie dusz chorych troszczy się 1,5 tys. kapelanów szpitalnych, z tego
około tysiąca na etatach opłacanych przez szpitale.
Kapelani są w policji, straży pożarnej i granicznej, w sanatoriach MSWiA, w
PKP, na lotnisku Okęcie (na wypadek katastrofy samolotu?), w klubach
sportowych, harcerstwie, a nawet w Kancelarii Prezydenta.
Na kapelanów, w tym 32 etatowych z pensją ok. 1,3 tys. zł, natkniecie się w
każdym ze 156 zakładów karnych i aresztów.
Fundusz Kościelny
Podatnicy składają się na Fundusz Kościelny, którego istnienie woła o pomstę
do nieba. Po wojnie Kościół kat. w Polsce utracił większość gruntów na mocy
dekretu PKWN o reformie rolnej i ustawy z 1950 r. o przejęciu przez państwo
tzw. dóbr martwej ręki. Rekompensatą za przejęcie tych dóbr stał się
finansowany przez państwo Fundusz Kościelny. Z Funduszu opłaca się
ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych, którzy nie mają umowy o pracę
(nie są np. katechetami), zakonników i zakonnic, księży studentów i
misjonarzy na misjach. Mała część Funduszu idzie na wspieranie kościelnej
działalności charytatywnej i oświatowej oraz remonty zabytków sakralnych. Ten
relikt stalinizmu istnieje do dziś i pożera coraz większe pieniądze (w roku
2001 - 92,2 mln zł, w budżecie na rok 2002 - blisko 96 mln), choć przecież
Kościół dawno już odzyskał nieruchomości, których utratę Fundusz miał mu
zrekompensować!
Komisja Majątkowa
Ustawa o stosunku państwa do Kościoła kat. nakazuje oddać mu tylko
nieruchomości bezprawnie przejęte przez państwo. Zajmuje się tym Komisja