Gość: arnie
IP: *.chello.pl / *.chello.pl
19.10.02, 09:33
Kolorowe foldery, informatory, sztab europejski, komisje, dostosowywanie
przepisów do standardów - krocie miliardów złotych. Unia jest zrzeszeniem na
swój sposób pięknym. Kraje obfitujące w turystów, wysoko postawione
rolnictwo, godna opieka społeczna, praca, nauka. Wszystko to na wyciągnięcie
ręki, jak przedstawia się w folderach i reklamach tworzonych przez nasz rząd.
My bazujemy na informacjach bardziej rzeczywistych - bezpośrednio z
parlamentu UE. Nie poprzestajemy na obietnicach rządu - staramy się
przedstawić Unię z zupełnie innej perspektywy. Zbadaliśmy wszystkie argumenty
ZA. Mieliśmy duży problem z ich udowodnieniem i potwierdzeniem. Oto, do czego
doszliśmy:
15 mld wpłacanych przez Polskę do wspólnej kasy UE od 1993/4 roku, czyli
właściwie od zaistnienia wspólnoty pozostaje cicha sprawą. Wszystkie dopłaty,
które dostaliśmy do tej pory to około 85% wszystkiego tego, co do wspólnej
kasy wpłaciliśmy. Po wejściu do UE kwota wpłacana przez Polskę ma wzrosnąć
nieproporcjonalnie więcej razy niż ta przyznawana nam z Brukseli (patrząc
względem następnych 10 lat). Na tym świecie nic nie ma za darmo. Po wejściu
naszego kraju do wspólnoty mamy wpłacać 9 mld Euro rocznie do Banku UE.
Przeliczając to, wychodzi 32,4 mld złotych rocznie. Jakim ludziom to z
kieszeni wygarnie rząd na razie nie wiadomo. Można jednak przypuszczać, a
raczej należałoby być pewnym, że straci klasa średnia oraz ta najuboższa.
Skoro rząd nie potrafi załatać w ciągu roku 40 mld dziury budżetowej i ma z
tym wielkim problem, to jak zamierza doliczyć sobie do tego wydatek
następnych 32 mld złotych, biorąc pod uwagę, że obie sumy po dodaniu to
połowa naszych wydatków w ciągu roku. Teraz każdy zwolennik zapewne odpowie,
że dostaniemy dopłaty. Zgadzam się. Dostaniemy 30 mld Euro przez okres 3 lat.
Co jest jednak intrygujące? Taka suma jest obiecana, choć nikt nam nie mówi,
że będzie ona przelana na nasze konta. Otóż rolnik, który dostanie 25%
dopłaty do produktu bezpośrednio, czy nie, będzie zniszczony przez wielkie
koncerny rolnicze obecnych członków UE. Po paru latach zbankrutuje i nie
zdąży nawet dojść do dopłaty równej 100% (Polska ma takie osiągnąć po 10
latach od wstąpienia) - ten człowiek już wtedy nie będzie rolnikiem - stąd
dopłat 'nie wykorzysta'. Stąd 'dopłaty' okażą się bardzo małe, może nawet
równe sumie wpłacanej przez Polskę do wspólnej kasy. Nasz kraj będzie
sponsorem UE i jeśli do sojuszu wstąpimy na takich warunkach, nad którymi
klamka już zapadła to będziemy przegrani. W 1990 roku Polska była krajem
przodującym na świecie w rolnictwie, w 1998 roku byliśmy pierwsi na świecie w
sprzedaży porzeczek. Teraz? Patrząc od tyłu można by zauważyć nas na
pierwszym planie. Rolnictwo wg rządzących nieopłacalne, nadwyżki produkcji,
głodni ludzie na ulicach. Jakoś wobec biednych kraje UE nie mają specjalnego
planu wydobycia ich z właśnie z takiego stanu rzeczy (nigdzie w parlamencie
nikt nie potrafił mi odpowiedzieć na pytanie - co z najbiedniejszymi?).
Wejście Polski do UE spowoduje, że bogaci będą jeszcze bardziej bogatsi,
biedni staną się jeszcze bardziej biedniejsi. Nie należy jednak
przeciwstawiać się wspólnocie. Należy zauważyć, że wszystkie kraje wstępujące
do UE były silnie gospodarczo, po wstąpieniu ich siła lekko osłabła, po kilku
latach wzrosła. Co z Polską w takim wypadku? Staniemy się krajem bez pracy
(po wejściu do UE). Nadwyżki z UE będą kierowane do nas, my nie będziemy
mogli produkować w ilościach, które by nas satysfakcjonowały. Już teraz dla
Polski szykuje się obniżenie normy produkcji o ponad 23% tego, co teraz
produkujemy. Sprowadza się nawet (obecnie) żywe kurczaki z Niemiec, Francji -
jakby u nas kurczaka rolnik nie potrafił wyprodukować. Kolejni ludzie pójdą
na bruk, strajków nie będzie. Ludzie stracą zdrowie, niż demograficzny
spowoduje, że za 15 lat nastąpi obniżenie emerytur. Zdolni wyjadą za granicę,
gdzie będą pracować dla innych, nie dla Polaków. W kraju zostanie garstka
tych, którym się nie udało. Młodzież mówi powszechnie, że po wejściu Polski
do UE będzie mogła kształcić się za granicą. To jest prawda i alternatywa -
ale czy za? Czy ci młodzi ludzie nie widzą, że żeby się kształcić nawet we
własnym kraju potrzeba pieniędzy? Ile z ich rodziców będzie im wstanie
zagwarantować pobyt w Londynie, lub innym droższym mieście, gdzie najtańszy
nocleg to 180 złotych za dobę (Londyn: chleb -6,50 zł, obiad - 30 zł fish &
chips - ryba z frytkami, w restauracji od 50 złotych w górę, 1 l wody
mineralnej 4,50 zł, porada lekarza 450 zł i więcej, itd.). Czy dostaną
dofinansowanie od państwa? A po co państwo miałoby kształcić ludzi dla
Wielkiej Brytanii? Jak szybko i prosto mogłem podważyć alternatywę, że po
wejściu będzie można się wszędzie uczyć. Co z pozostałymi 'zaletami'.
Restrukturyzacja. Czy wszyscy rolnicy będą musieli przerzucić się na
gospodarstwa agroturystyczne? Z pewnością tak, tylko że jedynymi bywalcami u
nich będą oni sami. Ile takich ośrodków może znajdować się na teranie kraju,
ile ludzi będzie chciało jechać na wieś pooglądać biedę i niepowodzenie
życiowe? Nikt z ludzi ZA nie zastanawiał się zapewne kto wymyślił Unię. Otóż
był to Otton III, cesarz niemiecki. Dawno, niepowodzenie spowodowało, że
takiej wspólnoty nie utworzono wtedy. Był za to wyśmiewany i poniżany. Kto
jest największą siłą w UE? Niemcy, nasz wróg sprzed ponad 50 lat, lub tylko.
Ciągle do dzisiaj panuje tam powiedzenie "Niemcy, Niemcy ponad wszystko".
Mają oni około 34% PKB całej wspólnoty. Kupują ziemię w innych państwach,
jednak nie mogą tego tam robić, jak robią to w Polsce. W Wielkiej Brytanii
zagraniczny obywatel ziemi nie może kupić. Dlaczego? Królowa myśli i nie
będzie prowadziła do rozbiorów. W innych krajach jest podobnie, lub ziemia
jest w podobnej cenie jak w Niemczech. Kto by się zapytał, dlaczego
przystąpieniem Polski do UE tak bardzo interesuje się Holandia. A kto może
być wkrótce zalany, kto ma mało ziemi? Dlaczego Holandia do dzisiejszego dnia
najwięcej zainwestowała w Polsce? Chcą oni osiedlić się u nas, kupić ziemię
po cenie 7 do 9 razy mniejszej niż u nich - niezła oferta! Okresy
przejściowe - 7 lat jeden z nich - rządzący chyba nie czytali, że Niemcy
dzierżawią już naszą ziemię z wyjątkami prawie już 10 lat. Czyli po wejściu
do UE staną się jej właścicielami - dlatego zabiegają o nasze przystąpienie,
wiedzą także, że nasz rząd jedyną alternatywę widzi właśnie w tej drodze.
Cokolwiek by powiedzieli rząd się zgodzi - tak przynajmniej wynika z myśli
(jeśli w ogóle można to tak nazwać) partii SLD. Skoro jedyną alternatywą są
jedne drzwi, to SLD wszystko poświęci aby je otworzyć. Dają Polakom zdechłego
kota w przeźroczystym worku. 80% banków - instytucji z których Skarb Państwa
miał paradoksalnie największe dochody, są w rękach zagranicznych.
Oszczędności 80 mld zostały sprzedane - 70% Niemcom za 30 mld - czysty
interes, nieprawdaż. Ale zapewne, wy, zwolennicy, którzy to czytacie sądzicie
inaczej. Na pewno. Tekst ten nie dostaje dofinansowania z ministerstwa, stąd
małe grono przekonanych ludzi. Oto punkty, których zwolennik, nawet premier
czy Kwaśny prezydent nie może podważyć (nie jest wstanie, dlatego z
przeciwnikami nie chcą rozmawiać):
+ Unia Europejska już w samej zasadzie ułatwia działanie światowemu
terroryzmowi, nie wiadomo dlaczego więc taka jej świetlana przyszłość.
Otwarte granice to wręcz drzwi do piekieł dla zwykłych obywateli -
terroryści, mafie i porywacze bez problemów będą poruszać się między krajami
bez ŻADNEJ kontroli granicznej. Już teraz, przykładowo, można BEZ PROBLEMÓW
kupić narkotyki na terenie Holandii i przewieźć je chociażby na teren
Niemiec. Istotą w tym nie jest fakt możliwości zakupu tych używek, ale istota
niezgodności tego elementu z prawem i Konstytucją danego kraju, bowiem
napisane jest w polskim prawie, że zakazane jest posia