hihiro
07.01.06, 12:21
Obejrzałem sobie "uroczystość z uroczystego nadania" i mam kilka uwag:
1. Działalnośc rządu coraz bardziej przypomina liturgie koscielną albo
królewski protokół. Nie wiem co było bardziej rzucające sie w oczy: napuszenie
czy nieporadność bohaterów tego przedstawienia. Brakowało mi kadzidła, dzwonów
(albo chociaż salw armatnich). No i stroje były zbyt skromne. Więcej złota,
haftów i koronek - szczególnie dla prezydenta :)
2. Pisałem jakiś czas temu, ze najlepszą rekomendacją do rządu PiS jest byłe
członkostwo PO. Uzupełniam - konieczny jest jeszcze niewysoki wzrost, żeby
prezydent przy wreczaniu nominacji nie musiał studiować klamry paska nowego
ministra :)
3. Marcinkiewicz za PRL'u zrobiłby równie zawrotną karierę. Propaganda sukcesu
wówczas obowiązująca została przez niego wyniesiona do rangi sztuki. Za
miesiąc zapewne ogłosi że jesteśmy 10 potega gospodarczą świata :)
Pora na wnioski:
Nominacje winny sie odbywac częściej i koniecznie w niedziele - może byc 12.
Powstanie w ten sposób nowa tradycja. Szczęśliwe polskie rodziny wolne od
trosk, po powrocie ze mszy mogłyby smakować coraz bardziej wyrafinowane
uroczystości nominacji, podpisania listy płac, odwołania, przywołania, albo
chociażby uroczystej akceptacji przez prezydenta menu na przyszły tydzień :)