leszek.sopot
17.01.06, 12:10
Chilijczycy bowiem wybrali na swojego prezydenta socjalistkę Michelle
Bachelet, która jest córką generała zmarłego w więzieniu w latach dyktatury
wojskowej. Była ona również uwięziona i torturowana. Mimo to już wcześniej
będąc ministrem zdrowia, a później obrony w rządzie Ricardo Lagosa, dążyła do
pogodzenia przeszłości z teraźniejszością. W dniu wyborczego zwycięstwa
przypomniała słynne słowa prezydenta Salvadora Allende z 1973 roku: "Jestem
pewien, że moje poświęcenie nie będzie daremne. Jestem pewien, że udzielę
przynajmniej moralnej lekcji potępiającej bezprawie, tchórzostwo i zdradę".
Prominentni posłowie PiS: Kamiński i Jurek wyrażą pewnie ponownie swoje
obużenie i wezwą odpowiednie siły w Chile do walki o godne imię dyktatora a
Chile na arenie międzynarodowej odsądzą od czci i wiary. Może posłowie wpadną
na pomysł aby ku czci biednego narodu chilijskiemu gnębionego przez
socjalistycznego prezydenta wybudować w Warszawie pomnik "obrońcy wiary,
prawicy i liberalizmu" Pinocheta? Może przyklaśnie temu także Tusk i Rokita i
powstanie w końcu w Polsce świetlana, cudna i jedynie możliwa prawicowa
koalicja najwybitniejszych popaprańców?