Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
04.11.02, 09:01
Negocjatorzy podzieleni
(Tak. Na tych co rozkazują i tych, co skamlą)
Spór między Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi a ekipą polskich
negocjatorów wstrzymuje ustalenie z Unią Europejską warunków przyjęcia przez
nasz kraj. Może także skomplikować rokowania o zasadach integracji wsi ze
wspólnotą.
(Czy chcecie, abyśmy powiedzieli "skończcie te kłotnie, i szybko
podpisujcie"??)
Dziś w Brukseli główny negocjator Jan Truszczyński przedstawi dyrektorowi
generalnemu ds. poszerzenia w Komisji Europejskiej, Eneko Landaburu,
i stojącemu na czele Rady UE duńskiemu ambasadorowi Poulowi
Christofersonowi postulaty, które Polska chce jeszcze przedstawić Unii. W ten
sposób zacznie się ostateczna faza rokowań, która ma się zakończyć
parafowaniem traktatu członkowskiego za 5 tygodni.
Jakie "rokowania", u licha??? Przecież polska strona nic nie rokuje!
Wrzeszczy tylko o ciężkich rokowaniach w polskiej prasie, ale wyniki
tych "rokowań" są jednoznaczne. Polska przyjmuje bez dyskusji wszystko, co UE
narzuci. To jeden wielki kryminał!
Coraz mniejsze pole manewru
(nigdy nie było żadnego pola manewru)
Źródła bliskie polskim negocjatorom twierdzą, że przedstawiciele rządu są
obecnie podzieleni. Jan Truszczyński, a także minister ds. europejskich
Danuta Hübner zdają sobie sprawę z ograniczeń budżetowych wspólnoty.
Nie zdając sobie kompletnie sprawy z ograniczeń finansowych Polski!!!
To bardzo zmniejsza pole manewru "15" w zakresie możliwości zwiększenia
dopłat dla rolników ponad ustalony przez przywódców UE kilka dni temu 9-letni
okres przejściowy, zaczynając od 25 proc.
"Ustalony" - właśnie!
Mimo to, pod naciskiem wicepremiera Jarosława Kalinowskiego, rząd wystąpił o
zrekompensowanie braku pełni dopłat za pomocą środków, na które Unii będzie
bardzo trudno przystać.
Unia nie ma nawet takiej potrzeby. Mogą dorzucić jakiś ochłap, ale z własnej
inicjatywy, a nie dlatego, że "polski rząd o to występuje"
Chodzi zwłaszcza o utrzymanie ceł na import ze wspólnoty produktów objętych
dopłatami, jak pszenica czy wołowina.
Zapomnijcie o tym. Nie po to UE płaci łapówki, żeby zgadzać się na cła!
Jest także wątpliwe, aby "15" zgodziła się na przesunięcie na rzecz dopłat
przyznanych Polsce funduszy na rozwój obszarów wiejskich (około 800 mln euro
rocznie) w skali, o jaką walczy MRiRW (nawet połowa środków).
Znów, najwyżej jakiś propagandowy ochłap. Nic więcej!
Zdaniem Brukseli, taka zmiana byłaby sprzeczna z planowaną reformą Wspólnej
Polityki Rolnej (CAP), a także potrzebami polskiego rolnictwa, które powinno
być głęboko zrestrukturyzowane.
Czytaj - ustawione dokładnie tak, jak chce UE i w jej wyłącznym interesie.
Utrzymanie tych postulatów grozi izolacją Polski wobec innych kandydatów, z
których większość jest gotowa bez większych oporów przyjąć unijne warunki.
No proszę - nawet jak wejdziemy do Unii, będziemy IZOLOWANI?
Co ze 100 tys. gospodarstw?
Opór MRiRW wstrzymuje także porozumienie z Unią w sprawie warunków przyjęcia
unijnych norm weterynaryjnych. Polska jest jedynym krajem kandydackim,
któremu do tej pory się to nie udało.
Pozbawienie 100 tysięcy gospodarstw zbytu wyrobów jest rzeczą, nad którą UE
(nie Polska) zastanawia się głęboko, bo to grozi potężnym wybuchem
niezadowolenia.
Spór toczy się o prawo mleczarni do równoczesnego skupu mleka spełniającego i
niespełniającego unijnych norm sanitarnych przez 3 lata po przystąpieniu do
wspólnoty. Nieoficjalnie "15" jest gotowa zgodzić się na to wobec około 40
mleczarni, które mogą zapewnić osobne cysterny, magazyny i linie produkcyjne
dla obu kategorii produktów. Polska do tej pory domagała się tego przywileju
dla 216 zakładów: 38, które już spełniają unijne normy (tzw. kat. A), i 178,
którym się to uda w nadchodzących 13 miesiącach (B1).
Domaga się w mediach, nie w rozmowach.
Jan Truszczyński przyznaje, że w grę wchodzi byt około 100 tys. gospodarstw
dostarczających mleko niewystarczającej, słabej jakości. Jednak Bruksela
uważa, że system wymknie się spod kontroli, jeśli zbyt wiele zakładów otrzyma
prawo do ulgi. Dlatego polscy negocjatorzy chcą zredukować ilość mleczarni
mających prawo do skupu obu kategorii mleka do "liczby jednocyfrowej", a
nawet bliskiej temu, co proponuje Komisja.
No właśnie. To są te "negocjacje!"
Lobby rolne jest już i tak rozgoryczone trudnymi warunkami, jakie "15" stara
się narzucić w innych obszarach rokowań weterynaryjnych.
"Rozgoryczone"???
To być albo nie być dla polskiej wsi! Tam są LUDZIE!!! Co oni zrobią? Gdzie
pójdą??? Do miasta, przy 20 procentowym bezrobociu? A może dostaną pracę w
Brukseli? Czy nikt nie widzi co się kroi naszym rolnikom??? To będzie unijna
odmiana stalinowskiego głodu na Ukrainie!
1863 zakłady mięsne mogą zostać zamknięte, jeśli do końca przyszłego roku nie
dostosują się do unijnych norm (przez 13 ostatnich lat udało się to tylko 90
firmom).
Na ilu bezrobotnych przekłada się tych 1863 zakładów mięsnych??? Czy ktoś o
tym myśli???
Wobec 332 zakładów "15" co prawda zgodziła się na 4-letni okres przejściowy,
jednak w tym czasie konsumenci mogą stracić zaufanie do ich wyrobów, nie
opatrzonych unijną owalną pieczątką.
Jedyne wyjście (naprawdę jedyne!) to poprosić, aby te swoje pieczątki włożyli
w pewne szerokie i spasione niemiecko-brukselskie miejsce, i zabrać się za
robotę w Polsce.
Około 1500 zakładów już dało za wygraną: zaprzestanie produkcji w
nadchodzących miesiącach. Podobnie będzie z 76 mleczarniami.
I co ze zwolnionymi ludźmi??? Kto o tym myśli?
KTO???
I dlaczego jeszcze te łajdaki jeżdżą do Brukseli ??? Przecież czarno na
białym widać, że wejście do UE narobi nam tylko ogromnych, nieodwracalnych
strat! To inżynieria społeczna najgorszego, bo stalinowskiego rodzaju!!!
To trzeba skończyć NATYCHMIAST!!! Za wszelką cenę!