emerytka.z.rzeszowa
25.01.06, 23:39
Najniższa emreytura AD 2006 wynosi w Polsce 640 zł (do łapki) - podaję za
Ministerstwem Polityki Społecznej.
Przeciętny pracowników służb (choć tu wypadałoby zróżnicować: UB-SB, WSW
itp. - na potrzeby wypowiedzi upraszczam) otrzymuje na rękę 2100 zł.
Jest więc to sporo, ale: 2100 zl/640 zl = 3, 28125
Tak więc ludzie służb dostają jedynie trzykrotność najniższej emerytury w
kraju (proszę zauważyć, że emerytur miastowych nie uprzeciętniłam!).
Dla porównania, w Niemczech (vide: Spiegel 44/2005), najniższa emerytura
wynosi 350 euro. Przeciętny pracownik służb dostaje na rękę 3100 euro.
3100 euro/350 = 8, 86
Emerytura niemieckiego służbisty jest więc dziewięciokrotnie wyższa od
najniższej emerytury w RFN.
A jeszcze weźcie pod uwagę kurs euro do polksiej złotówki - wychodzi, że
przeciętny "funk" z RFN bierze co miesięcznie do rączek 15 tyś. zł. Gdzie tam
Wolińskiej (1500 zł) czy nawet Morelowi (5000 zł) równać się do takiego?
Tak więc bzdety wypowiadane przez polityków AWS, PiS i cholera jeszcze wie
jakich o multum pieniędzy jakie otrzymują z polskiego budżetu "ubecy" można
między bajki włożyć. Tak jak zresztą cały program PiS, PO i LPR.
Informuję tym samym, że przestaję już dyskutować o tzw. wysokich emeryturach
UB. Bo nie ma o czym - tak śmieszne są to pieniądze (jak na warunki UE
oczywiście).