Dodaj do ulubionych

Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teistow

11.11.02, 21:42
Jestem agnostykiem czyli nie wykluczam istnienia metafizycznych wartosci czlowieka ale rowniez dopuszczam
mozliwosc, ze oficjalne religie tak jak powiedzial Marks stanowia "opium dla mas". Szukam jak wielu z Was
odpowiedzi na pytanie jaki jest cel istnienia inteligentnych istot ludzkich na naszej planecie. Nie zadowala mnie
jednak wyjasnienie religii monoteistycznych zapewniajacych mnie o nagrodach po mojej smierci, za wlasciwe
prowadzenie sie.
Ale rowniez nie wierze w przypadkowosc pojawienia sie rodzaju ludzkiego jako niezamierzonego efektu
ewolucji.
Moja osobista konkluzja, jest wiara w istnienie elementu spirytualnego w naszej egzystencji jako zamierzony
wynik wlasnie naszej ewolucji. Przypuszczam, ze podobnie jak istnieja w naszym wszechswiecie zycie na
innych systemach planetnych tak samo istnieja sily duchowe o roznych wymiarach i moralnosci. Byc moze
zgodnie z interpretacja hinduistyczna, jedna z tych sil jest Yahwe vel Allah vel Bog, ktory uzupuje sobie prawo w
religiach monoteistycznych do wylacznosci w tworzeniu naszych realiow.
Trudno mi przyjac bezkrytycznie Biblie, Koran czy Tore ale czytajac te pisma trudno tez uciec od ciekawych
spostrzezen, niekoniecznie pozytywnych w stosunku do boga, ktory nie znosi konkurencji.
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.unl.edu 11.11.02, 22:32
      _agnostyk napisał:

      > Jestem agnostykiem czyli nie wykluczam istnienia metafizycznych wartosci
      czlowi
      > eka ale rowniez dopuszczam
      > mozliwosc, ze oficjalne religie tak jak powiedzial Marks stanowia "opium dla
      ma
      > s". Szukam jak wielu z Was
      > odpowiedzi na pytanie jaki jest cel istnienia inteligentnych istot ludzkich
      na
      > naszej planecie. Nie zadowala mnie
      > jednak wyjasnienie religii monoteistycznych zapewniajacych mnie o nagrodach
      po
      > mojej smierci, za wlasciwe
      > prowadzenie sie.
      > Ale rowniez nie wierze w przypadkowosc pojawienia sie rodzaju ludzkiego jako
      n
      > iezamierzonego efektu
      > ewolucji.
      > Moja osobista konkluzja, jest wiara w istnienie elementu spirytualnego w
      naszej
      > egzystencji jako zamierzony
      > wynik wlasnie naszej ewolucji. Przypuszczam, ze podobnie jak istnieja w
      naszym
      > wszechswiecie zycie na
      > innych systemach planetnych tak samo istnieja sily duchowe o roznych
      wymiarach
      > i moralnosci. Byc moze
      > zgodnie z interpretacja hinduistyczna, jedna z tych sil jest Yahwe vel Allah
      ve
      > l Bog, ktory uzupuje sobie prawo w
      > religiach monoteistycznych do wylacznosci w tworzeniu naszych realiow.
      > Trudno mi przyjac bezkrytycznie Biblie, Koran czy Tore ale czytajac te pisma
      tr
      > udno tez uciec od ciekawych
      > spostrzezen, niekoniecznie pozytywnych w stosunku do boga, ktory nie znosi
      konk
      > urencji.

      Hej, witaj myslicielu. Borykam sie z tymi pytaniami cale zycie. Dochodze do
      wniosku, ze my fizycznie, to znaczy nasz ciala i caly tzw. 3-ci wymiar
      istniejemy tu, wlasnie w tym trzecim wymiarze. Nasza swiadomosc natomiast,
      ktora tak naprawde jestesmy, jest w 4 wymiarze i dalszych. Innymi slowy,
      Caly spirytualny realm jest pompopowany do tego "gestego wymiaru", by go
      niejako ozywic. Spojrz na kamienie na przyklad. One nie maja swiadomosci,
      sa martwe, przynajmniej w naszym rozumieniu. Po smierci, gdy cialo odpadnie
      lub gdy swiadomosc cofnie sie z ciala, cala nasza swiadomosc zacznie egzystowac
      w czwartym wymiarze, bez garnituru ciala. Swiadomosc nie moze zaniknac ani nie
      jest produktem ruchu atomow czy cos w tym stylu. Ona egzystuje niezaleznie
      od tego wymiaru. Tak jak fale radiowe istnieja bez wzgledu na to czy masz radio
      w domu czy nie. Na razie tyle. Dzieki za temat.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: Ania Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.upc.chello.be 11.11.02, 23:03
        Temat wspanialy.Ja taksobie uzmyslowilam,ze jestem agnostczka nie ateistka.
        Pozdrawiam obydwoje.Oby tylko oszolomstwo tu nie wpadlo inie spaskudzilo watka.
        • Gość: czyzunia Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.11.02, 23:27
          ale moze dojsc do momentu sztucznej inteligencji a dalej do sztucznej
          swiadomosci. i w koncu moze nas nie byc a inteligencja i swiadomosc bedzie, ale
          nie bedzie ona miala nic wspolnego z tzw. duchem.pa
          • Gość: Imagine Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.unl.edu 11.11.02, 23:35
            Gość portalu: czyzunia napisał(a):

            > ale moze dojsc do momentu sztucznej inteligencji a dalej do sztucznej
            > swiadomosci. i w koncu moze nas nie byc a inteligencja i swiadomosc bedzie,
            ale
            >
            > nie bedzie ona miala nic wspolnego z tzw. duchem.pa

            Co rozumiesz poprzez tzw. ducha ? Bo dla mnie jest to wszystko co istnieje
            poza dosiegalnym zmyslowo i racjonalnie spektrum. 4 wymiar i dalej.
            Pozdr, Imagine.
        • Gość: Imagine Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.unl.edu 11.11.02, 23:33
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Temat wspanialy.Ja taksobie uzmyslowilam,ze jestem agnostczka nie ateistka.
          > Pozdrawiam obydwoje.Oby tylko oszolomstwo tu nie wpadlo inie spaskudzilo
          watka.

          Witaj Aniu. Rzeczywiscie temat doskonaly. Dorzuce troche drewna do kominka,
          by nam sie ciekawiej dyskutowalo. O, juz lepiej. Agnostycyzm jest rzeczywiscie
          najlepsza opcja dla myslacego czlowieka, no bo jak tu mozna byc pewnym
          czegokolwiek odrzucajac to a przyjmujac tamto. Nigdy mnie nie bylo stac na
          przyjecie jakiejs doktryny bezkrytycznie. Choc sa niektore jak na przyklad
          doktryna karmy, ktora przemawia do mnie z niesamowita sila, chocby dlatego ze
          jest w takiej zgodzie z zasada zachowania energii i prawem dynamiki.
          Ale trudno jest mi zaakceptowac np. taka ewolucje, ktora uwazam za nasze
          opaczne widzenie rzeczywistosci. Jest wielce prawdopodobne, ze nie ma czegos
          takiego jak czas, wiec i ewolucja, dziejaca sie w czasie nie ma miejsca.
          Bog Ojciec, dmuchajacy nam w nozdrza tez wywoluje moj usmiech ale tylko do
          czasu. Jest to przeciez bajkowym ujeciem tego co napisalem w pierwszej swej
          wypowiedzi o wciskaniu sie 4-tego wymiaru w nasza "dolna" trojwymiarowa
          rzeczywistosc. No ale teraz juz oddaje glos innym.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: Rob Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: ncroes* / *.kabel.telenet.be 11.11.02, 23:44
            "Jest wielce prawdopodobne, ze nie ma czegos
            takiego jak czas, wiec i ewolucja, dziejaca sie w czasie nie ma miejsca".

            Moim zdaniem to wlasnie czas jest tym czwartym wymiarem.
            • Gość: telemasca Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 02:37
              Nie tylko twoja...ale wrecz fizykow. To jest 4 wymiar. Imagine mowi o pewnego
              rodzaju bioplazmatycznych aspektach ludzkiego zycia i nadswiadomosci.
              Reinkarnacja wcale to a wcale nie zgadza sie z prawami przez niego
              przytoczonymi. Najwazniejsze jest to ze prawa dynamiki (a prawa w dynamice sa
              tylko u newtona) odnosza sie tylko do puktow materialnych, podobnie jak zasada
              zachowania energi zwiazana z pedem i popedem ciala nijak ma sie do
              reinkarnacji. Oczywiscie empirycznie wyczuwam o co mu chodzi. O cyklicznosc
              zycia i smierci. Jak w takim razie Imagine wyjasnisz powstanie zycia? Jak
              wyjasnisz zwiekszajaca lub zmniejszajaca sie liczbe populacji - na ziemi nigdy
              nie ma stalej liczby istot zyjacych?
              • Gość: Kagan Bredzisz kolego, jak kazdy religiant! IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 09:14
                Czas NIE jest 4tym wymiarem! Przestrzen przez nas
                obserwowana ma 3 wymiary, ale czas NIE jest wymiarem
                przstrzennym! Oczywiscie, czas nie moze istniec bez
                przestrzeni (Einstein sie klania), ale z kolei teoria
                superstrun twierdzi, ze przestrzen ma wiecej niz 3
                wymiary (zdaje sie 11 - nie jestem fizykiem wiec moge sie
                mylic, a nie mam czasu na szukanie po ksiazkach), tyle,
                ze wymiary ponad 3ci sa b. male - analogia do linii
                prostej narysowanej olowkiem, ktora oprocz dlugosci ma
                tez szerokosc i wysokosc, albo przynajmniej srednice
                (jesli przyjmiemy, ze jest w przekroju poprzecznym w
                przyblizeniu okragla). Tyle, ze te wymiary "ponad"
                dlugoscia sa w przypadku takiej linii trudne do
                zauwazenia, i w zyciu codziennym moga byc po prostu
                pominiete...
                Niestety, panowie i panie filozofowie-amatorzy:
                Diabel siedzi w szczegolach! :)
                Pozdr.
                Kagan
                • Gość: telemasca Re: Bredzisz kolego, jak kazdy religiant! IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 11:52
                  Dzieko drogie nie dyskutuj o czyms o czym nie masz pojecia. Skoro chcesz sie
                  tak madrzyc to moze to polecam najnowszy numer "Scientific American". Nie
                  udawaj kaganku ciemnoty ze znasz sie na wszystkim. A tak poza tym to kto ci
                  nagadal takich bzdur. Einstein tobie zdecydowanie sie nie klania a raczej
                  przewraca w grobie. I na koniec:
                  1) nie jestem twoja kolezanka
                  2) kto ci powiedzial ze jestem jakims tam "religantem" chloptasiu
                  • Gość: Kagan Re: Bredzisz kolego, jak kazdy religiant! IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 11:59
                    Gość portalu: telemasca napisał(a):
                    Dzieko drogie nie dyskutuj o czyms o czym nie masz
                    pojecia. Skoro chcesz sie tak madrzyc to moze to polecam
                    najnowszy numer "Scientific American". Nie udawaj kaganku
                    ciemnoty ze znasz sie na wszystkim. A tak poza tym to kto
                    ci nagadal takich bzdur. Einstein tobie zdecydowanie sie
                    nie klania a raczej przewraca w grobie.
                    K: Jesli czerpiesz wiedze z pism bardziej popularnych niz
                    naukowych, to skladam ci wyrazy wspolczucia...
                    I prosze o szczegoly, a nie ogolniki, metoda religiancka...

                    I na koniec:
                    1) nie jestem twoja kolezanka
                    K: To byla tylko "figure of speech", poliglotko...;(

                    2) kto ci powiedzial ze jestem jakims tam "religantem"
                    chloptasiu
                    K: Bo jestes! Twe posty to glosno KRZYCZA... :(
                    Prosze wiec o argumenty merytoryczne, a nie personalne...:(
                    • Gość: telemasca Hahahaha.... IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 12:11
                      Tu nawet nie ma miejsca na ilosc glosek "ha" jakie wydobyly sie z mojego
                      gardla. Uwazasz ze kazdy kto ma inne zdanie jest religantem...wolno ci...ale
                      niesamowicie sie kompromitujesz. Nie bylo co odpisac kaganku ciemnoty to
                      trzeba bylo przysrac prawda? Mnie twoje glupoty chloptasiu nie ruszaja.
                      Chciales dyskutowac to dyskutuj a nie chowasz glowe w piasek...
                      • Gość: Kagan Re: Hahahaha.... IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 12:16
                        Gość portalu: telemasca napisał(a):
                        Tu nawet nie ma miejsca na ilosc glosek "ha" jakie
                        wydobyly sie z mojego gardla.
                        K: Poznacie glupiego po smiechu jego...:(

                        Uwazasz ze kazdy kto ma inne zdanie jest
                        religantem...wolno ci...ale niesamowicie sie
                        kompromitujesz. Nie bylo co odpisac kaganku ciemnoty to
                        trzeba bylo przysrac prawda? Mnie twoje glupoty
                        chloptasiu nie ruszaja. Chciales dyskutowac to dyskutuj a
                        nie chowasz glowe w piasek...
                        K: Kto tu chowa glowe w piasek? Ty NIE dyskutujesz, ty
                        atakujesz mnie ad personam, i pewnie marzysz jak Jerzyk,
                        abym zostal zabanowany... :(
                        Co powiesz zas na temat gnozy Filona Aleksandryjskiego?
                        Kagan
                        • Gość: telemasca Re: Hahahaha.... IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 12:22
                          > K: Poznacie glupiego po smiechu jego...:(
                          Skoro tak to ty rowniez jestes religiantem. Nie lubisz argumentum ad personam?
                          To dlaczego ich uzywasz? Czyzby hipokryzja? Czy moze bezsilnosc...


                          > K: Kto tu chowa glowe w piasek? Ty NIE dyskutujesz, ty
                          > atakujesz mnie ad personam, i pewnie marzysz jak Jerzyk,
                          > abym zostal zabanowany... :(
                          Swoje insynuacje mozesz schowac sobie w tylek. Nigdy nic nie powiedzialam o
                          banowaniu. Nie powinienes domniemywac, jako czlowiek "rozumny" powinienes
                          opierac sie przeciez na faktach :o. Jezeli chodzi o argumentum ad personam to
                          bede ich uzywala do woli poki uzywasz ich ty takze.
                          • Gość: Kagan Gnoza aleksandryjska za trudna dla religiantow... IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 12:29
                            K: Poznacie glupiego po smiechu jego...:(
                            T: Skoro tak to ty rowniez jestes religiantem. Nie lubisz
                            argumentum ad personam? To dlaczego ich uzywasz? Czyzby
                            hipokryzja? Czy moze bezsilnosc...
                            K: NIE! Wedlug Biblii (oko za oko, zab za zab, itd.)
                            Ja nigdy pierwszy nie atakuje ad personam, ale mam prawo
                            sie bronic jak chce, bedac zaatakowany unfair...

                            K: Kto tu chowa glowe w piasek? Ty NIE dyskutujesz, ty
                            atakujesz mnie ad personam, i pewnie marzysz jak Jerzyk,
                            abym zostal zabanowany... :(
                            T: Swoje insynuacje mozesz schowac sobie w tylek. Nigdy
                            nic nie powiedzialam o banowaniu. Nie powinienes
                            domniemywac, jako czlowiek "rozumny" powinienes
                            opierac sie przeciez na faktach :o. Jezeli chodzi o
                            argumentum ad personam to bede ich uzywala do woli poki
                            uzywasz ich ty takze.
                            K: Zauwaz, ze to ty pierwsza ich uzylas! Nie odrozniasz
                            argumentum ad hominem (dozwolonego) od argumentum
                            ad personam (NIE dozwolonego)...;(
                            Nie zabraniaj mi tez spekulacji myslowych! ;)
                            I czemu milczysz na temat gnozy Filona Aleksandryjczyka?
                            Za trudne na twoj "narzad myslenia"?
                            Z wyrazami wspolczucia,
                            Kagan
                            PS: Ide spac, bo u mnie juz 22:39...
                            K.

                            • Gość: telemasca Nie uzywaj slow, znaczenia ktorych nie rozumiesz IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 12:57
                              argumentum ad hominem [argumentum ad hominem] (łc., dosł. ‘argument do
                              człowieka’) log. nieuczciwy chwyt w dyskusji – powołanie się na poglądy
                              przeciwnika (których samemu się nie uznaje), aby uzasadnić za ich pomocą
                              własną tezę

                              Otoz pokaz mi "jasnie oswiecony: gdzie jest napisane ze tego typu argumenty sa
                              dozwolone? Otoz nie pokazesz mi...bo takiej zasady nie ma.

                              Widze ze znowu uzywasz zbyt trudnych dla ciebie wyrazen. wiec moze ta
                              definicja ci pomoze. Czytaj dokladnie moj drogi: nieuczciwy chwyt w dyskusji.
                              Polega on nie mniej ni wiecej, na wybieraniu z mojej wypowiedzi tego co jest
                              dla ciebie wygodne i komentowanie tego w niemerytoryczny sposob bo gdzie w
                              twojej wypowiedzi jakiekolwiek argumenty. Niestety kaganku ciemnoty tak
                              wygladaja twoje dysputy. Rozpoczynasz temat, a gdy ktos niewygodnie ripostuje
                              umiejetnie omijasz temat wybierajac z jego wypowiedzi to co mozna latwo i
                              obelzywie skomentowac, i zamieniasz obrone w atak.

                              religianctwo (łc. religio) sprowadzanie wszystkiego do kwestii religijnych,
                              nadgorliwość, przesada w zachowywaniu przepisów i praktyk związanych z
                              religią; bigoteria, dewocja; n.os. religiant; bigot; dewot.

                              I jeszcze jedno. Mam nadzieje ze duza wage przywiazujesz do znaczenia slow, bo
                              inaczej mija to sie z celem. Uzywaj okreslen adekwatnych to danej osoby, nie
                              uprawiaj demagogii. Skoro nazwales mnie bezpodstawnie religiantem to moze
                              teraz uzasadnisz i odniesiesz sie do powyzszej definicji.

                              I ostatnie. Czego oczekujesz po Filonie z Aleksandrii. Czy to mial byc dowod
                              twojego rzekomego oczytania? Uwazasz ze skoro pominelam ten temat to o nim
                              zapomnialam. Wazne ze meritum sprawy jest inne, a o gnozie judejsko-
                              aleksandryjskiej porozmawiamy jak zalozysz odzielny watek. Nie chodzi ci oto
                              zeby dyskutowac na temat materii, absolutu i logos a jedynie o zwykla
                              zaczepke.
                              • Gość: Kagan Nie uzywaj slow, znaczenia ktorych nie rozumiesz! IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 14:24
                                Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                argumentum ad hominem [argumentum ad hominem] (łc., dosł. ‘argument do
                                człowieka’) log. nieuczciwy chwyt w dyskusji – powołanie się na poglądy
                                przeciwnika (których samemu się nie uznaje), aby uzasadnić za ich pomocą
                                własną tezę Otoz pokaz mi "jasnie oswiecony: gdzie jest napisane ze tego typu
                                argumenty sa dozwolone? Otoz nie pokazesz mi...bo takiej zasady nie ma.

                                K: Tadeusz Kotarbinski "Kurs logiki dla prawnikow" 1961 str.186-187.
                                “Autora tej pracy uczono dawniej odrozniac argumentum ad hominem
                                i argumentum ad personam. Pierwszy rodzaj argumentacji - to powolywanie
                                sie na to, co uznaje strona przeciwna lub osoba rozstrzygajqc;
                                idzie o to, by znalezc racje, ktora by przeciwnika lub grono stanowiace
                                zmuszala do uznania cennej dla nas, a niekorzystnej dla przeciwnika konkluzji.
                                Tak rozumiane argumentum ad hominem staje sie nierzetelne dopiero wtedy,
                                kiedy mowca, sam tego cudzego przekonania nie podzielajqc, udaje,ze je podziela,
                                aby stworzyc pozory wspolnej platformy. Natomiast argumentum ad personam
                                jest zawsze czyms niegodnym szanujacego sie uczestnika sporu.
                                To jest wlasnie szermowanie osadami negatywnymi, nie pozostajacymi w
                                rzeczowym zwiazku ze sprawq, a majace za przedmiot osobe przeciwnika”.

                                T: Widze ze znowu uzywasz zbyt trudnych dla ciebie wyrazen. wiec moze ta
                                definicja ci pomoze. Czytaj dokladnie moj drogi: nieuczciwy chwyt w dyskusji.
                                Polega on nie mniej ni wiecej, na wybieraniu z mojej wypowiedzi tego co jest
                                dla ciebie wygodne i komentowanie tego w niemerytoryczny sposob bo gdzie w
                                twojej wypowiedzi jakiekolwiek argumenty. Niestety kaganku ciemnoty tak
                                wygladaja twoje dysputy. Rozpoczynasz temat, a gdy ktos niewygodnie ripostuje
                                umiejetnie omijasz temat wybierajac z jego wypowiedzi to co mozna latwo i
                                obelzywie skomentowac, i zamieniasz obrone w atak.
                                K: NIE MOW HOP, DOPOKI NIE PRZESKOCZYSZ! POCZYTAJ NAJPIERW KOTARBINSKIEGO,
                                A POZNIEJ MNIE OSKARZAJ O GLUPOTE I NIEUCZCIWOSC, i zauwaz, ze ja nie ponizam
                                sie do przekracania nickow, koles! :(

                                T: religianctwo (łc. religio) sprowadzanie wszystkiego do kwestii religijnych,
                                nadgorliwość, przesada w zachowywaniu przepisów i praktyk związanych z
                                religią; bigoteria, dewocja; n.os. religiant; bigot; dewot.
                                K: To bylo glownie o Jerzyku, ale tez i nieco o tobie, "obroncu wiary"! ;)

                                T: I jeszcze jedno. Mam nadzieje ze duza wage przywiazujesz do znaczenia slow,
                                bo inaczej mija to sie z celem. Uzywaj okreslen adekwatnych to danej osoby, nie
                                uprawiaj demagogii. Skoro nazwales mnie bezpodstawnie religiantem to moze
                                teraz uzasadnisz i odniesiesz sie do powyzszej definicji.
                                K: Widzisz, ty uzywasz nieco innych def. niz ja! Ale ja podaje ich zrodla, a ty
                                nie... :(

                                T: I ostatnie. Czego oczekujesz po Filonie z Aleksandrii. Czy to mial byc dowod
                                twojego rzekomego oczytania? Uwazasz ze skoro pominelam ten temat to o nim
                                zapomnialam. Wazne ze meritum sprawy jest inne, a o gnozie judejsko-
                                aleksandryjskiej porozmawiamy jak zalozysz odzielny watek. Nie chodzi ci oto
                                zeby dyskutowac na temat materii, absolutu i logos a jedynie o zwykla
                                zaczepke.
                                K: Skad ta pewnosc? Filon jest tu bardzo na temat, bo zalozyciel tego watku
                                pomylil agnostycyzm (brak wiary) z deizmem (rodzajem religii)...
                                I sporo czasu ci zabralo znalezienie Filona, mimo iz podalem ci zrodlo! ;)
                                Bye!
                                • Gość: telemasca Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 17:00
                                  Jeszcze raz podam ci definicję, bo widzę ze nie zrozumiałeś:
                                  argumentum ad hominem [argumentum ad hominem] (łc., dosł. ‘argument do
                                  człowieka’) log. nieuczciwy chwyt w dyskusji – powołanie się na poglądy
                                  przeciwnika (których samemu się nie uznaje), aby uzasadnić za ich pomocą
                                  własną tezę.

                                  Nie mam zamiaru czytać Kotarbińskiego (a i tak wątpie czy ty go czytałeś) mój
                                  drogi, bo nie on jest tutaj przedmiotem dyskusji. Znajomość Kotarbińskiego nie
                                  jest tu wyznacznikiem poziomu wiedzy. Źrodel jest wiele, jakkolwiek kaganku
                                  ciemnoty frazy, których używasz oznaczają zawsze to samo. A i jeszcze
                                  jedno:"Koleś" możesz mówić do swojego tatusia. Jakby przekręcanie nicków jest
                                  celowe i zdziwiona jestem, że tego nie zauważyles. No ale jak sie widzi to co
                                  sie chce. Przeczytaj regulamin forum dotyczący pisania wielkimi literami...

                                  Nie obrażasz mnie swoimi slowami. Twoje smileye sż nie na miejscu. Albo
                                  prowadzisz dyskusje albo rzucasz klamstwami. Zdecyduj sie...Nie obchodzi mnie
                                  co napisaleś w związku z Jerzym. Skoro prowadzisz dyskusje ze mna to może
                                  glównie na tym sie skupisz. No chyba, że jestes domorosłym smarkaczem...


                                  „Słownika Wyrazów Obcych, cz. 2 - Sentencje, Powiedzenia, Zwroty” Wydawnictwa
                                  Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj, autorzy: Mirosław
                                  Jarosz i zespół. ISBN 83-87977-08-X. Rok wydania 2001
                                  -prosze uprzejmie masz źródla, teraz juz niestety nie bedziesz miał sie do
                                  czego przyczepic...

                                  Mam nadzieję ze następnym razem zastanowisz sie co napiszesz. Jak juz mówiłam
                                  nie interesuje mnie twój spór z Jerzym. Czy jesteś zbyt tępy by sądzić mnie po
                                  moich własnych wypowiedziach, czy brakuje ci po prostu argumentów...
                                  Dodam ze definicja jest precyzyjna, a znaczenie slów trzeba znac. Tego ucza
                                  już w szkole podstawowej. By język giętki powiedział co pomyśli głowa - trzeba
                                  ostrożnie dobierać słowa, mój drogi. Nie ma kilku zgoła różnych definicji
                                  religianctwa. Czytaj, myśl, a dopiero potem napisz.

                                  Gdyby moim jedynym celem bylo odpisywanie ci na każda zaczepke w trybie
                                  ekspresowym to spieszyłabym sie na łeb na szyje. Nie pochlebiaj sobie kaganku,
                                  nie jestes moim głównym zajęciem a odpiszę ci kiedy uznam to za stosowne i w
                                  czasie kiedy bedę miała ochotę.
                                  A i widze znowu, że musze przytoczyć ci kilka definicji:

                                  deizm (n.łc. deismus od łc. deus ‘bóg’) filoz., religiozn. doktryna uznająca
                                  Boga wyłącznie za stwórcę wszechświata, który ustalił reguły nim rządzące i
                                  odtąd już w nic nie ingeruje; odrzuca opatrzność, objawienie, boskość
                                  Chrystusa, cuda itp.; d. powstał w XVII w. w Anglii, szybko rozpowszechnił się
                                  na kontynencie, był jednym z podstawowych elementów światopoglądu doby
                                  oświecenia.
                                  - także jak sam widzisz nie jest to bynajmniej "rodzaj religii", wykazujesz
                                  swoje nieuctwo

                                  A co do agnostycyzmu to juz trafiles kaganku ciemnoty kulą w płot. Tu chodzi o
                                  agnostycym krytyczny, zakresowy i religijny:
                                  Agnostycyzm (z greckiego agnostos - niepoznawalny), w epistemologii stanowisko
                                  głoszące niepoznawalność wszystkiego (agnostycyzm powszechny - faktycznie
                                  sprzeczność sama w sobie), względnie jakiegoś przedmiotu lub pewnej kategorii
                                  przedmiotów (agnostycyzm częściowy). Nie należy go mylić ze sceptycyzmem.
                                  Postacie agnostycyzmu, ktore nas interesują:
                                  1) zakresowy - wskazujący na niemożliwość poznania w skończonym czasie
                                  nieskończonej liczby stanów rzeczy, cechującej Wszechświat;
                                  2) krytyczny - stwierdzający istnienie sfer z natury niepoznawalnych
                                  (np. "rzeczy same w sobie" u I. Kanta).
                                  3) religijny - akcentujący ograniczoność ludzkiego poznania Boga
                                  Jak widzisz agnostycyzm nie przeczy istnieniu ani Boga, ani rzeczy
                                  niematerialnych...
                                  Oczywiscie pomylil ci sie do konca gnostycyzm z agnostycyzmem. A i tu nie
                                  posiadasz wiedzy, bo gnostycy rownież nie odrzucali istnienia Boga.
                                  Filozofia miała być oparta na objawieniu i stać się narzędziem połączenia z
                                  Bogiem. Poznanie - “gnozis” - traktowano jako nie rozumienie, lecz
                                  ponadrozumowe oglądanie Boga. Przedstawiciele gnostycyzmu na terenie
                                  chrześcijaństwa: Szymon Mag, Mikołaj, Bardezanes z Edessy, Marcjon z Synopy
                                  (marcjonici), Bazylides z Antiochii, Walentyn, Saturnil i inni. Byli oni
                                  przekonani o posiadaniu wiedzy religijnej wyższej, niż przekazywana przez
                                  kościół.

                                  A Filon, jego dualizm, monizm, gradualizm nie ma sie nijak do deizmu i
                                  agnostycyzmu...



                                  • Gość: gitman Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: bierki:* / 192.168.9.* 12.11.02, 23:22
                                    Gość portalu: telemasca napisał(a):

                                    > Jeszcze raz podam ci definicję, bo widzę ze nie zrozumiałeś:
                                    > argumentum ad hominem [argumentum ad hominem] (łc., dosł. ‘argument do
                                    > człowieka’) log. nieuczciwy chwyt w dyskusji – powołanie się na pog
                                    > lądy
                                    > przeciwnika (których samemu się nie uznaje), aby uzasadnić za ich pomocą
                                    > własną tezę.
                                    >
                                    > Nie mam zamiaru czytać Kotarbińskiego (a i tak wątpie czy ty go czytałeś)
                                    mój
                                    > drogi, bo nie on jest tutaj przedmiotem dyskusji. Znajomość Kotarbińskiego
                                    nie
                                    > jest tu wyznacznikiem poziomu wiedzy. Źrodel jest wiele, jakkolwiek kaganku
                                    > ciemnoty frazy, których używasz oznaczają zawsze to samo. A i jeszcze
                                    > jedno:"Koleś" możesz mówić do swojego tatusia. Jakby przekręcanie nicków
                                    jest
                                    > celowe i zdziwiona jestem, że tego nie zauważyles. No ale jak sie widzi to
                                    co
                                    > sie chce. Przeczytaj regulamin forum dotyczący pisania wielkimi literami...
                                    >
                                    > Nie obrażasz mnie swoimi slowami. Twoje smileye sż nie na miejscu. Albo
                                    > prowadzisz dyskusje albo rzucasz klamstwami. Zdecyduj sie...Nie obchodzi
                                    mnie
                                    > co napisaleś w związku z Jerzym. Skoro prowadzisz dyskusje ze mna to może
                                    > glównie na tym sie skupisz. No chyba, że jestes domorosłym smarkaczem...
                                    >
                                    >
                                    > „Słownika Wyrazów Obcych, cz. 2 - Sentencje, Powiedzenia, Zwroty” W
                                    > ydawnictwa
                                    > Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj, autorzy: Mirosław
                                    > Jarosz i zespół. ISBN 83-87977-08-X. Rok wydania 2001
                                    > -prosze uprzejmie masz źródla, teraz juz niestety nie bedziesz miał sie do
                                    > czego przyczepic...
                                    >
                                    > Mam nadzieję ze następnym razem zastanowisz sie co napiszesz. Jak juz
                                    mówiłam
                                    > nie interesuje mnie twój spór z Jerzym. Czy jesteś zbyt tępy by sądzić mnie
                                    po
                                    > moich własnych wypowiedziach, czy brakuje ci po prostu argumentów...
                                    > Dodam ze definicja jest precyzyjna, a znaczenie slów trzeba znac. Tego ucza
                                    > już w szkole podstawowej. By język giętki powiedział co pomyśli głowa -
                                    trzeba
                                    > ostrożnie dobierać słowa, mój drogi. Nie ma kilku zgoła różnych definicji
                                    > religianctwa. Czytaj, myśl, a dopiero potem napisz.
                                    >
                                    > Gdyby moim jedynym celem bylo odpisywanie ci na każda zaczepke w trybie
                                    > ekspresowym to spieszyłabym sie na łeb na szyje. Nie pochlebiaj sobie
                                    kaganku,
                                    > nie jestes moim głównym zajęciem a odpiszę ci kiedy uznam to za stosowne i w
                                    > czasie kiedy bedę miała ochotę.
                                    > A i widze znowu, że musze przytoczyć ci kilka definicji:
                                    >
                                    > deizm (n.łc. deismus od łc. deus ‘bóg’) filoz., religiozn. doktryna
                                    > uznająca
                                    > Boga wyłącznie za stwórcę wszechświata, który ustalił reguły nim rządzące i
                                    > odtąd już w nic nie ingeruje; odrzuca opatrzność, objawienie, boskość
                                    > Chrystusa, cuda itp.; d. powstał w XVII w. w Anglii, szybko rozpowszechnił
                                    się
                                    > na kontynencie, był jednym z podstawowych elementów światopoglądu doby
                                    > oświecenia.
                                    > - także jak sam widzisz nie jest to bynajmniej "rodzaj religii", wykazujesz
                                    > swoje nieuctwo
                                    >
                                    > A co do agnostycyzmu to juz trafiles kaganku ciemnoty kulą w płot. Tu chodzi
                                    o
                                    > agnostycym krytyczny, zakresowy i religijny:
                                    > Agnostycyzm (z greckiego agnostos - niepoznawalny), w epistemologii
                                    stanowisko
                                    > głoszące niepoznawalność wszystkiego (agnostycyzm powszechny - faktycznie
                                    > sprzeczność sama w sobie), względnie jakiegoś przedmiotu lub pewnej
                                    kategorii
                                    > przedmiotów (agnostycyzm częściowy). Nie należy go mylić ze sceptycyzmem.
                                    > Postacie agnostycyzmu, ktore nas interesują:
                                    > 1) zakresowy - wskazujący na niemożliwość poznania w skończonym czasie
                                    > nieskończonej liczby stanów rzeczy, cechującej Wszechświat;
                                    > 2) krytyczny - stwierdzający istnienie sfer z natury niepoznawalnych
                                    > (np. "rzeczy same w sobie" u I. Kanta).
                                    > 3) religijny - akcentujący ograniczoność ludzkiego poznania Boga
                                    > Jak widzisz agnostycyzm nie przeczy istnieniu ani Boga, ani rzeczy
                                    > niematerialnych...
                                    > Oczywiscie pomylil ci sie do konca gnostycyzm z agnostycyzmem. A i tu nie
                                    > posiadasz wiedzy, bo gnostycy rownież nie odrzucali istnienia Boga.
                                    > Filozofia miała być oparta na objawieniu i stać się narzędziem połączenia z
                                    > Bogiem. Poznanie - “gnozis” - traktowano jako nie rozumienie, lecz
                                    > ponadrozumowe oglądanie Boga. Przedstawiciele gnostycyzmu na terenie
                                    > chrześcijaństwa: Szymon Mag, Mikołaj, Bardezanes z Edessy, Marcjon z Synopy
                                    > (marcjonici), Bazylides z Antiochii, Walentyn, Saturnil i inni. Byli oni
                                    > przekonani o posiadaniu wiedzy religijnej wyższej, niż przekazywana przez
                                    > kościół.
                                    >
                                    > A Filon, jego dualizm, monizm, gradualizm nie ma sie nijak do deizmu i
                                    > agnostycyzmu...
                                    >
                                    >
                                    >
                                    Ale ta moja niunia madrutka, widzicie?
                                  • Gość: Kagan Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 13.11.02, 03:09
                                    Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                    Jeszcze raz podam ci definicję, bo widzę ze nie zrozumiałeś:
                                    argumentum ad hominem [argumentum ad hominem] (łc., dosł. ‘argument do
                                    człowieka’) log. nieuczciwy chwyt w dyskusji – powołanie się na poglądy
                                    przeciwnika (których samemu się nie uznaje), aby uzasadnić za ich pomocą
                                    własną tezę. Nie mam zamiaru czytać Kotarbińskiego (a i tak wątpie czy ty go
                                    czytałeś) mój drogi, bo nie on jest tutaj przedmiotem dyskusji. Znajomość
                                    Kotarbińskiego nie jest tu wyznacznikiem poziomu wiedzy.
                                    K: Jak ci cos niewygodne, to nie chesz tego znac... Jakze to religianckie!
                                    A Kotarbinski wyraznie pisze, ze tylko argument ad personam jest zawsze
                                    niegodny! I jak moglem cytowac Kotarbinskiego nie czytajac go?
                                    Marnie u ciebie z logika, oj marnie... :(


                                    Źrodel jest wiele, jakkolwiek kaganku ciemnoty frazy, których używasz oznaczają
                                    zawsze to samo. A i jeszcze jedno:"Koleś" możesz mówić do swojego tatusia.
                                    Jakby przekręcanie nicków jest celowe i zdziwiona jestem, że tego nie
                                    zauważyles. No ale jak sie widzi to co sie chce. Przeczytaj regulamin forum
                                    dotyczący pisania wielkimi literami...
                                    K: A JA OLEWAM TAKIE "REGULAMINY", BO ICH DOSC MIALEM PRZEZ 5 LAT W WOJSKU!
                                    I nie widzisz, ze ty mnie nazywasz "kagankiem ciemnoty"?

                                    Nie obrażasz mnie swoimi slowami. Twoje smileye sż nie na miejscu. Albo
                                    prowadzisz dyskusje albo rzucasz klamstwami. Zdecyduj sie...
                                    K: Gdzie te klamstwa? Nie podoba ci sie, ze cie przygwozdzilem cytatem z
                                    Kotarbinskiego? ;)

                                    Nie obchodzi mnie co napisaleś w związku z Jerzym. Skoro prowadzisz dyskusje ze
                                    mna to może glównie na tym sie skupisz. No chyba, że jestes domorosłym
                                    smarkaczem...
                                    K: Typowy argument ad personam... :(

                                    „Słownika Wyrazów Obcych, cz. 2 - Sentencje, Powiedzenia, Zwroty” Wydawnictwa
                                    Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj, autorzy: Mirosław
                                    Jarosz i zespół. ISBN 83-87977-08-X. Rok wydania 2001
                                    -prosze uprzejmie masz źródla, teraz juz niestety nie bedziesz miał sie do
                                    czego przyczepic...
                                    K: Takich slownikow jest wiele, zas Kotarbinski jest rzeczywistym autorytetem w
                                    dziedzinie fi
                                  • Gość: Kagan Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 13.11.02, 03:09
                                    Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                    Jeszcze raz podam ci definicję, bo widzę ze nie zrozumiałeś:
                                    argumentum ad hominem [argumentum ad hominem] (łc., dosł. ‘argument do
                                    człowieka’) log. nieuczciwy chwyt w dyskusji – powołanie się na poglądy
                                    przeciwnika (których samemu się nie uznaje), aby uzasadnić za ich pomocą
                                    własną tezę. Nie mam zamiaru czytać Kotarbińskiego (a i tak wątpie czy ty go
                                    czytałeś) mój drogi, bo nie on jest tutaj przedmiotem dyskusji. Znajomość
                                    Kotarbińskiego nie jest tu wyznacznikiem poziomu wiedzy.
                                    K: Jak ci cos niewygodne, to nie chesz tego znac... Jakze to religianckie!
                                    A Kotarbinski wyraznie pisze, ze tylko argument ad personam jest zawsze
                                    niegodny! I jak moglem cytowac Kotarbinskiego nie czytajac go?
                                    Marnie u ciebie z logika, oj marnie... :(


                                    Źrodel jest wiele, jakkolwiek kaganku ciemnoty frazy, których używasz oznaczają
                                    zawsze to samo. A i jeszcze jedno:"Koleś" możesz mówić do swojego tatusia.
                                    Jakby przekręcanie nicków jest celowe i zdziwiona jestem, że tego nie
                                    zauważyles. No ale jak sie widzi to co sie chce. Przeczytaj regulamin forum
                                    dotyczący pisania wielkimi literami...
                                    K: A JA OLEWAM TAKIE "REGULAMINY", BO ICH DOSC MIALEM PRZEZ 5 LAT W WOJSKU!
                                    I nie widzisz, ze ty mnie nazywasz "kagankiem ciemnoty"?

                                    Nie obrażasz mnie swoimi slowami. Twoje smileye sż nie na miejscu. Albo
                                    prowadzisz dyskusje albo rzucasz klamstwami. Zdecyduj sie...
                                    K: Gdzie te klamstwa? Nie podoba ci sie, ze cie przygwozdzilem cytatem z
                                    Kotarbinskiego? ;)

                                    Nie obchodzi mnie co napisaleś w związku z Jerzym. Skoro prowadzisz dyskusje ze
                                    mna to może glównie na tym sie skupisz. No chyba, że jestes domorosłym
                                    smarkaczem...
                                    K: Typowy argument ad personam... :(

                                    „Słownika Wyrazów Obcych, cz. 2 - Sentencje, Powiedzenia, Zwroty” Wydawnictwa
                                    Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj, autorzy: Mirosław
                                    Jarosz i zespół. ISBN 83-87977-08-X. Rok wydania 2001
                                    -prosze uprzejmie masz źródla, teraz juz niestety nie bedziesz miał sie do
                                    czego przyczepic...
                                    K: Takich slownikow jest wiele, zas Kotarbinski jest rzeczywistym autorytetem w
                                    dziedzinie filozofi a wiec tez logiki i erystyki!

                                    Mam nadzieję ze następnym razem zastanowisz sie co napiszesz. Jak juz mówiłam
                                    nie interesuje mnie twój spór z Jerzym. Czy jesteś zbyt tępy by sądzić mnie po
                                    moich własnych wypowiedziach, czy brakuje ci po prostu ar
                                  • Gość: Kagan Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 13.11.02, 03:09
                                    Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                    Jeszcze raz podam ci definicję, bo widzę ze nie zrozumiałeś:
                                    argumentum ad hominem [argumentum ad hominem] (łc., dosł. ‘argument do
                                    człowieka’) log. nieuczciwy chwyt w dyskusji – powołanie się na poglądy
                                    przeciwnika (których samemu się nie uznaje), aby uzasadnić za ich pomocą
                                    własną tezę. Nie mam zamiaru czytać Kotarbińskiego (a i tak wątpie czy ty go
                                    czytałeś) mój drogi, bo nie on jest tutaj przedmiotem dyskusji. Znajomość
                                    Kotarbińskiego nie jest tu wyznacznikiem poziomu wiedzy.
                                    K: Jak ci cos niewygodne, to nie chesz tego znac... Jakze to religianckie!
                                    A Kotarbinski wyraznie pisze, ze tylko argument ad personam jest zawsze
                                    niegodny! I jak moglem cytowac Kotarbinskiego nie czytajac go?
                                    Marnie u ciebie z logika, oj marnie... :(


                                    Źrodel jest wiele, jakkolwiek kaganku ciemnoty frazy, których używasz oznaczają
                                    zawsze to samo. A i jeszcze jedno:"Koleś" możesz mówić do swojego tatusia.
                                    Jakby przekręcanie nicków jest celowe i zdziwiona jestem, że tego nie
                                    zauważyles. No ale jak sie widzi to co sie chce. Przeczytaj regulamin forum
                                    dotyczący pisania wielkimi literami...
                                    K: A JA OLEWAM TAKIE "REGULAMINY", BO ICH DOSC MIALEM PRZEZ 5 LAT W WOJSKU!
                                    I nie widzisz, ze ty mnie nazywasz "kagankiem ciemnoty"?

                                    Nie obrażasz mnie swoimi slowami. Twoje smileye sż nie na miejscu. Albo
                                    prowadzisz dyskusje albo rzucasz klamstwami. Zdecyduj sie...
                                    K: Gdzie te klamstwa? Nie podoba ci sie, ze cie przygwozdzilem cytatem z
                                    Kotarbinskiego? ;)

                                    Nie obchodzi mnie co napisaleś w związku z Jerzym. Skoro prowadzisz dyskusje ze
                                    mna to może glównie na tym sie skupisz. No chyba, że jestes domorosłym
                                    smarkaczem...
                                    K: Typowy argument ad personam... :(

                                    „Słownika Wyrazów Obcych, cz. 2 - Sentencje, Powiedzenia, Zwroty” Wydawnictwa
                                    Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj, autorzy: Mirosław
                                    Jarosz i zespół. ISBN 83-87977-08-X. Rok wydania 2001
                                    -prosze uprzejmie masz źródla, teraz juz niestety nie bedziesz miał sie do
                                    czego przyczepic...
                                    K: Takich slownikow jest wiele, zas Kotarbinski jest rzeczywistym autorytetem w
                                    dziedzinie filozofi a wiec tez logiki i erystyki!

                                    Mam nadzieję ze następnym razem zastanowisz sie co napiszesz. Jak juz mówiłam
                                    nie interesuje mnie twój spór z Jerzym. Czy jesteś zbyt tępy by sądzić mnie po
                                    moich własnych wypowiedziach, czy brakuje ci po prostu argumentów...
                                    K: znow "ad personam"?

                                    Dodam ze definicja jest precyzyjna, a znaczenie slów trzeba znac. Tego ucza
                                    już w szkole podstawowej. By język giętki powiedział co pomyśli głowa - trzeba
                                    ostrożnie dobierać słowa, mój drogi. Nie ma kilku zgoła różnych definicji
                                    religianctwa. Czytaj, myśl, a dopiero potem napisz.
                                    K: Jak widzisz, sa rozne definicje "niegodnego argumentu", a wiec latwo
                                    spostrzec, ze sa tez i rozne definicje "religianctwa"... Tylko za Stalina byla
                                    jedna prawdziwa nauka, czyli radziecka... ;)

                                    Gdyby moim jedynym celem bylo odpisywanie ci na każda zaczepke w trybie
                                    ekspresowym to spieszyłabym sie na łeb na szyje. Nie pochlebiaj sobie kaganku,
                                    nie jestes moim głównym zajęciem a odpiszę ci kiedy uznam to za stosowne i w
                                    czasie kiedy bedę miała ochotę.
                                    K: OK! :)

                                    A i widze znowu, że musze przytoczyć ci kilka definicji:
                                    deizm (n.łc. deismus od łc. deus ‘bóg’) filoz., religiozn. doktryna
                                    uznająca Boga wyłącznie za stwórcę wszechświata, który ustalił reguły nim
                                    rządzące i odtąd już w nic nie ingeruje; odrzuca opatrzność, objawienie,
                                    boskość Chrystusa, cuda itp.; d. powstał w XVII w. w Anglii, szybko
                                    rozpowszechnił się na kontynencie, był jednym z podstawowych elementów
                                    światopoglądu doby oświecenia.
                                    K: Niemniej mial wiele wspolnego z Filonem Aleksandryjskim "juz starozytni
                                    Grecy i Rzymianie"... :)

                                    także jak sam widzisz nie jest to bynajmniej "rodzaj religii", wykazujesz
                                    swoje nieuctwo,
                                    K: To jest de facto religia, tyle ze inna. Sa religie bez Boga (np. Budyzm).
                                    Wielu uwaza idologie Konfucjusza za religie. A deizm uznaje Boga, nie uznaje
                                    tylko jego zorganizowanego kultu, wiec ma bardzo wiele wspolnego z religia!
                                    Zreszta religie sie roznie definiuje (p. wyzej)! I kto tu ma ciasnawy umysl... :
                                    (
                                    A co do agnostycyzmu to juz trafiles kaganku ciemnoty kulą w płot. Tu chodzi o
                                    agnostycym krytyczny, zakresowy i religijny:
                                    (...)
                                    Wyraznie mowilismy na tym forum o agnostycyzmie w aspekcie religijnym, ktory z
                                    zostal pomylony z deizmem!
                                    (3) religijny - akcentujący ograniczoność ludzkiego poznania Boga
                                    K: To tez jedna z wielu mozliwych definicji, bowiem najczesciej agnostycyzm
                                    zaklada, ze "nie wiem i nie moge wiedziec, czy Bog jest czy nie"...

                                    Jak widzisz agnostycyzm nie przeczy istnieniu ani Boga, ani rzeczy
                                    niematerialnych...
                                    K: Zalezy jak go sie rozumie! On ani nie przeczy, ani tez nie potwierdza!
                                    Stad ja sie okreslam jako ateistyczny agnostyk, aby uniknac nieporozumien!

                                    Oczywiscie pomylil ci sie do konca gnostycyzm z agnostycyzmem. A i tu nie
                                    posiadasz wiedzy, bo gnostycy rownież nie odrzucali istnienia Boga.
                                    Filozofia miała być oparta na objawieniu i stać się narzędziem połączenia z
                                    Bogiem. Poznanie - “gnozis” - traktowano jako nie rozumienie, lecz
                                    ponadrozumowe oglądanie Boga. Przedstawiciele gnostycyzmu na terenie
                                    chrześcijaństwa: Szymon Mag, Mikołaj, Bardezanes z Edessy, Marcjon z Synopy
                                    (marcjonici), Bazylides z Antiochii, Walentyn, Saturnil i inni. Byli oni
                                    przekonani o posiadaniu wiedzy religijnej wyższej, niż przekazywana przez
                                    kościół.
                                    K: Niestety, ale sa tez roizne def. gnozy. Zreszta wyraznie napisalem, ze Filon
                                    wierzyl w istnienie Boga, wiec w moim zrozumieniu byl tez religiantem, tyle ze
                                    umiarkowanym!

                                    A Filon, jego dualizm, monizm, gradualizm nie ma sie nijak do deizmu i
                                    agnostycyzmu...
                                    K: Czyzby? Widzisz wszystko osobno i poza kontekstem... :(
                                    • Gość: telemasca Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.acn.waw.pl 13.11.02, 03:54
                                      Jak juz powiedzial gitman. Jestem za madra niunia jak dla ciebie. Oczekuje
                                      spojniejszych argumentow i troche wysilku intelektualnego. A konkretniej
                                      odpisze ci jak mi sie zachce bo na razie jestem zmeczona kaganku
                                      ciemnoty...Wiec bywaj do nastepnego spotkania i drzyj bo pogromca twojej
                                      ciemnoty niedlugo wroci.
                                      • Gość: Kagan Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 13.11.02, 04:04
                                        Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                        > Jak juz powiedzial gitman. Jestem za madra niunia jak dla ciebie. Oczekuje
                                        > spojniejszych argumentow i troche wysilku intelektualnego. A konkretniej
                                        > odpisze ci jak mi sie zachce bo na razie jestem zmeczona kaganku
                                        > ciemnoty...Wiec bywaj do nastepnego spotkania i drzyj bo pogromca twojej
                                        > ciemnoty niedlugo wroci.
                                        K: Jaki pogromca, majwyzej poslugacz(ka)... :(
                                        Masz zdecydowanie raczej niezbyt sprawny rozumek, co widzi wszystko osobno, i
                                        nie rozumie, ze dany termin moze miec wiele definicji i znaczen, i ze to, co
                                        jest wedlug jednego zrodla niegodne (twoj slownik), moze byc calkiem
                                        dopuszczalne wedlug innego (Kotarbinski).
                                        Widzisz, na zachodzie, jak piszesz jakas rozprawe, to dajesz w niej tzw.
                                        literature review, ktory omawia wlasnie takie rozne poglady i definicje...
                                        I zanim cos napiszesz, to sprawdz to przed wyslaniem, bo inaczej to mi znow np.
                                        zarzucisz, ze nie cztalem ksiazek, z ktorych cytuje...
                                        Kagan
                                        PS: I bez kolejnych argumetow typu ad personam, prosze... ;)
                                        Mysle, ze wyczerpalismy wszytkie poza takimi jak ponizej:
                                        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=1270307&a=2584634
                                        Rucha się Kagan z Krakenem i ten co jest walony w dupe czyli Kagan co chwila
                                        przechyla rytmicznie głowe do tyłu.A Kraken do niego: PRZESTAŃ BO MI ZĘBY
                                        WYBIJESZ,i dalej go jedzie w dupe, a Kagan znów zaczyna rytmicznie odchylać
                                        głowe do tyłu, więc Kraken po raz drugi zwraca mu uwage: NO PRZESTAŃ BO MI TO
                                        PRZESZKADZA, i jedzie go dalej. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz.Więc Kraken
                                        pyta się: CO SIĘ DZIEJE STARY POWIEDZ MI BO TAK NIE MOŻE BYĆ.Na to Kagan:
                                        STARY, ALBO MI WYJMIJ KOSZULE Z DUPY, ALBO MI KOŁNIERZYK ROZEPNIJ.’



                                        • Gość: telemasca Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.acn.waw.pl 13.11.02, 04:43
                                          Hahaha nie ucz mnie zachodu kochanie bo to raczej ja cie moglabym sporo
                                          nauczyc. Pisz co chcesz. I tak wygralam te potyczke. Co z tego ze miales
                                          ostatnie slowo, skoro skopromitowales sie doszczetnie...
                                          • Gość: Kagan Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 08:38
                                            Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                            Hahaha nie ucz mnie zachodu kochanie bo to raczej ja cie moglabym sporo
                                            nauczyc.
                                            K: Siedzac w Polce? Ciekawe... :(

                                            T: Pisz co chcesz. I tak wygralam te potyczke. Co z tego ze miales
                                            ostatnie slowo, skoro skopromitowales sie doszczetnie...
                                            K: Wygralas tylko w swym autystycznym swiecie "wishful thinking"...;(
                                            I gdzie ja sie mialem niby skompromitowac? To raczej ty, piszac, ze nie ma
                                            innych definicji niz te, ktore ty przedstawilas, i wysmiewajac Kotarbinskiego.
                                            Nie jestes przypadkiem krewna Bronislawa Baczko z Instytutu Ksztalcenia Kadr
                                            Naukowych przy KC PZPR, autora broszurki "O pogladach filozoficznych i
                                            spoleczno-politycznych Tadeusza Kotarbinskiego" (KiW, W-wa 1951)?

                                            • Gość: telemasca Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.acn.waw.pl 13.11.02, 13:18
                                              1) Tu mnie znowu rozsmieszyles...hahahaha. Na glupie pytanie masz glupia
                                              odpowiedz.
                                              2)Tu znowu sie skrecam ze smiechu, bo owczesny establishment nie pisal
                                              artykulow oczerniajacych Kotarbinskiego lecz wrecz go wynosil na piedestaly:
                                              patrz Nagroda Panstwowa w 1972. Ale ale, wrocmy do meritum. Oboje wiemy ze
                                              Kotarbiński byl bardziej filozofem i etykiem, mniej logikiem. Jego "Kurs..."
                                              choc usilnie szukalam, zaginal gdzies w odmetach wydawniczych...a moze nigdy
                                              nie zostal napisany drogi kaganku. W dodatku znou popelniasz gafe. Sam
                                              kwestionujesz prostacko prawdomownosc moich zrodel i dodajesz ze "definicji
                                              moze byc wiele", a mi skaczesz wrecz kaganku do gardla za inna niz twoja
                                              (czytaj: niewlasciwa) interpretacja. Duzo huku, duzo dymu kaganku, ale sam
                                              twoj wystrzal byl marniutki. I tu takze swietnie pasuje do ciebie pewna
                                              maksyma, tym razem wlasnie Kotarbinskiego:
                                              "Usiluje pieknie wypowiedziec to, co mam do powiedzenia, zwlaszcza wtedy, gdy
                                              nie mam nic do powiedzenia."
                                              • Gość: Kagan Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 07:34
                                                Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                                1) Tu mnie znowu rozsmieszyles...hahahaha. Na glupie
                                                pytanie masz glupia odpowiedz.
                                                K: ???
                                                2)Tu znowu sie skrecam ze smiechu, bo owczesny
                                                establishment nie pisal artykulow oczerniajacych
                                                Kotarbinskiego lecz wrecz go wynosil na piedestaly:
                                                patrz Nagroda Panstwowa w 1972.
                                                K: Za mlody widac jestes, ale ja mam wciaz broszurke
                                                Baczki - pewnie jest ona wciaz w bibliotece UW czy UJ!

                                                Ale ale, wrocmy do meritum. Oboje wiemy ze
                                                Kotarbiński byl bardziej filozofem i etykiem, mniej
                                                logikiem. Jego "Kurs..." choc usilnie szukalam, zaginal
                                                gdzies w odmetach wydawniczych...a moze nigdy nie zostal
                                                napisany drogi kaganku.
                                                K: Znow udajesz glupia: mial on CONAJMNIEJ V WYDAN, te,
                                                ktore mam jest z roku 1961 (PWN Warszawa, 10 tys. + 200
                                                egz.). Kotarbinski byl takze prakseologiem i reista...

                                                W dodatku znou popelniasz gafe. Sam kwestionujesz
                                                prostacko prawdomownosc moich zrodel i dodajesz ze
                                                "definicji moze byc wiele", a mi skaczesz wrecz kaganku
                                                do gardla za inna niz twoja (czytaj: niewlasciwa)
                                                interpretacja. Duzo huku, duzo dymu kaganku, ale sam
                                                twoj wystrzal byl marniutki.
                                                K: Widzisz, ja czerpie definicje z powaznych zrodel, ty
                                                zas z popularnych slownikow na poziomie szkoly sredniej... :(

                                                I tu takze swietnie pasuje do ciebie pewna maksyma, tym
                                                razem wlasnie Kotarbinskiego: "Usiluje pieknie
                                                wypowiedziec to, co mam do powiedzenia, zwlaszcza wtedy,
                                                gdy nie mam nic do powiedzenia."
                                                K: Zrodlo, prosze, bo inaczej napisze, ze to sma
                                                wymyslilas... :(
                                                • Gość: telemasca Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.acn.waw.pl 15.11.02, 00:58
                                                  1) Zalosne ze podwazasz moje zrodla. Moze spawdz moje zrodla zanim zaczniesz
                                                  sie produkowac i koleny raz kompromitowac. To tylko o tobie zle swiadczy
                                                  kaganku ciemnoty. Nie posiadasz patentu na racje niestety. Ja ujme to inaczej:
                                                  twoje zrodla sa nie tyle kiepskie, co w wiekszosci zmyslone.
                                                  2) Rzeczywiscie ja moge udawac glupia a ty dla odmiany jestes glupi. Nie
                                                  kaganku. Twojego "Kursu..." nie ma nawet w BUW-ie. Dziwne prawda...
                                                  3) A mysl sobie co chcesz o tym cytacie...hahaha. Dam ci szanse na zmeczenie
                                                  sie. Poszukaj w internecie, poszperaj w ksiazkach. Zrob cos i wreszcie sie
                                                  wykaz bo marnie z toba...Nie znajdziesz: to moze ci podam.
                                                  • Gość: Kagan Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 11:35
                                                    Gość portalu: telemasca napisał(a):
                                                    1) Zalosne ze podwazasz moje zrodla. Moze spawdz moje zrodla zanim zaczniesz
                                                    sie produkowac i koleny raz kompromitowac. To tylko o tobie zle swiadczy
                                                    kaganku ciemnoty. Nie posiadasz patentu na racje niestety. Ja ujme to inaczej:
                                                    twoje zrodla sa nie tyle kiepskie, co w wiekszosci zmyslone.
                                                    K: Ja przynajmniej podaje me zrodla, zamiast wyzywac oponenta. Jakze to smutne,
                                                    ze twoim jedynym argumentem sa wyzwiska i wysmiewanie czyjegos nicka...:(

                                                    2) Rzeczywiscie ja moge udawac glupia a ty dla odmiany jestes glupi. Nie
                                                    kaganku. Twojego "Kursu..." nie ma nawet w BUW-ie. Dziwne prawda...
                                                    K: Znow: jedyny twoj argument, to nazwanie mnie "glupim"? Ja cie moge nazwac
                                                    idiotka, i co z tego? Bedziemy sie licytowac na wyzwiska? W tym "temacie" ze
                                                    mna nie wygrasz, bo ja bylem w wojsku!

                                                    3) A mysl sobie co chcesz o tym cytacie...hahaha. Dam ci szanse na zmeczenie
                                                    sie. Poszukaj w internecie, poszperaj w ksiazkach. Zrob cos i wreszcie sie
                                                    wykaz bo marnie z toba...Nie znajdziesz: to moze ci podam.
                                                    K: A o czym ty mowisz? O ktorym cytacie? Popadasz w odwrotna skrajnosc niz
                                                    Jerzyk: on podaje sarzniste cytaty z NT, ty zas w ogole nie podajesz swych
                                                    zrodel, albo czerpiesz wiedze z trzeciej reki...:(
                                                  • Gość: telemasca Leszku nie rżnij głupa... IP: *.acn.waw.pl 16.11.02, 18:15
                                                    > K: Ja przynajmniej podaje me zrodla, zamiast wyzywac oponenta. Jakze to
                                                    smutne, ze twoim jedynym argumentem sa wyzwiska i wysmiewanie czyjegos
                                                    nicka...:(
                                                    1) To czytaj uwazniej, nie stosuj argumentum ad populum bo juz nikt na to sie
                                                    nie lapie. Bede sie obrazala dopoki ty obrazasz innych i mam do tego takie
                                                    samo prawo jak ty. Zacznij zmieniac swiat od siebie.

                                                    > K: Znow: jedyny twoj argument, to nazwanie mnie "glupim"? Ja cie moge nazwac
                                                    > idiotka, i co z tego? Bedziemy sie licytowac na wyzwiska? W tym "temacie" ze
                                                    > mna nie wygrasz, bo ja bylem w wojsku!
                                                    2) Hahaha "bo ty byles w wojsku". Godne pozalowanie. Jak widzisz dajesz mi
                                                    prawo do wyzywania cie chocby od farfocli i smierdzacych dup. Czego oczywiscie
                                                    nie czynie. No ale skoro chcesz...Tylko ze to ty wyjdziesz na idiote, bo to
                                                    nie ja oburzam sie na argumentum ad personam.

                                                    > K: A o czym ty mowisz? O ktorym cytacie? Popadasz w odwrotna skrajnosc niz
                                                    > Jerzyk: on podaje sarzniste cytaty z NT, ty zas w ogole nie podajesz swych
                                                    > zrodel, albo czerpiesz wiedze z trzeciej reki...:(
                                                    3) Kaganku ciemnoty wykaz sie wreszcie swoja "znajomoscia" Kotarbinskiego i
                                                    nie rzij glupa. Przeciez jestes taki "madry". Co do twojego zarzutu to jest on
                                                    wyssany z palca, o czym dobrze wiesz. Dojrzej wreszcie, bo mam wrazenie ze jak
                                                    na 50 letniego dziadka zachowujesz sie niezbyt dojrzale.
                                                  • Gość: Kagan "masko" nie rżnij głupa... IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 06:04
                                                    K: Ja przynajmniej podaje me zrodla, zamiast wyzywac oponenta. Jakze to
                                                    smutne, ze twoim jedynym argumentem sa wyzwiska i wysmiewanie czyjegos
                                                    nicka...:(
                                                    1) To czytaj uwazniej, nie stosuj argumentum ad populum bo juz nikt na to sie
                                                    nie lapie. Bede sie obrazala dopoki ty obrazasz innych i mam do tego takie
                                                    samo prawo jak ty. Zacznij zmieniac swiat od siebie.
                                                    K: A po co? Ja nie jestem od zmian, ale od krytyki! Ty sobie zmieniaj, jak ci
                                                    sie "dzielo boze" wydaje nie do wytrzymania... I podawaj zrodla swych
                                                    "rewelacji"!

                                                    K: Znow: jedyny twoj argument, to nazwanie mnie "glupim"? Ja cie moge nazwac
                                                    idiotka, i co z tego? Bedziemy sie licytowac na wyzwiska? W tym "temacie"
                                                    ze mna nie wygrasz, bo ja bylem w wojsku!;)
                                                    2) Hahaha "bo ty byles w wojsku". Godne pozalowanie. Jak widzisz dajesz mi
                                                    prawo do wyzywania cie chocby od farfocli i smierdzacych dup. Czego oczywiscie
                                                    nie czynie. No ale skoro chcesz...Tylko ze to ty wyjdziesz na idiote, bo to
                                                    nie ja oburzam sie na argumentum ad personam.
                                                    K: Argumenty ad personam sa niegodne i nieuczciwe, wiec mam prawo sie obrazac.
                                                    Kotarbinski to juz dawno napisal (Logika dla prawnikow, rozdz. o erystyce).
                                                    A jak chcesz probke mych mozliwosci, to cie nazwe TIRowka w dupe i gebe yebana
                                                    w przydroznym lasku przez zasyfionych kierowcow z b. ZSRR, taka co to w
                                                    krotkiej miniowie i bez majtek (aby bylo predzej) czeka na klientow na trasach
                                                    tranzytowych - zwykla qurevka z "adidasem"...;)

                                                    K: A o czym ty mowisz? O ktorym cytacie? Popadasz w odwrotna skrajnosc niz
                                                    Jerzyk: on podaje sarzniste cytaty z NT, ty zas w ogole nie podajesz swych
                                                    zrodel, albo czerpiesz wiedze z trzeciej reki...:(
                                                    3) Kaganku ciemnoty wykaz sie wreszcie swoja "znajomoscia" Kotarbinskiego i
                                                    nie rzij glupa. Przeciez jestes taki "madry". Co do twojego zarzutu to jest on
                                                    wyssany z palca, o czym dobrze wiesz. Dojrzej wreszcie, bo mam wrazenie ze jak
                                                    na 50 letniego dziadka zachowujesz sie niezbyt dojrzale.
                                                    K: Znow same oszczerstwa bez podstaw. Ale czegoz wiecej mozna oczekiwac od
                                                    TIRowki, co sie wstydzi podac swe prawdziwe imie i nazwisko na tym forum? :(
                                  • Gość: Macza Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.stenaline.com 21.11.02, 22:57
                                    ?
                                    • Gość: Macza Re: Moze wreszcie raz zrozumiesz... IP: *.stenaline.com 19.04.03, 11:45
                                      Gość portalu: Macza napisał(a):

                                      > ?
                  • rycho7 Re: Bredzisz kolego, jak kazdy religiant! 12.11.02, 12:57
                    Gość portalu: telemasca napisał(a):

                    > Dzieko drogie nie dyskutuj o czyms o czym nie masz pojecia. Skoro chcesz sie
                    > tak madrzyc to moze to polecam najnowszy numer "Scientific American". Nie
                    > udawaj kaganku ciemnoty ze znasz sie na wszystkim. A tak poza tym to kto ci
                    > nagadal takich bzdur. Einstein tobie zdecydowanie sie nie klania a raczej
                    > przewraca w grobie. I na koniec:
                    > 1) nie jestem twoja kolezanka
                    > 2) kto ci powiedzial ze jestem jakims tam "religantem" chloptasiu

                    Popieram, Kagana w towarzystwie ateistow nalezy zwalczac. Jednak ostrzegam: on
                    jest sado-masochista i kopanie go i inne formy agresji dostarczaja mu rozkoszy.
                    W ten sposob on sie nie odczepi. Uwaza, ze zjadl wszelkie rozumy wiec musi
                    innych pouczac. Dla zaspokojenia jego ego proponuje postawic mu pomnik.
                    Poniewaz nie znamy jego fizjonomii najlepiej bedzie wyciagnac z magazynow jakis
                    socreal Stalina. Ta osobowosc do niego pasuje. Na pewno go to spieni jako
                    bylego aktywiste "S".

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Kagan Re: Bredzisz kolego, jak kazdy religiant! IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 14:45
                      rycho7 napisał:
                      Popieram, Kagana w towarzystwie ateistow nalezy zwalczac.
                      Jednak ostrzegam: on jest sado-masochista i kopanie go i
                      inne formy agresji dostarczaja mu rozkoszy.
                      W ten sposob on sie nie odczepi. Uwaza, ze zjadl wszelkie
                      rozumy wiec musi innych pouczac. Dla zaspokojenia jego
                      ego proponuje postawic mu pomnik. Poniewaz nie znamy
                      jego fizjonomii najlepiej bedzie wyciagnac z magazynow jakis
                      socreal Stalina. Ta osobowosc do niego pasuje. Na pewno
                      go to spieni jako bylego aktywiste "S".
                      Pozdrawiam
                      1. Ma fizjonomia jest na:
                      mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
                      2. Tadeusz Kotarbinski "Kurs logiki dla prawnikow" 1961
                      str. 187
                      ?Autora tej pracy uczono dawniej odrozniac argumentum ad
                      hominem
                      i argumentum ad personam. Pierwszy rodzaj argumentacji -
                      to powolywanie
                      sie na to, co uznaje strona przeciwna lub osoba
                      rozstrzygajaca;
                      idzie o to, by znalezc racje, ktora by przeciwnika lub
                      grono stanowiace
                      zmuszala do uznania cennej dla nas, a niekorzystnej dla
                      przeciwnika konkluzji.
                      Tak rozumiane argumentum ad hominem staje sie nierzetelne
                      dopiero wtedy,
                      kiedy mowca, sam tego cudzego przekonania nie
                      podzielajac, udaje,ze je podziela,
                      aby stworzyc pozory wspolnej platformy. Natomiast
                      argumentum ad personam
                      jest zawsze czyms niegodnym szanujacego sie uczestnika sporu.
                      To jest wlasnie szermowanie osadami negatywnymi, nie
                      pozostajacymi w
                      rzeczowym zwiazku ze sprawa, a majace za przedmiot osobe
                      przeciwnika?.
                      Kagan
                      • rycho7 Bredzisz Kagan, jak kazdy niewyspany 12.11.02, 15:37
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > To jest wlasnie szermowanie osadami negatywnymi, nie
                        > pozostajacymi w
                        > rzeczowym zwiazku ze sprawa, a majace za przedmiot osobe
                        > przeciwnika?.

                        Kagan zrozum kiedys, ze atakuje Cie osobiscie a nie Twoje poglady. Z pogladami
                        w wiekszosci sie zgadzam, natomiast z forma i metodami sie nie zgadzam. Nie mam
                        wiec innego wyjscia niz atakowac Cie osobiscie. Poszukaj sobie jakichs
                        odpowiednich cytatow u klasykow. Moze byc Biblia, Kotarbinski, Stalin lub
                        Kamyczek.

                        Smacznych snow
                        • Gość: Kagan Re: Bredzisz Kagan, jak kazdy niewyspany IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 13.11.02, 03:13
                          OK! Ale czy nie widzisz, ze ataki ad personam sa po prostu niegodne?
                          Atakuj sposoby mej argumentacji, ale nie mnie osobiscie, bo sie tak zapedzisz
                          jak ponizej:
                          Oto jest to, co wedlug redakcji “Wybiorczej” NIE jest obrazliwe
                          I. Z watku “kolargola” p.t. “Kawaly o Kaganie”:

                          Adres: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
                          f=28&w=1270307&a=2584634
                          Rucha się Kagan z Krakenem i ten co jest walony w dupe czyli Kagan co chwila
                          przechyla rytmicznie głowe do tyłu.A Kraken do niego: PRZESTAŃ BO MI ZĘBY
                          WYBIJESZ,i dalej go jedzie w dupe, a Kagan znów zaczyna rytmicznie odchylać
                          głowe do tyłu, więc Kraken po raz drugi zwraca mu uwage: NO PRZESTAŃ BO MI TO
                          PRZESZKADZA, i jedzie go dalej. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz.Więc Kraken
                          pyta się: CO SIĘ DZIEJE STARY POWIEDZ MI BO TAK NIE MOŻE BYĆ.Na to Kagan:
                          STARY, ALBO MI WYJMIJ KOSZULE Z DUPY, ALBO MI KOŁNIERZYK ROZEPNIJ.’

                          I nieco innych “zartow” z watku kolargola

                          adres: 151.112.27.* Gość: ethanol 02-03-2002 01:06
                          Stoi kagan na moscie i w rzuca do rzeki plyty chodnikowei zastanawia sie - jak
                          to kurwa jest, wrzucam kwadraty, a chychodza kolka.

                          kolargol 13-10-2002 02:04
                          Kagan jest w łóżku z żoną Krakena. A tu nagle słychać klucz w zamku. - O
                          cholera, to mój mąż! - krzyczy Krakenowa. Kagan wyskakuje goły z łóżka i rzuca
                          się po ubrania. Nie zdążył się ubrać, bo nagle do pokoju wszedł Kraken. Widząc
                          gołego Kagana mówi: - Kagan, ja ciebie uważałem za kumpla. A ty z moja żoną...
                          Teraz to cię k..a zabije!!! Kraken sięga po siekierę. Kagan ucieka na balkon.
                          Patrzy w dół, a tam 10 pięter do ziemi! Co robić?! Nagle jakiś tajemniczy glos
                          z nieba mówi: - Kagan! Pierdnij najmocniej jak potrafisz. Blok się zawali a ty
                          spadniesz na dół bez szwanku!!! Kagan naprężył się i pierdnął na maxa.
                          Faktycznie blok się zaczął rozlatywać. Kagan spada w dół... Nagle czuje, że
                          ktoś go za ramie szarpie. - Kagan! Kagan! Nie dość, że spicie na zebraniu to
                          jeszcze mi tu pierdzicie!!!

                          pajak11 03-03-2002 07:04
                          Czy wiecie,co nalezy zrobic by kagan przestal wresczcie szczekac? To proste.
                          Trzeba mu niestey w koncu zalozyc..... kaganiec!!!

                          • Re: KAWALY O KAGANIE adres: *.pl Gość: ziutek 03-03-2002 16:45
                          A w odbyt kaganek...

                          kolargol 07-03-2002 07:29
                          Kagana zlapali w dzungli Murzyni.
                          - Wolisz smierc czy buru-buru? - pytaja sie go.
                          - Wole buru-buru - odpowiada Kagan bo wszystko jest lepsze od smierci.
                          Murzyni zgwalcili go i znow pytaja:
                          - Wolisz smierc czy buru-buru?
                          - Wole smierc - odpowiada z godnoscia Kagan.
                          - Zarzadzam smierc przez buru-buru - oglasza wodz Murzynow.

                          Gość: katol 25-03-2002 22:02

                          Kagan dostaje telegram. Patrzy na zegarek jest 17.00. Ściąga majtki i zaczyna
                          sobie grzebać w kroku. W telegramie napisali mu: Pogrzeb w Szczecinie o 17.00

                          samba2 12-04-2002 20:51
                          ojciec kagana zginąłod picia mleka. Krowa na nim siadła...

                          aniol_stroz_kagana 27-06-2002 21:33
                          Więc opowiem Wam prawdziwe zdarzenie z życia Kagana.
                          Stał kiedyś kagan w sexshopie.
                          Przyszła klientka po siedemdziesiątce i poprosiła o taniego, wciąż stojącego
                          wielkiego ch..a. I Kagan został tanio sprzedany.

                          aniol_stroz_kagana 19-07-2002 19:35
                          Kagan:
                          - Tatusiu kto to jest pedał?
                          Tatuś Kagana:
                          - Nie pytaj młocie!! Spójż w lustro!!

                          • Kagan nasrał na dywan.
                          aniol_stroz_kagana 24-07-2002 19:51
                          Tatuś Kagana lekko się zdenerwował, złapał go za kłaki, wytarzał go we własnym
                          gównie i kopniakiem wyrzucił go przez okno. To samo powtórzyło się jeszcze
                          parę razy. Pewnego dnia tatuś Kagana wchodzi do pokoju, a tam świerze, dymiące
                          gówno na dywanie, a obok czeka na niego rozpromieniony i szczęśliwy Kagan.
                          Kagan jak tylko zobaczyl tatusia, sam wytarzał się w gównie (zwłaszcza mordkę)
                          i pełen ufności wskoczył tatusiwi na kolana i łasił się w nadziei otrzymania
                          pochwały. Niestety - jak zwykle nic nie zrozumiał!
                          Itp. Itd. L



                          • rycho7 Re: Bredzisz Kagan, jak kazdy niewyspany 13.11.02, 09:28
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            > OK! Ale czy nie widzisz, ze ataki ad personam sa po prostu niegodne?

                            Zgadzam sie, ze ataki ad personam sa niegodne. Niestety inni ludzie zmuszaja
                            nas takze do takich zachowan. Nie wszystko mozna uzyskac wdziekiem i godnoscia
                            osobista. Gdybym mial bron i zastrzelil agresora w obronie koniecznej moge
                            liczyc na uniewinnienie przed sadem. Trzeba znac proporcje.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: Kagan Re: Bredzisz Kagan, jak kazdy niewyspany IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 09:31
                              Kagan napisał(a):
                              OK! Ale czy nie widzisz, ze ataki ad personam sa po prostu niegodne?
                              R: Zgadzam sie, ze ataki ad personam sa niegodne. Niestety inni ludzie zmuszaja
                              nas takze do takich zachowan. Nie wszystko mozna uzyskac wdziekiem i godnoscia
                              osobista. Gdybym mial bron i zastrzelil agresora w obronie koniecznej moge
                              liczyc na uniewinnienie przed sadem. Trzeba znac proporcje.
                              Pozdrawiam
                              K: Wytlumacz to tylko Ani czy Jerzykowi...
                              Pozdr.
                              • rycho7 Do Kagana ugodowo 15.11.02, 08:31
                                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                >> Trzeba znac proporcje.

                                > K: Wytlumacz to tylko Ani czy Jerzykowi...

                                Staram sie. Dowody na forum. W sposob zapewne przemijajacy skutkuje.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: Kagan Do Rycha ugodowo :) IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 10:04
                                  R: Trzeba znac proporcje.
                                  K: Wytlumacz to tylko Ani czy Jerzykowi...
                                  R: Staram sie. Dowody na forum. W sposob zapewne
                                  przemijajacy skutkuje.
                                  K: Oby! :)
                                  R: Pozdrawiam
                                  K: Nawzajem! :)
                                  • Gość: Palnick Re: Do Rycha ugodowo :) IP: *.stenaline.com 20.04.03, 00:13
        • _agnostyk Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis 11.11.02, 23:52
          A ja wlasciwie ciekaw bylbym opini dogmatycznie wierzacych. Toz to bedzie dla nich meczarnia dyskutowac z
          ludzmi o otwartych pogladach.
          Ich glownym pytaniem jest zwykle, "kto stworzyl wszechswiat?" implikujac, ze stworzyl go "bog", na co ja pytam
          retorycznie, a kto stworzyl "boga".
          W obu pytaniach isnieje zalozenie, ze we wszystkim musi byc poczatek i koniec. Taka pozycja jest absurdalna dla
          "plaszczaka" (czyli istoty dwuwymiarowe)j, ktory znalazl by sie na powierzchni kuli. Moze wedrowac do przodu lub
          do tylu i nigdy nie znajdzie poczatku czy konca.
          Uwazam, ze ogolnie pojeta "materia" czyli to co oserwujemy naszymi zmyslami nigdy nie mialo swego poczatku ani
          konca. "Big bang" czyli wielki wybuch byl jednym z niekonczacym sie wydarzen w naszym lub innym
          wszechswiecie. Ale wazniejszym pytaniem niz te dotyczace "poczatku" czy "konca", jest kwestia naszej
          egzystencji
          razem z nasza swiadomoscia. Wierze, ze jest ono nieprzypadkowe. Ze istnieje cel w ewolucyjnym wytworzeniu sie
          istot myslacych na naszej planecie w szczegolnosci i w naszym wszechswiecie w ogolnosci. Cel jaki przedstawiaja
          nam religie szczegolnie te monoteistyczne jest tak trywialny, ze odczuwam wspolczucie dla tych co chcieli by bronic
          takiego punktu wiedzenia. Jedynymi moimi Rodzicami byli moj Ojciec i moja Matka, ktorzy dali mi fizyczny i umyslowy
          ksztal ktory posiadam. Nie moge byc synem tego "tatusia" w niebie bo gdyby nawet on istnial to JA w zadnym stopniu
          go nie przypominam. Nigdy, nigdy nie potrafilbym potraktowac MOJE DZIECKO tak jak on potraktowal Hioba.

          Z drugiej strony zadziwiajaca jest zbierznosc miedzy alegorycznym opisem powstania wszechswiata w Biblii z tym
          co wiemy na ten temat z naszych badan naukowych i zmian materii od czasow "Big Bangu". Tak jak by jakas
          spirytualna sila obserwala ta zmiane i chciala sobie ten proces przywlaszczyc opisujac pozniej nam wlasna wersje
          wydarzen w Biblii. Najciekawszym elementem Biblijnej historji powstania jest sporzycie przez Ewe jablka z drzewa
          wiedzy. Ten symboliczny akt stanowi dla mnie pierszy krok czlekoksztaltnego zwierzecia w kierunku posiadania
          swiadomosci i DUSZY. Ludzkosc posiadla dusze, czyli swiadomosc nie dzieki "bogu" ale wbrew niemu, pragnac
          posiasc wiedze nawet jezeli mialo to nas kosztowac porzuceniem "raju" ignorancji.
          Kim wiec byl "Szatan" ??? W mytologii Grekow istnieje podobna postac Prometeusza, ktory wbrew wbrew Zeusowi
          przyniosl swiatlo (ogien) dla ludzkosci i zaplaci za to torturami (pieklem?)

          To wszystko moze byc nonsensem, albo moze byc przyslowiowym "czubkiem gory lodowej" w WALCE miedzy
          "zlem" a "dobrem". Tylko kto w tej walce reprezentuje "dobro" a kto "zlo"?
          • Gość: Jerzy Serio zapraszasz teistów do dyskusji? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.02, 08:01
            Witaj agnostyku,
            Mam ochotę wejść do tej dyskusji, ale na podtstawie tego, co do tej pory
            napisałeś wnioskuję, że nie za bardzo czytałeś Biblię, może razcej trochę o
            Biblii i atakach na nią.
            Po drugie, podchodzisz do dyskusji w taki sposósb, że komunikujesz lekką
            pogardę dla teistów. Jeszcze kilka uwag w tekście:

            _agnostyk napisał:

            > A ja wlasciwie ciekaw bylbym opini dogmatycznie wierzacych. Toz to bedzie dla
            n
            > ich meczarnia dyskutowac z
            > ludzmi o otwartych pogladach.
            > Ich glownym pytaniem jest zwykle, "kto stworzyl wszechswiat?" implikujac, ze
            st
            > worzyl go "bog", na co ja pytam
            > retorycznie, a kto stworzyl "boga".
            > W obu pytaniach isnieje zalozenie, ze we wszystkim musi byc poczatek i
            koniec.
            > Taka pozycja jest absurdalna dla
            > "plaszczaka" (czyli istoty dwuwymiarowe)j, ktory znalazl by sie na
            powierzchni
            > kuli. Moze wedrowac do przodu lub
            > do tylu i nigdy nie znajdzie poczatku czy konca.

            Jerzy: I tutaj popełniasz sofizmat błędnego dylematu,że istnieją tylko te dwie
            alternatywy.
            Teizm, bazując na Bibli, twierdzi, że Bóg jest wieczny, nie ma początku ani
            końca. Ty idziesz w drugą stronę i zakładasz, że to martwa materia jest
            wieczna.
            Kontrast naszych światopoglądów jest taki, że teizm twierdzi, że Bóg -
            Inteligencja, któr stworzyła wszystko, jest wieczny.
            Ty zakładasz, że to materia jest wieczna. Bedziesz miał problem wyjasnić, skąd
            sie wzięła inteligencja, a potem wszelkie formy życia, z których każde ma
            własny kod genetyczny.

            A: Uwazam, ze ogolnie pojeta "materia" czyli to co oserwujemy naszymi zmyslami
            nigdy nie mialo swego poczatku ani
            > konca. "Big bang" czyli wielki wybuch byl jednym z niekonczacym sie wydarzen
            w
            > naszym lub innym
            > wszechswiecie. Ale wazniejszym pytaniem niz te dotyczace "poczatku"
            czy "konca"
            > , jest kwestia naszej
            > egzystencji
            > razem z nasza swiadomoscia. Wierze, ze jest ono nieprzypadkowe.

            Jerzy: Piszesz, że 'wierzysz.' Ja też wierzę, tylko w co innego. Materiał
            dowodowy z Biblii, biologii, archeologii, geologii, etyki, prawa, ... jest dla
            mnie bardzo przekonujący, że za istnieniem świata stoi Inteligentny Stwórca.

            A: Ze istnieje cel
            > w ewolucyjnym wytworzeniu sie
            > istot myslacych na naszej planecie w szczegolnosci i w naszym wszechswiecie w
            o
            > golnosci.

            Jerzy: To jak twoim zdaniem martwa materia uczynuiła wszytsko teleoologicznie?

            A: Cel jaki przedstawiaja
            > nam religie szczegolnie te monoteistyczne jest tak trywialny, ze odczuwam
            wspol
            > czucie dla tych co chcieli by bronic
            > takiego punktu wiedzenia.

            Jerzy: Tutaj jesteś emocjonalny - odczuwam w tym pogardliwy stosunek do
            teistów.

            A: Jedynymi moimi Rodzicami byli moj Ojciec i moja Matka
            > , ktorzy dali mi fizyczny i umyslowy
            > ksztal ktory posiadam. Nie moge byc synem tego "tatusia" w niebie bo gdyby
            nawe
            > t on istnial to JA w zadnym stopniu
            > go nie przypominam. Nigdy, nigdy nie potrafilbym potraktowac MOJE DZIECKO tak
            j
            > ak on potraktowal Hioba.

            Jerzy: Nie rozumiesz księgi Hioba (chyba jej nie czytałeś, powtarzasz jakiś
            russelowski zarzut) ani Bożych planów wobec ludzkiego życia. Dla mnie księga
            Hioba jest źródłem wielkiej pociechy w sytuacjach trudnych. Nie muszę
            wszystkiego wiedzieć, ale jedno moge nauczyć się od Hioba - że ostatnie zdanie
            nalezy do Boga. Doświadczenie, które dopuszcza, mają swój wieczny cel - przez
            to krótkie życie na ziemi Pan Bóg przygotowuje nas do wieczności.
            Hiob 19,25 Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad
            prochem stanie!
            19,26 Że potem, chociaż moja skóra jest tak poszarpana, uwolniony od swego
            ciała będę oglądał Boga.
            19,27 Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go, nie kto inny

            >
            > Z drugiej strony zadziwiajaca jest zbierznosc miedzy alegorycznym opisem
            powst
            > ania wszechswiata w Biblii z tym
            > co wiemy na ten temat z naszych badan naukowych i zmian materii od
            czasow "Big
            > Bangu". Tak jak by jakas
            > spirytualna sila obserwala ta zmiane i chciala sobie ten proces przywlaszczyc
            o
            > pisujac pozniej nam wlasna wersje
            > wydarzen w Biblii. Najciekawszym elementem Biblijnej historji powstania jest
            s
            > porzycie przez Ewe jablka z drzewa
            > wiedzy.

            Jerzy: Skąd to wziąłeś, że Ewa zjadła 'jabłko.' Wiesz więcej, niż pisze Biblia.
            Na pewno ja czytałeś?

            A: Ten symboliczny akt stanowi dla mnie pierszy krok czlekoksztaltnego zwi
            > erzecia w kierunku posiadania
            > swiadomosci i DUSZY. Ludzkosc posiadla dusze, czyli swiadomosc nie
            dzieki "bogu
            > " ale wbrew niemu, pragnac
            > posiasc wiedze nawet jezeli mialo to nas kosztowac porzuceniem "raju"
            ignoranc
            > ji.
            > Kim wiec byl "Szatan" ??? W mytologii Grekow istnieje podobna postac
            Prometeusz
            > a, ktory wbrew wbrew Zeusowi
            > przyniosl swiatlo (ogien) dla ludzkosci i zaplaci za to torturami (pieklem?)
            >
            > To wszystko moze byc nonsensem, albo moze byc przyslowiowym "czubkiem gory
            lo
            > dowej" w WALCE miedzy
            > "zlem" a "dobrem". Tylko kto w tej walce reprezentuje "dobro" a kto "zlo"?

            Jerzy: A czy czytałeś, co Biblia pisze o pochodzeniu Szatana i zła? Mam
            odczucie, że projektujesz na Biblię różne mity oraz poglądy antybiblistów. W
            konsekwencji, nie polemizujesz z teizmem, ale ze swoimi wyobrażeniami na temat
            teizmu.

            Pozdrawiam,
            Jerzy
            • Gość: Kagan Serio Jerzyku chcesz dyskusji? IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 10:00
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              Witaj agnostyku, Mam ochotę wejść do tej dyskusji, ale na
              podtstawie tego, co do tej pory napisałeś wnioskuję, że
              nie za bardzo czytałeś Biblię, może razcej trochę o
              Biblii i atakach na nią.
              K: Tu czesciowa zgoda, tyle, ze ty Jerzyku jestes tez
              bardzo marnym znawca Biblii... :(

              J: Po drugie, podchodzisz do dyskusji w taki sposósb, że
              komunikujesz lekką pogardę dla teistów. (...)
              K: Nie czepiaj sie slowek, Jerzyku! Dyskutuj ad meritum,
              nie ad personam czy nawet ad hominem...;)

              Jerzy: Piszesz, że 'wierzysz.' Ja też wierzę, tylko w co
              innego. Materiał dowodowy z Biblii, biologii,
              archeologii, geologii, etyki, prawa, ... jest dla mnie
              bardzo przekonujący, że za istnieniem świata stoi
              Inteligentny Stwórca.
              K: Mylisz Biblie, zbior niesprawdzalnych, wiec
              nienaukowych legend ze sprawdzalnymi dowodami naukowymi!
              Wciaz popelniasz ten sam blad... :(

              Jerzy: To jak twoim zdaniem martwa materia uczynuiła
              wszytsko teleoologicznie?
              K: Czemu z gory zakladacie jakis cel? Po prostu nie
              mozecie sobie wyobrazic procesu stochastycznego...:(
              Stad uciekacie sie do slepej a nierozumej wiary, tyle, ze
              nie macie odwagi Tertulianusa aby rzec "credo quia
              absurdum est"... :(

              Jerzy: (...) jesteś emocjonalny - odczuwam w tym
              pogardliwy stosunek do teistów.
              K: Znow uzywasz argumentoa NIE-merytorycznych, Jerzyku!:(

              Jerzy: Nie rozumiesz księgi Hioba (chyba jej nie
              czytałeś, powtarzasz jakiś russelowski zarzut) ani Bożych
              planów wobec ludzkiego życia. Dla mnie księga Hioba jest
              źródłem wielkiej pociechy w sytuacjach trudnych. Nie muszę
              wszystkiego wiedzieć, ale jedno moge nauczyć się od Hioba
              - że ostatnie zdanie nalezy do Boga. Doświadczenie, które
              dopuszcza, mają swój wieczny cel - przez to krótkie życie
              na ziemi Pan Bóg przygotowuje nas do wieczności.
              K: Czemu wiec nie przyspieszysz swego polaczenia z Bogiem?
              Przeciez nawet gdybys zyl 100 lat, to i tak po pierwsze
              te ostanie lata beda raczej nieciekawe, a po drugie co to
              jest 100 lat wzgledem wiecznosci? Wzgledem wiecznosci
              to 100lat=~ulamek sekundy... czemu wiec religianci tak
              sie boja smierci, czemu przedluzaja (jak np. K. Wojtyla)
              zywot swej nedznej powloki cielesnej, zamiast wyzionac
              spokojnie ducha, ktory sie zaraz polaczy na wiecznosc z
              Bogiem (albo jego pierwsza i najwazniejsza kreacja, czyli
              Szatanem)?
              (...)
              Jerzy: Skąd to wziąłeś, że Ewa zjadła 'jabłko.' Wiesz
              więcej, niż pisze Biblia. Na pewno ja czytałeś?
              K: Genesis 3:6 Wtedy niewiasta (Ewa -K.) spostrzegła, że
              drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono
              rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do
              zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała
              i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł.
              Skosztowac to tez zjesc (przynajmniej czesciowo)!
              NIE czepiaj sie slowek, Jerzyku!

              Jerzy: A czy czytałeś, co Biblia pisze o pochodzeniu
              Szatana i zła? Mam odczucie, że projektujesz na Biblię
              różne mity oraz poglądy antybiblistów. W konsekwencji,
              nie polemizujesz z teizmem, ale ze swoimi wyobrażeniami
              na temat teizmu.
              K: Na ten temat w Biblii jest sporo balaganu!
              Na poczatek wiec proponuje:
              www.bbie.org/english/Study06GodandEvil/0602DevilAndSatan.html
              Pozdrawiam,
              Kagan
              • Gość: Kagan Re: Serio Jerzyku chcesz dyskusji? IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 10:49
                Obawiam sie, ze Jerzyk znow stchorzy... :(
                Boi sie ujawnienia zrodel swych dochodow oraz nazwy swej
                sekty!
                Kagan

        • Gość: Jerzy Oszołomstwo już wpadło - IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.02, 11:07
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Temat wspanialy.Ja taksobie uzmyslowilam,ze jestem agnostczka nie ateistka.
          > Pozdrawiam obydwoje.Oby tylko oszolomstwo tu nie wpadlo inie spaskudzilo
          watka.

          Aniu,
          Dopóki Kagan nie zostanie odfiltrowany z forum, żadna merytotyczna dyskusja na
          tematy światopoglądowe nie ma szans.
          Z racji tektsów, które pisał pod naszym adresem, powinnismy złożyć wniosek do
          redagujących forum, o odflitrowanie Kagana.

          Pozdrawiam,
          Jerzy
          • Gość: Kagan Oszołomstwo Jerzyka już wpadło :( IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 11:19
            Gość portalu: Jerzy napisał(a): Aniu,
            Dopóki Kagan nie zostanie odfiltrowany z forum, żadna merytotyczna dyskusja na
            tematy światopoglądowe nie ma szans.
            Z racji tektsów, które pisał pod naszym adresem, powinnismy złożyć wniosek do
            redagujących forum, o odflitrowanie Kagana.
            Pozdrawiam,
            Jerzy
            K: Oto moralnosc Jerzyka: nie ma szans w dyskusji merytorycznej
            (nie ma np. pojecia o wspomnianej przeze mnie teistycznej gnozji Filona z
            Aleksandrii), wiec wysuwa zadania, aby mnie zabanowac na tym forum...:(
            Jakze to katolickie, Jerzyku! Podobnie przeciez cenzura watykanska postapila
            np. z Kopernikiem (nie to, ze sie do niego porownuje, porownuje tylko metody
            stosowane przez ciebie i kosciol katolicki wzgledem dysydentow)... ;)
            Musze cie zmartwic: mozna mnie zabanowac na mym prywatnym adresie "bigpond",
            ale aby mnie zabanowac na uniwerku, trzeba by odlaczyc od tego forum dziesiatki
            tysiecy studentow i pracownikow Monash University (w tym setki polskiego
            pochodzenia). No, ale religianci byli zawsze za odpowiedzialnoscia zbiorowa.
            Faceci noszacy napisy (po niemiecku) "Bog z nami" i poslugujacy sie pojazdami z
            namalowanymi czarnymi krzyzami stosowali te metody w okupowanej Polsce, a jakze
            religijni izraelczycy stosuja je obecnie w okupowanej Palestynie. Zostaje mi
            wiec tylko nadzieja, ze Michnik to zyd niereligijny, wiec oleje Jerzyka.
            Inaczej bede musial zmieniac co pare dni "prowajderow" i pisywac z kafejek
            internetowych pod roznymi pseudonimami...:(
            Kagan
            • Gość: Kagan Re: Oszołomstwo Jerzyka już wpadło :( IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 11:28
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a): Aniu,
              > Dopóki Kagan nie zostanie odfiltrowany z forum, żadna merytotyczna dyskusja
              na
              > tematy światopoglądowe nie ma szans.
              > Z racji tektsów, które pisał pod naszym adresem, powinnismy złożyć wniosek do
              > redagujących forum, o odflitrowanie Kagana.
              > Pozdrawiam,
              > Jerzy
              > K: Oto moralnosc Jerzyka: nie ma szans w dyskusji merytorycznej
              > (nie ma np. pojecia o wspomnianej przeze mnie teistycznej gnozji Filona z
              > Aleksandrii), wiec wysuwa zadania, aby mnie zabanowac na tym forum...:(
              > Jakze to katolickie, Jerzyku! Podobnie przeciez cenzura watykanska postapila
              > np. z Kopernikiem (nie to, ze sie do niego porownuje, porownuje tylko metody
              > stosowane przez ciebie i kosciol katolicki wzgledem dysydentow)... ;)
              > Musze cie zmartwic: mozna mnie zabanowac na mym prywatnym adresie "bigpond",
              > ale aby mnie zabanowac na uniwerku, trzeba by odlaczyc od tego forum
              dziesiatki
              >
              > tysiecy studentow i pracownikow Monash University (w tym setki polskiego
              > pochodzenia). No, ale religianci byli zawsze za odpowiedzialnoscia zbiorowa.
              > Faceci noszacy napisy (po niemiecku) "Bog z nami" i poslugujacy sie pojazdami
              z
              >
              > namalowanymi czarnymi krzyzami stosowali te metody w okupowanej Polsce, a
              jakze
              >
              > religijni izraelczycy stosuja je obecnie w okupowanej Palestynie. Zostaje mi
              > wiec tylko nadzieja, ze Michnik to zyd niereligijny, wiec oleje Jerzyka.
              > Inaczej bede musial zmieniac co pare dni "prowajderow" i pisywac z kafejek
              > internetowych pod roznymi pseudonimami...:(
              > Kagan
        • Gość: ateista Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.11.02, 11:32
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Temat wspanialy.Ja taksobie uzmyslowilam,ze jestem agnostczka nie ateistka.
          > Pozdrawiam obydwoje.Oby tylko oszolomstwo tu nie wpadlo inie spaskudzilo
          watka.

          A ja jestem ateistą, bo to stanowisko jest konsekwencją racjonalizmu, a jestem
          przede wszystkim racjonalstą
          Trzy filary racjonalizmu, to:
          - zgodność z logiką (długa tradycja - od starożytnych Greków),
          - zgodność z obserwacjami (empiryzm - krótsza tradycja, ale mniej więcej
          od Galileusza),
          - minimum założeń (też kilkaset lat - od "brzytwy Ockhama" [ "nie mnożyć
          bytów ponad potrzebę"]).
          Nic więcej nie trzeba (o dziwo, by budować teorie przyrodnicze i w ten sposób
          wyjaśniać świat. Załozenie o istnieniu transcendencji jest przyrodnikom
          niepotrzebne i nie jest w związku z tym w przyrodoznawstwie obecne.
          Transcendencja jest dziedzictwem z ery pre-racjinalnej w opisie świata, kiedy
          jeszcze nie było nauki, ale jest wciąż i długo będzie obecna.
          Będzie obecna dlatego, że odpowiada naszym tęsknotom do istnienia czegoś
          jeszcze "potem". Niebo, raj, reinkaenacja, kraina wiecznych łowów itp. -
          to wszystko są powody (właściwie jeden i ten sam powód, choć inne słowa)
          by rozważać trancendecję (Boga). Tęsknota tylko, i nic więcej, bo przecież
          lepiej żyć w poczekalni do czegoś wspaniałego, co dopiero nastąpi niż doraźnie
          i nieodwołalnie w czyś, co jest wszystkim a tak często i dla tak wielu
          przypomina gabinet dentystyczny. Za tem transcendencja i Bóg żyć będą w nas
          tak długo, jak długo będziemy hołubić swoje tęsknoty - czyli zawsze.
          I nie jest ważne, że pojęcie "Boga" nie mażadnej mocy wyjaśniającej, bo
          przecież natychmiast pojawia się pytanie: Co to jest Bóg ?
          Nie ma odpowiedzi. Czy więc nie jest prościej przyjąć, że powody dla
          których istniej świat nie są znane, że to jest tajemnica ?
          Racjonalizm tę tajemnicę uznaje, ale nie odprawia wokół niej nabożeństw
          z kadzidłami, szamanami, kapłanami itp.
          Uff ! - chyba za dużo. To tyle.
          Pozdrawiam,
          Ateista




          • Gość: Kagan Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 11:43
            Gość portalu: ateista napisał(a):
            A ja jestem ateistą, bo to stanowisko jest konsekwencją
            racjonalizmu, a jestem przede wszystkim racjonalstą
            Trzy filary racjonalizmu, to:
            - zgodność z logiką (długa tradycja - od starożytnych
            Greków),
            - zgodność z obserwacjami (empiryzm - krótsza tradycja,
            ale mniej więcej od Galileusza),
            - minimum założeń (też kilkaset lat - od "brzytwy
            Ockhama" ["nie mnożyć bytów ponad potrzebę"]).
            Nic więcej nie trzeba (o dziwo, by budować teorie
            przyrodnicze i w ten sposób wyjaśniać świat. Załozenie o
            istnieniu transcendencji jest przyrodnikom niepotrzebne i
            nie jest w związku z tym w przyrodoznawstwie obecne.
            Transcendencja jest dziedzictwem z ery pre-racjonalnej w
            opisie świata, kiedy jeszcze nie było nauki, ale jest
            wciąż i długo będzie obecna.
            Będzie obecna dlatego, że odpowiada naszym tęsknotom do
            istnienia czegoś jeszcze "potem". Niebo, raj,
            reinkaenacja, kraina wiecznych łowów itp. -
            to wszystko są powody (właściwie jeden i ten sam powód,
            choć inne słowa) by rozważać trancendecję (Boga).
            Tęsknota tylko, i nic więcej, bo przecież lepiej żyć w
            poczekalni do czegoś wspaniałego, co dopiero nastąpi niż
            doraźnie
            i nieodwołalnie w czymś, co jest wszystkim a tak często i
            dla tak wielu przypomina gabinet dentystyczny. Zatem
            transcendencja i Bóg żyć będą w nas tak długo, jak długo
            będziemy hołubić swoje tęsknoty - czyli zawsze.
            K: Pesymista jestes...;(

            I nie jest ważne, że pojęcie "Boga" nie ma żadnej mocy
            wyjaśniającej, bo przecież natychmiast pojawia się
            pytanie: Co to jest Bóg ?
            Nie ma odpowiedzi. Czy więc nie jest prościej przyjąć, że
            powody dla których istniej świat nie są znane, że to
            jest tajemnica ?
            Racjonalizm tę tajemnicę uznaje, ale nie odprawia wokół
            niej nabożeństw z kadzidłami, szamanami, kapłanami itp.
            Uff ! - chyba za dużo. To tyle.
            Pozdrawiam,
            Ateista
            K: Ja tez! Co powiesz wiec o Filonie z Aleksandrii i
            ogolnie o DEIZMIE? Jerzyk nam uciekl, wiec bedzie chyba
            mozna podyskutowac... ;)
            • Gość: ateista Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.11.02, 13:15
              Szczerze mówiąc komentowanie róznych tekstów powstałych w
              odległej przeszłości uważam za zajęcie, które służy dobrze
              poszerzaniu erudycji, lecz nie musi służyć wypracowaniu stanowiska.
              Wpisujemy się w ten sposób w nurt dyskusji, ale co z rozstrzygnięciem
              kwestii ? Najczęściej nic, bo schemat jest taki:
              Pewien pan , np. X napisał coś o czymś. Jeśli potrafił myśleć i pisać,
              to spotka się to z jakimś oddźwiękiem. W rezultacie przynajmniej jeden
              utalentowany czytelnik X-a, np. Y, napisze coś inteligentnie i zgrabnie
              literacko. Sprowokuje to X-a do odpowiedzi, albo kogoś innego, np. Z,
              który coś napisze, np. że Y nie zrozumiał X-a, ale jednak w czymś miał rację
              itd. Powstaje ciąg wymiany myśli, mniej lub bardziej uczonych, mniej lub
              bardziej błyskotliwych ksiąg, esejów, komentarzy. Tak zrodziła się
              historia literatury i właściwie cała humanistyka.
              Mnie interesuje to, co jest, nie wyłączając Boga. Otóż Bóg w humanistyce
              (w tym teologii) niewątpliwie istnieje. Czy istnieje poza sferą ludzkiej
              kultury jako byt realny ? Nie ma żadnych podstaw by na to pyanie
              odpowiedzieć twierdząco. Co więcej są silne poszlaki wskazujące na to,
              że ten byt jest naszym wytworem. Tą poszlaką jest geneza religii, które
              powstawały z wierzeń, wielokrotnie, w różnym miejscu i czasie.
              Jest to, moim zdaniem, dowód na kulturową a nie nadprzyrodzoną genezę religii
              (wszystkich).
              Przyjęcie takiego punktu widzenia usuwa wszystkie trudne pytania o istnienie
              zła na świecie podczas gdy Bóg ma być miłością itp. Nie ma na nie dpowiedzi,
              mimo że istnieje wiele ksiąg rzekomo udzielających tej odpowiedzi.
              Jednak to przejrzyste, logiczne i zgodne z obserwacjami etnologicznymi
              stanowisko jest mało popularne, bo unieważnia perspektywę indywidualnej
              wieczności. Dlatego nic tu się szybko nie zmieni, a nie należy ludzi
              uszczęśliwiać na siłę. Żeby tylko ci inni dali nam, ateistom, żyć w spokoju
              wedle naszych przekonsań. Ale tu też upłynie trochę czasu zanim instytucje
              zrzeszające wierzących dostaną po łapach za wtrącanie się w nasze sprawy.
              Amen.
              Ateista


              • Gość: Kagan Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 14:03
                Gość portalu: ateista napisał(a):
                Szczerze mówiąc komentowanie róznych tekstów powstałych w
                odległej przeszłości uważam za zajęcie, które służy dobrze
                poszerzaniu erudycji, lecz nie musi służyć wypracowaniu stanowiska.
                K: Ale jak sie nie zna tych tekstow, to sie popelnia takie karygodne bledy,
                jak niektorzy na tym watku (np. mylenie DEIZMU z AGNOSTYCYZMEM)... :(

                Wpisujemy się w ten sposób w nurt dyskusji, ale co z rozstrzygnięciem
                kwestii ? Najczęściej nic, bo schemat jest taki:
                Pewien pan , np. X napisał coś o czymś. Jeśli potrafił myśleć i pisać,
                to spotka się to z jakimś oddźwiękiem. W rezultacie przynajmniej jeden
                utalentowany czytelnik X-a, np. Y, napisze coś inteligentnie i zgrabnie
                literacko. Sprowokuje to X-a do odpowiedzi, albo kogoś innego, np. Z,
                który coś napisze, np. że Y nie zrozumiał X-a, ale jednak w czymś miał rację
                itd. Powstaje ciąg wymiany myśli, mniej lub bardziej uczonych, mniej lub
                bardziej błyskotliwych ksiąg, esejów, komentarzy. Tak zrodziła się
                historia literatury i właściwie cała humanistyka.
                K: I co w tym widzisz zlego?

                Mnie interesuje to, co jest, nie wyłączając Boga. Otóż Bóg w humanistyce
                (w tym teologii) niewątpliwie istnieje. Czy istnieje poza sferą ludzkiej
                kultury jako byt realny ? Nie ma żadnych podstaw by na to pyanie
                odpowiedzieć twierdząco. Co więcej są silne poszlaki wskazujące na to,
                że ten byt jest naszym wytworem. Tą poszlaką jest geneza religii, które
                powstawały z wierzeń, wielokrotnie, w różnym miejscu i czasie.
                Jest to, moim zdaniem, dowód na kulturową a nie nadprzyrodzoną genezę religii
                (wszystkich).
                K: NIC nowego! Na poczatek Bauman "Zarys socjologii" 1962 str. 212-222.
                Daje dobre tam streszczenie! ;)

                Przyjęcie takiego punktu widzenia usuwa wszystkie trudne pytania o istnienie
                zła na świecie podczas gdy Bóg ma być miłością itp. Nie ma na nie dpowiedzi,
                mimo że istnieje wiele ksiąg rzekomo udzielających tej odpowiedzi.
                Jednak to przejrzyste, logiczne i zgodne z obserwacjami etnologicznymi
                stanowisko jest mało popularne, bo unieważnia perspektywę indywidualnej
                wieczności. Dlatego nic tu się szybko nie zmieni, a nie należy ludzi
                uszczęśliwiać na siłę. Żeby tylko ci inni dali nam, ateistom, żyć w spokoju
                wedle naszych przekonsań. Ale tu też upłynie trochę czasu zanim instytucje
                zrzeszające wierzących dostaną po łapach za wtrącanie się w nasze sprawy.
                K: Ja wiec nie czekam, a walcze o moje prawo nie bycia religijnym i nie bycia z
                tego powodu dyskryminowanym. Nawet w Australii standardowa przysiega w sadzie
                jest na "boga", choc powinno byc odwrotnie!
                Kagan z pozdr.
          • Gość: Ania Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.upc.chello.be 13.11.02, 22:42
            Gość portalu: ateista napisał(a):

            .A ja jestem ateistą, bo to stanowisko jest konsekwencją racjonalizmu, a jestem
            przede wszystkim racjonalstą
            Trzy filary racjonalizmu, to:
            - zgodność z logiką (długa tradycja - od starożytnych Greków),

            A nie spotkales sie czasem ze zjawiskami ,ktore przecza zdrowej logice?


            - zgodność z obserwacjami (empiryzm - krótsza tradycja, ale mniej więcej
            od Galileusza),

            Czy wszystko da sie zaobserwowac?


            - minimum założeń (też kilkaset lat - od "brzytwy Ockhama" [ "nie mnożyć
            bytów ponad potrzebę"]).

            Ponad potrzbe zgoda.Z tym,ze od dawien dawna ludzkosc ma potrzbe wiary w cos
            nadprzyrodzonego.Zauwaz,ze jedne religie umieraja a powstaja ciagle nowe.

            I jeszcze jedno.To co wczorajbylo racjonalne i logiczne dzis wcale takie byc
            nie musi.I to co sie wydaje logiczne dzis jutro wcale byc nie musi.

            Podam Ci taki przyklad ;przepraszam,ze bez nazwisk ale wylecialo mi z
            glowy.Otoz we Francji chlop zaobserwowal spadajacy meteoryt ,ktory wyladowal na
            jego polu.Zaniosl go madrym ludziom ,ktorzy go naturalnie wysmieli.Jeden z
            czlonkow przeswietnej Akademii Francuskiej stwierdzil:

            Z nieba nie spadaja kamienie ,bo w niebie nie ma kamieni.
            Tlumaczenie jak na owe czasy bylo calkiem zgodne ze wszystkimi trzema
            zasadami,ktore podales.










            . Nie ma odpowiedzi. Czy więc nie jest prościej przyjąć, że powody dla
            których istniej świat nie są znane, że to jest tajemnica ?
            .

            Nie lubisz rozwiazywac zagadek?Ja wprost przciwnie im cos bardziej tajemnicze
            tym bardziejmniepociaga,tym bardziej chcialabymto rozgryzc.
            I moze wlasnie dlatego odeszlam od katolicyzmu,ze szukalam porownywalam az w
            koncu doszlam downiosku,ze to nie to. Ale co w zamian?

            • Gość: Kagan Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 08:41
              Gość portalu: ateista napisał(a):
              A ja jestem ateistą, bo to stanowisko jest konsekwencją
              racjonalizmu, a jestem przede wszystkim racjonalistą
              Trzy filary racjonalizmu, to:
              - zgodność z logiką (długa tradycja - od starożytnych
              Greków),
              Ann: A nie spotkales sie czasem ze zjawiskami ,ktore
              przecza zdrowej logice?
              K: Co to jest "zdrowa" logika i czym sie rozni od
              "chorej"? Masz Aniu na mysli logike dwu, trzy, czy tez
              moze n-wartosciowa?

              - zgodność z obserwacjami (empiryzm - krótsza tradycja,
              ale mniej więcej od Galileusza),
              Ann: Czy wszystko da sie zaobserwowac?
              K: Kazde zjawisko fizyczne czy chemiczne. Jesli nie dzis
              i przez nas, to na pewno w innym czasie i w innym miejscu...

              - minimum założeń (też kilkaset lat - od "brzytwy
              Ockhama" ["nie mnożyć bytów ponad potrzebę"]).
              Ann: Ponad potrzbe zgoda.Z tym,ze od dawien dawna
              ludzkosc ma potrzebe wiary w cos nadprzyrodzonego.
              Zauwaz,ze jedne religie umieraja a powstaja ciagle nowe.
              K: No coz, glupi niejako naruszaja prawa natury, bo sie
              masowo rodza, mimo iz nikt ich nie sieje (w znaczeniu ze
              zaden rodzic nie chce miec glupich dzieci)...

              A: I jeszcze jedno.To co wczorajbylo racjonalne i
              logiczne dzis wcale takie byc nie musi.I to co sie wydaje
              logiczne dzis jutro wcale byc nie musi. Podam Ci taki
              przyklad ;przepraszam,ze bez nazwisk ale wylecialo mi z
              glowy.Otoz we Francji chlop zaobserwowal spadajacy
              meteoryt ,ktory wyladowal na jego polu.Zaniosl go madrym
              ludziom ,ktorzy go naturalnie wysmieli.Jeden z czlonkow
              przeswietnej Akademii Francuskiej stwierdzil:
              Z nieba nie spadaja kamienie ,bo w niebie nie ma kamieni.
              Tlumaczenie jak na owe czasy bylo calkiem zgodne ze
              wszystkimi trzema zasadami,ktore podales.
              K: "Uczeni" owi naruszyli, i to mocno, zasade
              zgodności z obserwacjami! Nie prowadzili obserwacji
              "spadajacych gwiazd", stad ta ich ignorancja...

              Nie ma odpowiedzi. Czy więc nie jest prościej przyjąć, że
              powody dla których istnieje świat nie są znane, że to
              jest tajemnica ?
              K: Czemu wszedzie chcecie widziec celowosc? Postudiujcie
              np. teorie prawdopodobienstwa...

              Nie lubisz rozwiazywac zagadek?Ja wprost przciwnie im cos
              bardziej tajemnicze tym bardziejmniepociaga,tym bardziej
              chcialabymto rozgryzc.
              K: Ale masz NA TO zbyt mala "jentelygencje", Aniu... :(

              Ann: I moze wlasnie dlatego odeszlam od katolicyzmu,ze
              szukalam porownywalam az w koncu doszlam downiosku,ze to
              nie to. Ale co w zamian?
              K: Zostals czlonkiem sekty Jerzyka! ;)
              • Gość: Ania Re: Dla kagana IP: *.upc.chello.be 14.11.02, 09:17
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                Ann: A nie spotkales sie czasem ze zjawiskami ,ktore
                przecza zdrowej logice?


                K: Co to jest "zdrowa" logika i czym sie rozni od
                "chorej"? Masz Aniu na mysli logike dwu, trzy, czy tez
                moze n-wartosciowa?

                A slowko ci sie nie spodobalo kaganku?No to opusc sobie to slowko i odnies sie
                do reszty.






                - zgodność z obserwacjami (empiryzm - krótsza tradycja,
                ale mniej więcej od Galileusza),
                Ann: Czy wszystko da sie zaobserwowac?






                K: Kazde zjawisko fizyczne czy chemiczne. Jesli nie dzis
                i przez nas, to na pewno w innym czasie i w innym miejscu...

                No wiec dzisiaj powolywanie sie na empiryzm nie jest zbyt mocnym dowodem.bo byc
                moze w innym czasie i miejscu zaobserwujemy to czego dzis nie jestesmy w stanie
                zaobserwowac.




                - minimum założeń (też kilkaset lat - od "brzytwy
                Ockhama" ["nie mnożyć bytów ponad potrzebę"]).
                Ann: Ponad potrzbe zgoda.Z tym,ze od dawien dawna
                ludzkosc ma potrzebe wiary w cos nadprzyrodzonego.
                Zauwaz,ze jedne religie umieraja a powstaja ciagle nowe.


                K: No coz, glupi niejako naruszaja prawa natury, bo sie
                masowo rodza, mimo iz nikt ich nie sieje (w znaczeniu ze
                zaden rodzic nie chce miec glupich dzieci)...

                Jakbts nie patrzyl to strasznie duzo tych glupich.Ze te prawa natury jeszcze
                nie runely to chyba jakis cud.Przy takiej ilosci glupcow....






                A: I jeszcze jedno.To co wczorajbylo racjonalne i
                logiczne dzis wcale takie byc nie musi.I to co sie wydaje
                logiczne dzis jutro wcale byc nie musi. Podam Ci taki
                przyklad ;przepraszam,ze bez nazwisk ale wylecialo mi z
                glowy.Otoz we Francji chlop zaobserwowal spadajacy
                meteoryt ,ktory wyladowal na jego polu.Zaniosl go madrym
                ludziom ,ktorzy go naturalnie wysmieli.Jeden z czlonkow
                przeswietnej Akademii Francuskiej stwierdzil:
                Z nieba nie spadaja kamienie ,bo w niebie nie ma kamieni.
                Tlumaczenie jak na owe czasy bylo calkiem zgodne ze
                wszystkimi trzema zasadami,ktore podales.







                K: "Uczeni" owi naruszyli, i to mocno, zasade
                zgodności z obserwacjami! Nie prowadzili obserwacji
                "spadajacych gwiazd", stad ta ich ignorancja...

                Z tym,ze ta ignorancja obowiazywala dosc dlugo jako racjonalne ,logiczne
                stanowisko naukowe.






                Nie ma odpowiedzi. Czy więc nie jest prościej przyjąć, że
                powody dla których istnieje świat nie są znane, że to
                jest tajemnica ?



                K: Czemu wszedzie chcecie widziec celowosc? Postudiujcie
                np. teorie prawdopodobienstwa...

                Nie lubisz rozwiazywac zagadek?Ja wprost przciwnie im cos
                bardziej tajemnicze tym bardziejmniepociaga,tym bardziej
                chcialabymto rozgryzc.
                K: Ale masz NA TO zbyt mala "jentelygencje", Aniu... :(


                Oczywiscie,ze tak.Z tym,ze jest duzo ludzi swiatlych i mam nadzieje,ze ktorys z
                nich uchyli choc rabka tajemnicy .Gdyby wszyscy zajmowali stanowisko takie jak
                ateista swiat stal by w miejscu.bo po co sobie zawracac glowe jakimis
                tajemnicami?Zostawic wszystko na etapie kamienia lupanego.




                Ann: I moze wlasnie dlatego odeszlam od katolicyzmu,ze
                szukalam porownywalam az w koncu doszlam downiosku,ze to
                nie to. Ale co w zamian?


                K: Zostals czlonkiem sekty Jerzyka! ;)
                No widzisz ,kaganek z twoja entelegencja latwo mnie rozpracowales.
                • rycho7 Re: Dla kagana 15.11.02, 08:24
                  Gość portalu: Ania napisał(a):

                  > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  >
                  > Ann: A nie spotkales sie czasem ze zjawiskami ,ktore
                  > przecza zdrowej logice?

                  Na studiach musialem przeliczac kilka takich przypadkow. Na zdrowy chlopski
                  rozum (zdrowa logika ?) krecacy sie baczek-wirus nie powinien przewrocic sie do
                  gory "nogami". Z rownan dynamiki wynika ze moze i widac to naocznie. Logika w
                  ujeciu popularnym jest bardzo uproszczonym pogladem na swiat. Nauka to wszystko
                  strasznie komplikuje. Nie da sie jednak zarzucic nauce brak logiki (zapewne
                  naukowa jest niezdrowa). Nasza kultura jest wielopoziomowa i jezyk
                  niejednoznaczny. Slowo logika ma rozne, w tym ukryte znaczenia. Dzieki temu
                  utarczki slowne bywaja fascynujace.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Kagan Re: Dla kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 11:40
                    Ann: A nie spotkales sie czasem ze zjawiskami ,ktore
                    przecza zdrowej logice?
                    R: Na studiach musialem przeliczac kilka takich przypadkow. Na zdrowy chlopski
                    rozum (zdrowa logika ?) krecacy sie baczek-wirus nie powinien przewrocic sie do
                    gory "nogami". Z rownan dynamiki wynika ze moze i widac to naocznie. Logika w
                    ujeciu popularnym jest bardzo uproszczonym pogladem na swiat. Nauka to wszystko
                    strasznie komplikuje. Nie da sie jednak zarzucic nauce brak logiki (zapewne
                    naukowa jest niezdrowa). Nasza kultura jest wielopoziomowa i jezyk
                    niejednoznaczny. Slowo logika ma rozne, w tym ukryte znaczenia. Dzieki temu
                    utarczki slowne bywaja fascynujace.
                    K: Masz racje! Tzw. jezyk etniczny jest bardzo wieloznaczny, zas jezyki
                    jednoznaczne (np. programowania) sa z kolei strasznie ubogie, podobnie jak
                    modele matematyczne. Baczka czy prostego wirusa mozna jeszcze wymodelowac,
                    samolot juz nie bardzo (prototypy wciaz sie rozlatuja), gospodarki czy
                    spoleczenstwa w ogole nie da rady wymodelowac matematycznie (inaczej nie byloby
                    niespodzianek na gieldzie).
                    Pozdr.
                    Kagan
        • Gość: Palnick Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.stenaline.com 22.11.02, 21:42
          Gość portalu: Ania napisał:

          > Temat wspanialy.Ja taksobie uzmyslowilam,ze jestem agnostczka nie ateistka.
          > Pozdrawiam obydwoje.Oby tylko oszolomstwo tu nie wpadlo inie spaskudzilo
          watka.

          Aniu, przepadam za Tobą. Reszta jest mniej istotna.
      • Gość: comrade Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.chello.pl / *.chello.pl 17.11.02, 00:44
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Swiadomosc nie moze zaniknac ani nie
        > jest produktem ruchu atomow czy cos w tym stylu.

        To jest kluczowy punkt dyskusji - czy swiadomosc jest wynikiem ruchu atomow
        (konkretnie - przeplywu impulsow elektrycznych w mozgu) czy tez moze czyms
        innym? Wg mnie bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza teoria... oto dowody a
        wlasciwie teorie wywiedzione z rozumowania przez analogię lub obserwacje:

        - gdy nas nie było (przed urodzeniem) nie bylo swiadomosci bo... nie bylo
        naszego mozgu. Gdy nasz mozg umrze - znow nas nie bedzie wiec doswiadczymy tego
        samego czego przed urodzeniem - czyli nicosci. To najprostsza teoria wysnuta z
        analogii i podpowiadana przez intuicję. No bo dlaczego po smierci ma byc cos
        innego niz przed urodzeniem?
        - swiadomosc nie dziala na zasadzie - jest/nie ma jej. Gdy czlowiek sie rodzi -
        nie ma w ogole swiadomosci (jest jak zwierzę) dopiero rozwoj mozgu powoduje
        rozwoj pre-swiadomosci a przekroczenie jakiejs tam krytycznej liczby polaczen
        nerwowych powoduje powstanie czegos co mozna by nazwac uboga swiadomoscia.
        Dalszy rozwoj mozgu powoduje "ulepszenie" swiadomosci. Dowodzi to ze swiadomosc
        nie jest powodowana prez jakies metafizyczne czynniki ale przez zwykly rozwoj
        naszej sieci neuronowej w mozgu.
        - czlowieka mozna latwo pozbawic na trwale swiadomosci (nie zabijajac go!)
        uszkadzajac mu fizycznie mozg - zamienia sie wtedy w roslinkę. Gdyby np ktos
        rodzi sie od razu z uszkodzonym mozgiem to w ogole nie doswiadcza takiego zycia
        jak czlowiek zdrowy. On nie doswiadcza nic, zadnych bodzcow. Rownie dobrze
        moglby sie nie narodzic - nie zanotuje nic w pamieci. To kolejny dowod ze
        swiadomosc zalezy tylko od stanu mózgu.

        > Ona egzystuje niezaleznie
        > od tego wymiaru.
        > Tak jak fale radiowe istnieja bez wzgledu na to czy masz radio
        > w domu czy nie.

        Moja teoria jest prostsza wiec jest wieksze prawdopodobienstwo ze jest
        prawdziwa :)
      • Gość: Palnick Jestem difenbachofobem zapraszam synapsopatów IP: *.stenaline.com 20.11.02, 14:26
        Synapsopaci to ludzie u których następują zakłócenia w miejscach łączenia się
        neuronów. Z powodu tego defektu są przekonani o istnieniu wyższych wymiarów,
        czakramów, bogów, ciał astralnych, proroków i tym podobnych bytów. To nie jest
        uleczalne ale ze względu na znikomą społeczną szkodliwość tej przypadłości nie
        podlega karom. Co więcej, w formie łagodnej, nie obarczonej misją przekonywania
        wszystkich wokół, bywa ten defekt sympatyczny! Dodaje kolorytu codzienności
        wtedy kiedy rozkwita łagodnie niczym difenbachia.
        • Gość: Palnick Re: Jestem difenbachofobem zapraszam synapsopatów IP: *.stenaline.com 20.11.02, 14:34
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Synapsopaci to ludzie u których następują zakłócenia w miejscach łączenia się
          > neuronów. Z powodu tego defektu są przekonani o istnieniu wyższych wymiarów,
          > czakramów, bogów, ciał astralnych, proroków i tym podobnych bytów. To nie
          jest
          > uleczalne ale ze względu na znikomą społeczną szkodliwość tej przypadłości
          nie
          > podlega karom. Co więcej, w formie łagodnej, nie obarczonej misją
          przekonywania
          >
          > wszystkich wokół, bywa ten defekt sympatyczny! Dodaje kolorytu codzienności
          > wtedy kiedy rozkwita łagodnie niczym difenbachia.
        • Gość: Palnick Re: Jestem difenbachofobem zapraszam synapsopatów IP: *.stenaline.com 20.11.02, 14:34
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Synapsopaci to ludzie u których następują zakłócenia w miejscach łączenia się
          > neuronów. Z powodu tego defektu są przekonani o istnieniu wyższych wymiarów,
          > czakramów, bogów, ciał astralnych, proroków i tym podobnych bytów. To nie
          jest
          > uleczalne ale ze względu na znikomą społeczną szkodliwość tej przypadłości
          nie
          > podlega karom. Co więcej, w formie łagodnej, nie obarczonej misją
          przekonywania
          >
          > wszystkich wokół, bywa ten defekt sympatyczny! Dodaje kolorytu codzienności
          > wtedy kiedy rozkwita łagodnie niczym difenbachia.
        • Gość: Palnick Re: Jestem difenbachofobem zapraszam synapsopatów IP: *.stenaline.com 20.11.02, 14:35
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Synapsopaci to ludzie u których następują zakłócenia w miejscach łączenia się
          > neuronów. Z powodu tego defektu są przekonani o istnieniu wyższych wymiarów,
          > czakramów, bogów, ciał astralnych, proroków i tym podobnych bytów. To nie
          jest
          > uleczalne ale ze względu na znikomą społeczną szkodliwość tej przypadłości
          nie
          > podlega karom. Co więcej, w formie łagodnej, nie obarczonej misją
          przekonywania
          >
          > wszystkich wokół, bywa ten defekt sympatyczny! Dodaje kolorytu codzienności
          > wtedy kiedy rozkwita łagodnie niczym difenbachia.
    • Gość: Kagan Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teistow IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 08:24
      _agnostyk napisał:
      Jestem agnostykiem czyli nie wykluczam istnienia
      metafizycznych wartosci czlowieka ale rowniez dopuszczam
      mozliwosc, ze oficjalne religie tak jak powiedzial Marks
      stanowia "opium dla mas".
      K: Dla mnie jestes wiec raczej antyklerykalem, co uwazam
      zreszta za bardzo pozytywna ceche twego charakteru!
      Agnostyk to raczej osoba, ktora twierdzi, ze metodami
      scisle naukowymi (to jest empirycznymi) nie da sie
      stwierdzic ani istnienia ani istnienia tzw. Boga (czyli
      ducha o zdecydowanie ponadludzkich mozliwosciach).

      A: Szukam jak wielu z Was odpowiedzi na pytanie jaki jest
      cel istnienia inteligentnych istot ludzkich na
      naszej planecie. Nie zadowala mnie jednak wyjasnienie
      religii monoteistycznych zapewniajacych mnie o nagrodach
      po mojej smierci, za wlasciwe prowadzenie sie.
      Ale rowniez nie wierze w przypadkowosc pojawienia sie
      rodzaju ludzkiego jako niezamierzonego efektu
      ewolucji.
      K: Jesli WIERZYSZ, to znaczy ze jestes wierzacym, czyli
      de facto religiantem. W teorie ewolucji i teorie
      prawdopodobienstwa, ktore wyjasniaja pojawienie sie ludzi
      na ziemi sie bowiem nie wierzy, ale je weryfikuje
      empirycznie (droga eksperymentu i/lub obserwacji). A (jak
      dotychczas) obie te teorie przeszly pozytywnie wszelakie
      testy. Wiem, ze trudno ci sie pogodzic, ze jestesmy tylko
      wynikiem slepego przypadku i dzialanosci sil natury, ale
      prawda nie zawsze musi byc mila!

      A: Moja osobista konkluzja, jest wiara w istnienie
      elementu spirytualnego w naszej egzystencji jako
      zamierzony wynik wlasnie naszej ewolucji. Przypuszczam,
      ze podobnie jak istnieja w naszym wszechswiecie zycie na
      innych systemach planetnych tak samo istnieja sily
      duchowe roznych wymiarach i moralnosci. Byc moze zgodnie
      z interpretacja hinduistyczna, jedna z tych sil jest
      Yahwe (NO! Jahwe albo lepiej KHWH czyli Jod Hen Waw Heh -
      K) vel Allah vel Bog (NIE! Bog to ogolna nazwa na istoty
      typu Jahwe czy Allacha), ktory uzurpuje sobie prawo w
      religiach monoteistycznych do wylacznosci w tworzeniu
      naszych realiow.
      K: Jestes idealista-deista, czyli wierzysz w Boga, tyle
      ze bardziej abstrakcyjnego niz Bog chrzescijan,
      muzulmanow czy judaistow. Musze cie zmartwic, ale podobne
      poglady glosili juz w XVIII w. Voltaire i Russeau.

      A: Trudno mi przyjac bezkrytycznie Biblie, Koran czy Tore
      ale czytajac te pisma trudno tez uciec od ciekawych
      spostrzezen, niekoniecznie pozytywnych w stosunku do
      boga, ktory nie znosi konkurencji.
      K: radze, abys sie nieco podciagnalw znajomosci Biblii,
      Koranu i w ogole religioznawstwa...
      Pozdr.
      Kagan
      • Gość: Kagan Jestes "pogrobowcem" Filona z Aleksandrii;) IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 09:04
        Filon z Aleksandrii (ok. 25 p.n.e do 50 n.e.), zydowski
        mysliciel helenistyczny tez uwazal, ze istnieje Bog bez
        atrybutow, Bog, ktory nawet nie moze byc nazwany.
        Zygmunt Bauman dawno temu zauwazyl (Np. "Zarys
        Socjologii" 1962 str. 215) ze Bogowie typu Jehowy,
        Allacha a szczegolnie Jeszu (Jezusa) to w gruncie rzeczy
        istota ludzka, tyle ze o wyolbrzymionych do maximum
        atrybutach.
        I tak Herkules byl silaczem, wiec Zeus byl jeszcze
        silniejszy niz Zeus, a Jahwe wrecz wszechmocny. Hermes
        byl bardzo szybki, w "mgnieniu oka" przenosil sie z
        miejsca na miejsce, wiec Jahwe musial byc wszechobecny,
        mysliciele (filozofowie) starozytni byli bardzo madrzy,
        wiec Jahwe musial byc wszechwiedzacy, itp. itd.
        Wiecej o Filonie Aleksandryjskim i jego teistycznej
        gnozie grecko-rzymskiej w Legowicz "Zarys Historii
        Filozofii" 1964 str. 74-76. W skrocie: filozofia jest w/g
        Filona gnoza (t.j. sposobem myslnia laczacym
        interpretacyjne rozum z wiara) majaca na celu rozwazanie
        spraw ludzkich i boskich. Wedlug niego o Bogu mozna
        powiedziec tylko ze "On jest", ale nic na temat jego
        atrybutow (Czym czy kim On jest). Czy to ci nie
        przypomina twoich pogladow? To jest wlasciwie deizm, a na
        100% to NIE jest agnostycyzm, stad moze sie dogadasz z
        Jerzykiem, bo macie podobny punkt wyjscia (wiara w
        duchy)...;)
        Pozdr.
        Kagan
    • apf Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis 12.11.02, 08:32
      Nagi byt obdarty ze ułudy wieczności i tak dalej jej pragnie i pożąda jak
      dziecko słodyczy. Dzielenie siebie na części materialną i duchową jest
      zabiegiem, który wyraźnie poprawia samopoczucie.

      Wyobraźnia, ta zbiorowa i indywidualna powołała do życia wiele bajkowych
      światów, krain niezwykłych, wystarczy uwierzyć, że po śmierci będziemy
      zabawiać się z królewną śnieżką i siedmioma krasnoludkami - zamiast trafić
      do nudnego jak flaki z olejem chrześcijańskiego raju, gdzie przez cała
      wieczność trzeba chwalić Pana:)
      • Gość: Kagan Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teistow IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 10:02
        apf napisał:
        Nagi byt obdarty ze ułudy wieczności i tak dalej jej
        pragnie i pożąda jak dziecko słodyczy. Dzielenie siebie
        na części materialną i duchową jest zabiegiem, który
        wyraźnie poprawia samopoczucie.
        Wyobraźnia, ta zbiorowa i indywidualna powołała do życia
        wiele bajkowych światów, krain niezwykłych, wystarczy
        uwierzyć, że po śmierci będziemy zabawiać się z królewną
        śnieżką i siedmioma krasnoludkami - zamiast trafić
        do nudnego jak flaki z olejem chrześcijańskiego raju,
        gdzie przez cała wieczność trzeba chwalić Pana:)
        K: Nic dodac, nic ujac! ;)
        Pozdr.
        Kagan

        • d_nutka Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow 12.11.02, 11:27
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > apf napisał:
          > Nagi byt obdarty ze ułudy wieczności i tak dalej jej
          > pragnie i pożąda jak dziecko słodyczy. Dzielenie siebie
          > na części materialną i duchową jest zabiegiem, który
          > wyraźnie poprawia samopoczucie.
          > Wyobraźnia, ta zbiorowa i indywidualna powołała do życia
          > wiele bajkowych światów, krain niezwykłych, wystarczy
          > uwierzyć, że po śmierci będziemy zabawiać się z królewną
          > śnieżką i siedmioma krasnoludkami - zamiast trafić
          > do nudnego jak flaki z olejem chrześcijańskiego raju,
          > gdzie przez cała wieczność trzeba chwalić Pana:)
          > K: Nic dodac, nic ujac! ;)
          > Pozdr.
          > Kagan
          >

          a można by trochę inaczej?
          żeby chcieć do raju same marzenia i wyobrazenia nie wystarczą.
          skąd pewność,ze Raj jest na nasze wyobrażenie i marzenie?
          tego chyba nigdzie nie napisano.
          chyba,ze majaki jakieś.
          d_

          ps
          czy są tu poważni dyskutanci?
          • Gość: Kagan NIE jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow? IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 11:36
            d_nutka napisała:
            a można by trochę inaczej?
            K: A jak? ;)

            D: żeby chcieć do raju same marzenia i wyobrazenia nie wystarczą.
            skąd pewność,ze Raj jest na nasze wyobrażenie i marzenie?
            tego chyba nigdzie nie napisano. chyba,ze majaki jakieś.
            d_
            ps
            czy są tu poważni dyskutanci?
            K: Chyba nie! Jerzyka zmylo (i dobrze, bo by na zanudzil tymi swymi
            nie na temat tasiemcowymi cytatami z Ewangelii). :(
            Ania chyba sie tez wyniesie razem z Jerzykiem. ;)
            A ja, to wiadomo: heretyk, zyd, antysemita, zydozerca,
            bluznierca i przesmiewca... ;)
            A raj biblijny to jest po prostu "fools' paradise"...;)
            Pozdr. :)
            Kagan

            • d_nutka Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow? 12.11.02, 12:07
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > A raj biblijny to jest po prostu "fools' paradise"...;)
              > Pozdr. :)
              > Kagan
              >


              OK.
              nie ma raju tzw. biblijnego.
              a nigdy nie poczułeś się jak w raju?
              d_
              • Gość: Kagan Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow? IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 12:13
                Gość portalu: Kagan napisał(a):
                A raj biblijny to jest po prostu "fools' paradise"...;)
                D: OK. nie ma raju tzw. biblijnego.
                a nigdy nie poczułeś się jak w raju?
                K: Oczywiscie, ale to byl stan mego umyslu, a nie jakies
                nieistniejace miejsce. Stan taki mozna uzyskac
                (od metod najlatwiejszych do najtrudniejszych):
                - religia (ekstaza na tle religijnym)
                - narkotykami (w tym alkoholem z winem mszalnym wlacznie)
                - medytacja (transcendentalna lub inna zblizona)
                - dobrym seksem (z osobnikiem plci przeciwnej)
                - prowadzeniem zycia godziwegoPozdr. :)
                Kagan
                • d_nutka Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow? 12.11.02, 12:52
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > a nigdy nie poczułeś się jak w raju?
                  > K: Oczywiscie, ale to byl stan mego umyslu, a nie jakies
                  > nieistniejace miejsce. Stan taki mozna uzyskac
                  > (od metod najlatwiejszych do najtrudniejszych):
                  > - religia (ekstaza na tle religijnym)
                  > - narkotykami (w tym alkoholem z winem mszalnym wlacznie)
                  > - medytacja (transcendentalna lub inna zblizona)
                  > - dobrym seksem (z osobnikiem plci przeciwnej)
                  > - prowadzeniem zycia godziwegoPozdr. :)
                  > Kagan

                  ja preferuję te dwie ostatnie metody,ale z czasem coraz trudniej o dostępność.
                  moze więc pora zacząć myśleć o raju?
                  :)))
                  d_
                  • Gość: :) Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow? IP: proxy / 213.17.170.* 12.11.02, 13:18
                    Wszyscy jesteśmy mądrzy, ale tak naprawdę nie wiemy o czym mówimy...
                    • rycho7 Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow? 12.11.02, 14:29
                      Gość portalu: :) napisał(a):

                      > Wszyscy jesteśmy mądrzy, ale tak naprawdę nie wiemy o czym mówimy...

                      Wiec po co ci ktory sa tego swiadomi w ogole otwieraja usta?
          • rycho7 Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam d_nutke 12.11.02, 14:25
            d_nutka napisała:

            > a można by trochę inaczej?
            > żeby chcieć do raju same marzenia i wyobrazenia nie wystarczą.

            Nirwanne osiaga sie prawie przez same marzenia i wyobrazenia trzeba tylko
            troche pocwiczyc.

            > skąd pewność,ze Raj jest na nasze wyobrażenie i marzenie?
            > tego chyba nigdzie nie napisano.

            Raj jest opisany w Nowym Testamencie. Jest on na poziomie wyobrazen z tamtych
            czasow. Bedzie w nim temperatura 7 slonc. Daje to ponad 500 stopni Celsiusza
            dla naszego doczesnego ciala (zmartwychwstalego). Przez wiecznosc bedziemy
            sluchali chorow anielskich (repertuar gregorianski - nowoczesnosc 1000 lat po
            Chrystusie) oraz wpatrywali sie w jasnosc wiekuista Najwyzszego siedzac po jego
            prawicy. Chinska tortura w porownaniu z powyzsza oferta do pieszczoty. Czy
            moglabys d_nutko patrzec na mnie przez wiecznosc gdybym na dodatek zapiewal na
            jedna d_nutke? Twoja ulubiona !!!

            > czy są tu poważni dyskutanci?

            Jest to niemozliwe po tak zadanym pytaniu.

            Samo pytanie o marzeniach i wyobrazeniach wobec raju synonimu szczescia, bardzo
            ciekawe. Czy zastawialas sie kiedys nad jednoscia szczescia i nieszczescia? Czy
            marchewka smakuje tak samo z kijem jak i bez niego? Czym skonczylaby sie
            eskalacja nagrod gdyby nie istnialy kary?

            Pozdrawiam
            • d_nutka Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam d_nutke 13.11.02, 07:10
              rycho7 napisał:

              > d_nutka napisała:
              >
              > > a można by trochę inaczej?
              > > żeby chcieć do raju same marzenia i wyobrazenia nie wystarczą.
              >
              R.
              > Nirwanne osiaga sie prawie przez same marzenia i wyobrazenia trzeba tylko
              > troche pocwiczyc.

              a czy nirwana to takie szczęście?
              podobno w nirwanie nic się nie czuje oprócz jakiegoś spokoju czy czegoś w
              rodzaju obojętności na coś tam.
              ale nie wiem co dokładnie i nie marzę o nirwanie.

              >
              d_
              > > skąd pewność,ze Raj jest na nasze wyobrażenie i marzenie?
              > > tego chyba nigdzie nie napisano.

              R.
              >
              > Raj jest opisany w Nowym Testamencie. Jest on na poziomie wyobrazen z tamtych
              > czasow. Bedzie w nim temperatura 7 slonc. Daje to ponad 500 stopni Celsiusza
              > dla naszego doczesnego ciala (zmartwychwstalego). Przez wiecznosc bedziemy
              > sluchali chorow anielskich (repertuar gregorianski - nowoczesnosc 1000 lat po
              > Chrystusie) oraz wpatrywali sie w jasnosc wiekuista Najwyzszego siedzac po
              jego
              >
              > prawicy. Chinska tortura w porownaniu z powyzsza oferta do pieszczoty. Czy
              > moglabys d_nutko patrzec na mnie przez wiecznosc gdybym na dodatek zapiewal
              na
              > jedna d_nutke? Twoja ulubiona !!!

              to jest dla mnie nie do wyobrażenia!
              nie chodzi o twój wyglad.jeśliś miły,to i wieczność mogłbym patrzeć,ale ta
              jedna nuta?
              brrr

              d_
              >
              > > czy są tu poważni dyskutanci?
              >

              R.
              > Jest to niemozliwe po tak zadanym pytaniu.

              skromność?
              czy kokieteria?

              R.>
              > Samo pytanie o marzeniach i wyobrazeniach wobec raju synonimu szczescia,
              bardzo
              >
              > ciekawe. Czy zastawialas sie kiedys nad jednoscia szczescia i nieszczescia?

              tak.nie raz.
              i wcale nie uważam,ze to musi być cały kijek czy medal.
              potrafię wyobrazić sobie kijek tak zakrzywiony,że już nie jest kijek tylko
              jakiś moebius.
              a medal?
              Życie na medal!

              R.
              >Czy
              >
              > marchewka smakuje tak samo z kijem jak i bez niego? Czym skonczylaby sie
              > eskalacja nagrod gdyby nie istnialy kary?
              >
              > Pozdrawiam

              Są kary,które się pamieta do końca życia i nie trzeba o nich przypominać.
              Pozdrawiam cię Rychu.
              Miła dla mnie byla ta pogawędka.
              d_
              • rycho7 Re: NIE jestem agnostykiem. Zapraszam d_nutke 13.11.02, 14:09
                d_nutka napisała:

                > a czy nirwana to takie szczęście?
                > podobno w nirwanie nic się nie czuje oprócz jakiegoś spokoju czy czegoś w
                > rodzaju obojętności na coś tam.
                > ale nie wiem co dokładnie i nie marzę o nirwanie.

                Czytalem o tym kiedys w Raja Jodze. Tez mnie nie zachwycilo. Ale jest to raj
                Indii. Kres ciagu bledow reinkarnacji. Jeszcze jedna definicja. Ludzkosc nie
                obejmuje jedynie Europy.

                > > > czy są tu poważni dyskutanci?
                > R.
                > > Jest to niemozliwe po tak zadanym pytaniu.

                > skromność?
                > czy kokieteria?

                Ty jestes mila a ja sie po prostu odgryzlem.

                Pozdrawiam
      • Gość: Jerzy Skąd wiesz, że raj będzie nudny? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 11:58
        apf napisał:

        > Nagi byt obdarty ze ułudy wieczności i tak dalej jej pragnie i pożąda jak
        > dziecko słodyczy. Dzielenie siebie na części materialną i duchową jest
        > zabiegiem, który wyraźnie poprawia samopoczucie.

        Jerzy: Nie za bardzo rozumiem tego wywodu.
        >
        > Wyobraźnia, ta zbiorowa i indywidualna powołała do życia wiele bajkowych
        > światów, krain niezwykłych, wystarczy uwierzyć, że po śmierci będziemy
        > zabawiać się z królewną śnieżką i siedmioma krasnoludkami - zamiast trafić
        > do nudnego jak flaki z olejem chrześcijańskiego raju, gdzie przez cała
        > wieczność trzeba chwalić Pana:)

        Jerzy: Dla mnie, przebywanie z tym, kogo kocham, nie jest nudne.
        Masz żonę? Kochasz ją? Czy przebywanie z nią jest dla ciebie nudne? Jeśli tak,
        to znaczy, że jej nie kochasz, a twoje serce lgnie do czegos innego.
        "Gdzie skarb twój tam i serce twoje."
        (To cytat z najsławniejszej postaci historii).

        Drogi apf,
        Skąd wiesz, że chrześcijański raj będzie nudny? Wyobraź sobie, że kiedy wszyscy
        przeciwnicy Boga zostaną wyeliminowani, Pan Bóg ujawni swój plan względem
        wieczności. Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata tych, którzy chcą mu
        być lojalni bez względu na koszt.
        Wyobraź sobie świat bez podłości, przekleństw, wulgaryzmów, oszczerstw,
        zbrodni, kradzieży, bólu, cierpienia, bez grzechu i jego skutków,
        Wyobraź sobie świat pełen szacunku jeden do drugiego, gdzie ludzie pomagają
        sobie nawzajem, nie szkalują się, nie okradają, nie nastają jeden na drugiego,
        Wyobraź sobie świat bez Kaganów, Krakenów, Czyzuniów ...

        Wyobraź sobie, że cały twórczy potencjał ludzki służy ku dobremu, ....
        Jak wtedy będzie wyglądał świat?
        Czy to będzie nudne?
        Nie sądzę.
        Nowy świat, stworzony przez Boga, jest trudny do wyobrażenia, gdyż:

        1 Kor 2,9 Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie
        słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy
        go miłują.

        Nowy ład kosmosu jest też opisany w Apokalipsie, zwróć uwagę na wersety 1,3,8.

        21,1 I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i
        pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
        21,2 I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga,
        przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.
        21,3 I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między
        ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z
        nimi.
        21,4 I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku,
        ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.
        21,5 I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I
        mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe.
        21,6 I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec.
        Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
        21,7 Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi
        synem.
        21,8 Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
        wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
        jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.

        Jerzy
        • rycho7 Od Jerzego wiem, że raj będzie nudny? 13.11.02, 14:46
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Jerzy: Dla mnie, przebywanie z tym, kogo kocham, nie jest nudne.
          > Masz żonę? Kochasz ją? Czy przebywanie z nią jest dla ciebie nudne? Jeśli
          tak,
          > to znaczy, że jej nie kochasz, a twoje serce lgnie do czegos innego.
          > "Gdzie skarb twój tam i serce twoje."
          > (To cytat z najsławniejszej postaci historii).

          Jerzy jestem jak najbardziej daleki od namawiania kogokolwiek do rozwiazlosci
          ale masz przeciw sobie fakty naukowe. Milosc jest procesem biochemicznym
          slabnacym po roku i zanikajacym po dwoch latach. Wywoluje ja substancja
          podobna do amfetaminy. Twoja recepta na raj staje sie wiec podobna do
          przygotowywania bojownikow dzihadu trzymanych na haju. Natura postarala sie aby
          normalny chlop nie byl monogamiczny. W naszym spoleczenstwie monogamia jest
          oplacalna. To wszystko.

          > Drogi apf,
          > Skąd wiesz, że chrześcijański raj będzie nudny? Wyobraź sobie, że kiedy
          wszyscy
          > przeciwnicy Boga zostaną wyeliminowani, Pan Bóg ujawni swój plan względem
          > wieczności.

          Jak nie bedzie z kim i o co walczyc to dopiero bedzie nuda. Nie czujesz w sobie
          czlowieka?

          > Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata tych, którzy chcą mu
          > być lojalni bez względu na koszt.

          Mogl sobie takich stworzyc od razu. Bedac wszechmogacym nie musi popelniac
          ludzkich bledow i eliminowac brakow produkcyjnych.

          > Wyobraź sobie świat bez podłości, przekleństw, wulgaryzmów, oszczerstw,
          > zbrodni, kradzieży, bólu, cierpienia, bez grzechu i jego skutków,
          > Wyobraź sobie świat pełen szacunku jeden do drugiego, gdzie ludzie pomagają
          > sobie nawzajem, nie szkalują się, nie okradają, nie nastają jeden na
          drugiego,
          > Wyobraź sobie świat bez Kaganów, Krakenów, Czyzuniów ...

          Toz to wlasnie raj - cos zupelnie nieosiagalnego. Czlowiek jest stworzony do
          zycia pelnego przeciwienstw. Bez pracy i trosk degeneruje sie w zastraszajacym
          tempie. Raj wypelniony degeneratami przez wiecznosc. Dziekuje za doinformowanie.

          > Wyobraź sobie, że cały twórczy potencjał ludzki służy ku dobremu, ....

          To po co Bog? Wydaje mi sie, ze tu na Ziemi twórczy potencjał ludzki dazy ku
          dobremu, natomiast czesc dazy ku zlemu (dla mnie kler). W Raju Bog wybranym
          zapewni samo dobro a po jakims czasie okaze sie ze zastapil je jeszcze lepszym
          wiec to poprzednie wcale nie bylo takie dobre. Bog podwazy swoj autorytet.

          > Jak wtedy będzie wyglądał świat?

          Swiata nie bedzie. Bedzie tylko Raj, czysciec i pieklo.

          > Czy to będzie nudne?
          > Nie sądzę.

          O gustach sie nie dyskutuje. Niektorzy jednak cenia sobie roznorodnosc.

          > Nowy świat, stworzony przez Boga, jest trudny do wyobrażenia, gdyż:
          >
          > 1 Kor 2,9 Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie
          > słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym,
          którzy
          > go miłują.

          Niektorzy bardzo milowali Stalina, nawet w gulagach. Tam bylo wlasnie to czego
          oko nie widziało i ucho nie słyszało. A niektore byly za siedmioma gorami.

          > Nowy ład kosmosu jest też opisany w Apokalipsie, zwróć uwagę na wersety
          1,3,8.
          >
          > 21,1 I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i
          > pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
          > 21,2 I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem

          Brakuje oferty turystycznej dla nie-starozakonnych.

          > 21,6 I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec.
          > Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
          > 21,7 Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi
          > synem.

          Dobrze Jerzy, ze sie skracasz. W oryginale jest to tak dlugie i nudne, ze nie
          doczytalem tego do konca. Apokalipsa jest dzielkiem dla psychopatow. Tworcy
          pierwszych ksiag ST przewracaja sie w grobie.

          > 21,8 Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
          > wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
          > jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.

          Ponownie pismak przejezyczyl sie. Powinno to trwac wiecznosc wiec nie da sie
          mowic o smierci dlugiej. Smierc ma poczatek i koniec. Umieranie bez konca jest
          forma zycia. Wobec wiecznosci tempo naszego starzenia sie tu i teraz jest
          zastraszajace. 100 lat i po ptokach. Do Jana nie docieralo co to jest wiecznosc.

          Pozdrawiam
          • Gość: Kagan Od Jerzego teraz wiem że raj będzie nudny! IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 09:06
            Doskonale dolozyles Jerzykowi!
            A on wciaz nie chce sie przyznac jak sie naprawde nazywa,
            skad bierze pieniadze i jak sie nazywa jego sekta, co to
            straszy ubogich duchem "dlugim umieraniem" w "tamtym
            swiecie", i robi na tym doskonaly interes na "tym
            swiecie"... :( Niemniej na skladkach "barankowych"
            Jerzyk by nie zajechal na Ukraine, wiec sie go pytam, czy
            go finasuje CIA czy moze KGB (na zlosc Ukrainie, ze sie
            oderwala od Matiuszki-Rossiji)...;)
            Pozdrowka! :)
            Kagan
            • rycho7 Re: Od Jerzego teraz wiem że raj będzie nudny! 14.11.02, 11:44
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > A on wciaz nie chce sie przyznac jak sie naprawde nazywa,
              > skad bierze pieniadze i jak sie nazywa jego sekta,

              Moja prywatna prosba. Dla dobra tego watku zaprzestan tych pytan. Sponsorzy
              (ewangieliccy) maja prawo mu dawac pieniadze na co chca. Oni potrafia
              zatroszczyc sie o swoje pieniadze. Jerzyk moze utrzymywac sie w taki sposob.
              Romom na Ukrainie bardziej to pomoze niz zaszkodzi. A Tobie nawet jak zrobisz
              jaskolke na swoim malym to nic do tego.

              > Jerzyk by nie zajechal na Ukraine, wiec sie go pytam, czy
              > go finasuje CIA czy moze KGB (na zlosc Ukrainie, ze sie
              > oderwala od Matiuszki-Rossiji)...;)

              Zapewniam Cie ze robi to Mossad za posrednictwem Al-Qaidy. Wczoraj to
              sprawdzalem. Krol Salomon dal na to slowo.

              Pozdrawiam
          • Gość: Jerzy Rychy: chcesz dyskutować czy drwić? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 09:23
            Drogi Rycho,
            Próbuję w twoim tekście znaleźć jakiś argument, ale nie potrafię. Po
            przeczytaniu twego postu sprawdzałem jeszcze raz, kto go napisał, był w stylu
            umiarkowanego Kagana. Twój tekst to tylko kupka drwin. A myślałem, że będzie z
            ciebie merytoryczny dyskutant.

            Kilka uwag jednak ci wpiszę:

            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            ) Jerzy: Dla mnie, przebywanie z tym, kogo kocham, nie jest nudne.
            ) Masz żonę? Kochasz ją? Czy przebywanie z nią jest dla ciebie nudne? Jeśli
            tak,
            ) to znaczy, że jej nie kochasz, a twoje serce lgnie do czegos innego.
            ) "Gdzie skarb twój tam i serce twoje."
            ) (To cytat z najsławniejszej postaci historii).

            R: Jerzy jestem jak najbardziej daleki od namawiania kogokolwiek do
            rozwiazlosci
            ale masz przeciw sobie fakty naukowe. Milosc jest procesem biochemicznym
            slabnacym po roku i zanikajacym po dwoch latach. Wywoluje ja substancja
            podobna do amfetaminy. Twoja recepta na raj staje sie wiec podobna do
            przygotowywania bojownikow dzihadu trzymanych na haju. Natura postarala sie aby
            normalny chlop nie byl monogamiczny. W naszym spoleczenstwie monogamia jest
            oplacalna. To wszystko.

            Jerzy: Popełniasz sofizmat redukcjonizmu ograniczając miłość do procesów
            biochemicznych. Miłość to postawa, to charakter. Bóg jest miłością i źródłem
            miłości. NT używa określenia agape. Do tego rodzaju miłości człowiek zostaje
            uzdolniony dopiero przez Ducha Świętego.
            W Grece były jeszcze inne terminy dotyczące miłości – fileo – która oznacza
            raczej bliską więź przyjaźni, oraz –eros – miłość fizyczna.
            Z moją żoną łącza mnie wszystkie trzy kategorie miłości, agape, fileo, eros.
            Być może, jak Pan Bóg pozwoli nam dożyć sędziwego wieku, eros u nas ustanie,
            ale pozostanie agape i fileo.
            Jeśli ty ograniczasz miłość tylko do eros, to nie jesteś chyba zdolny nawet do
            fileo ze swoją żoną, jeśli ją masz, nie mówiąc o agape. Jeśli zmieniasz
            partnerki by uprawiać eros, to tym bardziej nie jesteś zdolny do trwałej fileo.

            ) Drogi apf,
            ) Skąd wiesz, że chrześcijański raj będzie nudny? Wyobraź sobie, że kiedy
            wszyscy
            ) przeciwnicy Boga zostaną wyeliminowani, Pan Bóg ujawni swój plan względem
            ) wieczności.

            Rycho: Jak nie bedzie z kim i o co walczyc to dopiero bedzie nuda. Nie czujesz
            w sobie
            czlowieka?

            Jerzy: Nuda? Bzdury piszesz. To będzie poczucie bezpieczeństwa, niczym nie
            zmącone. O co walczysz? O to, aby czuć się bezpiecznie, albo to bezpieczeństwo
            zapewnić swoim potomkom. Pan Bóg da nam kiedyś pełnię poczucia bezpieczeństwa,
            o które dzisiaj tak walczymy, tworząc zagrożenie dla siebie nawzajem.
            W jakim domu czujesz się bezpieczny, tam gdzie wszyscy domownicy walczą ze sobą
            i kłócą się nawzajem, czy tam, gdzie jest szacunek, miłość i zgoda?

            ) Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata tych, którzy chcą mu
            ) być lojalni bez względu na koszt.

            Rycho: Mogl sobie takich stworzyc od razu. Bedac wszechmogacym nie musi
            popelniac
            ludzkich bledow i eliminowac brakow produkcyjnych.

            Jerzy: Jeśli stworzyłby nas automatami, to rzeczywiście nie musiałby się
            martwić o naszą lojalność. Ale wtedy nie bylibyśmy zdolni do jakichkolwiek
            relacji, włącznie ze sobą nawzajem.

            ) Wyobraź sobie świat bez podłości, przekleństw, wulgaryzmów, oszczerstw,
            ) zbrodni, kradzieży, bólu, cierpienia, bez grzechu i jego skutków,
            ) Wyobraź sobie świat pełen szacunku jeden do drugiego, gdzie ludzie pomagają
            ) sobie nawzajem, nie szkalują się, nie okradają, nie nastają jeden na
            drugiego,
            ) Wyobraź sobie świat bez Kaganów, Krakenów, Czyzuniów ...

            Rycho: Toz to wlasnie raj - cos zupelnie nieosiagalnego. Czlowiek jest
            stworzony do
            zycia pelnego przeciwienstw. Bez pracy i trosk degeneruje sie w zastraszajacym
            tempie. Raj wypelniony degeneratami przez wiecznosc. Dziekuje za doinformowanie.

            Jerzy: Zgadzam się z jednym twoim zwrotem: „Czlowiek jest stworzony”. Reszty
            nie komentuję.

            ) Wyobraź sobie, że cały twórczy potencjał ludzki służy ku dobremu, ....

            Rycho: To po co Bog? Wydaje mi sie, ze tu na Ziemi twórczy potencjał ludzki
            dazy ku
            dobremu, natomiast czesc dazy ku zlemu (dla mnie kler). W Raju Bog wybranym
            zapewni samo dobro a po jakims czasie okaze sie ze zastapil je jeszcze lepszym
            wiec to poprzednie wcale nie bylo takie dobre. Bog podwazy swoj autorytet.

            Jerzy: Jesteś uprzedzony do kleru, może masz powody. Nie jestem klerykałem i
            toczę z nimi inne polemiki. Ale twoje stwierdzenie jest zbyt szybkim
            uogólnieniem. Podobnie twoje stwierdzenie: „, ze tu na Ziemi twórczy potencjał
            ludzki dazy ku dobremu”, jest błędne. Patrząc na historię ludzkości, widzimy
            postęp w dziedzinach, które służą ku dobremu – np. medycyna, jak i ku złemu –
            np. zbrojenia i wojny. Ograniczanie złych dążeń do kleru to bzdura.

            ) Jak wtedy będzie wyglądał świat?

            Rycho: Swiata nie bedzie. Bedzie tylko Raj, czysciec i pieklo.

            Jerzy: Tutaj patrzysz na świat przez stare katolickie okulary. Skoro myślisz,
            że będzie czyściec, to zapewne raj i piekło też pojmujesz po katolicku.
            Odrzuciłeś zapewne to spojrzenie, ale nadal myślisz, że chrześcijaństwo pojmuje
            te rzeczy tak, jak nauczano cię kiedyś w katolicyzmie. Obawiam się, że zawężasz
            chrześcijaństwo do katolicyzmu.

            ) Czy to będzie nudne?
            ) Nie sądzę.

            Rycho: O gustach sie nie dyskutuje. Niektorzy jednak cenia sobie roznorodnosc.

            ) Nowy świat, stworzony przez Boga, jest trudny do wyobrażenia, gdyż:
            )
            ) 1 Kor 2,9 Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie
            ) słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym,
            którzy
            ) go miłują.

            Rycho: Niektorzy bardzo milowali Stalina, nawet w gulagach. Tam bylo wlasnie to
            czego
            oko nie widziało i ucho nie słyszało. A niektore byly za siedmioma gorami.

            Jerzy: Idziesz w drugą stronę. To o czym piszesz, to skrajność – do czego
            zdolny jest człowiek, który odrzuca Boga. Staje się bezlitosną demoniczną
            bestią.
            Ja pisałem o drugim biegunie – o nowej rzeczywistości, którą stworzy Bóg.

            ) Nowy ład kosmosu jest też opisany w Apokalipsie, zwróć uwagę na wersety
            1,3,8.
            )
            ) 21,1 I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i
            ) pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
            ) 21,2 I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem

            Rycho: Brakuje oferty turystycznej dla nie-starozakonnych.
            Jerzy: chcesz dyskutować, czy drwić?

            ) 21,6 I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec.
            ) Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
            ) 21,7 Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi
            ) synem.

            Rycho: Dobrze Jerzy, ze sie skracasz. W oryginale jest to tak dlugie i nudne,
            ze nie
            doczytalem tego do konca. Apokalipsa jest dzielkiem dla psychopatow. Tworcy
            pierwszych ksiag ST przewracaja sie w grobie.

            Jerzy: To twój komentarz, czy skopiowałeś Kagana?

            ) 21,8 Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
            ) wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
            ) jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.

            Rycho: Ponownie pismak przejezyczyl sie. Powinno to trwac wiecznosc wiec nie da
            sie
            mowic o smierci dlugiej. Smierc ma poczatek i koniec. Umieranie bez konca jest
            forma zycia. Wobec wiecznosci tempo naszego starzenia sie tu i teraz jest
            zastraszajace. 100 lat i po ptokach. Do Jana nie docieralo co to jest wiecznosc.


            Jerzy: Drwisz z tego, czego nie rozumiesz. Człowiek rodzi się raz albo dwa, ale
            umrzeć może dwa razy albo raz. Chcesz poznać rozwiązanie tej zagadki?
            Każdy człowiek rodzi się fizycznie, ale nie każdy rodzi się duchowo. Ci, którzy
            narodzili się duchowo, umierają tylko fizycznie.
            Ci, którzy odrzucili Boga, umierają najpierw fizycznie, a potem
            doświadczą ‘drugiej śmierci’ – na Bożym Sądzie przed Wielkim Białym Tronem
            (Biblia mówi o kilku sądac
        • Gość: Kagan Re: Skąd wiesz, że raj będzie nudny? IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 08:58
          apf napisał: Nagi byt obdarty ze ułudy wieczności i tak
          dalej jej pragnie i pożąda jak dziecko słodyczy.
          Dzielenie siebie na części materialną i duchową jest
          zabiegiem, który wyraźnie poprawia samopoczucie.
          Jerzy: Nie za bardzo rozumiem tego wywodu.
          K: Bo ty w ogole niewiele rozumiesz, koles... :)
          Ale ladnie, ze sie przynajmniej przyznajesz do swej
          ograniczonej zdolnosci zrozumienia czegokolwiek!
          Robisz wiec postepy! Gratuluje! Napisz teraz wiec z czego
          czerpiesz srodki do zycia, i jak sie nazywa ta sekta,
          ktora zalozyliscie z Ania, byla katoliczka?

          APF: Wyobraźnia, ta zbiorowa i indywidualna powołała do
          życia wiele bajkowych światów, krain niezwykłych,
          wystarczy uwierzyć, że po śmierci będziemy zabawiać się z
          królewną śnieżką i siedmioma krasnoludkami - zamiast
          trafić do nudnego jak flaki z olejem chrześcijańskiego
          raju, gdzie przez cała wieczność trzeba chwalić Pana:)

          Jerzy: Dla mnie, przebywanie z tym, kogo kocham, nie
          jest nudne. Masz żonę? Kochasz ją? Czy przebywanie z nią
          jest dla ciebie nudne? Jeśli tak, to znaczy, że jej nie
          kochasz, a twoje serce lgnie do czegos innego.
          "Gdzie skarb twój tam i serce twoje."
          (To cytat z najsławniejszej postaci historii).
          K: Jak sie ona w/g Jezryka nazywa? Bo najsławniejsza
          postacia historii jest, niestety, niejaki A. Hitler
          (sadzac po ilosci ksiazek, artykulow, filmow itp. o nim).

          J: Skąd wiesz, że chrześcijański raj będzie nudny?
          Wyobraź sobie, że kiedy wszyscy przeciwnicy Boga zostaną
          wyeliminowani, Pan Bóg ujawni swój plan względem
          wieczności. Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata
          tych, którzy chcą mu być lojalni bez względu na koszt.
          K: Qurcze blade! Pracuje w "pocie czola". To on nie wie,
          mimo iz jest wszystkowiedzacy, jaki jest ten jego plan?
          Cos tu mi sie niezgadza, Jerzyku. Ten twoj Bog jest cos
          za bardzo ograniczony, niemalze jak ty....:(
          "Jaki Pan, taki Kram"...:)

          J: Wyobraź sobie świat bez podłości, przekleństw,
          wulgaryzmów, oszczerstw, zbrodni, kradzieży, bólu,
          cierpienia, bez grzechu i jego skutków,
          Wyobraź sobie świat pełen szacunku jeden do drugiego,
          gdzie ludzie pomagają sobie nawzajem, nie szkalują się,
          nie okradają, nie nastają jeden na drugiego,
          Wyobraź sobie świat bez Kaganów, Krakenów, Czyzuniów ...
          K: Widac ja, Kraken i ska sa Panu mili, bo Pan nie
          pozwolil aby mnie zabanowac, mimo twych prosb i grozb...
          I czemu chcesz ulepszac "dzielo boze"? Pan stworzyl
          przeciez (w/g twej religii) i mnie, i Krakena, i Pulsa, i
          Czyzunie! Czyz nie nalezy sie nam z tego powodu twoj
          szacunek? I Pan toleruje zlo, wiec musi byc mu ono mile! ;)

          Wyobraź sobie, że cały twórczy potencjał ludzki służy ku
          dobremu, .... Jak wtedy będzie wyglądał świat?
          Czy to będzie nudne? Nie sądzę.
          K: A ja tak! Nudny jak sowiecki film, gdzie dobrzy
          komunisci przegrywaja z najlepszymi komuchami w wyscigu w
          budowie nowego kolchozu!

          J: Nowy świat, stworzony przez Boga, jest trudny do
          wyobrażenia, gdyż: (...)
          Nowy ład kosmosu jest też opisany w Apokalipsie (...)
          K: Nie masz innego dowodu ponad bajki biblijne?
          Wstydz sie, Jerzyku i zakrzyj na moj watek o
          okropnosciach biblijnych
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=452118&a=3380488
    • rycho7 Jestem ateista oportunistaOszolomstwo juz zawitalo 12.11.02, 14:04
      Jestem ateista oportunista, to znaczy bog nie jest mi potrzebny dla mojego
      poznania, natomiast bog jest wygodny dla porozumiewania sie z innymi ludzmi.

      Cenie sobie roznorodnosc wszelaka takze w ludzkich pogladach. Zwalczanie
      roznorodnosci to stalinizm-kaganizm. Ta deklaracja na wstepie jest potrzebna bo
      zawital juz tu nasz Ober-Bog z drugiej polkuli.

      Chetnie takze poznalbym poglady wlasne Jerzego. Zaznaczam wlasne i przemyslane.
      Wyszukiwarek tekstu jako informatyk nie traktuje jako obiekty inteligentne.
      Oprogramowanie z dziedziny AI ma kilka cech, ktorych brakuje wyszukiwarkom
      takze biblijnym. To byla intencjonalna obraza na poczatek dyskusji. Jak nie
      podobaja Ci sie dyskutanci to nie rozpoczynaj dyskusji !!!

      Na forum pojawialo sie ostatnio kilka watkow dotyczacych powstania
      wszechswiata, ewolucji, ludzkiej inteligencji i kultury a takze Jezusa.
      Wszystkie bardzo szybko zdechly ze wzgledu na przechodzenie dyskutantow na inne
      watki. Zycze wszystkim wiekszej wytrwalosci i spotkania tu ponownie za rok.

      Centralnym punktem rozwazan religia-ateizm jest inteligencja. Wierzacy uwazaja,
      ze tak genialnej rzeczywistosci nie mozna stworzyc bez zewnetrznej inteligencji
      jaka dla nich jest bog. Wywod strony przeciwnej czyli ateistow nie jest tak
      prosty i wymaga duzej wiedzy. Przejscie sprzed Big Bangu, poprzez kosmogeneze,
      powstanie zycia, ewolucje, powstanie inteligencji, wyksztalcenie sie ludzkich
      kultur i religii wymaga dlugich tekstow. Nie bede sie w tam miejscu nad tym
      rozpisywal.

      Kluczowymi wedlug mnie pojeciami ateistow sa dzialanie chaosu w niewyobrazalnie
      dlugich okresach czasu oraz przeciwstawianie sie entropii przez agresywnosc
      biologii.

      Ludzkosc przystosowujac sie do zycia spolecznego wyksztalcila w sobie cechy
      maskujace rzeczywistosc. Czlowiek zyjac 30-90 lat sprowadza swe rozumowanie do
      dostepnego dla siebie czasu i przestrzeni. Korzysci z zycia spolecznego
      wymagaja tlumienia prawdziwych cech najwiekszego drapieznika na Ziemi -
      czlowieka. Z natury wiec ludzkosc opisuje rzeczywistosc w sposob falszywy. Jest
      to pierwotna przeszkoda przy rozwazaniach nauka-religia. Z reszta sama religia
      jest pierwotna nauka - ciagiem prob opisania i zrozumienia tego co nieznane.

      Poruszane powyzej w watku zagadnienia sa obarczone bledem ich sformulowania w
      ludzkim jezyku zawierajacym ogrom odniesien. Rozumowanie, ze wszystko musi miec
      swoj poczatek i koniec jest elementem naukowego podejscia przyczynowo
      skutkowego. Milczaco przyjmuje sie, ze rozumowanie takie jest
      wszechogarniajace. Dlaczego jednak nie przyjac, ze w wyniku Big Bang powstaly
      dwa swiaty nasz z materii a drugi z antymaterii. Bilans pozostaje zerowy -
      powstalo cos z niczego. Powstania takie moga byc cykliczne, chaotyczne lub
      sterowane wola boska. Moze to trwac od zawsze. Szczegolnie, ze w czarnej
      dziurze lub przed big-bangowej-zupie czas moze miec inne wlasnosci niz ten
      znany z naszej obserwacji. A jak nas widzi obserwator z antyczasu? Czy po
      spedzeniu wiecznosci w raju umieramy aby pojawic sie na Ziemi i rodzimy sie aby
      zniknac w niebycie? Dlaczego wiec za kare/nagrode przed urodzeniem sie nie
      spedzamy wiecznosci w piekle?

      Fascynujace jest pytanie co sie stalo z ludzmi gdy spozyli owoc z drzewa zlego
      i dobrego? Czy bogowie maja ludzkie pojecie dobra i zla? Czy myslimy podobnie
      jak Bog czy tez owoc byl zatruty?

      Pozdrawiam
      • Gość: Kagan Re: Jestem ateista oportunistaOszolomstwo juz zaw IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 14:31
        Znow atakujecie Kagana osobiscie, a nie jego poglady.;(
        Jak nie macie kontrargumentow, to siedzcie cicho! POCZYTAJCIE:
        Tadeusz Kotarbinski "Kurs logiki dla prawnikow" 1961 str. 187
        “Autora tej pracy uczono dawniej odrozniac argumentum ad hominem
        i argumentum ad personam. Pierwszy rodzaj argumentacji - to powolywanie
        sie na to, co uznaje strona przeciwna lub osoba rozstrzygajaca;
        idzie o to, by znalezc racje, ktora by przeciwnika lub grono stanowiace
        zmuszala do uznania cennej dla nas, a niekorzystnej dla przeciwnika konkluzji.
        Tak rozumiane argumentum ad hominem staje sie nierzetelne dopiero wtedy,
        kiedy mowca, sam tego cudzego przekonania nie podzielajac, udaje,ze je podziela,
        aby stworzyc pozory wspolnej platformy. Natomiast argumentum ad personam
        jest zawsze czyms niegodnym szanujacego sie uczestnika sporu.
        To jest wlasnie szermowanie osadami negatywnymi, nie pozostajacymi w
        rzeczowym zwiazku ze sprawa%
        • rycho7 Re: Jestem ateista oportunistaOszolomstwo juz zaw 12.11.02, 15:31
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Znow atakujecie Kagana osobiscie, a nie jego poglady.;(

          Kagan zrozum kiedys, ze atakuje Cie osobiscie a nie Twoje poglady. Z pogladami
          w wiekszosci sie zgadzam, natomiast z forma i metodami sie nie zgadzam. Nie mam
          wiec innego wyjscia niz atakowac Cie osobiscie. Poszukaj sobie jakichs
          odpowiednich cytatow u klasykow. Moze byc Biblia, Kotarbinski, Stalin lub
          Kamyczek.

          Smacznych snow
      • Gość: Kagan Re: Jestem ateista oportunistaOszolomstwo juz zaw IP: *.vic.bigpond.net.au 12.11.02, 14:31
        Znow atakujecie Kagana osobiscie, a nie jego poglady.;(
        Jak nie macie kontrargumentow, to siedzcie cicho! POCZYTAJCIE:
        Tadeusz Kotarbinski "Kurs logiki dla prawnikow" 1961 str. 187
        “Autora tej pracy uczono dawniej odrozniac argumentum ad hominem
        i argumentum ad personam. Pierwszy rodzaj argumentacji - to powolywanie
        sie na to, co uznaje strona przeciwna lub osoba rozstrzygajaca;
        idzie o to, by znalezc racje, ktora by przeciwnika lub grono stanowiace
        zmuszala do uznania cennej dla nas, a niekorzystnej dla przeciwnika konkluzji.
        Tak rozumiane argumentum ad hominem staje sie nierzetelne dopiero wtedy,
        kiedy mowca, sam tego cudzego przekonania nie podzielajac, udaje,ze je podziela,
        aby stworzyc pozory wspolnej platformy. Natomiast argumentum ad personam
        jest zawsze czyms niegodnym szanujacego sie uczestnika sporu.
        To jest wlasnie szermowanie osadami negatywnymi, nie pozostajacymi w
        rzeczowym zwiazku ze sprawa, a majace za przedmiot osobe przeciwnika”.



      • d_nutka Re: Jestem ateista oportunistaOszolomstwo juz zaw 13.11.02, 07:31
        rycho7 napisał:

        > Jestem ateista oportunista, to znaczy bog nie jest mi potrzebny dla mojego
        > poznania, natomiast bog jest wygodny dla porozumiewania sie z innymi ludzmi.
        >

        Jak już ja zaznaczyłam w zmianie tematu-nie jestem ani agnostykiem.
        ateistką też nie w ujeciu powszechnego znaczenia tego słowa.
        Bóg jest bardzo niewygodny do porozumiewania się z innymi ludź mi jeżeli
        wczytać się w to i owo.


        > Cenie sobie roznorodnosc wszelaka takze w ludzkich pogladach. Zwalczanie
        > roznorodnosci to stalinizm-kaganizm. Ta deklaracja na wstepie jest potrzebna
        bo
        >
        > zawital juz tu nasz Ober-Bog z drugiej polkuli.

        Jeśli jesteś za różnorodnoscią .to dlaczego "przeszkadza" ci Kagan?

        >
        > Chetnie takze poznalbym poglady wlasne Jerzego. Zaznaczam wlasne i
        przemyslane.

        ja też.

        >
        > Wyszukiwarek tekstu jako informatyk nie traktuje jako obiekty inteligentne.
        > Oprogramowanie z dziedziny AI ma kilka cech, ktorych brakuje wyszukiwarkom
        > takze biblijnym. To byla intencjonalna obraza na poczatek dyskusji. Jak nie
        > podobaja Ci sie dyskutanci to nie rozpoczynaj dyskusji !!!

        popieram!


        >
        > Na forum pojawialo sie ostatnio kilka watkow dotyczacych powstania
        > wszechswiata, ewolucji, ludzkiej inteligencji i kultury a takze Jezusa.
        > Wszystkie bardzo szybko zdechly ze wzgledu na przechodzenie dyskutantow na
        inne
        >
        > watki. Zycze wszystkim wiekszej wytrwalosci i spotkania tu ponownie za rok.
        >

        dlaczego dopiero za rok?
        czy to jakaś data graniczna?

        > Centralnym punktem rozwazan religia-ateizm jest inteligencja. Wierzacy
        uwazaja,
        >
        > ze tak genialnej rzeczywistosci nie mozna stworzyc bez zewnetrznej
        inteligencji
        >
        > jaka dla nich jest bog. Wywod strony przeciwnej czyli ateistow nie jest tak
        > prosty i wymaga duzej wiedzy. Przejscie sprzed Big Bangu, poprzez
        kosmogeneze,
        > powstanie zycia, ewolucje, powstanie inteligencji, wyksztalcenie sie ludzkich
        > kultur i religii wymaga dlugich tekstow. Nie bede sie w tam miejscu nad tym
        > rozpisywal.

        to jak uzasadnisz swoją PRAWDĘ?
        bez dowodu?

        >
        > Kluczowymi wedlug mnie pojeciami ateistow sa dzialanie chaosu w
        niewyobrazalnie
        >
        > dlugich okresach czasu oraz przeciwstawianie sie entropii przez agresywnosc
        > biologii.
        >
        > Ludzkosc przystosowujac sie do zycia spolecznego wyksztalcila w sobie cechy
        > maskujace rzeczywistosc. Czlowiek zyjac 30-90 lat sprowadza swe rozumowanie
        do
        > dostepnego dla siebie czasu i przestrzeni. Korzysci z zycia spolecznego
        > wymagaja tlumienia prawdziwych cech najwiekszego drapieznika na Ziemi -
        > czlowieka. Z natury wiec ludzkosc opisuje rzeczywistosc w sposob falszywy.

        TAK!
        ale czy tylko dlatego,że jest ograniczenie pokolenia?
        a poprzednie pokolenia?
        a ich mądrość?
        a ich poznanie?
        w technice,matematyce,biologi,fizyce itd. nie masz problemów w zachowaniu tej
        ciągłości a Boga chcesz odkrywać za każdym razem od nowa?
        a jakby tak podejść jak dzieci w szkole?
        teraz tego nie rozumiem,ale nie odrzucam.
        to może ja jeszcze nie dorosłem do poznania?
        mam przecież dopiero x lat.
        czy to wystarczy mi na zrozumienie tego ogromu przeszłych lat i doświadczeń?



        > Jest
        >
        > to pierwotna przeszkoda przy rozwazaniach nauka-religia. Z reszta sama
        religia
        > jest pierwotna nauka - ciagiem prob opisania i zrozumienia tego co nieznane.

        chyba nie tak.
        nie ciągiem prób,tylko opisaniem tego czego się było świadkiem i czego się nie
        rozumialo a czuło potrzebę opisania.
        ot i cały kłopot dla potomnych.

        >
        > Poruszane powyzej w watku zagadnienia sa obarczone bledem ich sformulowania w
        > ludzkim jezyku zawierajacym ogrom odniesien. Rozumowanie, ze wszystko musi
        miec
        >
        > swoj poczatek i koniec jest elementem naukowego podejscia przyczynowo
        > skutkowego. Milczaco przyjmuje sie, ze rozumowanie takie jest
        > wszechogarniajace. Dlaczego jednak nie przyjac, ze w wyniku Big Bang powstaly
        > dwa swiaty nasz z materii a drugi z antymaterii. Bilans pozostaje zerowy -
        > powstalo cos z niczego. Powstania takie moga byc cykliczne, chaotyczne lub
        > sterowane wola boska. Moze to trwac od zawsze. Szczegolnie, ze w czarnej
        > dziurze lub przed big-bangowej-zupie czas moze miec inne wlasnosci niz ten
        > znany z naszej obserwacji. A jak nas widzi obserwator z antyczasu? Czy po
        > spedzeniu wiecznosci w raju umieramy aby pojawic sie na Ziemi i rodzimy sie
        aby
        >
        > zniknac w niebycie? Dlaczego wiec za kare/nagrode przed urodzeniem sie nie
        > spedzamy wiecznosci w piekle?

        jakieś misz-masz naukowo-religijne.
        nie skomentuję.

        >
        > Fascynujace jest pytanie co sie stalo z ludzmi gdy spozyli owoc z drzewa
        zlego
        > i dobrego? Czy bogowie maja ludzkie pojecie dobra i zla? Czy myslimy podobnie
        > jak Bog czy tez owoc byl zatruty?

        ot i problem i początek.
        co jest dobre a co złe.
        czy istnieje wogóle coś takiego jak dobro i zło.
        co ci mówi twoje sumienie?
        tam szukaj odpowiedzi.
        pierwszy gryz tego jabłka.

        >
        > Pozdrawiam


        ja też
        d_
        • rycho7 Re: Jestem ateista oportunistaOszolomstwo juz zaw 13.11.02, 08:59
          d_nutka napisała:

          > Bóg jest bardzo niewygodny do porozumiewania się z innymi ludź mi jeżeli
          > wczytać się w to i owo.

          Samo porozumiewanie sie jest trudne. Natomiast chec zrozumienia sposobu
          rozumowania rozmowcy ulatwia komunikacje.

          > Jeśli jesteś za różnorodnoscią .to dlaczego "przeszkadza" ci Kagan?

          Poniewaz jego zbyt gwaltowne wypowiedzi sprowadzaja na manowce i niszcza
          dyskusje, z ktorymi wiaze nadzieje na ciekawa kontynuacje. Gdy chce sobie
          poklac to w odpowiednim ubiorze ide pod budke z piwem. Sa autentyczni i o wiele
          soczystsi od Kagana. Trzeba znac proporcjum, Mocium Pani.

          > dlaczego dopiero za rok?
          > czy to jakaś data graniczna?

          Skrot myslowy - codziennie wlaczajac w to za rok = 356 dni.

          > > Centralnym punktem rozwazan religia-ateizm jest inteligencja. Wierzacy
          > uwazaja,
          > > ze tak genialnej rzeczywistosci nie mozna stworzyc bez zewnetrznej
          > inteligencji
          > > jaka dla nich jest bog. Wywod strony przeciwnej czyli ateistow nie jest ta
          > k
          > > prosty i wymaga duzej wiedzy. Przejscie sprzed Big Bangu, poprzez
          > kosmogeneze,
          > > powstanie zycia, ewolucje, powstanie inteligencji, wyksztalcenie sie ludzk
          > ich
          > > kultur i religii wymaga dlugich tekstow. Nie bede sie w tam miejscu nad ty
          > m
          > > rozpisywal.
          >
          > to jak uzasadnisz swoją PRAWDĘ?
          > bez dowodu?

          Uzasadniam ja procedura prawidlowego postepowania naukowego. Sam twierdze, ze
          po prostu wierze w prawidlowosc tej procedury. Wiare w procedure przeciwstawiam
          wierze w boga. Istotna miedzy nimi roznica jedt przekonanie o ludzkiej
          omylnosci i przemijalnosci wiedzy. Lepsze jest wrogiem dobrego. Einstein
          rozwinal znacznie fizyke Newtona. Przyszlosc przyniesie nam nowe zmiany.
          Religianci wierza w jedynosc prawdy zapisanej w swietych ksiegach. Mi nie
          odpowiada ich procedura. Bog mi w tym nie przeszkadza.

          > > Kluczowymi wedlug mnie pojeciami ateistow sa dzialanie chaosu w
          > niewyobrazalnie
          > > dlugich okresach czasu oraz przeciwstawianie sie entropii przez agresywnos
          > c
          > > biologii.
          > > Ludzkosc przystosowujac sie do zycia spolecznego wyksztalcila w sobie cech
          > y
          > > maskujace rzeczywistosc. Czlowiek zyjac 30-90 lat sprowadza swe rozumowani
          > e
          > do
          > > dostepnego dla siebie czasu i przestrzeni. Korzysci z zycia spolecznego
          > > wymagaja tlumienia prawdziwych cech najwiekszego drapieznika na Ziemi -
          > > czlowieka. Z natury wiec ludzkosc opisuje rzeczywistosc w sposob falszywy.
          >
          > TAK!
          > ale czy tylko dlatego,że jest ograniczenie pokolenia?

          Kazdy czlowiek mysli w swojej skali.

          > a poprzednie pokolenia?
          > a ich mądrość?
          > a ich poznanie?

          Spoleczenstwo to nie kazdy czlowiek. Statystycznie najwyzej 10% ludzi jest na
          poziomie faktycznego czerpania i dawania do zasobow cywilizacyjnych. Dla reszty
          swiat uproszczony jest zupelnie wystarczajacy. Sa kobiety, ktorym wystarcza
          kuchnia, dzieci i kosciol. Co w tym zlego? Sa tez takie, ktorym to nie
          wystarcza. Co w tym zlego? Miejsce na ziemi jest i dla jednych i dla drugich.
          Trzeba do tego dostosowac spoleczna rzeczywistosc.

          > w technice,matematyce,biologi,fizyce itd. nie masz problemów w zachowaniu tej
          > ciągłości a Boga chcesz odkrywać za każdym razem od nowa?

          Materialna rzeczywistosc istnieje niezaleznie od naszych umyslow. Stad jej
          ciaglosc. Jak sie w dzieciecym umysle nie stworzy pojecia boga to dzieci beda w
          nieznanym poszukiwaly przykladowo krasnoludkow. Mnie osobiscie Bog wystarczy do
          ustalenia wartosci stalych fizycznych i rozpoczecia Big Bangu - za kazdym razem
          od nowa go nie odkrywam. Zapedzilem go po prostu do mysiej dziury do ktorej nie
          zagladam.

          > a jakby tak podejść jak dzieci w szkole?
          > teraz tego nie rozumiem,ale nie odrzucam.
          > to może ja jeszcze nie dorosłem do poznania?
          > mam przecież dopiero x lat.
          > czy to wystarczy mi na zrozumienie tego ogromu przeszłych lat i doświadczeń?

          W tym zakresie Twoja propozycja przypomina mi oferte mormonow. Gdy zacznie sie
          Sad Ostateczny wtedy bedzie sie jeszcze mozna nawrocic. Wobec takiego
          doswiadczenia w ogromie przyszlych lat nie bede oponowal. Ponadto uwazam, ze
          gdy wszechobecny i wszechmocny Bog porozmawia ze mna osobiscie to nie bede
          watpil w jego istnienie. Poniewaz mimo swego ogromu Bog nie ma czasu
          porozmawiac ze mna osobiscie wiec ja nie mam czasu uwierzyc w jego istnienie.
          On jest wieczny a ja mam mgnienie oka na moje zycie.

          > > Jest
          > > to pierwotna przeszkoda przy rozwazaniach nauka-religia. Z reszta sama
          > religia
          > > jest pierwotna nauka - ciagiem prob opisania i zrozumienia tego co nieznan
          > e.
          >
          > chyba nie tak.
          > nie ciągiem prób,tylko opisaniem tego czego się było świadkiem i czego się
          nie
          > rozumialo a czuło potrzebę opisania.
          > ot i cały kłopot dla potomnych.

          Przykladowo Biblia zawiera ewidentnie ciag prob opisu. Sa one ze soba
          sprzeczne. Kolejni prorocy mieli zasob pojec swoich czasow. Z biegiem czasu
          zmieniala sie wiedza i otaczajaca rzeczywistosc. Boga uzywali do opisu nowego
          nieznanego. Pozostawili ogromny klopot potomnym twierdzac, ze ich niewiedza to
          Slowo Boze.

          > >
          > > Fascynujace jest pytanie co sie stalo z ludzmi gdy spozyli owoc z drzewa
          > zlego
          > > i dobrego? Czy bogowie maja ludzkie pojecie dobra i zla? Czy myslimy podob
          > nie
          > > jak Bog czy tez owoc byl zatruty?
          >
          > ot i problem i początek.
          > co jest dobre a co złe.
          > czy istnieje wogóle coś takiego jak dobro i zło.
          > co ci mówi twoje sumienie?
          > tam szukaj odpowiedzi.
          > pierwszy gryz tego jabłka.

          Moje sumienie odpowiada za moje relacje spoleczne. Jest miernikiem zgodnosci
          mojego postepowania z przekonaniem spolecznosci w ktorej zyje odnosnie zachowan
          korzystnych spolecznie. Gdy spoleczenstwu cos wydaje sie dobre to to wcale nie
          musi byc w koncowym efekcie dobre. Sumienie to jedno a rozroznianie dobra i zla
          do drugie. Byc moze z punktu widzenia Naury-Ewolucji-Chaosu (kolejne definicje
          boga) nie istnieje ani dobro ani zlo. Liczy sie jedynie efekt koncowy -
          zupelnie przypadkowy ale skuteczny. Wiele nakazow spolecznych jest zupelnie
          odmiennie regulowanych w roznych miejscach i czasie. Pokazuje to ich
          irracjonalnosc i brak rozrozniania dobra i zla. Trudno kwestionowac 10
          przykazan bo jest ich tylko 10. Sadzac jednak po 2 przykazaniu mojrzeszowym i
          jego braku u katolikow 10 przykazan to za duzo. Czy jablko bylo zatrute?

          Pozdrawiam
          • Gość: CGN Re: Jestem ateista oportunistaOszolomstwo juz zaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 12:25
            - Jeśli jesteś za różnorodnoscią .to dlaczego "przeszkadza" ci Kagan?

            - Poniewaz jego zbyt gwaltowne wypowiedzi sprowadzaja na manowce i niszcza
            dyskusje, z ktorymi wiaze nadzieje na ciekawa kontynuacje. Gdy chce sobie
            poklac to w odpowiednim ubiorze ide pod budke z piwem. Sa autentyczni i o
            wiele soczystsi od Kagana. Trzeba znac proporcjum, Mocium Pani.
            C: Pokaz, gdzie Kagan przeklina? Przyznaj sie, ze po prostu nie dajesz sobie
            rady z jego argumentacja, wiec po katolicku chcesz zastapic sile argumentu,
            argumentem sily... :(

    • _agnostyk Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana 13.11.02, 06:20
      Ale zaczne od Kagana. Kwestionujesz moj agnostycyzm, ale zignorowales moje
      CREDO sugerujace moje pragnienie poszukiwania prawdy a nie moja pewnosc jej
      posiadania. W miedzyczasie zastawiles na siebie pulapke twierdzac, ze "w teorie
      ewolucji ... sie bowiem nie wierzy, ale sie je weryfikuje empirycznie". Czym
      rozni sie naukowa weryfikacja istnienia dinozaura od tej ktora wykazala
      ostatnio, ze znaleziono prochy brata Jezusa w krypcie identyfikujacej isnienie
      obu tych postaci. Twoja czy moja "wiara" w ewolucje bazuje na opiniach innych
      ludzi, gdyz nikt nie jest w stanie zweryfikowac osobiscie kazdej informacji. A
      nawet najwieksza ilosc informacji nie daje nam pewnosci co do takiej czy innej
      wersji teorji ewolucji. Czyli w koncu zeby nie zwariowac uzywamy swoich szarych
      komurek by dojsc do pewnych konkluzji wykraczajacych poza czysto empiryczne
      fakty. Tak powstala teoria wzglednosci, ktorej prawdziwosc udowodniono
      empirycznie znacznie pozniej od czasu jej odkrycia.
      Dla mnie sam fakt odrzucania dogmatow i zamiar szukania prawdy, juz swiadczy o
      agnocystycznym podejsciu do zycia. A prawda nie zawsze musi byc niemila.

      Ateisto: zgodnosc z logika, obserwacja wcale nie musi wykluczac agnostycznego
      myslenia. Minimum zalozen zawsze prowadzi jednak na manowce. Wlasnie takie
      podejscie zakladalo plaska ziemie bo na okraglej ci na dole by pospadali. Jeden
      element laczy ateistow i teistow: dogmatyczna wizja rzeczywistosci. Nie wolno
      wyjsc poza scisle narzucony krag myslenia uformulowanego juz w przeszlosci.
      Gdyby tuz przed nosem ateisty zdarzylo by sie metafizyczne zjawisko to ten by
      bez zastanowienia okreslil jako swoje urojenie. Jerzy udowodnil nam, ze teisci
      nie wiele roznia sie w tym wzgledzie od ateistow.

      Jerzy, dla ciebie Biblia to "prawda" objawiona a nie zrozumiana. Twierdzisz
      jednak, ze "material dowodowy z Biblii, biologii...itd.. jest bardzo
      przekonujacy, ze za istnieniem swiata stoi inteligentny Stworca".????????
      Jedynym przekonywujacym elementem w Biblii dla mnie jest fakt, ze ta istota-Bog
      wiedziala o ewolucyjnym charakterze przemian materji od czasu Big Bang.
      Calkowicie nie do pojecia staje sie dla mnie w kontekscie twojej wiary, kwestia
      dlaczego ten Bog potrzebowal 15 miliardow lat by stworzyc inteligentne zycie na
      ziemi. I po co my bylismy potrzebni dla tego Boga?
      Tak jak ateisci nie probuja wytlumaczyc celu naszego istnienia na ziemi tak
      teisci nie maja pojecia czemu nas tworzono 15 miliardow lat. Dlaczego Bog nie
      dal duszy prymitywnym mikroorganizmom sprzed 4 miliardow lat ale poczekal az
      sie wyewoluje istota posiadajaca fizyczne mozliwosci MYSLENIA!!! Moj wniosek:
      swiadomosc powstala w czlowieku nie dzieki Bogu ale wbrew niemu i sama Biblia o
      tym pisze. Ten akt siegniecia przez ludzkosc po swiadomosc czyli dusze
      symbolizuje konsumpcja zakazanego owocu z drzewa wiedzy o dobrze i zle.
      Sadze, ze ja, my wszyscy posiadamy DUSZE. Jednym z "empirycznych" dowodow na
      to jest fakt, ze komus dawno temu zalezalo na tym bysmy jej nie mieli a tylko
      zyli w "rajskim" swiecie ignorancji. Buntowniczy charakter czlowieka musial byc
      okielzany a najlepiej sprowadzony do masochistycznego uwielbiania Boga przez
      Hioba. Ale jezeli Biblijny Bog istnieje to kto zaprzeczy istnieniu innych
      metafizycznych sil. Monoteistyczne religie nie twierdza przeciez, ze nie ma
      innych Bogow ale, ze tylko jednemu mamy oddawac czesc. A ja mam cieple miejsce
      w sercu dla Prometeusza.
      • Gość: Kagan Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 07:47
        agnostyk napisał:
        Ale zaczne od Kagana. Kwestionujesz moj agnostycyzm, ale zignorowales moje
        CREDO sugerujace moje pragnienie poszukiwania prawdy a nie moja pewnosc jej
        posiadania.
        K: Zaklasyfikowalem cie do DEISTOW i porownalem twoj swiatopoglad do takich
        wybitnych filozofow jak Filon Aleksandryjczyk czy tez Voltaire i Rousseau.
        Chyba nie masz sie za co obrazac, bo deizm to bardzo trudna, a wiec i malo
        popularna religia (swiatopoglad, jak kto woli).

        A: W miedzyczasie zastawiles na siebie pulapke twierdzac, ze "w teorie ewolucji
        ... sie bowiem nie wierzy, ale sie je weryfikuje empirycznie". Czym rozni sie
        naukowa weryfikacja istnienia dinozaura od tej ktora wykazala ostatnio, ze
        znaleziono prochy brata Jezusa w krypcie identyfikujacej istnienie obu tych
        postaci. Twoja czy moja "wiara" w ewolucje bazuje na opiniach innych
        ludzi, gdyz nikt nie jest w stanie zweryfikowac osobiscie kazdej informacji. A
        nawet najwieksza ilosc informacji nie daje nam pewnosci co do takiej czy innej
        wersji teorji ewolucji. Czyli w koncu zeby nie zwariowac uzywamy swoich szarych
        komurek (SIC) by dojsc do pewnych konkluzji wykraczajacych poza czysto
        empiryczne fakty. Tak powstala teoria wzglednosci, ktorej prawdziwosc
        udowodniono empirycznie znacznie pozniej od czasu jej odkrycia.
        K: Roznica jest taka, ze kosci diznozaurow sa znajdowane ciagle i sa do
        obejrzenia, a wiec i weryfikacji w wielu muzeach, w tym tez i stanowym w
        Melbourne, gdzie jest spory dzial poswiecony ewolucji! Jeszu byl jeden (w/g
        Biblii przynajmniej) i nie ma dotychczas niezbitych dowodow na jego istnienie.
        Teorie wzglednosci zweryfikowano w tym samym stuleciu, w ktorym ona powstala.
        Jeszu zyl podobno ok. 2 tys. lat temu, i wciaz brak dowodow na jego istnienie,
        mimo ze tysiace religiantow z tytulami naukowymi (i naukAwymi) ich szuka...

        Dla mnie sam fakt odrzucania dogmatow i zamiar szukania prawdy, juz swiadczy o
        agnocystycznym podejsciu do zycia. A prawda nie zawsze musi byc niemila.
        K: To jest podejscie sceptyczne, za ktore cie bardzo szanuje, ale nie
        koniecznie od razu agnostyczne. Zreszta, jak wiesz, jest wiele definicji
        agnostycyzmu...

        Ateisto: zgodnosc z logika, obserwacja wcale nie musi wykluczac agnostycznego
        myslenia. Minimum zalozen zawsze prowadzi jednak na manowce. Wlasnie takie
        podejscie zakladalo plaska ziemie bo na okraglej ci na dole by pospadali.
        K: Nie myl brzytwy Ockhama z nieznajomoscia podstawowych praw natury!

        Ag: Jeden element laczy ateistow i teistow: dogmatyczna wizja rzeczywistosci.
        Nie wolno wyjsc poza scisle narzucony krag myslenia uformulowanego juz w
        przeszlosci. Gdyby tuz przed nosem ateisty zdarzylo by sie metafizyczne
        zjawisko to ten by bez zastanowienia okreslil jako swoje urojenie.
        K: Dla mnicha sredniowiecznego parowoz bylby diablem, a szybowiec zapewne
        aniolem... Znow mylisz brak wiedzy ze swiatopogladem... ;(

        Jerzy udowodnil nam, ze teisci nie wiele roznia sie w tym wzgledzie od ateistow.
        K: Roznica spora, bo ateisci (na ogol) wyznaja swiatopoglad naukowy, a wiec
        empiryczny (weryfikowalny)... A teisci uwazaja Biblie, pelna sprzecznosci i
        napisana w okresie niewolnictwa, za wyrocznie... :(

        Ag: Jerzy, dla ciebie Biblia to "prawda" objawiona a nie zrozumiana. Twierdzisz
        jednak, ze "material dowodowy z Biblii, biologii...itd.. jest bardzo
        przekonujacy, ze za istnieniem swiata stoi inteligentny Stworca".????????
        Jedynym przekonywujacym elementem w Biblii dla mnie jest fakt, ze ta istota-Bog
        wiedziala o ewolucyjnym charakterze przemian materji od czasu Big Bang.
        Calkowicie nie do pojecia staje sie dla mnie w kontekscie twojej wiary, kwestia
        dlaczego ten Bog potrzebowal 15 miliardow lat by stworzyc inteligentne zycie na
        ziemi. I po co my bylismy potrzebni dla tego Boga?
        Tak jak ateisci nie probuja wytlumaczyc celu naszego istnienia na ziemi tak
        teisci nie maja pojecia czemu nas tworzono 15 miliardow lat. Dlaczego Bog nie
        dal duszy prymitywnym mikroorganizmom sprzed 4 miliardow lat ale poczekal az
        sie wyewoluje istota posiadajaca fizyczne mozliwosci MYSLENIA!!! Moj wniosek:
        swiadomosc powstala w czlowieku nie dzieki Bogu ale wbrew niemu i sama Biblia o
        tym pisze. Ten akt siegniecia przez ludzkosc po swiadomosc czyli dusze
        symbolizuje konsumpcja zakazanego owocu z drzewa wiedzy o dobrze i zle.
        K: Ciekawe!
        Ag: Sadze, ze ja, my wszyscy posiadamy DUSZE. Jednym z "empirycznych" dowodow
        na to jest fakt, ze komus dawno temu zalezalo na tym bysmy jej nie mieli a
        tylko zyli w "rajskim" swiecie ignorancji. Buntowniczy charakter czlowieka
        musial byc okielzany a najlepiej sprowadzony do masochistycznego uwielbiania
        Boga przez Hioba. Ale jezeli Biblijny Bog istnieje to kto zaprzeczy istnieniu
        innych metafizycznych sil. Monoteistyczne religie nie twierdza przeciez, ze nie
        ma innych Bogow ale, ze tylko jednemu mamy oddawac czesc. A ja mam cieple
        miejsce w sercu dla Prometeusza.
        K: Blad!
        Exodus 20:3 Nie bedziesz mial cudzych bogow OBOK Mnie!
        • d_nutka Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana 13.11.02, 08:16
          Kagan zacytował:"nie będziesz miał cudzych bogów OBOK mnie".
          i ja tu się przyczepię do słowa "cudzych".
          jak je rozumieć?
          jeśli uznamy,ze zostalismy stworzeni na obraz i podobieństwo,to skad to
          słowo "cudzy" obok?
          d_
          • Gość: Kagan Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 08:27
            d_nutka napisała:
            Kagan zacytował:"nie będziesz miał cudzych bogów OBOK mnie".
            i ja tu się przyczepię do słowa "cudzych".
            jak je rozumieć?
            jeśli uznamy,ze zostalismy stworzeni na obraz i podobieństwo,to skad to
            słowo "cudzy" obok?
            d_
            K: Bowiem Biblia jest wewnetrznie sprzeczna, o czym pisalem w watku o
            biblijnych okropienstwach i sprzecznosciach.
            Patrz Genesis 1:26 "A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz,
            podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad
            bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»
            W hebrajskim oryginale jest tu "Elokhim", czyli "Bogowie", stad ta liczba mnoga.
            Wychodzi wiec NA TO, ze na poczatku (Genesis) byl wiecej niz jeden Bog;
            dopiero w Exouds zostal tylko jeden jedyny Jahwe, ktory sie znow pozniej
            rozmnozyl (czy podzielil) w czasach chrzescijanstwa (ale NIE wedlug zydow czy
            muzulmanow)!
            Pozdr.
            Kagan


            • d_nutka Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana 13.11.02, 09:48
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > d_nutka napisała:
              > Kagan zacytował:"nie będziesz miał cudzych bogów OBOK mnie".
              > i ja tu się przyczepię do słowa "cudzych".
              > jak je rozumieć?
              > jeśli uznamy,ze zostalismy stworzeni na obraz i podobieństwo,to skad to
              > słowo "cudzy" obok?
              > d_
              > K: Bowiem Biblia jest wewnetrznie sprzeczna, o czym pisalem w watku o
              > biblijnych okropienstwach i sprzecznosciach.


              biblia jest wewnętrznie sprzeczna dla tych co sprzecznosci poszukują.
              d_
          • rycho7 Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana 13.11.02, 09:23
            d_nutka napisała:

            > Kagan zacytował:"nie będziesz miał cudzych bogów OBOK mnie".
            > i ja tu się przyczepię do słowa "cudzych".
            > jak je rozumieć?
            > jeśli uznamy,ze zostalismy stworzeni na obraz i podobieństwo,to skad to
            > słowo "cudzy" obok?

            A ja pamietam z katechezy: "Nie będziesz miał INNYCH bogów PRZEDE mna".
            Jeden tekst tak wazny i tyle wersji !!!

            Praktyki monopolistyczne. Nie kupuj (Boga) u Zyda. Tak mowi Polak-Katolik?

            Pozdrawiam
            • Gość: Kagan Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 09:28
              Kagan zacytował:"nie będziesz miał cudzych bogów OBOK mnie".
              D: i ja tu się przyczepię do słowa "cudzych".
              jak je rozumieć?
              jeśli uznamy,ze zostalismy stworzeni na obraz i podobieństwo,to skad to
              słowo "cudzy" obok?
              R: A ja pamietam z katechezy: "Nie będziesz miał INNYCH bogów PRZEDE mna".
              Jeden tekst tak wazny i tyle wersji !!!
              Praktyki monopolistyczne. Nie kupuj (Boga) u Zyda. Tak mowi Polak-Katolik?
              Pozdrawiam
              K: BIBLIA TYSIACLECIA Exodus 20:3
              "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!".
              I juz!
              • rycho7 Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana 13.11.02, 09:37
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > K: BIBLIA TYSIACLECIA Exodus 20:3

                Cytujesz jakies posoborowe nowinki. Brak szacunku dla TRADYCJI !!!

                Pzdr
                • Gość: Kagan Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 09:48
                  rycho7 napisał:

                  > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  >
                  > > K: BIBLIA TYSIACLECIA Exodus 20:3
                  >
                  > Cytujesz jakies posoborowe nowinki. Brak szacunku dla TRADYCJI !!!
                  >
                  > Pzdr
                  K: Ta "tradycja" to tlumaczenie ks. Wujka z Wulgaty, czyli Biblia z trzeciej
                  reki...;)
                  Pozdr.
                  Kagan
                  • rycho7 Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana 13.11.02, 14:50
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > K: Ta "tradycja" to tlumaczenie ks. Wujka z Wulgaty, czyli Biblia z trzeciej
                    > reki...;)

                    A oryginaly Essenczykow z ktorej reki? Ok. 1300 lat po spisaniu plus 4000 lat
                    tradycji ustnej.

                    Amen
                    • Gość: Kagan Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 09:09
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):
                      K: Ta "tradycja" to tlumaczenie ks. Wujka z Wulgaty,
                      czyli Biblia z trzeciej reki...;)
                      R: A oryginaly Essenczykow z ktorej reki? Ok. 1300 lat po
                      spisaniu plus 4000 lat tradycji ustnej.
                      K: Na dodatek ocenzurowanej przez zydowskich biblistow... :(
                      Moze by sie tam ( w cenzurze) znalazla praca dla Jerzyka,
                      jak go Cyganie wreszcie przepedza z Ukrainy?
                      R: Amen
                      K: Niech bedzie pochwalony Bog tego Swiata!(2 Koryntianie
                      4:4);)

                  • Gość: Kafar Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.03, 23:15
        • rycho7 Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana 13.11.02, 11:05
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > agnostyk napisał:

          > K: Roznica jest taka, ze kosci diznozaurow sa znajdowane ciagle i sa do
          > obejrzenia, a wiec i weryfikacji w wielu muzeach, w tym tez i stanowym w
          > Melbourne, gdzie jest spory dzial poswiecony ewolucji! Jeszu byl jeden (w/g
          > Biblii przynajmniej) i nie ma dotychczas niezbitych dowodow na jego istnienie.

          Idac do archiwum zakladam, ze na podstawie ksiag metrykalnych uzupelnie swe
          badania genealogiczne. Wierze w to, ze opisano tam jakies istniejace osoby.
          Wiem nawet, ze ksiegi zawieraja ogromne ilosci bledow. Poza tymi ksiegami nie
          mam zadnych innych dowodow. Nawet groby nieoplacone przez 25 lat sa
          likwidowane. Istnienie Jeszu jest bardziej oczywiste niz jednorozcow. Zwoje z
          Qmran jeszcze bardziej uprwadopodobniaja jego ludzkie istnienie.

          Kagan, Ty nie jestes ateista ty jestes wojujacym antyklerykalem. Tobie nawet
          przeszkadza Jeszu czlowiek. Powiniennes dodatkowo unicestwic grob Marxa - jego
          pozanaukowych dokonan tez nie lubisz.

          > Jeszu zyl podobno ok. 2 tys. lat temu, i wciaz brak dowodow na jego
          istnienie,
          > mimo ze tysiace religiantow z tytulami naukowymi (i naukAwymi) ich szuka...

          Maja duzy problem poniewaz za jego zycia nie przypuszczali, ze bedzie tworca
          wielkiej religii. Chrzescianstwo znacznie przeroslo judaizm. Ockneli sie gdy
          zburzono Swiatynie Jerozolimska tak jak zapowiadal Jezus. Niestety po biednym
          rabinie synie prowincjonalnego ciesli nic nie pozostalo. On po prostu wedlug
          opisow nic nie mial. Co wiec mial pozostawic materialnego? Przetrwalo "jego"
          slowo. To chyba daje sie zauwazyc wspolczesnie.

          > Ag: Jeden element laczy ateistow i teistow: dogmatyczna wizja rzeczywistosci.
          > Nie wolno wyjsc poza scisle narzucony krag myslenia uformulowanego juz w
          > przeszlosci. Gdyby tuz przed nosem ateisty zdarzylo by sie metafizyczne
          > zjawisko to ten by bez zastanowienia okreslil jako swoje urojenie.

          Czy ufologiczne spotkanie 3 stopnia byloby metafizyczne ? Na filmach sf
          ufoludki wysiadaja z rakiety w Swiatlosci Wiekuistej. Czy to desant Bogow? Czy
          Swieta Trojca rozmnozyla sie przez paczkowanie? Czy gdyby Agnostyk przyszedl do
          mnie i przedstawil sie jako Bog, czy byloby to zjawisko metafizyczne czy
          psychiatryczne? Czy gdyby jw. przyszedl do mnie Bog to jak mialbym odroznic
          psychiatrie od metafizyki?

          > K: Roznica spora, bo ateisci (na ogol) wyznaja swiatopoglad naukowy, a wiec
          > empiryczny (weryfikowalny)... A teisci uwazaja Biblie, pelna sprzecznosci i
          > napisana w okresie niewolnictwa, za wyrocznie... :(

          Wspolczesni teisci dostosowali sie do postepow nauki i twierdza, ze czesc ich
          twierdzen jest jeszcze nie zweryfikowana lecz kiedys bedzie. Na przyklad na
          Sadzie Ostatecznym. Kagan nie chce przyjac, ze naukowo jest to prawidlowe
          podejscie. Nie zmienia to dla mnie faktu, ze jest to niedorzeczne. Ale to tylko
          moj poglad. Poglady mozemy miec rozne. Dobrze jest sie pieknie roznic.
          Brunetki, blondynki, ...

          > Ag: Jerzy, dla ciebie Biblia to "prawda" objawiona a nie zrozumiana.
          Twierdzisz
          > jednak, ze "material dowodowy z Biblii, biologii...itd.. jest bardzo
          > przekonujacy, ze za istnieniem swiata stoi inteligentny Stworca".????????

          Projekcja ludzkiej osobowosci na rzeczywistosc. Nieumiejetnosc zrozumienia, ze
          tak skomplikowana i wzajemnie "dostosowana" rzeczywistosc musi byc dzielem
          przypadku. Chaos majac do dyspozycji nieograniczony czas ma moc Stworcy.
          Kluczem jest czas i samoeliminacja bledow.

          > Jedynym przekonywujacym elementem w Biblii dla mnie jest fakt, ze ta istota-
          Bog
          > wiedziala o ewolucyjnym charakterze przemian materji od czasu Big Bang.
          > Calkowicie nie do pojecia staje sie dla mnie w kontekscie twojej wiary,
          kwestia
          > dlaczego ten Bog potrzebowal 15 miliardow lat by stworzyc inteligentne zycie
          na
          > ziemi.

          Bog posteopwal rozsadnie. Aby stworzyc homeostaty o tym stopniu rozwoju
          najlepiej wcale nie ingerowac w ich rozwoj. Zawsze cos z tego wyjdzie.

          > I po co my bylismy potrzebni dla tego Boga?

          Starotestamentowy Bog jest po prostu sadysta.

          > Tak jak ateisci nie probuja wytlumaczyc celu naszego istnienia na ziemi tak
          > teisci nie maja pojecia czemu nas tworzono 15 miliardow lat. Dlaczego Bog nie
          > dal duszy prymitywnym mikroorganizmom sprzed 4 miliardow lat ale poczekal az
          > sie wyewoluje istota posiadajaca fizyczne mozliwosci MYSLENIA!!!

          W hinduizmie dusze maja wszystkie zywe organizmy. Zwalczajac AIDS tez mordujemy
          kolejne wcielenia marnych dusz.

          > Moj wniosek:
          > swiadomosc powstala w czlowieku nie dzieki Bogu ale wbrew niemu i sama Biblia
          o
          > tym pisze. Ten akt siegniecia przez ludzkosc po swiadomosc czyli dusze
          > symbolizuje konsumpcja zakazanego owocu z drzewa wiedzy o dobrze i zle.

          Samoswiadomosc to jest cos innego niz dusza. Blisko ale nie to samo.

          > Ag: Sadze, ze ja, my wszyscy posiadamy DUSZE.

          Albo wszyscy z wirusem AIDS wlacznie albo nikt, takze czlowiek nie. Jezeli
          dusza jest tym czym sie roznimy od materii nieozywionej. Odroznienie czlowieka
          od innych zwierzat nie jest juz takie oczywiste. Ma bowiem glownie charakter
          ilosciowy a nie ewidentnie jakosciowy. Oczywiscie odroznienie jest niewatpliwe
          jako innego gatunku. Natomiast cechy wylacznie ludzkie szybko sie rozmywaja w
          trakcie badan.

          > Jednym z "empirycznych" dowodow
          > na to jest fakt, ze komus dawno temu zalezalo na tym bysmy jej nie mieli a
          > tylko zyli w "rajskim" swiecie ignorancji.

          To jest przypowiesc biblijna a nie zapis na wideo wywiadu z Bogiem. Komus dawno
          temu zalezalo na tym aby zrozumiec roznice miedzy czlowiekiem a zwierzetami.
          Wyszedl z tego piekny poetycki zapis.

          > Buntowniczy charakter czlowieka
          > musial byc okielzany a najlepiej sprowadzony do masochistycznego uwielbiania
          > Boga przez Hioba.

          Czlowiek jest najgrozniejszym drapieznikiem na Ziemi. W interesie ludzkosci
          jest okielznanie naturalnej agresji jednostek ludzkich. Agresje ta
          zinstytucjonalizowaly panstwa. Efekty przykladowo w wykonaniu Hitlera lub
          Slalina znane aczkolwiek nikogo nie powinny zaskakiwac.

          > Ale jezeli Biblijny Bog istnieje to kto zaprzeczy istnieniu
          > innych metafizycznych sil. Monoteistyczne religie nie twierdza przeciez, ze
          nie
          > ma innych Bogow ale, ze tylko jednemu mamy oddawac czesc.

          W sensie metafizycznym to prawda. Bogow jest jak mrowkow. Monoteisci obcych
          bogow zamieniaja zawsze w diably. W swiadomosci spolecznej nie jest to takie
          proste. Przykladem moga byc dobre polskie diably: Rokita, Boruta (zle sa
          niemieckie).

          > A ja mam cieple miejsce w sercu dla Prometeusza.

          Bogowie pierwotnie byli odbiciem zlowrogich sil przyrody. Starotestamentowy
          Jahwe to tez zlosliwy starzec nadajacy sie jedynie do domu starcow. Jezus
          pragnal go jedynie zhumanizowac.

          Prometeusz jest przykladem konsekwencji tworcow umoralniajacych przypowiesci.
          Pokazuje nieuchronnosc kary. Ideal prawny.

          Pozdrawiam
      • Gość: Kagan Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 08:18
        agnostyk napisał: Jeden element laczy ateistow i teistow: dogmatyczna wizja
        rzeczywistosci. Nie wolno wyjsc poza scisle narzucony krag myslenia
        uformulowanego juz w przeszlosci. Gdyby tuz przed nosem ateisty zdarzylo by sie
        metafizyczne zjawisko to ten by bez zastanowienia okreslil jako swoje
        urojenie. Jerzy udowodnil nam, ze teisci nie wiele roznia sie w tym wzgledzie
        od ateistow.
        K: Tu sie zbytnio zagalopowales. oczywiscie, byli "ateisci-komunisci", ktorzy
        byli dogmatykami, ale przeciez komunizm w sowieckim (a wiec dominujacym)
        wydaniu to byla tez de facto religia: Bogami byli Marks, Engels, Lenin i
        Stalin, Pismem Sw. uprzednio spreparowane wyjatki z dziel Marksa i Englesa, a
        kosciolem kompartia. Wspolczesny ateizm ma wiecej wspolnego z Oswieceniem i
        Russell'em niz z komuchami, i opiera sie ciaglej weryfikacji tej ideologii w
        swietle osiagniec nauki. Stad jest to ideologia niedogmatyczna z natury i
        zmieniajaca sie w czasie, w odroznieniu od tradycyjnej religii, ktora
        doktrynalnie jest na etapie dawnych koczownikow z Bliskiego Wschodu (tysiace
        lat temu), a obrzedowo i mentalnie w sredniowieczu...

        Ag: Jerzy, dla ciebie Biblia to "prawda" objawiona a nie zrozumiana. Twierdzisz
        jednak, ze "material dowodowy z Biblii, biologii...itd.. jest bardzo
        przekonujacy, ze za istnieniem swiata stoi inteligentny Stworca".????????
        Jedynym przekonywujacym elementem w Biblii dla mnie jest fakt, ze ta istota-Bog
        wiedziala o ewolucyjnym charakterze przemian materji od czasu Big Bang.
        K: I co z tego?

        Ag: Calkowicie nie do pojecia staje sie dla mnie w kontekscie twojej wiary,
        kwestia dlaczego ten Bog potrzebowal 15 miliardow lat by stworzyc inteligentne
        zycie na ziemi. I po co my bylismy potrzebni dla tego Boga?
        Tak jak ateisci nie probuja wytlumaczyc celu naszego istnienia na ziemi tak
        teisci nie maja pojecia czemu nas tworzono 15 miliardow lat.
        K: Czemu wszystko ma miec swoj cel? Jaki cel maja tzw. ruchy Browna czy
        wedrowka ziemi razem z ukladem slonecznym po galaktyce? Czy tasiemce, glisty
        ludzkie, wirus HIV itp. byly tez celowo (i przez kogo) stworzone?

        Ag: Dlaczego Bog nie dal duszy prymitywnym mikroorganizmom sprzed 4 miliardow
        lat ale poczekal az sie wyewoluje istota posiadajaca fizyczne mozliwosci
        MYSLENIA!!! Moj wniosek: swiadomosc powstala w czlowieku nie dzieki Bogu ale
        wbrew niemu i sama Biblia o tym pisze. Ten akt siegniecia przez ludzkosc po
        swiadomosc czyli dusze symbolizuje konsumpcja zakazanego owocu z drzewa wiedzy
        o dobrze i zle.
        K: Swiadomosc to NIE jest dusza! Wybitny katolicki psycholog J. Nuttin
        (STRUKTURA OSOBOWOSCI PWN 1968) tak bynajmniej NIE twierdzi, a jest wsrod
        katolikow bodajze najlepszym znawca osobowosci ludzkiej!

        Ag: Sadze, ze ja, my wszyscy posiadamy DUSZE. Jednym z "empirycznych" dowodow
        na to jest fakt, ze komus dawno temu zalezalo na tym bysmy jej nie mieli a
        tylko zyli w "rajskim" swiecie ignorancji.
        K: Zaraz, zaraz, jak dusza=swiadomosc, to jak bysmy be duszy wiedzieli, ze
        zyjemy w w "rajskim" swiecie ignorancji?

        Ag: Buntowniczy charakter czlowieka musial byc okielzany a najlepiej
        sprowadzony do masochistycznego uwielbiania Boga przez Hioba. Ale jezeli
        Biblijny Bog istnieje to kto zaprzeczy istnieniu innych metafizycznych sil.
        K: Bog jest z def. WSZYSTKIM (wszechobecny), wiec NIC nie moze byc poza nim!

        Ag: Monoteistyczne religie nie twierdza przeciez, ze nie ma
        innych Bogow ale, ze tylko jednemu mamy oddawac czesc. A ja mam cieple miejsce
        w sercu dla Prometeusza.
        K: BLAD! Exodus 20:3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!
        OBOK mnie! NIE chce byc zlosliwy, ale jak piszesz o chrzescijanstwie, to
        konsultuj to co piszesz z Biblia...
        Pozdr.
        Kagan (heretyk, bluznierca, zyd itp. itd.) ;)
        • rycho7 Re: Agnostyk do ateistow, teistow i Kagana (2) 13.11.02, 11:45
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > agnostyk napisał:

          > Stad jest to ideologia (ateizm) niedogmatyczna z natury i
          > zmieniajaca sie w czasie,

          Kagan uswiadomil mi, ze dogmatem ateizmu jest metodologia naukowa. Ja sie
          zgadzam, ze metodologia ta jest bardzo dobra i nie mamy nic lepszego.

          Ale w jej dobroc moge jedynie wierzyc. Wole wierzyc w omylnosc ludzi i nauki
          niz w boskiego manipulatora z zaswiatow.

          > K: Czemu wszystko ma miec swoj cel? Jaki cel maja tzw. ruchy Browna czy
          > wedrowka ziemi razem z ukladem slonecznym po galaktyce? Czy tasiemce, glisty
          > ludzkie, wirus HIV itp. byly tez celowo (i przez kogo) stworzone?

          Celowosc jest ludzkim sposobem myslenia. Jakos przeciez trzeba myslec i
          edukowac przyszle pokolenia. Natura-Chaos nie ma problemow z
          mysleniem. Jest totalnie bezmyslna. Nie stawia sobie tez zadnych celow. Koszmar?

          > K: Zaraz, zaraz, jak dusza=swiadomosc, to jak bysmy be duszy wiedzieli, ze
          > zyjemy w w "rajskim" swiecie ignorancji?

          W przypowiesci chodzi o raj braku samoswiadomosci. Stan po dragach lub alkoholu.

          > K: Bog jest z def. WSZYSTKIM (wszechobecny), wiec NIC nie moze byc poza nim!

          Z definicji nie jest wszystkim. Wszechobecnosc oznacza obserwowalnosc w
          systemie. Obserwowalnosc to co innego niz sterowalnosc. A jeszcze
          czyms innym jest zawieranie wszystkiego. Bog nie zawiera nas i diablow. Nie
          steruje tez nami. Delegowal sterowalnosc na nas i uczynil nas odpowiedzialnymi.

          > K: BLAD! Exodus 20:3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!
          > OBOK mnie! NIE chce byc zlosliwy, ale jak piszesz o chrzescijanstwie, to
          > konsultuj to co piszesz z Biblia...

          Pojecia Boga (katolickiego) i boga (metafizycznego) roznia sie. Szatan jest
          metafizyczny mimo iz nie jest Bogiem. Diably katolickie to bogowie innych
          religii czyli cudzy bogowie. Slowianskie krasnoludki sa oczywiscie takze
          bogami. Dla katolikow byly jednak zbyt drobne aby je zwalczac i nie zostaly
          zdemonizowane. Jak mniemam w odroznieniu wspolczesnie od Kagana. Przy okazji
          Kagan po obejrzeniu twego wizerunku zrozumialem demonizowanie Ciebie przez
          Jerzego. Masz brodke trefiona jak u niemieckich diablow i demoniczne
          spojrzenie. Rzucim Cie na stos jak legionisci sie w "Pierwszej Brygadzie" ze
          spiewem na ustach.

          Pozdrawiam
      • apf Dusza, duszenie, duszności... 13.11.02, 08:52
        Nie posiadam duszy i wcale nie odczuwam jej braku. Dusza to rodzaj wędzidła,
        które pozwala manipulować człowiekiem.

        Tak, udusiłem własną duszę, czym pozbawiłem się szansy na życie wieczne.
        • Gość: Kagan Re: Dusza, duszenie, duszności... IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 09:17
          apf napisał:
          Nie posiadam duszy i wcale nie odczuwam jej braku. Dusza to rodzaj wędzidła,
          które pozwala manipulować człowiekiem.
          Tak, udusiłem własną duszę, czym pozbawiłem się szansy na życie wieczne.
          K: Ja ja zas tylko wydusilem z siebie, i trzymam na wszelki wypadek.
          Problem tylko gdzie, bo ona nie jest przeciez materialna... ;)
          Pozdr.
          Kagan
          • Gość: Kagan Dusza w Konstytucji PRL! IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 06:45
            Artykul 73 (stan na lipiec 1952 roku):
            "... Winni przewlekania albo przejawiajacy BEZDUSZNY i
            biurokratyczny stosunek do skarg i zazalen obywateli
            pociagani beda do odpowiedzialnosci".
            A oszolomy prawicowo-katolskie atakuja PRL, ktora miala
            DUSZE nawet w swej Konstytucji!
            Kagan
        • Gość: Jerzy A czy masz psychikę? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 12:02
          apf napisał:

          > Nie posiadam duszy i wcale nie odczuwam jej braku. Dusza to rodzaj wędzidła,
          > które pozwala manipulować człowiekiem.
          >
          > Tak, udusiłem własną duszę, czym pozbawiłem się szansy na życie wieczne.

          Podobno udusiłeś 'duszę.'
          czyli miałeś ją kiedyś, ale teraz rzekomo nie masz.
          A czy masz psychikę?
          W twoim poście słyszę krzyk człowieka zagubionego, który mimo wszystko, szuka
          ratunku.

          Jerzy

          • rycho7 Jerzy zgadnij czy mam psychikę? 13.11.02, 14:58
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Podobno udusiłeś 'duszę.'
            > czyli miałeś ją kiedyś, ale teraz rzekomo nie masz.
            > A czy masz psychikę?
            > W twoim poście słyszę krzyk człowieka zagubionego, który mimo wszystko, szuka
            > ratunku.

            W sensie symbolicznym kazdy czlowiek ma dusze. Bedac biologicznie odrebnym
            gatunkiem mozemy przypisac sobie cechy wyrozniajace nas. Dusza jest jedna z
            takich cech. Mnie moja dusza w niczym nie zawadza. Zaluje jednak gdy nie
            rozumiem jej rozmowy z dusza pieknej rozy.

            Pozdrawiam aczkolwiek wolalbym w tej dyskusji uzywac Amen. Kiedys moi zydowscy
            przyjaciele na klawialurze na klawiszu ENTER nakleili AMEN. To podobno to samo.
            • Gość: Kagan Re: Jerzy zgadnij czy mam psychikę? IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 09:28
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              Podobno udusiłeś 'duszę.' czyli miałeś ją kiedyś, ale
              teraz rzekomo nie masz. A czy masz psychikę?
              W twoim poście słyszę krzyk człowieka zagubionego, który
              mimo wszystko, szuka ratunku.

              R: W sensie symbolicznym kazdy czlowiek ma dusze. Bedac
              biologicznie odrebnym gatunkiem mozemy przypisac sobie
              cechy wyrozniajace nas. Dusza jest jedna z takich cech.
              Mnie moja dusza w niczym nie zawadza. Zaluje jednak gdy
              nie rozumiem jej rozmowy z dusza pieknej rozy. Pozdrawiam
              aczkolwiek wolalbym w tej dyskusji uzywac Amen. Kiedys
              moi zydowscy przyjaciele na klawialurze na klawiszu
              ENTER nakleili AMEN. To podobno to samo.
              K: Niezupelnie... To raczej FIAT! ;)

          • Gość: Kagan Dusza to nie osobowosc! IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 09:37
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            Podobno udusiłeś 'duszę.' czyli miałeś ją kiedyś, ale
            teraz rzekomo nie masz. A czy masz psychikę?
            K: Jerzyku! znakomity chrzescijanski psycholog, profesor
            uniwersytetu w Louvain (Belgia, Aniu), Joseph Nuttin
            napisal byl ksiazke p.t. LA STRUCTURE DE LA PERSONNALITE
            (Struktura osobowosci, wyd. polskie PWN w r. 1968). I
            zauwaz, ze nigdzie w tej ksiazce nie wspomina on o tzw.
            duszy! A przeciez psychika, to czesc osobowosci, jak nie
            to samo. Przez osobowosc rozumie sie bowiem najczesciej
            bowiem caloksztalt funkcji psychicznych...
            Kagan
            • Gość: Huda Re: Duch ateisty :)))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 22:33

              Duch ateisty

              ...a w każdy wieczór mglisty
              Coś u mnie w domu zgrzyta,
              A jest to duch ateisty,
              Więc się zazwyczaj go pytam:
              Duszo, duszo pokutna!
              Co tak siedzisz i jęczysz?
              Czemu żeś taka smutna,
              Żeż czemu tak się męczysz?
              Na to mi z narożnika
              Tak odpowiada dusza:
              Jam jest duch bezbożnika,
              Czyli że ateusza,
              Jeśli mam mówić szczerze,
              Faktycznie nie ma tu mnie,
              Bo sam w siebie nie wierzę...
              Pan szanowny rozumie?
              Tutaj piszczelem skinął,
              Wypuścił z gęby dyma,
              W powietrzu się rozpłynął
              I faktycznie go ni ma...
              Tyle że smród zostawił
              I kawałek zasłony...
              Oko lśni jak latarnia,
              Błyszczy łańcuch ze srebra...
              Panie, cóż za męczarnia!
              - jęknął, drapiąc się w żebra.
              Ot, niesmaczne kawały.
              Czy zemsta? Diabli wiedzą!
              Nie ma mnie przez dzień cały
              Zgodnie ze ścisłą wiedzą,
              Aż tu na pół minuty
              Zjawiam się jako strzyga...
              Duch ze mnie psu na buty,
              Skąd więc cała intryga?
              Tu znów cieniutko kwiknął,
              Siadł przed telewizorem,
              Chciał popatrzeć, lecz zniknął,
              Cuchnąc siarkowodorem...
              Myślę, że facet taki,
              Co zjawia się i znika,
              Musiał mieć jakieś braki
              W wykształceniu laika...
              Mógł dźwigać sentymenty
              Z czasów, gdy był malutki,
              Może nie wierzył w świętych,
              Lecz wierzył w krasnoludki?
              O... znowu z jakiejś szpary
              Wyłazi na podłogę... Cześć!
              No, co powiesz, stary?
              Panie! Ja już nie mogę!!!

              Andrzej Waligórski
    • Gość: Jerzy Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teistą? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 08:23
      Witaj agnostyku,
      Wklejam ten tekst jeszcze raz, bo powyżej moja wypowiedź została natychmiast
      zakaganiona.
      Mam ochotę wejść do tej dyskusji, ale na podtstawie tego, co do tej pory
      napisałeś wnioskuję, że nie za bardzo czytałeś Biblię, może razcej trochę o
      Biblii i atakach na nią.
      Po drugie, podchodzisz do dyskusji w taki sposósb, że komunikujesz lekką
      pogardę dla teistów. Jeszcze kilka uwag w tekście:

      _agnostyk napisał:

      > A ja wlasciwie ciekaw bylbym opini dogmatycznie wierzacych. Toz to bedzie dla
      n
      > ich meczarnia dyskutowac z
      > ludzmi o otwartych pogladach.
      > Ich glownym pytaniem jest zwykle, "kto stworzyl wszechswiat?" implikujac, ze
      st
      > worzyl go "bog", na co ja pytam
      > retorycznie, a kto stworzyl "boga".
      > W obu pytaniach isnieje zalozenie, ze we wszystkim musi byc poczatek i
      koniec.
      > Taka pozycja jest absurdalna dla
      > "plaszczaka" (czyli istoty dwuwymiarowe)j, ktory znalazl by sie na
      powierzchni
      > kuli. Moze wedrowac do przodu lub
      > do tylu i nigdy nie znajdzie poczatku czy konca.

      Jerzy: I tutaj popełniasz sofizmat błędnego dylematu,że istnieją tylko te dwie
      alternatywy.
      Teizm, bazując na Bibli, twierdzi, że Bóg jest wieczny, nie ma początku ani
      końca. Ty idziesz w drugą stronę i zakładasz, że to martwa materia jest
      wieczna.
      Kontrast naszych światopoglądów jest taki, że teizm twierdzi, że Bóg -
      Inteligencja, któr stworzyła wszystko, jest wieczny.
      Ty zakładasz, że to materia jest wieczna. Bedziesz miał problem wyjasnić, skąd
      sie wzięła inteligencja, a potem wszelkie formy życia, z których każde ma
      własny kod genetyczny.

      A: Uwazam, ze ogolnie pojeta "materia" czyli to co oserwujemy naszymi zmyslami
      nigdy nie mialo swego poczatku ani
      > konca. "Big bang" czyli wielki wybuch byl jednym z niekonczacym sie wydarzen
      w
      > naszym lub innym
      > wszechswiecie. Ale wazniejszym pytaniem niz te dotyczace "poczatku"
      czy "konca"
      > , jest kwestia naszej
      > egzystencji
      > razem z nasza swiadomoscia. Wierze, ze jest ono nieprzypadkowe.

      Jerzy: Piszesz, że 'wierzysz.' Ja też wierzę, tylko w co innego. Materiał
      dowodowy z Biblii, biologii, archeologii, geologii, etyki, prawa, ... jest dla
      mnie bardzo przekonujący, że za istnieniem świata stoi Inteligentny Stwórca.

      A: Ze istnieje cel
      > w ewolucyjnym wytworzeniu sie
      > istot myslacych na naszej planecie w szczegolnosci i w naszym wszechswiecie w
      o
      > golnosci.

      Jerzy: To jak twoim zdaniem martwa materia uczynuiła wszytsko teleoologicznie?

      A: Cel jaki przedstawiaja
      > nam religie szczegolnie te monoteistyczne jest tak trywialny, ze odczuwam
      wspol
      > czucie dla tych co chcieli by bronic
      > takiego punktu wiedzenia.

      Jerzy: Tutaj jesteś emocjonalny - odczuwam w tym pogardliwy stosunek do
      teistów.

      A: Jedynymi moimi Rodzicami byli moj Ojciec i moja Matka
      > , ktorzy dali mi fizyczny i umyslowy
      > ksztal ktory posiadam. Nie moge byc synem tego "tatusia" w niebie bo gdyby
      nawe
      > t on istnial to JA w zadnym stopniu
      > go nie przypominam. Nigdy, nigdy nie potrafilbym potraktowac MOJE DZIECKO tak
      j
      > ak on potraktowal Hioba.

      Jerzy: Nie rozumiesz księgi Hioba (chyba jej nie czytałeś, powtarzasz jakiś
      russelowski zarzut) ani Bożych planów wobec ludzkiego życia. Dla mnie księga
      Hioba jest źródłem wielkiej pociechy w sytuacjach trudnych. Nie muszę
      wszystkiego wiedzieć, ale jedno moge nauczyć się od Hioba - że ostatnie zdanie
      nalezy do Boga. Doświadczenie, które dopuszcza, mają swój wieczny cel - przez
      to krótkie życie na ziemi Pan Bóg przygotowuje nas do wieczności.
      Hiob 19,25 Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad
      prochem stanie!
      19,26 Że potem, chociaż moja skóra jest tak poszarpana, uwolniony od swego
      ciała będę oglądał Boga.
      19,27 Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go, nie kto inny

      >
      > Z drugiej strony zadziwiajaca jest zbierznosc miedzy alegorycznym opisem
      powst
      > ania wszechswiata w Biblii z tym
      > co wiemy na ten temat z naszych badan naukowych i zmian materii od
      czasow "Big
      > Bangu". Tak jak by jakas
      > spirytualna sila obserwala ta zmiane i chciala sobie ten proces przywlaszczyc
      o
      > pisujac pozniej nam wlasna wersje
      > wydarzen w Biblii. Najciekawszym elementem Biblijnej historji powstania jest
      s
      > porzycie przez Ewe jablka z drzewa
      > wiedzy.

      Jerzy: Skąd to wziąłeś, że Ewa zjadła 'jabłko.' Wiesz więcej, niż pisze Biblia.
      Na pewno ja czytałeś?

      A: Ten symboliczny akt stanowi dla mnie pierszy krok czlekoksztaltnego zwi
      > erzecia w kierunku posiadania
      > swiadomosci i DUSZY. Ludzkosc posiadla dusze, czyli swiadomosc nie
      dzieki "bogu
      > " ale wbrew niemu, pragnac
      > posiasc wiedze nawet jezeli mialo to nas kosztowac porzuceniem "raju"
      ignoranc
      > ji.
      > Kim wiec byl "Szatan" ??? W mytologii Grekow istnieje podobna postac
      Prometeusz
      > a, ktory wbrew wbrew Zeusowi
      > przyniosl swiatlo (ogien) dla ludzkosci i zaplaci za to torturami (pieklem?)
      >
      > To wszystko moze byc nonsensem, albo moze byc przyslowiowym "czubkiem gory
      lo
      > dowej" w WALCE miedzy
      > "zlem" a "dobrem". Tylko kto w tej walce reprezentuje "dobro" a kto "zlo"?

      Jerzy: A czy czytałeś, co Biblia pisze o pochodzeniu Szatana i zła? Mam
      odczucie, że projektujesz na Biblię różne mity oraz poglądy antybiblistów. W
      konsekwencji, nie polemizujesz z teizmem, ale ze swoimi wyobrażeniami na temat
      teizmu.

      Pozdrawiam,
      Jerzy

      • Gość: Kagan Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teista? IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 08:30
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):
        Witaj agnostyku, Wklejam ten tekst jeszcze raz, bo powyżej moja wypowiedź
        została natychmiast zakaganiona.
        K: A teraz to ty "zajerzykowales" ten watek!;)
        I podaj wreszcie swe personalia, tak jak ja to zrobilem, ujawnij tez zrodla
        swych dochodow i nazwe swej sekty! Niech nie tylko slowa, ale i czyny swiadcza
        o tobie na tym forum!


        • Gość: Ania Re: Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teist IP: *.upc.chello.be 13.11.02, 08:36
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          K: A teraz to ty "zajerzykowales" ten watek!;)
          I podaj wreszcie swe personalia, tak jak ja to zrobilem, ujawnij tez zrodla
          swych dochodow i nazwe swej sekty!


          Po pierwsze to Jerzy nie pisal do ciebie.

          Personalia podales prawdziwe a reszta to stek klamstw.



          Niech nie tylko slowa, ale i czyny swiadcza
          o tobie na tym forum!

          Napisz cos o szkole oficerskiej i o generale Kufflu pod ktorego kierunkiem
          poznawales tajniki kontrwywiadu.

          To mnie bardzo interesuje.
          • Gość: Kagan Re: Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teist IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 09:10
            K: A teraz to ty "zajerzykowales" ten watek!;)
            Podaj wreszcie swe personalia, tak jak ja to zrobilem, ujawnij tez zrodla
            swych dochodow i nazwe swej sekty!
            A: Po pierwsze to Jerzy nie pisal do ciebie.
            K: Czyzby? ja te wiadomosc bowiem legalnie otrzymalem!

            A: Personalia podales prawdziwe a reszta to stek klamstw.
            K: Przyklady prosze, a nie bezpodstawne pomowienia!

            K: Niech nie tylko slowa, ale i czyny swiadcza
            o tobie na tym forum!

            A: Napisz cos o szkole oficerskiej i o generale Kufflu pod ktorego kierunkiem
            poznawales tajniki kontrwywiadu. To mnie bardzo interesuje.
            K: Szkola byla "part-time" (podczas i po studiach). Tajnikow ( w sensie
            tajemnicy wojskowej) za wiele nie poznalem, raczej ogolne metody "lapania
            szpiegow", znane tez wowczas w NATO. I gen. Kuffel mnie tam bynajmniej nie
            uczyl, a tylko uczeszczalem razem z jego kuzynem. Uczyli mnie tam zreszta
            glownie majorowie i pulkownicy, a nie generalicja...;)
            Co do reszty, to nie powiedzialem agentom CIA jak mnie przesluchiwali, wiec
            czemu mialbym tobie?
            • Gość: Ania Re: Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teist IP: *.upc.chello.be 13.11.02, 09:28
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              A: Personalia podales prawdziwe a reszta to stek klamstw.
              K: Przyklady prosze, a nie bezpodstawne pomowienia!

              Juz ci kilka osob udowodnilo ,ze te twoje doktoraty to zadne doktoraty.

              Z pracy tez cie wywalili kolego.Twierdzisz ,ze wygrales proces ale zaslaniasz
              sie tajemnica-zwykly pretekst.Tym bardziej,ze twierdziles w pierwszym poscie do
              Rity,ze wygrales.Teraz piszesz,ze pierwszy przegrales.
              Krecisz jak najety.



              > K: Niech nie tylko slowa, ale i czyny swiadcza
              > o tobie na tym forum!
              >
              > A: Napisz cos o szkole oficerskiej i o generale Kufflu pod ktorego
              kierunkiem
              > poznawales tajniki kontrwywiadu. To mnie bardzo interesuje.
              > K: Szkola byla "part-time" (podczas i po studiach).

              A co to takiego?Pisales,ze studiowales 5 lat w szkole oficerskiej wiec o co tu
              chodzi?
              Na jakiej uczelni w jakich latach?

              Tajnikow ( w sensie
              tajemnicy wojskowej) za wiele nie poznalem, raczej ogolne metody "lapania
              szpiegow", znane tez wowczas w NATO. I gen. Kuffel mnie tam bynajmniej nie
              uczyl, a tylko uczeszczalem razem z jego kuzynem.

              Pisales do Krakena w jednym z postow,ze tajniki kontrwywiadu poznawales pod
              kierunkiem generala Kuffla ;a na jakiej zasadzie zalapales sie na te wyklady
              kontrwywiadu?

              Uczyli mnie tam zreszta
              glownie majorowie i pulkownicy, a nie generalicja...;)
              Co do reszty, to nie powiedzialem agentom CIA jak mnie przesluchiwali, wiec
              czemu mialbym tobie?

              AAA tajemnica wojskowa?A podobno piszesz wszystko.To bylo dawno teraz CIA to
              nasz sojusznik mozesz pisac smialo.
              • Gość: Kagan Re: Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teist IP: *.vic.bigpond.net.au 13.11.02, 09:46
                A: Personalia podales prawdziwe a reszta to stek klamstw.
                K: Przyklady prosze, a nie bezpodstawne pomowienia!

                A: Juz ci kilka osob udowodnilo ,ze te twoje doktoraty to zadne doktoraty.
                K: Pierwsze slysze? Na jakiej podstawie mówisz przeciw bliźniemu twemu kłamstwa
                jako świadek? Zamiast napisac do uniwersytetow Monash czy Melbourne, wierzysz
                na slowo roznym kolargolom i innym klamcom... :(
                Zadroscisz mi, czy co? W Belgii tez mozesz studiowac, jak jestes tam legalnie!

                A: Z pracy tez cie wywalili kolego.Twierdzisz ,ze wygrales proces ale
                zaslaniasz sie tajemnica-zwykly pretekst.Tym bardziej,ze twierdziles w
                pierwszym poscie do Rity,ze wygrales.Teraz piszesz,ze pierwszy przegrales.
                K: Nie czepiaj sie szczegolow! Pewnie nigdy nie pracowalas, albo od poczatku
                czyscilas kible, to nigdy nie stracilas pracy. W USA ludzie traca prace srednio
                co 5 lat, i to NIE jest zadne przestepstwo!
                Czemu sie ponizasz do tak nieudolnych aatkow ad personam, i to chowajac sie,
                jak Jerzy za nickiem, aby nikt nie mogl ciebie tak "zlustrowac"?... :(

                A: Krecisz jak najety.
                K: Nic nie krece! To ty sie bawisz w sledczego, a ja ci nie muze sie spowiadac.
                Podaj swoje nazwisko i imie, abym mogl sprawdzic twa "kartoteke", tak jak
                ty sprawdzasz moja!

                K: Niech nie tylko slowa, ale i czyny swiadcza o tobie na tym forum!
                A: Napisz cos o szkole oficerskiej i o generale Kufflu pod ktorego
                kierunkiem poznawales tajniki kontrwywiadu. To mnie bardzo interesuje.
                K: Szkola byla "part-time" (podczas i po studiach).
                A: A co to takiego?Pisales,ze studiowales 5 lat w szkole oficerskiej wiec o co
                tu chodzi?
                K: Pisalem: 5 lat (4 podczas studiow i 1 rok po)!
                A: Na jakiej uczelni w jakich latach?
                K: Najpierw ty napisz, gdzie i kiedy ty studiowalas, i co!
                Jesli w ogole cos studiowalas... :(

                K: Tajnikow ( w sensie tajemnicy wojskowej) za wiele nie poznalem, raczej
                ogolne metody "lapania szpiegow", znane tez wowczas w NATO. I gen. Kuffel mnie
                tam bynajmniej nie uczyl, a tylko uczeszczalem razem z jego kuzynem.
                A: Pisales do Krakena w jednym z postow,ze tajniki kontrwywiadu poznawales pod
                kierunkiem generala Kuffla ;a na jakiej zasadzie zalapales sie na te wyklady
                kontrwywiadu?
                K: Cos ci sie pokrecilo, pisalem, ze Kuffel byl wtedy szefem kontrwywiadu.
                I nie "lapalem sie", ale bylem "zlapany" (skierowany z poboru, jako student)...

                K: Uczyli mnie tam zreszta glownie majorowie i pulkownicy, a nie
                generalicja...;) Co do reszty, to nie powiedzialem agentom CIA jak mnie
                przesluchiwali, wiec czemu mialbym tobie?
                A: AAA tajemnica wojskowa?A podobno piszesz wszystko.To bylo dawno teraz CIA to
                nasz sojusznik mozesz pisac smialo.
                K: Niezupelnie! Izrael tez niby sojusznik, a raz po raz wyrzucaja izraelskich
                szpiegow z USA... Widac, ze nie masz pojecia o wojsku...;(

                • Gość: znawca PAN BOG JEST ! IP: *.vline.pl 13.11.02, 12:23
                  Spotkalem go wczoraj w pubie przy barze jak byl na piwie......tak sie
                  przedstawil jako : Pan
                  Bog .
                  Po dluzszej rozmowie dowiedzialem sie,ze nigdy nie mial zadnego
                  syna......
                  Czemu nie siedzisz w niebie spytalem Pana Boga ?.
                  Odpowiedzial,ze w niebie jest nudno odkat wyprowadzily sie rozrywkowe anioly
                  pietro nizej......
                  Po co stworzyles Czlowieka,Swiat,itp. spytalem.
                  Odpowiedzial,ze po to aby czuc sie lepszym od innych i byc na gorze oraz
                  cieszyc sie z ich nieszczesc ( wojny,glod itp. ).
                  To sadyzm mowie mu. Odpowiedzial,ze oczywiscie,ze jest sadysta ,Biblia wyraznie
                  o tym mowi,ale nie mniejszym niz Ludzkosc stworzona na Jego podobienstwo.....
                  Czyli jestesmy siebie warci mowie do Pana Boga. Ogolnie tak.... odpowiedzial
                  Pan Bog,tyle,ze Ja mam wasze-ludzkie umysly w garsci,a wy Mojego
                  nie .....odpowiedzial.
                  • rycho7 A jakie piwo wybral? n/t 13.11.02, 15:06
                  • rycho7 Re: PAN BOG JEST ! lub bywa !!! 13.11.02, 15:13
                    Gość portalu: znawca napisał(a):

                    > Czyli jestesmy siebie warci mowie do Pana Boga. Ogolnie tak.... odpowiedzial
                    > Pan Bog,tyle,ze Ja mam wasze-ludzkie umysly w garsci,a wy Mojego
                    > nie .....odpowiedzial.

                    Zapytaj go jeszcze co z umyslami ateistow. Co nam zrobi jak nas dorwie? I
                    dlaczego jako Wszechmogacy doprowadzil do wyprowadzki aniolow? Ponadto dlaczego
                    jako Wszechobecny nie jest nadal ich sasiadem?

                    Enter
                • rycho7 Re: Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teist 13.11.02, 15:04
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > A: Personalia podales prawdziwe a reszta to stek klamstw.
                  > K: Przyklady prosze, a nie bezpodstawne pomowienia!

                  Ale z Was wszystkich naiwniaczki. Kagan to przeciez lotewski trop ze sprawy
                  Popieluszki. Gdzie bylo najwiecej wyznawcow lemizmu? Przeciez na Lubiance.
                  Obecnie prowadzi dla swych mocodawcow badania nad bojowym zastosowaniem
                  kangurow po zakonczeniu wszechswiatowej wojny nuklearnej. Ci z CIA przeciez ba
                  na to nie wpadli.

                  Z czekistowskim pozdrowieniem
                  • Gość: Ania Re: Do Rycha i nie tylko IP: *.upc.chello.be 13.11.02, 15:16
                    rycho7 napisał:

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    >
                    > > A: Personalia podales prawdziwe a reszta to stek klamstw.
                    > > K: Przyklady prosze, a nie bezpodstawne pomowienia!
                    >
                    > Ale z Was wszystkich naiwniaczki. Kagan to przeciez lotewski trop ze sprawy
                    > Popieluszki. Gdzie bylo najwiecej wyznawcow lemizmu? Przeciez na Lubiance.
                    > Obecnie prowadzi dla swych mocodawcow badania nad bojowym zastosowaniem
                    > kangurow po zakonczeniu wszechswiatowej wojny nuklearnej. Ci z CIA przeciez
                    ba
                    > na to nie wpadli.
                    >
                    > Z czekistowskim pozdrowieniem


                    Mam zamiar napisac biografie Kagana.W obec tego prosze Cie Rychu jak i
                    wszystkich innych o pomoc.Oczywiscie po opublikowaniu podziele sie honorarium.
                    Zobaczcie sami ,ten facet zjezdzil caly swiat,studiowal wszedzie,byl
                    przesluchiwany przez CIA to naprawde bedzie bestseller.Honorarium bedzie
                    ooogromne.
                    POMOZECIE???
                    • rycho7 Re: Do Rycha i nie tylko 13.11.02, 15:33
                      Gość portalu: Ania napisał(a):

                      > POMOZECIE???

                      Mimo calego szacunku dla Ciebie nie! Uzylas haselka dziadzi Edzia. A ja unikam
                      bycia naiwniaczkiem.

                      Kagan podal gdzies link do witryny ze swoimi danymi. Mnie to wystarczylo do
                      wnioskow o jego demonizmie i kulcie Lema. Zarty pozostaja dla mnie zartami.
                      Mimo, iz Kagan ma inne poczucie humoru niz ja. Do watku zarty o Kaganie ani nie
                      zagladam a na pewno sie nie przylacze. Wychodzi ze mnie megaloman.

                      Caluje raczki, padam do nozek
                    • rycho7 Re: Do Rycha i nie tylko 13.11.02, 15:38
                      Gość portalu: Ania napisał(a):

                      > Zobaczcie sami ,ten facet zjezdzil caly swiat,studiowal wszedzie,byl
                      > przesluchiwany przez CIA to naprawde bedzie bestseller.Honorarium bedzie
                      > ooogromne.

                      Znam osobiscie paru facetow z jeszcze ciekawszymi zyciorysami. Dlaczego nikt o
                      nich nie chce pisac bestselerow.

                      Faust sie klania?

                      Tschus
                      • Gość: Ania Re: Do Rycha i nie tylko IP: *.upc.chello.be 13.11.02, 15:47
                        rycho7 napisał:

                        Gość portalu: Ania napisał(a):

                        Zobaczcie sami ,ten facet zjezdzil caly swiat,studiowal wszedzie,byl
                        przesluchiwany przez CIA to naprawde bedzie bestseller.Honorarium bedzie
                        ooogromne.

                        Znam osobiscie paru facetow z jeszcze ciekawszymi zyciorysami.

                        No to masz szczescie.Ja niestety zafascynowana jestem zyciorysem Kagana,nikogo
                        ciekawszego nie znam.


                        Dlaczego nikt o
                        nich nie chce pisac bestselerow.


                        Moze jeszcze napisza.


                        Faust sie klania?




                        PS W watku "kawaly o kaganie" bylam ze dwa razy i to tylko po to by zbesztac
                        autora.

                        Tschus
      • rycho7 Re: Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować z teist 13.11.02, 14:02
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        ) Ty zakładasz, że to materia jest wieczna. Bedziesz miał problem wyjasnić,
        skąd
        ) sie wzięła inteligencja, a potem wszelkie formy życia, z których każde ma
        ) własny kod genetyczny.

        Rzeczywiscie wyjasnienie teiscie powyzszego jest prawie niewykonalne. Podstawa
        bowiem jest dzialanie wbrew entropii agresywnosci materii ozywionej. Zycie
        przeksztalca co sie tylko da w siebie samego. Potrafi "przykleic" do siebie
        wszystko co jest pozyteczne. Majac do dyspozycji nieograniczony czas (nastepna
        definicja boga) tworzy co raz bardziej skomplikowane organizmy. Rozwijajac sie
        zycie przeksztalcilo Ziemie nie do poznania. Przykladowo wyposazylo ja w
        atmosfere zawierajaca tlen. W kodzie DNA zapisuje cala swa ewolucje.
        Przykladowo moj kod genetyczny jest wspolny z bakteriami w znacznam procencie.
        Ale kazdy z 6 miliardow ludzi ma inny kod genetyczny mimo, ze jednakowy w
        wiecej niz 99 procentach. Nie przeprowadza celowych porzadkow DNA bo nie ma
        poczucia celowosci ani estetyki porzadku. Przypadkowo w procesie ewolucji
        pojawil sie gatunek ludzki. Gatunek ten natrafil w swej historii na ogromne
        trudnosci zwiazane ze zmianami srodowiska w ktorym dotychczas zyl. Poniewaz
        przypadkowo mial wiekszy mozg niz inne gatunki wiec skomasowal cechy posiadane
        takze przez inne zwierzeta. Uzywanie narzedzi, komunikowanie sie, stosunki
        spoleczne. Ze wzgledu na trudne warunki stal sie wszystkozerny w wiekszym
        stopniu niz inne malpy. Podobnie jak inne drapiezniki zostal kanibalem. W swej
        prehistorii zazwyczaj zjadal osobniki slabsze lub gorzej dostosowane
        do "spoleczenstwa". Przykladowo sadze, ze lagodniejsze Neandertalczyki po
        prostu zostaly zjedzone przez Homo Sapiens Sapiens. Po wynalezieniu rolnictwa
        zwiekszyl znacznie gestosc zaludnienia. Okolo 6000 lat temu stwierdzil, ze
        kanibalizm jest szkodliwy spolecznie. Zaczal tworzyc religie bedace mieszanina
        pranauki, medycyny, prawa i etyki. Moc arbitralnie ustanawianych praw wzmacnial
        ich boskim - pozaziemskim pochodzeniem. Wladcow pierwszych panstw uczynil
        bogami. Malutkie zydowskie plemie wpadlo na pomysl jak nie ulec asymilacji
        wobec owczesnych imperialnych poteg. Swym przywodca uczynilo jedynego
        pozaziemskiego boga. Zdesakralizowalo krolow i faraonow. Czezko za to zaplacilo
        wielokrotnie, miedzy innymi w 130 r. ne.

        ) Jerzy: Piszesz, że 'wierzysz.' Ja też wierzę, tylko w co innego. Materiał
        ) dowodowy z Biblii, biologii, archeologii, geologii, etyki, prawa, ... jest
        dla
        ) mnie bardzo przekonujący, że za istnieniem świata stoi Inteligentny Stwórca.

        Wierzyc Ci wolno natomiast material dowodowy istnienia Inteligentnego Stwórcy
        miesci sie jedynie w Twojej glowie i w glowach innych teistow. Odbicie
        zawartosci Waszych glow na papierze w postaci ksiazek nie jest zadnycm dowodem.
        Papier jest cierpliwy.

        ) Jerzy: To jak twoim zdaniem martwa materia uczynuiła wszytsko
        teleoologicznie?

        Akurat z tym nie ma zadnych problemow bo martwa materia nie uczynuiła niczego
        teleoologicznie. Materia jest tylko nosnikiem naszych abstrakcyjnych mysli.
        Istnienie mozgu pozwolilo na powstanie abstrakcyjnego myslenia. A nie odwrotnie.

        ) A: Cel jaki przedstawiaja
        ) ) nam religie szczegolnie te monoteistyczne jest tak trywialny, ze odczuwam
        ) wspol
        ) ) czucie dla tych co chcieli by bronic
        ) ) takiego punktu wiedzenia.
        )
        ) Jerzy: Tutaj jesteś emocjonalny - odczuwam w tym pogardliwy stosunek do
        ) teistów.

        Tu zgadzam sie z Jerzym. Porzadek spoleczny jest celem nietrywialnym. Biblia
        rozpoczyna sie: " Na poczatku bylo Slowo". Slowo jest synonimem prawa. To
        bardzo stary traktat prawny.

        ) A: Jedynymi moimi Rodzicami byli moj Ojciec i moja Matka
        ) ) , ktorzy dali mi fizyczny i umyslowy
        ) ) ksztal ktory posiadam. Nie moge byc synem tego "tatusia" w niebie bo gdyby
        ) nawe
        ) ) t on istnial to JA w zadnym stopniu
        ) ) go nie przypominam.

        Doliczyl bym pokolenia z 4 milionow lat gatunku ludzkiego i 3 miliardow
        istnienia zycia na Ziemi.

        ) Nigdy, nigdy nie potrafilbym potraktowac MOJE DZIECKO
        ) tak
        ) j
        ) ) ak on potraktowal Hioba.
        )
        ) Jerzy: Nie rozumiesz księgi Hioba (chyba jej nie czytałeś, powtarzasz jakiś
        ) russelowski zarzut) ani Bożych planów wobec ludzkiego życia. Dla mnie księga
        ) Hioba jest źródłem wielkiej pociechy w sytuacjach trudnych. Nie muszę
        ) wszystkiego wiedzieć, ale jedno moge nauczyć się od Hioba - że ostatnie
        zdanie
        ) nalezy do Boga. Doświadczenie, które dopuszcza, mają swój wieczny cel - przez
        ) to krótkie życie na ziemi Pan Bóg przygotowuje nas do wieczności.
        ) Hiob 19,25 Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad
        ) prochem stanie!
        ) 19,26 Że potem, chociaż moja skóra jest tak poszarpana, uwolniony od swego
        ) ciała będę oglądał Boga.
        ) 19,27 Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go, nie kto inny

        Przyklad pazernosci kleru na wladze nad owieczkami. Jerzy od dzis przestaje
        nazywac Cie Chrzescianinem. Ty po prostu haniebnie poslugujesz sie imieniem
        tego wspanialego czlowieka Jezusa. On ze wzgledu na swoja wrodzona delikatnosc
        nigdy nie powiedzial, ze Jahwe jest starym, zniedoleznialym sadysta, osleplym,
        ogluchlym i plotacym trzy po trzy. Jezus obiecal nam wstawic sie za nami na
        Sadzie Ostatecznym bo bez jego wstawiennictwa trudno by bylo mowic o
        jakiejkolwiek sprwiedliwosci okrutnika Jahwe.

        To, ze mnie pouczysz, ze bluznie nie ma znaczenia. Ja wole swiadomie pozostac
        CZLOWIEKIEM i byc za to potepiony przez wiecznosc niz zachowac sie jak Hiob. Od
        Jahwe oczekiwani sprawiedliwosci jest totalna naiwnoscia. Jezus rozliczy mnie z
        mojego sumienia. Mnie wiec wystarczy gdy bede w zgodzie ze swoim sumieniem. Ty
        akceptujac postepki takie jak Hioba masz powazne problemy z sumieniem o ile Ci
        jest ono do czegokolwiek porzebne. I nie czepiaj sie ataku ad personam bo nie
        odbywa sie to w jakiejkolwiek innej dziedzinie.

        ) ) Z drugiej strony zadziwiajaca jest zbierznosc miedzy alegorycznym opisem
        ) powst
        ) ) ania wszechswiata w Biblii z tym
        ) ) co wiemy na ten temat z naszych badan naukowych i zmian materii od
        ) czasow "Big
        ) ) Bangu". Tak jak by jakas
        ) ) spirytualna sila obserwala ta zmiane i chciala sobie ten proces przywlaszc
        ) zyc
        ) o
        ) ) pisujac pozniej nam wlasna wersje
        ) ) wydarzen w Biblii.

        Proces jest banalnie prosty. Najpierw pojawia sie to co prostrze a pozniej
        bardziej skomplikowane. Na dodatek zgodnie z ludzkimi pogladami na stan rzeczy.

        ) Najciekawszym elementem Biblijnej historji powstania je
        ) st
        ) sporzycie przez Ewe jablka z drzewa wiedzy.
        )
        ) Jerzy: Skąd to wziąłeś, że Ewa zjadła 'jabłko.' Wiesz więcej, niż pisze
        Biblia.

        Zarowno Kagan jak i Jerzy nie doceniaja sily katolickiej tradycji. Na
        katechezie dzieci nie uczono przykladowo o owocu papaja jecz o popularnym
        jablku. Namalowanie owocu z drzewa zlego i dobrego przekracza zdolnosci
        ziemskich malarzy. Przewidziano to zarowno w judaizmie jak i mahometanizmie.
        Klania sie 2 przykazanie.

        ) A: Ten symboliczny akt stanowi dla mnie pierszy krok czlekoksztaltnego zwi
        ) ) erzecia w kierunku posiadania
        ) ) swiadomosci i DUSZY. Ludzkosc posiadla dusze, czyli swiadomosc nie
        ) dzieki "bogu" ale wbrew niemu, pragnac
        ) ) posiasc wiedze nawet jezeli mialo to nas kosztowac porzuceniem "raju"
        ) ignorancji.

        Potwierdzasz moje przekonanie o tym, ze najstarsze ksiego Starego Testamentu sa
        najdoskonalsze. Pelne glebokich przemyslen filozoficznych i teologicznych.

        ) Jerzy: A czy czytałeś, co Biblia pisze o pochodzeniu Szatana i zła? Mam
        ) odczucie, że projektujesz na Biblię różne mity oraz poglądy antybiblistów. W
        ) konsekwencji, nie polemizujesz z teizmem, ale ze swoimi wyobrażeniami na
        temat
        ) teizmu.

        O pochodzeniu Szatana i zła napisalem juz w poprzednim poscie wiec nie bede sie
        powtarzal. Biblia nie wspomina nic o Rokicie i Borucie. Jerzy dlaczego Stworca
        milczy o nich mimo ich istnienia ok. 3000 km na p
        • rycho7 Re: Do Agnostyka: serio chcesz dyskutować CD 13.11.02, 14:14
          O pochodzeniu Szatana i zła napisalem juz w poprzednim poscie wiec nie bede sie
          powtarzal. Biblia nie wspomina nic o Rokicie i Borucie. Jerzy dlaczego Stworca
          milczy o nich mimo ich istnienia ok. 3000 km na polnoc od miejsca i w czasie
          spisywania Biblii? Jako wszechobecny powinien uwzglednic problemu kraju
          powierzonego Przenajswietszej Panience.

          Pozdrawiam
          • Gość: Jerzy Rychu, Strasznie dużo napisałeś IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 16:02
            rycho7 napisał:

            > O pochodzeniu Szatana i zła napisalem juz w poprzednim poscie wiec nie bede
            sie
            >
            > powtarzal. Biblia nie wspomina nic o Rokicie i Borucie. Jerzy dlaczego
            Stworca
            > milczy o nich mimo ich istnienia ok. 3000 km na polnoc od miejsca i w czasie
            > spisywania Biblii? Jako wszechobecny powinien uwzglednic problemu kraju
            > powierzonego Przenajswietszej Panience.
            >
            > Pozdrawiam

            Rychu,
            Nie byłem jeszcze w stanie zapoznać się z wwszystkim, co napisałeś.
            Miksujesz strasznie. I nadal to poczucie wyższości.
            Postaram się ustosunkować do niektórych twoich argumentów, choć wiele z nich to
            słomiane ludziki.

            Na razie,
            Jerzy


            • rycho7 Re: Rychu, Strasznie dużo napisałeś 14.11.02, 16:43
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Postaram się ustosunkować do niektórych twoich argumentów, choć wiele z nich
              to
              > słomiane ludziki.

              Przy wprowadzaniu w Polsce chrzescianstwa ogniem i mieczem walka ze slomianymi
              ludzikami zajela wiele wiekow. Mazanna pozostala do dzis. Czarny nie docenia
              slomianych ludzikow. A one zyja w ludzkich duszach.

              Czapka do ziemi
    • _agnostyk Zejdzmy z Kagana, podyskutujmy Jerzy o duszy. 13.11.02, 20:03
      Jerzy, uwazasz, ze nie chce dyskusji z teistami, bo ich nie powazam. Moj
      stosunek do filozofji teistow wcale nie przenosi sie na osoby wierzace w dana
      religje. Twoj zas szacunek do "niewiernych" wyraza sie cytatem "udzialem zas
      bojazliwych i niewierzacych, i skalanych, i zbojcow, i wszetecznikow, i
      czarownikow, i balwochwalcow, i wszystkich klamcow bedzie jezioro plonace
      ogniem i siarka". Jak rozumiesz identyfikujesz sie z takim wyrokiem na
      odmniennie od ciebie myslacych.

      Ja mimo wszstko podejme debate z Toba lub innym teista. Ale wpierw chcialym sie
      dowiedziec, czy zgadzasz sie z oswiadczeniem Jana Pawla II, ktorego bardzo
      szanuje jako czlowieka, ze (parafrazuje gdyz nie mam cytatu pod reka)
      najwieksza kara dla tych co beda skazani na "pieklo" bedzie brak obecnosci Boga
      w ich istnieniu.

      Ciekaw Twojej odpowiedzi,
      Pozdrawiam agnostyk
      • Gość: J.K. Holender, nie zdazylem... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.11.02, 20:07
        wpisac sie na jubileuszowa 100-tna pozycje...

        Pozdraviam niewierzacych i watpiacych...
        Pisze to absolutnie niezlosliwie, nie jestem Kagan...

        Wierzacy

        J.K.
      • Gość: Jerzy Re: Zejdzmy z Kagana, podyskutujmy Jerzy o duszy. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 09:39
        _agnostyk napisał:

        > Jerzy, uwazasz, ze nie chce dyskusji z teistami, bo ich nie powazam. Moj
        > stosunek do filozofji teistow wcale nie przenosi sie na osoby wierzace w dana
        > religje. Twoj zas szacunek do "niewiernych" wyraza sie cytatem "udzialem zas
        > bojazliwych i niewierzacych, i skalanych, i zbojcow, i wszetecznikow, i
        > czarownikow, i balwochwalcow, i wszystkich klamcow bedzie jezioro plonace
        > ogniem i siarka". Jak rozumiesz identyfikujesz sie z takim wyrokiem na
        > odmniennie od ciebie myslacych.

        Agnostyku:
        W tekstach ludzi reprezentujących twój światopogląd więcej jak na razie było
        drwwiny z teistów niż chęci merytorycznej dyskusji. U ciebie również, dlatego
        postawiłem pytanie, czy naprawdę chcesz dyskusji merytorycznej
        To, że zacytowałem Apokalipsę, wcale nie świadczy o moim szacunku czy też jej
        braku dla nie-teistów. Po prostu cytat.
        To, że w polskim kodeksie prawnym znajdziesz paragrafy przewidujące pewne kary
        za pewne czyny, wcale nie znaczy, że ten, kto cytuje kodeks karny nie szanuje
        ludzi. Mieszasz pojęcia, chcesz mnie zepchnąć na pozycję tego, który was nie
        szanuje. Szanuje was, znossze wasze inwektywy, insynuacje i nadal podejmujmę z
        wami polemikę, aby pokazac wam, gdzie jesteście.


        >
        > Ja mimo wszstko podejme debate z Toba lub innym teista. Ale wpierw chcialym
        sie
        >
        > dowiedziec, czy zgadzasz sie z oswiadczeniem Jana Pawla II, ktorego bardzo
        > szanuje jako czlowieka, ze (parafrazuje gdyz nie mam cytatu pod reka)
        > najwieksza kara dla tych co beda skazani na "pieklo" bedzie brak obecnosci
        Boga
        >
        > w ich istnieniu.
        >
        > Ciekaw Twojej odpowiedzi,
        > Pozdrawiam agnostyk

        Jerzy: zgadzam sie z tym zdaniem, choć zapewne nie zdajemny sobie do końca
        sprawy, co ono implikuje. Jednakże stwierdzenie JP2 musi być zweryffikowane
        przez Biblię, a ta mówi bardzo wyraźnie w wielu miejscach, jaki będzie kres
        ludzi, którzy odrzucili Boga.

        Powiedz mi, co ty odrzuciłeś: Boga Biblii, czy pewne poglądy o Bogu Biblii,
        podawane jako jedyne?

        Jerzy
        • Gość: Kagan JERZY PODWAZA AUTORYTET BIBLII !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 12:42
          agnostyk napisał:
          Jerzy, uwazasz, ze nie chce dyskusji z teistami, bo ich nie powazam. Moj
          stosunek do filozofji teistow wcale nie przenosi sie na osoby wierzace w
          dana religje. Twoj zas szacunek do "niewiernych" wyraza sie cytatem "udzialem
          zas bojazliwych i niewierzacych, i skalanych, i zbojcow, i wszetecznikow, i
          czarownikow, i balwochwalcow, i wszystkich klamcow bedzie jezioro plonace
          ogniem i siarka". Jak rozumiesz identyfikujesz sie z takim wyrokiem na
          odmniennie od ciebie myslacych.
          K: Takie potepianie inaczej myslacych jest normalne w sferach chrzescijanskich!
          Chrzescijanstwo to bowiem ideologia totalitarna, jak komunizm czy faszyzm!
          Nie znosi dysydentow, i dazy do ich fizycznej zaglady!
          J: W tekstach ludzi reprezentujących twój światopogląd więcej jak na razie było
          drwiny z teistów niż chęci merytorycznej dyskusji. U ciebie również, dlatego
          postawiłem pytanie, czy naprawdę chcesz dyskusji merytorycznej
          To, że zacytowałem Apokalipsę, wcale nie świadczy o moim szacunku czy też jej
          braku dla nie-teistów. Po prostu cytat.
          K: Czyzby? To znaczy, ze sie NIE zgadzasz z Biblia, napisana wedlug ciebie
          przez twego Boga, a conajmniej pod jego bezposrednia inspiracja? Czyzbys
          twierdzil, ze nie wszystko w Biblii jest prawdziwe i sluszne?

          J: To, że w polskim kodeksie prawnym znajdziesz paragrafy przewidujące pewne
          kary za pewne czyny, wcale nie znaczy, że ten, kto cytuje kodeks karny nie
          szanuje ludzi. Mieszasz pojęcia, chcesz mnie zepchnąć na pozycję tego, który
          was nie szanuje. Szanuje was, znossze wasze inwektywy, insynuacje i nadal
          podejmujmę z wami polemikę, aby pokazac wam, gdzie jesteście.
          K: Czyzby? Ze mna juz nie dyskutujesz, bo mnie uznales za "tube propagandowa
          Szatana"! I nie porownuj dziela ludzkiego, ktore moze sie mylic (kodeksu
          prawnego RP) z dzielem bozym, a wiec nieomylnym (Biblia)!
          Powiedz wyraznie, czy wszystko w Bibli jest w/g ciebie prawda na 100%, czy tez
          nie. Bo jak nie, to caly gmach twojej wiary zawala sie jak domek z kart. I nie
          bedziesz mogl dluzej pisac, ze "poniewaz w Biblii napisano tak, a tak, to to
          musi byc na 100% prawda"! :(
          Kagan
    • Gość: PULS Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.27.85.217.Dial1.Chicago1.Level3.net 13.11.02, 21:08
      Dyskursy ciekawe.Nie bede sie wtracal poniewaz znajduje to osobe
      reprezentujaca moje poglady i robi to o wiele lepiej niz ja bym to robil.
      Tym osobnikiem jest Kagan.Z calym tez respektem odnasze sie do innych autorow
      ich tez czytam bo zawsze uwazalem ze czlowiek musi miec kontrastow skale
      porownawcza we wszystkim zeby cos poznac.
      Nie zpychajcie tej dyskusji na tematy czysto religijne jak to Jerzy potrafi
      a pozniej mu Kagan ripostuje(i mu sie nie dziwie)lecz z pozycji kreacjonisty i
      empirysty.Biblia tu jest tylko jednym z opini na te tematy a nie odpowiedzia na
      temat-mysle.
      Aniu-nie czepiaj sie juz tego Kagana bo ja jestem upierdliwy(przepraszam za
      wyrazenie-ale to o sobie wiec chyba moge)ale juz ciebie sie nie czepiam bo to
      nie ma sensu-nijakiego.Dla dobra tematu pisz cos na temat bo madra jestes
      i moze cos masz do zaoferowania.
      Zyczylbym autorom podsumowania najwazniejszych wspolnych dociekan i
      wyciagniecia konkluzji z tego tasiemca i rozpoczac nowy post bo ten sie otwiera
      w nieskonczonnosc.
      Pozdrowienia.
      i rozpoczac nowy post
      • Gość: J.K. Pozdraviam rowniez, Misiu... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.11.02, 21:40
        po raz pierwszy wobec Ciebie absolutnie, niezlosliwie...

        Nie bede sie wiecej wtracal...

        To jest Wasz watek...
        • Gość: Ania Do Ateisty i do Pulsa IP: *.upc.chello.be 13.11.02, 22:47
          Gość portalu: ateista napisał(a):

          .A ja jestem ateistą, bo to stanowisko jest konsekwencją racjonalizmu, a jestem
          przede wszystkim racjonalstą
          Trzy filary racjonalizmu, to:
          - zgodność z logiką (długa tradycja - od starożytnych Greków),

          A nie spotkales sie czasem ze zjawiskami ,ktore przecza zdrowej logice?


          - zgodność z obserwacjami (empiryzm - krótsza tradycja, ale mniej więcej
          od Galileusza),

          Czy wszystko da sie zaobserwowac?


          - minimum założeń (też kilkaset lat - od "brzytwy Ockhama" [ "nie mnożyć
          bytów ponad potrzebę"]).

          Ponad potrzbe zgoda.Z tym,ze od dawien dawna ludzkosc ma potrzbe wiary w cos
          nadprzyrodzonego.Zauwaz,ze jedne religie umieraja a powstaja ciagle nowe.

          I jeszcze jedno.To co wczorajbylo racjonalne i logiczne dzis wcale takie byc
          nie musi.I to co sie wydaje logiczne dzis jutro wcale byc nie musi.

          Podam Ci taki przyklad ;przepraszam,ze bez nazwisk ale wylecialo mi z
          glowy.Otoz we Francji chlop zaobserwowal spadajacy meteoryt ,ktory wyladowal na
          jego polu.Zaniosl go madrym ludziom ,ktorzy go naturalnie wysmieli.Jeden z
          czlonkow przeswietnej Akademii Francuskiej stwierdzil:

          Z nieba nie spadaja kamienie ,bo w niebie nie ma kamieni.
          Tlumaczenie jak na owe czasy bylo calkiem zgodne ze wszystkimi trzema
          zasadami,ktore podales.










          . Nie ma odpowiedzi. Czy więc nie jest prościej przyjąć, że powody dla
          których istniej świat nie są znane, że to jest tajemnica ?
          .

          Nie lubisz rozwiazywac zagadek?Ja wprost przciwnie im cos bardziej tajemnicze
          tym bardziej mnie pociaga,tym bardziej chcialabym to rozgryzc.
          I moze wlasnie dlatego odeszlam od katolicyzmu,ze szukalam porownywalam az w
          koncu doszlam do wniosku,ze to nie to. Ale co w zamian?


      • Gość: Ania Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.upc.chello.be 13.11.02, 23:01
        Gość portalu: PULS napisał(a):

        Dyskursy ciekawe.Nie bede sie wtracal poniewaz znajduje to osobe
        reprezentujaca moje poglady i robi to o wiele lepiej niz ja bym to robil.

        A nianki nie potrzebujesz czasem?



        Tym osobnikiem jest Kagan.Z calym tez respektem odnasze sie do innych autorow
        ich tez czytam bo zawsze uwazalem ze czlowiek musi miec kontrastow skale
        porownawcza we wszystkim zeby cos poznac. Nie zpychajcie tej dyskusji na
        tematy czysto religijne jak to Jerzy potrafi
        a pozniej mu Kagan ripostuje(i mu sie nie dziwie)lecz z pozycji kreacjonisty i

        empirysty.Biblia tu jest tylko jednym z opini na te tematy a nie odpowiedzia na

        temat-mysle.


        Skoro nie bierzesz udzialu w dyskusji to dlaczego stalasz reguly?






        Aniu-nie czepiaj sie juz tego Kagana bo ja jestem upierdliwy(przepraszam za
        wyrazenie-ale to o sobie wiec chyba moge)ale juz ciebie sie nie czepiam bo to
        nie ma sensu-nijakiego.

        No to wytlumacz to swojemu uczonemu koledze.Niech on sie przede wszystkim nie
        czepia.I niech sie trzyma tematu .On skonczy to ja sie nie odezw nawe slowkiem.


        Dla dobra tematu pisz cos na temat bo madra jestes
        i moze cos masz do zaoferowania.

        A co Ty taki mily jestes?



        Zyczylbym autorom podsumowania najwazniejszych wspolnych dociekan i
        wyciagniecia konkluzji z tego tasiemca i rozpoczac nowy post bo ten sie otwiera

        w nieskonczonnosc.
        Pozdrowienia.

        Wzajemnie.
    • _agnostyk Jerzy widzi mnie w piekle ale zycie idzie dalej 13.11.02, 23:58
      Wiec kilka uwag odnosnie spostrzezen Kagana odnosnie mojego jednostronnego "dialogu" z Jerzym.

      Ja: Jedynym przekonywujacym elementem w Biblii dla mnie jest fakt, ze ta istota-Bog wiedziala o ewolucyjnym
      charakterze przemian materji od czasu Big Bang.
      K: I co z tego?
      Ag: Bardzo wiele. Jest to empiryczny dowod istnienia metafizycznej istoty, ktora przekazala biblijnym skrybom swoja
      wersje "stworzenia" wiedzac, ze predzej czy pozniej te ludki na planecie ziemia i tak wykombinuja co sie stalo. A tak
      Jerzy moze nam przedstawiac "material dowodowy z Biblii".

      K: Czemu wszystko ma miec swoj cel? Jaki cel maja tzw. ruchy Browna czy wedrowka ziemi razem z ukladem
      slonecznym po galaktyce?
      Ag: Zaden. Ale w naszym wszechswiecie isnieje trudne do powstrzymania pragnienie ZYCIA. Tylko lunatycy z
      Al-Kajdy chca umrzec. Nawet Jerzy choc wierzy w ten nieznany mu raj chcialby pozostac na tym padole tak dlugo
      jak mozna. Co sklania nawet najprymitywniesze organizmy do obrony swojego istnienia? Gdyby zycie bylo tylko
      wynikiem chaotycznego przypadku to czy warto by cenic?

      K: Swiadomosc to nie dusza! Wybitny katolicki psycholog J. Nuttin tak bynajmniej nie twierdzi...
      Ag. Wiec sie z wybitnym psychologiem nie zgadzam. Jako agnostyk mam do tego prawo.

      K; Zaraz, zaraz, jak dusza=swiadomosc, to jak bysmy bez duszy wiedzieli, ze zyjemy w rajskim swiecie ignorancji?
      Ag: A wlasnie bysmy nie wiedzieli. Na tym polega ignorancja. Ale Adam i Ewa wybrali smaczne jabluszko z drzewa
      madrosci i tak wpadlismy. Teraz za kare musimy wkuwac wiedze, zamiast sie bezmyslnie wylegiwac w raju.

      K: BLAD! Exodus 20:3 Nie bedziesz mial cudzych bogow obok Mnie!
      Ag: Nie mam Polskiej Biblii pod reka ale mam Authorized Version z Oxford University Press: Chapter 20, 3 - Thou shalt
      have no other gods before me. Na moj gust znaczy to Nie bedziesz mial zadnych bogow przedemna. I dalej 20:5
      - Thou shalt not bow down thyself to them, nor serve them: for I the Lord thy God am a jealous God, visiting the
      iniquity
      of the fathers upon the children unto the third and fourth generation of that hate me.
      Skad tyle krzyku o NIC? Dlaczego ten Bog mialby byc tak zazdrosny o nieistniejace sily metafizyczne? Komu
      mamy sie NIE KLANIAC? Jezeli ktos chce sie dowiedziec o wielobostwie niech przeczyta Biblie.

      A teraz rycho7:
      Ag: Sadze, ze ja, my wszyscy posiadamy DUSZE.
      r7: Albo wszyscy z wirusek AIDS wlacznie albo nikt, takze czlowiek nie. Jezeli dusza jest tym czym roznimy sie od
      materji nieozywionej.
      Ag: Wiec po co byla by nam potrzebna ewolucja? Twoja teza byla by prawdziwa, gdyby DUSZA byla dana nam
      przez KOGOS. Tak chca bysmy wierzy Teisci. Ja twierdze, ze istnienie duszy w naszej egzystencji wynikiem
      ewolucji. To wlasnie symboliczny i rewolucyjny akt Ewy i Adama siegniecia po wiedze tchnal w nas ta duchowosc.
      Posiadanie DUSZY odroznia nas od swiata zwierzecego a nie od materji nieozywionej.
      • Gość: telemasca Re: Jerzy widzi mnie w piekle ale zycie idzie dal IP: *.acn.waw.pl 14.11.02, 00:46
        Znaczenie teorii ruchów Browna polegało na wyjaśnieniu statystycznego sensu II
        zasady termodynamiki.
        • _agnostyk Re: Jerzy widzi mnie w piekle ale zycie idzie dal 14.11.02, 01:08
          Bingo. Jakze jest podbudujacym fakt, ze zawsze mozemy znalesc cel. W tym
          chaosie jest metoda prowadzaca do zycia, ktore chce sie wypowiedziec
          inteligentnym rozumowaniem.
          • d_nutka Re: ale zycie idzie dalej 14.11.02, 07:10
            _agnostyk napisał:

            > Bingo. Jakze jest podbudujacym fakt, ze zawsze mozemy znalesc cel. W tym
            > chaosie jest metoda prowadzaca do zycia, ktore chce sie wypowiedziec
            > inteligentnym rozumowaniem.


            o znowu bingo!
            tym razem dla agnostyka.
            ale to twoje zdanie agnostyku zhyba nie opiera się już na podanych trzech
            filarach agnostycyzmu?
            bo jak chaos,to gdzie metoda?
            i podobno taki był początek.
            tak jest zapisane na początku.
            pozdrawiam
            d_
      • rycho7 Re: Jerzy widzi mnie w piekle ale zycie idzie dal 14.11.02, 08:52
        _agnostyk napisał:

        > Ja: Jedynym przekonywujacym elementem w Biblii dla mnie jest fakt, ze ta
        istota
        > -Bog wiedziala o ewolucyjnym
        > charakterze przemian materji od czasu Big Bang.
        > K: I co z tego?
        > Ag: Bardzo wiele. Jest to empiryczny dowod istnienia metafizycznej istoty,
        ktor
        > a przekazala biblijnym skrybom swoja
        > wersje "stworzenia" wiedzac, ze predzej czy pozniej te ludki na planecie
        ziemia
        > i tak wykombinuja co sie stalo. A tak
        > Jerzy moze nam przedstawiac "material dowodowy z Biblii".

        Blad myslenia. Biblia opisuje sposob ludzkiego myslenia i tworzenie w
        kolejnosci najpierw rzeczy prostsze a pozniej zlozone. Natura-Ewolucja nie
        mogla dzialac w inny sposob. Przykladowo tworzac najpierw zajbardziej zlozona
        przyszlosc a nastepnie dezintegrujac ja na co raz prostsza przeszlosc. Natura
        nie jest wszechmogaca. Czlowiek od dawien dawna to zaobserwowal. Zostalo to
        zapisane takze w Biblii. Nie widze w tym zadnego zwiazku z Bogiem.

        > K: Czemu wszystko ma miec swoj cel? Jaki cel maja tzw. ruchy Browna czy
        wedrowk
        > a ziemi razem z ukladem
        > slonecznym po galaktyce?
        > Ag: Zaden. Ale w naszym wszechswiecie isnieje trudne do powstrzymania
        pragnieni
        > e ZYCIA.

        Nie wiem czy uda mi sie to wytlumaczyc ale sprobuje. Decydujacym momentem bylo
        powstanie materii organicznaj z nieorganicznej. Przypadkowe powstanie zycia.
        Otoz wlasciwosc materii ozywionej przeksztalcania wszystkiego co sie da na
        siebie sama jest przeciwdzialaniem entropii. Materia nieozywiona podlega
        entropii. Materia ozywiona entropii przeciwdziala. Pragnienie zycia jest to
        nieustanna agresja wobec swiata zewnetrznego. Gdy juz raz powstalo zycie to
        napiera ono nieustannie swoja agresja. To "pragnienie" zycia dziala na poziomie
        molekularnym i jest zyciem samym w sobie. Powstrzymanie zycia nie jest takie
        trudne, wystarczy tylko zmienic warunki na Ziemi. Na przyklad zanuzyc Ziemie w
        Sloncu. Taka sama chec zycia maja wirusy jak i czlowiek. Zycie w sobie jest
        rzeczywiscie cudem natury. Cudem poddajacym sie naukowej analizie. Jezeli komus
        jest potrzebny do tego Bog to nie ma przeszkod. Ludzkie poznanie nie jest
        absolutem i zawsze bedzie cos do wyjasnienia.

        > Co sklania nawet najprymitywniesze organizmy do obrony swojego istni
        > enia? Gdyby zycie bylo tylko
        > wynikiem chaotycznego przypadku to czy warto by cenic?

        Niestety jest to maslo maslane. Zycie ceni sie tylko dlatego, ze jest sie
        zywym. Na poziomie biochemicznym. Krysztal diamentu nie ceni sobie swego
        istnienia. Mimo ze taki drogocenny dla czlowieka.

        > K: Swiadomosc to nie dusza! Wybitny katolicki psycholog J. Nuttin tak
        bynajmnie
        > j nie twierdzi...
        > Ag. Wiec sie z wybitnym psychologiem nie zgadzam. Jako agnostyk mam do tego
        pra
        > wo.

        Podam przyklad popularny roznicy miedzy swiadomoscia a dusza. Menel pod budka z
        piwem ma swiadomosc. Natomiast poeta ma jeszcze dodatkowo dusze. Smieszne jest
        w tym to. ze zazwyczaj najlepsi poeci sa alkoholikami.

        > K; Zaraz, zaraz, jak dusza=swiadomosc, to jak bysmy bez duszy wiedzieli, ze
        zyj
        > emy w rajskim swiecie ignorancji?
        > Ag: A wlasnie bysmy nie wiedzieli. Na tym polega ignorancja. Ale Adam i Ewa
        wyb
        > rali smaczne jabluszko z drzewa
        > madrosci i tak wpadlismy. Teraz za kare musimy wkuwac wiedze, zamiast sie
        bezm
        > yslnie wylegiwac w raju.

        Adam i Ewa w raju bedac ludzmi mieli dusze. Natomiast nie mieli samoswiadomosci.

        > Skad tyle krzyku o NIC? Dlaczego ten Bog mialby byc tak zazdrosny o
        nieistnieja
        > ce sily metafizyczne? Komu
        > mamy sie NIE KLANIAC? Jezeli ktos chce sie dowiedziec o wielobostwie niech
        prze
        > czyta Biblie.

        Czytajac Biblie mamy do czynienia z tekstami napisanymi przez ludzi zyjacymi
        ponad 3000 lat temu. Zyli oni w zupelnie innym swiecie i mieli inny zasob
        pojec. My czytamy slowa nie majac pojecia o tym co ci ludzie wyrazali tymi
        slowami. Monoteistyczny Bog byl kiedys intelektualna nowinka totez oczywiste
        jest ze Biblia pojeciowo zanurzona jest w swiecie politeistycznym.

        > A teraz rycho7:
        > Ag: Sadze, ze ja, my wszyscy posiadamy DUSZE.
        > r7: Albo wszyscy z wirusek AIDS wlacznie albo nikt, takze czlowiek nie.
        Jezeli
        > dusza jest tym czym roznimy sie od
        > materji nieozywionej.
        > Ag: Wiec po co byla by nam potrzebna ewolucja? Twoja teza byla by prawdziwa,
        gd
        > yby DUSZA byla dana nam
        > przez KOGOS. Tak chca bysmy wierzy Teisci. Ja twierdze, ze istnienie duszy w
        na
        > szej egzystencji wynikiem
        > ewolucji. To wlasnie symboliczny i rewolucyjny akt Ewy i Adama siegniecia po
        wi
        > edze tchnal w nas ta duchowosc.
        > Posiadanie DUSZY odroznia nas od swiata zwierzecego a nie od materji
        nieozywion
        > ej.

        O duszy u poety napisalem powyzej. Przed wypedzeniem z raju Adam i Ewa uzyskali
        samoswiadomosc (wstyd). Dusze mieli juz wczesniej. Bog tworzac ich ludzmi dal
        im dusze. To zupelnie jasno wynika z Biblii. Jest oczywiscie tez hinduistyczne
        podejscie, ze dusze maja wszystkie organizmy zywe. Jest to inne podejscie lecz
        pojeciowo bardzo bliskie. W komunikacji miedzy Europejczykiem a Hindusem nie
        dojdzie do nieporozumienia. Nie wiem czy w Indiach dusze musial tworzyc jakis
        bog? Dusza fizyczna byla chyba badana przez naukowcow. Istnieje cos takiego jak
        uporzadkowanie energii zywego organizmu. W przypadku smierci czesc tej
        uporzadkowanej energii moze oddzielic sie od ciala. Oczywiscie dziala entropia
        i to uporzadkowanie zaniknie. Chyba jednak dusza poety i dusza fizyczna to cos
        zupelnie innego.

        Z pojeciami abstrakcyjnymi istnieje dosc powazny problem. Ich zrodlem w naszej
        glowie jest edukacja. Niektore z pojec abstrakcynych sa precyzyjnie
        zdefiniowane tak jak w matmetyce i kazdy uzywa ich tak samo. Inne jak dusza sa
        w znacznej mierze wlasnymi przemysleniami kazdego z osobna. Te abstrakcyjne
        pojecia stwarzaja znaczne trudnosci w komunikacji. To moze byc zamierzone.
        Religia zajmujaca sie zagadnieniami nadprzyrodzonymi unika jasnych sformulowan.
        W metnej wodzie podobno lepiej lowi sie ryby.

        Powyzej rozpoczalem dyskusje z Jerzym czy w Niebie bedzie nudno. Monopol
        monoteistycznego Boga w Niebie wobec pluralizm i roznorodnosci Piekla
        zarzadzanego przez mrowie cudzych bogow (diablow) przez wiecznosc? Wybor nalezy
        do Ciebie.

        Pozdrowienia, takze dla Wielkiego Manitu.
        • Gość: Jerzy Czy w niebie będzie nudno? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 09:26
          rycho7 napisał:

          )
          ) Powyzej rozpoczalem dyskusje z Jerzym czy w Niebie bedzie nudno. Monopol
          ) monoteistycznego Boga w Niebie wobec pluralizm i roznorodnosci Piekla
          ) zarzadzanego przez mrowie cudzych bogow (diablow) przez wiecznosc? Wybor
          nalezy
          )
          ) do Ciebie.
          )
          Wpisuję moją odpowiedź na twoją 'zaczepkę.'

          Drogi Rycho,
          Próbuję w twoim tekście znaleźć jakiś argument, ale nie potrafię. Po
          przeczytaniu twego postu sprawdzałem jeszcze raz, kto go napisał, był w stylu
          umiarkowanego Kagana. Twój tekst to tylko kupka drwin. A myślałem, że będzie z
          ciebie merytoryczny dyskutant.

          Kilka uwag jednak ci wpiszę:

          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          ) Jerzy: Dla mnie, przebywanie z tym, kogo kocham, nie jest nudne.
          ) Masz żonę? Kochasz ją? Czy przebywanie z nią jest dla ciebie nudne? Jeśli
          tak,
          ) to znaczy, że jej nie kochasz, a twoje serce lgnie do czegos innego.
          ) "Gdzie skarb twój tam i serce twoje."
          ) (To cytat z najsławniejszej postaci historii).

          R: Jerzy jestem jak najbardziej daleki od namawiania kogokolwiek do
          rozwiazlosci
          ale masz przeciw sobie fakty naukowe. Milosc jest procesem biochemicznym
          slabnacym po roku i zanikajacym po dwoch latach. Wywoluje ja substancja
          podobna do amfetaminy. Twoja recepta na raj staje sie wiec podobna do
          przygotowywania bojownikow dzihadu trzymanych na haju. Natura postarala sie aby
          normalny chlop nie byl monogamiczny. W naszym spoleczenstwie monogamia jest
          oplacalna. To wszystko.

          Jerzy: Popełniasz sofizmat redukcjonizmu ograniczając miłość do procesów
          biochemicznych. Miłość to postawa, to charakter. Bóg jest miłością i źródłem
          miłości. NT używa określenia agape. Do tego rodzaju miłości człowiek zostaje
          uzdolniony dopiero przez Ducha Świętego.
          W Grece były jeszcze inne terminy dotyczące miłości – fileo – która oznacza
          raczej bliską więź przyjaźni, oraz –eros – miłość fizyczna.
          Z moją żoną łącza mnie wszystkie trzy kategorie miłości, agape, fileo, eros.
          Być może, jak Pan Bóg pozwoli nam dożyć sędziwego wieku, eros u nas ustanie,
          ale pozostanie agape i fileo.
          Jeśli ty ograniczasz miłość tylko do eros, to nie jesteś chyba zdolny nawet do
          fileo ze swoją żoną, jeśli ją masz, nie mówiąc o agape. Jeśli zmieniasz
          partnerki by uprawiać eros, to tym bardziej nie jesteś zdolny do trwałej fileo.

          ) Drogi apf,
          ) Skąd wiesz, że chrześcijański raj będzie nudny? Wyobraź sobie, że kiedy
          wszyscy
          ) przeciwnicy Boga zostaną wyeliminowani, Pan Bóg ujawni swój plan względem
          ) wieczności.

          Rycho: Jak nie bedzie z kim i o co walczyc to dopiero bedzie nuda. Nie czujesz
          w sobie
          czlowieka?

          Jerzy: Nuda? Bzdury piszesz. To będzie poczucie bezpieczeństwa, niczym nie
          zmącone. O co walczysz? O to, aby czuć się bezpiecznie, albo to bezpieczeństwo
          zapewnić swoim potomkom. Pan Bóg da nam kiedyś pełnię poczucia bezpieczeństwa,
          o które dzisiaj tak walczymy, tworząc zagrożenie dla siebie nawzajem.
          W jakim domu czujesz się bezpieczny, tam gdzie wszyscy domownicy walczą ze sobą
          i kłócą się nawzajem, czy tam, gdzie jest szacunek, miłość i zgoda?

          ) Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata tych, którzy chcą mu
          ) być lojalni bez względu na koszt.

          Rycho: Mogl sobie takich stworzyc od razu. Bedac wszechmogacym nie musi
          popelniac
          ludzkich bledow i eliminowac brakow produkcyjnych.

          Jerzy: Jeśli stworzyłby nas automatami, to rzeczywiście nie musiałby się
          martwić o naszą lojalność. Ale wtedy nie bylibyśmy zdolni do jakichkolwiek
          relacji, włącznie ze sobą nawzajem.

          ) Wyobraź sobie świat bez podłości, przekleństw, wulgaryzmów, oszczerstw,
          ) zbrodni, kradzieży, bólu, cierpienia, bez grzechu i jego skutków,
          ) Wyobraź sobie świat pełen szacunku jeden do drugiego, gdzie ludzie pomagają
          ) sobie nawzajem, nie szkalują się, nie okradają, nie nastają jeden na
          drugiego,
          ) Wyobraź sobie świat bez Kaganów, Krakenów, Czyzuniów ...

          Rycho: Toz to wlasnie raj - cos zupelnie nieosiagalnego. Czlowiek jest
          stworzony do
          zycia pelnego przeciwienstw. Bez pracy i trosk degeneruje sie w zastraszajacym
          tempie. Raj wypelniony degeneratami przez wiecznosc. Dziekuje za doinformowanie.

          Jerzy: Zgadzam się z jednym twoim zwrotem: „Czlowiek jest stworzony”. Reszty
          nie komentuję.

          ) Wyobraź sobie, że cały twórczy potencjał ludzki służy ku dobremu, ....

          Rycho: To po co Bog? Wydaje mi sie, ze tu na Ziemi twórczy potencjał ludzki
          dazy ku
          dobremu, natomiast czesc dazy ku zlemu (dla mnie kler). W Raju Bog wybranym
          zapewni samo dobro a po jakims czasie okaze sie ze zastapil je jeszcze lepszym
          wiec to poprzednie wcale nie bylo takie dobre. Bog podwazy swoj autorytet.

          Jerzy: Jesteś uprzedzony do kleru, może masz powody. Nie jestem klerykałem i
          toczę z nimi inne polemiki. Ale twoje stwierdzenie jest zbyt szybkim
          uogólnieniem. Podobnie twoje stwierdzenie: „, ze tu na Ziemi twórczy potencjał
          ludzki dazy ku dobremu”, jest błędne. Patrząc na historię ludzkości, widzimy
          postęp w dziedzinach, które służą ku dobremu – np. medycyna, jak i ku złemu –
          np. zbrojenia i wojny. Ograniczanie złych dążeń do kleru to bzdura.

          ) Jak wtedy będzie wyglądał świat?

          Rycho: Swiata nie bedzie. Bedzie tylko Raj, czysciec i pieklo.

          Jerzy: Tutaj patrzysz na świat przez stare katolickie okulary. Skoro myślisz,
          że będzie czyściec, to zapewne raj i piekło też pojmujesz po katolicku.
          Odrzuciłeś zapewne to spojrzenie, ale nadal myślisz, że chrześcijaństwo pojmuje
          te rzeczy tak, jak nauczano cię kiedyś w katolicyzmie. Obawiam się, że zawężasz
          chrześcijaństwo do katolicyzmu.

          ) Czy to będzie nudne?
          ) Nie sądzę.

          Rycho: O gustach sie nie dyskutuje. Niektorzy jednak cenia sobie roznorodnosc.

          ) Nowy świat, stworzony przez Boga, jest trudny do wyobrażenia, gdyż:
          )
          ) 1 Kor 2,9 Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie
          ) słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym,
          którzy
          ) go miłują.

          Rycho: Niektorzy bardzo milowali Stalina, nawet w gulagach. Tam bylo wlasnie to
          czego
          oko nie widziało i ucho nie słyszało. A niektore byly za siedmioma gorami.

          Jerzy: Idziesz w drugą stronę. To o czym piszesz, to skrajność – do czego
          zdolny jest człowiek, który odrzuca Boga. Staje się bezlitosną demoniczną
          bestią.
          Ja pisałem o drugim biegunie – o nowej rzeczywistości, którą stworzy Bóg.

          ) Nowy ład kosmosu jest też opisany w Apokalipsie, zwróć uwagę na wersety
          1,3,8.
          )
          ) 21,1 I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i
          ) pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
          ) 21,2 I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem

          Rycho: Brakuje oferty turystycznej dla nie-starozakonnych.
          Jerzy: chcesz dyskutować, czy drwić?

          ) 21,6 I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec.
          ) Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
          ) 21,7 Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi
          ) synem.

          Rycho: Dobrze Jerzy, ze sie skracasz. W oryginale jest to tak dlugie i nudne,
          ze nie
          doczytalem tego do konca. Apokalipsa jest dzielkiem dla psychopatow. Tworcy
          pierwszych ksiag ST przewracaja sie w grobie.

          Jerzy: To twój komentarz, czy skopiowałeś Kagana?

          ) 21,8 Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
          ) wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
          ) jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.

          Rycho: Ponownie pismak przejezyczyl sie. Powinno to trwac wiecznosc wiec nie da
          sie
          mowic o smierci dlugiej. Smierc ma poczatek i koniec. Umieranie bez konca jest
          forma zycia. Wobec wiecznosci tempo naszego starzenia sie tu i teraz jest
          zastraszajace. 100 lat i po ptokach. Do Jana nie docieralo co to jest wiecznosc.


          Jerzy: Drwisz z tego, czego nie rozumiesz. Człowiek rodzi się raz albo dwa, ale
          umrzeć może dwa razy albo raz. Chcesz poznać rozwiązanie tej
          • Gość: Kagan W niebie będzie nudno na 100%! :) IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 10:05
            rycho7 napisał:
            Powyzej rozpoczalem dyskusje z Jerzym czy w Niebie bedzie
            nudno. Monopol monoteistycznego Boga w Niebie wobec
            pluralizmu i roznorodnosci Piekla zarzadzanego przez
            mrowie cudzych bogow (diablow) przez wiecznosc? Wybor
            nalezy do Ciebie.
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            Próbuję w twoim tekście znaleźć jakiś argument, ale nie
            potrafię.
            K: Jak wiele innych rzeczy, Jerzyku! Nie potrafisz tez
            podac swego nazwiska, zrodel dochodu czy tez nazwy swej
            sekty! ;)

            J: Po przeczytaniu twego postu sprawdzałem jeszcze raz,
            kto go napisał, był w stylu umiarkowanego Kagana. Twój
            tekst to tylko kupka drwin. A myślałem, że będzie z
            ciebie merytoryczny dyskutant.
            K: Bo Rycho to kolejne wcielenie Diabla, jak Kagan! ;)

            J: Kilka uwag jednak ci wpiszę:
            K: Uwazaj, bo z Szatanem sie zadajesz! ;)
            J: Dla mnie, przebywanie z tym, kogo kocham, nie jest
            nudne. Masz żonę? Kochasz ją? Czy przebywanie z nią jest
            dla ciebie nudne? Jeśli tak, to znaczy, że jej nie
            kochasz, a twoje serce lgnie do czegos innego.
            K: No coz, takie jest zycie... A i kobieta zmienna jest!
            ;)(...).
            R: Jerzy jestem jak najbardziej daleki od namawiania
            kogokolwiek do rozwiazlosci ale masz przeciw sobie fakty
            naukowe. Milosc jest procesem biochemicznym slabnacym po
            roku i zanikajacym po dwoch latach. Wywoluje ja substancja
            podobna do amfetaminy. Twoja recepta na raj staje sie
            wiec podobna do przygotowywania bojownikow dzihadu
            trzymanych na haju. Natura postarala sie aby normalny
            chlop nie byl monogamiczny. W naszym spoleczenstwie
            monogamia jest
            oplacalna. To wszystko.
            J: Popełniasz sofizmat redukcjonizmu ograniczając miłość
            do procesów biochemicznych.
            K: Rycho uzywa def. naukowej, a ty biblijnej... :(

            J: Miłość to postawa, to charakter. Bóg jest miłością i
            źródłem miłości.
            K: Co ma jedno do drugiego? Isze to def., IIgie to twoja
            teza, ktora jest niesprawdzalna, wiec bezwartosciowa!

            J: NT używa określenia agape. Do tego rodzaju miłości
            człowiek zostaje uzdolniony dopiero przez Ducha Świętego.
            K: Udowodnij to stwierdzenie!

            J: W Grece były jeszcze inne terminy dotyczące miłości ?
            fileo ? która oznacza raczej bliską więź przyjaźni, oraz
            ?eros ? miłość fizyczna.
            K: W starozytnej Grecji milosc homosexualna byla wysoko
            ceniona, Jerzyku!

            J: Z moją żoną łącza mnie wszystkie trzy kategorie
            miłości, agape, fileo, eros. Być może, jak Pan Bóg
            pozwoli nam dożyć sędziwego wieku, eros u nas ustanie,
            ale pozostanie agape i fileo.
            K: Ale tylko eros ma sens, bo sluzy przetrwaniu gatunku.
            Reszta to nadbudowa i pochodna erosa!

            J: Jeśli ty ograniczasz miłość tylko do eros, to nie
            jesteś chyba zdolny nawet do fileo ze swoją żoną, jeśli
            ją masz, nie mówiąc o agape. Jeśli zmieniasz partnerki by
            uprawiać eros, to tym bardziej nie jesteś zdolny do
            trwałej fileo.
            K: I co w tym zlego? Przekazuje swe geny wiekszej ilosci
            samic, i tyle!

            J: Skąd wiesz, że chrześcijański raj będzie nudny?
            Wyobraź sobie, że kiedy wszyscy przeciwnicy Boga zostaną
            wyeliminowani (...)
            K: Czemu nie od razu? Czyzby twoj Bog NIE byl wszechmocny?
            (...).

            Rycho: Jak nie bedzie z kim i o co walczyc to dopiero
            bedzie nuda. Nie czujesz w sobie czlowieka?
            Jerzy: Nuda? Bzdury piszesz. To będzie poczucie
            bezpieczeństwa, niczym nie zmącone. O co walczysz? O to,
            aby czuć się bezpiecznie, albo to bezpieczeństwo
            zapewnić swoim potomkom.
            K: Ja nie! Ja walcze o raczej o przekazanie mych genow
            nastepnemu pokoleniu, a takze o srodki na prowadzenie
            ciekawego zycia. O bezpieczenstwo walcza tylko zwierzeta
            roslinozerne... ;)

            J: Pan Bóg da nam kiedyś pełnię poczucia bezpieczeństwa,
            o które dzisiaj tak walczymy, tworząc zagrożenie dla
            siebie nawzajem.
            K: Czemu nie dzis? Nie jest On w stanie? To NIE jest On
            Bogiem!

            J: W jakim domu czujesz się bezpieczny, tam gdzie wszyscy
            domownicy walczą ze sobą i kłócą się nawzajem, czy tam,
            gdzie jest szacunek, miłość i zgoda?
            K: Gdzie dwoch sie bije, tam trzeci korzysta! ;)

            J: Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata tych,
            którzy chcą mu być lojalni bez względu na koszt.
            Rycho: Mogl sobie takich stworzyc od razu. Bedac
            wszechmogacym nie musi popelniac ludzkich bledow i
            eliminowac brakow produkcyjnych.
            Jerzy: Jeśli stworzyłby nas automatami, to rzeczywiście
            nie musiałby się martwić o naszą lojalność. Ale wtedy nie
            bylibyśmy zdolni do jakichkolwiek relacji, włącznie ze
            sobą nawzajem.
            K: Mylisz swobode dzialania bez szkodzenia innym, od
            swobody dzialania na szkode innych!

            J: ) Wyobraź sobie świat bez podłości, przekleństw,
            wulgaryzmów, oszczerstw, zbrodni, kradzieży, bólu,
            cierpienia, bez grzechu i jego skutków, Wyobraź sobie
            świat pełen szacunku jeden do drugiego, gdzie ludzie
            pomagają sobie nawzajem, nie szkalują się, nie okradają,
            nie nastają jeden na drugiego,
            Wyobraź sobie świat bez Kaganów, Krakenów, Czyzuniów ...
            K: Tu atakujesz mnie ad personam! NIEladnie, Jerzyku!
            I czemu twoj Bog tego nie mogl zrobic od razu?

            Rycho: Toz to wlasnie raj - cos zupelnie nieosiagalnego.
            Czlowiek jest stworzony do zycia pelnego przeciwienstw.
            Bez pracy i trosk degeneruje sie w zastraszajacym
            tempie. Raj wypelniony degeneratami przez wiecznosc.
            Dziekuje za doinformowanie.

            Jerzy: Zgadzam się z jednym twoim zwrotem: ?Czlowiek
            jest stworzony?;. Reszty nie komentuję.
            K: Jest stworzony przez Ewolucje, bo sam siebie nie
            stworzyl. I czyzbys nie mial kontrargumentow?

            J: Wyobraź sobie, że cały twórczy potencjał ludzki służy
            ku dobremu, ....
            Rycho: To po co Bog? Wydaje mi sie, ze tu na Ziemi
            twórczy potencjał ludzki dazy ku dobremu, natomiast czesc
            dazy ku zlemu (dla mnie kler). W Raju Bog wybranym
            zapewni samo dobro a po jakims czasie okaze sie ze
            zastapil je jeszcze lepszym wiec to poprzednie wcale nie
            bylo takie dobre. Bog podwazy swoj autorytet.
            Jerzy: Jesteś uprzedzony do kleru, może masz powody. Nie
            jestem klerykałem i toczę z nimi inne polemiki.
            K: Ale nalezysz do KLERU!

            J: Ale twoje stwierdzenie jest zbyt szybkim uogólnieniem.
            Podobnie twoje stwierdzenie: ?, ze tu na Ziemi twórczy
            potencjał ludzki dazy ku dobremu?, jest błędne. Patrząc
            na historię ludzkości, widzimy postęp w dziedzinach,
            które służą ku dobremu ? np. medycyna, jak i ku złemu ?
            np. zbrojenia i wojny. Ograniczanie złych dążeń do kleru
            to bzdura.
            K: Czy sztuczne zapladnianie i klonowanie to jest naprawde
            postep w medycynie? I kto sluzy w wojsku jako kapelani?

            J: Jak wtedy będzie wyglądał świat?
            Rycho: Swiata nie bedzie. Bedzie tylko Raj, czysciec i
            pieklo.
            Jerzy: Tutaj patrzysz na świat przez stare katolickie
            okulary. Skoro myślisz, że będzie czyściec, to zapewne
            raj i piekło też pojmujesz po katolicku.
            K: I co z tego?

            J: Odrzuciłeś zapewne to spojrzenie, ale nadal myślisz,
            że chrześcijaństwo pojmuje te rzeczy tak, jak nauczano
            cię kiedyś w katolicyzmie. Obawiam się, że zawężasz
            chrześcijaństwo do katolicyzmu.
            K: To jest jego najwieksza i najwazniejza oraz najstarsza
            czesc, Jerzyku!
            J: Czy to będzie nudne? Nie sądzę.
            Rycho: O gustach sie nie dyskutuje. Niektorzy jednak
            cenia sobie roznorodnosc.
            J: Nowy świat, stworzony przez Boga, jest trudny do
            wyobrażenia, gdyż: (...)
            K: Czyli uwzasz, ze ten stary, to byl blad albo
            niedorobka boza?
            Rycho: Niektorzy bardzo milowali Stalina, nawet w
            gulagach. Tam bylo wlasnie to czego oko nie widziało i
            ucho nie słyszało. A niektore byly za siedmioma gorami.
            Jerzy: Idziesz w drugą stronę. To o czym piszesz, to
            skrajność ? do czego zdolny jest człowiek, który odrzuca
            Boga. Staje się bezlitosną demoniczną bestią.
            K: W kacetach sluzyli przeciez chrzescijanie, "Gott mit uns"!

            J: Ja pisałem o drugim biegunie ? o nowej rzeczywistości,
            którą stworzy Bóg.
            K: To ta obecna jest jego nieudanym dzielem, nieprawdaz?
            (...)
            Rycho: Brakuje oferty turystycznej dla nie-starozakonnych.
            Jerzy: chcesz dyskutować, czy drwić?
            K: Brak ci argumentow, Jerzyku?
            (...)
            Rycho: Dobrze Jerzy, ze sie skracasz. W oryginale jest to
            ta
            • Gość: Kagan W niebie będzie nudno na 100%! :) CD IP: *.vic.bigpond.net.au 14.11.02, 10:11
              Rycho: Dobrze Jerzy, ze sie skracasz. W oryginale jest to
              tak dlugie i nudne, ze nie doczytalem tego do konca.
              Apokalipsa jest dzielkiem dla psychopatow. Tworcy
              pierwszych ksiag ST przewracaja sie w grobie.

              Jerzy: To twój komentarz, czy skopiowałeś Kagana?
              K: NIE! Ale dzieki za te podejrzenia!


              Rycho: Ponownie pismak przejezyczyl sie. Powinno to trwac
              wiecznosc wiec nie da sie mowic o smierci dlugiej. Smierc
              ma poczatek i koniec. Umieranie bez konca jest
              forma zycia. Wobec wiecznosci tempo naszego starzenia sie
              tu i teraz jest zastraszajace. 100 lat i po ptokach. Do
              Jana nie docieralo co to jest wiecznosc.
              K: On i Jerzyk mysla,z wiecznosc to moze milion, no gora
              miliard lat... :(

              Jerzy: Drwisz z tego, czego nie rozumiesz. Człowiek rodzi
              się raz albo dwa, ale umrzeć może dwa razy albo raz.
              K: Umierac moze n-razy (smierc kliniczna), ale rodzic sie
              moze tylko raz. Jak taki ponad 50kg "bobasek" moglby
              przesc przez cipke? ;)
            • d_nutka Re: W niebie będzie nudno na 100%? :) 14.11.02, 12:02
              jeśli jest tam uniseks,to TAK!
              ale przecież zapisano inaczej!
          • rycho7 Re: Czy w niebie będzie nudno? 14.11.02, 10:43
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            ) rycho7 napisał:
            )
            ) )
            ) ) Powyzej rozpoczalem dyskusje z Jerzym czy w Niebie bedzie nudno. Monopol
            ) ) monoteistycznego Boga w Niebie wobec pluralizm i roznorodnosci Piekla
            ) ) zarzadzanego przez mrowie cudzych bogow (diablow) przez wiecznosc? Wybor
            ) nalezy
            ) )
            ) ) do Ciebie.
            ) )
            ) Wpisuję moją odpowiedź na twoją 'zaczepkę.'
            )
            ) Drogi Rycho,
            ) Próbuję w twoim tekście znaleźć jakiś argument, ale nie potrafię.

            Nie chcesz czy nie potrafisz? Slowo pluralizm oznacza roznorodnosc,
            wielobarwnosc, tolerancje i monogosc pogladow jak na rozkwieconym wiosennym
            polu. Czego nie rozumiec?

            ) Po
            ) przeczytaniu twego postu sprawdzałem jeszcze raz, kto go napisał, był w stylu
            ) umiarkowanego Kagana. Twój tekst to tylko kupka drwin. A myślałem, że będzie
            z
            ) ciebie merytoryczny dyskutant.

            Wyjasnillem Ci, ze nie bede sie do Ciebie przymilal abys zmienil zdanie. Jak na
            czlowieka, ktory udziela sie spolecznie popelniles podstawowy blad w kontaktach
            ze mna. Najpierw wyraziles swoja ocene mojej osoby nie podejmujac wczesniej
            dyskusji. Nie mam wobec Ciebie zadnych zobowiazan. Skompromitowales sie jako
            osoba oceniajaca. Twoje zdanie jest jedynie Twoim zdaniem i mozesz je zachowac
            dla siebie. Jasne?

            ) Kilka uwag jednak ci wpiszę:
            )
            ) Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            )
            ) ) Jerzy: Dla mnie, przebywanie z tym, kogo kocham, nie jest nudne.
            ) ) Masz żonę? Kochasz ją? Czy przebywanie z nią jest dla ciebie nudne? Jeśli
            ) tak,
            ) ) to znaczy, że jej nie kochasz, a twoje serce lgnie do czegos innego.
            ) ) "Gdzie skarb twój tam i serce twoje."
            ) ) (To cytat z najsławniejszej postaci historii).
            )
            ) R: Jerzy jestem jak najbardziej daleki od namawiania kogokolwiek do
            ) rozwiazlosci
            ) ale masz przeciw sobie fakty naukowe. Milosc jest procesem biochemicznym
            ) slabnacym po roku i zanikajacym po dwoch latach. Wywoluje ja substancja
            ) podobna do amfetaminy. Twoja recepta na raj staje sie wiec podobna do
            ) przygotowywania bojownikow dzihadu trzymanych na haju. Natura postarala sie
            aby
            ) normalny chlop nie byl monogamiczny. W naszym spoleczenstwie monogamia jest
            ) oplacalna. To wszystko.
            )
            ) Jerzy: Popełniasz sofizmat redukcjonizmu ograniczając miłość do procesów
            ) biochemicznych.

            Popelniasz blad probujac mnie zastraszyc belkotem pseudonaukowym. Zastosuj
            redukcjonizm do swej kwiecistosci.

            Dom stawia sie na fundamencie. Ja Ci wyjasniam fundament, na ktorym stoi dom
            milosci. Ty mozesz sobie uzywac jako fundamentu zeszlorocznych sniegow.

            ) Miłość to postawa, to charakter.

            Czlowiek jako jednostka spoleczna nie zachowuje sie jedynie na podstawie
            biochemii. Totez zgadzam sie z powyzszym nie zapominajac o fundamencie.

            ) Bóg jest miłością i źródłem
            ) miłości.

            Odnosi sie to jedynie do Jezusa.

            ) NT używa określenia agape. Do tego rodzaju miłości człowiek zostaje
            ) uzdolniony dopiero przez Ducha Świętego.

            Ja zoofilii z golebiami nie uprawiam. Twoj Duch Swiety omija mnie z daleka wiec
            nie wiem o czym mowisz. Czy jestes w stanie znizyc sie do poziomu maluchkich
            nie nawiedzonych przez Twojego Ducha Swietego?

            ) W Grece były jeszcze inne terminy dotyczące miłości – fileo – która
            ) oznacza
            ) raczej bliską więź przyjaźni, oraz –eros – miłość fizyczna.
            ) Z moją żoną łącza mnie wszystkie trzy kategorie miłości, agape, fileo, eros.
            ) Być może, jak Pan Bóg pozwoli nam dożyć sędziwego wieku, eros u nas ustanie,
            ) ale pozostanie agape i fileo.
            ) Jeśli ty ograniczasz miłość tylko do eros, to nie jesteś chyba zdolny nawet
            do
            ) fileo ze swoją żoną, jeśli ją masz, nie mówiąc o agape. Jeśli zmieniasz
            ) partnerki by uprawiać eros, to tym bardziej nie jesteś zdolny do trwałej
            fileo.

            Z mojego zycia uczuciowego jestem calkiem zadowolony i problemow w kontaktach z
            innymi ludzmi nie mam. Zagladanie komus w majtki uwazam za cos obrzydliwego
            nawet w wykonaniu Ducha Swietego. Zgoda drugiej osoby oczywiscie wszystko
            zmienia. Ja nie zadaje Ci intymnych pytan wiec czemu Ty masz czelnosc cos
            takiego robic?

            ) ) Drogi apf,
            ) ) Skąd wiesz, że chrześcijański raj będzie nudny? Wyobraź sobie, że kiedy
            ) wszyscy
            ) ) przeciwnicy Boga zostaną wyeliminowani, Pan Bóg ujawni swój plan względem
            ) ) wieczności.
            )
            ) Rycho: Jak nie bedzie z kim i o co walczyc to dopiero bedzie nuda. Nie
            czujesz
            ) w sobie
            ) czlowieka?
            )
            ) Jerzy: Nuda? Bzdury piszesz. To będzie poczucie bezpieczeństwa, niczym nie
            ) zmącone. O co walczysz? O to, aby czuć się bezpiecznie, albo to
            bezpieczeństwo
            ) zapewnić swoim potomkom. Pan Bóg da nam kiedyś pełnię poczucia
            bezpieczeństwa,
            ) o które dzisiaj tak walczymy, tworząc zagrożenie dla siebie nawzajem.
            ) W jakim domu czujesz się bezpieczny, tam gdzie wszyscy domownicy walczą ze
            sobą
            ) i kłócą się nawzajem, czy tam, gdzie jest szacunek, miłość i zgoda?

            Czlowiek jako gatunek biologiczny zostal stworzony do walki o byl. Walka ta nie
            ma z zalozenia kresu. Daj kurze grzede, ona wyzej siede. To co piszesz o
            bezpieczenstwie jest tylko wrazeniem wzglednym odnoszacym sie do znanego Ci
            obecnego stanu. Dla ludzi sprzed 3000 lat zyjemy w raju na ziemi a mimo to
            nasze relatywne poczucie bezpieczenstwa nie jest zaspokojone. To nie skonczy
            sie nigdy. Nie masz tego swiadomosci.

            ) ) Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata tych, którzy chcą mu
            ) ) być lojalni bez względu na koszt.
            )
            ) Rycho: Mogl sobie takich stworzyc od razu. Bedac wszechmogacym nie musi
            ) popelniac
            ) ludzkich bledow i eliminowac brakow produkcyjnych.
            )
            ) Jerzy: Jeśli stworzyłby nas automatami, to rzeczywiście nie musiałby się
            ) martwić o naszą lojalność. Ale wtedy nie bylibyśmy zdolni do jakichkolwiek
            ) relacji, włącznie ze sobą nawzajem.

            Poruszacz tu problem nadmiernej idealizacji Boga przez tworcow religii judeo-
            chrzescianskiej. Bog idealny to jak krysztal diamentu bez skazy. Cos co na sym
            swiecie nie moze zaistniec. Dlatego musi byc nie z tego swiata.

            Bog chcac abysmy byli doskonali powinien byl nas stworzyc automatami lub
            diamentami bez skazy. To byl jego wybor. Jezel Bog poszedl droga Natury-Chaosu-
            Genetyki to jego decyzja i powinien sie liczyc z jej konsekwencjami. Jako
            czlowiek jestem omylny i jestem inteligentny bo ucze sie na bledach. Bog nie
            moze byc inteligentny bo jest wszechobecny i wszechmocny, nie spotka na swojej
            drodze przeszkod przekraczacjacych jego mozliwosci, nie popelni bledu i niczego
            sie nie nauczy. Ja nie zostalem stworzony na obraz i podobienstwo takiego Boga.
            Ja zostalem stworzony na obraz i podobienstwo czlowieka-boga Merenptaha-Jahwe.

            Twoje przekonanie o braku zdojnosci niewierzacych do jakichkolwiek relacji,
            włącznie ze sobą nawzajem, jest po prostu obraza czlowieczenstwa. Przy takich
            pogladach najwlasciwsza reakcja powinno byc spalenie niewiernych na stosie. Ja
            nie musze tak odnosic sie do wierzacym bedac ateista. Uwazam, ze mimo swej
            wiary jestes normalnym czlowiekiem. Mimo twojego zaangazowania nie stwierdzam u
            Ciebie demonizmu.

            ) ) Wyobraź sobie, że cały twórczy potencjał ludzki służy ku dobremu, ....
            )
            ) Rycho: To po co Bog? Wydaje mi sie, ze tu na Ziemi twórczy potencjał ludzki
            ) dazy ku
            ) dobremu, natomiast czesc dazy ku zlemu (dla mnie kler). W Raju Bog wybranym
            ) zapewni samo dobro a po jakims czasie okaze sie ze zastapil je jeszcze
            lepszym
            ) wiec to poprzednie wcale nie bylo takie dobre. Bog podwazy swoj autorytet.
            )
            ) Jerzy: Jesteś uprzedzony do kleru, może masz powody.

            Jestem po prostu uprzedzony do wszystkich zlodziei. Do fiskusa takze gdy moimi
            pieniedzmi obdarowywuje kler.

            ) Nie jestem klerykałem i
            ) toczę z nimi inne polemiki. Ale twoje stwierdzenie jest zbyt szybkim
            ) uogólnieniem. Podobnie twoje stwierdzenie: „, ze tu na Ziemi twórczy pote
            ) ncjał
            ) ludzki dazy ku dobremu”, jest błędne. Patrząc na historię ludzkości, widz
            ) imy
            ) postęp w
            • rycho7 Re: Czy w niebie będzie nudno? CD 14.11.02, 11:57
              > Nie jestem klerykałem i
              > toczę z nimi inne polemiki. Ale twoje stwierdzenie jest zbyt szybkim
              > uogólnieniem. Podobnie twoje stwierdzenie: „, ze tu na Ziemi twórczy pote
              > ncjał
              > ludzki dazy ku dobremu”, jest błędne. Patrząc na historię ludzkości, widz
              > imy
              > postęp w dziedzinach, które służą ku dobremu – np. medycyna, jak i ku złe
              > mu –
              > np. zbrojenia i wojny.

              Oceny nie sa tak proste i jednoznaczne. Medycyna zbierala swe ciegi od
              klerykalow. A zbrojenia w swiecie nierownowagi to najlepszy sposob

              zapobiegania wojnie.

              > Ograniczanie złych dążeń do kleru to bzdura.

              To tylko skrot myslowy.

              > ) Jak wtedy będzie wyglądał świat?
              >
              > Rycho: Swiata nie bedzie. Bedzie tylko Raj, czysciec i pieklo.
              >
              > Jerzy: Tutaj patrzysz na świat przez stare katolickie okulary. Skoro myślisz,
              > że będzie czyściec, to zapewne raj i piekło też pojmujesz po katolicku.
              > Odrzuciłeś zapewne to spojrzenie, ale nadal myślisz, że chrześcijaństwo
              pojmuje
              > te rzeczy tak, jak nauczano cię kiedyś w katolicyzmie. Obawiam się, że
              zawężasz
              > chrześcijaństwo do katolicyzmu.

              Z Twego tekstu nie dowiedzialem sie nic konstruktywnego. Skrytykowales
              katolicyzm nie dajac nic w zamian.

              > Rycho: Niektorzy bardzo milowali Stalina, nawet w gulagach. Tam bylo wlasnie
              to
              > czego
              > oko nie widziało i ucho nie słyszało. A niektore byly za siedmioma gorami.
              >
              > Jerzy: Idziesz w drugą stronę. To o czym piszesz, to skrajność – do czego
              > zdolny jest człowiek, który odrzuca Boga. Staje się bezlitosną demoniczną
              > bestią.
              > Ja pisałem o drugim biegunie – o nowej rzeczywistości, którą stworzy Bóg.

              Ja jednak nigdy nie zapomne o chrzescianskiej milosci Inkwizycji. Protestantyzm
              siegal takze do tych "srodkow wyrazu". Bestie w imie boze.

              > ) Nowy ład kosmosu jest też opisany w Apokalipsie, zwróć uwagę na wersety
              > 1,3,8.
              > )
              > ) 21,1 I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i
              > ) pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
              > ) 21,2 I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem
              >
              > Rycho: Brakuje oferty turystycznej dla nie-starozakonnych.
              > Jerzy: chcesz dyskutować, czy drwić?

              I to i to. Nie wszystko da sie wyrazic na powaznie.

              > ) 21,6 I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec.
              > ) Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
              > ) 21,7 Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi
              > ) synem.
              >
              > Rycho: Dobrze Jerzy, ze sie skracasz. W oryginale jest to tak dlugie i nudne,
              > ze nie
              > doczytalem tego do konca. Apokalipsa jest dzielkiem dla psychopatow. Tworcy
              > pierwszych ksiag ST przewracaja sie w grobie.
              >
              > Jerzy: To twój komentarz, czy skopiowałeś Kagana?

              Przeciez wiesz, ze jestem niepowazna kopiarka kaganszczyzny. Sam to juz
              wczesniej napisales. Wiec po co pytasz?

              > ) 21,8 Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
              > ) wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
              > ) jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.
              >
              > Rycho: Ponownie pismak przejezyczyl sie. Powinno to trwac wiecznosc wiec nie
              da
              > sie
              > mowic o smierci dlugiej. Smierc ma poczatek i koniec. Umieranie bez konca
              jest
              > forma zycia. Wobec wiecznosci tempo naszego starzenia sie tu i teraz jest
              > zastraszajace. 100 lat i po ptokach. Do Jana nie docieralo co to jest
              wiecznosc
              >
              > Jerzy: Drwisz z tego, czego nie rozumiesz. Człowiek rodzi się raz albo dwa,
              ale
              > umrzeć może dwa razy albo raz. Chcesz poznać rozwiązanie tej

              Nie przychodzi Ci do glowy, ze mozna drwic poniewaz sie rozumie. Ja nie musze
              rozumiec tego tak jak Ty. NIe jestem twoim klonem i kalka pamieci

              komputerowej. Jezeli chcesz minie przekonac to uzyj innych argumentow.
              Repertuar wycieczek osobistych zuzyles przed rozpoczeciem dyskusji. Twoj

              blad. Poziom wiedzy i wyksztalcenia ludzi przed 1900 na prawde nie dorownuje
              naszemu. Jan nie byl nawet jakims owczesnym szczytem intelektu. Pisal

              bo umial i mial taka potrzebe uczuciowa (Ty nazwal bys wiary). Wyrazil to tak
              jak potrafil. Sam siebie nie przeskoczyl a Bog nie udzielil mu dostatecznej

              pomocy. Wyszedl z tego taki tekst, ze kazdy go moze sam go ocenic. Apokalipsa
              to tekst z gatunku Frankensztajna i tyle.

              Jerzy: Drwisz z tego, czego nie rozumiesz. Człowiek rodzi się raz albo dwa, ale
              umrzeć może dwa razy albo raz. Chcesz poznać rozwiązanie tej zagadki?
              Każdy człowiek rodzi się fizycznie, ale nie każdy rodzi się duchowo. Ci, którzy
              narodzili się duchowo, umierają tylko fizycznie.
              Ci, którzy odrzucili Boga, umierają najpierw fizycznie, a potem
              doświadczą ‘drugiej śmierci’ – na Bożym Sądzie przed Wielkim Białym Tronem
              (Biblia mówi o kilku sądac

              Moje przemyslenia o wiekuistej "nagrodzie" za me doczesne zycie dawno temu
              doprowadzily mnie do wniosku, ze najlepszym wyjsciem jest obrocenie sie po
              smierci w nicosc. Mam nadzieje, ze jako nienarodzony duchowo dostapie
              laski 'drugiej smierci' na Bożym Sądzie przed Wielkim Białym Tronem. Moje
              nienadrodzona dusza zapewni spokoj memu zmarlemu cialu. Czy jako czlowiek
              wielkiej wiary moglbyc dac mi taka nadzieje? Pomysl co to jest wiecznosc. To
              wiecej niz 30 miliardow do potegi 30 miliardow.

              Pozdrawiam
              • Gość: Jerzy Rychu, wyluzuj się, IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 13:23
                Jerzy: Po przeczytaniu twego postu sprawdzałem jeszcze raz, kto go napisał, był
                w stylu umiarkowanego Kagana. Twój tekst to tylko kupka drwin. A myślałem, że
                będzie z ciebie merytoryczny dyskutant.

                Rycho: Wyjasnillem Ci, ze nie bede sie do Ciebie przymilal abys zmienil zdanie.
                Jak na
                czlowieka, ktory udziela sie spolecznie popelniles podstawowy blad w kontaktach
                ze mna. Najpierw wyraziles swoja ocene mojej osoby nie podejmujac wczesniej
                dyskusji. Nie mam wobec Ciebie zadnych zobowiazan. Skompromitowales sie jako
                osoba oceniajaca. Twoje zdanie jest jedynie Twoim zdaniem i mozesz je zachowac
                dla siebie. Jasne?

                Jerzy: Drogi Rycho, czemu się denerwujesz? Ostatnie twoje zdanie łamie zasadę
                bezsprzeczności:
                „Twoje zdanie jest jedynie Twoim zdaniem i mozesz je zachowac dla siebie.
                Jasne?”
                Masz rację, popełniłem błąd dzieląc się moja opinią o tobie, zanim wszedłem w
                dyskusję z tobą. Swoją opinię wyrobiłem sobie w oparciu o to, co pisałeś – a
                pisałeś z pozycji poczucia wyższości, bardziej emocjonalnie (drwiąco) niż
                merytorycznie, zarówno teizmie jak i ludziach go wyznających.

                Na czym ma polegać moja ‘kompromitacja’ – na fakcie dokonania twojej oceny, czy
                też moja ocena była błędna. Nadal uważam, moja ocena nie była błedna i trudno
                będzie się z tobą dyskutować merytorycznie. Dowodzi tego choćby twoje pisanie
                o ‘Mojrzeszu’. (Agnostyk się usprawiedliwiał, że jest dyslektykiem).
                [...]

                ) Jerzy: Popełniasz sofizmat redukcjonizmu ograniczając miłość do procesów
                ) biochemicznych.

                Rycho: Popelniasz blad probujac mnie zastraszyc belkotem pseudonaukowym.
                Zastosuj
                redukcjonizm do swej kwiecistosci.

                Dom stawia sie na fundamencie. Ja Ci wyjasniam fundament, na ktorym stoi dom
                milosci. Ty mozesz sobie uzywac jako fundamentu zeszlorocznych sniegow.

                Jerzy: O czym tu z tobą dyskutować? Jak czegoś nie rozumiesz, to imputujesz
                adwersarzowi ‘zastraszanie bełkotem pseudonaukowym.’ Zbyt szybko skaczesz do
                konkluzji. I niepotrzebnie jesteś emocjonalny. Nie wyjaśniłeś mi na czym polega
                ów ‘dom miłości. ‘

                Na razie,
                Jerzy
                • rycho7 Re: Rychu, wyluzuj się, 14.11.02, 14:36
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > Dom stawia sie na fundamencie. Ja Ci wyjasniam fundament, na ktorym stoi dom
                  > milosci. Ty mozesz sobie uzywac jako fundamentu zeszlorocznych sniegow.
                  >
                  > Jerzy: O czym tu z tobą dyskutować? Jak czegoś nie rozumiesz, to imputujesz
                  > adwersarzowi ‘zastraszanie bełkotem pseudonaukowym.’ Zbyt szybko s
                  > kaczesz do
                  > konkluzji. I niepotrzebnie jesteś emocjonalny. Nie wyjaśniłeś mi na czym
                  polega
                  > ów ‘dom miłości. ‘

                  "Dom milosci" jest bardzo zlozona konstrukcja ludzkiego pojecia milosci. Ja nie
                  neguje Twojej definicji milosci. Uwazam, ze zarowno Ty jak i inni maja do niej
                  prawo. Ja po prostu zauwazam, ze dom to nie tylko kurek na dachu, na ktorym
                  siada Twoj Duch Swiety. To takze fundamenty "czarna" strefa seksu dzieki ktorej
                  istniejemy jako gatunek biologiczny. Jak to w domu kurek na dachu takze odgrywa
                  swoja role bo gdyby nie to by go nie bylo. Ja ostrzegam przed budowaniem zamkow
                  na lodzie. Poniewaz wiem, ze gdy przyjdzie wiosna to "czarna" strefa seksu
                  przepieknie zakwitnie, wyjdzie z nas zwierz i z Ducha Swietego po ptokach.
                  Wiem, ze na parterze i na pietrze mieszkaja normalni ludzie dbajacy o swe
                  dzieci i zony i nie zamieniajacy sie w wilkolaki przy pelni ksiezyca. Wiem tez
                  ze przy pelni ksiezyca dzieja sie rozne rzeczy i Jezus mowil: niech pierwszy
                  rzuci kamieniem kto bez grzechu. Kultura ludzka jest wielopietrowa. A kultura
                  otaczajaca milosc to najwyzszy wiezowiec na swiecie.

                  Emocjonalnym mozna byc. Staram sie aby to Cie nie urazalo. Moze mi nie wychodzi.

                  Co do ortografii to zaznaczam, ze jezeli chcesz abym cos zmienil to popraw. Nie
                  mam programu korekty a ksiazek polskich jak na lekarstwo. Na codzien jedynie w
                  internecie funkcjonuje po polsku. W ciagu tygodnia musze uzywac conajmniej
                  trzech innych jezykow. Popelnianie bledow to dla mnie nic dziwnego. Sprobuj jak
                  Ci sie to uda w takich warunkach.

                  Pozdrawiam
                • Gość: Jerzy Re: Rychu, wyluzuj się, cd. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 15:55
                  Jerzy: [...] Pan Bóg da nam kiedyś pełnię poczucia bezpieczeństwa,
                  ) o które dzisiaj tak walczymy, tworząc zagrożenie dla siebie nawzajem.
                  ) W jakim domu czujesz się bezpieczny, tam gdzie wszyscy domownicy walczą ze
                  sobą
                  ) i kłócą się nawzajem, czy tam, gdzie jest szacunek, miłość i zgoda?

                  Rycho: Czlowiek jako gatunek biologiczny zostal stworzony do walki o byl. Walka
                  ta nie
                  ma z zalozenia kresu. Daj kurze grzede, ona wyzej siede. To co piszesz o
                  bezpieczenstwie jest tylko wrazeniem wzglednym odnoszacym sie do znanego Ci
                  obecnego stanu. Dla ludzi sprzed 3000 lat zyjemy w raju na ziemi a mimo to
                  nasze relatywne poczucie bezpieczenstwa nie jest zaspokojone. To nie skonczy
                  sie nigdy. Nie masz tego swiadomosci.

                  Jerzy: Twierdzisz, że ‘człowiek został stworzony do walki o byt.’ Jesteś
                  kreacjonistą, czy tak ci się wypsnęło? Kto go w takim razie stworzył? I kto
                  nadał mu ten cel – walki o byt. Czy to cała teleonomia człowieka? W porównaniu
                  z ludźmi z przed 3000 lat jesteśmy bardziej zawansowani technicznie, ale czy
                  czujemy się od nich bezpieczniejsi? Miliony ludzi umiera co roku z głodu, z
                  powodu chorób, ginie w kataklizmach, wojnach. Tamci ludzie nie byli w stanie
                  zniszczyć ludzkości i naszej planety. Nasze pokolenie już posiada potencjał
                  zniszczenia życia.
                  Tamci też sobie zadawali pytanie – co będzie po śmierci. Czy jest coś po
                  śmierci? Skąd się wzięliśmy i jakie jest nasze przeznaczenie? Myślisz, że
                  ateistyczne wyjaśnienie pochodzenia życia jest ‘bardziej naukowe’ niż
                  kreacjonistyczne?
                  Czy ateistyczne podejście daje ludziom poczucie bezpieczeństwa? W moim
                  przekonaniu, daje pewną iluzję, ale nic więcej.

                  ) ) Obecnie pracuje nad tym, aby wybrać ze świata tych, którzy chcą mu
                  ) ) być lojalni bez względu na koszt.
                  )
                  ) Rycho: Mogl sobie takich stworzyc od razu. Bedac wszechmogacym nie musi
                  ) popelniac
                  ) ludzkich bledow i eliminowac brakow produkcyjnych.
                  )
                  ) Jerzy: Jeśli stworzyłby nas automatami, to rzeczywiście nie musiałby się
                  ) martwić o naszą lojalność. Ale wtedy nie bylibyśmy zdolni do jakichkolwiek
                  ) relacji, włącznie ze sobą nawzajem.

                  Rycho: Poruszacz tu problem nadmiernej idealizacji Boga przez tworcow religii
                  judeo-
                  chrzescianskiej. Bog idealny to jak krysztal diamentu bez skazy. Cos co na sym
                  swiecie nie moze zaistniec. Dlatego musi byc nie z tego swiata.

                  Jerzy: Twoja wypowiedź zakłada, że Judaizm i chrześcijaństwo były ‘stworzone’
                  przez ludzi. Błąd założenia. Są to religie objawione. Ale ateizm, odrzucając
                  istnienie Boga, musi też odrzucić jego objawianie się ludzkości, tak więc
                  wszelkie religie pozostają wymysłem ludzi.
                  To prawda, że każda grupa etniczna pielęgnuje jakąś formę religijności, która
                  zaspokaja pewne tęsknoty psychiki człowieka. ‘Bogowie’ stworzeni przez ludzi
                  (albo z inspiracji demonicznej) są projekcją ludzkich tęsknot, cech, ambicji,
                  itd. Jednak Judaizm i Chrześcijaństwo są objawieniem się Boga ludzkości. Tego
                  nie był w stanie wymyślić żaden człowiek.

                  Rycho: Bog chcac abysmy byli doskonali powinien byl nas stworzyc automatami lub
                  diamentami bez skazy. To byl jego wybor. Jezel Bog poszedl droga Natury-Chaosu-
                  Genetyki to jego decyzja i powinien sie liczyc z jej konsekwencjami. Jako
                  czlowiek jestem omylny i jestem inteligentny bo ucze sie na bledach. Bog nie
                  moze byc inteligentny bo jest wszechobecny i wszechmocny, nie spotka na swojej
                  drodze przeszkod przekraczacjacych jego mozliwosci, nie popelni bledu i niczego
                  sie nie nauczy. Ja nie zostalem stworzony na obraz i podobienstwo takiego Boga.
                  Ja zostalem stworzony na obraz i podobienstwo czlowieka-boga Merenptaha-Jahwe.

                  Jerzy: Nie za bardzo rozumiem ten wywód. Co rozumiesz przez drogę ‘Natury-
                  Chaosu-
                  Genetyki’?

                  Rycho: Twoje przekonanie o braku zdojnosci niewierzacych do jakichkolwiek
                  relacji,
                  włącznie ze sobą nawzajem, jest po prostu obraza czlowieczenstwa. Przy takich
                  pogladach najwlasciwsza reakcja powinno byc spalenie niewiernych na stosie. Ja
                  nie musze tak odnosic sie do wierzacym bedac ateista. Uwazam, ze mimo swej
                  wiary jestes normalnym czlowiekiem. Mimo twojego zaangazowania nie stwierdzam u
                  Ciebie demonizmu.

                  Jerzy: A skąd to wziąłeś? Na jakiej podstawie przypisujesz mi to przekonanie?
                  Skaczesz do wniosków, nie wiem w oparciu o co, i tworzysz sofizmat słomianego
                  ludzika.
                  Cieszę się, że mimo mojej wiary, uważasz mnie za normalnego człowieka. Już to
                  kiedyś słyszałem. Kiedy w stanie wojennym byłem przesłuchiwany mając gorączkę
                  ponad 40 stopni, humanitarni oficerowie, na moja prośbę o kontakt z lekarzem,
                  odrzekli, że spełnią moją prośbę, uzasadniając: ‘Boś ty też człowiek.’

                  A coś takiego, jak opętanie demoniczne, naprawdę istnieje. Ale dla ateistów,
                  współczesnych saduceuszy, dla których świat duchowy nie istnieje, demonizm jest
                  tylko przykrą figurą mowy.

                  Na razie,
                  Jerzy
                  • rycho7 Re: Rychu, wyluzuj się, cd. 14.11.02, 16:35
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > Jerzy: Twierdzisz, że ‘człowiek został stworzony do walki o byt.’ J
                    > esteś
                    > kreacjonistą, czy tak ci się wypsnęło? Kto go w takim razie stworzył? I kto
                    > nadał mu ten cel – walki o byt.

                    Chwytanie za slowka. Nie uda ci sie zarezerwowac dla siebie i religiantow
                    ludzkiego jezyka. Czlowiek zostal stworzony (powstal) w wyniku procesu
                    ewolucji. Cel walki o byt nadalo mu samoistne powstanie zycia. Zycie jest celem
                    zycia. Zycie w ogole zyje bez celu, tylko aby zyc. Taki wybryk przypadkowo
                    przydazyl sie materii nieozywionej. Ten wybryk byl spowodowany ulomnoscia
                    materii nieozywionej. Cdyby caly zawarty w niej wegiel mial strukture
                    nieskazitelnego diamentu to nie powstalby z wegla czlowiek lecz Bog. Sam z
                    siebie.

                    > W porów
                    > naniu
                    > z ludźmi z przed 3000 lat jesteśmy bardziej zawansowani technicznie, ale czy
                    > czujemy się od nich bezpieczniejsi? Miliony ludzi umiera co roku z głodu, z
                    > powodu chorób, ginie w kataklizmach, wojnach.

                    Proporcjionalnie i procentowo nastapil znaczny postep. Przed 200 laty kazda
                    kobieta rodzila 15 dzieci z ktorych przezywalo dwoje. Bog dal Bog wzial.

                    > Tamci ludzie nie byli w stanie
                    > zniszczyć ludzkości i naszej planety. Nasze pokolenie już posiada potencjał
                    > zniszczenia życia.

                    Bez przesady co najwyzej zniszczymy ludzkosc. Atomowo, chemicznie,
                    biologicznie, genetycznie (=medycznie) lub ekologicznie. Wybor nalezy do nas.
                    Ewolucja potoczy sie dalej jak bez dinozaurow.

                    > Tamci też sobie zadawali pytanie – co będzie po śmierci. Czy jest coś po
                    > śmierci? Skąd się wzięliśmy i jakie jest nasze przeznaczenie? Myślisz, że
                    > ateistyczne wyjaśnienie pochodzenia życia jest ‘bardziej naukowe’ n
                    > iż
                    > kreacjonistyczne?

                    Tak. Wynika to z mojej wiary w skutecznosc metody naukowej.

                    > Czy ateistyczne podejście daje ludziom poczucie bezpieczeństwa? W moim
                    > przekonaniu, daje pewną iluzję, ale nic więcej.

                    Na pewno nie daje poczucia bezpieczenstwa. Iluzje moze dac tylko niedouczonym.
                    Ateizm nie daje ateistom zadnej nagrody poza poczuciem czlowieczenstwa.

                    > Rycho: Poruszacz tu problem nadmiernej idealizacji Boga przez tworcow religii
                    > judeo-
                    > chrzescianskiej. Bog idealny to jak krysztal diamentu bez skazy. Cos co na
                    sym
                    > swiecie nie moze zaistniec. Dlatego musi byc nie z tego swiata.
                    > Jerzy: Twoja wypowiedź zakłada, że Judaizm i chrześcijaństwo były ‘stworz
                    > one’
                    > przez ludzi. Błąd założenia. Są to religie objawione.

                    Tworcow religii uwazam za bardzo inteligentnych ludzi. Kierowanie ludzmi,
                    wodzowstwo wymagaja ogromnej wiedzy psychologicznej i socjologicznej. Ukrycie
                    sie za "bogiem" jest genialna manipulacja. Geniusz wymaga objawienia. I tu sie
                    zgadzamy. Jednak zrodla objawien sa dla nas rozne. Ty masz boskie panaceum a ja
                    mam tajemnice funkcjonowania ludzkiego mozgu. Ty masz odpowiedzi podawane na
                    tacy. Ja mam nieskonczony ciag ulomnych ludzkich prob dojscia do prawdy. Czy
                    uwazasz ze jest to lekcewazace podejscie do religiantow?

                    > Ale ateizm, odrzucając
                    > istnienie Boga, musi też odrzucić jego objawianie się ludzkości, tak więc
                    > wszelkie religie pozostają wymysłem ludzi.

                    Nie ma innej mozliwosci.

                    > To prawda, że każda grupa etniczna pielęgnuje jakąś formę religijności, która
                    > zaspokaja pewne tęsknoty psychiki człowieka. ‘Bogowie’ stworzeni pr
                    > zez ludzi
                    > (albo z inspiracji demonicznej) są projekcją ludzkich tęsknot, cech, ambicji,
                    > itd. Jednak Judaizm i Chrześcijaństwo są objawieniem się Boga ludzkości. Tego
                    > nie był w stanie wymyślić żaden człowiek.

                    Jeszcze ludzkosc tak nisko intelektualnie nie upadla. Osobno na tym watku pisze
                    o Merenptahu-Jahwe. To temat wymyslania Boga. Chyba udajesz tam, ze nie wiesz
                    komu objawil sie Bog judaizmu (to takie przypowiesci z Ksiegi Wyjscia - Exodus,
                    zrodlo nazywa sie Biblia, czy interesuja Cie dalsze szczegoly bibliograficzne?).

                    > Rycho: Bog chcac abysmy byli doskonali powinien byl nas stworzyc automatami
                    lub
                    > diamentami bez skazy. To byl jego wybor. Jezel Bog poszedl droga Natury-
                    Chaosu-
                    > Genetyki to jego decyzja i powinien sie liczyc z jej konsekwencjami. Jako
                    > czlowiek jestem omylny i jestem inteligentny bo ucze sie na bledach. Bog nie
                    > moze byc inteligentny bo jest wszechobecny i wszechmocny, nie spotka na
                    swojej
                    > drodze przeszkod przekraczacjacych jego mozliwosci, nie popelni bledu i
                    niczego
                    > sie nie nauczy. Ja nie zostalem stworzony na obraz i podobienstwo takiego
                    Boga.
                    > Ja zostalem stworzony na obraz i podobienstwo czlowieka-boga Merenptaha-
                    Jahwe.
                    >
                    > Jerzy: Nie za bardzo rozumiem ten wywód. Co rozumiesz przez drogę ‘Natury
                    > -Chaosu-Genetyki’?

                    Bardzo skrotowo wyjasnione jest to w postach wczesniejszych, do ktorych sie nie
                    ustosunkowales.

                    > Rycho: Twoje przekonanie o braku zdojnosci niewierzacych do jakichkolwiek
                    > relacji,
                    > włącznie ze sobą nawzajem, jest po prostu obraza czlowieczenstwa. Przy takich
                    > pogladach najwlasciwsza reakcja powinno byc spalenie niewiernych na stosie.
                    Ja
                    > nie musze tak odnosic sie do wierzacym bedac ateista. Uwazam, ze mimo swej
                    > wiary jestes normalnym czlowiekiem. Mimo twojego zaangazowania nie stwierdzam
                    u
                    > Ciebie demonizmu.
                    >
                    > Jerzy: A skąd to wziąłeś? Na jakiej podstawie przypisujesz mi to przekonanie?

                    Czytam to co napisales i probuje zrozumiec co chciales mi przekazac. Jezeli nie
                    rozumiem Cie wlasciwie to wynika z uzytych przez Ciebie srodkow wyrazu.

                    > A coś takiego, jak opętanie demoniczne, naprawdę istnieje. Ale dla ateistów,
                    > współczesnych saduceuszy, dla których świat duchowy nie istnieje, demonizm
                    jest
                    > tylko przykrą figurą mowy.

                    Wierze, ze zaangazowanie religijne przekraczajace mozliwosci jednostki moze
                    prowadzic do problemow psychiatrycznych. Nie moja branza.

                    Pozdrawiam
          • _agnostyk Jerzy, jak z ta Boza miloscia ? 14.11.02, 20:13
            Jerzy napisales: Bog jest miloscia i zrodlem milosci. Pytanie czy to Bog
            nauczyl markiza De Sade milosci ?

            Czy sie zgadzam z kaganem czy nie jego informacje sprawdzilem z Biblia i
            wyglada na prawdziwa:

            STARY TESTAMENT
            Kara smierci za takie drobne wykroczenia jak bycie nieposlusznym dzieckiem
            (Leviticus 20:9, Deuteronomy 21:18-21), a pozniej Jezus powiedzial, ze
            przyszedl dzielic rodziny, kazal nienawidziec matki, i ojcow (Mateusz 10:35-37,
            Lukasz 12:51-53, 14:26).
            Takze kara smierci za:
            Wizyte o wrozki (Leviticus 20:6, Deuteronomy 18:11),
            Wiara w innego Boga niz Jahwe (Exodus 22:20, Leviticus 24:10-23, Deuteronomy
            13:1-15 i wiele innych miejsc),
            Zbieranie patykow w szabat (Exodus 31:14-15, 35:2-3, Numbers 15:32-36),
            Jedzenie niekoszernego jedzenia (Exodus 12:15, 19, Leviticus 3:16-17 i inne
            miejsca),
            Wejscie do swiatyni bez niesienia na sobie dzwonkow (Exodus 28:34-35).

            Niewolnik moze byc zakatowany na smierc, oby nie za szybko (Exodus 21:20-21).

            “Oko za oko, zab za zab” (Exodus 21:23-25, Leviticus 24:20, Deuteronomy 19:21).

            Jehowa sam przyznal, ze jest Bogiem zazdrosnym, kazacym az do czwartego
            pokolenia za balwochwalstwo (Exodus 20:5). Jest on rowniez Bogoem-wojownikiem
            (Exodus 15;3, Isaiah 42:13, Hebrews 12:29) i wszystkopalacym ogniem (j.w.).
            Powiedzial On tez (Isaiah 45:7), ze z rowna latwoscia niesie on pokoj jak i
            zlo, On – Pan wszystkiego…
            W Exodus 15:3 jest tez wyraznie powiedziane, ze Pan jest wojownikiem.

            Bog (Jehowa) zabil miedzy innymi:
            - Mezczyzne, ktory nie chcial zaplodnic wdowy po swym bracie (Genesis 38:7-100,
            - Dwoch mezczyzn, ktorzy chcieli mu dac w ofiarze “niekoszerna” substancje
            zapachowa (Leviticus 10:1-2),
            - 300 politycznych przeciwnikow Mojzesza (Numbers 16:1-35),
            - Ponad 14 tysiecy sympatykow owych wrogow Mojzesza (Numbers 16:49),
            - Spora grupe ludzi, ktora narzekala na jakosc jedzenia (Numbers 21:4-6),
            - 24 tysiecy niewinnych osob za to, ze jacys ludzie w okolicy oddawali czesc
            Baalowi (Numbers 25:3,9),
            7- 0 osob, ktore zajrzaly do niewlasciwego pudla (1 Samuel 6:19),
            - Oraz innego czleka, ktory, w najlepszych intencjach dotknal tylko owo
            zakazane pudlo (2 Samuel 6:6-7),
            - Mezczyzne, ktory odmowil zabicia innego (1 Kings 20:35-36),
            - 42 dzieci, ktore nazwaly Elisze “lysawym” (2 Kings 2:23-24),
            - 185 tysiecy zolnierzy asyryjskich (2 Kings 19;35).

            W Ezekiel 9:4-6 Bog zas nakazal mordowac jak leci: mlodych mezczyzn i mlode
            kobiety, male dzieci i starcow…

            II. NOWY TESTAMENT
            Jezus powiedzial, ze przyszedl dzielic rodziny, kazal nienawidziec matki, i
            ojcow (Mateusz 10:35-37, Lukasz 12:51-53, 14:26), choc przedtem Jahwe nakazal
            szacunek dla rodzicow (Exodus 20;12).

            W Jan 2:15 jest opisane, jak Jezus wygonil wymieniaczy pieniedzy (dzis
            powiedzielibysmy pracownikow kantorow wymiany pieniedzy) z przedsionka swiatyni
            w Jeruzalem, choc owi ludzie byli tam potrzebni, albowiem kaplani nie
            przyjmowali pieniedzy rzymskich…

            W Marek 11:12-14, 20-21 Jezus przeklal drzewko figowe za to, ze nie rodzilo fig
            po sezonie…

            W Lukasz 12:47-48 Jezus poparl wyraznie niewolnictwo (takze:niewolnik moze byc
            zakatowany na smierc, oby nie za szybko - Exodus 21:20-21).

            W Mateusz 10:34 Jezus wyraznie powiedzial, ze nie przynosi z soba pokoju, a
            wojne (doslownie “miecz”), i ze przychodzi aby poroznic dzieci z rodzicami
            (wbrew Exodus 20:12)..

            W Lukasz 22:36 nakazal zas Jezus kupowanie broni tym, ktorzy jej jeszcze nie
            maja…

            Wystarczy?

            • rycho7 Re: Jerzy, jak z ta Boza miloscia ? 15.11.02, 08:06
              _agnostyk napisał:

              > Jerzy napisales: Bog jest miloscia i zrodlem milosci. Pytanie czy to Bog
              > nauczyl markiza De Sade milosci ?
              >
              > Czy sie zgadzam z kaganem czy nie jego informacje sprawdzilem z Biblia i
              > wyglada na prawdziwa:

              Stary i Nowy Testament to zrodla zupelnie roznych religii, judaizmu i
              chrzescianstwo. Poniewaz Jezus byl reformatorem judaizmu wiec nie mogl
              zanegowac Starego Testamentu. On przekonywal nas, ze podobnie jak my jest Synem
              Bozym i wie, ze Jahwe jest jak ojciec. Na zewnatrz srogi aby nas dzieci
              wychowac na dobrych obywateli, natomiast wewnatrz dobry, zyczliwy i kochajacy
              jak rodzic. Ten dualizm da sie tylko wytlumaczyc na bazie dziecko-rodzic.
              Biblia opisuje niedole ludzi w okresie kilku tysiacleci. Od prymitywnych czasow
              powstawania pierwszych panstw do rozkwitu kultury rzymskiej na ktorej my
              opieramy swoje tradycje. Prawo rzymskie bylo naprawde bardzo rozwinietym i
              rozsadnym systemem. Obowiazywala w nim odkrywcza zasada, ze nie ma przestepstwa
              bez jego prawnego zakazu. W okresie wczesniejszym prawem bylo widzi mi sie
              satrapy wladcy-boga. Opisalem to pokrotce w postach o faraonie Merenptahu.

              Autorzy Biblii pisali o tym co znali ze swojego zycia. Operowali zasobem pojec
              i wiedza swojej epoki. Totez Merenptah-Jahwe jest sadysta. Natomiast Jezus nie
              byl rewolucjonista spolecznym lecz reformatorem religijnym. Jezus wiec nie
              negowal istniejacego ustroju niewolniczego. On zalecal lagodnosc - zabijac
              niewolnika powoli. Od Mojzesza do Jezusa minelo 1200 lat. Od Jezusa do dzis
              2000 lat. Swiat przez te tysiaclecia zmienial sie nie do poznania. My uzywajac
              tych samych slow co starozytni nadajemy im zupelnie inne znaczenia - zgodne z
              nasza rzeczywistoscia a nie ze starozytna.

              Jezeli boskim celem bylo przekazanie Mojzeszowi 10 przykazan to Bog poprzez
              plonacy krzak nie przekazywal prorokowi cech swego charakteru i osobowosci.
              Mojzesz dokonal projekcji tego co mu znane na to co nieznane. Normalny ludzki
              sposob myslenia i dzialania. Mojzesz utworzyl literacka postac Merenptaha-
              Jahwe. Bog nie mial wplywu na literackie dokonania Mojzesza. Gdyby Bog chcial
              przekazywac bezposrednio to napisalby Biblie osobiscie lub objawial sie kazdemu
              czlowiekowi osobiscie. Dla Wszechmogacego to zaden problem. Bog postanowil
              udawac przed plebsem, ze go nie ma. Zlikwidowal wszelkie dowody swego
              istnienia. Totez ateisci jako najbardziej mu wierni uwazaja, ze go nie ma.

              Swiete ksiegi sa opisem rzeczywistosci w ktorej zyli autorzy splecionym z
              teologicznymi dywagacjami. Swiete ksiegi ta tworem ludzkim i sa obarczone
              ludzkimi bledami. Jezeli Bog jest Stworca to wyrazil on swoja wole w sposob
              doskonaly i bezbledny w naszej rzeczywistosci. Wole Boga naprawde chca poznac
              naukowcy a nie egzegeci swietych ksiag. Najbardziej wiernymi z wiernych sa
              ateisci, poniewaz szanuja wole Boga chcacego byc nieistniejacym oraz poznaja
              naukowo jego jedyne prawdziwe dzielo - rzeczywistosc.

              Pozdrawiam
            • Gość: Jerzy Zobacz te fragmenty w ich kontekstach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 10:00
              Drogi Agnostyku,
              Zobacz te fragmenty w ich kontekstach. Wtedy zrozumiesz, o czym mowa.
              To wszystko. Masz dostęp do Biblii, czy wkleić ci te fragmenty?

              Jerzy
            • Gość: Dzik Do agnostyka IP: *.pse.pl 15.11.02, 11:48
              Drogi agnostyku.

              Poszukiwanie sprzeczności w Biblii, bez zrozumienia
              całości tekstu, zwłaszcza nauki Nowego Testamentu
              prowadzi do nieporozumień.

              > Jezus powiedzial, ze przyszedl dzielic rodziny, kazal
              > nienawidziec matki, i ojcow
              > (Mateusz 10:35-37, Lukasz 12:51-53, 14:26),
              > choc przedtem Jahwe nakazal szacunek dla rodzicow
              > (Exodus 20;12).

              Jezus powiedział dosłownie (Ł 14,26) - "Jeśli ktoś
              przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca
              i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto samego
              siebie, nie może być moim uczniem".

              Jezus nie kazał nienawidzieć.
              Kazał uczniom wybierać.
              Postawić Boga i Chrystusa ponad wszystko, nawet ponad
              najbliższych.
              Bez tego wyboru nie byłoby świadectwa męczenników za
              wiarę. Bez nich, być może, nie byłoby Powszechnego
              Kościoła Chrystusa.

              > W Jan 2:15 jest opisane, jak Jezus wygonil wymieniaczy
              > pieniedzy (dzis powiedzielibysmy pracownikow kantorow
              > wymiany pieniedzy) z przedsionka swiatyni w Jeruzalem,
              > choc owi ludzie byli tam potrzebni, albowiem kaplani
              > nie przyjmowali pieniedzy rzymskich...

              "W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz
              tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie.
              Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał
              wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał
              monety bankierów, a stoły powywracał.
              Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł:
              << Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie
              targowiska>>" (J 2,15)

              "Powywracał stoły tych, co zmieniali pieniądze, i ławki
              sprzedawców gołębi;" (M 11,15)

              Być może wszyscy ci "ludzie byli tam potrzebni" ale
              zrobili w świątyni targowisko.

              > W Marek 11:12-14, 20-21 Jezus przeklal drzewko figowe
              > za to, ze nie rodzilo fig po sezonie...

              Jezus i apostołowie nie byli głupi - wiedzieli,
              że "nie był to czas na figi" (M 11,13).
              Jezus nie przeklął biednego drzewka za to,
              że 'nie rodziło fig po sezonie'.
              Tak całą sytuację wytłumaczył uczniom:

              <<Miejcie wiarę w Boga !. Zaprawdę powiadam wam:
              Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć w morze",
              a nie zwątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to,
              co mówi, tak mu się stanie>>.

              Mojżesz przeprowadził Żydów przez Morze Czerwone.
              Piotr, przestał iść po wodzie, gdy zwątpił.

              Nie ma sensu rozumieć tego dosłownie.
              Bo gdyby tak było ludzi wierzący zamiast drążyć tunele
              i budować mosty rzucali by górami, chodzili po wodzie
              i 'zmuszali' figi do nieustannego owocowania.
              A że tak nie jest znaczyłoby, że albo nie ma na świecie
              ludzi wierzących, albo są niepraktyczni.
              Te historie mają sens wyłącznie metaforyczny.

              > W Lukasz 12:47-48 Jezus poparl wyraznie niewolnictwo
              > (takze:niewolnik moze byc zakatowany na smierc, oby nie
              > za szybko
              > - Exodus 21:20-21).

              Nie tyle poparł, co nie wzywał do jego obalenia.
              Nie wzywał do rewolucji społecznej.

              Jak wytłumaczysz w tym kontekscie, że chrześcijaństwo
              było na początku głównie religią ludzi biednych, w tym
              także niewolników.

              Zresztą najciekawszy i najbardziej pouczający jest
              ostatni fragment tego akapitu (Ł 12:48) -
              "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a
              komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą".

              <<Bogosławieni ubodzy>>.


              > W Mateusz 10:34 Jezus wyraznie powiedzial, ze nie
              > przynosi z soba pokoju, a wojne (doslownie "miecz"), i
              > ze przychodzi aby poroznic dzieci z rodzicami
              > (wbrew Exodus 20:12)..

              > W Lukasz 22:36 nakazal zas Jezus kupowanie broni tym,
              > ktorzy jej jeszcze nie maja...

              W świetle całej Jego nauki nie należy wypowiedzi Jezusa
              na temat kupowania miecza interpretować dosłownie.

              Jezus powiedział (Mateusz 10,34) -
              "nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
              Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką,
              synową z teściową, i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego
              domownicy.
              Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
              godzien.
              Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest
              Mnie godzien.
              Ko chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe
              życie z mego powodu, znajdzie je."

              Jezus wymaga stanowczo opowiedzenia się za sobą lub
              przeciw sobie.
              Wymaga od uczniów solidarności w niesieniu krzyża.

              A Piotrowi gdy ten w chwili pojmania Jezusa dobył miecz i
              uderzył sługę arcykapłana powiedział (Mateusz 26,52) -
              "włóż miecz na miejsce swoje, bo wszyscy, którzy za miecz
              chwytają, od miecza giną"


              A w ogóle, to niejaki Kagan i wielu innych
              i tak w Boga nie wierzą nie z powodu
              sprzeczności w Biblii tylko dlatego że nie.
              I już.

              Nie wierzą, ale poświęcają Mu więcej czasu i uwagi
              niż niejedna dewotka. :-)















      • rycho7 Re: Jerzy widzi mnie w piekle ale co z dusza 14.11.02, 15:56
        _agnostyk napisał:

        > Ag: Sadze, ze ja, my wszyscy posiadamy DUSZE.
        > r7: Albo wszyscy z wirusek AIDS wlacznie albo nikt, takze czlowiek nie.
        Jezeli
        > dusza jest tym czym roznimy sie od
        > materji nieozywionej.
        > Ag: Wiec po co byla by nam potrzebna ewolucja? Twoja teza byla by prawdziwa,
        gd
        > yby DUSZA byla dana nam
        > przez KOGOS. Tak chca bysmy wierzy Teisci. Ja twierdze, ze istnienie duszy w
        na
        > szej egzystencji wynikiem
        > ewolucji. To wlasnie symboliczny i rewolucyjny akt Ewy i Adama siegniecia po
        wi
        > edze tchnal w nas ta duchowosc.
        > Posiadanie DUSZY odroznia nas od swiata zwierzecego a nie od materji
        nieozywion
        > ej.

        W wersji hinduistycznej dusze maja wszystkie istoty zyjace. W wersji
        europocentrycznej tylko czlowiek. Dla mnie dusza to nie wiedza lecz tworczosc.
        Blisko lecz nie to samo. Malunki na scianie jaskini to dusza. Grot strzaly to
        wiedza. Dyskutujemy o naszej indywidualnej wrazliwosci. Problem jest
        nierozstrzygalny.

        Pozdrawiam
    • rycho7 Jerzy Hiob Jahwe Merenptah i Mojrzesz 14.11.02, 09:34
      Odpowiadajac Jerzemu na jego deklaracje wobec przapowiesci o Hiobie
      zdenerwowalem sie co nieco na Jahwe. Uzylem wobec niego paru epitetow. Nie do
      konca rozumiejac mojej reakcji siegnalem po ksiazki. Trud nie byl daremny.

      Jedynym bogiem jakiego Mojrzesz widzial zywego na wlasne oczy byl Merenptach,
      faraon-bog, rzadzacy w latach 1213-1203 pne. Swojemu zwidowi w plonacym krzaku
      Mojrzesz nadal cechy tego ktorego znal wczesniej. Poslugujac sie pierwowzorem
      literackim mozemy mowic Merenptah-Jahwe. Moze dlatego Bog nie powinien miec
      imienia. Mojrzesz byl szpiegiem egipskim na kierunku Kaanan. Dlaczego to moze
      wyjasnic Wam Kagan gdyz to jedna z jego specjalnosci. Tu niespodzianka.
      Mojrzesz przeprowadzil Zydow z Delty Nilu na Polwysep Synaj. Dopiero po smierci
      Mojrzesza Zydzi osiedlili sie w Kaanan. Polwysep Synaj nalezal wtedy tak jak i
      obecnie do Egiptu. Formalnie wiec Mojrzesz nie wyprowadzil Zydow z ziemi
      egipskiej. Naukowcy maja zdaje sie wiele niespodzianek ale wola spokoj i
      unikaja konfliktow z religiantami. Pismo hebrajskie powstalo 300 lat po
      Mojrzeszu wiec kamienne tablice byly zapisane inaczej. W egipskich kopalniach
      na Synaju odkryto kamienne tablice zapisane hieroglificznym pismem linearnym
      (?) odczytywanym samogloskowo. Zapewne czyms takim posluzyl sie Mojrzesz. Czy
      nasz prorok umial pisac nie wiadomo. Wszyscy na pewno uznamy, ze najwazniejsza
      dla faraona sprawa bylo nauczenie czytania i pisania zydowskich niewolnikow
      wyrabiajacych cegly do budowy nowego miasta. Gdyby to bylo pismo klinowe z
      Mezopotamii to latwiej byloby uwierzyc.

      Biblijny opis dotyczy swiata z dawnych czasow widzianego oczami owczesnych
      ludzi. Merenptah-Jahwe byl absolutnym satrapa rzadzacym wedlug wlasnego widzi
      mi sie. Prawo nie istnialo lub bylo w swej embrionalnej postaci. Nowinka bylo
      ograniczenie samowoli narzucone przez Hamurabiego slynnym "oko za oko".
      Hamurabi zadbal o interesy panstwa zakazujac nadmiernych kar uszkadzajacych mu
      sile robocza. Egipt bedacy o wiele starsza biurokracja panstwowa takich nowinek
      zdaje sie nie akceptowal. Sprawiedliwosc Merenptaha-Jahwe mogla wiec byc
      nastepujaca. Bog-faraon upodobawszy sobie nasze nieletnie dziecie zabiera je
      sobie, zaspakaja swe chucie, a gdy mu sie znudzi wrzuca do kotla soczewicy i
      karmi swych zglodnialych zolnierzy. Tak bedzie wygladala sprawiedliwosc Sadu
      Ostatecznego w wykonaniu Merenptaha-Jahwe. Wczesniej nie bylem w stanie
      zrozumiec dalczego glowna i jedyna podstawa religii jest wiara. Otoz Merenptah-
      Jahwe nie mial w tamtych czasach nic wiecej do zaoferowania. Brak prawa,
      moralnosci, sprawiedliwosci - zywot marny. Przezyje kto szybciej schyli kark
      pod spojrzeniem nadzorcy.

      Biblia wiernie opisuje to co opisuje. Najwieksza trudnoscia jest zrozumienie co
      znaczyly wtedy uzyte przez autorow slowa.

      Pozdrawiam
      • Gość: Jerzy Jerzy: Nigdy nie słyszałem o Mojrzeszu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 10:18
        rycho7 napisał:

        > Odpowiadajac Jerzemu na jego deklaracje wobec przapowiesci o Hiobie
        > zdenerwowalem sie co nieco na Jahwe. Uzylem wobec niego paru epitetow. Nie do
        > konca rozumiejac mojej reakcji siegnalem po ksiazki. Trud nie byl daremny.
        >
        > Jedynym bogiem jakiego Mojrzesz widzial zywego na wlasne oczy byl Merenptach,
        > faraon-bog, rzadzacy w latach 1213-1203 pne. Swojemu zwidowi w plonacym
        krzaku [...]
        > Pozdrawiam

        Drogi Rycho,
        Bardzo ciekawe, bardzo,
        Nigdy nie słyszałem o tym Mojrzeszu.

        W jakiej Biblii to znalazłeś? W mojej taka postać nie występuje, ponadto nie ma
        tam tych opisów dotyczących Merenptach.

        Ale czytaj dalej, a teraz weź do ręki Biblię i sprawdź, jak się relacja
        biblijna do twoich rewelacji.

        Jerzy
        • rycho7 Re: Jerzy: Nigdy nie słyszałem o Mojrzeszu 14.11.02, 10:54
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Drogi Rycho,
          > Bardzo ciekawe, bardzo,
          > Nigdy nie słyszałem o tym Mojrzeszu.
          >
          > W jakiej Biblii to znalazłeś? W mojej taka postać nie występuje, ponadto nie
          ma
          > tam tych opisów dotyczących Merenptach.

          Jerzy, najwazniejsze pytanie jaki powiniennes sobie zadac to to czy chcesz
          wiedziec. Bez odpowiedzi na to pytanie nie beziesz wiedzial czy warto siegac do
          CALEJ skarbnicy wiedzy ludzkosci. Ja siegam do prac naukowcow traktujacych
          Biblie z pelna zyczliwoscia na jaka stac rzetelnych naukowcow. Oni nawet
          unikaja wycjagania oczywistych wnioskow. Za wszelka cene unikaja konfliktow.
          Wystarczy jednak ich przeczytac i pomyslec. Ty jezeli taka Twoja wola nie
          musisz robic ani jednago ani drugiego. Ja nie wpadlem na pomysl aby swa
          argumentacje opierac TYLKO na Biblii. Czy w tym sie roznimy?

          > Ale czytaj dalej, a teraz weź do ręki Biblię i sprawdź, jak się relacja
          biblijna do twoich rewelacji.

          Podaje roznice z pamieci. Miasto budowane przez Zydow przed Exodusem powstalo
          230 lat po biblijnej dacie wyjscia. Innych roznic nie zauwazam. A moze Ty mi
          podasz te roznice?

          Pozdrawiam
          • Gość: Jerzy Re: Jerzy: Nigdy nie słyszałem o Mojrzeszu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 12:11
            rycho7 napisał:

            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > > Drogi Rycho,
            > > Bardzo ciekawe, bardzo,
            > > Nigdy nie słyszałem o tym Mojrzeszu.
            > >
            > > W jakiej Biblii to znalazłeś? W mojej taka postać nie występuje, ponadto n
            > ie
            > ma
            > > tam tych opisów dotyczących Merenptach.
            >
            > Jerzy, najwazniejsze pytanie jaki powiniennes sobie zadac to to czy chcesz
            > wiedziec. Bez odpowiedzi na to pytanie nie beziesz wiedzial czy warto siegac
            do
            >
            > CALEJ skarbnicy wiedzy ludzkosci. Ja siegam do prac naukowcow traktujacych
            > Biblie z pelna zyczliwoscia na jaka stac rzetelnych naukowcow. Oni nawet
            > unikaja wycjagania oczywistych wnioskow. Za wszelka cene unikaja konfliktow.

            Oczywiście, że chcę wiedzieć, dlatego pytam o tego twojego Mojrzesza.

            > Wystarczy jednak ich przeczytac i pomyslec. Ty jezeli taka Twoja wola nie
            > musisz robic ani jednago ani drugiego. Ja nie wpadlem na pomysl aby swa
            > argumentacje opierac TYLKO na Biblii. Czy w tym sie roznimy?

            To powiedz mi, którzy to uczeni opisują Mojrzesza. Ja jeszcze na takich nie
            natrafiłem, może jestem nało oczytany.
            >
            > > Ale czytaj dalej, a teraz weź do ręki Biblię i sprawdź, jak się ma relacja
            > biblijna do twoich rewelacji.
            >
            > Podaje roznice z pamieci. Miasto budowane przez Zydow przed Exodusem powstalo
            > 230 lat po biblijnej dacie wyjscia. Innych roznic nie zauwazam. A moze Ty mi
            > podasz te roznice?

            Nie wiem o co ci tutaj chodzi, do czego to przyłatać.
            >
            > Pozdrawiam

            Rycho,
            Jeśli chcesz rzeczowej dyskusji, to podawaj rzeczowe argumenty. I nie skacz do
            konkluzji.
            Też podzrawiam
            Jerzy
            • rycho7 Re: Jerzy: Nigdy nie słyszałem o Mojrzeszu 14.11.02, 14:05
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > > > Bardzo ciekawe, bardzo,
              > > > Nigdy nie słyszałem o tym Mojrzeszu.

              Kilka slow wstepu. Zapewne zauwazyles, ze mam rozny emocjonalny stosunek do
              roznych czesci Biblii. Nie traktuje jej jednolicie bo powstawala w
              rzonych czasach i zawiera teksty roznych ludzi. Mojrzesz o ktorym chcesz
              rozmawiac byl nie byle kim bo tworca religii mojrzeszowej. To nie jakis
              prostaczek Jan. Gdy mowimy o Mojrzeszu to mamy na mysli tylko tego jednego.

              > > > W jakiej Biblii to znalazłeś? W mojej taka postać nie występuje, pona
              > dto n
              > > ie
              > > ma
              > > > tam tych opisów dotyczących Merenptach.
              > > Jerzy, najwazniejsze pytanie jaki powiniennes sobie zadac to to czy chcesz
              > > wiedziec. Bez odpowiedzi na to pytanie nie beziesz wiedzial czy warto sieg
              > ac
              > do
              > > CALEJ skarbnicy wiedzy ludzkosci. Ja siegam do prac naukowcow traktujacych
              > > Biblie z pelna zyczliwoscia na jaka stac rzetelnych naukowcow. Oni nawet
              > > unikaja wycjagania oczywistych wnioskow. Za wszelka cene unikaja konflikto
              > w.
              > Oczywiście, że chcę wiedzieć, dlatego pytam o tego twojego Mojrzesza.

              Moge Ci odpowiedziec jedynie o naszym wspolnym Mojrzeszu. Nie koniecznie
              biblijnym ale glownie o takim. Poniewaz o nim samym pisze jedynie Biblia.
              Natomiast czasy w ktorych zyl nie sa jedynie literackim tekstem Biblii. W
              Biblii jedynie Bog jest transcedentny natomiast wszystko inne jak najbardziej
              realne. Totez naukowcy sa w stanie zblizac sie do prawdy i weryfikowac kazde
              slowo Biblii.

              > > Wystarczy jednak ich przeczytac i pomyslec. Ty jezeli taka Twoja wola nie
              > > musisz robic ani jednago ani drugiego. Ja nie wpadlem na pomysl aby swa
              > > argumentacje opierac TYLKO na Biblii. Czy w tym sie roznimy?
              >
              > To powiedz mi, którzy to uczeni opisują Mojrzesza. Ja jeszcze na takich nie
              > natrafiłem, może jestem nało oczytany.

              Zrodlo jutro.

              > > > Ale czytaj dalej, a teraz weź do ręki Biblię i sprawdź, jak się ma re
              > lacja
              > > biblijna do twoich rewelacji.
              > > Podaje roznice z pamieci. Miasto budowane przez Zydow przed Exodusem powst
              > alo
              > > 230 lat po biblijnej dacie wyjscia. Innych roznic nie zauwazam. A moze Ty
              > mi
              > > podasz te roznice?
              >
              > Nie wiem o co ci tutaj chodzi, do czego to przyłatać.

              Z analizy tekstu biblijnego wynika potrzeba weryfikacji podanych tam faktow.
              Badania archeologiczne Egiptu sa bardzo rozwiniete. Odczytywane sa ich
              napisy. Pismo egipskie powstalo o wiele wczesniej niz pismo hebrajskie. Wiele
              tekstow bylo utrwalonych w kamieniu, materiale bardzo trwalym i
              zachowanych we wspanialym stanie. Na stelli z czasow faraona Merenptaha
              znaleziono napis dotyczacy udzialu ludu o nazwie Izrael w budowie miasta
              ....-Ra w Delcie Nilu. Jest to bezposrednie odniesienie do tekstu Biblii.
              Historia Egiptu i sasiadujacych z nim panstw jest opisana bardzo dokladnie w
              porownaniu z ograniczonym tekstem Biblii. W tej sytuacji tekst Biblii mozna
              potraktowac jako uzupelniajacy w stosunku do innych zrodel. Pozwala to
              takze na zrozumienie i bardziej prawidlowe zinterpretowanie tekstu Biblii.
              Celem takiego dzialania nie jest podwazanie tresci Biblii lecz wychwycenie
              bledow wprowadzonych do niej przez omylnych ludzkich autorow.

              Napis na stelli przesuwa datowanie Exodusu z roku ok. 1440 pne na ok. 1210 pne.
              Geopolitycznie sa niewielkie korekty. Egipt wojowal wczesniej z
              Hettytami, od wiekow panowal nad terytorium Polwyspu Synaj. Kannan przechodzil
              z rak do rak lecz w czasach Merenptaha byl niezalezny. Prawie
              wszystko zgadza sie z opisem biblijnym. Jednak nikt w Egipcie nie zapisal
              ucieczki 2 milionow zydowskich niewolnikow wzmiankowanych w Biblii. Przy
              owczesnym stanie biurokracji taki fakt nie mogl przejsc nie zapisany. Swiadczy
              to o tym, ze liczby podane w Biblii sa znacznie przesadzone. Ja ze swej
              strony moge podac, ze czytajac poprzednie fragmenty Biblii doliczylem sie z
              kalkulatorem w reku jedynie 800 Zydow uciekajacych z Egiptu. A i to przy
              zalozeniu, ze rozmnazali sie jak kroliki w okolicy bez lisow. Dla mnie wniosek
              jest taki, ze Mojrzesz wiedzial, ze jego Bog wspiera jedynie ludzi
              inteligentnych i zaradnych zyciowo. Mojrzesz osiagnal dobre efekty jako egipski
              szpieg i mial dostep do faraona-boga. Namowil Merenptaha do tego aby
              skierowac Zydow na granice imperium dla ich wojskowego i wywiadowczego
              zabezpieczenia. Przeczekal 40 lat aby wszyscy zapomnieli o tej umowie i
              pozwolil swoim ziomkom na przejscie do Kaanan. Byl na tyle inteligentny aby nie
              narazac swych rodakow na rzez w przypadku buntu.

              Mojrzesz wiedzial, ze dla swoich ziomkow nie stanie sie nigdy wladca-bogiem.
              Nie mial za soba egipskiego panstwowego aparatu terroru. Schowal sie
              wiec za plecy monoteistycznego Boga Merenptaha-Jahwe opisujac go swym ziomkom
              tak jak widzial faraona-boga. Zakazal jednak nadawania mu
              imienia i sporzadzania jego wizerunkow. Na wzor panstw z Anatolii i Mezopotamii
              nadal swemu ludowi prawo w postaci 10 przykazan. Wykorzystal
              kamienne tablice wotywne z napisami protosynajskimi do udokumentowania swych
              zwiazkow z Bogiem. "Pierwsze" kamienne tablice mogl zwrocic
              obawiajac sie poszukiwania zlodzieja przez faktycznych wlascicieli. Sam
              sporzadzil "drugie" kamienne tablice noszone pozniej w Arce Przymierza.
              Musze przyznac, ze obejrzenie synajskich kamiennych tablic dalo mi wiele
              satysfakcji.

              Powyzsze jest moim opisem faktow historycznych pomieszanych z moja
              interpretacja zyciorysu wielkiego czlowieka jakim byl Mojrzesz. Ja uwazam, ze
              Mojrzesz wymyslil swojego Boga lub nawiazal do starszej ludowej tradycji. Nie
              ma to jednak zadniego znaczenia. Wierni moga rownie dobrze przyjac, ze
              Bog pojawial sie Mojrzeszowi w plonacym krzaku. Nie zmienia to faktow
              historycznych i niczemu nie przeczy. Historycznosc Mojrzesza daje sie o ile nie
              potwierdzic to znacznie uprawdopodobnic.

              Pozdrawiam
              • Gość: Jerzy Do teistów: słyszeliście kiedyś o Mojrzeszu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 14:54
                rycho7 napisał:

                > Powyzsze jest moim opisem faktow historycznych pomieszanych z moja
                > interpretacja zyciorysu wielkiego czlowieka jakim byl Mojrzesz. Ja uwazam, ze
                > Mojrzesz wymyslil swojego Boga lub nawiazal do starszej ludowej tradycji. Nie
                > ma to jednak zadniego znaczenia. Wierni moga rownie dobrze przyjac, ze
                > Bog pojawial sie Mojrzeszowi w plonacym krzaku. Nie zmienia to faktow
                > historycznych i niczemu nie przeczy. Historycznosc Mojrzesza daje sie o ile
                nie
                >
                > potwierdzic to znacznie uprawdopodobnic.
                >
                > Pozdrawiam

                Drodzy,
                Bardzo merytoryzczny Rycho cały czas pisze o jakimś Mojrzeszu. Słyszeliście o
                nim kiedyś, bo ja jeszcze nie.
                Gdzie go szukać, pomóżcie, bo mnie Rycho zagnie.

                Jerzy
        • d_nutka Re: Jerzy: Nigdy nie słyszałem o Mojrzeszu 14.11.02, 12:05
          bo Mojrzesz był Polakiem i dlatego pisze się po polsku.
          ot co.
    • Gość: Joe TO NIE TO FORUM ! ! ! ! ! IP: *.softomasz.pl 14.11.02, 14:45
      Badaczy Pisma Świętego uprasza się o dyskutowanie we właściwym miejscu.
      Tematyka społeczno-religijna ma swoje własne forum i tam proszę załatwiać swoje
      potrzeby (każdy ma jakieś potrzeby, to normalne, ale miejsce ich zaspokajania
      ludziom kulturalnym nie jest obojętne).

      • rycho7 TO NIE TO FORUM ???? 14.11.02, 14:51
        Gość portalu: Joe napisał(a):

        > Tematyka społeczno-religijna ma swoje własne forum i tam proszę załatwiać
        swoje
        >
        > potrzeby (każdy ma jakieś potrzeby, to normalne, ale miejsce ich zaspokajania
        > ludziom kulturalnym nie jest obojętne).

        Przed robieniem z watku wygodki proponuje wczesniejsze zapoznanie sie z
        trescia. To taka kolejnosc uzywania gazet.
        • Gość: Joe TAK, TO NIE TO FORUM ! ! ! ! ! IP: *.softomasz.pl 15.11.02, 10:17
          rycho7 napisał:

          >TO NIE TO FORUM ????

          Tak, podtrzymuję: to nie to forum. Mój głos jest odpowiedzią skierowaną do
          agnostyka, który założył ten wątek w nieodpowiednim miejscu. Zapoznawanie się z
          jego dalszą treścią kompletnie mnie nie interesuje, natomiast interesuje mnie
          tematyka związana z moim krajem i nie chcę na moim ulubionym forum natykać się
          na wątki ni z gruszki ni z pietruszki umieszczone właśnie tu, a nadające się
          właśnie tam, gdzie sugerujesz.
    • _agnostyk Jerzy oswiec sie i zacznij dyskutowac powaznie 14.11.02, 16:06
      Bierzesz bardzo osobiscie czyjes uwagi dotyczace Twojej religii jednak lubisz
      osmieszac dyskutantow z powodu drobnego bledu. Jezeli Mojzesz wypadl ci z glowy
      to Jezy Ci o nim przypomnie. Wiec jak to bylo z tymi przykazaniami. Jest jeden
      czy wiele bogow z zazdrosnikiem na czele?
      • rycho7 Re: Jerzy oswiec sie i zacznij dyskutowac powazni 14.11.02, 16:38
        _agnostyk napisał:

        > Mojzesz

        Dziekuje za poprawienie bledu ortograficznego. Jezus zrobilby to od razu. Nie
        kazdy dorasta do poziomu swego idola.

        Pozdrawiam
        • Gość: Jerzy Rycho, przepraszam IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 09:51
          rycho7 napisał:

          > _agnostyk napisał:
          >
          > > Mojzesz
          >
          > Dziekuje za poprawienie bledu ortograficznego. Jezus zrobilby to od razu. Nie
          > kazdy dorasta do poziomu swego idola.
          >
          > Pozdrawiam

          Przepraszam. Na ogół nie robię uwag na temat ortografii. Wiele błędów to zwykłe
          lapsusy i literówki powstałe przy szybkim pisaniu.
          Wybacz, że się trochę z ciebie natrząsałem, przyznaję, ale startowałeś z
          pozycji takiego nieomylnego pewniaka, że mnie skusiło, aby się trochę
          podroczyć.
          Masz rację, daleko mi do poziomu mojego Mistrza. Uczę się.

          Jerzy
          • rycho7 Re: Rycho, przepraszam 15.11.02, 14:21
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Masz rację, daleko mi do poziomu mojego Mistrza. Uczę się.

            Jak wiesz Jezusa uwazam za postac kultowa, mimo zem ateista. Nie musze wiec
            mowic, ze Ci wybaczylem. To przeciez oczywiste.
      • Gość: Jerzy OK, juz będę poważny IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 09:28
        _
        OK, przepraszam za to czepianie się 'Mojrzesza.'
        Wyjaśnijcie Rychowi, na czym polegał jego błąd.

        Jerzy
    • _agnostyk Jerzy powaznie: teraz o ludziach nie o Bogu. 14.11.02, 18:02
      Sarkazm nigdy nie byl monopolem ateistow czy agnostykow. Sprowadzanie teorji
      ewolucji do pochodzenia czlowieka od malpy jest najlepszym tego przykladem.

      Pytasz co odrzucilem: Boga Biblii czy pewne poglady o Bogu Biblii. Odrzucilem
      pewne poglady o Bogu Biblii ale nie kwestionuje jego istnienia. Opis procesu
      ewolucji zawarty w Biblii jest wystarczajaco adekwatny (jak na czytelnikow w z
      roznych epok historycznych) by wskazywac na mozliwosc istnienia tego Boga,
      ktory obserwowal ten proces i przedstawil go nam przypisujac sobie glowna role.

      Ja szukam prawdy nie zamykajac oczy na doswiadczenie ludzkie, ktore ksztaltuja
      nasza moralnosc. I tak swoja wedrowke w poszukiwaniu mojego CREDO rozpoczelem
      jako nastolatek w ...kosciele w czasie wieczornych rekolekcji. Ksiadz z ambony
      wylozyl wiernym akurat punkt widzenia, ktory ty zacytowales z Apokalipsy.
      Przyprawil go sazniscie tyradami uzmyslawiajcymi zgromadzonym ich nicosc
      i "grzeszne" intencje. Kiedy rozejrzalem sie naokolo widzialem twarze uczciwych
      ludzi, zmeczone praca, na ktorych pojawil sie dodatkowo strach przed kara za
      niepopelnione winy. Kaznodziej zawolal: kto wierzy w Boga niech wstanie i tlum
      poslusznie powstal. A ja rozgladalem sie za krzeslem by usiasc.

      Uwaga JP2 odnosnie ktorej zasiagnelem twoja opinie jest dla mnie tym bardziej
      wazna, ze istotnym dla mnie jest z kim mam spedzic zycie doczesne czy
      pozagrobowe. Poznalem wielu wspanialych ludzi. Niektorzy byli "wierzacy",
      niektorzy ateistami czy "agnostykami". Ich obecnosc w moim zyciu wzbogacila
      mnie niepomiernie. Ich obecnosc pragnalbym odczuwac w przyszlosci. Obecnosc
      Boga Bibli, szczegolnie tego opisanego w ksiedze Hioba jest mi zupelnie zbedna.
      Sadze jednak, (co potwierdza zazdrosna tyrada z Rozdzialu 20: 3-5 w Exodus), ze
      istnieja inne sily metafizyczne bardziej sprzyjajace rodzajowi ludzkiemu.

      Zyjac pod komuna tyle lat nauczylem sie czytac miedzy wierszami. I takie
      czytanie Biblii uzmyslowilo mi o istnieniu innych metafizycznych istot, jak
      chodzby ta, ktora zachecala nas do spozycia owocu z drzewa madrosci,
      argumentowala z Bogiem czy radzila Jezusowi by odrzucil bezsensowna smierc na
      krzyzu. Nie wiem kto reprezentuje "dobro" a kto "zlo" w naszym wszechswiecie.
      Ale wiem, ze dobro istnieje w ludzkiej swiadomosci.
      • Gość: f Re: Jerzy powaznie: teraz o ludziach nie o Bogu. IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 18:10
        Po prostu To Bóg Cię nie chce!
        Pozdrawiam i wspłóczuję.
        • Gość: Dzik Do agnostyka IP: *.pse.pl 15.11.02, 12:03
          Gość portalu: f napisał(a):

          > Po prostu To Bóg Cię nie chce!
          > Pozdrawiam i wspłóczuję.

          Agnostyku nie wierz 'efowi', że Bóg kogoś nie chce.

          Jesteś człowiekiem poszukującym - Boga ? -,
          więc nie ma powodu by ci współczuć.
          Powodzenia.
          Masz szanse Go spotkać.
          Może większe niż ci, którzy nie poszukują,
          bo uważają że już znaleźli,
          ba, że zostali wybrani, ale za nic mają Jego nauki.


      • rycho7 Re: Jerzy powaznie: teraz o ludziach nie o Bogu. 15.11.02, 11:52
        _agnostyk napisał:

        > Nie wiem kto reprezentuje "dobro" a kto "zlo" w naszym wszechswiecie.
        > Ale wiem, ze dobro istnieje w ludzkiej swiadomosci.

        Caly post bardzo ciekawy. Potrzebuje wiecej czasu aby odpowiedziec. Dotykasz
        sedna problemu.

        Pozdrawiam
      • Gość: Jerzy Re: Jerzy powaznie: teraz o ludziach nie o Bogu. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 15:16
        Ag: Sarkazm nigdy nie byl monopolem ateistow czy agnostykow. Sprowadzanie
        teorji
        ewolucji do pochodzenia czlowieka od malpy jest najlepszym tego przykladem.

        Pytasz co odrzucilem: Boga Biblii czy pewne poglady o Bogu Biblii. Odrzucilem
        pewne poglady o Bogu Biblii ale nie kwestionuje jego istnienia. Opis procesu
        ewolucji zawarty w Biblii jest wystarczajaco adekwatny (jak na czytelnikow w z
        roznych epok historycznych) by wskazywac na mozliwosc istnienia tego Boga,
        ktory obserwowal ten proces i przedstawil go nam przypisujac sobie glowna role.

        Jerzy: Dzięki za szczerą odpowiedź. Postawię kolejne pytanie: Poglądy o Bogu
        Biblii, które odrzuciłeś, ukształtowałeś w oparciu o Biblię, czy też różne
        opinie / książki o Biblii i Bogu?
        Z mego doświadczenia z ludźmi mogę powiedzieć, że o wiele częściej odrzucają
        Boga z powodu poglądów, które nie były ukształtowane na Biblii.
        Biblia nie opisuje ewolucji. Opisuje Stworzenie. Wpisywanie w jej tekst
        ewolucji, jest tak zwaną eisegezą, czyli projektowaniem na tekst biblijny
        pewnych preferencji interpretacyjnych. Chwytem tym posługuje się często Kagan,
        projektując na Biblię i Boga najrozmaitsze bzdury. Niektórzy forumowicze idą w
        tym za nim.

        Ag: Ja szukam prawdy nie zamykajac oczy na doswiadczenie ludzkie, ktore
        ksztaltuja
        nasza moralnosc. I tak swoja wedrowke w poszukiwaniu mojego CREDO rozpoczelem
        jako nastolatek w ...kosciele w czasie wieczornych rekolekcji. Ksiadz z ambony
        wylozyl wiernym akurat punkt widzenia, ktory ty zacytowales z Apokalipsy.

        Jerzy: moim celem było pokazanie przyszłości tych, którzy zawierzyli Bogu.
        Zacytowałem cały fragment, aby mnie ktoś nie posądził o wyrywanie z kontekstu.
        Ty natomiast zwróciłeś uwagę na fragment dotyczący niewierzących. Świadomość
        tego, co czeka ludzi odrzucających Boga tym bardziej motywuje mnie do tego,
        aby im mówić o Bożym ratunku, że jest zbawienie i pełna nadziei przyszłość,
        aby mi ktoś kiedyś nie zarzucił: wiedziałeś o tym i mi nie powiedziałeś.

        Ag: Przyprawil go sazniscie tyradami uzmyslawiajcymi zgromadzonym ich nicosc
        i "grzeszne" intencje. Kiedy rozejrzalem sie naokolo widzialem twarze uczciwych
        ludzi, zmeczone praca, na ktorych pojawil sie dodatkowo strach przed kara za
        niepopelnione winy. Kaznodziej zawolal: kto wierzy w Boga niech wstanie i tlum
        poslusznie powstal. A ja rozgladalem sie za krzeslem by usiasc.

        Jerzy: Po takim kazaniu, usiadłbym obok ciebie. Bóg w osobie Jezusa przyszedł
        nas ratować. Mówienie o sądzie ma rację bytu, ale to jest ‘tylko jedno skrzydło
        samolotu.’ Drugim skrzydłem prawdy o Bogu jest to, że u niego jest zbawienie,
        współczucie, ratunek, pomoc....
        Czy poleciałbyś samolotem, który ma jedno skrzydło? Ja nie. Dlatego usiadłbym
        obok ciebie. Odrzuciłbym Boga, który jest tylko sędzią.
        Też kiedyś miałem taki obraz Boga i z tej racji dryfowałem w kierunku ateizmu.
        Poprzez lekturę Biblii poznałem ‘drugie skrzydło,’ a ‘pierwsze’ musiałem
        przekonstruować, bo było wadliwe.

        Ag: Uwaga JP2 odnosnie ktorej zasiagnelem twoja opinie jest dla mnie tym
        bardziej
        wazna, ze istotnym dla mnie jest z kim mam spedzic zycie doczesne czy
        pozagrobowe. Poznalem wielu wspanialych ludzi. Niektorzy byli "wierzacy",
        niektorzy ateistami czy "agnostykami". Ich obecnosc w moim zyciu wzbogacila
        mnie niepomiernie. Ich obecnosc pragnalbym odczuwac w przyszlosci. Obecnosc
        Boga Bibli, szczegolnie tego opisanego w ksiedze Hioba jest mi zupelnie zbedna.
        Sadze jednak, (co potwierdza zazdrosna tyrada z Rozdzialu 20: 3-5 w Exodus), ze
        istnieja inne sily metafizyczne bardziej sprzyjajace rodzajowi ludzkiemu.

        Jerzy: Obawiam się, że poglądy na księgę Hioba i jej przesłanie wziąłeś z
        literatury antybiblijnej. Kiedy patrzysz na cały obraz – na Boże cele względem
        człowieka, to choćbys był najdoskonalszym z ludzi, Bóg nadal widzi w tobie
        potencjał rozwoju, aby przygotować cię do wieczności. Życie na ziemi, to tylko
        krótki okres pielgrzymki. Czasem rozwój osobowościowy może się dokonać jedynie
        przez doświadczenia i cierpienia. Żyjemy w czasach, gdzie wszelki ból ma być
        natychmiast wyeliminowany – czy to przez tabletkę, czy przez modlitwę. Czasem
        Pan Bóg burzy nasz światopogląd, nasze poleganie na sobie, poprzez dopuszczenie
        cierpień. Znam wielu ludzi, którzy nawrócili się do Boga, kiedy ich życie
        przycisnęło. Znam też takich, którzy jeszcze bardziej zaczęli wymachiwać
        pięścią pod adresem Boga. Tacy ‘zmarnowali’ swoje cierpienie.

        Ag: Zyjac pod komuna tyle lat nauczylem sie czytac miedzy wierszami. I takie
        czytanie Biblii uzmyslowilo mi o istnieniu innych metafizycznych istot, jak
        chodzby ta, ktora zachecala nas do spozycia owocu z drzewa madrosci,
        argumentowala z Bogiem czy radzila Jezusowi by odrzucil bezsensowna smierc na
        krzyzu. Nie wiem kto reprezentuje "dobro" a kto "zlo" w naszym wszechswiecie.
        Ale wiem, ze dobro istnieje w ludzkiej swiadomosci.

        Jerzy: O istnieniu takich istot jak aniołowie czy demony Biblia mówi wprost.
        Nie trzeba szukać tego między wierszami.
        Jeśli idzie o to, kto reprezentuje "dobro" a kto "zło", to najpierw musimy
        zdefiniować, co to jest "dobro" a co "zło". I w oparciu o co je zdefiniujemy?
        Według świadomości którego człowieka, zdefiniujemy np. „dobro”?
        A nawet, jeśli zdefiniujemy ‘dobro’, czy będziemy w stanie wprowadzić je w
        życie? I po co? Co z tego będziemy mieli?

        Podzrawiam,

        Jerzy
        • Gość: Kagan Re: Jerzy powaznie: teraz o ludziach nie o Bogu. IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 05:55
          Ag: Sarkazm nigdy nie byl monopolem ateistow czy agnostykow. Sprowadzanie
          teorji ewolucji do pochodzenia czlowieka od malpy jest najlepszym tego
          przykladem. Pytasz co odrzucilem: Boga Biblii czy pewne poglady o Bogu Biblii.
          Odrzucilem pewne poglady o Bogu Biblii ale nie kwestionuje jego istnienia.
          Opis procesu ewolucji zawarty w Biblii jest wystarczajaco adekwatny (jak na
          czytelnikow w z roznych epok historycznych) by wskazywac na mozliwosc
          istnienia tego Boga, ktory obserwowal ten proces i przedstawil go nam
          przypisujac sobie glowna role.

          Jerzy: Dzięki za szczerą odpowiedź. Postawię kolejne pytanie: Poglądy o Bogu
          Biblii, które odrzuciłeś, ukształtowałeś w oparciu o Biblię, czy też różne
          opinie / książki o Biblii i Bogu? Z mego doświadczenia z ludźmi mogę
          powiedzieć, że o wiele częściej odrzucają Boga z powodu poglądów, które nie
          były ukształtowane na Biblii.
          K: Ja odrzucilem tego falszywego Boga na podstawie lektury Biblii, i to
          czesciowo w oryginale (ST)... Oraz powaznych dziel naukowych z zakresu
          religioznawstwa i socjologi religii...

          J: Biblia nie opisuje ewolucji. Opisuje Stworzenie. Wpisywanie w jej tekst
          ewolucji, jest tak zwaną eisegezą, czyli projektowaniem na tekst biblijny
          pewnych preferencji interpretacyjnych.
          K: Tu sie zgadzam!

          J: Chwytem tym posługuje się często Kagan, projektując na Biblię i Boga
          najrozmaitsze bzdury. Niektórzy forumowicze idą w tym za nim.
          K: A tu NIE! Ty w tym miejscu klamiesz, bo ja zawsze pisalem, ze Bog prawdziwy
          jest (wl. powinien byc) WIECZNY, WSZECHPOTEZNY, WSZECHWIEDZACY I WSZECHOBECNY,
          i ze jako taki Idealny Kreator nie moglby on(a) stworzyc swiata tak
          nieoptymalnego i nieudanego jak nasz, czy tez tak niedoskonalych istot jak
          my... ;)

          Ag: Ja szukam prawdy nie zamykajac oczy na doswiadczenie ludzkie, ktore
          ksztaltuja nasza moralnosc. I tak swoja wedrowke w poszukiwaniu mojego CREDO
          rozpoczelem jako nastolatek w ...kosciele w czasie wieczornych rekolekcji.
          Ksiadz z ambony wylozyl wiernym akurat punkt widzenia, ktory ty zacytowales z
          Apokalipsy.
          Jerzy: moim celem było pokazanie przyszłości tych, którzy zawierzyli Bogu.
          Zacytowałem cały fragment, aby mnie ktoś nie posądził o wyrywanie z kontekstu.
          Ty natomiast zwróciłeś uwagę na fragment dotyczący niewierzących. Świadomość
          tego, co czeka ludzi odrzucających Boga tym bardziej motywuje mnie do tego,
          aby im mówić o Bożym ratunku, że jest zbawienie i pełna nadziei przyszłość,
          aby mi ktoś kiedyś nie zarzucił: wiedziałeś o tym i mi nie powiedziałeś.
          K: Jaka masz gwarancje, ze istota tak kaprysna i okrutna jak Jehowa/Jeszu
          (przesladujaca Hioba, powodujaca potop, pochwalajaca bicie niewolnikow itp.)
          nie bedzie miala kaprysu, aby sieznecac tez nad wierzacymi? After all
          "The godly will be persecuyed" (2 Tymoteusz 3:12, Hebrajczycy 12:6)
          12 I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają
          prześladowania.
          6 Bo kogo miłuje Pan, tego karze
          ITP. ITD. :(
          Exodus 4:24 W czasie podróży w miejscu noclegu spotkał Pan Mojżesza i chciał go
          zabić.
          K: Jak chcial zabic Mojzesza, to czemu mialby sie wachac nad ukaraniem Jerzyka?

          Ag: Przyprawil go sazniscie tyradami uzmyslawiajcymi zgromadzonym ich nicosc
          i "grzeszne" intencje. Kiedy rozejrzalem sie naokolo widzialem twarze uczciwych
          ludzi, zmeczone praca, na ktorych pojawil sie dodatkowo strach przed kara za
          niepopelnione winy. Kaznodziej zawolal: kto wierzy w Boga niech wstanie i tlum
          poslusznie powstal. A ja rozgladalem sie za krzeslem by usiasc.
          Jerzy: Po takim kazaniu, usiadłbym obok ciebie. Bóg w osobie Jezusa przyszedł
          nas ratować.
          K: Czyzby?
          Mateusz 10:34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
          przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego
          ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka
          jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
          godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
          K: Przyszedl, aby przyniesc wojne (miecz) i nas poroznic, nawet w rodzinie!;(

          J: Mówienie o sądzie ma rację bytu, ale to jest ‘tylko jedno skrzydło
          samolotu.’ Drugim skrzydłem prawdy o Bogu jest to, że u niego jest zbawienie,
          współczucie, ratunek, pomoc...
          K: Mateusz 10:34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
          przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego
          ojcem, córkę z matką, synową z teściową... :(

          J: Czy poleciałbyś samolotem, który ma jedno skrzydło? Ja nie.
          K: Ja tak, pod warunkiem, ze bedzie on od razu tak skonstruowany, ze ma jedno
          skrzydlo, ktore jest jednoczesnie kadlubem...;)

          J: Dlatego usiadłbym obok ciebie. Odrzuciłbym Boga, który jest tylko sędzią.
          Też kiedyś miałem taki obraz Boga i z tej racji dryfowałem w kierunku ateizmu.
          Poprzez lekturę Biblii poznałem ‘drugie skrzydło,’ a ‘pierwsze’ musiałem
          przekonstruować, bo było wadliwe.
          K: Cos cie marnie stworzyl ten twoj Bog, Jerzyku... :(

          Ag: Uwaga JP2 odnosnie ktorej zasiagnelem twoja opinie jest dla mnie tym
          bardziej wazna, ze istotnym dla mnie jest z kim mam spedzic zycie doczesne czy
          pozagrobowe. Poznalem wielu wspanialych ludzi. Niektorzy byli "wierzacy",
          niektorzy ateistami czy "agnostykami". Ich obecnosc w moim zyciu wzbogacila
          mnie niepomiernie. Ich obecnosc pragnalbym odczuwac w przyszlosci. Obecnosc
          Boga Bibli, szczegolnie tego opisanego w ksiedze Hioba jest mi zupelnie zbedna.
          K: Mnie tez, wiec ciach go brzytwa Occama! ;)

          AG: Sadze jednak, (co potwierdza zazdrosna tyrada z Rozdzialu 20: 3-5 w
          Exodus), ze istnieja inne sily metafizyczne bardziej sprzyjajace rodzajowi
          ludzkiemu.
          K: Juz ci pisalem, ze jestes niemalze klasycznym deista! ;)
          (...)
          Ag: Zyjac pod komuna tyle lat nauczylem sie czytac miedzy wierszami. I takie
          czytanie Biblii uzmyslowilo mi o istnieniu innych metafizycznych istot, jak
          chodzby ta, ktora zachecala nas do spozycia owocu z drzewa madrosci,
          argumentowala z Bogiem czy radzila Jezusowi by odrzucil bezsensowna smierc na
          krzyzu.
          K: To byl Szatan, alter ego Boga (inaczej Ahryman, wieczny wrog Ahury Mazdy
          czyli Ohrmazdy). Wiedzieli o tym dosc dobrze starozytni Persowie (Prawdziwy
          Prorok Zarathustra) i jeden z najwiekszych filozofow wszechczasow Niemiec
          Nietzsche!

          Ag: Nie wiem kto reprezentuje "dobro" a kto "zlo" w naszym wszechswiecie.
          K: Ahriman vel Szatan! Patrz wyzej! ;)

          Ag: Ale wiem, ze dobro istnieje w ludzkiej swiadomosci.
          K: Podobnie jak wszyscy Bogowie! ;)

          J: O istnieniu takich istot jak aniołowie czy demony Biblia mówi wprost.
          Nie trzeba szukać tego między wierszami.
          K: Tu zgoda! ;)

          J: Jeśli idzie o to, kto reprezentuje "dobro" a kto "zło", to najpierw musimy
          zdefiniować, co to jest "dobro" a co "zło". I w oparciu o co je zdefiniujemy?
          Według świadomości którego człowieka, zdefiniujemy np. „dobro”?
          A nawet, jeśli zdefiniujemy ‘dobro’, czy będziemy w stanie wprowadzić je w
          życie? I po co? Co z tego będziemy mieli?
          K: Juz ci pisalem we fragmencie o Zoroastrianizmie, Jerzyku!
          Poczytaj moze Nietszchego, a nie tylko NT... ;)
          Kagan
          • rycho7 Re: Jerzy powaznie: teraz o ludziach nie o Bogu. 17.11.02, 12:54
            Gość portalu: Kagan napisał(a):


            > K: Ja odrzucilem tego falszywego Boga na podstawie lektury Biblii, i to
            > czesciowo w oryginale (ST)... Oraz powaznych dziel naukowych z zakresu
            > religioznawstwa i socjologi religii...

            Ja nigdy Boga nie odrzucilem. Ja w wieku 12 lat odrzucilem Kosciol Katolicki.
            Przed tym Bog w moim zyciu nie zaistnial. Ani nie poiawil sie w wyniku
            katechezy ani nie objawil mi sie sam ani za posrednictwem Ducha Siwetego. Uparl
            sie abym czul sie odtracony przez niego. Cala swa Wszechmoca i Wszechobecnoscia
            udawadnia mi, ze nieistnieje. Wiec ja puch marny wierze, ze nieistnieje. Jakbym
            mogl przeciwstawic Jego woli.

            > J: Chwytem tym posługuje się często Kagan, projektując na Biblię i Boga
            > najrozmaitsze bzdury. Niektórzy forumowicze idą w tym za nim.
            > K: A tu NIE! Ty w tym miejscu klamiesz, bo ja zawsze pisalem, ze Bog
            prawdziwy
            > jest (wl. powinien byc) WIECZNY, WSZECHPOTEZNY, WSZECHWIEDZACY I
            WSZECHOBECNY,
            > i ze jako taki Idealny Kreator nie moglby on(a) stworzyc swiata tak
            > nieoptymalnego i nieudanego jak nasz, czy tez tak niedoskonalych istot jak
            > my... ;)

            Gdyby Bog ABSOLUT mial troche rozumu, inteligencji to nie stworzylby innego
            swiata niz nasza rzeczywistosc. Nieoptymalny i nieudany sa jedynie ludzkimi
            ocenami. Rozumowaniem na poziomie dzewa "zlego i dobrego", calkowicie ulomnym.
            Proces ciaglego komplikowania rzeczywistosci nie opiera sie na kategoriach
            dobra i zla lecz na skutku. Czy mozna oceniac procesy atomowe trwajace
            nanosekundy w kategoriach dobra i zla? A czy procesy trwajace "wiecznosc" sa
            dobre czy zle? Po prostu wszystko sie miesza w piekielnym tyglu rzeczywistosci.
            Powstaja z tego fluktuacje ani dobre ani zle. Z jakiego powodu mialyby byc one
            oplymalne albo udane. To co trwa nanosekundy jest tak samo udane jak zycie na
            ziemi lub procesy nuklearne we wnetrzu slonca. Jak to optymalizowac jaki temu
            nadac cel?

            > K: Jaka masz gwarancje, ze istota tak kaprysna i okrutna jak Jehowa/Jeszu
            > (przesladujaca Hioba, powodujaca potop, pochwalajaca bicie niewolnikow itp.)
            > nie bedzie miala kaprysu, aby sieznecac tez nad wierzacymi? After all
            > "The godly will be persecuyed" (2 Tymoteusz 3:12, Hebrajczycy 12:6)
            > 12 I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają
            > prześladowania.
            > 6 Bo kogo miłuje Pan, tego karze

            Typowe rozumowanie Merenptaha-Jahwe. Stalin mawial. dowieriaj no prawieriaj. I
            karal tych ktorych kochal. Taki ziemski rodzaj ABSOLUTU. Wladca absolutny ale
            smiertelny. Spotkac takiego w zaswiatach i doswiadczac przez wiecznosc. Uchowaj
            nas Panie.

            > ITP. ITD. :(
            > Exodus 4:24 W czasie podróży w miejscu noclegu spotkał Pan Mojżesza i chciał
            go
            > zabić.
            > K: Jak chcial zabic Mojzesza, to czemu mialby sie wachac nad ukaraniem
            Jerzyka?

            > AG: Sadze jednak, (co potwierdza zazdrosna tyrada z Rozdzialu 20: 3-5 w
            > Exodus), ze istnieja inne sily metafizyczne bardziej sprzyjajace rodzajowi
            > ludzkiemu.
            > K: Juz ci pisalem, ze jestes niemalze klasycznym deista! ;)

            Kagan nie zapedzaj sie. Przez takich jak Ty krasnoludki nie chca mi sikac do
            mleka i ono sie nie zsiada. Nie obrazaj sprzyjajacych nam sil nadprzyrodzonych.
            Tak jak aseptyka nie mozna zlikwidowac symbiotycznych bakterii.

            > Ag: Nie wiem kto reprezentuje "dobro" a kto "zlo" w naszym wszechswiecie.
            > K: Ahriman vel Szatan! Patrz wyzej! ;)

            Powstajac z niczego materia ma odpowiednik antymaterii. W zaleznosci od tego z
            ktorego swiata jestesmy co innego nazywamy dobrem i na odwrot. Obserwator z
            zewnatrz nie jest w stanie dostrzec zadnego dobra ani zadnego zla.

            > Ag: Ale wiem, ze dobro istnieje w ludzkiej swiadomosci.
            > K: Podobnie jak wszyscy Bogowie! ;)

            Dokladnie tak jak napisalem powyzej.

            > J: Jeśli idzie o to, kto reprezentuje "dobro" a kto "zło", to najpierw musimy
            > zdefiniować, co to jest "dobro" a co "zło". I w oparciu o co je zdefiniujemy?
            > Według świadomości którego człowieka, zdefiniujemy np. „dobro”?
            > A nawet, jeśli zdefiniujemy ‘dobro’, czy będziemy w stanie wprowadz
            > ić je w
            > życie? I po co? Co z tego będziemy mieli?

            Klopot z antymateria. Albo prawny porzadek spoleczny wymuszany terrorem
            panstwowym. Troszke lepsze niz satrapia Merenptaha-Jahwe.

            Pozdrawiam
            • Gość: Kagan Re: Jerzy powaznie: teraz o ludziach nie o Bogu. IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 19.11.02, 09:20
              Gość portalu: Kagan napisał(a): Ja odrzucilem tego falszywego Boga na podstawie lektury Biblii, i to
              czesciowo w oryginale (ST)... Oraz powaznych dziel naukowych z zakresu religioznawstwa i socjologi
              religii...
              R: Ja nigdy Boga nie odrzucilem. Ja w wieku 12 lat odrzucilem Kosciol Katolicki.
              Przed tym Bog w moim zyciu nie zaistnial. Ani nie poiawil sie w wyniku katechezy ani nie objawil mi sie
              sam ani za posrednictwem Ducha Swietego. Uparl sie abym czul sie odtracony przez niego. Cala swa
              Wszechmoca i Wszechobecnoscia udawadnia mi, ze nieistnieje. Wiec ja puch marny wierze, ze
              nieistnieje. Jakbym mogl przeciwstawic Jego woli.
              K: A czemu mialby sie tobie (i komukolwiek) objawiac? Po jaka cholere istocie o nieskonczonej
              inteligencji i wiedzy towarzystwo osobnikow z IQ  i nader ograniczona wiedza?
              Czy ty szukasz towarzystwa slimakow albo much? A miedzy bogiem a czlowiekiem roznica jest przeciez
              wieksza niz miedzy czlowiekiem a owadem czy innym bezkregowcem...

              J: Chwytem tym posługuje się często Kagan, projektując na Biblię i Boga najrozmaitsze bzdury.
              Niektórzy forumowicze idą w tym za nim.
              K: A tu NIE! Ty w tym miejscu klamiesz, bo ja zawsze pisalem, ze Bog prawdziwy
              jest (wl. powinien byc) WIECZNY, WSZECHPOTEZNY, WSZECHWIEDZACY I
              WSZECHOBECNY, i ze jako taki Idealny Kreator nie moglby on(a) stworzyc swiata tak
              nieoptymalnego i nieudanego jak nasz, czy tez tak niedoskonalych istot jak my... ;)

              R: Gdyby Bog ABSOLUT mial troche rozumu, inteligencji to nie stworzylby innego
              swiata niz nasza rzeczywistosc. Nieoptymalny i nieudany sa jedynie ludzkimi
              ocenami. Rozumowaniem na poziomie dzewa "zlego i dobrego", calkowicie ulomnym.
              Proces ciaglego komplikowania rzeczywistosci nie opiera sie na kategoriach dobra i zla lecz na skutku.
              Czy mozna oceniac procesy atomowe trwajace nanosekundy w kategoriach dobra i zla? A czy procesy
              trwajace "wiecznosc" sa dobre czy zle? Po prostu wszystko sie miesza w piekielnym tyglu rzeczywistosci.
              K: Mam rozum, wiec oceniam ten swiat. Poniewaz moge sobie wyobrazic lepszy (np. z bezpiecznikami
              nie pozwalajacymi na skrajne okrucienstwa, jak w WIZJI LOKALNEJ Lema), to wiem, ze nasz swiat nie
              jest optymalny, a tylko jeden z wielu mozliwych do stworzenia przez slepe sily natury...

              R: Powstaja z tego fluktuacje ani dobre ani zle. Z jakiego powodu mialyby byc one
              oplymalne albo udane. To co trwa nanosekundy jest tak samo udane jak zycie na
              ziemi lub procesy nuklearne we wnetrzu slonca. Jak to optymalizowac jaki temu
              nadac cel?
              K: A czemu szukasz wszedzie celu? Dla mnie naura NIE ma zadnego celu. To, co sie dzieje, to wynik
              dzialania procesowe o stochastycznej naturze, procesow, ktore nic nie planuja, i nie maja zadnego celu
              przed soba! Czemu personifikujesz nature? Od tego tylko krok do religianctwa! ;)

              K: Jaka masz Jerzy gwarancje, ze istota tak kaprysna i okrutna jak Jehowa/Jeszu (przesladujaca Hioba,
              powodujaca potop, pochwalajaca bicie niewolnikow itp.) nie bedzie miala kaprysu, aby sieznecac tez nad
              wierzacymi? After all "The godly will be persecuyed" (2 Tymoteusz 3:12, Hebrajczycy 12:6)
              12 I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania.
              6 Bo kogo miłuje Pan, tego karze.

              R: Typowe rozumowanie Merenptaha-Jahwe. Stalin mawial. dowieriaj no prawieriaj. I
              karal tych ktorych kochal. Taki ziemski rodzaj ABSOLUTU. Wladca absolutny ale
              smiertelny. Spotkac takiego w zaswiatach i doswiadczac przez wiecznosc. Uchowaj
              nas Panie.
              K: Od spotkania tego zydowskiego bozka w zaswiatach... :(

              K: ITP. ITD. :( Exodus 4:24 W czasie podróży w miejscu noclegu spotkał Pan Mojżesza i chciał
              go zabić. Jak chcial zabic Mojzesza, to czemu mialby sie wachac nad ukaraniem Jerzyka?

              AG: Sadze jednak, (co potwierdza zazdrosna tyrada z Rozdzialu 20: 3-5 w Exodus), ze istnieja inne sily
              metafizyczne bardziej sprzyjajace rodzajowi ludzkiemu.
              K: Juz ci pisalem, ze jestes niemalze klasycznym deista! ;)
              K: Pewnie masz na mysli owych "Bogow" ("Elokhim") z Genesis :
              I Bog (w oryg. ELOKHIM) rzekl... uczynmy...

              > Kagan nie zapedzaj sie. Przez takich jak Ty krasnoludki nie chca mi sikac do
              > mleka i ono sie nie zsiada. Nie obrazaj sprzyjajacych nam sil nadprzyrodzonych.
              K: Slad wiesz, ze one nam sprzyjaja? Mnie sprzyja tylko Ahryman. Mazde mialem kiedys w
              Johannesburgu, ale marnie sie sprawowala, wiec teraz jezdze Fordem, bo Ford byl znanym antysyjonista
              (nie mylic z antysemita)!

              > Tak jak aseptyka nie mozna zlikwidowac symbiotycznych bakterii.
              K: Moze! Tyle,z erazem z zywicielem...

              > Ag: Nie wiem kto reprezentuje "dobro" a kto "zlo" w naszym wszechswiecie.
              K: Ahriman vel Szatan! Patrz wyzej! ;)

              > Powstajac z niczego materia ma odpowiednik antymaterii. W zaleznosci od tego z
              > ktorego swiata jestesmy co innego nazywamy dobrem i na odwrot. Obserwator z
              > zewnatrz nie jest w stanie dostrzec zadnego dobra ani zadnego zla.
              K: Wspolczesna fizyka wciaz szuka odp. na pytanie, czemu obserwujemy tak wiele materii,
              a tak malo antymaterii? Moze nasz swiat NIE jest w tym wzgl. symetryczny?

              Ag: Ale wiem, ze dobro istnieje w ludzkiej swiadomosci.
              K: Podobnie jak wszyscy Bogowie! ;)
              >
              > Dokladnie tak jak napisalem powyzej.
              K: ???

              J: Jeśli idzie o to, kto reprezentuje "dobro" a kto "zło", to najpierw musimy
              zdefiniować, co to jest "dobro" a co "zło". I w oparciu o co je zdefiniujemy?
              Według świadomości którego człowieka, zdefiniujemy np. �dobro�?
              A nawet, jeśli zdefiniujemy �dobro�, czy będziemy w stanie wprowadzić je w życie? I po co? Co z tego
              będziemy mieli?
              >
              > Klopot z antymateria. Albo prawny porzadek spoleczny wymuszany terrorem
              > panstwowym. Troszke lepsze niz satrapia Merenptaha-Jahwe.
              > Pozdrawiam
    • Gość: Jerzy Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wieczne IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 09:25
      Wchodzę tutaj z tym kawałkiem dyskusji,

      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      Jerzy: Ty zakładasz, że to materia jest wieczna. Bedziesz miał problem
      wyjasnić,
      skąd sie wzięła inteligencja, a potem wszelkie formy życia, z których każde
      ma własny kod genetyczny.

      Rycho: Rzeczywiscie wyjasnienie teiscie powyzszego jest prawie niewykonalne.
      Podstawa
      bowiem jest dzialanie wbrew entropii agresywnosci materii ozywionej. Zycie
      przeksztalca co sie tylko da w siebie samego. Potrafi "przykleic" do siebie
      wszystko co jest pozyteczne. Majac do dyspozycji nieograniczony czas (nastepna
      definicja boga) tworzy co raz bardziej skomplikowane organizmy. Rozwijajac sie
      zycie przeksztalcilo Ziemie nie do poznania. Przykladowo wyposazylo ja w
      atmosfere zawierajaca tlen. W kodzie DNA zapisuje cala swa ewolucje.

      Jerzy: Masz rację, naukowiec – teista (powiesz pogardliwie za Kaganem, że to
      sprzeczność sama w sobie) nie przyjmie twoich wyjaśnień.

      Zanim przejdziesz do tych skomplikowanych wyjaśnień, ponad rozum teisty,
      wyjaśnij mi skąd się wzięła materia. O ile wiem, naukowcy doszli do
      przekonania, że MATERIA NIE JEST WIECZNA, że wszechświat miał swój początek –
      tak, przestrzeń, materia i czas miały swój początek, zatem podstawowy dogmat
      ateistów, że materia jest wieczna, nie ma racji bytu.
      Ponadto, pierwsze prawo termodynamiki nie pozwala na to, aby materii
      przybywało. Skoro tak, to materia nie mogła stworzyć samej siebie i się
      pomnożyć do obecnej ilości.
      Jeśli idzie natomiast o DNA, to twój światopogląd zakłada, że wieczna materia,
      przy założeniu, że mając do dyspozycji energię i wieczny czas, stworzyła
      wszelkie formy życia. Życie powstaje w odpowiednich warunkach – potrzebne są
      materia, energia i czas, ale ponadto jeszcze INFORMACJA (np. DNA). Bez niej nie
      będzie życia.
      Skoro czas i materia nie są wieczne, ponadto, martwa materia nie jest w stanie
      stworzyć algorytmu na życie, zatem twój argument upada.

      Do drugiego prawa termodynamiki jeszcze nie doszliśmy.

      Pytanie: jakimi procesami posłużyła się, twoim zdaniem, Mateczka Natura, aby
      nas stworzyć?

      PS. Twoja ‘następna definicja boga’ jest interesująca, ale łamie prawo
      tożsamości. Ponadto, redukuje tak skomplikowaną osobowość jaka jest Bóg do
      jednowymiarowego czasu.

      Pozdarwiam,

      • d_nutka Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz 15.11.02, 09:34


        Jerzy się zapytał:"jakimi procesami posłużyła sie [..]Mateczka Natura,aby nas
        stworzyć?"

        odp.procesami naturalnymi
        innych natura nie posiada.

        pyt.
        kto jest autorem procesów naturalnych?
        Jerzy-odpowiedz.
        • Gość: Jerzy Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 09:46
          d_nutka napisała:

          >
          >
          > Jerzy się zapytał:"jakimi procesami posłużyła sie [..]Mateczka Natura,aby nas
          > stworzyć?"
          >
          > odp.procesami naturalnymi
          > innych natura nie posiada.

          Możesz wyjąsnić, o jakie procesy naturalne chodzi?
          I co to jest 'proces naturalny'?

          >
          > pyt.
          > kto jest autorem procesów naturalnych?
          > Jerzy-odpowiedz.

          Na razie nie wiem, co rozumiesz przez 'procesy naturalne,' zatem trudno mi
          odpowiedzieć na twoje pytanie.

          Jerzy
          • d_nutka Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz 15.11.02, 10:18
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > d_nutka napisała:
            >
            > >
            > >
            > > Jerzy się zapytał:"jakimi procesami posłużyła sie [..]Mateczka Natura,aby
            > nas
            > > stworzyć?"
            > >
            > > odp.procesami naturalnymi
            > > innych natura nie posiada.
            >
            > Możesz wyjąsnić, o jakie procesy naturalne chodzi?
            > I co to jest 'proces naturalny'?
            >
            > >
            > > pyt.
            > > kto jest autorem procesów naturalnych?
            > > Jerzy-odpowiedz.
            >
            > Na razie nie wiem, co rozumiesz przez 'procesy naturalne,' zatem trudno mi
            > odpowiedzieć na twoje pytanie.
            >
            > Jerzy


            nie wiesz co to są procesy naturalne?
            pierwszy z brzegu przykład.
            jesteś mężczyzną,dajmy na to,dojrzewasz,gdy odpowiedni dojrzejesz płciowo
            podobaja ci się dziewczeta,dajmy na to,że jesteś normalnie zdrowy.
            podoba ci się szczególnie jedna dziewczyna i o czym zaczynasz marzyć i do czego
            dązyć?(oczywiscie nadal jestes normalny chłopak).
            i dalej idac tym naturalnym tropem spotykasz się z dziewczyą aby spełnić swoje
            marzenie(naturalne oczywiście) a potem( naturalnie oczywiście0 zostajesz ojcem.
            i ty nie wiesz co to natura?
            czy ten przykład jest niezgodny z procesem naturalnym?
            a ten naturalny proces nie ma już dla ciebie tajemnic?
            i chcesz sięgać gwiazd?
            tam szukać odpowiedzi?
            dobra droga.
            ale jak zamiast gwiazd zobaczysz...
            czy to co widzisz patrząc w gwiazdy to proces naturalny?
            • Gość: Jerzy Ale co z procesami, które spowodowały 'życie'? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 14:31
              d_nutka napisała:

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > d_nutka napisała:
              > >
              > > >
              > > >
              > > > Jerzy się zapytał:"jakimi procesami posłużyła sie [..]Mateczka Natura
              > ,aby
              > > nas
              > > > stworzyć?"
              > > >
              > > > odp.procesami naturalnymi
              > > > innych natura nie posiada.
              > >
              > > Możesz wyjąsnić, o jakie procesy naturalne chodzi?
              > > I co to jest 'proces naturalny'?
              > >
              > > >
              > > > pyt.
              > > > kto jest autorem procesów naturalnych?
              > > > Jerzy-odpowiedz.
              > >
              > > Na razie nie wiem, co rozumiesz przez 'procesy naturalne,' zatem trudno mi
              >
              > > odpowiedzieć na twoje pytanie.
              > >
              > > Jerzy
              >
              >
              > nie wiesz co to są procesy naturalne?
              > pierwszy z brzegu przykład.
              > jesteś mężczyzną,dajmy na to,dojrzewasz,gdy odpowiedni dojrzejesz płciowo
              > podobaja ci się dziewczeta,dajmy na to,że jesteś normalnie zdrowy.
              > podoba ci się szczególnie jedna dziewczyna i o czym zaczynasz marzyć i do
              czego
              >
              > dązyć?(oczywiscie nadal jestes normalny chłopak).
              > i dalej idac tym naturalnym tropem spotykasz się z dziewczyą aby spełnić
              swoje
              > marzenie(naturalne oczywiście) a potem( naturalnie oczywiście0 zostajesz
              ojcem.
              > i ty nie wiesz co to natura?
              > czy ten przykład jest niezgodny z procesem naturalnym?
              > a ten naturalny proces nie ma już dla ciebie tajemnic?
              > i chcesz sięgać gwiazd?
              > tam szukać odpowiedzi?
              > dobra droga.
              > ale jak zamiast gwiazd zobaczysz...
              > czy to co widzisz patrząc w gwiazdy to proces naturalny?
              >

              Fajnie, d_nutko albo d_nutku,

              Ale chyan dyskutujemy o procesach, które doprowadziły do powstania życia na
              ziemi.

              Jerzy
          • Gość: Kagan Czy materia i czas są wieczne? IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 10:13
            d_nutka napisała: Jerzy się zapytał:"jakimi procesami posłużyła sie [..]
            Mateczka Natura,aby nas stworzyć?" odp.procesami naturalnymi innych natura nie
            posiada.
            J: Możesz wyjąsnić, o jakie procesy naturalne chodzi?
            I co to jest 'proces naturalny'?
            I kto jest autorem procesów naturalnych?
            Jerzy: Na razie nie wiem, co rozumiesz przez 'procesy naturalne,' zatem trudno
            mi odpowiedzieć na twoje pytanie.
            K: Jerzyk jak nie zna odpowiedzi, to odpowiada pytaniem na pytanie...Trick to
            stary jak swiat... :(
      • rycho7 Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz 15.11.02, 11:42
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Jerzy: Masz rację, naukowiec – teista (powiesz pogardliwie za Kaganem, że
        > to
        > sprzeczność sama w sobie) nie przyjmie twoich wyjaśnień.

        Jerzy jezeli masz problemy ze swoim ego to zwroc sie do kogos innego. Ja nie
        jestem wlasciwym adresatem.

        Ja znam swoja wartosc. Nie zawsze mi wychodzi ukrywanie tego przed otoczeniem.
        Przepraszam nie jestem doskonaly.

        > Zanim przejdziesz do tych skomplikowanych wyjaśnień, ponad rozum teisty,
        > wyjaśnij mi skąd się wzięła materia. O ile wiem, naukowcy doszli do
        > przekonania, że MATERIA NIE JEST WIECZNA, że wszechświat miał swój początek 
        > 211;
        > tak, przestrzeń, materia i czas miały swój początek, zatem podstawowy dogmat
        > ateistów, że materia jest wieczna, nie ma racji bytu.

        Jest to jedna z hipotez naukowcow. Hipotez mozna tworzyc wiele. Nie wszystkie
        udaje sie sprawdzic empirycznie. Taka jest nauka ulomna ja tworzacy ja ludzie.

        > Ponadto, pierwsze prawo termodynamiki nie pozwala na to, aby materii
        > przybywało. Skoro tak, to materia nie mogła stworzyć samej siebie i się
        > pomnożyć do obecnej ilości.

        Jezeli przyjac, ze jednoczesnie powstaly materia i antymateria to wszystko sie
        zgadza. Cos powstalo z niczego i zasada zachowania masy nie zostala naruszona.

        > Jeśli idzie natomiast o DNA, to twój światopogląd zakłada, że wieczna
        materia,
        > przy założeniu, że mając do dyspozycji energię i wieczny czas, stworzyła
        > wszelkie formy życia. Życie powstaje w odpowiednich warunkach – potrzebne
        > są
        > materia, energia i czas, ale ponadto jeszcze INFORMACJA (np. DNA). Bez niej
        nie
        >
        > będzie życia.

        Zapominasz o chaosie. Informacja moze powstac z niczego w wyniku chaosu. O tym
        czy jest to informacja przydatna zdecydowal skutek. Wynika to z istoty materii
        ozywionej. W tej dziedzinie myslenie przyczynowo-skutkowe zawodzi. Skutek
        wystepuje bez uchwytnej przyczyny. Skutek wynika z przypadku. To dziala przy
        nieograniczonym czasie.

        > Skoro czas i materia nie są wieczne, ponadto, martwa materia nie jest w
        stanie
        > stworzyć algorytmu na życie, zatem twój argument upada.

        Algorytm ze swej wspolczesnej uzytkowej definicji jest czyms zamierzonym.
        Natura wiec nie jest w stanie stworzyc algorytmu. Natomiast martwa materia nie
        jest doskonala. Nie jest absolutem jak Bog. Zawiera bardzo duzo bledow.
        Ulegajac przemianom tworzy dalsze bledy. Takim bledem jest materia ozywiona.
        Absolutem bylby krysztal diamentu bez skazy w zaswiatach (Bog). Pochlonalby on
        caly wegiel kosmosu i nie mialoby z czego powstac zycie. My jestesmy bledem
        natury. Ale natura nie rozpoznaje dobra ani zla. Jej jest obojetne czy jestesmy
        bledem czy czyms zamierzonym. Natura nie ma celow. My jako ludzie znamy pojecie
        celowosci. Personifikujac nature zadajemy nierozstrzygalne pytania. Natura nie
        umie mowic tak jak czowiek wiec nam nie odpowie.

        > Pytanie: jakimi procesami posłużyła się, twoim zdaniem, Mateczka Natura, aby
        > nas stworzyć?

        Chaosem. Chaos jest czescia natury. Poniewaz natura nie jest doskonala i
        zawiera fluktuacje, ktore my jako ludzie nazywamy bledami.

        > PS. Twoja ‘następna definicja boga’ jest interesująca, ale łamie pr
        > awo
        > tożsamości.

        Jezeli chcesz mi wyjasnic a nie wysmiewac sie to opisz mi prawo tozsamosci. Na
        tym sie nie znam.

        > Ponadto, redukuje tak skomplikowaną osobowość jaka jest Bóg do
        > jednowymiarowego czasu.

        Nie wiem czy absolut moze miec skomplikowaną osobowość. Dla mnie diament bez
        skazy jest absolutem.

        Pozdrawiam
        • d_nutka Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz 15.11.02, 12:01
          rycho7 napisał:

          [...]
          >
          > Nie wiem czy absolut moze miec skomplikowaną osobowość. Dla mnie diament bez
          > skazy jest absolutem.
          >
          > Pozdrawiam


          i może ten absolut jednak coś pomyślał?
          coś pomyślal i coś stworzył?
          co na to znawcy od diamentów?
          diament rodzi się sam czy z chaosu np.węgla?
          itd wkoło macieju.
          • rycho7 Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz 15.11.02, 13:03
            d_nutka napisała:

            > rycho7 napisał:
            > > Nie wiem czy absolut moze miec skomplikowaną osobowość. Dla mnie diament b
            > ez
            > > skazy jest absolutem.

            > i może ten absolut jednak coś pomyślał?
            > coś pomyślal i coś stworzył?
            > co na to znawcy od diamentów?
            > diament rodzi się sam czy z chaosu np.węgla?
            > itd wkoło macieju.

            Jak wiesz polprzewodniki tworzace komputery wytwarzane sa na bazie krysztalow
            krzemu. Tworzy sie z tego cos co asymptotycznie zbliza sie do myslenia. Diament
            jako krysztal tez byc moze moglby myslec. Niestety nasze ziemskie
            polprzewodniki opieraja sie nie na doskonalosci krysztalow lecz na domieszkach -
            formie niedoskonalosci. Absolutnie doskonaly diament ze wzgledu na absolutnosc
            nie musialby myslec i byc inteligentnym. Tworcy Boga przeholowali.

            Diament w naszej rzeczywistosci rodzi sie z chaosu. Gdy dostateczna ilosc
            czystego wegla znajdzie sie w wysokiej temperaturze pod duzym cisnieniem bez
            dostepu tlenu wtedy powstaje diament. Poniewaz natura nie dba o porzadek wiec
            miewa takie wpadki z temperatura i cisnieniem. Szalaputa.

            W kolo Macieju nie jest bo Natura nie chciala. Gdyby mowila to mozeby
            przeprosila. Na salonach nie bywa. Bo ona Natura.

            Pozdrawiam
        • Gość: Jerzy Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 14:19
          rycho7 napisał:

          > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          >
          > > Jerzy: Masz rację, naukowiec – teista (powiesz pogardliwie za Kagane
          > m, że
          > > to
          > > sprzeczność sama w sobie) nie przyjmie twoich wyjaśnień.
          >

          Rycho: Jerzy jezeli masz problemy ze swoim ego to zwroc sie do kogos innego.
          Ja nie
          > jestem wlasciwym adresatem.
          >
          > Ja znam swoja wartosc. Nie zawsze mi wychodzi ukrywanie tego przed
          otoczeniem.
          > Przepraszam nie jestem doskonaly.
          >

          Drogi Rycho,
          Ja też nie jestem doskonały. Czyli mamy coś wspólnego.


          Nie wiem czemu się tutaj oburzasz. Kilka dni temu przytaknąłeś Kaganowi, że
          okreśelnie „gleboko wierzacy naukowcy’ jest sprzecznością samą w sobie.


          ) Jerzy: Znowu atakujesz slomianego ludzika. Skad wytrzasnales takie poglady o
          ) ludziach wierzacych? Na mojej pólce sa ksiazki gleboko wierzacych naukowców.
          ) K: To jest sprzecznosc sama w sobie. Nawet Einsteinowi wiara nie pozwolila
          ) dokonczyc swego dziela...

          Rycho: Oczywiscie jest to sprzecznosc. Ale tak dziala ludzki umysl. Sam
          piszesz, ze nawet Einsteinowi wiara nie pozwolila dokonczyc swego dziela...
          Wyciagnij wiec z tego wnioski. Jezeli chcesz wygrac z religia jako z opium dla
          ludu, to przecwicz najpierw na uzaleznieniach: narkomanii, alkoholizmie. Po
          zlikwidowaniu uzaleznien w skali ludzkosci z religia pojdzie Ci znacznie
          latwiej. Poznasz lepiej zasady dzialania ludzkiego umyslu. To jest chyba
          problem naukowy i racjonalny.



          do Kagana kopia ze srodka watku
          Autor: rycho7@NOSPAM.gazeta.pl
          Data: 07-11-2002 08:51
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3276182&a=3547922
          Natomiast jeśli idzie o prawo tożsamości i związane z nim prawa bezsprzeczności
          i wykluczonego środka, to mówi ono, że żadna rzecz, osoba czy propozycja nie
          może być zarówno tym, czym jest (prawda), jak i tym czym nie jest (fałsz), w
          tym samym czasie i pod tym samym względem.

          Stosując to do twego stwierdzenia, że ‘czas jest następną formą boga’, to
          jednowymiarowy, bezrozumny czas, nie może być posiadającym wiele atrybutów
          Bogiem.

          Jerzy
          • rycho7 Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz 15.11.02, 14:35
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Nie wiem czemu się tutaj oburzasz. Kilka dni temu przytaknąłeś Kaganowi, że
            > okreśelnie „gleboko wierzacy naukowcy’ jest sprzecznością samą w so
            > bie.
            >
            > ) Jerzy: Znowu atakujesz slomianego ludzika. Skad wytrzasnales takie poglady
            o
            > ) ludziach wierzacych? Na mojej pólce sa ksiazki gleboko wierzacych
            naukowców.
            > ) K: To jest sprzecznosc sama w sobie. Nawet Einsteinowi wiara nie pozwolila
            > ) dokonczyc swego dziela...
            >
            > Rycho: Oczywiscie jest to sprzecznosc. Ale tak dziala ludzki umysl. Sam
            > piszesz, ze nawet Einsteinowi wiara nie pozwolila dokonczyc swego dziela...
            > Wyciagnij wiec z tego wnioski. Jezeli chcesz wygrac z religia jako z opium
            dla
            > ludu, to przecwicz najpierw na uzaleznieniach: narkomanii, alkoholizmie. Po
            > zlikwidowaniu uzaleznien w skali ludzkosci z religia pojdzie Ci znacznie
            > latwiej. Poznasz lepiej zasady dzialania ludzkiego umyslu. To jest chyba
            > problem naukowy i racjonalny.

            Po pierwsze nie zrozumiales mojej intencji. Dla mnie gleboko wierzacy naukowcy
            nie sa sprzecznoscia sama w sobie a wrecz odwrotnie. Nauka wspolczesna opiera
            sie na waskich specjalnosciach. Poznanie zawiera w sobie tak wiele paradoksow,
            ze szukanie "usopkojenia duszy" przez wybitnych (i nie) naukowcow zupelnie mnie
            nie dziwi. Jednak czym innym jest poszukiwanie "spokoju duszy" a czym innym
            metodologia naukowa i ateizm.

            Po drugie dostosowuje swoja argumentacje do rozmowcy. Ta argumentacja nie byla
            przeznaczona dla Ciebie. Bedac niejako pomiedzy Waszymi pogladami usiluje
            znalezc wspolny mianownik. Lekarze duszy tez sa potrzebni.

            > Natomiast jeśli idzie o prawo tożsamości i związane z nim prawa
            bezsprzeczności
            > i wykluczonego środka, to mówi ono, że żadna rzecz, osoba czy propozycja nie
            > może być zarówno tym, czym jest (prawda), jak i tym czym nie jest (fałsz), w
            > tym samym czasie i pod tym samym względem.

            Jako prawo ludzkiego myslenia nie koniecznie musi sie to stosowac do
            funkcjonowania natury. Ale to czysta filozofia.

            > Stosując to do twego stwierdzenia, że ‘czas jest następną formą boga̵
            > 7;, to
            > jednowymiarowy, bezrozumny czas, nie może być posiadającym wiele atrybutów
            > Bogiem.

            Z mojej strony to nie byla powazna definicja tylko wariacje na obrzezach
            dyskusji. Taka sobie poezja.

            Pozdrawiam
            • rycho7 Re: Do ateisty Rycha: materia i czas nie są wiecz 15.11.02, 15:06
              > > Natomiast jeśli idzie o prawo tożsamości i związane z nim prawa
              > bezsprzeczności
              > > i wykluczonego środka, to mówi ono, że żadna rzecz, osoba czy propozycja n
              > ie
              > > może być zarówno tym, czym jest (prawda), jak i tym czym nie jest (fałsz),
              > w
              > > tym samym czasie i pod tym samym względem.
              >
              > Jako prawo ludzkiego myslenia nie koniecznie musi sie to stosowac do
              > funkcjonowania natury. Ale to czysta filozofia.

              Pomysl sobie o stwierdzeniu, ze czas nie jest wieczny. W czarnej dziurze czas
              moze miec nieznane nam wlasciwosci: moze byc, moze go nie byc albo kreci sie w
              kolko a moze wyczynia jeszcze inne dziwy. Nie wiemy, moze jest jednoczesnie
              prawda i falszem, w nieczasie i niewzgledzie. To z reszta nie przeczy ww.
              regule.

              Pozdrawiam
          • Gość: Kagan Czy materia i czas są wieczne? IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 10:10
            Jerzy: Masz rację, naukowiec – teista (powiesz pogardliwie za
            Kaganem, że to sprzeczność sama w sobie) nie przyjmie twoich wyjaśnień.
            Rycho: Jerzy jezeli masz problemy ze swoim ego to zwroc sie do kogos innego.
            Ja nie jestem wlasciwym adresatem. Ja znam swoja wartosc. Nie zawsze mi
            wychodzi ukrywanie tego przed otoczeniem. Przepraszam nie jestem doskonaly.
            J: Ja też nie jestem doskonały. Czyli mamy coś wspólnego.
            Nie wiem czemu się tutaj oburzasz. Kilka dni temu przytaknąłeś Kaganowi, że
            okreśelnie „gleboko wierzacy naukowcy’ jest sprzecznością samą w sobie.

            Jerzy: Znowu atakujesz slomianego ludzika. Skad wytrzasnales takie poglady o
            ludziach wierzacych? Na mojej pólce sa ksiazki gleboko wierzacych naukowców.
            K: To jest sprzecznosc sama w sobie. Nawet Einsteinowi wiara nie pozwolila
            dokonczyc swego dziela...
            Rycho: Oczywiscie jest to sprzecznosc. Ale tak dziala ludzki umysl. Sam
            piszesz, ze nawet Einsteinowi wiara nie pozwolila dokonczyc swego dziela...
            J: Wyciagnij wiec z tego wnioski. Jezeli chcesz wygrac z religia jako z opium
            dla ludu, to przecwicz najpierw na uzaleznieniach: narkomanii, alkoholizmie. Po
            zlikwidowaniu uzaleznien w skali ludzkosci z religia pojdzie Ci znacznie
            latwiej. Poznasz lepiej zasady dzialania ludzkiego umyslu. To jest chyba
            problem naukowy i racjonalny.
            (...)
            Natomiast jeśli idzie o prawo tożsamości i związane z nim prawa bezsprzeczności
            i wykluczonego środka, to mówi ono, że żadna rzecz, osoba czy propozycja nie
            może być zarówno tym, czym jest (prawda), jak i tym czym nie jest (fałsz), w
            tym samym czasie i pod tym samym względem. Stosując to do twego stwierdzenia,
            że ‘czas jest następną formą boga' to jednowymiarowy, bezrozumny czas, nie może
            być posiadającym wiele atrybutów Bogiem.
            K: Pomieszalo ci sie, i to niezle, Jerzyku! Bog jesli istnuieje,
            to z definicji istnieje poza czasoprzestrzenia, czyli poza czasem i poza
            przestrzenia. Zgoda, czas jest bezrozumny, ale to jest tautologia!

            • rycho7 Re: Czy materia i czas są wieczne? 17.11.02, 12:58
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > K: Pomieszalo ci sie, i to niezle, Jerzyku! Bog jesli istnuieje,
              > to z definicji istnieje poza czasoprzestrzenia, czyli poza czasem i poza
              > przestrzenia. Zgoda, czas jest bezrozumny, ale to jest tautologia!

              Ja nie rozumiem po co absolutowi rozum?

              POzdrawiam
              • Gość: Kagan Re: Czy materia i czas są wieczne? IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 19.11.02, 08:50
                K: Pomieszalo ci sie, i to niezle, Jerzyku! Bog jesli istnuieje,
                to z definicji istnieje poza czasoprzestrzenia, czyli poza czasem i poza
                przestrzenia. Zgoda, czas jest bezrozumny, ale to jest tautologia!
                R: Ja nie rozumiem po co absolutowi rozum?
                K: Absolut wie wszystko niejako "z gory" (a priori), wiec rzeczywiscie mu rozum aw takim zrozumieniu, jak
                nasze (ludzkie) NIE jest potrzebny! Ale ja pisalem do Jerzyka o czasie, a nie o Bogu!
                Pozdr.
                Kagan
        • rycho7 Re: Do ateisty Rycha: piekielne DNA 15.11.02, 16:16
          > > Skoro czas i materia nie są wieczne, ponadto, martwa materia nie jest w
          > stanie
          > > stworzyć algorytmu na życie, zatem twój argument upada.
          >
          > Algorytm ze swej wspolczesnej uzytkowej definicji jest czyms zamierzonym.
          > Natura wiec nie jest w stanie stworzyc algorytmu.

          Przepraszam tutaj pomylilem sie. Myslalem o materii nieozywionej. Materia
          ozywiona stworzyla niezamierzenie algorytm w postaci DNA. Jest to z reszta
          algorytm krecenia sie w kolko - powtarzania w nieskonczonosc konstrukcji
          organizmu. Przyznam bez upominania, ze samo powstanie DNA jest dotychczas dla
          naukowcow tajemnica. Dla wyjasnienia powstanie DNA wymagalo ok. 1 miliarda lat.
          Nie bylo wiec takie proste dla natury. Nie dziw wiec, ze naukowcy beda musieli
          sie jeszcze naglowic.

          Istnieje hipoteza, ze DNA jest organicznym odwzorowaniem jakichs tam krysztalow
          (nieozywionych). Materia ozywiona ma taka wlasciwosc, ze "przyklei" do siebie
          wszystko co korzystne (skutek). Robi to z reszta zupelnie przypadkowo. Tak jak
          my polykajac tasiemca. Pierwotna zupa proteinowa zjadla kiedys pre-DNA.
          Pierwotne DNA nie musialo byc nadmiernie skomplikowane. To kodowanie trojkowe.
          Komplikacja pojawia sie przy wydluzaniu struktury. Sam proces DNA, RNA,
          produkcja protein to rzeczywiscie magia proszaca sie o boskie wyjasnienie.
          Niestety naukowcom boskie wyjasnienie do niczego sie nie przyda. Gdy DNA
          dostatecznie sie skomplikowalo to potrafilo wyzwolic sie z protein i utworzyc
          wirusy i retrowirusy. Czy wiesz, ze najstarsze bakterie zyja na dnie oceanow w
          kraterach podwodnych wulkanow, sa beztlenowcami i zywia sie siarka. Istne
          Belzebuby. Zycie na ziemi ewidentnie powstawalo w piekle. To pieklu
          zawdzieczamy swoje istnienie. Nie mow jednak, ze staje sie demoniczny. Ja
          oddaje w ten sposob czesc pieklu a nie Szatanowi.

          Znajac lepiej biologie wiedzialbys, ze nastepnym podchwytliwym pytaniem jest
          pochodzenie mitochondriow. Dalej ida blona komorkowa, chlorofil i hemoglobina.

          Pozdrawiam
          • Gość: Ania Re:Pytanie do znawcow Biblii POWAZNE IP: *.upc.chello.be 15.11.02, 17:45
            Ktos na forum swiat napisal,ze Jezus powiedzial,ze Zydzi pochodza od szatana.

            Zydzi pochodza od szatana.Jest ponoc cos takiego w Nowym Testmencie.

            Czy moze ktos z was potwierdic lub zaprzeczyc?
            • Gość: Jerzy Re:Pytanie do znawcow Biblii POWAZNE IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 23:19
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > Ktos na forum swiat napisal,ze Jezus powiedzial,ze Zydzi pochodza od szatana.
              >
              > Zydzi pochodza od szatana.Jest ponoc cos takiego w Nowym Testmencie.
              >
              > Czy moze ktos z was potwierdic lub zaprzeczyc?


              Aniu,
              To totalna bzdura, ale zapewne oparta na niżej przytoczonym fragmnecie z Jana.

              8,31 Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie
              w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie
              8,32 i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.
              8,33 Odpowiedzieli mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u
              nikogo w niewoli. Jakże możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie?
              8,34 Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto
              grzeszy, jest niewolnikiem grzechu.
              8,35 A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na
              zawsze.
              8,36 Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.
              8,37 Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, lecz chcecie mnie zabić, bo
              słowo moje nie ma do was przystępu.
              8,38 Mówię to, co widziałem u Ojca, a wy także czynicie, co słyszeliście u
              ojca waszego.
              8,39 Odpowiadając, rzekli mu: Ojcem naszym jest Abraham. Jezus im rzecze:
              Jeżeli jesteście dziećmi Abrahama, spełniajcie uczynki Abrahama.
              8,40 Lecz teraz chcecie zabić mnie, człowieka, który wam mówił prawdę,
              którą usłyszałem od Boga: Abraham tego nie czynił.
              8,41 Wy spełniacie uczynki swojego ojca. Na to mu rzekli: My nie jesteśmy
              zrodzeni z nierządu; mamy jednego Ojca, Boga.
              8,42 Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja
              bowiem wyszedłem od Boga i oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem,
              lecz On mnie posłał.
              8,43 Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać
              słowa mojego.
              8,44 Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca
              waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma
              prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.
              8,45 Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi.
              8,46 Któż z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie
              wierzycie mi?
              8,47 Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z
              Boga nie jesteście.

              Pan Jezus zarzucił faryzeuszom, posługującym się kłamstwem, że są inspirowani
              przez diabła.

              Ktoś z tego zrobił generalizację i przeprojektował na wszystkich Żydów.

              Żydzi są 'ludem wybranym' przez Boga i takim pozostaną. Przez nich Bóg objawił
              światu swoje prawa i Zbawiciela.

              Obecnie są ludzie, którzy uważają, że Pan Bóg odzrucił Żydów raz na zawsze.
              Nie zgadza się z tym Paweł w liscie do Rzymian:

              1,25 A żebyście nie mieli zbyt wysokiego o sobie mniemania, chcę wam,
              bracia, odsłonić tę tajemnicę: zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do
              czasu, gdy poganie w pełni wejdą,
              11,26 i w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, jak napisano: Przyjdzie z
              Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba.
              11,27 A to będzie przymierze moje z nimi, gdy zgładzę grzechy ich.
              11,28 Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla waszego dobra, lecz
              co do wybrania, są umiłowanymi ze względu na praojców.
              11,29 Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże.

              Pozdrawiam, Jerzy




              • Gość: Kagan Re:Pytanie do znawcow Biblii POWAZNE IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 10:02
                Gość portalu: Ania napisał(a): Ktos na forum swiat
                napisal,ze Jezus powiedzial,ze Zydzi pochodza od szatana.
                Zydzi pochodza od szatana.Jest ponoc cos takiego w Nowym
                Testmencie. Czy moze ktos z was potwierdic lub zaprzeczyc?
                K: Bog storzyl w/g ST ludzi (Genesis rozdz. I) , a w/g NT
                "Szatan jest Bogiem tego swiata" (2 Koryntianie 4:4).
                Zydzi to byl pierwszy narod (Adam i Ewa, jako protoplasci
                Abrahama, Noego i Mojzesza), stad zydzi (jak i my tez,
                choc nie tak bezposrednio) pochodza od Szatana...;)

                J: To totalna bzdura, ale zapewne oparta na niżej
                przytoczonym fragmnecie z Jana. (...)
                8,42 Rzekł im (zydom -K) Jezus: Gdyby Bóg był waszym
                Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja bowiem wyszedłem od Boga i
                oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem,
                lecz On mnie posłał. 8,43 Dlaczego mowy mojej nie
                pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać
                słowa mojego. 8,44 Ojcem waszym jest Diabeł i chcecie
                postępować według pożądliwości ojca waszego. On był
                mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim
                nie ma prawdy. (...)
                K: Gratuluje! Nie pamietalem tego ustepu, ktory wyraznie
                mowi zydom, iz "Ojcem waszym jest Diabeł"!

                J: Pan Jezus zarzucił faryzeuszom, posługującym się
                kłamstwem, że są inspirowani przez diabła.
                K: NIE! Wyraznie powiedzaial, ze "Ojcem waszym jest
                Diabeł"! Jak smiesz wkladac swemi idolowi slowa, ktorych
                On NIGDY NIE wypowiedzial?
                (...)
            • Gość: poll ANIA KEBAB Z BELGII TO TURECKI MATERAC!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.02, 12:13
              To turecka kurwa gastarbeiterka seksualna
              • Gość: Kagan Re: ANIA KEBAB Z BELGII TO TURECKI MATERAC!!!!!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 12:18
                Nie jestem milosnikiem Ani, ale to, co napisales, to wrecz ochyda... :(
          • Gość: Jerzy Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.02, 13:47
            Jerzy: Skoro czas i materia nie są wieczne, ponadto, martwa materia nie jest w
            > stanie stworzyć algorytmu na życie, zatem twój argument upada.


            Rycho: Algorytm ze swej wspolczesnej uzytkowej definicji jest czyms
            zamierzonym.
            Natura wiec nie jest w stanie stworzyc algorytmu.

            Jerzy: Tutaj się z tobą zgadzam. Teraz należałoby z tego wyciągnąć wnioski, ale
            ty podobno się pomyliłeś, albo byłeś mało precyzyjny.

            Rycho: Przepraszam tutaj pomylilem sie. Myslalem o materii nieozywionej.
            Materia
            ozywiona stworzyla niezamierzenie algorytm w postaci DNA.

            Jerzy: A możesz powiedzieć, jak materia nieożywiona została ożywiona i przez to
            uzdolniona do stworzenia DNA?


            Rycho: Jest to z reszta algorytm krecenia sie w kolko - powtarzania w
            nieskonczonosc konstrukcji organizmu. Przyznam bez upominania, ze samo
            powstanie DNA jest dotychczas dla naukowcow tajemnica. Dla wyjasnienia
            powstanie DNA wymagalo ok. 1 miliarda lat.
            Nie bylo wiec takie proste dla natury. Nie dziw wiec, ze naukowcy beda musieli
            sie jeszcze naglowic.

            Jerzy: Twierdzisz, że stworzenie DNA zajęło naturze ok. 1 miliarda lat. Tylko
            tyle? To za jakim tempem dodawała kolejne elementy łańcucha, aby stworzyć np.
            ludzki mózg?
            Według Carla Sagana, profesora astronomii i studiów nad kosmosem z Uniwersytetu
            w Cornell,
            „zawartość informacji w mózgu człowieka wyrażona w bitach jest prawdopodobnie
            porównywalna do całkowitej liczby połączeń pomiędzy neuronami – około 10 do 14-
            tej. Jeśli by zapisać ją w języku angielskim, wtedy informacja ta objęłaby
            około 20 milionów tomów – tyle co w największych bibliotekach świata.
            Ekwiwalent 20 milionów tomów zawarty jest w głowie każdego z nas. Mózg jest
            bardzo wielkim miejscem na bardzo małej przestrzeni” (Sagan, Cosmos, page 278).

            Jak to zatem jest, że natura ‘stworzyła’ samorzutnie, przez przypadek, cos tak
            skomplikowanego, natomiast ludzie, obdarzeni inteligencją, nie potrafią
            stworzyć nawet jednej komórki. Gdybyś zesumował roboczodniówki wszystkich
            naukowców na świecie, którzy zajmują się tym zagadnieniem, to wyszło by już
            trochę lat. I tak, bezrozumna natura okazuje się mądrzejsza od nas.
            Rychu, uważam, że trzeba strasznie wielkiej wiary, aby uwierzyć, że ludzki mózg
            powstał z materii nieożywionej, bez udziału inteligencji.


            Jerzy
            • Gość: Kagan Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 15:18
              Jerzy: Skoro czas i materia nie są wieczne, ponadto,
              martwa materia nie jest w stanie stworzyć algorytmu na
              życie, zatem twój argument upada.
              Rycho: Algorytm ze swej wspolczesnej uzytkowej definicji
              jest czyms zamierzonym. Natura wiec nie jest w stanie
              stworzyc algorytmu.
              K: Czyzby? Algorytm nie jest koniecznie czyms zamierzonym.
              W zyciu napisalaem kupe programow komputeroych, i wiem,
              ze czesto wychodzily mi (jak i praktycznie WSZYSTKIM
              programistom) rzeczy calkowicie niezamierzone (vide bledy
              w Windows). Po prostu algorytm wymyslony, a ten
              zrealizowany byly nieco rozne, a jak wiadomo wystarczy
              niewielka zmiana w DNA aby zamiast czlowieka wyszedl taki
              oto jegomosc:
              us.news1.yimg.com/us.yimg.com/p/rids/20021112/i/1037098508.3422666845.jpg
              Jerzy: Tutaj się z tobą zgadzam. Teraz należałoby z tego
              wyciągnąć wnioski, ale ty podobno się pomyliłeś, albo
              byłeś mało precyzyjny.

              Rycho: Przepraszam tutaj pomylilem sie. Myslalem o
              materii nieozywionej. Materia ozywiona stworzyla
              niezamierzenie algorytm w postaci DNA.

              Jerzy: A możesz powiedzieć, jak materia nieożywiona
              została ożywiona i przez to uzdolniona do stworzenia DNA?
              Rycho: Jest to z reszta algorytm krecenia sie w kolko -
              powtarzania w nieskonczonosc konstrukcji organizmu.
              Przyznam bez upominania, ze samo powstanie DNA jest
              dotychczas dla naukowcow tajemnica. Dla wyjasnienia
              powstanie DNA wymagalo ok. 1 miliarda lat.
              Nie bylo wiec takie proste dla natury. Nie dziw wiec, ze
              naukowcy beda musieli sie jeszcze naglowic.
              Jerzy: Twierdzisz, że stworzenie DNA zajęło naturze ok. 1
              miliarda lat. Tylko tyle? To za jakim tempem dodawała
              kolejne elementy łańcucha, aby stworzyć np. ludzki mózg?
              Według Carla Sagana, profesora astronomii i studiów nad
              kosmosem z Uniwersytetu w Cornell, ?zawartość informacji
              w mózgu człowieka wyrażona w bitach jest prawdopodobnie
              porównywalna do całkowitej liczby połączeń pomiędzy
              neuronami ? około 10 do 14-tej. Jeśli by zapisać ją w
              języku angielskim, wtedy informacja ta objęłaby
              około 20 milionów tomów ? tyle co w największych
              bibliotekach świata. Ekwiwalent 20 milionów tomów
              zawarty jest w głowie każdego z nas. Mózg jest bardzo
              wielkim miejscem na bardzo małej przestrzeni? (Sagan,
              Cosmos, page
              278).
              Jak to zatem jest, że natura ?stworzyła? samorzutnie,
              przez przypadek, cos tak skomplikowanego, natomiast
              ludzie, obdarzeni inteligencją, nie potrafią
              stworzyć nawet jednej komórki. Gdybyś zesumował
              roboczodniówki wszystkich naukowców na świecie, którzy
              zajmują się tym zagadnieniem, to wyszło by już
              trochę lat. I tak, bezrozumna natura okazuje się
              mądrzejsza od nas.
              K: Zapominasz, ze ta informacja zawarta w mozgu da sie
              "skoncentrowac" w znacznie mniejszej objetosci niz owe
              20 mln. tomow (algorytm podobny do tego uzywanego przez
              programy ktore z zeskanowanego zdjecia robia dokument w
              formacie JPG - glownie poprzez eliminacje powtarzajacych
              sie elementow).

              J: Rychu, uważam, że trzeba strasznie wielkiej wiary, aby
              uwierzyć, że ludzki mózg powstał z materii nieożywionej,
              bez udziału inteligencji.
              K: Wolno ci tak uwazac. Dla mnie mozesz sie modlic do
              slonca, byles mnie do tego nie zmuszal i nie straszyl, ze
              jak sie nie bede modlic do slonca, to mnie slonce spali...
              I zauwaz, ze mozg ludzki sklada sie z takich samych
              atomow jak materia nieozywiona... A miliard lat to tysiac
              milionow lat, czyli tysiac tysiecy tysiacleci...
              Dla porownania: rok ma ok. 30 milionow sekund.
              Przez niewiele ponad 50 lat ludzie stworzyli komputery,
              ktore obecnie bija mistrzow w szachy. Natura miala zas
              znacznie wiecej czasu, aby nas wyprodukowac...
              Zreszta nasza ulomnosc i niedoskonalosc najlepiej swiadcza
              za teoria ewolucji, i potwierdzaja ten smutny dla ciebie
              fakt, ze jestes tylko przypadkowym dzielem nierozumnej
              ewolucji... :( Lepiej sie z tym pogodz, a od razu sie
              lepiej poczujesz, bo przestaniez sie bac swego bozka
              Jeszu, ktory cie poprzez Sw. Jana straszy tymi
              apolikaliptycznymi wizjami piekla!
              Kagan

              • rycho7 Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat 17.11.02, 11:46
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > K: Czyzby? Algorytm nie jest koniecznie czyms zamierzonym.
                > W zyciu napisalaem kupe programow komputeroych, i wiem,
                > ze czesto wychodzily mi (jak i praktycznie WSZYSTKIM
                > programistom) rzeczy calkowicie niezamierzone (vide bledy
                > w Windows). Po prostu algorytm wymyslony, a ten
                > zrealizowany byly nieco rozne, a jak wiadomo wystarczy
                > niewielka zmiana w DNA aby zamiast czlowieka wyszedl taki
                > oto jegomosc

                Mylisz algorytm z jego realizacja. Ludzie sa niedoskonali wiec niedoskonale
                realizuja swe zamiary. Dodatkowo jako niedoskonali swe zamiary (zalozenia
                projektowe) formuluja niedoskonale. Ale tych ulomnosci nie definiujemy jako
                algorytmy lecz w ostatecznosci jako antipatterns. Nie to forum na takie
                rozwazania.

                > Zreszta nasza ulomnosc i niedoskonalosc najlepiej swiadcza
                > za teoria ewolucji, i potwierdzaja ten smutny dla ciebie
                > fakt, ze jestes tylko przypadkowym dzielem nierozumnej
                > ewolucji... :( Lepiej sie z tym pogodz, a od razu sie
                > lepiej poczujesz, bo przestaniez sie bac swego bozka
                > Jeszu, ktory cie poprzez Sw. Jana straszy tymi
                > apolikaliptycznymi wizjami piekla!

                Tu sie zgadzam z Kaganem. Moze wyrazilbym to mniej kategorycznie i nie tak
                obcesowo. Na bozka Jeszu zupelnie sie nie zgadzam. Uwazam Jeszu z postac
                kultowa. Boga w nim w ogole nie zamierzam zauwazac. Natomiast wielkim genialnym
                ludziom nalezy sie szacunek. Przy okazji jest to takze szacunek dla wiernych i
                wyraz tolerancji.

                Pozdrawiam
                • Gość: Kagan Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 12:03
                  Kagan: Algorytm nie jest koniecznie czyms zamierzonym.
                  W zyciu napisalaem kupe programow komputerowych, i wiem,
                  ze czesto wychodzily mi (jak i praktycznie WSZYSTKIM
                  programistom) rzeczy calkowicie niezamierzone (vide bledy
                  w Windows). Po prostu algorytm wymyslony, a ten zrealizowany
                  byly nieco rozne, a jak wiadomo wystarczy niewielka zmiana
                  w DNA aby zamiast czlowieka wyszedl taki oto jegomosc (link).

                  R: Mylisz algorytm z jego realizacja. Ludzie sa niedoskonali wiec niedoskonale
                  realizuja swe zamiary. Dodatkowo jako niedoskonali swe zamiary (zalozenia
                  projektowe) formuluja niedoskonale. Ale tych ulomnosci nie definiujemy jako
                  algorytmy lecz w ostatecznosci jako antipatterns. Nie to forum na takie
                  rozwazania.
                  K: OK! Nie mniej algorytm tez moze byc od poczatku bledny, i chocby byl
                  najlepiej zrealizowany (zaprogramowany, czyli przetlumaczony na jezyk
                  programowania) to i tak nie bedzie nigdy spelnial zalozonych funkcji...
                  Co wiecej, niektore algorytmy w ogole nie dadza sie prawidlowo zaprogramowac,
                  bo prowadza np. do dzielenia przez zero (tzw. execution errors)...
                  W biologii takim "execution error" jest n.p. rozrost tkanki nowotworowej.
                  Moze byc to przyczyna bledu algorytmu, albo tez jego blednej implementacji...

                  K: (do J.) Zreszta nasza ulomnosc i niedoskonalosc najlepiej swiadcza
                  za teoria ewolucji, i potwierdzaja ten smutny dla ciebie Jerzyku fakt, ze
                  jestes tylko przypadkowym dzielem nierozumnej ewolucji... :(
                  Lepiej sie z tym pogodz, a od razu sie lepiej poczujesz, bo
                  przestaniez sie bac swego bozka Jeszu, ktory cie poprzez Sw. Jana
                  straszy tymi apokaliptycznymi wizjami piekla! ;)

                  R: Tu sie zgadzam z Kaganem. Moze wyrazilbym to mniej kategorycznie i nie tak
                  obcesowo. Na bozka Jeszu zupelnie sie nie zgadzam. Uwazam Jeszu za postac
                  kultowa. Boga w nim w ogole nie zamierzam zauwazac.
                  K: Niemniej dla chrzescijan to jest wlasnie bozek, taki nieco potezniejszy
                  czlowiek (cos jak Zeus, tyle ze nieco lagodniejszy)... ;)

                  R: Natomiast wielkim genialnym ludziom nalezy sie szacunek. Przy okazji jest to
                  takze szacunek dla wiernych i wyraz tolerancji.
                  K: Ja z kolei nie widze nic wielkiego w Jeszu. Byl gwaltownikiem, sam
                  stwierdzil np., ze: "34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię.
                  Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z
                  jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową" (Mateusz rozdz. 10). Dla takich
                  "warmongers" i niszczycieli rodziny nie mam najmniejszego szacunku i zero
                  tolerancji! Sorry...;)

                  R: Pozdrawiam
                  K: Nawzajem!
                  • rycho7 Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat 17.11.02, 13:13
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Kagan: Algorytm

                    Informatyka to nie to forum wiec odmawiam tu dyskusji. Ponadto jest to moj czas
                    wolny wiec nie bede wracal do pracy.

                    > W biologii takim "execution error" jest n.p. rozrost tkanki nowotworowej.
                    > Moze byc to przyczyna bledu algorytmu, albo tez jego blednej implementacji...

                    To co jest bledem w biologii jest najwiekszym problemem interpretacyjnym. Jedna
                    z podstaw postepu biologicznego jest jednostkowa smierc. Prawdopodobnie mamy w
                    genotypie zakodowanych miliony sposobow smierci. Mam nadzieje, ze ludzkosci
                    nigdy nie uda sie poznac wszystkich sposobow smierci. Jezeli to by sie stalo to
                    wole sie nawrocic i funkcjonowac pozagrobowo. Rak nie jest bledem. On nas
                    bezblednie zabija. On szkodzi tylko nam. Interpretujemy go po ludzku.

                    > K: Niemniej dla chrzescijan to jest wlasnie bozek, taki nieco potezniejszy
                    > czlowiek (cos jak Zeus, tyle ze nieco lagodniejszy)... ;)

                    Ja jak wielu ludzi na ziemi nie jestem chrzescianinem i wysoko cenie Jeszu.

                    > R: Natomiast wielkim genialnym ludziom nalezy sie szacunek. Przy okazji jest
                    to
                    > takze szacunek dla wiernych i wyraz tolerancji.
                    > K: Ja z kolei nie widze nic wielkiego w Jeszu. Byl gwaltownikiem, sam
                    > stwierdzil np., ze: "34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na
                    ziemię.
                    > Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna
                    z
                    > jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową" (Mateusz rozdz. 10). Dla takich
                    > "warmongers" i niszczycieli rodziny nie mam najmniejszego szacunku i zero
                    > tolerancji! Sorry...;)

                    O gustach sie nie dyskutuje. Popatrz na Jeszu poprzez pryzmat epoki w ktorej
                    dzialal. Byl ponadto rabinem. Ograniczenia warunkow spolecznych.

                    Pozdrawiam
            • rycho7 Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat 17.11.02, 11:05
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Rycho: Przepraszam tutaj pomylilem sie. Myslalem o materii nieozywionej.
              > Materia
              > ozywiona stworzyla niezamierzenie algorytm w postaci DNA.
              >
              > Jerzy: A możesz powiedzieć, jak materia nieożywiona została ożywiona i przez
              to
              > uzdolniona do stworzenia DNA?

              Personifikujesz nature i na tym polega Twoj blad. W bardzo duzym uproszczeniu
              zyciem bylo powstanie pierwszej sekwencji kodujacej DNA. Zapewne
              nie bylo to DNA tylko RNA. Przypadkowe pojawienie sie pierwszej sekwencji
              kodujacej spowodowalo, ze kodowane przez nia bialko zyskalo przewage
              ewolucyjna. To pierwsze RNA moglo bys super proste na przyklad trojczlonowe.
              Nadmiar konkretnego bialka z kolei prawdpodobnie stworzyl warunki
              latwiejszego "przezywania" spontanicznie powstajacych czastek RNA o tym typie
              kodowania. Normalne sprzezenie zwrotne. To bylo w czasach gdy
              komorka byl caly praocean i byla to jedyna komorka na Ziemi. Zycie zaistnialo i
              bylo zupelnie bezsensowne.

              > Rycho: Jest to z reszta algorytm krecenia sie w kolko - powtarzania w
              > nieskonczonosc konstrukcji organizmu. Przyznam bez upominania, ze samo
              > powstanie DNA jest dotychczas dla naukowcow tajemnica. Dla wyjasnienia
              > powstanie DNA wymagalo ok. 1 miliarda lat.
              > Nie bylo wiec takie proste dla natury. Nie dziw wiec, ze naukowcy beda
              musieli
              > sie jeszcze naglowic.
              >
              > Jerzy: Twierdzisz, że stworzenie DNA zajęło naturze ok. 1 miliarda lat. Tylko
              > tyle? To za jakim tempem dodawała kolejne elementy łańcucha, aby stworzyć np.
              > ludzki mózg?

              Uwzglednij, ze zycie jest samonapedzajacym sie systemem. Jakakolwiek korzystna
              zmiana ulatwia dalsze korzystne zmiany. Ludzki mozg powstaje
              chyba juz od ponad 1 miliarda lat. Jego zalazkiem byla pierwsza komorka
              nerwowa. Dzdzownice maja juz wielokomorkowy uklad nerwowy. Nasz rozwoj
              nie zaczal sie wraz z pojawieniem sie gatunku ludzkiego. Ma rozwijamy sie od
              poczatku rozwoju zycia na ziemi. Mamy to zapisane w genach. Wszystko
              od kodowania najprostrzego bialka. Bez prawidlowego kodowania najprostrzego
              bialka nie wymyslilibysmy Boga.

              > Jak to zatem jest, że natura ‘stworzyła’ samorzutnie, przez przypad
              > ek, cos tak
              > skomplikowanego, natomiast ludzie, obdarzeni inteligencją, nie potrafią
              > stworzyć nawet jednej komórki.

              Dlaczego twierdzisz, ze ludzie za 1,5 miliarda lat nie stworza komorki. Skad
              takie wysokie wymagania w stosunku do ludzkosci. Bogu-Naturze wolno bylo
              przez 1 miliard lat (2-3 symboliczne dni) a ludzkosc musi natychmiast.

              > Gdybyś zesumował roboczodniówki wszystkich
              > naukowców na świecie, którzy zajmują się tym zagadnieniem, to wyszło by już
              > trochę lat. I tak, bezrozumna natura okazuje się mądrzejsza od nas.

              Naturze sprzyja "meteorologia". Zjawisk meteo jest o kilka rzedow wielkosci
              wiecej niz naukowcow. Natura eksperymentuje zawsze na niewyobrazalna
              skale. Kudy ludzkosci do Natury.

              > Rychu, uważam, że trzeba strasznie wielkiej wiary, aby uwierzyć, że ludzki
              mózg
              > powstał z materii nieożywionej, bez udziału inteligencji.

              Jerzy jako informatyk zapewniam Cie, ze trzeba strasznie wielkiej wiary, aby
              uwierzyć, że ludzki mózg powstał z materii nieożywionej, z udziałem
              inteligencji. Ludzie inteligentni stale cos upraszczaja i klasyfikuja. Mozg
              powstaly w sposob przypadkowy wylamuje sie ze schematow ludzkiego myslenia.
              On jest cudem natury.

              Pozdrawiam
              • Gość: Kagan Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 11:37
                Rycho: Przepraszam tutaj pomylilem sie. Myslalem o materii nieozywionej.
                Materia ozywiona stworzyla niezamierzenie algorytm w postaci DNA.
                Jerzy: A możesz powiedzieć, jak materia nieożywiona została ożywiona i przez
                to uzdolniona do stworzenia DNA?
                R: Personifikujesz nature i na tym polega Twoj blad. W bardzo duzym
                uproszczeniu zyciem bylo powstanie pierwszej sekwencji kodujacej DNA. Zapewne
                nie bylo to DNA tylko RNA. Przypadkowe pojawienie sie pierwszej sekwencji
                kodujacej spowodowalo, ze kodowane przez nia bialko zyskalo przewage
                ewolucyjna. To pierwsze RNA moglo bys super proste na przyklad trojczlonowe.
                Nadmiar konkretnego bialka z kolei prawdpodobnie stworzyl warunki
                latwiejszego "przezywania" spontanicznie powstajacych czastek RNA o tym typie
                kodowania. Normalne sprzezenie zwrotne. To bylo w czasach gdy
                komorka byl caly praocean i byla to jedyna komorka na Ziemi. Zycie zaistnialo i
                bylo zupelnie bezsensowne.
                Rycho: Jest to z reszta algorytm krecenia sie w kolko - powtarzania w
                nieskonczonosc konstrukcji organizmu. Przyznam bez upominania, ze samo
                powstanie DNA jest dotychczas dla naukowcow tajemnica. Dla wyjasnienia
                powstanie DNA wymagalo ok. 1 miliarda lat. Nie bylo wiec takie proste dla
                natury. Nie dziw wiec, ze naukowcy beda musieli sie jeszcze naglowic.

                Jerzy: Twierdzisz, że stworzenie DNA zajęło naturze ok. 1 miliarda lat.
                Tylko tyle? To za jakim tempem dodawała kolejne elementy łańcucha, aby stworzyć
                np. ludzki mózg?

                R: Uwzglednij, ze zycie jest samonapedzajacym sie systemem. Jakakolwiek
                korzystna zmiana ulatwia dalsze korzystne zmiany. Ludzki mozg powstaje
                chyba juz od ponad 1 miliarda lat. Jego zalazkiem byla pierwsza komorka
                nerwowa. Dzdzownice maja juz wielokomorkowy uklad nerwowy. Nasz rozwoj
                nie zaczal sie wraz z pojawieniem sie gatunku ludzkiego. My rozwijamy sie od
                poczatku rozwoju zycia na ziemi. Mamy to zapisane w genach. Wszystko
                od kodowania najprostrzego bialka. Bez prawidlowego kodowania najprostszego
                bialka nie wymyslilibysmy Boga.

                J: Jak to zatem jest, że natura ‘stworzyła’ samorzutnie, przez przypadek, cos
                tak skomplikowanego, natomiast ludzie, obdarzeni inteligencją, nie potrafią
                stworzyć nawet jednej komórki.

                R: Dlaczego twierdzisz, ze ludzie za 1,5 miliarda lat nie stworza komorki. Skad
                takie wysokie wymagania w stosunku do ludzkosci. Bogu-Naturze wolno bylo
                przez 1 miliard lat (2-3 symboliczne dni) a ludzkosc musi natychmiast.

                J: Gdybyś zesumował roboczodniówki wszystkich naukowców na świecie, którzy
                zajmują się tym zagadnieniem, to wyszło by już trochę lat. I tak, bezrozumna
                natura okazuje się mądrzejsza od nas.

                R: Naturze sprzyja "meteorologia". Zjawisk meteo jest o kilka rzedow wielkosci
                wiecej niz naukowcow. Natura eksperymentuje zawsze na niewyobrazalna
                skale. Kudy ludzkosci do Natury.

                J: Rychu, uważam, że trzeba strasznie wielkiej wiary, aby uwierzyć, że ludzki
                mózg powstał z materii nieożywionej, bez udziału inteligencji.
                K: TU NIE MA NIC DO WZIECIA NA WIARE! Rycho pisze o nauce, a nie wierzeniu...

                R: Jerzy jako informatyk zapewniam Cie, ze trzeba strasznie wielkiej wiary, aby
                uwierzyć, że ludzki mózg powstał z materii nieożywionej, z udziałem
                inteligencji. Ludzie inteligentni stale cos upraszczaja i klasyfikuja. Mozg
                powstaly w sposob przypadkowy wylamuje sie ze schematow ludzkiego myslenia.
                On jest cudem natury.
                Pozdrawiam
                K: No, cudem to niezupelnie, bo czasem wariuje i szybko sie meczy, ale jak na
                razie nic lepszego nie mamy...
                • rycho7 Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat 17.11.02, 13:19
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Rycho: Ludzie inteligentni stale cos upraszczaja i klasyfikuja. Mozg
                  > powstaly w sposob przypadkowy wylamuje sie ze schematow ludzkiego myslenia.
                  > On jest cudem natury.

                  > K: No, cudem to niezupelnie, bo czasem wariuje i szybko sie meczy, ale jak na
                  > razie nic lepszego nie mamy...

                  Ulomnosc mozgu w ulomnej rzeczywistosci jest jego zaleta. Rozroznienie wariata
                  i geniusza bywa trudne lub niemozliwe. Trzeba miec dostatecznie duzo dystansu
                  do samego siebie aby docenic wariatow.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Kagan Re: Aby stworzyć DNA, trzeba było tylko 1 mld lat IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 19.11.02, 08:46
                    Rycho: Ludzie inteligentni stale cos upraszczaja i klasyfikuja. Mozg powstaly w sposob przypadkowy
                    wylamuje sie ze schematow ludzkiego myslenia. On jest cudem natury.
                    K: No, cudem to niezupelnie, bo czasem wariuje i szybko sie meczy, ale jak na
                    razie nic lepszego nie mamy...
                    R: Ulomnosc mozgu w ulomnej rzeczywistosci jest jego zaleta. Rozroznienie wariata
                    i geniusza bywa trudne lub niemozliwe. Trzeba miec dostatecznie duzo dystansu
                    do samego siebie aby docenic wariatow.
                    K: Geniusz i wariat to jest niemalze to samo. Najbardziej jaskrawym przykladem jest zapewne Cantor.
                    Niedawno byl film o zwariowanym laureacie Nobla (ale tylko tego drugiej klasy, czyli z ekonomii).
                    Zreszta nic dziwnego, bo jak osobnik z IQ  moze funkcjinowac w spoleczenstwie, gdzie srednia jest
                    ok. 110? Jesli ktos sie rozni od sredniej > +/- 1 odchylenie standardowe, to sie z def. nie nadaje do zycia
                    w takim spoleczenstwie. Gluptakow zamyka sie w domach opieki, ale co robic z geniuszami?
                    Pozdr.
                    Kagan
      • Gość: Kagan Czy materia i czas są wieczne? IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 10:28
        Jerzy: Ty zakładasz, że to materia jest wieczna. Bedziesz miał problem
        wyjasnić, skąd sie wzięła inteligencja, a potem wszelkie formy życia, z
        których każde ma własny kod genetyczny.
        Rycho: Rzeczywiscie wyjasnienie teiscie powyzszego jest prawie niewykonalne.
        Podstawa bowiem jest dzialanie wbrew entropii agresywnosci materii ozywionej.
        Zycie przeksztalca co sie tylko da w siebie samego. Potrafi "przykleic" do
        siebie wszystko co jest pozyteczne. Majac do dyspozycji nieograniczony czas
        (nastepna definicja boga) tworzy co raz bardziej skomplikowane organizmy.
        Rozwijajac sie zycie przeksztalcilo Ziemie nie do poznania. Przykladowo
        wyposazylo ja w atmosfere zawierajaca tlen. W kodzie DNA zapisuje cala swa
        ewolucje.
        Jerzy: Masz rację, naukowiec – teista (powiesz pogardliwie za Kaganem, że
        to sprzeczność sama w sobie) nie przyjmie twoich wyjaśnień.
        Zanim przejdziesz do tych skomplikowanych wyjaśnień, ponad rozum teisty,
        wyjaśnij mi skąd się wzięła materia. O ile wiem, naukowcy doszli do
        przekonania, że MATERIA NIE JEST WIECZNA, że wszechświat miał swój początek.
        Tak, przestrzeń, materia i czas miały swój początek, zatem podstawowy dogmat
        ateistów, że materia jest wieczna, nie ma racji bytu.
        K: To NIE jest "dogmat ateistow", a prymitywnych, XIX-wiecznych
        mechanicystycznych materialistow!

        J: Ponadto, pierwsze prawo termodynamiki nie pozwala na to, aby materii
        przybywało. Skoro tak, to materia nie mogła stworzyć samej siebie i się
        pomnożyć do obecnej ilości.
        K: Pierwsze prawo termodynamiki mowi tylko o tym, ze energia (w naszym swiecie)
        nie moze byc ani stworzona, ani znisczona . Natomiast energia moze sie
        przemieniac w materie, i na odwrot (E=m*c^2). Oczywiscie, trzeba mnostwo
        energii, aby wytworzyc drobinke materii (m=E/c^2, a c^2 to spora lczba, jakby
        nie patrzec), ale z drugiej strony wszechswiat jest zaprawde olbrzymii (choc
        skonczony)...

        Jeśli idzie natomiast o DNA, to twój światopogląd zakłada, że wieczna materia,
        przy założeniu, że mając do dyspozycji energię i wieczny czas, stworzyła
        wszelkie formy życia. Życie powstaje w odpowiednich warunkach – potrzebne
        są materia, energia i czas, ale ponadto jeszcze INFORMACJA (np. DNA). Bez niej
        nie będzie życia.
        K: NIE "wieczny", a tylko spory! DNA zas to tez wynik procesu ewolucji.
        Ostatecznie wirusy to cos posredniego miedzy materia zywa a martwa!

        Skoro czas i materia nie są wieczne, ponadto, martwa materia nie jest w stanie
        stworzyć algorytmu na życie, zatem twój argument upada.
        K: Skad to zalozenie, ze "martwa materia nie jest w stanie stworzyć algorytmu
        na życie"?

        Do drugiego prawa termodynamiki jeszcze nie doszliśmy.
        K: Ono tylko przewiduje cieplna smierc kosmosu... :(

        Pytanie: jakimi procesami posłużyła się, twoim zdaniem, Mateczka Natura, aby
        nas stworzyć?
        K: Stochastycznymi! ;)

        PS. Twoja ‘następna definicja boga’ jest interesująca, ale łamie prawo
        tożsamości. Ponadto, redukuje tak skomplikowaną osobowość jaka jest Bóg do
        jednowymiarowego czasu.
        K: Jak juz pisalem wiele razy, Bog (jesli istnieje), to istnieje POZA
        czasoprzestrzenia! Nie myl Jerzyku prymitywnego, XVIII i XIX wiecznego
        materializmu ze wspolczesnym ateizmem i agnostycyzmem, ktory jest post-
        Russelowski, a wiec bardzo wyrafinowany... :)

        • rycho7 Re: Czy materia i czas są wieczne? 17.11.02, 12:24
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Jerzy: Tak, przestrzeń, materia i czas miały swój początek, zatem podstawowy
          dogmat
          > ateistów, że materia jest wieczna, nie ma racji bytu.
          > K: To NIE jest "dogmat ateistow", a prymitywnych, XIX-wiecznych
          > mechanicystycznych materialistow!

          Faktycznie zalozenie o wiecznosci czasu i materii nie ma nic wspolnego z
          ateizmem. Dyskusje na tym poziomie sa nie zwyciestwem ateistow lecz ich
          sukcesem. Jeszcze przed 300 laty trafilibysmy na stos a teraz religianci czuja
          sie zmuszeni dyskutowac z nami na tym poziomie.

          > K: NIE "wieczny", a tylko spory! DNA zas to tez wynik procesu ewolucji.
          > Ostatecznie wirusy to cos posredniego miedzy materia zywa a martwa!

          Pierwsze sekwencje kodujace RNA byly zapewne efektem przypadku. Natomiast DNA
          to efekt ewolucji. Wirus na pewno nie nalezy do materii nieozywionej. Wirus
          jest zyciem w czystej postaci, to znaczy bez komorki - czyms w rodzaju absolutu
          zycia. Wirusy powstaly w wyniku redukcji juz na wysokim poziomie rozwoju
          ewolucji. To nie jest zasadnicza dyskusja tylko kwestia estetyki rozumowania.

          > Do drugiego prawa termodynamiki jeszcze nie doszliśmy.
          > K: Ono tylko przewiduje cieplna smierc kosmosu... :(

          Zapewne w czarnych dziurach. Z zimna drugiego prawa termodynamiki robi sie
          bardzo goraco.

          > Pytanie: jakimi procesami posłużyła się, twoim zdaniem, Mateczka Natura, aby
          > nas stworzyć?
          > K: Stochastycznymi! ;)

          Procesy stochastyczne to termin czysto matematyczny. Popularnie mowi sie o
          przypadku.

          > PS. Twoja ‘następna definicja boga’ jest interesująca, ale łamie pr
          > awo
          > tożsamości. Ponadto, redukuje tak skomplikowaną osobowość jaka jest Bóg do
          > jednowymiarowego czasu.
          > K: Jak juz pisalem wiele razy, Bog (jesli istnieje), to istnieje POZA
          > czasoprzestrzenia! Nie myl Jerzyku prymitywnego, XVIII i XIX wiecznego
          > materializmu ze wspolczesnym ateizmem i agnostycyzmem, ktory jest post-
          > Russelowski, a wiec bardzo wyrafinowany... :)

          Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11 wymiarowej
          przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11 wymiarow sa "krotsze" wiec 12
          wymiar bedzie "najkrotszy". Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
          istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc. Mozna nawet wprowadzic
          ustawowy obowiazek wprowadzania do wszystkich rownan matematycznych dodatkowego
          wymiaru "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by oduczylo
          matematykow religianctwa. Czysciec "boskiego" wymiaru. Bez brzytwy Okhama.

          Pozdrawiam
          • Gość: Kagan Re: Czy materia i czas są wieczne? IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 12:38
            Jerzy: Tak, przestrzeń, materia i czas miały swój
            początek, zatem podstawowy dogmat ateistów, że materia
            jest wieczna, nie ma racji bytu.
            K: To NIE jest "dogmat ateistow", a prymitywnych,
            XIX-wiecznych mechanicystycznych materialistow!
            R: Faktycznie zalozenie o wiecznosci czasu i materii nie
            ma nic wspolnego z ateizmem. Dyskusje na tym poziomie sa
            nie zwyciestwem ateistow lecz ich sukcesem. Jeszcze przed
            300 laty trafilibysmy na stos a teraz religianci czuja
            sie zmuszeni dyskutowac z nami na tym poziomie.
            K: I dobrze! :)

            K: NIE "wieczny", a tylko spory! DNA zas to tez wynik
            procesu ewolucji. Ostatecznie wirusy to cos posredniego
            miedzy materia zywa a martwa!

            R: Pierwsze sekwencje kodujace RNA byly zapewne efektem
            przypadku. Natomiast DNA to efekt ewolucji. Wirus na
            pewno nie nalezy do materii nieozywionej. Wirus jest
            zyciem w czystej postaci, to znaczy bez komorki - czyms w
            rodzaju absolutu zycia. Wirusy powstaly w wyniku redukcji
            juz na wysokim poziomie rozwoju ewolucji. To nie jest
            zasadnicza dyskusja tylko kwestia estetyki rozumowania.
            K: Tu sie nie bede wypowiadal, bo nie jestem biologiem.
            Faktem jest, ze wirusy nie moga sie same zywic, tylko
            potrzebuja do tego komorki. Niemniej nie sa one materia
            zywa w tym samym sensie co reszta swiata roslin i
            zwierzat, bo ani rosliny, ani zwierzeta nie sa zbudowane
            z wirusow, a z bakterii...

            R: Do drugiego prawa termodynamiki jeszcze nie doszliśmy.
            K: Ono tylko przewiduje cieplna smierc kosmosu... :(
            R: Zapewne w czarnych dziurach. Z zimna drugiego prawa
            termodynamiki robi sie bardzo goraco.
            K: To jest prawo rosnacej entropii, czyli niejako chaosu.
            Czarne dziury (jesli istnieja) to wyjatki, podobnie jak
            zycie na Ziemii...

            R: Pytanie: jakimi procesami posłużyła się, twoim
            zdaniem, Mateczka Natura, aby nas stworzyć?
            K: Stochastycznymi! ;)

            R: Procesy stochastyczne to termin czysto matematyczny.
            Popularnie mowi sie o przypadku.
            K: OK! Ale "stochastyczny" jest bardziej precyzyjnym
            okresleniem!

            J: Twoja ?następna definicja boga? jest interesująca, ale
            łamie prawo tożsamości. Ponadto, redukuje tak
            skomplikowaną osobowość jaka jest Bóg do jednowymiarowego
            czasu.
            K: Jak juz pisalem wiele razy, Bog (jesli istnieje), to
            istnieje POZA czasoprzestrzenia! Nie myl Jerzyku
            prymitywnego, XVIII i XIX wiecznego materializmu ze
            wspolczesnym ateizmem i agnostycyzmem, ktory jest post-
            Russelowski, a wiec bardzo wyrafinowany... :)

            R: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11
            wymiarowej przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11
            wymiarow sa "krotsze" wiec 12 wymiar bedzie "najkrotszy".
            Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
            istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc.
            Mozna nawet wprowadzic ustawowy obowiazek wprowadzania do
            wszystkich rownan matematycznych dodatkowego wymiaru
            "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by
            oduczylo matematykow religianctwa. Czysciec "boskiego"
            wymiaru. Bez brzytwy Okchama.
            K: To bylby jednak "byt zbyteczny", i ja bym go ucial ta
            slynna brzytwa...:)
            R: Pozdrawiam
            K: NAWZAJEM! :)
            • rycho7 Re: Czy materia i czas są wieczne? 17.11.02, 13:23
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > R: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11
              > wymiarowej przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11
              > wymiarow sa "krotsze" wiec 12 wymiar bedzie "najkrotszy".
              > Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
              > istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc.
              > Mozna nawet wprowadzic ustawowy obowiazek wprowadzania do
              > wszystkich rownan matematycznych dodatkowego wymiaru
              > "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by
              > oduczylo matematykow religianctwa. Czysciec "boskiego"
              > wymiaru. Bez brzytwy Okhama.
              > K: To bylby jednak "byt zbyteczny", i ja bym go ucial ta
              > slynna brzytwa...:)

              Ale nie byloby czysca "boskiego" wymiaru dla religijnych matematykow.

              Pzdr
              • Gość: Kagan Re: Czy materia i czas są wieczne? IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 19.11.02, 08:41
                R: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11 wymiarowej przestrzeni "strun". Poniewaz
                ostatnie z 11 wymiarow sa "krotsze" wiec 12 wymiar bedzie "najkrotszy".
                Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc.
                Mozna nawet wprowadzic ustawowy obowiazek wprowadzania do wszystkich rownan matematycznych
                dodatkowego wymiaru "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by oduczylo matematykow
                religianctwa. Czysciec "boskiego" wymiaru. Bez brzytwy Okhama.
                K: To bylby jednak "byt zbyteczny", i ja bym go ucial ta slynna brzytwa...:)
                R: Ale nie byloby czysca "boskiego" wymiaru dla religijnych matematykow.
                K: Religijnym matematykom przydalby sie natomiast taki czysciec na ziemi...
                Zamiast wariowac jak Cantor, moze by oni tam otrzezwieli...;)
                Pozdr.
          • Gość: Jerzy Re: Czy materia i czas są wieczne? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 16:39
            > Jerzy: Tak, przestrzeń, materia i czas miały swój początek, zatem podstawowy
            dogmat
            > ateistów, że materia jest wieczna, nie ma racji bytu.

            Rycho: Faktycznie zalozenie o wiecznosci czasu i materii nie ma nic wspolnego z
            ateizmem. Dyskusje na tym poziomie sa nie zwyciestwem ateistow lecz ich
            sukcesem. Jeszcze przed 300 laty trafilibysmy na stos a teraz religianci czuja
            sie zmuszeni dyskutowac z nami na tym poziomie.

            Jerzy: Rychu, Projektujesz zachowania Inkwizycji na kreacjonistów i
            Kaganizujesz, nazywając ludzi odmiennych poglądów ‘religiantami.’ Nic to nie
            wnosi do dyskusji. Komunikuje jedynie twoją fanatyczną pogardę dla ludzi
            religijnych. Odrzuciłeś dogmaty religijne i funkcjonujesz według dogmatów
            antyreligijnych. Możnaby cię nazwać antyreligiantem i nic to nie wniesie do
            dyskusji.

            Rycho: Pierwsze sekwencje kodujace RNA byly zapewne efektem przypadku.
            Natomiast DNA to efekt ewolucji. Wirus na pewno nie nalezy do materii
            nieozywionej. Wirus
            jest zyciem w czystej postaci, to znaczy bez komorki - czyms w rodzaju absolutu
            zycia. Wirusy powstaly w wyniku redukcji juz na wysokim poziomie rozwoju
            ewolucji. To nie jest zasadnicza dyskusja tylko kwestia estetyki rozumowania.

            Jerzy: Twierdzisz, że DNA to efekt ewolucji. Wierzysz zatem, że pył kosmiczny
            zaczął się gromadzić w pewnych rejonach kosmosu, ukształtował nasz system
            słoneczny i naszą planetę, a na koniec stworzył cos tak złożonego jak DNA?
            Dobrze rozumiem twoją wiarę?

            Ponadto, ile bitów informacji potrzeba do swtorzenia wirusa? I ile bitów
            informacji zawiera wszechświat fizyczny?


            Jerzy: Pytanie: jakimi procesami posłużyła się, twoim zdaniem, Mateczka Natura,
            aby
            > nas stworzyć?
            > K: Stochastycznymi! ;)

            Rycho: Procesy stochastyczne to termin czysto matematyczny. Popularnie mowi sie
            o
            przypadku.

            Jerzy: Tak więc ‘przypadek’, albo raczej chaotyczny ruch pyłu kosmicznego
            doprowadził do powstania człowieka.
            Jak się ma do tego takie prawo nauki, jak to, które mówi, że 'rzeczy się
            mieszają', i nie są w stanie oddzielic się od siebie za pomoca procesów
            naturalnych. Jakimi procesami wyjaśnisz skomplikowane i wielce złożone procesy
            oddzielania się substancji, w celu utworzenia czegokolwiek. Czemu nasza ziemia
            nie jest jednorodna pod wzgledem budowy, ale mamy w niej różne, oddzielone od
            siebie substancje?
            Jeśli nie było inteligencji z zewnątrz, to pył kosmiczny powinien pozostać
            pyłem.
            Jeśli będziesz miał pojemnik z solą i makiem, to nie oddzielisz soli od na
            zasadzie potrząsania pojemnikiem, że jakiś kolejny magiczny wstrząs oddzieli te
            składniki od siebie. Chcesz je oddzielić, to musisz się posłużyć inteligencją.

            Rozumiesz mój argument?

            Rycho: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11 wymiarowej
            przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11 wymiarow sa "krotsze" wiec 12
            wymiar bedzie "najkrotszy". Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
            istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc. Mozna nawet wprowadzic
            ustawowy obowiazek wprowadzania do wszystkich rownan matematycznych dodatkowego
            wymiaru "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by oduczylo
            matematykow religianctwa. Czysciec "boskiego" wymiaru. Bez brzytwy Okhama.


            Jerzy: Ja z kolei chętnie ciachnę brzytwą Ockhama po skomplikowanych teoriach
            ateistycznych, nie mających uzasadnienia w nauce ani w logice, jakoby życie
            powstało przez przypadek z pyłu kosmicznego.
            Teoria, że za życiem stoi Inteligencja, ma poparcie i w nauce i w logice.

            Pozdrawiam

            Jerzy
            • rycho7 Czy materia i czas są wieczne? do Jerzego 21.11.02, 08:47
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              ) Rycho: Faktycznie zalozenie o wiecznosci czasu i materii nie ma nic wspolnego
              z
              ) ateizmem. Dyskusje na tym poziomie sa nie zwyciestwem ateistow lecz ich
              ) sukcesem. Jeszcze przed 300 laty trafilibysmy na stos a teraz religianci
              czuja
              ) sie zmuszeni dyskutowac z nami na tym poziomie.
              )
              ) Jerzy: Rychu, Projektujesz zachowania Inkwizycji na kreacjonistów i
              ) Kaganizujesz, nazywając ludzi odmiennych poglądów ‘religiantami.’ N
              ) ic to nie
              ) wnosi do dyskusji. Komunikuje jedynie twoją fanatyczną pogardę dla ludzi
              ) religijnych. Odrzuciłeś dogmaty religijne i funkcjonujesz według dogmatów
              ) antyreligijnych. Możnaby cię nazwać antyreligiantem i nic to nie wniesie do
              ) dyskusji.

              Jerzy poniewaz raz po raz wychodzi w dyskusjach problem fanatyzmu i wiary
              ateistow, wiec aby odroznic druga strone nazywam ja religiantami. Jezeli masz
              jakis inny zrozumialy termin to zaproponuj. Bedziemy wtedy Jerzykowali.
              Dotychczasowy termin oddajacy istote postawy nie podoba Ci sie z
              niezrozumialych wzgledow i nazywasz Kaganizowaniem. Naduzywanie przez Ciebie
              wielu pojec powoduje, ze zaczyna brakowac okreslen dla postaw skrajnych w
              stosunku do mnie. Ja staram sie swoje ateistyczne poglady trzymac dostatecznie
              blisko centrum. Deklaruje sie jako ateista oportunista nie odczuwajacy potrzeby
              walczenia z bogami. Wskazuje miejsca gdzie bogow mozna umiescic i wykorzystac.
              I miejscem tym nie jest smietnik. Jestem wrogiem wszelkich zlodzieji w tym
              kleru wystepujacego w takiej roli. Zauwazam jednak, ze kler ma takze inne role
              do spelnienia. Niektore z tych rol sa spolecznie porzyteczne, przykladowo
              leczenie duszy. Ty, Jerzy odczytujesz to co napisalem wyraznie intencjonalnie
              na opak. Twierdzisz, ze dokonuje projekcji w sytuacji gdy nie powoluje sie na
              analogie lecz zaznaczam 300 letni postep. Czy nie widzisz swoich manipulacji na
              tym etapie dyskusji? Sadze, ze poza takimi metodami masz wiele ciekawego do
              powiedzenia. Manipulacji w dyskusji uczylem sie we wczesnej mlodosci i
              cwiczylem obustronnie przez cale dorosle zycie. To mnie nie zdenerwuje, co
              najwyzej rozsmieszy. Wtedy nazwiesz to wynioslym wysmiewaniem adwersarza. Nie
              prowokuj wiec tego.

              ) Jerzy: Twierdzisz, że DNA to efekt ewolucji. Wierzysz zatem, że pył kosmiczny
              ) zaczął się gromadzić w pewnych rejonach kosmosu, ukształtował nasz system
              ) słoneczny i naszą planetę, a na koniec stworzył cos tak złożonego jak DNA?

              Wielokrotnie pisalem juz w tym watku o fluktuacjach materii nieozywionej. Badz
              laskaw zapoznac sie z tymi fragmentami. W kosmosie wystepuja wszelkie mozliwe
              formy materii i energii w pelnym mozliwym spektrum warunkow. Materia
              nieozywiona jest pelna nieregularnosci, ktore my ludzei mozemy nazwac bledami.
              Oczywiscie nie sa to bledy poniewaz natura nie ma zdefiniowanego czegos takiego
              jak poprawnosc lub absolut. Poniewaz w kosmosie wystepuja wszelkie mozliwe
              warunki we wszelkich mozliwych skalach czasu wiec istnieje mozliwosc powstania
              zycia. Chaos tworzy zycie poniewaz w odpowiednich warunkach zycie moze
              zaistniec. Pisalem wczesniej, ze trudno to wyjasnic poniewaz z wlasnego
              doswiadczenia wiem, ze wymaga to duzego wysilku i dlugiego czasu aby dobrze
              poukladac to sobie w glowie. Wyrazilem tez watpliwosc co do mozliwosci
              wyjasnienia tego osobie przeciwnej takiemu rozumowaniu. Przykladowo ja nie
              potrafie sie za kogos czegokolwiek nauczyc. To jest analogiczny przypadek.
              Wbrew swojej woli na pewno tego nie zrozumiesz.

              ) Dobrze rozumiem twoją wiarę?

              Rozumiesz dosc dobrze. Natomiast co do wiary zaczyna byc problem. Poczatkowo
              tez uwazalem, ze poglady ateistow opieraja sie na wierze. Wynikalo to z tego,
              ze nie da sie przeprowadzic matematycznych dowodow na wiele podstaw ateizmu. Po
              przemysleniu sprawy zmienilem zdanie. Wspolczesna metodologia naukowa jest baza
              ateizmu. Metodologia ta nie jest oparta o dowod matematyczny. Natomiast opiera
              sie ona na dowodach niepelnych i tymczasowych. Omylnemu czlowiekowi w
              chotycznym swiecie moze wystarczac taka seria ulomnych czastkowych dowodow
              skutecznosci metody naukowej. W samej betodzie zawarty jest zawor
              bezpieczenstwa. Nie jest ona absolutem. Gdy wykryte zostana w niej bledy wtedy
              skorygowana zostanie metoda. Jest w tym podejsciu zasadnicza roznica w stosunku
              do religii teplodzy i religianci (termin tymczasowy) stawiaja Boga poza nauka
              twierdzac, ze jest on nieweryfikowalny transcedentny spoza tego swiata. Bog
              wiec w odroznieniu od UFO nigdy nie doczeka sie dowodu swego istnienia. Po
              zastosowaniu brzytwy Ockhama nie istnieje mozliwosc naukowych rozwazan o Bogu.
              Jest to wyrazna roznica pomiedzy wiedza a wiara. Ewentualne proby zamazywania
              znaczenia pojec beda po prosto probami utrudniania komunikacji miedzyludzkiej a
              nie jakimikolwiek dowodami.

              ) Ponadto, ile bitów informacji potrzeba do swtorzenia wirusa? I ile bitów
              ) informacji zawiera wszechświat fizyczny?

              W obu przypadkach moja odpowiedz brzmi nie wiem. W przypadku niektorych wirusow
              odpowiedz jest znana genetykom. W przypadku wszechswiata oszacowania mieszcza
              sie w zakresie fantastyki aczkolwiek sa one uprawnionymi hipotezami naukowymi.
              Rozroznij jednak Jerzy teorie naukowe od hipotez. Bez empirycznej weryfikacji
              hipotezy nie wchodza do "fundamentu" wiedzy.

              ) Jerzy: Tak więc ‘przypadek’, albo raczej chaotyczny ruch pyłu kosmi
              ) cznego
              ) doprowadził do powstania człowieka.
              ) Jak się ma do tego takie prawo nauki, jak to, które mówi, że 'rzeczy się
              ) mieszają', i nie są w stanie oddzielic się od siebie za pomoca procesów
              ) naturalnych. Jakimi procesami wyjaśnisz skomplikowane i wielce złożone
              procesy
              ) oddzielania się substancji, w celu utworzenia czegokolwiek. Czemu nasza
              ziemia
              ) nie jest jednorodna pod wzgledem budowy, ale mamy w niej różne, oddzielone od
              ) siebie substancje?

              Zapomniales o jednosci materii i energii. Nie mamy do czynienia jedynie z pylem
              kosmicznym lecz takze z "zupa" Big Bangu, supernowymi i czarnymi dziurami. Na
              jeden z elementow tego puzla - pyl kosmiczny dzialaja potezne sily, energie i
              temperatury. Prawo nauki 'rzeczy się mieszają' to prawdopodobnie Twoja
              interpretacja entropii. Juz kilka razy w tym watku pisalem, ze zycie
              przeciwstawia sie entropii. To istota zycia. Z kolei niejednorodnosc materii
              nieozywionej wynika z naturalnej roznicy warunkow fizycznych. Przy istnieniu
              gradientow grawitacji, cisnienia i temperatury materia wykazuje rozne wlasnosci
              w zaleznosci od warunkow. Czysta fizyka. Nie ma w tym zadnej magii ani
              transcedencji. To prawie wszystko sprawdza sie empirycznie.

              ) Jeśli nie było inteligencji z zewnątrz, to pył kosmiczny powinien pozostać
              ) pyłem.

              Dlaczego? W skali ludzkiej prawa fizyczne dzialaja tak jak je widzimy.
              Natomiast w skali mikro i w skali kosmicznej prawa te nie sa istotne. Dzialaja
              inne prawa wynikajace ze skali. Nie daloby sie zastosowac GPS gdyby w naszej
              skali dzialalo prawo Heisenberga. Trzeba znac proporcjum mocium Panie.

              ) Jeśli będziesz miał pojemnik z solą i makiem, to nie oddzielisz soli od na
              ) zasadzie potrząsania pojemnikiem, że jakiś kolejny magiczny wstrząs oddzieli
              te
              ) składniki od siebie. Chcesz je oddzielić, to musisz się posłużyć
              inteligencją.

              Rozumiem wiec, ze gdy deszcz napada do pojemnika to deszcz ten wykaze sie
              inteligencja. Jezeli tak definiujesz inteligencje to natura jest niewatpliwie
              bardzo inteligentna. Ale zazwyczaj pojecia inteligencja uzywa sie w innym
              znaczeniu.

              ) Rozumiesz mój argument?

              Mam nadzieje, ze powyzej wykazalem, ze twojego argumentu nie rozumiem.

              ) Rycho: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11 wymiarowej
              ) przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11 wymiarow sa "krotsze" wiec 12
              ) wymiar bedzie "najkrotszy". Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
              ) istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc. Mozn
              • rycho7 Re: Czy materia i czas wieczne? do Jerzego CD 22.11.02, 07:45
                > Rycho: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11 wymiarowej
                > przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11 wymiarow sa "krotsze" wiec 12
                > wymiar bedzie "najkrotszy". Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
                > istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc. Mozna nawet
                wprowadzic
                > ustawowy obowiazek wprowadzania do wszystkich rownan matematycznych
                dodatkowego
                > wymiaru "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by oduczylo
                > matematykow religianctwa. Czysciec "boskiego" wymiaru. Bez brzytwy Okhama.
                >
                > Jerzy: Ja z kolei chetnie ciachne brzytwa Ockhama po skomplikowanych teoriach
                > ateistycznych, nie majacych uzasadnienia w nauce ani w logice, jakoby zycie
                > powstalo przez przypadek z pylu kosmicznego.
                > Teoria, ze za zyciem stoi Inteligencja, ma poparcie i w nauce i w logice.

                Ty Jerzy mozesz sobie ciachac brzytwa Ockhama ile chcesz. Wazne jest abys
                przekonal jeszcze naukowcow do swoich teorii. Poniewaz Twoje teorie sa
                teologiczne a nie naukowe wiec sam sie eliminujesz z zasiegu dzialania brzytwy
                Ockhama. CBDO.

                Pozdrawiam
                • Gość: Kagan Re: Czy materia i czas wieczne? do Jerzego CD IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 22.11.02, 07:52
                  Jerzy: Ja z kolei chetnie ciachne brzytwa Ockhama po skomplikowanych teoriach
                  ateistycznych, nie majacych uzasadnienia w nauce ani w logice, jakoby zycie
                  powstalo przez przypadek z pylu kosmicznego. Teoria, ze za zyciem stoi Inteligencja, ma poparcie i w
                  nauce i w logice.
                  R: Ty Jerzy mozesz sobie ciachac brzytwa Ockhama ile chcesz. Wazne jest abys
                  przekonal jeszcze naukowcow do swoich teorii. Poniewaz Twoje teorie sa
                  teologiczne a nie naukowe wiec sam sie eliminujesz z zasiegu dzialania brzytwy
                  Ockhama. CBDO.
                  K: Niech Jerzyk tzez pamieta, ze Ockham to jeden z pierwszych nowozytnych uczonych. Za wynalazek swej
                  "brzytwy" zostal on zreszta ekskomunikowany. Nie da sie, jak widac, pogodzic wiary z nauka, Jerzyku!
            • Gość: Kagan Re: Czy materia i czas są wieczne? IP: *.vic.bigpond.net.au 21.11.02, 10:13
              Jerzy: Przestrzeń, materia i czas miały swój początek,
              zatem podstawowy dogmat ateistów, że materia jest
              wieczna, nie ma racji bytu.
              Kgan: Przestrzen i czas mialy swoj poczatek, ale
              pramateria niejako istnieje wiecznie, chocby w postaci
              owego "singularity", ktore dalo poczatek Big Bangowi, a
              wiec poczatkowi czasoprzestrzeni w naszym swiecie!
              Rycho: Faktycznie zalozenie o wiecznosci czasu i materii
              nie ma nic wspolnego z ateizmem. Dyskusje na tym poziomie
              sa nie zwyciestwem ateistow lecz ich sukcesem. Jeszcze
              przed 300 laty trafilibysmy na stos a teraz religianci
              czuja sie zmuszeni dyskutowac z nami na tym poziomie.
              K: I dobrze! :)

              Jerzy: Rychu, Projektujesz zachowania Inkwizycji na
              kreacjonistów i Kaganizujesz, nazywając ludzi odmiennych
              poglądów ?religiantami.? Nic to nie wnosi do dyskusji.
              K: Wnosi! Chcby imie Kagana! :)

              J: Komunikuje jedynie twoją fanatyczną pogardę dla ludzi
              religijnych. Odrzuciłeś dogmaty religijne i funkcjonujesz
              według dogmatów antyreligijnych. Możnaby cię nazwać
              antyreligiantem i nic to nie wniesie do dyskusji.
              K: Antyreligiant to czlowiek wolny od okowow religianctwa!
              Niech wiec zyje wolnosc! :)

              Rycho: Pierwsze sekwencje kodujace RNA byly zapewne
              efektem przypadku. Natomiast DNA to efekt ewolucji. Wirus
              na pewno nie nalezy do materii nieozywionej. Wirus
              jest zyciem w czystej postaci, to znaczy bez komorki -
              czyms w rodzaju absolutu zycia. Wirusy powstaly w wyniku
              redukcji juz na wysokim poziomie rozwoju ewolucji. To nie
              jest zasadnicza dyskusja tylko kwestia estetyki rozumowania.
              Jerzy: Twierdzisz, że DNA to efekt ewolucji. Wierzysz
              zatem, że pył kosmiczny zaczął się gromadzić w pewnych
              rejonach kosmosu, ukształtował nasz system słoneczny i
              naszą planetę, a na koniec stworzył cos tak złożonego
              jak DNA?
              K: Rycho NIE wierzy, on to wie na podstawie rezultatow
              badan naukowych! Nie popelniaj Jerzyku bledu polegajacego
              na zakladaniu z gory, ze kazdy czlowiek musi w cos
              wierzyc! Ateizm to wlasnie odrzucenie WSZELAKIEJ wiary:
              zarowno w Boga, jak i w nauke. Bowiem prawdziwy
              ateista-racjonalista jest tez sceptyczny jesli chodzi o
              nauke, i nic w niej nie przyjmuje "na wiare", jak to
              robia religianci...

              J: Dobrze rozumiem twoją wiarę?
              K: ZLE! NIC nie rozumiesz, bo twoja wiara zaciemnia ci
              umysl, i naklada ograniczenia na swobode twego
              rozumowania... :(

              J: Ponadto, ile bitów informacji potrzeba do swtorzenia
              wirusa? I ile bitów informacji zawiera wszechświat fizyczny?
              K: Pamietaj, ze wiele sekwencji tych bitow sie powtarza,
              stad "images" moga byc redukowane w systemie JPG nawet do
              rozmiarow kilka razy mniejszych niz oryginal! podobnie
              "kompresowane" sa cyfrowe filmy i nagrania dzwiekowe!

              Jerzy: Pytanie: jakimi procesami posłużyła się, twoim
              zdaniem, Mateczka Natura, aby nas stworzyć?
              K: Stochastycznymi! ;)
              Rycho: Procesy stochastyczne to termin czysto
              matematyczny. Popularnie mowi sie o przypadku.
              Jerzy: Tak więc ?przypadek?, albo raczej chaotyczny ruch
              pyłu kosmicznego doprowadził do powstania człowieka.
              K: Upraszczasz, bo nie rozumiesz znaczenia slowa
              "stochastyczny". Postudiuj najpierw teorie
              prawdopodobienstwa i statystyke matematyczna, zanim sie
              zaczniesz wymadrzac na temat "przypadku"... :(
              (...)
              Rycho: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11
              wymiarowej przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11
              wymiarow sa "krotsze" wiec 12 wymiar bedzie "najkrotszy".
              Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
              istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc.
              Mozna nawet wprowadzic ustawowy obowiazek wprowadzania do
              wszystkich rownan matematycznych dodatkowego wymiaru
              "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by
              oduczylo matematykow religianctwa. Czysciec "boskiego"
              wymiaru. Bez brzytwy Okhama.
              Jerzy: Ja z kolei chętnie ciachnę brzytwą Ockhama po
              skomplikowanych teoriach ateistycznych, nie mających
              uzasadnienia w nauce ani w logice, jakoby życie
              powstało przez przypadek z pyłu kosmicznego.
              K: Ukradles mi te brzytwe, Jerzyku! Nieladnie!
              (Exodus 20:15)...:( I pamietaj,ze logika to czesc nauki
              (dokl. czesc filozofii i matematyki)...;)
              J: Teoria, że za życiem stoi Inteligencja, ma poparcie i
              w nauce i w logice.
              K: Moze w pseudonauce katolickiej (kreacjonizmie) i
              logice autystycznej (religianckiej), gdzie 1 LUB 1 = 0
              LUB 1 (w zaleznosci od humoru Jehowy)... :)
            • _agnostyk Re: Czy materia i czas są wieczne? 21.11.02, 16:23
              Jerzy: Tak więc ‘przypadek’, albo raczej chaotyczny ruch pyłu kosmicznego
              doprowadził do powstania człowieka. Jak się ma do tego takie prawo nauki, jak
              to, które mówi, że 'rzeczy się mieszają', i nie są w stanie oddzielic się od
              siebie za pomoca procesów naturalnych. Jakimi procesami wyjaśnisz skomplikowane
              i wielce złożone procesy oddzielania się substancji, w celu utworzenia
              czegokolwiek. Czemu nasza ziemia nie jest jednorodna pod wzgledem budowy, ale
              mamy w niej różne, oddzielone od siebie substancje?
              Jeśli nie było inteligencji z zewnątrz, to pył kosmiczny powinien pozostać
              pyłem. Jeśli będziesz miał pojemnik z solą i makiem, to nie oddzielisz soli od
              na zasadzie potrząsania pojemnikiem, że jakiś kolejny magiczny wstrząs oddzieli
              te składniki od siebie. Chcesz je oddzielić, to musisz się posłużyć
              inteligencją. Rozumiesz mój argument?
              Rycho: Zgadzam sie na istnienie Boga jako 12 wymiaru w 11 wymiarowej
              przestrzeni "strun". Poniewaz ostatnie z 11 wymiarow sa "krotsze" wiec 12
              wymiar bedzie "najkrotszy". Nie bedziemy w stanie fizycznie stwierdzic jego
              istnienia i jego wplywu na nasza fizyczna rzeczywistosc. Mozna nawet wprowadzic
              ustawowy obowiazek wprowadzania do wszystkich rownan matematycznych dodatkowego
              wymiaru "boskiego" nie wplywajacego na wynik rownania. To by oduczylo
              matematykow religianctwa. Czysciec "boskiego" wymiaru. Bez brzytwy Okhama.
              Jerzy: Ja z kolei chętnie ciachnę brzytwą Ockhama po skomplikowanych teoriach
              ateistycznych, nie mających uzasadnienia w nauce ani w logice, jakoby życie
              powstało przez przypadek z pyłu kosmicznego. Teoria, że za życiem stoi
              Inteligencja, ma poparcie i w nauce i w logice.


              Agnostyk: Nie nawidze takich stwierdzen ale w tym wypadku narzucaja sie one
              swoja oczywistoscia: PRAWDA LEZY PO SRODKU. Wiekszosc retorycznych pytan
              Jerzego jest latwa do odpowiedzi. Nie wszystkie jednak daja sie zbyc
              ateistycznym podejsciem. Ale "Bog jako 12 wymiar w 11 wymiarowej
              przestrzeni 'strun'" tez nie jest odpowiedzia. Intuincyjnie sadze, ze odpowiedz
              tkwi w materii ale tej niepoznanej jeszcze jej czesci. Dlatego widze CEL w
              ewolucyjnych przemianach choc zachodza one w skali mikro bardzo
              przypadkowo. "Boska" natura materii mam nadzieje uwidoczni sie dla nas wraz z
              postepem nauki. Ale ta "boskosc" nie ma nic wspolnego z Jahowa i
              jego "moralnoscia". Wrecz przeciwnie. Przedstawiajac ewolucje na plaszczyznie
              moralnej jest ona byc moze odpowiedzia na zaborcze intencje tego uzurpatora.
    • Gość: Jerzy Do Rycha: Na początku było Słowo IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 23:02
      Odpowiadam na fragment twego postu z 13.11.

      Drogi Rycho,
      Piszesz bardzo dużo, ja nie jestem nawet w stanie czytać wszystkiego.
      Komentuję niektóre rzeczy.

      Pisałeś:
      „. Biblia rozpoczyna sie: " Na poczatku bylo Slowo". Slowo jest synonimem
      prawa. To bardzo stary traktat prawny.”

      Drobna nieścisłość. Tymi słowami zaczyna się ewangelia Jana.

      1,1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
      1,2 Ono było na początku u Boga.
      1,3 Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
      1,4 W nim było życie, a życie było światłością ludzi.
      1,5 A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.
      1,6 Wystąpił człowiek, posłany od Boga, który nazywał się Jan.
      1,7 Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy
      przezeń uwierzyli.
      1,8 Nie był on światłością, lecz miał zaświadczyć o światłości.
      1,9 Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na
      świat.
      1,10 Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
      1,11 Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.
      1,12 Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym,
      którzy wierzą w imię jego,
      1,13 którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli
      mężczyzny, lecz z Boga.
      1,14 A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę
      jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.

      Ten tekst, to nie traktat prawny, ale metaforyczne świadectwo o preegzystencji
      Jezusa, który przyszedł na ziemię, aby dać nam ‘światło.’

      „Słowo’, greckie LOGOS, jest niesłychanie bogate w znaczenie. Tutaj nie tylko
      chodzi o słowo, w sensie ‘wyraz’, ale również o koncepcję i inteligencję.
      Biblia składa świadectwo, że WSZYSTKO przez nie powstało.
      W końcu to Słowo stało się ciałem – Jezus przyszedł na ziemię, zrodzony z Marii
      dziewicy, poczęty z
      Ducha Świętego, zgodnie z proroctwami ST.

      Biblia natomiast zaczyna się słowami:
      Rodzaju 1,1 Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.
      1,2 A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a
      Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód.
      1,3 I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość.

      Tak więc Biblia mówi o tym, że kosmos miał początek.
      Obecna nauka to potwierdza. Pogląd, jakoby materia była wieczna, już został
      odrzucony przez naukowców. Nie miał uzasadnienia w prawach termodynamiki. A
      skoro materia miała swój początek, to znaczy, że musiała zostać stworzona, z
      niczego, ex nihilo.
      Kto ja stworzył? Skąd się wzięła.
      Biblia dawała zawsze jasną odpowiedź:
      Rodzaju 1,1 Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.

      Pozdrawiam,
      Jerzy
      • Gość: Jerzy Do Rycha: 'wspaniały człowiek Jezus' jest Bogiem IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 23:07
        Rychu,
        Kontynuuję na temat innych twoich zarzutów

        ) Jerzy: Nie rozumiesz księgi Hioba (chyba jej nie czytałeś, powtarzasz jakiś
        ) russelowski zarzut) ani Bożych planów wobec ludzkiego życia. Dla mnie księga
        ) Hioba jest źródłem wielkiej pociechy w sytuacjach trudnych. Nie muszę
        ) wszystkiego wiedzieć, ale jedno moge nauczyć się od Hioba - że ostatnie
        zdanie
        ) nalezy do Boga. Doświadczenie, które dopuszcza, mają swój wieczny cel - przez
        ) to krótkie życie na ziemi Pan Bóg przygotowuje nas do wieczności.
        ) Hiob 19,25 Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad
        ) prochem stanie!
        ) 19,26 Że potem, chociaż moja skóra jest tak poszarpana, uwolniony od swego
        ) ciała będę oglądał Boga.
        ) 19,27 Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go, nie kto inny

        Rycho: Przyklad pazernosci kleru na wladze nad owieczkami. Jerzy od dzis
        przestaje
        nazywac Cie Chrzescianinem. Ty po prostu haniebnie poslugujesz sie imieniem
        tego wspanialego czlowieka Jezusa. On ze wzgledu na swoja wrodzona delikatnosc
        nigdy nie powiedzial, ze Jahwe jest starym, zniedoleznialym sadysta, osleplym,
        ogluchlym i plotacym trzy po trzy. Jezus obiecal nam wstawic sie za nami na
        Sadzie Ostatecznym bo bez jego wstawiennictwa trudno by bylo mowic o
        jakiejkolwiek sprwiedliwosci okrutnika Jahwe.

        Jerzy: Nadinterpretujesz i przereagowujesz. Nie rozumiesz sensu księgi Hioba.
        Skąd ci się tu nagle wzięła władza kleru nad owieczkami? I na jakiej podstawie
        nazywasz kogoś chrześcijaninem? I na jakiej podstawie zdegradowałeś mnie z tej
        pozycji?

        Cieszę się, że w Jezusie zaczynasz dostrzegać ‘wspaniałego człowieka.’ Ten
        wspaniały człowiek uważał się za Boga. Jeśli to prawda, to trzeba mu się
        podporządkować. Jeśli nie, to nie był taki znowu wspaniały, bo podawał się za
        kogoś kim nie był.

        Jan 20,28 Odpowiedział Tomasz i rzekł mu: Pan mój i Bóg mój.
        20,29 Rzekł mu Jezus: Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy
        nie widzieli, a uwierzyli.


        To prawda, Jezus nigdy nie powiedział nic złego o swoim Ojcu w niebie. Ale
        napisałeś to tak, jakby tę opinię o Bogu mi przypisać. Bez uzasadnienia. Tylko
        dlatego, że nie rozumiesz księgi Hioba. Mam wrażenie, że uważasz, iż Bóg był
        okrutnikiem, bo dopuścił cierpienia na Hioba. Przez to, że je dopuścił,
        udowodnił Szatanowi, że jest kłamcą, a prawdziwie wierzący człowiek, będzie
        czcił Boga nawet w cierpieniu.

        Hiob
        1,6 Otóż zdarzyło się pewnego dnia, że przybyli synowie Boży, aby się
        stawić przed Panem, a wśród nich przybył też i szatan.
        1,7 I rzekł Pan do szatana: Skąd przybywasz? A szatan odpowiedział Panu,
        mówiąc: Wędrowałem po ziemi i przeszedłem ją wzdłuż i wszerz.
        1,8 Rzekł Pan do szatana: Czy zwróciłeś uwagę na mojego sługę, Joba? Bo
        nie ma mu równego na ziemi. Mąż to nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od
        złego.
        1,9 Na to szatan odpowiedział Panu, mówiąc: Czy za darmo jest Job tak
        bogobojny?
        1,10 Czy Ty nie otoczyłeś go zewsząd opieką wraz z jego domem i wszystkim,
        co ma? Błogosławiłeś sprawie jego rąk i jego dobytek rozmnożył się w kraju.
        1,11 Lecz wyciągnij tylko rękę i dotknij tego, co ma; czy nie będzie ci w
        oczy złorzeczył?
        1,12 Na to rzekł Pan do szatana: Oto wszystko, co ma, jest w twojej mocy,
        tylko jego nie dotykaj! I odszedł szatan sprzed oblicza Pana.
        1,13 I zdarzyło się pewnego dnia, gdy jego synowie i jego córki jedli i
        pili wino w domu swego najstarszego brata,
        1,14 że przybył posłaniec do Joba, mówiąc: Woły orały, a oślice pasły się
        obok nich.
        1,15 Wtem napadli Sabejczycy i zabrali je, a sługi pozabijali ostrzem
        miecza; uszedłem tylko ja sam, aby ci o tym donieść.
        1,16 Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: Ogień Boży spadł z
        nieba, spalił trzodę i sługi i pochłonął je; uszedłem tylko ja sam, aby ci o
        tym donieść.
        1,17 Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: Chaldejczycy wystawili
        trzy hufce, napadli na wielbłądy i zabrali je, a sługi pozabijali ostrzem
        miecza; uszedłem tylko ja sam, aby ci o tym donieść.
        1,18 Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: Twoi synowie i twoje
        córki jedli i pili wino w domu swego najstarszego brata.
        1,19 Wtem gwałtowny wicher zerwał się od pustyni i uderzył na cztery węgły
        domu, tak że on zawalił się na młódź i zginęli; uszedłem tylko ja sam, aby ci o
        tym donieść.
        1,20 Wtedy Job powstał, rozdarł szaty i ogolił głowę; potem padł na ziemię
        i oddał pokłon,
        1,21 i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan
        dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione.
        1,22 W tym wszystkim nie zgrzeszył Job i nie wypowiedział nic niestosownego
        przeciwko Panu.

        Pozdrawiam
        Jerzy
        • Gość: Kagan Człowiek Jeszu NIE jest Bogiem, ani nawet bogiem! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 09:33
          Jest, a raczej byl uzurpatorem, falszywym mesjaszem, i
          nie wiadomo, czy w ogole istnial, czy raczej jest on
          kompilacja kilku takich "chrystusow" ("mesjaszy"),
          wowczas dosc powszechnych w Palestynie!

          Jerzy: Nie rozumiesz księgi Hioba (chyba jej nie
          czytałeś, powtarzasz jakiś russelowski zarzut) ani Bożych
          planów wobec ludzkiego życia. Dla mnie księga Hioba jest
          źródłem wielkiej pociechy w sytuacjach trudnych. Nie muszę
          wszystkiego wiedzieć, ale jedno moge nauczyć się od Hioba
          że ostatnie zdanie nalezy do Boga. Doświadczenie, które
          dopuszcza, mają swój wieczny cel - przez to krótkie życie
          na ziemi Pan Bóg przygotowuje nas do wieczności.
          K: Czyli, ze nie potrafi od razu stworzyc duchow, ktore
          by sie nadawaly do zycia wiecznego, tylko im musi robic
          selekcje? Marny majster z niego... :(
          (...)
          Rycho: Przyklad pazernosci kleru na wladze nad
          owieczkami. Jerzy od dzis przestaje nazywac Cie
          Chrzescianinem. Ty po prostu haniebnie poslugujesz sie
          imieniem tego wspanialego czlowieka Jezusa. On ze wzgledu
          na swoja wrodzona delikatnosc nigdy nie powiedzial, ze
          Jahwe jest starym, zniedoleznialym sadysta, osleplym,
          ogluchlym i plotacym trzy po trzy. Jezus obiecal nam
          wstawic sie za nami na
          Sadzie Ostatecznym bo bez jego wstawiennictwa trudno by
          bylo mowic o jakiejkolwiek sprawiedliwosci okrutnika Jahwe.
          K: Jeszu byl tez niezgorszym okrutnikiem, np. zalecal
          bicie niewolnikow... (Lukasz 12:47-48), i wyraznie
          powiedzial, ze nie przynosi pokoju na ziemie, ale wojne
          (dosl. "miecz - Mateusz 10:34"). Wszyscy bogowie
          zydowskiego pochodzenia byli psychopatami i zboczencami... :(

          Jerzy: Nadinterpretujesz i przereagowujesz. Nie rozumiesz
          sensu księgi Hioba. Skąd ci się tu nagle wzięła władza
          kleru nad owieczkami? I na jakiej podstawie nazywasz
          kogoś chrześcijaninem? I na jakiej podstawie
          zdegradowałeś mnie z tej pozycji? Cieszę się, że w
          Jezusie zaczynasz dostrzegać ?wspaniałego człowieka. Ten
          wspaniały człowiek uważał się za Boga.
          K: Mania wielkosci, czy tez moze zwyczajny
          autyzm/schizofrenia?

          J: Jeśli to prawda, to trzeba mu się podporządkować.
          Jeśli nie, to nie był taki znowu wspaniały, bo podawał
          się za
          kogoś kim nie był.
          K: Racja! poniewaz NIE mogl byc Bogiem (Bog jest wieczny
          i wszechpotzezny, Jeszu mial swoj poczatek i jakze marny
          koniec), to wynika z tego, ze byl OSZUSTEM! :(
          (...)
          J: To prawda, Jezus nigdy nie powiedział nic złego o
          swoim Ojcu w niebie.
          K: Jego ojcem byl zolnierz rzymski, niejaki Pantera,
          ktory w momecie zaplodnienia matki Jeszu nie byl w
          niebie, ale na ziemi!

          J: Ale napisałeś to tak, jakby tę opinię o Bogu mi
          przypisać. Bez uzasadnienia. Tylko dlatego, że nie
          rozumiesz księgi Hioba. Mam wrażenie, że uważasz, iż Bóg
          był okrutnikiem, bo dopuścił cierpienia na Hioba. Przez
          to, że je dopuścił, udowodnił Szatanowi, że jest kłamcą,
          a prawdziwie wierzący człowiek, będzie czcił Boga nawet w
          cierpieniu.
          K: Nie mogl tego inaczej udowodnic, tylko meczac biednego
          Hioba? I pisz wiecej od siebie! Wystarczy, ze dasz
          odnosnik do Biblii plus streszczenie!
        • rycho7 Do Jerzego: 'człowiek Jezus' nie nazwal sie bogiem 21.11.02, 09:37
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Jerzy: Nadinterpretujesz i przereagowujesz. Nie rozumiesz sensu księgi Hioba.
          > Skąd ci się tu nagle wzięła władza kleru nad owieczkami? I na jakiej
          podstawie
          > nazywasz kogoś chrześcijaninem? I na jakiej podstawie zdegradowałeś mnie z
          tej
          > pozycji?

          Przepraszam, zapedzilem sie przywracam Ci miano chrzescianina. Nie
          przypomnialem sobie wczesniej ksiegi Hioba. Mialem w glowie cos o wiele
          gorszego. Kler tu rzeczywiscie tez nie jest najwazniejszy.

          > Cieszę się, że w Jezusie zaczynasz dostrzegać ‘wspaniałego człowieka.

          Ty tez tu manipulujesz uzywajac zaczynam. Dostrzegam to od wielu lat i Twojego
          wplywu tu nie dostrzegam. Moze byl telepatyczny ale nie wiedzialem,

          ze znamy sie od tak dawna.

          > wspaniały człowiek uważał się za Boga.

          To religianci (pt) tak twierdza. Co Jezus myslal tego nie wiem.

          > Jan 20,28 Odpowiedział Tomasz i rzekł mu: Pan mój i Bóg mój.
          > 20,29 Rzekł mu Jezus: Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy
          > nie widzieli, a uwierzyli.

          Jerzy czy zauwazasz w tam tekscie slowo Bog? Ja twierdze, ze Jezus zawsze
          wyrazal sie bardzo skromnie i oglednie.

          > To prawda, Jezus nigdy nie powiedział nic złego o swoim Ojcu w niebie. Ale
          > napisałeś to tak, jakby tę opinię o Bogu mi przypisać.

          Tobie czy Jezusowi? Po Tobie sie czegos takiego nie spodziewam. Natomiast Jezus
          calym swoim zyciem udowodnil, ze chcial zreformowac skostnialy,

          zbiurokratyzowany i zmerkantylizowany judaizm. Jego koncepcja Boga byla
          rewolucyjna w stosunku do slow Starego Testamentu. Ja tak postrzegam

          jego przeslanie. Wyraznie pisze, ze on czegos takiego nie powiedzial.

          > Bez uzasadnienia. Tylko
          > dlatego, że nie rozumiesz księgi Hioba. Mam wrażenie, że uważasz, iż Bóg był
          > okrutnikiem, bo dopuścił cierpienia na Hioba. Przez to, że je dopuścił,
          > udowodnił Szatanowi, że jest kłamcą, a prawdziwie wierzący człowiek, będzie
          > czcił Boga nawet w cierpieniu.

          A co ludzi obchodza porachunki Boga z Szatanem. Wszechmocny Bog laknie uciech
          wynikajacych z walki i miesza bezczelnie do tego maluczkich. Apage Satanas.

          > 1,21 i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan
          > dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione.
          > 1,22 W tym wszystkim nie zgrzeszył Job i nie wypowiedział nic niestosownego
          > przeciwko Panu.

          Nie w kazdym jest bojazn boza. Ateista tez nie bedzie mowil nic niestosownego
          przeciw Panu. Podobnie nie bedzie zlorzeczyl pustce kosmicznej.

          Pozdrawiam
      • Gość: Kagan Na początku była Funkcja Prawdopodobienstwa IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 09:52
        J: Pisałeś: Biblia rozpoczyna sie: " Na poczatku bylo
        Slowo". Slowo jest synonimem prawa. To bardzo stary
        traktat prawny.? Drobna nieścisłość. Tymi słowami zaczyna
        się ewangelia Jana.
        K: ST zaczyna sie od slowa "bereszit", ktore znaczy "na
        poczatku", dokladnie "Na poczatku Bog stworzyl niebo i
        ziemie" (Genesis 1:1). Oznacza to mniej wiecej poczatek
        czasoprzestrzeni, jako iz Bog (jesli On jest) jest nie
        tylko "wieczny" ("wieczny jest niejako dl nas,
        skonczonych w czasoprzestrzeni), ale tez istnieje poza
        czasoprzestrzenia.

        J: Ten tekst (Jana), to nie traktat prawny, ale
        metaforyczne świadectwo o preegzystencji
        Jezusa, który przyszedł na ziemię, aby dać nam ?światło.?
        K: Ten tekst to nieudolna kopia z Tory...

        J: ?Słowo?, greckie LOGOS, jest niesłychanie bogate w
        znaczenie. Tutaj nie tylko chodzi o słowo, w sensie
        ?wyraz?, ale również o koncepcję i inteligencję.
        Biblia składa świadectwo, że WSZYSTKO przez nie powstało.
        W końcu to Słowo stało się ciałem ? Jezus przyszedł na
        ziemię, zrodzony z Marii dziewicy, poczęty z
        Ducha Świętego, zgodnie z proroctwami ST.
        K: Jakimi? Gdzie dkladnie jest w ST napisane, ze mesjasz
        zydowski przyjdzie na swiat w Betlejem z Miriam i NN
        ojca? Jesli Biblie pisal Bog, to wiedzial dokladnie co,
        gdzie i kidy sie stanie! Bo jesli nie, to autor Biblii
        NIE byl bogiem, a tylko czlowiekiem (ludzmi)...:(
        (...)

        J: Tak więc Biblia mówi o tym, że kosmos miał początek.
        Obecna nauka to potwierdza. Pogląd, jakoby materia była
        wieczna, już został odrzucony przez naukowców. Nie miał
        uzasadnienia w prawach termodynamiki.
        K: Mylisz termodynamike z kosmologia. Najnowsze teorie
        znow zakladaja wiecznosc materii i/lub energii (sa one
        rownowazne: E=m*c^2). Termodynamika przewiduje tylko
        smierc cieplna naszego kosmosu (wzrost entropii w skali
        calego wszechswiata jako zjawisko nieodwracalne) i nie
        pozwala na perpetuum mobile...

        J: A skoro materia miała swój początek, to znaczy, że
        musiała zostać stworzona, z niczego, ex nihilo.
        K: Niekoniecznie! Mylisz (jak prymitywni materialisci)
        materie "w ogole" z tymi jej postaciami, ktore wystepuja
        w naszym wszechswiecie. Wystarczylo, ze istniala funkcja
        prawdopodobienstwa (jako wynik dzialania praw natury), i
        "zapadajac" sie stworzyla ona materie i energie plus
        czasoprzestrzen!

        J: Kto ja stworzył? Skąd się wzięła. Biblia dawała zawsze
        jasną odpowiedź.
        K: jasna, co nie znaczy naukowo poprawna. Rownie dobrze
        mozna by napisac:
        "Na poczatku byl Szatan (Sierotka Marysia, "wiecznie
        zywy" tow. Lenin a nawet Jerzyk z Bielska-Bialej itp.
        itd.). Stworzyl On Boga, ktory stworzyl Wszechswiat, a w
        nim tez i ludzi". Bowiem Biblia nie odpowiada na pytanie:
        "kto stworzyl Boga"?
      • rycho7 Re: Do Rycha: Na początku było Słowo 17.11.02, 13:50
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Drobna nieścisłość. Tymi słowami zaczyna się ewangelia Jana.
        >
        > 1,1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
        > 1,2 Ono było na początku u Boga.

        > Ten tekst, to nie traktat prawny, ale metaforyczne świadectwo o
        preegzystencji
        > Jezusa, który przyszedł na ziemię, aby dać nam ‘światło.’

        Jerzy popelniasz blad myslac, ze masz monopol na interpretacje Biblii. Ja
        piszac biblie 3200 lat tem zapewne tak samo sformulowalbym jej tresc.
        Stwierdzilbym, ze zrodlem prawa nie jest parlament (wtedy nieznany) lecz
        pozaziemski Merenptah-Jahwe. Zadbalbym o skutecznosc prawnego przekazu. Mojzesz
        nie mial za soba sily terroru panstwowego z wladca-bogiem na czele.

        > „Słowo’, greckie LOGOS, jest niesłychanie bogate w znaczenie. Tutaj
        > nie tylko
        > chodzi o słowo, w sensie ‘wyraz’, ale również o koncepcję i intelig
        > encję.
        > Biblia składa świadectwo, że WSZYSTKO przez nie powstało.

        Sam piszesz slowa, slowa, slowa, ...

        > W końcu to Słowo stało się ciałem – Jezus przyszedł na ziemię, zrodzony z
        > Marii
        > dziewicy, poczęty z
        > Ducha Świętego, zgodnie z proroctwami ST.

        Ewangielie udowadnialy to co mialy udowodnic za pomoca proroctw ST. Maslo
        maslane. Zero dowodu materialnego. Duch Swiety omija mnie z daleka. Co mu
        takiego zlego zrobilem. Jestem jak sw. Franciszek, rozmawiam z ptaszkami, z
        trawka a nie dostepuje laski.

        > Tak więc Biblia mówi o tym, że kosmos miał początek.
        > Obecna nauka to potwierdza.

        Jest to ludzkie rozumowanie przyczynowo-skutkowe. Ludzie piszac Biblie
        stosowali takie same zasady rozumowania jak wspolczesnie naukowcy. Jest to
        dowod na ludzkie pochodzenie Biblii. Powolywanie sie na nauke przy jej
        niepotwierdzonych empirycznie hipotezach jest obraza nauki. Poczekamy 300
        trylionow lat i potwierdzimy czy kosmos mial poczatek. Dla Ciebie z
        niesmiertelna dusza to mgnienie wobec wiecznosci. Mam nadzieje, ze ja nic Ci
        wtedy juz nie bede musial wyjasniac.

        > Pogląd, jakoby materia była wieczna, już został
        > odrzucony przez naukowców. Nie miał uzasadnienia w prawach termodynamiki. A
        > skoro materia miała swój początek, to znaczy, że musiała zostać stworzona, z
        > niczego, ex nihilo.

        Dodajmy swiat materialny ze swiatem antymaterialnym i nadal bedzie zero.
        Kosmogoniczne rownania to matematyka. Czysta poezja. Cos sie sprawdzi cos nie a
        wierszowka leci.

        > Kto ja stworzył?

        Dlaczego ktos lub cos musialo stworzyc? Dlaczego musi istniec praprzyczyna? W
        naturze liczy sie tylko skutek. To sa czyste fluktuacje. Ruso sie bo sie ruso.
        Jak sie przestanie rusoc to bedzie nieruchome.

        > Skąd się wzięła.

        Z nikad. A co zabronisz?

        > Biblia dawała zawsze jasną odpowiedź:

        Bo Biblia jest od dawania JASNYCH odpowiedzi. One nie musza byc prawdziwe.
        Wystarczy uwierzyc. Ba nawet trzeba uwierzyc. Kiedys jak ktos nie chcial
        uwierzyc to go palono na stosie. Na dodatek dla jego dobra. Mam nadzieje, ze to
        se ne wrati.

        > Rodzaju 1,1 Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.

        Pomylil sie nie tworzac jasnosci Slonca wokol ktorego krazy ziemia. Kopernik
        musial naprawiac bledy Najwyzszego. Najwyzszy mial za daleko od mozgu do rak.
        Jak u dinozaurow, ktore wyginely. W glowach ateistow Bog tez wymiera jako
        gatunek myslenia.

        Pozdrawiam
        • Gość: Jerzy Co za głębia argumentów ... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 10:39
          Witam po krótkiej przerwie,

          Jestem pod głębokim wrażeniem głębii intelektualnej i merytorycznej
          przytoczonych porzez ciebie argumentów.

          Będę musiał spędzić trochę czasu nad ich analizą i zrozumieniem, choć obawiam
          się, że przekraczają one moje zdolności percepcyjne.

          Pozdrawiam,

          Jerzy
          • rycho7 Co za głębia kpiny 20.11.02, 14:39
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Witam po krótkiej przerwie,
            >
            > Jestem pod głębokim wrażeniem głębii intelektualnej i merytorycznej
            > przytoczonych porzez ciebie argumentów.
            >
            > Będę musiał spędzić trochę czasu nad ich analizą i zrozumieniem, choć obawiam
            > się, że przekraczają one moje zdolności percepcyjne.

            Zdolnosci percepcyjne Jerzy masz calkiem normalne wiec nic Cie nie przekracza.
            Odpowiedzi sa po prostu takie jak pytania - zadane przez Ciebie. Niektore
            pytania maja po prostu taki charakter jak " co pierwsze, jajko czy kura".
            Niektore pytania sugeruja odpowiedz - na przyklad, ze wszystko musi miec swoj
            poczatek z wyjatkiem Boga. Ja nie mam Twoich pogladow wiec mam swobode
            oceniania takze pytan. Moze to dla Ciebie nie jest glebia intelektualna ale na
            pewno poszanowanie odmiennych pogladow.

            Pozdrawiam
            • Gość: Jerzy Re: Co za głębia kpiny IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 16:06
              rycho7 napisał:

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Witam po krótkiej przerwie,
              > >
              > > Jestem pod głębokim wrażeniem głębii intelektualnej i merytorycznej
              > > przytoczonych porzez ciebie argumentów.
              > >
              > > Będę musiał spędzić trochę czasu nad ich analizą i zrozumieniem, choć obaw
              > iam
              > > się, że przekraczają one moje zdolności percepcyjne.
              >
              > Zdolnosci percepcyjne Jerzy masz calkiem normalne wiec nic Cie nie
              przekracza.
              > Odpowiedzi sa po prostu takie jak pytania - zadane przez Ciebie. Niektore
              > pytania maja po prostu taki charakter jak " co pierwsze, jajko czy kura".
              > Niektore pytania sugeruja odpowiedz - na przyklad, ze wszystko musi miec swoj
              > poczatek z wyjatkiem Boga. Ja nie mam Twoich pogladow wiec mam swobode
              > oceniania takze pytan. Moze to dla Ciebie nie jest glebia intelektualna ale
              na
              > pewno poszanowanie odmiennych pogladow.
              >
              > Pozdrawiam

              Masz rację Rycho, troche sobie kpię, ale twoja poprzednia wypowiedź sama się o
              to prosiła. I wybacz, ale to ty zademostrowałeś brak poszanowania innych
              poglądów. Driwsz i szydzisz z kreacjonizmu, ale jak ktoś zakpi z twoich drwin,
              to się oburzasz.

              Jerzy
              • rycho7 Re: Co za głębia kpiny 21.11.02, 08:49
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Masz rację Rycho, troche sobie kpię, ale twoja poprzednia wypowiedź sama się
                o
                > to prosiła. I wybacz, ale to ty zademostrowałeś brak poszanowania innych
                > poglądów. Driwsz i szydzisz z kreacjonizmu, ale jak ktoś zakpi z twoich
                drwin,
                > to się oburzasz.

                Ja szanuje Twoje poglady natomiast kpie z argumentow. Zauwaz roznice. Ponadto
                uzywam jedynie niewinnych slow a nie zieje ogniem piekielnym lub nim nie
                strasze.

                Pozdrawiam
              • Gość: Kagan Co za głębia kpiny u Jerzyka :( IP: *.vic.bigpond.net.au 21.11.02, 09:54
                Jerzy: Witam po krótkiej przerwie. Jestem pod głębokim
                wrażeniem głębii intelektualnej i merytorycznej
                przytoczonych porzez ciebie argumentów.
                Będę musiał spędzić trochę czasu nad ich analizą i
                zrozumieniem, choć obawiam się, że przekraczają one moje
                zdolności percepcyjne.
                K: Skad u ciebie ta falszywa skromnosc, Jerzyku: znawcy
                Ewangelii i planow samego Pana Boga?! ;)
                R: Zdolnosci percepcyjne Jerzy masz calkiem normalne wiec
                nic Cie nie przekracza. Odpowiedzi sa po prostu takie jak
                pytania - zadane przez Ciebie. Niektore pytania maja po
                prostu taki charakter jak " co pierwsze, jajko czy kura".
                Niektore pytania sugeruja odpowiedz - na przyklad, ze
                wszystko musi miec swoj poczatek z wyjatkiem Boga. Ja nie
                mam Twoich pogladow wiec mam swobode oceniania takze
                pytan. Moze to dla Ciebie nie jest glebia intelektualna
                ale na pewno poszanowanie odmiennych pogladow.
                K: Nie spodziewaj sie tolerancji, a tym bardziej
                poszanowania od religiantow, ktorych celem jest
                nawrocenie reszty ludnosci swiata na swoja wiare... :(
                U nich "cel uswieca srodki" (krucjaty, Sw. Inkwizycja,
                konkwistadorzy, czy nawet skrajnie nietolerancyjny
                Kalwin, przed ktorym masowo uciekano z Genewy)...:(

                J: Masz rację Rycho, troche sobie kpię, ale twoja
                poprzednia wypowiedź sama się o to prosiła. I wybacz, ale
                to ty zademostrowałeś brak poszanowania innych
                poglądów. Driwsz i szydzisz z kreacjonizmu, ale jak ktoś
                zakpi z twoich drwin, to się oburzasz.
                K: A co, nie wolno mu? Ty mu zabronisz, Jerzyku, i na
                dodatek go zabanujesz, jak mnie chciales?

    • _agnostyk Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. 15.11.02, 23:43
      Jerzy: Dzięki za szczerą odpowiedź. Postawię kolejne pytanie: Poglądy o Bogu
      Biblii, które odrzuciłeś, ukształtowałeś w oparciu o Biblię, czy też różne
      opinie / książki o Biblii i Bogu?
      Ag: Chcialbym ta kwestie wyjasnic raz na zawsze. Juz bedac nastolatkiem
      pasjonowalem sie historia ale zaskakiwalem moich bliskich tym, ze zamiast
      czytac przetrawione przez kogos opisy przeszlosci szukalem orginalnych zrodel
      jak kronika Gala Anonima czy Thietmara itp. Od wspomnianego wydarzenia na
      koscielnych rekolekcjach, zaczelem powaznie czytac Biblie. I tak zaczela sie
      moja wedrowka do agnostycyzmu. Pojalem rowniez dlaczego w sredniowieczu
      ukrywano Biblie przed wiernymi!!! Dzis jezeli chce wyrobic sobie opinie na
      temat Islamu to czytam Koran lub Hadith. Jak chce wiedziec co powiedzial Jezus
      to czytam Nowy Testament a jak chce wyrobic sobie zdanie na temat "monoteizmu"
      to czytam Stary Testament. Dopiero po tych lekturach konfrontuje swoje poglady
      z innymi. Istotne dla mnie jest to co inspiruje wiare i poglady danych
      jednostek. Szybko doszedlem do wniosku, ze doslowna interpretacja Starego
      Testamentu prowadzi do nikad czyli ateizmu. Alegoryczne opisy Biblijne
      otwieraja jednak ogromne obszary tematyczne zmuszajac nas do krytycznych
      obserwacji.
      Nie lubisz slowa "ewolucja" i wolisz uzywac terminu "stworzenie". Ale jak bys
      ten proces zwal to trwal on miliardy lat. Obserwujac pragnienie mojego
      niemowlaka do samodzielnego stawiania pierwszych krokow, widzialem jak wiele
      nabil sobie guzow. Dzis jest w swej klasie najlepszym sprinterem. Tak martwej
      materii zabralo miliardy lat by dojsc do upragnionego zycia i inteligencji.
      Tak, odrzucam ateistyczny dogmat, ze w ewolucji nie ma celu.

      Jerzy: moim celem było pokazanie przyszłości tych, którzy zawierzyli Bogu.
      Zacytowałem cały fragment, aby mnie ktoś nie posądził o wyrywanie z kontekstu.
      Ty natomiast zwróciłeś uwagę na fragment dotyczący niewierzących. Świadomość
      tego, co czeka ludzi odrzucających Boga tym bardziej motywuje mnie do tego,
      aby im mówić o Bożym ratunku, że jest zbawienie i pełna nadziei przyszłość,
      aby mi ktoś kiedyś nie zarzucił: wiedziałeś o tym i mi nie powiedziałeś.

      Ag: Masz Jerzy spoto uciechy dyskutujac z ateistami. Ze mna "agnostykiem"
      bedziesz mial troche klopotu, bo ja nie wykluczam spirytualnego wymiaru
      ozywionej materji. Od czasu Big Bangu uplynelo 15 miliardow lat. Pierwsze
      mikroorganizmy pojawily sie 3 do 4 miliardy lat temu. Myslacy (udochowiony)
      czlowiek pojawil sie na tej planecie 60 do 40 tysiecy lat temu. Ale tak na
      prawde ludzkosc zaczela patrzec krytycznie na kwestie naszego istnienia okolo
      300 lat temu. Do tego czasu myslacych ludzi palono na stosach i to zarowno
      przez katolikow jak i protestantow. Ostatnie stulecie ogromnie wzbogacilo nasze
      zrozumienie wszechswiata. Ow zakazany owoc byc moze zainspirowal nas do
      samodzielnego siegniecia po niesmiertelnosc bez "Bozego ratunku" (czy XXI wiek
      rozpoczniemy budowe nowej wierzy Babel ? Zartuje). Pytanie: dlaczego ten
      Biblijny "ojciec" jest tak przerazony naszymi wysilkami w celu poznania PRAWDY
      o "dobrze", "zle" czy po prostu o naszym wszechswiecie? Jako ojciec robie
      wszystko by zachecic moje dziecko do krytycznego poznania wiedzy o tym co nas
      otacza. Dlatego chodzi ono na przyklad na lekcje religji. Wierze w jego
      inteligencje i w to, ze znajdzie wlasna droge do poznania prawdy (dlatego
      zalecam mu jedzenie roznych odmian jablek).

      Jerzy: Po takim kazaniu, usiadłbym obok ciebie. Bóg w osobie Jezusa przyszedł
      nas ratować. Mówienie o sądzie ma rację bytu, ale to jest ‘tylko jedno skrzydło
      samolotu.’ Drugim skrzydłem prawdy o Bogu jest to, że u niego jest zbawienie,
      współczucie, ratunek, pomoc.... Czy poleciałbyś samolotem, który ma jedno
      skrzydło? Ja nie. Dlatego usiadłbym obok ciebie. Odrzuciłbym Boga, który jest
      tylko sędzią. Też kiedyś miałem taki obraz Boga i z tej racji dryfowałem w
      kierunku ateizmu. Poprzez lekturę Biblii poznałem ‘drugie skrzydło,’
      a ‘pierwsze’ musiałem przekonstruować, bo było wadliwe.

      Ag: Ale jak ten samolot ma leciec, kiedy jedno skrzydlo skierowane jest w gore
      a drugie w dol ? Nie rozwiaze sie sprzecznosci zakladajac, ze sie one po prostu
      niweluja. A jezeli "dobro" i "zlo" jest zawarte w tej samej postaci to ta
      istota jest daleka od perfekcji. Wiec do najwaznieszej sprawy:

      Jerzy: Obawiam się, że poglądy na księgę Hioba i jej przesłanie wziąłeś z
      literatury antybiblijnej. Kiedy patrzysz na cały obraz – na Boże cele względem
      człowieka, to choćbys był najdoskonalszym z ludzi, Bóg nadal widzi w tobie
      potencjał rozwoju, aby przygotować cię do wieczności. Życie na ziemi, to tylko
      krótki okres pielgrzymki. Czasem rozwój osobowościowy może się dokonać jedynie
      przez doświadczenia i cierpienia. Żyjemy w czasach, gdzie wszelki ból ma być
      natychmiast wyeliminowany – czy to przez tabletkę, czy przez modlitwę. Czasem
      Pan Bóg burzy nasz światopogląd, nasze poleganie na sobie, poprzez dopuszczenie
      cierpień. Znam wielu ludzi, którzy nawrócili się do Boga, kiedy ich życie
      przycisnęło. Znam też takich, którzy jeszcze bardziej zaczęli wymachiwać
      pięścią pod adresem Boga. Tacy ‘zmarnowali’ swoje cierpienie.

      Ag: A wiec sugerujesz, ze poglady na ksiage Hioba wzialem z
      literatury "antybiblijnej". A je wzialem miedzy innymi z oczow umierajacej
      przez rok mojej Matki, ktora kochalem niepomiernie, za wszystko co dla mnie
      zrobila.
      Napisales: "Czasem rozwoj osobowosciowy moze sie dokonac jedynie przez
      doswiadczenia i cierpienia".
      Wierz mi jezeli bedzie kiedykolwiek "sad" nad moja dusza to stane tam z Biblia
      otwarta na pierwszej stronie Ksiegi Hioba. Ze wszystkich niegodziwosci
      opisanych w Starym Testamencie ta zadana Hiobowi dotyka sedna natury
      tego "Ojca". Celem tortur zadanych Hiobowi nie bylo "poprawienie" charakteru
      tego czlowieka bo byl on "perfekt" (rozdzial I, czesc 1). Chodzilo o
      sadystyczne udowodnienie Szatanowi masochistycznej natury czlowieka. To nie
      jest budowanie charakteru ale jego lamanie.

      Istnieje wiele alternatywnych dzialan jakie RODZIC moze uzyc w ksztaltowaniu
      moralnego kregoslupa "dziecka". Kazde cierpienie, wlaczajac to Jezusa na krzyzu
      jest "marnotrasrwem". Ale zadawanie cierpienia i pokorne jego odbieranie
      zaspokaja potrzeby sadystow i masochistow.

      Podzrawiam, Agnostyk

      • Gość: Kagan Biblia mowi sama za siebie? IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 14:14
        Jerzy: Dzięki za szczerą odpowiedź. Postawię kolejne
        pytanie: Poglądy o Bogu Biblii, które odrzuciłeś,
        ukształtowałeś w oparciu o Biblię, czy też różne
        opinie / książki o Biblii i Bogu?
        Ag: Chcialbym ta kwestie wyjasnic raz na zawsze.
        (...) zaczelem powaznie czytac Biblie. I tak zaczela sie
        moja wedrowka do agnostycyzmu. Pojalem rowniez dlaczego w
        sredniowieczu ukrywano Biblie przed wiernymi!!!
        (...) Szybko doszedlem do wniosku, ze doslowna
        interpretacja Starego Testamentu prowadzi do nikad czyli
        ateizmu. Alegoryczne opisy Biblijne otwieraja jednak
        ogromne obszary tematyczne zmuszajac na
        s do krytycznych
        obserwacji.
        K: Kazda logiczna interpertacja Biblii musi doprowadzic
        do wnoslu, ze to NIE jest dzielo boze, gdyz dzielo boze
        nie moglo by zawierac tylu sprzecznosci i niescilosci,
        nie mowiac juz o okropienstwach. Patrz:
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=452118&a=452118
        BIBLIJNE OKROPIENSTWA I SPRZECZNOSCI

        A: Nie lubisz slowa "ewolucja" i wolisz uzywac terminu
        "stworzenie". Ale jak bys ten proces zwal to trwal on
        miliardy lat. (...) Tak martwej materii zabralo miliardy
        lat by dojsc do upragnionego zycia i inteligencji. Tak,
        odrzucam ateistyczny dogmat, ze w ewolucji nie ma celu.
        K: To nie jest dogmat, ale logiczny wniosek, bowiem ani
        natura, ani ewolucja nie maja osobowosci, a wiec nie daza
        do celu tak jak ludzie. Jako agnostyk powinienes raczej
        stwierdzic, ze nie wiesz, jaki i czy w ogole jest cel
        ewolucji!

        Jerzy: moim celem było pokazanie przyszłości tych, którzy
        zawierzyli BoguZacytowałem cały fragment, aby mnie ktoś
        nie posądził o wyrywanie z kontekstu.
        K: Ten:
        Apokalipsa: 21:8 "Udziałem zaś bojaźliwych i
        niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników,
        i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców
        będzie jezioro płonące ogniem i siarką"?

        J: Ty natomiast zwróciłeś uwagę na fragment dotyczący
        niewierzących. Świadomość tego, co czeka ludzi
        odrzucających Boga tym bardziej motywuje mnie do tego,
        aby im mówić o Bożym ratunku, że jest zbawienie i pełna
        nadziei przyszłość, aby mi ktoś kiedyś nie zarzucił:
        wiedziałeś o tym i mi nie powiedziałeś.
        K: Ten twoj "bog" wyglada mi bardziej na Szatatna niz
        Boga, skoro jest tak okrutny! Ale przeciez Biblia
        twierdzi, ze to wlasnie Szatan jest "Bogiem tego swiata"
        (2 Koryntianie 4:4)...:(

        Ag: Masz Jerzy spoto uciechy dyskutujac z ateistami. Ze
        mna "agnostykiem" bedziesz mial troche klopotu, bo ja nie
        wykluczam spirytualnego wymiaru ozywionej materji.
        K: "Materja", na dodatek ozywiona, ma na 100% ow
        "spirytualistyczny" wymiar, bowiem istnieje tylko
        wirtualnie, jako blad ortograficzny... ;)

        A: Od czasu Big Bangu uplynelo 15 miliardow lat. Pierwsze
        mikroorganizmy pojawily sie 3 do 4 miliardy lat temu.
        Myslacy (udochowiony) czlowiek pojawil sie na tej
        planecie 60 do 40 tysiecy lat temu.
        K: Myslacy to nie znaczy "uduchowiony", bo duchy istnieja
        niejako poza czasem i przestrzenia... ;)

        A: Ale tak na prawde ludzkosc zaczela patrzec krytycznie
        na kwestie naszego istnienia okolo 300 lat temu. Do tego
        czasu myslacych ludzi palono na stosach i to zarowno
        przez katolikow jak i protestantow. Ostatnie stulecie
        ogromnie wzbogacilo nasze zrozumienie wszechswiata. Ow
        zakazany owoc byc moze zainspirowal nas do samodzielnego
        siegniecia po niesmiertelnosc bez "Bozego ratunku" (czy
        XXI wiek rozpoczniemy budowe nowej wierzy Babel ?
        K: Pomijasz czasy starozytne, czy chocby nieco pozniejsze
        czasy Filona z Aleksandrii!

        A: Zartuje). Pytanie: dlaczego ten Biblijny "ojciec" jest
        tak przerazony naszymi wysilkami w celu poznania PRAWDY
        o "dobrze", "zle" czy po prostu o naszym wszechswiecie?
        Jako ojciec robie wszystko by zachecic moje dziecko do
        krytycznego poznania wiedzy o tym co nas otacza. Dlatego
        chodzi ono na przyklad na lekcje religji.
        K: Na "religje" moze chodzic bez szkody, bo to przedmiot
        wirtualny, istniejacy tylko jako blad ortograficzny...;)

        A: Wierze w jego inteligencje i w to, ze znajdzie wlasna
        droge do poznania prawdy (dlatego zalecam mu jedzenie
        roznych odmian jablek).
        K: Ale pomarancze tylko z Jaffy? ;)

        Jerzy: Po takim kazaniu, usiadłbym obok ciebie. Bóg w
        osobie Jezusa przyszedł nas ratować. Mówienie o sądzie ma
        rację bytu, ale to jest ?tylko jedno skrzydło
        samolotu.? Drugim skrzydłem prawdy o Bogu jest to, że u
        niego jest zbawienie, współczucie, ratunek, pomoc.... Czy
        poleciałbyś samolotem, który ma jedno skrzydło? Ja nie.
        K: Czemu nie? Sa takie samoloty skladajace sie tylko z
        jednego skrzydla... I jak sie ma owe boze "współczucie,
        ratunek, pomoc" z Apokalipsa 21:8 "Udziałem zaś
        bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
        wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i
        wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką"?

        J: Dlatego usiadłbym obok ciebie. Odrzuciłbym Boga, który
        jest tylko sędzią.
        K: I przyjal Boga, ktory jest w jednej osobie
        policjantem, sedzia i katem? Tego z Apokalipsy albo tego,
        co karal Hioba albo tego, co spuscil na ziemie potop?

        J: Też kiedyś miałem taki obraz Boga i z tej racji
        dryfowałem w kierunku ateizmu.
        K: Apage Satanas! ;)

        J: Poprzez lekturę Biblii poznałem ?drugie skrzydło,?
        a ?pierwsze? musiałem przekonstruować, bo było wadliwe.
        K: Cos cie pan Bog marnie stworzyl w twym pierwszym
        wydaniu, i musial ciebie Jerzyku na nowo stworzyc jako
        "born again christian"... :( Marny majster z twego bozka,
        jak musi poprawiac swoje wlasne fuszerki i nie moze sobie
        poradzic z konkurencja (Szatan i ska)...;)

        Ag: Ale jak ten samolot ma leciec, kiedy jedno skrzydlo
        skierowane jest w gore a drugie w dol?
        K: Normalnie, czyli do przodu! ;) Tyle ze nie polecam
        tego pilotom duzych samolotow pasazerskich czy "cargo".
        Ale w lotnictwie sportowym czy wojskowym to normalka...;)

        A: Nie rozwiaze sie sprzecznosci zakladajac, ze sie one
        po prostu niweluja. A jezeli "dobro" i "zlo" jest zawarte
        w tej samej postaci to ta istota jest daleka od perfekcji.
        K: Niewatpliwie. Ofiara bozej niekompetencji...;(

        Jerzy: Obawiam się, że poglądy na księgę Hioba i jej
        przesłanie wziąłeś z literatury antybiblijnej. Kiedy
        patrzysz na cały obraz ? na Boże cele względem
        człowieka, to choćbys był najdoskonalszym z ludzi, Bóg
        nadal widzi w tobie potencjał rozwoju, aby przygotować
        cię do wieczności. Życie na ziemi, to tylko krótki okres
        pielgrzymki. Czasem rozwój osobowościowy może się dokonać
        jedynie przez doświadczenia i cierpienia. Żyjemy w
        czasach, gdzie wszelki ból ma być natychmiast
        wyeliminowany ? czy to przez tabletkę, czy przez modlitwę.
        Czasem Pan Bóg burzy nasz światopogląd, nasze poleganie
        na sobie, poprzez dopuszczenie cierpień. Znam wielu
        ludzi, którzy nawrócili się do Boga, kiedy ich życie
        przycisnęło.
        K: "Jak trwoga to do Boga" - typowy autyzm czyli "wishful
        thhinking" and "magic thinking"... :(

        J: Znam też takich, którzy jeszcze bardziej zaczęli
        wymachiwać pięścią pod adresem Boga. Tacy ?zmarnowali?
        swoje cierpienie.
        K: Wcale nie! Po prostu otrzezwieli, i wyszli z tego
        narkotycznego snu zwanego "wiara w boga"...

        Ag: A wiec sugerujesz, ze poglady na ksiage Hioba wzialem
        z literatury "antybiblijnej". A je wzialem miedzy innymi
        z oczow umierajacej przez rok mojej Matki, ktora kochalem
        niepomiernie, za wszystko co dla mnie zrobila.
        Napisales: "Czasem rozwoj osobowosciowy moze sie dokonac
        jedynie przez doswiadczenia i cierpienia".
        Wierz mi jezeli bedzie kiedykolwiek "sad" nad moja dusza
        to stane tam z Biblia otwarta na pierwszej stronie
        Ksiegi Hioba. Ze wszystkich niegodziwosci opisanych w
        Starym Testamencie ta zadana Hiobowi dotyka sedna natury
        tego "Ojca". Celem tortur zadanych Hiobowi nie bylo
        "poprawienie" charakteru tego czlowieka bo byl on
        "perfekt" (rozdzial I, czesc 1). Chodzilo o sadystyczne
        udowodnienie Szatanowi masochistycznej natury czlowieka.
        K: Po prostu rozgrywka miedzy dwoma "zlymi": ukrytym
        sadysta Jehowa i jawnym zbereznikiem Szatanem.
        • _agnostyk Kagan, zabawiasz sie w Jerzego 16.11.02, 16:13
          ...wytykajac mi bledy ortograficzne. A ja po prostu uwielbiam pisownie z okresu
          miedzywojennego. Pisalo wtedy madre rzeczy wielu madrych ludzi.

          K: Kazda logiczna interpretacja Biblii musi doprowadzic do wniosku, ze to NIE
          jest dzielo boze, gdyz boze nie moglo by zawirac tylu sprzecznosci i
          niescislosci.
          Ag: A dlaczego agnostyk ma wierzyc, ze ten "bog" jest doskonaly ? Caly moj
          kierunek myslenia wskazuje w przeciwnym kierunku.

          K: Jako agnostyk powinienes raczej stwierdzic, ze nie wiesz, jaki i czy wogole
          jest cel ewolucji!
          Ag: Jako agnostyk ja nie wierze w dogmaty jak ten, ze ewolucja nie ma celu.
          Wszystko inne jest do rozwazenia wlaczajac to, ze ewolucja ma swoj cel.

          K: Ten twoj "bog" wyglada mi bardziej na Szatana niz Boga, skoro jest tak
          okrutny!
          Ag: Biblia opowiada o wielu bogach. Najwiecej o tym zazdrosniku, ktory nie
          znosil konkurencji. Ale watpie czy on nas stworzyl. Jestesmy produktem ewolucji
          a naszymi rodzicami sa nasz Ojciec i Matka. Tak wyraznie napisane jest w
          Exodus, Chapter 20:5 (nie mam polskiej Bibli ale przynajmniej nie bedziesz mi
          wytykal bledow ortograficznych - masz za to starozytny angielski): Thou shalt
          not bow down thyself to them, nor serve them: for I the Lord thy God am jealous
          God, visiting the iniquity of the fathers upon the children unto the third and
          fouth generation of them that hate me". Czyli nagle ten "tatus" twierdzi, ze
          nie jest tatusiem tylko ojcem maszym jest nasz biologiczny rodzic. Jest to
          wyrazne przyznanie sie do tego, ze zamiast nas stworzyc, Bog chcial nas po
          prostu przekabacic swoim rajem za obietnice ludzka pozostania w stanie
          ignorancji, w momencie kiedy dojrzewalismy do pelnej swiadomosci. To nie
          wypalilo i sie na nas pogniewal.
          • Gość: Kagan Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 05:22
            ...wytykajac mi bledy ortograficzne. A ja po prostu uwielbiam pisownie z okresu
            miedzywojennego. Pisalo wtedy madre rzeczy wielu madrych ludzi.
            K: Pozartowac nie mozna? Jesli sie czujesz obrazony, to SORRY! :)

            K: Kazda logiczna interpretacja Biblii musi doprowadzic do wniosku, ze to NIE
            jest dzielo boze, gdyz boze nie moglo by zawierac tylu sprzecznosci i
            niescislosci.
            Ag: A dlaczego agnostyk ma wierzyc, ze ten "bog" jest doskonaly ? Caly moj
            kierunek myslenia wskazuje w przeciwnym kierunku.
            K: Jesli NIE jest doskonaly, to jest tylko SUPER-czlowiekiem (superman), a nie
            Bogiem! Jest, co najwyzej, bogiem typu Zeusa/Jowisza; poteznym, ale wciaz
            ograniczonym (chocby przez innych bogow z Olimpu)...;)

            K: Jako agnostyk powinienes raczej stwierdzic, ze nie wiesz, jaki i czy w ogole
            jest cel ewolucji!
            Ag: Jako agnostyk ja nie wierze w dogmaty jak ten, ze ewolucja nie ma celu.
            Wszystko inne jest do rozwazenia wlaczajac to, ze ewolucja ma swoj cel.
            K: To NIE jest dogmat, ale logiczny wniosek! Ewolucja to proces stochastyczny,
            a takowy po prostu NIE ma celu! Np. w losowaniu totka: padaja zawsze jakies
            przypadkowe numery (lub przynajmniej powinny, zakladamy, ze nie ma przy tym
            manipulacji). Ten, co wygra, moze myslec, ze te numerki padly "dla niego", ci,
            (liczniejsi) co przegrywaja, ze padly one "przeciw" nim, ale to jest
            antropomorfizacja procesu stochatycznego, ktory jest przeciez bezosobowy i nie
            ma swiadomosci!

            K: Ten twoj "bog" wyglada mi bardziej na Szatana niz Boga, skoro jest tak
            okrutny!
            Ag: Biblia opowiada o wielu bogach. Najwiecej o tym zazdrosniku, ktory nie
            znosil konkurencji. Ale watpie czy on nas stworzyl. Jestesmy produktem ewolucji
            a naszymi rodzicami sa nasz Ojciec i Matka. Tak wyraznie napisane jest w
            Exodus, Chapter 20:5 (nie mam polskiej Bibli ale przynajmniej nie bedziesz mi
            wytykal bledow ortograficznych - masz za to starozytny angielski): Thou shalt
            not bow down thyself to them, nor serve them: for I the Lord thy God am jealous
            God, visiting the iniquity of the fathers upon the children unto the third and
            fouth generation of them that hate me". Czyli nagle ten "tatus" twierdzi, ze
            nie jest tatusiem tylko ojcem maszym jest nasz biologiczny rodzic. Jest to
            wyrazne przyznanie sie do tego, ze zamiast nas stworzyc, Bog chcial nas po
            prostu przekabacic swoim rajem za obietnice ludzka pozostania w stanie
            ignorancji, w momencie kiedy dojrzewalismy do pelnej swiadomosci. To nie
            wypalilo i sie na nas pogniewal.
            K: Jestes zwolennikiem teorii kierowanej ewolucji, albo przynajmniej ingerencji
            (Boga? kosmitow? ufotkow?) w ewolucje. Tak tez mozna, ale obawiam sie, ze te
            byty (Bog, kosmici itp.) sa zbedne, stad znow pozyczam brzytwe od kolegi
            Ockhama! ;)
            Pozdr.
            Kagan
            PS: Znasz to:
            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3598328
            Do moderatora: Prosze zdjac Kagana z forum
            Autor: Gosc: Jerzy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
            Data: 12-11-2002 12:30
            Zwracam sie z prosba o zdjecie tekstów Kagana, gdzie parafrazuje Mickiewicza -
            obrazaja one zarówno uczestnika froum Anie, oraz mnie. A jesli Kagan znowu je
            wpisze, prosze o odfiltrowanie go z forum.
            Kto jest za moja propozycja?
            Jerzy
            K: Tak wiec Jerzyk zadajac mego zabanowania i ocenzurowania dowiodl, ze NIE
            mial
            merytorycznych kontrargumentow, ze cala jego ideologia sie rozsypala w pyl pod
            niezbyt skoncentrowanym ogniem mojej lekkiej artylerii (co ciezszych dzial w
            ogole nie musialem wytoczyc z garazu, a i amunicje uzywalem glownie
            cwiczebna)... ;)
            Kagan

            • _agnostyk Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego 17.11.02, 08:05
              K: Kazda logiczna interpretacja Biblii musi doprowadzic do wniosku, ze to NIE
              jest dzielo boze, gdyz boze nie moglo by zawierac tylu sprzecznosci i
              niescislosci.
              Ag: A dlaczego agnostyk ma wierzyc, ze ten "bog" jest doskonaly ? Caly moj
              kierunek myslenia wskazuje w przeciwnym kierunku.
              K: Jesli NIE jest doskonaly, to jest tylko SUPER-czlowiekiem (superman), a nie
              Bogiem! Jest, co najwyzej, bogiem typu Zeusa/Jowisza; poteznym, ale wciaz
              ograniczonym (chocby przez innych bogow z Olimpu)...;)
              Ag: Bingo !!!!

              K: Jako agnostyk powinienes raczej stwierdzic, ze nie wiesz, jaki i czy w ogole
              jest cel ewolucji!
              Ag: Jako agnostyk ja nie wierze w dogmaty jak ten, ze ewolucja nie ma celu.
              Wszystko inne jest do rozwazenia wlaczajac to, ze ewolucja ma swoj cel.
              K: To NIE jest dogmat, ale logiczny wniosek! Ewolucja to proces stochastyczny,
              a takowy po prostu NIE ma celu! Np. w losowaniu totka: padaja zawsze jakies
              przypadkowe numery (lub przynajmniej powinny, zakladamy, ze nie ma przy tym
              manipulacji). Ten, co wygra, moze myslec, ze te numerki padly "dla niego", ci,
              (liczniejsi) co przegrywaja, ze padly one "przeciw" nim, ale to jest
              antropomorfizacja procesu stochatycznego, ktory jest przeciez bezosobowy i nie
              ma swiadomosci!
              Ag: Wlasnie pokazales jak ograniczone jest pole rozwazan ateisty. Dalem
              poprzednio przyklad mojego bobasa kiedy pragnal nauczyc sie chodzic. Proby jego
              byly calkiem przypadkowe i pelne guzow. A jednak byly zdeterminowane checia do
              chodzenia. Sugeruje, ze ten "stochastyczny proces" rowniez MUSI prowadzic do
              zycia i inteligencji. Widzisz tylko to co poznalismy na ziemi. Byc moze na
              innym ukladzie planetarnym istnieja inteligentne stworzenia nie potrzebujace
              tlenu, materi organicznej, rak i nog. Ale ich istnienie tak jak nasze jest
              zdeterminowane tym CELEM do jakiego materia zmierza jakim jest zycie. A stad
              tylko krok do inteligencji.
              Przypadkowe wydarzenia moga sie albo nie, zdarzyc. Zycie w naszym wszechswiecie
              MUSIALO sie zdarzyc predzej czy pozniej. To, ze sie stalo na ziemi moze jest
              przypadkowe. To, ze sie stalo NIE.

              K: Ten twoj "bog" wyglada mi bardziej na Szatana niz Boga, skoro jest tak
              okrutny!
              Ag: Biblia opowiada o wielu bogach. Najwiecej o tym zazdrosniku, ktory nie
              znosil konkurencji. Ale watpie czy on nas stworzyl. Jestesmy produktem ewolucji
              a naszymi rodzicami sa nasz Ojciec i Matka. Tak wyraznie napisane jest w
              Exodus, Chapter 20:5 (nie mam polskiej Bibli ale przynajmniej nie bedziesz mi
              wytykal bledow ortograficznych - masz za to starozytny angielski): Thou shalt
              not bow down thyself to them, nor serve them: for I the Lord thy God am jealous
              God, visiting the iniquity of the fathers upon the children unto the third and
              fouth generation of them that hate me". Czyli nagle ten "tatus" twierdzi, ze
              nie jest tatusiem tylko ojcem maszym jest nasz biologiczny rodzic. Jest to
              wyrazne przyznanie sie do tego, ze zamiast nas stworzyc, Bog chcial nas po
              prostu przekabacic swoim rajem za obietnice ludzka pozostania w stanie
              ignorancji, w momencie kiedy dojrzewalismy do pelnej swiadomosci. To nie
              wypalilo i sie na nas pogniewal.
              K: Jestes zwolennikiem teorii kierowanej ewolucji, albo przynajmniej ingerencji
              (Boga? kosmitow? ufotkow?) w ewolucje. Tak tez mozna, ale obawiam sie, ze te
              byty (Bog, kosmici itp.) sa zbedne, stad znow pozyczam brzytwe od kolegi
              Ockhama! ;)
              Ag: ABSOLUTNIE NIE JESTEM. Nie wiem jak mam krzyczec ale nic mnie ci "kosmici"
              w tym wypadku nie interesuja. Ewolucja jest sprawa TYLKO materii. Pokaz mi
              jedna wypowiedz, gdzie twierdzilem inaczej. Ale co my dzis wiemy o MATERII?
              Fizycy kwantowi klocili sie z Einsteinem, ktory nie wierzyl, ze "bog" moglby
              stworzyc "niedoskonaly" produkt. Produkt jest doskonaly ale nikt go nie
              stworzyl. On byl zawsze. I byc moze zjawiska paranormalne sa absolutnie
              NORMALNE a tylko nie przypisane przez nasza prymitywna jeszcze wiedze do
              zjawisk natury. Nie wiemy (jeszcze) nic o naszej psychice. Czy mozna by ja
              (powiedzmy sobie za milion lat) przetransplantowac do innego zespolu szarych
              komurek bez utraty identycznosci tak jak to robimy z nerka czy sercem? Albo do
              nieorganicznego komputera? Przeciez w naszym mozgu codziennie UMIERA miliony
              komurek i miliony nowych sie rodzi. A my wciaz zyjemy i jestesmy ci sami. Czy
              wiec dusza (swiadomosc - psychika) moze byc czescia szerzej zdefiniowanej
              materii?

              Pozdrawiam, agnostyk
              • Gość: Kagan Kagan, zabawiasz sie w Jerzego? IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 08:28
                K: Kazda logiczna interpretacja Biblii musi doprowadzic do wniosku, ze to NIE
                jest dzielo boze, gdyz boze nie moglo by zawierac tylu sprzecznosci i
                niescislosci.
                Ag: A dlaczego agnostyk ma wierzyc, ze ten "bog" jest doskonaly ? Caly moj
                kierunek myslenia wskazuje w przeciwnym kierunku.
                K: Jesli ten "Bog" ("bog"?) chrzescijan, a wiec i katoli, NIE jest doskonaly,
                to jest tylko SUPER-czlowiekiem (superman'em), a nie Bogiem Prawdziwym! Jest,
                on, co najwyzej, bogiem typu Zeusa/Jowisza; poteznym, ale wciaz
                ograniczonym (chocby przez innych bogow z Olimpu)...;)
                Ag: Bingo !!!!
                K: Dziekuje, i polecam powyzszy akapit Jerzykowi! ;)

                K: Jako agnostyk powinienes raczej stwierdzic, ze nie wiesz, jaki i czy w ogole
                jest cel ewolucji!
                Ag: Jako agnostyk ja nie wierze w dogmaty jak ten, ze ewolucja nie ma celu.
                Wszystko inne jest do rozwazenia wlaczajac to, ze ewolucja ma swoj cel.
                K: To NIE jest dogmat, ale logiczny wniosek! Ewolucja to proces stochastyczny,
                a takowy po prostu NIE ma celu! Np. w losowaniu totka: padaja zawsze jakies
                przypadkowe numery (lub przynajmniej powinny, zakladamy, ze nie ma przy tym
                manipulacji). Ten, co wygra, moze myslec, ze te numerki padly "dla niego", ci,
                (liczniejsi) co przegrywaja, ze padly one "przeciw" nim, ale to jest niejako
                antropomorfizacja procesu stochatycznego, ktory jest przeciez bezosobowy i nie
                ma swiadomosci!
                Ag: Wlasnie pokazales jak ograniczone jest pole rozwazan ateisty. Dalem
                poprzednio przyklad mojego bobasa kiedy pragnal nauczyc sie chodzic. Proby jego
                byly calkiem przypadkowe i pelne guzow. A jednak byly zdeterminowane checia do
                chodzenia. Sugeruje, ze ten "stochastyczny proces" rowniez MUSI prowadzic do
                zycia i inteligencji. Widzisz tylko to co poznalismy na ziemi. Byc moze na
                innym ukladzie planetarnym istnieja inteligentne stworzenia nie potrzebujace
                tlenu, materi organicznej, rak i nog. Ale ich istnienie tak jak nasze jest
                zdeterminowane tym CELEM do jakiego materia zmierza jakim jest zycie. A stad
                tylko krok do inteligencji.
                K: Znow anrtopomorfizacja, czyli nadawanie materii nieozywionej, zwierzetom a
                nawet prawom natury cech ludzkich. Zrozumiale, ale bardzo nienaukowe. Jest to
                bowiem typowe myslenie zyczeniowe (wishful thinking), bo zaprawde nie jest latwo
                zyc wiedzac, ze jest sie tylko przypadkowym wynikiem dzialania slepych praw
                natury, a nie celem dzialalania chocby nawet owej natury, jak nie Boga...

                Ag: Przypadkowe wydarzenia moga sie albo nie, zdarzyc. Zycie w naszym
                wszechswiecie MUSIALO sie zdarzyc predzej czy pozniej. To, ze sie stalo na
                ziemi moze jest przypadkowe. To, ze sie stalo NIE.
                K: Skad to twierdzenie, ze MUSIALO? Masz NA TO jakis dowod? Wystarczy, zeby
                slonce bylo nieco mniejsze albo nieco wieksze, ziemia nieco blizej lub nieco
                dalej (w skali kosmicznej) od slonca, a nas by nie bylo. Moze bylyby inne
                istoty, niekoniecznie inteligentne, ale to juz sa w 100% spekulacje z dziedziny
                SF (ktora lubie i sie na zajmuje, ale to NIE jest SCIENCE, ale tylko science
                FICTION)...

                K: Ten twoj "bog" wyglada mi bardziej na Szatana niz Boga, skoro jest tak
                okrutny!
                Ag: Biblia opowiada o wielu bogach. Najwiecej o tym zazdrosniku, ktory nie
                znosil konkurencji. Ale watpie czy on nas stworzyl. Jestesmy produktem ewolucji
                a naszymi rodzicami sa nasz Ojciec i Matka. Tak wyraznie napisane jest w
                Exodus, Chapter 20:5 (...) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im
                służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze
                występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych,
                którzy Mnie nienawidzą www.biblia.poznan.pl/PS/Biblia.htm

                Ag: Czyli nagle ten "tatus" twierdzi, ze nie jest tatusiem tylko ojcem maszym
                jest nasz biologiczny rodzic. Jest to wyrazne przyznanie sie do tego, ze
                zamiast nas stworzyc, Bog chcial nas po prostu przekabacic swoim rajem za
                obietnice ludzka pozostania w stanie ignorancji, w momencie kiedy dojrzewalismy
                do pelnej swiadomosci. To nie wypalilo i sie na nas pogniewal.
                K: Jestes zwolennikiem teorii kierowanej ewolucji, albo przynajmniej ingerencji
                (Boga? kosmitow? ufotkow?) w ewolucje. Tak tez mozna, ale obawiam sie, ze te
                byty (Bog, kosmici itp.) sa zbedne, stad znow pozyczam brzytwe od kolegi
                Ockhama! ;)
                Ag: ABSOLUTNIE NIE JESTEM. Nie wiem jak mam krzyczec ale nic mnie ci "kosmici"
                w tym wypadku nie interesuja. Ewolucja jest sprawa TYLKO materii. Pokaz mi
                jedna wypowiedz, gdzie twierdzilem inaczej. Ale co my dzis wiemy o MATERII?
                K: Sporo! Znamy jej budowe od kwarkow do supergalaktyk. Akurat fizyka jest
                jedna z najlepiej rozwinietych nauk...:)

                Ag: Fizycy kwantowi klocili sie z Einsteinem, ktory nie wierzyl, ze "bog"
                moglby stworzyc "niedoskonaly" produkt. Produkt jest doskonaly ale nikt go nie
                stworzyl. On byl zawsze.
                K: Produkt NIE jest doskonaly, szczegolnie w skali makro. Tylko atomy sa
                niezawodne, nawet wirusy "choruja"...

                Ag: I byc moze zjawiska paranormalne sa absolutnie NORMALNE a tylko nie
                przypisane przez nasza prymitywna jeszcze wiedze do zjawisk natury. Nie wiemy
                (jeszcze) nic o naszej psychice. Czy mozna by ja (powiedzmy sobie za milion
                lat) przetransplantowac do innego zespolu szarych komurek bez utraty
                identycznosci tak jak to robimy z nerka czy sercem? Albo do nieorganicznego
                komputera? Przeciez w naszym mozgu codziennie UMIERA miliony komurek i miliony
                nowych sie rodzi. A my wciaz zyjemy i jestesmy ci sami. Czy wiec dusza
                (swiadomosc - psychika) moze byc czescia szerzej zdefiniowanej
                materii?
                K: NIE jestesmy ci sami! Osobowosc sie zmienia w miare uplywu czasu.
                Nie przesadzaj: psychologia to jeszcze nie jest fizyka, ale tez ma spore
                osiagniecia! I zdaje mi sie, ze komorki w mozgu sie nie tworza po osiagnieciu
                pewnego etapu rozwoju osobnika... Zapytaj sie neurologa!
                Pozdrawiam, agnostyk
                K: Nawzajem! :)
                Kagan, de facto ateista...:)
                • _agnostyk Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego? 17.11.02, 09:13
                  Ag: ... pokazales jak ograniczone jest pole rozwazan ateisty. Dalem
                  poprzednio przyklad mojego bobasa kiedy pragnal nauczyc sie chodzic. Proby jego
                  byly calkiem przypadkowe i pelne guzow. A jednak byly zdeterminowane checia do
                  chodzenia. Sugeruje, ze ten "stochastyczny proces" rowniez MUSI prowadzic do
                  zycia i inteligencji. Widzisz tylko to co poznalismy na ziemi. Byc moze na
                  innym ukladzie planetarnym istnieja inteligentne stworzenia nie potrzebujace
                  tlenu, materi organicznej, rak i nog. Ale ich istnienie tak jak nasze jest
                  zdeterminowane tym CELEM do jakiego materia zmierza jakim jest zycie. A stad
                  tylko krok do inteligencji.
                  K: Znow anrtopomorfizacja, czyli nadawanie materii nieozywionej, zwierzetom a
                  nawet prawom natury cech ludzkich. (Ag: czyz nie jestesmy czescia natury?)
                  Zrozumiale, ale bardzo nienaukowe. Jest to bowiem typowe myslenie zyczeniowe
                  (wishful thinking), bo zaprawde nie jest latwo zyc wiedzac, ze jest sie tylko
                  przypadkowym wynikiem dzialania slepych praw natury, a nie celem dzialalania
                  chocby nawet owej natury, jak nie Boga...
                  Ag: To "wishful thinking" juz za pare pokolen wyeliminuje po poznaniu w pelni
                  zasad genetyki choroby jako takie zapewniajac nam de facto ...Jahwe uwazaj...
                  niesmiertelnosc. Natura jest slepa w skali mikro. Jest zdeterminowana w dazeniu
                  do zycia w skali makro.

                  Ag: Przypadkowe wydarzenia moga sie albo nie, zdarzyc. Zycie w naszym
                  wszechswiecie MUSIALO sie zdarzyc predzej czy pozniej. To, ze sie stalo na
                  ziemi moze jest przypadkowe. To, ze sie stalo NIE.
                  K: Skad to twierdzenie, ze MUSIALO? Masz NA TO jakis dowod? Wystarczy, zeby
                  slonce bylo nieco mniejsze albo nieco wieksze, ziemia nieco blizej lub nieco
                  dalej (w skali kosmicznej) od slonca, a nas by nie bylo. Moze bylyby inne
                  istoty, niekoniecznie inteligentne, ale to juz sa w 100% spekulacje z dziedziny
                  SF (ktora lubie i sie na zajmuje, ale to NIE jest SCIENCE, ale tylko science
                  FICTION)...
                  Ag: Tworcow "science fiction" jeszcze niedawno palono na stosach. Dzis sie
                  stawia im pomniki. Napisalem: "To, ze sie stalo na ziemi (zycie) moze jest
                  przypadkowe. To, ze sie stalo NIE." Czyli, gdzies w naszej galaktyce albo poza
                  nia znalazlo by sie TAKIE slonce jak nasze i z taka planeta jak nasza by
                  urzeczywistnic ten CEL: zycie.


                  Ag: Nie wiem jak mam krzyczec ale nic mnie ci "kosmici"
                  w tym wypadku nie interesuja. Ewolucja jest sprawa TYLKO materii. Pokaz mi
                  jedna wypowiedz, gdzie twierdzilem inaczej. Ale co my dzis wiemy o MATERII?
                  K: Sporo! Znamy jej budowe od kwarkow do supergalaktyk. Akurat fizyka jest
                  jedna z najlepiej rozwinietych nauk...:)
                  Ag: I bardzo dobrze, ale pytan przybywa a nie ubywa (co musi zadowolic kazdego
                  agnostyka). Wciaz to sa bardzo empiryczne odkrycia a nikt nie chce zrobic
                  Einsteinskiego wysilku i zbudowac spojna teorie.

                  Ag: Fizycy kwantowi klocili sie z Einsteinem, ktory nie wierzyl, ze "bog"
                  moglby stworzyc "niedoskonaly" produkt. Produkt jest doskonaly ale nikt go nie
                  stworzyl. On byl zawsze.
                  K: Produkt NIE jest doskonaly, szczegolnie w skali makro. Tylko atomy sa
                  niezawodne, nawet wirusy "choruja"...
                  Ag: Bez tych "chorob" nie byloby ewolucji. A ta jest "matka" zycia.

                  Ag: I byc moze zjawiska paranormalne sa absolutnie NORMALNE a tylko nie
                  przypisane przez nasza prymitywna jeszcze wiedze do zjawisk natury. Nie wiemy
                  (jeszcze) nic o naszej psychice. Czy mozna by ja (powiedzmy sobie za milion
                  lat) przetransplantowac do innego zespolu szarych komurek bez utraty
                  identycznosci tak jak to robimy z nerka czy sercem? Albo do nieorganicznego
                  komputera? Przeciez w naszym mozgu codziennie UMIERA miliony komurek i miliony
                  nowych sie rodzi. A my wciaz zyjemy i jestesmy ci sami. Czy wiec dusza
                  (swiadomosc - psychika) moze byc czescia szerzej zdefiniowanej
                  materii?
                  K: NIE jestesmy ci sami! Osobowosc sie zmienia w miare uplywu czasu.
                  Nie przesadzaj: psychologia to jeszcze nie jest fizyka, ale tez ma spore
                  osiagniecia! I zdaje mi sie, ze komorki w mozgu sie nie tworza po osiagnieciu
                  pewnego etapu rozwoju osobnika... Zapytaj sie neurologa!
                  Ag: Chyba dotknelismy sedna w naszej dyskusji o "duszy" czy swiadomosci. Czy za
                  rok bede tym samym czlowiekiem? To pytanie ma gigantyczne znaczenie spoleczno
                  polityczno moralne. Bo jezeli zbrodniarz popelni przestemstwo to czy za rok
                  mozna go skazac czy skazemy juz kogos innego? Z punktu widzenia ateistycznego
                  nasza osobowosc sie zmienia chyba z kazdym ulamkiem sekundy. Jezeli istnieje
                  jednak "dusza" to moze istniec bedziemy wiecznie?

                  Pozdrawiam, agnostyk
                  • Gość: Kagan Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego? IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 10:25
                    Ag: ... pokazales jak ograniczone jest pole rozwazan ateisty. Dalem
                    poprzednio przyklad mojego bobasa kiedy pragnal nauczyc sie chodzic. Proby jego
                    byly calkiem przypadkowe i pelne guzow. A jednak byly zdeterminowane checia do
                    chodzenia. Sugeruje, ze ten "stochastyczny proces" rowniez MUSI prowadzic do
                    zycia i inteligencji. Widzisz tylko to co poznalismy na ziemi. Byc moze na
                    innym ukladzie planetarnym istnieja inteligentne stworzenia nie potrzebujace
                    tlenu, materi organicznej, rak i nog. Ale ich istnienie tak jak nasze jest
                    zdeterminowane tym CELEM do jakiego materia zmierza jakim jest zycie. A stad
                    tylko krok do inteligencji.
                    K: Znow anrtopomorfizacja, czyli nadawanie materii nieozywionej, zwierzetom a
                    nawet prawom natury cech ludzkich. (Ag: czyz nie jestesmy czescia natury?)
                    K: Jestesmy, ale dosc specyficzna! A twoje rozumowanie jest zrozumiale, ale
                    bardzo nienaukowe. Jest to bowiem typowe myslenie zyczeniowe
                    (wishful thinking), bo zaprawde nie jest latwo zyc wiedzac, ze jest sie tylko
                    przypadkowym wynikiem dzialania slepych praw natury, a nie celem dzialalania
                    chocby nawet owej natury, jak nie Boga...
                    Ag: To "wishful thinking" juz za pare pokolen wyeliminuje po poznaniu w pelni
                    zasad genetyki choroby jako takie zapewniajac nam de facto ...Jahwe uwazaj...
                    niesmiertelnosc. Natura jest slepa w skali mikro. Jest zdeterminowana w dazeniu
                    do zycia w skali makro.
                    K: Znow: na jakiej podstawie tak twierdzisz? Ze powstalo zycie na ziemii? A
                    moze to tylko wyjatek? Slonce stanie sie supernowa, wojenka nuklearna Busha czy
                    tez Hindusow albo zydkow, i moze nas wiecej nie byc. :( A (jak na razie) nie
                    wykryto na 100% zycia poza ziemia, wiec na razie stwierdzamy, ze jestesmy
                    wyjatkiem, przynajmniej w skali naszego najblizzego otoczenia...

                    Ag: Przypadkowe wydarzenia moga sie albo nie, zdarzyc. Zycie w naszym
                    wszechswiecie MUSIALO sie zdarzyc predzej czy pozniej. To, ze sie stalo na
                    ziemi moze jest przypadkowe. To, ze sie stalo NIE.
                    K: Znow: czemu tak twierdzisz? Po pierwsze nie wiadomo, czy zycie istnieje poza
                    Ziemia, po drugie nie za bardzo rozumiesz rachunek prawdopodobienstwa. Np. z
                    faktu, ze zawyczaj w totku pada szostka co tydzien nie znaczy, ze nie jest
                    mozliwa sytuacja, w ktorej owa szostka nie bedzie padac latami. Tyle, ze ten
                    drugi scenariusz jest o wiele miej prawdopodobny od tego, ktory znamy...
                    Wiec skad to twierdzenie, ze MUSIALO? Masz NA TO jakis dowod? Wystarczy, zeby
                    slonce bylo nieco mniejsze albo nieco wieksze, ziemia nieco blizej lub nieco
                    dalej (w skali kosmicznej) od slonca, a nas by nie bylo. Moze bylyby inne
                    istoty, niekoniecznie inteligentne, ale to juz sa w 100% spekulacje z dziedziny
                    SF (ktora lubie i sie na zajmuje, ale to NIE jest SCIENCE, ale tylko science
                    FICTION)...
                    Ag: Tworcow "science fiction" jeszcze niedawno palono na stosach. Dzis sie
                    stawia im pomniki.
                    K: ??? O ile wiem, to na serio zaczela sie ona od Swifta (Gulliver), ktory byl
                    na dodatek duchownym, i umarl ze starosci w wieku 78 lat...

                    Ag: Napisalem: "To, ze sie stalo na ziemi (zycie) moze jest przypadkowe. To, ze
                    sie stalo NIE." Czyli, gdzies w naszej galaktyce albo poza nia znalazlo by sie
                    TAKIE slonce jak nasze i z taka planeta jak nasza by urzeczywistnic ten CEL:
                    zycie.
                    K: Jak na razie, to nie wykryto nigdzie poza naszym ukladem slonecznym planety
                    podobnej do ziemii...

                    Ag: Nie wiem jak mam krzyczec ale nic mnie ci "kosmici" w tym wypadku nie
                    interesuja. Ewolucja jest sprawa TYLKO materii. Pokaz mi jedna wypowiedz, gdzie
                    twierdzilem inaczej. Ale co my dzis wiemy o MATERII?
                    K: Sporo! Znamy jej budowe od kwarkow do supergalaktyk. Akurat fizyka jest
                    jedna z najlepiej rozwinietych nauk...:)
                    Ag: I bardzo dobrze, ale pytan przybywa a nie ubywa (co musi zadowolic kazdego
                    agnostyka). Wciaz to sa bardzo empiryczne odkrycia a nikt nie chce zrobic
                    Einsteinskiego wysilku i zbudowac spojna teorie.
                    K: Einsteinowi tez sie nie do konca udalo. Nauka polegta na tym, ze jedne
                    teorie zastepuja inne, np. mechanika relatywistyczna uogolnila netonowska w
                    swiecie duzych predkosci, a mechanika kwantowa uogolnila mechanike newtonowska
                    i ja niejako zastapila w mikroscwiecie... Tylko religia stoi w miejscu (ostatni
                    postep uczynila tak naprawde ok. 2 tys. lat temu!

                    Ag: Fizycy kwantowi klocili sie z Einsteinem, ktory nie wierzyl, ze "bog"
                    moglby stworzyc "niedoskonaly" produkt. Produkt jest doskonaly ale nikt go nie
                    stworzyl. On byl zawsze.
                    K: Produkt NIE jest doskonaly, szczegolnie w skali makro. Tylko atomy sa
                    niezawodne, nawet wirusy "choruja"...
                    Ag: Bez tych "chorob" nie byloby ewolucji. A ta jest "matka" zycia.
                    K: Mylisz mutacje z chorobami!

                    Ag: I byc moze zjawiska paranormalne sa absolutnie NORMALNE a tylko nie
                    przypisane przez nasza prymitywna jeszcze wiedze do zjawisk natury. Nie wiemy
                    (jeszcze) nic o naszej psychice. Czy mozna by ja (powiedzmy sobie za milion
                    lat) przetransplantowac do innego zespolu szarych komurek bez utraty
                    identycznosci tak jak to robimy z nerka czy sercem? Albo do nieorganicznego
                    komputera? Przeciez w naszym mozgu codziennie UMIERA miliony komurek i miliony
                    nowych sie rodzi. A my wciaz zyjemy i jestesmy ci sami. Czy wiec dusza
                    (swiadomosc - psychika) moze byc czescia szerzej zdefiniowanej materii?
                    K: NIE jestesmy ci sami! Osobowosc sie zmienia w miare uplywu czasu.
                    Nie przesadzaj: psychologia to jeszcze nie jest fizyka, ale tez ma spore
                    osiagniecia! I zdaje mi sie, ze komorki w mozgu sie nie tworza po osiagnieciu
                    pewnego etapu rozwoju osobnika... Zapytaj sie neurologa!
                    Ag: Chyba dotknelismy sedna w naszej dyskusji o "duszy" czy swiadomosci. Czy za
                    rok bede tym samym czlowiekiem? To pytanie ma gigantyczne znaczenie spoleczno
                    polityczno moralne. Bo jezeli zbrodniarz popelni przestemstwo to czy za rok
                    mozna go skazac czy skazemy juz kogos innego? Z punktu widzenia ateistycznego
                    nasza osobowosc sie zmienia chyba z kazdym ulamkiem sekundy. Jezeli istnieje
                    jednak "dusza" to moze istniec bedziemy wiecznie?
                    K: H.G. Wells wyraznie twierdzil, ze pod koniec zycia byl zupelnie innym
                    czlowiekiem niz za mlodych lat. Jednakze ta zmiana jest powolna: zbrodniarz
                    nawet 10 lat po jej popelnieniu jest praktycznie ta sama osobowoscia, ale nie
                    np. po np. 50 latach. W Australii tutejsi zydzi chcieli n.p. sadzic rzekomych
                    nazistow po pol wieku ich pobytu na antypodach. Okazalo sie, ze ani swiadkowie,
                    ani oskarzony nie pamietaja wlasciwie wydarzen sprzed pol wieku, i kazdy taki
                    zamiar spalil na panewce, tyle ze te zydowskie fanaberie kosztowaly mnostwo $$$
                    podatnikow, w tym i mnie. Stad tez moja niechcec do syjonistow, udajacych
                    zydkow... A na temat "duszy" poczytaj DIALOGI S. Lema! Polecam! :)
                    Ag: Pozdrawiam, agnostyk
                    K: NAWZAJEM! :)
                    • rycho7 Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego? 17.11.02, 16:31
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > A (jak na razie) nie
                      > wykryto na 100% zycia poza ziemia, wiec na razie stwierdzamy, ze jestesmy
                      > wyjatkiem, przynajmniej w skali naszego najblizzego otoczenia...

                      Jest to dowod tymczasowy. Jak potwierdzimy istnienie zycia pozaziemskiego to
                      bedziemy mieli dowod. Roznica w stosunku do religii istnieje. Teolodzy twierdza
                      ze istnienia Boga nie da sie udowodnic. Wiec stawiaja sie poza nauka. Ufoludki
                      to nie Bog. One milczac nie twierdza, ze ich nie ma.

                      > Wiec skad to twierdzenie, ze MUSIALO?

                      Z prawa wielkich liczb.

                      > Masz NA TO jakis dowod?

                      Calkowity brak dowodu. Tylko stochastyka.

                      > K: Jak na razie, to nie wykryto nigdzie poza naszym ukladem slonecznym planety
                      > podobnej do ziemii...

                      Zaden argument wobec ograniczonosci instrumentaruim astronomow.

                      > Tylko religia stoi w miejscu (ostatni
                      > postep uczynila tak naprawde ok. 2 tys. lat temu!

                      Po wykurzeniu jej z okopow Swietej Inkwizycj stale sie cofa. Wiec nie stoi w
                      miejscu.

                      > K: Mylisz mutacje z chorobami!

                      Biologicznie to nie takie proste. Postep ewolucyjny byl nastawiony glownie na
                      choroby. A transfer genow miedzy organizmami i bakteriami to zupelna magia.

                      > Jednakze ta zmiana jest powolna: zbrodniarz
                      > nawet 10 lat po jej popelnieniu jest praktycznie ta sama osobowoscia, ale nie
                      > np. po np. 50 latach.

                      Madrzy ludzie wymyslili przedawnienie. Dla narodu wybranego odstapiono od
                      rozumu. I zapalcily za to glupki, czyli podatnicy.

                      Pozdrawiam
                  • rycho7 Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego? 17.11.02, 16:16
                    _agnostyk napisał:

                    > Ag: To "wishful thinking" juz za pare pokolen wyeliminuje po poznaniu w pelni
                    > zasad genetyki choroby jako takie zapewniajac nam de facto ...Jahwe uwazaj...
                    > niesmiertelnosc.

                    To bylby najwiekszy blad natury. Aczkolwiek tez mozliwy bo natura jest omylna.

                    > Ag: I bardzo dobrze, ale pytan przybywa a nie ubywa (co musi zadowolic
                    kazdego
                    > agnostyka).

                    Jest to nierozwiazywalny problem nauki. Powiekszajac "kolo" wiedzy powiekszamy
                    horyzont "okrag" niewiedzy. Musielibysmy zadekretowac niewiedze aby rozwiazac
                    ten problem. Takim "dekretem" jest religia.

                    > Wciaz to sa bardzo empiryczne odkrycia a nikt nie chce zrobic
                    > Einsteinskiego wysilku i zbudowac spojna teorie.

                    Piekne marzenie spojna teoria wszystkiego. NIenaukowo udalo sie to w postaci
                    religii.

                    > Ag: Bez tych "chorob" nie byloby ewolucji. A ta jest "matka" zycia.

                    Swiete slowa.

                    > Ag: Chyba dotknelismy sedna w naszej dyskusji o "duszy" czy swiadomosci. Czy
                    za
                    > rok bede tym samym czlowiekiem? To pytanie ma gigantyczne znaczenie spoleczno
                    > polityczno moralne. Bo jezeli zbrodniarz popelni przestemstwo to czy za rok
                    > mozna go skazac czy skazemy juz kogos innego? Z punktu widzenia ateistycznego
                    > nasza osobowosc sie zmienia chyba z kazdym ulamkiem sekundy. Jezeli istnieje
                    > jednak "dusza" to moze istniec bedziemy wiecznie?

                    W procesie edukacji tworzymy w swojej glowie desygnaty wszelkich informacji
                    (memy). Wiemy co to kolor czerwony (pomidor). Te podstawowe cegielki stanowia
                    99% zawartosci naszego mozgu. Pozostaje to w miare niezmienne. Cala reszta
                    zmienia sie co sekunda (dokladniej co 1/25 sekundy - klatka filmowa).
                    Pozostajemy wiec soba stale sie zmieniajac. Przestepce skazujemy za 99% jego
                    jescestwa. Jego poszanowanie zasad spolecznych. Jest to z reszta temat na inna
                    dyskusje, za co skazujemy i po co skazujemy? Ja uwazam dusze za zdolnosc
                    tworczego myslenia. Twoje przekonanie o wiecznosci "duszy" potwierdza
                    powiedzenie "Ars longa vita brewis". Trawestujac "dziela stuki
                    uniesmiertelniaja ich tworcow". Ta prawde widac golym okiem. Kult zmarlych jest
                    slusznym sposobem "wywolania" niesmiertelnosci.

                    Pozdrawiam
                • rycho7 Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego? 17.11.02, 15:54
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Zrozumiale, ale bardzo nienaukowe. Jest to
                  > bowiem typowe myslenie zyczeniowe (wishful thinking), bo zaprawde nie jest
                  latw
                  > o
                  > zyc wiedzac, ze jest sie tylko przypadkowym wynikiem dzialania slepych praw
                  > natury, a nie celem dzialalania chocby nawet owej natury, jak nie Boga...

                  Ja nie widze roznicy emocjonalnej miedzy przypadkowym wynikiem dzialania
                  slepych praw natury a celowym dzialaniem Boga. Nie mam na to zadnego wplywu. W
                  kazdym przypadku wyszlo to co wyszlo a Bog jeszcze jest niezadowolony nie
                  wiedomo z czego. Naturze nikt przynajmniej nie wmawia, ze ma cos do powiedzenia.

                  > Ag: Przypadkowe wydarzenia moga sie albo nie, zdarzyc. Zycie w naszym
                  > wszechswiecie MUSIALO sie zdarzyc predzej czy pozniej. To, ze sie stalo na
                  > ziemi moze jest przypadkowe. To, ze sie stalo NIE.
                  > K: Skad to twierdzenie, ze MUSIALO? Masz NA TO jakis dowod? Wystarczy, zeby
                  > slonce bylo nieco mniejsze albo nieco wieksze, ziemia nieco blizej lub nieco
                  > dalej (w skali kosmicznej) od slonca, a nas by nie bylo. Moze bylyby inne
                  > istoty, niekoniecznie inteligentne, ale to juz sa w 100% spekulacje z
                  dziedziny
                  > SF (ktora lubie i sie na zajmuje, ale to NIE jest SCIENCE, ale tylko science
                  > FICTION)...

                  Dowodem na to, ze musialo jest samo zycie. Dowod masz przed soba na klawiaturze
                  w postaci Twoich rak. Gdzies, kiedys w przepastnym kosmosie powstana jakies
                  warunki dostatecznie dlugo stabilne aby mogla zajsc seria fluktuacji prowadzaca
                  do takiego lub innego przeciwdzialania entropii. I za kazdym razem bedzie to
                  zycie. To jest tylko dlatego science fiction poniewaz nie ma zadnego
                  praktycznego zastosowania tu i teraz. Bez empirii jest fiction. Na empirie nie
                  bedzie pieniedzy poniewaz nie da sie zamienic na pieniadze tu i teraz.
                  Pieniadze na zycie pozagrobowe pobieraja klechy ale wydaja je za zycia.

                  > K: Produkt NIE jest doskonaly, szczegolnie w skali makro. Tylko atomy sa
                  > niezawodne, nawet wirusy "choruja"...

                  A atomy w "zupie gluonowej" sa szczegolnie niezawodne nieistniejac.

                  > I zdaje mi sie, ze komorki w mozgu sie nie tworza po osiagnieciu
                  > pewnego etapu rozwoju osobnika... Zapytaj sie neurologa!

                  Ale to dopiero na etapie rozsnuwania sie "sznurowek" DNA. Po "zjedzeniu"
                  wszystkich telomerow. Gdy Wieki Manitu wzywa do Krainy Wielkich Lowow.

                  Pozdrawiam
              • rycho7 Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego 17.11.02, 15:32
                _agnostyk napisał:

                > Zycie w naszym wszechswiecie
                >
                > MUSIALO sie zdarzyc predzej czy pozniej. To, ze sie stalo na ziemi moze jest
                > przypadkowe. To, ze sie stalo NIE.

                Prawda. Jest to prawo wielkich liczb ktore i tak nic nie wyjasnia. Jako ateista
                oportunista twierdze, ze Bog mogl ustalc wartosci stalych fizycznych. We
                wszechswiecie dopuszczajacym wszelkie fluktuacja (anomalie) kiedys wydarzy sie
                wszystko, w tym zycie. Zycie takie lub inne. Nawet zycie wymysli kiedys boga
                odkrywajac ograniczonosc swei wiedzy. Problem polega na tym, ze przy
                chaotycznie powtarzajacych sie Big Bangach stale fizyczne moga ustalac sie tez
                przypadkowo. Wtedy zycie za kazdym razem powstawaloby przy innych warunkach. A
                Bog ponownie okazalby sie Chaosem.

                > Produkt jest doskonaly ale nikt go nie
                > stworzyl.

                Blad - produkt wydaje sie byc doskonalym poniewaz jest niedoskonaly, a tym
                samym dostosowany do niedoskonalej rzeczywistosci.

                > On byl zawsze. I byc moze zjawiska paranormalne sa absolutnie
                > NORMALNE a tylko nie przypisane przez nasza prymitywna jeszcze wiedze do
                > zjawisk natury. Nie wiemy (jeszcze) nic o naszej psychice. Czy mozna by ja
                > (powiedzmy sobie za milion lat) przetransplantowac do innego zespolu szarych
                > komurek bez utraty identycznosci tak jak to robimy z nerka czy sercem?

                Nie poniewaz ona podlega "ewolucji" w procesie wychowania. Psychika jest
                absolutnie indywidualna. Transplantacja bedzie dotyczyc jedynie mozgu
                zawierajacego obca psychike. Dostosowanie obcej psychiki do ciala wymagac
                bedzie rehabilitacji, ktora byc moze powtorzy caly proces wychowania. Po
                zakonczeniu rehabilitacji nic nie zostania z obu starych osobowosci.

                > Albo do
                > nieorganicznego komputera?

                To chyba wykonalne za milion lat. Tylko mozg steruje ludzkim aparatem
                wykonawczym a komputer bylby mozgiem w formalinie. Komputer jako proteza mozgu
                u zywego czlowieka za milon lat bylby mozliwy. Ale problem rehabilitacji
                pozostaje jak wyzej.

                > Przeciez w naszym mozgu codziennie UMIERA miliony
                > komurek i miliony nowych sie rodzi. A my wciaz zyjemy i jestesmy ci sami.

                Panta rei. Nigdy nie jestesmy tacy sami. Rozwijamy sie a na starosc "zwijamy".

                > Czy
                > wiec dusza (swiadomosc - psychika) moze byc czescia szerzej zdefiniowanej
                > materii?

                W sensie pozareligijnym bez watpienia jest.

                Pozdrawiam
          • rycho7 Re: Kagan, zabawiasz sie w Jerzego 17.11.02, 14:58
            _agnostyk napisał:

            > Ag: A dlaczego agnostyk ma wierzyc, ze ten "bog" jest doskonaly ? Caly moj
            > kierunek myslenia wskazuje w przeciwnym kierunku.

            Bardzo interesujacy poglad. Ja jako ateista na pewno Ci tego nie zabronie.
            Natomiast dla teistow i teinistow to chyba nie do przyjecia. Absolut musi byc
            doskonaly.

            > Ag: Jako agnostyk ja nie wierze w dogmaty jak ten, ze ewolucja nie ma celu.
            > Wszystko inne jest do rozwazenia wlaczajac to, ze ewolucja ma swoj cel.

            Niestety to nie jest dogmat. Istnienie calego wszechswiata nie ma celu. W tym
            ewolucja nie jest wykluczona i celu tez nie ma. Ludzki rozum moze nie chciec
            sie z tam pogodzic. Ale rzeczywistosci ludzka zgoda do istnienia nie jest
            potrzebna.

            > Czyli nagle ten "tatus" twierdzi, ze
            > nie jest tatusiem tylko ojcem maszym jest nasz biologiczny rodzic. Jest to
            > wyrazne przyznanie sie do tego, ze zamiast nas stworzyc, Bog chcial nas po
            > prostu przekabacic swoim rajem za obietnice ludzka pozostania w stanie
            > ignorancji, w momencie kiedy dojrzewalismy do pelnej swiadomosci. To nie
            > wypalilo i sie na nas pogniewal.

            Bog tworzac nas zapatrzyl sie na nature i nie wiedzial w jakim celu nas tworzy.
            A potem jakos samo sie potoczylo. Czlowiek okazal sie wszystkozerny. Palaszowal
            rozne halucynogeny, afrodyzjaki i inne obrzydliwstwo. Gdy doszedl do ulubionego
            przez Boga owocu powielania jazni na "dobro", "zlo" i "inne takie" to
            Wszechmocny zauwazyl konkurencje w swoim ogrodku. Szkodniki won. Bog odczuwajac
            bol "odstawienia narkotyku" pogniewal sie srodze. Kazdy by tak zrobil.
            Przekabacic chca nas klechy abysmy pozostali w stanie ignorancji. Z po ludzku
            jasnym celem na tacy.

            Pozdrawiam
        • rycho7 Re: Biblia mowi sama za siebie? 17.11.02, 14:42
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > K: Kazda logiczna interpertacja Biblii musi doprowadzic
          > do wnoslu, ze to NIE jest dzielo boze

          Ile razy bede zmuszony powtarzac, ze w Biblii wyraznie jest napisane, ze
          zadnego slowa nie napisal w niej osobiscie Bog. Co najwyzej zjawy
          reprezentujace Boga objawialy sie prorokom, a oni zapisywali to co im idalo sie
          zapisac przy pomocy znanych im pojec. Dzielem Bozym wedlug Biblii jest nasza
          rzeczywistosc i my sami. Wierni powinni stac sie najlepszymi naukowcami aby
          czcic Pana.

          > K: "Materja", na dodatek ozywiona, ma na 100% ow
          > "spirytualistyczny" wymiar, bowiem istnieje tylko
          > wirtualnie, jako blad ortograficzny... ;)

          Zgoda materialne istnienie to tylko fluktuacje. Blad na bledzie i bledem
          pogania.

          > K: Myslacy to nie znaczy "uduchowiony", bo duchy istnieja
          > niejako poza czasem i przestrzenia... ;)

          Duchy bedac absolutami nie moga myslec.

          > K: Na "religje" moze chodzic bez szkody, bo to przedmiot
          > wirtualny, istniejacy tylko jako blad ortograficzny...;)

          Nie zgadzam sie. Religie to czesc kultury europejskiej. Cala sztuka inzynierska
          jest nauka o bledach. Dziecko powinno takze poznac bledy ludzkiego myslenia
          spolecznego. Zazwyczaj jezeli ma dostateczny potencjal intelektualny samo
          zostanie ateista. Niestety nie wszystkim Bozia nie pozalowala IQ. Tak krawiec
          kraje jak mu materii staje.

          > K: Ale pomarancze tylko z Jaffy? ;)

          Prosze w mediach zaprzestac nieoplaconej reklamy.

          > K: "Jak trwoga to do Boga" - typowy autyzm czyli "wishful
          > thhinking" and "magic thinking"... :(

          Praktyka zycia spolecznego. Wyborcy w demokracji tez czasami dochodza do
          wniosku, ze ten caly burdel do niczego nie prowadzi. A wtedy "Jak trwoga to do
          Boga". To sie sprawdza od wielu tysiecy lat. Panie politolog.

          > K: Po prostu rozgrywka miedzy dwoma "zlymi": ukrytym
          > sadysta Jehowa i jawnym zbereznikiem Szatanem.

          Swiat "zla" tworzy pluralistyczna mozaika bogow wszystkich "przeszlych" i
          niewlasciwych religii. "Dobro" jest domena monopartii i USA - imperium DOBRA.

          Pozdrawiam
      • Gość: Jerzy Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.02, 00:36
        Jerzy: Mamy podobne drogi poszukiwania. W moim przypadku, lektura Biblii
        odwiodła mnie od ateizmu i przyprowadziła do chrześcijaństwa, gdzie sednem
        wiary nie są kapłani i rytuały, ale żywa relacja z Jezusem.

        Rycho: Nie lubisz slowa "ewolucja" i wolisz uzywac terminu "stworzenie". Ale
        jak bys
        ten proces zwal to trwal on miliardy lat. Obserwujac pragnienie mojego
        niemowlaka do samodzielnego stawiania pierwszych krokow, widzialem jak wiele
        nabil sobie guzow. Dzis jest w swej klasie najlepszym sprinterem. Tak martwej
        materii zabralo miliardy lat by dojsc do upragnionego zycia i inteligencji.
        Tak, odrzucam ateistyczny dogmat, ze w ewolucji nie ma celu.

        Jerzy: Słowo ewolucja stało się bardzo elastyczne, jak guma, stało się
        synonimem jakiegokolwiek rozwoju. Jednakże w nauce odnosi się do teorii
        powstania życia. Biblia nie daje poparcia tej teorii, choć wielu teologów
        próbuje powiązać opis biblijny z ewolucją. Nawet JP2 ogłosił, że człowiek
        pochodzi od małpy, ale duszę ma od Boga. Dlatego katolicy być może będą bronić
        tego poglądu, choć nie był on ogłoszony ex cathedra.


        Jerzy: moim celem było pokazanie przyszłości tych, którzy zawierzyli Bogu.
        Zacytowałem cały fragment, aby mnie ktoś nie posądził o wyrywanie z kontekstu.
        Ty natomiast zwróciłeś uwagę na fragment dotyczący niewierzących. Świadomość
        tego, co czeka ludzi odrzucających Boga tym bardziej motywuje mnie do tego,
        aby im mówić o Bożym ratunku, że jest zbawienie i pełna nadziei przyszłość,
        aby mi ktoś kiedyś nie zarzucił: wiedziałeś o tym i mi nie powiedziałeś.

        Ag: Masz Jerzy spoto uciechy dyskutujac z ateistami. Ze mna "agnostykiem"
        bedziesz mial troche klopotu, bo ja nie wykluczam spirytualnego wymiaru
        ozywionej materji.

        Jerzy: Czasem mam uciechę, to fakt, kiedy czytam, w moim przekonaniu,
        absurdalne opinie dotyczące powstania wszechświata. Przypuszczam, że ateiści
        mają ubaw, kiedy piszę o aniołach i demonach. Ale szukanie ubawu nie jest moim
        celem.
        Jeśli idzie o Ciebie, to przyjemnie się z tobą dyskutuje, bo unikasz
        emocjonalnych ataków ad personam, starasz się być rzeczowy, co bardzo cenię.

        Ag: Od czasu Big Bangu uplynelo 15 miliardow lat. Pierwsze
        mikroorganizmy pojawily sie 3 do 4 miliardy lat temu. Myslacy (udochowiony)
        czlowiek pojawil sie na tej planecie 60 do 40 tysiecy lat temu. Ale tak na
        prawde ludzkosc zaczela patrzec krytycznie na kwestie naszego istnienia okolo
        300 lat temu. Do tego czasu myslacych ludzi palono na stosach i to zarowno
        przez katolikow jak i protestantow.

        Jerzy: Big Bang dowodzi, że wszechświat (materia, czas, pzrestrzeń) nie są
        wieczne. Big Bang niszczy podstawowy dogmat ateistów, jakoby materia była
        wieczna.

        A jeśli idzie o palenie na stosie, to kopiujesz tutaj katolickie poglądy. KK ma
        na sumieniu sporo stosów, protestanci – na ich konto przypisuje im się Servetta
        w Genewie. Wrzucanie jednych i drugich do jednego worka nie jest sprawiedliwe,
        ze względu na przyczyny stosów i ich ilości po obu stronach. Faktem jest, że
        protestanci nie byli i nie są idealni. Mają swoje grzechy na sumieniu, ale
        stosami bym ich generalnie nie obarczał.


        Ag. Ostatnie stulecie ogromnie wzbogacilo nasze
        zrozumienie wszechswiata. Ow zakazany owoc byc moze zainspirowal nas do
        samodzielnego siegniecia po niesmiertelnosc bez "Bozego ratunku" (czy XXI wiek
        rozpoczniemy budowe nowej wierzy Babel ? Zartuje). Pytanie: dlaczego ten
        Biblijny "ojciec" jest tak przerazony naszymi wysilkami w celu poznania PRAWDY
        o "dobrze", "zle" czy po prostu o naszym wszechswiecie? Jako ojciec robie
        wszystko by zachecic moje dziecko do krytycznego poznania wiedzy o tym co nas
        otacza. Dlatego chodzi ono na przyklad na lekcje religji. Wierze w jego
        inteligencje i w to, ze znajdzie wlasna droge do poznania prawdy (dlatego
        zalecam mu jedzenie roznych odmian jablek).

        Jerzy: Ja bym mojego dziecka na lekcje religii katolickiej nie posyłał. Zamiast
        tego siadałbym wieczorem razem z nim i czytał mu historie biblijne. Jeśli twemu
        dziecku wbiją w głowę strach przed czyśćcem, wiarę w obrzędy sprawowane przez
        kler i bezkrytyczne przyjmowanie doktryny katolickiej, to będzie miał wypaczony
        obraz Boga na całe życie. Dziecko nie ma w sobie źródła informacji, które
        pozwoli mu ocenić, co jest prawdą, a co fałszem.

        Jerzy: Po takim kazaniu, usiadłbym obok ciebie. Bóg w osobie Jezusa przyszedł
        nas ratować. Mówienie o sądzie ma rację bytu, ale to jest ‘tylko jedno skrzydło
        samolotu.’ Drugim skrzydłem prawdy o Bogu jest to, że u niego jest zbawienie,
        współczucie, ratunek, pomoc.... Czy poleciałbyś samolotem, który ma jedno
        skrzydło? Ja nie. Dlatego usiadłbym obok ciebie. Odrzuciłbym Boga, który jest
        tylko sędzią. Też kiedyś miałem taki obraz Boga i z tej racji dryfowałem w
        kierunku ateizmu. Poprzez lekturę Biblii poznałem ‘drugie skrzydło,’
        a ‘pierwsze’ musiałem przekonstruować, bo było wadliwe.

        Ag: Ale jak ten samolot ma leciec, kiedy jedno skrzydlo skierowane jest w gore
        a drugie w dol ? Nie rozwiaze sie sprzecznosci zakladajac, ze sie one po prostu
        niweluja. A jezeli "dobro" i "zlo" jest zawarte w tej samej postaci to ta
        istota jest daleka od perfekcji. Wiec do najwaznieszej sprawy:

        Jerzy: Chyba nie wyraziłem się dostatecznie jasno w tej analogii. Dwa skrzydła
        samolotu, to nie dobro i zło, ale miłość Boża i sprawiedliwość Boża.
        Miłość chce pomagać i ratować, sprawiedliwość domaga się kary za popełnione
        winy. Problem ten został rozwiązany w Jezusie – on grzechu nie popełnił i nie
        podlegał karze za grzechy. Ci, którzy zaakceptowali Boże rozwiązanie –
        zastępczą śmierć Jezusa za nasze grzechy, zostają przez Boga ułaskawieni i nie
        podlegają Bożemu sądowi.
        Bóg, jako sędzia sprawiedliwy, mimo sympatii do ludzi, ukarze tych, którzy
        odrzucili jego ofertę ułaskawienia.
        Aby samolot leciał, obydwa skrzydła muszą być sprawne.
        Zanim się nawróciłem, słyszałem o sądzie Bożym, ale było to zniekształcone i
        manipulatywne nauczanie, które musiałem przekonstruować.


        Jerzy: Obawiam się, że poglądy na księgę Hioba i jej przesłanie wziąłeś z
        literatury antybiblijnej. Kiedy patrzysz na cały obraz – na Boże cele względem
        człowieka, to choćbys był najdoskonalszym z ludzi, Bóg nadal widzi w tobie
        potencjał rozwoju, aby przygotować cię do wieczności. Życie na ziemi, to tylko
        krótki okres pielgrzymki. Czasem rozwój osobowościowy może się dokonać jedynie
        przez doświadczenia i cierpienia. Żyjemy w czasach, gdzie wszelki ból ma być
        natychmiast wyeliminowany – czy to przez tabletkę, czy przez modlitwę. Czasem
        Pan Bóg burzy nasz światopogląd, nasze poleganie na sobie, poprzez dopuszczenie
        cierpień. Znam wielu ludzi, którzy nawrócili się do Boga, kiedy ich życie
        przycisnęło. Znam też takich, którzy jeszcze bardziej zaczęli wymachiwać
        pięścią pod adresem Boga. Tacy ‘zmarnowali’ swoje cierpienie.

        Ag: A wiec sugerujesz, ze poglady na ksiage Hioba wzialem z
        literatury "antybiblijnej". A je wzialem miedzy innymi z oczow umierajacej
        przez rok mojej Matki, ktora kochalem niepomiernie, za wszystko co dla mnie
        zrobila.

        Jerzy: Współczuję. Po części rozumiem twój ból po stracie tak bliskiej osoby.
        Ja z kolei przeżywałem śmierć taty. Było to bolesne, ale moja psychika
        doznawała ulgi w oparciu o słowa z Biblii. Wiedziałem, że odchodzi do Boga –
        nie do czyśćca, ale do Boga.
        Psychika wielu ludzi buntuje się wobec koncepcji czyśćca. Tego w Biblii nie ma.
        Chrześcijanin wie, że śmierć nie jest kresem istnienia, ale przejściem do Bożej
        obecności. Ludzie, którzy tego nie wiedzą, nie mają dostępu do źródła
        pocieszenia – do tego, co daje nam Bóg.


        Ag: Napisales: "Czasem rozwoj osobowosciowy moze sie dokonac jedynie przez
        doswiadczenia i cierpienia".
        Wierz mi jezeli bedzie kiedykolwiek "sad" nad moja dusza to stane tam z Biblia
        otwarta na pierwszej st
        • Gość: Jerzy Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.02, 00:40


          Ag: Napisales: "Czasem rozwoj osobowosciowy moze sie dokonac jedynie przez
          doswiadczenia i cierpienia".
          Wierz mi jezeli bedzie kiedykolwiek "sad" nad moja dusza to stane tam z Biblia
          otwarta na pierwszej stronie Ksiegi Hioba. Ze wszystkich niegodziwosci
          opisanych w Starym Testamencie ta zadana Hiobowi dotyka sedna natury
          tego "Ojca". Celem tortur zadanych Hiobowi nie bylo "poprawienie" charakteru
          tego czlowieka bo byl on "perfekt" (rozdzial I, czesc 1). Chodzilo o
          sadystyczne udowodnienie Szatanowi masochistycznej natury czlowieka. To nie
          jest budowanie charakteru ale jego lamanie.

          Jerzy: Z taką interpretacją spotkałem się, wybacz, tylko u Kagana. Zajrzyj do
          komentarzy biblijnych, jak inni interpretują tę księgę.
          Charakter Hioba nie został ‘złamany.’ Została złamana najwyżej jego
          samosprawiedliwość. Sam Hiob stwierdza po wszystkim, że przez to doświadczenie
          poznał lepiej Boga. Kiedy porównuje swoją więź z Bogiem z okresu przed i po
          tych traumatycznych przezyciach, mówi następująco:
          Hiob 42,5 Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko
          ujrzało cię.


          Ag: Istnieje wiele alternatywnych dzialan jakie RODZIC moze uzyc w
          ksztaltowaniu
          moralnego kregoslupa "dziecka". Kazde cierpienie, wlaczajac to Jezusa na krzyzu
          jest "marnotrastwem". Ale zadawanie cierpienia i pokorne jego odbieranie
          zaspokaja potrzeby sadystow i masochistow.

          Jerzy: Nie zgodzę się z twoim osądem. Dam ci przykład. Chyba w ub. roku leciał
          w TV program o ojcu, który aby ratować swojego syna, oddał mu swoją nerkę. Czy
          był masochistą, że dobrowolnie poddał się cierpieniu operacji?
          Pan Jezus poddał się dobrowolnie cierpieniom krzyża, aby dać nam szansę
          wiecznego ratunku. Był torturowany przez sadystów, ale nie był masochistą.
          Jeszcze w noc poprzedzającą te cierpienia modlił się do Ojca, aby, jeśli byłby
          możliwy inny sposób ratowania ludzi, nie musiał przechodzić przez te
          cierpienia.
          Gdyby była inna możliwość ratunku dla w/w syna, ojciec zapewne nie poddałby się
          operacji. Jego czyn, był aktem miłości wobec syna i całej rodziny.
          Czyn Jezusa też był aktem miłości, wobec całej ludzkości, wobec mnie i ciebie,

          Również pozdrawiam,

          niedoskonały chrześcijanin
          Jerzy
          • Gość: Kagan Jerzyk mowi sam za siebie! :) IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 04:48
            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3598328
            Do moderatora: Prosze zdjac Kagana z forum
            Autor: Gosc: Jerzy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
            Data: 12-11-2002 12:30
            Zwracam sie z prosba o zdjecie tekstów Kagana, gdzie parafrazuje Mickiewicza -
            obrazaja one zarówno uczestnika froum Anie, oraz mnie. A jesli Kagan znowu je
            wpisze, prosze o odfiltrowanie go z forum.
            Kto jest za moja propozycja?
            Jerzy

            K: Tak wiec Jerzyk zadajac mego zabanowania i ocenzurowania dowiodl, ze NIE
            mial zadnych merytorycznych kontrargumentow, i ze cala jego ideologia sie
            rozsypala w pyl pod niezbyt skoncentrowanym ogniem mojej lekkiej artylerii (co
            ciezszych dzial w ogole nie musialem wytoczyc z garazu, a i amunicje uzywalem
            glownie cwiczebna)... ;)
            Kagan
          • Gość: Kagan Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. IP: *.vic.bigpond.net.au 17.11.02, 05:08
            Ag: Napisales: "Czasem rozwoj osobowosciowy moze sie dokonac jedynie przez
            doswiadczenia i cierpienia". Wierz mi jezeli bedzie kiedykolwiek "sad" nad moja
            dusza to stane tam z Biblia otwarta na pierwszej stronie Ksiegi Hioba. Ze
            wszystkich niegodziwosci opisanych w Starym Testamencie ta zadana Hiobowi
            dotyka sedna natury tego "Ojca". Celem tortur zadanych Hiobowi nie bylo
            "poprawienie" charakteru tego czlowieka bo byl on "perfekt" (rozdzial I, czesc
            1). Chodzilo o sadystyczne udowodnienie Szatanowi masochistycznej natury
            czlowieka. To nie jest budowanie charakteru ale jego lamanie.
            Jerzy: Z taką interpretacją spotkałem się, wybacz, tylko u Kagana. Zajrzyj do
            komentarzy biblijnych, jak inni interpretują tę księgę.
            K: Zajrzyj Jerzyku do komentarzy Biblii dokonanych przez niezaleznych biblistow.
            Takich, co traktuja te ksiegi jako dzielo ludzkie, a nie boskie!

            J: Charakter Hioba nie został ‘złamany.’ Została złamana najwyżej jego
            samosprawiedliwość. Sam Hiob stwierdza po wszystkim, że przez to doświadczenie
            poznał lepiej Boga.
            K: Co do tego nie mam watpliwosci! Czytajac Biblie tez poznalem prawdziwy
            charakter tego psychopaty imieniem Jehowa. Nic dziwnego, ze jego wyznawcy, czy
            tez wyznawcy alter ego Jehowy (czyli Allacha) sa takimi zboczonymi fanatykami
            religijnymi! :(

            J: Kiedy porównuje swoją więź z Bogiem z okresu przed i po
            tych traumatycznych przezyciach, mówi następująco:
            Hiob 42,5 Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko
            ujrzało cię.
            K: Cos tu jest NIE tak, bo Mojzesza ten sam Jehowa ukaral, i to srogo
            (oparzenie twarzy, zakaz wstepu do "ziemii obiecanej") za probe spojrzenia w
            oblicze Boga Jehowy, ktory sie ukazywal wowczas przy pomocy Arki Przymierza!

            Ag: Istnieje wiele alternatywnych dzialan jakie RODZIC moze uzyc w
            ksztaltowaniu moralnego kregoslupa "dziecka". Kazde cierpienie, wlaczajac to
            Jezusa na krzyzu jest "marnotrastwem". Ale zadawanie cierpienia i pokorne jego
            odbieranie zaspokaja potrzeby sadystow i masochistow.
            Jerzy: Nie zgodzę się z twoim osądem. Dam ci przykład. Chyba w ub. roku leciał
            w TV program o ojcu, który aby ratować swojego syna, oddał mu swoją nerkę. Czy
            był masochistą, że dobrowolnie poddał się cierpieniu operacji?
            K: Oeracja taka to zadne cierpienie! Odbywa sie ona pod 100% narkoza, i zdrowy
            czlowiek moze zyc normalnie dziesiatki lat z jedna nerka! Najbogatszemu
            czlowiekowi w Australii (Packerowi) jego osobisty pilot samolotu oddal tez swa
            nerke, i co z tego? Czy przez to cierpial? Raczej nie, jako iz zostal na
            dodatek nader szczodrze wynagrodzony (materialnie i nie tylko)...

            J: Pan Jezus poddał się dobrowolnie cierpieniom krzyża, aby dać nam szansę
            wiecznego ratunku. Był torturowany przez sadystów, ale nie był masochistą.
            Jeszcze w noc poprzedzającą te cierpienia modlił się do Ojca, aby, jeśli byłby
            możliwy inny sposób ratowania ludzi, nie musiał przechodzić przez te
            cierpienia.
            K: BZDURA KOMPLETNA! Jesli byl Bogiem, to NIC nie cierpial, bo cierpiala jeno
            malutka czastka nieskonczonosci, czyli praktycznie 0% Boga! Dla wszechpoteznego
            Boga to cale 'cierpienie' Jeszu bylo mniejsze niz dla czlowieka ulkucie szpilka
            w udo czy tylek przez ulamek sekundy. Chocby Jeszu zywcem przypiekali i to
            calymi latami, to nie byloby zadnej istotnej roznicy, bo nieskonczony Bog nie
            moze cierpiec nawet jesli sie zgadza, aby jego malutka i nieistotna czasteczka
            byla odana w pacht sadystom... Ot, fanaberie panskie, i tyle, a nie zadne
            prawdziwe cierpienie czy ofiara... :(

            J: Gdyby była inna możliwość ratunku dla w/w syna, ojciec zapewne nie poddałby
            się operacji. Jego czyn, był aktem miłości wobec syna i całej rodziny.
            Czyn Jezusa też był aktem miłości, wobec całej ludzkości, wobec mnie i ciebie.
            K: Mozliwosc byla prosta: wniebozwziecie przed, a nie po ukrzyzowaniu!
            Jesli Bog nas miluje, to czemu nie popiera ludzi prawych, zamiast wynosic na
            stanowiska arcybiskupow pedofili, albo polglowkow na stanowisko prezydenta
            najpotezniejszego mocarstwa? Co robil twoj Bog, Jerzyku, gdy dzialaly fabryki
            smierci w Birkenau, Majdanku czy Treblince, gdy gulagi "pracowaly" cala para,
            gdy Pol-Pot mordowal miliony swych rodakow, czy gdy Amerykanie zrzucali bomby
            atomowe na bezbronne miasta japonskie, zamiast na koncentracje wojsk japonskich
            np. w Mandzurii?
            Kagan
            • rycho7 Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. 17.11.02, 17:09
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > K: BZDURA KOMPLETNA! Jesli byl Bogiem, to NIC nie cierpial, bo cierpiala jeno
              > malutka czastka nieskonczonosci, czyli praktycznie 0% Boga! Dla
              wszechpoteznego
              > Boga to cale 'cierpienie' Jeszu bylo mniejsze niz dla czlowieka ulkucie
              szpilka
              > w udo czy tylek przez ulamek sekundy. Chocby Jeszu zywcem przypiekali i to
              > calymi latami, to nie byloby zadnej istotnej roznicy, bo nieskonczony Bog nie
              > moze cierpiec nawet jesli sie zgadza, aby jego malutka i nieistotna
              czasteczka
              > byla odana w pacht sadystom... Ot, fanaberie panskie, i tyle, a nie zadne
              > prawdziwe cierpienie czy ofiara... :(

              Cierpienie Boga na krzyzu jest obrazaniem mnie jako sluchacza. Cierpienia
              czlowieka Jeszu na krzyzu to cos wielkiego. Nawet jezeli bylo zaplanowanym
              szalbierstwem zakonczonym "zmartwychwstaniem".

              > K: Mozliwosc byla prosta: wniebozwziecie przed, a nie po ukrzyzowaniu!

              Akurat to bylo banalne bo tak robili wszyscy bogowie czyli diably.

              > Jesli Bog nas miluje, to czemu nie popiera ludzi prawych, zamiast wynosic na
              > stanowiska arcybiskupow pedofili, albo polglowkow na stanowisko prezydenta
              > najpotezniejszego mocarstwa? Co robil twoj Bog, Jerzyku, gdy dzialaly fabryki
              > smierci w Birkenau, Majdanku czy Treblince, gdy gulagi "pracowaly" cala para,
              > gdy Pol-Pot mordowal miliony swych rodakow, czy gdy Amerykanie zrzucali bomby
              > atomowe na bezbronne miasta japonskie, zamiast na koncentracje wojsk
              japonskich
              > np. w Mandzurii?

              Bog "doswiadczal" ludzkosc jak Hioba. Ten cep ma zupelnie prosta konstrukcje.

              Pozdrawiam
          • rycho7 Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. 17.11.02, 17:00
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Jerzy: Charakter Hioba nie został ‘złamany.’ Została złamana najwyżej jego
            > samosprawiedliwość.

            Czyli Hiob zostal pozbawiony sumienia. Zabawny sposob humanizowania czlowieka.
            W wyniku otrzymalismy Hitlerka realizujacego cele wyzsze. Potem ludzkosc sie
            dziwi skad biora sie Hitlerki.

            > Sam Hiob stwierdza po wszystkim, że przez to doświadczenie
            > poznał lepiej Boga. Kiedy porównuje swoją więź z Bogiem z okresu przed i po
            > tych traumatycznych przezyciach, mówi następująco:
            > Hiob 42,5 Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko
            > ujrzało cię.

            Moje oko ujrzało cię, zbielalo mi i poprzez to bielmo nie widze nic poza Toba
            Panie. Swiatlosc Wiekuista = laserowe oslepianie.

            > Jerzy: Nie zgodzę się z twoim osądem. Dam ci przykład. Chyba w ub. roku
            leciał
            > w TV program o ojcu, który aby ratować swojego syna, oddał mu swoją nerkę.
            Czy
            > był masochistą, że dobrowolnie poddał się cierpieniu operacji?

            Jerzy, odwracajac sytuacje uzywasz niegodnej argumentacji.

            > Czyn Jezusa też był aktem miłości, wobec całej ludzkości, wobec mnie i
            ciebie,

            Jezus znal sile propagandowa meczennictwa. Przy owczesnej sredniej dlugosci
            zycia byl to "rzut na tasme". Nie zmniejsza to mojego podziwu dla Niego.

            Pozdrawiam
          • _agnostyk Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. 18.11.02, 19:11
            Ag: ...Ale zadawanie cierpienia i pokorne jego odbieranie
            zaspokaja potrzeby sadystow i masochistow.
            Jerzy: Nie zgodzę się z twoim osądem. Dam ci przykład. Chyba w ub. roku leciał
            w TV program o ojcu, który aby ratować swojego syna, oddał mu swoją nerkę. Czy
            był masochistą, że dobrowolnie poddał się cierpieniu operacji?
            Pan Jezus poddał się dobrowolnie cierpieniom krzyża, aby dać nam szansę
            wiecznego ratunku.

            Ag: Zgodnie z Biblia choroby i cierpienia Bog zeslal na ludzkosc jako kare za
            nasze ciekastwo poznania "dobra" i "zla". Ojciec oddal nerke nie po to by
            zaspokoic zadnego cierpien ludzkich Jahwy ale by ocalic zycie syna. To nie bylo
            dobrowolne poddanie sie cierpieniom. To byl tragiczny wybor miedzy smiercia
            syna a cierpieniem. Gdyby byla inna metoda uratowania jego dziecka to napewno
            by sie nie poswiecal. Czy chcesz powiedziec, ze Jezus MUSIAL cierpiec na
            krzyzu ? A to dlaczego i po co? Po to by odkupic nasze "grzechy"? Od kogo ? Co
            by bylo gdyby po prostu posluchal sie kuszenia Szatana i wybral zyciowe
            rozrywki zamiast meki? Wkurzyl by tym swojego "tatusia" i nic wiecej.
            • Gość: Kagan Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 19.11.02, 09:03
              agnostyk napisał: ...Ale zadawanie cierpienia i pokorne jego odbieranie
              zaspokaja potrzeby sadystow i masochistow.
              Jerzy: Nie zgodzę się z twoim osądem. Dam ci przykład. Chyba w ub. roku leciał
              w TV program o ojcu, który aby ratować swojego syna, oddał mu swoją nerkę. Czy
              był masochistą, że dobrowolnie poddał się cierpieniu operacji?
              Pan Jezus poddał się dobrowolnie cierpieniom krzyża, aby dać nam szansę
              wiecznego ratunku.

              Ag: Zgodnie z Biblia choroby i cierpienia Bog zeslal na ludzkosc jako kare za
              nasze ciekastwo poznania "dobra" i "zla". Ojciec oddal nerke nie po to by
              zaspokoic zadnego cierpien ludzkich Jahwy ale by ocalic zycie syna. To nie bylo
              dobrowolne poddanie sie cierpieniom. To byl tragiczny wybor miedzy smiercia
              syna a cierpieniem. Gdyby byla inna metoda uratowania jego dziecka to napewno
              by sie nie poswiecal. Czy chcesz powiedziec, ze Jezus MUSIAL cierpiec na
              krzyzu ? A to dlaczego i po co? Po to by odkupic nasze "grzechy"? Od kogo ? Co
              by bylo gdyby po prostu posluchal sie kuszenia Szatana i wybral zyciowe
              rozrywki zamiast meki? Wkurzyl by tym swojego "tatusia" i nic wiecej.
              K: Co ciekawsze, to Jeszu byl jednoczesnie swym wlasnym tatusiem
              (klasyczny przypadek kazirodztwa)... :(


          • katarynka0 Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. 20.11.02, 02:24
            Ludzie ktorzy przezyli wojne potrafili sie podniesc odbudowac swoje zycie
            materialne i moralne. Dzis nowe pokolenie ma wszystko podane na tacy i nie
            potrafi znalesc moralnego kierunku. Kara Boza jest koniecznoscia dla wielu
            ludzi po to by znalezli droge ku zbawieniu.

            Nie mozna czytac Starego Testamentu bez wyjasnienia jakie dal Pan Jezus w
            Ewangielii. Po to on przyszedl by nam wyjasnic to co niektorym wydaje sie tak
            skomplikowane.
            • rycho7 Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. cd. 20.11.02, 14:22
              katarynka0 napisał:

              > Nie mozna czytac Starego Testamentu bez wyjasnienia jakie dal Pan Jezus w
              > Ewangielii. Po to on przyszedl by nam wyjasnic to co niektorym wydaje sie tak
              > skomplikowane.

              Zdanie godne poparcia z jednym drobnym uzupelnieniem. Ewangielie nie zostaly
              napisane przez Jezusa. Pisali je ludzie 40-100 lat po smierci Jezusa. Gdyby
              Jezus chcial tak bardzo zmienic interpretacje ST to powinien sam napisac swoje
              przeslanie. Mozna domniemac, ze nie zrobil tego bo w znacznej mierze opieral
              sie na spusciznie Essenczykow. Wszystko bylo spisane wczesniej. Byc moze chcial
              osobistym przykladem oddzialywac na ludzi biednych i skrzywdzonych, a wiec
              niepismiennych. Moze tez nie potrafil pisac - co jak na Wszechmogacego Boga
              byloby co nieco kompromitujace. To sprawia, ze nowe sprawy niektorym wydaja sie
              tak skomplikowane.

              Pozdrawiam
        • rycho7 Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. 17.11.02, 16:49
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Tak, odrzucam ateistyczny dogmat, ze w ewolucji nie ma celu.

          Rycho: Jako osoba wierzaca nie masz innego wyjscia. Musisz odrzucic i fakt
          nazwac dogmatem. Ale to tylko zabieg kosmetyczny.

          > Jerzy: Chyba nie wyraziłem się dostatecznie jasno w tej analogii. Dwa
          skrzydła
          > samolotu, to nie dobro i zło, ale miłość Boża i sprawiedliwość Boża.

          Jedynie do Jezusa mozna odniesc milosc. Wyslowiona przez niego sprawiedliwosc
          byla mocno nieswierzej daty. Czlowiek Jezus mial jednak prawo byc omylny i
          teraz wyrazalby sie zupelnie wspolczesnie.

          > Miłość chce pomagać i ratować, sprawiedliwość domaga się kary za popełnione
          > winy.

          Wina nie jest przestepstwem bo nie opiera sie na prawie lecz na boskim widzi mi
          sie.

          > Problem ten został rozwiązany w Jezusie – on grzechu nie popełnił i
          > nie
          > podlegał karze za grzechy.

          Wiec czemu nie ukamionowal nierzadnicy? Popelnil powazne spoleczne naduzycie.
          Wzywal aby pierwszy rzucil kamieniem kto bez grzechu. Oklamal wszystkich
          obecnych. Dal falszywe swiadectwo. Popelnil grzech.

          > Ci, którzy zaakceptowali Boże rozwiązanie –
          > zastępczą śmierć Jezusa za nasze grzechy, zostają przez Boga ułaskawieni i
          nie
          > podlegają Bożemu sądowi.

          Ja nie zaakceptowalem tej niegodziwosci. Poniewaz moja dusza sie nie urodzila
          wiec mam nadzieje, ze nie podlegam "Bożemu sądowi" sadysty Merenptaha-Jahwe.

          > Bóg, jako sędzia sprawiedliwy, mimo sympatii do ludzi, ukarze tych, którzy
          > odrzucili jego ofertę ułaskawienia.

          Oby kara nie polegala na zanudzeniu przez wiecznosc w Niebie.

          > Chrześcijanin wie, że śmierć nie jest kresem istnienia, ale przejściem do
          Bożej
          > obecności. Ludzie, którzy tego nie wiedzą, nie mają dostępu do źródła
          > pocieszenia – do tego, co daje nam Bóg.

          Czasami udaje sie to wykorzystac lekarzom partaczom.

          Pozdrawiam
      • rycho7 Re: Jerzy: Biblia mowi sama za siebie. 17.11.02, 14:22
        _agnostyk napisał:

        > Alegoryczne opisy Biblijne
        > otwieraja jednak ogromne obszary tematyczne zmuszajac nas do krytycznych
        > obserwacji.

        Zgoda, Biblia jest chyba najstarsza zachowana ksiega ludzkosci. Oparta jest
        ponaddto na 4000 lat tradycji ustnej. Prawdziwy zdroj - krynica pradawnych
        ludzkich przemyslen. Baza wszelkiej filozofii. Jednak troche przestarzala po
        3200 latach.

        > Nie lubisz slowa "ewolucja" i wolisz uzywac terminu "stworzenie". Ale jak bys
        > ten proces zwal to trwal on miliardy lat. Obserwujac pragnienie mojego
        > niemowlaka do samodzielnego stawiania pierwszych krokow, widzialem jak wiele
        > nabil sobie guzow. Dzis jest w swej klasie najlepszym sprinterem. Tak martwej
        > materii zabralo miliardy lat by dojsc do upragnionego zycia i inteligencji.
        > Tak, odrzucam ateistyczny dogmat, ze w ewolucji nie ma celu.

        Celem zycia jest zycie. Zupelnie proste. Problem w tym, ze znaczna czesc zycia
        (bakterie glebowe) nie ma rozumu i nic nie wie o celach.

        > Jerzy: aby im mówić o Bożym ratunku, że jest zbawienie i pełna nadziei
        przyszłość,
        > aby mi ktoś kiedyś nie zarzucił: wiedziałeś o tym i mi nie powiedziałeś.

        A nie boisz sie Jerzy, ze ktoś kiedyś zarzuci Ci klamstwo?

        > Ag: Masz Jerzy spoto uciechy dyskutujac z ateistami. Ze mna "agnostykiem"
        > bedziesz mial troche klopotu, bo ja nie wykluczam spirytualnego wymiaru
        > ozywionej materji. Od czasu Big Bangu uplynelo 15 miliardow lat. Pierwsze
        > mikroorganizmy pojawily sie 3 do 4 miliardy lat temu. Myslacy (udochowiony)
        > czlowiek pojawil sie na tej planecie 60 do 40 tysiecy lat temu. Ale tak na
        > prawde ludzkosc zaczela patrzec krytycznie na kwestie naszego istnienia okolo
        > 300 lat temu. Do tego czasu myslacych ludzi palono na stosach i to zarowno
        > przez katolikow jak i protestantow. Ostatnie stulecie ogromnie wzbogacilo
        nasze
        > zrozumienie wszechswiata. Ow zakazany owoc byc moze zainspirowal nas do
        > samodzielnego siegniecia po niesmiertelnosc bez "Bozego ratunku" (czy XXI
        wiek
        > rozpoczniemy budowe nowej wierzy Babel ? Zartuje). Pytanie: dlaczego ten
        > Biblijny "ojciec" jest tak przerazony naszymi wysilkami w celu poznania
        PRAWDY
        > o "dobrze", "zle" czy po prostu o naszym wszechswiecie? Jako ojciec robie
        > wszystko by zachecic moje dziecko do krytycznego poznania wiedzy o tym co nas
        > otacza. Dlatego chodzi ono na przyklad na lekcje religji. Wierze w jego
        > inteligencje i w to, ze znajdzie wlasna droge do poznania prawdy (dlatego
        > zalecam mu jedzenie roznych odmian jablek).

        Ciekaw jestem co bedzie jak zacznie jadac halucynogenne grzybki. Atedy agnostyk
        zapewne sie nawroci.

        > Jerzy: Życie na ziemi, to tylko
        > krótki okres pielgrzymki.

        Agnostyku, zwroc sie do mormonow. U nich mozna sie nawrocic przed samym Sadem
        Ostatecznym jak juz zobaczysz Boga osobiscie. Co za ulatwienie.

        > Jerzy: Czasem rozwój osobowościowy może się dokonać jedynie
        > przez doświadczenia i cierpienia.

        To jest wartosc dydaktyczna bajek dla dzieci. W czasach poprawnosci politycznej
        z bajek eliminuje sie strachy. A dzieci musza zawczasu oswoic sie z istnieniem
        zla.

        > Pan Bóg burzy nasz światopogląd, nasze poleganie na sobie, poprzez
        dopuszczenie
        > cierpień.

        Jakby nas nie bolalo to nie wiedzielibysmy, ze jestesmy chorzy, nie
        leczylibysmy sie (jak zwierzeta) i bysmy umarli. Nie bylibysmy homeostatem.

        > Napisales: "Czasem rozwoj osobowosciowy moze sie dokonac jedynie przez
        > doswiadczenia i cierpienia".

        Musi byc i marchewka i kij. Bez tego nie bedzie pelnej osobowosci.

        > Wierz mi jezeli bedzie kiedykolwiek "sad" nad moja dusza to stane tam z
        Biblia
        > otwarta na pierwszej stronie Ksiegi Hioba.

        Po aresztowaniu Cie (smierci) odbiora Ci wszystko, nie tylko sznurowadla.
        Pamiec i rozum tez Ci odbiora. Nie bedzie adwokatow poza Jezusem - jednym z
        Boskich ja. Wiec jak bedziesz sie bronil? Ta procedura bedzie poza Toba, poza
        Twoim czlowieczenstwem. Byl taki stary kawal o egzekutywie i kanibalach.
        Zbierze sie Trojca Swieta, szu, szu, szu, szu, szu, szu i czlowiek jest
        ugotowany.

        > Ale zadawanie cierpienia i pokorne jego odbieranie
        > zaspokaja potrzeby sadystow i masochistow.

        Czyli potrzeby absolutnego wladcy z czasow bez prawa i moralnosci faraona-boga
        Merenptaha-Jahwe.

        Pozdrawiam
    • Gość: vara O dolar IP: *.pl 16.11.02, 13:12
      O dolarach piszesz człowieku?
      We współczesnym świecie tylko to odróżnia teistów od ate.... Stosunek do
      jedynej siły sprawczej jaką jest forsa. Reszta jest "opium dla mas".
      A ja i tak będę psem w następnym wcieleniu.
      • Gość: Kagan Re: O dolary... IP: *.vic.bigpond.net.au 16.11.02, 14:48
        Gość portalu: vara napisał(a): O dolarach piszesz
        człowieku? We współczesnym świecie tylko to odróżnia
        teistów od ate.... Stosunek do jedynej siły sprawczej
        jaką jest forsa. Reszta jest "opium dla mas". A ja i tak
        będę psem w następnym wcieleniu.
        K: ???

    • _agnostyk Kto ma prawo mnie sadzic ? 17.11.02, 02:27
      Jerzy: Mamy podobne drogi poszukiwania. W moim przypadku, lektura Biblii
      odwiodła mnie od ateizmu i przyprowadziła do chrześcijaństwa, gdzie sednem
      wiary nie są kapłani i rytuały, ale żywa relacja z Jezusem....Słowo ewolucja
      stało się bardzo elastyczne, jak guma, stało się synonimem jakiegokolwiek
      rozwoju. Jednakże w nauce odnosi się do teorii powstania życia. Biblia nie daje
      poparcia tej teorii, choć wielu teologów próbuje powiązać opis biblijny z
      ewolucją. Nawet JP2 ogłosił, że człowiek pochodzi od małpy, ale duszę ma od
      Boga. Dlatego katolicy być może będą bronić tego poglądu, choć nie był on
      ogłoszony ex cathedra.

      Ag: O jakze my sie tu roznimy. To wlasnie ten element "tradycji" tak obrzydzany
      przez protestantow trzymal mnie dosc dlugo w KK. No bo jako kompensacje dla
      okrutnego boga ten kosciol dawal mi cala galerie naprawde porzadnych swietych,
      ktorzy mieliby sie ujac za mna. Dzis KK ze swoim pogladem na ewolucje stara
      sie przynajmniej ograniczyc jawne absurdy Biblijnego zaklamania a oferujac kult
      Maryjny daje przecietnemu wiernemu cos do czego mozna sie odniesc myslac o
      wlasnej Matce.

      Jerzy: Big Bang dowodzi, że wszechświat (materia, czas, pzrestrzeń) nie są
      wieczne. Big Bang niszczy podstawowy dogmat ateistów, jakoby materia była
      wieczna.
      Ag: Absolutnie nie. Dalem Ci przyklad plaszczaka posuwajacego sie po kuli jako
      przyklad istoty szukajacej poczatek i koniec materialnego wszechswiata.

      Jerzy: A jeśli idzie o palenie na stosie, to kopiujesz tutaj katolickie
      poglądy. KK ma na sumieniu sporo stosów, protestanci – na ich konto przypisuje
      im się Servetta w Genewie. Wrzucanie jednych i drugich do jednego worka nie
      jest sprawiedliwe, ze względu na przyczyny stosów i ich ilości po obu stronach.
      Faktem jest, że protestanci nie byli i nie są idealni. Mają swoje grzechy na
      sumieniu, ale stosami bym ich generalnie nie obarczał.

      Ag: Zbrodnie Kalwinistow sa dobrze udokumentowane. O Henryky VIII nie wspomne.

      Jerzy: ...Jeśli twemu dziecku wbiją w głowę strach przed czyśćcem, wiarę w
      obrzędy sprawowane przez kler i bezkrytyczne przyjmowanie doktryny katolickiej,
      to będzie miał wypaczony obraz Boga na całe życie. Dziecko nie ma w sobie
      źródła informacji, które pozwoli mu ocenić, co jest prawdą, a co fałszem.

      Ag: A kto je ma ? Pytanie oczywiscie retoryczne.

      Jerzy: Chyba nie wyraziłem się dostatecznie jasno w tej analogii. Dwa skrzydła
      samolotu, to nie dobro i zło, ale miłość Boża i sprawiedliwość Boża.
      Miłość chce pomagać i ratować, sprawiedliwość domaga się kary za popełnione
      winy. Problem ten został rozwiązany w Jezusie – on grzechu nie popełnił i nie
      podlegał karze za grzechy. Ci, którzy zaakceptowali Boże rozwiązanie –
      zastępczą śmierć Jezusa za nasze grzechy, zostają przez Boga ułaskawieni i nie
      podlegają Bożemu sądowi. Bóg, jako sędzia sprawiedliwy, mimo sympatii do ludzi,
      ukarze tych, którzy odrzucili jego ofertę ułaskawienia.

      Ag: Ulaskawienia za co ? Przepraszam ale zanim poddam sie sadowi oceniajacemu
      moje "winy", chce sprawdzic wiarygodnosc sedziego szczegolnie jesli chodzi o
      jego "sprawiedliwosc". Co do jego "milosci" nie mam watpliwosci. Caly Stary
      Testament jest wypelniony przykladami! Czy sadysta z dluga kronika okrucienstw
      moze mnie osadzac za przejscie na czerwonym swietle?

      Jerzy: Czasem Pan Bóg burzy nasz światopogląd, nasze poleganie na sobie,
      poprzez dopuszczenie cierpień. Znam wielu ludzi, którzy nawrócili się do Boga,
      kiedy ich życie przycisnęło. Znam też takich, którzy jeszcze bardziej zaczęli
      wymachiwać pięścią pod adresem Boga. Tacy ‘zmarnowali’ swoje cierpienie.

      Ag: A wiec sugerujesz, ze poglady na ksiage Hioba wzialem z
      literatury "antybiblijnej". A je wzialem miedzy innymi z oczow umierajacej
      przez rok mojej Matki, ktora kochalem niepomiernie, za wszystko co dla mnie
      zrobila.

      Jerzy: Współczuję. Po części rozumiem twój ból po stracie tak bliskiej osoby.
      Ja z kolei przeżywałem śmierć taty. Było to bolesne, ale moja psychika
      doznawała ulgi w oparciu o słowa z Biblii. Wiedziałem, że odchodzi do Boga –
      nie do czyśćca, ale do Boga. Psychika wielu ludzi buntuje się wobec koncepcji
      czyśćca. Tego w Biblii nie ma. Chrześcijanin wie, że śmierć nie jest kresem
      istnienia, ale przejściem do Bożej obecności. Ludzie, którzy tego nie wiedzą,
      nie mają dostępu do źródła pocieszenia – do tego, co daje nam Bóg.

      Ag: Zmieniasz temat. Czysciec szmysciec. Co to mnie obchodzi. Normalnym,
      zdrowym odruchem czlowieka bitego i poniewieranego jest odruch by odwalic
      napastnikowi z powrotem (najlepiej z nadwiazka). Ogladalem jednak kiedys
      program opisujacy roznorakie odruchy wiezniow w Oswiecimiu na okrucienstwo
      Hitlerowskich oprawcow. Okazuje sie, ze czesc ofiar zamykala sie w kompletnej
      biernosci, tlumiac calkowicie bezsensowny w tej sytuacji odruch obronny i
      przyjmujac ciosy jak zrzadzenie (SIC) boze. Taki obraz przedstawia istoty o
      kompletnie zlamanym charakterze, wyzutym kompletnie z wlasnej godnosci i
      poczucia wlasnej wartosci. Jest to byc moze reakcja obronna organizmu na
      cierpienie nie do zniesienia. W slynnej noweli George Orwella "Rok 1964" jest
      scena tortur kiedy ofiara wyznaje, ze widzi piec palcow mimo, ze kat pokazuje
      jej cztery bo wie, ze taka odpowiedz oczekuje sadysta. Kat jednak zwieksza
      tortuty twierdzac, ze wyznanie ofiary brzmi bez przekonania.

      Cytujesz (Hiob 42:5) slowa Hioba: " Tylko ze slyszenia wiedzialem o tobie, lecz
      teraz moje oko ujrzalo cie". Mysle, ze Hiob patrzac na cztery palce widzialby
      ich piec i w to wierzac. To jest portret czlowieka o zlamanym charakterze.


      • Gość: f Re: Kto ma prawo mnie sadzic ? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 17.11.02, 06:15
        Każdy biedak umysłowy nawet gdy IQ 150 jest potencjalnym samobójcą!
        Sens Twego życia jest głupszy od sensu życia np.świni!Ta cholerna świadomość
        -czy istnieje różnica między istotą myślącą a krewetkami!
        • Gość: wojbus Re: Kto ma prawo mnie sadzic ? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 17.11.02, 12:20
          Życie jest jak sen motyla , a rzeczywistośc złudzeniem wywołanym
          chwilowym niedoborem alkoholu we krwi ? Paradoksalnie jedynym jego
          sensem jast poszukiwanie tegoż .
      • rycho7 Re: Kto ma prawo mnie sadzic ? 17.11.02, 17:24
        _agnostyk napisał:

        > Ag: Ulaskawienia za co ? Przepraszam ale zanim poddam sie sadowi oceniajacemu
        > moje "winy", chce sprawdzic wiarygodnosc sedziego szczegolnie jesli chodzi o
        > jego "sprawiedliwosc". Co do jego "milosci" nie mam watpliwosci. Caly Stary
        > Testament jest wypelniony przykladami! Czy sadysta z dluga kronika
        okrucienstw
        > moze mnie osadzac za przejscie na czerwonym swietle?

        Sadownictwo zawsze znajdowalo sie w rekach terroru panstwowego. Biblia opisuje
        stan faktyczny znany tu na Ziemi. Nie masz mozliwosci wyboru sedziego. Moze to
        byc ktos z nadania prezydenckiego, Bush lub Putin naciskajacy na guzik atomowy
        lub fanatyk Al Qaidy wybierajacy cel ataku. Zawsze terror albo legalny albo
        nielegalny. Postep ludzkosci w ciagu 3200 polegal na legalizacji terroru i jego
        miarkowaniu - prawa czlowieka. Sadysta ze ST to pierwotny obraz
        ludzkiej "sprawiedliwosci". Jezus staral sie to zhumanizowac. Ale czas
        nieublaganie plynie dalej.

        > Cytujesz (Hiob 42:5) slowa Hioba: " Tylko ze slyszenia wiedzialem o tobie,
        lecz
        > teraz moje oko ujrzalo cie". Mysle, ze Hiob patrzac na cztery palce widzialby
        > ich piec i w to wierzac. To jest portret czlowieka o zlamanym charakterze.

        Z was dwoch tylko Agnostyka moge nazwac chrzescianinem. Obaj dobrze czuli bysmy
        sie u boku Jezusa.

        Pozdrawiam
        • _agnostyk Re: Kto ma prawo mnie sadzic ? 17.11.02, 18:27
          Rychu. Moj agnostycym paradoksalnie rozposciera sie do zagadnienia czy jestem
          tak na prawde agnostykiem? Dlatego czesto dolaczam " " do tego slowa. Bo coraz
          bardziej jestem przekonany, ze mam jednak uksztaltowana "wiare" - w ludzki
          rodzaj. Trafiles w sedno piszac, ze "Jezus staral sie to (boga) zhumanizowac".
          Stanowi to najwiekszy komplement dla humanizmu i dowod o naszej moralnej
          supremacji. "Bog" staje sie lepszy jak przypomina nas ludzi. Jest to jeszcze
          jeden dowod, ze stworzyla nas natura a nie bog. Wiec czy moralnie nizsza istota
          ma prawo sadzic ta moralnie wyzsza?
          Zaluje, ze w swoich bardzo ciekawych wypowiedziach wprowadzasz element
          polityczny. To sa calkiem inne sprawy, ktore na tym watku moga tylko
          eksplodowac. Agnostyczny humanista czy sceptyczny humanista moze sie roznic
          jesli chodzi o ocene wojen, pokoju czy wolnosci. Milosc do rodzaju ludzkiego
          niekoniecznie musi prowadzic do pacyfizmu.

          Dla mnie waznym jest to czy nasze inteligentne istnienie jest konsekwencja
          rozwoju (zamierzonego czy nie) materii czy tez zostalo zaszczepione materii
          przez istote jej obca. Kategorycznie sklaniam sie do tej pierwszej koncepcji.
          Dlatego widze "dobro" w humanistycznej wizji swiata a "zlo" w tym co takiej
          wizji stara sie przeszkodzic. I dlatego "niesmiertelnosc" osiagnieta naszym
          wlasnym wysilkiem w przeciwienstwie do takiej danej nam przez istote watpliwej
          reputacji nie przeraza mnie.
          • rycho7 Re: Kto ma prawo mnie sadzic ? 18.11.02, 09:40
            _agnostyk napisal:

            > Rychu. Moj agnostycym paradoksalnie rozposciera sie do zagadnienia czy jestem
            tak na prawde agnostykiem? Dlatego czesto dolaczam " " do tego slowa. Bo coraz
            bardziej jestem przekonany, ze mam jednak uksztaltowana "wiare" - w ludzki
            rodzaj.

            W tym sensie ja tez jestem osoba wierzaca - w rodzaj ludzki.

            > Trafiles w sedno piszac, ze "Jezus staral sie to (boga) zhumanizowac".
            Stanowi to najwiekszy komplement dla humanizmu i dowod o naszej moralnej
            supremacji. "Bog" staje sie lepszy jak przypomina nas ludzi.

            Ja powtarzem bez przerwy. Bog jako absolut jest jak nieskazitelny krysztal
            diamentu ogarniajacy caly wegiel kosmosu. Obok takiego Boga nie moze powstac
            zycie, dlatego Bog musi pozostac w zaswiatach. Jezus odwolywal sie do
            grzesznych z natury ludzi wydzierajacych pazurami swoj nedzny byt niedoskonalej
            naturze. Dlatego dla mnie czlowiek Jezus jest kultowa postaca i nie dziwie sie,
            ze wielu uwaza go za lepszego "Boga".

            > Jest to jeszcze jeden dowod, ze stworzyla nas natura a nie bog.

            Dowod w sensie moralnym tak.

            > Wiec czy moralnie nizsza istota ma prawo sadzic ta moralnie wyzsza?

            Dysponujac aparatem terroru bedzie sadzic niezaleznie od nizszosci moralnej. Po
            wymordowaniu mezczyzn zdobywcy przylaczali kobiety do swoich haremow.

            > Zaluje, ze w swoich bardzo ciekawych wypowiedziach wprowadzasz element
            polityczny.

            Czlowiek jako gatunek spoleczny jest z natury gatunkiem politycznym. Nie
            potrafie oddzielic religii od polityki. Tak jak nie potrafie nazwac grupy ludzi
            dazacej do wladzy inaczej niz partia polityczna. Niezaleznie pod jaka nazwa
            sami chca sie ukryc.

            > To sa calkiem inne sprawy, ktore na tym watku moga tylko eksplodowac.
            Agnostyczny humanista czy sceptyczny humanista moze sie roznic jesli chodzi o
            ocene wojen, pokoju czy wolnosci. Milosc do rodzaju ludzkiego niekoniecznie
            musi prowadzic do pacyfizmu.

            Niestety musze sie z Toba zgodzic.

            > Dla mnie waznym jest to czy nasze inteligentne istnienie jest konsekwencja
            rozwoju (zamierzonego czy nie) materii czy tez zostalo zaszczepione materii
            przez istote jej obca.

            Przyjmuje prawdziwosc pierwszego ale nie zdziwie sie gdy zostanie udowodnione
            drugie. Obca ingerencja bez dowodu to science fiction lub religia.

            > Kategorycznie sklaniam sie do tej pierwszej koncepcji. Dlatego widze "dobro"
            w humanistycznej wizji swiata a "zlo" w tym co takiej wizji stara sie
            przeszkodzic. I dlatego "niesmiertelnosc" osiagnieta naszym wlasnym wysilkiem w
            przeciwienstwie do takiej danej nam przez istote watpliwej reputacji nie
            przeraza mnie.

            Ja z kolei nie boje sie oceny mojego sumienia przez Jezusa Chrystusa. Natomiast
            zamiast Sadu Ostatecznego przed Merenptahem-Jahwe wole obrocic sie w proch.
            Przy czym generalnie preferuje nicosc nad "zyciem wiecznym". To drugie byloby
            zaprzeczeniem calej naszej ziemskiej biologii. A ja tej biologii czuje sie
            nieodlacznym skladnikiem. Niebo opisane w Apokalipsie jest mi zupelnie obce.
            Rosliny i zwierzeta nie majac duszy nie beda mogly towarzyszyc mi przez
            wiecznosc. Kluczem do tych rozwazan jest pojecie wiecznosci.

            Pozdrawiam
            • d_nutka Re: Kto ma prawo mnie sądzić ? 18.11.02, 10:57
              moze kazdy kogo skrzywdziłam?
              • rycho7 Re: Kto ma prawo mnie sądzić ? 18.11.02, 13:32
                d_nutka napisała:

                > moze kazdy kogo skrzywdziłam?

                D_nutko przedwczoraj pomyslalas o mnie niedobrze. Czuje sie skrzywdzony. Czy
                moge zastosowac wendette sprzed czasow "oko za oko"? Moze gdybym zastosowal
                chinska torture laskotania to bys jeszcze zaakceptowala. Inne represje bywaja
                niewspolmierne do Twojego poczucia "winy" (?). Zaczyna sie spirala zemsty.
                Sadzenie zwiazane jest z kara - nazywana spoleczna odplata. A jest to po prostu
                zemsta. Gdy robi to urzednik w imieniu bezosobowego panstwa to latwiej przyjac
                zemste. Szczegolnie, ze urzednika broni terror panstwowy.
                • _agnostyk Re: Kto ma prawo mnie sądzić ? 18.11.02, 23:28
                  rycho7 napisał:

                  > d_nutka napisała: moze kazdy kogo skrzywdziłam?
                  >
                  > D_nutko przedwczoraj pomyslalas o mnie niedobrze. Czuje sie skrzywdzony. Czy
                  > moge zastosowac wendette sprzed czasow "oko za oko"? Moze gdybym zastosowal
                  > chinska torture laskotania to bys jeszcze zaakceptowala. Inne represje bywaja
                  > niewspolmierne do Twojego poczucia "winy" (?). Zaczyna sie spirala zemsty.
                  > Sadzenie zwiazane jest z kara - nazywana spoleczna odplata. A jest to po prostu
                  > zemsta. Gdy robi to urzednik w imieniu bezosobowego panstwa to latwiej przyjac
                  > zemste. Szczegolnie, ze urzednika broni terror panstwowy.

                  W humanistycznym spoleczenstwie sad moze spelniac spolecznie korzystna role o ile istota jego bedzie polepszenie
                  stosunkow miedzyludzkich i prewencja ZLA. Zemsta jest kompletnie niepotrzebna w wymiarze sprawiedliwosci. Ale
                  "sprawiedliwosc", ktorej skutkiem sa wiekuiste tortuty za na przyklad niepoprawny swiatopoglad jest przykladem
                  wlasnie iscie Orwellowskiego ZLA. Masz racje Rychu system przemocy "boskiej" moze pod pozorem
                  "sprawiedliwosci" teroryzowac rodzaj ludzki i tortutowac tych ktorych charakter nie dal sie zlamac. Ale bedzie to
                  wlasnie sadystyczny teroryzm a nie sprawiedliwosc sadowa. I nie jestem pewny czy taki wlasnie system
                  "sprawiedliwosci" w koncu zatriumfuje.
                  • Gość: Kagan Re: Kto ma prawo mnie sądzić ? IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 19.11.02, 08:57
                    d_nutka napisała: moze kazdy kogo skrzywdziłam?
                    > D_nutko przedwczoraj pomyslalas o mnie niedobrze. Czuje sie skrzywdzony. Czy
                    moge zastosowac wendette sprzed czasow "oko za oko"? Moze gdybym zastosowal
                    chinska torture laskotania to bys jeszcze zaakceptowala. Inne represje bywaja
                    niewspolmierne do Twojego poczucia "winy" (?). Zaczyna sie spirala zemsty.
                    >
                    > Sadzenie zwiazane jest z kara - nazywana spoleczna odplata. A jest to po prostu
                    zemsta. Gdy robi to urzednik w imieniu bezosobowego panstwa to latwiej przyjac
                    zemste. Szczegolnie, ze urzednika broni terror panstwowy.

                    K: Dobrze powiedziane!

                    > W humanistycznym spoleczenstwie sad moze spelniac spolecznie korzystna role o ile istota jego
                    bedzie polepszenie stosunkow miedzyludzkich i prewencja ZLA. Zemsta jest kompletnie niepotrzebna w
                    wymiarze sprawiedliwosci. Ale "sprawiedliwosc", ktorej skutkiem sa wiekuiste tortuty za na przyklad
                    niepoprawny swiatopoglad jest przykladem wlasnie iscie Orwellowskiego ZLA. Masz racje Rychu
                    system
                    przemocy "boskiej" moze pod pozorem "sprawiedliwosci" teroryzowac rodzaj ludzki i tortutowac tych
                    ktorych charakter nie dal sie zlamac. Ale bedzie to wlasnie sadystyczny teroryzm a nie sprawiedliwosc
                    sadowa. I nie jestem pewny cz y taki wlasnie system "sprawiedliwosci" w koncu zatriumfuje.
                    K: NIE! Chociaz "Szatan jest Bogiem tego swiata", ale NIE jest Bogiem jedynym. Oprocz niego sa
                    bowiem
                    owi "Elokhim" ze Starego Testamentu, ci, o ktorych Jahwe vel Szatan byl tak zazdrosny!
                    Pozdr. :)
                    Kagan
    • Gość: Kagan Post numer 250! :) IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 19.11.02, 09:22
    • _agnostyk Kto ma prawo do sadzenia? 19.11.02, 18:45
      > W humanistycznym spoleczenstwie sad moze spelniac spolecznie korzystna role o
      ile istota jego
      bedzie polepszenie stosunkow miedzyludzkich i prewencja ZLA. Zemsta jest
      kompletnie niepotrzebna w
      wymiarze sprawiedliwosci. Ale "sprawiedliwosc", ktorej skutkiem sa wiekuiste
      tortuty za na przyklad
      niepoprawny swiatopoglad jest przykladem wlasnie iscie Orwellowskiego ZLA. Masz
      racje Rychu
      system
      przemocy "boskiej" moze pod pozorem "sprawiedliwosci" teroryzowac rodzaj ludzki
      i tortutowac tych
      ktorych charakter nie dal sie zlamac. Ale bedzie to wlasnie sadystyczny
      teroryzm a nie sprawiedliwosc
      sadowa. I nie jestem pewny cz y taki wlasnie system "sprawiedliwosci" w koncu
      zatriumfuje.
      Kagan: NIE! Chociaz "Szatan jest Bogiem tego swiata", ale NIE jest Bogiem
      jedynym. Oprocz niego sa bowiem owi "Elokhim" ze Starego Testamentu, ci, o
      ktorych Jahwe vel Szatan byl tak zazdrosny!

      Ag: Na razie na tym forum TO MY zabawiamy sie w sedziow. Jako moralny barometer
      naszych sadow uwzgledniamy zalozenie, ze celowe i swiadome krzywdzenie innych
      istot jest aktem przestempczym. Majac humanistyczny poglad nie proponujemy
      wiecznego terroru ale rechabilitacje winnych. Wiec ocenmy winy szatana. w raju
      skusil Ewe do poznania prawdy o ZLE i Dobrze. Potem jako adwersarz Jahwy
      zarzucil mu to, ze przekupuje wybranych ziemian (Hiob) dajac im splendor
      zyciowy jako nagrode za to, ze sa "perfekt" (czytaj pokornym cielenciem). Na co
      Jahwa zabawil sie torturowaniem Hioba by przekonac sie, ze to ciele jest
      rowniez masochista. W koncu Szatan radzil Jezusowi by ten zamiast wisiec na
      krzyzu zyl jak czlowiek za co Szatan obiecal mu jakiejs frajdy w przyszlosci.
      Trudno mi w tym wszystkim widziec superkryminaliste. Ale jako agnostym moze sie
      myle.
      Pozdrawiam



      • Gość: Kagan Re: Kto ma prawo do sadzenia? IP: *.vic.bigpond.net.au 20.11.02, 07:36
        Kagan: Chociaz "Szatan jest Bogiem tego swiata", ale NIE jest Bogiem
        jedynym. Oprocz niego sa bowiem owi "Elokhim" ze Starego Testamentu, ci, o
        ktorych Jahwe vel Szatan byl tak zazdrosny!
        Ag: Na razie na tym forum TO MY zabawiamy sie w sedziow. Jako moralny barometer
        naszych sadow uwzgledniamy zalozenie, ze celowe i swiadome krzywdzenie innych
        istot jest aktem przestepczym. Majac humanistyczny poglad nie proponujemy
        wiecznego terroru ale rechabilitacje winnych. Wiec ocenmy winy szatana. w raju
        skusil Ewe do poznania prawdy o ZLE i Dobrze. Potem jako adwersarz Jahwy
        zarzucil mu to, ze przekupuje wybranych ziemian (Hiob) dajac im splendor
        zyciowy jako nagrode za to, ze sa "perfekt" (czytaj pokornym cielenciem). Na co
        Jahwa zabawil sie torturowaniem Hioba by przekonac sie, ze to ciele jest
        rowniez masochista. W koncu Szatan radzil Jezusowi by ten zamiast wisiec na
        krzyzu zyl jak czlowiek za co Szatan obiecal mu jakiejs frajdy w przyszlosci.
        Trudno mi w tym wszystkim widziec superkryminaliste. Ale jako agnostym moze sie
        myle.
        K: Ja zawsze mialem gleboki szacunek dla Szatana, ktory jest o wiele ciekawsza
        postacia niz sadysta Jahwe i masochista Jeszu razem wzieci...
        A: Pozdrawiam
        K: Nazwzajem! :)
        • rycho7 Kto ma prawo do sadzenia Szatana i devow 20.11.02, 07:53
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > K: Ja zawsze mialem gleboki szacunek dla Szatana, ktory jest o wiele
          ciekawsza
          > postacia niz sadysta Jahwe i masochista Jeszu razem wzieci...

          Wynika to z tego, ze Szatan jest postacia zbiorcza. On reprezentuje pluralizm
          wszystkich przebrzmialych i odrzuconych bogow. Tylko juz z tego powodu musi byc
          ciekawszy. Poszczegolne wcielenia Szatana diably maja indywidualne nazwy takie
          jak Rokita lub Baalzebub. Sa to jawne lub zakamuflowane nazwy starych bogow.
          Nic w przyrodzie nie ginie.

          Podobno slowianskie slownictwo ma odwrocone znaczenia bogow dobrych i zlych.
          Odwrocone w stosunku do iranskiego (indoeuropejskiego) oryginalu. Z jezykowego
          punktu widzenia byc moze Kagan jest blizszy prawdy niz Jerzy. Bogowie zli i
          dobrzy pomieszali sie nam jak naszym prarodzicom w Raju. I czego tu mozna byc
          pewnym? W Zaratustranizmie bogowie byli zli a diably dobre. Semicki Jahwe nie
          ma z tym nic wspolnego.

          Pozdrawiam, w imie ... ?
          • Gość: Kagan Re: Kto ma prawo do sadzenia Szatana i devow IP: *.vic.bigpond.net.au 20.11.02, 07:59
            Gość portalu: Kagan napisał(a):
            Ja zawsze mialem gleboki szacunek dla Szatana, ktory jest o wiele
            ciekawsza postacia niz sadysta Jahwe i masochista Jeszu razem wzieci...
            R: Wynika to z tego, ze Szatan jest postacia zbiorcza. On reprezentuje
            pluralizm wszystkich przebrzmialych i odrzuconych bogow. Tylko juz z tego
            powodu musi byc ciekawszy. Poszczegolne wcielenia Szatana diably maja
            indywidualne nazwy takie jak Rokita lub Baalzebub. Sa to jawne lub
            zakamuflowane nazwy starych bogow.
            K: Niewatpliwie! A rej wsrod nich wiedzie Achryman, alter ego Boga Zaraostrian,
            czyli Ahury Mazdy!

            R: Nic w przyrodzie nie ginie.
            K: Tylko zmienia czasem swego wlasciciela, jak to mawial moj nauczyciel fizyki
            z technikum... ;)

            R: Podobno slowianskie slownictwo ma odwrocone znaczenia bogow dobrych i zlych.
            Odwrocone w stosunku do iranskiego (indoeuropejskiego) oryginalu. Z jezykowego
            punktu widzenia byc moze Kagan jest blizszy prawdy niz Jerzy. Bogowie zli i
            dobrzy pomieszali sie nam jak naszym prarodzicom w Raju. I czego tu mozna byc
            pewnym? W Zaratustranizmie bogowie byli zli a diably dobre. Semicki Jahwe nie
            ma z tym nic wspolnego.
            K: Jahwe to bog azjatycki (zydowski). Jakim prawem panoszy sie on w Europie?

            R: Pozdrawiam, w imie ... ?
            K: Szatana, nie boj sie, to imie wolno ci wymowic!
            • rycho7 Re: Kto ma prawo do sadzenia Szatana i devow 20.11.02, 14:10
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > R: Pozdrawiam, w imie ... ?
              > K: Szatana, nie boj sie, to imie wolno ci wymowic!

              Ale ja nie odczuwam zadnej wiezi z Szatanem. Dla mnie jakiekolwiek uczuciowe
              znaczenie ma jedynie slowianska obrzedowosc. Jest ona wyjatkowo malo znana,
              takze mnie. Troche sie ostalo po 1000 lat zwalczania. Wiec byli to na pewno
              bardzo silni bogowie dostosowani do ludzkiej umyslowosci. Krasnoludki ostaly
              sie do teraz. Nie wiem, czy slowianie pozdrawiali sie w imie jakiegos boga
              (dlaczego tego wybranego?) totez moje zapytanie po "w imie ...".

              Chyba Kraszewski wymyslil jakies Lelum Polelum
              Czym koncze
              • Gość: Kagan Re: Kto ma prawo do sadzenia Szatana i devow IP: *.vic.bigpond.net.au 21.11.02, 09:47
                R: Pozdrawiam, w imie ... ?
                K: Szatana, nie boj sie, to imie wolno ci wymowic!
                R: Ale ja nie odczuwam zadnej wiezi z Szatanem.
                K: Tym bardziej nie boj sie tego imienia! Nie taki Szatan
                zly, jak go w kosciele katolickim (i protestanckim a
                takze w cerkwi) maluja! ;) Zapewniam cie, to jest gosc
                100 razy sympatyczniejszy od Jehowy (Boga Ojca), Jeszu
                (Syna), Ducha Sw., Miriam (Matki Boskiej) i Ojca Sw.
                (Karola W.)
                razem wzietych!

                R: Dla mnie jakiekolwiek uczuciowe znaczenie ma jedynie
                slowianska obrzedowosc. Jest ona wyjatkowo malo znana,
                takze mnie. Troche sie ostalo po 1000 lat zwalczania.
                Wiec byli to na pewno bardzo silni bogowie dostosowani do
                ludzkiej umyslowosci. Krasnoludki ostaly sie do teraz.
                K: Dzieki Sierotce Marysi i Marii Konopnickiej, a wbrew
                rabinom, ksiezom, pastorom i popom!

                R: Nie wiem, czy slowianie pozdrawiali sie w imie
                jakiegos boga (dlaczego tego wybranego?) totez moje
                zapytanie po "w imie ...".
                K: Chyba sie pozdrawiali w imie Swiatowida? Kto na tym
                forum jest znawca religii praslowianskich?

                R: Chyba Kraszewski wymyslil jakies Lelum Polelum.
                K: Czy aby na pewno to byl jakis Bog?

                R: Czym koncze
                K: Pozdr. :)
                • rycho7 Re: Kto ma prawo do sadzenia Szatana i devow 21.11.02, 09:56
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > K: Dzieki Sierotce Marysi i Marii Konopnickiej, a wbrew
                  > rabinom, ksiezom, pastorom i popom!

                  Ale Konopnicka dzialala juz we wspolczesnosci, wiec do jej czasow musialy
                  krasnoludki przezyc w ludzkich umyslach.

                  > K: Chyba sie pozdrawiali w imie Swiatowida? Kto na tym
                  > forum jest znawca religii praslowianskich?

                  Podobno znani nam slowianscy bogowie zostali wymysleni po zetknieciu z
                  chrzescianstwem. Wieleckie gontyny i zercy to nie autentyczna slowianszczyzna.
                  Znawcy slowianszczyzny rezyduja w witrynie taraka.

                  Lelum Polelum
        • d_nutka Re: Kto ma prawo do sądzenia? 20.11.02, 08:02
          ja
          dlaczego?
          a dlaczego by nie?
          tyle imion daliscie swoim bogom.
          dobrym i złym.
          idźcie z nimi wszystkimi do diabła.
          on najlepiej wie,któremu się sprzeciwił i dlaczego.
          • rycho7 Kto ma prawo do sądzenia Rokity i Boruty? 20.11.02, 14:02
            d_nutka napisała:

            > ja
            > dlaczego?
            > a dlaczego by nie?
            > tyle imion daliscie swoim bogom.
            > dobrym i złym.
            > idźcie z nimi wszystkimi do diabła.
            > on najlepiej wie,któremu się sprzeciwił i dlaczego.

            Czy polskie diably Rokita i Boruta sprzeciwialy sie komukolwiek? To slowianscy
            bogowie zostali zaatakowani i wyparci ogniem i mieczem. Zaczal Mieszko I a
            skonczylo sie po wielu wiekach. Chrzescianstwo bylo zdecydowanie obce w swiecie
            plemiennej demokracji posiadajacej tradycje ponad 6000 lat i ludowej
            obrzedowosci nie potrzebujacej wsparcia terroryzujacego kleru.

            Lelum Polelum
            • Gość: obserwator Re: Kto ma prawo do sądzenia Rokity i Boruty? IP: *.tpl.on.ca / 205.189.175.* 20.11.02, 23:19
              rycho7 napisał:

              > d_nutka napisała:
              > > ja
              > > dlaczego?
              > > a dlaczego by nie?
              > > tyle imion daliscie swoim bogom.
              > > dobrym i złym.
              > > idźcie z nimi wszystkimi do diabła.
              > > on najlepiej wie,któremu się sprzeciwił i dlaczego.
              > Czy polskie diably Rokita i Boruta sprzeciwialy sie komukolwiek? To slowianscy
              > bogowie zostali zaatakowani i wyparci ogniem i mieczem. Zaczal Mieszko I a
              > skonczylo sie po wielu wiekach. Chrzescianstwo bylo zdecydowanie obce w swiecie
              > plemiennej demokracji posiadajacej tradycje ponad 6000 lat i ludowej
              > obrzedowosci nie potrzebujacej wsparcia terroryzujacego kleru.
              > Lelum Polelum
              Wierzenia naszych przodkow polegaly bardziej na ich ludzkich obserwacjach niz narzuconym dogmacie. Wiele
              supernaturalnych zjawisk mozna bylo wyjasnic wiara w duszki czy diabelki czy bozki. Dzis kazde zjawisko
              przeczace pojeciom nauki albo sie osmiesza albo po prostu ignoruje.
              Zjawisko hipnozy trudno wyjasnic zwyklymi procesami chemicznymi, gdyz hipnotyzer nie ma zadnego kontaktu
              fizycznego z osoba hipnotyzowana. A jednak wyraznie potrafi wplywac na innego czlowieka metodami, ktore truno
              nazwac naukowymi. Czyli mamy tu do czynienia z odzialywaniem jednej psychiki na druga z pominieciem materii.
              • rycho7 Re: Kto ma prawo do sądzenia Rokity i Boruty? 21.11.02, 09:48
                Gość portalu: obserwator napisał(a):

                > Zjawisko hipnozy trudno wyjasnic zwyklymi procesami chemicznymi, gdyz
                hipnotyze
                > r nie ma zadnego kontaktu
                > fizycznego z osoba hipnotyzowana. A jednak wyraznie potrafi wplywac na innego
                c
                > zlowieka metodami, ktore truno
                > nazwac naukowymi. Czyli mamy tu do czynienia z odzialywaniem jednej psychiki
                na
                > druga z pominieciem materii.

                Prowadzac dyskusje na zasadzie wyodrebniania jednego elementu z gmachu
                wspolczesnej nauki moze sie wydawac, ze zapedza sie ateistow w kozi rog.
                Niestety hipnotyzer korzysta ze wzroku (fale swietlne i fotony) oraz z mowy
                (drgania powietrza). Nie dostrzegam w tym pominiecia materii. Jestem sklonny do
                dyskusji o niezglebionych tajnikach ludzkiej psychiki. Ale niezglebiony nie
                oznacza niemozliwy do zbadania. To, ze czegos nie rozumiemy obecnie nie
                oznacza, ze nie jest mozliwe poznanie tego w przyszlosci. Wyjatkiem jest
                transcedentny Bog, ktorego teolodzy wyeliminowali z rozwazan naukowych. Bog dla
                nauki nie istnieje jako obiekt badan. Proste jak konstrukcja cepa. Nie ma
                dowodu na nieistnienie bo nie ma potrzeby jego przeprowadzac. Transcedentny 12
                wymiar czyscca matematykow.

                Pozdrawiam
                • _agnostyk Paranormalnosc a normalnosc? 21.11.02, 21:44
                  Rycho7 napisal: "Prowadzac dyskusje na zasadzie wyodrebniania jednego elementu
                  z gmachu wspolczesnej nauki moze sie wydawac, ze zapedza sie ateistow w kozi
                  rog.
                  Niestety hipnotyzer korzysta ze wzroku (fale swietlne i fotony) oraz z mowy
                  (drgania powietrza). Nie dostrzegam w tym pominiecia materii. Jestem sklonny do
                  dyskusji o niezglebionych tajnikach ludzkiej psychiki. Ale niezglebiony nie
                  oznacza niemozliwy do zbadania. To, ze czegos nie rozumiemy obecnie nie
                  oznacza, ze nie jest mozliwe poznanie tego w przyszlosci. Wyjatkiem jest
                  transcedentny Bog, ktorego teolodzy wyeliminowali z rozwazan naukowych. Bog dla
                  nauki nie istnieje jako obiekt badan. Proste jak konstrukcja cepa. Nie ma
                  dowodu na nieistnienie bo nie ma potrzeby jego przeprowadzac. Transcedentny 12
                  wymiar czyscca matematykow."

                  Zjawisko hipnozy jest jednym z wielu, ktore pokazuja jak slabe sa zalozenia
                  zarowno teistow jak i ateistow. Hipnoza graniczy z wydarzeniami okreslanymi
                  jako paranormalne a ktorych autentycznosc ateisci po prostu kwestionuja. Z
                  drugiej strony takie zjawiska nie sa na reke teistom, gdyz wykazuja kompletny
                  brak korelacji miedzy ich teologicznymi dogmatami a nieprzewidywalna praktyka.
                  Oczywiscie ogromna wiekszosc paranormalnych wydarzen to zwykle przekrenty i ten
                  fakt wystarczy ateistom do zignorowania fenomenu. Teisci boja sie ich jak
                  diabel swieconej wody, bo jak wytlumaczyc swoim wiernym, ze osoba obdarzona
                  niezwyklymi zdolnosciami to na przyklad ... grzesznik. Kiedys takiego by
                  spalono na stosie i bylby spokoj. Teraz trzeba wolac egzorcyste.

                  Bog dla nauki nie istnieje jako obiekt badan bo odpowiada to zarowno teistom
                  jak i ateistom. Po prostu zadna stron nie chce odkrycia, ze Cesarz (bog)
                  jest "nagi" czyli istnieje ale w bardzo prymitywnej i ulomnej postaci. Ja
                  sadze, ze te wyjatkowe ale prawdziwe zjawiska sa czescia natury, ktorej
                  poznanie zajmie nam troche czasu ale w koncu obali zarowno teistyczne jak
                  ateistyczne dogmaty.
                  • Gość: Macza Re: Paranormalnosc a normalnosc? - wyjaśnienie IP: *.stenaline.com 21.11.02, 22:14
                    To różnica między Tobą a mną!
                  • Gość: Kagan Re: Paranormalnosc a normalnosc? IP: *.vic.bigpond.net.au 22.11.02, 02:29
                    Rycho7 napisal: "Prowadzac dyskusje na zasadzie wyodrebniania jednego elementu
                    z gmachu wspolczesnej nauki moze sie wydawac, ze zapedza sie ateistow w kozi
                    rog. Niestety hipnotyzer korzysta ze wzroku (fale swietlne i fotony) oraz z
                    mowy (drgania powietrza). Nie dostrzegam w tym pominiecia materii. Jestem
                    sklonny do dyskusji o niezglebionych tajnikach ludzkiej psychiki. Ale
                    niezglebiony nie oznacza niemozliwy do zbadania. To, ze czegos nie rozumiemy
                    obecnie nie oznacza, ze nie jest mozliwe poznanie tego w przyszlosci. Wyjatkiem
                    jest transcedentny Bog, ktorego teolodzy wyeliminowali z rozwazan naukowych.
                    Bog dla nauki nie istnieje jako obiekt badan. Proste jak konstrukcja cepa. Nie
                    ma dowodu na nieistnienie bo nie ma potrzeby jego przeprowadzac. Transcedentny
                    12 wymiar czyscca matematykow."
                    K: Hipnoza to nic "ponadnaturalnego"! To jest wrecz standardowa technika
                    uzywana w terapii i diagnostyce przez psychologow klinicznych i psychiatrow.
                    Czasem pomagaja oni sobie pewnymi lekami (np. pethidine) - zalezy to od talentu
                    hipnotyznego danego hipnotyzera i podatnosci danego pacjenta na hipnoze!

                    A: Zjawisko hipnozy jest jednym z wielu, ktore pokazuja jak slabe sa zalozenia
                    zarowno teistow jak i ateistow. Hipnoza graniczy z wydarzeniami okreslanymi
                    jako paranormalne a ktorych autentycznosc ateisci po prostu kwestionuja.
                    K: Bzdura! Kwestionuja tylko nieuki, dla ktorych hipnoza graniczy z tzw.
                    "'wiedza tajemna"... :(

                    A: Z drugiej strony takie zjawiska nie sa na reke teistom, gdyz wykazuja
                    kompletny brak korelacji miedzy ich teologicznymi dogmatami a nieprzewidywalna
                    praktyka. Oczywiscie ogromna wiekszosc paranormalnych wydarzen to zwykle
                    przekrenty (SIC) i ten fakt wystarczy ateistom do zignorowania fenomenu.
                    K: 100 lat temu przekazywanie wysokiej jakosci obrazow czy glosu bez
                    posrednictwa drutu (a nawet za jego posrednictwem) byloby tez uwazane za
                    zjawisko "paranormalne"! Nie myl aktualnej niewiedzy z potencjalnymi
                    mozliwosciami nauki!

                    A: Teisci boja sie ich jak diabel swieconej wody, bo jak wytlumaczyc swoim
                    wiernym, ze osoba obdarzona niezwyklymi zdolnosciami to na przyklad ...
                    grzesznik. Kiedys takiego by spalono na stosie i bylby spokoj. Teraz trzeba
                    wolac egzorcyste.
                    K: ;)

                    A: Bog dla nauki nie istnieje jako obiekt badan bo odpowiada to zarowno teistom
                    jak i ateistom. Po prostu zadna stron nie chce odkrycia, ze Cesarz (bog)
                    jest "nagi" czyli istnieje ale w bardzo prymitywnej i ulomnej postaci. Ja
                    sadze, ze te wyjatkowe ale prawdziwe zjawiska sa czescia natury, ktorej
                    poznanie zajmie nam troche czasu ale w koncu obali zarowno teistyczne jak
                    ateistyczne dogmaty.
                    K: Bog ulomny (Ocean z "Solaris" Lema, czy tez Jeszu ben Miriam z NT albo Zeus
                    czy Jowisz z mitologii starozytnej) to NIE jest zaden "Bog", ale "bog", czyli
                    po prostu najwyzej super-czlowiek (superman)!
                    Kagan
    • Gość: Macza Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.stenaline.com 21.11.02, 22:50
      Co?
      • _agnostyk To ! 21.11.02, 23:50
        "Normalny" facet powinien zrozumiec. Jezeli nie to sa tez inne watki.
    • _agnostyk Kagan:Biblia moze jest objawiona ale prawda? 22.11.02, 16:36
      Rycho7 napisal: "Prowadzac dyskusje na zasadzie wyodrebniania jednego elementu
      z gmachu wspolczesnej nauki moze sie wydawac, ze zapedza sie ateistow w kozi
      rog. Niestety hipnotyzer korzysta ze wzroku (fale swietlne i fotony) oraz z
      mowy (drgania powietrza). Nie dostrzegam w tym pominiecia materii. Jestem
      sklonny do dyskusji o niezglebionych tajnikach ludzkiej psychiki. Ale
      niezglebiony nie oznacza niemozliwy do zbadania. To, ze czegos nie rozumiemy
      obecnie nie oznacza, ze nie jest mozliwe poznanie tego w przyszlosci. Wyjatkiem
      jest transcedentny Bog, ktorego teolodzy wyeliminowali z rozwazan naukowych.
      Bog dla nauki nie istnieje jako obiekt badan. Proste jak konstrukcja cepa. Nie
      ma dowodu na nieistnienie bo nie ma potrzeby jego przeprowadzac. Transcedentny
      12 wymiar czyscca matematykow."
      K: Hipnoza to nic "ponadnaturalnego"! To jest wrecz standardowa technika
      uzywana w terapii i diagnostyce przez psychologow klinicznych i psychiatrow.
      Czasem pomagaja oni sobie pewnymi lekami (np. pethidine) - zalezy to od talentu
      hipnotyznego danego hipnotyzera i podatnosci danego pacjenta na hipnoze!

      AG: Mnie interesuje wyjasnienie naukowe tego fenomenu jakim jest hipnoza.
      Wspominasz o "talencie" hipnotyzera. Takie zdolnosci dotycza bardziej
      psychicznych niz fizycznych atrybutow tego czlowieka. Ale wlasciwie
      potwierdziles moja teorie, ze psychika - vel "dusza" jest elementem natury a
      wiec moze byc wynikiem procesow ewolucji. Chcialbym wiedziec gdzie ateisci
      wyznaczaja linie graniczna miedzy zjawiskami godnymi naukowych rozwazan a
      produktami szarlatanow ?

      A: Zjawisko hipnozy jest jednym z wielu, ktore pokazuja jak slabe sa zalozenia
      zarowno teistow jak i ateistow. Hipnoza graniczy z wydarzeniami okreslanymi
      jako paranormalne a ktorych autentycznosc ateisci po prostu kwestionuja.
      K: Bzdura! Kwestionuja tylko nieuki, dla ktorych hipnoza graniczy z tzw.
      "'wiedza tajemna"... :(
      Ag: Chcialby sie dowiedziec o bardziej naukowym (empirycznym) wyjasnieniu
      hipnozy ? Nie zadam odpowiedzi, tylko wskazuwek.

      A: Z drugiej strony takie zjawiska nie sa na reke teistom, gdyz wykazuja
      kompletny brak korelacji miedzy ich teologicznymi dogmatami a nieprzewidywalna
      praktyka. Oczywiscie ogromna wiekszosc paranormalnych wydarzen to zwykle
      przekrenty (SIC) i ten fakt wystarczy ateistom do zignorowania fenomenu.
      K: 100 lat temu przekazywanie wysokiej jakosci obrazow czy glosu bez
      posrednictwa drutu (a nawet za jego posrednictwem) byloby tez uwazane za
      zjawisko "paranormalne"! Nie myl aktualnej niewiedzy z potencjalnymi
      mozliwosciami nauki!
      Ag: Ale ja nie myle ! Caly czas podkreslam, ze przed nami rozposciera sie ocean
      informacji wlaczajac naukowe wyjasnienia wielu zjawisk "paranormalnych".
      Bazujac jednak na zrodlach naukowych i teologicznych warto sobie pospekulowac
      nad prawdopodobnym CELEM ewolucji. Sa nasze wartosci spirytualne (o ile
      istnieja) efektem ewolucji czy byly nam dane przez istote watpliwej reputacji,
      ktora dmuchnela je nam w nozdza.

      A: Bog dla nauki nie istnieje jako obiekt badan bo odpowiada to zarowno teistom
      jak i ateistom. Po prostu zadna stron nie chce odkrycia, ze Cesarz (bog)
      jest "nagi" czyli istnieje ale w bardzo prymitywnej i ulomnej postaci. Ja
      sadze, ze te wyjatkowe ale prawdziwe zjawiska sa czescia natury, ktorej
      poznanie zajmie nam troche czasu ale w koncu obali zarowno teistyczne jak
      ateistyczne dogmaty.
      K: Bog ulomny (Ocean z "Solaris" Lema, czy tez Jeszu ben Miriam z NT albo Zeus
      czy Jowisz z mitologii starozytnej) to NIE jest zaden "Bog", ale "bog", czyli
      po prostu najwyzej super-czlowiek (superman)!
      Ag: Zgoda. Ale "Solaris" sam autor okreslil jako fikcyjna nowele. Biblia
      pretenduje do dziela "objawionej prawdy". Jezeli to jest "autobiografia" to
      wbrew zamiarom nie swiadczy specjalnie pozytywnie o autorze. A wiec jak
      wiekszosc autobiografii jest to dzielo stronnicze i zakladajac jej autentyzm
      nalezy czytac ja miedzy wierszami.

      Pozdrowienia
      Agnostyk

      • jerzy44 Re: Kagan:Biblia moze jest objawiona ale prawda? 23.11.02, 02:48
        Rycho7 napisal: "Prowadzac dyskusje na zasadzie wyodrebniania jednego elementu
        z gmachu wspolczesnej nauki moze sie wydawac, ze zapedza sie ateistow w kozi
        rog. Niestety hipnotyzer korzysta ze wzroku (fale swietlne i fotony) oraz z
        mowy (drgania powietrza). Nie dostrzegam w tym pominiecia materii. Jestem
        sklonny do dyskusji o niezglebionych tajnikach ludzkiej psychiki. Ale
        niezglebiony nie oznacza niemozliwy do zbadania. To, ze czegos nie rozumiemy
        obecnie nie oznacza, ze nie jest mozliwe poznanie tego w przyszlosci. Wyjatkiem
        jest transcedentny Bog, ktorego teolodzy wyeliminowali z rozwazan naukowych.
        Bog dla nauki nie istnieje jako obiekt badan. Proste jak konstrukcja cepa. Nie
        ma dowodu na nieistnienie bo nie ma potrzeby jego przeprowadzac. Transcedentny
        12 wymiar czyscca matematykow."
        K: Hipnoza to nic "ponadnaturalnego"! To jest wrecz standardowa technika
        uzywana w terapii i diagnostyce przez psychologow klinicznych i psychiatrow.
        Czasem pomagaja oni sobie pewnymi lekami (np. pethidine) - zalezy to od talentu
        hipnotyznego danego hipnotyzera i podatnosci danego pacjenta na hipnoze!
        AG: Mnie interesuje wyjasnienie naukowe tego fenomenu jakim jest hipnoza.
        Wspominasz o "talencie" hipnotyzera. Takie zdolnosci dotycza bardziej
        psychicznych niz fizycznych atrybutow tego czlowieka. Ale wlasciwie
        potwierdziles moja teorie, ze psychika - vel "dusza" jest elementem natury a
        wiec moze byc wynikiem procesow ewolucji. Chcialbym wiedziec gdzie ateisci
        wyznaczaja linie graniczna miedzy zjawiskami godnymi naukowych rozwazan a
        produktami szarlatanow ?
        A: Zjawisko hipnozy jest jednym z wielu, ktore pokazuja jak slabe sa zalozenia
        zarowno teistow jak i ateistow. Hipnoza graniczy z wydarzeniami okreslanymi
        jako paranormalne a ktorych autentycznosc ateisci po prostu kwestionuja.
        K: Bzdura! Kwestionuja tylko nieuki, dla ktorych hipnoza graniczy z tzw.
        "'wiedza tajemna"... :(
        Ag: Chcialby sie dowiedziec o bardziej naukowym (empirycznym) wyjasnieniu
        hipnozy ? Nie zadam odpowiedzi, tylko wskazuwek.
        A: Z drugiej strony takie zjawiska nie sa na reke teistom, gdyz wykazuja
        kompletny brak korelacji miedzy ich teologicznymi dogmatami a nieprzewidywalna
        praktyka. Oczywiscie ogromna wiekszosc paranormalnych wydarzen to zwykle
        przekrenty (SIC) i ten fakt wystarczy ateistom do zignorowania fenomenu.
        K: 100 lat temu przekazywanie wysokiej jakosci obrazow czy glosu bez
        posrednictwa drutu (a nawet za jego posrednictwem) byloby tez uwazane za
        zjawisko "paranormalne"! Nie myl aktualnej niewiedzy z potencjalnymi
        mozliwosciami nauki!
        Ag: Ale ja nie myle ! Caly czas podkreslam, ze przed nami rozposciera sie ocean
        informacji wlaczajac naukowe wyjasnienia wielu zjawisk "paranormalnych".
        Bazujac jednak na zrodlach naukowych i teologicznych warto sobie pospekulowac
        nad prawdopodobnym CELEM ewolucji. Sa nasze wartosci spirytualne (o ile
        istnieja) efektem ewolucji czy byly nam dane przez istote watpliwej reputacji,
        ktora dmuchnela je nam w nozdza.
        A: Bog dla nauki nie istnieje jako obiekt badan bo odpowiada to zarowno teistom
        jak i ateistom. Po prostu zadna stron nie chce odkrycia, ze Cesarz (bog)
        jest "nagi" czyli istnieje ale w bardzo prymitywnej i ulomnej postaci. Ja
        sadze, ze te wyjatkowe ale prawdziwe zjawiska sa czescia natury, ktorej
        poznanie zajmie nam troche czasu ale w koncu obali zarowno teistyczne jak
        ateistyczne dogmaty.
        K: Bog ulomny (Ocean z "Solaris" Lema, czy tez Jeszu ben Miriam z NT albo Zeus
        czy Jowisz z mitologii starozytnej) to NIE jest zaden "Bog", ale "bog", czyli
        po prostu najwyzej super-czlowiek (superman)!
        Ag: Zgoda. Ale "Solaris" sam autor okreslil jako fikcyjna nowele. Biblia
        pretenduje do dziela "objawionej prawdy". Jezeli to jest "autobiografia" to
        wbrew zamiarom nie swiadczy specjalnie pozytywnie o autorze. A wiec jak
        wiekszosc autobiografii jest to dzielo stronnicze i zakladajac jej autentyzm
        nalezy czytac ja miedzy wierszami.
        Jerzy: Oto moje argumenty w postaci dialogu z ateista:
        Ateista: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę dociec dlaczego.
        Jerzy: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko nadprzyrodzone!
        A: Ależ spodziewam się, że z czasem uda mi się znaleźć przyczyny...
        J: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz podstaw. Ty tylko wierzysz,
        że te przyczyny wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją
        naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny naturalne,
        opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś
        w przyszłości zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja, stojąc na
        gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo wydarzenie może mieć tylko
        przyczyny nadprzyrodzone.
        A: A ty na jakiej podstawie wierzysz w siły nadprzyrodzone?
        J: Kłósak: Proszę, dowiedź, że ich nie ma. Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie
        istnieją na przykład pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że
        nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie istnieją. Gdyby więc nawet
        nie było innych dowodów, ja, który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo,
        jak ty, który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy nie
        istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie lub
        niewierzenia. Ale na ich istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na
        razie zamilczę.
        A: Tak, masz argumenty nieodparte. Ale powiedz jeszcze co będzie, jeśli uda
        mi się wykryć, że światło zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu
        w ścianie? Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu przyczyny
        nadprzyrodzone?
        J: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci się wykazać, że przerwanie
        przewodu było przyczyną zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
        współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po drugim. Ale nigdy
        nie dowiedziesz, że jedno jest przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec
        nie wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego związku. Być może,
        Pan Bóg dał przewodom elektrycznym tajemniczą zdolność gaszenia światła w
        chwili, gdy przewód ulega przerwaniu.
        A: milczy zdruzgotany.
        Jerzy
        PS: Zaloze sie, ze nawet Kagan nie znalazlby kontrargumentu na moje powyzsze
        jakze logiczne i naukowe wywody. Chyba raz na zawsze udowodnilem wam ponad
        wszelka watpliwosc nedze i pseudonaukowosc ateizmu!




        • ateista Re: Kagan:Biblia moze jest objawiona ale prawda? 24.11.02, 05:43
          Źródło: ?Racjonalista? - Mariusz Agnosiewicz ?Wiara,
          realizm i poznanie?
          (I. Wiedza i wiara)
          www.racjonalista.pl/kk.php/s,2005

          Najczęstszą strategią ataku religijnego na światopogląd
          ateistyczny jest ten, który Leszek Kołakowski zwięźle
          ujął w felietonie "Metodologia księdza Kłósaka" (ksiądz
          ten w ten sposób zwalczał marksistowski ateizm):
          "Marksista: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę
          dociec dlaczego.
          Ks. Kłósak: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko
          nadprzyrodzone!
          Marksista: Ależ spodziewam się, że z czasem uda mi się
          znaleźć przyczyny...
          Ks. Kłósak: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie
          masz podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny
          wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją
          naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby
          przyczyny naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo
          cóż uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości
          zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja,
          stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo
          wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
          Marksista: A ty na jakiej podstawie wierzysz w siły
          nadprzyrodzone?
          Ks. Kłósak: Proszę, dowiedź, że ich nie ma. Potrafisz?
          Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład pegazy.
          Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że nikt ich
          nie widział, nie wynika logicznie, że nie istnieją. Gdyby
          więc nawet nie było innych dowodów, ja, który wierzę w
          pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie
          wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy nie istnieją,
          ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie
          lub niewierzenia. Ale na ich istnienie jest wiele ważkich
          dowodów, o których na razie zamilczę.
          Marksista: Tak, masz argumenty nieodparte. Ale powiedz
          jeszcze co będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło
          zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu w
          ścianie? Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu
          przyczyny nadprzyrodzone?
          Ks. Kłósak: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda
          ci się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną
          zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
          współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po
          drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest
          przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie
          wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego
          związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym
          tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy
          przewód ulega przerwaniu.
          Marksista: milczy zdruzgotany."

          A oto inna wersja tego sameg dialogu, tym razem między
          ATEISTĄ a TEISTĄ (ostani może być równie dobrze księdzem
          katolickim, pastorem, popem czy nawet rabinem albo
          bardziej oświeconym ajatollachem):
          "ATEISTA: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę
          dociec dlaczego.
          TEISTA: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko
          nadprzyrodzone!
          ATEISTA: Bzdury mówisz! Bowiem spodziewam się, że z
          czasem uda mi się znaleźć racjonalne przyczyny tego
          zgaśnięcia światła.
          TEISTA: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz
          podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny wykryjesz,
          ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją naukową.
          Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny
          naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż
          uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości
          zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja,
          stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo
          wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
          ATEISTA: Po pierwsze to ja, jako ateista, w nic nie
          wierzę, a tylko spodziewam się, że w przyszłości
          (nieważne jak dalekiej, ale najprawdopodobniej bardzo
          bliskiej) zostanie znaleziona racjonalna przyczyna
          zgaśnięcia światła w mym pokoju. Zaś spodziewam się
          znalezienia tej racjonalnej przyczyny na tej podstawie,
          że w przeszłości nauka znalazła racjonalne odpowiedzi na
          takie pytania jak czemu po dniu następuje noc, jaka jest
          natura pioruna, czy też co powoduje gruźlicę albo
          ostatnio AIDSa ? zauważ bowiem, że nie tak dawno temu
          uważano iż choroby to wynik grzechu, piorun to wynik
          gniewu bożego oraz uważano słońce za boga. Na koniec: na
          jakiej podstawie ty wierzysz w siły nadprzyrodzone i
          twierdzisz, ze stoisz na ?gruncie naukowym? szukając
          przyczyny praktycznie każdego zjawiska w siłach
          nadprzyrodzonych?
          TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych.
          Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład
          pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że
          nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie
          istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja,
          który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty,
          który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że
          pegazy nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe
          prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich
          istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie
          zamilczę.
          ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych ?ważkich
          dowodów?, albowiem nauka (dokładnie aerodynamika)
          dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
          konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła
          byłyby tylko niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu
          pegazy były by za ciężkie aby mogły latać. Z kolei gdyby
          pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy
          nietoperze), to połamały by się one od razu pod ciężarem
          ich ciała. Zauważ, proszę, jak wielkie skrzydła i jak
          małe ciało mają jedyne latające sssaki (nietoperze), i że
          największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd
          pegazy nigdy nie miały by szansy przetrwania, gdyż
          skrzydła to dla konia tylko niepotrzebny balast,
          przeszkadzajacy w przetrwaniu. I powiedz mi jeszcze co
          będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło zgasło
          wskutek na przykład przerwania się przewodu w ścianie?
          Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu przyczyny
          nadprzyrodzone?
          TEISTA: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci
          się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną
          zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
          współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po
          drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest
          przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie
          wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego
          związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym
          tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy
          przewód ulega przerwaniu.
          ATEISTA: Nauka nie zajmuje się wydarzeniami
          niepowtarzalnymi. Zaś gaśnięcie światła z powodu przerwy
          w obwodzie elektrycznym jest zjawiskiem, które można
          łatwo powtórzyć w laboratorium (co zesztą miało miejsce
          olbrzymią ilość razy, głownie zreszta w celach
          dydaktycznych). Dla naukowca wystarczy, że eksperyment
          polegający na przerwaniu obwodu elektrycznego
          składającego się ze źródła prądu i żarówki daje za każdym
          razem ten sam rezultat: zgaśnięcie światła. Stąd, jeśli
          po zgaśnięciu światła znajduję przerwę w obwodzie, to
          stwierdzam z prawdopodobieństwem praktycznie 100%, iż owa
          przerwa w obwodzie była przyczyną zgaśnięcia światła. A
          owego ?Pana Boga?, który rzekomo miał dać przewodom
          elektrycznym ową ?tajemniczą zdolność gaszenia światła w
          chwili, gdy przewód ulega przerwaniu?, ucinam mą
          niezawodną brzytwą Ockhama, jako byt zbyteczny,
          niepotrzebnie i bez sensu utworzony przez twój umysł, w
          momencie, gdy natrafiasz na jakiekolwiek zjawisko,
          którego natury (istoty czy też przyczyny) nie potrafisz
          sobie łatwo wytłumaczyć.?


    • jerzy44 Teraz, kiedy nie ma juz Kagana... 23.11.02, 02:44
      ... moge zaczac powazna walke z ateizmem. Oto moje argumenty w postaci
      dialogu z ateista:
      Ateista: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę dociec dlaczego.
      Jerzy: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko nadprzyrodzone!
      A: Ależ spodziewam się, że z czasem uda mi się znaleźć przyczyny...
      J: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz podstaw. Ty tylko wierzysz,
      że te przyczyny wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją
      naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny naturalne,
      opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś
      w przyszłości zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja, stojąc na
      gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo wydarzenie może mieć tylko
      przyczyny nadprzyrodzone.
      A: A ty na jakiej podstawie wierzysz w siły nadprzyrodzone?
      J: Kłósak: Proszę, dowiedź, że ich nie ma. Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie
      istnieją na przykład pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że
      nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie istnieją. Gdyby więc nawet
      nie było innych dowodów, ja, który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo,
      jak ty, który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy nie
      istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie lub
      niewierzenia. Ale na ich istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na
      razie zamilczę.
      A: Tak, masz argumenty nieodparte. Ale powiedz jeszcze co będzie, jeśli uda
      mi się wykryć, że światło zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu
      w ścianie? Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu przyczyny
      nadprzyrodzone?
      J: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci się wykazać, że przerwanie
      przewodu było przyczyną zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
      współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po drugim. Ale nigdy
      nie dowiedziesz, że jedno jest przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec
      nie wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego związku. Być może,
      Pan Bóg dał przewodom elektrycznym tajemniczą zdolność gaszenia światła w
      chwili, gdy przewód ulega przerwaniu.
      A: milczy zdruzgotany.
      Jerzy
      PS: Zaloze sie, ze nawet Kagan nie znalazlby kontrargumentu na moje powyzsze
      jakze logiczne i naukowe wywody. Chyba raz na zawsze udowodnilem wam ponad
      wszelka watpliwosc nedze i pseudonaukowosc ateizmu!



      • _agnostyk Re: Teraz, kiedy nie ma juz Kagana... 23.11.02, 04:02
        Jerzy z pelnym respektem, prosze zapal swiatlo i oswiec mnie jak Twoje
        argumenty maja sie do kwestii Biblijnego opisu stworzenia i alternatywnych
        wersji ateistow czy chocby mojej skromnej osoby agnostyka?
      • ateista Re: Teraz, kiedy nie ma juz Kagana... 23.11.02, 13:27
        Po odpowiedz Jerzykowi patrz:
        http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2005
        W skrocie:
        Sposobem udowodnienia niedorzeczności tej argumentacji
        jest nie tyle wykazanie jej formalnej błędności, gdyż tym
        sposobem nierzadko można bronić największych bzdur, lecz
        ukazanie jej materialnej absurdalności.

        1. Pierwszym nadużyciem jest ukazanie wiary jako
        przeciwieństwa wiedzy. Z braku wiedzy wynikać ma wiara.
        Np. mówisz: "Wiem, że istnieją Pigmeje, bo je widziałem;
        nie wierzę w anioły, bo żadnego nie spotkałem, ani nie
        znam nikogo kto by spotkał, a ponadto kłóci się to z
        rozumem". Na to scholastyk odpowiada ci: "Zatem wierzysz,
        że anioły nie istnieją" (sprytne, ale niedozwolone
        logicznie przestawienie negacji). Wiara wobec wiedzy jest
        innym aspektem epistemologicznego stosunku do czegoś, ale
        nie prostym przeciwieństwem, alternatywą.

        2. Najważniejszym nadużyciem jakie widzimy, jest rozmycie
        pojęcia 'wiara', poprzez rozciągnięcie jego denotacji.
        Wykoślawienie zakresu znaczeniowego pojęcia powoduje, że
        w sądach naszych wpadamy często w logiczny błąd
        ekwiwokacji [_4_], który wedle mojego Scholastyka
        znamionować miał światopogląd ateistyczny, oraz
        sprowadzamy praktyczne znaczenie takiego pojęcia ad
        absurdum.

        Tak na przykład na użytek polemiki teolog podważa
        świadectwo zmysłów i rozumu jako jedynych narzędzi
        poznawczych, mówiąc, że nie dają one pełnej wiedzy o
        rzeczywistości [_5_], gdyż niektóre jej aspekty im się
        wymykają (skąd to wie? - wierzy... i odrzuca "domniemanie
        naturalne"). Dalej konkluduje: "a zatem wierzysz w swoją
        rzeczywistość poznawaną na sposób sensualno-racjonalny;
        podobnie ja wierzę w rzeczywistość, która oprócz
        świadectwa zmysłów i rozumu opiera się na świadectwie
        Objawienia" (o sprzeczności Objawienia ze świadectwem
        rozumu przezornie nie wspomina, ani tym bardziej o
        ułomności samego Objawienia). I kończy: "widać więc, że
        obaj jesteśmy ludźmi wiary", mój Scholastyk
        dopowiedziałby: "Popularne zawołanie ateisty 'nie
        wierzę!' warte jest funta kłaków". To właśnie była
        ekwiwokacja (dwa różne znaczenia wyrazu wiara).

        Gdzie leży błąd? "Każdy światopogląd musi opierać się na
        niesprawdzalnych podstawach" - mówi scholastyk i
        wnioskuje: "Każdy więc opiera się na wierze". Jednak myli
        się tutaj ograniczoną i ułomną wiedzę (ale jednak
        wiedzę!) z wiarą. Natura nasza podała nam naturalne nasze
        domniemanie: otaczającą cię rzeczywistość poznajesz
        zmysłami i rozumem. Dlaczego? Dlatego, że tymi jedynie
        narzędziami udaje nam się zdobywać wiedzę o otaczającej
        nas rzeczywistości, która jest wiedzą praktyczną, czyli
        weryfikowalną (też w zakresie praktyki) i funkcjonalną.
        Można wprawdzie sobie wyobrazić inny rodzaj poznania, ale
        nigdy jeszcze nie udało się na jego podstawie osiągnąć
        zbliżonej choć funkcjonalności, jak w przypadku narzędzi
        sensualno-racjonalnych. Intuicja może nam pomóc w jakimś
        pojedynczym przypadku (albo może się nam tak wydawać),
        ale przecież nie uda nam się wieść życia na jej
        podstawie. Zatem to jest "domniemanie z natury", ale
        dlatego mówimy, iż jest to wiedza ułomna, gdyż ma
        charakter niejako aksjomatyczny, którego człowiek rozumny
        nie będzie podważał (z konieczności naturalnej), ale
        umysł nasz może stworzyć koncepcje alternatywne. Tak samo
        nieweryfikowalne, ale jednak bez "sankcji naturalnej"
        (np. koncepcja, że nasze poznanie powinno się opierać na
        sadze Sapkowskiego, Biblii, itd. - równie trudno jest
        udowodnić, że jednak nie istnieją budzące sympatię elfy,
        czy anioły stróże pętające się wszędzie za nami, jak i
        to, że rzeczywistością jest świadectwo naszych zmysłów;
        przecież nie powiesz, patrząc na główkę szpilki, że z
        absolutną pewnością nie tańczą na niej setki czy tysiące
        diabłów i że taka jest na pewno obiektywna rzeczywistość;
        powiesz za to: nie ma tutaj żadnych zgromadzeń
        diabelskich, bo ich nie widzę; jeśli jesteś przesadnym
        formalistą, możesz dodać: taka jest moja wiara. [_6_]
        Jednak nie musisz tego dodawać, gdyż dla swojego
        twierdzenia masz podpowiedź natury, świadectwo zmysłów i
        rozumu. Jeśli pomimo tego dodałbyś to, wówczas przyczepi
        się do ciebie jakiś scholastyk, który wprawdzie na
        uzasadnienie swego stanowiska nie ma podobnych
        argumentów, ale przyciągnie go słowo "wierzę". Otóż sobie
        pomyśli, że skoro ty wierzysz zmysłom, a on Objawieniu,
        tedy wasze stanowiska jakoś ze sobą korespondują
        epistemologicznie. Ja wierzę, ty wierzysz... Obaj
        jesteśmy fideistami...

        Istota pomieszania pojęć polega na tym, że "wiedza
        naturalna" (jak można określić sposób i treść myślenia i
        rozumienia narzucony nam przez naturę) nie ma u swych
        początków żadnego realnego aktu wiary. Stosunek do
        przedmiotu owych naturalnych domniemań w żaden sposób nie
        jest związany ze słowem 'wierzę', które występuje w
        twierdzeniu: "wierzę, że bóg istnieje". Użycie do tego
        określenia "wierzę" jest pewnym skrótem myślowym, ale by
        zwątpić w ten głos natury należy przedtem złamać
        domniemanie, czyli uwierzyć, że jest jakiś inny rodzaj
        poznania, choć nie ma na to żadnych przekonujących
        racjonalnie dowodów. Inaczej nasze "wierzę w świat..."
        jest "wiedzą naturalną". Kiedy już wpadniemy w
        najczarniejszy sceptycyzm co do niej, wówczas i tak nie
        można używać w jednym wnioskowaniu "wierzę w boga" z
        "wierzę w świat...". Oba pojęcia mają ze sobą "dokładnie
        tyle wspólnego, co egzorcyzmy z medycyną". Tymczasem
        właśnie taki, wyraźnie ekwiwokacyjny sposób rozumowania
        przedstawił Scholastyk:
        1. Wiara to przyjmowanie czegoś bez dowodu
        2. Nie potrafisz udowodnić podstaw swojego światopoglądu
        3. Wynika stąd wprost i trywialnie, że twój światopogląd
        opierasz na wierze
        4. Wierzysz w świat bez Boga
        5. Ja wierzę w świat z Bogiem
        6. Obaj jesteśmy fideistami

        Nędzę i jałowość teoretyczną, jak i praktyczną takich
        rozważań widać na pierwszy rzut oka, pomimo jednak tego
        cały tabun teologów gotów jest argumentować w ten właśnie
        sposób ("Ateista wierzy w świat bez boga", itd.).
        Frazeologia ta reprezentuje zupełną nicość jakościową,
        lecz korzystając z nauk formalnych produkuje naukowo
        brzmiące argumenty. Jest czymś doprawdy żenującym słyszeć
        naukowy żargon od kogoś kto wierzy w plejady anielskie i
        resztę teologicznych baśni, lecz oni "lubią chełpić się
        swoją naukowością i nieprzejednaniem wobec wszelkiego
        irracjonalizmu; proces demaskatorski może w zasadzie
        poprzestać na ukazaniu irracjonalnych, fideistycznych
        treści ukrytych pod pseudonaukowym kostiumem, a to
        przeciwstawienie wykwintnej fasady i spróchniałego
        wnętrza wystarczająco obnaża istotny sens takich systemów
        (...) pojawiają się zrozumiałe wątpliwości, skoro stajemy
        w obliczu doktryny... której fundamentalne dzieła trudnią
        się szczegółowym omawianiem dziewięciostopniowej
        hierarchii aniołów, podają wiadomości dotyczące udziału
        diabła w sztukach czarnoksięskich oraz informują
        drobiazgowo o wieku i płci ludzi zmartwychwstałych na
        sądzie ostatecznym i o duchach poruszających ciała
        niebieskie" (L. Kołakowski)

        4. Konsekwencją punktu 3. jest sprowadzenie pojęcia
        'wierzę' ad absurdum. Absurd objawia się w tym, że
        zrównany zostaje sąd: "wierzę, że aniołów nie ma", z
        sądem: "wierzę, że anioły istnieją", jako po prostu dwa
        rodzaje wiary. "Wiara" ateisty "w świat", zrównana
        została z wiarą teisty w boga. Ateista nie tyle wierzy,
        co nie do końca może mieć pewność, a teista na tej
        podstawie przyrównuje do tego swoje fantazje o
        zaświatach. "Wiara w ukryte moce jest tak samo absurdalna
        i zabobonna jak wiara, że słownik kryje w sobie mnóstwo
        niewidzialnych słów, które jakimś sposobem wpływają na
        znaczenia i użycie słów widzialnych" (Don Cupitt)

        Wygląda to tak: nie mamy danych empirycznych na temat
        bytu. W byt ten wierzy ktoś, a drugi wierzy, że bytu nie
        ma - to nie są wiary równoważne, gdyż wiara drugiego
        wprawdzie nie ma potwierdzenia ostatecznego, ale przecież
        jakieś ma. Nie można się o czymś przekonać, wiec pewnie
        nie ma tego. Moje przekonanie nie jest wiarą, a już na
        pewno nie jest wiarą którą możn
        • ateista Re: Teraz, kiedy nie ma juz Kagana... CD 23.11.02, 13:30
          Wygląda to tak: nie mamy danych empirycznych na temat
          bytu. W byt ten wierzy ktoś, a drugi wierzy, że bytu nie
          ma - to nie są wiary równoważne, gdyż wiara drugiego
          wprawdzie nie ma potwierdzenia ostatecznego, ale przecież
          jakieś ma. Nie można się o czymś przekonać, wiec pewnie
          nie ma tego. Moje przekonanie nie jest wiarą, a już na
          pewno nie jest wiarą którą można zrównać z przekonaniem
          tego co wierzy, że to jest. Mówimy o rzeczywistości z
          bogiem: badam rzeczywistość "nie widać" boga. Mówimy o
          rzeczywistości bez boga: badam rzeczywistość i boga nie
          ma. Czy da się racjonalnie zrównać te postawy? Stanowisko
          pierwszego nie uzyskało absolutnego potwierdzenia,
          stanowisko drugie - nie ma potwierdzenia jakiegokolwiek,
          trwa tylko z racji braku absolutnego zaprzeczenia.
          Równowaga teoriopoznawcza miałaby miejsce wtedy gdyby
          dwie osoby opowiadały się za dwoma różnymi
          nieempirycznymi bytami, albo między dwoma osobami, które
          opowiadałyby się przeciw takim rożnym bytom. Równowaga
          więc jest między wiarą w nieistnienie Kryszny i wiarą w
          nieistnienie Jahwe. Tak samo można się zgodzić na
          równowagę teoriopoznawczą w przypadku podzielania wiary w
          dwóch tych bohaterów świętych ksiąg. Między teistą i
          ateistą nie ma równowagi teoriopoznawczej wobec boga,
          lecz niemożliwość ostatecznego potwierdzenia sądów, a
          jest to coś innego niż równowaga.

          O tej kwestii Kołakowski wspominał w eseju "Nauka przed
          sądem Ciemnogrodu": "Filozofia kościelna nader często
          korzysta z tej właśnie argumentacji: kto dowiedzie, że
          boga nie ma. Jest to rzeczywiście pytanie zabójcze dla
          ateisty. W istocie: kto dowiedzie, że nad głową księdza
          Wettera nie unosi się milion szatanów, kto dowiedzie, że
          w jego głowie, nie żyje tuzin niewidzialnych i
          nieprzestrzennych duchów, kto dowiedzie, że nie ma
          krasnoludków, kto dowiedzie, że nie istnieje we
          wszechświecie takie ciało niebieskie, gdzie żyją gryfy,
          chimery i centaury, kto mógłby dowieść, że nie ma bytów
          absolutnie niepoznawalnych? I nie znajdzie się mąż taki,
          który dowiódłby tej rzeczy, albowiem mógłby dowieść
          jedynie własnego nieuctwa. Nie można oczywiście na serio,
          poza murami klasztorów, spierać się o istnienie i
          nieistnienie obiektów nieprzestrzennych i pozaczasowych i
          nauka od dawna nie troszczy się o nie."

          4. Idąc dalej zauważamy, że praktycznie unicestwione
          zostało pojęcie 'wiedza'. Czyż nie da się w ten sposób -
          tj. teoretycznych spekulacji formalistycznych -
          udowodnić, że dosłownie wszystko jest wiarą? Oczywiście,
          da się. Jaką masz pewność, że masz pięć palców? A może to
          tylko złudzenie optyczne, zafałszowanie ułomnych zmysłów
          i rozumu? [_7_] Może to matrix? Zatem wierzysz, że masz
          pięć palców! Wierzysz, że w tej chwili czytasz ten tekst,
          a naprawdę przebywasz w oślizłym kokonie, w którym
          pobudzane zostają odpowiednie twoje sensory tworzące
          złudę rzeczywistości. Jak widać w ten sposób można
          uprawdopodobnić nie jedno głupie bajanie teologiczne. Za
          pomocą scholastycznych wywodów można dać wiarę nie tylko
          w Boga, ale i w Lucyfera, gryfy, jednorożce i cały zastęp
          mitologiczno-religijnych pseudobytów.

          5. Filozoficzny środek zaradczy na tego typu sofistykę
          podał franciszkanin Wilhelm Ockham, który zajmował się
          krytyką wiedzy, dochodząc do wniosku, że znaczna jej
          część to pseudowiedza [_8_]. Ockham uderzył w gmach
          scholastyki, obnażył teologię racjonalną, uczył "ekonomii
          myślenia" - nie mnożyć bytów ponad potrzebę. Katolicy
          mają jednak to szczęście, że kościół system Ockhama (jak
          i jego samego) wyklął w imię Pańskie, a zatem ich on nie
          dotyczy i na gruncie katolickim prawdą nie jest. Szybko
          się okazało, że "brzytwa Ockhama" nie mogła być użyta na
          pseudobytach teologicznych, gdyż na owe była (i jest)
          wielka potrzeba: aby prowadzić lud do Boga, kościół
          potrzebuje Boga.

          Teraz mamy odpowiedź na dwa pierwsze punkty: stojąc na
          gruncie rozumu nie powiemy, że wierzymy, iż boga nie ma,
          lecz istnienia boga nie przyjmujemy, "brzytwa Ockhama"
          trzebi byty inflacyjne, które mogą być przyjmowane
          wyłącznie na gruncie myślenia subiektywistycznego.
          "Wystarczy, że wiemy, iż nikt nie potrafił wskazać
          żadnego naukowego argumentu, przemawiającego za ich
          istnieniem (...) naukowcy tym się różnią od bajkopisarzy,
          że przyjmują tylko to co jest uzasadnione, nie
          interesując się tym, co może stworzyć bogata fantazja, i
          nie tracą czasu na dowodzenie, że jej wytwory są urojone.
          Uczeni mogą najwyżej okazać, że fantaści nie potrafią
          wylegitymować się żadnym uzasadnieniem, nie potrzebują
          zaś okazywać fałszywości ich rojeń" (Kołakowski)

          Reszta na www.racjonalista.pl/kk.php/s,2005
          • ateista Odpowiedz Jerzemu (w skrocie) 23.11.02, 13:42
            W skrocie argumentacja Jerzego sprowadza sie do:
            1. Wiara to przyjmowanie czegoś bez dowodu
            2. Nie potrafisz udowodnić podstaw swojego światopoglądu
            3. Wynika stąd wprost i trywialnie, że twój światopogląd
            opierasz na wierze
            4. Wierzysz w świat bez Boga
            5. Ja wierzę w świat z Bogiem
            6. Obaj jesteśmy fideistami
            Jednakze:
            1. Wiara to rzeczywiscie przyjmowanie czegos bez dowodu,
            czyli z definicji przeciwienstwo nauki, ktora wszedzie
            domaga sie dowodow.
            2. Nie jest prawda, ze ateista czy agnostyk nie potrafi
            udowodnić podstaw swojego światopoglądu. Ow
            racjonalistyczny światopogląd opiera sie bowiem na
            podstawach empirycznych, czyli na aktualnym stanie nauki.
            Jako taki ulega on oczywiscie zmianom, w kontrascie do
            światopoglądu opartego na religii, ktory jest niezmienny
            (praktycznie zastygly 2 tysiace lat temu).
            3. Stad tylko religianci swoj światopogląd opieraja na
            wierze. Ateisci i agnostycy opieraja go na podstawach
            naukowych (empirycznych) - oni w nic nie wierza, tylko
            domagaja sie wszedzie dowodow, zgodnie z naukowa
            metodologia, ktora lezy u podstaw ich światopoglądu.
            4. Stad ateisci i agnostycy nie wieraz w nic, w tym tez
            nie wierza w świat bez Boga, ale ucinaja owego Boga, jako
            byt zbyteczny, brzytwa Occama!
            5. Prawda jest zas, ze religianci wierza w świat z Bogiem .
            6. Stad tylko religianci sa fideistami.
            CNU
            Ateista
            • ateista Pelna odpowiedz Jerzemu 24.11.02, 05:38
              Źródło: ?Racjonalista? - Mariusz Agnosiewicz ?Wiara,
              realizm i poznanie? (I. Wiedza i wiara)
              www.racjonalista.pl/kk.php/s,2005
              Najczęstszą strategią ataku religijnego na światopogląd
              ateistyczny jest ten, który Leszek Kołakowski zwięźle
              ujął w felietonie "Metodologia księdza Kłósaka" (ksiądz
              ten w ten sposób zwalczał marksistowski ateizm):
              "Marksista: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę
              dociec dlaczego.
              Ks. Kłósak: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko
              nadprzyrodzone!
              Marksista: Ależ spodziewam się, że z czasem uda mi się
              znaleźć przyczyny...
              Ks. Kłósak: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie
              masz podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny
              wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją
              naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby
              przyczyny naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo
              cóż uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości
              zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja,
              stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo
              wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
              Marksista: A ty na jakiej podstawie wierzysz w siły
              nadprzyrodzone?
              Ks. Kłósak: Proszę, dowiedź, że ich nie ma. Potrafisz?
              Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład pegazy.
              Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że nikt ich
              nie widział, nie wynika logicznie, że nie istnieją. Gdyby
              więc nawet nie było innych dowodów, ja, który wierzę w
              pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie
              wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy nie istnieją,
              ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie
              lub niewierzenia. Ale na ich istnienie jest wiele ważkich
              dowodów, o których na razie zamilczę.
              Marksista: Tak, masz argumenty nieodparte. Ale powiedz
              jeszcze co będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło
              zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu w
              ścianie? Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu
              przyczyny nadprzyrodzone?
              Ks. Kłósak: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda
              ci się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną
              zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
              współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po
              drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest
              przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie
              wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego
              związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym
              tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy
              przewód ulega przerwaniu.
              Marksista: milczy zdruzgotany."

              A oto inna wersja tego sameg dialogu, tym razem między
              ATEISTĄ a TEISTĄ (ostani może być równie dobrze księdzem
              katolickim, pastorem, popem czy nawet rabinem albo
              bardziej oświeconym ajatollachem):
              "ATEISTA: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę
              dociec dlaczego.
              TEISTA: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko
              nadprzyrodzone!
              ATEISTA: Bzdury mówisz! Bowiem spodziewam się, że z
              czasem uda mi się znaleźć racjonalne przyczyny tego
              zgaśnięcia światła.
              TEISTA: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz
              podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny wykryjesz,
              ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją naukową.
              Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny
              naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż
              uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości
              zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja,
              stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo
              wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
              ATEISTA: Po pierwsze to ja, jako ateista, w nic nie
              wierzę, a tylko spodziewam się, że w przyszłości
              (nieważne jak dalekiej, ale najprawdopodobniej bardzo
              bliskiej) zostanie znaleziona racjonalna przyczyna
              zgaśnięcia światła w mym pokoju. Zaś spodziewam się
              znalezienia tej racjonalnej przyczyny na tej podstawie,
              że w przeszłości nauka znalazła racjonalne odpowiedzi na
              takie pytania jak czemu po dniu następuje noc, jaka jest
              natura pioruna, czy też co powoduje gruźlicę albo
              ostatnio AIDSa ? zauważ bowiem, że nie tak dawno temu
              uważano iż choroby to wynik grzechu, piorun to wynik
              gniewu bożego oraz uważano słońce za boga. Na koniec: na
              jakiej podstawie ty wierzysz w siły nadprzyrodzone i
              twierdzisz, ze stoisz na ?gruncie naukowym? szukając
              przyczyny praktycznie każdego zjawiska w siłach
              nadprzyrodzonych?
              TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych.
              Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład
              pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że
              nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie
              istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja,
              który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty,
              który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że
              pegazy nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe
              prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich
              istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie
              zamilczę.
              ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych ?ważkich
              dowodów?, albowiem nauka (dokładnie aerodynamika)
              dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
              konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła
              byłyby tylko niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu
              pegazy były by za ciężkie aby mogły latać. Z kolei gdyby
              pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy
              nietoperze), to połamały by się one od razu pod ciężarem
              ich ciała. Zauważ, proszę, jak wielkie skrzydła i jak
              małe ciało mają jedyne latające sssaki (nietoperze), i że
              największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd
              pegazy nigdy nie miały by szansy przetrwania, gdyż
              skrzydła to dla konia tylko niepotrzebny balast,
              przeszkadzajacy w przetrwaniu. I powiedz mi jeszcze co
              będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło zgasło
              wskutek na przykład przerwania się przewodu w ścianie?
              Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu przyczyny
              nadprzyrodzone?
              TEISTA: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci
              się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną
              zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
              współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po
              drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest
              przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie
              wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego
              związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym
              tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy
              przewód ulega przerwaniu.
              ATEISTA: Nauka nie zajmuje się wydarzeniami
              niepowtarzalnymi. Zaś gaśnięcie światła z powodu przerwy
              w obwodzie elektrycznym jest zjawiskiem, które można
              łatwo powtórzyć w laboratorium (co zesztą miało miejsce
              olbrzymią ilość razy, głownie zreszta w celach
              dydaktycznych). Dla naukowca wystarczy, że eksperyment
              polegający na przerwaniu obwodu elektrycznego
              składającego się ze źródła prądu i żarówki daje za każdym
              razem ten sam rezultat: zgaśnięcie światła. Stąd, jeśli
              po zgaśnięciu światła znajduję przerwę w obwodzie, to
              stwierdzam z prawdopodobieństwem praktycznie 100%, iż owa
              przerwa w obwodzie była przyczyną zgaśnięcia światła. A
              owego ?Pana Boga?, który rzekomo miał dać przewodom
              elektrycznym ową ?tajemniczą zdolność gaszenia światła w
              chwili, gdy przewód ulega przerwaniu?, ucinam mą
              niezawodną brzytwą Ockhama, jako byt zbyteczny,
              niepotrzebnie i bez sensu utworzony przez twój umysł, w
              momencie, gdy natrafiasz na jakiekolwiek zjawisko,
              którego natury (istoty czy też przyczyny) nie potrafisz
              sobie łatwo wytłumaczyć.?
              • _agnostyk CzyJerzego interesuje dyskusja czy kneblowanie ust 24.11.02, 17:52
                Jerzy wzdycha z ulga widzac przeciwnika z zakneblowanymi ustami. Wolnosc
                wypowiedzi rzadzi sie dla Jerzyka regula Kalego z Pustyni i W Puszczy.
                Zwolennicy despotyzmu wszelkiej masci koncentruja swoj atak wlasnie przeciwko
                wolnosci przekazywania mysli czy idei wiedzac, ze predzej czy pozniej beda
                mogli w ten sposob kontrolowac spoleczenstwo. Konstytucje najbardziej
                despotycznych systemow wprowadzaly Orwellowska zasade kwalifikowanej "wolnosci"
                wypowiedzi, to znaczy: oczywiscie spoleczenstwo ma prawo do swobodnej
                wypowiedzi tak dlugo jak ..... i tu mozna wpisac sobie, zyczenia dyktatora,
                religijnego fanatyka, politycznie poprawnego "liberala", komunisty, faszysty
                czy Jerzyka (?).

                Uczestniczylem w wielu debatach, publicznych czy na internecie i nigdy nie
                uzywalem prawdziwych wulgaryzmow. Ale ostatnia rzecze jaka bym chcial to
                zabronic moim adwersazom ich uzywania. Jak bym mial sobie odmowic tej
                przyjemnosci kiedy zrospaczony do wscieklosci przeciwnik podnosi rece do gory i
                bluzga inwektywami. Cala radosc po mojej stronie.

                Czy wszystkie WOLNOSCI sa nieograniczone ? Gdzies, w czasach Oswiecenia
                wymyslono bardzo madra zasade, dotyczaca granic ludzkiej swobody. Wolno ci
                wymachiwac z gniewem piescia ile chcesz, tak dlugo jak ta piesc nie dotknie
                mojego nosa. Dla nas Polakow podobna maksyme Oswieceniowa stanowi powiedzenie:
                PRAWDZIWA CNOTA KRYTYK SIE NIE BOJI



                • ateista Re: CzyJerzego interesuje dyskusja czy kneblowani 25.11.02, 08:55
                  _agnostyk napisał:
                  Jerzy wzdycha z ulga widzac przeciwnika z zakneblowanymi
                  ustami. Wolnosc wypowiedzi rzadzi sie dla Jerzyka regula
                  Kalego z Pustyni i W Puszczy. Zwolennicy despotyzmu
                  wszelkiej masci koncentruja swoj atak wlasnie przeciwko
                  wolnosci przekazywania mysli czy idei wiedzac, ze predzej
                  czy pozniej beda mogli w ten sposob kontrolowac
                  spoleczenstwo. Konstytucje najbardziej despotycznych
                  systemow wprowadzaly Orwellowska zasade kwalifikowanej
                  "wolnosci" wypowiedzi, to znaczy: oczywiscie
                  spoleczenstwo ma prawo do swobodnej wypowiedzi tak dlugo
                  jak ..... i tu mozna wpisac sobie, zyczenia dyktatora,
                  religijnego fanatyka, politycznie poprawnego "liberala",
                  komunisty, faszysty czy Jerzyka (?).

                  Uczestniczylem w wielu debatach, publicznych czy na
                  internecie i nigdy nie uzywalem prawdziwych wulgaryzmow.
                  Ale ostatnia rzecze jaka bym chcial to zabronic moim
                  adwersazom ich uzywania. Jak bym mial sobie odmowic tej
                  przyjemnosci kiedy zrozpaczony do wscieklosci przeciwnik
                  podnosi rece do gory i bluzga inwektywami. Cala radosc po
                  mojej stronie.

                  Czy wszystkie WOLNOSCI sa nieograniczone ? Gdzies, w
                  czasach Oswiecenia wymyslono bardzo madra zasade,
                  dotyczaca granic ludzkiej swobody. Wolno ci wymachiwac z
                  gniewem piescia ile chcesz, tak dlugo jak ta piesc nie
                  dotknie mojego nosa. Dla nas Polakow podobna maksyme
                  Oswieceniowa stanowi powiedzenie: PRAWDZIWA CNOTA KRYTYK
                  SIE NIE BOI.

                  - Ale pamietaj, ze Jerzyk przez "cnote" rozumie tylko
                  nienaruszona blone dziewicza ("cnota" w waskim,
                  "biologicznym" znaczeniu), a nie w znaczeniu "szerokim"
                  (np. zalety charakteru). Ale coz, Jerzyk to osobnik o
                  swoistej etyce, ktora pozwala mu postepowac wedlug znanej
                  koscielno-komunistycznej zasady "cel uswieca srodki"...:(
                  Pozdr.
                  ATEISTA
              • ateista O pegazach i centaurach ;) 25.11.02, 08:49
                TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych.
                Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład
                pegazy albo centaury. Powiesz, że nikt ich nie widział.
                Ale z tego, że nikt ich nie widział, nie wynika
                logicznie, że nie istnieją. Gdyby więc nawet nie było
                innych dowodów, ja, który wierzę w pegazy i centaury, mam
                równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie wierzysz.
                Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy orz centaury nie
                istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do
                wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich istnienie
                jest wiele ważkich dowodów, o których na razie zamilczę.

                ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych ?ważkich
                dowodów?, albowiem nauka (dokładnie aerodynamika)
                dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
                konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła
                byłyby tylko niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu
                pegazy były by za ciężkie aby mogły latać. Z kolei gdyby
                pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy
                nietoperze), to połamały by się one od razu pod ciężarem
                ich ciała. Zauważ, proszę, jak wielkie skrzydła i jak
                małe ciało mają jedyne latające sssaki (nietoperze), i że
                największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd
                pegazy nigdy nie miały by szansy przetrwania, gdyż
                skrzydła to dla konia tylko niepotrzebny balast,
                przeszkadzajacy w przetrwaniu.

                I jeszcze trochę o centaurach (są to, jak wiadomo,
                mityczne istoty o glowie, torsie i rękach człowieka
                posiadające resztę ciała podobną do końskiego) Dlaczego
                więc owe centaury nie istnieja?. Przyczyna jest tu
                diametralnie różna do przyczyny, dla której nie istnieją
                pegazy (skrzydlate konie). W skrócie pegazy nie istnieją,
                bo ich skrzydła by im tylko przeszkadzały (nie jest
                fizycznie możliwe, aby tak masywne zwierzę jak koń mogło
                latać przy pomocy stosunkowo niewielkich ?ptasich?
                skrzydeł). Tak więc koniom nigdy skrzydła nie wyrosły,
                bowiem skrzydlate konie miały by znacznie mniejsze szanse
                przetrwać w darwinowskiej ?walce o byt? niż zwyczajne
                konie (czyli bez skrzydeł).

                Jeśli chodzi zaś o centaury, to istoty takie musiałyby
                rozwinąć się z koni, które, jak wiadomo, nie mają rąk.
                Załóżmy jednak, że gdzieś się pojawiły owe centaury:
                istoty inteligentne i manaulnie silne i zręczne jak
                ludzie, oraz wytrwałe, mocne w nogach i szybkie jak
                konie. Nie ma więc wątpliwości, że szybko opanowały by
                one spore terytorium, wykorzystujaą swą niewątpliwą
                przewagę na ludźmi jak i nad zwierzętami. W odróżnieniu
                od prymitywnych ludzi, centaury posiadały by boiem także
                znaczną siłe, oraz szybkość, co pozwalało by im pokonać
                większość innych zwierząt, oraz uciec przed większością
                drapieżników. Tak więc to centaury, a nie ludzie powinny
                być owym ?najwyższym gatunkiem? istot żyjących na naszej
                planecie. Jednakże wiemy zarówno z osobistego
                doświadczenia jak i z prasy, książek, telewizji,
                internetu itp., że jedynym gatunkiem istot zagrażajacych
                supremacji ludzi (homo sapiens) są tylko inni osobnicy z
                gatunku homo sapiens. Stąd możemy z praktycznie
                stuprocentową pewnością stwierdzić, że na naszej planecie
                nie ma, i najprawdopodbniej nigdy nie było owych centaurów.
                ? by Lech Keller
      • ateista Re: Teraz, kiedy nie ma juz Kagana... 24.11.02, 05:42
        Źródło: ?Racjonalista? - Mariusz Agnosiewicz ?Wiara,
        realizm i poznanie?
        (I. Wiedza i wiara)
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,2005

        Najczęstszą strategią ataku religijnego na światopogląd
        ateistyczny jest ten, który Leszek Kołakowski zwięźle
        ujął w felietonie "Metodologia księdza Kłósaka" (ksiądz
        ten w ten sposób zwalczał marksistowski ateizm):
        "Marksista: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę
        dociec dlaczego.
        Ks. Kłósak: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko
        nadprzyrodzone!
        Marksista: Ależ spodziewam się, że z czasem uda mi się
        znaleźć przyczyny...
        Ks. Kłósak: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie
        masz podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny
        wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją
        naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby
        przyczyny naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo
        cóż uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości
        zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja,
        stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo
        wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
        Marksista: A ty na jakiej podstawie wierzysz w siły
        nadprzyrodzone?
        Ks. Kłósak: Proszę, dowiedź, że ich nie ma. Potrafisz?
        Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład pegazy.
        Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że nikt ich
        nie widział, nie wynika logicznie, że nie istnieją. Gdyby
        więc nawet nie było innych dowodów, ja, który wierzę w
        pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie
        wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy nie istnieją,
        ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie
        lub niewierzenia. Ale na ich istnienie jest wiele ważkich
        dowodów, o których na razie zamilczę.
        Marksista: Tak, masz argumenty nieodparte. Ale powiedz
        jeszcze co będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło
        zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu w
        ścianie? Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu
        przyczyny nadprzyrodzone?
        Ks. Kłósak: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda
        ci się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną
        zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
        współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po
        drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest
        przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie
        wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego
        związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym
        tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy
        przewód ulega przerwaniu.
        Marksista: milczy zdruzgotany."

        A oto inna wersja tego sameg dialogu, tym razem między
        ATEISTĄ a TEISTĄ (ostani może być równie dobrze księdzem
        katolickim, pastorem, popem czy nawet rabinem albo
        bardziej oświeconym ajatollachem):
        "ATEISTA: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę
        dociec dlaczego.
        TEISTA: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko
        nadprzyrodzone!
        ATEISTA: Bzdury mówisz! Bowiem spodziewam się, że z
        czasem uda mi się znaleźć racjonalne przyczyny tego
        zgaśnięcia światła.
        TEISTA: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz
        podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny wykryjesz,
        ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją naukową.
        Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny
        naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż
        uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości
        zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja,
        stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo
        wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.
        ATEISTA: Po pierwsze to ja, jako ateista, w nic nie
        wierzę, a tylko spodziewam się, że w przyszłości
        (nieważne jak dalekiej, ale najprawdopodobniej bardzo
        bliskiej) zostanie znaleziona racjonalna przyczyna
        zgaśnięcia światła w mym pokoju. Zaś spodziewam się
        znalezienia tej racjonalnej przyczyny na tej podstawie,
        że w przeszłości nauka znalazła racjonalne odpowiedzi na
        takie pytania jak czemu po dniu następuje noc, jaka jest
        natura pioruna, czy też co powoduje gruźlicę albo
        ostatnio AIDSa ? zauważ bowiem, że nie tak dawno temu
        uważano iż choroby to wynik grzechu, piorun to wynik
        gniewu bożego oraz uważano słońce za boga. Na koniec: na
        jakiej podstawie ty wierzysz w siły nadprzyrodzone i
        twierdzisz, ze stoisz na ?gruncie naukowym? szukając
        przyczyny praktycznie każdego zjawiska w siłach
        nadprzyrodzonych?
        TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych.
        Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład
        pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że
        nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie
        istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja,
        który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty,
        który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że
        pegazy nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe
        prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich
        istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie
        zamilczę.
        ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych ?ważkich
        dowodów?, albowiem nauka (dokładnie aerodynamika)
        dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
        konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła
        byłyby tylko niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu
        pegazy były by za ciężkie aby mogły latać. Z kolei gdyby
        pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy
        nietoperze), to połamały by się one od razu pod ciężarem
        ich ciała. Zauważ, proszę, jak wielkie skrzydła i jak
        małe ciało mają jedyne latające sssaki (nietoperze), i że
        największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd
        pegazy nigdy nie miały by szansy przetrwania, gdyż
        skrzydła to dla konia tylko niepotrzebny balast,
        przeszkadzajacy w przetrwaniu. I powiedz mi jeszcze co
        będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło zgasło
        wskutek na przykład przerwania się przewodu w ścianie?
        Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu przyczyny
        nadprzyrodzone?
        TEISTA: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci
        się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną
        zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić
        współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po
        drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest
        przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie
        wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego
        związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym
        tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy
        przewód ulega przerwaniu.
        ATEISTA: Nauka nie zajmuje się wydarzeniami
        niepowtarzalnymi. Zaś gaśnięcie światła z powodu przerwy
        w obwodzie elektrycznym jest zjawiskiem, które można
        łatwo powtórzyć w laboratorium (co zesztą miało miejsce
        olbrzymią ilość razy, głownie zreszta w celach
        dydaktycznych). Dla naukowca wystarczy, że eksperyment
        polegający na przerwaniu obwodu elektrycznego
        składającego się ze źródła prądu i żarówki daje za każdym
        razem ten sam rezultat: zgaśnięcie światła. Stąd, jeśli
        po zgaśnięciu światła znajduję przerwę w obwodzie, to
        stwierdzam z prawdopodobieństwem praktycznie 100%, iż owa
        przerwa w obwodzie była przyczyną zgaśnięcia światła. A
        owego ?Pana Boga?, który rzekomo miał dać przewodom
        elektrycznym ową ?tajemniczą zdolność gaszenia światła w
        chwili, gdy przewód ulega przerwaniu?, ucinam mą
        niezawodną brzytwą Ockhama, jako byt zbyteczny,
        niepotrzebnie i bez sensu utworzony przez twój umysł, w
        momencie, gdy natrafiasz na jakiekolwiek zjawisko,
        którego natury (istoty czy też przyczyny) nie potrafisz
        sobie łatwo wytłumaczyć.?

        • _agnostyk Trzy grosze agnostyka 25.11.02, 07:02
          Trudno mi nie wsadzic przyslowiowe trzy grosze do tej dyskusji i nie
          zaproponowac alternatynej jej wersji:
          Urywek orginalnej wersji -
          TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych.
          Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład
          pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że
          nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie
          istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja,
          który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty,
          który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że
          pegazy nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe
          prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich
          istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie
          zamilczę.

          Trzy grosze Agnostyka: A co powoduje, ze TEISTA nie chce podac tak wazkich
          dowodow. I skad ten pegaz ? Czy nie lepiej bylo by podac inne, bardziej
          przekonywujace przyklady istnienia sil nadprzyrodzonych?

          ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych ?ważkich
          dowodów?, albowiem nauka (dokładnie aerodynamika)
          dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
          konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła
          byłyby tylko niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu
          pegazy były by za ciężkie aby mogły latać.
          Trzy grosze Agnostyka: alez mechanika kwantowa w odroznieniu od aerodynamiki,
          uznaje niezmierne male ale realne prawdopodobienstwo tego, ze taki pegaz uniosl
          by sie w przestworza !?
          ATEISTA: Z kolei gdyby pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy
          nietoperze), to połamały by się one od razu pod ciężarem
          ich ciała. Zauważ, proszę, jak wielkie skrzydła i jak
          małe ciało mają jedyne latające sssaki (nietoperze), i że
          największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd
          pegazy nigdy nie miały by szansy przetrwania, gdyż
          skrzydła to dla konia tylko niepotrzebny balast,
          przeszkadzajacy w przetrwaniu.
          Trzy grosze Agnostyka: Dlaczego nie poczekasz na "ważkie dowody, o których na
          razie zamilczal" TEISTA.

          Alternatywna dyskusja miedzy TEISTA (ale nie Jerzykowatym) ATEISTA a
          AGNOSTYKIEM na temat stworzenia swiata:

          ATEISTA: Obecna rzeczywistosc to wynik przypadkowych zjawisk, ktore stworzyly
          wszechswiat jaki znamy wlaczajac tez nasze istnienie. Ewolucja i jej wynik jest
          tez dzielem przypadku.
          TEISTA: Biblijny Bog stworzyl swiat, gdyz opis w Bibli etapow zmian materii od
          czasow Big Bangu w duzym przyblizeniu odpowiada dzisiejszym odkryciom naukowym.
          Ci co zapisywali slowa Boga nie mieli pojecia o tych etapach wiec przekazali
          ten opis w najlepszy sposob dla nich mozliwy w pierwszym rozdziale Biblii,
          identyfikujac poszczegolne etapy zmian w wszechswiecie z "dniami".
          AGNOSTYK: To, ze jakas istota - Jehowa o zdolnosciach okreslanych przez obecna
          ludzka wiedze jako "paranormalne", znala przebieg ewolucji przed pojawieniem
          sie inteligentnych ludzi wcale nie swiadczy, ze ta istota jest autorem tego
          procesu. Bedac swiadoma rezultatu ewolucji gatunku ludzkiego, ten Jahwe mogl
          uzyc wiedze o wszechswiecie w celu manipulowania i podporzadkowania sobie
          gatunku ludzkiego (tak jak to probowali uczynic na innym poziomie egipscy
          kaplani z Faraona Prusa). Byc moze w takich zamiarach przeszkadzaly temu Jahwe
          inne "paranormalne" istoty, ktore w Bibli sa opisane niezbyt sympatycznie, a
          ktore sugerowaly ludziom poznanie prawdy (dzieki symbolicznemu spozyciu owocu z
          drzewa madrosci). Byc moze ten proces ewolucji choc wyglada przypadkowy w skali
          mikro, ma pewna dynamike i cel w skali makroswiata.
          • d_nutka Re: Trzy grosze ze świadomosci 25.11.02, 07:29
            dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg istnieje?" jest ciągle
            aktualne.
            Czy to przypadkiem nie z ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?
            • ateista Re: Trzy grosze ze świadomosci 25.11.02, 09:02
              d_nutka napisała:
              dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg
              istnieje?" jest ciągle aktualne. Czy to przypadkiem nie z
              ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?

              - "d_nutko"! Nie ma glupich pytan; sa tylko zle
              skonstrowane pytania i glupie odpowiedzi (np. pytaniem na
              pytanie, albo poprzez atak na osobe pytajacego). A
              pytanie "czy Bóg istnieje?" jest jednym z podstawowych
              pytan filozofii, stojacym niejako u fundamentow zarowno
              ontologii (teori "istnienia" alo "bytu"), epistemologii
              (teorii poznania rzeczywistosci) i oczywiscie metafizyki
              (w zrozumieniu Arystotelesa). I oczywiscie to jest
              podstawowe pytanie teologii, bo jezeli nie ma Boga, to
              cala teologia nie ma sensu...
              Pozdr.
              • d_nutka Re: Trzy grosze ze świadomosci 25.11.02, 10:44
                ateista napisał:

                > d_nutka napisała:
                > dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg
                > istnieje?" jest ciągle aktualne. Czy to przypadkiem nie z
                > ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?
                >
                > - "d_nutko"! Nie ma glupich pytan; sa tylko zle
                > skonstrowane pytania i glupie odpowiedzi (np. pytaniem na
                > pytanie, albo poprzez atak na osobe pytajacego). A
                > pytanie "czy Bóg istnieje?" jest jednym z podstawowych
                > pytan filozofii, stojacym niejako u fundamentow zarowno
                > ontologii (teori "istnienia" alo "bytu"), epistemologii
                > (teorii poznania rzeczywistosci) i oczywiscie metafizyki
                > (w zrozumieniu Arystotelesa). I oczywiscie to jest
                > podstawowe pytanie teologii, bo jezeli nie ma Boga, to
                > cala teologia nie ma sensu...
                > Pozdr.


                ateisto!
                bywają jednak "głupie" pytania.
                np.gdybym sobie kazdego dnia zadawała pytanie:dlaczego urodziłam się kobietą/
                biolog będzie szukal odpowiedzi i z biologicznego punktu widzenia ją znajdzie w
                zakresie na ile pozwala mu oktualny stan nauki i jego umiejętności badawcze.
                ja,jako kobieta,nie muszę się zagłębiać w odpowiedzi naukowca biologa.
                dlaczego?
                czy wiedza o tym dlaczego urodzilam się kobietą zmieni cokolwiek w moim
                odczuciu bycia kobietą?
                może zmieni.
                ale zadawanie sobie pewnych pytań przed lub po pczasie niczego nie jest w
                stanie zmienić.a gdyby postęp wiedzy i nauki był taki,że moąna wpływać na płeć
                dziecka "na zamówienie" i zapytalibyśmy 5-letnią dziewczynkę:chcesz być
                chłopcem czy nadal dziewczynką ,albo to pytanie zada się ojcu i matce?
                i co wtedy?
                kompletny galimatias i takze prawno-moralny.
                podobnie przedstawia się sprawa z pytaniem o boga.
                czy to oznacza,ze nie należy zadawać takich pytań?
                nie,to nie oznacza nie zadawania pytań.
                ale pozostaje kwestia u kogo i jak szukać odpowiedzi.
                i jak traktować uzyskane odpowiedzi.
                czy jak dogmaty?
                religijne?naukowe?mentalne?
                i cała konstrukcja wali się jak domek z kart.
                myślę,ze pytania współczesnego człowieka powinny byc już inne i uwzgledniać
                wiedzę wszystkich nauk ,a zwłaszcza współczesnej fizyki i astrofizyki.
                co zrobić jak sie tej wiedzy nie posiada lub posiada w stopniu
                niewystarczajacym?
                dopuśiś do swojej świadomosci myśli,że....
                ze może boga trzeba doświadczyć?
                że może w naszej psychice są miejsca i obszary,które na wiele pytań dadzą
                odpowiedź?
                ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                nawzajem czy bóg istnieje czy też nie.
                po co?
                W JAKIM CELU?
                wykazać swoją rację?
                wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ?
                to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie znam przekazu żadnego z
                tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                czynią tak jego uczniowie.
                a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł mistrza?
                uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                a ten co "ujrzy" światło już wie,że inny może tylko to światło zobaczyć sam
                albo tylko jego opis.
                potrafi mi ktoś opisać światło?
                i tu otwiera się
                • Gość: Kagan Re: Trzy grosze ze świadomosci IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 04:54
                  d_nutka napisała:
                  dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg
                  istnieje?" jest ciągle aktualne. Czy to przypadkiem nie z
                  ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?
                  A: "d_nutko"! Nie ma glupich pytan; sa tylko zle
                  skonstrowane pytania i glupie odpowiedzi (np. pytaniem na
                  pytanie, albo poprzez atak na osobe pytajacego). A
                  pytanie "czy Bóg istnieje?" jest jednym z podstawowych
                  pytan filozofii, stojacym niejako u fundamentow zarowno
                  ontologii, epistemologii i oczywiscie metafizyki.
                  I oczywiscie to jest podstawowe pytanie teologii,
                  bo jezeli nie ma Boga, to cala teologia nie ma sensu...
                  D: ateisto! bywają jednak "głupie" pytania. np.gdybym sobie kazdego dnia
                  zadawała pytanie:dlaczego urodziłam się kobietą? biolog będzie szukal
                  odpowiedzi i z biologicznego punktu widzenia ją znajdzie w zakresie na ile
                  pozwala mu oktualny stan nauki i jego umiejętności badawcze.
                  ja,jako kobieta,nie muszę się zagłębiać w odpowiedzi naukowca biologa.
                  dlaczego? czy wiedza o tym dlaczego urodzilam się kobietą zmieni cokolwiek w
                  moim odczuciu bycia kobietą?
                  K: Moze. Np. jesli dotad wierzylas, ze to byla decyzja Ducha Sw., a biolog ci
                  wyjasni, ze to tylko rezultat takiej, a nie innej kombinacji DNA rodzicow...
                  D: może zmieni. ale zadawanie sobie pewnych pytań przed lub po pczasie niczego
                  nie jest w stanie zmienić.a gdyby postęp wiedzy i nauki był taki,że moąna
                  wpływać na płeć dziecka "na zamówienie" i zapytalibyśmy 5-letnią
                  dziewczynkę:chcesz być chłopcem czy nadal dziewczynką ,albo to pytanie zada się
                  ojcu i matce?
                  K: Jestem przeciwko takiej ingerencji nauki, bo to moze zaklocic rownowage
                  miedzy plciami. Podobnie jak jestem przeciwnikiem klonowania, sztucznego
                  zpaladniania itp., bo nie wiemy, jakie beda wyniki takiej manipulacji.
                  Ostatnio w Szkocji bodajze urodzila sie osoba z WEWNETRZNYMI narzadami
                  plciowymi obu plci, czyli z jajeczkami po jednej i gruczolami do produkcji
                  plemnikow po drugiej stronie, jako rezultat sztucznego zapladniania... I ta
                  owca Dolly, co sie tak szybko starzeje...
                  D:i co wtedy? kompletny galimatias i takze prawno-moralny.
                  K: P. PRZEKLADANIEC Lema i jego "Tragedia pralnicza"...
                  D:podobnie przedstawia się sprawa z pytaniem o boga.
                  czy to oznacza,ze nie należy zadawać takich pytań?
                  nie,to nie oznacza nie zadawania pytań.
                  ale pozostaje kwestia u kogo i jak szukać odpowiedzi.
                  i jak traktować uzyskane odpowiedzi.
                  K: Tu zgoda!
                  D:czy jak dogmaty? religijne?naukowe?mentalne?
                  i cała konstrukcja wali się jak domek z kart.
                  K: Tylko religia ma niezmienne dogmaty. Nauki empiryczne (eksperymentalne) maja
                  tylko zestaw zalozen, ktore sa zmieniane w miare nowych odkryc...
                  D:myślę,ze pytania współczesnego człowieka powinny byc już inne i uwzgledniać
                  wiedzę wszystkich nauk ,a zwłaszcza współczesnej fizyki i astrofizyki.
                  co zrobić jak sie tej wiedzy nie posiada lub posiada w stopniu nie
                  wystarczajacym?
                  K: Nikt je posiada w stopniu "wystarczajacym", ale czlowiek to takie dziwne
                  zwierze, co potrafi podejmowac prawidlowe decyzje na podstawie niepelnej
                  informacji. Inaczej bysmy juz dawno temu wygineli...
                  D: dopuśiś do swojej świadomosci myśli,że.... ze może boga trzeba doświadczyć?
                  że może w naszej psychice są miejsca i obszary,które na wiele pytań dadzą
                  odpowiedź?
                  K: Bog to tylko produkt naszej (pod)swiadomosci. Psychika to tylko materialne
                  procesy, tyle ze niezmiernie skomplikowane, ale wciaz na podlozu materialnym
                  (poczytaj B. Russell'a)... Wszystko mozna wytlumaczyc bez zakladania istnienia
                  Boga, stad jest to zbyt zbedny w zrozumieniu Ockhama, wiec ciach go ta
                  niezawodna brzytwa ockhamowa!
                  D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                  nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                  wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                  znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                  czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                  mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                  K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                  A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                  tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                  zwyklych oszustow... :(
                • Gość: Kagan Re: Trzy grosze ze świadomosci IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 04:55
                  d_nutka napisała:
                  dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg
                  istnieje?" jest ciągle aktualne. Czy to przypadkiem nie z
                  ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?
                  A: "d_nutko"! Nie ma glupich pytan; sa tylko zle
                  skonstrowane pytania i glupie odpowiedzi (np. pytaniem na
                  pytanie, albo poprzez atak na osobe pytajacego). A
                  pytanie "czy Bóg istnieje?" jest jednym z podstawowych
                  pytan filozofii, stojacym niejako u fundamentow zarowno
                  ontologii, epistemologii i oczywiscie metafizyki.
                  I oczywiscie to jest podstawowe pytanie teologii,
                  bo jezeli nie ma Boga, to cala teologia nie ma sensu...
                  D: ateisto! bywają jednak "głupie" pytania. np.gdybym sobie kazdego dnia
                  zadawała pytanie:dlaczego urodziłam się kobietą? biolog będzie szukal
                  odpowiedzi i z biologicznego punktu widzenia ją znajdzie w zakresie na ile
                  pozwala mu oktualny stan nauki i jego umiejętności badawcze.
                  ja,jako kobieta,nie muszę się zagłębiać w odpowiedzi naukowca biologa.
                  dlaczego? czy wiedza o tym dlaczego urodzilam się kobietą zmieni cokolwiek w
                  moim odczuciu bycia kobietą?
                  K: Moze. Np. jesli dotad wierzylas, ze to byla decyzja Ducha Sw., a biolog ci
                  wyjasni, ze to tylko rezultat takiej, a nie innej kombinacji DNA rodzicow...
                  D: może zmieni. ale zadawanie sobie pewnych pytań przed lub po pczasie niczego
                  nie jest w stanie zmienić.a gdyby postęp wiedzy i nauki był taki,że moąna
                  wpływać na płeć dziecka "na zamówienie" i zapytalibyśmy 5-letnią
                  dziewczynkę:chcesz być chłopcem czy nadal dziewczynką ,albo to pytanie zada się
                  ojcu i matce?
                  K: Jestem przeciwko takiej ingerencji nauki, bo to moze zaklocic rownowage
                  miedzy plciami. Podobnie jak jestem przeciwnikiem klonowania, sztucznego
                  zpaladniania itp., bo nie wiemy, jakie beda wyniki takiej manipulacji.
                  Ostatnio w Szkocji bodajze urodzila sie osoba z WEWNETRZNYMI narzadami
                  plciowymi obu plci, czyli z jajeczkami po jednej i gruczolami do produkcji
                  plemnikow po drugiej stronie, jako rezultat sztucznego zapladniania... I ta
                  owca Dolly, co sie tak szybko starzeje...
                  D:i co wtedy? kompletny galimatias i takze prawno-moralny.
                  K: P. PRZEKLADANIEC Lema i jego "Tragedia pralnicza"...
                  D:podobnie przedstawia się sprawa z pytaniem o boga.
                  czy to oznacza,ze nie należy zadawać takich pytań?
                  nie,to nie oznacza nie zadawania pytań.
                  ale pozostaje kwestia u kogo i jak szukać odpowiedzi.
                  i jak traktować uzyskane odpowiedzi.
                  K: Tu zgoda!
                  D:czy jak dogmaty? religijne?naukowe?mentalne?
                  i cała konstrukcja wali się jak domek z kart.
                  K: Tylko religia ma niezmienne dogmaty. Nauki empiryczne (eksperymentalne) maja
                  tylko zestaw zalozen, ktore sa zmieniane w miare nowych odkryc...
                  D:myślę,ze pytania współczesnego człowieka powinny byc już inne i uwzgledniać
                  wiedzę wszystkich nauk ,a zwłaszcza współczesnej fizyki i astrofizyki.
                  co zrobić jak sie tej wiedzy nie posiada lub posiada w stopniu nie
                  wystarczajacym?
                  K: Nikt je posiada w stopniu "wystarczajacym", ale czlowiek to takie dziwne
                  zwierze, co potrafi podejmowac prawidlowe decyzje na podstawie niepelnej
                  informacji. Inaczej bysmy juz dawno temu wygineli...
                  D: dopuśiś do swojej świadomosci myśli,że.... ze może boga trzeba doświadczyć?
                  że może w naszej psychice są miejsca i obszary,które na wiele pytań dadzą
                  odpowiedź?
                  K: Bog to tylko produkt naszej (pod)swiadomosci. Psychika to tylko materialne
                  procesy, tyle ze niezmiernie skomplikowane, ale wciaz na podlozu materialnym
                  (poczytaj B. Russell'a)... Wszystko mozna wytlumaczyc bez zakladania istnienia
                  Boga, stad jest to zbyt zbedny w zrozumieniu Ockhama, wiec ciach go ta
                  niezawodna brzytwa ockhamowa!
                  D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                  nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                  wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                  znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                  czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                  mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                  K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                  A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                  tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                  zwyklych oszustow... :(
                • Gość: Kagan Re: Trzy grosze ze świadomosci IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 04:55
                  d_nutka napisała:
                  dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg
                  istnieje?" jest ciągle aktualne. Czy to przypadkiem nie z
                  ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?
                  A: "d_nutko"! Nie ma glupich pytan; sa tylko zle
                  skonstrowane pytania i glupie odpowiedzi (np. pytaniem na
                  pytanie, albo poprzez atak na osobe pytajacego). A
                  pytanie "czy Bóg istnieje?" jest jednym z podstawowych
                  pytan filozofii, stojacym niejako u fundamentow zarowno
                  ontologii, epistemologii i oczywiscie metafizyki.
                  I oczywiscie to jest podstawowe pytanie teologii,
                  bo jezeli nie ma Boga, to cala teologia nie ma sensu...
                  D: ateisto! bywają jednak "głupie" pytania. np.gdybym sobie kazdego dnia
                  zadawała pytanie:dlaczego urodziłam się kobietą? biolog będzie szukal
                  odpowiedzi i z biologicznego punktu widzenia ją znajdzie w zakresie na ile
                  pozwala mu oktualny stan nauki i jego umiejętności badawcze.
                  ja,jako kobieta,nie muszę się zagłębiać w odpowiedzi naukowca biologa.
                  dlaczego? czy wiedza o tym dlaczego urodzilam się kobietą zmieni cokolwiek w
                  moim odczuciu bycia kobietą?
                  K: Moze. Np. jesli dotad wierzylas, ze to byla decyzja Ducha Sw., a biolog ci
                  wyjasni, ze to tylko rezultat takiej, a nie innej kombinacji DNA rodzicow...
                  D: może zmieni. ale zadawanie sobie pewnych pytań przed lub po pczasie niczego
                  nie jest w stanie zmienić.a gdyby postęp wiedzy i nauki był taki,że moąna
                  wpływać na płeć dziecka "na zamówienie" i zapytalibyśmy 5-letnią
                  dziewczynkę:chcesz być chłopcem czy nadal dziewczynką ,albo to pytanie zada się
                  ojcu i matce?
                  K: Jestem przeciwko takiej ingerencji nauki, bo to moze zaklocic rownowage
                  miedzy plciami. Podobnie jak jestem przeciwnikiem klonowania, sztucznego
                  zpaladniania itp., bo nie wiemy, jakie beda wyniki takiej manipulacji.
                  Ostatnio w Szkocji bodajze urodzila sie osoba z WEWNETRZNYMI narzadami
                  plciowymi obu plci, czyli z jajeczkami po jednej i gruczolami do produkcji
                  plemnikow po drugiej stronie, jako rezultat sztucznego zapladniania... I ta
                  owca Dolly, co sie tak szybko starzeje...
                  D:i co wtedy? kompletny galimatias i takze prawno-moralny.
                  K: P. PRZEKLADANIEC Lema i jego "Tragedia pralnicza"...
                  D:podobnie przedstawia się sprawa z pytaniem o boga.
                  czy to oznacza,ze nie należy zadawać takich pytań?
                  nie,to nie oznacza nie zadawania pytań.
                  ale pozostaje kwestia u kogo i jak szukać odpowiedzi.
                  i jak traktować uzyskane odpowiedzi.
                  K: Tu zgoda!
                  D:czy jak dogmaty? religijne?naukowe?mentalne?
                  i cała konstrukcja wali się jak domek z kart.
                  K: Tylko religia ma niezmienne dogmaty. Nauki empiryczne (eksperymentalne) maja
                  tylko zestaw zalozen, ktore sa zmieniane w miare nowych odkryc...
                  D:myślę,ze pytania współczesnego człowieka powinny byc już inne i uwzgledniać
                  wiedzę wszystkich nauk ,a zwłaszcza współczesnej fizyki i astrofizyki.
                  co zrobić jak sie tej wiedzy nie posiada lub posiada w stopniu nie
                  wystarczajacym?
                  K: Nikt je posiada w stopniu "wystarczajacym", ale czlowiek to takie dziwne
                  zwierze, co potrafi podejmowac prawidlowe decyzje na podstawie niepelnej
                  informacji. Inaczej bysmy juz dawno temu wygineli...
                  D: dopuśiś do swojej świadomosci myśli,że.... ze może boga trzeba doświadczyć?
                  że może w naszej psychice są miejsca i obszary,które na wiele pytań dadzą
                  odpowiedź?
                  K: Bog to tylko produkt naszej (pod)swiadomosci. Psychika to tylko materialne
                  procesy, tyle ze niezmiernie skomplikowane, ale wciaz na podlozu materialnym
                  (poczytaj B. Russell'a)... Wszystko mozna wytlumaczyc bez zakladania istnienia
                  Boga, stad jest to zbyt zbedny w zrozumieniu Ockhama, wiec ciach go ta
                  niezawodna brzytwa ockhamowa!
                  D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                  nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                  wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                  znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                  czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                  mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                  K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                  A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                  tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                  zwyklych oszustow... :(
                • Gość: Kagan Re: Trzy grosze ze świadomosci IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 04:55
                  d_nutka napisała:
                  dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg
                  istnieje?" jest ciągle aktualne. Czy to przypadkiem nie z
                  ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?
                  A: "d_nutko"! Nie ma glupich pytan; sa tylko zle
                  skonstrowane pytania i glupie odpowiedzi (np. pytaniem na
                  pytanie, albo poprzez atak na osobe pytajacego). A
                  pytanie "czy Bóg istnieje?" jest jednym z podstawowych
                  pytan filozofii, stojacym niejako u fundamentow zarowno
                  ontologii, epistemologii i oczywiscie metafizyki.
                  I oczywiscie to jest podstawowe pytanie teologii,
                  bo jezeli nie ma Boga, to cala teologia nie ma sensu...
                  D: ateisto! bywają jednak "głupie" pytania. np.gdybym sobie kazdego dnia
                  zadawała pytanie:dlaczego urodziłam się kobietą? biolog będzie szukal
                  odpowiedzi i z biologicznego punktu widzenia ją znajdzie w zakresie na ile
                  pozwala mu oktualny stan nauki i jego umiejętności badawcze.
                  ja,jako kobieta,nie muszę się zagłębiać w odpowiedzi naukowca biologa.
                  dlaczego? czy wiedza o tym dlaczego urodzilam się kobietą zmieni cokolwiek w
                  moim odczuciu bycia kobietą?
                  K: Moze. Np. jesli dotad wierzylas, ze to byla decyzja Ducha Sw., a biolog ci
                  wyjasni, ze to tylko rezultat takiej, a nie innej kombinacji DNA rodzicow...
                  D: może zmieni. ale zadawanie sobie pewnych pytań przed lub po pczasie niczego
                  nie jest w stanie zmienić.a gdyby postęp wiedzy i nauki był taki,że moąna
                  wpływać na płeć dziecka "na zamówienie" i zapytalibyśmy 5-letnią
                  dziewczynkę:chcesz być chłopcem czy nadal dziewczynką ,albo to pytanie zada się
                  ojcu i matce?
                  K: Jestem przeciwko takiej ingerencji nauki, bo to moze zaklocic rownowage
                  miedzy plciami. Podobnie jak jestem przeciwnikiem klonowania, sztucznego
                  zpaladniania itp., bo nie wiemy, jakie beda wyniki takiej manipulacji.
                  Ostatnio w Szkocji bodajze urodzila sie osoba z WEWNETRZNYMI narzadami
                  plciowymi obu plci, czyli z jajeczkami po jednej i gruczolami do produkcji
                  plemnikow po drugiej stronie, jako rezultat sztucznego zapladniania... I ta
                  owca Dolly, co sie tak szybko starzeje...
                  D:i co wtedy? kompletny galimatias i takze prawno-moralny.
                  K: P. PRZEKLADANIEC Lema i jego "Tragedia pralnicza"...
                  D:podobnie przedstawia się sprawa z pytaniem o boga.
                  czy to oznacza,ze nie należy zadawać takich pytań?
                  nie,to nie oznacza nie zadawania pytań.
                  ale pozostaje kwestia u kogo i jak szukać odpowiedzi.
                  i jak traktować uzyskane odpowiedzi.
                  K: Tu zgoda!
                  D:czy jak dogmaty? religijne?naukowe?mentalne?
                  i cała konstrukcja wali się jak domek z kart.
                  K: Tylko religia ma niezmienne dogmaty. Nauki empiryczne (eksperymentalne) maja
                  tylko zestaw zalozen, ktore sa zmieniane w miare nowych odkryc...
                  D:myślę,ze pytania współczesnego człowieka powinny byc już inne i uwzgledniać
                  wiedzę wszystkich nauk ,a zwłaszcza współczesnej fizyki i astrofizyki.
                  co zrobić jak sie tej wiedzy nie posiada lub posiada w stopniu nie
                  wystarczajacym?
                  K: Nikt je posiada w stopniu "wystarczajacym", ale czlowiek to takie dziwne
                  zwierze, co potrafi podejmowac prawidlowe decyzje na podstawie niepelnej
                  informacji. Inaczej bysmy juz dawno temu wygineli...
                  D: dopuśiś do swojej świadomosci myśli,że.... ze może boga trzeba doświadczyć?
                  że może w naszej psychice są miejsca i obszary,które na wiele pytań dadzą
                  odpowiedź?
                  K: Bog to tylko produkt naszej (pod)swiadomosci. Psychika to tylko materialne
                  procesy, tyle ze niezmiernie skomplikowane, ale wciaz na podlozu materialnym
                  (poczytaj B. Russell'a)... Wszystko mozna wytlumaczyc bez zakladania istnienia
                  Boga, stad jest to zbyt zbedny w zrozumieniu Ockhama, wiec ciach go ta
                  niezawodna brzytwa ockhamowa!
                  D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                  nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                  wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                  znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                  czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                  mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                  K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                  A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                  tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                  zwyklych oszustow... :(
                • Gość: Kagan Re: Trzy grosze ze świadomosci IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 04:56
                  d_nutka napisała:
                  dlaczego jest mozliwe,że najgłupsze z pytań "czy Bóg
                  istnieje?" jest ciągle aktualne. Czy to przypadkiem nie z
                  ułomnosci naszej świadomosci to pytanie ciągle powraca?
                  A: "d_nutko"! Nie ma glupich pytan; sa tylko zle
                  skonstrowane pytania i glupie odpowiedzi (np. pytaniem na
                  pytanie, albo poprzez atak na osobe pytajacego). A
                  pytanie "czy Bóg istnieje?" jest jednym z podstawowych
                  pytan filozofii, stojacym niejako u fundamentow zarowno
                  ontologii, epistemologii i oczywiscie metafizyki.
                  I oczywiscie to jest podstawowe pytanie teologii,
                  bo jezeli nie ma Boga, to cala teologia nie ma sensu...
                  D: ateisto! bywają jednak "głupie" pytania. np.gdybym sobie kazdego dnia
                  zadawała pytanie:dlaczego urodziłam się kobietą? biolog będzie szukal
                  odpowiedzi i z biologicznego punktu widzenia ją znajdzie w zakresie na ile
                  pozwala mu oktualny stan nauki i jego umiejętności badawcze.
                  ja,jako kobieta,nie muszę się zagłębiać w odpowiedzi naukowca biologa.
                  dlaczego? czy wiedza o tym dlaczego urodzilam się kobietą zmieni cokolwiek w
                  moim odczuciu bycia kobietą?
                  K: Moze. Np. jesli dotad wierzylas, ze to byla decyzja Ducha Sw., a biolog ci
                  wyjasni, ze to tylko rezultat takiej, a nie innej kombinacji DNA rodzicow...
                  D: może zmieni. ale zadawanie sobie pewnych pytań przed lub po pczasie niczego
                  nie jest w stanie zmienić.a gdyby postęp wiedzy i nauki był taki,że moąna
                  wpływać na płeć dziecka "na zamówienie" i zapytalibyśmy 5-letnią
                  dziewczynkę:chcesz być chłopcem czy nadal dziewczynką ,albo to pytanie zada się
                  ojcu i matce?
                  K: Jestem przeciwko takiej ingerencji nauki, bo to moze zaklocic rownowage
                  miedzy plciami. Podobnie jak jestem przeciwnikiem klonowania, sztucznego
                  zpaladniania itp., bo nie wiemy, jakie beda wyniki takiej manipulacji.
                  Ostatnio w Szkocji bodajze urodzila sie osoba z WEWNETRZNYMI narzadami
                  plciowymi obu plci, czyli z jajeczkami po jednej i gruczolami do produkcji
                  plemnikow po drugiej stronie, jako rezultat sztucznego zapladniania... I ta
                  owca Dolly, co sie tak szybko starzeje...
                  D:i co wtedy? kompletny galimatias i takze prawno-moralny.
                  K: P. PRZEKLADANIEC Lema i jego "Tragedia pralnicza"...
                  D:podobnie przedstawia się sprawa z pytaniem o boga.
                  czy to oznacza,ze nie należy zadawać takich pytań?
                  nie,to nie oznacza nie zadawania pytań.
                  ale pozostaje kwestia u kogo i jak szukać odpowiedzi.
                  i jak traktować uzyskane odpowiedzi.
                  K: Tu zgoda!
                  D:czy jak dogmaty? religijne?naukowe?mentalne?
                  i cała konstrukcja wali się jak domek z kart.
                  K: Tylko religia ma niezmienne dogmaty. Nauki empiryczne (eksperymentalne) maja
                  tylko zestaw zalozen, ktore sa zmieniane w miare nowych odkryc...
                  D:myślę,ze pytania współczesnego człowieka powinny byc już inne i uwzgledniać
                  wiedzę wszystkich nauk ,a zwłaszcza współczesnej fizyki i astrofizyki.
                  co zrobić jak sie tej wiedzy nie posiada lub posiada w stopniu nie
                  wystarczajacym?
                  K: Nikt je posiada w stopniu "wystarczajacym", ale czlowiek to takie dziwne
                  zwierze, co potrafi podejmowac prawidlowe decyzje na podstawie niepelnej
                  informacji. Inaczej bysmy juz dawno temu wygineli...
                  D: dopuśiś do swojej świadomosci myśli,że.... ze może boga trzeba doświadczyć?
                  że może w naszej psychice są miejsca i obszary,które na wiele pytań dadzą
                  odpowiedź?
                  K: Bog to tylko produkt naszej (pod)swiadomosci. Psychika to tylko materialne
                  procesy, tyle ze niezmiernie skomplikowane, ale wciaz na podlozu materialnym
                  (poczytaj B. Russell'a)... Wszystko mozna wytlumaczyc bez zakladania istnienia
                  Boga, stad jest to zbyt zbedny w zrozumieniu Ockhama, wiec ciach go ta
                  niezawodna brzytwa ockhamowa!
                  D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                  nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                  wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                  znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                  czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                  mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                  K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                  A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                  tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                  zwyklych oszustow... :(
                • Gość: Kagan Re: Trzy grosze ze świadomosci CD IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 04:57
                  D:podobnie przedstawia się sprawa z pytaniem o boga.
                  czy to oznacza,ze nie należy zadawać takich pytań?
                  nie,to nie oznacza nie zadawania pytań.
                  ale pozostaje kwestia u kogo i jak szukać odpowiedzi.
                  i jak traktować uzyskane odpowiedzi.
                  K: Tu zgoda!
                  D:czy jak dogmaty? religijne?naukowe?mentalne?
                  i cała konstrukcja wali się jak domek z kart.
                  K: Tylko religia ma niezmienne dogmaty. Nauki empiryczne (eksperymentalne) maja
                  tylko zestaw zalozen, ktore sa zmieniane w miare nowych odkryc...
                  D:myślę,ze pytania współczesnego człowieka powinny byc już inne i uwzgledniać
                  wiedzę wszystkich nauk ,a zwłaszcza współczesnej fizyki i astrofizyki.
                  co zrobić jak sie tej wiedzy nie posiada lub posiada w stopniu nie
                  wystarczajacym?
                  K: Nikt je posiada w stopniu "wystarczajacym", ale czlowiek to takie dziwne
                  zwierze, co potrafi podejmowac prawidlowe decyzje na podstawie niepelnej
                  informacji. Inaczej bysmy juz dawno temu wygineli...
                  D: dopuśiś do swojej świadomosci myśli,że.... ze może boga trzeba doświadczyć?
                  że może w naszej psychice są miejsca i obszary,które na wiele pytań dadzą
                  odpowiedź?
                  K: Bog to tylko produkt naszej (pod)swiadomosci. Psychika to tylko materialne
                  procesy, tyle ze niezmiernie skomplikowane, ale wciaz na podlozu materialnym
                  (poczytaj B. Russell'a)... Wszystko mozna wytlumaczyc bez zakladania istnienia
                  Boga, stad jest to zbyt zbedny w zrozumieniu Ockhama, wiec ciach go ta
                  niezawodna brzytwa ockhamowa!
                  D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                  nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                  wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                  znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                  czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                  mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                  K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                  A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                  tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                  zwyklych oszustow... :(
                  Kagan
                  • _agnostyk Adam i Ewa wybrali PRAWDE ponad wegetacje w RAJU 26.11.02, 23:44
                    D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                    nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                    wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                    znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                    czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                    mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                    K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                    A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                    tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                    zwyklych oszustow... :(
                    Kagan

                    Agnostyk: D napisal: "ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań
                    człowieka i nie znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak
                    czynił"
                    Alez oczywiscie, poznanie prawdy dla teistow co "obcowali z bogiem" moze
                    zakonczyc sie spaleniem na stosie albo wypedzeniem z raju. Ale pragnienie
                    poznania PRAWDY odroznia gatunek ludzki od zwierzat. To jest jedny z elementow
                    duszy. To pragnienie poznania prawdy i wiedzy moze postawic ludzkosc na
                    poziomie bogow: Ksiega Rodzaju, Rozdzial 3:21 Pan Bóg sporządził dla mężczyzny
                    i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich. 22 Po czym Pan Bóg
                    rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie
                    wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i
                    żyć na wieki»*. A jednak osiagniecia genetyki moga popsuc jeszcze raz humor
                    Jehowy.

                    Jego strach przed mozliwoscia, ze gatunek ludzki pozna wiedze doprowadzil tego,
                    ze musimy dzis wkuwac obce jezyki: Ksiega Rodzaju, Rozdzial 11:1 Mieszkańcy
                    całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. 2 A gdy wędrowali ze
                    wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.
                    3 I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w
                    ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy
                    murarskiej, 4 rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której
                    wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się
                    nie rozproszyli po całej ziemi».
                    5 A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie,
                    6 i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną,
                    że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe,
                    cokolwiek zamierzą uczynić. 7 Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby
                    jeden nie rozumiał drugiego!»
                    Hej a kto powiedzial, ze ludzie nie wynajda slownikow?




                    • Gość: Kagan Re: Adam i Ewa wybrali PRAWDE ponad wegetacje w R IP: *.bhakleibnitz.asn-graz.ac.at 25.12.02, 03:16
                      _agnostyk napisał:
                      D:ale na pewno nie jest ,moim zdaniem,dobrym rozwiązaniem przekonywanie siebie
                      nawzajem czy bóg istnieje czy też nie. po co?W JAKIM CELU? wykazać swoją rację?
                      wykazać,że ja ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań człowieka i nie
                      znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak czynił.
                      czynią tak jego uczniowie. a czyż możliwe jest by w tym układzie uczeń przerósł
                      mistrza? uczeń zawsze będzie pokazywać światło odbite.
                      K: Niejeden uczen przerosl swego nauczyciela. Np. Chopin czy Mozart!
                      A pytanie "czy bóg istnieje"? jest b.wazne, bo jezeli on nie istnieje, to nie
                      tylko religia nie ma sensu, ale tez i kosciol, a kler to wtedy tylko banda
                      zwyklych oszustow... :(
                      Agnostyk: D napisal: "ZNAM PRAWDĘ? to najbardziej bezsensowne z działań
                      człowieka i nie znam przekazu żadnego z tych co "obcowali z bogiem" by tak
                      czynił"
                      Alez oczywiscie, poznanie prawdy dla teistow co "obcowali z bogiem" moze
                      zakonczyc sie spaleniem na stosie albo wypedzeniem z raju. Ale pragnienie
                      poznania PRAWDY odroznia gatunek ludzki od zwierzat. To jest jedny z elementow
                      duszy. To pragnienie poznania prawdy i wiedzy moze postawic ludzkosc na
                      poziomie bogow: Ksiega Rodzaju, Rozdzial 3:21 Pan Bóg sporządził dla mężczyzny
                      i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich. 22 Po czym Pan Bóg
                      rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz
                      nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go
                      i żyć na wieki»*. A jednak osiagniecia genetyki moga popsuc jeszcze raz
                      humor Jehowy.
                      K: Zauwaz, ze chrzescijanie o Jehowie zapomnieli, koscioly chrzescijanskie to
                      koscioly jezusowe (Jerzy), a nawet maryjne (Rydzyk)...

                      A: Jego strach przed mozliwoscia, ze gatunek ludzki pozna wiedze doprowadzil
                      tego, ze musimy dzis wkuwac obce jezyki: Ksiega Rodzaju, Rozdzial 11:1 (...)
                      Hej a kto powiedzial, ze ludzie nie wynajda slownikow?
                      K: W tym skomputeryzowanych... ;)
          • ateista Re: Trzy grosze agnostyka 25.11.02, 09:23
            agnostyk: Trudno mi nie wsadzic przyslowiowe trzy grosze
            do tej dyskusji i nie zaproponowac alternatynej jej
            wersji: Urywek orginalnej wersji -
            TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych.
            Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład
            pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że
            nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie
            istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja,
            który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty,
            który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że
            pegazy nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe
            prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich
            istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie
            zamilczę.
            Trzy grosze Agnostyka: A co powoduje, ze TEISTA nie chce
            podac tak wazkich dowodow. I skad ten pegaz ? Czy nie
            lepiej bylo by podac inne, bardziej przekonywujace
            przyklady istnienia sil nadprzyrodzonych?
            - To jest tylko bluff TEISTY, ktory, tak naprawde, nie ma
            tych "innych, bardziej przekonywujacych przykladow
            istnienia sil nadprzyrodzonych"...;)

            ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych "ważkich
            dowodów", albowiem nauka (dokładnie aerodynamika)
            dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
            konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła
            byłyby tylko niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu
            pegazy były by za ciężkie aby mogły latać.
            Trzy grosze Agnostyka: alez mechanika kwantowa w
            odroznieniu od aerodynamiki, uznaje niezmierne male ale
            realne prawdopodobienstwo tego, ze taki pegaz uniosl
            by sie w przestworza !?
            - Nature (ewolucje) nie intresuja istoty latajace z
            prawdopodobienstwem 0.0000000000000000000000000000000001%.
            Ona woli takie (ptaki, nietoperze) co lataja z
            prawdopodobienstwem 99.999999999999999999999999999999999%.
            Ile lat musialby czekac taki pegaz, az kwantowe
            zaburzenia w skali makro uniosa go w powietrze? Szybciej
            uniesie go
            traba powietrzna...;)

            ATEISTA: Z kolei gdyby pegazy miały cienkie i lekkie
            kości (jak ptaki czy nietoperze), to połamały by się one
            od razu pod ciężarem ich ciała. Zauważ, proszę, jak
            wielkie skrzydła i jak małe ciało mają jedyne latające
            sssaki (nietoperze), i że największe ptaki (strusie) są
            niezdolne do lotu. Stąd pegazy nigdy nie miały by szansy
            przetrwania, gdyż skrzydła to dla konia tylko
            niepotrzebny balast, przeszkadzajacy w przetrwaniu.
            Trzy grosze Agnostyka: Dlaczego nie poczekasz na "ważkie
            dowody, o których na razie zamilczal" TEISTA.
            - Bo on ich po prostu nie ma... ;)

            Alternatywna dyskusja miedzy TEISTA (ale nie
            Jerzykowatym) ATEISTA a AGNOSTYKIEM na temat stworzenia
            swiata:
            ATEISTA: Obecna rzeczywistosc to wynik przypadkowych
            zjawisk, ktore stworzyly wszechswiat jaki znamy wlaczajac
            tez nasze istnienie. Ewolucja i jej wynik jest tez
            dzielem przypadku.
            TEISTA: Biblijny Bog stworzyl swiat, gdyz opis w Bibli
            etapow zmian materii od czasow Big Bangu w duzym
            przyblizeniu odpowiada dzisiejszym odkryciom naukowym.
            Ci co zapisywali slowa Boga nie mieli pojecia o tych
            etapach wiec przekazali ten opis w najlepszy sposob dla
            nich mozliwy w pierwszym rozdziale Biblii, identyfikujac
            poszczegolne etapy zmian w wszechswiecie z "dniami".
            AGNOSTYK: To, ze jakas istota - Jehowa o zdolnosciach
            okreslanych przez obecna ludzka wiedze jako
            "paranormalne", znala przebieg ewolucji przed pojawieniem
            sie inteligentnych ludzi wcale nie swiadczy, ze ta istota
            jest autorem tego procesu. Bedac swiadoma rezultatu
            ewolucji gatunku ludzkiego, ten Jahwe mogl uzyc wiedze o
            wszechswiecie w celu manipulowania i podporzadkowania
            sobie gatunku ludzkiego (tak jak to probowali uczynic na
            innym poziomie egipscy kaplani z Faraona Prusa). Byc moze
            w takich zamiarach przeszkadzaly temu Jahwe inne
            "paranormalne" istoty, ktore w Bibli sa opisane niezbyt
            sympatycznie, a ktore sugerowaly ludziom poznanie prawdy
            (dzieki symbolicznemu spozyciu owocu z drzewa madrosci).
            Byc moze ten proces ewolucji choc wyglada przypadkowy w
            skali mikro, ma pewna dynamike i cel w skali makroswiata.
            - Jestes zwolennikiem tzw. teorii sterowanej ewolucji.
            Jak na razie, nie ma na nia empirycznych dowodow, wiec
            ucinam ja brzytwa Ockhama...;)
            Pozdr.
            Ateista
          • ateista Trzy grosze agnostyka - c.d. 25.11.02, 09:30
            III. O centaurach
            TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych.
            Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład
            pegazy albo centaury. Powiesz, że nikt ich nie widział.
            Ale z tego, że nikt ich nie widział, nie wynika
            logicznie, że nie istnieją. Gdyby więc nawet nie było
            innych dowodów, ja, który wierzę w pegazy i centaury, mam
            równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie wierzysz.
            Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy orz centaury nie
            istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do
            wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich istnienie
            jest wiele ważkich dowodów, o których na razie zamilczę.
            ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych ?ważkich
            dowodów?, albowiem nauka (dokładnie aerodynamika)
            dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
            konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła
            byłyby tylko niepotrzebnym balastem dla konia - po prostu
            pegazy były by za ciężkie aby mogły latać. Z kolei gdyby
            pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy
            nietoperze), to połamały by się one od razu pod ciężarem
            ich ciała. Zauważ, proszę, jak wielkie skrzydła i jak
            małe ciało mają jedyne latające sssaki (nietoperze), i że
            największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd
            pegazy nigdy nie miały by szansy przetrwania, gdyż
            skrzydła to dla konia tylko niepotrzebny balast,
            przeszkadzajacy w przetrwaniu.

            I jeszcze trochę o centaurach (są to, jak wiadomo,
            mityczne istoty o glowie, torsie i rękach człowieka
            posiadające resztę ciała podobną do końskiego) Dlaczego
            więc owe centaury nie istnieja?. Przyczyna jest tu
            diametralnie różna do przyczyny, dla której nie istnieją
            pegazy (skrzydlate konie). W skrócie pegazy nie istnieją,
            bo ich skrzydła by im tylko przeszkadzały (nie jest
            fizycznie możliwe, aby tak masywne zwierzę jak koń mogło
            latać przy pomocy stosunkowo niewielkich ?ptasich?
            skrzydeł). Tak więc koniom nigdy skrzydła nie wyrosły,
            bowiem skrzydlate konie miały by znacznie mniejsze szanse
            przetrwać w darwinowskiej ?walce o byt? niż zwyczajne
            konie (czyli bez skrzydeł).

            Jeśli chodzi zaś o centaury, to istoty takie musiałyby
            rozwinąć się z koni, które, jak wiadomo, nie mają rąk.
            Załóżmy jednak, że gdzieś się pojawiły owe centaury:
            istoty inteligentne i manaulnie silne i zręczne jak
            ludzie, oraz wytrwałe, mocne w nogach i szybkie jak
            konie. Nie ma więc wątpliwości, że szybko opanowały by
            one spore terytorium, wykorzystujaą swą niewątpliwą
            przewagę na ludźmi jak i nad zwierzętami. W odróżnieniu
            od prymitywnych ludzi, centaury posiadały by boiem także
            znaczną siłe, oraz szybkość, co pozwalało by im pokonać
            większość innych zwierząt, oraz uciec przed większością
            drapieżników. Tak więc to centaury, a nie ludzie powinny
            być owym ?najwyższym gatunkiem? istot żyjących na naszej
            planecie. Jednakże wiemy zarówno z osobistego
            doświadczenia jak i z prasy, książek, telewizji,
            internetu itp., że jedynym gatunkiem istot zagrażajacych
            supremacji ludzi (homo sapiens) są tylko inni osobnicy z
            gatunku homo sapiens. Stąd możemy z praktycznie
            stuprocentową pewnością stwierdzić, że na naszej planecie
            nie ma, i najprawdopodbniej nigdy nie było owych centaurów.

            ? by Lech Keller
            • rycho7 Re: Trzy grosze agnostyka - c.d. 25.11.02, 10:35
              Poniewaz ateista w pelni prezentuje moje poglady wiec nie dodaje nic do jego
              wypowiedzi.

              Pozdrawiam
            • d_nutka Re: Trzy grosze agnostyka - sterowana ewolucja 25.11.02, 10:57
              ja też jestem skłonna uwazać,że istnieje coś takiego jak sterowana ewolucja.
              sterowana ewolucja nie wyklucza jednak istnienia "sterownika" a nawet istnienie
              takowego potwierdza.
              w tym miejscu nasuwa się pytanie:kto lub co jest tym :sterownikiem"?
              czy ten "sterownik" jest poza naszą świadomoscią?
              ja osobiście myślę,że ten"sterownik" jest w nas.
              nie tylko w naszej psyche ,i nie tylko w naszym ciele,ale we wszystkim co nas
              otacza i jest tym co już znamy i czego jeszcze nie poznaliśmy.
              tego "sterownika" nie da się wyodrębnić poza człowieka.
              on istnieje i bez nas też,ale z chwilą naszych narodzin "wchodzimy" w obszar
              jego działania.
              śwoadomie lub mniej świadomie,lub całkiem nieświadomie,co wcale nie oznacza,że
              tego "biologicznego sterownika" nie ma.
              • rycho7 Re: Trzy grosze agnostyka - sterowana ewolucja 25.11.02, 13:55
                d_nutka napisała:

                > ja też jestem skłonna uwazać,że istnieje coś takiego jak sterowana ewolucja.

                Niestety nie wynaleziono dotychczas lepszej metody ewolucji niz metoda prob i
                bledow. Natura ma mozliwosci eksperymentowania na skale zupelnie niewyobrazalna
                dla czlowieka. Sterowaniem ewolucji zajmuje sie chaos i prawo wielkich liczb.
                Gdy liczby sa naprawde duze prawie wszystko co jest w ogole mozliwe staje sie
                prawie pewne. Inzynierie genetyczna znana wspolczesnie czlowiekowi natura
                stosuje prawdopodobnie od miliardow lat. Czlowiek jako jednostka ma za maly
                mozg aby opanowac problematyke pojedynczego genotypu. Dopiero siec mozgow
                funkcjonujacych we wspolczesnej komputerowej sieci jest w stanie rozwiazywac
                problemy genotypow. Sterowanie wszystkimi genotypami jakie byly kiedykolwiek na
                Ziemi to zadanie nie na miare tego, ktory stworzyl nas na swoj obraz i
                podobienstwo. W przeciwnym przypadku podobienstwo byloby zerowe.

                Pozdrawiam
                • d_nutka Re: Trzy grosze agnostyka - sterowana ewolucja 27.11.02, 08:11
                  To już mamy Rychu dość daleko posunietą zgodnosć poglądów teisty z agnostykiem
                  (teista pewnego rodzaju to ja).
                  A co byś powiedzial na ewolucję świadomosci?
                  Spotkalam się ostatnio z takim określeniem i wydaje mi się,że jest ono w stanie
                  pogodzić teistow z ateistami.
                  Czy ewolucja świadomosci,i tu już dotykamy pewnego pojęcia tzw.Boga,nie powinna
                  być w sprzeczności z naukami przyrodniczymi,czyli z wyszukiwaniem?
                  Inni,od dawien dawna nazywają to duchem i duszą.
                  Co ty na to?
                  • _agnostyk Re: Trzy grosze agnostyka - sterowana ewolucja 28.11.02, 00:51
                    d_nutka napisała:

                    > To już mamy Rychu dość daleko posunietą zgodnosć poglądów teisty z agnostykiem
                    > (teista pewnego rodzaju to ja).
                    > A co byś powiedzial na ewolucję świadomosci?
                    > Spotkalam się ostatnio z takim określeniem i wydaje mi się,że jest ono w
                    > stanie pogodzić teistow z ateistami.
                    > Czy ewolucja świadomosci,i tu już dotykamy pewnego pojęcia tzw.Boga,nie
                    > powinna
                    > być w sprzeczności z naukami przyrodniczymi,czyli z wyszukiwaniem?
                    > Inni,od dawien dawna nazywają to duchem i duszą.
                    > Co ty na to?
                    Agnostyk. Wydaje mi sie, ze teistow nie tyle przeraza ewolucja zycia jak
                    wlasnie ewolucja duszy. Filozofia humanizmu pomieszala szyki wyznawcom religii
                    bo wprowadzila niezalezne od "boga" pojecie dobra i zla. Powstanie w pelni
                    spojnej etyki humanistycznej bedzie wyzwaniem szczegolnie dla religii
                    monoteistycznych, ktore uwazaja, ze maja monopol na definiowanie wartosci
                    moralnych.

                    Poniewaz sadze, ze nasza dusza jest wynikiem procesu ewolucyjnego a nie darem
                    istoty nadprzyrodzonej, przyszlosc pokaze nowe formy oddzialywania
                    miedzyludzkiego zawarte jak obecnie sie je okresla w
                    zjawiskach "paranormalnych".
                    • d_nutka Re: Trzy grosze agnostyka - sterowana ewolucja 28.11.02, 09:49
                      _agnostyk napisał:

                      > Agnostyk. Wydaje mi sie, ze teistow nie tyle przeraza ewolucja zycia jak
                      > wlasnie ewolucja duszy. Filozofia humanizmu pomieszala szyki wyznawcom
                      religii
                      > bo wprowadzila niezalezne od "boga" pojecie dobra i zla. Powstanie w pelni
                      > spojnej etyki humanistycznej bedzie wyzwaniem szczegolnie dla religii
                      > monoteistycznych, ktore uwazaja, ze maja monopol na definiowanie wartosci
                      > moralnych.
                      >
                      > Poniewaz sadze, ze nasza dusza jest wynikiem procesu ewolucyjnego a nie darem
                      > istoty nadprzyrodzonej, przyszlosc pokaze nowe formy oddzialywania
                      > miedzyludzkiego zawarte jak obecnie sie je okresla w
                      > zjawiskach "paranormalnych".


                      to po dyskusji w tym watku nie mogę siebie okreslić ani agnostykiem ani teistą.
                      obydwa określenia nie przystają do moich pogladów.
                      ja nie wykluczam,że nasza dusza moze być wynikiem procesu ewolucyjnego ani tez
                      nie mam podstaw do wykluczenia,ze nie jest "darem" a w procesie ewolucyjnym
                      wzrasta jej oddziaływanie.
                      tak jak ty Agnostyku,uwazam,że teologia monoteistyczna wielkich ttzech religii
                      strasznie "namieszała" przez swoje interpretacje i dogmaty i teraz stanowi
                      hamulec a nawet uwstecznienie "ewolucji ducha".
                      • _agnostyk Dusza w butelce ? 29.11.02, 23:54
                        d_nutka napisal: to po dyskusji w tym watku nie mogę siebie okreslić ani
                        agnostykiem ani teistą. obydwa określenia nie przystają do moich pogladów.ja
                        nie wykluczam,że nasza dusza moze być wynikiem procesu ewolucyjnego ani tez nie
                        mam podstaw do wykluczenia,ze nie jest "darem" a w procesie ewolucyjnym wzrasta
                        jej oddziaływanie.
                        tak jak ty Agnostyku,uwazam,że teologia monoteistyczna wielkich ttzech religii
                        strasznie "namieszała" przez swoje interpretacje i dogmaty i teraz stanowi
                        hamulec a nawet uwstecznienie "ewolucji ducha".

                        Agnostyk: agnostycym wyraza otwarcie umyslu na rozne mozliwosci. To oczywiscie
                        doprowadza do wscieklosci wszelkich dogmatykow.
                        Moje obserwacje zycia i faktow naukowych sugeruja mi, ze istnieja zjawiska,
                        ktore chwilowa do czasu ich wyjasnienia nazywamy "nadprzyrodzonymi"
                        albo "paranormalnymi". Nasza swiadomosc zamieszkuje nasze szare komorki ale nie
                        jest tymi szarymi komorkami gdyz one obumieraja a my istniejemy. Pytanie godne
                        wszechczasow czy mozna odseperowac nasza swiadomosc od tych szarych komurek i
                        jak w slynnej legendzie "zamknac w butelke". Oczywiscie zartuje ale chodzi mi o
                        to, czy ta swiadomosc jest mobilna i niezalezna od naszej cielesnej powloki.
                        Tylko przyszlosc pokaze ale moja intuicja podpowiada mi, ze TAK.

                        Pozdrawiam agnostyk


                        • Gość: Kagan Re: Dusza w butelce ? IP: *.intranet.loc / *.abo.wanadoo.fr 16.12.02, 09:12
                          _agnostyk napisał:
                          d_nutka napisal: to po dyskusji w tym watku nie mogę siebie okreslić ani
                          agnostykiem ani teistą. obydwa określenia nie przystają do moich pogladów.ja
                          nie wykluczam,że nasza dusza moze być wynikiem procesu ewolucyjnego ani tez nie
                          mam podstaw do wykluczenia,ze nie jest "darem" a w procesie ewolucyjnym wzrasta
                          jej oddziaływanie. tak jak ty Agnostyku,uwazam,że teologia monoteistyczna
                          wielkich ttzech religii strasznie "namieszała" przez swoje interpretacje i
                          dogmaty i teraz stanowi hamulec a nawet uwstecznienie "ewolucji ducha".
                          K: Jestes wiec deista, i juz! ;)

                          Agnostyk: agnostycym wyraza otwarcie umyslu na rozne mozliwosci. To oczywiscie
                          doprowadza do wscieklosci wszelkich dogmatykow. Moje obserwacje zycia i faktow
                          naukowych sugeruja mi, ze istnieja zjawiska, ktore chwilowa do czasu ich
                          wyjasnienia nazywamy "nadprzyrodzonymi" albo "paranormalnymi". Nasza swiadomosc
                          zamieszkuje nasze szare komorki ale nie jest tymi szarymi komorkami gdyz one
                          obumieraja a my istniejemy. Pytanie godne wszechczasow czy mozna odseperowac
                          nasza swiadomosc od tych szarych komurek i jak w slynnej legendzie "zamknac w
                          butelke". Oczywiscie zartuje ale chodzi mi o to, czy ta swiadomosc jest mobilna
                          i niezalezna od naszej cielesnej powloki.
                          Tylko przyszlosc pokaze ale moja intuicja podpowiada mi, ze TAK.
                          K: Pisal juz o tym dawno S. Lem w "Dialogach"...
                          • _agnostyk Re: Dusza w butelce ? 23.12.03, 02:24
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            uwazam,że teologia monoteistyczna wielkich trzech religii
                            strasznie "namieszała" przez swoje interpretacje i dogmaty i teraz stanowi
                            hamulec a nawet uwstecznienie "ewolucji ducha".
                            > K: Jestes wiec deista, i juz! ;)
                            Ag: To tylko prawda o ile sami bedziemy bogami
                            > Agnostyk: agnostycym wyraza otwarcie umyslu na rozne mozliwosci. To
                            oczywiscie doprowadza do wscieklosci wszelkich dogmatykow. Moje obserwacje
                            zycia i faktow naukowych sugeruja mi, ze istnieja zjawiska, ktore chwilowa do
                            czasu ich wyjasnienia nazywamy "nadprzyrodzonymi" albo "paranormalnymi". Nasza
                            swiadomosc zamieszkuje nasze szare komorki ale nie jest tymi szarymi komorkami
                            gdyz one obumieraja a my istniejemy. Pytanie godne wszechczasow czy mozna
                            odseperowac nasza swiadomosc od tych szarych komurek i jak w slynnej
                            legendzie "zamknac w butelke". Oczywiscie zartuje ale chodzi mi o to, czy ta
                            swiadomosc jest mobilna i niezalezna od naszej cielesnej powloki. Tylko
                            przyszlosc pokaze ale moja intuicja podpowiada mi, ze TAK.
                            > K: Pisal juz o tym dawno S. Lem w "Dialogach"...
                            Ag: Mysle, ze realia juz wyprzedzily "science fiction". Nalezy teraz wbrew
                            dogmata wydac troche na to pieniedzy, oczywiscie uzazajac by nie wpadly w rece
                            hohsztaplerow.
            • _agnostyk Re: Trzy grosze agnostyka - c.d. 25.11.02, 16:15
              Zamiast o Centaurach wrocmy do mojej wersji dyskusji za trzy grosze:

              Alternatywna dyskusja miedzy TEISTA (ale nie
              Jerzykowatym) ATEISTA a AGNOSTYKIEM na temat stworzenia
              swiata:
              ATEISTA: Obecna rzeczywistosc to wynik przypadkowych
              zjawisk, ktore stworzyly wszechswiat jaki znamy wlaczajac
              tez nasze istnienie. Ewolucja i jej wynik jest tez
              dzielem przypadku.
              TEISTA: Biblijny Bog stworzyl swiat, gdyz opis w Bibli
              etapow zmian materii od czasow Big Bangu w duzym
              przyblizeniu odpowiada dzisiejszym odkryciom naukowym.
              Ci co zapisywali slowa Boga nie mieli pojecia o tych
              etapach wiec przekazali ten opis w najlepszy sposob dla
              nich mozliwy w pierwszym rozdziale Biblii, identyfikujac
              poszczegolne etapy zmian w wszechswiecie z "dniami".
              AGNOSTYK: To, ze jakas istota - Jehowa o zdolnosciach
              okreslanych przez obecna ludzka wiedze jako
              "paranormalne", znala przebieg ewolucji przed pojawieniem
              sie inteligentnych ludzi wcale nie swiadczy, ze ta istota
              jest autorem tego procesu. Bedac swiadoma rezultatu
              ewolucji gatunku ludzkiego, ten Jehowa mogl uzyc wiedze o
              wszechswiecie w celu manipulowania i podporzadkowania
              sobie gatunku ludzkiego (tak jak to probowali uczynic na
              innym poziomie egipscy kaplani z Faraona Prusa). Byc moze
              w takich zamiarach przeszkadzaly temu Jehowie inne
              "paranormalne" istoty, ktore w Bibli sa opisane niezbyt
              sympatycznie, a ktore sugerowaly ludziom poznanie prawdy
              (dzieki symbolicznemu spozyciu owocu z drzewa madrosci).
              Byc moze ten proces ewolucji choc wyglada przypadkowy w
              skali mikro, ma pewna dynamike i cel w skali makroswiata.
              - Jestes zwolennikiem tzw. teorii sterowanej ewolucji.
              Jak na razie, nie ma na nia empirycznych dowodow, wiec
              ucinam ja brzytwa Ockhama...;)

              Mam ogromny problem z ta brzytwa bo tnie ona na oslep. Chcialbym by ateista i
              rycho odroznili pojecie "sterowanej ewolucji", ktorej nie akceptuje
              od "celowej" ewolucji. Jak d_nutka zauwazyla "sterowana ewolucja" potrzebuje
              sternika. Teisci implikuja, ze jest nim Bog. Ja zakladam (i w ten sposob nie
              podlegam cieciom brzytwy Ockhama), ze nikt nie "steruje" ewolucja w sensie
              doslownym, ale jednak rzadzi sie ona pewnymi regulami ktore wskazuja na jej
              CEL. Jedna z tych regul jest pragnienie zywych istot zachowania tego zycia,
              czasami za wszelka cene. Efektem takiego podejscia materii ozywionej jest
              uksztaltowywanie sie coraz nowych organizmow, ktore to zycie potrafia coraz
              lepiej obronic. W tej walce o przetrwanie MUSIALA powstac predzej czy pozniej
              inteligentna istota ludzka. Nasza egzystencja jest wlasnie tym empirycznym
              dowodem na "celowosc" ewolucji.

              Wszystko wskazuje, ze koncowym celem samego procesu selekcji i eliminacji
              gatunkow jest dazenie do niesmiertelnosci dla istot stanowiacych najbardziej
              rozwinieta forme zycia. By osiagnac taki cel, przodujacy w ewolucji gatunek
              musi wykazac sie pragnieniem poznania otaczajacego nas wszechswiata - czyli
              musi siegnac po symboliczny owoc z drzewa madrosci. Takie istoty musza byc
              wyposazona w swiadomosc i inteligencje, ktora mozna by okreslic innym slowem
              jako "dusze". Nikt jej nam nie dal. Mogla ona byc tylko wynikiem procesu
              ewolucji.

              Nikt ani teisci ani ateisci nie potrafia sprecyzowac czym jest ta nasza
              swiadomosc - vel "dusza". Przypadek hipnozy umyka wszelkim empirycznym
              tlumaczeniom. Biblia w alegoryczny sposob opisuje nam jak o kontrole nad
              ta "dusza" zabiegaja pewne "sily nadprzyrodzone". Jeden z najlepszych filmow
              kinematografi Japonskiej jaki ogladalem (wybaczcie ale mam okropna pamiec do
              tytulow) zilustrowal mi jak subiektywne i ulomne jest nasze pragnienie poznania
              prawdy. W filmie osadzonym w dawnej Japonii, po mordzie na parze mlodych
              malzonkow rozpoczal sie sad nad morderca. I mielismy zeznania przedstawiajace
              opis wypadkow, ze strony swiadkow, zabojcy, przywolanej duszy zabitego i
              posiadajacego "paranormalne" zdolnosci starca. Kazda wersja wydarzen wykazywala
              braki i obiektywna prawda pozostala ulotna. Mozna by calosc Bibli
              zakwalifikowac do fikcyjnej opowiesci ale mozna tez, utrzymujac krytyczny do
              niej stosunek, uwazac ja jako jeden z ulomnych i subiektywnych opisow jak
              powstala nasza rzeczywistosc.
      • rycho7 Teraz, kiedy nie ma juz Kagana i Jerzego 25.11.02, 10:21
        jerzy44 napisał:

        > ... moge zaczac powazna walke z ateizmem.

        Szanowny Panie Jerzy z Bielska-Bialej (nie wiem czy jerzy44 to ta sama osoba)

        Walke z ateizmem bedzie mogl Pan rozpoczac gdy skonczy Pan walke z ateistami.
        Polaczenie tytulu "Teraz, kiedy nie ma juz Kagana..." z deklaracja walki z
        ateizmem jest nieprzyzwoitoscia. Szkoda ze zabraklo Panu wyczucia. Metody
        Kagana wielokrotnie krytykowalem ale chyba nie byl Pan w stanie tego dostrzec.
        Panskie metody zwalczania oponentow nie mieszcza sie w moim katalogu cech
        porzadnego czlowieka. Totez wyklucza to dalsza mozliwosc miedzy nami dyskusji.
        Portalu stosujacego cenzure bede w miare moznosci unikal.

        > Oto moje argumenty w postaci
        > dialogu z ateista:

        > PS: Zaloze sie, ze nawet Kagan nie znalazlby kontrargumentu na moje powyzsze
        > jakze logiczne i naukowe wywody. Chyba raz na zawsze udowodnilem wam ponad
        > wszelka watpliwosc nedze i pseudonaukowosc ateizmu!

        Jestem elektronikiem-informatykiem. Przez wiele lat miedzy innym naprawialem
        komputery. Diagnostyka komputerow jest znacznie trudniejsza od wykrywania
        przerw przewodow w scianach. Od tego jest specjalny czujnik do wykrywania
        miejsca przerwy. Gdybym kiedykolwiek w swej praktyce mieszal Boga do napraw
        komputerow to na pewno nie mogloby to byc moim zajeciem zarobkowym. Kazdy
        rozsadny pracodawca lub klient wyzucilby mnie na bruk. Panie Jerzy, Panski
        dialog teisty i ateisty nie jest juz nawet dla mnie smieszny jak poprzednie
        Panskie teksty. Nie bede kontynuowal tej oceny poniewaz moglby Pan chciec jej
        uzyc do wycenzurowania mnie z forum.

        Pozdrawiam (???)
        • jerzy44 Re: Teraz, kiedy nie ma juz Kagana i Jerzego 25.11.02, 13:28
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,796521.html?f=28&w=3592442&a=3738189
          Jerzy44 napisa?:
          ... moge zaczac powazna walke z ateizmem.

          rycho7 napisa?:
          Szanowny Panie Jerzy z Bielska-Bialej (nie wiem czy
          jerzy44 to ta sama osoba)
          - Tak, ta sama. Czasem zapominam sie zalogowac.

          R: Walke z ateizmem bedzie mogl Pan rozpoczac gdy skonczy
          Pan walke z ateistami. Polaczenie tytulu "Teraz, kiedy
          nie ma juz Kagana..." z deklaracja walki z ateizmem jest
          nieprzyzwoitoscia. Szkoda ze zabraklo Panu wyczucia.
          Metody Kagana wielokrotnie krytykowalem ale chyba nie byl
          Pan w stanie tego dostrzec. Panskie metody zwalczania
          oponentow nie mieszcza sie w moim katalogu cech
          porzadnego czlowieka. Totez wyklucza to dalsza mozliwosc
          miedzy nami dyskusji. Portalu stosujacego cenzure bede w
          miare moznosci unikal.

          Jerzy: Oto moje argumenty w postaci dialogu z ateista:
          PS: Zaloze sie, ze nawet Kagan nie znalazlby
          kontrargumentu na moje powyzsze jakze logiczne i naukowe
          wywody. Chyba raz na zawsze udowodnilem wam ponad
          wszelka watpliwosc nedze i pseudonaukowosc ateizmu!

          R: Jestem elektronikiem-informatykiem. Przez wiele lat
          miedzy innym naprawialem komputery. Diagnostyka
          komputerow jest znacznie trudniejsza od wykrywania przerw
          przewodow w scianach. Od tego jest specjalny czujnik do
          wykrywania
          miejsca przerwy. Gdybym kiedykolwiek w swej praktyce
          mieszal Boga do napraw komputerow to na pewno nie mogloby
          to byc moim zajeciem zarobkowym. Kazdy rozsadny
          pracodawca lub klient wyzucilby mnie na bruk. Panie
          Jerzy, Panski
          dialog teisty i ateisty nie jest juz nawet dla mnie
          smieszny jak poprzednie Panskie teksty. Nie bede
          kontynuowal tej oceny poniewaz moglby Pan chciec jej
          uzyc do wycenzurowania mnie z forum.
          Pozdrawiam (???)

          - Dziekuje za pozdrowienia. Wciaz uwazam, ze moja
          argumentacja byla od strony formalnej poprawna. Przeciez
          ow czujnik, ktorego Pan uzywal, mogl miec na przyklad
          otrzymna od Boga specjalna laske, ktora pozwalala mu na
          wykrywanie przerw w obwodach. A Pana nie mam zamaiaru
          banowac ani cenzurowac, bo Pan nie uzywa, jak Kagan,
          niecenzuralnych okreslen.
          "Nie bedziesz bluznil Bogu i nie bedziesz zlorzeczyl
          temu, który rzadzi twoim ludem". (Ks. Wyjscia 22:27)
          Jerzy
          • rycho7 Kagan lecz Alzheimera to na prawde grozne n/t 25.11.02, 16:57
          • Gość: Kagan Re: Teraz, kiedy nie ma juz Kagana i Jerzego IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 03:36
            jerzy44 napisał:> Jerzy44 napisal:
            Teraz, kiedy nie ma juz Kagana, moge zaczac powazna walke z ateizmem.

            > rycho7 napisal:
            > Szanowny Panie Jerzy z Bielska-Bialej (nie wiem czy
            > jerzy44 to ta sama osoba)
            > - Tak, ta sama. Czasem zapominam sie zalogowac.
            >
            > R: Walke z ateizmem bedzie mogl Pan rozpoczac gdy skonczy
            > Pan walke z ateistami. Polaczenie tytulu "Teraz, kiedy
            > nie ma juz Kagana..." z deklaracja walki z ateizmem jest
            > nieprzyzwoitoscia. Szkoda ze zabraklo Panu wyczucia.
            > Metody Kagana wielokrotnie krytykowalem ale chyba nie byl
            > Pan w stanie tego dostrzec. Panskie metody zwalczania
            > oponentow nie mieszcza sie w moim katalogu cech
            > porzadnego czlowieka. Totez wyklucza to dalsza mozliwosc
            > miedzy nami dyskusji. Portalu stosujacego cenzure bede w
            > miare moznosci unikal.
            >
            > Jerzy: Oto moje argumenty w postaci dialogu z ateista:
            > PS: Zaloze sie, ze nawet Kagan nie znalazlby
            > kontrargumentu na moje powyzsze jakze logiczne i naukowe
            > wywody. Chyba raz na zawsze udowodnilem wam ponad
            > wszelka watpliwosc nedze i pseudonaukowosc ateizmu!
            >
            > R: Jestem elektronikiem-informatykiem. Przez wiele lat
            > miedzy innym naprawialem komputery. Diagnostyka
            > komputerow jest znacznie trudniejsza od wykrywania przerw
            > przewodow w scianach. Od tego jest specjalny czujnik do
            > wykrywania
            > miejsca przerwy. Gdybym kiedykolwiek w swej praktyce
            > mieszal Boga do napraw komputerow to na pewno nie mogloby
            > to byc moim zajeciem zarobkowym. Kazdy rozsadny
            > pracodawca lub klient wyzucilby mnie na bruk. Panie
            > Jerzy, Panski
            > dialog teisty i ateisty nie jest juz nawet dla mnie
            > smieszny jak poprzednie Panskie teksty. Nie bede
            > kontynuowal tej oceny poniewaz moglby Pan chciec jej
            > uzyc do wycenzurowania mnie z forum.
            > Pozdrawiam (???)
            >
            > - Dziekuje za pozdrowienia. Wciaz uwazam, ze moja
            > argumentacja byla od strony formalnej poprawna. Przeciez
            > ow czujnik, ktorego Pan uzywal, mogl miec na przyklad
            > otrzymna od Boga specjalna laske, ktora pozwalala mu na
            > wykrywanie przerw w obwodach. A Pana nie mam zamaiaru
            > banowac ani cenzurowac, bo Pan nie uzywa, jak Kagan,
            > niecenzuralnych okreslen.
            > "Nie bedziesz bluznil Bogu i nie bedziesz zlorzeczyl
            > temu, który rzadzi twoim ludem". (Ks. Wyjscia 22:27)
            > Jerzy
            K: Choc mnie zabanowano na adresie "bigpond", to moge przeciez pisac z innych
            adresow. Co do owej "laski bozej", ktora pozwala czujnikowi wykrywac przerwy w
            obwodach. Czy to nie jest przypadkiem ow zbedny byt, ktory naukowcy ucinaja
            niezawodna brzytwa ockhamowska? Bo przeciez te czujniki dzialaja zarowno w
            rekach chrzescijan, jaki i w rekach budystow, islamistow, judaistow czy tez
            ateistow. I to dzialaja praktycznie niezwodnie, stad ich dzialanie mozna
            zweryfikowac metoda naukowa czyli empiryczna, poprzez powtarzanie tego samego
            doswiadczenia przez wielu niezaleznych badaczy. Zadnego "boga" nie trzeba wiec,
            aby wyjasnic ich dzialanie...
            Kagan
    • Gość: obserwator Re: Jestem agnostykiem. Zapraszam ateistow i teis IP: *.tpl.on.ca / 205.189.175.* 26.11.02, 00:06
      Dlaczego ateisci tak bardzo unikaja naukowych rozwazan nad zjawiskami nadprzyrodzonymi lub takimi ktore sami
      kwalifikuja jako UFO. Trudno przypisywac uprzedzenia ludziom religijnym bedac samym nieprzejednanym
      dogmatykiem. Nawet jezeli 99 procent takich wydarzen jest falszywe to czy ten jeden procent nie jest wystarczajaco
      ciekawym zjawiskiem do eksploatacji naukowej.

      Podobne dogmatyczne podejscie ma rowniez profesja medyczna, kompletnie dyskwalifikujac jako znachorstwo
      udowodnione przypadki leczenia metoda medycyny holistycznej.
      • Gość: Kagan Czym sie zajmuje nauka, a czym nie? IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 03:29
        Gość portalu: obserwator napisał: Dlaczego ateisci tak bardzo unikaja
        naukowych rozwazan nad zjawiskami nadprzyrodzonymi lub takimi ktore sami
        kwalifikuja jako UFO. Trudno przypisywac uprzedzenia ludziom religijnym bedac
        samym nieprzejednanym dogmatykiem. Nawet jezeli 99 procent takich wydarzen jest
        falszywe to czy ten jeden procent nie jest wystarczajaco ciekawym zjawiskiem do
        eksploatacji naukowej.
        Podobne dogmatyczne podejscie ma rowniez profesja medyczna, kompletnie dyskwali-
        fikujac jako znachorstwo udowodnione przypadki leczenia metoda medycyny
        holistycznej.
        Kagan: Poniewaz nauka zajmuje sie zdarzeniami POWTARZALNYMI. Zjawiska, ktorych
        nie mozna zreplikowac w laboratorium, czy tez ktorych nie mozna regularnie
        obserwowac nie sa zjawiskami, ktorymi zajmuje sie nauka. Wynika to z metody
        empirycznej, ktora wymaga, ze aby dana teoria zostala pozytywnie zweryfikowana,
        to musi byc zweryfikowana przez conajmniej kilku niezaleznie pracujacych
        badaczy. Zas praktycznie zaden obserwator UFO nie jest w stanie powtorzyc swej
        obserwacji, podobnie jak praktycznie zaden znachor nie jest w stanie powtorzyc
        metod leczenia innego znachora. Nie znaczy to, ze UFO nie moze byc, czy ze
        zaden znachor nie jest w stanie wyleczyc. Znaczy to tylko, ze nauka sie nie
        moze zajmowac zjawiskami, ktore sa niemozliwe do dokladnego powtorzenia, czyli
        do naukowej (empirycznej) weryfikacji.
        Kagan
        • Gość: Kagan O egzorcystach IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 03:52
          Gdzies na tym forum widzialem watek o egzorcystach
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3731980&a=3731980
          Pytam sie owych egzorcystow czemu osmielaja sie oni wypedzac Szatana, jesli ich
          wlasne Pismo Swite wyraznie pisze, ze "Szatan jest Bogiem tego swiata"
          (2 List do Koryntian 4:4).
          Kagan
          • Gość: Kagan Dialog teisty z ateista IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 05:27
            "ATEISTA: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę dociec dlaczego.
            TEISTA: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko nadprzyrodzone!
            ATEISTA: Bzdury mówisz! Bowiem spodziewam się, że z czasem uda mi się znaleźć
            racjonalne przyczyny tego zgaśnięcia światła.
            TEISTA: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz podstaw. Ty tylko
            wierzysz, że te przyczyny wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną
            argumentacją naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny
            naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż uprawnia cię do twierdzenia,
            że kiedyś w przyszłości zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja,
            stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo wydarzenie może mieć tylko
            przyczyny nadprzyrodzone.
            ATEISTA: Po pierwsze to ja, jako ateista, w nic nie wierzę, a tylko spodziewam
            się, że w przyszłości (nieważne jak dalekiej, ale najprawdopodobniej bardzo
            bliskiej) zostanie znaleziona racjonalna przyczyna zgaśnięcia światła w mym
            pokoju. Zaś spodziewam się znalezienia tej racjonalnej przyczyny na tej
            podstawie, że w przeszłości nauka znalazła racjonalne odpowiedzi na takie
            pytania jak czemu po dniu następuje noc, jaka jest natura pioruna, czy też co
            powoduje gruźlicę albo ostatnio AIDSa – zauważ bowiem, że nie tak dawno temu
            uważano iż choroby to wynik grzechu, piorun to wynik gniewu bożego oraz uważano
            słońce za boga. Na koniec: na jakiej podstawie ty wierzysz w siły
            nadprzyrodzone i twierdzisz, ze stoisz na “gruncie naukowym” szukając przyczyny
            praktycznie każdego zjawiska w siłach nadprzyrodzonych?
            TEISTA: Proszę, dowiedź, że nie ma sił nadprzyrodzonych. Potrafisz? Dowiedź
            choćby, że nie istnieją na przykład pegazy albo centaury. Powiesz, że nikt ich
            nie widział. Ale z tego, że nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie
            istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja, który wierzę w pegazy i
            centaury, mam równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt
            nie dowiódł, że pegazy oraz centaury nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy
            równe prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich istnienie jest
            wiele ważkich dowodów, o których na razie zamilczę.
            ATEISTA: Nic dziwnego, że nie podajesz swych “ważkich dowodów”, albowiem nauka
            (dokładnie aerodynamika) dowiodła już dość dawno, że pegazy (czyli skrzydlate
            konie) nie byłyby w stanie latać, czyli że skrzydła byłyby tylko niepotrzebnym
            balastem dla konia - po prostu pegazy były by za ciężkie aby mogły latać. Z
            kolei gdyby pegazy miały cienkie i lekkie kości (jak ptaki czy nietoperze), to
            połamały by się one od razu pod ciężarem ich ciała. Zauważ, proszę, jak wielkie
            skrzydła i jak małe ciało mają jedyne latające ssaki (nietoperze), i że
            największe ptaki (strusie) są niezdolne do lotu. Stąd pegazy nigdy nie miały by
            szansy przetrwania, gdyż skrzydła to dla konia tylko niepotrzebny balast,
            przeszkadzający w przetrwaniu.
            A co do centaurów (są to, jak wiadomo, mityczne istoty o głowie, torsie i
            rękach człowieka posiadające resztę ciała podobną do końskiego), to wyjaśnię ci
            zaraz, czemu i one nie istnieją. Przyczyna jest tu diametralnie różna do
            przyczyny, dla której nie istnieją pegazy (skrzydlate konie). W skrócie pegazy
            nie istnieją, bo ich skrzydła by im tylko przeszkadzały (nie jest fizycznie
            możliwe, aby tak masywne zwierzę jak koń mogło latać przy pomocy stosunkowo
            niewielkich “ptasich” skrzydeł). Tak więc koniom nigdy skrzydła nie wyrosły,
            bowiem skrzydlate konie miałyby znacznie mniejsze szanse przetrwać w
            darwinowskiej “walce o byt” niż zwyczajne konie (czyli bez skrzydeł). Jeśli
            chodzi zaś o centaury, to istoty takie musiałyby rozwinąć się z koni, które,
            jak wiadomo, nie mają rąk. Załóżmy jednak, że gdzieś się pojawiły owe centaury:
            istoty inteligentne i manualnie silne i zręczne jak ludzie, oraz wytrwałe,
            mocne w nogach i szybkie jak konie. Nie ma więc wątpliwości, że szybko
            opanowałyby one spore terytorium, wykorzystując swą niewątpliwą przewagę na
            ludźmi jak i nad zwierzętami. W odróżnieniu od prymitywnych ludzi, centaury
            posiadałyby bowiem także znaczną siłę, oraz szybkość, co pozwalałoby im pokonać
            większość innych zwierząt, oraz uciec przed większością drapieżników. Tak więc
            to centaury, a nie ludzie powinny być owym “najwyższym gatunkiem” istot
            żyjących na naszej planecie. Jednakże wiemy zarówno z osobistego doświadczenia
            jak i z prasy, książek, telewizji, Internetu itp., że jedynym gatunkiem istot
            zagrażających supremacji ludzi (homo sapiens) są tylko inni osobnicy z gatunku
            homo sapiens. Stąd możemy z praktycznie stuprocentową pewnością stwierdzić, że
            na naszej planecie nie ma, i najprawdopodobniej nigdy nie było owych centaurów.
            A na koniec powiedz mi jeszcze co będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło
            zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu w ścianie? Czy nadal
            będziesz twierdził, że działają tu przyczyny nadprzyrodzone?
            TEISTA: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci się wykazać, że
            przerwanie przewodu było przyczyną zgaśnięcia światła. Możesz na przykład
            ustalić współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po drugim. Ale
            nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest przyczyną drugiego. Ja zresztą jako
            naukowiec nie wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego związku.
            Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym tajemniczą zdolność gaszenia
            światła w chwili, gdy przewód ulega przerwaniu.
            ATEISTA: Nauka nie zajmuje się wydarzeniami niepowtarzalnymi. Zaś gaśnięcie
            światła z powodu przerwy w obwodzie elektrycznym jest zjawiskiem, które można
            łatwo powtórzyć w laboratorium (co zresztą miało miejsce olbrzymią ilość razy,
            głownie zresztą w celach dydaktycznych). Dla naukowca wystarczy, że eksperyment
            polegający na przerwaniu obwodu elektrycznego składającego się ze źródła prądu
            i żarówki daje za każdym razem ten sam rezultat: zgaśnięcie światła. Stąd,
            jeśli po zgaśnięciu światła znajduję przerwę w obwodzie, to stwierdzam z
            prawdopodobieństwem praktycznie 100%, iż owa przerwa w obwodzie była
            bezpośrednią przyczyną zgaśnięcia światła. A owego “Pana Boga”, który rzekomo
            miał dać przewodom elektrycznym ową “tajemniczą zdolność gaszenia światła w
            chwili, gdy przewód ulega przerwaniu”, ucinam mą niezawodną brzytwą Ockhama,
            jako byt zbyteczny, niepotrzebnie i bez sensu utworzony przez twój umysł, w
            momencie, gdy natrafiasz na jakiekolwiek zjawisko, którego natury (istoty czy
            też przyczyny) nie potrafisz sobie łatwo wytłumaczyć.”

            II. Argumenty teistów w skrócie
            1. Wiara to przyjmowanie czegoś bez dowodu
            2. Nie potrafisz udowodnić podstaw swojego światopoglądu
            3. Wynika stąd wprost i trywialnie, że twój światopogląd opierasz na wierze
            4. Wierzysz w świat bez Boga
            5. Ja wierzę w świat z Bogiem
            6. Obaj jesteśmy fideistami
            Jednakże na zarzuty formalistyczne kontra jest zdroworozsądkowa:
            1. Wiara to rzeczywiście przyjmowanie czegoś bez dowodu, czyli z definicji
            przeciwieństwo nauki, która wszędzie domaga się obiektywnych, czyli
            niezależnych od “widzi mi się” poszczególnych ludzi, dowodów.
            2. Nie jest prawdą, że ateista czy agnostyk nie potrafi udowodnić podstaw
            swojego światopoglądu. Ów racjonalistyczny światopogląd opiera się bowiem na
            podstawach empirycznych, czyli na aktualnym stanie nauki. Jako taki ulega on
            oczywiście zmianom, w kontraście do światopoglądu opartego na religii, który
            jest niezmienny (praktycznie zastygły od dwóch tysięcy lat).
            3. Stąd tylko religianci opierają swój światopogląd na wierze. Ateiści i
            agnostycy opierają go na podstawach naukowych (empirycznych) - oni w nic nie
            wierzą, tylko domagają się wszędzie dowodów, zgodnie z naukową metodologią,
            która leży u podstaw ich światopoglądu.
            4. A więc ateiści i agnostycy nie wierzą w nic, w tym też nie wierzą ani
            w &#
            • _agnostyk Tajemnica Biblijnego opisu ewolucji ? 26.11.02, 05:46
              Kagan: 4. A więc ateiści i agnostycy nie wierzą w nic, w tym też nie wierzą ani
              w &#

              Ag: A ja myslalem, ze ateisci WIERZA, ze nie ma sil "nadprzyrodzonych". Z
              definicji tylko agnostycy kwestionuja wszystko co wcale nie przeszkadza im w
              spekulowaniu na temat realiow. A propo Kagan, zejdz z pegaza i odpowiedz na
              moja wypowiedz z 25-11-2002 16:15. Jak wytlumaczysz z pozycji ateisty niezwykle
              trafny jak na umysly z przed 3000 lat opis ewolucji wszechswiata zapisany na
              poczatku Biblii?
              • Gość: Kagan Re: Tajemnica Biblijnego opisu ewolucji ? IP: *.its.monash.edu.au / *.lib.monash.edu.au 26.11.02, 05:55
                K: 4. A więc ateiści i agnostycy nie wierzą w nic...
                Ag: A ja myslalem, ze ateisci WIERZA, ze nie ma sil "nadprzyrodzonych". Z
                definicji tylko agnostycy kwestionuja wszystko co wcale nie przeszkadza im w
                spekulowaniu na temat realiow. A propo Kagan, zejdz z pegaza i odpowiedz na
                moja wypowiedz z 25-11-2002 16:15. Jak wytlumaczysz z pozycji ateisty niezwykle
                trafny jak na umysly z przed 3000 lat opis ewolucji wszechswiata zapisany na
                poczatku Biblii?
                K: Kazda starozytna kosmogonia byla podobna do tej opisanej w ST.
                Zydzi "ukradli" ja Babilonczykom i Sumerom. I skad ta pewnosc, ze ewolucja
                wszechswiata przebiegala tak, jak to twierdzi (czy twierdzila do niedawna)
                wspolczesna nauka? Big Bang okazal sie np. ostatnio wcale nie "creatio ex
                nihilo" a tylko wynikiem zderzenia wielowymiarowych "pra-kosmosow".
                A co do rzekomej "wiary" ateistow w nieistnienie boga (Boga?). Na ten
                temat pisal kiedys Kolakowski (w skrocie: wynika to z ronego zroumienia
                slowa "wiara", stad ja unikam tego slowa, jesli odnosi sie do czegos innego niz
                do wiary religijnej - zwrocil mi na to uwage red. nieodzalowanego "Horyzontu").
                Poczytaj tez artykul Agnosiewicza o Kolakowskim na witrynie "Racjonalista". A
                ja teraz ide do domu (dochodzi 16:00).
                Pozdr. :)
                Kagan
                • _agnostyk Re: Tajemnica Biblijnego opisu ewolucji ? 26.11.02, 16:46
                  K: 4. A więc ateiści i agnostycy nie wierzą w nic...
                  Ag: A ja myslalem, ze ateisci WIERZA, ze nie ma sil "nadprzyrodzonych". Z
                  definicji tylko agnostycy kwestionuja wszystko co wcale nie przeszkadza im w
                  spekulowaniu na temat realiow. A propo Kagan, zejdz z pegaza i odpowiedz na
                  moja wypowiedz z 25-11-2002 16:15. Jak wytlumaczysz z pozycji ateisty niezwykle
                  trafny jak na umysly z przed 3000 lat opis ewolucji wszechswiata zapisany na
                  poczatku Biblii?
                  K: Kazda starozytna kosmogonia byla podobna do tej opisanej w ST.
                  Zydzi "ukradli" ja Babilonczykom i Sumerom. I skad ta pewnosc, ze ewolucja
                  wszechswiata przebiegala tak, jak to twierdzi (czy twierdzila do niedawna)
                  wspolczesna nauka? Big Bang okazal sie np. ostatnio wcale nie "creatio ex
                  nihilo" a tylko wynikiem zderzenia wielowymiarowych "pra-kosmosow".
                  A co do rzekomej "wiary" ateistow w nieistnienie boga (Boga?). Na ten
                  temat pisal kiedys Kolakowski (w skrocie: wynika to z ronego zroumienia
                  slowa "wiara", stad ja unikam tego slowa, jesli odnosi sie do czegos innego niz
                  do wiary religijnej - zwrocil mi na to uwage red. nieodzalowanego "Horyzontu").
                  Poczytaj tez artykul Agnosiewicza o Kolakowskim na witrynie "Racjonalista". A
                  ja teraz ide do domu (dochodzi 16:00). Pozdr. :) Kagan

                  Ag: Co jest zdumiewajace w Biblijnym opisie "stworzenia" to fakt, ze fragmenty
                  dotyczace czlowieka sa kompletnie nie spojne nawet jak na retoryke sprzed 3000
                  lat. Na przyklad:
                  Rozdzial 1, 26 * A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz,
                  podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad
                  bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»
                  27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
                  na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.
                  28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie
                  się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad
                  rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami
                  pełzającymi po ziemi». 29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę
                  przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie
                  nasienie: dla was będą one pokarmem. 30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i
                  dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi
                  i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało
                  się tak. 31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
                  I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty.

                  Drugi opis stworzenia człowieka - Rozdzial 2,
                  Gdy Pan* Bóg uczynił ziemię i niebo, 5 nie było jeszcze żadnego krzewu polnego
                  na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła - bo Pan Bóg nie zsyłał
                  deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię 6 i rów kopał
                  w ziemi*, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby - 7 wtedy to Pan
                  Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia*,
                  wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

                  Brzmi to kompletnie nieprzekonywujaco i tak jakby ktos dopisywal fikcyjny
                  skrypt do realiow ewolucji ktora w alegoryczny sposob jest dosc dobrze
                  przedstawiona w Biblii biorac pod uwage sposob myslenia ludzi w starozytnej
                  Babilonii.
                  Mozna oczywiscie odrzucic cala Biblie ale bardziej fascynujaca do rozwazania
                  jest mozliwosc, ze KTOS kto znal przebieg ewolucji przedstawil jej historie w
                  uproszczonej formie Babilonczykom i Sumerom przypisujac sobie rownoczesnie akt
                  tworzenia wszechswiata i rodzaju ludzkiego.
                  • Gość: Kagan Re: Tajemnica Biblijnego opisu ewolucji ? IP: *.eufaula.k12.ok.us / 164.58.28.* 29.11.02, 01:19
                    K: 4. A więc ateiści i agnostycy nie wierzą w nic...
                    Ag: A ja myslalem, ze ateisci WIERZA, ze nie ma sil "nadprzyrodzonych". Z
                    definicji tylko agnostycy kwestionuja wszystko co wcale nie przeszkadza im w
                    spekulowaniu na temat realiow. A propo Kagan, zejdz z pegaza i odpowiedz na
                    moja wypowiedz z 25-11-2002 16:15. Jak wytlumaczysz z pozycji ateisty niezwykle
                    trafny jak na umysly z przed 3000 lat opis ewolucji wszechswiata zapisany na
                    poczatku Biblii?
                    K: Kazda starozytna kosmogonia byla podobna do tej opisanej w ST.
                    Zydzi "ukradli" ja Babilonczykom i Sumerom. I skad ta pewnosc, ze ewolucja
                    wszechswiata przebiegala tak, jak to twierdzi (czy twierdzila do niedawna)
                    wspolczesna nauka? Big Bang okazal sie np. ostatnio wcale nie "creatio ex
                    nihilo" a tylko wynikiem zderzenia wielowymiarowych "pra-kosmosow".
                    A co do rzekomej "wiary" ateistow w nieistnienie boga (Boga?). Na ten
                    temat pisal kiedys Kolakowski (w skrocie: wynika to z roznego zrozumienia
                    slowa "wiara", stad ja unikam tego slowa, jesli odnosi sie do czegos innego niz
                    do wiary religijnej - zwrocil mi na to uwage red. nieodzalowanego "Horyzontu").
                    P. tez portal RACJONALISTA - np. poczytaj artykul Agnosiewicza o Kolakowskim na
                    witrynie "Racjonalista". A ja teraz ide do domu (dochodzi 16:00). Pozdr. :)

                    Ag: Co jest zdumiewajace w Biblijnym opisie "stworzenia" to fakt, ze fragmenty
                    dotyczace czlowieka sa kompletnie nie spojne nawet jak na retoryke sprzed 3000
                    lat. Na przyklad: Rozdzial 1, 26 * A wreszcie rzekł Bóg (w ortg. ELOHIM, czyli
                    BOGOWIE, a NIE pojedynczy "Bog") : «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego
                    Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad
                    bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»
                    27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył:
                    stworzył mężczyznę i niewiastę. 28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich:
                    «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją
                    sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i
                    nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».
                    K: Jak sie to ma do celibatu i postulowanej przez kosciol kat.
                    wstrzemiezliwosci plciowej? Przeciez nie kazdy stosunek-zapolodnienie,
                    wiec trzeba probowac, i to czesto i z roznymi partnerkami, aby zwiekszyc
                    szanse przekazania genow swoich i swych kobiet! Odnosi sie to tez oczywiscie
                    do pan, ktore tez powinny cwiczyc zapladnianie z wieloma samcami! ;)

                    29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi
                    i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem.
                    30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i
                    dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie
                    pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. 31 A Bóg widział, że
                    wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
                    K: A pozniej pozwolil Szatanowi to wszystko zepsuc...;(

                    I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty. Drugi opis stworzenia
                    człowieka - Rozdzial 2, Gdy Pan* Bóg uczynił ziemię i niebo, 5 nie było jeszcze
                    żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła - bo
                    Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał
                    ziemię 6 i rów kopał w ziemi*, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię
                    gleby - 7 wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego
                    nozdrza tchnienie życia*, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.
                    Brzmi to kompletnie nieprzekonywujaco i tak jakby ktos dopisywal fikcyjny
                    skrypt do realiow ewolucji ktora w alegoryczny sposob jest dosc dobrze
                    przedstawiona w Biblii biorac pod uwage sposob myslenia ludzi w starozytnej
                    Babilonii.
                    K: Rozni autorzy: Jahwista, Elohista, "Kaplan" i "Deuteronomista" plus
                    praktycznie niezliczone rzesze edytorow, redaktorow i tlumaczy oraz cenzorow!

                    Mozna oczywiscie odrzucic cala Biblie ale bardziej fascynujaca do rozwazania
                    jest mozliwosc, ze KTOS kto znal przebieg ewolucji przedstawil jej historie w
                    uproszczonej formie Babilonczykom i Sumerom przypisujac sobie rownoczesnie akt
                    tworzenia wszechswiata i rodzaju ludzkiego.
                    K: Pewnie byl to Jahwista albo Elohista!
                    Pozdr.
                    Kagan
                    • _agnostyk Re: Tajemnica Biblijnego opisu ewolucji ? 23.12.03, 02:38
                      K: 4. A więc ateiści i agnostycy nie wierzą w nic...
                      Ag: ....Jak wytlumaczysz z pozycji ateisty niezwykle
                      trafny jak na umysly z przed 3000 lat opis ewolucji wszechswiata zapisany na
                      poczatku Biblii?
                      K: Kazda starozytna kosmogonia byla podobna do tej opisanej w ST.
                      Zydzi "ukradli" ja Babilonczykom i Sumerom. I skad ta pewnosc, ze ewolucja
                      wszechswiata przebiegala tak, jak to twierdzi (czy twierdzila do niedawna)
                      wspolczesna nauka? Big Bang okazal sie np. ostatnio wcale nie "creatio ex
                      nihilo" a tylko wynikiem zderzenia wielowymiarowych "pra-kosmosow".
                      Ag: Jehowa mogl byc za tepy by o tym wiedziec, wiec jego opis zaczyna sie od
                      tego co stalo sie po Big Bangu.
                      K: A pozniej pozwolil Szatanowi to wszystko zepsuc...;(
                      Ag: To jest wersja Jehowy. Nie znamy opisu z drugiej strony.
                      Kim sa ci adwersanci Jehowy. Wiemy, ze wlaczyli z nim o swoja wolnosc. Sugeruja
                      nam konsumpcje z drzewa wiedzy, bysmy stali sie jak bogowie. Chca uratowac
                      Jezusa od sadystycznej smierci, nawet bilia opisuje Lucyfera jako boga swiatla.

                      Ag: I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty. Drugi opis stworzenia
                      człowieka - Rozdzial 2, Gdy Pan* Bóg uczynił ziemię i niebo, 5 nie było jeszcze
                      żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła - bo
                      Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał
                      ziemię 6 i rów kopał w ziemi*, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię
                      gleby - 7 wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego
                      nozdrza tchnienie życia*, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.
                      Brzmi to kompletnie nieprzekonywujaco i tak jakby ktos dopisywal fikcyjny
                      skrypt do realiow ewolucji ktora w alegoryczny sposob jest dosc dobrze
                      przedstawiona w Biblii biorac pod uwage sposob myslenia ludzi w starozytnej
                      Babilonii.
                      K: Rozni autorzy: Jahwista, Elohista, "Kaplan" i "Deuteronomista" plus
                      praktycznie niezliczone rzesze edytorow, redaktorow i tlumaczy oraz cenzorow!

                      Mozna oczywiscie odrzucic cala Biblie ale bardziej fascynujaca do rozwazania
                      jest mozliwosc, ze KTOS kto znal przebieg ewolucji przedstawil jej historie w
                      uproszczonej formie Babilonczykom i Sumerom przypisujac sobie rownoczesnie akt
                      tworzenia wszechswiata i rodzaju ludzkiego.
                      K: Pewnie byl to Jahwista albo Elohista!
                      Ag: Podejrzewam, ze w kregach bogow, wiedza o ewolucji dorownuje przynajmniej
                      naszej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka