PKP- Pociąg Widmo...

14.02.06, 15:12
"Pociąg Widmo- czyli pasażerki pociągu linii Zakopane-Gdynia przypadki"

Jest dwunasty luty, godzina 19.40. Ludzie tłoczą się na peronie w Zakopanem,
część z nich wsiada do wagonów, inni wciąż szukają swoich miejsc. Po chwili
pociąg leniwie wytacza się ze stacji, powoli zwiększa się odległość między
maszyną a Zakopanem. Wraz ze wzrostem odległości w naszym wagonie rośnie także
temperatura, po niedługim czasie przekracza już 30 stopni.. .Wybraliśmy
kuszetki z TLK, te tańsze, teoretycznie miały się różnić od zwykłych jedynie
brakiem pościeli. Niestety obok braku pościeli doskwiera także brak
jakichkolwiek zasłon, przez co jaskrawe światło jarzeniówek na korytarzu
oślepia nas, nie pozwalając zmrużyć oka. Zresztą sen i tak jest niewykonalny w
takich temperaturach. Nagle, w środku zimy, gdy na zewnąrz temperatura spadła
już do minus 8 stopni, zaczynam myśleć o klimatyzacji, marzyć o lekkim
powiewie z wentylatora.

Godzina 21.30. Światła w przedziale gasną.. teraz jedynym oświetleniem są już
jarzeniówki na korytarzu, one jednak po kilku minutach zaczynają mrugać,
zapewniając dyskotekowe doznania. Żartujemy, że brakuje tylko techno w tle ale
tak naprawdę nie jest nam do smiechu. W końcu światła gasną już na dobre..
cały wagon pogrąża się w ciemności. Korytarzem idzie konduktorka z małą
latareczką, sprawdza bilety. Zbliża się do naszego przedziału,wtedy podbiega
do niej zdenerwowany mężczyzna w kurtce, czapce, rękawiczkach "Czy ktoś zrobi
coś wreszcie z brakiem ogrzewania w naszym wagonie?"-pyta konduktorkę głosem,
który zdradza niemal furię "Elektrycy będą czekać na następnej stacji"-
odpowiada kobieta. Mężczyzna odchodzi niechętnie, chyba jednak nie został
całkiem przekonany. Ja natomiast korzystam z okazji i pytam czy można trochę
skręcić ogrzewanie w przedziale, coraz trudniej jest nam oddychać, kobieta
odpowiada "Można.. ale nie radzę tego robić, bo światło już u nas wysiadło,
następne może być ogrzewanie". Kładę się więc na kuszetce z pragnieniem by
zasnąć i obudzić się dopiero w Gdańsku. Niestety, budzę się już w Krakowie, a
budzi mnie przeraźliwe zimno.

Jest około 12 w nocy. Teraz w naszym wagonie nie ma już ani światła ani
ogrzewania, ludzie krzyczą na korytarzu na konduktora, jakieś dzieci
wrzeszczą, czując zdenerwowanie rodziców. Konduktor wydziera się do komórki
"Podstawcie ten cholerny wagon, bo ludzie się awanturują!". Pociąg rusza, wraz
z pociągiem rusza też informacja, że podstawiono wagon z miejscami do
siedzenia, w którym elektryczność działa. Podobno próbowano podstawiać też
inne wagony, ale w każdym coś nie działało, ten jest trzeci czy czwarty z
kolei, pierwszy, który okazał się sprawny. Na korytarzu, ludzie miotają się we
wszystkich kierunkach. Moi współpasażerowie idą na zwiady, ja zostaję pilnować
bagaży. Wychodzą z przedziału kierując się w prawo, po chwili w lewo
przechodzi tabun innych pasażerów, z bagażami, płaczącymi dziećmi na rękach,
wszyscy przemykają się po ciemnym korytarzu.. scena jak ze filmu. Dostaję smsa
"Jest wagon ze światłem, czekamy czy będą grzali". Po pewnym czasie wraca
jeden z pasażerów. "Grzeją"-rzuca zdawkowo, bierzemy więc razem plecaki, idziemy.

Jest godzina 12.30. Powoli idziemy, objuczeni bagażami. W ciemności wagon
wydaje się jeszcze dłuższy, pociąg jest w ruchu, kołysze więc nami, obijamy
się o drzwi przedziałów, wszystkie są opuszczone. Przechodzimy do kolejnego
wagonu, w przejściu i na początku korytarza leży śnieg, nie słychać żadnych
głosów.. pociąg widmo. Mijamy jeszcze dwa wagony, oba ciemne, zimne,
zaśnieżone. Scenografia horru.

W końcu dochodzimy do podstawionego wagonu, otwieramy drzwi zdobytego
przedziału. Inni uciekinierzy dzielą się sprzecznymi plotkami "Grzeją tylko na
korytarzu a w przedziałach nie", "Grzeją tylko w przedziałach a na korytarzu
nie". Mimo wszystko charakterystyczny swąd starego ogrzewania dobiega spod
foteli, sugerując, że może nie będzie nam dane zamarznąć tej nocy. Kaloryfery
są letnie ale lepsze to niż nic. Trochę się rozgrzewamy. Wołamy konduktora, by
napisał na naszych biletach poświadczenie że nie było ogrzewania i zamiast
kuszetkami, jedziemy na siedząco. Konduktor się dziwi "Pierwszy raz ktoś chce
reklamować bilety ze względu na ogrzewanie", pisze jednak i podstęplowuje.
Pytam go, dlaczego w całym pociągu wysiadło ogrzewanie "Sprawa
techniczna"-odpowiada. "We wszystkich wagonach?!"- dziwi mnie to niepomiernie.
"Wie pani, te wagony mają więcej lat niż my wszyscy w tym przedziale, między
nami, to ja się dziwię że to jeszcze wogóle jeździ". Pytam go czy mogę go
później zacytować, gdy będę pisać np. do PKP czy gazety- "Mnie tu nie było, ja
nic nie wiem"-odpowiada lekko zdenerwowany mężczyzna, widać że marzy o tym
żeby nie przebywać już w moim towarzystwie.

Jedziemy.. najpierw jest ciepło, w nocy ogrzewanie jednak ponownie wysiada,
zakładam kurtkę, dwa kaptury na głowę, żałuję że schowałam rękawiczki, na
kolana kładę ręcznik i plecak.. ale nogi i tak mi drętwieją. Przez kilka
godzin temperatu spada chyba do zera. Ciepło powraca około 6 rano.

Jest 9 rano, dojeżdżamy do Gdańska.. chyba 8 wagonów jedzie naszym składem,
ciągną je niepotrzebnie, całe puste. Bo pasażerowie zajmują tylko dwa z nich.
Ktoś wspomina o nierentownych kolejach.. ktoś się śmieje. Interesująca
przygoda.. powrót do PRL-u, może trzeba by zrobić z tego atrakcję turystyczną.
Goście z zachodu lubią wykopaliska, ślady przeszłości. PKP to naprawdę
prawdziwa kopalnia złota, wystarczyłoby tylko odpowiednie hasło reklamowe.
"Poczuj smak prawdziwej przygody, poznaj lata siedemdziesiąte podczas
najbardziej emocjonującej podróży swojego życia".

Koleje reklamują się hasłem "Wars- stara firma, nowa jakość", ja bym zmieniła
to na "Wars- stara firma i jakość wciąż ta sama"
    • aaki Re: PKP- Pociąg Widmo... 14.02.06, 15:26
      no widzisz jak ten kaczyński rządzi
      • lilith_18 Re: PKP- Pociąg Widmo... 14.02.06, 15:34
        No akurat tego bym nie zwalała na kaczki. Obawiam się że nie da się ich za to
        obarczać winą....
    • idiotyzmy-kacze Państwowa firma - i wszystko jasne 14.02.06, 15:32
      Co roku z budżetu biorą ponad 2 miliardy złotych dotacji i co roku obcinają kolejne pociągi. Wiele miejscowości w Polsce zostało praktycznie odcięte od świata, a każdą próbę reform tego niewydolnego molocha blokują złodzieje z Solidarności
      • lilith_18 Re: Państwowa firma - i wszystko jasne SKANDAL!!! 14.02.06, 15:37
        A z tym się zgadzam... faktem jest że większość kolei na świecie jest dotowanych
        z budżetu ale w sumie to ja wiem, że byłoby dużo więcej chętnych gdyby firma ta
        stała się bardziej przyjazna ludziom. Wyszła na przeciw klientowi. Bo jak mi
        mówi konduktor że nigdy nikt nie reklamował biletu z powodu braku ogrzewania, to
        ja się pytam, na jakim my świecie żyjemy, w jakim kraju?? A gdzie "klient nasz
        pan"? Oni się dziwią że nie mają klientów, a może by trochę podejście zmienić..
        gdybym chciała jechać w metalowej trumnie to bym zadzwoniła po karawan! A oni mi
        fundują podróż bez światła, ogrzewania i wody i dziwią się że śmiem protestować.
        SKANDAL
Pełna wersja