xtrin
12.05.06, 12:33
Bardzo trafny komentarz Jarosława Kurskiego:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3339995.html
"Po rządach PiS prędzej czy później przyjdą inni i skorzystają ze
wszechwładnych instrumentów CBA. Wyleją co do jednego ludzi Kamińskiego i
powsadzają własnych. Ludzi oddanych Kamińskiemu zastąpią ludzie oddani
Kowalskiemu. Wtedy dopiero Prawo i Sprawiedliwość, Mariusz Kamiński i jego
koledzy gardłować będą o kontrolę parlamentu i opozycji nad działaniami CBA.
Żądać będą tego, czego dziś żąda Platforma i SLD - demokratycznej kontroli.
Cóż, kiedy w odpowiedzi Mariusz Kamiński usłyszy kojący głos swego następcy:
jeśli nie masz nic na sumieniu, nie musisz się bać...."
"Nie można zgodzić się z manichejską logiką, że ktokolwiek podnosi wątpliwości
co do tego, czy CBA nie ulegnie wynaturzeniom, jest z definicji podejrzany, bo
'widać ma w tym interes', 'bo skoro jest przeciw, to znaczy, że się boi'."
A ze swej strony zapytam jeszcze na cholere urzędowi antykorupcyjnemu
informacje o wyznaniu, poglądach politycznych i orientacji seksualnej? Po
prostu kpina.