jestemja1 Re: Posłowie zbierają haki na dziennikarzy 08.06.06, 11:03 To jest sowiecki system władzy. A wszystkim się wydawało, że rządzi prawica... Gratuluję tym, którzy głosowali na obecnych rządzących. Ja na Waszym miejscu czerwieniłabym się ze wstydu. Odpowiedz Link Zgłoś
pierot6 i co?..zabronią im pisać w prywatnej gazecie? 08.06.06, 11:04 co taki poseł może nakazać? Odpowiedz Link Zgłoś
rezydent.klamczynski Re: Posłowie zbierają haki 08.06.06, 11:08 hydron napisał: > Ciekawe która grupa będzie następna ?? Kominiarze. Odpowiedz Link Zgłoś
katecheta A co na to Głupek Cimoshevii i Debil Doorń? 08.06.06, 11:10 tak pytam z ciekawości po wyroku sądu na knota berluskonika ze z italji? Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Zostałem zmuszony do odejścia z "Wyborczej" 08.06.06, 11:29 Zostałem zmuszony do odejścia z "Wyborczej" po tym, jak ostro skrytykowałem jej sposób pisania o lustracji - mówi dziennikarz Roman Graczyk. - Dopiero na łamach "Rzeczpospolitej" mogłem napisać, że archiwa trzeba otworzyć. Ozon: Jakie były reakcje po publikacji pana tekstu w "Rzeczpospolitej"? Roman Graczyk: Obfite. W przeszłości zdarzało mi się publikować głośne teksty, ale wtedy reakcje były podzielone. Teraz - z jednym wyjątkiem (krakowski dodatek "GW") - wszystkie były entuzjastyczne. Ale nie uważam, że to oddaje rzeczywisty rozkład opinii. A jak się pan poczuł po tym publicznym wyznaniu? Jak stary komunista, który po rewolucji konstatuje, że miała być sprawiedliwość, a wyszły np. łagry. Mówiąc serio: musiałem to w końcu publicznie powiedzieć. Teraz czuję się jak ktoś, kto powiedział, co mu leżało na wątrobie. Ale mam też nadzieję, że to opisuje jakiś szerszy polski problem. Opowiada pan "historię nie tyle może ideowej ewolucji, ile zmiany miejsca na ideowej mapie". Czy ta zmiana miejsca nie była odebrana jako zdrada? Przypuszczam, że niektóre osoby z "Gazety" tak uważają. Czy wiele jest jeszcze osób, które wbrew nowym okolicznościom i faktom trwają przy swoich antylustracyjnych poglądach? Bardzo mało. To jest głównie pokolenie moich rodziców: 70-, 80-latkowie, którzy u progu III RP zachłysnęli się dyskursem o demokracji i wolności narzuconym przez "GW". Do nich już nic nie dotrze. Oni kochają Michnika. Mówię to bez kpiny. Dlaczego nie pracuje pan już w "GW"? Powodem rozstania były moje poglądy lustracyjne. Rzeczywistym, bo formalny wyglądał inaczej. Czyli nie odszedł pan, tylko został zwolniony? Zostałem zmuszony do odejścia po tym, jak wygłosiłem - zresztą na wewnętrznym forum redakcji - ostrą krytykę sposobu pisania o lustracji w "Gazecie". Nie przeszkadzało panu, że Leszek Maleszka miał tam bezpieczną przystań nawet wtedy, gdy już było wiadomo, że donosił na przyjaciół? Było to dla mnie pewną niewygodą, ale Leszek miał taki status od wielu lat i ja się z tym jakoś w praktyce godziłem. Natomiast nie mogłem się pogodzić z tą narastającą manipulacją faktami. To już nie było dziennikarstwo, tylko regularna antylustracyjna propaganda. Oskarża pan "GW" o szantaż moralny, o wmawianie, że przyzwoity człowiek musi być radykalnym przeciwnikiem lustracji. Może ci ludzie w to wierzyli? Pierwsza próba lustracji była rzeczywiście manipulowana, więc w "Gazecie" przez wiele lat posługiwano się zaklęciami w rodzaju: "ubeckie szambo", a gdy ktoś - jak ks. Zaleski - ogłaszał jakieś informacje, to mówiono, że to donos etc. U części naszej inteligencji wytworzono przekonanie, że nie godzi się być za lustracją, że jest to coś nieprzyzwoitego - jakby podglądać kogoś w ubikacji. Napisał pan: "Mówiono nam: nie ma lustracji, która potrafiłaby uszanować prawa człowieka. I uwierzyliśmy". Wiele osób bało się po prostu o innych? Tym bardziej, że przy pierwszym podejściu oskarżono niewinnych ludzi. Tak się zaczęło, ale potem doszły inne fakty. Dla mnie były dwa przełomy w myśleniu o lustracji: wejście w życie obu ustaw lustracyjnych, potem ujawnienie współpracy Lesława Maleszki. Co pan sądzi o ludziach, którzy za wszelką cenę chcieli bronić nieskalanego wizerunku Solidarności? Jaka była prawdziwa motywacja: strach czy dziwnie pojęte, ale jednak dobro Polaków? Mam z tym duży kłopot. Ta obrona wydaje mi się czymś dziwnym, bo ludzie inteligentni powinni po jakimś czasie wobec naporu tak wielu niezbitych faktów dojść do przekonania, że jednak nie ma czego bronić. Owszem, domniemanie niewinności i prawo do sądu zachowują ważność, ale w tej antylustracyjnej furii doprowadzono te i inne słuszne zastrzeżenia do absurdu. Dla tej formacji antylustracyjnej jest tak: posądzeni o agenturę mają prawo do obrony, ergo - nie byli agentami. Młodsze pokolenie nie niuansuje przeszłości. Dla wielu legenda jest albo biała, albo czarna. Może więc można zrozumieć obrońców wizerunku "S"? Historia jest złożona, szara, nie ma czegoś takiego jak złota legenda. Żadna z postaci tworzących polską historię nie była bez skazy. Pomnikowe traktowanie takich postaci jest ahistoryczne. Podobnie Solidarność: pozostaje legendą, mitem założycielskim, ale żeby z niego czerpać, musimy go widzieć ze słabościami włącznie. Inaczej zrobimy z tego mitu czytankę dla grzecznych dzieci. Czy można stwierdzić, że "GW" nie informowała, tylko dezinformowała w tekstach na temat lustracji? Z pewnością. I czyniła tak do ostatnich miesięcy (np. sprawa słynnej instrukcji gen. Kiszczaka, rzekomo nakazującej włączać informacje z innych źródeł do raportów agentów). Teraz - mam wrażenie - pod naporem rzeczywistości ta linia zaczyna się załamywać. Natomiast pozostaje twarda antylustracyjna retoryka w komentarzu. Ale to już nie mój kłopot. Pisze pan, że archiwa trzeba jak najszerzej otworzyć, nie zaś zalać betonem. Nie boi się pan kolejnych przykrych odkryć? Ja już przeżyłem swoje bolesne rozczarowania. Mnie już nic gorszego nie może spotkać. Jak by pan nazwał to swoje "najgorsze"? Upadek mitu, prawdziwy koniec młodości, nie wiem. Idzie o to, że z tą wiedzą świat już nie jest taki piękny, jaki był, a raczej - jaki się wydawał. Ale i tak nie podważa to mojego ogólnie afirmatywnego stosunku do III RP. Czy po uporaniu się z tym problemem jest panu lżej, układa pan sobie teraz świat na nowo, bez iluzji? Jestem jak człowiek po wypadku. Po traumie nie da się żyć jak dawniej, ale z czasem wraca się do pracy, nawet do prowadzenia samochodu. Choć rana pozostaje na zawsze. Czym się pan teraz zajmuje? Pracuję nad książką o IPN. Roman Graczyk - w latach 1993-2005 dziennikarz "Gazety Wyborczej", publicysta "Tygodnika Powszechnego", przed 1989 rokiem dziennikarz prasy podziemnej i emigracyjnej. Czytaj więcej w tygodniku Ozon Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Re: Zostałem zmuszony do odejścia z "Wyborczej" 08.06.06, 11:30 "Zostałem zmuszony do odejścia z "Wyborczej" po tym, jak ostro skrytykowałem jej sposób pisania o lustracji - mówi dziennikarz Roman Graczyk. - Dopiero na łamach "Rzeczpospolitej" mogłem napisać, że archiwa trzeba otworzyć. Ozon: Jakie były reakcje po publikacji pana tekstu w "Rzeczpospolitej"? Roman Graczyk: Obfite. W przeszłości zdarzało mi się publikować głośne teksty, ale wtedy reakcje były podzielone. Teraz - z jednym wyjątkiem (krakowski dodatek "GW") - wszystkie były entuzjastyczne. Ale nie uważam, że to oddaje rzeczywisty rozkład opinii. A jak się pan poczuł po tym publicznym wyznaniu? Jak stary komunista, który po rewolucji konstatuje, że miała być sprawiedliwość, a wyszły np. łagry. Mówiąc serio: musiałem to w końcu publicznie powiedzieć. Teraz czuję się jak ktoś, kto powiedział, co mu leżało na wątrobie. Ale mam też nadzieję, że to opisuje jakiś szerszy polski problem. Opowiada pan "historię nie tyle może ideowej ewolucji, ile zmiany miejsca na ideowej mapie". Czy ta zmiana miejsca nie była odebrana jako zdrada? Przypuszczam, że niektóre osoby z "Gazety" tak uważają. Czy wiele jest jeszcze osób, które wbrew nowym okolicznościom i faktom trwają przy swoich antylustracyjnych poglądach? Bardzo mało. To jest głównie pokolenie moich rodziców: 70-, 80-latkowie, którzy u progu III RP zachłysnęli się dyskursem o demokracji i wolności narzuconym przez "GW". Do nich już nic nie dotrze. Oni kochają Michnika. Mówię to bez kpiny. Dlaczego nie pracuje pan już w "GW"? Powodem rozstania były moje poglądy lustracyjne. Rzeczywistym, bo formalny wyglądał inaczej. Czyli nie odszedł pan, tylko został zwolniony? Zostałem zmuszony do odejścia po tym, jak wygłosiłem - zresztą na wewnętrznym forum redakcji - ostrą krytykę sposobu pisania o lustracji w "Gazecie". Nie przeszkadzało panu, że Leszek Maleszka miał tam bezpieczną przystań nawet wtedy, gdy już było wiadomo, że donosił na przyjaciół? Było to dla mnie pewną niewygodą, ale Leszek miał taki status od wielu lat i ja się z tym jakoś w praktyce godziłem. Natomiast nie mogłem się pogodzić z tą narastającą manipulacją faktami. To już nie było dziennikarstwo, tylko regularna antylustracyjna propaganda. Oskarża pan "GW" o szantaż moralny, o wmawianie, że przyzwoity człowiek musi być radykalnym przeciwnikiem lustracji. Może ci ludzie w to wierzyli? Pierwsza próba lustracji była rzeczywiście manipulowana, więc w "Gazecie" przez wiele lat posługiwano się zaklęciami w rodzaju: "ubeckie szambo", a gdy ktoś - jak ks. Zaleski - ogłaszał jakieś informacje, to mówiono, że to donos etc. U części naszej inteligencji wytworzono przekonanie, że nie godzi się być za lustracją, że jest to coś nieprzyzwoitego - jakby podglądać kogoś w ubikacji. Napisał pan: "Mówiono nam: nie ma lustracji, która potrafiłaby uszanować prawa człowieka. I uwierzyliśmy". Wiele osób bało się po prostu o innych? Tym bardziej, że przy pierwszym podejściu oskarżono niewinnych ludzi. Tak się zaczęło, ale potem doszły inne fakty. Dla mnie były dwa przełomy w myśleniu o lustracji: wejście w życie obu ustaw lustracyjnych, potem ujawnienie współpracy Lesława Maleszki. Co pan sądzi o ludziach, którzy za wszelką cenę chcieli bronić nieskalanego wizerunku Solidarności? Jaka była prawdziwa motywacja: strach czy dziwnie pojęte, ale jednak dobro Polaków? Mam z tym duży kłopot. Ta obrona wydaje mi się czymś dziwnym, bo ludzie inteligentni powinni po jakimś czasie wobec naporu tak wielu niezbitych faktów dojść do przekonania, że jednak nie ma czego bronić. Owszem, domniemanie niewinności i prawo do sądu zachowują ważność, ale w tej antylustracyjnej furii doprowadzono te i inne słuszne zastrzeżenia do absurdu. Dla tej formacji antylustracyjnej jest tak: posądzeni o agenturę mają prawo do obrony, ergo - nie byli agentami. Młodsze pokolenie nie niuansuje przeszłości. Dla wielu legenda jest albo biała, albo czarna. Może więc można zrozumieć obrońców wizerunku "S"? Historia jest złożona, szara, nie ma czegoś takiego jak złota legenda. Żadna z postaci tworzących polską historię nie była bez skazy. Pomnikowe traktowanie takich postaci jest ahistoryczne. Podobnie Solidarność: pozostaje legendą, mitem założycielskim, ale żeby z niego czerpać, musimy go widzieć ze słabościami włącznie. Inaczej zrobimy z tego mitu czytankę dla grzecznych dzieci. Czy można stwierdzić, że "GW" nie informowała, tylko dezinformowała w tekstach na temat lustracji? Z pewnością. I czyniła tak do ostatnich miesięcy (np. sprawa słynnej instrukcji gen. Kiszczaka, rzekomo nakazującej włączać informacje z innych źródeł do raportów agentów). Teraz - mam wrażenie - pod naporem rzeczywistości ta linia zaczyna się załamywać. Natomiast pozostaje twarda antylustracyjna retoryka w komentarzu. Ale to już nie mój kłopot. Pisze pan, że archiwa trzeba jak najszerzej otworzyć, nie zaś zalać betonem. Nie boi się pan kolejnych przykrych odkryć? Ja już przeżyłem swoje bolesne rozczarowania. Mnie już nic gorszego nie może spotkać. Jak by pan nazwał to swoje "najgorsze"? Upadek mitu, prawdziwy koniec młodości, nie wiem. Idzie o to, że z tą wiedzą świat już nie jest taki piękny, jaki był, a raczej - jaki się wydawał. Ale i tak nie podważa to mojego ogólnie afirmatywnego stosunku do III RP. Czy po uporaniu się z tym problemem jest panu lżej, układa pan sobie teraz świat na nowo, bez iluzji? Jestem jak człowiek po wypadku. Po traumie nie da się żyć jak dawniej, ale z czasem wraca się do pracy, nawet do prowadzenia samochodu. Choć rana pozostaje na zawsze. Czym się pan teraz zajmuje? Pracuję nad książką o IPN. Roman Graczyk - w latach 1993-2005 dziennikarz "Gazety Wyborczej", publicysta "Tygodnika Powszechnego", przed 1989 rokiem dziennikarz prasy podziemnej i emigracyjnej. Czytaj więcej w tygodniku Ozon Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Re: Zostałem zmuszony do odejścia z "Wyborczej" 08.06.06, 11:32 rejtann napisał: > "Zostałem zmuszony do odejścia z "Wyborczej" po tym, jak ostro skrytykowałem > jej sposób pisania o lustracji - mówi dziennikarz Roman Graczyk. - Dopiero na > łamach "Rzeczpospolitej" mogłem napisać, że archiwa trzeba otworzyć. > > Ozon: Jakie były reakcje po publikacji pana tekstu w "Rzeczpospolitej"? > > Roman Graczyk: Obfite. W przeszłości zdarzało mi się publikować głośne teksty, > ale wtedy reakcje były podzielone. Teraz - z jednym wyjątkiem (krakowski > dodatek "GW") - wszystkie były entuzjastyczne. Ale nie uważam, że to oddaje > rzeczywisty rozkład opinii. > > A jak się pan poczuł po tym publicznym wyznaniu? > > Jak stary komunista, który po rewolucji konstatuje, że miała być > sprawiedliwość, a wyszły np. łagry. Mówiąc serio: musiałem to w końcu > publicznie powiedzieć. Teraz czuję się jak ktoś, kto powiedział, co mu leżało > na wątrobie. Ale mam też nadzieję, że to opisuje jakiś szerszy polski problem. Odpowiedz Link Zgłoś
verbaveritatis Zaglądanie pod koldry? 08.06.06, 11:40 Za komuny była cenzura, pewnych tekstow nie puszczano. Dzis niby cenzury nie ma (ale zawsze mozna polozyc pismo strasząc tych, co zamieszczają w niej ogloszenia i pismo padnie z uwagi na brak finansów), nie mniej nie wykluczam, ze moralizatorzy zaczną dziennikarzom zaglądac pod kołdry. Moja zgoda jednak co do sprostowań - z tym najlepiej nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
verbaveritatis Ozon? Tlenek węgla! 08.06.06, 11:45 "Ozon" to szmatławiec. Po kilku numerach przestałem "toto" czytac. Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Re: Ozon? Tlenek węgla? Nie to Tlen! 08.06.06, 12:11 Decyzja rezygnacji z Ozonu była chyba przedwczesna - to nie tlenek węgla - to tlen trójatomowy - który ma własności Bakteriobójcze. Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Haki na Graczyka? 08.06.06, 11:33 rejtann napisał: > Zostałem zmuszony do odejścia z "Wyborczej" po tym, jak ostro skrytykowałem > jej sposób pisania o lustracji - mówi dziennikarz Roman Graczyk. - Dopiero na > łamach "Rzeczpospolitej" mogłem napisać, że archiwa trzeba otworzyć. > > Ozon: Jakie były reakcje po publikacji pana tekstu w "Rzeczpospolitej"? > > Roman Graczyk: Obfite. W przeszłości zdarzało mi się publikować głośne teksty, > ale wtedy reakcje były podzielone. Teraz - z jednym wyjątkiem (krakowski > dodatek "GW") - wszystkie były entuzjastyczne. Ale nie uważam, że to oddaje > rzeczywisty rozkład opinii. > > Czytaj więcej w tygodniku Ozon > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
wrojoz Re: Posłowie zbierają haki na dziennikarzy 08.06.06, 11:33 Czy PiS musi wszystko zepsuc?. Ile potem bedzie sprzatania. Odpowiedz Link Zgłoś
glaca7 Posłowie zbierają haki na dziennikarzy 08.06.06, 11:34 A kto zbierze haki na posłow? :D Odpowiedz Link Zgłoś
szasza7 Następną grupą,którą PiS-uary powinny się zająć 08.06.06, 11:35 to babki klozetowe.To one są winne,że wyposażenie klozetów w tym pisuary są brudne i śmierdzące i mogą się kojarzyć z kaczą formacją.Brak słów wobec czego fraszka A.Waligórskiego-Pijany zając plątał się po rżysku-spotkawszy niedżwiedzia,naprał go po pysku-niedżwiedż,wpadłszy do domu,krzyczy:Leokadio!- chyba coś się zmieniło,włączaj szybko radio-. Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Oskarża pan "GW" o szantaż moralny? 08.06.06, 11:35 Oskarża pan "GW" o szantaż moralny, o wmawianie, że przyzwoity człowiek musi być radykalnym przeciwnikiem lustracji. Może ci ludzie w to wierzyli? Pierwsza próba lustracji była rzeczywiście manipulowana, więc w "Gazecie" przez wiele lat posługiwano się zaklęciami w rodzaju: "ubeckie szambo", a gdy ktoś - jak ks. Zaleski - ogłaszał jakieś informacje, to mówiono, że to donos etc. U części naszej inteligencji wytworzono przekonanie, że nie godzi się być za lustracją, że jest to coś nieprzyzwoitego - jakby podglądać kogoś w ubikacji. Napisał pan: "Mówiono nam: nie ma lustracji, która potrafiłaby uszanować prawa człowieka. I uwierzyliśmy". Wiele osób bało się po prostu o innych? Tym bardziej, że przy pierwszym podejściu oskarżono niewinnych ludzi. Tak się zaczęło, ale potem doszły inne fakty. Dla mnie były dwa przełomy w myśleniu o lustracji: wejście w życie obu ustaw lustracyjnych, potem ujawnienie współpracy Lesława Maleszki. Co pan sądzi o ludziach, którzy za wszelką cenę chcieli bronić nieskalanego wizerunku Solidarności? Jaka była prawdziwa motywacja: strach czy dziwnie pojęte, ale jednak dobro Polaków? Mam z tym duży kłopot. Ta obrona wydaje mi się czymś dziwnym, bo ludzie inteligentni powinni po jakimś czasie wobec naporu tak wielu niezbitych faktów dojść do przekonania, że jednak nie ma czego bronić. Owszem, domniemanie niewinności i prawo do sądu zachowują ważność, ale w tej antylustracyjnej furii doprowadzono te i inne słuszne zastrzeżenia do absurdu. Dla tej formacji antylustracyjnej jest tak: posądzeni o agenturę mają prawo do obrony, ergo - nie byli agentami. Młodsze pokolenie nie niuansuje przeszłości. Dla wielu legenda jest albo biała, albo czarna. Może więc można zrozumieć obrońców wizerunku "S"? Historia jest złożona, szara, nie ma czegoś takiego jak złota legenda. Żadna z postaci tworzących polską historię nie była bez skazy. Pomnikowe traktowanie takich postaci jest ahistoryczne. Podobnie Solidarność: pozostaje legendą, mitem założycielskim, ale żeby z niego czerpać, musimy go widzieć ze słabościami włącznie. Inaczej zrobimy z tego mitu czytankę dla grzecznych dzieci. Czy można stwierdzić, że "GW" nie informowała, tylko dezinformowała w tekstach na temat lustracji? Z pewnością. I czyniła tak do ostatnich miesięcy (np. sprawa słynnej instrukcji gen. Kiszczaka, rzekomo nakazującej włączać informacje z innych źródeł do raportów agentów). Teraz - mam wrażenie - pod naporem rzeczywistości ta linia zaczyna się załamywać. Natomiast pozostaje twarda antylustracyjna retoryka w komentarzu. Ale to już nie mój kłopot. Pisze pan, że archiwa trzeba jak najszerzej otworzyć, nie zaś zalać betonem. Nie boi się pan kolejnych przykrych odkryć? Ja już przeżyłem swoje bolesne rozczarowania. Mnie już nic gorszego nie może spotkać. Jak by pan nazwał to swoje "najgorsze"? Upadek mitu, prawdziwy koniec młodości, nie wiem. Idzie o to, że z tą wiedzą świat już nie jest taki piękny, jaki był, a raczej - jaki się wydawał. Ale i tak nie podważa to mojego ogólnie afirmatywnego stosunku do III RP. Czy po uporaniu się z tym problemem jest panu lżej, układa pan sobie teraz świat na nowo, bez iluzji? Jestem jak człowiek po wypadku. Po traumie nie da się żyć jak dawniej, ale z czasem wraca się do pracy, nawet do prowadzenia samochodu. Choć rana pozostaje na zawsze. Czym się pan teraz zajmuje? Pracuję nad książką o IPN. Roman Graczyk - w latach 1993-2005 dziennikarz "Gazety Wyborczej", publicysta "Tygodnika Powszechnego", przed 1989 rokiem dziennikarz prasy podziemnej i emigracyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Re: Oskarża pan "GW" o szantaż moralny? 08.06.06, 11:37 rejtann napisał: > Oskarża pan "GW" o szantaż moralny, o wmawianie, że przyzwoity człowiek musi > być radykalnym przeciwnikiem lustracji. Może ci ludzie w to wierzyli? > > Pierwsza próba lustracji była rzeczywiście manipulowana, więc w "Gazecie" przez > > wiele lat posługiwano się zaklęciami w rodzaju: "ubeckie szambo", a gdy ktoś - > jak ks. Zaleski - ogłaszał jakieś informacje, to mówiono, że to donos etc. U > części naszej inteligencji wytworzono przekonanie, że nie godzi się być za > lustracją, że jest to coś nieprzyzwoitego - jakby podglądać kogoś w ubikacji. > > Napisał pan: "Mówiono nam: nie ma lustracji, która potrafiłaby uszanować prawa > człowieka. I uwierzyliśmy". Wiele osób bało się po prostu o innych? > > Tym bardziej, że przy pierwszym podejściu oskarżono niewinnych ludzi. Tak się > zaczęło, ale potem doszły inne fakty. Dla mnie były dwa przełomy w myśleniu o > lustracji: wejście w życie obu ustaw lustracyjnych, potem ujawnienie współpracy > > Lesława Maleszki. Odpowiedz Link Zgłoś
futomaki.pl Re: Posłowie zbierają haki na dziennikarzy 08.06.06, 11:51 IV RP rusza pełną parą. Aż się nie mogę doczekać co będzie za np. rok :) Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Niesiłowski: redaktorzy znanych z nikczemnych atak 08.06.06, 12:07 "Znane z zajadłej organicznej i demonstrowanej na każdym kroku nienawiści do religii i Kościoła osoby takie jak Magdalena Środa, Izabela Jaruga-Nowacka, Maria Szyszkowska, redaktorzy znanych z nikczemnych ataków na Ojca Świętego pism wypełniły ekrany telewizorów i szpalty gazet, po raz kolejny potwierdzając smutną prawdę od stronniczości środków przekazu. Można jedynie dodać, że twarda postawa Władz Samorządowych Warszawy rozsierdziła ich z pewnością dodatkowo, a także uruchomiła coś w rodzaju pospolitego ruszenia na rzecz homoseksualistów. W takim przypadku dobry był każdy najbardziej nawet demagogiczny argument. Np. marszałek Tomasz Nałęcz był uprzejmy zauważyć, że w tym dniu „będzie gejem”, a następnie porównał prowokacyjne występy homoseksualistów do manifestacji w obronie „Solidarności”, wolności i niepodległości w stanie wojennym. Natomiast niektórzy dziennikarze jak Piotr Pacewicz, który w dramatyczny sposób wzywał - „Ja idę dziś pod Sejm. A ty?”, chcieli najpewniej wywołać wrażenie, że mamy do czynienia z walką w obronie demokracji i praw człowieka, z jakąś nową formą obywatelskiej aktywności w imię najwyższych wartości?" www.niesiolowski.senat.pl/art/prowokacja.doc Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Re: Niesiłowski: redaktorzy znanych z nikczemnych 08.06.06, 12:12 rejtann napisał: > "Znane z zajadłej organicznej i demonstrowanej na każdym kroku nienawiści do > religii i Kościoła osoby takie jak Magdalena Środa, Izabela Jaruga-Nowacka, > Maria Szyszkowska, redaktorzy znanych z nikczemnych ataków na Ojca Świętego > pism wypełniły ekrany telewizorów i szpalty gazet, po raz kolejny potwierdzając > > smutną prawdę od stronniczości środków przekazu. Można jedynie dodać, że twarda > > postawa Władz Samorządowych Warszawy rozsierdziła ich z pewnością dodatkowo, a > także uruchomiła coś w rodzaju pospolitego ruszenia na rzecz homoseksualistów. > W takim przypadku dobry był każdy najbardziej nawet demagogiczny argument. Np. > marszałek Tomasz Nałęcz był uprzejmy zauważyć, że w tym dniu „będzie geje > m”, a > następnie porównał prowokacyjne występy homoseksualistów do manifestacji w > obronie „Solidarności”, wolności i niepodległości w stanie wojennym > . Natomiast > niektórzy dziennikarze jak Piotr Pacewicz, który w dramatyczny sposób wzywał - > „Ja idę dziś pod Sejm. A ty?”, chcieli najpewniej wywołać wrażenie > , że mamy do > czynienia z walką w obronie demokracji i praw człowieka, z jakąś nową formą > obywatelskiej aktywności w imię najwyższych wartości?" > www.niesiolowski.senat.pl/art/prowokacja.doc" target="_blank">www.niesiolowski.senat.pl/art/prowokacja.doc O przepraszam, błąd w nazwisku Senatora! Odpowiedz Link Zgłoś
bykk Re:GieWu, czemu kłamiecie? 08.06.06, 12:38 Jeśli chodzi o te "haki", to na spotkaniu konwentu z min. sprawiedliwości poseł Rokita zgłosił taki wniosek i reszta się zgodziła. Powinno być pytanie w tytule "po co PO i Rokicie haki na dziennikarzy?"!!! GieWno jak zwykle przeunaca, kiedy wreszcie zaczniecie pisać prawdę? hej! Odpowiedz Link Zgłoś
yvesl Czy na tym forum 99% piszących to kretyni ??? 08.06.06, 13:01 Czy na tym forum 99% piszących to kretyni ??? Przeciez gdyby ktokolwiek się wysilił,choc trochę, to wiedziałby,ze ten artykul to manipulacja G.W. !!! Zgadza się ,że poslowie zbieraja wiadomości o dziennikarzach, ale no wlaśnie przemilczano to ale... Sejm zbiera wiadomości na wniosek PO. Dokładnie na wniosek J.M. ROKITY !!! Odpowiedz Link Zgłoś
ab554 Ale mi was zal! 08.06.06, 14:18 Nastukaliscie w klawiatury , blyskotliwe porownania , inteligentne mniej lub bardziej epitety , tyle energii sie zmarnowalo.A zawsze po kazdej informacji GW trzeba odczekac - minimum kilka godzin, a nieraz kilkanascie lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kot.kot1 IV RP - chwast, ktory cuchnie 08.06.06, 12:36 To okreslenie znalazlem w blogu www.kuczyn.com ostro kontestujacym Kaczorow i ich chwast. Odpowiedz Link Zgłoś
qfc ...i slusznie. Ten dziennikarski syf trzeba... 08.06.06, 13:03 ...przeczyscic. Wolni mi dziennikarze? Pisza artykuly na zamowienia. Sprzedawczyki w rekach koruptow... Odpowiedz Link Zgłoś
rorbeck Re: Posłowie zbierają haki na dziennikarzy 08.06.06, 13:03 Jestem przekonany że kontrola i blokada internetu u nas to tylko kwestia czasu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kolegamichnika Re: Posłowie zbierają haki na dziennikarzy 08.06.06, 13:03 I bardzo dobrze !! Odpowiedz Link Zgłoś