rsj 19.02.01, 12:49 Jak pomóc nieuleczalnie choremu, który prosi o śmierć? Zezwolić na eutanazję, czy łagodzić ból i opiekować się nim do końca - jak w hospicjach? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Mariner Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.biol.uw.edu.pl 19.02.01, 14:24 Uważam że nikogo do niczego nie powinno się zmuszać w kraju , który uważą się za demokratyczny. Uważam że nie pozwolenie na godną smierć cierpiącemu jest okrutne. A uzasadnianie tego miłością bliźniego - okrutnym żartem. mój adres: mariner@kki.net.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANNAW. Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 10.10.46.* 19.02.01, 15:45 Jeśli mamy wolną wolę, każdy ma prawo wyboru jak będzie żył i j a k chce U M R Z E Ć. Jeśli jest to prawo Boskie - grupka polskich posłów nie powinna siebie I NAS ośmieszać przed światem. Eutanazja z zachowaniem wszystkich wymogów jest moralnym nakazem. Myślę ze ci zaślepieni posłowie zrozumieją to dopiero na łożu śmierci leżąc bezwolnie z odparzonym tyłkiem, długimi jak wieczność godzinami w dawno niezmienianym i pięknie pachnącym pampersie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: engel Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.cgs.poznan.pl 19.02.01, 16:10 Co to znaczy `nieuleczalnie choremu`? Czy chory na AIDS jest chory `nieuleczalnie`? Kto bedzie decydowal, czy ktos jest chory `uleczalnie` czy `nieuleczalnie`? Lekarze roznia sie w opiniach na temat najprostszych kwestii - jeden lekarz wsadzil mi reke na 6 tygodni w gips, twierdzac, ze jest zlamana, a drugi po 3 dniach ten gips mi sciagnal, bo ustalil, ze nic mi nie jest. Kazdy z nas zna przeciez dziesiatki opowiesci o mniej, czy bardziej powaznych bledach lekarzy. Ich uprawnienia sa i tak strasznie szerokie. Tylko oni w wielu europejskich krajach dysponuja w majestacie prawa kara smierci (eutanazja, aborcja), wydaja zezwolenia na zazywanie narkotykow (psychotropy, relanium), zamykaja ludzi w wiezieniach bez zadnej procedury odwolawczej (`szpitale psychiatryczne`), czy tez pozbawiaja ich praw obywatelskich (tzw. `zolte papiery`). Chcemy do tych krajow dolaczyc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pafcio Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.pgnig.com.pl 20.02.01, 07:10 Oczywiście, że eutanazja jest moralnym nakazem... Ciekaw jestem tylko na ile jest to decyzja chorego wypływająca z jego czystego serca, a na ile wpływ "miłosiernej" rodziny, która z całych sił stara się "ulżyć" w cierpieniu. Z tego co mi sie wydaje, to chory człowiek za punkt honoru stawia sobie niepoddanie sie słabości... A co zrobić np. z młodym chłopakiem, który w skutek nieszczęśliwego wypadku zostaje kaleką do końca życia? Też mu "pomóc" w cierpieniu??? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.oldnet.trzepak.pl 20.02.01, 13:21 Mój ojciec umierał na raka. Cierpiał strasznie,mimo to ja chciałam, żeby jeszcze nie odchodził.Nie mogę tego powiedzieć o Nim.Uważam,że decyzja powinna należeć do chorego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bg Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.coig.katowice.pl 20.02.01, 13:44 To po co leczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 157.25.138.* 19.02.01, 15:17 Jeżeli nie dla chorego szansy powrotu do normalnego życia, zdrowia to nigdy nie powinno się kryć prawdy przed chorym.Myślę, iż chory wolałby aby traktować go jak normalnego człowieka a nie litować się nad nim.Jego rodzina i przyjaciele powinni rozbawić jego życie, aby ten zapomniał o swojej chorobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aluc Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 195.94.207.90, 195.94.192.* 19.02.01, 18:28 Nie uszczęśliwiać go na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.01, 22:23 Cała dyskusja jest trochę bez sensu, a argumenty Kościoła są jak zwykle przykładem obłudy do kwadratu. Otóż eutanazja to wg Kościoła "czynność lub zaniechanie" prowadzące do śmierci nieuleczalnie chorego. Prawda jest taka, że nieuleczalnie chorych nie ratuje sie "do upadłego", wykorzystując wszelkie możliwości, bo to po prostu niemozliwe, brak "sił i środków" żeby tak leczyć każdego. I Kościół na takie zaniechanie jak najbardziej zezwala, co więcej, popiera je, byle nie nazywało się to eutanazją, tylko "rezygnacją z uporczywego leczenia" czy jakoś tak. Krótko mówiąc, jeśli lekarz jest "swój", to wszystko OK, jesli nie, to jest wrogiem życia, przedtawicielem cywilizacji śmierci itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.proxy.aol.com 20.02.01, 03:27 Wszystkim zwolennikom eutanazji, wszystkim, ktorym wydaje sie, ze ich postawa wyplywa ze wspolczucia dla cierpiacych, polecam lekture ostatniego numeru "New England Journal of Medicin" z roku 2000. Zamieszczono tam dane na temat 130 osob, ktore zabil dr Kevorkian. Niecale 25% sposrod tych osob bylo smiertelnie chorymi. Reszta ofiar miala problemy rodzinne lub cierpiala na depresje. Mysle, ze wlasnie te proporcje powinny dac do myslenia wszystkim,nawet tym, ktorzy odrzucaja wszelkie inne argumenty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yeloo Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.wsp.czest.pl 20.02.01, 15:23 Chwileczke, o czym rozmawiamy. Czy o ludziach ktorym nie mozna juz pomoc i chca przynajmniej godnie odejsc z tego swiata, czy tez o czlowieku ktory niczym Don Kichot walczyl z obluda i zaklamaniem. Tak sie sklada iz czytalem ten atykul i podobne i wyciagam zupelnie inne wnioski. Jesli cierpiacy czlowiek, ktoremu nie pomaga nawet morfina poprosi mnie abym sktocil mu cierpienia, nie zawahalbym sie. Jesli ktos ma inne zdanie, polecam wizyte w hospicjum lub tez zatrudnienie sie jako wolontariusz do opieki nad nieuleczalnie chorymi dziecmi z terminalna leukemia. Niech wtedy posluchaja nocnych krzykow malego dziecka u ktorego przestal dzialac lek przeciwbolowy a kolejna dawka to smierc i dlatego musi kilka godzin odczekac. Niech wtedy posluchaja co 4 moze powiedziec 4 letni chlopiec, co mowia jego rodzice. I aby mieli jasnosc niech posluchaja ksiedza mowiacego: "Pan Bog w swej nieskonczonej dobroci...." Yeloo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MArek Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.kielce.mtl.pl 20.02.01, 08:12 Oczywiscie, ze zezwolic na eutanazje. Zyjemy przeciez w wolnym kraju. To nie jest tak, ze eutanazja to morderstwo. Jest jak wiemy (chocby z Biblii) roznica miedzy zabojstwem, a morderstwem. Skoro Bog zezwala na to pierwsze, niech nam sie nie wydaje, ze jestesmy od Niego lepsi. MArek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gerry Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.01, 08:25 Każdy wolny człowiek ma prawo do decydowania o sobie samym. Także to czy chce żyć dalej, czy umrzeć jest jego decyzją i problemem dla jego sumienia. Ma także prawo, w przypadku nieuleczalnej choroby oprosić o pomoc w godnym odejściu z tego świata. Taka decyzja jest kwestią jego sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edgar Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.01, 09:46 Mnóstwo ludzi odwraca porządek. Twierdzą mianowicie tylko, że nieuleczalnie chory cierpiący człowiek ma prawo prosić o pomoc w zakończeniu jego cierpień. Oczywiście, że ma prawo, ale pytanie istotne brzmi: Kto ma prawo zabić drugiego człowieka? Idityzmem jest twierdzenie że jakieś komisje złożone z lekarzy, urzędasów plus członków rodziny (najczęściej mających interes w tym, aby krewnego szybko posłać do Bozi). Przecież cała ta sprawa jest nakręcana przez kogoś, kto ma interes w tym, aby zarabiać na wcześniejszej śmierci ludzi. A kto ma w tym biznes? Towarzystwa ubezpieczeniowe (koszty leczenia) i państwo (emerytury). Ogłupiali ludzie zajmują się natomiast kwestią cierpienia, przynoszenia ulgi bliźnim, rozstrząsają jakieś wariackie kwestie praw do godnej śmierci, itd. Ale zawsze cwani goście wykorzystywali uczucia, wrażliwość, a przede wszystkim GŁUPOTĘ większości ludzików stąpających po ziemi. A sprawa przerwania cierpień jest prosta: cierpisz bo cię boli, bo dziewczyna cię rzuciła, bo nie masz pracy, bo masz pracę której nie lubisz, bo jesteś młodym Werterem, to się zabij. Nie łykaj pigułek, nie odkręcaj gazu wiedząc, że ktoś zaraz wróci do domu. To są demonstracje. Rzuć się z 30 piętra albo połóż się pod pociąg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 193.190.7.* 20.02.01, 08:38 Dosc niepopularny w kregach koscielnych Aleister Crowley napisal: "... Kazdy czlowiem ma prawo [...] umrzec kiedy chce i jak chce." Pomijajac inne poglady tego pana, uwazam ze tutaj ma racje. Dlaczego, inni ludzie maja sobie roscic prawo do decydowania o tym czy moge umrzec czy nie? Przeciez to najwiekse zaprzeczenie wolnosci jednostki. Moge sie zgodzic, ze musze zyc w spoleczenstwie wedle pewnych regol, ale umrzec? Jezeli ktos jest przeciw eutanazji, to przeciez nikt go nie zmusza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.proxy.aol.com 20.02.01, 18:04 odpowiedz Pawlowi: To nieprawda co piszesz, ze nikt nikogo nie zmusza do eutanazji. W Holandii wydano juz kilka wyrokow sadowych przeciwko lekarzom, ktorzy usmiercili pacjentow nie proszacych o etanazje, bez ich wiedzy. O tych przypadkach, a takze paru innych - jak proponowanie "uslugi usmiercenia" mozesz przeczytac w ksiazce Ryszarda Fenigsena "Eutanazja. Smierc z wyboru?" wydanej w Poznaniu, juz w 1994 roku. Autor, lekarz odzegnuje sie od jakichkolwiek powiazan z Kosciolem. Dodaje te informacje, bo widze, ze jestes wrazliwy na tym punkcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowalik Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.cern.ch 20.02.01, 08:48 Jezeli ktos chce sie pozbyc swojego Ojca lub Matki to niech nie zrzuca odpowiedzialnosci na innych. Niech sam wezmie strzykawke do reki i zamorduje sam a nie wygodnie `pomaga` poprzez lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zibi Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.01, 09:03 Każdy człowiek MA PRAWO (cokolwiek to oznacza) umrzeć kiedy chce i jak chce. Nikt nie zabrania komukolwiek popełnić samobójstwa, bo jak można zabronić. Niezależnie od tego, czy człowiek jest chory, zdrowy, cierpi, leży, chodzi, siedzi, jest szczęśliwy - może się zabić. A zabicie kogoś drugiego, niezależnie od tego, czy ten ktoś tego chce, czy nie, jest zabiciem kogoś drugiego. Można to nazywać zabójstwem, morderstwem, eutanazją, ulżeniem w cierpieniu lub jeszcze inaczej. Fakt jest jednak taki, że ZABIJAJĄC KOGOŚ ZABIJAMY GO. Kwestia tego, że drugi człowiek chce, aby go zabić nie ma dla nas żadnego znaczenia. Drugi człowiek może chcieć różne rzeczy. Może zechcieć na przykład, abyśmy zabili jego znajomego. W całej tej sprawie nie chodzi o to, ilu ludzi zostało zabitych wbrew swojej woli (akurat mnóstwo). Nie chodzi też o wiarę w jakiegokolwiek boga i nakaz stosowania się do przepisów religijnych. W tej sprawie chodzi tylko o to, że ktokolwiek ZABIJAJĄC drugiego człowieka po prostu go ZABIJA. I mamy dyskutować, czy wolno ZABIJAĆ drugiego człowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grogreg Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.miasto.szczecin.pl 20.02.01, 09:19 Uwazam, ze jestem za glupi i za "maly" zeby stawac po jedne czy po drugiej stronie, jednak chcialbym sie podzielic swoimi watpliwosciami. - czy eutanazja to to samo co samobojstwo? Jesli tak to nalezy zwrocic uwage, ze wiekszosc odratowanych samobojcow nie targa sie na swoje zycie ponownie (ciekawe dlaczego). Jesli nie to czy mozna zabijac w majestacie prawa? - czy istnieje mozliwosc uzyskania aktu woli osoby chcacej umrzec? (nie rospatruje przypadkow osob w stanie komy). Czlowiek moze w danych okolicznosciach chciec tego a w innych czegos zupelnie innego. Przez okolicznosci mam na mysli stan psyhiczny danej osoby, ktory jak wiadomo jest zmienny i zalezy od wielu czynnikow (pogody naprzyklad). Tak wiec zgoda na eutanazje moze byc skutkiem impulsu czy nawet sugestii, a nie faktycznym aktem woli. - czy legalizujac eutanazje nie przekraczamy pewnej granicy, po czym latwiej bedzie zlamac inne bariery i zalegalizowac np. eugenike? - z drugiej strony, czy nie mogac zapewnic warunkow godnego umierania (tak wzorcowych placowek jak hospicjum w Szczecinie, gdzie naprawde doklada sie staran by umieralo sie "lekko", jest naprawde niewiele) mozna na sile utrzymywac czlowieka przy zyciu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 193.0.117.* 20.02.01, 10:52 Ponieważ zalewa nas nadmiar demagogii, wytłumaczmy sobie kilka kwestii. 1/ Eutanazja modelowa nie polega na morderstwie, tylko na umożliwieniu samobójstwa. 2/ Nie wszyscy nieuleczalnie chorzy są zdolni samodzielnie popełnić samobójstwo i ta kwestia nie ogranicza się jedynie do tzw. chorób neurodegeneratywnych (również np. do terminalnej fazy nowotworu). 3/ Kościelne historyjki o transcendentalnym sensie cierpienia nie mają się nijak do rzeczywistości i są wygłaszane przez doktrynerów, którzy piętrząc sylogizmy próbują uzasadnić tezę, co do której sami nie są przekonani. Porozmawiajmy z chorymi. 4/ Nie każdy ból daje się uśmierzyć! Mity o morfinie (której dawki nie można zwiększać dowolnie i nie można jej podać w dowolnym momencie) łatwo obalić przez spacer do szpitala. Ja byłem i widziałem. 5/ Osoby, które nie chcą zostać poddane eutanazji, NIE MUSZĄ! Kretyńskie historyjki o tym, że "może zróbmy babci zastrzyk, bo znowu rozlała zupę" są przejawem głupoty i braku dobrej woli. Eutanazja ma być nie regułą, lecz furtką dla niektórych. Nie każdy musi być katolikiem. 6/ Wreszcie wydaje mi się hipokryzją tak zażarta obrona życia w sytuacji, gdy tylu żywych ludzi w podeszłym wieku jest pozbawionych opieki i odrobiny zainteresowania. To trochę jak z aborcją: bronimy praw płodu, a prawa dzieci jakby gdzieś umknęły. Szanownym czytelnikom życzę refleksji i dużo zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edgar Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.polnet.wroc.pl 20.02.01, 16:36 Właśnie - zalewa nas demagogia, a Ty się do tego przyczyniasz. Czepiasz się kościoła, który tu nie ma niczego do rzeczy, nie tylko katolicki kościół. Skoro twierdzisz, że eutanazja to TYLKO umożliwienie popełnienia samobójstwa, to to jest właśnie demagogia - twierdzenie, że wstrzyknięcie komuś trucizny jest UMOŻLIWIENIEM POPEŁNIENIA SAMOBÓJSTWA. Dla mnie to jest ZABICIE człowieka. Ten człowiek mógł prosić o to, ale zawsze jest to ZABICIE człowieka. Nie rozumiesz tak prostej rzeczy? Kat zabija człowieka. Żołnierz zabija człowieka. Mówimy tu o zabójstwach. A tak zwana eutanazja jest MORDERSTWEM. Nie rozumiesz tak prostej rzeczy? Gościu, bądź uczciwy i przyznaj, że jesteś za zalegalizowaniem morderstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.proxy.aol.com 20.02.01, 18:51 Piszesz, Wojciechu, o nadmiarze demagogii. To prawda. Ty sam również zwiekszyles jej ilosc w tej dyskusji. Ad.1. Eutanazja modelowa polega na wstrzyknieciu trucizny lub podaniu jej przez kroplowke, a nie na umozliwieniu samobostwa Ad.2. Nie wszyscy nieuleczalnie chorzy chca popelnic samobojstwo – nie sugeruj, ze zrobiliby to - gdyby tylko mogli Ad.3. Skad Twoja pewnosc, ze “historyjki” o transcendentalnym sensie cierpienia maja się nijak do rzeczywistosci? Tak Ci się wydaje, wiec sadzisz, ze tak jest? Jeśli Ty czegos nie widzisz albo nie rozumiesz, czy to znaczy , ze tego nie ma? Ad.4. Czasami jestesmy bezradni wobec cierpienia, lekarze, wszyscy ludzie. Tak samo, jak bezradni jestesmy chocby wobec kataklizmow. Co powinnismy wiec zrobic patrzac bezradnie na czyjes cierpienie? Zabic go? Przynajmniej my nie bedziemy musieli juz na jego cierpienia patrzec, prawda? Ad.5. Albo jestes naiwny, albo udajesz naiwnego. Czy “doktora smierc” , Kevorkiana skazali - pewnie za niewinnosc – po prostu glupi ludzie o zlej woli? I co maja do tego katolicy?! Ad.6. Masz racje. Moja wina jest to, ze nie jestem wolontariuszem w domu starcow, albo w szpitalu. Moja wina jest to, ze nie adoptowalam kilkorga niechcianych dzieci. To prawda, za malo jest we mnie milosci do cierpiacych, którym moglabym choc troche pomoc.. Nie znaczy to jednak, ze trzeba ich wobec tego zabic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.wsb-nlu.edu.pl 20.02.01, 14:45 Jeśli człowiek jest sam, nawet codzienne cierpienie - fizyczne czy psychiczne - może go skłonić do myśli samobójczej, a duże do samobójstwa. Jeśli człowiek wie, że nawet mając ciało jak roślina, nawet gdy okropnie cierpi jest potrzebny innym ludziom, że ktoś na świecie go kocha - zniesie wszystko. Eutanazja to akt tchórzostwa i wygodnictwa - nie tego, który o nią prosi, lecz tego, który stwarza taką możliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.pcplus.com.pl 20.02.01, 18:43 Eutanazja czy hospicjum ? To źle postawione pytanie. Wybór należy do chorego. Chory który nie jest w stanie takiej decyzji podjąć powinien być pod opieką rodziny (i) lub hospicjum Reasumując, Hospicjum przedewszystkim. Eutanazja na wyraźne żądanie chorego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BARBARA Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.mayo.edu 20.02.01, 21:56 JESTEM PIELEGNIARKA OD KILKU LAT I WIELE RAZY MIALAM OKAZJE OPIEKOWAC SIE NIEULECZALNIE CHORYMI. W 99% CHORZY BYLI BARDZO WDZIECZNI ZA OPIEKE JAKA OTRZYMALI W HOSPICJUM. BYLI WDZIECZNI ZA TO ZE MIELI CZAS POZEGNAC SIE Z BLISKIMI I MOGLI UMIERAC GODNIE. UWAZAM, ZE HOSPICJUM TO WSPANIALA INSTYTUCJA, A LUDZIE KTORZY W NIM PRACUJA SA WYJATKOWI. NIE MAM PRAWA OCENIAC TYCH, KTORZY WYBIERAJA EUTANAZJE. JEDNAK UWAZAM, ZE ZYCIE TO OBOWIAZEK, KTORY NALEZY DOPELNIC, A HOSPICJUM POZWALA TO ZROBIC Z GODNOSCIA I POCZUCIEM SPELNIENIA. Z POWAZANIEM BARBARA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magnat Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 213.76.16.* 21.02.01, 00:12 Naprawdę, jak słyszę o tych 68 posłach, to wstyd mi, że jestem Polakiem. Wg mnie człowiek ma prawo decydować o swoim życiu, bo ono należy do niego. Skazywanie kogoś na cierpienie jest po prostu nieludzkie. To po prostu chamstwo, tym gorsze, że w imie idei obrony życia ? Przecież życie to wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ReMagnat Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.proxy.aol.com 22.02.01, 22:58 Czlowiek nie moze sam dac sobie zycia. Nie moze sam go przedluzyc, nie od niego zalezy jakich ma rodzicow, w jakim kraju sie urodzil, nie od niego zalezy jego wyglad zewnetrzny. Od czlowieka zalezy natomiast czy wybierze dobro czy zlo, zycie czy smierc. Od niego zalezy czy bedzie myslal samodzielnie czy da sie spreparowac przez obiegowe, modne aktualnie opinie. I na tym polega wolnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eka Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.proxy.aol.com 22.02.01, 23:27 W dzisiejszym numerze Zycia zamieszczono artykul dotyczacy w czesci problemu eutanazji. Oto fragment:"Legalizacja eutanazji oznacza po pierwsze, że pozbawianie ludzi życia w określonych ustawą okolicznościach będzie traktowane po prostu jako medyczna usługa. Usługi zaś podlegają zasadom gospodarki rynkowej: tam gdzie pojawia się popyt, pojawia się i podaż, czyli ludzie, którzy organizowanie legalnego uśmiercania uczynią swoim podstawowym źródłem działalności i zarabiania pieniędzy. Aby dostarczyć wysoko kwalifikowanych kadr, uczelnie medyczne zaczną kształcić adeptów nowej specjalizacji i coraz więcej studentów uzyska możliwość zdobycia tytułu dyplomowanego eutanatora, dający poczucie stabilizacji zawodowej i zapewniający stały dopływ "pacjentów". Lekarze nadal wierni przysiędze Hipokratesa, a tym samym stanowiący "wyrzut sumienia" dla eutanatorów, zostaną napiętnowani jako ci, którzy odmawiają pomocy pacjentowi w potrzebie, poddani ostracyzmowi środowiska i stopniowo eliminowani ze szpitali. Legalizacja eutanazji oznacza po wtóre, że uśmiercenie człowieka nie jest już niczym nagannym, a nawet wręcz przeciwnie, pod warunkiem, że się spełni pewne formalne warunki. Odtąd problem pozbawienia kogoś życia, może stać się dla niektórych wyłącznie problemem organizacyjnym: jak załatwić wymagane dokumenty. Natychmiast pojawią się firmy doradcze, oferujące w jego rozwiązaniu stosowną pomoc prawną i praktyczną. Trzeba być wyjątkowo naiwnym, by sądzić, że powyższy obraz, uwzględniający jedynie to, co w nowych warunkach w pełni legalne i dopuszczalne, nie zostanie szybko wzbogacony o swoją "szarą strefę". Tym bardziej że nowe ustawodawstwo wprost do tego zachęca. Rzecz bowiem w tym, że w ramach kultury zachodniej głównym zadaniem państwa i stanowionych przezeń praw - co szczególnie mocno podkreślali ojcowie klasycznego liberalizmu - było zapewnienie jednostkom bezpieczeństwa przed zakusami tych, których przed krzywdzeniem innych nie powstrzymują żadne wewnętrzne hamulce. Ochrony instytucji państwa w sposób oczywisty najbardziej potrzebowali zwłaszcza ludzie słabi, którzy z takich czy innych powodów nie posiadali dosyć sił, by samemu obronić się przed agresją. Rewolucyjny charakter ustawodawstwa legalizującego eutanazję polega natomiast na tym, że ochronie prawnej podlegać będzie odtąd agresor, o ile spełni wymagane ustawą formalne warunki, nie zaś jego ofiara. Prawna kodyfikacja sytuacji granicznej, w której udręczony człowiek pragnie położyć kres swemu życiu, a nie będąc w stanie sam tego uczynić, prosi drugiego o pomoc, prowadzi wprost do innej nie mniej dramatycznej sytuacji - takiej mianowicie, że dotknięte cierpieniem osoby, pozbawione normalnej, tzn. bezwzględnej ochrony prawnej przed tymi, którzy chcieliby się ich pozbyć, będą musiały, dopóki starczy im sił, informować otoczenie o swej woli istnienia i nieustannie błagać członków rodziny oraz lekarzy o swoje życie, bez żadnej gwarancji, że prośba ta zostanie spełniona. Próba zalegalizowania miłosierdzia, na które powołują się obrońcy eutanazji, okazuje się de facto, pozbawieniem schorowanego i słabnącego człowieka elementarnego poczucia bezpieczeństwa i skazaniem go wyłącznie na łaskę i miłosierdzie innych. (...) Nietrudno zauważyć, że wszystkie nowo wprowadzone ustawy mają jedną cechę wspólną. Widać w nich oczywistą tendencję, by prawną ochroną państwa objęci byli tylko ci, którzy posiadają dość siły, by sami się bronić. W nowym wspaniałym świecie zasada równości wobec prawa zostanie utrzymana, ale za osobę, czyli podmiot prawa, będzie uznawany tylko ten, z którym inni będą musieli się liczyć. O takiej właśnie równości u początków epoki nowożytnej pisał proroczo Thomas Hobbes: "Równi są ci, którzy mogą uczynić sobie takie same rzeczy. I również równą mają moc ci, którzy mogą najwięcej, a mianowicie zabijać innych. Tak więc wszyscy ludzie z natury swej są sobie równi" ("Elementy Filozofii", W-wa 1956, t. II s. 208-9). Nowy porządek społeczny, którego narodziny mamy okazję oglądać, jawi się jako wspólnota oparta na wzajemnym lęku, wspólnota tych, którzy wiedzą, że - gdyby tylko zechcieli - są fizycznie w stanie skrzywdzić innych i dopóki to wiedzą, dopóty mogą czuć się względnie bezpieczni. Natomiast ci, którzy tego - jeszcze lub już - nie potrafią, nie spełniają warunku, by na równi z innymi cieszyć się ochroną państwa i prawa. Na tym w istocie rzeczy polega sens dokonującej się radykalnej przemiany. Jesli w naszym kręgu kulturowym troska o osoby najsłabsze: o dzieci, ludzi starych i chorych, była podstawowym imperatywem cywilizacyjnym, to ostatnio wprowadzone ustawy oznaczają ekspansję radykalnie odmiennego wzorca stosunków międzyludzkich, którą - zgodnie z obserwacją Hobbesa: homo homini lupus est - należałoby raczej nazwać społecznością stada wilków. Czy falę nadchodzącego barbarzyństwa można jakoś powstrzymać? Pytanie jest o tyle istotne, że dokonująca się rewolucja nie tylko w oczach zadowolonych z siebie "Hunów", ale i dla wielu z tych, którzy przeczuwają jej dramatyczne skutki, jawi się jako fatum, jako "dziejowa konieczność", od której nie ma już odwrotu. Czy jednak taka nowa forma "uświadomionej konieczności" ma być zwieńczeniem naszej cywilizacji? Czy zachodnia cywilizacja, nie tym właśnie różniła się od innych, że to wolność uczyniła swoją nadrzędną wartością? Warunkiem wolności jest jednak postawa rzetelnego myślenia, które wyzwala od pozornych konieczności, wyprowadza z krainy fatum i otwiera perspektywę możliwości dobrych lub złych wyborów. A przecież czasem wystarczy zadać proste pytanie, aby rozpoznać sens konkretnych wydarzeń i przygotować drogę właściwym decyzjom. Zapytajmy, na przykład, co bliższe jest nazizmowi i bardziej niebezpieczne: czy pozytywna ocena sposobu likwidacji bezrobocia w III Rzeszy oraz obraźliwe wypowiedzi wpływowego austriackiego polityka wobec przedstawicieli innych narodów, za którymi nie poszły zresztą żadne konkretne posunięcia, czy też uchwalenie przez demokratycznie wybraną większość parlamentarną ustaw pozbawiających elementarnych praw sporej grupy osób. Zapytajmy również, jak można bronić prawa do eutanazji, twierdząc, że wola pragnącego śmierci, schorowanego człowieka jest w pełni autonomiczna i musi być uszanowana, a jednocześnie proponować zniesienie kary śmierci i ogólną liberalizację kodeksu karnego, oparte na przekonaniu, że przestępczej woli zbrodniarzy nie należy traktować poważnie. Podobne pytania trzeba będzie mnożyć. � Autor jest filozofem polityki, pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Zbigniew Stawrowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magnat Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 213.76.16.* 21.02.01, 00:12 Naprawdę, jak słyszę o tych 68 posłach, to wstyd mi, że jestem Polakiem. Wg mnie człowiek ma prawo decydować o swoim życiu, bo ono należy do niego. Skazywanie kogoś na cierpienie jest po prostu nieludzkie. To po prostu skurwysyństwo, tym gorsze, że w imie idei obrony życia ? Przecież życie to wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magnat Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 213.76.16.* 21.02.01, 00:13 Naprawdę, jak słyszę o tych 68 posłach, to wstyd mi, że jestem Polakiem. Wg mnie człowiek ma prawo decydować o swoim życiu, bo ono należy do niego. Skazywanie kogoś na cierpienie jest po prostu nieludzkie. To po prostu chamstwo, tym gorsze, że w imie idei obrony życia . Przecież życie to wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magnat Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.01, 00:13 Naprawdę, jak słyszę o tych 68 posłach, to wstyd mi, że jestem Polakiem. Wg mnie człowiek ma prawo decydować o swoim życiu, bo ono należy do niego. Skazywanie kogoś na cierpienie jest po prostu nieludzkie. To po prostu chamstwo, tym gorsze, że w imie idei obrony życia . Przecież życie to wolność wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magnat Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 213.76.16.* 21.02.01, 00:13 Naprawdę, jak słyszę o tych 68 posłach, to wstyd mi, że jestem Polakiem. Wg mnie człowiek ma prawo decydować o swoim życiu, bo ono należy do niego. Skazywanie kogoś na cierpienie jest po prostu nieludzkie. To po prostu chamstwo, tym gorsze, że w imie idei obrony życia ? Przecież życie to wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mihaL Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.ecp.pl 21.02.01, 11:42 jak widze dbili ktorzy nie potrafioblsugiwac przgladarki i wysylaja ten sam pot 10 razy dochodze do wnisoku ZABIJAMY nie tylko staryych ale i ulomnych umyslowo !!!!!!!!!!! i jeszcze jedna prosba niech moze kazdy pod swoim postem napisze ile ma lat... zobacyzmy ilu jest zwolennikow zabijania starcow posrod starszych ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KIA Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.polnet.wroc.pl 21.02.01, 13:26 Świetna uwaga. Liczę na zalew opinii ludzi starych, chorych, leżących w szpitalu i twierdzących, że pragną, aby ich zabić. Jeżeli takich opini nie będzie, to mamy gotowe tłumaczenie: ludzie starzy, leżący w szpitalach nie mają dostępu do internetu. Poza tym nie znają się na internecie i takich tam. Są ciemni. Natomiast z całą pewnością tęsknią za legalizacją zabijania w szpitalach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magnat Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.01, 23:28 Sorry chłopie ale jakbyś miał centralę analogową, jak ja, (pewnie sprzed półwiecza) i łączył się z taką zabójczą prędkościa to byś zrozumiał na czym polega problem z wysłaniem jednej opinii. Żałuję tego i obiecuję poprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: unknown, 195.116.110.* 21.02.01, 08:23 Zdecydowanie zezwolić na eutanazję. Oczywiście z założeniem, że istnieje wybór między eutanazją ( nie każdy się z nią zgadza choćby ze względów światopoglądowych)a hociażby hospicjum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michal Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.daewoo.lublin.pl 21.02.01, 08:26 Chory, który swiadomie prosi o smierc, korzysta z najbardziej podstawowego z ludzkich praw - prawa wyboru. Jeżeli bowiem zmusimy go do cierpienia w imię rzymsko-katolickiej interpretacji Dekalogu, i tak nie unikniemy popełnienia "grzechu", gdyż dobry uczynek wymuszony, a nie swiadomy i dobrowolny, nie jest nic wart. Sami z kolei także gwałcimy przykazanie o "miłosci bliźniego". Tak więc uważam, że należy z pokorą spełnić wolę chorego, a kwestie słusznosci tego czynu zostawić do omówienia jemu samemu i Panu Bogu - bo na tym polega istota sumienia. Eutanazję można kontrolować, aby nie doszło do nadużyć, ale nie wolno jej potępiać ani zakazać, bo to czysta obłuda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mag Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 212.160.26.* 21.02.01, 11:45 Czepiasz się kościoła rzymskokatolickiego i dekalogu, bo tylko na takie skojarzenia Cię stać; zresztą jak większość. Piszesz o prawie wyboru. Dobra. Omińmy wszystkie podpórki językowe i postawmy sprawę jasno: zgadzasz się na zabijanie ludzi, jeżeli ci wyrażą taką wolę. Możesz to sobie nazywać jak chcesz: skrócaniem cierpienia, eutanazją, itd, ale - powiadam - omińmy podpórki językowe. Ktoś żył, a Ty podałeś mu truciznę i spowodowałeś, że ten ktoś przestał żyć. Zatem zabiłeś go. Oczywiście, Ty nie piszesz o zabijaniu, nie zastanawiasz się nad tym, kto powinien według Ciebie zabijać ludzi, którzy tego chcą. Ty piszesz tylko o skracaniu cierpienia i prawie wyboru. Ok. Godzisz się na zabijanie ludzi, którzy tego chcą. Chcą, bo ich boli, bo wiedzą, że są nieuleczalnie chorzy. Ale są i inne powody, dla których człowiek nie chce już żyć. Jeden nie chce, bo mu się nudzi. Drugi dlatego, że cierpi, gdyż stracił rodzinę. Rozumiesz to? Można cierpieć nawet wtedy, kiedy nie boli głowa, ani brzuch, ani nic innego, co mógłbyś nazwać. Można cierpieć bo ktoś dla Ciebie najważniejszy, jedyny, jest od Ciebie daleko "myślą i kochaniem`" (ks. profesor Julian Michalec - świętej pamięci przedstawiciel kościoła rzymskokatolickiego, zapewne błędnie interpretujący dekalog). Albo tego kogoś już nie ma (są wojny, wypadki, choroby, bandyci - ludzie umierają). I taki człowiek powiada, że on ma prawo wyboru. Nie chce żyć w bólu, nie widzi sensu życia (rozmaite są powody, dla których ludzie tracą sens życia). I przychodzi ten ktoś do Ciebie i mówi, żebyś go zabił, bo on tego chce. A przeczytał w forum w sieci, że Ty jesteś za poszanowaniem prawa wyboru każdego człowieka. I co Ty na to? Nagle będziesz rozważał, czy każdy wybór człowieka należy uszanować? Nagle będziesz decydował, z jakich to powodów człowiek ma prawo dać się zabić, a które powody nie są wystarczające do tego, aby ktoś miał prawo dać się zabić? Ale jakże to tak? Kazać żyć komuś wbrew jego woli? Przecież to błędna interpretacja dekalogu? Umiesz odpowiedzieć na te pytania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mag Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 157.25.122.* 21.02.01, 13:52 Zgadzam się. Tylko tyle i aż tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 157.25.122.* 21.02.01, 14:06 nikt nie ma prawa decydować o życiu drugiego człowieka, także o jego śmierci. w cierpieniu też jest sens i naszym zadaniem jest pomóc cierpiącemu ten sens odnaleźć. ja bym nie zabiła. płakałabym i cierpiała z najbliższym. ale bym nie zabiła... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 193.59.192.* 21.02.01, 15:10 Na pewno jak najwięcej rozmawiać z chorym i to powinna być przede wszystkim osoba powołana (również z urzędu)Nie wystarczy powiedzieć "nie eutanazji" i koniec - "problemu nie ma". Lepiej więc zalegalizować eutanazję i wykonywać co najwyżej parę takich aktów w roku lub wcale, niż udawać jak kościół, że problemu samobójstw nieuleczalnie chorych nie ma. Bo na pewno jest ich bardzo wiele u osób opuszczonych z którymi nikt nie rozmawia !!! Bez ściemy ! Zadajcie inne pytanie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ściema Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: *.polnet.wroc.pl 21.02.01, 16:31 Człowieku, odbiło Ci? Jeżeli ktoś jest opuszczony i nikt z nim nie rozmawia i jeżeli powie, że chce już nie żyć to ma być wolno zabić go? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 193.59.192.* 22.02.01, 08:57 Michu ! To Tobie odbiło ! Skracasz i upraszczasz czepiając się słówek. Pomyśl, jeżeli ktoś w tej sytuacji otrzyma "pomoc" to prawdopodobnie na nią się zdecyduje lub nie - nikt go nie zmusza ani nie zabija - daje legalnie prawo wyboru. Jeżeli zabronisz tego z urzędu to nikt do niego nie dotrze i w ostateczności zrobi to prawdopodobnie sam po cichu. Szkoda, że statystyki nie podają liczby samobójstw osób w takiej sytuacji bo zapewne wyszłoby na to, że eutanazja w swoim zamyśle zmniejszyłaby liczbę takich samobójstw! No ale niech żyje hipokryzja takich "facetów" jak Ty !!! Podobnie wygląda sprawa, przepraszam za porównanie, z prostytucją: zalegalizować i mieć kontolę nad zjawiskiem czy zabronić w imię narodowej hipokryzji Polaków ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Jak pomóc nieuleczalnie choremu? IP: 157.25.122.* 22.02.01, 16:27 szkoda że nie zwraca się uwagi na to że wielu niedoszłych samobójców tzn. tych którym się nie udało dziękuje losowi że tak się stało, z upływem czasu coś ułożyło, a oni też by mieli prawo do eutanazji zgodnie z życzeniem, że nie chcą już żyć. kto miałby więc decydować kto ma uzasadnione powody by już nie żyć? lekarz? a dlaczego? czy ma do tego przygotowanie. ten problem ma wiele aspektów, szkoda że się o nich nie pamięta.... Odpowiedz Link Zgłoś