goniacy.pielegniarz
25.06.06, 13:43
To, komu była na rękę lustracja Gilowskiej, jest oczywiste. Na rękę było to
oczywiście PiSowi. Pojawiały się już pogłoski o jej ewentualnych dymisjach w
związku z trudnościami, jakie mogą napotkać jej pomysły. Tak czy siak miesiąc
miodowy się kończył i jeśli chodzi o realizację pomysłów i reform trzeba
będzie stanąć twarzą w twarz, a raczej zderzyć się z konkretami. A wtedy
Gilowska mogłaby naprawdę uznać, że jej pomysły nie zostaną zrealizowane, a
ewentualny kompromis mógłby być zbyt daleko idący, żeby mogła się pod nim
podpisać swoim nazwiskiem. W końcu to nie jest jakaś szeregowa działaczka
PiSu, gotowa łyknąć wszystko, co wymyśli aktyw, tylko osoba z nazwiskiem, na
które pracowała i które pewnie chciałaby zachować. A taka dymisja to byłby
prawdziwy policzek dla PiSu, więc trudno było znaleźć lepszą okazję do
rozstania z Zytą(pozbycia się jej) w taki sposób, żeby nie było to odebrane
jako jej przegrana w walce o naprawę i reformy finansów publicznych.
To tak na wstępie.
Ale i tak nic chyba nie przebije dzisiejszej teorii Giertycha, którą
przedstawił w Zetce, a którą nieświadomie i pośrednio podważył czystość PiSu,
że o samym Jarku nie wspomnę.
Otóż Roman zasugerował, że cała sprawa z lustracją Gilowskiej to nie
przypadek i on by to wiązał z mafią paliwową, a dokładnie z tym, że rozmawiał
z Zytą na temat zmian podatkowych, które uniemożliwiałyby funkcjonowanie
tejże mafii. To nawet by się zgrabnie wpisywało w szerszą wizję prezentowaną
przez Kaczyńskiego, gdzie nic się nie dzieje przez przypadek i wszystko ma
swoje przyczyny(głównie nieczyste) i drugie dno. Tylko gdyby przyjąć tę
teorię za prawdopodobną, to trzeba by sobie odpowiedzieć na pytanie, kto
przejąłby pałeczkę po Zycie i co w ten sposób zyskiwałaby mafia paliwowa. Z
góry zaznaczę, że nie chodzi mi o nowego ministra finansów, którym premier
zaskoczył wszystkich, łącznie z "czystym dobrem", nie chcąc oddać
ministerstwa finasów(czy miało to być kolejne "odzyskane" ministerstwo?).
Oj, Roman, Roman;-))