adax4
05.08.06, 21:09
Zamieszanie z Delegatem to kolejny dowód jak bardzo jest potrzebna jawność
archiwów. Spekulujemy, padają nazwiska. Prawdopodobnie błądzimy krzywdząc
czasami ideowych i uczciwych ludzi. Metoda Rzepy to gorsze niż najdziksza
nawet lustaracja, bo w tej cierpi jedna osoba i jeżeli czuje sie pokrzywdzona
może dochodzić swoich praw. Tu konstrukcja materiału dziennikarskiego jest
taka, że w kręgu podejrzeń staje kilka osób. Równie dobrze można sklecić
artykuł w ten sposób, że będziemy się przerzucać podejrzeniami wobec 20, 50,
setek podejrzanych krzywdząc ludzi, którzy na takie podejrzenie nie
zasłużyli. Rzepa pisząc o Delegacie powinna podać nazwisko i
udokumentowaćjego działalność. Jeżeli nie jest w stanie tego zrobić powinna
nie publikować tego tekstu. Po namyśle stwierdzam, że to jeden z bardziej
obrzydliwych tekstów przewyższający nawet popisy Gazety Wyborczej. Nie ma
nic gorszego niż w panującej dzisiaj w społeczeństwie atmosferze, rzucać
oskarżenia , zakreślać krąg osób i nie udzielać odpowiedzi.