Dodaj do ulubionych

Trudne zycie Ateisty

IP: *.llama.dialup.pol.co.uk 08.03.03, 00:12
W Angielskich szpitalach praktykowane jest rozpoznawanie przynaleznosci
religijnej u pacjentow przez, przypinanie do sciany, tuz nad glowa pacjenta,
kolorowych kartek, w celofonie, z nazwiskiem, po to, aby duchowni
odwiedzajacy swoich wiernych rozpoznawali ich po kolorze kartek i np. Church
of England ma kartke bialo czerwona, katolik bialo zolta, mahometanin bialo
zielona itd.
Jest to bardzo wygodny spodob, aby nie zawracac glowy wiernym innego wyznania.
Bedac nie dawno w szpitalu, siostra, szpitalna, zapytala mnie o wyznanie,
odpowiedzialem ze jestem Ateista,
- No to jakiego koloru kartke mam przypiac nad lozkiem ?- zapytala.
- Nie chce zadnego koloru - odpowiedzialem
- Nie mamy kartek bez kolorow, sa tylko z kolorami- poinformowala mnie
- No a jakie pani ma kolory - zapytalem powaznie
- Zolte, czerwone, zielone, niebieskie, biale i jeszcze kilka innych-
- Zaden kolor mi sie nie podoba- odrzeklem, - niech pani zostawi mnie bez
kartki- dodalem
-Dobrz - powiedziala i przypiela pusta koperte z celofonu nad moja glowa.
Zdawaloby sie ze sprawa zostala zalatwiona i bede mial spokoj, ale teraz
dopiero zaczely sie klopoty i zawracanie glowy.
Na drugi dzien zaczely sie wizyty duchownych, ktorzy rozpoznawali swoich
wiernych po kolorach kartek i szli prosto do nich, ale dla pewnosci i aby nie
przeoczyc zadnego wyznawcy, przechodzac kolo lozek spogladali na kartki nad
glowami pacientow. Nad moja glowa nie bylo zadnego koloru, wiec, ot tak dla
pewnosci, kazdy duchowny zatrzymywal sie kolo mojego lozka i upewnial sie czy
ja nie potrzebuje jego pomocy w zbawieniu i modlitw na odpuszczenie
wszystkich grzechow, wszak czekalem na ciezka operacje.
- Nie dziekuje - odpowiadalem grzecznie, dla kilku pierwszych, dopiero nad
wieczorem zaczalem byc nieco nie grzeczny, poirytowany ciaglym zawracaniem mi
glowy, w trosce o moja dusze, przec duchownych roznych wyznan.
Kazdy wierzacy, na naszym oddziele, mial tylko jednego odwiedzajacego go
duszpasterza, mnie natomiast zagadywal kazdy, nie widzac, rozpoznawczej,
kolorowej kartki nad moim lozkiem.
Ha! pomyslalem, przwciez mam wyjscie z tego klopotliwego zawracania mi
glowy, przez zbawicieli dusz. Wieczorem po koncu wizyt, poprosilem siestre o
kolorowa kartke reprezentujaca jakies wyznanie i domalowalem na tej katrce
jeszcze dwa kolory, nastepnie wetknalem ja do pustej koperty z celofonu
zawieszonej nad moim lozkiem, zakladajac nowe „wyznanie”, na kilka dni, w
celu upragnionego spokoju. Zadowolony z tak genialnego pomyslu, ze nikt mnie
nie bedzie chcial zbawiac, polozylem sie spac. Rano tuz po sniadaniu,
zaczela sie wizyta duchownych, zadowolony lezalem na lozku. Bylem bardzo
zaskoczony gdy pierwszy pasterz wychodzac z naszego oddzialu, zatrzymal sie
obok mojego lozka, przeprosil grzecznie mowiac
-Przepraszam, ale jakiego pan jest wyznania, bo ja odwiedzam chorych juz od
dwudziestu lat i nie widzialem takiej kartki wyznaniowej jaka pan ma nad
glowa-
-To- odpowiedzialem, - jest nowa religia, ktora zalozylem na czs pobytu w
szpitalu- nie wiam czy mnie zrozumial, ale podziekowal i poszedl i znow
musiale tlumaczyc kazdemu klerykowi, odwiedzajacemu nasz oddzial, jaka
religie ja raprezentuje.
Zaczalem zastanawiac sie powaznie czy nie lepiej przyznac sie do jakiejs
wiary i miec swiety spokoj, przynajmniej na czas pobytu w szpitalu, bo
naprawde trudno jest zyc Ateiscie, a zwlaszcza wtedy gdy wszyscy chca zbawiac
dusze jego

Obserwuj wątek
    • Gość: Doradca Re: Trudne zycie Ateisty IP: *.ipt.aol.com 08.03.03, 00:32
      A to ciekawe, ze akurat Anglicy maja tak popieprzone w glowach. Ciekawe ...
      • Gość: Kagan Re: Trudne zycie Ateisty IP: *.vic.bigpond.net.au 08.03.03, 08:40
        Gość portalu: Doradca napisał(a):
        A to ciekawe, ze akurat Anglicy maja tak popieprzone w glowach. Ciekawe ...
        K: W Angli prawie 90% anglikanow i tak nie uczeszcza na msze. Ta ich
        przynaleznosc jest czysto formalna. I nie sadze, aby nie mieli kateczki
        typu "areligijny" (non-religious"), bo tam, podobnie jak w Australii,
        to jest chyba drugie "wyznanie" jesli chodzim o ilosc "wyznawcow"
        po anglikanach...
        Ten system widzialem kiedys w RPA, ale to bylo 20 lat temu.
        Kiedys przywiozlem syna na ostry dyzur w Melbourne (przycial sobie palec w
        drzwiach) i w rejestracji tez sie zapytali o wyznanie, za co ich niezle
        opieprzylem... To bylo ponad 10 lat temu; teraz juz nie pytaja... W USA
        pytaja sie zas nie o wyznanie, ale o ubezpieczenie... jak nie masz, to
        stajesz sie krolikiem doswiadczalnym, na tobie sie ucza studenci...
        I lezysz na korytarzu na lozku na kolkach, sam to widzialem w najwiekszym,
        uniwersyteckim szpitalu w St. Paul, Minnesota...
        Kagan

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka