leszek.sopot
13.10.06, 17:03
Internauci na forum wklejają często różne linki na forum. Dziś i wczoraj
powędrowałem za tymi linkami do dwóch tekstów. Oba prowadziły do życiorysów
osób, które choć nie na pierwszym planie, to w swoich środowiskach znaczą lub
znaczyły bardzo wiele. Wszystko zawdzięczają partyjnym znajomościom. Nie
znaczyliby nic bez znajomości i pleców znanych osób oraz bez stosowania
starej zasady "ręka rękę myje".
III RP otworzyła możliwości kariery dla nielicznej grupy osób, gdyż w kraju
biednym, który miał za zadanie wydobyć się z ogromnej zapaści gospodarczej,
nie sposób było swobodnie rozwijac samodzielnie działalnośc gospodarczą i nie
było u nas np. dzisiejszego laureata Nagrody Nobla, który wymyślił jak bez
gotówki można jednak próbować coś robić by wydobyć się z nędzy. Byli za to
ludzie, którzy wiedzieli, że najlepszym, najłatwiejszym i najmniej kosztownym
sposobem dorobienia się jest dostęp do państwowego majątku, który można albo
pozyskać dla siebie albo też nim zarządzać albo nawiązać korzystą współpracę -
w przypadku gdy dyrektorem państwowej firmy zostawał partyjny kolega. Było
wielu chętnych by czerpać korzyści dla siebie a nie dla ogółu, ale jako że
było mniej majątku i możliwości niż chętnych to tylko ten kto miał lepsze
chody mógł do czegoś dojść. Ci, co doszli, stworzyli zamknięty krąg.
Rozpoznają siebie już po pierwszym spojrzeniu, po kilku wymianach słów. W tym
kręgu po prostu mówi się w odpowiedniu sposób, zachowuje i wygląda. Uderzyło
mnie ostanio, gdy jeden ze znajomych powiedział mi, że nie mogę mówić prawdy
o tym co wiem bo nikt ze mną nie będzie rozmawiał. Jak to - zapytałem, mam
kłamać gdy się mnie o coś pyta? Tak - odpowiedział - bo ludzie od których coś
zależy muszą wiedzieć, że jesteś jednym z nich i nie powiesz o nich prawdy.
Dalej chwalił się ten znajomy, że gdyby powiedział dziennikarzom to co wie,
to ci przez miesiąc mieliby o czym pisać...
Jedną z cech zaklętego kręgu jest poufność, kłamstwa, unikanie prawdy, gdyż
każda osoba w nim będąca wie, że tylko wzajemnym przysługom "ręka rękę myje"
może być dalej zaliczany do elity w danym środowisku.
Układ jest ogólną cechą charakteryzującą życie społoczno-gospodaczo-
polityczne. Nie jest to tajemna zmowa spiskowców z zakonspirowaną centralą,
ale zwykły sposób działania ludzi "na dorobku". Dzięki koneksjom politycznym
można było dojść do pozycji w biznesie i życiu społecznym a tym samym
przyjmowało się obowiązujące w tym kręgu sposoby zachowania.
To zjawisko ilustrują te dwa niby różne ale przecież o tym samym teksty:
- o układzie warszawskim
fidel.waw.net.pl/lwowska/skandal/gw6-11-2001.htm
- życiorys działacza PiS
www.nie.com.pl/art8038.htm
Im mniejsza społeczność tym jest mniej "komórek do wynajęcia" a więc
kleszcze "układu" są mocniejsze. W większych społecznościach łatwiej dochodzi
do konfliktów wewnątrz tej kasty dzisiejszych elit - na co mają wpływ układy
partyjnych kolesi, którzy z układu pragną wypchnąć jednych by zająć ich
miejsce. Nie zamiarzają jednak, broń Boże!, zmienić zasad funkcjonowania
układu samego w sobie, jego zwyczajów i głównej zasady "ręka rękę myje". Chcą
po prostu być beneficjentami tych korzyści, które mogą doświadczyć tylko
członkowie kasty.
Pozostała część społeczeństwa jest skazana w przypadku prowadzenia
działalności biznesowej na mitręgi z urzędasami, którym nieraz trzeba
czymś "się odwdzięczyć" - no bo niby dlaczego urzędnik nie mo naśladować
obowiązujących w elitach wzorów? Na mitręgi z firmami, których prezesi lub
właściciele są członkami kasty, lub też muszą pędzić swój szary, marny żywot
i często muszą pogodzić się z tym, że pozostaną tam gdzie są - w kręgu ludzi
wykluczonych.
Ogromnym fałszem propagandy PiS jest twierdzenie, że to chcą zmienić. Ludzie
związani z tą opcją polityczną korzystają już z wszelkich przywilejów, które
daje partyjna władza i następuje wymiana osób w "komórkach do wynajęcia". Nie
ma ani zmiany zasad "wynajmowania" i jest to samo kolesiostwo. PiS postępuje
jak wszystkie inne partie, które dotąd rządziły a ludzie tych partii
wykorzystywali swe koneksje do robienia indywidualnych karier. Układ
polegający na tworzeniu "zaklętego kręgu" pozostnie.
Nie o to idzie walka między PiS, PO i SLD by coś zmienić, idzie o to by
swoimi ludźmi obsadzić wszystko co się da, by swoi ludzie czerpali korzyści i
stawali się elitą. Bezpartyjnym, młodym obywatelom naszego kraju będzie więc
korzystniej być kelnerem w irlandzkim pubie niż liczyć na to, że będzie mógł
w Polsce zrobić uczciwie karierę nie bojąc się przy tym wyrażać swoich
poglądów i mówić prawdę.