bryt.bryt
29.10.06, 14:02
Kazio chwalil sie wlasnie w wywiadzie dla Rzepy, ze zgodnie z obietnica
obwiescil przetarg na most Polnocny. Sukces niepodwazalny, tylko co sie za nim
kryje? Czyzby duch Wielkiego Poprzednika?
"Znów nie udało się wybrać w terminie wykonawcy mostu Północnego. Przetarg się
przeciąga, bo jest źle przygotowany i sypią się protesty. Padają podejrzenia,
że ratusz faworyzuje niektóre firmy. Do 27 października wybierzemy
najkorzystniejszą ofertę konsorcjum, które zaprojektuje, a potem zbuduje most
Północny - tak pod koniec lipca obiecywał warszawiakom komisarz miasta
Kazimierz Marcinkiewicz. Podkreślał, że to jego piąty dzień w ratuszu i nie
zamierza zwlekać z najpilniejszymi decyzjami.
Ale zwycięzcy nie ma i prędko nie będzie. Firmy startujące w przetargu
oprotestowały "drakoński termin na złożenie ofert". - Trzeba być samobójcą,
żeby wystartować w takim przetargu. To jakieś kuriozum! - mówi proszący o
anonimowość przedstawiciel zachodniego konsorcjum. - Miesiąc na przygotowanie
projektu przy tak ogromnej inwestycji to stanowczo za mało - zgadza się
Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.
W dodatku w materiałach przetargowych brakuje podziałów geodezyjnych,
niedokładnie zbadane są warunki geologiczne, nie wiadomo, którędy biegną
podziemne instalacje. "Zamawiający nie przyjmuje odpowiedzialności za
poprawność i kompletność wszystkich swych wskazań" - wyznają szczerze
urzędnicy w materiałach przetargowych.
Firmy twierdzą, że Zarząd Dróg Miejskich postawił wymagania żywcem
zaczerpnięte z projektów, które wiosną zeszłego roku wygrały w konkursie na
koncepcję mostu. Sąd go unieważnił, bo dopatrzył się, że komisja oceniająca
oferty nie przestrzegała regulaminu. Dlatego ratusz musiał ogłosić obecny
przetarg.(...)"
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3708161.html
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3708163.html