Dodaj do ulubionych

kompromitacja CBA:

21.02.07, 08:56
www.dziennik.krakow.pl/public/?2007/02.20/Kraj/41/41.html

Zatrzymanie 4 policjantów, kardiochirurga oraz dwóch biznesmenów - to
dotychczasowy dorobek Centralnego Biura Antykorupcyjnego, jednej z ośmiu
instytucji zajmującej się ściganiem korupcji w Polsce.

Działalność CBA pochłonęła już kilkadziesiąt milionów złotych, a tym roku jego
budżet wynosi 120 mln zł, czyli prawie 8-krotnie więcej niż Rządowego Centrum
Legislacji.

Kazimierz Marcinkiewicz, gdy stał na czele rządu, takimi słowami przekonywał
posłów o konieczności utworzenia CBA: "To służba, która będzie kontrolować
rządzących Polską. Mariusz Kamiński, szef tej służby, deklarował natomiast, że
kierowana przez niego instytucja ma przede wszystkim "przeciąć patologiczny
styk biznesu i polityki". Zapowiadał, że jako pierwsi zostaną skontrolowani
politycy oraz osoby działające na styku biznesu oraz polityki i wymieniał
nazwiska Jana Kulczyka czy Aleksandra Gudzowatego.

Jeszcze zanim formacja braci Kaczyńskich doszła do władzy, miała gotowy
wstępny projekt ustawy o CBA i wiadomo było, że kierować tą służbą ma Mariusz
Kamiński. Ostatecznie CBA zostało powołane na mocy ustawy 9 czerwca 2006 r. W
Sejmie za powstaniem tej formacji opowiedzieli się posłowie wszystkich klubów
z wyjątkiem SLD.

Przeciwnicy przypominali, że będzie to już ósma instytucja, która ma zwalczać
korupcję w Polsce, bo takie zadanie do wykonania mają już przecież policja,
ABW, Straż Graniczna, służby skarbowe, NIK, prokuratura czy Urząd Zamówień
Publicznych (12 instytucji może natomiast nas legitymować).

W budżecie państwa na ten rok na działalność CBA przewidziano 120 mln zł (w
tym około pół miliona na zakup broni), choć wcześniej planowano wydać od 60 do
70 mln zł. Dla porównania: rzecznik praw obywatelskich ma do swojej dyspozycji
w tym roku 28 mln zł, rzecznik praw dziecka - 4,6 mln zł, Rządowe Centrum
Legislacji - 15,5 mln zł, IPN - 154 mln zł, Agencja Bezpieczeństwa
Wewnętrznego - 452 mln zł, Agencja Wywiadu - 110 mln zł, Państwowa Agencja
Atomistyki - 84 mln zł, a Polska Akademia Nauk - 53 mln zł.

W CBA pracuje obecnie około 500 osób, a docelowo ma ich być dwa razy więcej.
Przyjmowanie do służby w CBA teoretycznie ma odbywać się w sposób
arcyprofesjonalny, np. z użyciem wariografu, po szczegółowych badaniach,
testach i skomplikowanej weryfikacji. - Zbadamy człowieka, jego życie, jego
rodzinę. Nie chcemy pozwolić sobie na pomyłki. Tu nie ma przebacz. Wszyscy
będą badani wariografem. Stworzymy silną komórkę kontrwywiadowczą - zapowiadał
Tomasz Frątczak, jeden z dyrektorów w CBA. Jednak ta procedura nie uchroniła
przed tym, że doradcą szefa CBA został Tomasz Warykiewicz, który jako
milicjant miał brutalnie zwalczać opozycjonistów.

Mariusz Kamiński, odbierając z rąk premiera nominację na szefa Centralnego
Biura Antykorupcyjnego, zapewniał: "Będziemy działać skutecznie, stanowczo i
sprawnie".

Co dotychczas zrobiło CBA? Mariusz Kamiński odsyła w tej sprawie na stronę
internetową kierowanej przez siebie instytucji. A z niej można dowiedzieć się
o działaniach CBA w 5 sprawach. Najgłośniejszą z nich jest zatrzymanie
Mirosława G., kardiochirurga ze szpitala MSWiA w Warszawie.

Pierwszą akcję, którą się CBA chwali, jej funkcjonariusze przeprowadzili wobec
biznesmenów Roberta M. i Wiesława B. Postawiono im zarzut działania na szkodę
spółki "Kama Foods". Drugą było zatrzymanie warszawskiego policjanta, którego
prokuratura oskarżyła o przyjmowanie w 2005 r. łapówek w zamian za
poświadczanie nieprawdy i ujawnianie informacji przestępcom. Kolejna akcja
również była wymierzona przeciwko policjantom. Trzech z nich zatrzymano i
oskarżono m.in. o załatwianie przestępcom zwolnień z aresztu. CBA chwali się
również tym, że jego funkcjonariusze przystąpili do kontroli sprzedaży zapasów
mięsa w Agencji Rezerw Materiałowych.

Jak łatwo zauważyć, CBA nie może jeszcze poszczycić się żadnym
przedsięwzięciem, które przyczyniłoby się do "kontroli nad rządzącymi Polską"
albo doprowadziło do przecięcia "patologicznych powiązań ludzi biznesu i
polityki".

Zamiast tego mieliśmy raczej do czynienia z naruszeniem konstytucji przez
szefa CBA. Mariusz Kamiński stwierdził bowiem, że kardiochirurg Mirosław G.
jest "cynicznym łapówkarzem". Tymczasem artykuł 42 konstytucji mówi: "Każdego
uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym
wyrokiem sądu". Marnym pocieszeniem dla Kamińskiego może być chyba tylko to,
że kardiochirurga winnym przestępstwa uznał już również minister
sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

WŁODZIMIERZ KNAP
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka