pro.filutek1
02.03.07, 21:08
Tym należy się zająć! To jest kilka procent PKB do tyłu!
"
- Ludzie kształcą się, zdobywają w pocie czoła wiedzę, wydają ciężkie
pieniądze na studia, by potem przyjąć za to laur, jakim jest... siedzenie w
domu. Ich miejsce zajmuje najczęściej kompletnie nieprzygotowana do zawodu
córka, szwagier lub siostrzeniec dyrektora czy kierownika. Takie sytuacje są
ustawione na długo wcześniej. Przecież miejsce dla "przyjaciela moich
przyjaciół" lub syna musi być zawczasu zaklepane...
Rozmawiam z pracownikiem pewnej uczelni na temat wolnych miejsc pracy w tej
placówce. - Tam już wszystko dla wnuków nawet pozajmowane. Wszędzie, gdzie
można wepchnąć swoich, to praca zaklepana trzy pokolenia do przodu - śmieje się.
Inna rozmowa. Dziwię się, jakim cudem pewna osoba dostała pracę w jednym z
wielkopolskich szpitali, i to na reprezentacyjnym stanowisku, kiedy z
wykształcenia jest nauczycielem. Kolega podsumowuje: - Nie wiesz, że tam
pracuje połowa jego rodziny? Nie wiedziałam. Także o tym, że można uczyć
dzieci, kompletnie nie mając odpowiedniego wykształcenia. Że wystarczy mieć
nazwisko, żeby "przeskoczyć" z dziennikarstwa do urzędu skarbowego. Że tylko
znajomy cioci, brata czy chrzestnego może załatwić pracę za kilkutysięczną
pensję."
Cały tekst na portalu o2.pl