basia.basia
28.03.08, 12:36
www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=23266
fragmenty
Świecki Mesjasz
Nie jest już publicystą, tylko liderem nowego ruchu społecznego - na razie bez
nazwy. Kimś w rodzaju Świeckiego Mesjasza. Jego wieczory autorskie
przypominają wiece polityczne. Napędza nadzieję Polaków na zmiany, co pokazała
bardzo wysoka oglądalność pierwszego odcinka jego nowego programu. Tytuł
"Tomasz Lis na żywo" mówi wszystko: prowadzący jest najważniejszym gościem i
głównym elementem scenografii.(...)
Killer w obcasach
Monika Olejnik bywa paxmanesque, ale częściej jest po prostu impertynencka -
jak wtedy, kiedy wyrzuciła ze studia radiowego Leszka Millera, który na każde
jej pytanie odpowiadał, że nie wie albo nie ma nic do powiedzenia. "To
dziękuję panu bardzo, szkoda pana czasu, słuchaczy i mojego" - wypaliła bez
ceregieli. Lub kiedy rugała Romana Giertycha i Przemysława Gosiewskiego za
błędy językowe: "proszę panią" i "włanczać". Czasem jednak jej pytania
masakrują polityków. Jak byłego ministra edukacji Giertycha, któremu
udowodniła nieznajomość podstawowych lektur szkolnych (twierdził, że "Naszą
szkapę" napisał Sienkiewicz).(...)
Faceci w czerni prawie jak CBA
O ile Tomasz Lis w nieformalnym rządzie IV władzy pełniłby funkcję premiera,
ten duet znakomicie nadaje się na podwójnego szefa CBA. To u nich pokazano
"taśmy prawdy" z Renatą Beger w roli głównej, u nich Andrzej Lepper stanął
twarzą w twarz z członkami swojej partii, którzy musieli płacić za miejsca na
listach wyborczych, to u nich pojawił się po raz pierwszy po wyjściu z aresztu
Marek Dochnal i wyciągnął kwity na dziennikarkę Dorotę Kanię. Tyle że jak na
śledczych z prawdziwego zdarzenia bywają zbyt łagodni. Brakuje im często
odwagi, a czasem rzetelnego przygotowania, żeby docisnąć swoich rozmówców do
końca.(...)
Pan Śniadanko
Bogdan Rymanowski określa swój program słowami "od jatki do biesiadki"
Tłumaczy, że chociaż często dochodzi do ostrych spięć, to jednak formuła - bez
krawata, przy kawie i ciasteczkach - sprawia, że goście muszą mieć dystans,
błysnąć dowcipem, wyluzować się. I faktycznie tak się dzieje, dzięki czemu
politykom czasami wymsknie się coś, czego nie powiedzieliby u Moniki Olejnik,
gdzie cały czas muszą trzymać gardę. Do stałego grona gości należą Stefan
Niesiołowski, Ryszard Kalisz i Michał Kamiński. To ta trójka ciągnie program.
Tylko u Rymanowskiego Ryszard Kalisz może powiedzieć do odwiecznego wroga
Tadeusza Cymańskiego z PiS: "Tadziu, nie zapominaj o linii partii", klepiąc go
przy tym po ramieniu, aby za chwilę grzmieć o "oczywistych nieprawdach
wypowiadanych przez posła Cymańskiego". Dzięki temu program obnaża teatr, jaki
serwują nam politycy pod krawatami.(...)
Telekaznodzieja
Wszyscy go cenią za wyrazistość i na tym zazwyczaj kończy się lista jego
atutów. Zarzutów jest o wiele więcej. Jego program nie ma nic wspólnego z
publicystyką, bo z założenia nie próbuje dojść prawdy. Narzuca nam swoje
poglądy i nie znosi przy tym sprzeciwu - mówi Mrozowski. Inny ekspert
profesor, były członek rady nadzorczej TVP Tadeusz Kowalski dodaje: - To
kompromitacja idei misji publicznej.
A sposobów na przekonanie widzów do swoich racji Pospieszalski wypracował całą
paletę. Potrafi tak dobrać gości, by wrogowie jego poglądów byli mniej
wygadani i najlepiej pozostawali jeszcze w mniejszości.
(...)
Wyjście z cienia
Czy czołowy łowca esbeków i tropiciel tajnych współpracowników może zrobić
obiektywny show z politykami? Sam Wildstein mówi, że "Cienie" to program o
historii obecnej w naszej teraźniejszości i "o przeszłości, która nie jest
przeszłością". Przekładając na nasze chodzi o to, że wyciągniemy peerelowskie
grzechy i pokażemy, jak się z nimi nie rozliczono. Obawialiśmy się rytualnego
kopania Adama Michnika i "Gazety Wyborczej", a dostaliśmy niezły program
historyczny, poświęcony milicjantom, których w PRL szykanowano za próbę
założenia związku zawodowego na początku lat 80., a po 1989 roku sekowano, bo
- zdaniem Wildsteina - nie byli częścią układu. W studiu był Krzysztof Janik,
poza studiem Ludwik Dorn, wywiady były przeplatane reportażami i jeśli
"Cienie" utrzymają poziom, mogą być jednym z ważniejszych elementów dyskusji o
najnowszej historii Polski.(...)
Dyżurna ruchu
U Rymanowskiego politycy pokazują ludzką twarz, u Joanny Lichockiej wymieniają
się politycznymi frazesami. Z jednej strony to wina archaicznej formuły
programu, opierającego się na pomyśle: wpuśćmy do studia polityków
(przedstawicieli wszystkich sejmowych partii plus kogoś od prezydenta) i
zobaczymy co się stanie. Z drugiej - samej prowadzącej, która robi wszystko,
by poczuli się w studiu jak na partyjnym wiecu. "Zaraz będzie się mógł pan
odnieść do tematu" - te słowa najczęściej padają z ust Lichockiej. Jej rola
polega na kierowaniu ruchem wzajemnych pretensji i ataków. Nie próbuje nawet
nakłaniać polityków do rzeczowych odpowiedzi. Gdy jej nie dostaje, zmienia
rozmówcę. O merytorycznej dyskusji nie ma mowy.(...)
Człowiek orkiestra
Prawdziwy one-man-show. Zbyt młody kogut bojowy. Chciałby dziobnąć, ale mu nie
wychodzi - tak o Jacku Karnowskim mówi Maciej Mrozowski. I to by było na tyle.