17.04.08, 22:38
Bliźniacy to wybryk natury nieco tylko skromniejszy niż cielę z dwiema głowami.

Nic dziwnego, że sztuka jarmarczna, jaką jest kinematograf, chcąc zdobyć
poklask publiki żądnej mocnych wrażeń, od początku swego istnienia na rozmaite
sposoby eksploatuje temat kobiet z brodą, karłów i olbrzymów, duchów,
zmartwychwstań, niezwykłych przygód nieprawdopodobnych bohaterów i poślizgnięć
na skórce od banana.

Może nie zawsze bliźniacy, ale rodzeni bracia też znaleźli dla siebie miejsce
po drugiej stronie kamery. Zaczęło się chyba od braci Taviani, a potem już
poszło - bracia Coen (znak firmowy - zacieranie śladów morderstwa przy użyciu
mechanicznej rozłupywarki do drewna), bracia Wachowski (ukradli ideę Matrixa
posłom PiS Kamińskiemu i temu drugiemu i forumowiczom Palnickowi i Patience).

Ale ja nie o tym. Polska też może poszczycić się parą bliźniaczo do siebie
podobnych bliźniaków filmowych - Jackiem i Plackiem). Ci dwaj figlarze od 50
lat bez mała zadziwiają publiczność swymi psotami.

No, ale ja ciągle nie o tym.

Znacie braci Farrelly? Dostoyevsky goes Hollywood? Książę Myszkin w wersji dla
idiotów czyli "Głupi i głupszy"?

Motywem przewodnim filmów braci F. jest upokorzenie, jakie spotyka ich
bohaterów, którzy chcą dobrze.

W "Sposobie na blondynkę" bohater zasuwając rozporek przycina sobie szlachetne
części ciała - do tego, by tak powiedzieć, w odwrotnej kolejności - to co ma
być nad znajduje się niespodziewanie pod, czym wzbudza zainteresowanie
kolejnych bywalców - od ojczyma wybranki po drużynę straży pożarnej.

W Polsce pewien polityk ostatnio obraził, mimo że miał jak najlepsze zamiary,
przedstawicieli jednego z kościołów.

Następnie zdeklarował, że na razie nie wypowie wojny Iranowi. Miał dobre chęci.

W "Mojej wielkiej miłości" bohater widzi swoją ukochaną nie taką, jaka jest
rzeczywiście, ale taką, jaka jest w jego imaginacji. Zupełnie jak wielbiciele
braci K. widzą ich wysokimi, atrakcyjnymi i inteligentnymi mężami stanu.

Ale jest nadzieja - przynajmniej w świecie filmu. Bohater zdobywa blondynkę. I
w świecie realnym zdarza się, że bohaterowie zdobywają blondynki. Tym razem
blondynką jest Polska. Dobrze dla bohatera. Gorzej dla Polski.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka