lupus.lupus 25.09.03, 09:12 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030925/prawo/prawo_a_1.html Krok do przodu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mn7 Re: tańszy sąd 27.09.03, 08:58 lupus.lupus napisał: > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030925/prawo/prawo_a_1.htmla > Krok do przodu. Sam widzisz, że to mało kogo obchodzi, choć domorosłych jurystów na tym forum całe tłumy. mn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babariba ile razy można głową walić w mur??? IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 10:30 jestem ja w posiadaniu postanowienia Prezesa Sądu Rejonowego w sprawie spadkowej. Prezes zarządzić sobie raczył wykonanie tłumaczenia przez tłumacza przysięgłego wniosku spadkowego na użytek OBYWATELA POLSKIEGO, posiadającego od urodzenia polskie obywatelstwo i polski paszport, chociaz mieszkającego od lat w Nowej Zelandii. Szczegółem jest już niespecjalnie istotnym, iż mimo tego, że sąd kasę skasował, polski obywatel, zamieszkujący w Nowej Zelandii - nigdy tego tłumaczenia nie dostał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrig Falkenstein wystarczy słuchać, co mówi sąd... IP: *.it-net.pl 27.09.03, 11:16 > jestem ja w posiadaniu postanowienia Prezesa Sądu Rejonowego w sprawie spadkowe > j. Prezes zarządzić sobie raczył wykonanie tłumaczenia przez tłumacza przysięgł > ego wniosku spadkowego na użytek OBYWATELA POLSKIEGO, posiadającego od urodzeni > a polskie obywatelstwo i polski paszport, chociaz mieszkającego od lat w Nowej > Zelandii. > Szczegółem jest już niespecjalnie istotnym, iż mimo tego, że sąd kasę skasował, > polski obywatel, zamieszkujący w Nowej Zelandii - nigdy tego tłumaczenia nie d > ostał. Mylisz pojecia. W postępowaniu spadkowym pisma nalezy doręczyć wszystkim uczestnikom postępowania - z grubsza wszystkim spadkobiercom ustawowym i testamentowym. Problemy zaczynaja się, gdy któryś z nich mieszka za granicą. Sąd nie możie im po prostu wysłać tego pisma, bo musi miec poświadczenie odbioru. Dlatego przesyła się albo przez konsula (nie we wszystkich krajach) albo przez Ministerstwa Sprawiedliwości właściwego kraju - a wtedy wniosek musi zostac przetłumaczony - dla potrzeb tego ministerstwa. Takie postępowanie ma miejsce jedynie wówczas, gdy pozostali uczesnicy są na tyle tęi, że nie rozumieją co sąd do nich mówi - bo tłumaczenia i wysyłania przez ministerstwo mozna uniknąć, i to na dwa sposoby. 1. zadzwonić do owego nowozelandzkiego Polaka by napisał na kartce,ze ustanawia adres dla doręczeń w kraju, podał go i podpisał - bez żadnych notariuszy itd. Po złozeniu tego pisma w sądzie sąd będie wysyłał pisma na podany adres. 2. zadzweonić to owego nowozelandzkiego Polaka by napisał na kartce, że ustanawia takiego a takiego swym pełnomocnikiem w sprawie spadkowej, podpisał to (bez żadnych notariuszy) i dostarczyć to do sądu. Sąd będzie wtedy zawiadamiał pełnomocnika w kraju. Niestety koszty tłumaczenia, i zapewne odroczenie na pół roku zawinione zostało przez samych uczestników. Byle adwokat by im doradził jak tego uniknąć, a wyszłoby taniej niż tłumaczenie i doręczanie do Nowej Zelandii. Osobiście widziałem aktra sprawy (i samego wnioskodawcę) który zdołał w dość krótkim czasie zebrać pełnomocnictwa lub wskazania adresów do doręczeń od siedmiu osób zaieszkujących od Alaski po Nową Zelandię, w Brazylii, RPA, a nawet żołnierza USArmy w stacjonującego aktualnie w Bagdadzie. Zajęło mu to 3 miesiace i już ma prawomocne postanowienie. I takich Sąd lubi. A takie melepety co dopuszczają do przekształceniasprawy w zagraniczną... szkoda gadać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babariba Re: wystarczy słuchać, co mówi sąd... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 11:48 to, co tu napisałeś w pełni ze zdrowym rozsądkiem sie zgadza, oraz ekonomią postępowania sądowego. Niestety Prezes Sądu ZARZĄDZIŁ w trybie niejawnym, że wniosek o ustalenie prawa do spadku MUSI BYĆ PRZETŁUMACZONY na język angielski i dostarczony pocztą dyplomatyczną do nowozeladzkiego konsulatu Rzeczypospolitej, a następnie pocztą publiczną wysłany do adresata. Te fakty są POTWIERDZONE DOKUMENTAMI z pieczęciami sądowego biura podawczego. Także formalnie złożonej informacji o polskim adresie do korespondencji nowozelandzkiego uczestnika postępowania. I upoważnieniem do występowania w jego imieniu podpisanym u i potwierdzonym przez nowozelandzkiego notariusza I nie przyniosły żadnego skutku poprawnie złożone odwołania od tego zarządzenia (a może postanwoienia - nie pamiętam już). Sąd skasowac raczył za tłumaczenie i ekspedycję wniosku do Nowej Zelandii 250 PLN, a adresat niestety nigdy tej przesyłki nie dostał i postępowanie odbyło się bez jego udziału. Odpowiedz Link Zgłoś
mn7 Re: ile razy można głową walić w mur??? 27.09.03, 11:35 Gość portalu: babariba napisał(a): > jestem ja w posiadaniu postanowienia Prezesa Sądu Rejonowego w sprawie spadkowe > j. Prezes zarządzić sobie raczył wykonanie tłumaczenia przez tłumacza przysięgł > ego wniosku spadkowego na użytek OBYWATELA POLSKIEGO, posiadającego od urodzeni > a polskie obywatelstwo i polski paszport, chociaz mieszkającego od lat w Nowej > Zelandii. Dlaczego ten obywatel nie miał pełnomocnika do doręczeń? Wygląda na to, że wraz z innymi uczestnikami zrobiliście sąd w konia a teraz masz pretensje, że sąd się w konia dał zrobić. Przeczytaj, co ci słusznie Rodrig napisał. mn > Szczegółem jest już niespecjalnie istotnym, iż mimo tego, że sąd kasę skasował, > polski obywatel, zamieszkujący w Nowej Zelandii - nigdy tego tłumaczenia nie d > ostał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babariba Re: ile razy można głową walić w mur??? IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 11:52 poprawka Łaskawco - Sąd miał wpisany na wniosku o ustalenie praw do spadku POLSKI ADRES DO DORĘCZEŃ. Miał w aktach także podpisane w obecności nowozelandzkiego notariusza upoważnienie (po polsku i po angielsku) do reprezentowania w tej sprawie przed polskim sądem nowozelandzkiego sokólaka. Odpowiedz Link Zgłoś