Dodaj do ulubionych

Zaczęło się organizacyjne posiedzenie ws. proce...

    • Gość: cctv@chello.pl Nauczka dla szarej strefy IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 10:57
    • Gość: cctv.@chello.pl Nauczka dla szarej strefy. IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.03, 11:08
      Sprawa afery "Przyszedl Rywin do Michnika" winno byc sygnalem
      dla szarej strefy, iz by utrzymac sie na rynu trzeba
      przechodzic do legalnej dzialalnosci. Tutaj mamy przyklad
      dzialalnosci Czarzastego, Kwiatkowskiego, Rywina na "pograniczu
      legalnosci". Pralnia pieniedzy, przsuwanie pieniedzy z TVP do
      Heritage Films, budowa konsorcjum wokol Muzy etc.etc. zetknela
      sie z legalnie dzialajaca Agora. Wciagniecie Milera w walke
      skonczylo sie tragicznie dla SLD. Szara strefa wsparta urazonym
      Milerem nie dala sobie rady z legalnie dzialajacym podmiotem.
      To dobty znak. Oblowieni winni uciekac w swiat legalizmu.
      Inaczej, albo zostana wtloczeni w swiat zbrodni, albo przegraja
      poprzez bankructwo. Nadchodzi czas przewagi legalizmu nad szara
      strefa. To oznacza, iz nadszedl rzeczywisty czas dekomunizacji.
      To dobry czas dla Polski.
      • lolita10 Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... 11.10.03, 12:30
        Dzien dobry. przepraszam za wczoraj. Dzis wytrzezwialam, ale mam kaca, wiec
        moge pisac bzdury.

        Basiu, bardzo mi sie podobaja Twoje przemyslenia.
        Kataryna, strzelasz swietnie. Bynajmniej nie slepakami!

        Kataryna pytala: dlaczego prokurator nie chce wezwac Jakubowskiej, Czasrzastego
        i Kwiatkowskiego?
        W prawie amerykanskim jest tak, ze jesli co do osoby wystepujacej w roli
        swoatka , w trakcie procesu pojawia sie ewidentne podejrzenia, to osoba taka
        (swiadek) nie moze byc postawiony w stan oskarzenia w tym samym procesie.
        Nalezy wtedy rozpoczac odrebny proces. A jak jest w polskim prawie?

        Jakubowska, Miller, Kwiatkowski, Czasrzasty, Rywin... czy to nie za duzo
        glownych bohaterow dramatu? I wszyscz obsadzeni w glownych rolach - mafiozow
        jednego przekretu. Tak tylko sie zastanawiam. Przeciez musieliby wszyscy i
        kazdy do kazdego osobno ogromne zaufanie. Stad pewne przypuszczenie...

        Miller mogl nie wiedziec, co za jego plecami szykuje kolesie z ordynackiej.
        Jakubowska tez mogla nie wiedziec...
        Zaraz, poczekajcie, jeszcze mnie nie linczujcie. Postaram sie wytlumaczyc.

        Jakubowska mogla nie wiedziec o sprawie, ktora zaplanowal Czarzasty z
        Kwiatkowskim, a potem Ruwinem. Czarzasty mogl przyjazn Jakubowskiej wykorzystac
        do wlasnych celow (jesli jest od niej bardziej sprytny). A ona teraz mowi
        prawde twierdzac, ze nie pozwolilaby sobie na to, by Czarzasty pelnil role
        wiodaca nad projektem ustawy - Tak jej sie zdaje. Tak samo, jak zdawalo jej
        sie, ze jest wazniejsza od Celinskiego. Cz. ja wykorzystal: sluzac rada o
        kazdej porze dnia i nocy oraz sugerujac rozwiazania, ktore dla Oli byly do
        przyjecia, bo "nie godzily w interes panstwa demokratycznego" czytaj nie
        godzily w interes partii.
        Byc moze nie mam racji, ale takiej wersji nie mozna wykluczyc absolutnie. Teraz
        biedulka Ola placze sie w zeznaniach coraz bardziej, bo jesli nawet wie, ze
        zostala wykorzystana, to sie do tego nie przyzna. Jej pycha na to nie pozwoli.
        Albo tez pycha nie pozwala jej nawet na przyjecie do wiadomosci faktu, ze
        zostala wykorzystana przez kogos zaufanego.

        A tak na marginesie - czy przyjazn Jakubowskiej z Czarzastym trwa nadal w
        nienaruszonym stanie? Jesli tak, to albo pycha nie pozwala jej przejrzec na
        oczy albo wspolpracowala z Czarzastym swiadomie
        albo tak, jak Miller wie, ze nie sra sie we wlasne gniazdo.

        lola
        • Gość: hydy Re: Do lolita10 IP: 80.48.74.* 11.10.03, 13:42
          Nie chcę się wtrącać, gdyż ten post nie był do mnie, ale w końcu to forum
          publicznej wymiany pogladów/przemyśleń/opini, a chba rzeczony post nie posiada
          klauzuli tajności?
          Więc króciótko. wg prawa polskiego sąd jest zobowiazany stosować pewne reguły
          ogólne z kpk. Jedna z nich (ekonomii procesowej) mówi, że należy w zależności
          od ujawnionych okoliczności faktycznych, (które wskazują na popełnienie innego
          czynu przestepnego niż rozpatrywany przez sąd):
          - sprawę wyłaczyć do odrębnego postępowania, jeżeli jej rozpatrzenie w tym
          samym postepowaniu skutkowałoby przewlekłością procesu,
          - sprawy rozpatrzyć łącznie, jeżeli proces wskutek tego się nie przeciągnie,
          Myslę, że w tym konkretnym przypadku sąd zajmie się jedynie sprawą korupcyjnej
          propozycji Lwa r., nie badając działań Olki, Włodka, Robcia, i reszty "paczki".
          Pozdrawiam.
          • Gość: lolita 10 Re: Do lolita10 IP: *.fornet.waw.pl 11.10.03, 18:21
            (a):

            > Nie chcę się wtrącać, gdyż ten post nie był do mnie, ale w koGość portalu:
            hydy napisałńcu to forum
            > publicznej wymiany pogladów/przemyśleń/opini, a chba rzeczony post nie
            posiada
            > klauzuli tajności?

            Witam. Nie, nie posiada ow post tej ostatnio bardzo popularnej klauzuli.
            Bardzo jestem wdzieczna za to "wtracenie sie" .-) Dziekuje.

            > Więc króciótko. wg prawa polskiego sąd jest zobowiazany stosować pewne reguły
            > ogólne z kpk. Jedna z nich (ekonomii procesowej) mówi, że należy w zależności
            > od ujawnionych okoliczności faktycznych, (które wskazują na popełnienie
            innego
            > czynu przestepnego niż rozpatrywany przez sąd):
            > - sprawę wyłaczyć do odrębnego postępowania, jeżeli jej rozpatrzenie w tym
            > samym postepowaniu skutkowałoby przewlekłością procesu,
            > - sprawy rozpatrzyć łącznie, jeżeli proces wskutek tego się nie przeciągnie,
            > Myslę, że w tym konkretnym przypadku sąd zajmie się jedynie sprawą
            korupcyjnej
            > propozycji Lwa r., nie badając działań Olki, Włodka, Robcia, i
            reszty "paczki".
            > Pozdrawiam.

            To znaczy, ze prokurator rzeczywiscie nie dostrzega zadnych powiazan Rywina z
            paczka z ordynackiej. Moze prokurator, przepraszam za zwrot, ale jest
            slepakiem, mimo dobrego wzroku... Niestety, bywa i tak.
            Zyczylabym jednak sobie, by sad, skoro nie chce spraw rozpatrzyc lacznie to
            kieruje sie mozliwoscia przeciagniecia sie procesu... OBY!

            A sprawę GTU wyłaczyl do odrębnego postępowania, poniewaz jej rozpatrzenie w
            tym
            > samym postepowaniu skutkowałoby przewlekłością procesu,

            pozdrawiam
            lola

            • Gość: Matti Re: Do lolita10 IP: *.net.autocom.pl 11.10.03, 18:54
              > To znaczy, ze prokurator rzeczywiscie nie dostrzega zadnych
              > powiazan Rywina z paczka z ordynackiej. Moze prokurator,
              > przepraszam za zwrot, ale jest slepakiem, mimo dobrego
              > wzroku... Niestety, bywa i tak. Zyczylabym jednak sobie, by
              > sad, skoro nie chce spraw rozpatrzyc lacznie to
              > kieruje sie mozliwoscia przeciagniecia sie procesu... OBY!

              Raczej nie wyciagalbym wnioskow o "slepactwie". Gdyby nie
              dostrzegal, to z pewnoscia byliby wzywani jako swiadkowie. W
              koncu te wlasnie osoby byly bardzo dlugo przesluchiwane przez
              sama komisje.

              Natomiast potencjalne oskarzenia przeciw ktorejkowliek z trzech
              wymienionych osob (o ile w ogole by do tego doszlo) moga miec
              nieco inny charakter niz sama sprawa "Rywina". Tak wiec o
              polaczeniu tychze z rozprawa Lwa raczej ciezko myslec.


            • Gość: hydy Re: Do lolita10 IP: 80.48.74.* 11.10.03, 19:29
              oczywiście trudno na dzis dzień cokolwiek przesądzać, ale byłoby interesujące
              zobaczyć Olkę, Włodka, Robcia i jeszcze kilkoro z "paczki" w
              procesie "odpryskowym" (zarzuty np. poświadczenia nieprawdy, przekroczenia
              uprawnień, fałszowania dokumentów, etc., etc.). Chociaż osobiscie wątpie czy
              mozna byłoby na podstawie tego materiału dowodowego, który znamy postawić im
              takie zarzuty. Podobnie nie wierzę w to, że zostana oskarżeni o współsprawstwo,
              czy podżeganie do czynu który jest wskazany w akcie oskarżenia przeciwko Lwu R.
              Być może Twoje zarzuty wobec prokuratury, są zasadne (wszak śledztwo mozna
              prowadzić tak, żeby nic nikomu nie mozna było zarzucić), tylko że to juz jest
              sfera naszych domysłów.
              Ciekaw jestem jak podejdzie do tej sprawy sąd. Czy będzie drążył temat, czy
              będzie chciał szybko załatwić sprawę, wg. zasady "nie ruszajmy g...a, bo się
              nim umażemy".
              Pozdrawiam.
        • Gość: Matti Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.net.autocom.pl 11.10.03, 19:05
          > Jakubowska mogla nie wiedziec o sprawie, ktora zaplanowal
          > Czarzasty z Kwiatkowskim, a potem Ruwinem. Czarzasty mogl
          > przyjazn Jakubowskiej wykorzystac do wlasnych celow (jesli
          > jest od niej bardziej sprytny). A ona teraz mowi prawde
          > twierdzac, ze nie pozwolilaby sobie na to, by Czarzasty pelnil
          > role wiodaca nad projektem ustawy - Tak jej sie zdaje.

          O ile tez sie sklaniam (chwilowo co najmniej) do tego aby uznac,
          ze to nie Miller wymyslil te cala idiotyczna misje "Lwa", to nie
          bylbym sklonny wierzyc w az tak totalna naiwnosc Jakubowskiej.
          Nie przesadzajmy. Nawet jesli nie zostala przez GTW "przekupiona"
          ani tez sama nie zechciala sobie pograc na dwa fronty, to ew.
          wplyw na nia nie mogl sie ograniczac to manipulowania w oparciu
          o te tzw. przyjazn.

          Chocby z jednego powodu. Jesli po konfrontacji Miller sie
          dowiedzial, ze ktos mu tu usiluje przy okazji ustawy zalatwiac
          wlasne interesy (i jeszcze sie nim samy posluguje jako zaslona
          dymna), to w pierwszym rzedzi MUSIAL (za posrednictwem Nikosia?)
          poinformowac Jakubowska. A ta z kolei, nie mogla przeciez w
          zwiazku z tym - nastepnego dnia - w taki sposob potraktowac
          oczekiwan Agory i w ogole, w takich okolicznosciach, dokonywac
          tych calych cyrkow z natychmiastowym przepychaniem ustawy przez
          rzad.

          No i naprawde ciezko mi sobie wyobrazic, aby osoba ktora jej
          rzekomy "przyjaciel" w taki sposob i w takim stopnia manipuluje
          byla jeszcze sklonna publicznie nazywac go przyjacielem. Itd.

          • Gość: Pascal Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.biaman.pl 12.10.03, 00:48
            Basia i Kataryna może by Ci odpowiedziały, ale są teraz zajęte czymś zupełnie
            innym. Bardzo pilnym.
            • Gość: Matti Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.net.autocom.pl 12.10.03, 01:23
              Gość portalu: Pascal napisał(a):

              > Basia i Kataryna może by Ci odpowiedziały, ale są teraz zajęte
              > czymś zupełnie innym. Bardzo pilnym.

              Dziwnie to brzmi ... mam nadzieje, ze nic zlego sie nie stalo.

              • kataryna.kataryna Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... 12.10.03, 01:29
                Gość portalu: Matti napisał(a):

                > Gość portalu: Pascal napisał(a):
                >
                > > Basia i Kataryna może by Ci odpowiedziały, ale są teraz zajęte
                > > czymś zupełnie innym. Bardzo pilnym.
                >
                > Dziwnie to brzmi ... mam nadzieje, ze nic zlego sie nie stalo.



                Nic, nic :)
                Jutro (a właściwie dzisiaj, jak się prześpię) odpiszę na Jakubowską bo mi Wasze
                przemyślenia bardzo dały do myslenia ale teraz mi się myśli nie składają, na
                dodatek jak widać po trzykrotnym użyciu "myśl" w jednym zdaniu, straszny bełkot
                mi wychodzi. Jutro będę precyzyjniejsza to coś dorzucę do tej Jakubosi bo
                chodzi mi po głowie kilka uzupełniających szczegółów do Twojego posta.
                • Gość: Matti Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.net.autocom.pl 12.10.03, 01:35
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > Nic, nic :)

                  Uff :)

                  > Jutro będę precyzyjniejsza to coś dorzucę do tej
                  > Jakubosi bo chodzi mi po głowie kilka uzupełniających
                  > szczegółów do Twojego posta.

                  Bede spal z niecierpliwoscia:))
                  Dobranoc.
                  • Gość: po zapowiedziach Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.biaman.pl 12.10.03, 02:31
                    Śpij cierpliwie. To powinien być dobry rozprężający sen.
          • kataryna.kataryna Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... 12.10.03, 17:45
            Ja też nie wierzę w niewinność Jakubowskiej, a i postawa samego Millera budzi
            poważne wątpliwości co do jego udziału, nawet jeśli nie był w to bezpośrednio
            zamieszany, to prawdopodobnie o wszystkim wiedział i się godził.

            Rozgrywający to Jakubowska, Czarzasty, Kwiatkowski i Nikolski, plus Sokołowska
            do zadań specjalnych. Ciekawe, że wszyscy oni utrzymywali, że o aferze
            dowiedzieli się dopiero z Gazety. Całkowicie niewiarygodne, biorąc pod uwagę,
            że Nikolski i Jakubowska to najbliżsi współpracownicy Millera, Kwiatkowski to
            bliski współpracownik Sulika (który słuchał taśmy) i wiedzącego o wszystkim
            Kosińskiego, a Czarzasty to najbliższy przyjaciel Kwiatkowskiego.
            Prawdopodobieństwo, że przy takich relacjach ta czwórka mogła o niczym nie
            wiedzieć jest praktycznie zerowe. Przyjmuję, że uczciwy człowiek nie kłamie bez
            powodu pod przysięgą, można się tylko zastanawiać dlaczego kłamali w tej w
            zasadzie błachej sprawie. A było to solidarne kłamstwo nr 1. Kłamstwo nr 2
            dotyczy tego, czy Rywin miał po co iść do Agory. Wszyscy podejrzani zgodnie
            twierdzili, że nie miał po co bo kompromis był już dawno osiągnięty, nadawcy
            dostali to czego chcieli, czemu z kolei zgodnie zaprzecza druga strona, nie
            było żadnego kompromisu. No i znowu nasuwa się pytanie, skąd taka zgoda i
            podkreslanie, że wizyta Rywina była bezprzedmiotowa? Znowu zamiast prawdy mamy
            kłamstwo sugerujące, że przedmiot korupcyjnej propozycji był dawno w rękach
            nadawców, więc o handlu nie może być mowy. No i kłamstwo nr 3, Jakubowskiej tym
            razem. W jednej sprawie trzykrotnie zmieniła zeznania. A była to kwestia tego,
            kiedy skończyła się praca nad autopoprawką. Wersja pierwsza - przed 18 lipca
            (czyli przed wizytą Rywina), wersja druga - 22 lipca, no i wersja ostatnia, 23
            lipca czyli w dzień rady ministrów. Dlaczego Jakubowska chciała wmówić, że
            kiedy Rywin szedł do Agory autopoprawka była już gotowa? A później, że była już
            gotowa kiedy doszło do konfrontacji? Kłamała pod przysięgą w sprawie tego czy i
            kiedy towar oferowany przez Rywina dostali ci, którym go oferował. Polecam
            zeznania Ziemiszewskiej, która jest przekonana, że projekt został wysłany do
            Proksy jeszcze 22 lipca. Jakubowska zeznaje też inaczej niż pozostali na temat
            celu wieczornego spotkania u Millera, ale o tym później.

            1. GTW wysyła Rywina do Agory i nie wie, że dał się nagrać
            2. 22 lipca Michnik mówi Millerowi o Rywinie, Miller zaprasza go na konfrontację
            3. 22 lipca wczesnym popołudniem Dąbrowski prosi Millera o spotkanie w sprawie
            autopoprawki, końcowe
            4. Miller się zgadza i zaprasza go na wieczór, po konfrontacji
            5. Jakubowska mówi Dąbrowskiemu, że też będzie na tym wieczornym spotkaniu (od
            kogo wiedziała? dlaczego to ona informuje swojego szefa, że pójdzie na jego
            spotkanie z premierem? przypuszczam, że Miller jej powiedział, że przyjdzie
            Michnik z Łuczywo oraz Dąbrowski więc się wprosiła, żeby pilnować interesu)
            6. Jakubowska bierze autopoprawkę w wersji korzystnej dla Agory (czyli taką za
            którą własnie Agora miała zapłacić, śladu po tej autopoprawce nie ma więc
            pewnie powstawała gdzieś poza ministerstwem kultury), wcześniej też ta wersja
            została wysłana Banasińskiemu jako ostateczna, chyba znaczy to, że idąc do
            premiera Jakubowska myslała, że idzie dobijać targu i że właściwie wszystko
            załatwione)
            7. W przedpokoju u premiera spotyka Nikolskiego, który jako bliski
            współpracownik premiera musiał wiedzieć, że padła korupcyjna propozycja z
            powołaniem na premiera i że właśnie trwa konfrontacja, Nikolski mówi
            Jakubowskiej, że u szefa właśnie trwa spotkanie ich wysłannika Rywina z
            Michnikiem, teraz już oboje wiedzą, że nic dobrego z tego nie wyniknie, słowem,
            sprawa się rypła, Michnik kasy nie da za to naskarżył do Millera i pewnie jutro
            opisze wszystko w Gazecie,
            8. Jakubowska spotyka Łuczywo i daje jej autopoprawkę w wersji korzystnej dla
            Agory, ma nadzieję, że zamknie to usta Gazecie
            9. Miller dopiero w czasie konfrontacji dowiedział się, że jest nagranie ale
            nie wie dokładnie co na nim jest, wie natomiast, że Michnik prędzej czy później
            o tym napisze więc poleca Jakubowskiej spotkanie z Łuczywo następnego dnia i
            życzliwe spojrzenie na jej uwagi
            10. Wszyscy się rozchodzą, Jakubowska idzie na kawę do Nikolskiego i się
            naradzają, dzwonią do Czarzastego, Kwiatkowskiego, trwa burza mózgów, co zrobić
            skoro taka dupa wyszła. Ustalają, że skoro Agora nie zamierza płacić, nie ma
            powodu dawać jej za darmo tego co na 17,5 miliona było wycenione, trzeba szybko
            poprawić autopoprawkę skoro kupca nie ma, zwłaszcza, że te 17,5 miliona miało
            iść na plany biznesowe GTW związane z przejęciem TVP3, na przykład
            11. W nocy wstawiają do ustawy zapisy dekoncentracyjne i usuwają domniemanie,
            tym samym zakładając podwójne zabezpieczenia antyagorowe, dając pełnię władzy
            Krajowej Radzie, idą na całość bo wiedzą, że dupek Miller i tak się tym nie
            zainteresuje i przez rząd da się to przepchnąć
            12. Na wszelki wypadek rano Jakubowska wysyła do Łuczywo wersję z poprzedniego
            wieczora, wmawiając jej, że taka właśnie pójdzie na rząd.

            Jak to teraz czytam to widzę, że moja kondycja się od wczoraj ani trochę nie
            poprawiła i mi znowu jakiś bełkot wyszedł więc na tym poprzestanę, chociaż
            byłam święcie przekonana, że wyłapałam ciekawe fakty ale chyba mi przez noc
            wyparowały. Przeglądałam ostatnio kilka stenogramów i są tam ciekawe rzeczy ale
            widocznie pozapominałam, tu jest kilka drobnych różnic między zeznaniami
            Jakubowksiej a innych:


            www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=8448374


            • Gość: hydy Re IP: 80.48.74.* 12.10.03, 19:28
              Bardzo rzeczowa analiza. Oczywiście, w niektórych momoentach
              oparta na domysłach i poszlakach. Jeśli dodać do tego dwuznaczna
              rolę Olki przy ptrzetargu na prywatyzację WSiP, w którym
              startowała "Muza", to wyłania się interesujący obraz wydarzeń.
              A jak sądzisz, dlaczego L. Rywin zdecydował się (przynajmniej
              tak zapowiedziała obrona) zeznawać w sądzie? Czy to nie jest z
              jego strony jakaś zagrywka? Froma nacisku na mocodawców?
              Przypuszczam, że ten facet wie wiele ciekawych rzeczy, ale co on
              powie w sądzie? Może będzie wciskał jakiś "kit", tylko trochę
              lepszy niż "pomroczność jasna"?
              • kataryna.kataryna Re: Re 12.10.03, 19:51
                Gość portalu: hydy napisał(a):

                > Bardzo rzeczowa analiza. Oczywiście, w niektórych momoentach
                > oparta na domysłach i poszlakach.


                Jeśli dodać do tego dwuznaczna
                > rolę Olki przy ptrzetargu na prywatyzację WSiP, w którym
                > startowała "Muza", to wyłania się interesujący obraz wydarzeń.


                To co Jakubowska blokowała to było Wydawnictwo Literackie. Muza startowała do
                przetargu na WSiP, który w ostatniej chwili unieważniono jak zaczęło być wokół
                tego gorąco. Co ciekawe, tak się składa, że WSiP wydaje kwartalniki dla
                nauczycieli, co może wyjaśniać tajemnicze zniknięcie "lub czasopism" z ustawy.
                Muza była pewna przejęcia WSiP-u a chcąc kupić telewizję, lub radio, musiała
                pozbyć się z ustawy ograniczeń co do wydawców czasopism. Banasiński wspominał,
                że Czarzasty bywał w UOKiK-u i bardzo się interesował metodami badania udziału
                w rynku, pewnie po to, żeby wiedzieć na ile trzeba się w ustawie przed Agorą
                zabezpieczyć, czy wystarczy wstawienie antyagorowych procentów, czy też trzeba
                dodatkowo wywalić domniemanie. Przypominam też sprawę TVP3, po wyjściu ustawy z
                Krajowej Rady, w czasie posiedzenia rządu Braun wyłapał, że ustawa nie
                precyzuje liczby kanałów publicznych i że może to w przyszłości umożliwić
                prywatyzację, któregoś z kanałów i dopiero na jego wniosek postawiony na
                rządzie takie wyliczenie się w ustawie znalazło. A jakiś czas temu TVP bardzo
                doinwestowała telewizje regionalne, zakupując dla nich kupę bardzo drogiego i
                nowoczesnego sprzętu, co znacznie zwiększa atrakcyjność przy ewentualnej
                prywatyzacji.


                > A jak sądzisz, dlaczego L. Rywin zdecydował się (przynajmniej
                > tak zapowiedziała obrona) zeznawać w sądzie? Czy to nie jest z
                > jego strony jakaś zagrywka? Froma nacisku na mocodawców?
                > Przypuszczam, że ten facet wie wiele ciekawych rzeczy, ale co on
                > powie w sądzie? Może będzie wciskał jakiś "kit", tylko trochę
                > lepszy niż "pomroczność jasna"?


                Ciekawe co powie, ta lista świadków których nie chcieli jego adwokaci daje do
                myślenia, ale o tym już chyba tu pisałam. Wydaje mi się, że nie pójdzie
                na "byłem nachlany", raczej będzie próbował z blefem biznesowym i podłą intrygą
                Agory. Do GTW już wysłał bardzo czytelne sygnały w wywiadach, że u notariusza
                złożył oświadczenie jak było, i że bierze wszystko na siebie. Teraz ich ruch.
                Wystarczy, że Miller podkreśli, że Rywin sprawiał wrażenie oszołomionego,
                zaskoczonego itp. a Rywin to zwali na szok wywołany podłością Agory, która go
                biednego kandydata do prezesury Polsatu zawlokła do premiera a on przecież
                tylko żartował. Pamiętasz co mówili ostatnio adwokaci Rywina? Że nie jest
                powiedziane, że "Leszek" z taśmy to Miller. Myślę, że to pójdzie mniej więcej w
                tym kierunku. Rywin będzie utrzymywał, że nagranie nie oddaje całej rozmowy, że
                wcześniej rozmawiali na tarasach, on był podpity i innego Leszka miał na myśli
                a w ogóle to przyszedł rozmawiać o prezesurze Polsatu. No i oskarży
                Niemczyckiego, że go szantażem namawiał do wskazania Millera.
                • Gość: hydy Re: Re IP: 80.48.74.* 12.10.03, 20:13
                  Dzięki za wyjaśnienia - widze że bardzo interesujesz się tą sprawą.
                  Kiedy tak o tym myslę to przypomina mi się program "linia specjalna z
                  Michnikiem", gdzieś z lutego-marca 02. W każdym razei, już było po tym słynnym
                  artykule "zatrzymać sld": pojawia się gościnnie Nikolski i pyta Adasia o ten
                  artykuł "a nie boi się Pan, że kiedyś ktos bedzie chciał powstrzymać Pana.
                  uniemozliwić monopol mediaolny, bo przyzna Pan monopol jest czymś złym?".
                  (może nie dosłownie, ale coś w tym stylu).
                  Mówię Ci, kiedy przeczytałem w grudniu "przychodzi Rywin do Michnika" od razu
                  mi się przypomniała tamta "linia specjalna".
                  • kataryna.kataryna Re: Re 12.10.03, 20:41
                    Gość portalu: hydy napisał(a):

                    > Dzięki za wyjaśnienia - widze że bardzo interesujesz się tą sprawą.
                    > Kiedy tak o tym myslę to przypomina mi się program "linia specjalna z
                    > Michnikiem", gdzieś z lutego-marca 02. W każdym razei, już było po tym
                    słynnym
                    > artykule "zatrzymać sld": pojawia się gościnnie Nikolski i pyta Adasia o ten
                    > artykuł "a nie boi się Pan, że kiedyś ktos bedzie chciał powstrzymać Pana.
                    > uniemozliwić monopol mediaolny, bo przyzna Pan monopol jest czymś złym?".
                    > (może nie dosłownie, ale coś w tym stylu).
                    > Mówię Ci, kiedy przeczytałem w grudniu "przychodzi Rywin do Michnika" od razu
                    > mi się przypomniała tamta "linia specjalna".



                    I to była ta historyczna chwila, kiedy Goofy, który nigdy nic nie wie
                    powiedział coś o czym dobrze wiedział. W marcu ustawa wyszła z Krajowej Rady
                    bez tego wyliczenia programów TVP, w marcu ginęły "lub czasopisma", w marcu
                    przygotowywana była cała strategia zatrzymania Agory, pytanie tylko czy już
                    wtedy powstał pomysł zaproponowania Agorze haraczu.
                    • Gość: hydy Re: Re IP: 80.48.74.* 12.10.03, 20:53
                      No właśnie......
                      Wszyscy wiemy co jest grane, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć finału
                      sprawy..., nawet gdy ktoś (tak jak .m in. Ty) śledzi stenogramy komisji w
                      poszukiwaniu zbieżności/rozbieżności/ w zeznaniach i drobiazgowo stara się
                      odtworzyć np. przebieg wydarzeń 22 lipca 02, to i tak jest skazany na (jak to
                      sama ujęłaś) dwuznaczności.
                      Ciekawy jestem jak do tej sprawy podejdzie sąd. Czy temat zostanie
                      potraktowany "ostrożnie" - zgodnie ze sprawdzoną "regułą Kapusty" - "nie
                      szukajmy zbyt dokładnie, bo jeszcze przypadkiem znajdziemy", czy też może
                      jednak spotka nas miła niespodzianka?
                      Bo na raport komisji nie liczę - jeszcze się sfrustruję.
                      • kataryna.kataryna Re: Re 12.10.03, 20:57
                        Gość portalu: hydy napisał(a):

                        > No właśnie......
                        > Wszyscy wiemy co jest grane, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć finału
                        > sprawy..., nawet gdy ktoś (tak jak .m in. Ty) śledzi stenogramy komisji w
                        > poszukiwaniu zbieżności/rozbieżności/ w zeznaniach i drobiazgowo stara się
                        > odtworzyć np. przebieg wydarzeń 22 lipca 02, to i tak jest skazany na (jak to
                        > sama ujęłaś) dwuznaczności.
                        > Ciekawy jestem jak do tej sprawy podejdzie sąd. Czy temat zostanie
                        > potraktowany "ostrożnie" - zgodnie ze sprawdzoną "regułą Kapusty" - "nie
                        > szukajmy zbyt dokładnie, bo jeszcze przypadkiem znajdziemy", czy też może
                        > jednak spotka nas miła niespodzianka?
                        > Bo na raport komisji nie liczę - jeszcze się sfrustruję.


                        Na sąd też nie ma co liczyć, Kapusta nie po to skupił się tylko na Rywinie,
                        żeby sąd miał okazję dotrzeć do kogoś innego. Problem polega na tym, że jak
                        jest tylko zarzut płatnej protekcji wobec Rywina, sąd skupi się tylko na tym co
                        jest w akcie oskarżenia i uzna bądź nie winę samego Rywina, nic poza tym. Ja
                        się najbardziej boję, że w śledztwie popełniono jakieś błędy proceduralne,
                        które mogą stać się pretekstem do uwalenia tej sprawy w sądzie.
                        • Gość: hydy Re: Re IP: 80.48.74.* 12.10.03, 21:15
                          jasne, że tutaj rozpatrywana będzie jedynie sprawa Lwa - to obejmuje akt
                          oskarżenia i takie są reguły procesowe. Ale wiem, że sąd dużo może - nakazać
                          uzupełnić akta, zażądać przeprowadzenia konkretnych ustaleń, itp. Co do innych
                          osób z "paczki" to w grę wchodziłyby albo odrębne "procesy odpryskowe" o inne
                          czyny (nadużycie/przekroczenie kompetencji, fałszowanie dokumentów, fałszywe
                          zenania, itp. itd.), albo współudział (przy tym konkretnym przestępstwie
                          niemożliwy), podżeganie lub pomocnictwo (co wg mnie jest b. mało prawdopodobne).
                          Po cichu liczę na sąd - bo na prokuraturę nie można. Może jestem naiwny.
                        • Gość: papa Smerf Re: Re IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 21:19
                          >. Ja
                          > się najbardziej boję, że w śledztwie popełniono jakieś
                          błędy proceduralne,
                          > które mogą stać się pretekstem do uwalenia tej sprawy w
                          sądzie.

                          I ja też. Co prawda, zarówno komisja jak i prokuratura
                          przesała już - szczęśliwie - wspominać o taśmach, ale
                          zarówno Rywin jak i jego obrona mieli dość możliwości by
                          - obserwując publiczne przesłuchania świadków -, coś
                          ciekawego wymyślić.

                          Ponadto przestudiowałem Twoje "opracowanie" z 17:45.
                          Trzyma się mocno kupy (jakby powiedział pan poseł
                          Rokita). Brakuje mi tam tylko wyjaśnienia, po co
                          potrzebny był w ogóle - obcy bądź do bądź - Rywin, skoro
                          towarzystwo tak dobrze się dogadywało bezpośrednio.
                          • Gość: hydy Re: Re IP: 80.48.74.* 12.10.03, 21:42
                            Właśnie dlatego tak wązna jest rola sądu - to sędzia wyznacza reguły, jego
                            postawa przesądzi o biegu i wyniku procesu.
                            • Gość: blekot Re: Re. re.re.re IP: *.fornet.waw.pl 12.10.03, 21:47
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8421096&a=8476927
                          • kataryna.kataryna Re: Re 12.10.03, 21:45
                            Gość portalu: papa Smerf napisał(a):

                            > >. Ja
                            > > się najbardziej boję, że w śledztwie popełniono jakieś
                            > błędy proceduralne,
                            > > które mogą stać się pretekstem do uwalenia tej sprawy w
                            > sądzie.
                            >
                            > I ja też. Co prawda, zarówno komisja jak i prokuratura
                            > przesała już - szczęśliwie - wspominać o taśmach, ale
                            > zarówno Rywin jak i jego obrona mieli dość możliwości by
                            > - obserwując publiczne przesłuchania świadków -, coś
                            > ciekawego wymyślić.
                            >
                            > Ponadto przestudiowałem Twoje "opracowanie" z 17:45.
                            > Trzyma się mocno kupy (jakby powiedział pan poseł
                            > Rokita). Brakuje mi tam tylko wyjaśnienia, po co
                            > potrzebny był w ogóle - obcy bądź do bądź - Rywin, skoro
                            > towarzystwo tak dobrze się dogadywało bezpośrednio.


                            Towarzystwo rzeczywiście świetnie się dogadywało ale nie jest tak tragicznie
                            głupie, żeby wysyłać do Michnika kogoś ze swojego grona, po pierwsze dlatego,
                            że każdemu z nich trudniej by było negocjować, po drugie za duże ryzyko - w
                            razie niepowodzenia idą na dno den, razem z dużą częścią partii. Musieli wysłać
                            kogoś kogo Michnik zna a jednocześnie na tyle mało wie o jego związkach z GTW,
                            że będzie się stosunkowo łatwo odciąć. Rywin nadawał się wprost idealnie. Był
                            wystarczająco wiarygodny, żeby Agora zechciała z nim gadać i wystarczająco
                            politycznie nieokreslony, żeby można było sprawę odkręcić. I tak by się stało
                            gdyby Michnik nie nagrał. Gdyby nie było nagrania Michnik zostałby wyśmiany.
                            Jak to, producent? Łapówkę? Michnikowi? W imieniu SLD? Ha, ha, ha. Tak by było.
                            Dlatego plan od początku do końca był genialny, tyle, że nie docenili drugiej
                            strony, nie przyszło im do głowy, że Michnik się zabezpieczy. Poszli na
                            negocjacje i wpadli.
                            • Gość: papa Smerf Re: Re IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 21:51

                              > Dlatego plan od początku do końca był genialny, tyle,
                              że nie docenili drugiej
                              > strony, nie przyszło im do głowy, że Michnik się
                              zabezpieczy. Poszli na
                              > negocjacje i wpadli.

                              No fajnie, to o czym gadano po konfrontacji kiedy mleko
                              się już wylało?
                              • kataryna.kataryna Re: Re 12.10.03, 22:07
                                Gość portalu: papa Smerf napisał(a):

                                >
                                > > Dlatego plan od początku do końca był genialny, tyle,
                                > że nie docenili drugiej
                                > > strony, nie przyszło im do głowy, że Michnik się
                                > zabezpieczy. Poszli na
                                > > negocjacje i wpadli.
                                >
                                > No fajnie, to o czym gadano po konfrontacji kiedy mleko
                                > się już wylało?


                                Gadano o duperelach, ważniejsze jest o czym myślano. Agora myślała, że GTW się
                                już nie odważy stawać jej na drodze do Polsatu, a GTW myslała jak pokonać
                                niespodziewaną przeszkodę i Agorę mimo wszystko dyskretnie wyrolować. I udało
                                się to zrobić bardzo dyskretnie poprzez usunięcie domniemania, dzięki czemu
                                pozostał sztywny sposób liczenia udziału w rynku. A dzięki temu, że od Rywina
                                się było można łatwo odciąć i GTW miała wrażenie, że w czasie konfrontacji to
                                odcięcie nastąpiło, że Michnik wesrję o oszołomstwie Rywina kupił i nie będzie
                                taki sadysta, żeby znanego producenta pogrążać tylko dlatego, że mu na chwilę
                                odbiło i poszedł w niczyim imieniu oferować łapówkę, można było w nocy swoje
                                robić, czyli na powrót wprowadzać do ustawy to za wyprowadzenie czego Agora nie
                                zechciała zapłacić.
                                • Gość: papa Smerf Re: Re IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 22:17
                                  > Gadano o duperelach, ważniejsze jest o czym myślano.
                                  Agora myślała, że GTW się
                                  > już nie odważy stawać jej na drodze do Polsatu, a GTW
                                  myslała jak pokonać
                                  > niespodziewaną przeszkodę i Agorę mimo wszystko
                                  dyskretnie wyrolować. I udało
                                  > się to zrobić bardzo dyskretnie poprzez usunięcie
                                  domniemania, dzięki czemu
                                  > pozostał sztywny sposób liczenia udziału w rynku. A
                                  dzięki temu, że od Rywina
                                  > się było można łatwo odciąć i GTW miała wrażenie, że w
                                  czasie konfrontacji to
                                  > odcięcie nastąpiło, że Michnik wesrję o oszołomstwie
                                  Rywina kupił i nie będzie
                                  > taki sadysta, żeby znanego producenta pogrążać tylko
                                  dlatego, że mu na chwilę
                                  > odbiło i poszedł w niczyim imieniu oferować łapówkę,
                                  można było w nocy swoje
                                  > robić, czyli na powrót wprowadzać do ustawy to za
                                  wyprowadzenie czego Agora nie
                                  >
                                  > zechciała zapłacić.

                                  To do czego potrzebne było pięciomiesięczne "śledztwo" ?.

                                  Ale to już prolem na potem. Dobranoc, dzieci idą spać.
                              • Gość: Matti Re: Re (dygresja - off topic) IP: *.net.autocom.pl 12.10.03, 22:51
                                Taka mala, lancuszkowa dygresja pod adresem wszytkich, ktorzy w
                                sprawie Rywina (za) udzial wzieli: jesli sie chce miec czyste
                                rece, lepiej ich nie podawac kolesiom, ktorzy uprzednio mieli
                                kontakt z gównem. Bo to wlasnie, a nie cos innego, jest
                                nieszczegolnie odpowiedzialne.
                            • Gość: hydy do katarynki IP: 80.48.74.* 12.10.03, 22:00
                              Jeżeli plan był genialny, to musieli się jakoś zabezpieczyć. Czy myslisz, że
                              GTW ma jakiegoś "haka" na Adasia? Czy też byli tak pewni siebie, że nawet o tym
                              nie pomyśleli (na co pośrednio wskazywałby tupet z jakim działano podczas
                              tworzenia sławetnej ustawy i takiż tupet przy początkowych zeznaniach Włodka,
                              Olki, czy Goofiego).
                              A tak poza tym to jak oceniasz rolę Adasia w tym wszystkim. Przyznam Ci się, że
                              nie wierzę że nie ma g...a na rekach, choć stara się roztaczać wokół woń
                              perfum. Zbyt nerwowy i zbyt gorliwy w obronie "tego który jest (rzekomo) poza
                              wszelkim podejrzeniem" (swoją drogą, od kiedy to ktoś, kto pozwala podwładnym
                              na wzystko co tylko sobie wymyślą, jest bez winy?).
                              • kataryna.kataryna Re: do katarynki 12.10.03, 22:24
                                Gość portalu: hydy napisał(a):

                                > Jeżeli plan był genialny, to musieli się jakoś zabezpieczyć. Czy myslisz, że
                                > GTW ma jakiegoś "haka" na Adasia? Czy też byli tak pewni siebie, że nawet o
                                tym
                                >
                                > nie pomyśleli (na co pośrednio wskazywałby tupet z jakim działano podczas
                                > tworzenia sławetnej ustawy i takiż tupet przy początkowych zeznaniach Włodka,
                                > Olki, czy Goofiego).



                                Myślę, że hakiem na Michnika był los Millera. Wystarczyło, żeby Michnik
                                uwierzył, że Miller jest poza podejrzeniem. Michnik nie jest głupi i zdawał
                                sobie sprawę, że ujawnienie afery wtedy będzie wstrząsem poważnie zagrażającym
                                naszym negocjacjom z Unią a nikomu nie przyszło do głowy, że ten wariat aferę
                                zakisi po to, żeby ją ujawnić w najmniej spodziewanym momencie. Myślę, że w
                                czasie konfrontacji, a raczej po tym jak Miller wyprosił Rywina
                                subtelnym "spier..alaj" dwaj panowie M jeszcze o tym rozmawiali i Miller dostał
                                zapewnienie Michnika, że skoro jest niewinny, krzywda mu się nie stanie.
                                Pamiętajmy, że po wizycie Rywina i konfrontacji, Michnik nie miał jeszcze
                                powodów do podejrzewania GTW, mógł święcie wierzyć, że Rywin oszalał. Dopiero w
                                śledztwie dziennikarskim różne rzeczy powychodziły, na tyle, że uznał sprawę za
                                poważną i wartą opublikowania. Michnik wiedział czym wskazanie na Millera się
                                skończy - jedną wielką polityczną rozpierduchą po której do władzy dojdzie
                                prawica lub Lepper, i jedno i drugie Michnikowi bardzo nie na rękę. To był
                                największy hak na Michnika.


                                > A tak poza tym to jak oceniasz rolę Adasia w tym wszystkim. Przyznam Ci się,
                                że
                                >
                                > nie wierzę że nie ma g...a na rekach, choć stara się roztaczać wokół woń
                                > perfum. Zbyt nerwowy i zbyt gorliwy w obronie "tego który jest (rzekomo) poza
                                > wszelkim podejrzeniem" (swoją drogą, od kiedy to ktoś, kto pozwala podwładnym
                                > na wzystko co tylko sobie wymyślą, jest bez winy?).


                                Nie wiem jak oceniam rolę Michnika w tym wszystkim. Mam pretensje o roszczenie
                                sobie prawa do stanowienia o tym co jest a co nie jest ważne dla sprawy, do
                                rozstrzygania o niewinności na podstawie swojego widzimisię, o brak pełnej
                                współpracy z komisją i prokuratorem. Ale sotatnio sobie pomyślałam, że Michnik
                                może mieć powód do dawania alibi Millerowi. Ten powód jest taki, że Michnik po
                                prostu bardzo dobrze wie kto jest w GTW, wie na tyle dobrze, że może za Millera
                                ręczyć a jednocześnie z jakichś powodów nie może sie tą wiedzą podzielić.
                                • Gość: hydy Re: do katarynki IP: 80.48.74.* 12.10.03, 22:54
                                  kataryna.kataryna napisała:

                                  >Ale sotatnio sobie pomyślałam, że Michnik
                                  >może mieć powód do dawania alibi Millerowi. Ten powód jest taki, że Michnik po
                                  > prostu bardzo dobrze wie kto jest w GTW, wie na tyle dobrze, że może za
                                  >Millera ręczyć a jednocześnie z jakichś powodów nie może sie tą wiedzą
                                  >podzielić.

                                  to jest to - też o tym myslałem - że w międzyczasie sporo musiało się zmienić;
                                  w sensie dużego przepływu informacji. Do tych wszystkich niuansów nalezy przy
                                  dodać aspekt rozgrywek wewnątrz sld. Tam - tak jak wszedzie - nie każdy każdego
                                  kocha. Miller też musi o swą pozycje walczyć. Kto wie, jaka wiedzą dysponiją Ci
                                  którzy go nie lubią?
                                  A Adaś musi też myśleć o tym, że jego postawa i opinia o tym wszystkim rzutuje
                                  na pozycję rynkową GW i Agory.


                                • Gość: Matti Re: do katarynki IP: *.net.autocom.pl 12.10.03, 23:00
                                  > Nie wiem jak oceniam rolę Michnika w tym wszystkim. Mam
                                  > pretensje o roszczenie sobie prawa do stanowienia o tym co
                                  > jest a co nie jest ważne dla sprawy, do rozstrzygania o
                                  > niewinności na podstawie swojego widzimisię, o brak pełnej
                                  > współpracy z komisją i prokuratorem. Ale sotatnio sobie
                                  > pomyślałam, że Michnik może mieć powód do dawania alibi
                                  > Millerowi. Ten powód jest taki, że Michnik po prostu bardzo
                                  > dobrze wie kto jest w GTW, wie na tyle dobrze, że może za
                                  > Millera ręczyć a jednocześnie z jakichś powodów nie może sie
                                  > tą wiedzą podzielić.

                                  Prosilem o "ciag dalszy", to i mam :)

                                  Tylko czemu on sie nie moze podzielic? No i czy aby na pewno nie
                                  jest tak dlatego, ze sie byl w to wszystko za bardzo uwiklal?
                                  (tez nie wiem, co myslec)

                                  Poza tym, do czego mysmy doszli, jesli Michnik podtrzymujac
                                  Millera broni nas przed Lepperem. Welcome to Poland :(


                          • Gość: Jagnieszka Kochany Mój! IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.10.03, 22:00
                            No, właśnie!
                            • Gość: hydy Re: Kochany Mój! IP: 80.48.74.* 12.10.03, 22:03
                              jak to o czym? nagranie to tylko połowa sukcesu. nagraniem można się różnie
                              posłużyć.
                              rozgrywka trwała.
                          • Gość: Matti Re: Re (wniosek o ciag dalszy:) IP: *.net.autocom.pl 12.10.03, 22:37
                            Gość portalu: papa Smerf napisał(a):

                            > Ponadto przestudiowałem Twoje "opracowanie" z 17:45.
                            > Trzyma się mocno kupy (jakby powiedział pan poseł
                            > Rokita). Brakuje mi tam tylko wyjaśnienia, po co
                            > potrzebny był w ogóle - obcy bądź do bądź - Rywin, skoro
                            > towarzystwo tak dobrze się dogadywało bezpośrednio.

                            Rywin wydaje sie pasowac wrecz idealnie. Czy ktokolwiek inny
                            moglby (z wyjatkiem moze Redaktora) powiedziec: "bylem
                            nachlany"? :)

                            Primo - jest zaufany (kotrakty z TVP). Secundo - zainteresowany
                            (Polsat). Tertio - wystarczajaco znany w Agorze; w koncu z taka
                            propozcja ciezko wyslac "byle kogo". A przy tym wszystkim wydaje
                            sie byc na tyle "na uboczu", zeby go mozna bylo poswiecic, gdyby
                            cos sie nie powiodlo. Innymi slowy - z taka propozycja nie
                            wysyla sie ani pionka, ani krolowej. Najlepszy jest laufer.

                            Ja sie nad czyms innym zastanawiam w zwiazku ze scenariuszem
                            kataryny. Nad rola Millera (nadal). Nad awansem Jakubowskiej.
                            Itd. Jesli Miller dogaduje sie z Michnikiem w sprawie wstrzymania
                            publikacji oraz doniesienia do prokuratury, to jak on nazajutrz
                            wyglada, kiedy autopoprawka przechodzi w takim a nie innym
                            ksztalcie? A z kolei, jak sie czuje Michnik, skoro nawet pani
                            Luczywo mowi, ze czula sie zrobiona w konia. Tez bym sie poczul.
                            I co? Ano nic - publikacja nadal sie nie ukazuje. Do prokuratora
                            nikt nie idzie. Po jakims czasie mamy publikacje, a nastepnie...
                            awans Torebki. Tak wiec sie zastanawiam: co jest grane?

                            Kataryno, czekam na dalszy ciag:)
                            • kataryna.kataryna Re: Re (wniosek o ciag dalszy:) 12.10.03, 23:01
                              Gość portalu: Matti napisał(a):

                              > Gość portalu: papa Smerf napisał(a):
                              >
                              > > Ponadto przestudiowałem Twoje "opracowanie" z 17:45.
                              > > Trzyma się mocno kupy (jakby powiedział pan poseł
                              > > Rokita). Brakuje mi tam tylko wyjaśnienia, po co
                              > > potrzebny był w ogóle - obcy bądź do bądź - Rywin, skoro
                              > > towarzystwo tak dobrze się dogadywało bezpośrednio.
                              >
                              > Rywin wydaje sie pasowac wrecz idealnie. Czy ktokolwiek inny
                              > moglby (z wyjatkiem moze Redaktora) powiedziec: "bylem
                              > nachlany"? :)
                              >
                              > Primo - jest zaufany (kotrakty z TVP). Secundo - zainteresowany
                              > (Polsat). Tertio - wystarczajaco znany w Agorze; w koncu z taka
                              > propozcja ciezko wyslac "byle kogo". A przy tym wszystkim wydaje
                              > sie byc na tyle "na uboczu", zeby go mozna bylo poswiecic, gdyby
                              > cos sie nie powiodlo. Innymi slowy - z taka propozycja nie
                              > wysyla sie ani pionka, ani krolowej. Najlepszy jest laufer.


                              Otóż to.


                              > Ja sie nad czyms innym zastanawiam w zwiazku ze scenariuszem
                              > kataryny. Nad rola Millera (nadal). Nad awansem Jakubowskiej.
                              > Itd. Jesli Miller dogaduje sie z Michnikiem w sprawie wstrzymania
                              > publikacji oraz doniesienia do prokuratury, to jak on nazajutrz
                              > wyglada, kiedy autopoprawka przechodzi w takim a nie innym
                              > ksztalcie? A z kolei, jak sie czuje Michnik, skoro nawet pani
                              > Luczywo mowi, ze czula sie zrobiona w konia. Tez bym sie poczul.
                              > I co? Ano nic - publikacja nadal sie nie ukazuje. Do prokuratora
                              > nikt nie idzie. Po jakims czasie mamy publikacje, a nastepnie...
                              > awans Torebki. Tak wiec sie zastanawiam: co jest grane?
                              >
                              > Kataryno, czekam na dalszy ciag:)


                              Dobra, jak już zabrnęłam w młodego Millera piętro niżej to się będę dalej
                              kompromitować. Załóżmy na chwilę, że stary niewinny, młody owszem. Co się
                              dzieje? Ano stary staje się zakładnikiem GTW i ma powody, żeby zrobić wszystko,
                              żeby sprawa się nie wydała a kręcącym z jego synem włos z głowy nie spadł. I
                              cokolwiek zrobi Torebka, musi ją chronić, bo jak ją odsunie, ta może się
                              okrutnie zemścić a Millerowi marzyła się prezydentura po Kwachu. Więc Torebki
                              nie tyka, dopieszcza jak może, nawet teraz wiernie przy niej stoi i gotów z nią
                              iść na dno bo wie, że nie ma wyjścia, i tak jest na nią skazany - jesli ją
                              odstawi, ona wyda jego, jeśli będzie przy niej trwał, utonie dla towarzystwa,
                              ale woli tonąć z nią bo to może jeszcze się da odkręcić, ma w komisji swoich
                              ludzi, w sejmie większosć do głosowania nad raportem a do wyborów dwa lata i
                              ludzie zapomną. Po ich relacjach widać, że to ona ma na niego haka, nie
                              odwrotnie, nie powiedziała mu o zmianie w autopoprawce, ośmiesza go przed
                              komisją mówiąc, że mu nic nie mówiła, robi co chce. To ona rządzi nim.
                              Znamienne jest to, że Miller wysłał Michnika do Jakubowskiej, żeby ją do
                              dymisji namówił. Miller wiedział, że sam nic nie wskóra, Michnik też wiedział,
                              że Miller sam nie może więc się na taką misję zgodził. Przypuszczam, ze Michnik
                              dobrze wiedział dlaczego Miller sam nie może Jakubowskiej usunąć. I co robi
                              Jakubowska jak jej Michnik mówi, ze dla własnego i Millera dobra powinna się
                              usunąć? Odsyła go na drzewo, jednego i drugiego, na dodatek bez krępacji mówi o
                              rozmowie z Michnikiem. To wyraźny sygnał nie tylko, że ona się z żadnym z nich
                              nie liczy ale też, że niczego się nie boi, włącznie z publicznym ośmieszeniem
                              się. I ma powody, żeby wiedzieć, że obaj mogą jej skoczyć, i dobrze wie
                              dlaczego.
                              • Gość: hydy Re: Re (wniosek o ciag dalszy:) IP: 80.48.74.* 12.10.03, 23:15
                                kataryna.kataryna napisała:
                                > Dobra, jak już zabrnęłam w młodego Millera piętro niżej to się będę dalej
                                > kompromitować. Załóżmy na chwilę, że stary niewinny, młody owszem. Co się
                                > dzieje? Ano stary staje się zakładnikiem GTW i ma powody, żeby zrobić
                                wszystko,
                                >
                                > żeby sprawa się nie wydała a kręcącym z jego synem włos z głowy nie spadł. I
                                > cokolwiek zrobi Torebka, musi ją chronić, bo jak ją odsunie, ta może się
                                > okrutnie zemścić a Millerowi marzyła się prezydentura po Kwachu. Więc Torebki
                                > nie tyka, dopieszcza jak może, nawet teraz wiernie przy niej stoi i gotów z
                                nią
                                >
                                > iść na dno bo wie, że nie ma wyjścia, i tak jest na nią skazany - jesli ją
                                > odstawi, ona wyda jego, jeśli będzie przy niej trwał, utonie dla towarzystwa,
                                > ale woli tonąć z nią bo to może jeszcze się da odkręcić, ma w komisji swoich
                                > ludzi, w sejmie większosć do głosowania nad raportem a do wyborów dwa lata i
                                > ludzie zapomną. Po ich relacjach widać, że to ona ma na niego haka, nie
                                > odwrotnie, nie powiedziała mu o zmianie w autopoprawce, ośmiesza go przed
                                > komisją mówiąc, że mu nic nie mówiła, robi co chce. To ona rządzi nim.
                                > Znamienne jest to, że Miller wysłał Michnika do Jakubowskiej, żeby ją do
                                > dymisji namówił. Miller wiedział, że sam nic nie wskóra, Michnik też
                                wiedział,
                                > że Miller sam nie może więc się na taką misję zgodził. Przypuszczam, ze
                                Michnik
                                >
                                > dobrze wiedział dlaczego Miller sam nie może Jakubowskiej usunąć. I co robi
                                > Jakubowska jak jej Michnik mówi, ze dla własnego i Millera dobra powinna się
                                > usunąć? Odsyła go na drzewo, jednego i drugiego, na dodatek bez krępacji mówi
                                o
                                >
                                > rozmowie z Michnikiem. To wyraźny sygnał nie tylko, że ona się z żadnym z
                                nich
                                > nie liczy ale też, że niczego się nie boi, włącznie z publicznym ośmieszeniem
                                > się. I ma powody, żeby wiedzieć, że obaj mogą jej skoczyć, i dobrze wie
                                > dlaczego.

                                No tak. I tutaj może być jakis ciag dalszy. Przecież jak napisałaś dwa posty
                                wyżewj "Michnik jest wariat"; tak jak nikt nie przypuszczał, że nagra (i ujawni)
                                słynną rozmowę, tak samo może teraz nas czymś zaskoczyć.
                                Ale on też gra o wysoką stawkę. Jego błąd może wiele kosztować "GW" i Angorę.
                                Ciekawe jak będzie zeznawał w sądzie.
                                • kataryna.kataryna Re: Re (wniosek o ciag dalszy:) 12.10.03, 23:27
                                  Gość portalu: hydy napisał(a):

                                  > No tak. I tutaj może być jakis ciag dalszy. Przecież jak napisałaś dwa posty
                                  > wyżewj "Michnik jest wariat"; tak jak nikt nie przypuszczał, że nagra (i
                                  ujawni
                                  > )
                                  > słynną rozmowę, tak samo może teraz nas czymś zaskoczyć.
                                  > Ale on też gra o wysoką stawkę. Jego błąd może wiele kosztować "GW" i Angorę.
                                  > Ciekawe jak będzie zeznawał w sądzie.


                                  Michnik jest w szachu, a może to już mat nawet. Jest zakładnikiem tego co
                                  powiedział do tej pory, z jego pozycją powiedzenie wszystkiego dopiero teraz
                                  może być końcem Michnika i poważnym zagrożeniem dla jego dziecka - Gazety. Bo
                                  jak on właściwie mógłby się teraz tłumaczyć? I jak by wyglądał? Jak wyglądałaby
                                  Wyborcza? On ma tu do stracenia wszystko a do zyskania już dość niewiele bo
                                  przeciez nie ma gwarancji, że jak powie teraz wszystko to ktoś mu uwierzy, być
                                  może właśnie skutek byłby odwrotny, pomógłby GTW pokazując, że w dzisiejszych
                                  czasach nikomu nie można wierzyć, nawet jemu więc i GTW należy się łagodne
                                  traktowanie skoro główny świadek oskarżenia, od czasu do czasu wcielający się w
                                  prokuratora, grał tu nieczysto. Na dodatek Michnik wskazując teraz Millera lub
                                  jego świtę pomógłby tym, którym za bardzo pomóc nie chce - opozycji z PiS-em,
                                  LPR-em i Samoobroną na czele, które zjadłyby Millera a zagryzły Michnikiem.
                                  Więc co ma zrobić Michnik, postawić wszystko przy dużym prawdopodobieństwie, że
                                  wszystko straci a zysk będzie mizerny? Sam się w kozi róg zapędził, myślał, że
                                  da się tu rozdawać karty sącząc prawdę według własnego widzimisie i rozgrywać
                                  tak, żeby załatwić to przy minimalnych kosztach własnych i stratach w kumplach.
                                  Ale się wszystko wymknęło spod kontroli przez jednego Rokitę. Wszystko się
                                  rozsypało, misternie zbudowany scenariusz rozegrania sprawy padł przez jednego
                                  cwaniaka z komisji, tego się nikt nie spodziewał. Dlatego Michnik jest taki
                                  cięty na Rokitę, wie, że jak Rokita zechce (a chce bardzo) i będzie mógł (a
                                  może bo tego już się nie da wyhamować) to do wszystkiewgo dojdzie.
                                  • Gość: hydy Re: Re (wniosek o ciag dalszy:) IP: *.kwbturow.com.pl 13.10.03, 06:23
                                    kataryna.kataryna napisała:
                                    > Michnik jest w szachu, a może to już mat nawet. Jest zakładnikiem tego co
                                    > powiedział do tej pory, z jego pozycją powiedzenie wszystkiego dopiero teraz
                                    > może być końcem Michnika i poważnym zagrożeniem dla jego dziecka - Gazety.
                                    Bo
                                    > jak on właściwie mógłby się teraz tłumaczyć? I jak by wyglądał? Jak
                                    wyglądałaby
                                    >
                                    > Wyborcza? On ma tu do stracenia wszystko a do zyskania już dość niewiele bo
                                    > przeciez nie ma gwarancji, że jak powie teraz wszystko to ktoś mu uwierzy,
                                    być
                                    > może właśnie skutek byłby odwrotny, pomógłby GTW pokazując, że w
                                    dzisiejszych
                                    > czasach nikomu nie można wierzyć, nawet jemu więc i GTW należy się łagodne
                                    > traktowanie skoro główny świadek oskarżenia, od czasu do czasu wcielający
                                    się w
                                    >
                                    > prokuratora, grał tu nieczysto. Na dodatek Michnik wskazując teraz Millera
                                    lub
                                    > jego świtę pomógłby tym, którym za bardzo pomóc nie chce - opozycji z PiS-
                                    em,
                                    > LPR-em i Samoobroną na czele, które zjadłyby Millera a zagryzły Michnikiem.
                                    > Więc co ma zrobić Michnik, postawić wszystko przy dużym prawdopodobieństwie,
                                    że
                                    >
                                    > wszystko straci a zysk będzie mizerny? Sam się w kozi róg zapędził, myślał,
                                    że
                                    > da się tu rozdawać karty sącząc prawdę według własnego widzimisie i
                                    rozgrywać
                                    > tak, żeby załatwić to przy minimalnych kosztach własnych i stratach w
                                    kumplach.
                                    >
                                    > Ale się wszystko wymknęło spod kontroli przez jednego Rokitę. Wszystko się
                                    > rozsypało, misternie zbudowany scenariusz rozegrania sprawy padł przez
                                    jednego
                                    > cwaniaka z komisji, tego się nikt nie spodziewał. Dlatego Michnik jest taki
                                    > cięty na Rokitę, wie, że jak Rokita zechce (a chce bardzo) i będzie mógł (a
                                    > może bo tego już się nie da wyhamować) to do wszystkiewgo dojdzie.

                                    Wszystko sie zgadza. Zatem są dwie kwestie:
                                    1. Nerwowe i bezsilne miotanie się Michnika, pokrętne wyjaśnienia chroniące
                                    tajemnice jedynie mu zaszkodzą. Ma tak wielu wrogów, którzy tylko czekają na
                                    jego potknięcie, że wiele nie trzeba.
                                    2. Czy Jaś-Maria aby na pewno ma tak dalece posunięte skłonności destrukcyjne,
                                    jakie mu przypisujesz? Wiadomo, że "gra o swoje" ale dlaczego miałby posuwać
                                    się aż tak daleko?
                                    3. Co do "młodego" masz rację. "Wątek juniorski" równie prawdopodobny, jak
                                    wiele innych, ale tłumaczyłby przynajmniej bezsilność Millera seniora i
                                    kluczenie Michnika.

                                    P. S. Przepraszam, ale wczoraj nie miałem już dłużej siły. Teraz mysli mam
                                    nieco jasniejsze. Gratuluję wytrwałości w śledzeniu przebiegu wydarzeń. A tak
                                    przy okazji: nie masz czasem poczucia beznadziejności? Bo mnie takie wnioski
                                    trochę przygnebiają.

                                    Pozdrawiam.
                • Gość: GP Re: Re IP: *.filtercube.com / 66.250.68.* 12.10.03, 22:13
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > Wystarczy, że Miller podkreśli, że Rywin sprawiał wrażenie oszołomionego,
                  > zaskoczonego itp. a Rywin to zwali na szok wywołany podłością Agory, która go
                  > biednego kandydata do prezesury Polsatu zawlokła do premiera a on przecież
                  > tylko żartował.

                  Spisek Agory to dobra linia obrony (chyba jedyna sensowna w tej sytuacji).
                  Dodatkowo tę podłość Agory w stosunku do jego osoby będzie mógl podkreślić,
                  przypominając (już to robił), że Michnik miał zrobić wszystko, żeby zmusić go
                  do emigracji.

                  W sprawie ogólnej. Ja rozważałem też możliwość próby kompromitacji Agory. Rywin
                  chciał mieć ich warunki na piśmie. Po co? Przecież ich postulaty były
                  powszechnie znane. Teraz jednak przychodzi mi do głowy inna możliwość. Skoro
                  wysłali Rywina po pieniądze (a zakładamy, że miały iść na koncern medialny), to
                  zakładali, że jednak trzeba będzie ustąpić pod naciskami zewnętrznymi i
                  wewnętrznymi. Skorzystali więc z okazji. Gdyby udały się próby budowy koncernu
                  medialnego, to jedynym realnym zagrożeniem lub konkurencją byłaby Agora. W
                  pewnym sensie taki rynek dwubiegunowy, bo inni nie działaliby na tylu frontach.
                  Może więc chodziło o kwity na Agorę? Nie będziecie za bardzo szarżować i dacie
                  nam się rozwijać, nie będziecie kupować na lewo i prawo wszystkiego, bo my mamy
                  na was kwity. Dla spólki o takiej marce jak Agora wyciągnięcie takich rzeczy na
                  światło dzienne, oznaczałoby spore kłopoty, jeżeli nie koniec. To spółka
                  giełdowa, notowana na giełdzie w Londynie (o ile pamiętam). Przecież spisanie
                  warunków (korupcji) na piśmie nie ma sensu. Przecież te warumki były jasne.
                  • kataryna.kataryna Re: Re 12.10.03, 22:49
                    Gość portalu: GP napisał(a):

                    > kataryna.kataryna napisała:
                    >
                    > > Wystarczy, że Miller podkreśli, że Rywin sprawiał wrażenie oszołomionego,
                    > > zaskoczonego itp. a Rywin to zwali na szok wywołany podłością Agory, która
                    > go
                    > > biednego kandydata do prezesury Polsatu zawlokła do premiera a on przecież
                    >
                    > > tylko żartował.
                    >
                    > Spisek Agory to dobra linia obrony (chyba jedyna sensowna w tej sytuacji).
                    > Dodatkowo tę podłość Agory w stosunku do jego osoby będzie mógl podkreślić,
                    > przypominając (już to robił), że Michnik miał zrobić wszystko, żeby zmusić go
                    > do emigracji.
                    >
                    > W sprawie ogólnej. Ja rozważałem też możliwość próby kompromitacji Agory.
                    Rywin
                    >
                    > chciał mieć ich warunki na piśmie. Po co? Przecież ich postulaty były
                    > powszechnie znane. Teraz jednak przychodzi mi do głowy inna możliwość. Skoro
                    > wysłali Rywina po pieniądze (a zakładamy, że miały iść na koncern medialny),
                    to
                    >
                    > zakładali, że jednak trzeba będzie ustąpić pod naciskami zewnętrznymi i
                    > wewnętrznymi. Skorzystali więc z okazji. Gdyby udały się próby budowy
                    koncernu
                    > medialnego, to jedynym realnym zagrożeniem lub konkurencją byłaby Agora. W
                    > pewnym sensie taki rynek dwubiegunowy, bo inni nie działaliby na tylu
                    frontach.
                    >
                    > Może więc chodziło o kwity na Agorę? Nie będziecie za bardzo szarżować i
                    dacie
                    > nam się rozwijać, nie będziecie kupować na lewo i prawo wszystkiego, bo my
                    mamy
                    >
                    > na was kwity. Dla spólki o takiej marce jak Agora wyciągnięcie takich rzeczy
                    na
                    >
                    > światło dzienne, oznaczałoby spore kłopoty, jeżeli nie koniec. To spółka
                    > giełdowa, notowana na giełdzie w Londynie (o ile pamiętam). Przecież spisanie
                    > warunków (korupcji) na piśmie nie ma sensu. Przecież te warumki były jasne.



                    Dlatego uważam, ze plan był idealny. Przecież tu każdy los wygrywa. Lew mógł
                    wrócić z pieniędzmi i kwitem na Agorę, nawet jeśli ostatecznie by się nie
                    dogadali, zostałby kwit na Agorę, sam w sobie wart 17,5 miliona. I dlatego
                    wysłanie Lwa było takie sprytne. Przecież gdyby wysłali kogoś kto przy ustawie
                    robił, Agora przekazałaby swoje warunki ustnie a osoba niekumatego Lwa jako
                    pośrednika uzasadniała konieczność spisania wszystkiego. Tylko nie
                    przewidzieli, ze zamiast na piśmie będą mieć na tasmie i nie do końca to o co
                    im chodziło.

                    Rozważam też wersję, że we wszystko był zamieszany młody Miller, przyjaciel
                    młodego Rywina. To by wiele tłumaczyło. Pofantazjujmy. Młody Rywin mówi ojcu
                    jaki plan ma jego przyjaciel Miller junior i ten plan za wiedzą starego Millera
                    (tu albo Miller jr blefuje Rywinowi jr albo Rywin jr swojemu ojcu), no ale
                    wiadomo, że młody Rywin (ani tym bardziej młody Miller) do Michnika nie pójdą,
                    bo Michnik z takim gówniarzem o poważnych sprawach gadać nie będzie a przecież
                    stary Lew dobrze zna Rapaczyńską i Niemczyckiego z Canal+ więc będzie jak
                    znalazł. No i stary Lew do starych znajomych idzie dla syna deal ubijać.
                    Michnik się jakoś tam w śledztwie dowiaduje, że syn Millera maczał w tym palce
                    i jest to powód dla którego tak uparcie broni starego Millera, jest to też
                    powód dla którego nie chce powiedzieć wszystkiego, bo wie, że gdyby prawda
                    wyszła na jaw stary i tak by poległ za głupotę synalka. No i tu jest jakiś
                    dramat Michnika. Wie kto zawinił ale nie może powiedzieć bo poleciałby
                    niewinny. Pamiętajmy, że zaraz po wybuchu afery gazety na młodego Millera
                    właśnie haków szukały, aż ten nie wytrzymał i się zaczął bronić w Trybunie
                    przed zarzutami, które nie zdążyły paść. Urban też coś pisał o swoim wrażeniu
                    (po słynnym "ja pierwszy Millera nie zaatakuję"), że Rywin mógł coś wiedzieć o
                    bliskich Millera. Jest to jakiś trop, bo jeśli to sprawka synów, ujawnienie
                    prawdy przez Lwa, młodego Rywina trochę by podtopiło ale stary Miller padłby
                    trupem politycznym. Dlatego Rywin się Millera nie bał a płakał Niemczyckiemu
                    zanim dostał od GTW gwarancję, że go z tego wyciągną. Kurcze, właśnie mi się
                    coś ważnego przypomniało. O tych adwokatach Rywina, jak mówili, że na taśmie
                    jak była mowa o "Leszku" to nie musiało chodzić o premiera! A młody Miller też
                    Leszek! Ten wywiad mógł być kolejnym sygnałem dla GTW, co Rywin może zdradzić.
                    No i straciłam wątek przez tego gówniarza. O czym to ja chciałam? A, już wiem,
                    jeszcze jedno mnie zastanowiło. Namieszała mi we łbie Ewa Milewicz, która w
                    swoim tekście "Kto jest w GTW" napisała "Jeśli więc nie nastąpi cud, czyli nie
                    znajdzie się ktoś, kogo sumienie, interes, miłość itp. skłoni do zeznań (w
                    aferze Watergate taki cud nastąpił, więc nie traćmy nadziei)". Ta miłość mnie
                    wtedy zastanowiła bo zupełnie nie pasuje do afery (chociaż może być w tekście
                    tylko dla urozmaicenia). Czyja miłość i do kogo? Czy Milewicz coś wie czy tak
                    sobie chlapnęła nie wiedząc, że mi wodę z mózgu zrobi? Mam poczucie, że
                    strasznie przeginam więc się zamknę bo mnie całkiem wyśmiejesz.
                    • Gość: GP Re: Re IP: *.filtercube.com / 66.250.68.* 12.10.03, 23:29
                      Gazety faktycznie szukały haków na młodego Millera, ale wszyscy skupili się
                      chyba na spółkach, w których zasiadał i na Wieczerzaku (muszę jeszcze raz
                      przeczytać ten artykuł o historii biznesowo-politycznej młodego w "Polityce").
                      Jeżeli zakładamy, że to młodzi tak szaleli, to dobrze byłoby wiedzieć, jakie są
                      układy pomiędzy nimi, a Czarzastym, Jakubowską, itd. Czy te dwie sprawy w ogóle
                      da się połączyć? Nie chce mi się jakoś wierzyć, że juniorzy wymyślili sobie
                      sprawę, żeby zarobić trochę kasy. Młody Miller wie, w jakiej jest sytuacji,
                      wie, że musi być bardzo ostrożny ze względu na ojca (pisali o tym właśnie w
                      Polityce). Nie ryzykowałby, gdyby nie chodziło o coś głębszego.

                      Taka hipoteza rzeczywiście wyjaśniałaby postawę Michnika.

                      A mi ostatnio wpadła do głowy inna myśl.
                      Ciekawe byłoby zbadanie, co się działo pomiędzy 23 lipca, czyli końcem pewnej
                      sprawy, a 27 grudnia, czyli początkiem kolejnego etapu. Do tej pory ten
                      fragment był brany pod uwagę tylko w kontekście śledztwa dziennikarskiego lub
                      też jego braku oraz ewentualnych targów między Agorą a Millerem w sprawie
                      ustawy. Ale jest przecież jeszcze cała płaszczyzna poza tym. Bo jak dotąd,
                      sprawa wygląda tak, że Michnik coś tam robił, a wszyscy sprawiali wrażenie,
                      jakby się nic nie działo. Wszystko się rozbija o dni lipcowe, a później to już
                      tylko publikacja artykułu i Komisja Śledcza.


                      p.s.
                      Czy ja Cię kiedykolwiek wyśmiałem :)?
                      • kataryna.kataryna Re: Re 12.10.03, 23:45
                        Gość portalu: GP napisał(a):

                        > Gazety faktycznie szukały haków na młodego Millera, ale wszyscy skupili się
                        > chyba na spółkach, w których zasiadał i na Wieczerzaku (muszę jeszcze raz
                        > przeczytać ten artykuł o historii biznesowo-politycznej młodego
                        w "Polityce").
                        > Jeżeli zakładamy, że to młodzi tak szaleli, to dobrze byłoby wiedzieć, jakie

                        >
                        > układy pomiędzy nimi, a Czarzastym, Jakubowską, itd. Czy te dwie sprawy w
                        ogóle
                        >
                        > da się połączyć? Nie chce mi się jakoś wierzyć, że juniorzy wymyślili sobie
                        > sprawę, żeby zarobić trochę kasy. Młody Miller wie, w jakiej jest sytuacji,
                        > wie, że musi być bardzo ostrożny ze względu na ojca (pisali o tym właśnie w
                        > Polityce). Nie ryzykowałby, gdyby nie chodziło o coś głębszego.


                        Nie ryzykowałby, pod warunkiem, że wiedziałby co jest a co nie jest ryzykowne.
                        Nie wiemy jaki on jest (jesli ma coś z ojca to pewnie też jest tępy). Może nie
                        widział zagrożenia, zwłaszcza jeśli kręcił z takimi starymi wyjadaczami. Poza
                        tym nie jest powiedziane, że juniorzy sobie wymyślili, wymyslić mógł ktoś inny
                        a juniorzy zostali doproszeni ze względu na ojców. Pamiętasz kogo sie nie
                        wpuszcza do Urbana? Młodego Millera. Dlaczego? Gdyby Urban nie wpuszczał za
                        drobne przekręty to by sam w chałupie siedział. To musiało być coś grubego,
                        odrażającego nawet dla Urbana, który z niejedną świnią pił. Czy
                        nieodpowiedzialne narażenie własnego ojca-premiera na polityczną smierć jest
                        czymś grubym? Myślę, że to jest coś co nawet w Urbanie mogło wywołać wstręt do
                        młodego i dlatego go za próg nie wpuszcza. Taki młody Miller był dla GTW
                        ciekawym partnerem do interesów, bo bardzo dużo może a żyjąc w cieniu ojca, na
                        jakichś tam mało eksponowanych posadkach musi obrastać w kompleksy. Ach, zrobić
                        coś nareszcie otwarcie, jako ja - Leszek Miller jr, przestać być synkiem
                        tatusia, którego tzreba na ciepłe posadki wsadzać. Może mu coś obiecali. Na
                        przykład szefostwo nowej telewizji, coś swojego. Nieudane dzieci sławnych ludzi
                        są naprawdę zdolne do wielu rzeczy, żeby podbudować swojego ego i zerwać
                        pępowinę.


                        > Taka hipoteza rzeczywiście wyjaśniałaby postawę Michnika.
                        >
                        > A mi ostatnio wpadła do głowy inna myśl.
                        > Ciekawe byłoby zbadanie, co się działo pomiędzy 23 lipca, czyli końcem pewnej
                        > sprawy, a 27 grudnia, czyli początkiem kolejnego etapu. Do tej pory ten
                        > fragment był brany pod uwagę tylko w kontekście śledztwa dziennikarskiego lub
                        > też jego braku oraz ewentualnych targów między Agorą a Millerem w sprawie
                        > ustawy. Ale jest przecież jeszcze cała płaszczyzna poza tym. Bo jak dotąd,
                        > sprawa wygląda tak, że Michnik coś tam robił, a wszyscy sprawiali wrażenie,
                        > jakby się nic nie działo. Wszystko się rozbija o dni lipcowe, a później to
                        już
                        > tylko publikacja artykułu i Komisja Śledcza.


                        No właśnie, na razie nic nie wiemy, poza tym, że do grudnia wiedzieli wszyscy a
                        zmowę milczenia złamało Wprost. Zastanawiam się czy czasami nie padła jakaś
                        gwarancja milczenia w tej sprawie ze strony Michnika, w każdym razie GTW się
                        chyba niespecjalnie bała, bać się zaczęła dopiero po publikacji. Wiesz kiedy
                        się urwały kontakty Rywina z Kwiatkowskim? W grudniu po artykule. Nie wtedy
                        kiedy Kwiatkowski się dowiedział, że go Rywin sypnął, nie wtedy kiedy Miller
                        prowadził rozmowę wyjasniającą z Kwiatkowskim, nie wtedy kiedy na mieście i w
                        TVP huczało. Wtedy jak Gazeta ogłosiła. Tak jakby nikt się tej publikacji nie
                        spodziewał i żył jak gdyby nigdy nic. Kwiatkowski tłumaczył kontakty z Rywinem
                        biznesem, ale przecież po publikacji wspólne interesy z Canal+ się nie urwały,
                        TVP nada negocjowała w sprawie sublicencji na piłkę. Ale przestali się
                        kontaktować. I to zerwanie było spowodowane tylko ujawnieniem afery, nie jej
                        rozkręceniem przez Rywina.



                        > p.s.
                        > Czy ja Cię kiedykolwiek wyśmiałem :)?



                        Może nie, ale czuję, że tym razem daję powody :)
                        • Gość: GP Re: Re IP: 217.98.232.* 12.10.03, 23:55
                          Tutaj jest ten artykuł o juniorze. Może ktoś jeszcze nie czytał:

                          polityka.onet.pl/162,1124889,1,0,2408-2003-27,artykul.html

                          > No właśnie, na razie nic nie wiemy, poza tym, że do grudnia wiedzieli wszyscy
                          > a zmowę milczenia złamało Wprost

                          To jest ciekawy wątek. Dlaczego nikt o tym nie napisał, chociaż wszyscy
                          wiedzieli. Ale to całkiem inny teamt, bardziej ogólny, który nie jest związany
                          z samą aferą i na który nikt nie ma dzisiaj siły.
                          • kataryna.kataryna Re: Re 13.10.03, 00:28
                            Gość portalu: GP napisał(a):

                            > Tutaj jest ten artykuł o juniorze. Może ktoś jeszcze nie czytał:
                            >
                            > polityka.onet.pl/162,1124889,1,0,2408-2003-27,artykul.html
                            >
                            > > No właśnie, na razie nic nie wiemy, poza tym, że do grudnia wiedzieli wszy
                            > scy
                            > > a zmowę milczenia złamało Wprost
                            >
                            > To jest ciekawy wątek. Dlaczego nikt o tym nie napisał, chociaż wszyscy
                            > wiedzieli. Ale to całkiem inny teamt, bardziej ogólny, który nie jest
                            związany
                            > z samą aferą i na który nikt nie ma dzisiaj siły.



                            Dzięki za tego juniora. Pasjonująca lektura. Być może Młody jest ważniejszy niż
                            można sądzić. Ciekawe, że w jednym czasie kilka gazet tak uparcie szukało na
                            niego haków i nie znalazło. Może gazety wiedziały, że młody ma jakiś udział w
                            aferze Rywina i dlatego się jednocześnie rzuciły do śledztw? A dlaczego nie
                            znalazły? Wiele było afer ale doświadczenie uczy, że jak gazety zapowiadają, że
                            coś będzie to zazwyczaj coś później jest. A tu głośne zapowiedzi, że węszą i
                            zero efektów. Tak jak ze śledztwem dziennikarskim Gazety w sprawie Rywina. Może
                            wszyscy utknęli w tym samym miejscu. Raczej nie chodziło o aferę "zewnętrzną"
                            (jakiś udział w firmie czy coś) bo taką by rozwikłali, tylko o aferę dziejącą
                            się w tak hermetycznym środowisku, że nijak ugryźć. Na przykład
                            wewnątrzpartyjną, gdzie grono znających sprawę jest bardzo wąskie i nikt nie ma
                            interesu, żeby sypnąć bo sam poleci. Afera Rywina pasowałaby. Ciekawe jak to z
                            tym Pruszkowem było i służbami specjalnymi. Czy można coś takiego od początku
                            do końca zmontować? Chyba jakiś punkt zaczepienia musiał być skoro planowali.
                            Jest wokół ścisłego kierownictwa SLD wątek "ludzi z miasta", chociaż to raczej
                            o "warszawkę" niż o Pruszków chodzi. Ale to juz zupełnie inna opowieść. Chociaż
                            być może ważna dla zrozumienia pewnych rzeczy. Jeśli w państwie ogromny wpływ
                            mają służby specjalne, te wywodzące się z PRL-u, na dodatek jest ich wpływ
                            miesza się z wpływem zorganizowanych grup przestepczych, każda zadyma w partii
                            uwikłanej w takie układy może się skończyć źle, bo gdzie dwóch się bije tam
                            trzeci i tak dalej, może było ryzyko, że usunięcie Millera zwiększy wpływy
                            ciemnych sił.
                            • Gość: GP Re: Re IP: 217.98.232.* 13.10.03, 01:08
                              Nie czytałem dzisiaj tego artykułu. Muszę go przerobić jeszcze raz, więc się w
                              tych kwestiach nie wypowiem. Ale co do ostatniego Twojego zdania. Jakiś czas
                              temu właśnie o tym pisałem do Ciebie w jakimś wątku. O tych układach ze starych
                              służb specjalnych. Wtedy jako przykład posłużył artykuł o Kapuście to, dlaczego
                              Miller zachowuje się w taki sposób z Papałą. Chodziło mi o te zależności
                              pomiędzy ciemnymi siłami i górą partyjną. Kto tam od kogo jest zależny i kto
                              jest górą tak naprawdę. Czy to nie o Semiku i Kurniku pisał SE, że to oni
                              trzęsą tak naprawdę policją? Już nie pamiętam. To chodziło w każdym razie o
                              doradców Janika albo Sobotki. Zachowanie Millera, a przyjaźń. Ty mówiłaś, że
                              Miller to łajdak i dla niego przyjaźń nic to nie znaczy, a ja mimo wszystko
                              bardziej upatrywałem źródła jego zachowania właśnie w tych dziwnych
                              powiązaniach. Czy to Miller jest ich zakładnikiem, czy może oni są zależni od
                              Millera? A może to się w jakiś sposób równoważy i obie strony opierają się na
                              sobie?
                              • Gość: Matti Re: Re (jeszcze bardziej off topic) IP: *.net.autocom.pl 13.10.03, 03:00
                                Gość portalu: GP napisał(a):

                                > bardziej upatrywałem źródła jego zachowania właśnie w tych
                                > dziwnych powiązaniach. Czy to Miller jest ich zakładnikiem,
                                > czy może oni są zależni od Millera? A może to się w jakiś
                                > sposób równoważy i obie strony opierają się na sobie?

                                Nie stac mnie dzis na detektywistyczne myslenie. Co najwyzej na
                                impresje, a tym chyba nie powinno sie tu smiecic. Ale...

                                Po lekturze scenariusza Kataryny, ktory co najmniej do 23 lipca
                                wydaje sie byc najbardziej spojnym ze wszystkiego co dotad bylo
                                napisane, po przeczytaniu artykulu o Juniorze i dalszych waszych
                                o tym rozwazan poczulem sie nie tyle zagubiony, co raczej
                                przytloczony. Nawet przy mglistych zarysach obrazu, ktory sie z
                                tego wszystkiego wylania, Durrenmatt to przy tym bajeczki dla
                                przedszkolakow.

                                Jesli te powiazania sa az takie - czyli nie dwie, ale wszystkie
                                mozliwe strony "opieraja sie na sobie" - to wlasciwie nie ma po
                                co sie zastanawiac nad tym co zrobi sad, a co wyjdzie w komisji.

                                Tu nie pomoze zaden opatrznosciowy Jan Maria, jesli taki
                                czlowiek jak Michnik nie jest w stanie otworzyc ust z obawy
                                o ... Gazete. Nie wiem, w co mogl sie Michnik wpakowac, ale
                                cokolwiek by to nie bylo, to mam wrazenie, ze zamkniete usta
                                robia nam wlasnie teraz, przy okazji tej afery, kolejna gruba
                                kreske, ktora juz nigdy nie bedzie do przeskoczenia. Przez
                                nikogo. Jesli na premiera rzadu ktos ma az takie haki, to sorry,
                                ale czlowiek ten, nie powinien byc premierem. Naprawde lepszy
                                juz Lepper czy to jako premier, czy minister spraw zagranicznych
                                albo wszelkich innych. Premier - marionetka?

                                No tak, ale byc moze tu nie chodzi juz o Pana Redaktora. Jest w
                                koncu jeszcze Agora, S.A. oraz Holding... Nie wiem i czuje ze
                                sie nie dowiem, coz to takiego jest wazniejsze od tej slynnej
                                odpowiedzialnosci, o ktorej tyle sie slyszalo. Kataryna powiada,
                                ze Gazeta bylaby ugotowana gdyby Michnik teraz sie przyznal do
                                tego, ze "to" czy "tamto". Bardzo byc moze (choc pytanie jeszcze
                                kto by mial byc tym kucharzem). Czy na tych "wysokich" poziomach
                                juz sie nie da powiedziec "przepraszam"? Przyznac do bledu o ile
                                sie taki popelnilo? I poprosic tzw. spoleczenstwo o ... tak
                                wlasnie - o wybaczenie? A kto wie, moze wlasnie wtedy ludzie
                                zaczyliby chetniej kupowac Wyborcza i zaczeli miec zaufanie,
                                ktore traca.

                                Ogolne wrazenie odnosze takie, ze wszysty bohaterowie beda teraz
                                siedziec cicho i patrzec z niepokojem, kogo to moga pogryzc psy
                                spuszczone ze smyczy. Nie sadze aby ktos sie powaznie obawial
                                jakiegos big bang'u (ktory to mialby Rokita zainicjowac - obym
                                byl zlym prorokiem). Raczej widze trzesiawke o wlasne interesiki
                                i tendencje ku temu, aby ze "swojego" oddac przy tym wszystkim
                                jak najmniej. Ot, zdarzyla sie glupia wpadka.
                                I maksimum tego czym ona moze zaowocowac, to ewentualna zmiana
                                ekipy (vide podwojna premiera Rokity jako premiera w wykonaniu
                                Jakubowskiej). Maksimum. A minimum, to grzywna i costam jeszcze
                                w zawiasach dla Lwa.

                                Chcialbym, acz (oraz "wszak") nie wierze, aby ten caly uklad
                                mial drgnac. Sam Rokita, o ile nawet istotnie tego wlasnie chce,
                                a nie czegos troszke innego, nie wywola efektu domina.

                                Wiruja mi przed oczyma rozne kregi i cos co sie zaczyna od
                                slowa "Lasciate ... ".

                                (no ale skoro juz taki tu mamy zwyczaj, to obiecuje solennie, ze
                                sie jutro bede z siebie smial, a jak sie troszke posmieje, wroce
                                poslusznie do analiz:)
                        • Gość: hydy Re: Re IP: *.kwbturow.com.pl 13.10.03, 06:48
                          kataryna.kataryna napisała:


                          > No właśnie, na razie nic nie wiemy, poza tym, że do grudnia wiedzieli
                          wszyscy a
                          >
                          > zmowę milczenia złamało Wprost. Zastanawiam się czy czasami nie padła jakaś
                          > gwarancja milczenia w tej sprawie ze strony Michnika, w każdym razie GTW się
                          > chyba niespecjalnie bała, bać się zaczęła dopiero po publikacji. Wiesz kiedy
                          > się urwały kontakty Rywina z Kwiatkowskim? W grudniu po artykule. Nie wtedy
                          > kiedy Kwiatkowski się dowiedział, że go Rywin sypnął, nie wtedy kiedy Miller
                          > prowadził rozmowę wyjasniającą z Kwiatkowskim, nie wtedy kiedy na mieście i
                          w
                          > TVP huczało. Wtedy jak Gazeta ogłosiła. Tak jakby nikt się tej publikacji
                          nie
                          > spodziewał i żył jak gdyby nigdy nic. Kwiatkowski tłumaczył kontakty z
                          Rywinem
                          > biznesem, ale przecież po publikacji wspólne interesy z Canal+ się nie
                          urwały,
                          > TVP nada negocjowała w sprawie sublicencji na piłkę. Ale przestali się
                          > kontaktować. I to zerwanie było spowodowane tylko ujawnieniem afery, nie jej
                          > rozkręceniem przez Rywina.

                          Jeszcze kilka myśli:
                          1. Puszczenie informacji w obieg przy równoczesnym prowadzeniu śledztwa
                          dziennikarskiego (i zmowie milczenia) tez miało swoją subtelną funkcję.
                          Pytanie, czy pomiedzy 22.07. a dniem grudniowej publikacji GTW kontaktowała
                          się z Agorą? Myślę, że jednak tak. Sama stwierdziłaś, że nie wierzyli w
                          upublicznienie tej afery, zatem rozgrywka musiała trwać, tylko "sytuacja
                          negocjacyjna" się zmieniła.
                          2. Nie wierzę, że publikacja grudniowa nie została poprzedzona konsultacja
                          Millera z Michnikiem. Ale jak to by sie miało do "wątku juniorskiego"?
                          3. Warto przypomnieć sobie treśc słynnego artykułu Urbana w "NIE", który
                          wywołał falę "pielgrzymek" prominentów sldowskich do Jurka. Niestety nie moge
                          go znaleźć, ale Urban - to jasne - wie równie dużo co Michnik; a kto wie, może
                          nawet jeszcze więcej (ich rozmowy musiały być fascynujące) i GTW boi się go.
                          Zastanawiające, że nawet on się tym wszystkim brzydzi. Ostatnio usilnie
                          nawołuje "Miller musi odejść".

                          P. S. Dlaczego wcześniej nie zaglądałem na to Forum?
                    • lolita10 Juniorzy 14.10.03, 22:09
                      kataryna.kataryna napisała:

                      >>
                      > Rozważam też wersję, że we wszystko był zamieszany młody Miller, przyjaciel
                      > młodego Rywina. To by wiele tłumaczyło. Pofantazjujmy. Młody Rywin mówi ojcu
                      > jaki plan ma jego przyjaciel Miller junior i ten plan za wiedzą starego
                      Millera
                      >
                      > (tu albo Miller jr blefuje Rywinowi jr albo Rywin jr swojemu ojcu), no ale
                      > wiadomo, że młody Rywin (ani tym bardziej młody Miller) do Michnika nie
                      pójdą,
                      > bo Michnik z takim gówniarzem o poważnych sprawach gadać nie będzie a
                      przecież
                      > stary Lew dobrze zna Rapaczyńską i Niemczyckiego z Canal+ więc będzie jak
                      > znalazł. No i stary Lew do starych znajomych idzie dla syna deal ubijać.

                      Droga Kataryno,
                      ja, osobka o malym mozdzku pomyslalam, ze Rywin sam wskazywal na swojego syna
                      odmawiajac przed Komisja Sledcza udzielania odpowiedzi na pytania.
                      W preambule (?) wyglaszanej przez Nalecza jest fragment, ktory mowi, ze jezeli
                      sprawa dotyczy osoby bliskiej, to mozna nie odpowiadac... cos takiego...
                      Wiec Rywin skorzystal z tego i nie udzielal odpowiedzi...?

                      Gratuluje wytrwalosci
            • Gość: Iza Re: Do Kataryny.. w sprawie...raportu IP: *.chello.pl 12.10.03, 22:24
              Kataryno!
              Moim zdaniem wykazujesz niepotrzebną skromność - toż ten post + ten drugi z
              linku to prawie gotowy raport Komisji, a raczej protokół rozbieżności.
              Pozdrawiam. Iza
              • kataryna.kataryna Re: Do Kataryny.. w sprawie...raportu 12.10.03, 23:48
                Gość portalu: Iza napisał(a):

                > Kataryno!
                > Moim zdaniem wykazujesz niepotrzebną skromność - toż ten post + ten drugi z
                > linku to prawie gotowy raport Komisji, a raczej protokół rozbieżności.
                > Pozdrawiam. Iza


                Dzięki, chociaż obawiam się, że w mniej życzliwym gronie moje hipotezy
                zostałyby obśmiane, sama je chyba wyśmieję jak je rano przeczytam :)
                • Gość: Iza Re: Do Kataryny.. w sprawie...raportu IP: *.chello.pl 13.10.03, 00:39
                  Prędzej wyśmiejesz to, że popadłam w taki zachwyt nad Tobą, że z wrażenia
                  wypuściłam aż 2 posty pochwalne. Tak to jest, gdy się szybciej pisze i wysyła
                  niż sprawdza czy doszło :).Ale, w końcu dobrych słów nigdy zbyt wiele :).
            • Gość: Iza Re: Do Kataryny.. w sprawie...raportu IP: *.chello.pl 12.10.03, 22:52
              Kataryno! Jesteś zbyt skromna - te dwa Twoje posty to prawie gotowy raport
              końcowy, no może raczej protokół rozbieżności. Pozdrawiam. Iza
            • Gość: Ayran Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 10:44
              Tak mogło być, choć w sumie pozostaje kilka wątpliwości:
              1. Rywin jednocześnie jako emisariusz i przyszły szef agorowej telewizji -
              przyznam, że to wygląda na zbyt dużo grzybów w barszczu.
              2. Sprawa zakupu Polsatu przez Agorę wydaje mi się niezupełnie oczywista: 350
              mln to znacznie mniej niż wartość Polsatu z przedłużoną koncesją. Nie mam też
              pewności, czy Solorz chciałby po prostu "sprzedać się Agorze", a podany
              scenariusz zakłada w domyśle, że jest to pewne.
              3. No i to co mnie najbardziej dziwi, to dziwaczny sposób chachmęcenia przy
              ustawie i to nie w lipcu, a wcześniej - no bo jeśli Miller miałby byc "in" to
              po co te wszystkie korowody z oszukiwaniem p. Szumielewicz itp., do tego
              prowadzone w sposób jak na mój gust, bardzo amatorski, niepasujący do
              misternego planu całej historii, jeśli miałaby być ona taka jak w opisie.
              4. Obaj juniorzy są w tej historii całkowicie zbędni.


              Ay.
              • Gość: Matti Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.net.autocom.pl 13.10.03, 11:24
                W innym watku (oraz forum) Strajker zredukowal zagadnienie do
                trzech wersji (w skrocie):

                #1. "Miller in", GTW == cale towarzystwo
                #2. Rozgrywka GTW ("Mlodych Wilkow") za plecami Millera
                #3. "samowolka" Lwa

                Ja tak rozumiem scenariusz Kataryny, ze przyjmuje on wersje #2.


                Gość portalu: Ayran napisał(a):

                > 1. Rywin jednocześnie jako emisariusz i przyszły szef agorowej
                > telewizji - przyznam, że to wygląda na zbyt dużo grzybów w
                > barszczu.

                Rywin nie pasuje mi tylko wtedy, gdyby od poczatku przyjac, ze
                Miller o wszystkim wie. Wtedy juz istotnie za duzo grzybkow. W
                innym wypadku, wlasnie bardzo pasuje - uzasadnialem "go" w innym
                poscie, wyzej (jest zaufany, zainteresowany, znany Agorze i nie
                tylko, w GTW jest niejako w drugim szeregu).


                > 2. Sprawa zakupu Polsatu przez Agorę wydaje mi się niezupełnie
                > oczywista: 350 mln to znacznie mniej niż wartość Polsatu z
                > przedłużoną koncesją. Nie mam też pewności, czy Solorz
                > chciałby po prostu "sprzedać się Agorze", a podany scenariusz
                > zakłada w domyśle, że jest to pewne.

                Wystarczylo przekonanie GTW, ze Agora jest zainteresowana kupnem
                POLSATu. Do tego dochodzi jeszcze przeciez ksztalt autopoprawki.
                A kwota ... oj, Rywin nie przyszedl negocjowac sprzedazy Polsatu
                ale sprzedaz ustawy:) Tak wiec nalezaloby raczej oceniac to w
                kategoriach potrzeb inwestycyjnych GTW.


                > 3. No i to co mnie najbardziej dziwi, to dziwaczny sposób
                > chachmęcenia przy ustawie i to nie w lipcu, a wcześniej - no
                > bo jeśli Miller miałby byc "in" to po co te wszystkie korowody
                > z oszukiwaniem p. Szumielewicz itp., do tego prowadzone w
                > sposób jak na mój gust, bardzo amatorski, niepasujący do
                > misternego planu całej historii, jeśli miałaby być ona taka
                > jak w opisie.

                Wlasnie wspomniane korowody sa miedzy innymi powodem aby
                sklaniac sie raczej ku wersji #2 a nie #1 (czyli bezposredniemu
                udzialowi Millera)

                > 4. Obaj juniorzy są w tej historii całkowicie zbędni.

                Zbedni sa byc moze do 23 lipca. Ale to co sie dzieje dalej, juz
                troszke ciezko wyjasnic. Jesli zalozymy, ze Miller tez sostal
                zrobiony w konia, to trzeba jakos wyjasnic np. dalsze losy pani
                minister, wstrzymywanie sie z publikacja, czy tez wizyta w
                prokuraturze, itd. Byc moze to nie sa akurat "juniorzy",
                niemniej wraca tu po prostu pomysl o istnieniu mocnego haka na
                Millera.

                • Gość: hydy Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.kwbturow.com.pl 13.10.03, 11:41
                  mnie przekonuje "wątek juniorski" - właśnie co do istnienia
                  haka na millera, co tłumaczyłoby jego dość bierną i w sumie
                  głupia postawę w całej tej sprawie oraz "wygibasy" michnika.
                  co do watpliwości - to najwiecej pojawia się ich w kontekście
                  wydarzeń pomiędzy 22.07.02 a data publikacji tekstu w GW.
                  Co takiego się wydarzył/nie wydarzyło, że ten tekst w ogóle
                  ujrzał swiatło dzienne? przecież michnik musiał uzgodnić
                  upublicznienie sprawy z millerem, a wcześniej na pewno dużo
                  rozmawiał z różnymi ludźmi i wiele się dowiedział o kulisach
                  rozgrywki.
                  jakie w tym czasie dziłania podejmowała GTW? istnienie nagrania
                  zmieniło charakter rozgrywki o kształt ustawy, a że nadal
                  grano, to jest oczywiste.
                  • Gość: Matti Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.net.autocom.pl 13.10.03, 13:22
                    > co do watpliwości - to najwiecej pojawia się ich w kontekście
                    > wydarzeń pomiędzy 22.07.02 a data publikacji tekstu w GW.
                    > Co takiego się wydarzył/nie wydarzyło, że ten tekst w ogóle
                    > ujrzał swiatło dzienne? przecież michnik musiał uzgodnić
                    > upublicznienie sprawy z millerem, a wcześniej na pewno dużo
                    > rozmawiał z różnymi ludźmi i wiele się dowiedział o kulisach
                    > rozgrywki.

                    > jakie w tym czasie dziłania podejmowała GTW? istnienie nagrania
                    > zmieniło charakter rozgrywki o kształt ustawy, a że nadal
                    > grano, to jest oczywiste.

                    > Pytanie, czy pomiedzy 22.07. a dniem grudniowej publikacji GTW
                    > kontaktowała się z Agorą? Myślę, że jednak tak. Sama
                    > stwierdziłaś, że nie wierzyli w upublicznienie tej afery, zatem
                    > rozgrywka musiała trwać, tylko "sytuacja negocjacyjna" się
                    > zmieniła.

                    Hmm. A jakie rodzaje tych "kontaktow" ew. sobie wyobrazasz?
                    Oczywiscie, sam okres miedzy konfrontacja a publikacja jest
                    niewatpliwie ciekawy. Pytanie tylko, czy rzeczywiscie cos
                    bardzo konkretnego musialo sie zdarzyc aby do publikacji
                    doszlo?

                    Urban, o ktorym wczesniej wspominasz napisal: [...]

                    "Twierdzę, że to "Wyborcza" zapobiegała oddaniu od razu sprawy
                    do prokuratury, jak i ujawnieniu afery w prasie. (Notatka we
                    "Wprost" była wyjątkiem i przeszła bez echa). Nie szczędziła
                    premierowi w tym okresie czułych pieszczot." (NIE: "Rywinowek")

                    www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1408&zaznacz=badali%20redaktora

                    Ja bym to jednak troszke inaczej widzial. W koncu Agora
                    stracila na calej tej historii - w kontekscie autopoprawki, a
                    na dodatek pojawila sie afera. Michnik mogl wiec dac Millerowi
                    (jak i sobie) nieco czasu na reakcje. Przy tym zabezpieczajac
                    sie tymi 200toma rozmowami, prowadzac wlasne sledztwo no i
                    liczac zapewne, ze do sledztwa wezma sie i inni. Nawet nie
                    wiem, czy jest sie tu czemu dziwic, poza czasem trwania tej
                    `zmowy milczenia`.

                    Pytanie wiec, czy postrzegac te publikacje Gazety jako atak (bo
                    np. wyniki sledztwa dziennikarskiego byly juz wystarczajace i
                    Gazeta upewnila sie ze moze zaatakowac), czy moze jako obrone -
                    bo COS istotnie sie zdarzylo i teraz juz musiano sprawe ruszyc?
                    (w uzgodnieniu z Millerem?)

                    A moze wcale nie bylo koniecznie to cale "COS"? W koncu GTW,
                    mimo fiaska operacji "Lew" nadal robilo po prostu swoje. Ustawa
                    byla juz bliska temu aby przejsc w formie korzystnej dla GTW, a
                    niekorzystnej dla Agory. Ile mozna byle jeszcze czekac z
                    publikacja. Przeciez gdyby to zrobiono znacznie pozniej, to
                    cala rzecz zostalaby okrzyknieta jako wredna prowokacja Gazety
                    majaca na celu upupienie ustawy, ale wyssana z brudnego palca,
                    trzymanego w watpliwej jakosci zupie, itd.

                    Owszem, mozna te michnikowe 200 rozmow traktowac jako forme
                    nacisku (na GTW, na Millera - aby ruszyl sprawe). A sama
                    publikacje juz jako wlasna decyzje - nie do wycofania. A jakie
                    mialbyby byc te kontakty miedzy GTW a Agora? Nie wiem. W koncu
                    najprostszy punkt widzenia GTW jest chyba taki: "Ok, nie
                    daliscie nam kasy na rozwoj i na dodatek nie podpisali
                    cyrografu, ale my i tak mozemy spokojnie robic swoje (majac
                    haki i inne takie)". Co najwyzej zabraklo haka na Gazete, aby
                    sie przed publikacja zabezpieczyc.


                    > 2. Nie wierzę, że publikacja grudniowa nie została poprzedzona
                    > konsultacja Millera z Michnikiem. Ale jak to by sie miało do
                    > "wątku juniorskiego"?

                    Byc moze istotnie Miller, po rozpoznaniu zrobionym przez
                    Barcikowskiego uznal w koncu, ze trudno - trzeba sie zgodzic na
                    takie ryzyko. Moze nie bardzo mial wyjscie? Moze tez sie w
                    miedzyczasie jakos nawet zabezpieczano w sprawie Juniora. Skoro
                    juz sie tak urbanizujemy, to moze warto zajrzec na "Co uwiera
                    Millera":

                    www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1626&zaznacz=

                    > 3. Warto przypomnieć sobie treśc słynnego artykułu Urbana w
                    > "NIE", który wywołał falę "pielgrzymek" prominentów sldowskich
                    > do Jurka. Niestety nie moge go znaleźć, ale Urban - to jasne -
                    > wie równie dużo co Michnik; a kto wie, może nawet jeszcze
                    > więcej (ich rozmowy musiały być fascynujące) i GTW boi się go.

                    Tez nie moge sie dogrzebac do tresci tego artykulu w "NIE".
                    Mial tytul: "Pytanie o męskość premiera" i pojawil sie 1go
                    sierpnia 2002 (moze ktos ma albo znajdzie). Bylo w "NIE" kilka
                    jakby follow-up'ow. Np. ten pt.: "Wyznanie nożownika".

                    www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1780&zaznacz=
                • ayran Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... 13.10.03, 14:15
                  Gość portalu: Matti napisał(a):

                  > W innym watku (oraz forum) Strajker zredukowal zagadnienie do
                  > trzech wersji (w skrocie):
                  >
                  > #1. "Miller in", GTW == cale towarzystwo
                  > #2. Rozgrywka GTW ("Mlodych Wilkow") za plecami Millera
                  > #3. "samowolka" Lwa

                  Nie można rozpatrywać tych wariantów w oderwaniu od pytania o to, czym była
                  sama akcja - tzn. czy chodziło o łapówkę/haracz, czy "tylko" prowokację. Bo
                  jesli to drugie, to "3" mogło się pojawić przy okazji "1" lub "2".

                  > Wystarczylo przekonanie GTW, ze Agora jest zainteresowana kupnem
                  > POLSATu. Do tego dochodzi jeszcze przeciez ksztalt autopoprawki.

                  Moim zdaniem samo przekonanie to za mało. A co z Solorzem? Swoją drogą, coraz
                  bardziej żałuję, że nie przesłuchali Walendziaka na okoliczność jego rozmowy z
                  Solorzem.


                  Ay.
                  • Gość: Matti Re: Do Basi. i Kataryny.. w sprawie... IP: *.net.autocom.pl 13.10.03, 17:29
                    ayran napisał:

                    > > #1. "Miller in", GTW == cale towarzystwo
                    > > #2. Rozgrywka GTW ("Mlodych Wilkow") za plecami Millera
                    > > #3. "samowolka" Lwa
                    >
                    > Nie można rozpatrywać tych wariantów w oderwaniu od pytania o
                    > to, czym była sama akcja - tzn. czy chodziło o łapówkę/haracz,
                    > czy "tylko" prowokację. Bo jesli to drugie, to "3" mogło się
                    > pojawić przy okazji "1" lub "2".

                    A jak w tym wypadku rozumiec "prowokacje"? Czy moze tak, ze
                    Agora sie wstepnie zgodzi, a potem zaczna sie np. negocjacje co
                    do kwoty (ktore z kolei GTW sobie staśmuje?:). Jesli tak, to bez
                    sensu bylo prosic o cyrograf. A z kolei jesli by tylko szlo o
                    haka na przyszlosc na Agore i jej oblaskawienie, to wystarczylo
                    zazadac cyrografu, ale nie dopominac sie o kase (i wtedy bylbym
                    sklonny przyjac wariant #1).

                    A tej perspektywie patrzac, to ew. samowolka, polegajaca na tym,
                    ze ktos Lwa wysyla aby dyskutowal o cyrografie, a on wpada na
                    pomysl, zeby przy tym zagrac o kase, mnie przynajmniej wydaje sie
                    jeszcze mniej prawdopodobna niz gdyby to sam Lew sobie w calosci
                    wymyslil (jak pisalem, imho w tym drugim przypadku podpada
                    wszystkim i jest do natychmiastowego odstrzalu, a w tym
                    pierwszym to ja juz nie wiem ... chyba sam by sie powinien
                    odstrzelic za chwilowa pomrocznosc i to w tym wypadku - ciemna).

                    (warianty Strajkera mialy jedynie na celu jakas strukturalizacje
                    dalszej dyskusji. nie chodzilo mu jak sadze o wykluczanie
                    czegokolwiek)

                    >> Wystarczylo przekonanie GTW, ze Agora jest zainteresowana
                    >> kupnem POLSATu. Do tego dochodzi jeszcze przeciez ksztalt
                    >> autopoprawki.
                    >
                    > Moim zdaniem samo przekonanie to za mało. A co z Solorzem?

                    Ale czemu nie wystarczalo? Przeciez Lew nie poszedl negocjowac
                    ceny za Polsat w imieniu Solorza, ale cene za ustawe w imieniu
                    GTW. I to tez w formie szantazu - nie dacie 5% to Was uwalimy.
                    Czy mam rozumiec, ze nie podoba Ci sie fakt, iz wartosc Polsatu
                    zostala przy tym zanizona o jakies 20% i Lew powinien byl
                    wycenic sie na wiecej?:) Bo inaczej rzecz sie wydaje jakby, hm,
                    mniej uprawdopodobniona?
    • Gość: rewela http://allegro.pl/show_item.php?item=16881635 IP: *.cyberpab.pl 12.10.03, 15:21
    • Gość: rew http://allegro.pl/show_item.php?item=16881635 IP: *.cyberpab.pl 12.10.03, 15:25
    • Gość: Jagnieszka Milczenie. IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 12.10.03, 22:07
      Metoda wypróbowana i skuteczna, równie dobra dla Watykanu,
      caratu czy "Gazety Wyborczej", jak i dla Forum tej ostatniej.
      Nos w sos, nogi w pierogi. Żadnych polemik, żadnych komentarzy.
      Pełna cisza.
      Ale - na szczęście - dziś wszystko może być zarchiwizowane:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8438379&a=8472197
      "Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli". Z kogo to cytat?
      Dobrej nocy.
      Jagnieszka


      • Gość: bratek Re: Milczenie. IP: *.biaman.pl 12.10.03, 22:58
        Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):
        "Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli". Z kogo to cytat?

        Ktoś znacznie uczciwszy od ciebie, marna ironistko.
      • Gość: Andrzej.A Re: Milczenie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 16:26
        Ten cytat umieszczony jest w budynku centrali w Langley
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka