Dodaj do ulubionych

Jeszcze o Michniku

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 10:28
Jedna rzecz mnie dziś zastanowiła, na którą wczoraj jakoś nikt nie zwrócił
uwagi. Błochowiak pokazała mu fragment zapisu rozmowy, gdzie Rywin mówi o
Millerze, że Miller przysłał go do Agory ("Leszek"). Jestem w stanie
uwierzyć , że Michnik teraz tego nie pamiętał i przypomniał sobie czytając
wydruk rozmowy. Natomiast absolutnie nie umiem uwierzyć, że nie zwrócił na to
uwagi podczas rozmowy. Przecież zawsze tłumaczył, że chciał w rozmowie od
Rywina wyciągnąć nazwisko premiera. I co, kiedy to nazwisko pada, on
natychmiast o tym zapomina? Wieczorem u Millera już nie pamięta? Tu jest
jakaś gruba ściema, drodzy państwo...
Obserwuj wątek
    • basia.basia Re: Jeszcze o Michniku 25.10.03, 11:28
      Oczywiście!
      Moim zdaniem Michnik mówił prawdę podczas ostatnich
      dni tylko wtedy kiedy musiał - przyparty do ściany.

      A ten kawałek z Leszkiem byłby wiarygodny tylko
      wtedy gdyby się przyznał wczoraj, że podczas tamtej
      rozmowy obydwaj byli nachlani:)

    • basia.basia Re: Jeszcze o Michniku 25.10.03, 11:37
      Gość portalu: franek napisał(a):

      > Jedna rzecz mnie dziś zastanowiła, na którą wczoraj jakoś nikt nie zwrócił
      > uwagi.

      Niech Ci się nie zdaje, że tylko Ty jesteś taki spostrzegawczy:)
      Przecież nikt nie oprotestował pomysłu Anity, żeby dokładnie
      przeanalizować stenogram. Przeciwnie! Dlatego, że Michnik powiedział,
      że nie czytał tego stenogramu! Zobaczymy co jeszcze on sobie przypomni
      jak dojdzie do analizy.

      Błochowiak pokazała mu fragment zapisu rozmowy, gdzie Rywin mówi o
      > Millerze, że Miller przysłał go do Agory ("Leszek"). Jestem w stanie
      > uwierzyć , że Michnik teraz tego nie pamiętał i przypomniał sobie czytając
      > wydruk rozmowy. Natomiast absolutnie nie umiem uwierzyć, że nie zwrócił na
      to
      > uwagi podczas rozmowy. Przecież zawsze tłumaczył, że chciał w rozmowie od
      > Rywina wyciągnąć nazwisko premiera. I co, kiedy to nazwisko pada, on
      > natychmiast o tym zapomina? Wieczorem u Millera już nie pamięta? Tu jest
      > jakaś gruba ściema, drodzy państwo...

      On nie pamiętał też o rozmowie z Millerem 22. lipca. Jest jeszcze rozmowa
      z Kwaśniewskim z tego samego dnia! Tutaj nie dość, że nie pamiętał to wręcz
      się zapiera, że się odbyła!
      A to jest najważniejsza rzecz, która wczoraj wypłynęła. Bo ja uważam, że
      Michnik tak naprawdę to ochrania Kwaśniewskiego!
    • Gość: Igsy Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 11:59
      Nie od dzisiaj wiadomo że Michnik ma krótką pamięć.
      • Gość: dziub.dziub Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 12:04
        Psychologowie wydali ekspertyzę. Jest tak jak mówicie.
        • gini Re: Jeszcze o Michniku 25.10.03, 12:15
          A dla mnie jest zdumiewajace, ze Adas nagrywal rozmowe na dwa magnetofony i
          pozniej twierdzil, ze w ogole tego nie wysluchal.
          Nawet go nie interesowalo czy sie nagralo czy nie.
          • Gość: BARTOSH! Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 12:22
            Michnik pozostawia po sobie coraz gorsze wrażenie. Z jednej strony często
            powołuje się (choćby względem Rokity) na wnioskowania logiczne, a potem
            przyznaje, że nie dostrzegał tak oczywistych kwestii.
            Bez wątpienia zgadzam się z tymi wypowiedziami, z których wypływa taka
            konstatacja, że Agora prowadziła negocjacje z rządem, a taśma była formą
            nacisku na rząd. Gdy jednak rząd (z Millerem rzecz jasna na czele) olał Agorę,
            Michnik sprawę ujawnił. Rola prezydenta? Być może Michnik działał w
            porozumieniu z Kwachem wojującym z Millerem od dłuższego czasu.
            Jedno jest pewne - Michnik mógłby rozpieprzyć układ okrągłostołowy gdyby tylko
            chciał przy okazji sprawy Rywina. Sęk w tym, że sam za głęboko w tym gównie
            siedzi...
            • Gość: okrągłostołowy Chceta, czy niechceta w Agoraland żyjeta... IP: 5.5.* / 80.58.44.* 25.10.03, 12:31
              ...i to od 14 roków.
    • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 25.10.03, 22:03
      Gość portalu: franek napisał(a):

      > Jedna rzecz mnie dziś zastanowiła, na którą wczoraj jakoś nikt nie zwrócił
      > uwagi. Błochowiak pokazała mu fragment zapisu rozmowy, gdzie Rywin mówi o
      > Millerze, że Miller przysłał go do Agory ("Leszek"). Jestem w stanie
      > uwierzyć , że Michnik teraz tego nie pamiętał i przypomniał sobie czytając
      > wydruk rozmowy. Natomiast absolutnie nie umiem uwierzyć, że nie zwrócił na to
      > uwagi podczas rozmowy. Przecież zawsze tłumaczył, że chciał w rozmowie od
      > Rywina wyciągnąć nazwisko premiera. I co, kiedy to nazwisko pada, on
      > natychmiast o tym zapomina? Wieczorem u Millera już nie pamięta? Tu jest
      > jakaś gruba ściema, drodzy państwo...



      Obawiam się, że nie tylko tu, niestety :(
      • Gość: hejski Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 22:35
        Myślę że w tym spotkaniu z Jakubowską w Blue cactus jest coś ciekawego, z czego
        Michnik nie zdaje sobie sprawy. Taki sygnał wysłały jego emocje. Jestem
        psychologiem. Znam się.
        • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 25.10.03, 22:48
          Gość portalu: hejski napisał(a):

          > Myślę że w tym spotkaniu z Jakubowską w Blue cactus jest coś ciekawego, z
          czego
          >
          > Michnik nie zdaje sobie sprawy. Taki sygnał wysłały jego emocje. Jestem
          > psychologiem. Znam się.



          Się znasz to mów :)
          • Gość: hejski Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 22:51
            ;)
            Myślę, że to spotkanie ma wieloaspektową wartość poznawczą.
        • Gość: b ból wysłał sygnał IP: *.biaman.pl 25.10.03, 22:49
          "Taki sygnał wysłały jego emocje. Jestem psychologiem. Znam się".

          Michnika mógł boleć ząb i stąd grymasy. Jestem dentystą. Znam się.
          • Gość: hejski Re: ból wysłał sygnał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 22:54
            Myślisz że silne emocje wywołały silny bull zęba i stąd ten grymaas
            • Gość: b wszystko możliwe IP: *.biaman.pl 25.10.03, 22:59
              Gość portalu: hejski napisał(a):

              > Myślisz że silne emocje wywołały silny bull zęba i stąd ten grymaas

              Szczerze powiedziawszy mógł to być również bull jelita; Michnik nie tylko
              grymassił, ale wstawał i siadał raz po raz, jakby go bardzo bolało. Mogły to
              być też hemoroydyy.
              • Gość: jmr Re: wszystko możliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:07
                To wynika z wijelikiego wewnętrznego niep[okoju i chęci wywnętrznienia się,
                gdyby tylko można było stosować pentanol (albo etanol)
      • Gość: franek Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:41
        kataryna.kataryna napisała:

        > Obawiam się, że nie tylko tu, niestety :(

        Coś konkretnego masz na myśli?
        • Gość: b cytacikiem IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:43
          Gość portalu: franek napisał(a):

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > Obawiam się, że nie tylko tu, niestety :(
          >
          > Coś konkretnego masz na myśli?


          A owszem. Nie doceniasz Kataryny zadając tak naiwne pytanie.

          "Wiedza może i bywa potrzebna,
          ale zgadując ma się
          zawsze więcej uciechy niż wiedząc"
          • Gość: franek Re: cytacikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:48
            Ależ właśnie to pytanie było wyrazem olbrzymiego docenienia, zamiast pytać
            wprost: "A gdzie jeszcze?" i przystawiając do muru jak jakąś ofiarę, ja pytam w
            sposób zaowalowany, wiedząc, że zrozumiany będę słusznie :)
            • Gość: b Re: cytacikiem skróconym IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:51
              Ja też pisząc o niedocenianiu w zawoalowany (cholera, nie mogłeś użyć
              łatwiejszego słowa?) sposób doceniałem i pytającego, i pytaną, i wiedziałem, że
              Ty, pytając, też doceniasz.

              ---
              "...zgadując ma się
              zawsze więcej uciechy niż wiedząc"

        • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 25.10.03, 23:45
          Gość portalu: franek napisał(a):

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > Obawiam się, że nie tylko tu, niestety :(
          >
          > Coś konkretnego masz na myśli?


          Mam, mam, ale widzę, że Ci wiara wróciła więc nie chcę jej przeszkadzać, bo i
          tak pewnie kruchutka :)
          • Gość: b kobieta IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:47
            Franek, nie daj się jej zwieść. Ona jad*, a nie miód sączy.

            * Ukłon w stronę t1s
          • Gość: franek Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:49
            Smiało, śmiało!

            Ja swoje wiem :)
            • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 25.10.03, 23:58
              Gość portalu: franek napisał(a):

              > Smiało, śmiało!
              >
              > Ja swoje wiem :)



              Dobra :)

              1. Przeczytaj jeszcze raz artykuł "Przychodzi Rywin" i znajdź choć jeden ślad
              śledztwa dziennikarskiego.

              2. Od czego powinien zacząć śledztwo dziennikarz próbujący dojść kto stał za
              Rywinem? Od bilingów Rywina. Bilingi te inne gazety zdobyły bez problemu w
              kilka tygodni. Dlaczego Wyborcza do nich nie dotarła w ciągu kilkumiesięcznego
              śledztwa? Nie wpadli na to? Nie umieli zdobyć?

              3. Skąd rozbieżności między zeznaniem Kwacha i Michnika o ich rozmowie 22
              lipca? Kwach potwierdza, Michnik zaprzecza. Który kłamie? I dlaczego?

              4. Dlaczego Michnik się tak strasznie denerwuje przy wszystkim co zahacza o
              prezydenta, że robi z siebie publicznie wariata? Co takiego kryje, że jest
              warte takich wojen?

              5. Wierzysz, że Michnik po nagraniu Rywina nie odsłuchał taśmy?

              6. Dlaczego okłamał Millera, że Rywin się na niego nie powoływał? Wierzysz, że
              był w stanie tego z rozmowy z Rywinem nie wyłapać albo do wieczora zapomnieć?

              • Gość: b zaraz t1s znowu przyzna Ci punkt, a nawet 6 :) IP: *.biaman.pl 26.10.03, 00:13
                Straszna kobieta.

                Mogę tylko powtórzyć:
                "...zgadując ma się
                zawsze więcej uciechy niż wiedząc"


                A ten pierwszy punkt to żelazna broń z arsenału LwaAndowskiego.
                • Gość: t1s gem, set, mecz dla Pani Kataryny IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 00:15
                  • Gość: b Re: gem, set, mecz dla Pani Kataryny IP: *.biaman.pl 26.10.03, 00:32
                    Mój Boże, tylko nie Łysiak!!!
                  • Gość: b sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz IP: *.biaman.pl 26.10.03, 00:35
                    Poza tym sam przyznałeś, że nie słuchałeś całych zeznań Michnika. Jakże więc
                    możesz rozstrzygać?
                    • Gość: t1s Re: sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 00:39
                      Gość portalu: b napisał(a):

                      > Poza tym sam przyznałeś, że nie słuchałeś całych zeznań Michnika. Jakże więc
                      > możesz rozstrzygać?


                      Widzę, kto rzuca rakietą:)
                      • bratek4 sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz 26.10.03, 00:49
                        Gość portalu: t1s napisał(a):

                        > Gość portalu: b napisał(a):
                        >
                        > > Poza tym sam przyznałeś, że nie słuchałeś całych zeznań Michnika. Jakże wi
                        > ęc
                        > > możesz rozstrzygać?
                        >
                        >
                        > Widzę, kto rzuca rakietą:)

                        E, to nie jest fair. Jeśli to zarzut do mnie, to dzisiaj akurat nie rzucam
                        rakietą. Co najwyżej bratkami.
                        p.s. Ale jak mi tu jeszcze raz zacytujesz Łysiaka, to ja Ci zawyrokuję porażkę.
                        • Gość: t1s Re: sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz IP: *.acn.waw.pl 26.10.03, 00:51
                          bratek4 napisał:

                          > Gość portalu: t1s napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: b napisał(a):
                          > >

                          > p.s. Ale jak mi tu jeszcze raz zacytujesz Łysiaka,

                          ??????
                          • bratek4 Re: sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz 26.10.03, 00:57
                            Gość portalu: t1s napisał(a):

                            > bratek4 napisał:
                            >
                            > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                            > >
                            > > > Gość portalu: b napisał(a):
                            > > >
                            >
                            > > p.s. Ale jak mi tu jeszcze raz zacytujesz Łysiaka,
                            >
                            > ??????

                            Hej! Jaj sobie robisz? Ale jeśli to nieświadomie, to w porzo.
                            "Gem", "Set", "Mecz"

                            p.s. Fajnie, że nie zmieniasz tytułu postów. Niejako przyznajesz się do
                            nieobiektywności. Ale rozumiem Cię: sam nie byłbym obiektywny mając do wyboru
                            siebie i Katarynę.
                            • Gość: d.d Re: sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 01:27
                              Zamknijże się już przecież ! Na Posejdona, za wiele tej wody !
                              • Gość: b Re: sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz IP: *.biaman.pl 26.10.03, 11:54
                                OK, Posejdonie, zamykamy się.
                              • Gość: b Re: sędzia Kalosz, sędzia Kalosz, sędzia Kalosz IP: *.biaman.pl 26.10.03, 11:56
                                Gość portalu: d.d napisał(a):

                                > Zamknijże się już przecież ! Na Posejdona, za wiele tej wody !

                                p.s. Te wybuchy to zupełnie jak u Michnika. Czyżbyś miał jego osobowość?
              • Gość: franek Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 01:02
                Przepraszam, że tyle to trwało, ale coś mi się z netem pierniczy. To pewnie ten
                słoneczny wiatr :)

                kataryna.kataryna napisała:

                > 1. Przeczytaj jeszcze raz artykuł "Przychodzi Rywin" i znajdź choć jeden ślad
                > śledztwa dziennikarskiego.

                To rozumiem wymaga dłuższej analizy, zaraz czytam.

                > 2. Od czego powinien zacząć śledztwo dziennikarz próbujący dojść kto stał za
                > Rywinem? Od bilingów Rywina. Bilingi te inne gazety zdobyły bez problemu w
                > kilka tygodni. Dlaczego Wyborcza do nich nie dotarła w ciągu
                kilkumiesięcznego
                > śledztwa? Nie wpadli na to? Nie umieli zdobyć?

                To akurat dość banalne, śledztwo prowadził Michnik i jego pupil Smoleński,
                dwóch najgorszych do tego akurat typków. Nic dziwnego, że nic nie ustalili (to
                też odpowiedź na pytanie 1, gdybym miał żadnych śladów nie znaleźć). Dlatego
                wierzę też Michnikowi, że do lipca nie wiązał sprawy sfery z nowelizacją, co
                jest ewidentnym kretynizmem, ale tych dwóch na to akurat stać.

                > 3. Skąd rozbieżności między zeznaniem Kwacha i Michnika o ich rozmowie 22
                > lipca? Kwach potwierdza, Michnik zaprzecza. Który kłamie? I dlaczego?

                Nałęcz, który ostatnio w moich oczach strasznie urósł, stwierdził dziś,
                że "ceni bardzo dociekliwość posła Rokity, ale nie rozumie, dlaczego tak mu
                zależy na ustaleniach szczegółów kontaktów Adama Michnika z prezydentem,
                ponieważ materiał dowodowy zgromadzony przez komisję nie pozostawia
                najmniejszej wątpliwości, że pan prezydent z tą sprawą nie miał nic wspólnego."
                Daleki jestem od tego, żeby słowa Nałęcza stanowiły dla mnie jakąś wykładnię,
                ale lepszego wytłumaczenia chyba teraz nie znajdę.

                > 4. Dlaczego Michnik się tak strasznie denerwuje przy wszystkim co zahacza o
                > prezydenta, że robi z siebie publicznie wariata? Co takiego kryje, że jest
                > warte takich wojen?

                To już pisałem chyba 7 razy, ale tu akurat jestem (prawie) pewien, że mam rację
                (oczywiście mogą być inne powody, ale ten na 100% jest najważniejszym) -
                Michnik panicznie boi się polskiej prawicy (zresztą po jego z nimi
                doświadczeniach i znając jego idee nie dziwię mu się), dlatego każde pytanie z
                ust polityka prawicowego (choćby lekko prawicowego, jakim jest Rokita)
                dotyczące Millera bądź Kwaśniewskiego traktuje jak atak na nich, a uważa, że
                musi ich (jako najważniejszych w aparacie państwowym osób) bronić.

                > 5. Wierzysz, że Michnik po nagraniu Rywina nie odsłuchał taśmy?

                Nawet tak, bo to jest tak kompletnie nieistotne dla sprawy, że nie wiem
                dlaczego miałby tutaj kłamać (przecież na jego taśmie ponoć nie było fragmentu
                o Millerze, więc nie ma się czego pietrać).

                > 6. Dlaczego okłamał Millera, że Rywin się na niego nie powoływał? Wierzysz,
                że
                > był w stanie tego z rozmowy z Rywinem nie wyłapać albo do wieczora zapomnieć?

                Ekhm... (znaczy się nie wierzę no...)
                • basia.basia Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 01:19
                  Ten wątek puchnie nieustająco w środku i nie nadążam.
                  Stąd pytanie: Czy dobrze rozumiem, że Kataryna ma dwóch
                  przeciwników a sędzią jest t1s?

                  Jeśli tak to by znaczyło, że mój ulubiony sekretarz
                  pozwala na nieczystą grę i daję mu czerwoną kartkę:)
                  • Gość: franek Re: Dwóch przeciw jednej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 01:24
                    Basiu, ta gra chyba nie ma zasad, wszystkie chwyty dozwolone, także dla
                    sędziego. A wygrywam i tak ja :)
                    • Gość: b prawdziwy zwycięzca IP: *.biaman.pl 26.10.03, 01:30
                      Wygrywasz może i TY, ale bardziej jeszcze ja. Nie wszystkie chwyty dozwolone,
                      od dziś np. żadnego obgadywania za plecami.
                      • Gość: franek Re: prawdziwy zwycięzca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 01:33
                        Ja rozumiem, że my jako piewcy wiary w Michnika wygrywamy razem, nie? A w tym
                        obgadywaniu za plecami to mają przewagę, bo maile swoje znają. A my zalogowani
                        nie jesteśmy (Ty nie zawsze w każdym razie, ja nigdy).
                        • bratek4 prawdziwi zwycięzcy 26.10.03, 01:36
                          Gość portalu: franek napisał(a):

                          > Ja rozumiem, że my jako piewcy wiary w Michnika wygrywamy razem, nie?

                          Owszem, ale Ty dołączyłeś za późno, żeby mieć pełny udział w wiktorii. Zbyt
                          długo pozwalałeś mi toczyć bój samotnie z KK, a to przecież instytucja trudna
                          do pokonania. Zobaczę, jak to będzie jutro (no, chyba że nie zobaczę).

                          A w tym
                          > obgadywaniu za plecami to mają przewagę, bo maile swoje znają. A my
                          zalogowani
                          > nie jesteśmy (Ty nie zawsze w każdym razie, ja nigdy).

                          Ech, mają, mają przewagę. Zalogowani czy nie.
                          • bratek4 kod 26.10.03, 01:39
                            w dalszej rozmowie z BB (Basią.Basią, nie Brigitte Bardot) Ty będziesz musiał
                            robić za medium, bo ona - uważasz - się do mnie nie odzywa, bo my się nie
                            lubimy. Ale chętnie ze mną polemizuje poprzez innych, więc jest spoko. Taki kod.
                    • basia.basia Re: Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 01:31
                      Gość portalu: franek napisał(a):

                      > Basiu, ta gra chyba nie ma zasad, wszystkie chwyty dozwolone, także dla
                      > sędziego. A wygrywam i tak ja :)

                      To bardzo ciekawe:)
                      Wydaje mi się ta gra bez zasad toczy się o to czy
                      Michnik ma zasady czy nie. Kataryna uważa, że on
                      mataczył i mataczy czyli zasad raczej nie ma.
                      Chyba, że swoje własne, ekstraordynaryjne:)
                      A Wy uważacie, że ma zasady jak najbardziej
                      zasadnicze. Czy tak?


                      • Gość: franek Re: Dwóch przeciw jednej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 01:37
                        Czy Kataryna uważa, że Michnik "mataczył" to nie wiem, mimo wszystko nie sądzę.
                        Bo jeśli tak, to przegrała już na starcie :) My uważamy, jak mi się zdaje, że
                        ostatnie zeznania Michnika były naprawdę ważne, a to, że się tam raz czy pięć
                        razy oburzył, to może i błąd jego (a nawet nie "może"), ale wybaczalny w końcu.
                        • basia.basia Re: Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 01:41
                          Gdzież ona się podziała?

                          Gdzie indziej kolejka się tworzy, kolejka chętnych
                          na zapoznanie się z jej najnowszą hipotezą.

                          Kataryna, gdzie jesteś?
                          • bratek4 czarne myśli nad Kataryną 26.10.03, 01:42
                            basia.basia napisała:

                            > Gdzież ona się podziała?
                            >
                            > Gdzie indziej kolejka się tworzy, kolejka chętnych
                            > na zapoznanie się z jej najnowszą hipotezą.
                            >
                            > Kataryna, gdzie jesteś?

                            Przygotowuje najnowszą wesję czarnej ghipotezy, jeszcze czarniejszą, jeśli to
                            tylko możliwe.
                        • bratek4 Re: Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 01:41
                          Gość portalu: franek napisał(a):

                          > Czy Kataryna uważa, że Michnik "mataczył" to nie wiem, mimo wszystko nie
                          sądzę.
                          >
                          > Bo jeśli tak, to przegrała już na starcie :) My uważamy, jak mi się zdaje, że
                          > ostatnie zeznania Michnika były naprawdę ważne, a to, że się tam raz czy pięć
                          > razy oburzył, to może i błąd jego (a nawet nie "może"), ale wybaczalny w
                          końcu.

                          O nie, nie zawsze to był błąd. Tylko my sie nie pokłóćmy, bo jeszcze któryś z
                          nas gotów przejść na stronę Wroga, a raczej Wrogiń. Gdy Rokita go podpuścił z
                          cytatem z Jakubosi, który w ustach szczwanego Rokity był pytaniem, a faktycznie
                          był stwierdzeniem, to Michnik, mój Michnik, miał prawo się wkurzyć. W każdym
                          razie podług mojej miary miał prawo się wkurzyć.
                          • Gość: franek Re: Dwóch przeciw jednej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 01:46
                            Luzik, tu się zgadzamy w pełni. Ale żeby dziewczyny nie płakały, że tak
                            sromotną klęskę poniosły, to możemy im odpuścić te trzy-cztery reakcje Michnika
                            jako niesłuszne, nie sądzisz? Bądźmy litościwi :)
                            • bratek4 Re: Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 01:50
                              --------------------------------------------------------------------------------
                              Luzik, tu się zgadzamy w pełni. Ale żeby dziewczyny nie płakały, że tak
                              sromotną klęskę poniosły, to możemy im odpuścić te trzy-cztery reakcje Michnika
                              jako niesłuszne, nie sądzisz? Bądźmy litościwi :)


                              No nie wiem. Jak KK tu wróci (jesli jeszcze nie uznała swojej klęski, a jak Ją
                              znam, to nie uznała, bo dla niej "moja klęska" to pojęcie z obcego języka, tego
                              obcego, którego akurat nie zna), to żadnych forów dawać nam nie będzie. Więc
                              nie wiem, czy wypada, byśmy jej odpalali punkty za darmo. Ale możemy zrobić,
                              jak chcesz, w końcu to Ty jesteś tą bardziej miłosierną częścią duetu.
                              p.s. Cholera, z tego wszystkiego zapomniałem, że już się dawno pożegnałem i nie
                              powinno mnie tu być. Więc się żegnam niniejszym.
                              p.s.2 Baśka, głowa do góry. Widzisz - ja bardzo wyrozumiały jestem. Ty też bądź.
                              • kataryna.kataryna Re: Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 15:07
                                bratek4 napisał:

                                > No nie wiem. Jak KK tu wróci (jesli jeszcze nie uznała swojej klęski, a jak

                                > znam, to nie uznała, bo dla niej "moja klęska" to pojęcie z obcego języka,
                                tego
                                >
                                > obcego, którego akurat nie zna), to żadnych forów dawać nam nie będzie.



                                "Moja klęska" jest pojęciem bardzo dobrze mi znanym, zapewniam. Ostatnią wielką
                                była nagła utrata wiary w Michnika. Wciąż ją przeżywam i jeszcze potrwa zanim
                                wszystkie rany wyliżę.
                            • kataryna.kataryna Re: Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 15:02
                              Gość portalu: franek napisał(a):

                              > Luzik, tu się zgadzamy w pełni. Ale żeby dziewczyny nie płakały, że tak
                              > sromotną klęskę poniosły, to możemy im odpuścić te trzy-cztery reakcje
                              Michnika
                              >
                              > jako niesłuszne, nie sądzisz? Bądźmy litościwi :)



                              Płakać będę jeśli się okaże, że miałam rację. Ja naprawdę bardzo bym chciała,
                              żeby mnie coś przekonało, że warto Michnikowi wierzyć, nie traktuję naszej
                              dyskusji jako rywalizacji, raczej jako szansę na rozwianie moich wątpliwości.
                              Dużo bym dała, żeby na końcu wyszło na Wasze.
                        • kataryna.kataryna Re: Dwóch przeciw jednej? 26.10.03, 14:59
                          Gość portalu: franek napisał(a):

                          > Czy Kataryna uważa, że Michnik "mataczył" to nie wiem, mimo wszystko nie
                          sądzę.
                          >
                          > Bo jeśli tak, to przegrała już na starcie :)



                          Nie wiem czy uważam, że Michnik mataczył, mam świadomość, że to co teraz o nim
                          myślę jest obarczone emocjami i wolę przeczekać aż opadną, bardzo mu ufałam i
                          przemawia przeze mnie rozczarowanie, łagodnie mówiąc. Być może więc nie
                          mataczy, ale ja sobie nie życzę, żeby za mnie decydował co jest ważne do
                          wyrobienia sobie osądu a co nie. Nikt go nie prosił, żeby o tej aferze
                          powiedział, jak już nam powiedział, to niech nas teraz nie traktuje jak kibiców
                          specjalnej troski, którym się czegoś tam nie powie bo i tak nie zrozumieją.
                          Powiedział "a" to niech teraz ciągnie do końca alfabetu, guzik mnie obchodzi,
                          że nie tak sobie wszystko wyobrażał jak rok temu publikował artykuł. Poruszył
                          lawinę i niech sie teraz na nią nie obraża, że spada i że nie tym szlakiem jaki
                          dla niej zaplanował.



                          My uważamy, jak mi się zdaje, że
                          > ostatnie zeznania Michnika były naprawdę ważne, a to, że się tam raz czy pięć
                          > razy oburzył, to może i błąd jego (a nawet nie "może"), ale wybaczalny w
                          końcu.



                          Zgadzam się, że ostatnie zeznania Michnika, wydarte mu siłą, są naprawdę ważne.
                          Problem w tym, że by ich wcale nie było gdyby nie Begerowa. Przypadek sprawił,
                          że Michnik na te pytania musiał odpowiadać, ciekawe czy gdyby go nie wezwano
                          czegokolwiek byśmy się od niego samego dowiedzieli. To, że się uniósł mi nie
                          przeszkadza, przeszkadza mi to, że tym brakiem opanowania pomógł tym, którzy
                          będą chcieli wykazać, że w tej sprawie kręcą wszyscy.

                  • Gość: b nie IP: *.biaman.pl 26.10.03, 01:28
                    Jeśli możesz na chwilę, dosłownie na czas przeczytania tego postu, zawrzeć
                    rozejm, to pozwól sobie przeczytać (czy napisać, już sam nie wiem), że jest
                    inaczej niż sądzisz. Najpierw była kanonada postów antymichnikowych, w tym i w
                    innych wątkach (nie mogłaś nie zauważyć), potem moja rozmowa z KK (Kataryną,
                    nie Kościołem Katolickim), a dopiero bardzo późno włączył się Franek. t1s
                    zresztą też się włączył, najpierw jako strona (oczywiście Kasinowa), a potem
                    przemianował się na sędziego, spryciarz jeden.
                    A poza tym to wszystko nie jest takie proste i walka wcale nie idzie na śmierć
                    i życie, bo to nawet walka nie jest, tylko rozmowa. Nie ma więc co jej nadymać,
                    zachęcam w zamian do wzięcia udziału w dyskusji.
                • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 26.10.03, 14:50
                  Gość portalu: franek napisał(a):

                  > Przepraszam, że tyle to trwało, ale coś mi się z netem pierniczy. To pewnie
                  ten
                  >
                  > słoneczny wiatr :)
                  >
                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > 1. Przeczytaj jeszcze raz artykuł "Przychodzi Rywin" i znajdź choć jeden ś
                  > lad
                  > > śledztwa dziennikarskiego.
                  >
                  > To rozumiem wymaga dłuższej analizy, zaraz czytam.



                  A jak będziesz czytał, to zadaj sobie pytanie czy taki artykuł równie dobrze
                  nie mógł powstać 23 lipca 2002 (bez tego małego akapitu "prowadziliśmy śledztwo
                  ale nam nie wyszło").


                  > > 2. Od czego powinien zacząć śledztwo dziennikarz próbujący dojść kto stał
                  > za
                  > > Rywinem? Od bilingów Rywina. Bilingi te inne gazety zdobyły bez problemu w
                  >
                  > > kilka tygodni. Dlaczego Wyborcza do nich nie dotarła w ciągu
                  > kilkumiesięcznego
                  > > śledztwa? Nie wpadli na to? Nie umieli zdobyć?
                  >
                  > To akurat dość banalne, śledztwo prowadził Michnik i jego pupil Smoleński,
                  > dwóch najgorszych do tego akurat typków. Nic dziwnego, że nic nie ustalili
                  (to
                  > też odpowiedź na pytanie 1, gdybym miał żadnych śladów nie znaleźć). Dlatego
                  > wierzę też Michnikowi, że do lipca nie wiązał sprawy sfery z nowelizacją, co
                  > jest ewidentnym kretynizmem, ale tych dwóch na to akurat stać.



                  I teraz wróć do artykułu i zobacz czy rzeczywiście nie wiąże on priopozycji
                  Rywina z ustawą. Ten artykuł składa się z trzech części:
                  - dokładny opis losów ustawy
                  - dokładny opis oferty Rywina
                  - wstawki uwiarygadniające Millera
                  Czy dlatego ponad połowę artykułu zajmuje opis przygotowywania ustawy, że autor
                  jej wcale z korupcyjną ofertą nie wiązał?



                  > > 3. Skąd rozbieżności między zeznaniem Kwacha i Michnika o ich rozmowie 22
                  > > lipca? Kwach potwierdza, Michnik zaprzecza. Który kłamie? I dlaczego?
                  >
                  > Nałęcz, który ostatnio w moich oczach strasznie urósł, stwierdził dziś,
                  > że "ceni bardzo dociekliwość posła Rokity, ale nie rozumie, dlaczego tak mu
                  > zależy na ustaleniach szczegółów kontaktów Adama Michnika z prezydentem,
                  > ponieważ materiał dowodowy zgromadzony przez komisję nie pozostawia
                  > najmniejszej wątpliwości, że pan prezydent z tą sprawą nie miał nic
                  wspólnego."
                  >
                  > Daleki jestem od tego, żeby słowa Nałęcza stanowiły dla mnie jakąś wykładnię,
                  > ale lepszego wytłumaczenia chyba teraz nie znajdę.



                  Ja chętnie wierzę, ale coś mnie tu strasznie uwiera. Jesli Majestat nie ma z
                  tym nic wspólnego, to co komu szkodzi, żeby to przed komisją udowodnił? Korona
                  by mu z głowy nie spadła, pomógłby sobie i Michnikowi, a naród jeśli mu
                  wybaczył chlanie w Charkowie i kłamstwa na temat wykształcenia, z pewnością
                  wybaczy mu i zeznania, zwłaszcza jeśli nie ma on nic do ukrycia. Czystemu
                  Kwasniewskiemu przesłuchanie przed komisją mogłoby tylko pomóc - jego notowania
                  by wzrosły (ludzie kubią patrzeć na swojego ładnego prezydenta i słuchać jego
                  okrąglutkich zdań) a i Michnik miałby łatwiejsze życie. Coś śmierdzi koło
                  Kwasniewskiego i Michnik bardzo dobrze wie co.


                  > > 4. Dlaczego Michnik się tak strasznie denerwuje przy wszystkim co zahacza
                  > o
                  > > prezydenta, że robi z siebie publicznie wariata? Co takiego kryje, że jest
                  >
                  > > warte takich wojen?
                  >
                  > To już pisałem chyba 7 razy, ale tu akurat jestem (prawie) pewien, że mam
                  rację
                  >
                  > (oczywiście mogą być inne powody, ale ten na 100% jest najważniejszym) -
                  > Michnik panicznie boi się polskiej prawicy (zresztą po jego z nimi
                  > doświadczeniach i znając jego idee nie dziwię mu się), dlatego każde pytanie
                  z
                  > ust polityka prawicowego (choćby lekko prawicowego, jakim jest Rokita)
                  > dotyczące Millera bądź Kwaśniewskiego traktuje jak atak na nich, a uważa, że
                  > musi ich (jako najważniejszych w aparacie państwowym osób) bronić.



                  W takim razie nie nadaje się do swojego zawodu. Dziennikarz, człowiek
                  inteligentny powinien jednak umieć zrozumieć co jest a co nie jest atakiem.
                  Zwłaszcza jeśli deklaruje, że zależy mu na wyjasnieniu prawdy. A jeśli pytania
                  Rokity są dla niego groźniejsze niż ryzyko niepełnego wyjaśnienia sprawy to ja
                  już nie wiem co myśleć. Michnik mówi "Nam nie jest wszystko jedno" a po tym co
                  napisałeś mam wrażenie, ze jest mu dokładnie wszystko jedno jaka ta Polska
                  będzie, byleby nie była prawicowa.


                  > > 5. Wierzysz, że Michnik po nagraniu Rywina nie odsłuchał taśmy?
                  >
                  > Nawet tak, bo to jest tak kompletnie nieistotne dla sprawy, że nie wiem
                  > dlaczego miałby tutaj kłamać (przecież na jego taśmie ponoć nie było
                  fragmentu
                  > o Millerze, więc nie ma się czego pietrać).



                  Zapis z jego taśmy jest w artykule. I jest tam o Millerze (chociaż Bratek się
                  kłóci), zacytowałam to kilka postów niżej.


                  > > 6. Dlaczego okłamał Millera, że Rywin się na niego nie powoływał? Wierzysz
                  > ,
                  > że
                  > > był w stanie tego z rozmowy z Rywinem nie wyłapać albo do wieczora zapomni
                  > eć?
                  >
                  > Ekhm... (znaczy się nie wierzę no...)



                  Ja do tej pory wszystko zaczynałam budowałać od Michnika - zakładałam, że jest
                  uczciwy, przyzwoity i prawdomówny i do tego założenia dobudowywałam fakty. Ale
                  po jego zachowaniach przed komisją (i nie tylko) pomyslałam sobie w którymś
                  momencie "a co jeśli tak nie jest?" i nagle różne rzeczy stały się coraz mniej
                  oczywiste, obrazek z misternie składanych puzzli się rozsypał i przy ponownym
                  układaniu wychodzi mi co innego. Wierzyłam Michnikowi, bo do głowy mi nie
                  przychodziło, że ktoś taki jak on mógłby na starość sprzeniewierzyć się
                  wszystkiemu, ale w sumie dlaczego nie? Jeśli Kiszczak mógł stać się nagle
                  człowiekiem honoru to pewnie procedura odwrotna też jest możliwa.

                  Bardzo chcę wierzyć Michnikowi ale na czym mam niby to zaufanie zbudować?
                  • Gość: franek Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 15:50
                    Nie jest dobrze, dziś chyba pora na mój dzień kryzysowy. I to nie wiary w
                    Michnika, ale ogólnie zabawy z całą aferą. Od niemal roku główkujemy - o co
                    tutaj może chodzić, kto kłamie a kto prawdę mówi, kto mataczy a kto chce aferę
                    wyjaśnić, dlaczego to napisali, a tamtego nie, itd. - tylko dlatego, że paru
                    pacanów kłamie, a kilku innych nie mówi wszystkiego, co wiedzą. Mi już się to
                    znudziło, mam dość. Zabieram łopatkę i idę do innej piaskownicy.
                    • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 26.10.03, 15:57
                      Gość portalu: franek napisał(a):

                      > Nie jest dobrze, dziś chyba pora na mój dzień kryzysowy. I to nie wiary w
                      > Michnika, ale ogólnie zabawy z całą aferą. Od niemal roku główkujemy - o co
                      > tutaj może chodzić, kto kłamie a kto prawdę mówi, kto mataczy a kto chce
                      aferę
                      > wyjaśnić, dlaczego to napisali, a tamtego nie, itd. - tylko dlatego, że paru
                      > pacanów kłamie, a kilku innych nie mówi wszystkiego, co wiedzą. Mi już się to
                      > znudziło, mam dość. Zabieram łopatkę i idę do innej piaskownicy.



                      To jakby ja z przedwczoraj. Niech się sami bawią swoją aferką. Ale dzisiaj
                      znowu myslę, że to nasza aferka, choćbyśmy mieli się przy jej okazji bardzo
                      rozczarować co do niektórych osób, chyba jednak lepiej wiedzieć na kogo
                      naprawdę można liczyć, komu nie jest wszystko jedno. Lepsza smutna prawda niż
                      złudzenia. Lepsza chociaż mało komfortowa.

                      Nie wiem czy Michnik tu zagląda, jeśli zagląda to może w końcu dotrze do niego,
                      że to już nie jest zabawa, musi walczyć o nasze zaufanie, bo to które miał nie
                      było dane na zawsze. A jak je na dobre straci to później jednym artykułem nie
                      odbuduje. To inteligentny facet, chyba zdaje sobie sprawę, że ta afera może
                      zniszczyć Gazetę, jeśli zostanie niesmak i poczucie, że manipulował
                      czytelnikami - kto jeszcze będzie chciał ją czytać i uwierzyć? Jeśli okaże się,
                      że ten artykuł to był element jakiejś gdy a nie początek czyszczenia państwa z
                      korupcji, będzie to śmierć cywilna Michnika. I żadne odznaczenia jej nie
                      odwrócą.
                      • Gość: franek Re: Jeszcze o Michniku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 16:28
                        Znaczy jasne, że to nasza aferka, i jasne, że jeszcze niewiadomo-ile-czasu
                        będziemy dalej roztrząsać przeróżne możliwe wersje tego, co się działo latem
                        2002. Ja tylko tak na chwilkę, na parę minut się wycofałem. Na dłużej nie mogę,
                        ja strasznie emocjonalnie do całej tej sprawy z pewnych względów podchodzę...

                        W Michnika wierzę i będę jeszcze wierzyć, choć może i się na tym przejadę. Ale
                        najgorsze dla mnie jest to, że facet tym, jak rozgrywał całą aferę i teraz
                        swoimi zeznaniami zbiera punkty nie tylko dla siebie, ale dla całej Gazety. Tak
                        odbiera to cała opinia publiczna, niestety. A prawda jest taka, że w Gazecie
                        też mu się za to wszystko strasznie dostało, oni tam wszyscy (może poza
                        Smoleńskim, pupilkiem Michnika) myślą tak jak my, a punkty dostają tak jak
                        Michnik.
                        • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 26.10.03, 16:42
                          Gość portalu: franek napisał(a):

                          > Znaczy jasne, że to nasza aferka, i jasne, że jeszcze niewiadomo-ile-czasu
                          > będziemy dalej roztrząsać przeróżne możliwe wersje tego, co się działo latem
                          > 2002. Ja tylko tak na chwilkę, na parę minut się wycofałem. Na dłużej nie
                          mogę,
                          >
                          > ja strasznie emocjonalnie do całej tej sprawy z pewnych względów podchodzę...

                          > W Michnika wierzę i będę jeszcze wierzyć, choć może i się na tym przejadę.
                          Ale
                          > najgorsze dla mnie jest to, że facet tym, jak rozgrywał całą aferę i teraz
                          > swoimi zeznaniami zbiera punkty nie tylko dla siebie, ale dla całej Gazety.
                          Tak
                          >
                          > odbiera to cała opinia publiczna, niestety. A prawda jest taka, że w Gazecie
                          > też mu się za to wszystko strasznie dostało, oni tam wszyscy (może poza
                          > Smoleńskim, pupilkiem Michnika) myślą tak jak my, a punkty dostają tak jak
                          > Michnik.



                          Właśnie mi też jest w tym wszystkim najbardziej szkoda Gazety, bo to jest tak,
                          że salonową politykę uprawia tylko Michnik ale jej konsekwencje poniosą wszyscy
                          dziennikarze Gazety. Michnik nie budował Gazety sam, tworzyli ją wszyscy
                          dziennikarze, przez kilkanaście lat, pracowali na jej markę a teraz to wszystko
                          Michnik stawia w bardzo niepewnej grze. Zachowuje się nie fair wobec nich
                          wszystkich, bo chociaż przed komisją prezentuje swoje własne poglądy to
                          przecież ludzie będą to utożsamiać z Gazetą a Gazeta sobie na to nie zasłużyła.
                          Wiem, że w Gazecie poglądów Michnika nie podzielają, domyślam się też, że nie
                          bardzo mogą coś z nim zrobić, przecież on myśli, że jest najmądrzejszy.
                          • Gość: b ćwiczenie IP: *.biaman.pl 26.10.03, 21:05
                            Sie masz. Nawet nie mam czasu przeczytać całej dzisiejszej dyskusji, choć
                            chętnie bym to zrobił. Zauważyłem tylko, Kataryno, ten fragment
                            "Zapis z jego taśmy jest w artykule. I jest tam o Millerze (chociaż Bratek się
                            kłóci), zacytowałam to kilka postów niżej".

                            Dobrze wiem, że jest tam o Millerze i przyznałem Ci rację. Chodziło mi jedynie
                            o dośc istotny szczegół, mianowicie taki, że Rywin broniąc się w sądzie mógłby
                            mówić: "ja nazwsika Millera nie wymieniałem, zrobił to Michnik, a ja ptóbowałem
                            go zbyć, ale on się tak uparł, że ma tam być Miller". Myślę, że Michnik już
                            wtedy mógł nie potraktować poważnie Rywinowego "Ale on nie jest sam", Michnik
                            zapewne chciał czarno na białym usłyszeć: "To wszystko wymyślił Miller".
                            Rozumiesz, o co mi biega? Niekoniecznie było tak, jak tu sobie wymyślam, ale
                            mogło tak być. Zbyt gruba sprawa, żeby z jednym mruknięciem Rywina oskarżać
                            premiera, tj. Leszka. Oczywiście, logicznie rzecz biorąc, wszystko może być
                            tak, jak Ty mówisz.
                            Co do reszty, to już wolę zaczekać na dalszy przebieg sprawy.
                            p.s. W żadnym momencie (no, może na początku, pare dni temu) nie traktowałem
                            naszego sporu jako rywalizacji bardzo serio. Gdybyś mi zaczęła sypać, że
                            Michnik chciał wyłudzić szmal czzy inne takie, wtedy byłoby serio. W naszej
                            rozmowie chciałem znaleźc maksymalnie dobre argumenty za Michnikiem, żeby
                            sprawdzić, czy wersja "Michnik całkowicie OK" trzyma się kupy czy nie. To miało
                            być ćwiczenie intelektualne. Jasne, że Ty miałaś więcej argumentów, ale one są
                            bardzo zdroworozsądkowe (co zazwyczaj pochwalam), natomiast do Michnika trzeba
                            chyba przykładać nieco inną miarę. Zdaje się jest bardzo safandułowaty
                            (niewiązanie propozycji Rywina z pracami o ustawie chociażby), ale wciąż nie
                            chce mi się wierzyć, że miałby być bandytą.
                            And so it goes.
              • Gość: vin Re: Jeszcze o Michniku IP: 213.56.66.* 26.10.03, 01:31
                zakladam,ze Michnik nie musial robic sledztwa, to tylko parawan. On znal prawde
                i zna od samego poczatku, sledztwo nie bylo i nie jest mu potrzebne !

                pozdrawiam
                • kataryna.kataryna Re: Jeszcze o Michniku 26.10.03, 14:30
                  Gość portalu: vin napisał(a):

                  > zakladam,ze Michnik nie musial robic sledztwa, to tylko parawan. On znal
                  prawde
                  >
                  > i zna od samego poczatku, sledztwo nie bylo i nie jest mu potrzebne !
                  >
                  > pozdrawiam



                  Też mi się wydaje, że Michnik wie wszystko. Tym bardziej interesują mnie powody
                  dla których się tą wiedzą nie ma ochoty dzielić.
    • Gość: b zastanówmy się nad ściemą IP: *.biaman.pl 25.10.03, 22:46
      "Jedna rzecz mnie dziś zastanowiła, na którą wczoraj jakoś nikt nie zwrócił
      uwagi. Błochowiak pokazała mu fragment zapisu rozmowy, gdzie Rywin mówi o
      Millerze, że Miller przysłał go do Agory ("Leszek"). Jestem w stanie
      uwierzyć , że Michnik teraz tego nie pamiętał i przypomniał sobie czytając
      wydruk rozmowy. Natomiast absolutnie nie umiem uwierzyć, że nie zwrócił na to
      uwagi podczas rozmowy. Przecież zawsze tłumaczył, że chciał w rozmowie od
      Rywina wyciągnąć nazwisko premiera. I co, kiedy to nazwisko pada, on
      natychmiast o tym zapomina? Wieczorem u Millera już nie pamięta? Tu jest
      jakaś gruba ściema, drodzy państwo..."

      A zastanowiłeś się, że w wersji z magnetofonu (tego, co się nie zepsuł), nie ma
      nawiska Millera? Ani w internecie, ani w publikacji w Rzepie. Dopiero na
      prokuraturze odczytano jego nazwisko z drugiego nagrania. Czy to Cię nie
      zastanowiło? Może sęk w tym, że nazwisko Millera nie tylko nagrało się źle, ale
      i niewyraźnie to powiedział Rywin, co mogło byc przyczyną złego nagrania. Albo
      brzęknęła szklanka etc.. W każdym razie z jakiegoś powodu to nazwisko się nie
      nagrało w pierwszym magnetofonie, może z tego samego powodu Michnik go nie
      usłyszał?
      Może nie każdy w tej sprawie spiskuje, tylko GTW chciałaby wytworzyć takie
      wrażenie, zeby wszystko zagmatwać i rozmemłać? Nie mówię, że mam rację, ale
      ściema może być po drugiej stronie.

      • Gość: incognito Kataryna, IP: *.biaman.pl 25.10.03, 22:55
        czy dopuszczasz taką możliwość? Czy to zbyt naiwna wersja? Proszę, odpowiedz
        fenomenologicznie, bez żadnych uprzedzeń. Tak jakby pytał kto inny i jakbyś na
        chwilę zapomniała o poprzednich dyskusjach, OK?
        • kataryna.kataryna Re: Kataryna, 25.10.03, 23:06
          Gość portalu: incognito napisał(a):

          > czy dopuszczasz taką możliwość? Czy to zbyt naiwna wersja? Proszę, odpowiedz
          > fenomenologicznie, bez żadnych uprzedzeń. Tak jakby pytał kto inny i jakbyś
          na
          > chwilę zapomniała o poprzednich dyskusjach, OK?


          OK, zapomniałam, że to Ty i o czym rozmawialiśmy, odpowiadam. W tekście z taśmy
          (tej pierwszej) jest taki fragment (za Rzepą):

          M.: Klucz jest w dwóch miejscach tak naprawdę. Po pierwsze - jeżeli to jest
          wiadomość, message od Leszka Millera, to ja to biorę. Ja żadnego innego message
          nie biorę serio. Już za dużo mnie wykiwali.

          R.: To ja jestem gwarantem.

          M.: Że to od Leszka?

          R.: Ale on nie jest sam.


          Na mój rozum w tym fragmencie Rywin powołuje się na Millera, który nie jest
          sam. Dla porządku powiem, że ten fragment jest też w tekście Smoleńskiego. Nie
          wiem jaką logiką kierował się Michnik uznając, że nie jest to powoływanie się
          na premiera i jak mógł zapomnieć o tym co znalazło się w artykule w jego
          własnej gazecie.

          • Gość: b zakłady na Michnika bardziej korzystne IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:12
            "Na mój rozum w tym fragmencie Rywin powołuje się na Millera, który nie jest
            sam. Dla porządku powiem, że ten fragment jest też w tekście Smoleńskiego. Nie
            wiem jaką logiką kierował się Michnik uznając, że nie jest to powoływanie się
            na premiera i jak mógł zapomnieć o tym co znalazło się w artykule w jego
            własnej gazecie".

            Dzięki. Dobrze, że przypomniałaś. Jednak Rywin mówi tak, że w razie czego można
            zinterpretować, że to Michnik mówił o Leszku, a Rywin tylko nie zaprzeczał.
            Jeśli jednak masz rację, to znaczy, że pamięć Michnika to wielka ściema. (A
            zatem w razie zwycięstwa, zgarniam jeszcze większy szmal :) ).
            • kataryna.kataryna Re: zakłady na Michnika bardziej korzystne 25.10.03, 23:16
              Gość portalu: b napisał(a):

              > "Na mój rozum w tym fragmencie Rywin powołuje się na Millera, który nie jest
              > sam. Dla porządku powiem, że ten fragment jest też w tekście Smoleńskiego.
              Nie
              > wiem jaką logiką kierował się Michnik uznając, że nie jest to powoływanie się
              > na premiera i jak mógł zapomnieć o tym co znalazło się w artykule w jego
              > własnej gazecie".
              >
              > Dzięki. Dobrze, że przypomniałaś. Jednak Rywin mówi tak, że w razie czego
              można
              >
              > zinterpretować, że to Michnik mówił o Leszku, a Rywin tylko nie zaprzeczał.



              W razie czego? Chyba w razie utraty kontaktu z logiką :)

              Michnik spytał o Millera a Rywin powiedział "ale on nie jest sam". "Ale"
              oznacza uzupełnienie wypowiedzi przedmówcy. A jeśli ktoś "nie jest sam" to
              chyba oznacza, że tak w ogóle to "jest". Tylko z kimś. Nie sam. Ale jest.



              > Jeśli jednak masz rację, to znaczy, że pamięć Michnika to wielka ściema. (A
              > zatem w razie zwycięstwa, zgarniam jeszcze większy szmal :) ).
              • Gość: b On jest IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:35
                . Dobrze, że przypomniałaś. Jednak Rywin mówi tak, że w razie czego
                można
                >
                > zinterpretować, że to Michnik mówił o Leszku, a Rywin tylko nie zaprzeczał.

                W razie czego? Chyba w razie utraty kontaktu z logiką :)

                W razie rozprawy w sądzie.


                Michnik spytał o Millera a Rywin powiedział "ale on nie jest sam". "Ale"
                oznacza uzupełnienie wypowiedzi przedmówcy. A jeśli ktoś "nie jest sam" to
                chyba oznacza, że tak w ogóle to "jest". Tylko z kimś. Nie sam. Ale jest.

                Dzięki, Kataryna. ALE ze mnie matołek. ALE Rywin nie powiedział
                jednoznacznie: "Przysłał mnie Leszek", ALE Michnik chciał mieć czarno na
                białym, że to Leszek, bo to zbyt gruba sprawa, żeby robić aferę z półgębków
                Rywina. ALE to Rywin może tłumaczyć, że skoro Michnik tak bardzo chciał tego
                Millera, to on, Rywin, mu nie zaprzeczał, ALE też nie wskazywał go w sposób
                jednoznaczny. Masz rację, ze zdania Rywina można zrozumieć, że Miller jest. I
                to jest piękna myśl filozoficzna.


            • Gość: zeta dżones Re: zakłady na Michnika bardziej korzystne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:17
              to jest raczej smutne. Ten kraj jest smutny. No ale tu jest wszystko możliwe.
              to jest kraj wijelikich moszliwości.
      • Gość: t1s Re: zastanówmy się nad ściemą IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 23:16
        Michnik nie słyszał, bo piszczało. W Agorze taka bieda, że aż piszczy:).


        Michnik oszalał ze szczętem - pomyślałem, gdy powiedział mi: "Muszę nagrać
        jednego faceta. Kup najlepszy magnetofon, jaki znajdziesz. Cena nie gra roli".

        W tym, że oszalał, utwierdziła mnie jego asystentka.

        - Po co nowy magnetofon - urągała. - Jak to: "Cena nie gra roli!". To on nie
        wie, że musimy ciąć koszty!
        • kataryna.kataryna Re: zastanówmy się nad ściemą 25.10.03, 23:20
          Gość portalu: t1s napisał(a):

          > Michnik nie słyszał, bo piszczało. W Agorze taka bieda, że aż piszczy:).
          >
          >
          > Michnik oszalał ze szczętem - pomyślałem, gdy powiedział mi: "Muszę nagrać
          > jednego faceta. Kup najlepszy magnetofon, jaki znajdziesz. Cena nie gra roli".
          >
          > W tym, że oszalał, utwierdziła mnie jego asystentka.
          >
          > - Po co nowy magnetofon - urągała. - Jak to: "Cena nie gra roli!". To on nie
          > wie, że musimy ciąć koszty!



          To mój ulubiony fragment :)
          Jest tak idiotyczny, że nie nadaje się nawet do gazetki ściennej w hotelu
          robotniczym. Rozumiem gdyby chodziło o zakup transportera opancerzonego,
          wybudowanie profesjonalnego studia nagrań czy cos równie poważnego, ale jeden
          mały magnetofonik? Ile takie coś może kosztować? Z własnej kieszeni by mnie
          było stać.
        • Gość: b t1s IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:37
          OK, czyli myślisz, że to naiwna interpretacja. Tak sobie główkuję razem z Wami,
          czy raczej przeciw Wam. Wszyscy jesteście przeciw, więc - dla dobra dyskusji -
          pomyslałem, że będę za.
          • Gość: franek Re: t1s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:39
            Nie nie, ja jestem bardzo za, tylko tu miałem chwilę zwątpienia :)
            • Gość: b późno IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:41
              Gość portalu: franek napisał(a):

              > Nie nie, ja jestem bardzo za, tylko tu miałem chwilę zwątpienia :)


              To odzywasz się dopiero teraz, gdy ja bój samotny toczę z GTF? Jak chcesz, to
              walcz dalej sam, bo ja już nie mam czasu. A w duecie może bylibyśmy ugrali
              więcej - sam jesteś winien :)
              • Gość: franek Re: późno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:50
                Wybacz, ale ja musiałem towarzyskie zalwgłości nadrobić. I po tej tequili chyba
                wiarę mam mocniejszą niż kiedykolwiek. Ale jutro gramy razem :)
                • Gość: b Re: późno IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:53
                  Jutro to chętnie, o ile zaraz się sam czegoś nie napiję. jak się napiję, to
                  jutro będą od rzeczy. A może wprst przeciwnie?
            • kataryna.kataryna Re: t1s 25.10.03, 23:42
              Gość portalu: franek napisał(a):

              > Nie nie, ja jestem bardzo za, tylko tu miałem chwilę zwątpienia :)


              Już Cię zwątpienie odeszło?
              • Gość: b tak jest IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:46
                "Już Cię zwątpienie odeszło?"

                Owszem, odeszło, bo przeczytał rozsądne argumenty. Czytał prawdziwie
                fenomenologicznie.
                • Gość: franek Re: tak jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:51
                  Uch, Husserlem powiało...
              • Gość: franek Re: t1s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:53
                "Błądzić jest rzeczą ludzką", że tak górnolotnie odpowiem, zainspirowany.
                • Gość: b remis IP: *.biaman.pl 26.10.03, 00:14
                  Przyznaję ci punkt. Bezstronnie.
          • Gość: t1s Re: t1s IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 23:43
            Ja nie jestem przeciw-jestem neutralny.
            Tylko sędziuję-to było przyznanie punktu dla Kataryny:).
            • Gość: wilk Re: t1s IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:45
              --------------------------------------------------------------------------------
              Ja nie jestem przeciw-jestem neutralny.

              Ty? Neutralny? No to jesteś sędzia Kalosz:)

              Tylko sędziuję-to było przyznanie punktu dla Kataryny:).

              To jest akurat najłatwiejsze. Bo za KK (Kataryną, nie Kościołem) stoi silna
              grupa, a nawet część argumentów, a przede wszystkim urok osobisty. KK każdy
              może przyznać punkt. Ale ja Wam jeszcze pokażę!
              • Gość: t1s Re: t1s IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 23:49
                Proszę nie dyskutować z sędzią. Za to grozi kartka.
                • Gość: b Re: t1s IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:52
                  Gość portalu: t1s napisał(a):

                  > Proszę nie dyskutować z sędzią. Za to grozi kartka.

                  Mam już ich całą kolekcję, więc i ta mi nie zawadzi.
                  • Gość: t1s Re: t1s IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 23:53
                    Gość portalu: b napisał(a):

                    > Gość portalu: t1s napisał(a):
                    >
                    > > Proszę nie dyskutować z sędzią. Za to grozi kartka.
                    >
                    > Mam już ich całą kolekcję, więc i ta mi nie zawadzi.


                    Hazardzista!
    • strajker paranoja 25.10.03, 23:25
      To zdziwienie Michnika, że padło nazwisko Millera...- nie no, to już naprawdę
      jest jakaś paranoja. Po ośmiu miesiącach działania komisji śledczej,
      w sytuacji kiedy cała Polska wie, że Rywin w rozmowie z Michnikiem powoływał
      się na Leszka Millera Michnik dowiaduje się, że Rywin w rozmowie z nim właśnie
      mówił o Leszku Millerze. Ludzie co to jest?
      • Gość: d.d Re: paranoja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:27
        to jest syndrom Kwiatkowskiego notoryjny przypadek.
        • Gość: a.z Re: paranoja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:28
          Precyzując przypadłość ta nazywa się Fioł bezwstydnik.
      • kataryna.kataryna Re: paranoja 25.10.03, 23:28
        strajker napisał:

        > To zdziwienie Michnika, że padło nazwisko Millera...- nie no, to już naprawdę
        > jest jakaś paranoja. Po ośmiu miesiącach działania komisji śledczej,
        > w sytuacji kiedy cała Polska wie, że Rywin w rozmowie z Michnikiem powoływał
        > się na Leszka Millera Michnik dowiaduje się, że Rywin w rozmowie z nim
        właśnie
        > mówił o Leszku Millerze. Ludzie co to jest?



        Rywina nieuważnie słuchał, Smoleńskiego nieuważnie czytał. Każdemu się może
        zdarzyć :)
        • Gość: vin a moze.... IP: 213.56.66.* 26.10.03, 01:25
          to nie paranoja ? Moze w tym calym Michnikowym szalenstwie jest jakas metoda ?
          Przeciez Michnik zdaje sobie sprawe z tego,ze broniac Milera broni diabla.
          Wie tez o tym, ze caly narod tak mysli. A jednak broni go, broni tez
          Kwasniewskiego. Nawet jak sie go o to nie pyta to i tak zawsze wraca do tematu
          Milera i jego niewinnosci.
          Moze to tez paranoja,co powiem, ale czy Michnik nie wskazuje nam w ten sposb
          prawdziwych winnych, bo inaczej nie moze, bo wie jaki los spotkal generala
          Papale ?
          A moze ?

          pozdrawiam
    • Gość: vin DLACZEGO ? IP: 213.56.66.* 26.10.03, 01:44
      Dlaczego wszyscy podazaja tokiem mysli, narzuconym od samego poczatku przez
      Michnika.On sie do tego przygotowywal przez 6 miesiecy,do tego jak sprzedac
      opini publicznej "afere Rywina".Sledztwo o ktorym mowil nie mialo
      prawdopodobnie nigdy miejsca. Nie mialo miejsca tylko dlatego, ze Michnik, jak
      i jego otoczenie doskonale znaja GTW.
      Pozostaje wciaz bardzo wazne pytanie:
      Co, czy kto, zmusil/lo go do opublikowania tej calej afery ? Jakie byly jego
      prawdziwe pobudki?, Co chcial tym osiagnac ?
      W co Michnik gra ? To nie jest takie jasne ! Mozemy mowic co chcemy, ale glupi
      to ten facet nie jest i , to co pisalem wczesniej, to to, ze tak zawziecie
      broni Milera, to nie chodzi o to, ze on go broni. Michnik ma swiadomosc, ze go
      w ten sposb dobija - to taka podwojna gra Michnika w stosunku do glupiego
      Milera.
      Chcialbym zeby tak wlasnie bylo:)
      pozdrawiam
      vin
      • bratek4 Re: DLACZEGO ? 26.10.03, 01:46
        Dlaczego wszyscy podazaja tokiem mysli, narzuconym od samego poczatku przez
        Michnika.On sie do tego przygotowywal przez 6 miesiecy,do tego jak sprzedac
        opini publicznej "afere Rywina".Sledztwo o ktorym mowil nie mialo
        prawdopodobnie nigdy miejsca. Nie mialo miejsca tylko dlatego, ze Michnik, jak
        i jego otoczenie doskonale znaja GTW.
        Pozostaje wciaz bardzo wazne pytanie:
        Co, czy kto, zmusil/lo go do opublikowania tej calej afery ? Jakie byly jego
        prawdziwe pobudki?, Co chcial tym osiagnac ?
        W co Michnik gra ? To nie jest takie jasne ! Mozemy mowic co chcemy, ale glupi
        to ten facet nie jest i , to co pisalem wczesniej, to to, ze tak zawziecie
        broni Milera, to nie chodzi o to, ze on go broni. Michnik ma swiadomosc, ze go
        w ten sposb dobija - to taka podwojna gra Michnika w stosunku do glupiego
        Milera.
        Chcialbym zeby tak wlasnie bylo:)


        Dlaczego wszyscy maja podążać tokiem myśli, narzucanym przez Ciebie? I kto to
        są ci "wszyscy"? Jak na razie, mówisz to, co twierdzi większość.

        • Gość: vin Re: DLACZEGO ? IP: 213.56.66.* 26.10.03, 01:48
          dobrze zesmy sie wszyscy zrozumieli:)

          pozdrawiam
          • bratek4 Re: DLACZEGO ? 26.10.03, 01:50
            pozdrawiam.
    • Gość: CGN Re: Jeszcze o Michniku IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.10.03, 15:24
      Pamietajcie: Michnik jak klamie, to sie jaka!
      • Gość: vin Re: Jeszcze o Michniku IP: 213.56.66.* 26.10.03, 21:23
        Pamietaj o tym, ze jak Michnik sie jaka, to SLD trzesie dupa !

        pzdr

        vin
    • Gość: hike Ludziom dobrej wiary rozrywka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 14:03
      i.wp.pl/a/f/mp3/1331/rolowane2003_10_27_ziobro.mp3
  • rolotomasi Re: DLACZEGO ? 26.10.03, 01:17
    Vin + Bratek4 > nie kombinujcie za dużo bo przekombinujecie jak ten ś.p. .. no
    ten .. wyleciało mi nazwisko..
    Idźcie już spać - dzisiaj /nocniaj/ dłużej o 1h. Będę za Was czuwał..
    A jak się obudzicie to macie mieć w głowach zresetowane,te kilka postów. O
    resztę się nie martwcie.
    ;)
    • Gość: vin Re: DLACZEGO ? IP: 213.56.66.* 26.10.03, 01:20
      obiecalem Adamowi, ze bede czuwal tej nocy za niego, jeszcze nam sie wykonczy
      i nie poznamy GTW:)

      pozdrawiam
      • Gość: zadaje pytanie Re: jabłko spada przy jabłoni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 12:12
        Adaś aferalne ciągąty wyssał z mlekiem matki..... jak powiadał o Polakach
        Szamir.
        Pyzysłowie ludowe powiada na złodzieju czapka gore . Dlaczego Adaś tak nerwowo
        reaguje?Zwłaszcza, że jest taki kulturalny, wykształcony jegomość. Trzeba
        dodać , aby nie narazić się( czytaj; by nie być słownie spałowanym); GW pod
        jego "przewodnictwem" jest organem postępu obyczajowego :), prawdy i
        obiektywnej oceny wszystkich wydarzeń przeszłych , teraźniejszych i przyszłych
        w kraju i na świecie.
        Pa.
        • Gość: EUROMIR CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.cm-upc.chello.se 26.10.03, 15:45
          Mili Panstwo,

          rzekomo powodem spotkania 22 lipca, Adama Michnika z Rywinem, byla wola
          Redaktora GW wybadania, kto ”wspoltworzy grupe trzymajaca wladze”. Spotkanie
          bylo dlugie, gdyz Pan Adam za wszelka cene chcial wyciagnac od Rywina
          interesujace go nazwiska. Dzis wiemy (dzieki zapisowi z drugiego magnetofonu),
          iz zamysl Michnika sie powiodl. Rywin (po dluzszym czasie) wymienil wreszcie z
          imienia osobe premiera Millera.
          Dlatego tak bardzo frapuje i dziwi wczorajsze, w trakcie przesluchania przez
          Pana Adama wyrazone, ogromne zadziwienie tym faktem.
          Frapuje, gdyz jakze to, spotkal sie przecie podobno z Rywinem, aby wybadac -
          kto stoi za propozycja lapowki, i kiedy wreszcie otrzymal upragniona
          informacje … natychmiast o niej zapomnial ? By przypomniec sobie o fakcie, po
          ponad roku, z zapisu rozmowy nagranej przez magnetofon, o ktorym sadzil, iz
          jest porzadnie zepsuty.
          Zastanawiajace.
          Zdziwienie budzi rowniez fakt, iz ten newralgiczny fragment rozmowy w ogole nie
          zapisal sie na innym, nowoczesnym magnetofonie (nr 1). Po prostu,
          najnormalniej w swiecie zdanie to zen jakby wyparowalo. Jak to mozliwe ? (O ile
          wlasciciel tasmy sam jej np. nozycami nie zmanipulowal.)
          W ogole nagromadzenie tak wielkiej ilosci przedziwnych zrzadzen przypadkow, w
          ogladanej dzis przez opinie publiczna sytuacji przekracza granice wyznaczane
          zazwyczaj przez zdrowy rozsadek. Analogowy magnetofon (nr 2) psuje sie (wkreca
          tasme) akurat wowczas, kiedy pada imie premiera. Przypadek tym bardziej
          nieprawdopodobny, iz magnetofon ten dzialal calkiem sprawnie przez caly okres
          trwania dlugiej rozmowy. Czyzby wiec ktos swiadomie go zepsul ? A jesli tak, to
          kto ? Oprocz grupy kilku osob z redakcji GW nikt przecie o jego egzystencji
          nawet nie wiedzial. Czyli – rozumujac logicznie - moze to byc tylko osoba z
          kregu Gazety. Wiec kto ?
          A gdyby tak - przez analogie poszukac winnego ? Wiemy przecie, iz tekst rozmowy
          utrwalonej na tasmie nr 1, przeniosl niewiernie i nieuczciwie na papier
          dziennikarz GW Pan Smolenski. Wiemy, iz wbrew publicznym zapewnieniom, tekst
          ten mocno okroil. Czyzby wiec i tym razem mial byc odpowiedzialny za czary
          czynione nad magnetofonami ? Za wyparowanie zdania (nieobecnego na tasmie
          nagrywanej przez magnetofon nr 1) , gdzie Rywin mówi, że przychodzi "od Leszka,
          ale on nie jest sam"? Za zagadkowe zepsucie sie magnetofonu analogowego ?

          Pisze wczorajsza GW :
          ”Rywin w trakcie nagranej rozmowy z Adamem Michnikiem powolal sie jednak na
          premiera. Dokladnie zarejestrowal to tylko jeden z magnetofonow, ten ktory
          wkrecil tasme. Zapis z tego magnetofonu nie byl znany Michnikowi.”

          Czy Adam Michnik – wbrew temu co twierdzi - nie rozmawial osobiscie z Rywinem,
          a jego glownym celem nie bylo wyciagniecie z Rywina informacji, kto stoi za
          proba sprzedazy ustawy? I jesli zapis z magnetofonu nie byl znany Michnikowi,
          to czy nie byl mu znany ZAPIS W JEGO WLASNEJ PAMIECI ?

          Sadze, iz mozna smialo Smolenskiemu postawic zarzut o wspoludzial w manipulacji
          magnetofonami i udowodnionych juz manipulacjach tekstem, ktorymi wprowadzil w
          blad opinie publiczna. Oczywiscie powinien poniesc za to odpowiedzialnosc.
          Trudno natomiast zarzucic mu wine za stan pamieci Michnika. Gdyz Michnik tu -
          to glowny manipulator i – nie wacham sie uzyc tego slowa – przestepca. Stal sie
          nim poprzez wydanie polecenia o sfalszowaniu i niszczeniu tasm magnetofonowych
          majacych byc dowodami w sadzie. Nikt inny przecie oprocz Michnika takiej
          decyzji podjac nie mogl.A ze miala miejsce - widac przecie po efektach.

          Pozdrawiam :

          Euromir
          • Gość: akustyk Re: CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 17:07

            > Czy Adam Michnik – wbrew temu co twierdzi - nie
            rozmawial osobiscie z Ryw
            > inem,
            > a jego glownym celem nie bylo wyciagniecie z Rywina
            informacji, kto stoi za
            > proba sprzedazy ustawy? I jesli zapis z magnetofonu nie
            byl znany Michnikowi,
            > to czy nie byl mu znany ZAPIS W JEGO WLASNEJ PAMIECI ?


            No przecież sam piszesz, że mu się taśma wkręciła :-)
          • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.gratka.pl 26.10.03, 17:40
            W sprawie uszkodzenia magneteofonu nie będę się wypowiadał, ale co do reszty,
            to chyba na samym początku popełniłeś błąd i cała reszta już też w związku z
            tym musiała być błędna.

            Z tego co pamiętam z zeznań i ogólnych deklaracji Michnika, to on nie mówił, że
            chce poprzez rozmowę z Rywinem zidentyfikować GTW. Zresztą sformułowanie GWT
            pierwszy raz pojawiło się właśnie w tej rozmowie. Wcześniej, gdy Rywin
            rozmawiał z Rapaczyńską, powoływał się wprost na Millera i na to, że Miller
            miał jechać do niego na ryby na Mazury i tam Rywina miał z nim obgadywać sprawę.
            Michnik deklarował, że chciał mieć to na taśmie, żeby mieć dowód na to, że
            Rywin powołał się na premiera. On sam jeszcze przed tą rozmową nie wierzył w
            winę Millera (rozmawiał z Millerem o tej sprawie między rozmową Rywina z
            Rapaczyńską, a nagraniem). Mówiąc krótko, próbując opisać tę sytuację i biorąc
            jednoczśnie pod uwagę to, co Michnik mówił o haniebnym powoływaniu się na
            premiera Rzeczpospolitej, można powiedzieć, że Michnik chciał mieć dowód na to,
            że skorumpowany biznesmen powołuje się na niewinnego premiera i trzeba go w
            związku z tym zdemaskować :)
            Pozdrawiam
            • Gość: EUROMIR Re: CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.cm-upc.chello.se 27.10.03, 02:21
              Szanowny Panie GoniacyPielegniarzu,

              nie sadze, abym "na samym poczatku (mego rozumowania) popelnil blad, ktory
              mialby prowadzic do wysnucia przeze mnie falszywych, koncowych wnioskow.

              Twierdzi Pan, iz :

              "Z tego co pamiętam z zeznań i ogólnych deklaracji Michnika, to on nie mówił, że
              chce poprzez rozmowę z Rywinem zidentyfikować GTW."

              Jak wynika z pierwszego tekstu upubliczniajacego te sprawe (grudzien, artykul w
              GW, Ustawa za lapowke...), glownym celem Michnika, w trakcie nagrywanej rozmowy
              z Rywinem, bylo udokumentowanie na tasmie informacji - od kogo Rywin
              przychodzi, kogo reprezentuje?

              Powiada Michnik :

              " / Michnik: - Zdecydowałem się nagranie, choć byłem pewien, że Rywin nie
              powtórzy propozycji. Nie wierzyłem, że się ośmieli. Wanda pytała mnie, czy - na
              mojego nosa - to możliwe, by za ofertą Rywina stał premier. Odpowiedziałem, że
              raczej nie. Millera oskarżano o wszystko, ale nie o to, że jest skorumpowany,
              oraz że jest głupi"
              (Artykul "Ustawa za lapowke... str.9)

              A jednak dwukrotnie, raz posrednio (w ustepie o rybach...), a raz bezposrednio
              (fragment rozmowy nienagrany na magnetofon nr 2, nagrany natomiast na tasme
              [zerwana, wkrecona] na drugim magnetofonie, odczytana dopiero przez
              prokurature)- Rywin nazwisko Millera jednak wymienia.

              Mnie b.trudno jest uwierzyc w zapewnienia Michnika, ze nie pamietal (juz w
              czasie konfrontacji, w gabinecie premiera) o tym fakcie. Przeciez byl on dla
              niego kluczowym w momencie podjecia w ogole decyzji o nagraniu. Motywowal cale
              Michnika dzialanie.

              Pozdrawiam Pana :

              Euromir
              • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.gratka.pl 27.10.03, 10:26
                Ale z tego fragmentu nie wynika, że Michnik chce zidentyfikować, kto stoi za tą
                propozycją. Jego interesowało to, czy odważy się powołać na premiera, bo chciał
                mieć to udokumentowane. Oto inny fragment z tego artykułu:

                Michnik: - Zdecydowałem się nagranie, choć byłem pewien, że Rywin nie powtórzy
                propozycji. Nie wierzyłem, że się ośmieli.

                W rozmowie z Rapaczyńską Rywin mówił tylko o Millerze. To było głównym kluczem
                dla Michnika. Tam nie było mowy o GTW. To dopiero padło w czasie nagranej
                rozmowy. Przecież wyraźnie słychać, że Michnik chce wyciągnąć to nazwisko od
                Rywina. Później już go nie interesuje, kim jest cała reszta. Gdy Rywin
                mówi "ale on nie jest sam", Michnika w ogóle nie iteresuje kim jest
                ta "reszta". Jego interesuje sam Miller. Nawet się nie zaiteresował tym, kim
                oni są, a o nazwisko Millera walczył. Czy to nie dziwne?

                I jeszcze fragment z Komisji Śledczej:

                Przewodniczący:
                Rozumiem. Panie redaktorze, chciałem uzyskać więcej informacji na temat
                okoliczności, w których pan postanowił nagrać rozmowę z Lwem Rywinem.

                Pan Adam Michnik:
                Ja miałem poczucie, że niechcący znalazłem się w obliczu nieprawdopodobnego
                skandalu. Dlatego że jeżeli przyjąć, że pani Wanda Rapaczyńska napisała prawdę
                w swojej notatce - a nie miałem żadnych przesłanek, żeby to kwestionować -
                jeżeli przyjąć, że szef rządu prawdziwie poinformował mnie, że nie miał nic
                wspólnego z tą korupcyjną propozycją - a nie miałem żadnych powodów, żeby to
                kwestionować - to oto znalazłem się w obliczu sytuacji niesłychanej, że jakiś
                biznesmen w sposób kłamliwy, szermując nazwiskiem szefa rządu i posługując się
                nazwą rządzącej partii politycznej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, przychodzi z
                żądaniem gigantycznej łapówki. Ponieważ mnie trudno było w to uwierzyć, który
                byłem w sercu rzeczy, byłem absolutnie przekonany, że w to nikt inny nie
                uwierzy, że ja to muszę mieć udokumentowane. I wtedy podjąłem decyzję o
                zarejestrowaniu tej rozmowy na ukrytym magnetofonie, ponieważ miałem głębokie
                przekonanie, że inaczej nikt mi w to nie uwierzy po prostu.


                • Gość: EUROMIR Re: CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.cm-upc.chello.se 27.10.03, 11:21
                  Szanowny GoniacyPielegniarzu,

                  mysle, iz uczynil Pan b.trafne spostrzezenie piszac :

                  "Gdy Rywin mówi "ale on nie jest sam", Michnika w ogóle nie iteresuje kim jest
                  ta "reszta". Jego interesuje sam Miller. Nawet się nie zaiteresował tym, kim
                  oni są, a o nazwisko Millera walczył. Czy to nie dziwne?"

                  Michnik momentami, w rozmowie, sprawia wrazenie, iz nie interesuje go Miller.
                  Mysle, ze nie chce wzbudzic podejrzliwosci Rywina. W jego gabinecie toczy sie
                  gra, ktorej obaj uczestnicy sa wyraznie ostrozni. A jednak dopina swego celu.
                  Pan Lew nazwisko premiera (w tym raz posrednio, nie przeczac) wymienia dwa
                  razy.

                  W kilka godzin pozniej, u premiera, odbywa sie konfrontacja, w trakcie ktorej
                  Michnik twierdzi, iz nazwisko Millera z ust Rywina nigdy nie padlo.

                  Dzis wiemy z pewnoscia, iz zdanie w ktorym nazwisko to bylo zawarte, w
                  przedziwny sposob wyparowalo z zapisu magnetofonowego, ktory pozniej stal sie
                  glownym dowodem w sprawie. Poczatkowo uwaza sie, iz zapisu na drugim urzadzeniu
                  rejestrujacym, ktore uleglo awarii w trakcie nagrania, w ogole nie ma. Kiedy
                  technicy prokuratury dokonuja jego kontroli - stwierdzaja jednak, iz zapis
                  dzwieku istnieje. Choc niekompletny. Zapis urywa sie bezposrednio po tej
                  wypowiedzi Rywina, w ktorej wymienia Millera z nazwiska.
                  I to jest dla mnie dziwne. Te nieprawdopodobne zbiegi okolicznosci i przypadkow.
                  Magnetofon cyfrowy nie nagrywa TYLKO jednego zdania, drugi psuje sie na dzwiek
                  nazwiska Millera, a Michnik (dysponujacy niezla pamiecia, gdy idzie o sprawe
                  nagrania Rywina) dostaje amnezji TYLKO w kwestii tego jednego zdania
                  bezsprzecznie potwierdzajacego, iz Rywin stwierdzil, ze Miller uczestniczy w
                  GTW .

                  Pozdrawiam Pana :

                  Euromir
                  • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.gratka.pl 27.10.03, 12:01
                    Czy imię Millera pada w dyskusji oraz brak zainteresowania Michnika innymi
                    osobami.


                    Sprawa magnetofonów jest rzeczywiście dziwna, ale moją uwagę zwróciła inna
                    rzecz związana z tym fragmentem rozmowy.
                    Fragment:

                    M.: Klucz jest w dwóch miejscach tak naprawdę. Po pierwsze - jeżeli
                    to jest wiadomość, message od Leszka Millera, to ja to biorę. Ja
                    żadnego innego message nie biorę serio. Już za dużo mnie wykiwali.
                    R.: To ja jestem gwarantem.
                    M.: Że to od Leszka?
                    R.: (i tu według ekspertów od taśm pada "Od Leszka") Ale on nie jest sam.
                    M.: Nie, no nie sam. Mnie wystarczy, że on, ale że nie ktoś inny ci
                    to mówił, że to on ci powiedział. Mnie już dziesięć osób
                    gwarantowało, a potem to okazało się wszystko nieprawdą.
                    R.: Słuchaj, Wanda i Piotrek znają powagę mojej osoby...
                    M.: To ja wszystko wiem. Ja chcę od ciebie...
                    R.: Nie usłyszysz tego słowa.
                    M.: Nie usłyszę?
                    R.: Nie, nie mogę ci tak powiedzieć. Ja muszę to inaczej jakoś
                    umieścić. Ja ci mogę powiedzieć, że masz rację.

                    Coś mi tutaj nie pasuje. Skoro Rywin powiedział wprost, że go Miller przysłał,
                    to przed jakim słowem się wzbrania dalej? Chyba, że to eksperci coś pokręcili,
                    ale to przecież mało prawdopodobne. Coś tu nie gra.


                    Druga sprawa to sama końcówka rozmowy, gdy uzgadniają, kiedy Michnik da
                    odpowiedź. "Oni" to oczywiście ci, którzy go przysłali.

                    M.: Dobrze. Ja czekam.
                    R.: O tyle jest, że zaraz oni wszyscy się rozjeżdżają.
                    M.: Nie, nie, zdążę.
                    R.: Wiesz, wraca Kwaśniewski i oni wszyscy uciekają.
                    M.: A gdzie on jest teraz? Z Ameryki już wrócił?
                    R.: On w Berlinie. Z Berlina chyba wraca dzisiaj i zaczyna... On siedzi tam u
                    siebie (...), a ten też... No, wszyscy się rozjeżdżają w każdym razie.
                    M.: Dobrze.


                    Gdy tylko pada interesujące zdanie, "Wiesz, wraca Kwaśniewski i oni wszyscy
                    uciekają", Michnik nie próbuje nic wybadać, tylko zamydla pytaniem na temat
                    miejsca pobytu Kwaśniewskiego. Redaktor naczelny takiej gazety miałby nie
                    wiedzieć o terminie oficjalnej wizyty prezydenta w USA? A z drugiej strony wie
                    o tym producent filmowy i wie nawet więcej, bo mówi, że jest w Berlinie(brał
                    udział w uroczystym ślubowaniu żołnierzy Bundeswery, mówili o tym w telewizji,
                    jeden z głównych news'ów). Ja rozumiem, że producent może być strasznie
                    zainteresowany kalendarzem prezydenta (ludzie mają różne zainteresowania), ale
                    red. nacz. wielkiej gazety to już musi o tym wiedzieć. Dalczego Michnik
                    próbował zmienić temat?


                    Pozdrawiam
                    • Gość: EUROMIR Re: CZARY NAD MAGNETOFONAMI IP: *.cm-upc.chello.se 27.10.03, 13:54
                      Drogi Panie GoniacyPielegniarzu,

                      a propos pierwszego fragmentu.
                      Jest stosunkowo czytelny. Michnik powiada w nim : jesli propozycja wychodzi
                      bezposrednio od Millera - "to ja to biore".
                      Natomiast nastepna czesc dialogu jest dla mnie duzo mniej jasna :

                      "R.: Słuchaj, Wanda i Piotrek znają powagę mojej osoby...
                      M.: To ja wszystko wiem. Ja chcę od ciebie...
                      R.: Nie usłyszysz tego słowa.
                      M.: Nie usłyszę?
                      R.: Nie, nie mogę ci tak powiedzieć. Ja muszę to inaczej jakoś
                      umieścić. Ja ci mogę powiedzieć, że masz rację."

                      Sens tego akapitu bylyby znacznie jasniejszy, gdyby po sekwencji "ja chce od
                      ciebie..." nastepowaly slowa tlumaczace, co i w jakiej kwestii Michnik chce od
                      Rywina. Niestety Michnik przerywa, jakby w pol zdania... Czegos wyraznie
                      brakuje. A wiec, albo zdajac sobie sprawe z tego, iz rozmowa majaca byc dowodem
                      jest nagrywana - Michnik nie chce powiedziec tego co zamierza ukryc przed
                      opinia publiczna, albo - co moim zdaniem bardziej prawdopodobne - rowniez w tym
                      miejscu jest jakis zmanipulowany (przez kogo?) brak w nagraniu na tasmie.
                      Opowiadalbym sie raczej za druga hipoteza.
                      Czemu?
                      Kwestie wypowiada Michnik - osoba raczej znana z umiejetnosci scislego
                      formulowania swych mysli. Tym razem jednak zupelnie nie wiadomo o co mu chodzi.
                      Przeciez ten caly fragment, nawet z uwzglednieniem rozmaitych, wczesniejszych
                      kontekstow, skrotow myslowych itp. - jest zupelnie nieczytelny.
                      Tej hipotezie przeczy jednak, w powaznym stopniu obserwacja, iz OBIE
                      uczestniczace w rozmowie osoby juz wczesniej wzbranialy sie przed
                      wymienienieniem slowa, ktore byloby naturalna konsekwencja mysli rozpoczetej
                      przez Michnika slowami - "ja bym chcial od ciebie..."

                      Co do fragmentu koncowego rozmowy, musze przyznac, iz b.trudno wyrobic mi sobie
                      na jego temat zdanie. Rozmowa praktycznie zbliza sie ku koncowi. Ostatnie uwagi
                      sa raczej takimi, ktore wymienia sie przy zakladaniu plaszcza. "Oni" to
                      bezprzecznie osoby zwiazane z Millerem wymienionym jako osoba glowna w grupie
                      domagajacej sie lapowki. "Oni" to jednoczesnie osoby, ktore o tyle zwiazane sa
                      z Kwasniewskim, iz ich czas wolny uzalezniony jest od jego urzedowania.

                      Pozdrawiam Pana :

                      Euromir
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka