Gość: MACIEJ
IP: *.ny325.east.verizon.net
28.11.03, 06:24
Miesniak Orzel i Maciek od Zaby moga usadzic Modzelewskiego,bo Gawronik i tak
ma przemoczone.
Co może ekspert?
Rafał Zasuń, Wojciech Cieśla 28-11-2003, ostatnia aktualizacja 28-11-2003
00:45
Witold Modzelewski na co dzień występujący w sejmowej komisji zabiegał w
resorcie finansów o zmianę przepisów. Nie ujawnił, że działa na rzecz
senatora-biznesmena Aleksandra Gawronika
Aleksander Gawronik (dziś w areszcie, kiedyś niezależny senator i jeden z
najbogatszych Polaków), pod koniec lat 90. chciał się włączyć w nowy biznes -
sprzedaż papierosów bez akcyzy dla cudzoziemców. Senator potrzebował
korzystnych dla siebie przepisów. Szukał osoby, która mogła w tym pomóc.
Witold Modzelewski był wtedy (i jest do dzisiaj) szefem prywatnego Instytutu
Studiów Podatkowych. Uchodzi za jednego z najlepszych specjalistów od
podatków w Polsce. Jako wiceminister finansów w 1993 r. był jednym z ojców
polskiej ustawy o VAT.
Dlaczego Gawronik zwrócił się do Modzelewskiego?
Gawronik, kupiec z Łodzi
Na przełomie 1998 i 1999 r. do Sejmu trafił rządowy projekt zmian w ustawie o
VAT. Przewidywał, że cudzoziemcom robiącym w Polsce zakupy będzie zwracany
podatek VAT, a zajmą się tym tzw. firmy zwrotowe.
Mechanizm ich działania sprawdził się za granicą i wygląda prosto: firma (np.
międzynarodowa sieć Global Refund ) zawiera umowę ze sklepami. Sklep ma
nalepkę "tax free". Żeby odzyskać podatek, cudzoziemiec musi podstemplować na
granicy fakturę ze sklepu na wywożony towar i zgłosić się do punktu, który
odda mu podatek. Firma zwrotowa żyje z prowizji. Inny wariant, przyjęty w
końcu także w Polsce, przewiduje, że VAT mogą zwracać nie tylko firmy
zwrotowe, ale także zwykłe sklepy czy hurtownie.
Gawronik zabiegał w Sejmie, żeby VAT zwracano wyłącznie w punktach na granicy
i by mogły to robić tylko firmy zwrotowe. Senator miał sieć kantorów na
granicy z Niemcami, które byłyby doskonałymi punktami zwrotu. Stałby się
monopolistą.
Według złożonych w prokuraturze zeznań kochanki i wspólniczki Gawronika
Katarzyny I. interesów Gawronika w Sejmie w tej sprawie pilnowali jego dwaj
pracownicy - Piotr B. i Leszek K. Dostali przepustki do Sejmu - wystawił im
je ówczesny dyrektor klubu AWS Józef Pólkowski. Na posiedzeniach sejmowej
komisji finansów występowali jako "przedstawiciele kupców łódzkich".
Argumenty ludzi Gawronika nie przekonały parlamentarzystów. Jednym z
największych przeciwników forsowanych przez nich rozwiązań był Witold
Modzelewski. Ustawę uchwalono w maju 1999 r.
Ekspert się nie zająknął
Wtedy Gawronik zmienił plany. Postanowił otworzyć specjalne sklepy, w których
cudzoziemcy mogliby kupować papierosy. Papierosy byłyby bez akcyzy, VAT
turyści odzyskiwaliby na granicy, zaś firma Gawronika inkasowałaby prowizję.
Papierosy miałyby inne opakowania od tych zwykłych, dzięki temu - według
autorów pomysłu - nie trafiałyby na zwykłych sklepów. Zwrotem VAT miała
zajmować się spółka Italmarca kupiona przez Gawronika od byłego posła AWS
Marka Kolasińskiego (proces Kolasińskiego zaczyna się właśnie w Katowicach,
były poseł jest oskarżony o wielomilionowe wyłudzenia).
Gdyby Gawronikowi udało się utworzyć własną sieć wzdłuż granicy, złapałby
Pana Boga za nogi. Papierosy u niego byłyby znacznie tańsze niż na Zachodzie.
Turyści z Niemiec zapewniliby mu milionowe obroty.
Żeby papierosy były sprzedawane bez akcyzy, potrzebna była zmiana przepisów.
Właśnie w tej sprawie w czerwcu 1999 r. Gawronik zwrócił się do
Modzelewskiego. Czy docenił jego skuteczność - w końcu ekspert pokrzyżował
pierwotne plany senatora? Nie wiadomo.
Kilka miesięcy później Witold Modzelewski (cały czas jest ekspertem sejmowej
komisji finansów) pisze w sprawie zmiany przepisów list do dwóch
wiceministrów finansów - Jana Rudowskiego i Jana Wojcieszczuka. Przedstawia w
nim zalety rozwiązania Gawronika. Podpisuje się jako szef Instytutu Studiów
Podatkowych. Ani słowem nie wspomina, że działa na zlecenie Gawronika, a ten
mu za to płaci!
Żeby urzędnicy mieli mniej pracy, Modzelewski sam opracowuje projekt
rozporządzenia i przesyła je do resortu. Na kilku stronach przedstawia zalety
wariantu Gawronika. A nie wspomniał o nich, gdy był ekspertem w pracach nad
ustawą.
Wczoraj Modzelewski tłumaczył nam, że nie miał pełnomocnictwa do występowania
w imieniu Gawronika. Podkreślał, że nie jest lobbystą, a ekspertem i był
przekonany o słuszności rozwiązań o których pisał. Zagroził nawet, że jeśli
nazwiemy go lobbystą, pozwie autorów tekstu. Rozmawialiśmy z nim wczoraj
wieczorem i zażądał autoryzacji swoich wypowiedzi. Po godzinie stwierdził, że
nie ma już na nią czasu.
Ministerstwo Finansów pozostało głuche na list Modzelewskiego. Pomysł upada,
Modzelewski inkasuje od Gawronika pieniądze za współpracę. W aktach sądowych
są faktury. Części z nich Gawronik zresztą nie zapłacił.
Zeznaje "Masa"
Gawronika aresztowano w maju 2001 r. Został już skazany w ramach afery Art-B.
Teraz przed sądem w Słubicach toczy się rozprawa, w której jest oskarżony o
udział w wyłudzeniu 7 mln zł kredytu i oszustwa na blisko 8 mln zł. Zarzuty
wobec Gawronika jako pierwsza opisała "Rzeczpospolita".
Prokuratura oskarża go o wyjątkowo prymitywny i łatwy do wykrycia przekręt -
fałszowanie dowodów wywozu papierosów za granicę i wyłudzania dzięki temu
zwrotu podatku VAT. Ma dowody, że Gawronik na transakcje pożyczał pieniądze
od "Pershinga", szefa gangu pruszkowskiego. Mówi o tym Jarosław
Sokołowski "Masa", świadek koronny z procesu gangu pruszkowskiego. Dotarliśmy
do zeznań "Masy", w których opowiada o senatorze Gawroniku:
"Gawronik przyniósł biznesplan, z którego wynikało, że jest możliwość
zarobienia pieniędzy na granicach powyżej miliarda nowych złotych kwartalnie.
Pokazywał opinie profesora Modzelewskiego, z których wynikało, że jest to
realne, powiedział też, że Modzelewski będzie załatwiał obsługę prawną naszej
firmy".
Z zeznań "Masy" wynika, że trzech gangsterów - "Mięśniak", "Orzeł"
i "Maciek" - miało odwozić Modzelewskiego z Poznania do Warszawy po spotkaniu
z Gawronikiem. "W tym czasie moje spotkania z Gawronikiem były dość częste i
po pewnym czasie przydzieliłem mu Mięśniaka, Orła i Maćka od Żaby jako
ochronę osobistą. Wiem od nich, że odwozili z Poznania do Warszawy profesora
Modzelewskiego po jego spotkaniu z Gawronikiem" (fragment zeznań "Masy" z
września 2000 r.).
Ekspert jest ekspertem
Nie wiadomo, czy można polegać na prawdziwości zeznań "Masy" (dzięki którym
za kratami siedzi dziś cały zarząd gangu pruszkowskiego). Jednak prokuratura
prowadząca śledztwo przeciwko Gawronikowi nie próbowała w żaden sposób
weryfikować zeznań "Masy" w sprawie Modzelewskiego. Ograniczyła się do
pobieżnego przesłuchania profesora, w którym ten zaprzeczył faktom podawanym
przez "Masę". Także "Gazecie" Modzelewski mówił, że nie miał żadnej wiedzy na
temat swojego kontrahenta, a o jego kontaktach dowiedział się dużo później z
prasy.
Modzelewski nadal jest ekspertem sejmowej komisji finansów. Doradzał sejmowej
podkomisji pracującej nad nowym projektem ustawy o VAT. Przesłuchiwany przez
prokuraturę potwierdził, że pomagał Gawronikowi, pisał na jego zlecenie listy
do resortu finansów i opracował korzystny dla senatora projekt
rozporządzenia.