bryt.bryt
18.05.09, 21:16
Nowy zwiazkowy gwiazdor Guzikiewicz biegajacy na pasku "doradcow" z PiS
zaczyna byc dla PiS kula u nogi. Mial uderzyc w Tuska, a wlasnorecznie sie
wyautowal. Nieobecni nie maja racji, a w przypadku tej debaty nieobecni nie
tylko jej nie maja, ale na oczach ludzi, na zywo, traca resztki wiarygodnosci.
Na stoliku pod zwiazkowym parasolem brakuje tylko malej, palacej sie oponki.
Z punktu widzenia PiS pan Guzikiewicz staje sie zagrozeniem, bo zastepuje
pisowcow w sporze z Tuskiem. Zastepuje tuz po tym, jak PiS obwiescilo kleske
rzadu w sprawie stoczni na starcie swojej kampanii wyborczej. Tuz po tym, jak
sie okazalo, ze nie taki Tusk straszny, bo wlasnie znalazl sie inwestor. Teraz
Guzikiewicz pojdzie dalej i ostrzej wyautowujac pisowcow, dla ktorych
zabraknie miejsca w publicznym sporze. Beda co najwyzej wystepowac w roli
komentatorow wydarzen na linii Tusk - stoczniowcy.