haen1950
03.09.09, 21:49
Der Dziennik donosi:
"Napieralski chciałby znaleźć kandydata, który mu nie zagraża. Jego
lista sprowadza się do dwóch nazwisk: Jolanty Szymanek-Deresz, która
nie zagraża nikomu, oraz samego Napieralskiego. On ostatnio
rozpuszcza takie głosy, że może wystartuje" - mówi inny polityk
Sojuszu.
Stronnicy Napieralskiego twierdzą, że jeśli szef Sojuszu
wystartowałby w wyborach prezydenckich, wzmocniłby tym swoją pozycję
w partii. "Zdajemy sobie sprawę, że nie walczymy o prezydenturę. O
zwycięstwie raczej nie mamy co marzyć. Nas interesuje wynik na
poziomie kilkunastu procent, a taki z pewnością Grzesiek zrobi."
Inny polityk SLD mówi wprost - Napieralski nie ma innego wyjścia i
musi wystartować. "Jeśli wystawi Szmajdzińskiego czy kogokolwiek
innego, to szybko okaże się, że ten ktoś ukradnie mu przywództwo w
partii" - ocenia."
Mogę tylko napisać - a nie mówiłem. Ten prymitywny typek jest prawie
przezroczysty, wszystko na swej mordce ma wypisane. Ale czeka go
ciężka przeprawa ze Szmają, którego popiera Kwaśniewski.