supaari
08.02.10, 11:38
Z wywiadu z Beatą Łaciak na temat liberalizacji Polaków:
AK: Liberalizacja, czyli wybór łatwiejszego, wygodniejszego stylu
życia? Odrzucającego utrudniające życie normy?
BŁ: Gdyby chodziło tylko o wybór wygodniejszego stylu życia,
mielibyśmy do czynienia z hedonizmem. Moim zdaniem chodzi o coś
innego. Liberalizacja poglądów i postaw w życiu społecznym polega na
większej tolerancji, na niepotępianiu różnych zachowań i wyborów,
które niedawno były traktowane jako grzeszne i niewłaściwe.
Liberalizacja to akceptacja, że mój sąsiad lub kolega może żyć
inaczej niż ja. Przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie z modelem
wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół. Przyjmujemy, że
równie dobrze można żyć samotnie, jak i z dużą gromadką dzieci, w
wolnym związku, jak i w małżeństwie przypieczętowanym kościelnym
ślubem, z osobą odmiennej płci, jak i tej samej płci.
I chyba się zagubiłem. Z tego tekstu wynika, że akceptując różne
modele życia, inne niż własny przestajemy żyć pod sznurek,
zgodnie z modelem wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół
. Może ja w jakiejś dziwnej Polsce żyłem? Tak, wiem - Jagna
Borynowa na gnoju, ostracyzm wobec homoseksualistów itd., ale nie
odbieram takich zachowań jako modelu wyznaczonego przez tradycję,
przodków czy Kościół.