Dodaj do ulubionych

Liberalizm obyczajowy czy hedonizm?

08.02.10, 11:38
Z wywiadu z Beatą Łaciak na temat liberalizacji Polaków:

AK: Liberalizacja, czyli wybór łatwiejszego, wygodniejszego stylu
życia? Odrzucającego utrudniające życie normy?

BŁ: Gdyby chodziło tylko o wybór wygodniejszego stylu życia,
mielibyśmy do czynienia z hedonizmem. Moim zdaniem chodzi o coś
innego. Liberalizacja poglądów i postaw w życiu społecznym polega na
większej tolerancji, na niepotępianiu różnych zachowań i wyborów,
które niedawno były traktowane jako grzeszne i niewłaściwe.
Liberalizacja to akceptacja, że mój sąsiad lub kolega może żyć
inaczej niż ja. Przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie z modelem
wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół. Przyjmujemy, że
równie dobrze można żyć samotnie, jak i z dużą gromadką dzieci, w
wolnym związku, jak i w małżeństwie przypieczętowanym kościelnym
ślubem, z osobą odmiennej płci, jak i tej samej płci.

I chyba się zagubiłem. Z tego tekstu wynika, że akceptując różne
modele życia, inne niż własny przestajemy żyć pod sznurek,
zgodnie z modelem wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół
. Może ja w jakiejś dziwnej Polsce żyłem? Tak, wiem - Jagna
Borynowa na gnoju, ostracyzm wobec homoseksualistów itd., ale nie
odbieram takich zachowań jako modelu wyznaczonego przez tradycję,
przodków czy Kościół.
Obserwuj wątek
    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 12:52
      I chyba się zagubiłem. Z tego tekstu wynika, że akceptując różne
      > modele życia, inne niż własny przestajemy żyć pod sznurek,
      > zgodnie z modelem wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół
      >
      . Może ja w jakiejś dziwnej Polsce żyłem? Tak, wiem - Jagna
      > Borynowa na gnoju, ostracyzm wobec homoseksualistów itd., ale nie
      > odbieram takich zachowań jako modelu wyznaczonego przez tradycję,
      > przodków czy Kościół.


      Ja też się gubię. Co właściwie kwestionujesz?
      • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 13:08
        Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

        > I chyba się zagubiłem. Z tego tekstu wynika, że akceptując różne
        > > modele życia, inne niż własny przestajemy żyć pod sznurek,
        > > zgodnie z modelem wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół
        > >
        . Może ja w jakiejś dziwnej Polsce żyłem? Tak, wiem - Jagna
        > > Borynowa na gnoju, ostracyzm wobec homoseksualistów itd., ale nie
        > > odbieram takich zachowań jako modelu wyznaczonego przez tradycję,
        > > przodków czy Kościół.

        >
        > Ja też się gubię. Co właściwie kwestionujesz?

        A muszę coś kwestionować? Jeśli muszę, to kwestionuję tezę pani
        doktor Beaty Łaciak jakoby akceptując różne modele życia, inne niż
        własny przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie z modelem wyznaczonym
        przez tradycję, przodków i Kościół
        . Uważam nawet, że lekko się
        pogubiła w tej wypowiedzi. Zaczęła od tego, że nie chodzi o własną
        wygodę w życiu, a akceptację różnych sposobów na życie, po czym
        powiedziała, że przestajemy żyć pod sznurek. Jeśli miało to
        mieć związek z liberalizmem, to oznacza, że polska tradycja to getto
        ławkowe, Jagna na gnoju, różowe trójkąty i kamienowanie samotnych
        matek. Otóż ja w takiej tradycji nie wyrosłem, a jestem nieco
        starszy niż III RP.
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 13:27
          > A muszę coś kwestionować?

          Nie musisz. Ale możesz i będzie to nawet uprawnione, bo faktycznie pani się
          pogubiła (nieco). W akceptacji różnych sposobów na życie i żądaniu takiej
          akceptacji dla wyborów własnych chodzi właśnie o wygodę, choć nie koniecznie to
          musi być hedonizm.

          >Jagna na gnoju, różowe trójkąty i kamienowanie samotnych
          > matek. Otóż ja w takiej tradycji nie wyrosłem, a jestem nieco
          > starszy niż III RP.

          Podobnie jak ja. Nie zauważyłem, by autorka opisywała takie schematy.
          • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 13:36
            Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

            > > A muszę coś kwestionować?
            >
            > Nie musisz. Ale możesz i będzie to nawet uprawnione, bo faktycznie
            pani się
            > pogubiła (nieco). W akceptacji różnych sposobów na życie i żądaniu
            takiej
            > akceptacji dla wyborów własnych chodzi właśnie o wygodę, choć nie
            koniecznie to
            > musi być hedonizm.

            Właśnie w tym rzecz, że moim zdaniem pogubiła się w ten sposób, że
            najpierw mówi iż chodzi o akceptację (czyli - jak sadzę - nie
            wyciąganie społecznych konsekwencji), a później twierdzi, że wzrost
            tej akceptacji jest wyrazem jakiegos zerwania z tradycją.

            > Podobnie jak ja. Nie zauważyłem, by autorka opisywała takie
            schematy.

            To może masz jakiś pomysł na to co miała na myśli mówiąc o
            przestawaniu żyć pod sznurek? Jeśli to, że mogę uwieść żonę
            sąsiada i nic komu do tego, bo jej nie zmuszałem
            , to mówi o
            hedonizmie - robię coś, co sprawia mi przyjemność i mam gdzieś
            tradycyjne ograniczenia w sferze seksualnej. Jeśli jedna ma na myśli
            to, że akceptuję fakt, że sąsiad spod trójki z sąsiadką spod ósemki
            oraz sąsiad spod ósemki z psem sąsiada spod dwójki..., to wówczas
            tradycja miałaby takowej tolerancji zakazywać.
            • Gość: kieprze_paczynsch Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 14:07
              > Właśnie w tym rzecz, że moim zdaniem pogubiła się w ten sposób, że
              > najpierw mówi iż chodzi o akceptację (czyli - jak sadzę - nie
              > wyciąganie społecznych konsekwencji), a później twierdzi, że wzrost
              > tej akceptacji jest wyrazem jakiegos zerwania z tradycją.


              Brak akceptacji nie musi oznaczać wywożenia na kupie gnoju, oznacza jednak
              jakieś przywiązanie do tradycji. Bez wartościowania, czy to tradycja dobra czy
              zła. Jest wiele elementów tradycji po prostu nie wygodnych, które jednak
              przyjmujemy lub przyjmowaliśmy z dobrodziejstwem inwentarza. To chyba ma na
              myśli autorka pisząc o "życiu pod sznurek".

              O zjawiskach typu:

              >że mogę uwieść żonę sąsiada i nic komu do tego, bo jej nie zmuszałem
              >sąsiad spod trójki z sąsiadką spod ósemki
              > oraz sąsiad spod ósemki z psem sąsiada spod dwójki.

              piszesz Ty.
              Ja widzę różnicę między np seksem przedmałżeńskim, a seksem sąsiada spod ósemki
              z psem sąsiada spod dwójki. Autorka artykułu zapewne też.
              • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 14:26
                Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
                > Brak akceptacji nie musi oznaczać wywożenia na kupie gnoju,
                oznacza jednak
                > jakieś przywiązanie do tradycji. Bez wartościowania, czy to
                tradycja dobra czy
                > zła. Jest wiele elementów tradycji po prostu nie wygodnych, które
                jednak
                > przyjmujemy lub przyjmowaliśmy z dobrodziejstwem inwentarza. To
                chyba ma na
                > myśli autorka pisząc o "życiu pod sznurek".

                W mojej klasyfikacji są trzy kategorie zachowań:
                1. Właściwe, czyli takie, które sam mogę prezentować pozostając w
                zgoddzie z własnym sumieniem.
                2. Akceptowalne, czyli takie, których sam nie bede podejmować, ale
                nie będę nikomu zakazywać lub wyciągać jakichkolwiek konsekwencji
                wobec osób je podejmujących.
                3. Nieakceptowalne, czyli takie, których ani sam nie będę
                podejmować, ani nie bede tolerować u innych; konsekwencje wobec osób
                podejmujących takowe zachowania to niekoniecznie wywożenie na gnoju,
                ale np. unikanie kontaktów.

                > O zjawiskach typu:
                >
                > >że mogę uwieść żonę sąsiada i nic komu do tego, bo jej nie
                zmuszałem
                > >sąsiad spod trójki z sąsiadką spod ósemki
                > > oraz sąsiad spod ósemki z psem sąsiada spod dwójki.
                >
                > piszesz Ty.
                > Ja widzę różnicę między np seksem przedmałżeńskim, a seksem
                sąsiada spod ósemki
                > z psem sąsiada spod dwójki. Autorka artykułu zapewne też.

                No pewnie, że są różnice! Z psem nie mozna wstąpic w związek
                małżeński, więc seks przedmałżenski z psem nie wchodzi w rachubę. W
                mojej klasyfikacji i jedno i drugie zachowanie podpada pod kategorię
                drugą. Fakt, że unikałbym podania ręki sąsiadowi spod ósemki
                wynikałby zapewne tylko z powodów higienicznych... Jeśli pies jest
                szczęśliwy - nie ma sprawy.
                • Gość: kieprze_paczynsch Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 14:49
                  > W mojej klasyfikacji są trzy kategorie zachowań:
                  > 1. Właściwe, czyli takie, które sam mogę prezentować pozostając w
                  > zgoddzie z własnym sumieniem.
                  > 2. Akceptowalne, czyli takie, których sam nie bede podejmować, ale
                  > nie będę nikomu zakazywać lub wyciągać jakichkolwiek konsekwencji
                  > wobec osób je podejmujących.
                  > 3. Nieakceptowalne, czyli takie, których ani sam nie będę
                  > podejmować, ani nie bede tolerować u innych; konsekwencje wobec osób
                  > podejmujących takowe zachowania to niekoniecznie wywożenie na gnoju,
                  > ale np. unikanie kontaktów.


                  Mniej więcej mamy podobnie, ja jeszcze dodał bym kategorię zachowań
                  nieakceptowanych zasługujących jednak na jakiś odpowiednik wywiezienia na kupie
                  gnoju.

                  Z psem nie mozna wstąpic w związek
                  > małżeński, więc seks przedmałżenski z psem nie wchodzi w rachubę. W
                  > mojej klasyfikacji i jedno i drugie zachowanie podpada pod kategorię
                  > drugą. Fakt, że unikałbym podania ręki sąsiadowi spod ósemki
                  > wynikałby zapewne tylko z powodów higienicznych... Jeśli pies jest
                  > szczęśliwy - nie ma sprawy.


                  A tu będziemy różnić się w klasyfikacji zachowań nieakceptowanych. Ja pierwsze
                  zaliczam do kategorii pierwszej, drugie do czwartej. Co nie oznacza, że zaliczam
                  Cię do hedonistów, ale to, że właśnie odrzucam pewną niewygodną normę z
                  przeszłości dotyczącą seksu przedmałżeńskiego. Nie żebym jakoś intelektualnie
                  czy moralnie wywodził wyższość seksu kobiety z mężczyzną nad seksem
                  międzygatunkowym, o nie. Jakoś to tak intuicyjnie postrzegam. Pewnie
                  tradycjonalistą jestem.
                  • mg2005 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 15:47
                    > odrzucam pewną niewygodną normę z
                    > przeszłości dotyczącą seksu przedmałżeńskiego.

                    Na czym polega ta 'niewygoda' ?

                    Nie żebym jakoś intelektualnie
                    > czy moralnie wywodził wyższość seksu kobiety z mężczyzną nad seksem
                    > międzygatunkowym, o nie.

                    O, jesteś bardzo "postępowy" :)


                    --
                    Helmut von Moltke:
                    Żydzi zawsze i wszędzie tworzą państwo w państwie, a w Polsce stali
                    się głęboko jątrzącą raną na ciele tego pieknego kraju.
                    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 15:56
                      > > odrzucam pewną niewygodną normę z
                      > > przeszłości dotyczącą seksu przedmałżeńskiego.
                      >
                      > Na czym polega ta 'niewygoda' ?


                      Już nie zrozumiesz, za późno:)

                      > Nie żebym jakoś intelektualnie
                      > > czy moralnie wywodził wyższość seksu kobiety z mężczyzną nad seksem
                      > > międzygatunkowym, o nie.
                      >
                      > O, jesteś bardzo "postępowy" :)


                      Jesteś jak pies Pawłowa. Pada słowo seks, ty szczekasz "postępowy"
                      • mg2005 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 10.02.10, 19:13
                        Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                        > Jesteś jak pies Pawłowa. Pada słowo seks, ty szczekasz "postępowy"

                        O nie ! To Ty szczekałeś ( z aprobatą ! :)) o seksie z psem...
                        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.02.10, 21:22
                          > O nie ! To Ty szczekałeś ( z aprobatą ! :)) o seksie z psem

                          Ja? Czytać nie umiesz. To supaari.
                          • mg2005 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 11.02.10, 12:29
                            Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                            > Ja? Czytać nie umiesz. To supaari.

                            To napisał supaari ?!? :

                            "Nie żebym jakoś intelektualnie
                            czy moralnie wywodził wyższość seksu kobiety z mężczyzną nad seksem
                            międzygatunkowym, o nie"

                            Masz psychiczne problemy z tożsamością ?...



                            • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 11.02.10, 12:47
                              mg2005 napisał:

                              > Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
                              >
                              > > Ja? Czytać nie umiesz. To supaari.
                              >
                              > To napisał supaari ?!? :
                              >
                              > "Nie żebym jakoś intelektualnie
                              > czy moralnie wywodził wyższość seksu kobiety z mężczyzną nad
                              seksem
                              > międzygatunkowym, o nie"
                              >
                              > Masz psychiczne problemy z tożsamością ?...

                              On ma na mysli mój post, gdzie pisałem o panu spod ósemki i psie.
                              choć z formalnego punktu widzenia słowa seks nie użyłem.
                  • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 19:08
                    Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                    > Mniej więcej mamy podobnie, ja jeszcze dodał bym kategorię zachowań
                    > nieakceptowanych zasługujących jednak na jakiś odpowiednik
                    wywiezienia na kupie
                    > gnoju.

                    Fuj, pachnie mi to linczem...

                    > [i]
                    > Z psem nie mozna wstąpic w związek

                    >
                    > A tu będziemy różnić się w klasyfikacji zachowań nieakceptowanych.
                    Ja pierwsze
                    > zaliczam do kategorii pierwszej, drugie do czwartej. Co nie
                    oznacza, że zalicza
                    > m
                    > Cię do hedonistów, ale to, że właśnie odrzucam pewną niewygodną
                    normę z
                    > przeszłości dotyczącą seksu przedmałżeńskiego. Nie żebym jakoś
                    intelektualnie
                    > czy moralnie wywodził wyższość seksu kobiety z mężczyzną nad seksem
                    > międzygatunkowym, o nie. Jakoś to tak intuicyjnie postrzegam.
                    Pewnie
                    > tradycjonalistą jestem.

                    Skąd przypuszczenie, że móglbym uważać, że zaliczsz mnie do
                    hedonistów? Z tego, co napisaliśmy, to Twoja pierwsza kategoria jest
                    szersza niż moja, więc to raczej Ty jesteś hedonistą...
                    A ponieważ na dodatek masz czwartą kategorię i do tego Twoja druga
                    kategoria (w swietle naszej wymiany zdań) jest mniej obszerna niż
                    moja, to wychodzi, że jesteś hedonistą-tradycjonalistą...
                    Przynajmniej w porównaniu ze mną. Czyli że stawiasz sobie wymagania
                    granice moralne, innym zaś - silniejsze.
                    • supaari Errata 08.02.10, 19:27
                      Powinno być:
                      > Skąd przypuszczenie, że móglbym uważać, że zaliczsz mnie do
                      > hedonistów? Z tego, co napisaliśmy, to Twoja pierwsza kategoria
                      jest
                      > szersza niż moja, więc to raczej Ty jesteś hedonistą...
                      > A ponieważ na dodatek masz czwartą kategorię i do tego Twoja druga
                      > kategoria (w swietle naszej wymiany zdań) jest mniej obszerna niż
                      > moja, to wychodzi, że jesteś hedonistą-tradycjonalistą...
                      > Przynajmniej w porównaniu ze mną. Czyli że zostawiasz sobie
                      większy luz moralny, innym zaś - mniejszy.
                      >
                      • Gość: kieprze_paczynsch Re: Errata IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 22:33
                        Twoja pierwsza kategoria
                        > jest
                        > > szersza niż moja, więc to raczej Ty jesteś hedonistą...


                        Czy ja wiem? Nigdy o sobie tak nie myślałem. Z żalem odmawiałem sobie różnych
                        uciech, a Ty do mnie od razu "hedonisto". Bo bez ślubu? Jeśli to hedonizm, to
                        niech Ci będzie.

                        > > A ponieważ na dodatek masz czwartą kategorię i do tego Twoja druga
                        > > kategoria (w swietle naszej wymiany zdań) jest mniej obszerna niż
                        > > moja, to wychodzi, że jesteś hedonistą-tradycjonalistą...


                        Już to kilka razy przyznawałem, że faktycznie, trochę dziwny jestem. Na przykład
                        nie klasyfikuję seksu pozamałżeńskiego w jednej grupie z zoofilią.


                        Czyli że zostawiasz sobie
                        > większy luz moralny, innym zaś - mniejszy.


                        Tu zaprotestuję. Nic takiego nie wynika z naszej wymiany poglądów.
                        • supaari Re: Errata 08.02.10, 22:50
                          Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                          > Twoja pierwsza kategoria
                          > > jest
                          > > > szersza niż moja, więc to raczej Ty jesteś hedonistą...

                          >
                          > Czy ja wiem? Nigdy o sobie tak nie myślałem. Z żalem odmawiałem
                          sobie różnych
                          > uciech, a Ty do mnie od razu "hedonisto". Bo bez ślubu? Jeśli to
                          hedonizm, to
                          > niech Ci będzie.

                          Z pewnością w porównaniu ze mną.

                          > > > A ponieważ na dodatek masz czwartą kategorię i do tego
                          Twoja dru
                          > ga
                          > > > kategoria (w swietle naszej wymiany zdań) jest mniej obszerna
                          niż
                          > > > moja, to wychodzi, że jesteś hedonistą-tradycjonalistą...

                          >
                          > Już to kilka razy przyznawałem, że faktycznie, trochę dziwny
                          jestem. Na przykła
                          > d
                          > nie klasyfikuję seksu pozamałżeńskiego w jednej grupie z zoofilią.

                          Różnica jest taka, ze jedno akceptujesz w swoim przypadku, a
                          drugiego - nie. Kryterium podziału ma naturę hedonistyczną, a nie
                          liberalną (jesli uzyć - niezręcznie! - terminów pani doktor)

                          > Czyli że zostawiasz sobie
                          > > większy luz moralny, innym zaś - mniejszy.

                          >
                          > Tu zaprotestuję. Nic takiego nie wynika z naszej wymiany poglądów.

                          W porównaniu ze mną - dokładnie to wynika.
              • mg2005 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 15:43
                >Jest wiele elementów tradycji po prostu nie wygodnych

                Jakieś przykłady ?
                W jakim sensie "niewygodne" i czy powinny być "wygodne" dla każdego ?


                --
                Seneka:
                Obyczaje tej najbardziej zbrodniczej nacji osiągnęły takie wpływy,
                że dosiegają wszelkich krajów.
                • Gość: kieprze_paczynsch Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 15:52
                  >Jest wiele elementów tradycji po prostu nie wygodnych
                  >
                  > Jakieś przykłady ?
                  > W jakim sensie "niewygodne" i czy powinny być "wygodne" dla każdego ?


                  Od końca.
                  Czy powinny być wygodne dla każdego? Jak najbardziej, o ile nie powodują
                  "niewygody" innych.

                  W jakim sensie "niewygodne"Nie wnoszą nic poza zakazem sformułowanym na
                  zasadzie "nie, bo nie"

                  > Jakieś przykłady ? Cały artykuł o tym. Seks przedmałżeński,
                  antykoncepcja i takie tam.
                  • mg2005 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 10.02.10, 19:17
                    Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                    > Czy powinny być wygodne dla każdego? Jak najbardziej, o ile
                    nie powodują
                    > "niewygody" innych.

                    Np. seks z psem ? :)

                    > Seks przedmałżeński,

                    A czemu ma służyć i gdzie tu "wygoda" ?...

                    > antykoncepcja

                    Tradycja zakazuje prezerwatyw ??...
    • mg2005 Doktorówna manipuluje... 08.02.10, 15:37
      > Przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie z modelem
      > wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół. Przyjmujemy, że
      > równie dobrze można żyć w
      > wolnym związku, jak i w małżeństwie przypieczętowanym kościelnym
      > ślubem, z osobą odmiennej płci, jak i tej samej płci.
      >


      Doktorka manipuluje, przedstawiając dwie skrajne postawy ("życie pod
      sznurek" i "róbta co chceta") - przemilczając to co pomiedzy. Ta
      manipulacja dyskwalifikuje ją jako naukowca.
      Dyskwalifikuje ją również brak naukowej bezstronności: pejoratywne
      określenie "żyć pod sznurek" wobec kulturowych norm obyczajowo-
      moralnych.


      --
      Voltaire:
      Dlaczego Żydzi są znienawidzeni? Jest to nieuchronny skutek ich
      praw. Naród żydowski ośmiela się ujawniać nieprzejednaną nienawiść
      do wszystkich innych narodów.
      • Gość: Dziunia Re: Przyganiał kocioł ... IP: *.mofnet.gov.pl 08.02.10, 15:41
        przemilczając to co pomiedzy

        Zrobiła dokładnie to, co Ty w większoći postów ;-p
        • mg2005 Witaj kociołku ! 08.02.10, 15:57
          Widzę, że nudzisz się w pracy :)

          Czy już ktoś oswoił twoją manipulaję ?... :)
          forum.gazeta.pl/forum/w,29,106805377,106848873,Re_Oswajanie_Dziuni_.html


          --
          Stefan Michnik - "człowiek honoru"
          • dziunia_1971 Re: Witaj kociołku ! 08.02.10, 16:02
            Zależy od zmiany ;-)
            Chyba nie oswoił ... bo coraz ciężej się czyta Twoje wypociny ... ech
            • mg2005 Re: Witaj kociołku ! 10.02.10, 19:21
              dziunia_1971 napisała:

              coraz ciężej się czyta Twoje wypociny

              Fakt - demaskowanie twoich manipulacji to sprzątanie stajni
              Augiasza... :)
              • Gość: Dziunia_1971 Re: Witaj kociołku ! IP: *.mofnet.gov.pl 11.02.10, 13:37
                ALeż tu nie ma czego demaskować ;-) a na pewno nie trzeba prowadzić
                krucjanty ....
                Any way - nie odpowiedziałeś
                forum.gazeta.pl/forum/w,29,106805377,106984136,Re_Oswajanie_Dz
                iuni_.html
                Czasu brakuje ... przecież tyle jest "manipulacji do
                zdemaskowania " ;-)
      • Gość: kieprze_paczynsch Re: Doktorówna manipuluje... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 15:47
        > Doktorka manipuluje, przedstawiając dwie skrajne postawy ("życie pod
        > sznurek" i "róbta co chceta") - przemilczając to co pomiedzy. Ta
        > manipulacja dyskwalifikuje ją jako naukowca.


        Ona nic nie pisze o "róbta co chceta"
        • mg2005 Re: Doktorówna manipuluje... 08.02.10, 15:50
          > Ona nic nie pisze o "róbta co chceta"

          A co to jest ? :
          "Przyjmujemy, że
          > równie dobrze można żyć w
          > wolnym związku, jak i w małżeństwie przypieczętowanym kościelnym
          > ślubem, z osobą odmiennej płci, jak i tej samej płci. "


          --
          Otto von Bismarck:
          Bezmyślność charakteru polskiego pod względem dóbr doczesnych
          czyniła zawsze z Polski eldorado dla Żydów.


          • Gość: kieprze_paczynsch Re: Doktorówna manipuluje... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 15:58
            > A co to jest ? :
            > "Przyjmujemy, że
            > > równie dobrze można żyć w
            > > wolnym związku, jak i w małżeństwie przypieczętowanym kościelnym
            > > ślubem, z osobą odmiennej płci, jak i tej samej płci.


            To ma być "róbta co chceta"? Ok. może być.
      • supaari Re: Doktorówna manipuluje... 08.02.10, 19:11
        mg2005 napisał:

        > > Przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie z modelem
        > > wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół. Przyjmujemy, że
        > > równie dobrze można żyć w
        > > wolnym związku, jak i w małżeństwie przypieczętowanym kościelnym
        > > ślubem, z osobą odmiennej płci, jak i tej samej płci.
        > >
        >
        >
        > Doktorka manipuluje, przedstawiając dwie skrajne postawy ("życie
        pod
        > sznurek" i "róbta co chceta") - przemilczając to co pomiedzy. Ta
        > manipulacja dyskwalifikuje ją jako naukowca.
        > Dyskwalifikuje ją również brak naukowej bezstronności: pejoratywne
        > określenie "żyć pod sznurek" wobec kulturowych norm obyczajowo-
        > moralnych.
        >


        Nie, nie... doktorówna płynnie przeszła z niehedonizmu do hedonizmu
        wlaśnie i nawet tego nie zauważyła. I jeśli już coś ją
        dyskwalifikuje, to właśnie to.
    • brum.pl1 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 19:41
      Nie widzę tu żadnych sprzeczności. Zrozumiałem wypowiedź Beaty Łaciak następująco:
      Jesteśmy ograniczeni pewnym zbiorem norm (społecznych, obyczajowych, moralnych,
      ...), tradycją, systemem wychowawczym, wartościami kulturowymi, itd, itd. Przy
      czym obszar oddziaływania tych wzorców, jego postać i wielkość jest funkcja
      wielu zmiennych, z których najważniejsze to czas i indywidualne cechy danego
      człowieka. Ilustrując to w przestrzeni dwuwymiarowej, obszar ten to po prostu
      odcinek (a(n),b(n)), gdzie n to indeks każdego człowieka. Jeśli punkty a i b są
      takie same dla wielu pokoleń w danej społeczności, oznacza to, że dana
      społeczność żyje w ramach skostniałych, niezmiennych w czasie zasad, nazwanych
      przez B.K. życiem pod sznurek. Rozszerzanie owego odcinka to nic innego jak
      liberalizacja poglądów i postaw, jak tolerancja dla odmiennych wzorców, jak
      szeroko rozumiana humanizacja postaw. Zawężanie odcinka to z kolei uwstecznianie
      poglądów, rezygnacja ze zdobyczy liberalizmu.

      • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 19:51
        brum.pl1 napisał:

        > Nie widzę tu żadnych sprzeczności. Zrozumiałem wypowiedź Beaty
        Łaciak następują
        > co:
        > Jesteśmy ograniczeni pewnym zbiorem norm (społecznych,
        obyczajowych, moralnych,
        > ...), tradycją, systemem wychowawczym, wartościami kulturowymi,
        itd, itd. Przy
        > czym obszar oddziaływania tych wzorców, jego postać i wielkość
        jest funkcja
        > wielu zmiennych, z których najważniejsze to czas i indywidualne
        cechy danego
        > człowieka. Ilustrując to w przestrzeni dwuwymiarowej, obszar ten
        to po prostu
        > odcinek (a(n),b(n)), gdzie n to indeks każdego człowieka. Jeśli
        punkty a i b są
        > takie same dla wielu pokoleń w danej społeczności, oznacza to, że
        dana
        > społeczność żyje w ramach skostniałych, niezmiennych w czasie
        zasad, nazwanych
        > przez B.K. życiem pod sznurek. Rozszerzanie owego odcinka to nic
        innego jak
        > liberalizacja poglądów i postaw, jak tolerancja dla odmiennych
        wzorców, jak
        > szeroko rozumiana humanizacja postaw. Zawężanie odcinka to z kolei
        uwsteczniani
        > e
        > poglądów, rezygnacja ze zdobyczy liberalizmu.
        >

        OK. Ale problem leży w czym innym. Jeśli na sugestie, że chodzi o
        własną wygodę, pani Beata odpowiada, że nie, gdyż chodzi o
        tolerancję, to owa liberalizacji (o której mówi praktycznie jednym
        tchem) musi oznaczać, że sankcje społeczne są mniejsze. I teraz
        pojawia sie problem, który mnie zainteresował: jaka tradycję zna
        pani Beata, bo ona zdaje się odbiegać od tradycji, którą ja znam.
        • brum.pl1 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 20:52
          supaari napisał:

          > OK. Ale problem leży w czym innym. Jeśli na sugestie, że chodzi o
          > własną wygodę, pani Beata odpowiada, że nie, gdyż chodzi o
          > tolerancję, ...

          Moim zdaniem natomiast sugerowanie, że liberalizm może być wyrazem własnej
          wygody, czy też kojarzony z własną wygodą jest cokolwiek niedorzeczne. Podzielam
          też zdanie B.K., dla której liberalizm to przede wszystkim tolerancja.
          • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 21:20
            brum.pl1 napisał:

            > supaari napisał:
            >
            > > OK. Ale problem leży w czym innym. Jeśli na sugestie, że chodzi
            o
            > > własną wygodę, pani Beata odpowiada, że nie, gdyż chodzi o
            > > tolerancję, ...
            >
            > Moim zdaniem natomiast sugerowanie, że liberalizm może być wyrazem
            własnej
            > wygody, czy też kojarzony z własną wygodą jest cokolwiek
            niedorzeczne. Podziela
            > m
            > też zdanie B.K., dla której liberalizm to przede wszystkim
            tolerancja.

            Ależ ja się z tym zgadzam! Tylko, że pani Beata stwierdziła
            ilustrując ów liberalizm, że przestajemy żyć pod sznurek, zgodnie
            z modelem wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół
            .
            Powiedziała to tuż po zdaniu: Liberalizacja poglądów i postaw w
            życiu społecznym polega na większej tolerancji, na niepotępianiu
            różnych zachowań i wyborów, które niedawno były traktowane jako
            grzeszne i niewłaściwe
            .
            Otóż moim zdaniem albo:
            (1) przeskoczyła między tymi dwoma zdaniami własnie z tolerancji na
            coś, co sama nazwała hedonizmem, czyli: my (Polacy) jesteśmy
            coraz bardziej tolarancyjni wobec postaw, które dawniej nie mieściły
            się w ramach społecznie przyjętych norm, a sama zmiana owych postaw
            jest wyrazem postępującego hedonizmu;
            albo:
            (2) uważa, że brak tolerancji wobec postaw niedgyś wykraczających
            poza tradycyjne normy był sam w sobie normą.

            Jeśli (1), to pani Beata zmieniła temat być może tego nie widząc,
            jeśli zas (2) to znaczy, że zna jakąś polską tradycję całkiem mi
            obcą.
            • brum.pl1 Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 21:46
              Potraktowałem użycie słowa "hedonizmu" w zdaniu B.K. My (Polacy) jesteśmy
              coraz bardziej tolerancyjni wobec postaw, które dawniej nie mieściły się w
              ramach społecznie przyjętych norm, a sama zmiana owych postaw jest wyrazem
              postępującego hedonizmu

              jako zwykłe przejęzyczenie i myślałem, że miała na myśli "liberalizmu". Jeśli
              jednak użyła tego słowa świadomie, to poza twoimi wariantami, może zachodzić
              trzeci, a mianowicie, że po prostu nie rozumie pojęcia hedonizmu.
              • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 08.02.10, 22:52
                brum.pl1 napisał:

                > Potraktowałem użycie słowa "hedonizmu" w zdaniu B.K. My
                (Polacy) jesteśmy
                > coraz bardziej tolerancyjni wobec postaw, które dawniej nie
                mieściły się w
                > ramach społecznie przyjętych norm, a sama zmiana owych postaw jest
                wyrazem
                > postępującego hedonizmu

                > jako zwykłe przejęzyczenie i myślałem, że miała na
                myśli "liberalizmu".

                to akurat nie jest jej zdanie. To moja próba omówienia jej poglądów.
                Być może nieuprawniona, ale na razie nikt tego nie napisał wprost.

                Jeśli
                > jednak użyła tego słowa świadomie, to poza twoimi wariantami, może
                zachodzić
                > trzeci, a mianowicie, że po prostu nie rozumie pojęcia hedonizmu.

                Ona rozumie pojęcie hedonizmu. I dlatego uważam, że albo (1),
                albo (2).
    • katrina_bush tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wieś 09.02.10, 20:42
      supaari napisał:

      > I chyba się zagubiłem. Z tego tekstu wynika, że akceptując różne
      > modele życia, inne niż własny przestajemy żyć pod sznurek,
      > zgodnie z modelem wyznaczonym przez tradycję, przodków i Kościół
      > . Może ja w jakiejś dziwnej Polsce żyłem? Tak, wiem - Jagna
      > Borynowa na gnoju, ostracyzm wobec homoseksualistów itd., ale nie
      > odbieram takich zachowań jako modelu wyznaczonego przez tradycję,
      > przodków czy Kościół.
      >

      tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wieś

      pluralistyczne tradycje mieszczańskie kontra "jedynie słuszny"
      obyczaj wiejski


      w mieście króluje hasło: "Żyj sam i daj żyć innym"- bo
      inaczej będą baty, pluralistyczne miasto to zapewne piekło dla
      "jedynie słusznych" :-DDD

      w na wsi,panuje kołchozowy "jedynie słuszny" slogan: "Kiedy wlazłeś
      między wrony, musisz krakać jak i ony" - bo inaczej grabie w plecy

      p. s.
      ja od razu mówię - wszystko byle nie wieś ! brrr...
      • supaari Re: tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wi 09.02.10, 21:38
        katrina_bush napisała:

        > tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wieś
        >
        > pluralistyczne tradycje mieszczańskie kontra "jedynie słuszny"
        > obyczaj wiejski

        >
        > w mieście króluje hasło: "Żyj sam i daj żyć innym"- bo
        > inaczej będą baty, pluralistyczne miasto to zapewne piekło dla
        > "jedynie słusznych" :-DDD
        >
        > w na wsi,panuje kołchozowy "jedynie słuszny" slogan: "Kiedy
        wlazłeś
        > między wrony, musisz krakać jak i ony" - bo inaczej grabie w plecy
        >
        > p. s.
        > ja od razu mówię - wszystko byle nie wieś ! brrr...

        Załóżmy, że to prawda. Wówczas nie ma żadnej różnicy między wsią i
        miastem wg pani Beaty rozróżnienia - i jedno, i drugie nie toleruje
        inności; różnica polegałaby jedynie na użytym sprzęcie: bat kontra
        grabie i na wymaganym zachowaniu: cisza lub dostosowanie się (o
        kurde - co za różnica?). W sumie i w jednym, i w drugim srodowisku
        chodzi o niewyróznianie się pod groźbą społecznej kary. więc gdzie
        ten konflikt w rozumieniu tolerancji?
        • katrina_bush Miasto i Wieś rządzi się innymi prawami 10.02.10, 20:48
          supaari napisał:

          > Załóżmy, że to prawda. Wówczas nie ma żadnej różnicy między wsią i
          > miastem wg pani Beaty rozróżnienia - i jedno, i drugie nie toleruje
          > inności; różnica polegałaby jedynie na użytym sprzęcie: bat kontra
          > grabie i na wymaganym zachowaniu: cisza lub dostosowanie się (o
          > kurde - co za różnica?). W sumie i w jednym, i w drugim srodowisku
          > chodzi o niewyróznianie się pod groźbą społecznej kary. więc gdzie
          > ten konflikt w rozumieniu tolerancji?
          >

          życie w każdej społeczności niesie ze sobą konsekwencje
          tylko, że Miasto i Wieś rządzi się innymi prawami

          życie w dużym zbiorowisku ludzi wymaga zupełnie innego typu zachowań, niż życie
          w małej społeczności

          ekstremalnym przykładem jest życie w niekontrolowalnym centrum wielkiego
          miasta,czy na ogromnym blokowisku a życie w małym przysiółku

          w mieście jest wyraźny podział na przestrzeń publiczną i przestrzeń prywatną i
          tu nie chodzi tylko o dom i ulicę, przestrzeń prywatna to jest wszystko, co
          tyczy naszego "życia prywatnego": jak się ubieram, z kim się zadaję, co myślę -
          to wyłącznie moja prywatna sprawa (dopóki nie naruszam prawa) - kto wtyka nos w
          nieswoje, ten dostaje cięgi

          w małej grupie, na wsi, gdzie wszyscy się znają, jest generalnie o wiele łatwiej
          utrzymać kontrolę społeczną i obyczajową, osoby nachalne i wścibskie nie muszą
          obawiać się surowych sankcji, jak w mieście
          • supaari Re: Miasto i Wieś rządzi się innymi prawami 11.02.10, 10:21
            katrina_bush napisała:

            > życie w każdej społeczności niesie ze sobą konsekwencje
            > tylko, że Miasto i Wieś rządzi się innymi prawami
            >
            > życie w dużym zbiorowisku ludzi wymaga zupełnie innego typu
            zachowań, niż życie
            > w małej społeczności
            >
            > ekstremalnym przykładem jest życie w niekontrolowalnym centrum
            wielkiego
            > miasta,czy na ogromnym blokowisku a życie w małym przysiółku
            >
            > w mieście jest wyraźny podział na przestrzeń publiczną i
            przestrzeń prywatną i
            > tu nie chodzi tylko o dom i ulicę, przestrzeń prywatna to jest
            wszystko, co
            > tyczy naszego "życia prywatnego": jak się ubieram, z kim się
            zadaję, co myślę -
            > to wyłącznie moja prywatna sprawa (dopóki nie naruszam prawa) -
            kto wtyka nos w
            > nieswoje, ten dostaje cięgi
            >
            > w małej grupie, na wsi, gdzie wszyscy się znają, jest generalnie o
            wiele łatwie
            > j
            > utrzymać kontrolę społeczną i obyczajową, osoby nachalne i
            wścibskie nie muszą
            > obawiać się surowych sankcji, jak w mieście

            Piszesz truizmy, moja droga. Ale mniejsza z tym...
            Jeśli niepożądane zachowania są karane batem lub grabiami i ludzie
            rezygnują z nich z obawy o wlasne plecy, to jest to efekt hedonizmu
            (chcę uniknąć nieprzyjemności, w związku z tym zachowuję się tak,
            jak chce otoczenie). I pani Beata to rozumie. Ja zaś nie rozumiem
            jaką tradycję ma ona na myśli. Tradycję karania innych za zachowania
            sprzeczne z wymaganiami społecznymi? Z twoich słów wynika, że
            zmieniła się tylko forma kary i zakres niepożądanych zachowań.
            • katrina_bush presja miasta jest o wiele silniejsza niż na wsi 11.02.10, 20:40
              supaari napisał:

              > katrina_bush napisała:
              >
              > > życie w każdej społeczności niesie ze sobą konsekwencje
              > > tylko, że Miasto i Wieś rządzi się innymi prawami
              > >
              > > życie w dużym zbiorowisku ludzi wymaga zupełnie innego typu
              > zachowań, niż życie
              > > w małej społeczności
              > >

              >
              > Jeśli niepożądane zachowania są karane batem lub grabiami i ludzie
              > rezygnują z nich z obawy o wlasne plecy, to jest to efekt
              hedonizmu
              > (chcę uniknąć nieprzyjemności, w związku z tym zachowuję się tak,
              > jak chce otoczenie). I pani Beata to rozumie. Ja zaś nie rozumiem
              > jaką tradycję ma ona na myśli. Tradycję karania innych za
              zachowania
              > sprzeczne z wymaganiami społecznymi? Z twoich słów wynika, że
              > zmieniła się tylko forma kary i zakres niepożądanych zachowań.

              tak. w każdej społeczności są sankcje za nieprzystosowanie społeczne

              presja miasta jest o wiele silniejsza niż presja na wsi

              migranci ze wsi mają ogromne problemy z przystosowaniem się do życia
              w mieście, codzienny "męczący" kontakt z ogromną masą obcych ludzi,
              pluralizm norm i zachowań to dla nich często szok kulturowy, trudno
              sie w tym odnaleźć --> patrz fenomen dresiarza, kibola z tzw.
              "elementu napływowego"

              p. s.
              oportunizm to forma hedonizmu ?

              muszę to przemyśleć :-)
      • mg2005 Re: tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wi 10.02.10, 19:19
        katrina_bush napisała:

        > tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wieś

        Jak zwykle błysnęłaś "intelektem"...
        Też jesteś doktorówną ?... :)
        • supaari Re: tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wi 11.02.10, 10:26
          mg2005 napisał:

          > katrina_bush napisała:
          >
          > > tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wieś
          >
          > Jak zwykle błysnęłaś "intelektem"...
          > Też jesteś doktorówną ?... :)

          Uważaj! Nie twój interes kim jest i co robi w swoim własnym poście.
          Jak będziesz wścibski, to ci zafunduje baty. nie będzie jej się
          agrarny wtrącał do prywatnego życia!
          • mg2005 Re: tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wi 11.02.10, 12:32
            supaari napisał:

            > Uważaj! Nie twój interes kim jest i co robi w swoim własnym
            poście.

            Mylisz się - skoro obnosi się publicznie ze
            swoim "intelektem"... :/
            • supaari Re: tu chyba raczej chodzi o konflikt Miasto - Wi 11.02.10, 12:43
              mg2005 napisał:

              > supaari napisał:
              >
              > > Uważaj! Nie twój interes kim jest i co robi w swoim własnym
              > poście.
              >
              > Mylisz się - skoro obnosi się publicznie ze
              > swoim "intelektem"... :/

              No, nie wiem... Jeden (np. Ty) uzna, że nocne krzyki za ścianą to
              publiczne obnoszenie się z własnymi problemami, a inny (sąsiad lub -
              jeszcze bardziej możliwe - sąsiadka) uzna, że jesteś agrarny
              i wtrącasz się w cudze życia, i potraktuje cie batem.
    • kaczynska.ja Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 10.02.10, 09:06
      To są tylko jakieś uogólnienia, które być może pokazują zmiany, jednak trochę
      dystansu trzeba. A pzoa tym ciekawe byłoby co mówią inne badania?
      Pozdrawiam-marko


      masz tylko 16 sekund
    • wilma.flintstone Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 11.02.10, 13:38

      Pani Beata sie moze niezrecznie wyrazila...?
      • supaari Re: Liberalizm obyczajowy czy hedonizm? 12.02.10, 08:48
        wilma.flintstone napisała:

        >
        > Pani Beata sie moze niezrecznie wyrazila...?

        Własnie staram się dociec co mogła mieć na myśli (a do niej adresu
        nie mam; gdzieżbym zresztą śmiał zawracać głowę naukowcowi, z którym
        GW robi wywiad). Moim zdaniem zagubiła się we własnej wypowiedzi.
        Rozpoczęła od tego, że nie chodzi o hedonizm, a o liberalizm, po
        czym gładko przeskoczyła jednak na hedonizm.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka