bling.bling
25.01.12, 20:53
Kiedyś nazywało się tak pracę polegającą na kopaniu rowu po to by go potem zasypać. Człowiek się narobił od cholery ale skutków i sensu swojej pracy nie widział, no może poza zmęczeniem.
Dziś rząd jak mąż przyjął ciekawą i ironiczną strategię uzasadniającą podpisanie umowy ACTA...
Mówią, że to i tak nic nie zmieni. Czyli narobią się, nakonsultują ze społeczeństwem, spotkają na naradach z setkę razu po to by z triumfem stwierdzić że to i tak nie ma sensu bo nic nie zmieni. I właśnie dlatego, że jest to kawał porządnej nikomu niepotrzebnej roboty dlatego właśnie trzeba to robić i ocierać pot z czoła.
Pamiętacie jak podpisywali konkordat z Watykanem? Też miała to być umowa, która nic przecież nie zmieni. Jedynie uporządkuje ble ble ble...A dziś? A dziś nic się nie da zrobić bo konkordat.... ble ble ble