mr_miszcz
11.06.12, 14:35
Wszędzie gęby, wszystko kłamie, wszystko, wszyscy, wszędzie, ja też…
…cały czas udaje, że lepszy, że fajniejszy ze mondrzejszy ze cwańszy, ale nie mogę przestać, bo jak? jak wszyscy robią to samo. to jak oni to i ja. i udaje, wszędzie: w szkole, w pracy, w pociągu, w domu, na treningu. Co to ja nie robie, a gó... robię, żeby patrzyli i widzieli, jaki zajeeebisty, co on to nie ma, co on to nie jest. Ale jak inaczej? Skoro oni tacy sami. I nawet nie ma komu tego powiedzieć, bo nie mogę powiedzieć że „JA” to „ja”, bo musze być "JA", skoro "ON" zawsze będzie "ON". Nie mogę być słabszy. Bo wstyd być słabym. Wstyd myśleć że się jest słabym... ku... wstyd myśleć...
Ale ważne że mamusia zadowolona z synka, że może się pochwalić, że synek pracuje, uczy się, i do tego sport uprawia i jaki fajny, uśmiechnięty, błyskotliwy i porozmawia, i o tym, i o tamtym. I cała rodzinka zadowolona, i sąsiedzi widzą, i znajomi widzą. Tylko co? Pokaz, show.
Bo prawda taka, że to wszystko gó... prawda. Ze w pracy lenistwo do potęgi, że na uczelni się nie było od miesięcy, i w domu też się nic nie chce zrobić, tylko się opie...ć.
I ciągle trzeba grac, jeden wielki big brother, udawać, maskę zakładać. Nawet teraz, pisze sam do siebie a szukam ładnych słówek, żeby było ładnie, sam siebie w ciula robie. Bo może to ktos kiedys przeczyta. bo może ktoś się znajdzie kto się nie bawi w to co wszyscy. Ale jak się ma znaleźć? Skoro ja sam w to gram i sam go muszę najpierw w ciula zrobić.
Pewnie znalazłby się ktoś kto w to gra tak jak ja i wie że gra i tez by nie chciał grac. Ale skoro gramy obaj (oboje!), to już na starcie jesteśmy w dupie bo widać tylko „JA”, i tylko „JA” się liczy. Maska, gęba, od gęby się zaczyna a po gębie już nie ważne co.
I na każdym kroku, wszyscy wiedzą wszystko, wszystko dla wszystkich takie proste: polityka, sport, gospodarka, ekonomia, film, książka, fizyka kwantowa, życie… stado ekspertów. I powtarzają wszystko po sobie, banał goni banał, myśl zasłyszana w telezakupach, w liście przebojów, och ach, ech jakie to mondre, jakie genialne. I wszystko mówione w tonie wielkich odkryć. Och jaki ten film wspaniały, jaką miał historię, jakie efekty, a jaki ten polityk głupi, i jaki oszust. I od 20 lat to samo, nic nowego. Banał goni banał. I w tym wszystkim „JA”, naczelny ekspert. I gram w to razem z nimi, bo muszę być lepszy niż oni, i gadam te same głupoty, bo to fajnie powiedzieć mądrogłupotę, żeby zdobyć szacunek, posłuch debili. Debile szanują debila. Debil zadowolony.