ikndar 25.05.14, 21:01 Dlaczego poszedłem na wybory? Ponieważ zawsze chodzę na demokratyczne wybory. Powinnisny zrobić jak w Australii - za nieudział w wyborach powinno się zapłacić karę, niech by to było np. 20 albo 50 zł. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
krzy-czy Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 21:10 a bo to widzisz tak jakoś smiesznie wybory-to jest moje PRAWO- a nie obowiązek. nie chadzam na wybory-nie mam czasu na głupoty. no może gdyby wybory moia/mogły coś żmienic. a tu w różnych konfiguracjach-co wybory to RICHARD CZARNECKI. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 22:11 A to widzisz zależy od stanowiska, czy jest ono wolnościowe i odrzuca przymus jako sprzeczny z zasadą wolności jednostki, czy może jest to stanowisko obywatelskie, które zakłada pójście do urn jako obowiązek obywatelski, wzmacniający demokrację i dający silniejszą legitymizację władzy. Po za tym przecież nie chodzi o przymus głosowania, tylko o obowiązek stawienia się w lokalu wyborczym. Możesz zawsze wrzucić do urny pustą kartę i tym samym również wyrazić swoją dezaprobatę dla kandydatów. Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 23:11 nie masz racji - udział w głosowaniach, to twoje prawo konstytucyjne, ale jest to twój obywatelski obowiązek... tak, jak - na przykład - obowiązek podatkowy... Dzięki takim, jak ty, widzę konieczność wprowadzenia obowiązku, spełnienia tego obowiązku obywatelskiego... i to pod karą grzywny... Jak w Belgii, na przykład!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ikndar Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 27.05.14, 00:04 krzy-czy napisał: > a bo to widzisz tak jakoś smiesznie wybory-to jest moje PRAWO- a nie obowiązek > . A powinien być własnie obowiązek, jak w Australii. > nie chadzam na wybory-nie mam czasu na głupoty. > no może gdyby wybory moia/mogły coś żmienic. W porządku. I dlatego powinieneś zapłacić te 20 czy 50 zl. > a tu w różnych konfiguracjach-co wybory to RICHARD CZARNECKI. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 27.05.14, 00:41 > A powinien być własnie obowiązek, jak w Australii. > W porządku. I dlatego powinieneś zapłacić te 20 czy 50 zl. Jak w Australii to może nie, ale jak w Chile to i owszem. Australia to kraj starej demokracji oni rozumieją obowiązek obywatelski jak obowiązek moralny. Chile to państwo tzw nowej demokracji czyli analogiczne do naszego. Jeśli obywatel chce głosować musi samodzielne zarejestrowanie się w spisie wyborców, znalezienie się w nim zobowiązuje do uczestnictwa w wyborach pod karą grzywny, jak chce się pozbawić praw wyborczych to się nie rejestruje i to karalne grzywną już niej est. Jestem ciekawa ilu obywateli Polski zechce się pozbyć prawa do wyborów, bo u nas działa zasada jak zabraniają, wykluczają to wtedy my walczymy o swoje prawa. Nakazy, zakazy, prawo od wieków Polacy traktują jako coś co należy łamać, omijać i się od tego uchylać. Polak własnie tak pojmuje wolność.:) Odpowiedz Link Zgłoś
bling.bling Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 21:23 demokratyczne to one nie są tak do końca gwoli ścisłości. Sam fakt liczenia głosów nie oznacza z automatu reprezentatywności poglądów społecznych w szeregach reprezentantów społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 22:15 Ale ani w Australii, ani w Belgii nie ma masowych ruchów obywatelskich przeciwko przymusowi chodzenia do urn mimo, że np. w Belgii uporczywe uchylanie się od obowiązku wyborczego może skutkować pozbawieniem czynnych praw wyborczych. W dojrzałej demokracji obowiązek głosowania traktuje się jak rzecz najzupełniej normalną. W takiej Belgii obywatele chodzą na głosowanie, bo to jest część funkcjonowania demokracji, a ewentualnych kar nikt nie traktuje poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77.0 Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 11:25 tigertiger napisała: W takiej Belgii obywatele chodzą na głosowanie, bo to jest część funkcjonowania demokracji, a ewentualnych kar nikt nie traktuje poważnie. To jest właśnie kpina z prawa, jeżeli są kary, których nikt nie traktuje poważnie. Lepiej znieść takie prawo, a my nie powinniśmy brać z niego przykładu. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 11:53 Zaraz zaraz mówimy o sytuacji obecnej. Oni mają przymus od 1893 roku to znaczy, że przez blisko 300 lat wyrobił się u nich pewien zwyczaj, norma, nawyk społeczny. Przymus nie jest już konieczny, a prawo nie musi być radykalne w tym względzie. Nie o karanie przecież w tym chodzi tylko o wykształcenie pewnych postaw społecznych. Zresztą w Belgii stosuje się mechanizm umożliwiający stopniowanie wysokości grzywny, która rośnie wraz z każdą kolejną nieobecnością. W Belgii grzywna za pierwszą nieobecność wynosi 25–50 euro, a za kolejne 50–125 euro. inna sprawa, że w praktyce oznacza to, że koszty egzekucji grzywien są często wyższe od wpływów z nich, co czyni je nieopłacalnymi i powoduje, że stopniowo odchodzi się od ich stosowania. Nie zmienia to jednak podejścia belgów do obowiązku wyborczego. W Holandii gdzie z takiej formy przymusu zrezygnowano własnie z powodu problemów z egzekucja kar, frekwencja spadła tylko o 7 punktów. Na przykład w Australii niegłosujący obywatel otrzymuje od komisji wyborczej zapytanie o przyczynę absencji i ewentualna kara grzywny zostaje nałożona dopiero w razie odrzucenia usprawiedliwienia. W praktyce jednak właściwie wszystkie usprawiedliwienia są uwzględniane, a grzywną ukarane zostają tylko osoby niepodające usprawiedliwienia. Łatwość usprawiedliwienia absencji i brak wymogu uwiarygodnienia stosownymi dokumentami oznaczają, że już sama konieczność przedstawienia usprawiedliwienia w zamyśle władz stanowi wymierzenie dolegliwości i wystarczającą karę dla niegłosującego obywatela. No można zawsze próbować wpłynąć na frekwencję stosując nagrody, a nie kary. Np ulgi w podatkach dla biorących udział w wyborach, czy niższe opłaty za usługi w swetrze publicznej. Zresztą formy przymusu tez mogą być różne. W Chille aby móc głosować, konieczne jest samodzielne zarejestrowanie się w spisie wyborców, natomiast znalezienie się w nim zobowiązuje do uczestnictwa w wyborach pod karą grzywny.Nie chcąc podlegać przymusowi wyborczemu po osiągnięciu pełnoletniości, wystarczy nie dokonać rejestracji. Czyli pozbyć się na własne życzenie praw wyborczych. Moim zdaniem ta metoda doskonale by się sprawdziła w Polsce, frekwencja nie była by może 90 % ale powyżej połowy z pewnością. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77.0 Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 14:51 Zacząłbym od zaprzestania fetyszyzowania frekwencji. Nie manipulowałbym przy niej, bo właśnie taka jaka ona jest stanowi wartość informacyjną. Dzięki niej, ale tylko wtedy, gdy nie jest zafałszowana nakazami, czegoś ważnego dowiadujemy się o społeczeństwie. Przypomina to trochę problem, czy warto rozwalać termometr, gdy powoduje nadmierny stress, zbyt częstym wskazywanie wysokiej temperatury? Myślę, że nie warto kombinować przy takim termometrze. Odpowiedz Link Zgłoś
ikndar demokratyczne 27.05.14, 00:29 bling.bling napisał: > demokratyczne to one nie są tak do końca gwoli ścisłości. Sam fakt liczenia gło > sów nie oznacza z automatu reprezentatywności poglądów społecznych w szeregach > reprezentantów społeczeństwa. W Polsce obecnie wybory są całkiem demokratyczne wg ordynacji proporcjonalno-większościowej. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 22:20 Nie w całej Austrii jest przymus chodzenia na wybory tylko w 3 z pośród 9 krajów związkowych. W okresie międzywojennym przymus wyborczy był stosowany na terenie województwa śląskiego podczas wyborów do rad gmin. Obecnie ewentualne wprowadzenie w Polsce przymusu wyborczego mogłoby się dokonać wyłącznie na podstawie uzupełnienia stosownych przepisów konstytucyjnych. Obowiązujące przepisy traktują udział w wyborach tylko w kategorii praw przysługujących uprawnionym obywatelom. W Polsce lepszym sposobem na wymuszenie frekwencji było by wprowadzenie ulgi podatkowe dla głosujących.:) Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 23:15 O ile się nie mylę, konstytucja zakłada nie tylko prawa, ale i obowiązki - retuszem byłoby wpisanie po stronie obowiązków, obowiązku chodzenia do urn... Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 23:30 No może by i było, gdyby społeczeństwo nasze się na taką zmianę zgodziło. Polacy wolą coś wetować niż nowelizować. Gdyby w Polsce jacyś "separatyści" utrudnili by możliwość głosowania, czyli gdyby nas pod presją pozbawić możliwości/ zakazać głosowania to wtedy frekwencja byłaby z pewnością wzorowa. Łamanie nakazów to nas kręci, zapisy konstytucyjne przymusowego głosowania przyniosłyby odwrotny skutek w naszym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
ikndar marchewka 27.05.14, 00:31 tigertiger napisała: > Nie w całej Austrii jest przymus chodzenia na wybory tylko w 3 z pośród 9 krajó > w związkowych. > W okresie międzywojennym przymus wyborczy był stosowany na terenie województwa > > śląskiego podczas wyborów do rad gmin. Obecnie ewentualne wprowadzenie w Polsce > przymusu > wyborczego mogłoby się dokonać wyłącznie na podstawie uzupełnienia stosownych > przepisów konstytucyjnych. Obowiązujące przepisy traktują udział w wyborach tyl > ko > w kategorii praw przysługujących uprawnionym obywatelom. W Polsce lepszym sposo > bem na wymuszenie frekwencji było by wprowadzenie ulgi podatkowe dla głosującyc > h.:) > A tak, to tez dobry pomysł, marchewka zamiast kija. 20 zl dla każdego, kto pójdzie na wybory, piechota przecież nie chodzi : ) Ale wtedy państwo będzie miało wydatek, a tak miałoby zysk... Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: marchewka 27.05.14, 01:03 Ale wtedy państwo będzie miało > wydatek, a tak miałoby zysk... Edukacja i kampanie społeczne nakłaniające do brania udziału w wyborach też kosztują, Każde państwo socjalne musi od czasu do czasu jakieś ulgi wprowadzać, robią to przy okazji tego czy innego planu budżetowego, a wybory są raz na kilka lat więc przepinanie takich ulg nie jest uszczerbkiem w budżecie, które takie ulgi i tak przewiduje tylko połączeniem socjalu z nakłanianiem obywateli do stawiennictwa w lokalu wyborczym. Przeprowadzono swego czasu sondaż i Polakom 77% zdecydowanie nie podoba się pomysł ewentualnego wprowadzenia obowiązku głosowania oraz grzywien dla niegłosujących. Polacy chcą, aby udział w wyborach pozostał prawem, a nie obowiązkiem. Przymusowego głosowania chciałby tylko co piąty Polak i głownie tego chcą ludzie starsi 60+. Natomiast jeszcze większy sprzeciw wywołuje pomysł, aby odebrać prawo głosu tym, którzy notorycznie nie uczestniczą w wyborach. Nie podoba się to 83 % badanych, a popiera go tylko 13 %. Dlatego albo należało by zastosować system Chiliski, w którym obywatel sam decyduje czy się praw wyborczych chce pozbawić (jak widać niewielu tego chce) i wówczas samodzielnie zapisanie się na listę wyborczą oznacza zobowiązanie się do uczestnictwa, a nieusprawiedliwiona obecność jest karana grzywną. Tym którym na tym prawie nie zależy nie są karani, ale tych jest kilkanaście procent. Drugim sposobem jest nagradzanie obywateli za spełniony obowiązek czyli wprowadzenie jakiś ulg dla tych co spełnili swój obowiązek obywatelski:) Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 25.05.14, 23:34 Jedyne wybory, które mają sens, to są wybory samorządowe, na ludzi znanych osobiście. Można zorganizować się z sąsiadami i wymóc na potencjalnych radnych różne rzeczy, na przykład poparcie dla budżetu obywatelskiego, żeby pieniądze szły tam, gdzie większość mieszkańców chce. A cała reszta wyborów to farsa. Co mnie obchodzi, kto będzie w Sejmie czy w Europarlamencie, jak i tak wszystko zależy od jakiejś pani Jadzi maszynistki, która za drobną kwotę dopisze coś w ustawie tak, że nikt się nie zorientuje. Te wybory to jak wybieranie aktorów do filmu, którego scenariusz już jest napisany. Niestety, większość wyborców, nie tylko w Polsce, głosuje, gdyż chce odsunąć "świnie od koryta" (i przysunąć inne z nadzieją, że dadzą z tego koryta coś skapnąć), albo gdyż jest zauroczona obiecankami-cacankami (i dostała kiełbasę wyborczą z musztardą), albo gdyż ktoś tam dobrze gada (jakby gadanie miało na coś wpływ, to kobiety rządziłyby światem), albo gdyż ksiądz tak powiedział. Mało kto głosuje na ludzi kompetentnych, to znaczy takich, co już udowodnili swoją kompetencję. Mało kto głosuje na ludzi odpowiedzialnych, którzy są w stanie ponieść konsekwencje swoich działań. Mało kto głosuje na ludzi, którzy chcą wysłuchać jego propozycji. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 00:29 W Belgii głosowanie obowiązkowe ustanowiono do konstytucji w 1893 roku i obowiązuje do dziś, ba cieszy się dużą akceptacją obywali.Najważniejszą przyczyną przyjęcia tej formy głosowania było dążenie do możliwie pełnego odzwierciedlenia poglądów i nastrojów społecznych, co miałoby zapewnić reprezentatywność i silną legitymację demokratyczną w parlamencie. Jeśli dajmy na to 60% społeczeństwa wrzuci do urny pustą kartę wyborczą zamiast nie pójść wcale do wyborów, to ta forma wymusza przeanalizowanie sprawy kandydatów i szukanie takich którzy wyborców przekonają nie banałami, a aktywnością i skutecznością działania. Obowiązek głosowania obniża też koszty kampanii wyborczych, bo przymus prawny zastąpił wymagającą nakładów finansowych kampanię wyborczą nakłaniającą elektorat do pójścia do urn. Przymus wyborczy to jest też środek zaradczy w sytuacji kryzysu życia politycznego tak było chociażby w Argentynie i ten system obowiązuje już od 1912 roku w Argentynie nie budząc sprzeciwu obywateli. Przymus głosowania traktowany jest przecież jako mechanizm pomagający stworzyć aktywne społeczeństwo, biorące czynny udział w życiu politycznym państwa. W krajach gdzie wprowadzony przymusowe głosowanie, frekwencja wyborcza jest powyżej 90% to oznacza, z czasem uczęszczanie w wyborach staje się normą, przyzwyczajeniem i rośnie w tych krajach poczucie świadomości obywatelskiej i poziomu kultury politycznej. Belgowie czy Australijczycy dziś biorą udział w wyborach nie z przymusu narzuconego prawem obowiązku tylko z chęci wynikającej z zainteresowania sprawami publicznymi i przekonania o wartości udziału w procedurach demokratycznych. W Australii robiono sondaże i pytano czy gdyby nie było przymusu głosowania to by uczestniczyli w wyborach i 67% ankietowanych stwierdziło, że stanowczo Tak, 18% że prawdopodobnie Tak, a tylko niespełna 6% nie była pewna czy brałoby udział w wyborach. Żeby coś w czambuł krytykować, negować, dezawuować trzeba mieć choć blade o tym pojęcie, nie sądzisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
michal-emeryt Kary sa niepotrzebne. 26.05.14, 07:21 ikndar napisał: > Dlaczego poszedłem na wybory? Ponieważ zawsze chodzę na demokratyczne wybory. Taki Twój wybór.Nasze "wybory" demokratycznymi nie są gdyż kandydaci to tylko bezwolni "żołnierze" do głosowań i wyznaczani są przez politycznych oszustów i blagierów. Po to aby poprawić frekwencję nie potrzeba kar ale wystarczy zaniechać stosowania fałszywej statystyki wyborczej i podawać procentowe poparcie dla kandydatów w odniesieniu do wszystkich oddanych głosów - również tych nieważnych.Obecnie głos nieważny traktowany jest tak samo jak nieobecność więc po co marnować czas i zdzierać zelówki? Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Kary sa niepotrzebne. 26.05.14, 08:34 Nasze "wybory" demokratycznymi nie są gdyż kandydaci to tylko b > ezwolni "żołnierze" do głosowań i wyznaczani są przez politycznych oszustów i b > lagierów. Drogi emerycie jak pamiętasz jeszcze 25 lat temu nie mieliśmy żadnego wyborów demokratycznych, żadnych przywilejów czy uprawnień jakie mamy teraz. Teraz je mamy i z nich nie korzystamy dzięki takim "wyborom" jak twój Nowa Prawica dostała aż 4 mandaty w jedynym organie organizacji międzynarodowej na świecie, który jest wybierany w bezpośrednich wyborach przez obywateli wszystkich państw członkowskich. Michale mimo swej dojrzałości wiekowej najwyraźniej nie nabyłeś świadomości obywatelskiej, a przede wszystkim dojrzałości życiowej, która pozwala zaakceptować fakt, że życiu najczęściej wybiera się między mniejszym, a większym z się mniejsze złem. Mamy 6 pozycję pod względem mandatów wśród 28 krajów członkowskich więc jest istotne kto wejdzie, kto będzie nas reprezentował i kto będzie miał wpływ na to uchwalania budżetu Unii Europejskiej, ochrony naszych praw obywatelskich, pracowniczych, socjalnych, edukację, rynek pracy i wielu innych działań. Nasza bierność i zobojętnienie przekłada się na niezaangażowanie posłów, wynikające z poczucia braku kontroli obywatelskiej. Skoro z uprawnień swoich nie korzystasz to może należałoby je tobie odebrać. Nie powinieneś oponować, wszak nie potrzebujesz ich. Odpowiedz Link Zgłoś
ikndar Ale przydatne 26.05.14, 11:02 michal-emeryt napisał: > ikndar napisał: > > > Dlaczego poszedłem na wybory? Ponieważ zawsze chodzę na demokratyczne > wybory. > > Taki Twój wybór.Nasze "wybory" demokratycznymi nie są gdyż kandydaci to tylko b > ezwolni "żołnierze" do głosowań i wyznaczani są przez politycznych oszustów i b > lagierów. Ordynacja jest demokratyczna i do przebiegu wyborów też nie można miec zastrzeżen. Wybory w Polsce są wiec demokratyczne. Niezaleznie od twojej subiektywnej opinii nt. "żolnierzy, oszustow i blagierow". > Po to aby poprawić frekwencję nie potrzeba kar ale wystarczy zaniechać stosowan > ia fałszywej statystyki wyborczej i podawać procentowe poparcie dla kandydatów > w odniesieniu do wszystkich oddanych głosów - również tych nieważnych.Ob > ecnie głos nieważny traktowany jest tak samo jak nieobecność więc po co marnowa > ć czas i zdzierać zelówki? Głosów nieważnych jest zawsze procentowo bardzo mało. > Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77.0 Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 10:07 ikndar napisał: za nieudział w wyborach powinno się zapłacić karę, niech by to było np. 20 albo 50 zł. Jestem przeciwnikiem, bo to byłoby niedemokratyczne. Demokracja to jednak przestrzeganie wolności, a do wolności powinna też należeć decyzja, czy pójść na wybory czy nie. Poza tym niska frekwencja też jest jakimś ważnym sygnałem, sygnałem, że w społeczeństwie dominuje apatia i nie powinno się go lekceważyć. Zamiast więc próbować leczyć sytuację leczeniem symptomów, lepiej byłoby zabrać się za leczenie choroby, która najwyraźniej trawi społeczeństwo, a apatia jest jedynie jej widocznym objawem. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 11:09 Akurat przymus wyborczy jest nie tylko walką z niską frekwencją, ale i sposobem na uzyskanie elektoratu tego niezorientowanego w polityce i doskonale pozwala na stwierdzenie absencji akcie wyborczym. Jeśli to nie jest demokratyczna forma to niby jaki ustrój według ciebie jest W Australii (od 1924 roku na szczeblu ogólnoaustralijskim), krajach Beneluksu, Singapurze ? Można nie iść na wyboru tylko w takim przypadku sąd może wymierzyć karę w wysokości 50 dolarów. Można iść wrzucić pustą kartę - w ten sposób dać wyraz swojemu niezadowoleniu i nie płacić 50 dolarów. W Włoszech głosowanie jest traktowane jest „obowiązek obywatelski” i sankcją jest wywieszenie na okres miesiąca w rejestrze gminnym nazwiska z adnotacją „nie głosował” lub na umieszczeniu takiego sformułowania w „zaświadczeniu moralności” wystawianego raz na 5 lat. Przymus wyborczy jest też w Grecji i na Cyprze, a Grecy mają bardzo podobną mentalność do naszej i przymus bojkotują dla samej zasady. Tam frekwencja jest na poziomie 60% czyli 40 % woli poddać się nie uciążliwym sankcjom, aniżeli głosować nawet przez niezakreślenie kandydata. Nie chodzi o przymus głosowania, tylko o obowiązek stawienia się w lokalu wyborczym. Jest jeszcze coś takiego jak obowiązek obywatelski, który jest rozumiany jako wzmacnianie demokracji i dający i dającą silniejszą legitymizację władzy. Przymus wyborczy nie narusza wolności gdyż nie zmuszałby wyborców do głosowania w określony sposób czy na określone osoby, można zagłosować oddając głos lub go nie oddając. Decyzja wyborcy o rezygnacji z głosowania jest również świadomą decyzją, a sankcje są nieuciążliwe o ile w ogóle są. W Belgii możesz być ukarany mandatem dopiero jak 4 razy pod rząd nie uczestniczy w wyborach. Możesz ale nie musisz. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77.0 Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 11:22 Jestem przeciwny mnożeniem kar, i tak już mamy państwo bardzo opresyjne - jak daleko mamy się jeszcze posunąć? To błędna droga. Część kar powinno się znieść lub przynajmniej obniżyć, a za to, moim zdaniem powinno stawiać się na edukację (ale nie tę od wiedzy książkowej, tylko na tę od wspierania budowania własnej osobowości), na indywidulane wybory, choćby były obarczone błędem i budowę społeczności lokalnych i samorządowych. Takie społeczeństwo zacznie stawiać inne wymagania kandydatom do władz. Mniejsze będzie zapotrzebowanie na uciechy, wzajemne ciosy i bon moty, a większe na treści. Tych ostatnich brak jest kompletnie, więc ludzie w swej większości nie widzą żadnych różnic (ja powoli też ledwie dostrzegam - wiem, że wszyscy chcą dobrze, ale niewiele więcej) między ugrupowaniami politycznymi. A skoro nie widzą, na wybory nie chodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 11:30 Dla tego ja uważam, że w Polsce należy zabrać ludziom prawa do wyborów skoro nie chodzą na nie. Mamy jakoś tak, że jak coś zakazane, odebrane to dopiero za wszelką cenę chcemy o to zawalczyć. Nie jest to bolesna kara, nie chcesz chodzić na wybory to prawa do głosu zostajesz pozbawiony. Chcesz mieć prawo do głosowania musisz w nich uczestniczyć. Proste. Trudno uznać, że dla kogoś kto nie chodzi na wybory odebranie mu prawa do glosowania to bolesna kara. Za to musisz podjąć świadomą, odpowiedzialną decyzje czy chcesz chodzić na wybory czy nie. Tyle i aż tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77.0 Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 12:22 Przeciętny obywatel może nie umie tego tak nazwać, ale jest robiony przez gremia polityczne najpierw na idiotę, a potem wzywa sie go do oddania głosu. On się przed tym wzdraga i coraz częściej nie chce brać w tej grze dla głupich udziału. Można oczywiście próbować go przymusić, karami, może nawet batem, ale to sytuacji nie poprawi, raczej odwrotnie. Obywatel musi być zacząć traktowany jak człowiek myślący, któreo traktuje sie serio, i któremu przekazuje się treści na serio i kogoś od kogo cos zależy, bo ma on coś do powiedzenia, co przedtem mógł sam sobie przemyśleć. To jedyna droga do zmiany obecnego niekorzystnego trendu. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 13:29 Na szczęście nie musimy hipotetycznie dywagować. Uczynienie z obowiązku głosowania normy prawnej wraz z groźbą zastosowania określonych sankcji wpływa pozytywnie na wzrost frekwencji wyborczej to jest pewne. W Argentyńska reforma wyborcza przyczyniła się do niezwykłego wprost wzrostu uczestnictwa, frekwencja wynosząca około 5% zwiększyła się do 63% w wyborach w 1914 r. Współczesne państwa wymagają od swoich obywateli ponoszenia wielu różnorodnych obciążeń, których uzasadnieniem jest dobro pozostałych współobywateli. obowiązek udziału w wyborach wcale nie jawi się jako najbardziej dokuczliwy z nich. Przecież wyborcy mogą oddać głos nieważny bądź wrzucić do urny niewypełnioną kartę do głosowania. Niska frekwencja wyborcza negatywnie oddziałuje na reprezentatywność składu w parlamecie. Przy przymusie głosowania wszyscy obywatele są zobowiązani do oddania wyrazu swoim poglądom. Są też wyniki badań, z których wynika, że głosujący regularnie odznaczają się wyższym poziomem akceptacji systemu politycznego niż niegłosujący, czyli uczestnictwo w głosowaniach kształtuje bardziej pozytywne nastawienie do instytucji politycznych. Przymus wyborczy skłaniać osoby dotąd obojętne bądź nie zorientowane w polityce do zainteresowania sprawami politycznymi, co zwiększa poziom świadomości i wiedzy. W takim ujęciu przymus głosowania jest zwykłym mechanizmem mobilizującym i edukującym osoby nieudzielające się w życiu publicznym. Niska frekwencja wyborcza prowadzi do zaburzenia rezultatów głosowania, grupy biedniejsze i społecznie o niższym statucie głosują mniej licznie niż wyborcy dobrze usytuowani, zatem wyniki głosowania są korzystne dla grup uprzywilejowanych. I tak koło się zamyka. Udział pełnego przekroju społecznego w głosowaniu stanowił by dla partii politycznych zachętę, aby kształtować program w sposób uwzględniający postulaty i potrzeby wszystkich obywateli. A tak mamy grupy o gorszym statusie materialnym odczuwają, że elity polityczne nie troszczą się o ich interesy, zatem nie głosują, a to oznacza, że w kolejnych wyborach partie ponownie nie uwzględniają potrzeb tych grup - to chyba oczywiste. Zresztą jak obywatel ma w dupie politykę i polityków to i politycy nie mają powodu zabiegać o ten kładący na wszytko laskę "elektorat". Zamiast być reprezentantami większości obywateli starają się tylko powiększyć swój twardy elektorat .Nie głosując sami pozbawiamy się możliwości wywierania wpływu na rząd i bieg spraw politycznych i skoro nie tego nie rozumiemy to najprościej jest nas tej elitarnej lekcji demokracji nauczyć, a nauka jest elementarna jak wiadomo jest we współczesnych społeczeństwach przymusowa:) Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77.0 Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 13:41 Można też zadekretować ogólne zadowolenie ze wszystkiego, a wtedy znikną skargi i rozpocznie się sielanka. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 14:23 piwi77.0 napisał: > Można też zadekretować ogólne zadowolenie ze wszystkiego, a wtedy znikną skargi > i rozpocznie się sielanka. Kompletnie nie ma to związku z tym co napisałam, ale jak rozumiem za dużo tekstu i nie chciało ci się czytać. :) Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77.0 Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 14:45 Ma dużo wspólnego. Wydaje mi się, że za bardzo wierzysz w możliwość załatwiania społecznych problemów przy pomocy kar i rozporządzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Dlaczego poszedłem na wybory... 26.05.14, 18:19 Wydaje mi się, że za bardzo wierzysz w możliwość załatwiania > społecznych problemów przy pomocy kar i rozporządzeń. Po co ja to wszytko pisałam skoro, kolejny raz objaśniam ci to samo. Jakich kar ? Jakich rozporządzeń? Podałam konkretne przykłady jak to działa tam gdzie jest wprowadzone. Nie czytałeś ? Jest ot forma sprawdzona i nie służy niczemu innemu edukacji wyższej świadomości politycznej, kulturze politycznej, zmianom tak w polityce. W żadnym z tych krajów gdzie wprowadzono polityka nie jest w kryzysie, politycy cieszą się zaufaniem swoich wyborców, którzy glosują świadomie i niemal wszyscy, bo ponad 90%. Sytuacja gospodarcza się poprawiła, a socjal jest wysoki. Wszystkie kraje ościenne podpatrują skuteczność takich działań i wprowadzają u siebie. Przykład krajów Beneluksu, Australi, która zaczęła od jednego stanu, a teraz jest to system w całej Australii. Argentyna, a po niej Chile, Boliwia i Brasylia. Nigdzie nie obywatele się temu nie sprzeciwiają. Ja podaje ci konkretne przykłady, a ty mi tu argumenty daje z cyklu wydaje mi się, ze ty przeceniasz, za bardzo wierzysz. No to nie jest to kwestia wiary tylko przedstawiam ci konkretne przykłady, fakty i dowody. Ja nie pisze o swoim widzimisie przecież. Odpowiedz Link Zgłoś
jozefpawowski Udajesz glupia? 27.05.14, 16:25 Jakich kar > ? Jakich rozporządzeń? Podałam konkretne przykłady jak to działa tam gdzie jes > t wprowadzone. Nie czytałeś ? Takich " Uczynienie z obowiązku głosowania normy prawnej wraz z groźbą zastosowania określonych sankcji wpływa pozytywnie na wzrost frekwencji wyborczej." Odpowiedz Link Zgłoś
tigertiger Re: Udajesz glupia? 27.05.14, 19:31 Józiu to raczej nawet nie udajesz, że czytałeś od początku do końca to co w tym temacie napisałam. Podając konkretne przykłady "sankcji". Więc pytam jakie ? Bo są to bzdury. Chile jeśli nie chcesz iść na wyboru nie idziesz się zapisać na listę nie ma z tego powodu żadnych sankcji zwyczajnie pozbawiasz się prawa wyborczego dobrowolnie, ale jeśli już się zapisałeś, to znaczy że zgłosiłeś gotowość do głosowania jeśli nie przyjdziesz na wybory to musisz przedstawić usprawiedliwione swojej nieobecności, nie zrobisz tego musisz zapłacić symboliczną grzywnę. Podaję też przykłady z Australii i Belgii te całe sankcje to kpina. Dla tego Józiu pytam czy aby faktycznie jest o co kruszyć kopie. Ponadto Józiu są odpowiednie organy, które tego typu sprawy regulują i kontrolują czy nie naruszają one praw konstytucyjnych lub podstawowych praw człowieka. Okazuje się Józiu, że nie naruszają, bowiem, jeśli ktoś nie che głosować nie musi może zawsze oddać głos nieważny,tego typu wybory nie wymuszają głosowania w wyborach, ale wymuszają obecność, a gdy się taki nawyk wyrobi to obywatele z czasem chodzą karnie na wybory i do tego się do nich przygotowują. To zupełnie tak samo działa jak chodzenie na msze od święta. Przymus jest choć zapisany, to przymus społeczny, kulturowy. Ten obywatelski w młodej demokracji nie jest wyuczony, więc tylko po to się wprowadza pewne delikatne często zawinkulowane jak w Chile formy nacisku, aby wykształcić pewna aktywna postawa obywatelska. Są kraje gdzie przymus jest w formie nagrody, ci co glosują mają upusty,ulgi podatkowe lub są zwolnienie z obowiązkowej służby wojskowej. Jeśli nie chcesz z nich korzystać to nie jest karalne, ale wówczas pozbawiasz się praw wyborczych. Jeśli chcesz je mieć to z tego przywileju możesz nadal nie skorzystać i tu zależy od kraju albo możesz być ukarany grzywną za braku usprawiedliwionej obecności w wysokości 4 piw w knajpie, albo dopiero gdy nie przyjdziesz na wybory 4 raz pod rząd, a może być i tak, ze nie zostaniesz ukarany bo państwu się nie opłaca ściągać sankcji gdy są tak niskie, więc co 10 jest przykładowo karany niską grzywną. Czy więc groźba sanacji jest, aż tak nieunikniona i dotkliwa, że to może być uciążliwe dla obywateli. Nie sadze i stad głupce moje pytanie:Jakich kar ? Jakich rozporządzeń ? "Jakich" stosuje się nie tylko gdy pytamy o coś nieznanego, ale także gdy w ten sposób osłabiamy znaczenie czegoś. Obawiam się Józiu, ze daremnie ci jest cokolwiek tłumaczyć, bo jak nie zrozumiałeś za pierwszym razem to i kolejny raz nie załapiesz. Odpowiedz Link Zgłoś