miauciek
21.10.04, 18:33
Z pl.pregierz:
> Tak, wiem, że to standardowy topic numer 151 na pręgierzu, ale jak
> jeszcze raz zobaczę cholerę ubraną na szaro, bez żadnych czynnych
> światełek i z zapaćkanymi na zero odblaskami po zachodzie słońca jadącą
> drogą rzędu wojewódzkiego a nawet krajowego, to zahamuję _przed_ nią/nim
> z piskiem opon i ciężko nawrzucam.
Hmm, ostatni weekend był dość bogaty w przeżycia dla jednego z takich
"cichociemnych". Wracałem busikiem z ekipą swoich budowlańców drogą na
Otrębusy k/Wwy. Las dookoła, ciemnica zupełna, po którymś z kolei mocnym
odbiciu kółkiem, pan Stasio zakrzyknął - Nosz k..wa, dość tego! Szefie,
zatrzymaj się pan!... Po krótkiej naradzie produkcyjnej, OK, włączam
awaryjne i na pobocze.
Wysiadło czterech chłopa, pan Stasio dzierżąc w jednej dłoni linę od
wyciągarki, drugą krzepko przytrzymał próbującego uciekać wystraszonego
młodziana na góralu ;-)
- Czekej no gówniarzu!... - wychrypiał Stasio, gestem nakazując kolegom
konfiskatę rowerka.
Przejęty pojazd został szybko i sprawnie omotany linką, zablokowany
zapasową kłódką i przyczepiony do najbliższego drzewa.
- Tam kawałek dalij będzie cepeen, pójdziesz koleś pieszkom, kupisz se
jakąś latarkie i brzeszczot do metalu... Paniał?! - zawarczał Stasio
delikatnie potrząsając pryszczersem - No to z Bogiem!...
Jeśli koleś zapamiętał numery wozu, to pewnie będą kłopoty, ale tym będę
się martwił kiedy indziej. Narazie przynajmniej przeżył, hmm... a może on
nie chciał żyć? :-)