Dodaj do ulubionych

Zostawiłam moje dzieci i odeszłam.

16.09.05, 23:32
Byłam samotną matką dwójki dzieci(dziś 21 i 19). Gdy były małe, bywały małe
problemy, lecz z biegiem lat te moje dzieci wyrastały i stawały się bardziej
trudne i nieprzyjemne, pyskate,agresywne odzywki, dziwaczne zachowanie, itp.W
końcu podjełam decyzję. Odchodzę. Zostawiłam dom i wynajęłam mieszkanie. Niech
ich własny ojciec się nimi zajmie, stać go na to. A ja mam spokój, którego mi
tak bardzo brakowało. To brzmi może i dziwnie, ale wcale mi ich nie brak,
nawet nie tęsknię, nie dzwonię i nie szukam kontaktu, one chcą mieć kontakt ze
mną ale nie ja, nie chcę ich w ogóle znać. Zbliża się jesień i minął prawie
rok od nie widzenia i rozstania, a u mnie bez zmian, nadal nie chcę ich
widzieć. I po co była mi ta rodzina.

Obserwuj wątek
    • Gość: kijek [...] IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 17.09.05, 01:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dunajec1 Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 02:35
        Kijek,nie powinienes tak pisac,to ze zostawila,to rzeczywiscie musialy byc
        wazne powody,i podejrzewam ze decyzja nie byla podjeta szybko,zeby wydac sad
        trzeba by wysluchac druga strone,pozdr.
        • mytany.m Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 03:07
          Bylas matka moglas swoje dzieci nauczyc co to jest: milosc, przyjazn, uczciwoc,
          tolerancja, odpowiedzialnosc, opiekunczosc, wyrozumialosc.Moglas rozwijac ich
          marzenia, wspomagac, wspierac. Ty wybralas, wlasciwie, co wybralas?
          • rysiu.ochucki Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 13:54
            Wybrała i ciężko to powiedzieć ale być moze dobrze wybrała.
            Zbyt krotki opis aby jednoznacznie wyrokować.

            Ja raczej postawiłbym kilka pytań?
            Dlaczego byłąś samotną matką, jeżeli jak piszesz: ojciec twoich dzieci jest zamożny?
            Czy czasem nie jest tak, że troskliwa matka opiekując się i dbając o dzieci okazuje i uczy swoje dzieci wszystkiego co w życiu jest potrzebne?
            Czy czasem nie jest tak, że zamożny ojciec karmi swoje dzieci jedynie mamoną, ucząc że za pieniądze można sobie kupić szacunek?
            Czy czasem, w ten sposób ojciec nie przewartościowuje w dzieciach (młodzieży) nauk przekazanych przez matkę?
            Czy czasem nie jest tak, że matka w tym postępowaniu, nie pokazała dzieciom, że nie wszystko da się kupić za pieniądze?

            To trudna decyzja, ze strony matki lecz są sytuacje skrajne wymagające radykalnych posunięć. Gdy wdaje się gangrena w nogę trzeba ją ampytować...

            Pozdrawiam,
          • camel_3d a ojciec? 19.09.05, 21:53
            moze ona starala sie wychowac jak najlepiej a ojciec zawalil sprawe?
    • lena575 Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 03:10
      Obawiam się,że jesteś niedojrzałą matką, może i niedojrzałym człowiekiem.
      Niedojrzałym do rozwiązywania problemów, wspierania kogoś, konsekwentnej
      pomocy, stawiania wymogów. Dzieci się nie chowa, dzieci się wychowuje. W ich
      trudnym okresie też się je wspiera ale i stawia wymagania, konsekwentnie żąda
      zachowań w granicach tolerwanych przez siebie, uczy się dzieci
      odpowiedzialności i dając im możliwości poszerza się ich samodzielność. Im
      więcej widzi się w dziecku samodzilności i odpowiedzialności tym więcej daje
      się wolności i własnego zaufania. Ale tego trzeba dzieci uczyć stawiając im
      wymagania i pokazując własnym przykładem. Dziecko zawsze będzie naszym
      dzieckiem i jakoś nie mogę sobie wyobrazić "odcięcia się" bo przekroczyło ono
      jakąś wymyśloną granicę - do tej pory nie było dorosłe a teraz już jest, do tej
      pory było moim dzieckiem a teraz jest odrębnym bytem którego problemy są mi
      obojętne. Takie zachowanie jest właśnie niedojrzałe - problemy mnie przerosły
      to się wypisuję.
      Nie czekaj na to,że nabierzesz ochoty na spotkania z dziećmi, może one wtedy
      już tych spotkań nie bedą chciały.
      Jak poza tym funkcjonujesz w życiu? Praca, znajomi?
      • rysiu.ochucki Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 13:59
        Niedojrzałe ze strony matki??

        To dorośli ludzie 19 i 21 lat.
        W tym wieku rodzice powinni wypychać swoje dzieci z przytulnego gniazdka.

        Potem mamy społeczeństwo niedojrzałych emocjonalnie ...
        • lena575 Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 19:41
          Masz dzieci? Uważasz,że młody człowiek w wieku 19 czy 21 lat jest gotowy na
          to,że matka nie chce utrzymywać z nim kontaktów?
          Dzieci nie trzeba wypychać, dzieci trzeba wychować na samodzielnych ludzi -
          same wychodzą nie zrywając kontaktu z rodzicami.
          • rysiu.ochucki Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 21:57
            Czy znasz jej powody nie utrzymywania ze swoimi dziećmi kontaktu?
            Może jej dzieci zrobiły jej tyle krzywdy, że jako zwykły człowiek nie wytrzymała. Tak szybko lubimy wyrokować i innym przypinac łatke.

            Przypomina to opowiastke jak matka z dzieckiem poszła do lekarza.
            W przychodni dziecko biegało, krzyczało, skakało po krzesłach itp.
            Wszyscy pozostali oczekujacy w przychodni mieli tego dość a matka jedynie patrzyła się na dziecko i się uśmiechała. W końcu ktoś nie wytrzymał i zwrócił uwage matce aby uspokoiła swoje dziecko. A ona spokojnie odrzekła: moje dziecko ma max. miesiąc życia... i od tej pory już nikomu ono nie przeszkadzało...

            Pozdrawiam,
            • lena575 Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 23:57
              Nadal pytam, czy chciałbyś by twój rodzic choćby miał dzień życia odszedł i nie
              chciał utrzymywać z tobą kontaktów bo ma cię dość? Przecież wystarczy
              porozmawiać, wyjechać dla siebie w zgodzie z innymi.
              • rysiu.ochucki Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 20.09.05, 17:08
                Ktoś zmarł, ktoś odszedł.
                Nie znasz powodów.
                Czy to to samo?
          • Gość: zz Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 18.09.05, 22:00
            młody człowiek w wieku 19 czy 21 lat jest gotowy na
            > to,że matka nie chce utrzymywać z nim kontaktów?
            i to jest własnie prroblem ze wyobrazamy sobie iz nasze dzieci są juz dorosłe
            i nas niepotrzebują .
            Mój syn gdy mówi ze ma dość matki i domu i o tym jak bardzo mu doskwiera matka i
            rodzinka otrzymał odpowiedż od swojej kuzynki której matka zostawiła ją jeszcze
            przed 18 z bratem o kilka lat starszym -chciałabym móc pokłócic się z mamą i
            miec twoje problemy "domowe" ,
            Te dzieci nie dość ze przestały mieć matkę ,oparcie w zyciu jeszcze musza się
            zmagac z niedostatkiem finansowym ,długami które po niej zostały i wcale nie w
            smak im to dorosłae zycie ,taka wolność dobra na jakiś czas ,na dłuzej juz
            zaczyna przytłaczać.
    • marripossa Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 05:10
      Jakie to typowe. Na Ciebie napadli ale jakos nikt sie nie zapytal gdzie byl
      kochany tatus dzieci, gdy Ty sie sama borykalas z problemami? Sama sobie
      dzieci w koncu nie zrobilas. Mialy tez i ojca.

      Poza tym, z tego co napisalas, to wynika ze dzieci byly juz dorosle jak
      odeszlas. To zadne opuszczenie. Po prostu postanowilas zyc wlasnym zyciem.
      Masz do tego prawo.
    • mxp4 [...] 17.09.05, 05:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • marripossa Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 07:15
        Czasem zdarzaja sie takie ku.. jak ty. Szkoda mi klawiatury by robic ci wyklad
        > jak bardzo podla jestes. Na szczescie twoje dzieci sa juz dorosle i z czasem
        to
        >
        > one nie beda juz szukaly z toba kontaktu.


        A ojciec to co? Bohater, bo zostawil dzieci jak byly male?
        • lena575 Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 09:36
          "Problem" z dziećmi polega na tym,że one zawsze będzą naszeymi dziećmi. Nie
          możesz powiedzieć,że twoje dziecko w wieku 19 czy 21 lat jest dorosłe i
          właściwie możesz je zostwić. Po prstu odejść i nie utrzymywać z dzieckiem
          kontaktu bo ... masz dzieci dość. Co robią jej dzieci? Wykształciły się, mają
          zawód, pracę, dają sobie radę? Nieczego nie wiemy. To,że są pełnoletnie o
          niczym nie mówi. Te dzieci są podwójie pokrzywdzone - porzucił je kiedyś ojciec
          a teraz matka. Dochowała do pełnoletniości i wyparowała. Nawet nie wiemy jak je
          wychowywała, wiemy,że miała dość ich spraw, problemów i kłopotów z nimi.
          Chciałabyś mieć takich rodziców?
        • kryzolia Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 19.09.05, 10:44
          Jakim prawem UBLIŻASZ? Uważam , ze postapiła dobrze. W koncu sa dorosłe. Mało
          tego, jesli by ktoś majacy np. 19 czy 20 lat napisal na tym forum , ze odchodzi
          z domu bo chce sobie ułozyć życie bez rodziców, - to oczywiście wszyscy by mu
          przychwalali że dobrze postąpił, bo najwyższy czas usamodzielnić się.
    • boykotka Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 13:31
      A ja uważam, że postąpiłaś słusznie.
      Nie dalej jak 2 tyg temu kochany synalek mojej 70-cioletniej znajomej odstawił
      ją do domu starców. Starsza pani jest po wylewie. Synowa siedzi w domu (swoim)
      z 14-to letnią pasierbicą i nie chcą zająć się teciową.
      Jeżeli miałabym Ci coś poradzić - to zajmij się sobą póki możesz. Później pies
      z kulawą nogą się tobą nie zainteresuje. Zajmij się swoim zdrowiem i dalszym
      życiem. Dla dzieci co miałaś zrobić - już zrobiłaś. Nie warto rzucać pereł
      przed wieprze.
      • Gość: waga Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 13:40
        19 i 21 lat to nie są dzieci - to są dorośli ludzie.
        • boykotka Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 14:08
          No właśnie. Najgorsza jest ta głupia presja społeczna. Np. moja mama, która
          jest najukochańszą mamą na świecie ciągle ma wyrzuty sumienia, że np. nie
          kupiła mi tego lub tamtego, gdy byłam nastolatką. Byliśmy biedni, nigdy jednak
          nie miałam najmniejszej pretensji do rodziców, że czegoś mi nie dali. Mimo to
          moja mama ma strasznego doła z tego powodu. I po co ?? Tłumaczymy jej z bratem
          na wszystkie sposoby, że to co najważniejsze - miłość nam dała. Czego jeszcze
          dziecko mogłoby wymagać od rodziców ???
          • Gość: cloe Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. IP: *.catv.net.pl 17.09.05, 14:15
            Boykotka masz racje.Ja miałam odwrotnie,zero milości czulosci,lojalnosci.Teraz
            oboje rodzice nie zyja wiec nie mam zalu,wlasciwie nigdy nie mialam bo ich
            kochalam,tylko mi strasznie smutno...cale zycie
          • rysiu.ochucki Re: Czego może chcieć dorosłe dziecko od rodziców? 17.09.05, 14:16
            Aby go utrzymywali jak najdłużej by następnie tego samego wymagac od państwa socjalnego bo rodziców już nie ma.
            • Gość: rtyu Re: Czego może chcieć dorosłe dziecko od rodziców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 14:39
              I myślisz,że kto odpowiada za taką sytuację droga mamo:

              Jestem przez was przytłoczony, genetycznie obciążony
              Czuję wielką słabość w sobie, dla nich jestem nikt
              Czuję się jak ktoś przegrany, w tłumie ludzi niewidzialny
              Chyba jestem niepotrzebny, jest mnie coraz mniej
              Zawsze sobie golę głowę, nie kupuję tylko biorę
              Nie potrafię robić nic, tylko rzeczy złe Nienawidzę bycia miłym, bo uwielbiam
              budzić niechęć
              Tak zostałem wychowany, a w zasadzie nie

              Przecież szedłem za przykładem jaki zawsze mi dawałeś
              Tym jedynym i najlepszym - teraz wiem, że nieChciałbym stać się tak jak oni -
              wszyscy młodzi, piękni, zdolni
              Chociaż raz chciałbym spróbować - chyba nie da się


              Co mam zrobić, co teraz zrobić, powiedz mi
              Powiedz jak, co mam zrobić
              Spróbuj naprawić chociaż coś
              Chociaż teraz pomóż mi


              Przemyśl to sobie...
              • rysiu.ochucki Re: Czego może chcieć dorosłe dziecko od rodziców 17.09.05, 15:20
                Czy twoje życie zalezy od kogoś czy od innych?

                Kiedy przestaniesz obwiniać innych a zaczniesz żyć?

                Żyć każdego dnia bez tracenia czasu na rozpamiętywanie przeszłości.
                Analizuj przeszłość i wyciagaj wnioski.

                Jak kowal wykuwać swój los i nie rozczulać się nad sobą.
                Jednak aby coś wykuć potrzeba decyzji:
                - akceptuję swoich rodziców i ich decyzje takimi jakimi są,
                - jestem dorosły i wezmę się za siebie,

                pozdrawiam,
                • Gość: Echo Re: Czego może chcieć dorosłe dziecko od rodziców IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.09.05, 16:22
                  Przegralas zycie. Tak po prostu. Twoje odejscie jest ukoronowaniem czegos czego
                  brakowalo w twoim zyciu: zrozumienia ze nikt nie zyje dla siebie. Prawda, bycie
                  samotna matka nie jest latwe. Nie znamy szczegolow dlaczego ojciec twoich dzieci
                  nie chcial z toba zyc. Boje sie jednak ze matka ktora ma dosyc swoich dzieci,
                  tak naprawde zawsze musiala kochac jedynie sama siebie. Byc moze dlatego nie
                  udalo ci sie wychowac swoich dzieci. W tej chwili na wychowanie jest juz za
                  pozno. One sa juz uksztaltowane i pewnie kochaja tylko samych siebie. Masz
                  jeszcze jedna szanse ktora ladnie pokazuje anegdotka syna o ojcu: "Gdy mialem
                  nascie lat, moj ojciec byl wyjatkowym naiwniakiem jesli nie glupcem. Teraz gdy
                  skonczylem dwadziescia piec, zauwazylem jak moj ojciec zmadrzal przez te lata."
                  Zwiazku matki z dziecmi nie da sie rozerwac, chyba ze go nigdy nie bylo. A to
                  jest patologia.
                  • boykotka Re:Bo do tanga trzeba dwojga 17.09.05, 16:31
                    do miłości pewnie też. Pytanie tylko : czy miłości można nauczyć ??
                    • Gość: waga Re:Bo do tanga trzeba dwojga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 16:44
                      Nauczyć miłości, wychować, przekazać wzorce, system wartości to może ok.50%.
                      Drugie (conajmniej)50% to geny.
                      Co począć z genami?
                      Genów się nie da "wychować"!
                  • rysiu.ochucki Re: Czego może chcieć dorosłe dziecko od rodziców 17.09.05, 17:47
                    Ale i dzieci muszą wiedzieć, że rodzice nie żyja jedynie dla nich.

                    > "Gdy mialem
                    > nascie lat, moj ojciec byl wyjatkowym naiwniakiem jesli nie glupcem. Teraz gdy
                    > skonczylem dwadziescia piec, zauwazylem jak moj ojciec zmadrzal przez te lata."

                    Ojciec zmądrzał a może syn dorósł by zrozumieć, że nigdy jego ojciec nie był głupcem. Kto wie, kto wie...
                    • leute Re: Czego może chcieć dorosłe dziecko od rodziców 19.09.05, 23:42
                      > Ojciec zmądrzał a może syn dorósł by zrozumieć, że nigdy jego ojciec nie był
                      > głupcem. Kto wie, kto wie...

                      Właśnie o to chodzi w tym stwierdzeniu. Odkryłeś Amerykę...
                      • rysiu.ochucki Re: Czego może chcieć dorosłe dziecko od rodziców 20.09.05, 17:06
                        Czy aby na pewno rozumiesz co czytasz? I co co odnosi sie do czego?
    • Gość: marcin ludzie! PREZERWATYWY! dostępne w każdym kiosku! IP: 83.238.200.* 17.09.05, 17:28
      sex jak najbardziej!
      ale do licha nie róbcie niechcianych dzieci!
    • zlotoslanos Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 17.09.05, 22:35
      Wiesz tytuł szokujący lecz ktoś kto zna życie zrozumie.Można by
      parafrazować "Miałam kiedyś dzieci -zostawiły mnie odeszły.Z zasady przychodzą
      gdy potrzebują,gdy ja potrzebuję jestem sama".Wzbraniaj się przed wyznaniami
      typu " nie kocham ich".Lepiej mów jak bardzo mnie wk....zasłużyły na złość lecz
      nie brak matczynej miłości.Mądrzejsi od nas już dawno powiedzieli,że czas goi
      rany.Zapomina się co złe,pamięta te dobre chwile.To taki reset mózgu by
      niezwariować.Teraz przechodzisz ciężkie chwile masz wyrzuty sumienia bo gdybyś
      ich nie miała nie napisałabyś tego postu.Ale zobaczysz z czasem będzie
      lepiej .Na każdej terapii doradzają by zamkąć parasol ochronny nad
      niewdzięcznikami, alkoholikami,narkomanami,leniami...Może to z Twojej strony
      było to odcięcie pępowiny i dzieci to zrozumią.Oby.
    • Gość: neska Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.05, 23:41
      Przez wiele lat brakowało Ci wsparcia, pomocy w rozwiązywaniu problemów, więc
      psychicznie nie wytrzymałaś. Nie Ty jedna masz ochotę wszystko rzucić i uciec od
      trudnego życia. Tak bywa. Może ten okres odosobnienia był Ci potrzebny. Postaraj
      się jednak znaleźć w sobie siłę, żeby zacząć wszystko od początku. Nie odtrącaj
      dzieci. Umów się z nimi, słuchaj co mają do powiedzenia, nie mów o swoich
      żalach. Bądź spokojna, opanowana, rzeczowa, powiedz, że zależy Ci na nich, ale
      trzeba, żeby zaszły pewne zmiany. Konsekwentnie się tego trzymaj. Powoli
      zbudujecie nowe relacje . To ważne, żebyś ich nie odtrąciła. Nabierz dystansu i
      pomyśl, że trzeba jakoś tą rodzinę uratować, ale myśl też o sobie. Miej swoje
      życie, spotykaj się z ludźmi i pogadaj z kimś bliskim. Inni mają mniej więcej
      tak samo. Wyluzuj, a potem weź byka za rogi. Powodzenia.
    • Gość: Sky ZEMSCILAS SIE NA MEZU BO DLA CIEBIE DZIECI = ON IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.09.05, 22:30
      Mysle ze zemscilas sie na swoich dzieciach bo widzialas w nich swojego meza. TO
      NA NIM SIE ZEMSCILAS UZYWAJAC DZIECI. Zrobilas im krzywde, ale jeszcze wieksza
      sobie samej. Bedziesz tego zalowala predzej czy pozniej, bo ty nie zostawilas
      jego dzieci ty zostawilas SWOJE DZIECI.
    • Gość: colorado I bardzo dobrze zrobiłaś!!! IP: *.euro-net.pl 19.09.05, 10:30
      Masz jedno życie.
      Wierzę, że starałaś się być jak najlepszą matką, co było wyjątkowo trudne bez
      wsparcia męża - a przypuszczam, że buntował dzieci przeciwko Tobie, jawnie lub
      nie, bo potrzebował wytłumaczenia, że z Tobą po prostu nie dało się żyć.
      Pomijając wychowanie - każdy człowiek przychodzi na świat z określonymi genami i
      pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
      Nie przejmuj się zarzutami internautów, nie może Cię zrozumieć ktoś, kto nie był
      w takiej sytuacji.
      Ostatecznie nie wyrzuciłaś dwojga maluszków na mróz. Mam nadzieję, że prawnie
      rozwiązałaś sprawy mieszkaniowe, żeby nie obciążały Cię należności, jeśli dzieci
      nie będą płacić.
      Myślę, że jest to największa tragedia Twojego życia, masz spokój w tym sensie,
      że nikt Cię nie poniża, nie wykazuje agresji, ale sam fakt, że poruszyłaś temat
      na forum świadczy, że rozpaczasz z tego powodu.
      Myślę, że gdybyś została z dziećmi, doprowadziłyby do tego, że skończyłabyś jako
      bezwolna kukła, która od własnych dzieci znosi impertynencje, poszturchiwania i
      plucie - a nie może się obronić. TAKI PRZYKŁAD MAM WSRÓD ZNAJOMYCH.
      Oburzeni internauci zapominają o tatusiu...

      Trzymaj się.

      Nawet, jeśli ten wątek jest podpuchą, nie osądzam takich matek od czci i wiary.

      • Gość: ad_rem Re: refleksje na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 11:13
        Rekleksja 1:

        "Dzieci" w wieku 19-20 lat walczyły we wszystkich powstaniach i wojnach, bo
        czuły się JUŻ odpowiedzialne nie tylko za siebie ale i za los swego kraju.

        Refleksja 2:

        Tworzenie z dziecka swego rodzaju ikony, nadrzędnej wartości w życiu rodziców, w
        opinii socjologów, jest charakterystyczne dla spauperyzowanych społeczeństw,
        pozbawionych innych dóbr duchowych i materialnych.

        Refleksja 3:

        Użalając się nad 20-letnimi "dziećmi" porzuconymi przez matkę, pamiętajmy
        również o 30-latkach niedojrzałych do małżeństwa, rodzicielstwa, a często i
        samodzielnego życia.

        Refleksja 4:

        Może ten wątek powinien mieć tytuł "Odeszłam od rodziny/bliskich" lub "Wybrałam
        samotność", a nie "Porzuciłam dzieci"?


        • Gość: colorado do ad_rem IP: *.euro-net.pl 19.09.05, 11:38
          Zgadzam się ze wszystkimi Twoimi uwagami.
          (Też mam dzieci, dwójka starszych jest w wieku dzieci autorki postu.)_

          Szczególnie przemawia do mnie refleksja 4: dlaczego tak jest, że w identycznej
          sytuacji o ojcu mówi się, że ODSZEDŁ, a kobieta zaraz PORZUCIŁA?
          • po_godzinach Re: do ad_rem 19.09.05, 11:40
            "dlaczego tak jest, że w identycznej
            > sytuacji o ojcu mówi się, że ODSZEDŁ, a kobieta zaraz PORZUCIŁA?"

            bo taka jest tradycja

            dla patologicznych męskich zachowań jest znacznie większe przyzwolenie
            społeczne, niż dla kobiecych - tradycyjnie kobieta ma byc "nieskazitelna",
            mężczyzna nie musi, jemu sie wybacza
            • squirrel9 Re: do ad_rem 19.09.05, 12:07
              Myślę,że w tym przypadku nie chodzi o to czy odeszła czy porzuciła. Dzieci
              które już miały pecha trafić na nieodpowiedzialnego tatusia który odszedł czy
              też porzucił gdy były małe teraz zostały "odejdzione" czy też porzucone przez
              matkę która "ma ich dosyć". Nie wiemy jak je dochowała do tej pełnoletniości, w
              jakim stopniu przygotowała je o życia czy też zostawiła - jak pisze - niech
              teraz tatuś się martwi. To nie są rzezcy na przechowanie.
              Do kogoś kto pisze,że w tym wieku młodzi ludzie brali udział w powstaniach
              napiszę - ci ludzie którzy brali udziła w powstaniach mieli rodziców któzry
              wychowali ich na partiotów (takich a nie innych "romantycznych", słusznie czy
              nie - to inna sprawa). Nie szli do powstań bo rodzice ich zostwili !!!, rodzice
              nauczyli ich,że honor i ojczyzna są najważniejsze, ważniejsze niż życie. Oni
              mieli oparcie w domu i rodzicach. Mieszanie pojęć jest tu nieodpowiedznie.
              19 czy 21-letni człowiek w dzisiejszych czasach nie bardzo może utrzymać się
              sam. Jeśli się uczy i ma dorywczą pracę starcza mu na niewiele. Jeśli się już
              nie uczy to wykształcenie ma niewielkie i niewiele zarabia. Bez wsparcie
              rodziców jest mu ciężko. To nie są czasy takie jak pewnie z 15-20 lat temu,
              kopalnia, hotel robotniczy, studiowanie, praca w spółdzielniach studenckich. To
              są trudne czasy nie tylko dla dorosłych.
              • po_godzinach Re: do ad_rem 19.09.05, 12:09
                sądzisz, że matka odeszła od dzieci bez powodu?

                taki miała kaprys?
                • squirrel9 Re: do ad_rem 19.09.05, 13:00
                  Nie sądzę,że bez powodu. Pewnie rzeczywiście nie potafiła wychowywać dzieci tak
                  jakby chciała by były wychowane, może sama nie radzi sobie z własnymi
                  problemami a tu im dzieci starsze tym więcej problemów, tym więcej ich
                  problemów ...nie wszyscy jesteśmy tacy sami, wytrzymali, nie wszyscy wynosimy z
                  domu jakiś model wychowania, konsekwencji w postępowaniu ... to trudne. Z
                  jednej strony wymagać, z drugiej dawać, z jednej być podporą z drugiej oprzeć
                  się na dzieciach, dawać siłę i szukać siły, czerpać ją z dzieci. Może zbyt
                  wiele problemów niezałatwianych na bieżąco nawarstwiło się w jej domu, może o
                  pomoc byłego męża już dawno powinna była prosić. Nie wiem ... nie chcę oceniać.
                  Boję się tylko,że dzieci wyrastają na takie same, bez wsparcia, pomocy też są
                  potencjalnymi rodzicami które nie będą potrafiły rozwiązywać problemów, dać
                  wsparcia i też się wypną bo dziecko skończyło ileś tam lat i ma być
                  samodzielne. Bez kontaktu z matką która nie chce widzieć się z dzeićmi.
                  Co innego wychowanie dzieci na samodzielnych, praca (znam takich którzy na
                  kieszonkowe zarabiają sami, na wakacje zarabiają przez jeden miesiąc by
                  następny wakacjować, znam takich któzy korepetycjami zarabiają na swoje
                  ubrania) ale zrywanie z dziećmi kontaków bo ich mam dosyć jest po prostu ....
                  zaskakujące. Wspiera się dzieci w najgorszych chwilach, pokoazuje zadowolenie z
                  nich i uczy dzieci by i one wsparły, uczy je wrażliwości, współczucia, dobroci,
                  wzajemności. A może nie uczy bo samemu się tego nie zna ...
                  Mogę współczuć i jej i jej dzieciom.
                  • po_godzinach Re: do ad_rem 19.09.05, 13:30
                    Ty piszesz o tym, jak powinno być.

                    Myslę, że każda matka wychowuje dzieci najlepiej, jak umie, niemniej jednak sa
                    na świecie i bandyci, i różnej maści przestępcy, i ludzie nieprzystosowani -
                    itepe. Ich tez ktoś wychowywał - najlepiej, jak umiał.

                    Jeśli kobieta 20 lat wychowuje najlepiej, jak umie swoje dzieci - a potem
                    otrzymuje od nich tylko żło, przyczyny mogą być różne: to, że sama popełniała
                    błędy, że nie dała rady, że wpływy inne, niz jej okazały sie być silniejsze.
                    Rezutat - wybór: albo ona, albo dzieci. Wybrała siebie, pozostawiając dorosłych
                    (co by nie mówić) ludzi i każąc im zyć na ich własna odpowiedzialność. Teraz
                    oni mogą wykazać się, co są warci.

                    To jest trudne do wyobrażenia, ale - jak widac - mozliwe. Znam wypadek, gdy
                    matka chowa się przed własnym dzieckiem, i ma rację, bo ono może ją tylko
                    zniszczyć. Po prostu - jest złym człowiekiem.
                    • squirrel9 Re: do ad_rem 19.09.05, 13:54
                      Ja po prostu obawiam się,że nie wychowuje. Część ludzi ma dzieci "na żywioł" -
                      dzieci są, chodzą do przedszkola, szkoły, uczą się lub nie uczą, mają
                      zainteresowania lub nie mają - rodzice zostwiają to dziecku samemu sobie -
                      zrzucają to na geny, kolegów/koleżanki. Im dziecko jest starsze tym mniej mają
                      z nim kontaktów wzokowo-dotykowo-słownych. Gdy każdy kontakt słowny kończy się
                      awanturą to jest to właśnie to o czym piszę.
                      Zapytajcie znajomych czy wiedzą co ich dzicko ostatnio czytało, na jakim filmie
                      było w kinie, na jakim koncercie, czy potrafią wymienić 5 imnion najlepszych
                      przyjaciół dzieci, czy wiedzą gdzie mieszkają. Szzcególnie takie mające po 19
                      lat. Jesli często niczego nie wiedzą o dzieciach to co dzieci wiedzą o
                      rodzicach?
              • Gość: waga Re: do ad_rem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 12:16
                Bywały czasy trudniejsze, kiedy młodzi bez wsparcia rodziców musieli dać sobie
                radę, wierz mi! I wtedy dać sobie radę znaczyło często tyle co przeżyć, a
                obecnie często znaczy to mieć modne ciuchy, wsparcie finansowe po założeniu
                rodziny, pomoc przy opiece nad dziećmi, kasę na somochód w nagrdę za zdaną
                maturę itp. Wiem, że nie można uogólniać, ale jednak taki model rodzicielskich
                powinności funkcjonuje w naszym społeczeństwie.
    • facet123 Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 19.09.05, 15:13
      Prawdopodobnie od początku nie czułaś potrzebyh posiadania dzieci ani rodziny.
      To, samo w sobie, nie jest w żaden sposób złe, ani uwłaczające. Ludzie tacy jak
      ty istnieją i jest ich wielu (często wiąrzą swoje życie z religią - celibat
      zwalnia ze społecznej presji zakłądania rodziny)

      Jedyne co można Ci zarzucić, to to, że wbrew sobie dopusciłaś do urodzenia tych
      dzieci. Jednak nie znam sytuacji. Wyobrażam sobie np., że presja ojca tych
      dzici i rodziny mogła być silniejsza od twojej chęci życia po swojemu.

      Tak czy inaczej nie słuchaj tych którzy wmawiają ci, jesteś zła, ablo, że źle
      wychowałaś swoje dzieci. Zrobiłaś i tak więcej niż leżało w twojej naturze.
    • Gość: Sky Nigdy nie bedziesz juz ani matka ani babcia smutne IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.09.05, 17:14
      Male dzieci maly klopot , duze dzieci .... Znamy to powiedzenie chyba wszyscy i
      wszyscy majac dzieci i starajac sie je wychowac jak najlepiej potrafimy
      oczekujemy od nich takich a nie innych postaw.Nie zawsze to wychodzi tak
      jakbysmy sobie zyczyli, bo i pokusy sa dzis duzo wieksze niz powiedzmy 20 lat
      temu. Wszechobecne dragi, bezrobotni rodzice, porozbijane rodziny to nie jest
      wina naszych dzieci, ale nas samych i czasow w ktorych zyjemy. Sami rowniez nie
      jestesmy bez skazy i zmazy i napewno nie chcielibysmy aby nasze dzieci nas
      totalnie odrzucily z tego powodu. Nawet gdyby te dzieci juz ustawily sie w
      zyciu a nie wkroczyly w najtrudniejszy moment tego "ustawiania" kiedy pomoc
      rodzicow jest NIEZBEDNA. Piszecie ze dawniej mlodziez walczyla o Polske i byla
      bardziej niezalezna. Mysle, ze takie byly realia wowczas i gdyby dzis znowu
      powstala taka sytuacja wielu z tych dzisiejszych "niezaradnych" wykazaloby sie
      wspaniala, patriotyczna postawa. Zreszta nie wiadomo co Frezja tak naprawde
      zarzuca swoim dzieciom. Ja mysle ze to raczej rozrachunek z jej bylym mezem i
      zemsta na nim oraz na dzieciach ze maja jego geny. Nie zazdroszcze ani jej ani
      jej dzieciom, ale szczegolnie nie zazdroszcze jej, bo mysle ze to co robi
      dzisiaj jest po prostu nie tylko OKRUTNE, ale glupie.
      • oleswava Re: Nigdy nie bedziesz juz ani matka ani babcia s 19.09.05, 23:50
        Ze wszystkich wypowiedzi na tym forum najbardziej rozsądna wydaje mi się
        wypowiedź neski. Zgadzam się z tym, że to często rodzice kształtują (głównie
        nieświadomie) postawę, jaką w przyszłości będą miały w stosunku do nich ich
        dzieci. Niemniej jednak daleka jestem od osądzania głównej bohaterki tego wątku
        dlatego, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy popełniają mnóstwo - także
        wychowawczych - błędów. Sama po sobie wiem, że młodzi ludzie w wieku 19-20 lat
        potrafią być potwornie złośliwi w stosunku do swoich rodziców, kompletnie nie
        doceniając ich wysiłków (chociażby tego, że codziennie pracują przynajmniej po
        8h, by ci mieli na zaspokojenie swoich najważniejszych, czy mniej ważnych
        potrzeb). Młodzi ludzie potrafią być nie tylko złośliwi, ale czasem okazywać
        absolutny brak szacunku, nawet w normalnym "nie-patologicznym" domu. Często
        wynika to z czegoś co nazywam "młodzieńczą głupotą" i wydaje mi się, że to
        trochę mija z czasem, zwłaszcza kiedy zaczyna się mieszkać i życ na własny
        rachunek i zaczyna lepiej rozumieć swoich rodziców. Oczywiście, nie twierdzę,
        że wszyscy młodzi ludzie przez to przechodzą, ale jest napewno spora grupa
        młodzieży, której nie jest to obce. Z przykrością muszę stwierdzić, że mi samej
        takie zachowanie nie było do końca obce, kiedy miałam 20 lat. Osobiście
        rozumiem decyzję fresji, i nawet uważam ją za odważną, bo pokazała swoim
        dzieciom, że ma swoją godność, a uwierzcie, że młodzieży w tym wieku taka
        postawa rodzica jest bardzo potrzebna, by nabrać do niego odpowiedniego
        szacunku. Być może coś do nich dotarło skoro nalegają jednak na spotkania z
        matką. I wydaje mi się, że w tym miejscu fresja stoi przed szansą by pojednać
        się ze swoją rodziną. Może nie zdążyła jeszcze ochłonąć, ale myślę, że jest
        warto podjąć próby pojednania. Mimo bólu, błędów, poczucia żalu warto jest
        podjąć rozmowy i przebaczyć. Zachęcam Cię do tego fresjo.
        • Gość: Sky Re: Nigdy nie bedziesz juz ani matka ani babcia s IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.09.05, 18:38
          Jesli bledy moga popelniac rodzice i nalezy im je wybaczac to dlaczego nie
          mozna ich wybaczac dzieciom? W koncu to rodzice chowaja dzieci a nie
          odwrotnie. Ciagle trzymam sie swego zdania ze odejscie od dzieci jest tutaj
          bardziej skierowane przeciwko bylemu mezowi, ktory prawdopodobnie w opinii
          Fresji nie bral rownego udzialu w wychowaniu dzieci . Wyobrazasz sobie siebie
          porzucajaca swoje dziecko ?
          • oleswava do sky 21.09.05, 21:10
            Zgadzam się z tobą, sky. Dlatego starałam się zachęcić fresję, by porozmawiała
            z dziećmi i spróbowała im przebaczyć. napewno obie strony potrzebują
            wysłuchania i przebaczenia.
            Nie, nie wyobrażam sobie porzucającą swoje dziecko, ale wiem też, że życie
            potrafi nieźle zaskoczyć i raczej nie chciałabym robić jakiś pewnych siebie
            stwierdzeń co do moich możliwych przyszłych zachowań. Jedyne co mogę powiedzieć
            na pewno, to że postaram się wychowywać moje dzieci tak, by do czegoś takiego
            nigdy nie doszło.
            Co do intencji fresji - czy zemściła się na swoim byłym mężu czy nie - trudno
            je ocenić, kto wie - być może masz rację. Nie wiem, czy jesteś kobietą czy
            mężczyzną. Jeśli mężczyzną, to z pewnością starasz się też spojrzeć na tą
            sytuację z perspektywy ojca dzieci, i bardzo słusznie, bo żadnego konfliktu nie
            powinno oceniać biorąc pod uwagę tylko jedną ze stron.
            Wydaje mi się jednak, że w sytuacji tej kobiety roztrząsanie motywacji i
            ocenianie jej decyzji o odejściu z domu niewiele zmieni, bo jest to czas
            przeszły i tamtej decyzji nie można nijak zmienić. Ale można to i owo
            ponaprawiać podejmując pewne decyzje dotyczące teraźniejszości i przyszłości.
            Osobiście starałam się zachęcić fresję do "nieuciekania" od kontaktu z dziećmi.
            Rodzina to zawsze rodzina i moim zdaniem zawsze warto jest szukać pojednania i -
            jak napisałam wcześniej - przebaczenia.
            • Gość: Sky A czy te dzieci ja potrzebuja czy tez juz nie? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.09.05, 23:40
              Rozumiem ze Fresja poczula sie w pewnym momencie bardzo zmeczona i chciala
              zmusic ojca dzieci do wiekszej odpowiedzialnosci za nie. Wyobrazam sobie jednak
              ze miala juz duzo czasu aby spojrzec na wszystko z innej perspektywy. Pewnie
              sama sie sobie dziwi ze jej nie ciagnie do dzieci.Obawia sie prawdopodobnie ze
              wszystko wrociloby znowu na stare tory ale wcale tak nie musi byc. Na jej
              miejscu nawiazalabym kontakt z dziecmi mieszkajac ciagle oddzielnie i jesli
              bylyby odpowiedznie warunki zamieszkalabym z nimi. Choc ci mlodzi ludzie
              zapewne, nauczyli sie juz radzic sobie bez niej.
    • yoma Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 20.09.05, 16:03
      Mocna dziewczyna. Zamiast wyrzucić dzieciaki na zbity pysk, zostawiła im cały
      dom i sama sobie poszła.
      • Gość: Sky Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.09.05, 18:40
        Moze ona mieszkala w domu ktory nalezal tylko do jej meza?
    • gosia771 Re: Zostawiłam moje dzieci i odeszłam. 21.09.05, 20:38
      Czegoś nie rozumiem.Skoro zostawiłaś ich rok temu,a w nawiasie podajesz wiek dzieci to uważam że nie są to małe dzieci i nie widzę problemu.Z tego co zrozumiałam są to dorośli ludzie.
      • Gość: Sky Rozwod z dziecmi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.09.05, 23:30
        Ja tez czegos nie rozumiem. Nie widzisz problemu w tym ze matka nie ma kontaktu
        ze swoimi dziecmi? Gdyby mialy 30 i 40 lat to tez bylby problem, bo oznaczaloby
        to ze matka nie ma rowniez kontaktu ze swoimi wnukami, a 19 i 21 to jeszcze
        dosyc niedojrzaly wiek mimo wszystko. Mysle ze nie ma takiego wieku w ktorych
        powinno sie wziasc rozwod ze swoimi dziecmi.
    • goldenwomen moje rozgrzeszenie masz 21.09.05, 20:44
      :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka