shrimp1
13.04.06, 14:20
Gdy 17 lat temu postanowiłam zdawać na studia, myślałam, że robie dobrze. Moi
znajomi wówczas emigrowali do Ameryki. Ja byłam temu przeciwna. Wierzyłam, że
w moim kraju bedzie mi najlepiej. Skończyłam studia, pracuję, mam rodzinę. Od
4 miesięcy patrzę na mojego swietnie wykształconego męża ( studia ukończone
przed terminem, podyplomowe, potem MBA, za ciężkie pieniądze, świetny
angielski, rosyjski, czeski i niemiecki dodam, że jest przystojny i
sympatyczny) patrzę na niego gdy wraca z kolejnej rozmowy o pracę i ... nic.
Swoją posadę stracił, bo sąsiad prezesa potrzebował zostać dyrektorem
handlowym...Widzę jak mąż traci nadzieję.
Wiecie co, naprawdę nie chciałam nigdy z Polski wyjeżdżać, ot taka głupia
patriotka jestem, ale zmieniam zdanie. Szkoda, że w naszym kraju nie docenia
się ludzi tylko układy, kolestwo. Jestem rozgoryczona i wściekła. Dlaczego ja
te 17 lat temu upierałam się,żeby tu zostać!!!!!! najgłupsza decyzja życia.
Shrimp
Tamten list napisałam dwa miesiące temu. Właśnie wycieram mokre od płaczu
oczy. Mój mąż pojechał do Dublina. Tam go chcą. Jest wykształcony.
Doswiadczony. Pracowity.
Nie mamy wpływowych znajomych, nie należymy do PIS albo do pożal się BOże do
Samoobrony. Nasz premier mówi "dziękuję" premierowi Hiszpanii, bo znou pare
tysięcy ludzi wyjedzie za pracą.
Dzisiaj mówie , nie nie wyjeżdżam. Poradzę sobie z tęsknotą. Ale jak
długo????? Miesiąc, dwa, pół roku? Zostawię moich studentów, swoją pracę,
zapisze dziecko do irlandzkiej szkoły? To co k... mam sie zapisać do
Samoobrony??/??????
Shrimp