Dodaj do ulubionych

Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsce?

09.03.07, 16:21
Sądzę, że ich liczba zawiera się w ilości 5tys-7tys. Biorąc pod uwagę, że
szacowanie zawsze obarczone jest sporym błędem zakres ten należy rozszerzyć:
3tys - 10tys. rocznie.
Obserwuj wątek
    • kot_behemot8 Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 18:09
      hymen napisał:

      > Sądzę, że ich liczba zawiera się w ilości 5tys-7tys. Biorąc pod uwagę, że
      > szacowanie zawsze obarczone jest sporym błędem zakres ten należy rozszerzyć:
      > 3tys - 10tys. rocznie.


      Sądzisz, powiadasz...
      Tak sobie usiadłes na fotelu i d.....p nagle olsniła cie myśl, że tych aborcji
      jest kilka tysięcy. Doznałeś iluminacji czy może Jahwe do ciebie w tej sprawie
      przemówił?
      • hymen Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 19:28
        kot_behemot8 napisała:

        > Sądzisz, powiadasz...
        > Tak sobie usiadłes na fotelu i d.....p nagle olsniła cie myśl, że tych
        aborcji
        > jest kilka tysięcy. Doznałeś iluminacji czy może Jahwe do ciebie w tej
        sprawie
        > przemówił?

        No może nie tak dokładnie się to odbyło jak w Twoim barwnym opisie, ale
        rzeczywiście usiadłem sobie w fotelu, popatrzyłem sobie w jaki sposób zrobiono
        szacunki, spojrzałem na dane, uwzględniłem pewne rzeczy, których w szacunkach
        nie wzieto pod uwagę, a te, które brano pod uwagę postarałem rozpatrzeć się
        obiektywnie. Ot i wszystko. Wynik przedstawiłem.
    • nessie-jp Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 19:31
      A jakieś wnioski?
      • hymen Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 19:33
        Za wcześnie. Najpierw weryfikacja forumowa ;))
        • kot_behemot8 Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 19:42
          > Za wcześnie. Najpierw weryfikacja forumowa ;))

          A co tu mozna weryfikować jak się nie zna metodologii pomiaru ani przyjetych
          założeń?
          Niby z fusów tez mozna wróżyć, ale ty nawet fusów nie pokazałeś...
          • hymen Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 22:10
            Więcej w poniedziałek. Sposób postępowania był podobny do metody zastosowanej
            przez Federację na rzecz kobiet, której szacunki są najbardziej
            rozpowszechnione w necie i powtarzane są przez różnorodne organizacje na całym
            świecie. Już w tym momencie w wątku jest link, pod którym dokładnie powtarza
            się wynik tych szacunków. Puntem wyjściowym zarówno moich jak i tych
            przeprowadzonych przez federację jest stosunek ilości aborcji do urodzeń z
            czasów, gdy aborcja była legalna. W sumie polega to na oszacowaniu jaki procent
            kobiet poddaje się zabiegowi nielegalnej aborcji.
            • kot_behemot8 Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 22:24
              No to po co czekać do poniedziałku, skoro to takie proste?
              Ilość żywych urodzeń obecnie to ok. 350 tys rocznie. Jaki stosunek urodzeń
              zywych do aborcji przyjmujesz i dlaczego? Federa przyjeła 1:0,5...
              • hymen Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 11.03.07, 15:27
                kot_behemot8 napisała:

                > No to po co czekać do poniedziałku, skoro to takie proste?

                Ja w przeciwieństwie do zatwardziałej feministki muszę jeszcze sprzątać, gary
                zmywać, obiad gotować o innych przyjemnościach nie wspominając. A może wolałem
                poczekać ;))

                > Ilość żywych urodzeń obecnie to ok. 350 tys rocznie. Jaki stosunek urodzeń
                > zywych do aborcji przyjmujesz i dlaczego? Federa przyjeła 1:0,5...

                To skąd te 200tys? Wyssane z palca?
    • Gość: Jan Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc IP: *.versanet.de 09.03.07, 20:01
      w czasach PRL wykonywano ok 100 tys legalnych aborcji.Dzis szacunkowo liczba nieklegalnych aborcji w Polsce wynosi 80 000-200 000 rocznie..!!
      • kot_behemot8 Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 20:25
        Gość portalu: Jan napisał(a):

        > w czasach PRL wykonywano ok 100 tys legalnych aborcji.


        Nie, znacznie więcej. Przeciętnie 200-250 tys. rocznie



        Dzis szacunkowo liczba ni
        > eklegalnych aborcji w Polsce wynosi 80 000-200 000 rocznie..!!


        A na jakiej podstawie są te szacunki?
      • jorge.martinez Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 20:40
        Spotkałem się z podobnymi szacunkami.
        • marzeka1 Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 20:43
          A ja znam kobietę, któa teraz trafiła do psychiatry, bo tak desperacko chce dziecka, nie może, bo kiedyś miała aborcję i coś poszło nie tak.Ot, taki mały przyczynek do hasełka "mój brzuch należy do mnie".
          • kot_behemot8 Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 09.03.07, 20:48
            marzeka1 napisała:

            > A ja znam kobietę, któa teraz trafiła do psychiatry, bo tak desperacko chce
            dzi
            > ecka, nie może, bo kiedyś miała aborcję i coś poszło nie tak.Ot, taki mały
            przy
            > czynek do hasełka "mój brzuch należy do mnie".



            O tym hasełku to był specjalny wątek, tutaj rozmawia się o czyms innym.
            Nb, to co napisałas to dobry argument za legalizacją aborcji - gdyby ta kobieta
            dokonała aborcji w dobrych warunkach zamiast w podziemiu, to może jakiś rzeźnik
            by jej tak nie uszkodził.
        • Gość: Jan Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc IP: *.versanet.de 09.03.07, 20:48
          np.zrodlo szwajcarskie na temat Polski.
          www.svss-uspda.ch/de/facts/polen.htm
    • renebenay Re: PRAWDA-ale nie z Moskwy 09.03.07, 23:04
      W katolackich krajach nikt i nigdzie prawdy sie nie dowie.
    • Gość: ??? Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 23:38
      • Gość: ???? Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 23:40
        za duzo, a bedzie wiecej jesli dojdzie do zmiany zapisu w konstutucji:(
        • piekielnica1 Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 11.03.07, 16:15
          Gość portalu: ???? napisał(a):

          > za duzo, a bedzie wiecej jesli dojdzie do zmiany zapisu w konstutucji:(

          I tak szara strefa aborcyjna ma się dobrze, a tak zwane "środowiska" zrobią
          wszystko by mmiała się jeszcze lepiej.
    • xtrin Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 11.03.07, 16:42
      hymen napisał:
      > Sądzę, że ich liczba zawiera się w ilości 5tys-7tys. Biorąc pod uwagę, że
      > szacowanie zawsze obarczone jest sporym błędem zakres ten należy rozszerzyć:
      > 3tys - 10tys. rocznie.

      Wyliczasz wyłącznie aborcje chirurgiczne czy także poronienia wywołane chemicznie?
      • hymen Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 11.03.07, 22:30
        xtrin napisała:

        > hymen napisał:
        > > Sądzę, że ich liczba zawiera się w ilości 5tys-7tys. Biorąc pod uwagę, że
        > > szacowanie zawsze obarczone jest sporym błędem zakres ten należy rozszerz
        > yć:
        > > 3tys - 10tys. rocznie.
        >
        > Wyliczasz wyłącznie aborcje chirurgiczne czy także poronienia wywołane
        chemiczn
        > ie?
        To nie ma znaczenia, gdyż w ogóle nie brałem pod uwagę metody. Liczby
        odzwierciedlają raczej zapotrzebowanie na aborcję wykonywaną pod nadzorem
        lekarza.
    • hymen Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką korektą. 11.03.07, 22:28
      Wyliczenia oparte są o oficjalne statystyki i wyrażone są przez stosunek
      ilości urodzeń do ilości aborcji. W ten sposób szacowane ilości dotyczą
      aborcji, które wykonywane są w szpitalach i gabinetach lekarskich. Nie dotyczy
      to więc sytuacji, gdy jedna pani drugiej, akuszerka wiejska przyszła, kobieta
      samodzielnie zażyła środków bądź w inny sposób doprowadziła do poronienia.
      Wszystkie tego typu zdarzenia nie powinny mieć zasadniczego wpływu na szacownie
      ilości aborcji. Zacznę od stwierdzenia, że tak zdefiniowany współczynnik w
      latach 80 wynosił około 5 (5 : 1). Ta wielkość stanowi również podstawę
      szacowania zastosowaną prze Federę. I to jest jedyny punkt wspólny. Dalej moje
      postępowanie było następujące: Najpierw spróbowałem oszacować wielkość
      minimalną, tzn. taką, poniżej której liczba nielegalnych aborcji spaść nie
      może. Do tego użyłem danych z 1997 roku. Był to jedyny rok, w którym zadziałała
      ustawa w wersji, w której dozwolona była aborcja z przyczyn społecznych.
      Wyliczony współczynnik z tego roku wyniósł ok. 129. Z innych danych wynika, że
      pierwszy rok po złagodzeniu ustawy zwykle nie jest miarodajny i w następnych
      latach skokowo lub stopniowo liczba aborcji rośnie. Co prawda bywa i tak, że po
      legalizacji aborcji w drugim i następnych latach liczba aborcji maleje, to
      współczynnik ten podzieliłem przez 2. Stąd współczynnik minimum wynosi 65. Do
      obliczeń maksimum wziąłem ostatni rok, w którym obowiązywała swoboda aborcyjna.
      W 91 roku współczynnik ten wyniósł ok. 18. Ponieważ od 88 roku wzrósł on mniej
      więcej trzykrotnie należy zastanowić się i przyjąć, że zaistniały jakieś
      czynniki, które spowodowały ten wzrost. Tymi czynnikami najprawdopodobniej były
      przemiany ustrojowe i wszystko to co było z nimi związane. Poza tym to okres, w
      którym informacje o AIDS miały na pewno duży wpływ na rozpowszechnienie
      używania środków antykoncepcyjnych co z kolei musiało spowodować zmniejszenie
      liczby aborcji. Biorąc pod uwagę, że delegalizacja aborcji i przeniesienie jej
      do podziemia zmniejszyła liczbę wykonywanych aborcji w ogóle. Dlatego
      współczynnik ten pomnożyłem przez 2, co w efekcie dało wynik 35. Czyli końcowy
      wynik współ. minimum – 65, współczynnik maksimum – 35. Po przeliczeniu na
      liczbę wykonanych aborcji otrzymujemy szacowane wielkości dla roku 2006:
      5.450 – 10.130
      • xtrin Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 00:17
        Dziury w Twoim rozumowaniu to m.in.: brak poprawki na obniżanie się wieku
        inicjacji seksualnej oraz ogólnego rozluźnienia obyczajów, wzrost liczby
        rozwodów, liczenie względem '97 roku, gdy ustawa nie pozwalała na aborcję "na
        życzenie", a jedynie na aborcję z tzw. przyczyn społecznych, rozpowszechnienie
        tabletek wczesnoporonnych. Do tego współczynniki brane z sufitu.

        Innymi słowy mogłeś sobie równie dobrze liczbę wylosować z kapelusza.

        Dla porównania nieco realnych statystyk:
        www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=12155
        • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 09:28
          xtrin napisała:

          > Dziury w Twoim rozumowaniu to m.in.: brak poprawki na obniżanie się wieku
          > inicjacji seksualnej oraz ogólnego rozluźnienia obyczajów, wzrost liczby
          > rozwodów, liczenie względem '97 roku, gdy ustawa nie pozwalała na aborcję "na
          > życzenie", a jedynie na aborcję z tzw. przyczyn społecznych, rozpowszechnienie
          > tabletek wczesnoporonnych. Do tego współczynniki brane z sufitu.

          Wszystkie współczynniki są wyliczane. Obniżanie się wieku inicjacji seksualnej
          jest związane z ze zwiększaniem się stopnia używania środków antykoncepcyjnych.
          Jedynie 15% populacji przyznaje się do tego, że nie stosowało żadnych
          zabezpieczeń. To z nawiązką rekompensuje w sumie niewielkie obniżenie wieku
          inicjacji seksualnej. Rok 97 został użyty nie do wyznaczenia ilości a minimum a
          współczynnik został odpowiedni skorygowany.

          >
          > Innymi słowy mogłeś sobie równie dobrze liczbę wylosować z kapelusza.
          >
          > Dla porównania nieco realnych statystyk:
          > www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=12155
          • xtrin Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 09:38
            > To z nawiązką rekompensuje w sumie niewielkie obniżenie
            > wieku inicjacji seksualnej.

            "Z nawiązką rekompensuje" opierasz na jakiś wyliczeniach, czy tak na oko oceniasz?
            Co z ogólnym rozluźnieniem obyczajów? Mieści się w "nawiązce"?
            Co z malejącym przyrostem naturalnym?
            Co z tabletkami wczesnoporonnymi?
            • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 09:53
              xtrin napisała:

              > > To z nawiązką rekompensuje w sumie niewielkie obniżenie
              > > wieku inicjacji seksualnej.
              >
              > "Z nawiązką rekompensuje" opierasz na jakiś wyliczeniach, czy tak na oko
              ocenia
              > sz?

              Podałem konkretny procent 15. To informacja ze stron feministek. Załóż, że w
              latach 80 było zupełnie inaczej, jedynie 15% przynawało się do korzystania z
              antykoncepcji z tej wyższej pólki skuteczności. Wiek pierwszej inicjacji
              niewiele się zmienił od tamtego czasu, ale przyjmijmy że to rok. Wyliczenia
              przeprowadź sobie sama ;))

              > Co z ogólnym rozluźnieniem obyczajów? Mieści się w "nawiązce"?

              Na czym to polega? Związki homoseksualne od 80 roku ilościowo skoczyły znacznie
              w górę??

              > Co z malejącym przyrostem naturalnym?

              Malejący przyrost naturalny skutkuje zmniejszaniem się ilości aborcji. Jest
              coraz mniej kobiet, które potencjalnie mogą się poddać temu zabiegowi. To
              przesłanka, która mówi o tym, że ogólna liczba aborcji jest coraz mniejsza.

              > Co z tabletkami wczesnoporonnymi?

              To tylko metoda. Jeśli mowa jest o nielegalnej aborcji, to jest to poza
              tematem. Możemy mówić jedynie o nielegalności środków antykoncepcyjnych. Tu
              moje zdanie jest takie, że powinny być one legalne, ale nie mają wpływu na moje
              szacunki. Jeśli już, to zmniejszają ogólną liczbę aborcji, mimo to myślę, że
              uwzględnienie ich nie spowoduje zmian w szacowaniu. Zresztę tę sprawę
              uwzględniłem przy swoim szacowaniu.
              • xtrin Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 09:59
                hymen napisał:
                > Malejący przyrost naturalny skutkuje zmniejszaniem się ilości aborcji.

                A może wzrastająca ilość aborcji skutkuje malejącym przyrostem naturalnym?

                > ale nie mają wpływu na moje szacunki.

                Relatywna łatwość aborcji chemicznej nie ma Twoim zdaniem wpływu na ilość aborcji?

                > Zresztę tę sprawę uwzględniłem przy swoim szacowaniu.

                W którym miejscu?
                • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 10:09
                  xtrin napisała:

                  > hymen napisał:
                  > > Malejący przyrost naturalny skutkuje zmniejszaniem się ilości aborcji.
                  >
                  > A może wzrastająca ilość aborcji skutkuje malejącym przyrostem naturalnym?

                  Może, ale nie o tym w tym miejscu było. Sprawdź realne statystyki. One są
                  jednoznaczne. Już w kilkuletnich okresach tendencje są jednoznaczne. Maleje
                  liczba urodzeń, maleje liczba aborcji.

                  >
                  > > ale nie mają wpływu na moje szacunki.
                  >
                  > Relatywna łatwość aborcji chemicznej nie ma Twoim zdaniem wpływu na ilość
                  aborc
                  > ji?

                  Na szacunki nie. Czy relatywna łatwość przeprowadzenia zabiegu wyrostka
                  robaczkowego ma wpływ na zwiększenie ilości zabiegów? W sprawie aborcji
                  dodatkowym czynnikiem jest również relatywny wzrost możliwości zapobiegania
                  niepążądanemu zachodzeniu w ciążę.

                  >
                  > > Zresztę tę sprawę uwzględniłem przy swoim szacowaniu.
                  >
                  > W którym miejscu?

                  Przy przemnażaniu współczynnika wynikającego bezpośredni z danych
                  statystycznych przez dwa. Dwa wynika z uwzględnienia całego szeregu
                  okoliczności.
                  • xtrin Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 10:19
                    hymen napisał:
                    > Sprawdź realne statystyki.

                    Realne statystyki CZEGO? Oficjalnych aborcji?

                    > Na szacunki nie.

                    Może nie ma, może ma, znowu działamy w próżni.

                    > W sprawie aborcji dodatkowym czynnikiem jest również relatywny wzrost
                    > możliwości zapobiegania niepążądanemu zachodzeniu w ciążę.

                    Niewątpliwie. Ale bardzo ciężko stwierdzać co co rekompensuje.

                    > Przy przemnażaniu współczynnika wynikającego bezpośredni z danych
                    > statystycznych przez dwa. Dwa wynika z uwzględnienia całego szeregu
                    > okoliczności.

                    Czyli ponownie liczby z sufitu.
                    • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 10:29
                      xtrin napisała:

                      > hymen napisał:
                      > > Sprawdź realne statystyki.
                      >
                      > Realne statystyki CZEGO? Oficjalnych aborcji?

                      Owszem. Można je porównać do statystyk z krajów, w których aborcja nie jest
                      problemem i w ten sposób weryfikować wyniki.


                      >
                      > > Na szacunki nie.
                      >
                      > Może nie ma, może ma, znowu działamy w próżni.

                      Nonsens. Próżnia to te 200.000. Dane statystyczne są konkretne.


                      >
                      > > W sprawie aborcji dodatkowym czynnikiem jest również relatywny wzrost
                      > > możliwości zapobiegania niepążądanemu zachodzeniu w ciążę.
                      >
                      > Niewątpliwie. Ale bardzo ciężko stwierdzać co co rekompensuje.

                      Dlaczego? Relacja jest prosta, zwiększenie ilości osób korzystających z coraz
                      lepszych i wygodniejszych środków anty zmniejsza ryzyko dopuszczenia do
                      niechcianej ciąży. Co w tym ciężkiego?

                      >
                      > > Przy przemnażaniu współczynnika wynikającego bezpośredni z danych
                      > > statystycznych przez dwa. Dwa wynika z uwzględnienia całego szeregu
                      > > okoliczności.
                      >
                      > Czyli ponownie liczby z sufitu.

                      Nie. Od tego są porównania. W Holandii podobny współczynnik wynosi około 10. I
                      dotyczy to wszystkich aborcji wykonywanych w tym kraju w warunkach liberalnego
                      stosunku władz do tej sprawy.
                      • xtrin Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 11:13
                        hymen napisał:
                        > Owszem. Można je porównać do statystyk z krajów, w których aborcja
                        > nie jest problemem i w ten sposób weryfikować wyniki.

                        Których krajów? Średnia europejska daleko odbiega od podanych przez Ciebie
                        danych. Zresztą niżej ktoś przedstawił podobne wyliczenia dla Norwegii.

                        > Nonsens. Próżnia to te 200.000. Dane statystyczne są konkretne.

                        Jak widać - niezbyt :).

                        > Dlaczego? Relacja jest prosta, zwiększenie ilości osób korzystających z coraz
                        > lepszych i wygodniejszych środków anty zmniejsza ryzyko dopuszczenia do
                        > niechcianej ciąży. Co w tym ciężkiego?

                        Ależ nikt nie kłóci się z ogólną tendencją. Pytanie w jakim stopniu zmniejsza i
                        na ile badane grupy się pokrywają.

                        > Nie. Od tego są porównania. W Holandii podobny współczynnik wynosi około 10.
                        > I dotyczy to wszystkich aborcji wykonywanych w tym kraju w warunkach
                        > liberalnego stosunku władz do tej sprawy.

                        Ciekawe, dlaczego wybrałeś sobie akurat Holandię... :)
                        • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 11:47
                          xtrin napisała:

                          > hymen napisał:
                          > > Owszem. Można je porównać do statystyk z krajów, w których aborcja
                          > > nie jest problemem i w ten sposób weryfikować wyniki.
                          >
                          > Których krajów? Średnia europejska daleko odbiega od podanych przez Ciebie
                          > danych. Zresztą niżej ktoś przedstawił podobne wyliczenia dla Norwegii.

                          Norwegia 4, Polska 5 już w latach 80. Z lat 2001-2004 Włochy nieco ponad 4,
                          Szwecja nieco mniej niż 3, ale 2006 to już 5,9, Belgia 7,5.


                          >
                          > > Nonsens. Próżnia to te 200.000. Dane statystyczne są konkretne.
                          >
                          > Jak widać - niezbyt :).

                          Oprócz ozdobników trzeba coś dopisać. W przeciwnym przypadku za blondynkę
                          zaczniesz robić.

                          >
                          > > Dlaczego? Relacja jest prosta, zwiększenie ilości osób korzystających z c
                          > oraz
                          > > lepszych i wygodniejszych środków anty zmniejsza ryzyko dopuszczenia do
                          > > niechcianej ciąży. Co w tym ciężkiego?
                          >
                          > Ależ nikt nie kłóci się z ogólną tendencją. Pytanie w jakim stopniu zmniejsza
                          i
                          > na ile badane grupy się pokrywają.

                          W stopniu dużym, znaczy się 3 krotnie z możliwym sporym odchyleniem. Mówimy o
                          całej populacji kobiet zdolnej do zajścia w ciążę.

                          >
                          > > Nie. Od tego są porównania. W Holandii podobny współczynnik wynosi około
                          > 10.
                          > > I dotyczy to wszystkich aborcji wykonywanych w tym kraju w warunkach
                          > > liberalnego stosunku władz do tej sprawy.
                          >
                          > Ciekawe, dlaczego wybrałeś sobie akurat Holandię... :)

                          Bo tam jest bardzo liberalne prawo i stosunek do aborcji. Środki
                          antykoncepcyjne w użyciu to norma. To jest przyczyna.
                          • xtrin Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 12:04
                            hymen napisał:
                            > Oprócz ozdobników trzeba coś dopisać.

                            Czasami jeden "ozdobnik" powie więcej niż tysiąc słów... ale do tego potrzebna
                            także jest chęć zrozumienia.
                            Tak więc ubierając ozdobnik w słowa: piszesz, że "dane statystyczne są
                            konkretne", jednocześnie sam wskazując jak banalnie prosto tymi "konkretami"
                            manipulować. Zamiast danych z Norwegii bierzemy z Holandii i mamy zupełnie inny
                            wynik.

                            > Bo tam jest bardzo liberalne prawo i stosunek do aborcji.

                            A nie przypadkiem dlatego, że współczynnik najlepiej Ci pasujący?
                            • kot_behemot8 Holandia to wyjątek potwierdzający regułę 12.03.07, 12:14
                              xtrin napisała:

                              >
                              > > Bo tam jest bardzo liberalne prawo i stosunek do aborcji.
                              >
                              > A nie przypadkiem dlatego, że współczynnik najlepiej Ci pasujący?


                              Oczywiście, że dlatego;)
                              Dodam tylko, że Holandia jest jednym z niewielu krajów w których obserwujemy
                              tak duży spadek liczby aborcji. Choćby dlatego, nie mozna tego traktować jako
                              normy a raczej jako wyjątek od niej. W zdecydowanej większości krajów
                              europejskich ilość aborcji jest od lat na podobnym poziomie.
                            • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 12:31
                              xtrin napisała:


                              > A nie przypadkiem dlatego, że współczynnik najlepiej Ci pasujący?

                              Nie, po prostu taki tam występuje. Wskazuję jedynie na to, że nie da się
                              zastosować prostej relacji, np w Norwegii jest tak, to w Polsce musi być
                              identycznie. Jeśli już o współczynnikach mowa, to w Rosji był on dość stabilny
                              i wynosił przez długi okres czasu ok 0,5. Innymi słowy każda kobieta w tym
                              kraju poddawała się aborcji statystycznie rzecz biorą 4 razy. W krajach całego
                              bloku oscylował gdzieś w okolicach 1. Polska ma 5. Wszystkie kraje
                              postsowieckie odnotowują wyrażny wzrost tego wskaźnika, np Czechy 3 krotnie a
                              Bułgaria dwukrotnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Stąd przypuszczenie, że w
                              Polsce wskaźniki ten wzrósł trzykrotnie jest jak najbardziej uzasadniony.
                              • kot_behemot8 Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 13:04
                                hymen napisał:


                                Stąd przypuszczenie, że w
                                >
                                > Polsce wskaźniki ten wzrósł trzykrotnie jest jak najbardziej uzasadniony.


                                Wręcz przeciwnie. Gdyby przyjąć prawdziwość tego co piszesz, czyli że w Polsce
                                jako jedynym kraju bloku wschodniego wskaźnik o którym rozmawiamy był bardzo
                                wysoki (pięciokrotnie wyższy niż średnia - tak przecież sam napisałeś...) wtedy
                                Polska byłaby kuriozalnym wyjatkiem od reguły i z całą pewnością nie możnaby
                                stosować w stosunku do niej (Polski) takiego samego rozumowania jak do innych
                                krajów z tego regionu (czyli dużego spadku liczby aborcji). Trzeba by wtedy
                                raczej porównywac do krajów zachodnich, a tam zbyt wielkiego spadku liczby
                                aborcji nie było (poza wspomnianą Holandią i bodajze Belgią)
                                Poza tym - chciałabym zobaczyć jakieś statystyki potwierdzający kilkukrotny
                                wskaźnika aborcji np w Czechach... Masz te dane, czy tak sobie tylko rzucasz
                                coś na próbę mając nadzieję, że nikt nie sprawdzi?
                                • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 12.03.07, 13:47
                                  kot_behemot8 napisała:

                                  > hymen napisał:
                                  >
                                  >
                                  > Stąd przypuszczenie, że w
                                  > >
                                  > > Polsce wskaźniki ten wzrósł trzykrotnie jest jak najbardziej uzasadniony.
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > Wręcz przeciwnie. Gdyby przyjąć prawdziwość tego co piszesz, czyli że w
                                  Polsce
                                  > jako jedynym kraju bloku wschodniego wskaźnik o którym rozmawiamy był bardzo
                                  > wysoki (pięciokrotnie wyższy niż średnia - tak przecież sam napisałeś...)
                                  wtedy
                                  >
                                  > Polska byłaby kuriozalnym wyjatkiem od reguły i z całą pewnością nie możnaby
                                  > stosować w stosunku do niej (Polski) takiego samego rozumowania jak do innych
                                  > krajów z tego regionu (czyli dużego spadku liczby aborcji). Trzeba by wtedy
                                  > raczej porównywac do krajów zachodnich, a tam zbyt wielkiego spadku liczby
                                  > aborcji nie było (poza wspomnianą Holandią i bodajze Belgią)

                                  Polska jest rzeczywiście dużym wyjątkiem w państwach bloku sowieckiego, nie
                                  wiem jedynie jak to było w NRD. Notomiast wniosek Twój, że należy wtedy
                                  zastosować analogie do krajów zachodu uważam za nieuzasadniony. Ten poziom
                                  aborcji jest skutkiem kulturowym, natomiast społeczne przemiany zachodzące w
                                  Polsce są charakterystyczne dla całego bloku i zupełnie nie występują w krajach
                                  zachodu.

                                  > Poza tym - chciałabym zobaczyć jakieś statystyki potwierdzający kilkukrotny
                                  > wskaźnika aborcji np w Czechach... Masz te dane, czy tak sobie tylko rzucasz
                                  > coś na próbę mając nadzieję, że nikt nie sprawdzi?

                                  Zdaje się podałem 3 krotny wzrost wcześniej. W 91 roku wynosił on 1,22 a w 2006
                                  3,86. Sprawdź ;)
        • hymen Cd 12.03.07, 09:32
          xtrin napisała:

          > Innymi słowy mogłeś sobie równie dobrze liczbę wylosować z kapelusza.

          Ma to wartość mertytoryczną taką samą jak stwierdzenie, że Xtrin powylatywały
          włosy z głowy. Współczynnik 2 federy jest wyssany z feministycznego palucha i
          niczym nie uzasadniony.

          >
          > Dla porównania nieco realnych statystyk:
          > www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=12155

          I to mają być realne statystyki????????? O czym Ty piszesz Xtrin?
          • xtrin Re: Cd 12.03.07, 11:00
            hymen napisał:
            > I to mają być realne statystyki????????? O czym Ty piszesz Xtrin?

            Takie statystyki o wiele więcej mówią o problemie niż Twoje wyliczenia z kapelusza.
            • hymen Re: Cd 12.03.07, 11:51
              xtrin napisała:

              > hymen napisał:
              > > I to mają być realne statystyki????????? O czym Ty piszesz Xtrin?
              >
              > Takie statystyki o wiele więcej mówią o problemie niż Twoje wyliczenia z
              kapelu
              > sza.

              Jasne, tak jak linki do stron, które powielają feministyczne bzdury. Cała masa
              dzienników na świecie powiela informację o tym, że w Polsce dokonuje się ponad
              200.000 nielegalnych aborcji rocznie. To jest dopiero magia ;))))
      • wdakra Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 13.03.07, 22:52
        Jesli twoje wyliczenia mają się tak do obecnaj rzeczywistości, jak przekonania o
        PRL do ówczesnej rzeczywistości, to nie sa warte funta kłaków.
        Nie pamiętam wprawdzie lat pięćdziesiątych ani początku sześćdziesiątych, ale
        lata siedemdziesiąte pamiętam doskonale.
        Już w latach sześćdziesiatych było całe mnóstwo prywatnych gabinetów lekarskich,
        gdzie można było dyskretnie usunąć ciążę i bardzo watpię, żeby było to ujmowane
        w statystykach. A dyskrecja była rzecza cenną, szczególnie w co pobożniejszych
        środowiskach.
        Kościół i organizacje przykościelne prowadziły niemniej agresywną propagandę
        antyaborcyjną i antyantykoncepcyjną, niż po zmianie ustroju. Jedyna różnica jest
        taka, że wówczas nie miały do swojej dyspozycji srodków masowego przekazu. Za to
        więcej ludzi chodziło do kościoła. Moherowe berety tez z zapałem działały,
        patrząc podejrzwiwie na kazdą wizytę młodej kobiety u ginekologa (na pewno
        poszła, żeby usunąć ciążę), chyba że był to znany w środowisku i polecany przez
        miejscowych księży obrońca życia poczętego.
        Prezerwatywy były do kupienia w każdym kiosku, tylko używanie takowych z
        niesprawdzonego źródła było ryzykowne, bo co zagorzalsi przeciwnicy
        antykoncepcji nawoływali do ich przekłuwania. :)))
        Można też było kupić prezerwatywy importowane z Zachodu. Te nasze, wbrew Twojej
        opinii cieszyły się dużym wzięciem za granicą - w RWPG i nie tylko.
        Dostępne były hormonalne tabletki antykoncepcyjne (nie mylić z globulkami) i
        jesli chodzi o zagraniczne (zachodnie), to ich ceny nie były rujnujące. Polskie,
        jesli dobrze pamiętam były wydawane na receptę bezpłatnie.
        można było również założyc sobie spiralę.
        Antykoncepcja była szeroko propagowana i tania, a główną przeszkodą w jej
        upowszechnianiu było stanowisko Kościoła akceptującego jedynie mało skuteczne
        metody naturalne (słynny kalendarzyk)i straszącego rzekomymi zagrożeniami
        powodowanym przez antykoncepcję (całkiem, jak teraz).
        Spadek wykazywanych ilości aborcji w latach 80-ych złożyłabym na karb podwyżek
        płac dokonanych w roku 80 i zwiększenia w związku z tym ilości niewykazywanych w
        statystykach aborcji wykonywanych w prywatnych gabinetach.

        Żeby rzetelnie oszacowac ilość aborcji należałoby najpierw oszacować ilość ciąż
        biorąc pod uwage ilość kobiet w wieku rozrodczym, jaka część osób aktywnych
        seksualnie stosuje środki antykoncypcyjne i jaka jest skuteczność tych środków.
        Potem wystarczy odjąć ilość urodzeń i wyjdzie szacunkowa ilość aborcji.
        • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 14.03.07, 21:30
          wdakra napisała:

          > Jesli twoje wyliczenia mają się tak do obecnaj rzeczywistości, jak
          przekonania
          > o
          > PRL do ówczesnej rzeczywistości, to nie sa warte funta kłaków.
          > Nie pamiętam wprawdzie lat pięćdziesiątych ani początku sześćdziesiątych, ale
          > lata siedemdziesiąte pamiętam doskonale.
          > Już w latach sześćdziesiatych było całe mnóstwo prywatnych gabinetów
          lekarskich
          > ,
          > gdzie można było dyskretnie usunąć ciążę i bardzo watpię, żeby było to
          ujmowane
          > w statystykach. A dyskrecja była rzecza cenną, szczególnie w co pobożniejszych
          > środowiskach.

          Nie twierdzę, że nie było w ogóle, tylko że ich ilość była zbyt mała, żeby
          obsłużyć jakiś znaczący odsetek klientek. W skali kraju ogólem było jakieś 5-
          6tys przychodni i 3tys ośrodków zdrowia, spółdzielni i prywatnych praktyk było
          kilkaset. Większość spółdzieni zajmowała się stomatologią.

          > Kościół i organizacje przykościelne prowadziły niemniej agresywną propagandę
          > antyaborcyjną i antyantykoncepcyjną, niż po zmianie ustroju. Jedyna różnica
          jes
          > t
          > taka, że wówczas nie miały do swojej dyspozycji srodków masowego przekazu. Za
          t
          > o
          > więcej ludzi chodziło do kościoła. Moherowe berety tez z zapałem działały,
          > patrząc podejrzwiwie na kazdą wizytę młodej kobiety u ginekologa (na pewno
          > poszła, żeby usunąć ciążę), chyba że był to znany w środowisku i polecany
          przez
          > miejscowych księży obrońca życia poczętego.

          Jeśli tak jest obecnie w rzeczywistości to znikoma liczba spraw z tytułu
          nielegalnej aborcji świadczy o tym, że skala zjawiska nie jest aż tak ogromna.
          Tych spraw w 99r (mniej więcej w tym samym okresie federa oszacowała skalę
          podziemia) było mniej niż 100. Wykrywalność na poziomie 1% to 10.000

          > Prezerwatywy były do kupienia w każdym kiosku, tylko używanie takowych z
          > niesprawdzonego źródła było ryzykowne, bo co zagorzalsi przeciwnicy
          > antykoncepcji nawoływali do ich przekłuwania. :)))

          I fajnie sobie fruwały na meczach piłkarskich. Prezerwatywy w czasach PRL były
          zupełnie niepopularne w trwałych związkach. To przez ostatnie 15 lat
          popularność ich znacznie wzrosła.

          > Można też było kupić prezerwatywy importowane z Zachodu. Te nasze, wbrew
          Twojej
          > opinii cieszyły się dużym wzięciem za granicą - w RWPG i nie tylko.

          Tak jak biseptol jako środek antykoncepcyjny ;)))

          > Dostępne były hormonalne tabletki antykoncepcyjne (nie mylić z globulkami) i
          > jesli chodzi o zagraniczne (zachodnie), to ich ceny nie były rujnujące.
          Polskie
          > ,
          > jesli dobrze pamiętam były wydawane na receptę bezpłatnie.
          > można było również założyc sobie spiralę.
          > Antykoncepcja była szeroko propagowana i tania, a główną przeszkodą w jej
          > upowszechnianiu było stanowisko Kościoła akceptującego jedynie mało skuteczne
          > metody naturalne (słynny kalendarzyk)i straszącego rzekomymi zagrożeniami
          > powodowanym przez antykoncepcję (całkiem, jak teraz).

          To jest nieporównywalne. Kościół mógł agitować jedynie z ambony a stąd o
          kondomach raczej usłyszeć się nie dało.

          > Spadek wykazywanych ilości aborcji w latach 80-ych złożyłabym na karb podwyżek
          > płac dokonanych w roku 80 i zwiększenia w związku z tym ilości
          niewykazywanych
          > w
          > statystykach aborcji wykonywanych w prywatnych gabinetach.

          To niemożliwe ze względu na skalę.

          >
          > Żeby rzetelnie oszacowac ilość aborcji należałoby najpierw oszacować ilość
          ciąż
          > biorąc pod uwage ilość kobiet w wieku rozrodczym, jaka część osób aktywnych
          > seksualnie stosuje środki antykoncypcyjne i jaka jest skuteczność tych
          środków.
          > Potem wystarczy odjąć ilość urodzeń i wyjdzie szacunkowa ilość aborcji.

          To da się zrobić ;) Liczba kobiet w wieku 15-44 lat np w 2003 roku to 8,7mln,
          dzieci ciągu 30 lat urodziło się ok 8mln w tabeli nr 9 znajdziesz informację o
          uzywaniu środków anty przez kobiety. Link jest całością raportu, w którym
          oszacowano wielkość podziemia na 80.000 - 200.000

          www.federa.org.pl/publikacje/raporty/aborcja2000/aborcja2000_2.htm#2_2
          • kot_behemot8 Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 15.03.07, 14:15
            hymen napisał:

            >
            . W skali kraju ogólem było jakieś 5-
            > 6tys przychodni i 3tys ośrodków zdrowia, spółdzielni i prywatnych praktyk
            było
            > kilkaset. Większość spółdzieni zajmowała się stomatologią.


            ROTFL. Jak zwykle zmyslasz. A ja pamiętam swoja pierwszą w zyciu wizytę u
            ginekologa i pamiętam jak wybierałam na chybił trafił z książki telefonicznej.
            To była druga połowa lat 80-siatych i adresów prywatnych ginekologów było tam
            przynajmniej 30, plus 4 czy 5 spółdzielni lekarskich. Miejsce - duże miasto
            wojewódzkie (nie Wawa)
            Przypomnę, ze miast wojewódzkich było wtedy 49 a prywatni gini przyjmowali
            także i w mniejszych miastach. W spółdzielniach lekarskich ginekologów byo
            wtedy najwięcej, przynajmniej po 10 w każdej. W ramach jednej prywatnej
            praktyki też zresztą często przyjmowało 2-3 lekarzy.
            Twoje stwierdzenie, ze prywatnych praktyk i spółdzieli było razem raptem
            kilkaset, jest nonsensem. Kilkaset to mogło ich być w latach 60-siątych. W 80-
            siątych pewno z 10 razy tyle. Wtedy właściwie każdy gin miał własną praktykę,
            żaden nie zył z "gołej" pensji.
            • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 17.03.07, 19:44
              Kombinujesz jak możesz. Właśnie o te dane cię prosiłem. Pod koniec lat 60 było
              ich ok 650.

              kot_behemot8 napisała:

              > ROTFL. Jak zwykle zmyslasz.

              Kombinujesz jak możesz. :))) Właśnie o te dane cię prosiłem.

              A ja pamiętam swoja pierwszą w zyciu wizytę u
              > ginekologa i pamiętam jak wybierałam na chybił trafił z książki
              telefonicznej.
              > To była druga połowa lat 80-siatych i adresów prywatnych ginekologów było tam
              > przynajmniej 30, plus 4 czy 5 spółdzielni lekarskich. Miejsce - duże miasto
              > wojewódzkie (nie Wawa)

              Pod koniec lat 60 było ich wszystkich ok 650. Przez następne dziesięciolecia
              była to dość stabilna liczba. Mówimy o początku lat 80, nie końcu. Jeśli chodzi
              o Twoją pamięć kociaku, to wiem, że ona jest zawodna. Nawet jeśli przyjąć, że
              książka tel cytowana z pamięci po 25 latach jest dobrym źródłem informacji, to
              i tak będzie to niewiele.


              > Przypomnę, ze miast wojewódzkich było wtedy 49 a prywatni gini przyjmowali
              > także i w mniejszych miastach. W spółdzielniach lekarskich ginekologów byo
              > wtedy najwięcej, przynajmniej po 10 w każdej. W ramach jednej prywatnej
              > praktyki też zresztą często przyjmowało 2-3 lekarzy.

              :))))) Ilu ginekologów praktykowało wówczas w skali kraju? Głównym profilem
              spółdzielni lekarskich była stomatologia. 10 ginekologów w spółdzielni to
              niezły żart ;)))))

              > Twoje stwierdzenie, ze prywatnych praktyk i spółdzieli było razem raptem
              > kilkaset, jest nonsensem. Kilkaset to mogło ich być w latach 60-siątych. W 80-
              > siątych pewno z 10 razy tyle. Wtedy właściwie każdy gin miał własną praktykę,
              > żaden nie zył z "gołej" pensji.

              Niestety nie. Mylisz lata 90 z 80tymi.
              • kot_behemot8 Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 17.03.07, 20:15
                hymen napisał:

                > Kombinujesz jak możesz. Właśnie o te dane cię prosiłem. Pod koniec lat 60
                było
                > ich ok 650.\


                A ile było pod koniec 80-siatych?



                >
                > Pod koniec lat 60 było ich wszystkich ok 650. Przez następne dziesięciolecia
                > była to dość stabilna liczba.


                A dowód na powyższe stwierdzenie masz czy jak zwykle dopasowujesz sobie "fakty"
                do tezy?
                • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 18.03.07, 11:49
                  kot_behemot8 napisała:

                  > > Pod koniec lat 60 było ich wszystkich ok 650. Przez następne dziesięciole
                  > cia
                  > > była to dość stabilna liczba.
                  >
                  >
                  > A dowód na powyższe stwierdzenie masz czy jak zwykle dopasowujesz
                  sobie "fakty"
                  >
                  > do tezy?


                  A ładnie to tak żądać dowodów swoich tez od innych? Sama stwierdziłaś, że
                  nastąpił rozkwit i ode mnie żądasz, żebym dowodził, iż tego rozkwitu nie było?
                  Tu jest artykuł rzucający nieco światła na ten temat. Stoi w nim: "Prawie w
                  pełni sprywatyzowana jest stomatologia - na początku lat 90. w prywatnych
                  gabinetach leczyło się około 12 proc. Polaków, obecnie - już prawie 70 proc.
                  Podobnie jest z ginekologią: na początku lat 90. prywatne gabinety
                  ginekologiczne odwiedzało 4 proc. Polek, dziś - niemal 40 proc."

                  www.wprost.pl/ar/?O=63119
                  • kot_behemot8 Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 18.03.07, 21:46
                    Tak mnie rozbawiłes tym cytowaniem Wprost jako autorytetu, ze już ci odpuszczę.
                    Tytułem podsumowania tylko:
                    Nie tyle twierdziłam, ze był jakiś "rozkwit", lecz że statystyki pokazuja,
                    ze "znikneło" nam wówczas nagle ze statystyk ok. 100 tys aborcji rocznie. Jako
                    ze nie ma podstaw do twierdzenia, ze własnie wtedy istotnie nastąpił spadek
                    ilości zabiegów (choćby na zasadzie analogii z sytuacją w innych krajach), to
                    logiczny wniosek jest taki, ze te zabiegi przeniosły się do prywatnych
                    gabinetów. No a teraz liczby: jeśli tych prywatnych praktyk było w Polsce nawet
                    tylko tych 650 o których ty piszesz (choc było więcej), to na jedną taką
                    praktykę lekarską przypadło by raptem 3 aborcje tygodniowo. Czyli spoko i nawet
                    żaden szczególny "rozkwit" nie byłby potrzebny.
                    A twoje "wyliczenia" o kilku tysiącach aborcji w Polsce są śmieszne i na tym
                    skończmy.
                    • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 19.03.07, 10:23
                      kot_behemot8 napisała:

                      > Tak mnie rozbawiłes tym cytowaniem Wprost jako autorytetu, ze już ci
                      odpuszczę.

                      Proszę, jak można ładnie w słowa ubrać wycofywanie się rakiem. Może podważysz
                      liczby z cytatu z Wprost, to pośmiejemy się razem. Ja tam lubię się śmiać :))))

                      > Tytułem podsumowania tylko:
                      > Nie tyle twierdziłam, ze był jakiś "rozkwit", lecz że statystyki pokazuja,
                      > ze "znikneło" nam wówczas nagle ze statystyk ok. 100 tys aborcji rocznie.
                      Jako
                      > ze nie ma podstaw do twierdzenia, ze własnie wtedy istotnie nastąpił spadek
                      > ilości zabiegów (choćby na zasadzie analogii z sytuacją w innych krajach), to
                      > logiczny wniosek jest taki, ze te zabiegi przeniosły się do prywatnych
                      > gabinetów.

                      Porównywałaś do krajów zachodu, gdzie nie było takich zwrotów polityczno
                      społecznych jak w krajach bloku wschodniego. A w państwach postkomunistycznych
                      rzecz miała się zupełnie inaczej. Ignorowanie tego nie zmieni faktów.

                      No a teraz liczby: jeśli tych prywatnych praktyk było w Polsce nawet
                      >
                      > tylko tych 650 o których ty piszesz (choc było więcej), to na jedną taką
                      > praktykę lekarską przypadło by raptem 3 aborcje tygodniowo. Czyli spoko i
                      nawet
                      >
                      > żaden szczególny "rozkwit" nie byłby potrzebny.

                      :))))) Nie ma to jak dobre samopoczucie. Ja przytaczałem liczby, które są
                      dostępne w periodykach statystycznych sprzed lat 80, które dotyczą wszelkich
                      rodzajów specjalności medycznych.


                      > A twoje "wyliczenia" o kilku tysiącach aborcji w Polsce są śmieszne i na tym
                      > skończmy.

                      Nie bardziej niż wyliczenia mówiące o 200.000 aborcji rocznie.
                      • kot_behemot8 Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 20.03.07, 09:35
                        hymen napisał:

                        >>
                        > Proszę, jak można ładnie w słowa ubrać wycofywanie się rakiem. Może podważysz
                        > liczby z cytatu z Wprost, to pośmiejemy się razem. Ja tam lubię się
                        śmiać :))))


                        Jakby to grzecznie ująć... No cóż, Wprost nie jest najlepszym źródłem
                        informacji a ktos kto cytuje ten brukowiec jakby to było pismo swięte naraza
                        sie na śmieszność. Mam nadzieję, ze teraz zrozumiałes lepiej przyczyny mojego
                        rozbawienia.


                        > Porównywałaś do krajów zachodu, gdzie nie było takich zwrotów polityczno
                        > społecznych jak w krajach bloku wschodniego. A w państwach
                        postkomunistycznych
                        > rzecz miała się zupełnie inaczej. Ignorowanie tego nie zmieni faktów.


                        To przestań wreszcie ignorowac te fakty, bardzo cie hymenku proszę! Fakty są
                        takie, ze w latach 80 nigdzie w Europie nie mielismy do czynienia ze znaczącym
                        spadkiem liczby aborcji, i dotyczy to zarówno tzw zachodu jak i bloku
                        wschodniego. Dotyczy to takze Czechosłowacji na która wcześniej sie powoływałeś.
                        www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-czechoslovakia.html
                        Nigdzie w Europie wskaźnik ilosci aborcji do liczby urodzeń nie sięgnął tak
                        absurdalnie wysokiej liczby jak ta która ty sobie wymysliłeś (ileż to było,
                        chyba z 60? Co za nonsens...) - ani w latach 80, ani 90 ani nigdy później.
                        NIGDY I NIGDZIE.
                        Europejską normą jest ustalenie się tego współczynnika na poziomie 2-5 - tak
                        jest praktycznie we wszystkich krajach. Twoje ignorowanie faktów jest naprawdę
                        zadziwiające!


                        >
                        > :))))) Nie ma to jak dobre samopoczucie. Ja przytaczałem liczby, które są
                        > dostępne w periodykach statystycznych sprzed lat 80, które dotyczą wszelkich
                        > rodzajów specjalności medycznych.


                        Podawałeś jakieś liczby wziete nie wiadomo skad, bez podania źródeł czyli bez
                        wartości. Ja mogę sobie napisac 2476 i będzie to moja liczba przeciwko twojej -
                        to jeszcze głupsze niz cytowanie za "autorytetem" Wprost;))
                        Zaś 650 praktyk ginekologicznych to i tak bardzo mało, to wychodzi raptem 12-13
                        na jedno stare województwo! Trzeba byc kompletnie oderwanym od rzeczywistości,
                        zeby wierzyć w to ze mogło ich być JESZCZE mniej.



                        >> > A twoje "wyliczenia" o kilku tysiącach aborcji w Polsce są śmieszne i na
                        > tym
                        > > skończmy.
                        >
                        > Nie bardziej niż wyliczenia mówiące o 200.000 aborcji rocznie.


                        Rozumiem ze to jakis błysk samokrytycyzmu? Dobre i to.
                        Obiektywnie rzecz biorąc, jeśli przyjmiemy przeciętny dla Europy (zachodniej i
                        wschodniej, i to odrzucając takie skrajności jak Rosja) wskaźnik stosunku
                        aborcji do liczby urodzeń, to liczba nielegalnych aborcji w Polsce wyniesie ok.
                        100-120 tys rocznie.
                        A to oznacza, że choć wyliczenia Federy (200tys) są zawyżone, to twoje (kilka
                        tysięcy) sa po prostu śmieszne.
                        • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 20.03.07, 10:07
                          kot_behemot8 napisała:

                          > Jakby to grzecznie ująć... No cóż, Wprost nie jest najlepszym źródłem
                          > informacji a ktos kto cytuje ten brukowiec jakby to było pismo swięte naraza
                          > sie na śmieszność. Mam nadzieję, ze teraz zrozumiałes lepiej przyczyny mojego
                          > rozbawienia.

                          Ależ rozumiem. Wprost jest takim samym źródłem informacji jak GW, Nie, FAKT czy
                          Najwyższy Czas. Jeśli podaje się w tych gazetach informacje należy podejść do
                          nich z pewną ostrożnością, ale założenie z góry, że są tam podawane fałszywe
                          informacje jest śmieszne. Nie widzę powodów, dla których w tym przypadku Wprost
                          miałoby kłamać.

                          >
                          >
                          > > Porównywałaś do krajów zachodu, gdzie nie było takich zwrotów polityczno
                          > > społecznych jak w krajach bloku wschodniego. A w państwach
                          > postkomunistycznych
                          > > rzecz miała się zupełnie inaczej. Ignorowanie tego nie zmieni faktów.
                          >
                          >
                          > To przestań wreszcie ignorowac te fakty, bardzo cie hymenku proszę! Fakty są
                          > takie, ze w latach 80 nigdzie w Europie nie mielismy do czynienia ze
                          znaczącym
                          > spadkiem liczby aborcji, i dotyczy to zarówno tzw zachodu jak i bloku
                          > wschodniego. Dotyczy to takze Czechosłowacji na która wcześniej sie
                          powoływałeś
                          > .

                          Czy w którymkolwiek kraju Europy wprowadzono stan wojenny w tym okresie? Czy w
                          którymkolwiek kraju katolicyzm ma tak wielki wpływ na społeczeństwo? Czy w
                          którymkolwiek kraju wybór papieża miał tak silny wpływ na postawę tak dużej
                          części społeczenstwa jak w Polsce?


                          > www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-czechoslovakia.html

                          Przyjmij do wiadomości wreszcie, że oboje posługujemy się informacjami właśnie
                          z tej strony. Tam jest cała Europa.

                          > Nigdzie w Europie wskaźnik ilosci aborcji do liczby urodzeń nie sięgnął tak
                          > absurdalnie wysokiej liczby jak ta która ty sobie wymysliłeś (ileż to było,
                          > chyba z 60? Co za nonsens...) - ani w latach 80, ani 90 ani nigdy później.
                          > NIGDY I NIGDZIE.

                          Nigdzie też aborcja nie jest tak restrykcyjnie potraktowana przez prawo, poza
                          Irlandią. A tam aborcje wykonuje się w UK, a nie nielegalnie w kraju.

                          > Europejską normą jest ustalenie się tego współczynnika na poziomie 2-5 - tak
                          > jest praktycznie we wszystkich krajach. Twoje ignorowanie faktów jest
                          naprawdę
                          > zadziwiające!

                          Nonsens. Faktem jest to, że istnieje podziemie aborcyjne a nie, że jego skala
                          to 200tys, 100tys czy 10tys.

                          > >
                          > > :))))) Nie ma to jak dobre samopoczucie. Ja przytaczałem liczby, które są
                          >
                          > > dostępne w periodykach statystycznych sprzed lat 80, które dotyczą wszelk
                          > ich
                          > > rodzajów specjalności medycznych.
                          >
                          >
                          > Podawałeś jakieś liczby wziete nie wiadomo skad, bez podania źródeł czyli bez
                          > wartości.

                          Źródłem jest rocznik statystyczny i dział służba zdrowia. Dane dotyczą okresu
                          sprzed lat 80 a dyskutaowana jest tu kwestia w jaki sposób zmieniła się
                          struktura służby zdrowia w latach 80 oraz czy zmiany te wyjaśniają w
                          dostateczny sposób spadek ilości wykonywanych aborcji w tym czasie.

                          Ja mogę sobie napisac 2476 i będzie to moja liczba przeciwko twojej -
                          >
                          > to jeszcze głupsze niz cytowanie za "autorytetem" Wprost;))
                          > Zaś 650 praktyk ginekologicznych to i tak bardzo mało, to wychodzi raptem 12-
                          13
                          >
                          > na jedno stare województwo! Trzeba byc kompletnie oderwanym od
                          rzeczywistości,
                          > zeby wierzyć w to ze mogło ich być JESZCZE mniej.

                          Dlaczego? W czasach PRL, do samego końca podstawą była państwowa służba
                          zdrowia. Prywatne praktyki to ledwo dostrzegalny margines.

                          >
                          >
                          >
                          > >> > A twoje "wyliczenia" o kilku tysiącach aborcji w Polsce są śmi
                          > eszne i na
                          > > tym
                          > > > skończmy.

                          Który to raz z kolei kończysz ze mną :))))))))))))))))))))))))

                          > >
                          > > Nie bardziej niż wyliczenia mówiące o 200.000 aborcji rocznie.
                          >
                          >
                          > Rozumiem ze to jakis błysk samokrytycyzmu? Dobre i to.
                          > Obiektywnie rzecz biorąc, jeśli przyjmiemy przeciętny dla Europy (zachodniej
                          i
                          > wschodniej, i to odrzucając takie skrajności jak Rosja) wskaźnik stosunku
                          > aborcji do liczby urodzeń, to liczba nielegalnych aborcji w Polsce wyniesie
                          ok.
                          >
                          > 100-120 tys rocznie.

                          Nie. To szacunek, który można by przyjąć od biedy w sytuacji, gdyby ustawa
                          aborcyjna była sformułowana w sposób podobny do ustaw obowiązujących w
                          większości krajów Europy. A tak nie jest.

                          > A to oznacza, że choć wyliczenia Federy (200tys) są zawyżone, to twoje (kilka
                          > tysięcy) sa po prostu śmieszne.

                          Wiśta wio, łatwo powiedzieć. A tak z innej trochę strony lepiej jest, jeśli
                          tych aborcji jest dużo, czy też mało?
                          • kot_behemot8 Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 20.03.07, 10:24
                            Reasumując.
                            Zdajesz sobie sprawę, że przęciętny europejski współczynnik ilości aborcji do
                            ilości narodzin, zastosowany do warunków polskich, oznacza że w Polsce wykonuje
                            się rocznie 100-120 tys aborcji.
                            Wiesz o tym, bo przecież jak sam podkreślasz posługujesz sie tymi samymi danymi
                            co ja.
                            Mimo to idziesz w zaparte, dlaczego?
                            Ano bo papa-Polak którego "wszyscy" kochamy (ale którego nikt nie słuchał), bo
                            pełne kościoły (chociaz kradniemy najwięcej w Europie), bo stan wojenny (niby
                            dlaczego stan wojenny miał oznaczac spadek liczby aborcji nie rozumiem)
                            No i od tego trzeba było zacząć - zamiast mnożyc pseudonaukowe "wyliczenia".
                            Trzeba było po prostu napisać, że Polacy to naród wybrany a Polki się nie
                            skrobią, bo kochają papieża. Masz prawo do takiej wiary. Ale liczb i faktów to
                            ty się lepiej nie tykaj, bo śmieszne rzeczy z tego wychodzą.
                            • hymen Re: Konkretnie, skąd liczby wraz z niewielką kore 20.03.07, 10:34
                              Reasumując.
                              Tak, zdaję sobie sprawę, że przeciętny współczynnik europejski zastosowany do
                              warunków w Polsce oznacza ok 100tys aborcji rocznie. Ty mając negatywny
                              stosunek do wiary katolickiej nie chcesz uznać, że ma ona wpływ na stosunek do
                              aborcji i co za tym idzie do ilości wykonywanych tego typu zabiegów oraz to, że
                              delegalizacja również ogranicza w sposób znaczący tę ilość. Podane przeze mnie
                              szacunki mogą odbiegać od rzeczywistej liczby wykonywanych nielegalnie
                              zabiegów, gdyż szacowanie wpływów takiego czy innego zjawiska obarczone jest
                              dużym ryzykiem popełnienia błędu ale to co innego niż ignorowanie tych zjawisk.
                              I na tym rzeczywiście możemy skończyć.
          • wdakra Wcale nie tak mało 17.03.07, 02:45
            Nie znalazłam wprawdzie nigdzie danych, ile kobiet w wieku reprodukcyjnym jest
            aktywnych seksualnie, więc przyjęłam, że ok 3 milionów, co raczej nie jest
            przesadzone. Po uwzględnieniu procentowego udziału stosowanych srodków
            antykoncepcyjnych i ich skuteczności wyszło mi ok. 950 tysięcy ciąż rocznie.
            • hymen Re: Wcale nie tak mało 17.03.07, 19:48
              wdakra napisała:

              > Nie znalazłam wprawdzie nigdzie danych, ile kobiet w wieku reprodukcyjnym jest
              > aktywnych seksualnie, więc przyjęłam, że ok 3 milionów, co raczej nie jest
              > przesadzone. Po uwzględnieniu procentowego udziału stosowanych srodków
              > antykoncepcyjnych i ich skuteczności wyszło mi ok. 950 tysięcy ciąż rocznie.

              Czyli każdy seks to ciąża?
              • wdakra Re: Wcale nie tak mało 17.03.07, 22:09
                Niekoniecznie. Ale też "co rok prorok" nie wzięło się znikąd. Bez antykoncepcji
                jest bardzo duże prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. Środki antykoncepcyjne
                zmniejszają to prawdopodobieństwo i dlatego wyszło 950 tys., a nie 2 500 tys.
                • hymen Re: Wcale nie tak mało 18.03.07, 11:53
                  wdakra napisała:

                  > Niekoniecznie. Ale też "co rok prorok" nie wzięło się znikąd. Bez
                  antykoncepcji
                  > jest bardzo duże prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. Środki antykoncepcyjne
                  > zmniejszają to prawdopodobieństwo i dlatego wyszło 950 tys., a nie 2 500 tys.

                  Czyli, o ile dobrze rozumiem tę liczbę należy podzielić przez 30, gdyż tyle
                  czasu trwają możliwości rozrodcze kobiety (15-44 lata) i wyjdzie nam ilość ciąż
                  w stosunku rocznym. Tak?
                  • wdakra Re: Wcale nie tak mało 18.03.07, 16:34
                    hymen napisał:

                    > wdakra napisała:
                    >
                    > > Niekoniecznie. Ale też "co rok prorok" nie wzięło się znikąd. Bez
                    > antykoncepcji
                    > > jest bardzo duże prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. Środki antykoncepcyj
                    > ne
                    > > zmniejszają to prawdopodobieństwo i dlatego wyszło 950 tys., a nie 2 500
                    > tys.
                    >
                    > Czyli, o ile dobrze rozumiem tę liczbę należy podzielić przez 30, gdyż tyle
                    > czasu trwają możliwości rozrodcze kobiety (15-44 lata) i wyjdzie nam ilość ciąż
                    >
                    > w stosunku rocznym. Tak?


                    Nie. Tyle wychodzi rocznie.
                    • hymen Re: Wcale nie tak mało 18.03.07, 17:47
                      wdakra napisała:

                      > Nie. Tyle wychodzi rocznie.

                      To co oznacza ta wielkość, że potencjalnie 3,5 razy kobieta zachodzi w
                      niepożądaną ciążę?
                      • wdakra Re: Wcale nie tak mało 18.03.07, 20:01
                        hymen napisał:

                        > wdakra napisała:
                        >
                        > > Nie. Tyle wychodzi rocznie.
                        >
                        > To co oznacza ta wielkość, że potencjalnie 3,5 razy kobieta zachodzi w
                        > niepożądaną ciążę?

                        Nie rozumiem pytania.

                        Potencjalnie kobieta może zajść w ciążę ok. 12 razy razy w roku przez ok.30
                        lat. Owa ciąża może być pożądana lub niepożądana.
                        Potencjalnie przeciętna kobieta może urodzić w ciągu swego życia ponad 30
                        dzieci. W praktyce zdarza sie to raczej rzadko, a liczne i częste porody
                        niespecjalnie służą zdrowiu kobiety i, jak to było w opisywanym niedawno
                        przypadku, po którymś z kolejnych porodów zdarza się, że po prostu umiera z
                        wycieńczenia. W ciągu roku regularnego współżycia seksualnego bez stosowania
                        antykoncepcji zachodzi w ciążę ok. 85 kobiet na 100.

                        • hymen Re: Wcale nie tak mało 19.03.07, 09:46
                          wdakra napisała:

                          > > To co oznacza ta wielkość, że potencjalnie 3,5 razy kobieta zachodzi w
                          > > niepożądaną ciążę?
                          >
                          > Nie rozumiem pytania.

                          Pytanie miało na celu ustalenie co oznacza owe 950tys rocznie. W praktyce
                          oznacza ono, że kobieta dokonała około 3,5 aborcji rocznie i urodziła około 1,2
                          dziecka w ujęciu statystycznym.

                          >
                          > Potencjalnie kobieta może zajść w ciążę ok. 12 razy razy w roku przez ok.30
                          > lat. Owa ciąża może być pożądana lub niepożądana.
                          > Potencjalnie przeciętna kobieta może urodzić w ciągu swego życia ponad 30
                          > dzieci. W praktyce zdarza sie to raczej rzadko, a liczne i częste porody
                          > niespecjalnie służą zdrowiu kobiety i, jak to było w opisywanym niedawno
                          > przypadku, po którymś z kolejnych porodów zdarza się, że po prostu umiera z
                          > wycieńczenia. W ciągu roku regularnego współżycia seksualnego bez stosowania
                          > antykoncepcji zachodzi w ciążę ok. 85 kobiet na 100.

                          Owszem, i zwykle jest to świadome działanie, które jest realizacją chęci
                          posiadania dziecka. Kobiet, które nie stosują żadnej antykoncepcji w
                          małżeństwie w sytuacji, gdy dziecko jest niepożądane jest zdecydowanie mniej.
                          Świadczą o tym nawet tendencyjnie przeprowadzane badania Federy.
                          • wdakra Re: Wcale nie tak mało 19.03.07, 11:51
                            hymen napisał:

                            > wdakra napisała:
                            >
                            > > > To co oznacza ta wielkość, że potencjalnie 3,5 razy kobieta zachodz
                            > i w
                            > > > niepożądaną ciążę?
                            > >
                            > > Nie rozumiem pytania.
                            >
                            > Pytanie miało na celu ustalenie co oznacza owe 950tys rocznie. W praktyce
                            > oznacza ono, że kobieta dokonała około 3,5 aborcji rocznie i urodziła około 1,2
                            >
                            > dziecka w ujęciu statystycznym.
                            >
                            > >
                            ??????????????????

                            Co to za matematyka, w której z faktu zaistnienia 950 tys. ciąż i urodzeniu się
                            350 tys,dzieci rocznie ok. 10 mln. kobiet w wieku rozrodczym wychodzi, że
                            statystycznie każda z tych kobiet dokonała 3,5 aborcji i urodziła 1,2 dziecka?



                            • hymen Re: Wcale nie tak mało 19.03.07, 12:27
                              wdakra napisała:

                              > Co to za matematyka, w której z faktu zaistnienia 950 tys. ciąż i urodzeniu
                              się
                              > 350 tys,dzieci rocznie ok. 10 mln. kobiet w wieku rozrodczym wychodzi, że
                              > statystycznie każda z tych kobiet dokonała 3,5 aborcji i urodziła 1,2
                              dziecka?

                              To są proste przeliczenia w sytuacji wielu niewiadomych. Czyli 950tys * 35
                              (liczba lat w ciągu, których kobieta może zajść w ciążę) / 10mln w sumie da to
                              3,17 (podałem 3,5 z pamieci). Podobnie z dziećmi, 350tys * 35 / 10 mln da w
                              wyniku 1,22. A niewiadome wynikają z tego, że nie znam Twojego sposobu
                              obliczeń.
                              • wdakra Re: Wcale nie tak mało 19.03.07, 14:52
                                hymen napisał:
                                >
                                > To są proste przeliczenia w sytuacji wielu niewiadomych. Czyli 950tys * 35
                                > (liczba lat w ciągu, których kobieta może zajść w ciążę) / 10mln w sumie da to
                                > 3,17 (podałem 3,5 z pamieci). Podobnie z dziećmi, 350tys * 35 / 10 mln da w
                                > wyniku 1,22. A niewiadome wynikają z tego, że nie znam Twojego sposobu
                                > obliczeń.

                                Napisałeś wyraźnie, że wychodzi 3,5 aborcji i urodzenie 1,2 dziecka ROCZNIE, co
                                jest kompletnym absurdem.
                                Ponadto z owych ok.950 tys. ciąż rodzi się ok 350 tys. dzieci, czyli wychodzi
                                ok.600 tys. aborcji rocznie, co daje ok. 2 aborcji w ciągu całego życia
                                statystycznej Polki.
                                Napisałam dokładnie, jak to liczyłam. Jeśli coś nie jest dla Ciebie jasne w tej
                                metodzie, to spytaj.
                                • hymen Re: Wcale nie tak mało 19.03.07, 16:00
                                  wdakra napisała:

                                  > Napisałeś wyraźnie, że wychodzi 3,5 aborcji i urodzenie 1,2 dziecka ROCZNIE,
                                  co
                                  > jest kompletnym absurdem.

                                  Rocznie oznaczało średni roczny wskaźnik, który liczony jest ilością aborcji
                                  przypadającą na jedną kobietę w wieku rozrodczym. Co roku on zmienia się.
                                  Inaczej pisząc, na każdą kobietę, która osiągnęła wiek rozrodczy w danym roku,
                                  przypada 3,5 aborcji lub jak chcesz poniżej 2 aborcje i nie oznacza to, że
                                  każda kobieta ma 2 razy w roku poddać się aborcji :))

                                  > Ponadto z owych ok.950 tys. ciąż rodzi się ok 350 tys. dzieci, czyli wychodzi
                                  > ok.600 tys. aborcji rocznie, co daje ok. 2 aborcji w ciągu całego życia
                                  > statystycznej Polki.

                                  I o to właśnie się pytałem, co oznacza te 950 tys. i dopiero teraz wiem, że są
                                  to wszystkie stwierdzone ciąże.

                                  > Napisałam dokładnie, jak to liczyłam. Jeśli coś nie jest dla Ciebie jasne w te
                                  > j
                                  > metodzie, to spytaj.

                                  Właśnie cały czas pytałem się. Według mnie nie można tego samego wskaźnika
                                  wykorzystywania środków antykoncepcyjnych używać dla ciąży, której efektem jest
                                  urodzenie dziecka i ciąży, której efektem jest aborcja. Stąd mimo pierwszego
                                  opisu przyjmowałem, że 900 tys dotyczy ciąż niechcianych. Jeżeli małżeństwo
                                  planuje dziecko nie używa anty z założenia.
                                  • wdakra Re: Wcale nie tak mało 19.03.07, 16:22
                                    hymen napisał:
                                    >
                                    > Rocznie oznaczało średni roczny wskaźnik, który liczony jest ilością aborcji
                                    > przypadającą na jedną kobietę w wieku rozrodczym.

                                    > Na każdą kobietę w wieku rozrodczym przypada rocznie 0,06 aborcji

                                    Co roku on zmienia się.
                                    > Inaczej pisząc, na każdą kobietę, która osiągnęła wiek rozrodczy w danym roku,
                                    > przypada 3,5 aborcji lub jak chcesz poniżej 2 aborcje i nie oznacza to, że
                                    > każda kobieta ma 2 razy w roku poddać się aborcji :))

                                    Na każdą kobietę, która w danym roku osiągnęła wiek rozrodczy przypada ok. 2
                                    aborcje, co nic nie mówi na temat tego, ile z tych kobiet poddało sie aborcji.
                                    >
                                    Według mnie nie można tego samego wskaźnika
                                    > wykorzystywania środków antykoncepcyjnych używać dla ciąży, której efektem jest
                                    >
                                    > urodzenie dziecka i ciąży, której efektem jest aborcja.

                                    Statystyki podają, jaki procent par nie stosuje żadnych metod antykoncepcji nie
                                    wnikając w powody, dla których ich nie stosuje i taki procent przyjęłam do
                                    swoich obliczeń.
                                    • hymen Re: Wcale nie tak mało 20.03.07, 08:57
                                      wdakra napisała:

                                      > Na każdą kobietę, która w danym roku osiągnęła wiek rozrodczy przypada ok. 2
                                      > aborcje, co nic nie mówi na temat tego, ile z tych kobiet poddało sie aborcji.

                                      Owszem, ale daje możliwość wyliczenia ilości aborcji w następnych latach na
                                      podstawie ilości kobiet osiągających w danym roku odpowiedni wiek i porownania
                                      z innymi wynikami. Ale rzeczywiście, może to zły trop. Jeśli nie widzisz w tym
                                      sensu rezygnuję z tego sposobu.

                                      > >
                                      > Według mnie nie można tego samego wskaźnika
                                      > > wykorzystywania środków antykoncepcyjnych używać dla ciąży, której efekte
                                      > m jest
                                      > >
                                      > > urodzenie dziecka i ciąży, której efektem jest aborcja.
                                      >
                                      > Statystyki podają, jaki procent par nie stosuje żadnych metod antykoncepcji
                                      nie
                                      > wnikając w powody, dla których ich nie stosuje i taki procent przyjęłam do
                                      > swoich obliczeń.

                                      Przyjęłaś 3 mln kobiet w wieku rozrodczym (w rzeczywistości ok 10mln) i jakiś
                                      wskaźnik (jaki?) procentowy par nie stosujących żadnej metody antykoncepcji i
                                      wyszło Ci 950tys. Nie pasuje mi... Ale za nim co mi nie pasuje napisz jak
                                      doszłaś do 950 tys.
                                      • wdakra Re: Wcale nie tak mało 20.03.07, 09:57
                                        Dane o stosowaniu środków antykoncepcyjnych wzięłam z tabeli, która znajduje się
                                        na wskazanej przez Ciebie stronie:

                                        www.federa.org.pl/publikacje/raporty/aborcja2000/aborcja2000_2.htm#2_2

                                        Jesli chodzi o te 3 mnln, to już pisałam, że na tyle oszacowałam ilość kobiet
                                        aktywnych seksualnie, bo nie znalazłam żadnych danych na ten temat. jeśli Ty
                                        nimi dysponujesz, to nie ma przeszkód, żeby to przeliczyć.
    • Gość: obiektywny 150 000 - 200 000 rocznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 09:34
      Szacuje się, że tyle kobiet świadomie przerywa ciążę, będąc obywatelkami Polski. Nie są to oczywiście ciąże przerwane tylko w Polsce, bo turystyka aborcyjna kwitnie w najlepsze, zwłaszcza na Słowację i Ukrainę. Ale jest to liczba kobiet, które dokonują aborcji w ogóle w ciągu 1 roku.

      Liczby podane przez Ciebie są wyssanymi z palca.

      Dane przedstawione powyżej są danymi szacunkowymi przedstawianymi przez pozarządowe organizacje feministyczne oraz pozarządowe organizacje zajmujące się ochroną życia poczętego. I raczej tym wielkościom należy dać wiarę.

      obiektywny
      • hymen Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 12.03.07, 09:40
        Gość portalu: obiektywny napisał(a):

        > Szacuje się, że tyle kobiet świadomie przerywa ciążę, będąc obywatelkami
        Polski
        > . Nie są to oczywiście ciąże przerwane tylko w Polsce, bo turystyka aborcyjna
        k
        > witnie w najlepsze, zwłaszcza na Słowację i Ukrainę. Ale jest to liczba
        kobiet,
        > które dokonują aborcji w ogóle w ciągu 1 roku.

        Rzecz dotyczy nielegalnej aborcji wykonywanej w Polsce. Jeśli tak jest jak
        mówisz, spróbuj oszacować, jak wielka jest ta turystyka. ;))))

        >
        > Liczby podane przez Ciebie są wyssanymi z palca.

        Wykaż to łaskawco.

        >
        > Dane przedstawione powyżej są danymi szacunkowymi przedstawianymi przez
        pozarzą
        > dowe organizacje feministyczne oraz pozarządowe organizacje zajmujące się
        ochro
        > ną życia poczętego. I raczej tym wielkościom należy dać wiarę.

        O jakich szacunkach mówisz? Bo te z tytułu są kompletną bzdurą i nawet Federa
        nie przedstawia takich szacunków. Skąd je wziąłeś?
        • xtrin Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 12.03.07, 10:00
          hymen napisał:
          > Rzecz dotyczy nielegalnej aborcji wykonywanej w Polsce.

          Jesteś pewien? Przecież nie interesuje Cię metoda aborcji, a to czy sam zabieg
          wykonano w kraju czy poza nim jest w zasadzie metodą.
          • hymen Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 12.03.07, 10:11
            xtrin napisała:

            > hymen napisał:
            > > Rzecz dotyczy nielegalnej aborcji wykonywanej w Polsce.
            >
            > Jesteś pewien? Przecież nie interesuje Cię metoda aborcji, a to czy sam zabieg
            > wykonano w kraju czy poza nim jest w zasadzie metodą.

            Tak. Zdefiniowałem temat w wątku początkowym. Tak też rozumiem szacunki
            zamieszczone na stronach federacji. Wyjazd za granicę nie podpada pod pojęcie
            nielegalnej aborcji w Polsce.
            • xtrin Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 12.03.07, 10:15
              A co za różnica, czy aborcja dokonała się w kraju czy poza krajem dla Twojego
              stosunku liczby teoretycznych aborcji do liczby urodzeń?
              • hymen Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 12.03.07, 10:19
                xtrin napisała:

                > A co za różnica, czy aborcja dokonała się w kraju czy poza krajem dla Twojego
                > stosunku liczby teoretycznych aborcji do liczby urodzeń?

                Jeśli chesz uzyskać szacunek wszystkich aborcji dokonywanych przez Polki, to do
                oszacowanych przeze mnie liczb powinnaś dodać oszacowanie aborcji wykonanych
                przez nie za granicą. Nie widzę problemu, byś dokonała takiego szacunku ;))
                Danych statystycznych na ten temat nie ma.
                • xtrin Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 12.03.07, 10:57
                  Nie zrozumiałeś...

                  "Wyliczenia oparte są o oficjalne statystyki i wyrażone są przez stosunek
                  ilości urodzeń do ilości aborcji."

                  W taki więc sposób odrzucasz aborcje dokonywane za granicą, jeżeli zupełnie nie
                  wnikasz w to jak i gdzie zostały one dokonane?
                  • hymen Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 12.03.07, 13:49
                    xtrin napisała:

                    > Nie zrozumiałeś...
                    >
                    > "Wyliczenia oparte są o oficjalne statystyki i wyrażone są przez stosunek
                    > ilości urodzeń do ilości aborcji."
                    >
                    > W taki więc sposób odrzucasz aborcje dokonywane za granicą, jeżeli zupełnie
                    nie
                    > wnikasz w to jak i gdzie zostały one dokonane?

                    Nie. To jest tylko jedno zdanie wyrwane z kontekstu. Wyjaśnienie było w innym
                    miejscu.
            • Gość: kix Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 15:07
              >Wyjazd za granicę nie podpada pod pojęcie
              >nielegalnej aborcji w Polsce.

              Rozmawiamy chyba o Polkach usuwających ciążę, czy mi się coś źle wydaje? W tę liczbę wchodzą kobiety-Polki usuwające w ciągu 1 roku kalendarzowego ciążę. Bez względu czy robią to u polskiego znachora, ginekologa, czy wyjeżdżają usunąć ją na Malediwy.

              A ty udajesz głupca.
              • kot_behemot8 Re: 150 000 - 200 000 rocznie - bzdura. 13.03.07, 20:22
                Gość portalu: kix napisał(a):

                >
                > A ty udajesz głupca.


                Wcale nie udaje.
        • kot_behemot8 Bez manipulacji? - 90 tys. rocznie 12.03.07, 10:36
          No to po kolei.
          Pierwszy twój błąd, zasadniczy i najpoważniejszy nie jest własciwie błędem a
          manipulacją - raczej nieświadomą w twoim przypadku, bo ty za mało się w temacie
          orientujesz żeby umiec dobrze manipulowac. Myslę, ze raczej ściągnąłeś to ze
          strony jakiejś organizacji pro-life.
          Chodzi oczywiście o skoncentrowanie się na oficjalnych danych o aborcji z lat
          80-siatych z pominięciem wcześniejszego dwudziestolecia. Prolajfowcy robią to,
          bo świetnie wiedzą, że w latach 80-siątych, z różnych powodów których nie chcę
          wymieniać żeby nie rozmydlać tematu, nastąpił rozkwit prywatnych praktyk
          ginekologicznych oraz tzw spółdzielni lekarskich co w połączniu z ówczesnymi
          przepisami podatkowymi (czy wiesz co to był domiar?) skutkowało tym, że
          oficjalna ilość aborcji raptownie, dosłownie z roku na rok spadła - bo
          wiekszość z nich nie byłą zgłaszana w celu uniknięcia domiaru.
          Bardzo ładnie pokazują te te statystyki:
          www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-poland.html
          Proszę spojrzeć na rok 1979 a potem na 1980 i dalej (z przerwą na 1981) - i
          wszystko jasne.
          Jeśli więc chcemy poznać prawdziwy, obiektywny przelicznik ilosci ciąż do
          ilości urodzeń żywych, to należy pominąć lata 80-siąte.
          Od tego momentu sprawa jest prosta - w przeciwieństwie do cudacznych wyliczeń
          które ty nie wiadomo po co skomplikowałeś tak, że chyba nikt nie rozumie o co
          ci chodzi.
          W latach 1960-1980 średnia urodzeń żywych to ok. 600 tys
          Średnia ilość legalnych aborcji w tym czasie: ok. 220 tys
          Stosunek urodzin żywych do ilosci aborcji to 2,7

          Zostaje jeszcze jeden istotny czynnik który należy uwzględnić - wpływ
          działalnosci organizacji antyaborcyjnych oraz psychologiczne oddziaływanie
          penalizacji aborcji. Ten wpływ oceniam jako całkiem spory i uważam, że w
          związku z nim należy zmniejszyć szacowaną ilość aborcji aż o 1/3. (czyli
          zakładam, że co 3 kobieta pod wpływem agitacji pro-life zaniechała aborcji)

          Ostatecznie wyliczenia wyglądają następująco:
          Urodzenia żywe w 2004 - 356131
          Stosujemy współczynnik 2,7 i otrzymujemy prognozę 132 tys, aborcji
          Odejmujemy 1/3 - wynik końcowy to ok. 90 tys aborcji rocznie.
          I to jest moim zdaniem realna wielkość.
          • kot_behemot8 Uzupełnienie 12.03.07, 10:57
            Własnie wyczytałam w postach wyżej propozycję hymena by porównac nasze
            wyliczenia z realną sytuacją w krajach w których aborcja jest legalna. Bardzo
            dobry pomysł, moim zdaniem.
            Oto jak wyglądają wyliczenia w przypadku Norwegii:

            Średnia ilość urodzeń żywych w ostatnim dziesięcioleciu - 57 tys rocznie
            Średnia ilość aborcji w ostatnim dziesięcioleciu - 14 tys rocznie
            Współczynnik który nas interesuje wynosi 4
            Przekładając to na dane dotyczące Polski:
            356131 : 4 = ok. 89 tys aborcji.
            Przypomnę, że moje szacunki wynosiły 90 tys:))))))
            • hymen Doskonałe uzupełnienie ;) 12.03.07, 11:31
              kot_behemot8 napisała:

              > Własnie wyczytałam w postach wyżej propozycję hymena by porównac nasze
              > wyliczenia z realną sytuacją w krajach w których aborcja jest legalna. Bardzo
              > dobry pomysł, moim zdaniem.
              > Oto jak wyglądają wyliczenia w przypadku Norwegii:
              >
              > Średnia ilość urodzeń żywych w ostatnim dziesięcioleciu - 57 tys rocznie
              > Średnia ilość aborcji w ostatnim dziesięcioleciu - 14 tys rocznie
              > Współczynnik który nas interesuje wynosi 4
              > Przekładając to na dane dotyczące Polski:
              > 356131 : 4 = ok. 89 tys aborcji.
              > Przypomnę, że moje szacunki wynosiły 90 tys:))))))

              Przypomnę, że w Norwegi nie występuje czynnik pr-life i czynnik nielegalności.
              Pierwszy czynik to 1/3 (Twój szacunek) czyli 90tys / 3 to 30tys. Drugi czynnik
              to nielegalność tym razem ja podam 1/3 i wynik końcowy uzyskujemy 10 tys :)))))
              • kot_behemot8 Re: Doskonałe uzupełnienie ;) 12.03.07, 12:05
                hymen napisał:

                >
                > Przypomnę, że w Norwegi nie występuje czynnik pr-life i czynnik
                nielegalności.


                A kto twierdzi, że nie występuje? Oczywiście, że oni też mają swoich
                prolajfowców, tylko nie takich fanatycznych jak w Polsce.



                > Pierwszy czynik to 1/3 (Twój szacunek) czyli 90tys / 3 to 30tys. Drugi
                czynnik
                > to nielegalność tym razem ja podam 1/3 i wynik końcowy uzyskujemy 10
                tys :)))))


                Litości, hymen! Jak mozna wypisywać takie bzdury... jakie znowu sumowanie tych
                1/3, skąd ty to wymysiłeś?? Nawet gdyby się uprzeć i istonie ująć dokładnie
                tyle ile było w moich wyliczeniach to doszlibysmy tylko do 60 tys a to co
                ty "wyliczyłeś" to jakiś zły sen matematyka;)
                Ale przede wszystkim mowy nie ma żeby COKOLWIEK odliczać. A to dlatego, że
                zamiast odliczać należałoby raczej DODAĆ - ze względu na to, że w krajach
                bardziej cywilizowanych od Polski istnieje oświata seksualna i bardzo dobra
                informacja o antykoncepcji. Naprawdę nie chcę cię dobijac hymenku, ale jak się
                bardzo będzies prosił to podam statystyki dotyczący odsetka kobiet stosujących
                nowoczesne formy antykoncepcji w Polsce i Norwegii - a jak je podam, to stanie
                się jasne, że wyliczona przeze mnie na podstawie danych norweskich ilość
                aborcji w Polsce powinna zostac zwiększona o odpowiedni procent, prawdopodobnie
                conajmniej 30.
                • hymen Re: Doskonałe uzupełnienie ;) 12.03.07, 12:19
                  kot_behemot8 napisała:

                  >
                  > > Pierwszy czynik to 1/3 (Twój szacunek) czyli 90tys / 3 to 30tys. Drugi
                  > czynnik
                  > > to nielegalność tym razem ja podam 1/3 i wynik końcowy uzyskujemy 10
                  > tys :)))))
                  >
                  >
                  > Litości, hymen! Jak mozna wypisywać takie bzdury... jakie znowu sumowanie
                  tych
                  > 1/3, skąd ty to wymysiłeś?? Nawet gdyby się uprzeć i istonie ująć dokładnie
                  > tyle ile było w moich wyliczeniach to doszlibysmy tylko do 60 tys a to co
                  > ty "wyliczyłeś" to jakiś zły sen matematyka;)

                  Jedna trzecia to współczynnik w tym przypadku, rzeczywiście nie dokładnie
                  przeczytałem Twój szacunek. W dalszym ciągu problem jest ten sam. Wspólczynnik
                  1/3 wynika ze statystk z lat 88-91. Więc nie o obniżenie o 1/3 tu chodziło.

                  > Ale przede wszystkim mowy nie ma żeby COKOLWIEK odliczać. A to dlatego, że
                  > zamiast odliczać należałoby raczej DODAĆ - ze względu na to, że w krajach
                  > bardziej cywilizowanych od Polski istnieje oświata seksualna i bardzo dobra
                  > informacja o antykoncepcji. Naprawdę nie chcę cię dobijac hymenku, ale jak
                  się
                  > bardzo będzies prosił to podam statystyki dotyczący odsetka kobiet
                  stosujących
                  > nowoczesne formy antykoncepcji w Polsce i Norwegii - a jak je podam, to
                  stanie
                  > się jasne, że wyliczona przeze mnie na podstawie danych norweskich ilość
                  > aborcji w Polsce powinna zostac zwiększona o odpowiedni procent,
                  prawdopodobnie
                  >
                  > conajmniej 30.

                  Podaj. Statystyka polska jest podana w raportach Federy. Należy ją porównać w
                  rzeczywistości do polskiej z lat wcześniejszych, podobnie jak tą norweską
                  porównać do lat wcześniejszych i dopiero wyciągać wnioski. Jesteś w stanie to
                  zrobić?
                  • kot_behemot8 Re: Doskonałe uzupełnienie ;) 12.03.07, 12:51
                    unstats.un.org/unsd/demographic/products/socind/childbr.htm
                    69% Norweżek i 19% Polek używa nowoczesnych środków antykoncepcyjnych.
                    A to oznacza, że w Polsce znacznie więcej kobiet zachodzi w niechcianą ciążę -
                    zakładając, że mamy podobny temperament sesualny;).
                    Matematykiem nie jestem, ale na mój gust oznacza to, że tych niepożądanych ciąż
                    jest w Polsce nawet dwukrotnie więcej, co uprawdopodabnia wyliczenia Federy, bo
                    własnie uzyskalismy liczbę 180 tys aborcji rocznie...

                    (Statystyki historyczne nie mają w tym kontekscie najmniejszego znaczenia, jak
                    chcesz to je znajdź i wklej w tym momencie dyskusji w którym one pasują.)
                    • hymen Re: Doskonałe uzupełnienie ;) 12.03.07, 14:11
                      kot_behemot8 napisała:

                      > unstats.un.org/unsd/demographic/products/socind/childbr.htm
                      > 69% Norweżek i 19% Polek używa nowoczesnych środków antykoncepcyjnych.
                      > A to oznacza, że w Polsce znacznie więcej kobiet zachodzi w niechcianą ciążę -

                      > zakładając, że mamy podobny temperament sesualny;).

                      Zakładając, a to nie jest takie pewne ;)

                      > Matematykiem nie jestem, ale na mój gust oznacza to, że tych niepożądanych
                      ciąż
                      >
                      > jest w Polsce nawet dwukrotnie więcej, co uprawdopodabnia wyliczenia Federy,
                      bo
                      >
                      > własnie uzyskalismy liczbę 180 tys aborcji rocznie...

                      Nie, bo to tylko jedna z przesłanek. Np mimo znaczącej różnicy między takimi
                      metodami jak powstrzymywanie się od seksu w odpowiednim okresie, czy stosunek
                      przerywany a antykoncepcją hormonalną wpływ zmiany sposobu uzywanych metod może
                      być niewielki na efekt końcowy w postaci ilości aborcji ogółem. W tym
                      konkretnym przykładzie grupa najmniej zgrożonych aborcją kobiet
                      (odpowiedzialne, potrafiące panować nad swoją seksualnością) zmieni metodę
                      antykoncepcji, zaś ta najbardziej podatna na wpadkę jak używała prezerwatyw,
                      tak dalej przy nich pozostanie. Wpadki (aborcje wynikają z braku
                      odpowiedzialności). To tylko jeden z przykładów. Zanaczam, żeby nie wyciągać
                      zbyt pochopnych wniosków.


                      > (Statystyki historyczne nie mają w tym kontekscie najmniejszego znaczenia,
                      jak
                      > chcesz to je znajdź i wklej w tym momencie dyskusji w którym one pasują.)

                      Przecież znasz te statystyki. Kontekst pozostaje jeden, niezależnie od miejsca
                      dyskusji. A jest on mniej więcej taki, że podstawą rozważań są statystyki w
                      ujęciu historycznym. Ewentualne porównania bezpośrednie, jak to do Norwegii
                      mogą co najwyżej coś uwypuklić, a nie zmienić ogólną zasadę dochodzenia do
                      wyniku. Gdyby było inaczej jedynym problemem byłoby do jakiego tu kraju by się
                      porównać, no i dlaczego nie do Belgii ;) Różnica między przezerwatywą a innymi
                      środkami (tymi nowocześniejszymi) polega przede wszystkim na wygodzie a nie
                      skuteczności.
              • Gość: kix Matematyk... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 15:10
                Matematyk z ciebie jak z koziej dupy klarnet :) Głupszych wyliczeń nie widziałem :)
                • hymen Re: Matematyk... 13.03.07, 15:39
                  Gość portalu: kix napisał(a):

                  > Matematyk z ciebie jak z koziej dupy klarnet :) Głupszych wyliczeń nie
                  widziałe
                  > m :)
                  Zadanie: Mamy dwa współczynniki o wartości 1/3. Wartość początkowa wynosi 90.
                  Proszę podać wyliczenie i wartość końcową. Może się czegoś nauczę ;))
          • hymen 90 tys. rocznie - z manipulacją? 12.03.07, 11:23
            kot_behemot8 napisała:

            > No to po kolei.
            > Pierwszy twój błąd, zasadniczy i najpoważniejszy nie jest własciwie błędem a
            > manipulacją - raczej nieświadomą w twoim przypadku, bo ty za mało się w
            temacie
            >
            > orientujesz żeby umiec dobrze manipulowac. Myslę, ze raczej ściągnąłeś to ze
            > strony jakiejś organizacji pro-life.

            Nie mów hop, póki nie przeskoczysz ;) Za nim organizacje pro-life wpadły na
            pomysł kwestionowania szacunków, ja już na forum pisałem o manipulacji w tym
            zakresie.


            > Chodzi oczywiście o skoncentrowanie się na oficjalnych danych o aborcji z lat
            > 80-siatych z pominięciem wcześniejszego dwudziestolecia. Prolajfowcy robią
            to,
            > bo świetnie wiedzą, że w latach 80-siątych, z różnych powodów których nie
            chcę
            > wymieniać żeby nie rozmydlać tematu, nastąpił rozkwit prywatnych praktyk
            > ginekologicznych oraz tzw spółdzielni lekarskich co w połączniu z ówczesnymi
            > przepisami podatkowymi (czy wiesz co to był domiar?) skutkowało tym, że
            > oficjalna ilość aborcji raptownie, dosłownie z roku na rok spadła - bo
            > wiekszość z nich nie byłą zgłaszana w celu uniknięcia domiaru.

            Jest to tylko część prawdy. Rozkwit jest pojęciem nie tylko przesadzonym ale i
            kłamliwym. Po pierwsze rozkwit prywatnych gabinetów ginekologicznych to dopiero
            lata 90. W czasach PRL to spółdzielnie lekarskie, w których na wizytę mogło
            sobie pozwolić tylko niewielka część ówczesnego społeczeństwa. Liczba pacjentów
            spółdzielniach nie była zbyt imponująca.

            > Bardzo ładnie pokazują te te statystyki:
            > www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-poland.html
            > Proszę spojrzeć na rok 1979 a potem na 1980 i dalej (z przerwą na 1981) - i
            > wszystko jasne.

            Próbujesz manipulować. W latach 70 spółdzielnie lekarskie również funkcjonowały
            i miały się całkiem dobrze. To nie rozwój spółdzielni i prywatnej praktyki
            spowodowały ten skok a otwarcie na zachód. To moment, w którym PRLowska
            globulka Z i śmierdząca gumą prezerwatywa powoli były wypierane przez coraz
            lepsze i wygodniejsze środki antykoncepcyjne pochodzące z zachodu.

            > Jeśli więc chcemy poznać prawdziwy, obiektywny przelicznik ilosci ciąż do
            > ilości urodzeń żywych, to należy pominąć lata 80-siąte.

            Kompletna bzdura. Może pominiemy też lata 70 i 60? Skupimy się na końcówce lat
            50, co?

            > Od tego momentu sprawa jest prosta - w przeciwieństwie do cudacznych wyliczeń
            > które ty nie wiadomo po co skomplikowałeś tak, że chyba nikt nie rozumie o co
            > ci chodzi.
            > W latach 1960-1980 średnia urodzeń żywych to ok. 600 tys
            > Średnia ilość legalnych aborcji w tym czasie: ok. 220 tys
            > Stosunek urodzin żywych do ilosci aborcji to 2,7

            W ten sposób pomijamy wszystkie znaczące czynniki jakie mają wpływ na ilość
            aborcji. Kompletne nieporozumienie! Takie uśrednienie mogę jedynie skwitować
            uśmiechem okraszonym politowaniem. W latach 57-59 współczynnik też wynosił ok 5
            a jego znaczenie jest dla szacunku aborcji w XXIw. takie samo jak średnia z lat
            60, którą łaskawie wsadziłaś do wyliczeń.

            >
            > Zostaje jeszcze jeden istotny czynnik który należy uwzględnić - wpływ
            > działalnosci organizacji antyaborcyjnych oraz psychologiczne oddziaływanie
            > penalizacji aborcji. Ten wpływ oceniam jako całkiem spory i uważam, że w
            > związku z nim należy zmniejszyć szacowaną ilość aborcji aż o 1/3. (czyli
            > zakładam, że co 3 kobieta pod wpływem agitacji pro-life zaniechała aborcji)
            >
            > Ostatecznie wyliczenia wyglądają następująco:
            > Urodzenia żywe w 2004 - 356131
            > Stosujemy współczynnik 2,7 i otrzymujemy prognozę 132 tys, aborcji
            > Odejmujemy 1/3 - wynik końcowy to ok. 90 tys aborcji rocznie.

            Bez uwzględnia pro-lifu współczynnik ten jest wyższy i wynosił 5. Nie napisałaś
            nic, co miałoby uzasadnić, że jest nierealny. Agitacja pro-life to efekt
            statystyczny między 89 a 90 rokiem.

            > I to jest moim zdaniem realna wielkość.

            Może Twoim zdaniem tak, ale nie masz racji.
            • kot_behemot8 Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 12.03.07, 11:55
              hymen napisał:

              > kot_behemot8 napisała:
              >

              >
              > Jest to tylko część prawdy. Rozkwit jest pojęciem nie tylko przesadzonym ale
              i
              > kłamliwym.


              Jest to jak najbardziej prawda. A "rozkwit" o którym mowa miał związek z
              innymi, waznymi faktami socjologicznymi - dramatycznym spadkiem zaufania do
              państwa po 80 roku i do warunków septycznych w szpitalach. Prasa pełna była
              wówczas doniesień o zakażeniach szpitalnych i kobiety masowo przenosiły sie z
              aborcjami do prywatnych gabinetów. Wszystko to sa fakty które ktoś
              zaintersowany z łatwoscią może potwierdzić.



              Po pierwsze rozkwit prywatnych gabinetów ginekologicznych to dopiero
              >
              > lata 90.


              A skąd...


              W czasach PRL to spółdzielnie lekarskie, w których na wizytę mogło
              > sobie pozwolić tylko niewielka część ówczesnego społeczeństwa. Liczba
              pacjentów
              > spółdzielniach nie była zbyt imponująca.



              No to przedstaw statystyki, skoro jesteś tego taki pewny... Albo po prostu
              spytaj kogoś kto pamięta lata 80-siąte i te tłumy ludzi w spółdziielniach
              lekarskich, zwłaszcza do ginekologów czekało się godzinami a zapisy były na
              miesiąc naprzód. Jak to zrobisz, to już nie będziesz musiał szperać po
              statystykach, bo wszystko będzie jasne;)



              > To moment, w którym PRLowska
              > globulka Z i śmierdząca gumą prezerwatywa powoli były wypierane przez coraz
              > lepsze i wygodniejsze środki antykoncepcyjne pochodzące z zachodu.


              O to też lepiej kogoś zapytaj. W latach 70-siątych tabletki antykoncepcyjne
              były tańsze i bardziej dostępne niż obecnie, akurat pod tym względem PRL był
              dość mało zapóźniony w stosunku do tzw zachodu. Obecnie produkowane tabletki
              zupełnie nie róznią się od ówczesnych pod względem skuteczności, są jedynie
              znacznie mniej szkodliwe (ale to akurat nie ma wpływu na temat tej rozmowy)


              >
              > Kompletna bzdura. Może pominiemy też lata 70 i 60? Skupimy się na końcówce
              lat
              > 50, co?


              Przeciez sam napisałes gdzieś wyżej, że w pierwszych latach po liberalizacji
              (czyli roku 1955) ilość zabiegów rosnie powoli...
              Nie irytuj się tak, tylko popatrz na sprawę obiektywnie. Lata 60 i 70 to
              wystarczająco długi okres czasu by na jego podstawie wnioskować o ilosci
              aborcji. Zwłaszcza, że przytoczone przez mnie aktualne dane z Norwegii to
              potwierdzają, prawda? A żeby cię dobić za chwilę podam jeszcze dane ze
              Szwecjii...



              > W ten sposób pomijamy wszystkie znaczące czynniki jakie mają wpływ na ilość
              > aborcji.


              Niby jakie, poza propagandą antyaborcyjną? Przypominam, ze zgodziłam się
              obnizyc ilość aborcji aż o 1/3 - własnie jako rezerwę na te "znaczące czynniki".
              No a teraz obiecana Szwecja:
              Ilość urodzeń żywych - 105 913
              Ilość aborcji (średnia za 10 lat) - 35 tys
              Wskaźnik: 3
              Zastosowane do danych polskich daje 116 tys. aborcji rocznie czyli więcej niż
              ja wyliczyłam, ale nadal są to liczby porównywalne (Polska 90, Norwwegia 89,
              Szwecja 116) co bardzo uwiarygodnia moje wyliczenia.
              Bardzo...

              • hymen Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 12.03.07, 14:18
                kot_behemot8 napisała:

                > >
                > > Jest to tylko część prawdy. Rozkwit jest pojęciem nie tylko przesadzonym
                > ale
                > i
                > > kłamliwym.
                >
                >
                > Jest to jak najbardziej prawda. A "rozkwit" o którym mowa miał związek z
                > innymi, waznymi faktami socjologicznymi - dramatycznym spadkiem zaufania do
                > państwa po 80 roku i do warunków septycznych w szpitalach. Prasa pełna była
                > wówczas doniesień o zakażeniach szpitalnych i kobiety masowo przenosiły sie z
                > aborcjami do prywatnych gabinetów. Wszystko to sa fakty które ktoś
                > zaintersowany z łatwoscią może potwierdzić.

                To nie są fakty a opinia. Spadek zaufania do państw podobny do tego z lat 80
                można było zaobserwować w 2 polowie lat 70 i wielokrotnie wcześniej.

                >
                >
                >
                > Po pierwsze rozkwit prywatnych gabinetów ginekologicznych to dopiero
                > >
                > > lata 90.
                >
                >
                > A skąd...

                Z porównania ile prywatnych gabinetów ginekologicznych funkcjonowało w latach
                80 a ile w 90.


                >
                >
                > W czasach PRL to spółdzielnie lekarskie, w których na wizytę mogło
                > > sobie pozwolić tylko niewielka część ówczesnego społeczeństwa. Liczba
                > pacjentów
                > > spółdzielniach nie była zbyt imponująca.
                >
                >
                >
                > No to przedstaw statystyki, skoro jesteś tego taki pewny... Albo po prostu
                > spytaj kogoś kto pamięta lata 80-siąte i te tłumy ludzi w spółdziielniach
                > lekarskich, zwłaszcza do ginekologów czekało się godzinami a zapisy były na
                > miesiąc naprzód. Jak to zrobisz, to już nie będziesz musiał szperać po
                > statystykach, bo wszystko będzie jasne;)

                Jasne tłumy kolejek do spółdzielni lekarskich, które działały tylko w
                największych miastach kraju i na każde wielkie miasto przypadało ich zaledwie
                kilka. Poza tym przeceniasz poziom tych spółdzielni. Jakiekolwiek lepsze środki
                ze strefy dolarowej stanowiły cenowo barierę nie do przebrnięcia.

                >
                >
                >
                > > To moment, w którym PRLowska
                > > globulka Z i śmierdząca gumą prezerwatywa powoli były wypierane przez cor
                > az
                > > lepsze i wygodniejsze środki antykoncepcyjne pochodzące z zachodu.
                >
                >
                > O to też lepiej kogoś zapytaj. W latach 70-siątych tabletki antykoncepcyjne
                > były tańsze i bardziej dostępne niż obecnie, akurat pod tym względem PRL był
                > dość mało zapóźniony w stosunku do tzw zachodu. Obecnie produkowane tabletki
                > zupełnie nie róznią się od ówczesnych pod względem skuteczności, są jedynie
                > znacznie mniej szkodliwe (ale to akurat nie ma wpływu na temat tej rozmowy)

                Szkodliwość nie, ale taki przeciętny środek plemnikobójczy z czasów PRLu
                sprawiał wrażenie jakby do gorącego pieca wkładało się końcówkę a kobieta miała
                wrażenie, że z rozpaloną głownią ma do czynienia ;) Ceny to rzecz względna, ale
                w PRLu wszystko było relatywnie droższe. Prezerwatywy z całą pewnością były
                tanie ale tu problem w relacji między tamtym okresem a współczesnością. Lata 80
                to drastyczny niedobór wszystkiego w tym środków antykoncepcyjnych.

                >
                >
                > >
                > > Kompletna bzdura. Może pominiemy też lata 70 i 60? Skupimy się na końcówc
                > e
                > lat
                > > 50, co?
                >
                >
                > Przeciez sam napisałes gdzieś wyżej, że w pierwszych latach po liberalizacji
                > (czyli roku 1955) ilość zabiegów rosnie powoli...

                Owszem, tak napisałem. Ale to było przy uwzględnianiu wskaźnika minimum.

                > Nie irytuj się tak, tylko popatrz na sprawę obiektywnie. Lata 60 i 70 to
                > wystarczająco długi okres czasu by na jego podstawie wnioskować o ilosci
                > aborcji. Zwłaszcza, że przytoczone przez mnie aktualne dane z Norwegii to
                > potwierdzają, prawda? A żeby cię dobić za chwilę podam jeszcze dane ze
                > Szwecjii...

                Już gdzieś wyżej napisałem, że nie da się tak bezpośrednie przekładać tych
                danych. W każdym z tych krajów występuje okres, kiedy ten wskaźnik maleje do
                jakiegoś poziomu i później rośnie, włącznie z tą Szwecją, o której jeszcze nie
                zdążyłem przeczytać.

                > > W ten sposób pomijamy wszystkie znaczące czynniki jakie mają wpływ na ilo
                > ść
                > > aborcji.
                >
                >
                > Niby jakie, poza propagandą antyaborcyjną? Przypominam, ze zgodziłam się
                > obnizyc ilość aborcji aż o 1/3 - własnie jako rezerwę na te "znaczące
                czynniki"
                > .

                Dostęp do środków anty, ich jakość, świadomość seksualna, lepsze relacje między
                dziećmi a rodzicami, dostęp do internetu a więc do informacji wszelkiego
                rodzaju, obalenie wielu mitów związanych z seksualnością, które funkcjonowały
                we wcześniejszych czasach. To zaznaczę, że to o 1/3 spowodowało mój błąd,
                sorry. W sumie rezerwa ta jest zbyt mała.

                > No a teraz obiecana Szwecja:
                > Ilość urodzeń żywych - 105 913
                > Ilość aborcji (średnia za 10 lat) - 35 tys
                > Wskaźnik: 3

                W 2006 wskaźnik 5,92.

                > Zastosowane do danych polskich daje 116 tys. aborcji rocznie czyli więcej niż
                > ja wyliczyłam, ale nadal są to liczby porównywalne (Polska 90, Norwwegia 89,
                > Szwecja 116) co bardzo uwiarygodnia moje wyliczenia.

                Nie zgadzam się. Norwegia to nie Polska i nie zostały uwzględnione wszystkie
                czynniki, a te, które uwzględniono, nie są wzięte pod uwagę w wystarczającym
                stopniu.

                > Bardzo...

                Bardzo...

                :)
                • kot_behemot8 Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 12.03.07, 18:00
                  hymen napisał:
                  >
                  > To nie są fakty a opinia. Spadek zaufania do państw podobny do tego z lat 80
                  > można było zaobserwować w 2 polowie lat 70 i wielokrotnie wcześniej.


                  To jest opinia bazująca na faktach;) Ja dodałam tylko, ze sa to fakty dość
                  powszechnie znane, ale rozumiem że zamierzasz iść w zaparte - cóż, nie mój
                  problem. Pomijając już wszystko inne, nie wyjaśniłeś w sensowny sposób dlaczego
                  po 1980 roku nagle ilość aborcji odnotowanych w oficjalnych statystykach spadła
                  o połowę - a ja to zrobiłam. Gdybyś dał lepsze wyjaśnienie, moznaby się
                  zastanawiać czy aby nie masz racji, ale tak?



                  > Już gdzieś wyżej napisałem, że nie da się tak bezpośrednie przekładać tych
                  > danych. W każdym z tych krajów występuje okres, kiedy ten wskaźnik maleje do
                  > jakiegoś poziomu i później rośnie, włącznie z tą Szwecją, o której jeszcze
                  nie
                  > zdążyłem przeczytać.


                  Ale bzdury. Wymyslasz sobie "fakty" które pasują do twojej wizji świata, które
                  jednak z faktami, takimi bez cudzysłowiu, nic wspólnego nie mają.
                  Tutaj masz link do strony szwedzkiego socialstyrelsen (cos w rodzaju naszych
                  kas chorych) Posłuż się tym i przestań gadac głupoty - wskaźnik o którym
                  piszesz jest w Szwecji począwszy od 1975 roku prawie stały, waha się wokół
                  cyfry 3 - ostatnio zaś raczej spada niz się podnosi (W 2005 wynosi 2,8).
                  www.socialstyrelsen.se/NR/rdonlyres/A15D144C-EE18-4CA0-B141-48EED8D6F7B6/5496/Publ200506422.pdf
                  Lub gdyby link nie działał to najpierw tutaj:
                  www.socialstyrelsen.se/Publicerat/2006/9169/2006-42-2.htm
                  A potem wybierac dalej "fulltext" ewt "summary" (in english)

                  >
                  > Dostęp do środków anty, ich jakość, świadomość seksualna, lepsze relacje
                  między >
                  > dziećmi a rodzicami, dostęp do internetu a więc do informacji wszelkiego
                  > rodzaju, obalenie wielu mitów związanych z seksualnością, które funkcjonowały
                  > we wcześniejszych czasach.


                  Dostęp jest taki jak był albo i gorszy (poprawa dostępu do antykoncepcji za
                  świeto..ych rządów, nie rozśmieszaj mnie...), jakość jest bez znaczenia bo
                  w aspekcie tej rozmowy liczy sie tylko skuteczność a ta jest taka sama przy
                  tych bardziej szkodliwych tabletach, o nonsensach w rodzaju "relacje między
                  dziećmi a rodzicami" czy internet jako źródło mniejszej ilości aborcji to już
                  nawet mi się nie chce mówić.


                  > > No a teraz obiecana Szwecja:
                  > > Ilość urodzeń żywych - 105 913
                  > > Ilość aborcji (średnia za 10 lat) - 35 tys
                  > > Wskaźnik: 3
                  >

                  > W 2006 wskaźnik 5,92.


                  Kłamiesz hymen.
                  A wiesz skąd wiem tak dokładnie, że kłamiesz a nie że po prostu się mylisz? Ano
                  stąd, że na szwedzkich stronach statystycznych widnieją jedynie dane za aborcje
                  do czerwca 2006 - wraz z informacją, że pełne statystyki za rok 2006 zostaną
                  opublikowane w kwietniu 2007 (link do strony był wyzej).
                  No więc łżesz jak najęty i bierzesz sobie liczby z sufitu, co ostatecznie
                  przekonuje mnie, że nie mozna ciebie traktować na poważnie.
                  Wskaźnik 5,9 dla Szwecji to twój wymysł, wzrost tego wskaźnika w Szwecji to też
                  twój wymysł.
                  Prawdziwy, najnowszy wskaźnik to ok. 2,8 - za rok 2005, nowsze dane nie
                  istnieją. Wzrostu wskaźnika, czyli spadku aborcji nie zanotowano.
                  POdsumowujac:
                  Przelicznik 2,8 zastosowany do danych polskich daje ok. 120 tys aborcji rocznie
                  a po uwzględnieniu nieporównanie lepszej stosowalności antykoncepcji w Szwecji,
                  ilość nielegalnych aborcji w Polsce spokojnie może sięgnąć 200 tys. (wcześniej
                  podałam namiary na dane o odsetku kobiet stosujących antykoncepcję w Szwecji i
                  Polsce.)
                  Wszystko o czym JA piszę, jest poparte faktami z podaniem źródeł.
                  Ty swoje "fakty" sam wymyślasz. Koniec rozmowy, bo widze że trace czas na
                  niepoważnego dyskutanta.
                  • hymen Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 11:00
                    kot_behemot8 napisała:

                    > To jest opinia bazująca na faktach;) Ja dodałam tylko, ze sa to fakty dość
                    > powszechnie znane, ale rozumiem że zamierzasz iść w zaparte - cóż, nie mój
                    > problem. Pomijając już wszystko inne, nie wyjaśniłeś w sensowny sposób
                    dlaczego
                    >
                    > po 1980 roku nagle ilość aborcji odnotowanych w oficjalnych statystykach
                    spadła
                    >
                    > o połowę - a ja to zrobiłam. Gdybyś dał lepsze wyjaśnienie, moznaby się
                    > zastanawiać czy aby nie masz racji, ale tak?

                    Rok 81 to stan wojenny. Spadek, o którym mowa odnotowany jest w roku 80 i 82
                    (80-137950, 81-230070, 82-141177). Prywatne gabinety nie były w stanie
                    przeprowadzić tych aborcji, bo ich ilość (gabinetów) w stanie wojennym nie
                    zmieniła się, a na koniec lat 80, czyli w roku 90 korzystało z ich usług
                    zaledwie 4% Polek. Jedynie zaufanie do państwa jest faktem, który też nie jest
                    tak do końca oczywisty. Nikt wtedy nie chciał obalać państwa a domagał się
                    jedynie poprawy warunków bytowych. Wzmianka o prasie pełnej doniesień to już
                    bajanie o PRL. Zresztą jak można na bazie doniesień prasowych o konkretnych
                    przypadkach konstruować takie wnioski? To zupełnie tak, jakbym dziś stwierdził,
                    że prasa jest pełna opisów dramatycznych przypadków odnajdywania porzuconych
                    dzieci na śmietnikach, w szpitalach czy pod drzwiami organizacji kościelnych a
                    następnie wyciągnął wniosek o 100.000 dzieci porzucanych rocznie przez Polki.
                    Kompletna bzdura i to do tego nazwana faktem. Ten okres to kompletny brak
                    wszystkiego i dezorganizacja życia społecznego. To okres, w którym zaznaczył
                    się duży wzrost wpływu kościoła katolickiego na postawy Polaków i dewaluacja
                    podstawowych zasad głoszonych przez marksistów. Tu należy szukać spadku
                    dokonywanych aborcji. Strach przed państwową służbą zdrowia też zrobił swoje. W
                    podobny sposób, niemal dokładna analogia, nastąpił spadek wykonywanych zabiegów
                    okresie 89-91. Wtedy doszło do upadku rządów komunistycznych i przesunięcie
                    poglądów społeczeństwa zdecydowanie w „prawo”, chociażby na zasadzie
                    odreagowania. Tylko, że w latach 90 doszły do tego daleko idące przemiany
                    społeczne, rynkowe, otworzyły się granice, zmieniły się relacje cenowe,
                    skutkiem doniesień prasowych był powszechny strach przed AIDS, delegalizacja i
                    każda z tych rzeczy w ten czy inny sposób wpływała na poziom ilości
                    wykonywanych aborcji. Tego wszystkiego nie było w latach 80. Wyrównywanie
                    wskaźnika do poziomu średniej z kilkudziesięciu lat jest nonsensem.



                    > > Już gdzieś wyżej napisałem, że nie da się tak bezpośrednie przekładać tyc
                    > h
                    > > danych. W każdym z tych krajów występuje okres, kiedy ten wskaźnik maleje
                    > do
                    > > jakiegoś poziomu i później rośnie, włącznie z tą Szwecją, o której jeszcz
                    > e
                    > nie
                    > > zdążyłem przeczytać.
                    >
                    >
                    > Ale bzdury. Wymyslasz sobie "fakty" które pasują do twojej wizji świata,
                    które
                    > jednak z faktami, takimi bez cudzysłowiu, nic wspólnego nie mają.
                    > Tutaj masz link do strony szwedzkiego socialstyrelsen (cos w rodzaju naszych
                    > kas chorych) Posłuż się tym i przestań gadac głupoty - wskaźnik o którym
                    > piszesz jest w Szwecji począwszy od 1975 roku prawie stały, waha się wokół
                    > cyfry 3 - ostatnio zaś raczej spada niz się podnosi (W 2005 wynosi 2,8).
                    > www.socialstyrelsen.se/NR/rdonlyres/A15D144C-EE18-4CA0-B141-
                    48EED8D6F7B6/5496/Publ200506422.pdf
                    > Lub gdyby link nie działał to najpierw tutaj:
                    > www.socialstyrelsen.se/Publicerat/2006/9169/2006-42-2.htm
                    > A potem wybierac dalej "fulltext" ewt "summary" (in english)

                    Przejrzałem te strony i stwierdzam, że nie potrafisz czytać co do Ciebie się
                    pisze. Masz trudności, ze zrozumieniem prostego tekstu "występuje okres, kiedy
                    ten wskaźnik maleje do jakiegoś poziomu i później rośnie" Nie oznacza to
                    wielkich odchyleń w każdym przypadku. W Szwecji taki okres to lata 75-85 i
                    zmiany wsk. od 3,2 przez 2,8 do 3,2. Ruch niewielki ale występuje. Tu chodzi o
                    pewną prawidłowość a nie o schematyczne myślenie, którym się posługujesz.


                    >
                    > >
                    > > Dostęp do środków anty, ich jakość, świadomość seksualna, lepsze relacje
                    > między >
                    > > dziećmi a rodzicami, dostęp do internetu a więc do informacji wszelkiego
                    > > rodzaju, obalenie wielu mitów związanych z seksualnością, które funkcjono
                    > wały
                    > > we wcześniejszych czasach.
                    >
                    >
                    > Dostęp jest taki jak był albo i gorszy (poprawa dostępu do antykoncepcji za
                    > świeto..ych rządów, nie rozśmieszaj mnie...)

                    A jednak. Wiele spraw w tym kraju już nie zależy od rządu, który nawiasem
                    pisząc trwa zaledwie kilkanaście miesięcy. Imputujesz mu jakieś boskie
                    zdolności?

                    , jakość jest bez znaczenia bo
                    > w aspekcie tej rozmowy liczy sie tylko skuteczność a ta jest taka sama przy
                    > tych bardziej szkodliwych tabletach, o nonsensach w rodzaju "relacje między
                    > dziećmi a rodzicami" czy internet jako źródło mniejszej ilości aborcji to już
                    > nawet mi się nie chce mówić.

                    A widzisz, znowu schematyzm. Stawiam butelkę dobrego wina z dostawą do
                    wybranego miejsca, gdyby okazało się, że masz dzieci. Nie masz, i dlatego nie
                    wiesz do czego nawiązuję.


                    > > > No a teraz obiecana Szwecja:
                    > > > Ilość urodzeń żywych - 105 913
                    > > > Ilość aborcji (średnia za 10 lat) - 35 tys
                    > > > Wskaźnik: 3
                    > >
                    >
                    > > W 2006 wskaźnik 5,92.
                    >
                    >
                    > Kłamiesz hymen.
                    > A wiesz skąd wiem tak dokładnie, że kłamiesz a nie że po prostu się mylisz?

                    Nie wiem skąd oni czerpią te dane i mogę się jedynie domyślać dlaczego prędzej
                    opublikowali dane niż agenda rządu szwedzkiego ale dotychczas nikt nie
                    zakwestionował danych pochodzących z tej strony:

                    www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-sweden.html
                    a tam w ostatniej linii stoi:
                    2006 105913 17910

                    pozwolisz, że pominę wzgardliwym milczeniem wytrysk kociej elokwencji jaki
                    nastąpił później w Twoim poście.

                    > Prawdziwy, najnowszy wskaźnik to ok. 2,8 - za rok 2005, nowsze dane nie
                    > istnieją. Wzrostu wskaźnika, czyli spadku aborcji nie zanotowano.
                    > POdsumowujac:
                    > Przelicznik 2,8 zastosowany do danych polskich daje ok. 120 tys aborcji
                    rocznie
                    >
                    > a po uwzględnieniu nieporównanie lepszej stosowalności antykoncepcji w
                    Szwecji,
                    >
                    > ilość nielegalnych aborcji w Polsce spokojnie może sięgnąć 200 tys.

                    Może weźmiesz wskaźnik z Rosji, uzyskasz jeszcze lepszy rezultat? Ogólnie
                    nazywa się to naciąganiem faktów pod potrzeby uzyskania założonego rezultatu.

                    > Wszystko o czym JA piszę, jest poparte faktami z podaniem źródeł.
                    > Ty swoje "fakty" sam wymyślasz. Koniec rozmowy, bo widze że trace czas na
                    > niepoważnego dyskutanta.

                    Hmm. Chyba rozumiesz, że po takim wystąpieniu wyrażę nadzieję, że swoją opinię
                    o rozkwicie prywatnych gabinetów ginekologicznych w stanie wojennym poprzesz
                    faktami z podaniem źródeł. Aby Cię bardziej zmotywować napiszę, że kłamiesz i w
                    tym czasie nic takiego nie miało miejsca.
                    • xtrin Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 11:53
                      hymen napisał:
                      > Może weźmiesz wskaźnik z Rosji, uzyskasz jeszcze lepszy rezultat? Ogólnie
                      > nazywa się to naciąganiem faktów pod potrzeby uzyskania założonego rezultatu.

                      Natomiast wybór wskaźnika holenderskiego jest analizą oparta o fakty, prawda? :)
                      • hymen Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 12:01
                        xtrin napisała:

                        > hymen napisał:
                        > > Może weźmiesz wskaźnik z Rosji, uzyskasz jeszcze lepszy rezultat? Ogólnie
                        > > nazywa się to naciąganiem faktów pod potrzeby uzyskania założonego rezult
                        > atu.
                        >
                        > Natomiast wybór wskaźnika holenderskiego jest analizą oparta o fakty,
                        prawda? :
                        > )

                        Ach Xtrin, z Tobą jak z dzieckiem trzeba postępować. :)) Ja w przeciwieństwie
                        do kociaka nie wyliczałem niczego na podstawie współczynnika z Holandii.
                        Wskazałem jedynie na fakt, że polski wskaźnik nie jest niczym nadzwyczajnym w
                        Europie. Wyróżnia nas to jedynie wśród krajów postsowieckich.
                        • xtrin Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 14:20
                          hymen napisał:
                          > Ach Xtrin, z Tobą jak z dzieckiem trzeba postępować. :))

                          Brak argumentów?

                          > Ja w przeciwieństwie do kociaka nie wyliczałem niczego na podstawie
                          > współczynnika z Holandii.

                          Fakt, Ty nie wyliczałeś, a losowałeś z kapelusza :).
                          • hymen Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 14:37
                            xtrin napisała:

                            > Fakt, Ty nie wyliczałeś, a losowałeś z kapelusza :).

                            Powtarzasz się, Xtrin. A jakikolwiek argument? No i ja powtórzę. Magią jest
                            wyciągnięcie 200.000 z rękawa feministek. Możemy tak w nieskończoność.
                            • xtrin Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 15:06
                              hymen napisał:
                              > Powtarzasz się, Xtrin. A jakikolwiek argument?

                              Podawałam wyżej.

                              > No i ja powtórzę. Magią jest wyciągnięcie 200.000 z rękawa feministek.
                              > Możemy tak w nieskończoność.

                              Niewątpliwie Ty możesz, bo nie czytasz i dyskutujesz z czymś, co sobie
                              wyimaginowałeś. Czy ja w którymkolwiek miejscu twierdzę, że wyliczenie 200k jest
                              lepsze od Twojego?
                              Jak dla mnie każda liczba między 5k a 250k jest równie dobra. Przyczepiam się
                              jedynie do absurdalności Twoich metod.
                              • hymen Pozorna zgoda Xtrin. 13.03.07, 15:43
                                Problem w tym, że ta absurdalność wynika z zastosowania metody wziętej z
                                wyliczeń Federy dotyczącej aborcji i ustalenia na jej podstawie wielkości
                                szacunkowych. Przy czym moja metoda jest tylko dla Ciebie absurdalna, ale
                                załóżmy, że tak jest. Wyliczone tak absurdalną metodą dane zostały wpisane do
                                raportu rządowego w sprawie aborcji a stąd trafiły do agendy who skąd
                                rozprzestrzniley się po całym świecie. Mój absurd dotyczy wyłącznie tego forum.
                                • xtrin Re: Pozorna zgoda Xtrin. 13.03.07, 15:50
                                  hymen napisał:
                                  > Przy czym moja metoda jest tylko dla Ciebie absurdalna

                                  Nie tylko dla mnie :).
                                  • hymen Re: Pozorna zgoda Xtrin. 13.03.07, 15:51
                                    xtrin napisała:

                                    > hymen napisał:
                                    > > Przy czym moja metoda jest tylko dla Ciebie absurdalna
                                    >
                                    > Nie tylko dla mnie :).

                                    A dla kogo jeszcze?
                                    • kot_behemot8 Re: Pozorna zgoda Xtrin. 13.03.07, 20:21
                                      "Wyliczone tak absurdalną metodą dane zostały wpisane do
                                      raportu rządowego w sprawie aborcji a stąd trafiły do agendy who skąd
                                      rozprzestrzniley się po całym świecie. "


                                      Dowód na powyższe poproszę. Gdzie na stronie WHO mozna znaleźć takie wyliczenia
                                      jak twoje, gdzie na stronach rządowych jest ten raport oraz gdzie na "całym
                                      świecie" badacze posługują się takimi wyliczeniami (danymi na nich opartymi)
                                      jak twoje.
                                      Czekam niecierpliwie na linki do tych dokumentów.
                                      • hymen Re: Pozorna zgoda Xtrin. 14.03.07, 20:29
                                        kot_behemot8 napisała:


                                        > Czekam niecierpliwie na linki do tych dokumentów.

                                        Tak jak ja na Twoje do danych żródłowych na temat rozkwitu prywatnych gabinetów
                                        ginekologicznych umożliwiającego 100.000 aborcji rocznie. A raportem federy
                                        posłużono się np:
                                        www.penelopes.org/archives/pages/docu/violence/rapport3.htm
                                        www.medicalabortionconsortium.org/pres/wanda%20nowicka.pdf
                                        www.womnet.de/content/upload/EU_Dokumentation.pdf
                                        a w Polsce operował tymi danymi pełnomocnik rządu do spraw równego statusu
                                        kobiet i mężczyzn.
                                        • kot_behemot8 Re: Pozorna zgoda Xtrin. 15.03.07, 13:57
                                          ROTFL. Hymen, skup sie trochę. Nie pytałam o to gdzie jest cytowany raport
                                          Nowickiej (ten zakładajacy 200 tys aborcji rocznie) bo to akurat wiem - jako
                                          jedyny wiarygodny jest cytowany WSZĘDZIE.
                                          Ja pytałam, kto poza toba posługuje sie metodologia według której w Polsce
                                          przeprowadza się raptem kilka tysięcy aborcji rocznie - stwierdziłes ze tych
                                          źródeł jest mnóstwo, więc proszę o choćby jedno.
                                          • hymen Pozory mylą kocie. 15.03.07, 14:25
                                            Kiedy wreszcie doczekam się źródeł Twoich rewelcji ;))))))
                    • kot_behemot8 Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 13:42
                      hymen napisał:

                      > Rok 81 to stan wojenny. Spadek, o którym mowa odnotowany jest w roku 80 i 82
                      > (80-137950, 81-230070, 82-141177). Prywatne gabinety nie były w stanie
                      > przeprowadzić tych aborcji, bo ich ilość (gabinetów) w stanie wojennym nie
                      > zmieniła się, a na koniec lat 80, czyli w roku 90 korzystało z ich usług
                      > zaledwie 4% Polek. (...)


                      Brednie, przecież dobrze wiesz, że spadek trwał nie tylko w latach 80-82 tylko
                      utrzymywał sie później.


                      Tu należy szukać spadku
                      > dokonywanych aborcji. Strach przed państwową służbą zdrowia też zrobił swoje.



                      I to jest jedyna sensowna rzecz którą napisałes, z jedną poprawką: strach przed
                      państwową służbą zdrowia nie sprawił, ze kobiety nagle zaczeły rodzić
                      niechciane dzieci, sprawił natomiast, że zaczeły to robić w prywatnych
                      gabinetach, te zaś gabinety w obawie przed domiarem podatkowym ukrywały
                      rzeczywistą ilość klientek.


                      Wyrównywanie
                      > wskaźnika do poziomu średniej z kilkudziesięciu lat jest nonsensem.



                      Nie hymenku, nonsensem jest upieranie sie przy tym, ze "zmiana relacji cen"
                      może mieć JAKIKOLWIEK wpływ na ilość aborcji. Wskaźnik z kiludziesięciu lat
                      jest jak najbardziej sensowny, zwłaszcza że jego prawidłowość potwierdzają dane
                      z innych krajów. Gdybys nie podchodził do tej sprawy z ideologicznym
                      zacietrzewieniem, tylko na chłodno, tak jak ja, to dawno już przyznałbyś mi
                      racje.


                      >
                      > Przejrzałem te strony i stwierdzam, że nie potrafisz czytać co do Ciebie się
                      > pisze. Masz trudności, ze zrozumieniem prostego tekstu "występuje okres,
                      kiedy
                      > ten wskaźnik maleje do jakiegoś poziomu i później rośnie" Nie oznacza to
                      > wielkich odchyleń w każdym przypadku. W Szwecji taki okres to lata 75-85 i
                      > zmiany wsk. od 3,2 przez 2,8 do 3,2. Ruch niewielki ale występuje. Tu chodzi
                      o
                      > pewną prawidłowość a nie o schematyczne myślenie, którym się posługujesz.


                      Kolejna porcja bzdur. Przypominam, ze ty twierdziłes jakoby ten wskaxnik rósł
                      az do pozimu 5,9 co jest kłamstwem i nonsensem. Cała reszta zresztą też,
                      bo "ruchy wystepują" niewątpliwie, ale żadnej trwałej tendencji w tym nie ma -
                      raz w górę, raz w dół i tyle.
                      Mówiąc po ludzku: liczba aborcji w Szwecji jest praktycznie stała od ponad 30
                      lat. I jakos "zagrożenie AIDS" czy inne twoje rewelacje nie miały na Szwedki
                      najmniejszego wpływu. Dlatego mam wszelkie powody zakładać, że w Polsce jest
                      podobnie.


                      >>
                      > A widzisz, znowu schematyzm. Stawiam butelkę dobrego wina z dostawą do
                      > wybranego miejsca, gdyby okazało się, że masz dzieci. Nie masz, i dlatego nie
                      > wiesz do czego nawiązuję.



                      Przegrałes, za wino dziękuję, nie skorzystam. Poza tym pamiętaj, że ataki ad
                      personam zazwyczaj są objawem braku ad argumantam.


                      > Nie wiem skąd oni czerpią te dane i mogę się jedynie domyślać dlaczego
                      prędzej
                      > opublikowali dane niż agenda rządu szwedzkiego ale dotychczas nikt nie
                      > zakwestionował danych pochodzących z tej strony:
                      >
                      > www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-sweden.html
                      > a tam w ostatniej linii stoi:
                      > 2006 105913 17910


                      Ależ manipulant z ciebie. Dobrze wiedziałeś, że ten wskaźnik jest taki niski
                      własnie dlatego, że uwzględnia tylko okres styczeń-czerwiec 2006 - musiałes
                      wiedzieć, skoro wcześniej, przez 30 lat ilość aborcji była cały czas podobna -
                      powyżej 30 tys. Mimo to uzyłes tych danych do zmanipulowania obliczeń i pewno
                      ani ci powieka nie drgneła. Zapamiętam sobie z kim mam do czynienia, oj
                      zapamiętam...;)
                      Tym razem juz eot. Nikt w twoje wyliczenia tutaj nie uwierzył, więc nie warto
                      tego ciągnąć.

                      • kot_behemot8 jeszcze jedno łgarstwo, hymen wstydź się;) 13.03.07, 13:49
                        Acha, jeszcze coś.
                        Z tą Holandią to też łgałeś jak najęty. Masz pecha bo sprawdziłam -
                        twierdziłeś, że aktualny wskaźnik dla Holandii wynosi 10 podczas gdy naprawdę
                        to ok. 5
                        www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-netherlands.html
                        Nie próbuj tego więcej, nauczona doświadczeniem będę sprawdzała wszystkie dane
                        na które się powołujesz...
                        • hymen Wskaźnik taki jest w odpowiednim roku. 13.03.07, 14:35
                          Chodziło o porównanie do wskaźnika 5 i wyższego, wynikającego z szacowań. Więc
                          nie jest tak, ze muszę zakładać wzrost ilości wykonywanych aborcji po
                          delegalizacji i dokonywać manewrów, żeby wykazać 2 z kawałkiem. Nigdzie nie
                          użyłem do wyliczeń wskaźnika z Holandii.
                      • hymen Re: 90 tys. rocznie - z manipulacją? 13.03.07, 14:30
                        kot_behemot8 napisała:

                        > Brednie, przecież dobrze wiesz, że spadek trwał nie tylko w latach 80-82
                        tylko
                        > utrzymywał sie później.

                        Co jest brednią? Nie spadek się utrzymywał tylko poziom. Czyli występowały
                        wahania w górę w dół ażdo końca lat 80. Nadal nie widzę żadnego uzasadnienia
                        dotyczącego tych gabinetów prywatnych. Więc pomysł o przeniesieniu się pod
                        opiekę prywatnych lekarzy w ilości 100.000 wykonywanych aborcji rocznie
                        pozostaje pomysłem wyssanym z palca. Sprawdź te 4% w 90 roku zgodnie ze swoją
                        obietnicą ;)

                        > I to jest jedyna sensowna rzecz którą napisałes, z jedną poprawką: strach
                        przed
                        >
                        > państwową służbą zdrowia nie sprawił, ze kobiety nagle zaczeły rodzić
                        > niechciane dzieci, sprawił natomiast, że zaczeły to robić w prywatnych
                        > gabinetach, te zaś gabinety w obawie przed domiarem podatkowym ukrywały
                        > rzeczywistą ilość klientek.

                        Tak możesz uzasadnić jedynie niewielką część spadku ilości wykonywanych
                        aborcji. Doproszę się wreszcie o potwierdzenie tej w kólko powtarzanej hipotezy?

                        > Wyrównywanie
                        > > wskaźnika do poziomu średniej z kilkudziesięciu lat jest nonsensem.
                        >
                        > Nie hymenku, nonsensem jest upieranie sie przy tym, ze "zmiana relacji cen"
                        > może mieć JAKIKOLWIEK wpływ na ilość aborcji.

                        Np cena paczki prezerwatywy wynosi dziś 10 (dla uproszczenia). Cena lepszej
                        gatunkowo wynosi 5 dol. Dziś za tą lepszą płaci się 15 PLN. Zakładam, że ceny
                        za PRL były identyczne, w rzeczywistości jedynie dość podobne, wówczas za
                        zdecydownie gorszą jakościowo prezerwatywę płaciło się 10 zł (w przeliczeniu na
                        dzisiejsze pln), za tę lepszą 70. Lepszej nie było w sprzedaży i dodatkowo
                        należało przepłacać, gorsza wzbudzała jedynie niesmak. Efekt, kilkukrotnie
                        mniejsze wykorzystanie prezerwatywy co w praktyce przekłada się na ilość
                        aborcji.

                        > Wskaźnik z kiludziesięciu lat
                        > jest jak najbardziej sensowny, zwłaszcza że jego prawidłowość potwierdzają
                        dane
                        >
                        > z innych krajów. Gdybys nie podchodził do tej sprawy z ideologicznym
                        > zacietrzewieniem, tylko na chłodno, tak jak ja, to dawno już przyznałbyś mi
                        > racje.

                        Wręcz przeciwnie, nie ma we mnie zacietrzewienia. Mogę się przyznać do tego i
                        owego ;) ale cel określiłem jasno. Poddaję swoje wyliczenie pod ocenę forumową.
                        Jak na razie dla wskaźnika 2,9 nie widzę uzasadnienia i pozostaję przy 5, jako
                        tym wejściowym.

                        > Kolejna porcja bzdur. Przypominam, ze ty twierdziłes jakoby ten wskaxnik rósł
                        > az do pozimu 5,9 co jest kłamstwem i nonsensem. Cała reszta zresztą też,
                        > bo "ruchy wystepują" niewątpliwie, ale żadnej trwałej tendencji w tym nie ma -

                        > raz w górę, raz w dół i tyle.

                        Bo i chodziło o pewne tendencje niezbędne przy szacowaniu co będzie się działo,
                        gdy ustawa została zliberalizowana a następnie zdelegalizowana. Zapomniałaś
                        kociaku o co chodziło w tych wahaniach? Przecież nie o to, że takie w ogóle
                        występują.

                        > Mówiąc po ludzku: liczba aborcji w Szwecji jest praktycznie stała od ponad 30
                        > lat. I jakos "zagrożenie AIDS" czy inne twoje rewelacje nie miały na Szwedki
                        > najmniejszego wpływu. Dlatego mam wszelkie powody zakładać, że w Polsce jest
                        > podobnie.

                        Nie. nie masz takich powodów. Czy strach przed ptasią grypą zadziałał w Szwecji
                        i w Polsce w identyczny sposób?


                        > Ależ manipulant z ciebie. Dobrze wiedziałeś, że ten wskaźnik jest taki niski
                        > własnie dlatego, że uwzględnia tylko okres styczeń-czerwiec 2006 - musiałes
                        > wiedzieć, skoro wcześniej, przez 30 lat ilość aborcji była cały czas podobna -

                        > powyżej 30 tys. Mimo to uzyłes tych danych do zmanipulowania obliczeń i pewno
                        > ani ci powieka nie drgneła. Zapamiętam sobie z kim mam do czynienia, oj
                        > zapamiętam...;)

                        OK mój błąd. Tylko, że nie wziąłem tych danych do jakichkolwiek wyliczeń.
                        Przykłady z wszystkich krajów od Holandii po Szwecję i od Rosji po Czechy były
                        przeze mnie używane jedynie po to, by wskazać w jaki sposób może się ten
                        współczynnik zmieniać. Wyliczenia to już twój pomysł.

                        > Tym razem juz eot. Nikt w twoje wyliczenia tutaj nie uwierzył, więc nie warto
                        > tego ciągnąć.

                        Szanowne panie feministki to nie wszyscy. Poza tym, jestem gotowy dokonać
                        korekt, o ile znajdzie się uzasdnienie ku temu.
    • Gość: Majka No i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 01:08
      Jakies badania statystyczne robisz? Robiło sie i bedzie robic. Najlepszy dowód
      że pomysły prawnych zakazów aborcji są bez sensu.
      • venus22 Re: No i co z tego? 13.03.07, 03:59
        Przeciez w Polsce w ogole nie robi sie aborcji -nawet pokatnie, bo to
        katolickie spoleczenstwo ktore chcialo zakazu aborcji.


        Venus
        • hymen Wyrażę nadzieję, a nawet pewność, że miłe panie 13.03.07, 11:09
          doskonale wiedzą co to propaganda i czym prędzej poddadzą się zabiegowi
          nielegalnej aborcji. Przecież nie można oczekiwać, żeby katolickie kobiety
          zrobiły to za was i zrealizowały jakże słuszny, propagandowy postulat
          osiągnięcia ponad 200.000 aborcji rocznie.
          • Gość: Majka Masz kuku na muniu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 23:23
            I co ty mi tu imputujesz? Nie mam potrzeby wykonywania aborcji i nigdy jej nie
            robiłam bo nie musiałam. Co nie znaczy że kiedyś nie znajde się w takiej
            sytuacji ale nie sądzę.
            Tu nie chodzi o postulaty i propagandę ale prawo kobiety do wolności i
            decydowania o swojej macicy i swoim życiu.
            • hymen A Majka! Z Tobą trzeba po definicjach ;) 14.03.07, 21:33
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > I co ty mi tu imputujesz? Nie mam potrzeby wykonywania aborcji i nigdy jej nie
              > robiłam bo nie musiałam. Co nie znaczy że kiedyś nie znajde się w takiej
              > sytuacji ale nie sądzę.
              > Tu nie chodzi o postulaty i propagandę ale prawo kobiety do wolności i
              > decydowania o swojej macicy i swoim życiu.

              Nie imputuję Ci potrzeby, tylko stwierdzam, że ponad 200.000 to statystycznie 1
              aborcja na kobietę. Więc, żeby osiągnąć ten wskaźnik, gdy ty nie planujesz
              aborcji, jakaś inna kobieta będzie musiała zrobić to dwukrotnie.
              • Gość: Majka Buahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 23:31
                A co to za brednie?? Jakiś plan 5 letni do wykonania czy co??? Jak ja nie zrobię
                to może za mnie nikt nie zrobi i bedzie o jedna aborcja mniej! Niektórzy to mają
                porabane we łbie..
                • hymen Uśmiech blondynki. 15.03.07, 08:30
                  Będzie. Niektóre to nie rozumieją nawet najprostszych rzeczy. Jak nie zrobisz i
                  nikt za ciebie nie zrobi to będzie jedna aborcja mniej. Takich jak Ty jest całe
                  rzesze, setki tysięcy, co oznacza, że tych nielegalnych aborcji jest niewiele.
                  A skojarzenie akcji Federy z planem 5-letnim jest jak najbardziej słuszne.
                  • Gość: Majka Polecam dobrego psychiatrę :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 12:18
                    • hymen Diagnoza Majki, doktora nauk medycznych :))))))) 19.03.07, 12:37
                      • asidoo Nikt tego nie wie! 19.03.07, 14:15
                        Po co gdybać. Nikt nie wie, jaka jest skala tego zjawiska. Dziwny byłby to
                        rejestr przestępstw bez karania przestępców.

                        Żeby nie było, że ja taka antyaborcyjna... Nie obchodzi mnie, co inne kobiety
                        robią w gabinetach ze swoimi lekarzami ginekologami :))))))
    • Gość: ant więcej niż ci sie wydajei to nie moja brocha! n/t IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.07, 21:43
    • Gość: wikul Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc IP: *.aster.pl 13.03.07, 23:24
      hymen napisał:

      > Sądzę, że ich liczba zawiera się w ilości 5tys-7tys. Biorąc pod uwagę, że
      > szacowanie zawsze obarczone jest sporym błędem zakres ten należy rozszerzyć:
      > 3tys - 10tys. rocznie.


      No i co ?
      • Gość: plum no i to IP: *.chello.pl 14.03.07, 22:40
        ze nie ma krzty moralnosci, wiedzy o zabezpieczeniach, swiadomosci i wagi
        swoich czynow
        plod czuje, go boli, dla niego sa to meczarnie, bo niestety jest czyms wiecej
        niz zlepkiem komorek, jak to niekrotzy banalnie twierdza
    • s-k-i-n Sendlerowa tez przeciw aborcji 15.03.07, 13:58
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070315&id=po33.txt
      • Gość: goldi I co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 14:02
        Jej opinia, Jej sprawa. Każdy ma prawo do odmiennego zdania.
      • Gość: kix Łyse prostactwo czyta Nasz Dziennik )))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 12:22
        Najzabawniejsze, że takie prostackie łyse łby jak np. ty dopominają się ochrony życia, mimo że sami poprzez swoją agresję nie szanują nawet zdrowia innych.

        Oj przetresowałbym cię pustaku w glanach. Zrobiłbym ci prawdziwy poligon. Zobaczyłbyś jaki silny jesteś w pojedynkę. Tak w ramach terapii anty-hipokrytycznej.
    • jeanie_mccake 3 czynniki 15.03.07, 14:31
      96% Polakow to katolicy, nie stosuja sztucznej antykoncepcji.
      Polki rodza najmniej dzieci w Europie.
      Polacy sa seksualnie aktracyjni.

      Hmmmm...
      Cos tu jest nie tak.
      Jezeli wykonuje sie w PL 5-7 tys aborcji rocznie, to albo przez powszechna
      abstynencje, wyjazdy na Slowacje, albo dzieci rodza (bo aborcja to morderstwo)
      i od razu jedza.
    • acti1 $$ ile? $$ ile kosztuje aborcja?? czy ktos wie? 17.03.07, 12:55
      Kraza legendy o cenie aborcji i mozliwym wzroscie takowej po wprowadzeniu "zakazu"...Ciekawe jaki "bodziec" dla lekarzy chcacych sobie dorobic stanowi juz dis cena tej "uslugi"?
      • kot_behemot8 Re: $$ ile? $$ ile kosztuje aborcja?? czy ktos wi 17.03.07, 13:00
        Polki będą prawdopodobnie mogły przerywac ciążę w Szwecji - w ramach
        tamtejszych ubezpieczalni, czyli po symbolicznych kosztach (100-150 zł)
        • xtrin Re: $$ ile? $$ ile kosztuje aborcja?? czy ktos wi 17.03.07, 13:13
          kot_behemot8 napisała:

          > Polki będą prawdopodobnie mogły przerywac ciążę w Szwecji - w ramach
          > tamtejszych ubezpieczalni, czyli po symbolicznych kosztach (100-150 zł)

          Plus podróż.
          • wdakra Re: $$ ile? $$ ile kosztuje aborcja?? czy ktos wi 17.03.07, 16:31
            xtrin napisała:

            > kot_behemot8 napisała:
            >
            > > Polki będą prawdopodobnie mogły przerywac ciążę w Szwecji - w ramach
            > > tamtejszych ubezpieczalni, czyli po symbolicznych kosztach (100-150 zł)
            >
            Niestety w razie zagrożenia życia mogą nie zdążyć.
      • acti1 jednak co do ceny za zabieg nie ma odzewu....(( 23.04.07, 11:37
        ...chyba "tabu"
    • autenty A jak sie poleci na aborcje do Czech to to jest le 18.03.07, 17:43
      hymen napisał:

      > Sądzę, że ich liczba zawiera się w ilości 5tys-7tys. Biorąc pod uwagę, że
      > szacowanie zawsze obarczone jest sporym błędem zakres ten należy rozszerzyć:
      > 3tys - 10tys. rocznie.

      A jak sie poleci na aborcje do Czech to to jest legalne?
      • hymen Re: A jak sie poleci na aborcje do Czech to to je 19.03.07, 10:25
        autenty napisał:

        > hymen napisał:
        >
        > > Sądzę, że ich liczba zawiera się w ilości 5tys-7tys. Biorąc pod uwagę, że
        >
        > > szacowanie zawsze obarczone jest sporym błędem zakres ten należy rozszerz
        > yć:
        > > 3tys - 10tys. rocznie.
        >
        > A jak sie poleci na aborcje do Czech to to jest legalne?

        Jest to legalne. Wiesz ile aborcji Polki wykonały w tych Czechach?
    • jszhc Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 23.04.07, 11:45
      Nie wiem, bo jak narazie te wszytskie maloletnie idiotki z moich okolic laza z
      wielkimi brzuchami i rodza dziecko za dzieckiem....a w lbie sieczka jak sie
      patrzy....tak wiec patrzac na nie, trudno uwierzyc w to, ze sie wykonuje tyle
      aborcji;p. Poza tym nie chodzi o sam aborcji, bo przeciez duza czesc z tych 7
      000 to moga byc aborcje w wyniku zagrozenia zycia itd.
      • jszhc Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 23.04.07, 11:46
        p.s. zeby od razu nie podniosl sie glos, to pamietajmy, ze czasem lekarz
        odmawia dokonania aborcji i wtedy kobieta, ktora wie, ze np. moze stracic wzrok
        dokonuje takiej aborcji nielegalnie.
    • tusku Re: Ile wykonuje się nielegalnych aborcji w Polsc 23.04.07, 13:32
      Więcej bo niektóre same se robią swoim sposobem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka