kurde-no
15.08.07, 19:47
Jestem na ogol mila i chyba przyjemna osoba. Pozdrawiam ludzi na ulicy,
usmiecham sie czesto, unikam niepotrzebnych konfliktow.
Od roku uczeszczam do szkoly sredniej dla doroslych (dosc spora, okolo 600,700
uczniow), system dzienny, 3-letni.
Do tej pory bylam zadowolona, ale nagle pojawil sie problem pt. dyrektor,
okolo 60letni mezczyzna, inteligenty i szarmancki. Ale! Znany ze slabosci do
mlodych, atrakcyjnych kobiet.
Kilkakrotnie zapraszal mnie na kawe (towarzysko?) do swojego gabinetu, nawet
ustalal kiedy mamy razem wolne. Za kazdym razem jakos sie wymigiwalam, ale
szczerze mowiac nie mam juz na to ochoty.
On jest w koncu dyrektorem szkoly, w ktorej rece zlozylam moja hm...
przyszlosc. Nie chce musiec sie tlumaczyc dlaczego nie moge w wolnej godzinie
przyjsc "na kawe". Jestem w stalym zwiazku i nie interesuja mnie zadne
eskapady, tymbardziej takie.
Jak uswiadomic temu czlowiekowi, zeby dal mi spokoj, nie
narazajac sie na jakies konsekwencje? Prosze o rade.