Dodaj do ulubionych

pijąca babcia

IP: *.chello.pl 05.05.08, 21:10
Witam. Od jakiegoś czasu mam pewien problem. Otóż mamy z mężem dwoje dzieci (3 lata i 4 miesiące). Dotychczas jak musieliśmy gdzieś razem wyjść (np. na większe zakupy, na krótką wizytę do znajomych itp.) to z dziećmi zostawali moi rodzice. Nie było to często, nie nadużywaliśmy pomocy moich rodziców ale faktem jest, że czasem dzieci do nich podrzucaliśmy (częściej tylko to starsze), a rodzice chętnie nam pomagali. Jednak ostatnio mój mąż nalega, abyśmy w takich sytuacjach dzieci zostawiali z jego matką. A ja nie chcę, bo ona sobie popija. I wolę nie iść na zakupy lub do znajomych z wizytą niż zamartwiać się, czy dzieci są z nią bezpieczne. Mąż uważa, że przesadzam, że się czepiam, a ja teściowej nie ufam i mam ku temu powody. Ponad dwa lata temu pilnowała ona naszej starszej córki (jak chodziliśmy do pracy) i w ciągu 4 miesięcy tego pilnowania przyłapałam ją (inaczej tego się nie da nazwać) trzykrotnie, jak piła mając pod opieką nasze dziecko. Nie była strasznie pijana ale na tzw. rauszu, a to też niedopuszczalne (początki bełkotliwej mowy już były). Za każdym razem wybryk teściowej kończył się wielką awanturą oraz jej przysięgą, że już nigdy więcej. Mąż zawsze nalegał, żeby dać jego matce kolejną szansę. Dodam, że teściowa zawsze bardzo chciała opiekować się naszą córką (nie była do tego w jakiś sposób zmuszona). Jednak po trzeciej jej wpadce powiedziałam dość, zabrałam dziecko (córkę zawoziliśmy do teściów) i wynajęłam opiekunkę. W końcu nie będę eksperymentować na córce ile piw teściowa wypije i nie przewróci się z nią na schodach (córka miała wtedy ok. 5-9 miesięcy). I Bogu dziękować, że nic się nie stało (i tak ryzykowaliśmy). Zaznaczam, że w przypadku teściowej to nie było jedno piwo. Ostatni raz jak ją przyłapałam na piciu w trakcie opieki nad naszą córką to już się mocniej napiła, skutkiem czego mocno zasnęła i po prostu drzwi mi nie otworzyła (jak po pracy przyszłam po córkę). Oczywiście płaczu małej też nie słyszała. Koszmar. A mąż po tym wszystkim miał do mnie żal, że się jego mamusi czepiam (że przesadzam), a przecież córce nic się nie stało. Po tym wszystkim minęły już dwa lata ale uważam, że teściowa dalej pije i nad tym nie panuje. Co więcej chyba zawsze piła, tylko ja tego nie widziałam albo nie chciałam widzieć. Teraz za to widzę i rozumiem więcej. Np. że teściowa bardzo rzadko przychodzi do nas (sam teść nas odwiedza). Oczywiście powodów może być tysiące ale wydaje mi się, że to alkohol jest przyczyną (że jest wypita). Ja powiedziałam jej zresztą kiedyś, że moje dzieci pijanej babci nie potrzebują, i że to żaden dla nich przykład. Poza tym – odnośnie moich podejrzeń do jej picia - tylko teść robi zakupy, a nie teściowa, a jak wyjątkowo ona je robi, to jest rozliczana co do złotówki (sama widziałam). Musi przynieść wszystkie paragony. Ponadto do tej pory teść mocniejszy alkohol przechowywał u nas (mieszkamy niedaleko). Zawsze jakieś głupie tłumaczenia były, że go u nas zostawia (nie chce mi się tej butelki do domu targać, czy coś w tym stylu). Ostatnio przestał tak robić i już myślałam, że może z teściową jest lepiej ale w święta okazało się, że po prostu teściu barek w ich domu zamyka na klucz. No a poza tym teściowa niby nie ma dochodów (nie pracuje) a i tak zawsze parę groszy skombinuje na alkohol, albo znajdzie sponsora w postaci koleżanki mającej podobne hobby (widywana była na osiedlu w stanie wskazującym). I jeszcze jej zachowanie na rodzinnych imprezach z alkoholem. Koszmar i obciach. I co ja mam zrobić? Ona strasznie się mojemu mężowi awanturuje, że też chce pilnować wnuczki ale ja jej po tym wszystkim nie ufam za grosz. Nie mówię o popilnowaniu dzieci przez godzinkę (chyba w tak krótkim czasie by się nie upiła, aż tak źle to z nią chyba nie jest), ale nie na dłużej. Czy ja naprawdę się czepiam? Ciągle się o to spieramy z mężem. Dodam, że teściowa ma tzw. życiorys na twarzy wypisany (znaczy widać po niej, że pije), a więc ten stan trwa już od jakiegoś czasu (czemu ja tego wcześniej nie widziałam?). Żeby była jasność, ja nie bronię jej kontaktu z wnuczkami. Powiedziałam i jej i mężowi, że jak jest trzeźwa to może przychodzić choćby codziennie (i się naszymi córkami bawić ale pod naszą dyskretną kontrolą). Nawet na godzinę na spacer bym puściła dzieci z nią (choć raczej nie na dłużej). Czy ktoś miał podobna sytuację? Jak rozmawiać z mężem o tym? On bardzo kocha matkę (co zrozumiałe) ale ta miłość przesłania mu zdrowy rozsądek (bezpieczeństwo dzieci). Ile razy można komuś dawać szansę? Na koniec dodam, że cała rodzina męża ma do mnie żal, bo problem zamieciony przez nich pod dywan śmiałam wywlec na światło dzienne (znaczy powiedziałam głośno, że jak ktoś mając pod opieką 9 miesięczne dziecko musi się do godziny 16 koniecznie napić, to znaczy że ma problem). Pozdrawiam forumowiczów.
Obserwuj wątek
    • chwila.pl Re: pijąca babcia 05.05.08, 21:59
      W pełni popieram Twoje stanowisko. Nie powierzyłabym opieki nad dzieckiem osobie
      do której nie mam zaufania. Pijana opiekunka to żadna opiekunka. Postaw sprawę
      jasno i zdecydowanie.
      Priorytetem jest bezpieczeństwo dziecka, Waszego dziecka.
      Musisz mieć pewność, że powierzasz dziecko osobie gwarantującej należytą opiekę.
      Jeśli masz chociaż cień obiekcji, nie możesz ryzykować!
    • uyu Re: pijąca babcia 05.05.08, 22:03
      Masz calkowita racje pod kazdym wzgledem. Malo tego, jestes
      wspanialomyslna, bo ja nie powierzylabym twojej tesciowej nawet
      chomika a co dopiero dzieci. Jest chora i powinna sie leczyc.
      Niestety czesto w takich przypadkach wszyscy chowaja glowe w piasek.
      A moze brak ozliwosci opieki nad wnukami bedize dla niej bodzcem do
      rozpocxzecia leczenia? Pogadaj o tej chorobie z mezem i powiedz mu,
      zejesli tak bardzo kocha matke i chce sie nia jeszcze dlugo cieszyc,
      to niech ja zaprowadzi do lekarza a najpierw uswiadomi jej, ze jest
      chora.
      • Gość: wylogowana Re: pijąca babcia IP: *.hsd1.ma.comcast.net 06.05.08, 02:00
        uyu napisała:
        > Pogadaj o tej chorobie z mezem

        I tesciem. Jej potrzebna jest pomoc, sama sobie nie poradzi.
        A dzieci bym jej w zyciu nie zostawila, alkoholikom sie nie ufa....
        • Gość: Nika Re: pijąca babcia IP: *.multimo.gtsenergis.pl 03.06.08, 17:04
          Moja matka też pije...Jeśli kiedykolwiek będę miała dzieci nie zostawię ich z
          nią choćby na chwilę....
          Nie daj się przekonać i twardo stój przy swoim zdaniu. Bo to Ty masz rację, nie
          mąż...
          • womania Re: pijąca babcia 03.06.08, 17:19
            nie oddawac dziecki babci. tostraszne, trzymaj sie tej decyzji. ty
            masz zdrowe podejscie, a twoj maz jest wspoluzalezniony, on tez
            mogly sie wybrac na terapie. no i tesc.. tak dlugo jak bedzie babci
            wybaczal, dawal szanse, to nic sie nie zmieni. no i ta kolezanka
            babci... troche beznadziejne, kolezanka tak latwo nie popusci. masz
            male szanse na zmiane zachowania babci, ale mozesz walczyc o meza.
            uswiadomic mu ze jego mama ma problem. czy zawsze miala?
      • Gość: chomikwkrzakach Re: pijąca babcia IP: *.pools.arcor-ip.net 03.06.08, 17:26
        Co za radykalne podejscie. Patent blondynki?
    • matylda1001 Re: pijąca babcia 03.06.08, 17:24
      Też uważam, że masz rację i gratuluję rozsądku. Troche dziwi mnie
      stanowisko męża bo przecież to nie jest możliwe, żeby nie zdawał
      sobie sprawy z problemu matki. Posłuchaj rady i postaraj sie pomóc
      teściowej. Postaw warunek, wnuczki albo alkohol. Skoro tak jej
      zależy na kontaktach z dziećmi to chyba długo nie każe sie namawiać
      na leczenie.
      • dcio Re: pijąca babcia 03.06.08, 23:50
        zapisz tesciowa do aa , sa organizowane kluby przy parafiach wzajemnego
        wspierania zerwanioa z nalogiem (choc znam tylko 2 ludzi ktorym to sie udalo
        prof Falandysz i moj promotor), normalnie to po kilku latach nachodzi
        kilkumiesieczny ciaG ALKOHOLOWY.
        • kalesonyzony Re: pijąca babcia 04.06.08, 09:10
          Zapisac to mozesz sie sam do kolka rozancowego. Babcia ma problem,
          to i synek ma problem i jego zona ma problem i biedne dziecko tez
          juz ma z wami problemy. Krok po kroku, ze zrozumieniem oczyszczac
          sie od patologii. Potrzebny dobry specjalista. Zamiast opieka babci
          i rady na forum radzilbym wiecej przebywania z dzieckiem, sluchania
          co mowi i chce,potrzebuje.

          nie dajmy sie inspirowac glupszym od siebie
          • Gość: patyk Re: pijąca babcia IP: *.chello.pl 04.06.08, 15:24
            Witam ponownie. Nie bardzo rozumiem twój komentarz. Faktem jest, że mamy problem
            z teściową, ale dlaczego uważasz, że w związku z tym także nasze dziecko ma
            problemy z nami? Przede wszystkim nie załatwiamy naszych "dorosłych" spraw przy
            dziecku. Córka nie ma bladego pojęcia, o tym co się dzieje (jest zwyczajnie za
            mała, żeby zrozumieć, że babcia pije i co to w ogóle znaczy). Nie nastawiam jej
            przeciwko teściowej, nie kłócimy się o teściową przy dziecku itp.
            I dlaczego sugerujesz, abyśmy krok po kroku oczyszczali się z patologii. A z
            jakiej patologii ja mam się niby oczyszczać? Bo nie bardzo wiem? Z tego, że nie
            chcę z taką kobietą zostawić córki? I wreszcie końcowe zdanie: "zamiast opieka
            babci i rady na forum radziłbym...". To po co to forum jest? Chyba także żeby
            przedyskutować pewne kwestie z innymi forumowiczami? Większość odpowiedzi
            podniosła mnie na duchu, utwierdziła w przekonaniu, że postępuje słusznie.
            Czasem już bowiem myślałam, że jestem po prostu do teściowej uprzedzona.
            I dziękuję za rady typu "więcej przebywania z dzieckiem". A co to matka-polka
            nie może czasem czegoś napisać na forum? A może chodzi o to, że nie powinnam
            pracować zawodowo, tylko siedzieć z dziećmi w domu?
            I skąd wiesz, że nie słucham, co córka mówi i czuje? I jaki to ma związek ze sprawą?
            Wiesz, co myślę o tobie? Że lubisz dokopywać innym. Anonimowo jest fajnie, co?
            Nikt w pysk nie odda. A może też jesteś babcią (dziadkiem, mama, tatą) z takim
            problemem?
            W każdym razie aktualnie stan zdrowia teściowej uległ takiemu pogorszeniu (z
            wiadomych przyczyn), że kwestia poruszana przeze mnie na forum jest już
            nieaktualna. I chyba do całej rodziny męża już dotarło, że teraz to nie są
            przelewki. Pozdrawiam.
    • jasiek111 Re: pijąca babcia 04.06.08, 11:01
      Mam podobną sytuację, z tym, że problem ten dotyczy mojej matki. Nie
      było o tym mowy (jeszcze, choć córka ma 1,5 roku), widzę, że matka
      przestała pić jakiś rok temu, ale... co dzień się z nią nie widzę,
      chociaż zawsze przyjeżdżam niezapowiedziany i jest ok. Ale po latach
      picia na odbudowanie mojego zaufania jeszcze ma czas. Nie będę
      ryzykował zdrowia młodej.


      pozdrawiam - jasiek
    • Gość: Tulejka Re: pijąca babcia IP: *.aster.pl 06.06.08, 02:35
      Zdecydowanie nie pozwalaj na bycie z dziecmi takiej babci. Niestety mezczyzni
      maja powazny problem z prawidlowym widzeniem postaw swojej mamusi. Dzieci sa
      najwazniejsze i juz :) Nie daj sie terroryzowac i!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka