Dodaj do ulubionych

Sex-a rozwoj duchowy

30.03.06, 17:30
Czy dawac sie unosic emocja i doswiadczac zycia i siebie?Czy tlamsic
podniecenie i pozadanie,gdy sex zupelnie rozbija sie o moralnosc ustalona
pzrez ludzi?
zaakceptowac biologie czlowieka- owszem,ale zyc w wojnie z cialem,gdy cialo
chce?Odmawiac bo morale?

Jak to jest na sciezce duchowej z sexem?
Obserwuj wątek
    • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 19:46
      Nie rozumiem... czyżbyś uważała, że seks jest niemoralny? wink
      Dla mnie nie jest. Wszystko jedno z kim, z mężem, żoną, koleżnaką, kolegą,
      nieznajomym: jeśli dwoje (lub więcej wink ludzi chce tego, sprawia im to
      przyjemność, i nie krzywdzą tym nikogo, to czemu nie?

      > Jak to jest na sciezce duchowej z sexem?

      Myślę, że jest to indywidualna sprawa każdego człowieka.
      Istnieją co najmniej dwa, skrajne podejścia do tego zagadnienia: jedno wyklucza
      sex - wg niego powoduje on utratę cennej energii, drugie - odwrotnie, zakłada,
      że dzięki seksualnym uciechom można się doenergetyzować (tantra).

      Ja wybrałam to piersze, dlatego, że pociąga mnie asceza smile
      Ciężko było wytrzymać, ale mam silną wolę.
      Zaczeło się od ćwiczeń tybetańkiech, a konkretnie od 6 rytuału, chciałam go
      wykonywać, a do tego potrzebna była wstrzemięźliwość seksualna. A dalej to już
      było z górki wink Teraz czuję się znacznie lepiej, czuję się wolna, mam
      zdecydowanie więcej czasu - nie muszę myśleć o seksie i o tym żeby zaspokoić
      swoje żądze.
      Ale tak jak pisałam - jest to indywidualna sprawa smile


      • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 20:18
        Lilith mała poprawka z mojej strony.
        To co piszesz o tych dwóch skrajnych podejściach - To jest jedno podejście.
        Tantra właśnie zakłada że jeśli seks kończy się ejakulacją to jest to utrata
        energii i dzięki odpowiednim technikom (hmmm dośc prostym) można to opanować i
        wówczas się doenergetyzować.

        Seks poza regułami tentry faktycznie jest utratą energii..

        Agnitum

        Ps.
        Polecam "Miłosny potencjał mężczyzny" i "Miłosny potencjał kobiety" - niestety
        wydanie nie jest wznowione ale zawsze można skserować w bibliotekach...
        • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 22:18
          Agnitum, wiedziałam, że mnie poprawisz smile
          Nigdy nie interesowałam się tantrą, a to ze względu na moje podejście do seksu
          (które opisałam w poprzednim poście) więc mało o niej wiem. Ale jeśli chodzi o
          pierwsze, opisane przeze mnie podejście do tematu, to raczej z tantrą mało ma
          wspólnego. Zakłada bowiem całkowite uniezależnienie się od podniet (wszelkiego
          rodzaju, nie tylko seksu). To takie bardziej ascetyczne podejście smile Tak więc
          nie chodzi tylko o to, żeby nie tracić energi ale także o wyćwiczenie siły
          ducha.
          Dzięki za namiary na lekturę, jak już wyćwiczę wolę to może "nawrócę się" na
          tantrę wink
      • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 20:38
        Lilith_6 ,nie uwarzam ze sex jest niemoralny,pod zadna postacia,Pod zadna forma.
        Mialam na mysli ukierunkowanie ..Nie patologie o ktorych ty piszesz,z kolezanka
        mezem zona kolegismile LOl..To wynaturzone i napewno na sciezke duchowa nie
        pasujesmile.Wszystko co nie miesci sie w naturze-nie jest 'dobrym' duchowym
        doswiadczeniem,nie wydaje mi sie ze trzeba by kogos zabic zeby wiedziec ze
        zabijac nie wolno.
        Mialam namysli zwiazki ktorych nie powinno sie zawiazywac,sex z mezem
        kolezanki.O tych moralach pisalam,.Mimo ze my odkrywamy sie, energetyzujemy itd.
        Mimo ze nasze intencje sa slodkie,jednak krzywdzace dla innych.Ja osobiscie nie
        chciala bym byc na miejscu tej pani,z ktorej mezem sobie ''powiedzmy'' igram po
        nocysmile

        • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 22:07
          > Mialam na mysli ukierunkowanie ..Nie patologie o ktorych ty piszesz,z
          kolezanka
          >
          > mezem zona kolegismile LOl..To wynaturzone i napewno na sciezke duchowa nie
          > pasujesmile.Wszystko co nie miesci sie w naturze-nie jest 'dobrym' duchowym
          > doswiadczeniem

          Nie chodziło mi o jakiś pokątny seks z kolegą męża, ale o stosunki żony z
          mężem, koleżanki z kolegą, bądź też dwojga (bądź większej ilości) nieznajomych
          ludzi (konfiguracja dowolna). Tak naprawdę to bez znaczenia kto z kim i ilu
          uczestniczy w tym ludzi. Ważne jest aby wszystkim sprawiało to przyjemność i
          (jak już wcześniej zaznaczyłam) żeby nikogo takie stosunki nie krzywdziły.
          Dla mnie nie ma znaczenia czy jest to seks z mężem czy z kolegą, albo z mężem i
          z kolegą równocześnie, każy może być piękny. Nie rozumiem dlaczego dla Ciebie
          sex poza związkiem dwojga ludzi to patologia, wynaturzenie.
          • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 09:01
            Wlasnie o to mi chodzi, Sex z mezem i kolega meza jednoczesnie.Czyli
            wskakiwanie do lozka z dwoma facetami?...

            Jesli tak-to dla mnie to patologia,nawet jesli nie krzywdze innych krzywdze
            SIEBIE.
            Mimo ze czasem wydaje ci sie ze wszystko jest ok, pomedytuj po takim grupowym
            sexie-posluchaj swoich mysli.Popatrz na cialo jak to odbiera.

            Adam i eva-Facet i kobieta.Reszta jest dla mnie wynaturzeniem i szukaniem
            wiekrzych bodzcow sexualnych ,bo to co sie ma nieprzynosi juz zadnych
            energetycznych doznan.Niemowiac juz o przyjemnosciach.
            Smielej bym okreslila sex grupowy,jako sex na najnizszym poziomie
            duchowosci,jako sex dla tych na najnizszym szczeblu.Nic ich nie cieszy,nic nie
            daje zadowolenia.(poblokowana energia)Szukaja innych bodzcow,bardziej
            wynaturzonych dla odblokowania swojej energi.NAjsmieszniejsze jest to, ze
            blokuja ja jeszcze bardziej.Bo czy chcesz czy nie-z tylu pociagnie sie za toba
            poczucie winy-Zawsze.Prawda jest jedna.Prawda jest w naturze
            • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 10:07
              Motywacjo fajnie to ujęłaś.

              Dodam że seks grupowy jest seksem niżej instynktu zwierzęcego (nawet te "niżej
              uduchowione" istoty tego nie robią) i dotyczy najniższych wibracji.

              Agnitum
            • mrall Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 18:08
              > Jesli tak-to dla mnie to patologia,nawet jesli nie krzywdze innych krzywdze
              > SIEBIE.
              > Mimo ze czasem wydaje ci sie ze wszystko jest ok, pomedytuj po takim grupowym
              > sexie-posluchaj swoich mysli.Popatrz na cialo jak to odbiera.

              Jesli Ty uwazasz, ze krzywdzisz siebie, to tak jest, ale dla Ciebie. Jesli
              uwazasz, ze dotyczy to kazdego, to tylko uwazasz.
              Jasnym jest, iz cialo bedzie odbieralo tak, jak uwazasz. Twoje cialo. Nie
              kazdego cialo.

              > Bo czy chcesz czy nie-z tylu pociagnie sie za toba poczucie winy-
              > Zawsze.Prawda jest jedna.

              Odwazna teza.. i to 'Zawsze'.. no, no.

              > Prawda jest w naturze

              W ktorej?wink
              Czy lew ze stadkiem lwic jest naturalny, czy nie-naturalny?

              (Ashra - Dessert- Eight Tracks)
              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
              • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 23:59
                chcialam bym tylko przypomniec ze twoje TEZY sa tez tylko twoje.
                Ale na twoje pocieszenie dodam,ze wiecej jest ludzi u ktorych wystapi poczucie
                winysmilePoniewaz wiecej jest ludzi moralnych( w dobrym czy w zlym znaczeniu tej
                moralnosci)

                Co do odwagi moich tez.Uwielbiam skakac na gleboka wode,nie pluskam sie w
                brodzikusmile


                a czy labadz z labedzica jest naturalny czy nie naturalny?
                Krolik z kroliczka.
                Wrobel z wroblica.

                Przyroda rowniez otacza ludzkie plemie -lecz na innych prawach mrallkusmile
                • mrall Re: Sex-a rozwoj duchowy 03.04.06, 11:09
                  > chcialam bym tylko przypomniec ze twoje TEZY sa tez tylko twoje.

                  I wzajem.

                  > Ale na twoje pocieszenie dodam,ze wiecej jest ludzi u ktorych wystapi
                  > poczucie winysmilePoniewaz wiecej jest ludzi moralnych( w dobrym czy w zlym
                  > znaczeniu tej moralnosci)

                  Nie wiem, czemu chcesz mnie pocieszac...wink
                  W dalszym ciagu twierdze: 'odwazna teza' o tym, ze wiecej ludzi costamcostam..
                  Badania przeprowadzone? Wyniki ogloszone? Gdzie?
                  Do ktorej kategorii mnie wrzucisz z moja mrall'noscia?wink

                  > Co do odwagi moich tez.Uwielbiam skakac na gleboka wode,nie pluskam sie w
                  > brodzikusmile

                  Jasne, ale tezy trzeba wykazywac, udowadniac. Inaczej pozostaje nie teza, ale
                  gdybanie, gledzenie, domysly. W taki sposob to mozna wykazac wszystko.

                  > Przyroda rowniez otacza ludzkie plemie -lecz na innych prawach

                  Zaiste, kolejna teza bez pokrycia. Ludzkie plemie jest czescia tej przyrody,
                  podlega tym samym prawom i istnieje na tych samych prawach.

                  (Above And Beyond - Liquid Love)
                  --
                  ----
                  ALOHA
                  CZeswink
          • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 10:05
            lilith skoro tak uważasz to lepiej dalej praktykuj te rytuały tybetańskie wink
            W dowolnej konfiguracji? bez znaczenia ilość?

            Piszesz: "Dla mnie nie ma znaczenia czy jest to seks z mężem czy z kolegą, albo
            z mężem i z kolegą równocześnie, każy może być piękny"

            Lilith Ty tak poważnie? smile
            Czy też naprawdę nie doceniasz lub też nie chcesz wiedzieć jaki jest mistyczny
            cel seksu? Przecież to co piszesz to wynaturzenia niezgodne z Boską naturą
            człowieka.

            Agnitum
            • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 12:14
              Tak agnitum, jak najbardziej poważnie.
              Mistyczny cel seksu?
              No właśnie, stąd się bierze nasze diametralnie różne podejście do seksu. Wy
              widzicie w nim jakąś mistykę - czyli uważacie, że jest powiązany z duchowością.
              Ja odwrotnie. Uważam, że seks wiąże się z duchowością, w takim samym (lub
              podobnym) stopniu, jak wiele innych czynności w naszym życiu.
              Jeśli podejście do cielesności jest chore, to w oczywisty sposób wpływa to na
              ducha.
              Dla mnie seks to czynność fizyczna podobna do innych np. do czynności
              jedzenia: można stosować różne diety, ucztować z różnymi ludźmi, można też (co
              dla mnie jest ideałem) czerpać energię z powietrza.
              Ludzie od zawsze wprowadzali jakieś sztuczne zakazy dotyczące tego, co uważali
              za mistyczne, wynikające z ntury. A one nie wynikały z natury, tylko z
              ludzkich, umysłowych ograniczeń. Dziś składanie barana w ofierze wywołuje u nas
              uśmiech na twarzy. A współcześni byli przekonani, że to mistyka przez duże M.
              Motywacjo, "poczucie winy" powiadasz? Tak, ale będzie to spowodowane narosłymi
              w naszej kulturze zakazami. Proponuje eksperyment: na obiad przygotowany z
              mięska ślicznego szczeniaka zaproś Chińczyka. I spytaj go o poczucie winy. On
              nie będzie wiedział o czym mówisz, podczas gdy Tobą będą szarpały wyrzuty
              sumienia smile

              > lilith skoro tak uważasz to lepiej dalej praktykuj te rytuały tybetańskie wink

              Rytuały tybetańskie były tylko punktem wyjścia, powodem wstąpienia na drogę
              rozwoju bez seksu. Teraz jestem już całkowicie od niego wolna, seks nie budzi
              we mnie emocji. Nie potępiam go, ale zostawiam dla innych, którzy JESZCZE go
              potrzebują.
              • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 12:42
                Lilith.
                Są nawet w sieci opracowania dot. np. poziomu wibracji po seksie grupowym (żę
                się tego uczepie). I wyraźnie wskazują one że poziom wibracji się obniża.
                Oczywiscie że wszystko jest dla ludzi.
                Skoro dla Ciebie seks grupowy jest czymś równie normalnym jak jedzenie, to
                proponuje uściślić to co jesz. Tzn jedz byle co np. przysłowiowe gł* smile to
                wówczas będziesz mogła powiedzieć "nie ma znaczenia co jem" podobnie jak mówisz
                "nie ma znaczenia w ile osób uprawiam na raz seks".

                Piszesz:
                "Ludzie od zawsze wprowadzali jakieś sztuczne zakazy dotyczące tego, co uważali
                za mistyczne, wynikające z ntury. A one nie wynikały z natury, tylko z
                ludzkich, umysłowych ograniczeń"

                Lilith to nie jest żadny zakaz. ale można sobie zdrowo pop* życie obniżając
                wibracje. Są nawet zdjęcia fot. Kirianowską osób po seksie grupowym (celowo taki
                eksperyment przeprowadzono). Poza zablokowanymi czakrami serca oraz... płciową
                dochodziłą czakra odpowiedzialna za "łączność z wyższą jaźnią" kompletnie
                zagmatwana.

                Piszesz:
                "Jeśli podejście do cielesności jest chore, to w oczywisty sposób wpływa to na
                ducha. "

                Odwracasz kota ogonem. Kto tu mówi że cieleśność jest chora? Chdozi o to aby
                kochać siebie we wszystkim co się robi. Jeśli w seksie lekceważy się siebie to
                się to prędzej czy później objawia się to pop* w reszcie dziedzin w życiu.

                Moim zdaniem wydaje mi się że nie rozumiesz celu seksu smile albo masz jakieś
                naloty z poprzednich inkarnacji.

                Pozdrawiam smile
                Agnitum
                • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 13:04
                  Agnitum, pisząc powyższe, nie oczekiwałam, że mnie zrozumiesz.
                  Ale Ty chyba nawet się nie starałeś mnie zrozumieć... Świadczy o tym ten oto
                  fragment:

                  > Piszesz:
                  > "Jeśli podejście do cielesności jest chore, to w oczywisty sposób wpływa to na
                  > ducha. "
                  >
                  > Odwracasz kota ogonem. Kto tu mówi że cieleśność jest chora? Chdozi o to aby
                  > kochać siebie we wszystkim co się robi.

                  Z mojej wypowiedzi nie wynikało, że ktokolwiek mówił, że cielesność jest chora.
                  Ja pisałam o chorym podejściu do cielesności (a to dwie różne rzeczy): jeśli
                  czyjeś podejście do seksu jest chore to nieważne czy uprawia go z żoną czy z
                  innymi, zawsze będzie to negatywnie wpływać na jego duchowość.
                  Poza tym fakt, że ktoś robił takie badania, nie przekonuje mnie. Zobrazuje to
                  przykładem: osobie z celiakią szkodzi gluten, zdrowej wręcz przeciwnie. Czy
                  możemy wyciągać wnioski nt. glutenu badając chorą osobę?
                  Zresztą wydaje mi się, że dyskurs, w którym dysputanci powołują się na "naloty
                  z poprzednich inkarnacji" nie ma sensu.
                  Pozdrawiam
                  LiLith
                  • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 13:33
                    Lilith każda dyskusja ma sens smile

                    Piszesz:
                    "Poza tym fakt, że ktoś robił takie badania, nie przekonuje mnie. Zobrazuje to
                    przykładem: osobie z celiakią szkodzi gluten, zdrowej wręcz przeciwnie. Czy
                    możemy wyciągać wnioski nt. glutenu badając chorą osobę? "

                    Ale co to ma do rzeczy? smile Badania energetycznych wibracji w przypadku przeze
                    mnie opisywanym były przeprowadzone już nieraz na świecie. Robili to Masoni,
                    Mnisi tybetańscy (sic!), ludzie z średniowiecza czy współczesności. Nigdzie nie
                    było rozbieżności... w wynikach. To co piszesz nijak ma się do tego.
                    Oczywiście że jednym osobom pokarm szkodzi a innym wręcz pomaga. Ale seks to nie
                    pokarm. Po prostu rozważamy to na innych płaszczyznach stąd tego nie rozumiesz
                    smile. Ot co nie można tego tak porównać.

                    Oczywiście przyznaje w tym cytowanym przez Ciebie fragmencie nie do końca Cie
                    zrozumiałem.

                    A naprawdę masz 100% racją że nie mnie jest dbać o Twój "poziom" energetyczny.
                    Myśl sobie jak chcesz smile Z takim myśleniem na temat seksu się już spotkałem i
                    prędzej czy później osoby te trafiały do terapeutów. Mówie Ci nie z poziomu
                    nauczyciela tylko czysto koleżeńskiej.
                    Jeśli masz takie przekonania to najlepiej zrobisz jak to spróbujesz na sobie...
                    Mówie całkiem poważnie. Zrób u osoby zajmującej się wahadełkiem osobne "badania"
                    przed i po i sama odpowiesz sobie na pytanie... A dlaczego nie miałabyś tego
                    spróbować? A może to tylko taka Twoja wolność przez Ciebie przemawia? smile Że "ja
                    tego nie zrobie, ale nie uważam w tym nic złego". Jeśli jest taki scenariusz, to
                    wiedz że nie należy coś na jakiś temat uważać skoro się tego nie sprawdzi... i
                    nie potwierdzi. Więc zachęcam do doświadczenia.

                    Pozdrawiam smile

                    Michał
                  • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 13:38
                    I jeszcze jedno.
                    Lilith najlepszym sposobem oczywiście na poznanie prawdy jest ... medytacja.
                    Spróbuj "zapytać" się przez nią o "ten" temat. Ukaże Ci w całości prawdę. Nic tu
                    po gadaniu.

                    Agnitum
                    • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 13:54
                      > Lilith każda dyskusja ma sens smile
                      Agnitum, pozwól, że się z Tobą niezgodzę smile
                      W pewnych sytuacjach, dyskusja tylko wyczerpuje, niczego nie uczy i nic nowego
                      nie wnosi. Tak jest w przypadkach gdy strony nie chcą (bądź też nie potrafią)
                      się wzajemnie zrozumieć.

                      A co do medytacji... Nie wiem dlaczego zakładasz, że nie medytuję i podczas
                      medytacji nie rozmyślam o tym? Przyznaję, tematu seksu JUŻ nie kontempluję. Nie
                      ma sesu myśleć o czymś, co ma się już dawno za sobą. Ten temat był już przeze
                      mnie przemyślany podaczas medytacji wiele lat temu.
                      Pozwól, że ja nie udzielę Ci żadnych rad, ani nie będę stawiała diagnozy dot.
                      Twoich poglądów smile
                      Pozdrawiam Cię serdecznie smile
                      Lilith
                      • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 14:30
                        Nie zakładam że nie medytujesz smile Tylko pisałem Ci abyś popróbowała pomedytować
                        właśnie na ten temat - bo wiem/widze że żadne dyskusje Cie nie przekonają smile

                        Natomiast co do rad smile to chętnie zawsze je wysłuchuje.

                        Pozdrawiam smile
                        Agnitum
                        • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 15:07
                          > Natomiast co do rad smile to chętnie zawsze je wysłuchuje.

                          Ale ja rzadko ich udzielam smile
                          No chyba, że ktoś wyraźnie o to prosi. Staram się traktować innych tak, jak
                          sama chcę być traktowana. Nie potrzebuję nauczycieli/przewodników duchowych i
                          nie chcę też być kimś takim dla innych.
                          Wiem, że większość ludzi potrzebuje pomocy, potrzebuje aby ktoś wskazał im
                          drogę (i Ty na tym formum świetnie sprawdzasz się w tej roli), ale ja nie
                          należę do tego typu osób...
                          I jeszcze kilka słów nt. medytacji.
                          Moje poglądy na wiele rzeczy ujawniły się właśnie podczas medytacji. Do
                          wszystkiego doszłam więc sama, nie opierając się na zdaniu innych osób.
                          Jakże wilekie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, czytając kasiążki o RD (np.
                          L. Żądło), że w większości wyrażają "moje" przemyślenia.
                          Ufam tylko sobie, swojej intuicji i cieszę się, gdy ktoś ma podobne do moich
                          poglądy. Ale gdy tak nie jest uznaję to za naturalne i szanuję tę odmienność smile
                          Każdy człowiek jest wolny, każdy ma więc prawo mieć swoje zdanie na dany temat,
                          a czyja jest racja wiem tylko Bóg smile
                          • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 15:15
                            Każdy do wszystkiego dochodzi sam. Więc nie ma sie czym chwalić smile Znasz siebie,
                            więc możesz tak o sobie napisać. Taki samy proces jest dziełem każdej istoty
                            żywej na tej planecie (i nie tylko na tej)
                            Nie ma znaczenia czy się czyta 1000 książek czy żadnej o RD. Oświecenie jest od
                            tego zupełnie niezależne. Czasami jednak nie warto na każdy temat zaufać sobie
                            bo to prowadzi do zadufania i pogubienia intencji...

                            Agnitum smile

                              • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 15:37
                                Ach lilith smile nie napisałem, że nie dotyczy to kogoś smile I Broń Boże żeby ktoś mi
                                musiał zaufać wink. Musze powiedzieć, że dawno tak kontrowersyjnego tekstu na
                                forum nie czytałem... (o rozwijającym RD seksie grupowym) wink

                                Dzięki smile przynajmniej coś się na forum dzieje.

                                Agnitum smile

                                • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 16:15
                                  > (o rozwijającym RD seksie grupowym) wink
                                  ???
                                  Jak zwykle nie zrozumiałes mnie, agnitum...
                                  Ja stoję na stanowisku, że seks nie idzie w parze z RD, albo idzie - ale tylko
                                  do pewnego momentu (na niższych pozimach jest OK). Chcąc wejść na najwyższy
                                  poziom trzeba wyzbyć się popędu (nie tylko seksualnego).
                                  Natomiast jeśli chodzi o seks jako taki: nie uważam żeby między różnymi jego
                                  odmianami były jakieś większe różnice.
                                  Ty (tak to zrozumiałam) natomiast uważasz, że seks z jednym partnerem rozwija
                                  na każdym etapie, natomiast grupensex - odwrotnie: prowadzi wprost do piekła :-
                                  )))
                                  Celowo ujęłam to dosadnie... żebyśmy tym razem się zrozumieli smile
                                  • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 19:39
                                    Jakbyś uważnie poczytała to co pisałem na tym forum to byś się dowiedziała że
                                    piekło dla mnie nie istnieje smile To primo.
                                    Secundo:
                                    Seks wynaturzony prowadzi do obniżenia wibracji.
                                    Obniżenie wibracji powoduje - oddala wizje oświecenia i "stopuje" RD.
                                    Tym samym oddala każdego osobnika smile od celu ostatecznego.

                                    Seks z jednym partnerem - odpowiednio "wyuczony" prowadzi do odbudowy
                                    wibracyjnej (podwyższenie np. kundalini). Oczywiście nie ma to znaczenia czy to
                                    jest jeden partner na całe życie czy tez wielu partnerów (ale nie naraz rzecz
                                    jasna).

                                    Skoro uważasz że między poszczególnymi odmianami nie ma jakichś większych różnic
                                    to rozumiem że w niczym Ci by nie przeszkadzała zoofilia czy pedofilia?

                                    Celowo to ująłem dosadnie smile)

                                    Pozdrawiam

                                    Agnitum
                                    • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 19:49
                                      Primo: nie znasz się na żartach (dot. piekła smile
                                      Secundo: pisałam wyraźnie, różne kofiguracje dozwolone tylko przy założeniu, że
                                      nie krzywdzi się nikogo. A to wyklucza dopuszczalność pedofilli czy zoofilii.
                                      Tertio: seks wynaturzony - tak, ale nie każdy seks z udziałem większej liczby
                                      osób jest wynaturzony tongue_out
                                      • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 14:13
                                        Nie krzywdzi nikogo?

                                        Lilith to może nakłaniajmy ludzi do zażywania narkotyków. W końcu to nie
                                        krzywdzi nikogo poza nimi samymi smile
                                        Mówisz, że nie każdy seks z udziałem (rozumiem że mówimy naraz) większej ilości
                                        osób jest wynaturzony? smile

                                        Agnitum
                                        • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 15:08
                                          Ja nie namawiam nikogo do brania naroktyków (uprawiania seksu). Wręcz
                                          przeciwnie, sama się go wyrzekłam i jak już, to namawiałabym (choć tego nie
                                          robię z innych względów) do wstrzemięźliwości seksualnej.
                                          Dla mnie każdy seks to używka, niepotrzebna na drodze rozwoju duchowego. Dla
                                          Ciebie jeden rodzaj seksu jest ok, inny to najgorsze świństwo. Jak na mój gust,
                                          trudno jest ustalić granicę, poza którą seks okazuje się zły, a tym samym Twój
                                          podział seksu nie przemawia do mnie.

                                          > Mówisz, że nie każdy seks z udziałem (rozumiem że mówimy naraz) większej
                                          ilości
                                          >
                                          > osób jest wynaturzony? smile

                                          Agnitum, wydaje mi się, że to już przerabialiśmy smile))
                                          Wiem, że lubisz przedłużać w nieskończoność (w końcu jesteś zwolennikiem
                                          tantry wink ale ja należę do osób konkretnych i rzeczowych smile))
                                          Pozdrawiam Cię serdecznie,
                                          LiLith
                                          • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 15:41
                                            Lilith po prostu jesteś zaskakujaca w swoich odkryciach dot. tego co
                                            jest "naturalne".
                                            Wyrzekanie się czegoś również powoduje, że nie do końca wierze w to że masz
                                            ambiwalentny stosunek do czegos, a tym samym nie jesteś obiektywna. Drastycznym
                                            przykładem tego są Księża, którzy wypowiadają się na temat życia małżeńskiego..
                                            nie mając o tym pojęcia.
                                            Moim zdaniem masz nieuzdrowiony stosunek do seksu i płciowości. Ale oczywiście
                                            to czy się chcesz z tym uporać i czy tak jest naprawdę to Twoja osobista sprawa.

                                            Ps.
                                            Nawet ta "głupia" rozmowa pokazuje wzajemnie nasze braki.

                                            Agnitum
                                            • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 16:12
                                              > Nawet ta "głupia" rozmowa pokazuje wzajemnie nasze braki.

                                              Wiesz Agnitum, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moje wyrzeczenie się
                                              seksu może być powodowane wieloma czynnikami. Mam co prawda swój tym, ale
                                              dopuszczam inne możliwości. Tylko człowiek nieskończenie głupi twierdzi, że
                                              jest nieomylny. Nasza rozmowa (nie uznaję ją za głupią smile wcale mnie w tym
                                              względzie nie oświeciła. Owszem, dowiedziałam się czegoś nowego, ale nie o
                                              sobie, tylko o innych (a najwięcej o Tobie) smile

                                              A co do reszty Twojej wypowiedzi:
                                              > Wyrzekanie się czegoś również powoduje, że nie do końca wierze w to że masz
                                              > ambiwalentny stosunek do czegos, a tym samym nie jesteś obiektywna.
                                              Drastycznym
                                              >
                                              > przykładem tego są Księża, którzy wypowiadają się na temat życia
                                              małżeńskiego..

                                              Nie przeczę, coś w tym jest, ale... zauważ, że prowadziłam życie seksualne,
                                              mogę więc porównać te dwa "stany". A Ty nie tongue_out

                                              • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 18:56
                                                Lilith zawsze dowiadujemy się raczej o sobie smile
                                                Tak jak o sobie, Tak Ty o sobie.
                                                O mnie nie mogłaś się dowiedzieć... bo za niedługo odkryje tu pewną tajemnicę
                                                którą już zapowiedziałem wcześniej w tym wątku "jak się on wyczerpie"

                                                Ale tak naprawdę i tak chyba nie mam poglądu na temat... w którym się obecnie
                                                wypowiadamy suspicious

                                                Pozdrawiam smile

                                                Ps.
                                                Jakiś tam celibat seksualny to i ja prowadziłem kiedyś - jak zresztą chyba
                                                każdy?

                                                Agnitum
                                                • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 20:06
                                                  > O mnie nie mogłaś się dowiedzieć... bo za niedługo odkryje tu pewną tajemnicę
                                                  > którą już zapowiedziałem wcześniej w tym wątku "jak się on wyczerpie"

                                                  Przecież jedno nie przeczy drugiemu smile

                                                  O każdej osobie można się sporo dowiedzieć ze sposobu, w jaki prowadzi dysputę,
                                                  ze sposobu formułowania swoich myśli, sposobu argumentacji, wnioskowania...
                                                  O to mi chodziło, Agnitum smile

                                                • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 11:37
                                                  Wiesz co, Agnitum? Miałeś rację, dowiedziałam się czego o sobie. Dzięki Twoim
                                                  słowom (z niżego wątku) spojrzałam na moją sytuację z innej perspektywy.
                                                  Otóż przemyślałam kwestię rezygnacji z seksu i doszło do mnie, że musiałam już
                                                  seks (w 100%) przerobić w poprzednich wcieleniach. Do tej pory nie myślałam o
                                                  tym w ten sposób, choć intuicyjnie czułam, że kroczę właściwą ścieżką.
                                                  Pozdrawiam smile
                                                  LiLith
                • iokepine Re: Sex-a rozwoj duchowy 21.05.06, 01:44
                  Prośba - pytanko

                  Czy możesz podać źródła tych informacji albo odnośniki do tych stron?
                  Z góry dziękujęsmile

                  Cieszę się, że jest tu ktoś, kto pisze takie rzeczysmileOdlotów w ezoteryce wszak
                  niebrak... Dziękuje za rozsądeksmile


                  agnitum napisał:

                  > Są nawet w sieci opracowania dot. np. poziomu wibracji po seksie grupowym (żę
                  > się tego uczepie). I wyraźnie wskazują one że poziom wibracji się obniża.
                  > Oczywiscie że wszystko jest dla ludzi.
                  <ciachsmile>
                  > ale można sobie zdrowo pop* życie obniżając
                  > wibracje. Są nawet zdjęcia fot. Kirianowską osób po seksie grupowym (celowo tak
                  > i
                  > eksperyment przeprowadzono). Poza zablokowanymi czakrami serca oraz... płciową
                  > dochodziłą czakra odpowiedzialna za "łączność z wyższą jaźnią" kompletnie
                  > zagmatwana.
                  >

              • mrall Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 18:39
                > Dla mnie seks to czynność fizyczna podobna do innych np. do czynności
                > jedzenia: można stosować różne diety, ucztować z różnymi ludźmi, można też
                > (co dla mnie jest ideałem) czerpać energię z powietrza.

                Niezla przesada. Seks prowadzi do poczecia... choc od niedawna mozna to zrobic
                bez seksu..wink Seks to takze przyjemnosc, jakiej nie ma w innych czynnosciach.
                Seks to rowniez kontakt z osoba, jakiego nie zazna sie w innych czynnosciach.
                Wyjatkowosc seksu mozna wykazywac dosc dlugo.

                > Ludzie od zawsze wprowadzali jakieś sztuczne zakazy dotyczące tego, co
                > uważali za mistyczne, wynikające z ntury. A one nie wynikały z natury, tylko
                > z ludzkich, umysłowych ograniczeń.

                Po prostu roznie rozumieli 'nature'. Kiedys gdzies naturalnym bylo zjadanie
                mozgu wroga, posiadanie siedmiuset żon-księżniczek i trzystu żon drugorzędnych
                etc. W naszej kulturze utarl sie model: on-ona. W islamie, mimo, ze ewidentnie
                ma on te same korzenie co chrzescijanstwo, jest model: on-one.
                Wedlug mnie, calkowite odrzucenie seksu jest niepotrzebnym ograniczeniem,
                odrzuceniem kawalka swej natury..wink

                (Ashra - Third Movement- Four Guitars)
                --
                ----
                ALOHA
                CZeswink
                • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 20:00
                  > Seks to rowniez kontakt z osoba, jakiego nie zazna sie w innych czynnosciach.

                  Ubogie są Twoje doświadczenia, Mrallu.

                  > Wyjatkowosc seksu mozna wykazywac dosc dlugo.

                  Wyjątkowość różnych rzeczy można wykazywać długo. Seks nie jest pod tym
                  względem ewenementem.

                  > Seks to takze przyjemnosc, jakiej nie ma w innych czynnosciach.

                  ??? Nie dla wyszystkich. Jedząc wyśmienite potrawy, często ze znajomymi
                  zastanawialiśmy się co jest lepsze - seks czy ucztowanie (z życia wzięte, hehe)

                  > Wedlug mnie, calkowite odrzucenie seksu jest niepotrzebnym ograniczeniem,
                  > odrzuceniem kawalka swej natury..wink

                  No właśnie - według Ciebie. Więc nie odrzucaj smile
                  • mrall Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 20:09
                    > Ubogie są Twoje doświadczenia, Mrallu.

                    Ubogie jest Twoje wyobrazenie o mnie...wink))

                    > ??? Nie dla wyszystkich. Jedząc wyśmienite potrawy, często ze znajomymi
                    > zastanawialiśmy się co jest lepsze - seks czy ucztowanie.

                    Nie przecze, mozna i tak dochodzic do orgazmu; namiastki.

                    > > Wedlug mnie, calkowite odrzucenie seksu jest niepotrzebnym ograniczeniem,
                    > > odrzuceniem kawalka swej natury..wink
                    >
                    > No właśnie - według Ciebie. Więc nie odrzucaj smile

                    Uwazasz, ze jest to potrzebne ograniczenie, odrzucenie kawalka swej natury?
                    Więc sobie uwazaj smile

                    (George Naope - Chants of Hawaii - Kua I Ka Nani O Hilo)
                    --
                    ----
                    ALOHA
                    CZeswink
                    • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 20:20
                      > > Ubogie są Twoje doświadczenia, Mrallu.
                      >
                      > Ubogie jest Twoje wyobrazenie o mnie...wink))

                      Moje wyobrażenie o Tobie, wynika z tego co Ty o sobie napisałeś. Ja niczego nie
                      dodaję ani nie ujmuję smile

                      A reszta jest... milczeniem big_grin
                      • mrall Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 20:44
                        > Moje wyobrażenie o Tobie, wynika z tego co Ty o sobie napisałeś. Ja niczego
                        > nie dodaję ani nie ujmuję smile

                        Dodajesz i ujmujesz...nawet o tym nie wiedzac..wink
                        Twoje wyobrazenie o mnie wynika z Twojego odbioru tego, co czytasz; nie z tego,
                        co ja napisalem.

                        > A reszta jest... milczeniem big_grin

                        A moze Tys nie doswiadczyla seksu tak naprawde...
                        'Ubogie są Twoje doświadczenia'
                        --
                        ----
                        ALOHA
                        CZeswink
                        • lilith_6 Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 21:15
                          > A moze Tys nie doswiadczyla seksu tak naprawde...
                          > 'Ubogie są Twoje doświadczenia'

                          Jedno z dwojga, Mrall: albo Twoje doświadczenia są ubogie (czyli nie
                          doświadczyłeś innych rzeczy "tak naprawdę"), albo ja nie doświadczyłam seksu
                          tak naprawdę (czyli moje doświadczenia są ubogie).
                          Jak jest naprawdę, nie dowiesz się nigdy tongue_out

                          Choć jest jeszcze trzecie wyjście (kompromisowe): doświadczenia nasze mogą być
                          bogate, ale zupełnie inna aksjologia big_grin

                          Stawiam na trzeci punkt (żeby nie powiedzieć "na Tolka BANANA - bo pewnie
                          powiesz, żem niewyżyta, hihi smile
    • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 20:16
      RD nie jest związany z seksem smile
      A seks z RD.
      Posiadanie dobrego życia erotycznego nie musi wpływać na RD
      A rozwój duchowy nie musi być związany z życiem erotycznym.

      Aczkolwiek nie widze powodów aby traktować seks jako niemoralny. Seks jest
      potrzebny... każdemu. Ale myśle tu o głębokim wymiarze. Polecam tantre (z
      praktyki to wiem wink) Czyli przedłużanie stosunku, unikanie ejakulacji, miłosny
      akt polegający na przekazaniu sobie nawzajem energii. Naprawde warto się tego
      nauczyć smile...

      Oczywiście seks to często związki karmiczne w tym związki atlantydzkie typu Pan
      - niewolnik oraz różnego rodzaju inicjacje astralne, pseudomagiczne, itp.
      Należy naprawde starać się na ścieżce RD oczyszczać swoje intencje do seksu - bo
      inaczej oj biada biada duszy smile Seks to nie zabawa.

      Pozdrawiam smile
      Agnitum

      • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 20:47
        Agnitum-bardzo mnie to zainteresowalo co napisales,o zwiazkach
        karmicznych,zwiazkach atlantydzkich-chciala bym sie dowiedziec wiecej o tych
        inicjacjach astralnych,pseudomagicznych.Bo czasem mam takie pzreczucie ze
        troche mnie to dotyczy.Co to znaczy oczyszczac swoje intencje co do sexu?
        Jakie intencje powinno sie miec gdy kogos sie poprostu tylko pozada-nie kocha.
        I dlaczego nie wolno sie bawic w sex ,dlaczego nie wolno sie poprostu bawic w
        ciuciubabke.czy to ma cos wspolnego z karma??..Dlaczego nie wolno dac wszystko
        a potem zabrac.Wkoncu to moje?
        • i33 Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 22:36
          jeżeli spotka się dwoje takich co potrzebują podobnie i być ze sobą blisko w
          taki sam sposób i każda chwila i dotyk jest nie tylko ekstazą, uniesieniem ale
          i wymianą energetyczną---to chyba nie jest to już tylko sex a miłość, jeżeli
          intencją jest nie tylko odczuć przyjemność a przede wszystkim dać, jeżeli w
          akcie nie skupiam się na sobie, tylko na dzieleniu się tym co w nas fizycznie
          piękne,nie oddając się w sensie posiadania; bycie ze sobą w komunii ciał, jak
          jin i jang,..itd... scalanie czegoś co się uzupełnia-iduchowo i astralnie...nie
          uważam też że każda kurtyzana jest niżej na ścieżce duchowej od cnotliwej
          dewotki---liczą się intencje, motywacje, okoliczności....sex może być błotem i
          niebem......może przypomne osho[ motywacjo tak często o nim ]...najważniejsze
          jest to by zawrzeć pokój ze swoim ciałem...ciało jest cudem...sex jest
          radością...skoro świadome bieganie może być zen, to to i świadomy sex też może
          być zen[ to już mój wniosek], kiedy pływasz to pływaj naprawdę ,kiedy kochasz
          to kochaj naprawdę...czy symfonia nie jest wspaniała gdy jest się koneserem
          takiej muzyki?...no i jeszcze krótko--sex i celibat to jak ucztować i pościć
          jedno i drugie potrzebne-jedno dla radości istnieniai zdrowia drugie raczej dla
          zdrowia .....................i jeszcze coś co mi się b. podoba [kapleau zen-
          świt...]-"Budda sprzedaje dharmę,patriarchowie sprzedają Buddę, wielcy kapłani
          sprzedają patriarchów, a ona sprzedaje swoje ciało, aby wyciszyć namiętności
          wszystkich istot, forma jest pustką, namiętnosci to bodhi...nie ma żadnego
          dobra którego trzeba szukać, ani żadnego zła którego trzeba
          unikać"...............przepraszam że tak dużo , ale to byłi mój problem [
          motywacjo]teraz wiem kiedy jest sex a kiedy miłość i to nie nic wspólnego z
          moralnością...uważam też że są etapy w rozwoju gdzie nie potrzeba juz seksu i
          można się wyzwolić od niego sam w sobie nie jest jednak antyduchowy....
          • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 09:21
            Hi i33smile
            Ja tez wiem kiedy jest sex a kiedy pozadanie.ALe prawie zawsze,milosc
            przychodzi po pozadaniu.hmm no moze w 90%smile
            Dla mnie to energie;ktore wedruja sobie w gore-zaczynajac od osrodka
            sexu,konczac na splocie slonecznym..A jesli pojda jeszcze wyrzej...to mozna
            miec naprawde dobry zwiazek..No ale tak jak pisal Agnitum..Najpierw trzeba
            wyczyscic swoje intencje sexualne.Bo inaczej biada.smile


            Fajnie w rozmowach z Bogiem ujeto ten aspekt.W zyciu sa dwie podstawowe emocje.
            Strach i milosc-i wszystko z nich wyrasta.Ja pisalam Strach i desire.ALe czym
            sie rozni milosc od pozadania drugiej osoby?Chyba tylko tym ze naciera od
            osrodku sexu..

            Oczywiscie nie pisze tu o facetach ktorzy traktuja sex jak drags-sa od niego
            uzaleznieni-bo to oczywiscie psychologiczne uzaleznienie.i jesli im sie wydaje
            ze pozadaja kobiety,to sie myla.Bo pozadaja dowodow na swoja
            atrakcyjnosc,sexualnosc,albo inny aspekt w ktory nie bede sie wdrazac.Ale
            przedewszystkim chodzi im o siebie samych.Projektacja swoich wlasnych uczuc na
            kobiete i jazda.


            DLatego sex jest tak bardzo powiazany z miloscia.Czasem miloscia do siebie,a na
            wyrzszym szczeblu juz miloscia do partnera
    • taszidelek Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 21:40
      Wspomnę o mniej znanym aspekcie seksualności.Podczas każdego takiego
      zjednoczenia
      powstaje energetyczna więz między dwiema osobami.Więz ta sama z siebie nie
      zniknie-może trwać latami, przez resztę życia.Jeśli powstała w sposób
      niezamierzony,lub jest ich wiele, mogą w pewnym etapie rozwoju
      przeszkadzać,przynosić dysharmonie- taka więz z osobą/osobami, z którymi
      niekoniecznie chce się być w łączności na subtelnym poziomie.Niewidoczny związek
      taki ustanowiony zostaje silnymi energiami,jakie są w seksualności.
      Poza tym energetyczna wymiana zachodząca w sexie jest korzystna moim zdaniem
      ,gdy partnerzy są na podobnym etapie rozwoju,w pozostałych przypadkach-już
      inaczej.Wobec"niekompatybilnośći" w sferze subtelnej dwojga osób jednoczenie się
      intymne może przynieść niepożądane stany.
      Jednak zakładając że energie jakimi dysponujemy,są boskie,kwestia inaczej wygląda.
      Jakkolwiek by było- odnośnie ekspresji intensywnych wibracji,warto moim zdaniem
      kierować się przede wszystkim miłością.Warto też być w zgodzie z sobą samym,ze
      swoją prawdą.
      • beacieczko samoocena a Sex 30.03.06, 22:48
        przeczytałam, że "niska samoocena związana z ciałem często bywa przyczyną
        błędnych praktyk, wiele osób chciałoby się dowartościować oddając swoje
        ciało..partnerom seksualnym. Większość ludzi czuje niedocenienie i frustrację,
        gdy nie ma komu oddać swego ciała". Mam koleżankę, która po tygodniu bez seksu
        słabnie psychicznie, czuje się niedowartościowana, a najtrudniej jest jej
        znieść to, że mąż nie miał ochoty, ona to pojmuje, że jej nie chce, nie kocha,
        nie potrzebuje... że nic nie znaczy... może coś w tym kierunku?
        • i33 Re: samoocena a Sex 30.03.06, 23:10
          tak jest też gdy w dzieciństwie dziewczynka nie była akceptowana, kochana, rola
          ojca, wyśmiewana , kiedy dojrzewała, seź był tematem--bój się Boże-fuj i o
          zgrozo, a tymczasem panienka ma z natury duże potrzeby i ..miłości i
          seksu...brak akceptacji własnego ciała i miłości do siebie--szukamy w oczach
          innych i łapkach też---to jak pokaż mi jak bardzo mnie pragniesz, jaka jestem
          wspaniała---ty mi to pokażesz to ja będę tak myśleć bo ja sama nie umiem siebie
          docenić, oddam wszystko by poczuć się kochaną.....faceci też mają z tym ogromny
          problem, może to też tkwi w wychowaniu, mało który facet wie że nie musi
          mieć "warunków" żeby być wspaniałym kochankiem...a ja niedawno dowiedziałam się
          że nie trzeba orgazmu---żeby mieć pełną satysfakcję...pisze dość intymnie, ale
          na ten temat niestety mam dużo do "podzielenia"...molestowanie ma też ogromny
          wpływ na zachowanie, tak samo agresja w dzieciństwie..
        • agnitum Re: samoocena a Sex 31.03.06, 08:19
          Tak zgadza się
          Niska samoocena dot. postrzegania własnego ciała jest przyczyną wielu błędnych
          praktyk m.in. powodowanego takiego seksu.
          To co piszesz o koleżance jest chore i o ile na pewno nie są oczyszczone
          intencje dot. własnego ciała oraz seksu to wkrada się w to też brak poczucia
          miłości do drugiego partnera. To zawsze idzie w parze.

          Piszesz:
          "Większość ludzi czuje niedocenienie i frustrację, gdy nie ma komu oddać swego
          ciała"

          Może nie uogólniałbym smile że większość. Duża grupa ludzi na pewno tak ma.

          Przy okazji odpowiadam - bo to wspólny temat - do motywacji. Taka krótka historia...
          Niedawno bodajże w grudniu pracowałem z pewną dziewczyną (pracowałem =
          prowadziłem terapie). Ma 30 lat, męża, dwójke dzieci. Wszystko się dobrze układa
          u Niej i nie chce niczego zmieniać.
          Nagle ni stąd ni zowąd zaczęła czuć straszny pociąg seksualny do kolegi z pracy.
          Sama była tym zszkokowana. Dlaczego? Przecież Jej życie seksualne z mężem było
          wspaniałe... Zaczęła się zastanawiać. Może to tzw. kryzys małżeński który
          podobno przychodzi po x latach małżeństwa? Może to gra hormonów?
          Facet ten już dawno Ją podrywał. I właściwie jak sama przyznała Jemu chodzi
          tylko o seks - nic innego Go nie interesuje. Wiedziała to od początku
          rozpoczęćia pracy w tej firmie. Ale nigdy on ją nie interesował z wiadomych
          względów..
          Zaczęliśmy się temu przyglądać. Poprzez terapie (szczegóły omijam) okazało się
          że są aż dwa niezwykłe sile powody takiego "pomieszania w seksie".
          1) x wcieleń temu była dziewczyną, niezwykle piękną która zajmowałą się magią.
          Niestety ktoś doniósł na Nią. I uwięziono ją (wyglądało to jak średniowiecze,
          bowiem w wizji powtarzały się zamki, rycerze itp). Jeden ze strażników zapraszał
          kolegów do jej celi i ... gwałcili ją. Odbywały się takie orgie kilka razy w
          tygodniu. Zagrozili jej, że jeśli komukolwiek powie to straci życie np. otruta.
          Popełniła samobójstwo...
          2) kolejne x wcieleń temu. Ci sami ludzie wierzyli (jet to dość dokładnie
          opisane w Książce "Templariusze") że seks mistyczny służy do jednoczenia się z
          Bogiem (w czym sie nie mylili zresztą, ale błąd polegał na tym że najpierw musi
          być miłość a później dopiero seks). Wiele łóż masońskich we Francji XVII i XVIII
          wieku oraz "magów" organizowało orgie. Jedną z uczestników tych orgii była
          właśnie ta ... kobieta. Podczas zabiegów magicznych przysięgła kilku meżczyznom
          "że zawsze do końca świata będzie gotowa spełniać ich zachcianki seksualne".
          Wzmocnione odpowiednimi rytuałami magicznymi trwało to do... grudnia zeszłego roku.

          Dokonaliśmy uwolnienia Jej podświadomości od wzorców destrukcyjnych związanych z
          seksem. Po uświadomieniu sobie, że kolega z pracy to jeden ... z magów z tamtych
          zdarzeń (któremu przysięgała) przeżyła szok. Szok pozwolił Jej szybko to
          odreagować. Poprzez odpowiednie techniki pozbyła się wielu takich "przysięg".

          Jaki efekt?
          Facet przestał się Nią interesować... A ona przestała czuć do niego pociąg.
          W małżeństwie na nowo "odkrywają" siebie (rozmawiałem z Nią włąśnie wczoraj smile )

          To taka opowieść dla dziewczyn, które wskakują do łóżka z przygodnymi
          parntnerami i tłumaczą to swoją niezależnością oraz hasłęm "przecież to ja wybieram"

          Pewno mój tekst nieco jest chaotyczny - ale wybaczcie smile 08:17 smile

          Pozdrawiam

          Agnitum
          • motyvvacja Re: samoocena a Sex 31.03.06, 08:51
            mmmmmmm.Jak ladniesmile Slicznie opisujesz i czyta sie z otwarta buziasmile ..
            Powinnes zajac sie pisaniem ksiazek..smile Dziki za odpowiedz.Rozumiem juz
            doskonale na czym to polega.Wskakiwanie do lozka z przygodnymi partnerami zeby
            sie dowartosciowac,poczuc bardziej chciana, lub zagrac kolezance na nosie
            odbijajac jej chlopaka..To raczej zakrywa na pomoc psychologiczna.I to dorazna.

            Ja pisalam caly czac o pragnieniu-pociagu sexualnym-pozadaniu.Takie stany
            psychiczno-fizyczne nie zdarzaja sie czesto( chocby dlatego ze nie mam 15 latsmile
            i potrafie rozroznic co jest czym.
            Dlatego dzieki ci Agnitum za odpowiedz na ten temat.

            Kilka lat temu mialam chlopaka.Nie moglam z nim byc.bo byl
            nieodpowiedzialny,nieprzewidywalny,chorowal na borderline najprawdopodobniej.smile
            Mizogon i atrysta manipulatorsmile
            Ale sex byl wybuchem-wulkanicznym wybuchem-nie tylko emocje gora-dol,nie tylko
            ze pozadanie.Magnez.energia,byl tak podobny do mnie(w tym okresie),ze czasami
            czulam sie jakbym sie kochala sama z soba.
            Takiego pozadania nie da sie odczuwac z przygodnymi partnerami co kilka
            miesiecy.
            • agnitum Re: samoocena a Sex 31.03.06, 10:14
              Motywacjo dochodzą jeszcze sprawy polaryzacji dusz, "przysięg erotycznych",
              poprzedniego związku dusz, idealnych połówek, stosunków UA UA, UA - Strzyga
              (związki nazywam to "przysięgowe") itd
              Szerzej o tym jest troche na internecie.
              Oczywiście magnes erotyczny może mieć wiele innych powodów. Musiałbym wszystko z
              czym się spotkałem (zawsze opisuje to co wiem z praktyki) zebrać do kupy i
              opisać. Ale pewno już ktoś to zrobił z lepszym skutkiem.
              Ale temat jest bardzo ciekawy.

              Pozdrawiam smile

              Agnitum
              • i33 Re: samoocena a Sex 31.03.06, 11:03
                magnesy erotyczne mogą mieć wiele powodów-czy zawsze z negatywnym skutkiem i
                przyczyną zalezności, wydaje mi się że bez mocnego wsłuchania się w siebie i
                pomocy doświadczonego terapeuty
              • motyvvacja Re: samoocena a Sex 31.03.06, 13:58
                Wiesz Agnitum-zastanawiam sie kim jestem,i dlaczego ide ta sciezka-nie to ze
                cos mnie tam pcha..Ale poprostu zycie mi sie tak ustawia..
                Poznalam wiele wiar z punktu widzenia wielu kultur,nie z ksiazek.w ksiazce sie
                tego nie poczuje jak z bliskim obcowaniem , calej spolecznosci.Czujesz to co
                oni czuja.Oni tym wibruja.Wspolna swiadomosc?-moze.
                Pisze cos,co wydaje mi sie prawda, i prawda sie okazuje-to smieszne..

                Jedynie to co bym chciala,to dowiedziec sie co jest grane.Nie mam tu nikogo-kto
                mogl by mi pomoc z regresingiem.Cos sie wynurza cos kapuje.ALe to za malo.
                To nie moze byc moja fantazja,bo chocby rasumujac moje cale zycie,zbytnio sie
                sklada,i wchodzi na sciezke duchowa...
                Zrobie krok w lewo,po jakims czasie okaze sie ze on doprowadzil mnie do
                duchowosci.
                Zrobie krok w prawo okazuje sie to samo.
                Zrobie cos zlego..hahaah,okazuje sie ze to nie bylo zle, bo wlasnie ide przez
                to na ta sciezke..Jaja normalnie...

                I ja mam sie teraz bac kundalini? niech sie dzieje co chce..wiem ze i tak mnie
                popchnie tam gdzie zawsze pcha..


                a tez sex- z pozadania, ktory ( nie jest czyms wynaturzonych) .Zwykly facet
                ktory sie stara-a ja sie opieram.Od cala sprawa.Opieram sie,,hmmmmm..wlasciwie
                nie opieram sie a czekam az bede gotwa...Zobacz jak to wszystko jest up side
                down..Na to wychodzi ze wszystko idzie w jednym kierunku,ze poprostu nie ma zla.
                Tak jak pisales,rozumie teraz...

                Czasem odczuwam pokielbaszenie..Bo zobacz ludzie zyja zasypani stertami
                klamstw.i powiedzmy ze ktos sie ochajtal-jaka mial intencje?..A wiec jesli jego
                zona miala intencje zle, i chciala go tym przytrzymac z wielu powodow.Co to za
                slub, i co to za zdrada?Gdy on sie zakocha w kims innym i wpadnie z nim do
                lozka?
                W tym wypadku zadna..
                I dlatego szukanie igly w stogu siana jest takie trudne.Bo zeby zobaczyc te
                wszystkie klamstwa-samemu trzeba zobaczyc swoje.

                Jak to bylo: zanim wypomnisz zdblo, w oku blizniego, sam wyciagnij swoja belke''

                No ale to trudna praca..
      • i33 Re: Sex-a rozwoj duchowy 30.03.06, 22:56
        kochać się z kimś nie na tym samym poziomie--to niedosyt, to jak kochać się z
        wampirem,to szał ciał a po tym płacz niespełnienia, na dłuższa metę
        okropne...niszczące jeżeli osoba będąca niżej nie chc nasd sobą pracować,jeżeli
        z powodu np dzieci utrzymuje się taki związek...być może karmiczny, lub inny[
        jak pisze wyżej taszidelek],dlatego też nie dla wymogów moralności lepiej
        poznać się przed współżyciem, które stwarza często uczucie wielkiej miłości a
        może to być tylko namiętność, czy uzależnienie karmiczne,ślubowanie....nie
        szystko piękne to co piękne
        • i33 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 09:23
          motywacyjko--jesteś goraca kobitka po prostu---a czy za tymi pragnieniami nie
          kryje się czasami wielka potrzeba miłości i doskonałego partnera---tak mocna że
          aż trzeba ją zastąpić chociaż wielką namiętnością....ja myśle że skoro jesteśmy
          tak feromonalnie erotyczne to przyciągamy to samo --energia jest tam gdzie
          podaża myśl, nasze myśli przyciągają podobnego klimatu myśli...ja myśle o sobie
          tak--jak długo będę uzalezniona od pragnienia niższych energii--tak długo nie
          pojawi się na horyzoncie ten ktoś z kim stawilibyśmy nie tylko fizyczną ale i
          duchową superharmonię a tylko wtedy będzie zadowolenie i zaspokojenie....poza
          tym póki nie pokochamy siebie tak do głębi--nie ma co liczyć na dostanie
          miłości takiej do głębi...ale jak zrozumieć czego się potrzeba---nie poznając
          smaku tego czego się pozornie pragnie...byłam u kogoś i chyba nie przypadkiem
          przeczytałam----mniej więcejsens taki----uważaj na to co myślisz,bo stają się
          one twoim przyzwyczajeniem --a to staję się twoją przybraną naturą...my same
          napęedzamy się myślami...mówiłaś mi wcześniej--zakochałaś się pojawiło się
          uczucie--skoncentruj się w jakim miejscu je czujesz na jakim poziomie...
          • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 09:32
            I33 hahahaah.DOKLADNIE.DOKLADNIEsmile) Dzieki za przypomnienie smile)
            Niestety ja ja czuje tylko i wylacznie w osrodku sexusmile

            ALe wierz mi ze staram sie ja podniesc wyrzej..

            Pieknie napisane ze nasze mysli staja sie naszym przyzwyczajeniem.Tak dokladnie
            jest.Pieknie napisane ze mysl-czyn-skutek.
            Ale wiesz przeciez jak trudno jest katrolowac mysli.Podobno dusza-jazn, nawet
            po smierci sie tego uczy.

            Mysl o czyms.Czuj sie czyms.A wtedy sie tym staniesz..Ok zgadzam sie.
            ALe powiedzmy ze najpierw mam ochote na sextongue_out hyyhy
              • i33 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 10:11
                wiesz co się dzieje jak podciągasz kundalini ze śmieciami,spalają się czy tam
                jak ...rozumiem ciebie myśle że bardzo,,,jesteśmy dość podobne...powiem ci co
                ja nieraz czuje --ogromne wyuzdanie ale ja tego nie chce--uspokajam myśli, nie
                włączam emocjonującej muzyki itd,mówię do siebie -nie chce już substytutów a
                czegoś więcej,jest tak czasem że nie można wytrzymać to odpuszczam sobie trudno
                nie jestem jeszcze gotowa -nic na siłę zgodnie z ciałem ono przecież dostraja
                się do możliwości ducha powoli, nie obwiniam się jak przedtem jestem tylko i aż
                człowiekiem--nie łaje za pragnienie miłości tylko " łagodze " energie, myśląc o
                kimś albo o akcie nie myśle o wyrzuceniu energii ale dawaniu z czułością naj.
                jaką mnie stać i delektuje sie tym co dostaje---nie wertuje kamasutry a wczuwam
                się...- to nest wtedy takie bardziej spokojne subtelne--mistyczne i zarazem b.
                satysfakcjonujące....poza tym kobiety koło 40-stki-- to wiesz jaki mają
                bum ...więc to normalne
                • i33 Reagnitum 31.03.06, 10:54
                  twój tekst nie jest chaotyczny --piszesz do motywacji sorry że ja się
                  odzywam...pierwszy raz o praktykach magicznych, rytuałach przysięgach i uzal.
                  przeczytałam u ks. L Ządło--i było to w tym czasie gdy miałam dylematy o
                  których pisze Motywacja--nie przypadkiem tak było tym bardziej że prosiłam o
                  wsparcie duchowe żeby zrozumieć co się dzieje ze mną, no i póżniej bardzo
                  przypadkiem natrafiłam na kogoś z kim jestem pewna byłam związana w przeszłości-
                  - i uwolnienie się od zależności seksualnej, którą ja podtrzymywałam nie
                  całkiem świadomie nastąpiło przy pomocy trzeciej osoby... także wierzę w
                  istnienie takich zalezności "na bank"
                    • i33 Re: Reagnitum 31.03.06, 11:34
                      a gdzie ja napisałam o księżach miałam na myśli książki-- ale numer to nic
                      mozna się pośmiać ale mi nie do śmiechu w tym mom. --jest u mnie chora osoba i
                      nie wiem jak jej pomóc...
                      • i33 Re: lilith czy 31.03.06, 12:52
                        uważasz że Chińczycy nie kochają się, jak nie jadłam mięsa którego nigdy nie
                        lubiałam to pociąg do bycia z kimś bardzo blisko fizycznie wcale nie był
                        mniejszy,było tylko we mnie mniej agresji, strachu...byłam bardziej wyciszona
                        zrównowazona,,,,miałam taki okres kiedy powiedziałam--dość seksu chcę żyć bez
                        niego, okazało się że partner jest nie ten dlatego miałam takie skrajne
                        pomysły...nie znaczy to że jeśli ktoś potrafi wypracować w sobie ---nie chcenie
                        to coś z nim nie tak,,mistrzowie przecież obywali się bez niego...wspomniałam
                        kiedyś o kronikach Akaszy---" będziemy kiedyś bezpłciowi"--to jedna z
                        interpretacji tekstu,,,czy możliwa wydaje mio się że tak, że ewolucja czł.
                        zdaża do tego---anioły są "wyższymi " istotami ,są bezpłciowe, jeśli jednak
                        dane nam jest dążyć do podobnego ich poziomu zniesienie takiego popędu może
                        jest nieuniknione i u niektórych jednostek jest to już faktem, może tak jest u
                        Ciebie...myśle jednak że każdy ma "swój " czas na ten etap, by go nie opóżniać
                        warto o tym rozmawiać i trzeba pracować...co niniejszym robimy...jeśli chodzi o
                        seks mistyczny- to nie chodzi mi bynajmniej o rytuał...a o subtelność
                        odczuwania, bycia dwojga ze sobą, rodzaju szczęścia, uważam że i tu możliwe
                        jest wykroczenie poza materię...kobieta z mężczyzną jak łączy się na każdym
                        poziomie- tworza duet o poteżnej sile energii czy to wykorzystać tylko dla
                        odczuwania aktu czy rozszerzyć na coś pożytecznego dla ogółu zależy też od
                        stopnia rozwoju i świadomości pary, komunia to zjednoczenie a ono czyni
                        cuda...tak ja to kumam.. a p[odziwiam tych którzy mając duży temperament
                        odrzucają seks nieprzymuszeni[ bo przecież bywa i tak że nie ma wyjścia lub nie
                        ma dużych potrzeb]..
                        • lilith_6 Re: lilith czy 31.03.06, 13:21
                          > wspomniałam
                          > kiedyś o kronikach Akaszy---" będziemy kiedyś bezpłciowi"--to jedna z
                          > interpretacji tekstu,,,czy możliwa wydaje mio się że tak, że ewolucja czł.
                          > zdaża do tego---anioły są "wyższymi " istotami ,są bezpłciowe, jeśli jednak
                          > dane nam jest dążyć do podobnego ich poziomu zniesienie takiego popędu może
                          > jest nieuniknione

                          Myślę dokładnie tak jak Ty i33 smile i staram się wprowadzić to w życie - dążę do
                          boskośći, a Bóg nie potrzebuje seksu wink (trochę to uprościłam).
                          Nie pisałam jednak o tym dosadnie, bo to są moje poglądy, tak jak
                          zauważyłaś "każdy ma "swój " czas na ten etap" i nie chciałam nikogo do tego
                          przekonywać. Każdy kroczy swoją drogą, ja wybrałam taką a nie inną, ale nie
                          uważam wcale, że inne ścieżki są gorsze. Są po prostu inne smile
                          Cieszę się, że ktoś myśli podobnie smile

                          • agnitum Re: lilith czy 31.03.06, 15:48
                            Skąd to odkrycie że Bóg czegoś nie potrzebuje a czegoś potrzebuje? smile
                            Nie możesz wiedzieć czy Bóg nie potrzebuje seksu, bo również nie ma żadnego
                            dowodu na to że Bóg go potrzebuje.
                            Zresztą pisząc tak personifikujesz/oddzielasz pewną energie.
                            Nie ma Boga i Nas. My to Bóg a Bóg jest nami. W każdym z nas jest energia Boska.
                            Bez każdego z nas nie byłoby Boga.

                            Agnitum
                            • lilith_6 Re: lilith czy 31.03.06, 16:04
                              Nic nie jest pewne...nawiązywałam do tego spostrzeżenia w moich poprzednich
                              wypowiedziach. A przy mojej uwadze o Bogu napisałam, że upraszczam.
                              Ty natomiast, jesteś bardzo niekonsekwentny: zarzucasz mi błąd w rozumowaniu,
                              podczas gsy sam w swoich wypowiedziach na forum, często "podpierasz się" Bogiem.
                              • agnitum Re: lilith czy 31.03.06, 19:42
                                Lilith znowu uprawiasz nieścisłości smile
                                Zawsze naczelna zasada Boska o jakiej mówię to zasada nieokreśloności czyli
                                Boskiej dychtomii.
                                I tym sie podpieram smile

                                Różnica subtelna a może jednak wielka.

                                Agnitum
                                  • agnitum Re: lilith czy 01.04.06, 14:16
                                    Lilith nie zrozumiałaś mnie

                                    Napisałaś:
                                    "Ty natomiast, jesteś bardzo niekonsekwentny: zarzucasz mi błąd w rozumowaniu,
                                    podczas gsy sam w swoich wypowiedziach na forum, często "podpierasz się"
                                    Bogiem."

                                    Zasada nieokreślonosci o której zawsze mówie, to zasada w której nie
                                    przypisujmey Bogu rzeczy za lub przeciw. Tego że czegoś robi a czegoś nie robi.
                                    I o to mi chodziło. I ponieważ opisałem to w wątku "Banalny przepis na
                                    szczęśliwe życie" jest to banalne a przez to proste, a to co proste nie da się
                                    manipulować. Taka jest moja opinia.

                                    Pozdrawiam smile
                                    Agnitum
                                    • lilith_6 Re: lilith czy 01.04.06, 14:42
                                      Agnitum, naprawdę nie zrozumiałeś, czy tylko udajesz?
                                      Skoro nie zrozumiałeś, to Ci wyjąśnię.
                                      Napisałeś "Lilith znowu uprawiasz nieścisłości...". Użycie słowa "znowu" to
                                      manipulacja. Sugerujesz w ten sposób, że robię to nagminnie, a to nieprawda.
                                      To chwyt poniżej pasa. Takimi hasłami obrażasz rozmówcę.
                                      Nie podejrzewam Cię o złe intencje, mam nadzieję, że wynika to z tego, że po
                                      prostu nie zastanawiasz się nad tym jak Twoje słowa będą odebrane.
                                      Radzę Ci jednak, zastanawiaj się dwa razy zanim coś o kimś napiszesz.


                                      • agnitum Re: lilith czy 01.04.06, 15:37
                                        Lilith skoro w jednym wątku powołujesz się na dwie rzeczy nieprawdziwe. To
                                        jednak moge zastosować takie powiedzenie "znowu uprawiasz nieścisłość" smile?

                                        A może mi zabronisz? smile
                                        Nie wiedziałem że normalne sformułowanie tak Cie obraża smile

                                        Porad od Ciebie nie oczekuje, bo Ty ich nie dajesz. Znowu uprawiasz
                                        nieścisłosć smile Sama sobie zaprzeczyłaś.

                                        Agnitum
                                        • lilith_6 Re: lilith czy 01.04.06, 15:56
                                          Agnitum, nieścisłości to uprawiasz Ty. Prawie w każdym poście w tym wątku. Nie
                                          wiem czy nie rozumiesz tego co piszę, czy celowo to przeinaczasz, ale właśnie
                                          uprawiasz nieścisłości. Nie zamierzałam tego pisać, ale skoro nie umiesz
                                          przyznać się do błędu, a do tego zarzucasz mi to, co sam robisz (!), to
                                          musiałam jasno wyartykułować to, co myślę o Twoim sposobie pisania.

                                          A jeśli chodzi o podpieranie się Bogiem:
                                          "...Sam wiesz, że Bóg nie ocenia..."
                                          To Twoje słowa z innego, pierwszego lepszego wątku, który wyskoczył w
                                          wyszukiwarce. Mogłabym Cię zapytać, skąd wiesz, że Bóg nie ocenia?
                                          Z tego samego źródła ja wiem, że nie uprawia seksu wink (żart)
                                          Nie będę przytaczać innych, Twoich wypowiedzi o Bogu w "tym klimacie", bo nie
                                          chcę robić przedszkola z tego forum, a poza tym to dla mnie strata czasu. Sam
                                          sobie poszukaj.
                          • mrall Re: lilith czy 02.04.06, 18:51
                            > a Bóg nie potrzebuje seksu wink

                            Hle, hle.
                            Slusznie, przeciez rzekl: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili
                            ziemię
                            Ani sie zajaknal o seksie...LOL.

                            (Elmore James - Dust My Broom)
                            --
                            ----
                            ALOHA
                            CZeswink
                        • agnitum Re: lilith czy 31.03.06, 15:11
                          i33 również są źródła które mówią o czymś zupełnie innym. Że Anioły nie są
                          bezpłciowe smile tak jak Bóg nie jest bezpłciowy...

                          Są i trzecie źródła mówiące o tym że Aniołom też brakuje seksu ... i z tego też
                          powodu często chcą z powrotem wcielać się w istoty dla ciał fizycznych patrz -->
                          UA. Leszek to dobrze opisuje.

                          Także i tu jak widzisz nie ma pewnych informacji.

                          Pozdrawiam smile
                          Agnitum
                          • i33 Re:czyżby nawet anioły 31.03.06, 15:31
                            -pewne jest to że nic nie jest pewne...wolałabym żeby jednak były pewniki nie
                            do obalenia czułabym wtedy się bardziej stabilnie ....tego u Leszka mnie
                            czytałam za to gdzieś tam---"anioły zazdroszczą nam emocji"więc czy przypisać
                            to ich przyszłemu upadkowi[znowu], tak poważnie nie wkurza cię ten chaos
                            informacji, może COŚ tu miesza, Ządło jest uważany za prekursora pewnych
                            rzeczy , moge powiedzieć mistrza, w chaosie lepiej chyba polegać na wielkich
                            sprawdzonych autorytetach, w całej para...jest jak na jarmarku to nie ułatwia
                            drogi---co ty na to,,,poniżej pisałam --pytałeś o ta chorą osobę, jak możesz
                            poradż co nieco...
                            • agnitum Re:czyżby nawet anioły 31.03.06, 15:43
                              Teoria Upadłych Aniołów to główna teoria Leszka ( w tym teoria doświadczania
                              seksualnego).
                              i33 wiesz, ten autorytet na którym możesz polegać to Ty sama. I nigdzie go
                              indziej nie znajdziesz.

                              Co do chaosu informacji to świetnie to nazwałaś. Obecnie nawet w tematyce RD
                              jest wiele pomieszanych autorytetów, które same sobie zaprzeczają. Mam wrażenie,
                              że oni wymyślając jakąs teorie sami testują jej prawdopodobieństwo na...
                              czytelnikach.
                              Naprawdę trudno dziś o książki pisane w sposób "czysty" tzn bezintencjonalny.
                              Choć jeśli się takich ludzi znajdzie to jest to niekłamana przyjemność.

                              Co do tego drugiego postu odpowiem wkrótce... właśnie uciekam w podróż
                              wspomnieniową smile

                              Ps.
                              Mi nie przeszkadza to, że nie ma niejako "pewnika". Ktoś wielki kiedyś napisał
                              "Bez dogmatów czuje się prawdziwie wolny"

                              Agnitum
                          • lilith_6 Re: lilith czy 31.03.06, 16:00
                            Teoria L. Żądło potwierdza to, że seks jest właściwy ludziom - istotom o
                            niższych wibracjach. Anioły chcąc (m.in.) doświadczyć "grzesznego"
                            seksu "uapdają" przecież, dlatego zwane są upadłymi smile))

                            Ale, tak jak pisze i33 "pewne jest to że nic nie jest pewne..."
                            • agnitum Re: lilith czy 31.03.06, 19:45
                              Bzdura

                              Teoria Leszka nie zakłada że seks jest właściwy tylko ludziom czyli istotom o
                              niższych wibracjach. bo:

                              1) Seks we wszystkich artykułach Leszka jest ... jedną z dróg spełnienia właśnie
                              czyli podwyższenia wibracji smile
                              2) Seks nie został wymyślony.... przez człowieka.
                              (człowiek został stworzony na podobieństwo Boga...)

                              Wiesz co w poniedziałek spotykam się z Leszkiem i Go osobiście o to zapytam.
                              Choć znam już go 10 latek (osobiście) to pierwszy raz o tym co piszesz słyszę smile

                              Agnitum
                              • lilith_6 Re: lilith czy 31.03.06, 20:01
                                To co napisałam pośrednio (wynika z jego artykułu pt. "Upadłe anioły".
                                cudownyportal.pl/article.php?article_id=22
                                Oto cytat:
                                "...Pewna grupa osób przeżyła szok innego rodzaju. Otóż kiedy przeniosły swą
                                świadomość do umysłów istot człekopodobnych, po jakimś czasie zabawy chciały
                                wrócić do swych bezcielesnych form, ale ich wibracje okazały się już zbyt
                                ciężkie!
                                Pierwsze z upadłych aniołów bawiły się świetnie. A nawet jeśli nie, to
                                przynajmniej stwarzały takie wrażenie, by zaimponować tym, które jeszcze nie
                                zaznały rozkoszy życia w ciele. Poza tym udawały, ponieważ głupio im było, że
                                wcale nie jest tak świetnie, jak sobie wyobrażały.
                                Podobnie dziś wychwalają się ci, którzy spróbowali narkotyków, wódki lub
                                papierosów..."
                                • lilith_6 Re: lilith czy 31.03.06, 20:06
                                  Ale nie chcę się sprzeczać o teorie L. Żądło, przyznaję szczerze, że nie do
                                  końca wiem jakie on na temat seksu ma zdanie. Po prostu nie interesuje mnie to.
                        • i33 Re: Reagnitum 31.03.06, 13:09
                          moge tylko być z nią wierzyć za nią że życie w końcu coś jej dobrego
                          zaoferyje,, ona w to nie wierzy tylko chce...poza tym oczekuje że wszyscy
                          zrobią wszystko za nią nie jestem zła na nią , to podobno schizofrenia, ale ja
                          mam odczucie już od dawna że to nie całkiem i nie wszystko...karma..ona stoi w
                          miejscu nie da sobie rady sama ja jestem za słaba za głupia, pisałam tu o niej
                          prosiłam o pomoc...myślałam o jakiejś wspólnej medytacji modlitwie...może ty
                          coś podpowiesz
                • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 13:36
                  Widzisz i33, na poczatku zmienilam wiare,bylo to 10 lat temu.Ale nadal czulam
                  niedosyt,czegos mi brakowalo,cos mi sie nie zgadzalo.-Zmienilam bo chcialam byc
                  lepsza.Ale to wygladalo tak jakbym zmienila zupe na podwieczorek

                  Teraz zaczyna mi sie wszystko sklejac.Dopiero teraz.

                  Wiem ze moga byc zanieczyszczenia-ale jestem w pelni przekonana,ze
                  (oczyszczenia) jakiegos na swojej drodze dokonalam.zmieniac jadlospis religi-
                  nie jest tylko zmienianiem,ale gdy go zmieniasz ,robisz to w jakims kakretnym
                  celu,calu stania sie lepszym.To jest tak zwane ezoteryczne oczyszczenie.

                  Wiesz-wszystko jest tak do siebie podobne..Oprucz kaceptu Boga.

                  Teraz juz wiem-i potrafie kochac go bez strachu i poczucia winy.Poprostu
                  miloscia doskonala-miloscia bez zadnego ale..

                  To jest chyba poczucie BOga-nie wiem jeszcze...Szukam..

                  Ale wierz mi ze znajde... Wiem to
                  • i33 Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 13:47
                    wydaje mi się że jesteś na takiej rozwojowej huśtawce ale nie schodzisz z niej
                    niżej, nie wracasz do piaskownicy jesli tak to znowu jest z nami
                    podobnie.....potok słów--- a wystarczy po prostu kochać i nie bać się - a
                    wszystko ułoży się jak trzeba może nie po maśle i bez łez i rozczarowań....a
                    tak dla rozweselenia...sex typu NISKO---BODY LANGUAGE, mydełko Faaa,, a troche
                    wyżej---kocham cie a kochanie moje to...polana w leśnym gąszczu schowana....a
                    jeszcze wyżej...brak mi słów...
                    • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 14:43
                      A pozatym, to nigdy nie bylam ''normalna'' smile..To znaczy szary zajaczek.hyyhyh
                      wszystko co robilam zawsze stawialo mnie na podium zainteresowania
                      nie zawsze w dobrej woalcesmile lol...
                      nie odnosi sie do to sexu,ale do samego charakterku..

                      no ale jak mogla bym rozpoznac dobro gdyby nie bylo zla...
                      a jesli rozpoznasz dobro raz.To nie bedziesz ciagnac w tym samym kierunku-bo
                      doswiadczenie juz zdobylas.A jezeli ciagniesz,to to nazywa sie karma.
                      znowu agnitum dobrze napisal ze jezeli czuje sie ze cos sie chce zrobic to
                      zrob.Po to tylko zeby wiedziec ze dobro jest inne,i ze zawsze wracamy do dobra-
                      bo z niego powstalismy.Ale jaja.Zasmakowac flustracji,i zeby do niej juz nie
                      wracac.To zycie doswiadczalnego kroliczkasmile
                      No ale jak inaczej zyc.smile

                      a i sexu grupowego mozliwe ze kazdy z nas doznal, w tym lub poprzednim
                      zyciu,Ci co go zaznali maja go juz w swoich doswiadczeniach,i nie praktykuja-bo
                      wiedza co to jest.

                      Rozmowy z Bogiem-jest podsumowaniem calosci w slowach.
                      ale doswiadczenia kazdy nabywa sam.

                      Akceptacja zycia-to milosc absolutna
                      • i33 Re:spokojnie to tylko sex 31.03.06, 15:38
                        nie wyczuwam ani u lilith ani u agnitum aż takiego zadufania o jakie wzajemnie
                        się oskarżają ale nie dziwie się --temat jest jakby nie było ognisty--więc
                        iskry lecą...
                        • lilith_6 Re:spokojnie to tylko sex 31.03.06, 16:07
                          Hehe, rzeczywiście zrobiło się gorąco. Zgadzam się z Wami, że dobrze jak się
                          coś od czasu do czasu na tym forum dzieje, ale przez to moja "robota" leży
                          odłogiem smile A ja nie bardzo mogę sobie na to pozwolić.
                          Pozdrawiam smile
                            • motyvvacja Re:spokojnie to tylko sex 31.03.06, 19:58
                              energia sexu zawsze byla, jest i bedzie.Przy czym pozadanie -bylo jest i bedzie
                              Problem w tym ze ludzie nie chca jej podciagac dalej, a przelewaja na boki.

                              A nie lepiej urzyc jej do celow powiedzmy-uzdrawiania-lub oswiecenia.Ale co tam-
                              to takie przyjemne 5 minut.Zeby to choc 5 minut bylo-Faceci musza sie jednak
                              wiele nauczyc.My kobiety bardziej potrafimy panowac na energia sexu,ponoc przez
                              nasze zaokragleniasmile energia w nas krazy.
                              Oczywiscie przez to mamy wiekrze szanse na oswiecenie.

                              Jesli cialo eteryczne jest meskie ( u kobiet),tak zwana podswiadomosc,czy nasza
                              energia yang.To wiadomo ze wystepuje wewnetrzny orgazm,poprzedzony miloscia do
                              swojego meskiego wewnetrznego osobnika.stajemy sie wpelni kobietami.
                              a wtedy,niech facet drzy! tongue_out

                              A jeszcze do kobiet-to ze zakochujemy sie dosc czesto,lub pragniemy jakiegos
                              faceta-Jest to wewnetrzna projekcja naszego wewnetrznego faceta-on poprostu
                              chce byc kochany.W taki sposob o sobie przypomina.

                              To by bardziej pasowalo do chasla''pokochaj siebie''.Ale najpierw wiedz co masz.


                            • szuwary4 Re:spokojnie to tylko sex 31.03.06, 20:40
                              Tak Was sobie kochani czytam, fajne i mądre rzeczy piszecie ale wiecie co? Seks
                              służy jednak -co przypominam z pewną taką nieśmialością- rownież, a nawet
                              głownie prokreacji, dobrze o tym pamietać bo jak się nie pamięta to bywa
                              niedobrze. Pozdrawiam.
                              • i33 Re:spokojnie to tylko sex 31.03.06, 20:53
                                tak -jak jedzonko ma nas utrzymać przy życiu, to po co tyle zachodu z finezją
                                niezmiernie rozbudowanego kucharzenia, przystrajania stołów i nóż do tego
                                pałeczki do tego....zwierzaki jedzą i prokreuja się a my to z wszystkiego
                                robimy artyzm ---chyba się nudzimy....
                              • lilith_6 Re:spokojnie to tylko sex 31.03.06, 21:05
                                Szuwary4, i to jest zdrowe podejście do seksu smile))

                                i33, chyba tak...chyba to z nudów wynika wink
                                Zamiast zajmować się rozwojem duchowym, zajmujemy się urozmaicaniem
                                fizjologicznych rytuałów.
                                Ja tam nie lubię "niezmiernie rozbudowanego kucharzenia, przystrajania
                                stołów... itp.". Jem po to, żeby żyć. A nie odwrotnie smile



                                tak -jak jedzonko ma nas utrzymać przy życiu, to po co tyle zachodu z finezją
                                niezmiernie rozbudowanego kucharzenia, przystrajania stołów i nóż do tego
                                pałeczki do tego....zwierzaki jedzą i prokreuja się a my to z wszystkiego
                                robimy artyzm ---chyba się nudzimy....
                              • agnitum Re:spokojnie to tylko sex 01.04.06, 14:20
                                Szuwary - o tym zapomniałem...
                                Szyje to swoją miarą. Dla mnie seks po prostu nie służy do prokreacji.
                                Wynika to pewno też z faktu, że dzieci mieć nie będe (może tak: mogę ale nie
                                chce). A wynika to z faktu... że karme rodzica mam odrobioną w 100% smile i mnie
                                po prostu do tego nie ciągnie choć oczywiście dzieci lubie smile

                                Ps.
                                Dzięki takiej rozmówczyni jak Lilith mam okazje zweryfikować i posunąć do
                                przodu swoje poglądy. Daj Boże więcej takich ludzi...

                                Pozdrawiam
                                Agnitum
                                • lilith_6 Re:spokojnie to tylko sex 01.04.06, 14:49
                                  Dla jasności wtrącę swoje "parę groszy" smile
                                  W moim przypadku również seks nie służy prokreacji (obecnie niczemu nie służy,
                                  bo go nie ma wink, podobnie jak Agnitum nie będę mieć dzieci - z wyboru. Co
                                  prawda nie łączyłam tego z odrobioną karmą rodzica, ale pewnikiem coś w tym
                                  musi być smile
                            • i33 Re:o tym nigdy dość 31.03.06, 20:47
                              motywacyjko to Ty za mało męzczyzny w sobie?pokochać siebie to ja kumam-
                              zaakceptować siebie jako kobietę lub jako mężczyznę teraz nie jak wespół--nie
                              tęsknię za bezpłciowością, duety osobno są fajniejsze[co za głupie słowo]--
                              intrygującetrzeba poznawać tego marsjanina, dopasowywać ścierać
                              się ,rozwiązywać zagadkę...................................
                              nowy watek mi się nasunął----przytulanie , dotyk ---czy możliwe jest wymasować
                              siebie tak jak druga kochająca osoba to zrobi- z takim samym efektem---o
                              leczniczej właściwości dotyku wiem m.in. z zainteresowania masażem---energia
                              drugiej osoby nastawionej na danie z siebie wszystkiego co dobre--leczy, nie
                              nasączona erotyzmem też, zafascynowana jestem masażem hawajskim, wykonuje się
                              go przedramionamii dłońmi-ruchy są dotykiem miękkiej ciepłej kociej łapy--
                              odczucia są niesamowite-człowiek czuje się max dopieszczony---to panaceum na
                              sex dla tych co np nie mają partnera, lub dla niezaspokojonych....i co wy na to
                              • lilith_6 Re:o tym nigdy dość 31.03.06, 20:58
                                Nie wyobrażam sobie dnia bez dotyku, przytulanek, pocałunków, masażu
                                (oczywiście bez erotycznego podtekstu). Mój mąż twierdzi, że jestem od tego
                                wprost uzależniona smile

                                > to panaceum na
                                > sex dla tych co np nie mają partnera, lub dla niezaspokojonych...

                                lub dla tych, którzy wybrali życie bez seksu wink
                              • motyvvacja Re:o tym nigdy dość 31.03.06, 21:58
                                i33 ja tu nie o masturbacji hahaahahahaahahah.Bo padne. haahahah

                                Kochana moja pieszczoty swiadomoscia tez moga byc piekne.Uznalysmy ze za mysla
                                podaza energia,i wiesz -nie potzreba do tego raczek.Raczki na kolderce
                                grzecznie lezatongue_out

                                Well a co do masazysmile To uwielbiam thailandzki,nie mylic z thailandczykami bo
                                sa fe.
                                • i33 Re:o tym nigdy dość 31.03.06, 22:27
                                  co do stołu---na nim też można ...artystycznie i wykwintnie..hi, hi
                                  prosty posiłek -owszem ale to drugie--no cóż może to wina artystycznej
                                  duszy...nie chodzi mi tu o repertuar...a o delektowanie się pięknem...z tym
                                  nudzeniem się człowieka to ja nie sarkastycznie--a po to by przypomnieć czym w
                                  swej boskości róznimy się od czystej prokreacji mniejszych braci-zwierzaczków,
                                  które bardzo lubię i nie mam nic co do ich prostoty pojęcia instynktownych li
                                  tylko zapędów[ chociaz i to nieprawda, czytał tu kto o miłości gęsi, łabędzi do
                                  swych partnerów]
                                  ...jeżeli anioły tęsknia za tym- to czy z powodu prokreacji,dowartościowania,
                                  czy ...cały wszechświat okazało się potrzebuje tych wibracji z racji ich
                                  pochodzenia ...także boskiego?
                                  • i33 Re:patologia miłości 31.03.06, 22:34
                                    przekroczyć granicę mądrej prokreacji, dobrego seksu,opiekuńczej
                                    miłości,jedzenia, posiadania, chcenia...zawsze można, kto jednak wyznacza te
                                    granice---kultura, środowisko, świadomość?
      • jakasiek Re: Sex-a rozwoj duchowy 31.03.06, 23:24
        taszidelek napisał:

        >> Poza tym energetyczna wymiana zachodząca w sexie jest korzystna moim zdaniem
        > ,gdy partnerzy są na podobnym etapie rozwoju,w pozostałych przypadkach-już
        > inaczej.Wobec"niekompatybilnośći" w sferze subtelnej dwojga osób jednoczenie
        się
        > intymne może przynieść niepożądane stany.

        Czy mógłbyś sprecyzować te "niepożądane stany"?
        smile
        • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 14:24
          Też ? mi się ta teoria wydaje dość kontrowersyjna... Idąc dalej tym tokiem
          rozumowania okaże się że przy poznaniu kogoś na ulicy zapytamy go.
          - Przepraszam pana/panią jaki ma Pan/Pani poziom ERD?

          Pozdrawiam smile
          Agnitum
          • szuwary4 Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 14:57
            Przepraszam, ze ja znów pozwalam sobie przypomniec o fizjologicznym aspekcie
            seksu: nasz stosunek do tej sprawy jest uwarunkowany nie tylko rozwojem
            duchowym ale również poziomem estrogenów i testosteronu , które z wiekiem
            wykazują tendencje spadkowe. Pozdrawiam.
            • i33 Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 18:04
              doświadczyłam że zgranie poziomu jest ważne...
              zastanawiam się czy mozna zapytać faceta na ulicy--przepraszam pan mi się
              wydaje duchowo zbieżny z moimi oczekiwaniami co do rozwoju związku, a co pan o
              tym sądzi?-----ciekawe ilu by odmówiło?
              a może zaprosić na wspólną medytację nad tą sprawą?---to przynajmniej byłoby
              uczciwe podejście do człowieka...
              bo w tym właśnie jest ambaras aby dwoje chciało na raz[ w górę]
          • taszidelek Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 23:04

            Do Agnitum:
            Poziom rozwoju duchowego danej osoby poznać można będąc z tą osobą, tworząc z
            nią relacje, znajomość.
            Przy czym nie ma konieczności od razu kochać się,włączać seksualność.
            Zatem -gdy poczeka się z podjęciem zbliżenia intymnego- można poznać ,na ile
            ścieżki,poglądy, wartości i cele są zbieżne. Można zorientować się, po prostu
            poznać wiele aspektów wnętrza drugiego człowieka(chyba że się nie chce
            poznać-wolna wola). Gdy zmierza się w kierunku odbioru wrażeń zmysłowych, to
            wartości,wnętrze,duchowość prawdopodobnie nie mają znaczenia. Z kolei, gdy
            zamierza się prawdziwie poznać osobę, więc warto otworzyć się przed nią, i dać
            szansę, by ta osoba też się otworzyła. Kwestia współżycia (o ile faktycznie dąży
            się do poznania osoby, a nie ciała) nie jest kwestią pilną, ani też
            pierwszoplanową.
            Za pierwszoplanowe uznałbym porozumiewanie się, dialog.
            Moim zdaniem to,co nazywane jest sexem,stanwić może kropkę nad i w słowie miłość.
            Uważam,iż harmonijny,pełny związek w tym wymiarze obejmuje wiele poziomów.
            Dotyczą nas energie czakry podstawy, czakry sakralnej, lecz na tym wcale się nie
            kończy.
            Każdy ma własne poglądy i staram się szanować je. Ja uważam, że seksualność
            jest tak osobistą,sferą, że umożliwiać dostęp do niej ot tak,osobie która
            pozostaje w wielu kwestiach obca,jest przejawem braku szacunku do siebie.
            Jednak- wolna wola-można postępować dowolnie, nawet z nieznajomą osobą z ulicy
            próbować celebrować to święte zbliżenie, łączyć się intymnie z kimś,kogo się nie
            kocha tak naprawdę całym sercem...

            A można stworzyć szanse na poznanie się- platoniczne smile
            Jakie znaczenie ma przyjazń małych dzieci? Jakie znaczenie ma wspólny spacer,
            czuły pocałunek w policzek lub wnętrze dłoni? Wyobraz sobie ,muśnięcie dłoni
            osoby, której możesz zaufać, wobec której możesz być otwarty, wyobraz sobie
            uczucie takie, że wszystkie róże świata nie będą nawet namiastką tej słodyczy i
            piękna.
            Jesteśmy tu-chwila w wieczności.
            Gdy spoglądam wstecz w przeszłość,że teraz już jedynie czuję wdzięczność wobec
            tych, którzy byli na mojej ścieżce. Wiesz,jak to u mnie bywa? Miłość nigdy nie
            powstała. Ona zawsze była, tyle że nie zawsze ją dostrzegałem,nie zawsze byłem
            dostrojony.Spoglądam wstecz i jestem wdzięczny, kocham, cieszę się.Uczucie to
            płynie niczym cichy strumień, jak lekki ciepły powiew wiosennego wiatru.
            Rzeczy, ludzie i wieki wydają się tak szybko przemijać. Śpieszmy się kochać-
            oni tak szybko odchodzą. Nie spieszmy się- mamy całą wieczność. Przecież Życie
            jest...
            Cieszę się, już bez powodu. Miałem okazję wypowiedzieć parę myśli,
            spostrzeżeń, i skorzystałem z tej okazji.
            Czasem czyjaś wypowiedz może poruszyć strunę dotąd uśpioną. Nieraz nasza
            reakcja na jakąś wypowiedz ukaże własne wnętrze, którego dotąd nie
            dostrzegaliśmy, napotkamy na zwierciadło, w którym możemy się przejrzeć-
            powstanie świadomość zwierciadła, samoświadomość.
            Pozdrawiam
            Po co zadawać pytanie :na jakim poziomie rozwoju ktoś się znajduje, skoro można
            to zauważyć? Nie trzeba pytać,tylko obserwować, odczuwać,słuchać całym sobą.

            • agnitum Re: Sex-a rozwoj duchowy 02.04.06, 08:50
              Taszidelek. Rozumiem Cie.
              Ten mój przykład z tym pytaniem na ulicy to oczywiście była daleko idące
              uproszczenie tego co chciałem się zapytać.

              Z tym że, należy również zaznaczyć że nie ma nic złego przy związku dwóch ludzi
              o różnych stopniach RD. Spotkałem się z takimi związkami wielokrotnie. W wyniku
              dość często druga osoba "ciągła" w góre pierwszą lub na odwrót.

              Dodam jeszcze jedno. Znowu uprawiamy szufladkowanie.
              Chyba nie powinniśmy używać słów "ten jest na tym etapie, a tamta na innym"
              W ten sposób znowu wartościujemy ludzi.
              Po głębszych przemyśleniach wiem, że nie ma ludzi na niskim i nie ma ludzi na
              wysokim etapie RD.

              Pozdrawiam smile
              Agnitum
        • taszidelek Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 22:10
          Sprecyzować niepożądane stany?
          Oczywiste jest według mnie, że wobec niekompatybilności,rozbieżnych ścieżek,
          małe są szanse na związek partnerski,-czy poczucie niespełnienia, rozstanie,są
          pożądane?
          Czy rozłąka po krótkiej znajomości (opartej wyłącznie o sferę 1 i 2 czakry)
          jest tym czego się pragnie?
          Możliwe że melancholia potem na długo będzie hamować przed szukaniem bratniej
          duszy, szukaniem/ tworzeniem związku -związku miłości,partnerstwa, bycia
          wspólnie w radosci, smutku...

          Być może we wszystkim są jakieś "lekcje", więc mogę się mylić pisząc co
          jest "niepożądane".
          • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 22:47
            Widzisz taszidelek niepozadane stany,sa stanami tylko i wylacznie Ego-a milosc
            nie plynie z Ego,a przez Ego przeplywa.Tworzy sie skorupa-niepozadanych stanow
            ktora zaciesnia przeplyw energi milosci,z czasem ja zabija.To jedynie jest
            niepozadane.Fakt iz kazda milosc jaka by niebyla jest prezentem,prezentem danym
            przez Boga po to tylko zebysmy nauczyli sie zasmakowac milosci bezgranicznej.
            Gdy poprzez jedna osobe zasmakujesz obiadu-bedziesz wiedzial jak gotowac
            puzniej sobie i innym.Poprostu wiesz co to jest-a wiedzac co to wogole
            jest,jestes na sciezce milosci.Mozesz sie nia dzielic.Nie czujac juz tych
            niepozadanych stanow.Bo milosc sama w sobie niepozadanych stanow nie odczuwa.
            a bycie w partnerstwie-jest byciem w partnerstwie -czesto tak rozbieznym z
            miloscia.
            • motyvvacja Re: Sex-a rozwoj duchowy 01.04.06, 23:01
              A dlaczego pozadanie sexualne idzie w parze z miloscia?
              Bo przeplyw energi milosci,drazony wEgo- jazni(pamieci czlowieka) ktora jest
              nierozlaczna czescia ciala.Pamieciowo wraca do milosci sexualnej( tak pzrez nas
              wyuczonej),przy czym podrazniajac czakry,i mamy tu pozadanie.
              a teraz z innej beczki-sam akt sexualny drazy w jazni wiekrzy przeplyw energi
              milosci.Kolko sie zamyka.

              Ale jednak najlepiej zaczac od uczuc niz od sexutongue_out
              • i33 Re: Sex-kropka nad i 02.04.06, 08:34
                ...do miłości...celebrować bycie razem..wgląd na poziomie plateau---pięknie
                ujęte taszidelek---i to bliżej sedna wg mnie
                agnitum nie udało mi się sfingować końca- żeby usłyszeć twoja tajemniczą
                puentę,to skłania mnie do pracy nad cierpliwością...
                o jakże często zaczynając od seksu zatrzymujemy się na etapie erato zakładając
                klapki na oczy co powoduje zaślepienie i złudzenie prawdziwego uczucia
                porozumienia, zgrania...jak pisze taszidelek dość dokładnie warto poczekać z
                tym sprzężeniem fizycznym... myśle, że jednak i taki związek burzliwy na
                początku może okazać się strzałem w 10-tkę--czasami, życie pisze takie
                scenariusze że walą się mury reguł...
                a co do początku pytania motywacji--dawać się ponosić emocjom, czy nie---
                ---zdecydowanie lepiej--dawać niż nigdy nie dać, dzielić niż kitrać, czuć niż
                męczyć ciągle rozum--"opłaca się ,czy nie"......jeżeli pragnienia i intencje
                dawania i brania są czyste to i sex jest bordowo- biały a nie czerwony...
                no i trzeba się dzielić z bliżnimi, nie odmawiać bliżniemu [ hi, hi]...
                a teraz uczciwe pytanko do agnitum-----u osho-tantra- to miłość spontaniczna,,u
                L. Żądło-bardziej praktyka--czy ja dobrze zrozumiałam,,,,
                --------na ulicy----proszę pana---czy pan chciałby wziążć udział w
                ekperymencie...speszony jakim?---widząc niepewnośc w jego oczach---nie bój się -
                --będzie miło.....
                • i33 Re: Sex-kropka nad i 02.04.06, 10:00
                  agnitum---ile można podciągać kogoś kto nie chce być podciągniętym.., czy
                  można to robić wbrew woli,kiedy dość podciągania--w końcu niech sam też weżmie
                  się do roboty...a co jak wół ma już dość i opadają mu ręce...a brak szczęścia
                  odbiera siły do prostszych czynności niż podciąganie----może za mało miłości ma
                  ten , czy ta bawolica?w końcu jak ktoś jest zamknięty, to jak mu pomóc,,niechby
                  choć szczelina była to zgodze się że podciąganie ma sens...
                  możesz mi odpowiedzieć na wyżej postawione pytanie---dot tantry?
                  • agnitum Re: Sex-kropka nad i 02.04.06, 11:02
                    Wbrew czyjejś woli nigdy faktycznie nie powinniśmy nic robić.
                    Ale nie przesadzajmy w tym, że mamy pewność że akurat ta osoba jest w związku
                    na wyższym poziomie i podnosi drugą.
                    Tego nikt z nas nie wie na jakim poziomie jest. Obliczenia RD zostawmy ludziom,
                    których to podnieca suspicious przykładowo L.Ż. (to taka mała wskazówka dla ludzi
                    uważających mnie za ucznia L.Ż. suspicious).

                    Powinniśmy mieć więcej pokory zanim się zabierzemy za ocenianie kto jest kim.
                    "Najwięcej to mogę powiedzieć tylko o sobie, a i tu nie mam pewności" (Budda)

                    i33 o który Ci wątek dot. tantry chodzi? Wybacz ale ten wątek tak się
                    dynamicznie rozwija, że nie nadążam smile

                    Agnitum
                    • motyvvacja Re: Sex-kropka nad i 02.04.06, 11:14
                      Nie ma ludzi na niskim,lub na wysokim poziomie RD?..Jesli piszac myslisz o
                      duszy,to sie zgadzam.Ale umysl musi byc czyms nakarmiony zeby mogl przebic sie
                      do srodka .Pijak lezacy na ulicy z butelka w reku na jakim jest poziomie Rd
                      wedlug ciebie?
                        • motyvvacja DO AGNITUM 02.04.06, 23:27
                          Moze wreszcie zauwarzy,uffffffff..smile

                          Widzisz kochany agnitum,sam fakt lezacego pijaka na ulicy-swiadczy o tym ze nie
                          dba o siebie-a to ze nie dba o siebie swiadczy o tym ze nie zalezy mu na
                          sobie.A to ze nie zalezy mu na sobie swiadczy o niskim poziomie RD.
                          Kumash?smile
                          • agnitum Re: DO AGNITUM 03.04.06, 08:10
                            Motywacjo opisałaś z detalami swój punkt widzenia dosłownie i w przenośni, ale
                            nie wszystko co oglądamy naszymi oczami jest prawdziwe.
                            Jest taka historia, którą opisał Osho dot. Arnie Bowlinga. Indyjskiego fakira,
                            nauczyciela duchowego, (L.Ż. badał go i wyszło mu RD bliskie Jezusowi...), który
                            często po medytacji upijał się w "trupa". A po wytrzeźwieniu znowu świecił
                            przykładem...

                            Kumam suspicious A nawet Kumkumam smile

                            Agnitum
                            • motyvvacja Re: DO AGNITUM 03.04.06, 09:05
                              A powiedz mi Agnitum jak mozna inaczej opisac jesli nie swoj punkt widzenia?
                              Pocieszyc sie jedynie mozna tym, ze wielu z nas ma podobne punkty widzeniasmile

                              Ciekawe jak Lesio bada ten poziom RD?

                              Kum kum
                • motyvvacja Re: Sex-kropka nad i 02.04.06, 11:02
                  Tak osho opowiadal sie za sexem spontanicznym,nawet powolne oddychanie jest
                  praktyka-nie spontanizmem.Wiec dlatego zawsze namawial do medytacji(bez
                  ruchowej-posag) przed sexem.Zeby w trakcie sexu cialo samo bralo-i dawalo to co
                  chce.

                  Osho glosil zatracenie w sexie kapletne zatracenie-Juz mi sie to podoba co
                  pisze hiihihsmile

                  Pozd.
                  • i33 Re: Sex-kropka nad i 02.04.06, 11:22
                    motwacyjko ---this gimnastic is fantastic---wulkanio of emotion!!!
                    agnitum---wiesz ja ich wszystkich słucham --leszków itd--ale tez dochodze do
                    tego prawda dla mnie jest tylko we mnie...
                    chodzi mi o pojęcie tantra--wymyślili ją dawno i jak widać różnie teraz to
                    kojarza sobie obecni---jeżeli tantra--to spontaniczna miłość co bardziej mi się
                    podoba---to chyba nic złego tak kochać,,jeśli zaś to ma związek z rytuałem i
                    jesli kiedyś to właśnie robiliśmy---czy jest niebezpieczeństwo powrotu do
                    rytuału,,bno rytuał kojarzy mi się z uzależnieniem...
                    może jednak potrzeba czasu i doświadczyć ponownie by odejść od tego ---
                    do...czego...porzucenia pożądania wogóle?
                    nie pytam ciebie o wiedzę a bardziej o odczucia--jeśli można
                    • motyvvacja Re: Sex-kropka nad i 02.04.06, 11:28
                      Iwona 33? Zgadza sie?smile) ..a wiec fantastico jest za frico-nie trzeba sie
                      wiazac z jakimis rytualami.No ale oczywiscie adresowalas pytanie do Pana
                      Agnitum.Ktory tak czesto moje posty olewa i nie odpisuje.Ale to nic


                      Zycie jest pieknesmile
                      • i33 Re:sex a rozwój duchowy 02.04.06, 11:46
                        motywacjo---miło mi Iza---
                        co do np Pana Agnitum---staram się panować nad emocjami wywołanymi przez
                        męskie zachowanie...pracuje nad cierpliwością zwłaszcza w kontaktach z płcią
                        odmienną--nieustannie...więc....WIERZE w nich że w końcu dokoptują emocjonalnie
                        do swego mocno przekształconego żebra, którego im brakuje a które oni nagminnie
                        ignorują....te braki w szkielecie tłumaczą momenty braku synchronizacji w kl.
                        piersiowej--- a co za tym idzie- niedoczynności serca...
                        no dobra---bo przesadzę!jeżeli ktos nie chce ze mną gadać niech nie gada...ja
                        jak kogoś pytam to uznaje go za godnego ---wypowiedzi--szpile czuje jak ktoś
                        tego nie czuje...ale wybaczyć to moje drugie imię...