Dodaj do ulubionych

50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie?

13.09.08, 16:22
Nie sądzicie że tak właśnie jest? Że pokolenie dzisiejszych około 50-latków
jest najszczęśliwszym polskim pokoleniem od jakichś stu lat?

Zobaczcie wcześniejsze pokolenia - I wojna światowa, wielki kryzys, pokolenie
dzisiejszych dziadków, to nawet nei ma co wspominać.

Ci z kolei nie zaznali żadnej wojny i prawdopodobnie już nigdy nie zaznają.
Wchodzili w dorosłość w dekadzie lat 90 - dekadzie przemian które mogli
obserwować i kształtować już jako dorośli ludzie. Z zawodowego punktu widzenia
też trafili świetnie - we wspomnianych latach 90 praktycznie każdy biznes i
każde przedsięwzięcie się powodziło. Każdy kto posiadał wyższe wykształcenie
inne niż typowo nauczycielskie również robił mniejszą lub większą karierę.

Tak mnie naszło na taką refleksję, bo obserwuję to trochę też na swoim
przykładzie, czyli pokolenia ich dzieci. Od zawsze pamiętam wszędzie ten tłum
i kolejki moich równieśników - w liceum wojna o miejsca (ba, nawet do
podstawówki żeby kupić podręczniki to był jakiś horror), na studiach wojna o
miejsca, teraz wojna na rynku pracy. Dodatkowo zanosi się, że chyba będziemy
musieli pracować do 80 roku życia bo nie będzie na emerytury dla nas.

Co sądzicie? :]
Obserwuj wątek
    • Gość: 50 Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.chello.pl 13.09.08, 21:15
      nie wypowiadaj się za wszystkich i nie wpieraj mi, że tak mi dobrze.
      Właśnie dla +-50 jest gorzej niż zle. Pocieszam się tylko jednym, że i +- 25 lat
      też bym nie chciała mieć,. Temu pokoleniu też nie zazdroszczę, a wręcz współczuję.
      • lumpior Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 13.09.08, 21:29
        A ile moherow w tym wieku,to jest TRAGEDIA!!!
        • Gość: Jeszcze nie stary Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.aster.pl 13.09.08, 21:55
          Kurcze, pamiętam doskonale rok 1989 i nie chce mi sie wierzyć, że to było tak
          dawno. Wcale nie czuję się stary!!! I nie mam jeszcze 40stki... A jednak opisany
          przez autora wątku przeskok z wieku 30 lat na wiek 50 lat to jest CAŁA EPOKA!
          Jest już całe pokolenie, które zestarzało się w wolnej Polsce. Te lata jakoś tak
          trzasnęły jak z bicza strzelił...

          A co do meritum, to warto zauważyć, że szansę transformacji ustrojowej
          wykorzystało może z 5-10% ówczesnej populacji 25-cio - 35-cio latków. Rewolucje
          mają to do siebie, że dają fortuny nielicznym i nędzę dla mas. Ci, którzy się
          nie załapali są dziś w położeniu zgoła rozpaczliwym.

          Dzisiejsi młodzi ludzie mają tę jedną przewagę nad tamtym pokoleniem, że reguły
          gry w większości aspektów życia są dziś czytelne i w miarę trwałe. Pieniądz też
          jest stabilny i można sobie np. odkładać na emeryturę (w latach 80.tych
          odkładanie gotówki było idiotyzmem). Jak ktoś ma łeb na karku nie da się dziś
          wydymać ani państwu i jego organom (zus itp.), ani pracodawcy, ani własnej żonie.
          • Gość: Peter Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.dip.t-dialin.net 13.09.08, 22:33
            z ta zona,hmmmmmm, nie badz taki pewny
        • bajabaj Mylisz się lumpior 13.09.08, 22:55
          Jestem właśnie w tej grupie wiekowej i nie ma wśród moich znajomych żadnego mohera. Chyba, że zaliczasz do niej ludzi od 50 do 100, czyli pamiętających bitwę pod Grunwaldem. A w której ty grupie przedszkolaków jesteś? Już w starszakach? Natomiast pracuję z kilkoma 25latkami moherami. Dyskusje, jakie czasem "wybuchają", mogłyby zadziwić niejednego socjologa.
          • nangaparbat3 Re: Mylisz się lumpior 14.09.08, 11:15
            No i własnie.
            Moja babcia dozyła prawie 100, a byla przeciwieństwem mohera.
            Precz z uprzedzeniami!
            • lumpior Re: Mylisz się lumpior 14.09.08, 12:48
              nangaparbat3 napisała:

              > No i własnie.
              > Moja babcia dozyła prawie 100, a byla przeciwieństwem mohera.
              > Precz z uprzedzeniami!
              Tylko pogratulowac,to zaszczyt dla rodziny.Nie pisalem,ze wszyscy to
              mohery,bo tak nie jest i bardzo dobrze.Mieszkam w poblizu kosciola,
              widze co sie dzieje,kto chodzi,a kto "manifestuje"wiare.Rozmawiam,ob-
              serwuje,widze emocjonalne,ortodoksyjne postepowania tych osob,a co
              gorsze wciaganie w to wlasnych dzieci a szczegolnie wnuczat.Znam
              wiele osob,to ludzie ktorych nie poznaje,to obecne wyznawanie wiary
              jest zaprzeczeniem ich dotychczasowego zycia,postepowania i to nawet
              bardzo pozytywnego,miejsca w spoleczenstwie.Sa nawet aktywisci
              polityczni,ktorzy teraz "klecza" przed klerem i chca tego od innych
              Moze to efekt wieku,ale mysle,ze takze pewna obluda,zaklamanie,fausz.
    • sir.vimes Nie , nie sądzę 13.09.08, 22:10
      • Gość: rybol powiedziała co wiedziała buhhaha n/t IP: *.aster.pl 13.09.08, 22:15
    • kol.3 Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 14.09.08, 08:00
      Pięćdziesięciolatki, które wchodziły w dorosłość w dekadzie lat 90-
      tych? Bardzo ciekawa matematyka.
      Zgodziłabym się że wojny ci ludzie nie przeżyli, ale za to
      zmarnowali kawał życia w socjalizmie.
      • Gość: ;) Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 10:38
        kol.3 napisała:

        > Pięćdziesięciolatki, które wchodziły w dorosłość w dekadzie lat 90-
        > tych? Bardzo ciekawa matematyka.

        Aaaatam, czepiasz się. W końcu czym jest te marne 20 lat wobec wieczności ;)

        Do autora wątku:

        Ich wejście w dorosłe życie przypadało na mniej więcej środek dekady
        gierkowskiej. Wtedy to był rzeczywiście ,,cud miód orzeszki'' w porównaniu z
        okresem wcześniejszym i z tym co nastąpiło na przełomie lat 70/80. Lata 90-te
        natomiast, to już zupełnie inna bajka. Początek transformacji ustrojowej. Trzeba
        brać pod uwagę fakt, że obecni 50+ mieli wtedy po 35 lat i więcej, a to już
        początek wieku średniego- jest się za młodym, żeby umierać, ale już za starym,
        żeby przenosić góry. W tym wieku trudniej jest zaczynać wszystko od zera. Kto
        wyczuł koniunkturę , miał smykałkę do interesów(nieliczni), dorobił się majątku.
        Kto nie- ten popłynął z prądem i teraz staje na głowie i uszami klaska, żeby mu
        starczyło od wypłaty do wypłaty. I czego tu zazdrościć?

    • Gość: 50+ Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 10:01
      > Ci z kolei nie zaznali żadnej wojny i prawdopodobnie już nigdy nie
      zaznają.
      > Wchodzili w dorosłość w dekadzie lat 90 - dekadzie przemian które
      mogli


      Oj, wagarowało sie na lekcjach matematyki...



      > obserwować i kształtować już jako dorośli ludzie. Z zawodowego
      punktu widzenia
      > też trafili świetnie - we wspomnianych latach 90 praktycznie każdy
      biznes i
      > każde przedsięwzięcie się powodziło.



      Wręcz przeciwnie. Wtedy wszyscy próbowali biznesów i większości się
      to nie udało - udało się głównie tzw nomenklaturze. Teraz próbują
      tylko ci którzy mają ku temu jakieś predyspozycje, ponadto teraz
      łatwo o kredyt czy wręcz darmową dotację np unijną. Wtedy było dużo
      trudniej.



      Każdy kto posiadał wyższe wykształcenie
      > inne niż typowo nauczycielskie również robił mniejszą lub większą
      karierę.


      NIeprawda. A poza tym wtedy znacznie mniej ludzi miało wyższe
      wykształcenie (inna sprawa, że było ono dużo więcej warte niż niż
      obecnie)



      >
      > Tak mnie naszło na taką refleksję, bo obserwuję to trochę też na
      swoim
      > przykładzie, czyli pokolenia ich dzieci. Od zawsze pamiętam
      wszędzie ten tłum
      > i kolejki moich równieśników - w liceum wojna o miejsca



      Aleś palnął. Jakie kolejki do liceum?? Kolejki i wojna o miejsca to
      była kiedyś - gdy tych liceów było kilkukrotnie mniej a nastolatków
      dwukrotnie więcej bo do szkół ruszył właśnie wyż demograficzny.
      Teraz to jest pełen komfort i praktycznie każdy jełop może zrobić
      maturę - wartą co prawda mniej niż kiedyś dyplom szkoły podstawowej,
      ale to już inny temat.




      (ba, nawet do
      > podstawówki żeby kupić podręczniki to był jakiś horror),



      Dalej bredzisz. Popytaj rodziców jak wyglądało zdobywanie
      podręczników w latach 60, 70 to zrozumiesz co to znaczy "mieć
      ciężko".



      na studiach wojna o
      > miejsca,



      Jak wyżej. Z mysleniem u ciebie krucho, chłopcze. Teraz studia sią
      dla wzystkich i dostać się na nie jest śmiesznie łatwo. NIe m oię
      juz nawet o uczelniach płatnych na których w ogóle wystarczy
      zapłacić i szlus. Ale nawwet dobre uczelnie państwowe dwukrotnie
      zwiększyły nabór w porónaniu z moimi czasami. A przypomnę, że "nas"
      było dużo więcej niż "was" - z powodu wyżu demograficznego.




      teraz wojna na rynku pracy. Dodatkowo zanosi się, że chyba będziemy
      > musieli pracować do 80 roku życia bo nie będzie na emerytury dla
      nas.


      Jedyne w czym masz nieco racji to kwestie bezrobocia. To prawda, nas
      ono długo nie dotyczyło. Ale teraz już dotyczy i nawet ty nie możesz
      być tak naiwny i nie rozumieć, że łatwiej dostać prace jak się ma 25
      niż jak się ma 50.
      A co do emerytur to włąśnie one są największą tragedią mojego
      pokolenia. Wy jeszcze macie czas, możecie zacząć odkładać w
      prywatnych ubezpieczalniach. My juz nie zdążymy i na starość czeka
      nas nędza.


      >
      > Co sądzicie? :]


      Sądzimy, że bredzisz.
      • Gość: nary Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.chello.pl 14.09.08, 10:27
        oj bredzi, bredzi. Kibol, który wątpię, czy wie o czym pisze. Mam wrażenie, ze
        siadł przy półlitrówce i nie miał z kim podyskutować,. Buteleczka, kieliszeczek
        i mądrość w głowie. Trzeba to gdzieś przekazać. A jak nie ma komu, to jest forum.
      • polski_kibol Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 15.09.08, 00:03
        Pieprzysz bzdury gościu, aż szkoda czasu na to odpisywać.
        Mylisz teraz z czasami kiedy ja dorastałem, a sam zarzucasz komuś problemy z
        matematyką. Idź spać.
        • kot_behemot8 Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 15.09.08, 09:22
          polski_kibol napisał:

          > Pieprzysz bzdury gościu, aż szkoda czasu na to odpisywać.
          > Mylisz teraz z czasami kiedy ja dorastałem, a sam zarzucasz komuś
          problemy z
          > matematyką. Idź spać.


          Nie sprawiasz wrażenia człowieka który juz dorósł a problemy z
          matematyką masz niewątpliwie.
          • polski_kibol Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 15.09.08, 19:57
            Popatrz, nawet nie mam jak ci pojechać, bo żeś tak się merytorycznie odniósł do
            tematu, że nawet nie ma z której strony ugryźć. Widać jednak (także po drugim
            poście) że wątek cię w dupę trochę ugryzł.
            Mam propozycję - idź teraz pokarm swoimi wypocinami czytelników tematów o
            pedałach, ateistach, przerywaniu ciąży, czy czymśtam jeszcze, których to na tym
            forum pełno. Może pomoże.
    • Gość: gosc Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.range81-129.btcentralplus.com 14.09.08, 13:12
      poza tym ze kanalami trzeba sie przemykac by nie zatratowali,
      zgnoili, zaglodzili to TAK! - zycie bylo inne. Wartosci, pasje,
      cele, zabawa - cos o czym dzisiejsza mlodziez malo wie. Ale koniec
      marnie, w naszym kraju, sie rysuje....
    • polski_kibol Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 15.09.08, 00:00

      Z wchodzeniem w dorosłość miałem na myśli dojrzałe życie zawodowe.

      Bo nie oszukujmy się - co mogą i umieją dzisiejsze 25-30 latki? W tym wieku w
      pracy będąc zaraz po studiach to się jest raczej cieciem na posyłki, nie ma się
      oszczędności, mieszkania.
      A przecież poprzednie pokolenie jeszcze później "dojrzewało". Więc raczej
      diagnoza o niskim poziomie matematyki u mnie jest nietrafna, kochani.
      • Gość: niedojrzały Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.chello.pl 15.09.08, 00:14
        dojrzewanie to mieszkanie, oszczędności? No to mamy naród niedojrzały. Teraz już
        wiem, dlaczego rządzą ci co rządzą. Skoro po studiach mamy cieciów - zlikwidować
        studia.
        A lekarza po studiach zatrudnić na salowego. Jak kupi sobie mieszkanie i będzie
        miał pokażne konto, to znaczy że dojrzał i może zacząć leczyc.
        ALe BOMBA!!!!
      • incog Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 15.09.08, 00:37
        Tak, jestem z tego pokolemnia.

        Mielismy totalnego fuksa:
        1.Urodzilismy sie w czasie odwilzy Gomulki - wiara w odnowe
        socjalizmu, koniec epoki stalinizmu.
        2.Dziecinstwo - nasza mala stabilizacja
        3. Mlodosc _ za Gierka - dobre samooczucie, wyjazdy zagraniczne,
        propaganda sukcesu,
        4. Wejscie w sfere zawodowa
        • kot_behemot8 Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 15.09.08, 09:27
          Bo ty jesteś optymistą, podobnie jak ja zreszta. W taki
          (optymistyczny) sposób mozna opisac każde pokolenie, moje tez(30++).
          Zaś autor wątku jest malkontentem i z jakiego by pokolenia nie był
          to zawsze by narzekał, ze jemu źle a innym lepiej.
        • kol.3 Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? 15.09.08, 19:07
          Ad. 1 A ile ta odwilż za Gomuły i wiara w lepsze czasy trwała?
          Króciutko,oj. króciutko.
          Ad p. 2 Stabilizacja była, ale na niskim poziomie.
          Ad p. 3 Za Gierka - dobrze to się mieli tylko partyjni. "Kto nie
          jest z nami ten jest przeciwko nam". Aktywna działalność specsłużb,
          rujnująca życie obywatelom. Ci co żyli tylko handelkiem na Keleti
          byli zadowoleni.
          Ad. p. 4 Solidarność - wiara, że będzie lepiej, ale zaraz było
          jeszcze gorzej.
          Ad p. 5 Lata 80 - beznadziejne, walka żeby kupić dziecku lizaka lub
          czekoladę, walka o mydło, papier toaletowy, ochłap. "Za czym kolejka
          ta stoi..?"
          Ad p. 6 Jest i lepiej i gorzej. Polska cofnęła się mentalnie,
          jesteśmy o lata świetlne za cywilizowanym światem.
          Fuksem było tylko to, że nie wybuchła żadna wojna, chociaż przy
          kryzysie kubańskim było blisko.
        • Gość: qopm Re: 50+/- lat: najszczęśliwsze pokolenie? IP: *.chello.pl 15.09.08, 21:32
          incog napisała:

          > Tak, jestem z tego pokolemnia.
          >
          > Mielismy totalnego fuksa:
          > 1.Urodzilismy sie w czasie odwilzy Gomulki - wiara w odnowe
          > socjalizmu, koniec epoki stalinizmu.

          Urodziny to chyba niewiele mają do rzeczy, bo jako bobas to się
          niewiele odczuwa. Więc poza przypadkiem wojny, obozów
          koncentracyjnych czy wypędzeń, czas pierwotnego dzieciństwa jest
          zawsze podobny. Dziecko ma centralnie w dupie odnowę socjalizmu czy
          smierć Stalina.

          > 2.Dziecinstwo - nasza mala stabilizacja

          Czasy Gomułki to syf nad syfami. Można sobie poczytać dzienniki
          Kisielewskiego, albo 'życie towarzyskie i uczuciowe" Tyrmanda, aby
          trochę poczuć to bagienko. "Mała stabilizacja" to była parodia
          stabilizacji, a Polska była zapóźnionym przaśnym krajem pod butem
          ubecji i prymitywnych partyjniaków. Gospodarczo też dno.

          > 3. Mlodosc _ za Gierka - dobre samooczucie, wyjazdy zagraniczne,
          > propaganda sukcesu,

          To była chwila. Fajnie było naprawdę krótko i nie dla wszystkich. Po
          1976 roku pojawiły się kilometrowe kolejki po mięso, kartki na
          cukier i ogólnie równia pochyła. Paszport też nie każdemu dawali. Na
          krótko można było wyjechać na dowód do demoludów i zahandlować np. w
          NRD czy na Węgrzech.

          > 4. Wejscie w sfere zawodowa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka