mimka23 17.10.08, 10:16 ...daje mu "klapsy". Czy zareagujecie? A jeśli tak to w jaki sposób? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wielki_czarownik Sprecyzuj pytanie 17.10.08, 10:17 Chodzi ci o bicie czy o danie klapsa? Odpowiedz Link Zgłoś
mimka23 Re: Sprecyzuj pytanie 17.10.08, 10:20 Ok, rodzic daje dziecku parę "klapsów" jeden za drugim, nie wiem czy jasno to sprecyzowałam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rododendron Re: Sprecyzuj pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.08, 10:23 Ja mówię "daj jeszcze profilaktycznie trzy więcej". Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Sprecyzuj pytanie 17.10.08, 10:29 mimka23 napisała: > Ok, rodzic daje dziecku parę "klapsów" jeden za drugim, nie wiem czy jasno to s > precyzowałam... A masz jakieś inne zainteresowania niż pouczanie obcych ludzi na ulicach? Bo to juz drugi twój post w takim stylu. Moze powinnaś dla odmiany zająć się własnymi sprawami? Albo sprawami naprawdę wymagającymi czyjegoś zainteresowania? Nie sądzę, by klaps dawany na ulicy, choćby i seryjnie, upoważniał do interwencji. Katowanie dzieci odbywa się zazwyczaj w domach i to wtedy, gdy słyszy się płacz bitego dziecka, nalezy popisać się cywilną odwagą. Nie wobec normalnego rodzica któremu pusciły nerwy i dał klapaka dzieciakowi wrzeszczącemu na ulicy - czego (dawania klapsów) notabene nie pochwalam. Odpowiedz Link Zgłoś
mimka23 Re: Sprecyzuj pytanie 17.10.08, 10:40 W porządku, wyraziłeś/aś swoje zdanie. Ale pouczać mnie i w dodatku nakazywać, zakazywać pisania tutaj nie możesz...nie masz takiego prawa. Naruszyłam Twój spokój? A może skrzywdziłam Cię w jakiś sposób? Nie sądzę. A fakt, że pytam nie musi świadczyć o tym, że "znowu" wtrącam nos w nie swoje sprawy. Zauważ, że nie wydałam żadne opinii, jak miało to miejcse w poprzednim wątku. Jak tak mierzi Cię sam widoko mojego nicka to nie wchodź na wątek - proste. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Sprecyzuj pytanie 17.10.08, 11:27 Savoir vivre dopuszcza pouczanie pouczacza;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 447 Re: Sprecyzuj pytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.08, 10:58 No to co tu jest do reagowania? Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 10:55 mimka23 napisała: > ...daje mu "klapsy". Czy zareagujecie? A jeśli tak to w jaki sposób? Zareagowałem i to nie raz. Np pewnego ranka paniusia bardzo się spieszyła, a jej zaspane dziecko niekoniecznie. Odprowadzała go do przedszkola. W pewnym momencie, złapała go za ucho i ciągnęła go tak kilka metrów. Dzieciak darł sie jak opętany z bólu. Nie wytrzymałem. Nie byłem delikatny. Nie chciałabyś wiedzieć, co jej powiedziałem. Grunt, że już wolno poszła z dzieckiem do przedszkola. I nawet jednym słowem mi się nie odszczeknęła. Stała jak wryta, coraz bardziej blednąc na twarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:03 u, to ty, qrwa, bohater jesteś. jak ta paniusia. a dwa razy większym od siebie "tatusiom" też zwracałeś uwagę? pewnie im w piety poszło. Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:07 pluskwaparszywka napisał: > u, to ty, qrwa, bohater jesteś. jak ta paniusia. a dwa razy większym od siebie > "tatusiom" też zwracałeś uwagę? pewnie im w piety poszło. Dwa razy większym? Policzmy 192 x 2 = 384. Takie monstra nie chodzą po ulicach... A tak na serio, nie należę do tchórzy. I tam, gdzie dziecko jest w ewidentny sposób krzywdzone, tam nie ma zmiłuj. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:17 > A tak na serio, nie należę do tchórzy. no nie wątpę. dlatego nie byłeś delikatny i nagadałeś paniusi tak, że nie chcielibyśmy wiedzieć, co powiedziałeś. grunt, że zbladła. i uratowałeś katowane dziecko z łap zwyrodnialca. Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:26 pluskwaparszywka napisał: > uratowałeś katowane > dziecko z łap zwyrodnialca. Tak. Ciągnięcie przez odcinek kilku, kilkunastu metrów dziecka za ucho jest dla mnie zwyrodnieniem. Można przy okazji wyrwać mu delikatne uszko. Chcesz sie przekonać, jaki to ból? Mogę ci zafundować takie przeżycie. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:28 Mogę ci zafundować takie przeżycie. w ramach bohaterstwa, czy pomocy słabszym? Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:30 Żebyś zrozumiał o czym rozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:33 ależ ja doskonale rozumiem. nie rozumiem tylko dumy przebijającej z twoich słów. Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:38 Od razu dumy. Przedstawiłem fakty. Ty zdaje się, tez jesteś facetem. To też nie powinieneś przechodzić obojętnie wobec krzywdy dzieci. Rzeczywistej krzywdy. Noszenie portek do czegoś zobowiązuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:44 z pewnością portki do czegoś zobowiązują, ale z doświadczenia wiem, ze prawdziwa krzywda dzieje się poza oczami publiczności. a to, że spora część rodziców popełnia zwykłe błędy wychowawcze, nie jest powodem, by "dawać im w mordę". moja znajoma nigdy nawet nie podniosła głosu na swoje dziecko. nie dziecko- obrzydliwego, pyskatego bachora. kiedyś po prostu coś w niej pękło i dała mu w dupę tak, że jej ręka spuchła. i przesympatyczny obrońca uciśnionych pojechał po niej jak po łysej kobyle, a gnój śmiał się jej w twarz. Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 12:20 Gdzie go tak waliła, że aż jej ręka spuchła? Na ulicy? To nic dziwnego, że ktoś zareagował. Dziecko trzeba umieć wychowywać, i robi sie to od jego urodzenia, codziennie. Przykro mi o tym mówić, ale ta twoja znajoma o wychowywaniu to raczej pojęcia nie ma. I chyba nie muszę ci tłumaczyć, dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 12:29 gdzieś było napisane o "waleniu"? ja rozumiem, że ciebie umiano wychować (przykład paniusi, której w piety poszło) i podobnie wychowałeś własne dzieci? a teras będziesz wychowywał dorosłych? a znajomej nie osądzam. ma takie same kwalifikacje, co 100% rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 12:34 pluskwaparszywka napisał: > gdzieś było napisane o "waleniu"? Tu: "kiedyś po prostu coś w niej pękło i dała mu w dupę tak, że jej ręka spuchła". Nie odpowiedziałeś na pytanie, gdzie tak go tłukła? Na ulicy? > ja rozumiem, że ciebie umiano wychować Owszem. Jestem wrażliwy na krzywdę ludzką, czego ciebie jak widać nie nauczono. Co widać, słychać i czuć. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 13:03 nie, tu wyraźnie jest napisane: dała mu w dupę. nie "waliła", tylko dała mu siarczystego klapsa w dupę w CH. możliwe, że moja wrażliwość na krzywdę ludzką jest niedostateczna. ale czy wrażliwością można nazwać chełpienie się zwymyslaniem kobiety? bo z pierwszego postu wyraźnie wynikało, że twoja reakcja nie była zwróceniem uwagi matce dziecka, a słowną agresją. czyżby klapem w dupę uczono, że nie mozna bić innych? a może: tych, takich-owakich można bić, a tamtych nie? zupełnie nie rozumiem. widzisz, wychowanie jest bardzo trudna sprawą. dzieci nie rodzą się z instrukcja obsługi. dzieci są takimi samymi ludźmi, jak dorośli. (no, powiedzmy.) czyli każde jest indywidualnością. nie ma uniwersalnej metody. bywa, że upłynie wiele wody, nim znalejdzie się drogę do dziecka. czasem nigdy rodzic jej nie znajduje. ale czy to powód, by poniewierać nim w miejscu publicznym? czym różni się twoje zachowanie od zachowania tej kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 13:37 Ty nadal nic nie rozumiesz. Czym innym jest skarcenie dziecka, a zgoła czym innym pastwienie sie nad nim. Ciągnięcie małego dzieciaka za ucho, tak, że dzieciak wisiał w powietrzu przez kilkanaście metrów jest sadyzmem. Wytłumaczę ci to plastycznie. Niosła go trzymając za ucho. Teraz rozumiesz? Czy ty wiesz, jaki to jest ból? Jeśli nadal nie, to wybacz stary. Nie mamy po co rozmawiać. Dla mnie to nie była matka, tylko kat w spódnicy. I takiego kata należy opierniczyć na perłowo ze szlaczkiem. Może ci sie to nadal nie podobać, mało mnie to obchodzi. A to, że wychowanie dziecka jest trudne, wie każdy rodzic. Nie musisz więc mnie tu uświadamiać. A pytanie "czym różni sie moje zachowanie od zachowania tej kobiety" jest co najmniej idiotyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 14:18 proszę cię. zaczęliśmy od tego, że ciągnęła go za ucho kilka metrów. potem z kilku metrów zrobiło się kilkanaście, a teraz dziecko jest już niesione w powietrzu. czy w nastepnym wątku bedzie już trzymanym za ucho dzieckiem kręcić młynka? chciałes wyjść na bohatera, ale przesadziłeś. och, naturalnie, że zdaje sobię sprawę z tego, jaki to może być ból. na szczęście nie był mi dany, więc nie wiem. równie dobrze mężczyzna nie ma prawa wypowiadać się w temacie ciąży i porodów, tak? bo nie wie przecież jaki to ból. a do rzeczy. ja nie mam nic przeciwko twojej misji i potrzeby naprawiania świata. jestem jak najbardziej "za"! tylko nie chwal się, bo potrzeba pokazania swojego bohaterstwa może kiedyś "ocalonym" bardzo zaszkodzić. nie widzę idiotyzmu w porownaniu zachowania kobiety (agresja fizyczna wobec słabszego) i twoim (agresja słowna wobec słabszego). były równie impulsywne, nieprzemyślane i szkodliwe. i, skoro puściły ci nerwy w takiej sytuacji, mam podstawy przypuszczać, że puszczają ci też w innych, że możesz stracić cierpliwość przez jakies, ja wiem..., dziecko? miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
brum.pl1 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 14:45 Gadasz jak perliczka, bez sensu. Może i jesteś facetem, ale brakuje ci jaj. Też życzę miłego weekendu, tylko pamiętaj o założeniu rajtuzek, bo ci przemarznie to czy owo. PS Nick wybrałeś sobie doskonale, nic dodać, nic ująć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jedynydorosły Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... IP: *.gprs.plus.pl 17.10.08, 21:41 brum.pl1 napisał: > Ty nadal nic nie rozumiesz. Czym innym jest skarcenie dziecka, a zgoła czym > innym pastwienie sie nad nim. > Dla mnie to nie była matka, tylko kat w spódnicy. I takiego kata należy > opierniczyć na perłowo ze szlaczkiem. Może ci sie to nadal nie podobać, mało > mnie to obchodzi. > A to, że wychowanie dziecka jest trudne, wie każdy rodzic. Nie musisz więc mnie > tu uświadamiać. A pytanie "czym różni sie moje zachowanie od zachowania tej > kobiety" jest co najmniej idiotyczne. Popieram Cię całkowicie. Wrażliwość na barbarzyńskie traktowanie dzieci nie jest wymysłem "lewaków" czy inaczej nazwanych "liberałów". To normalny ludzki odruch. Miałem przed laty podobne zdarzenie. Dzieciak, ok 4 lat, biegł chodnikiem, za nim szła mamuśka z psiapsiółką. W pewnym momencie dzieciak przewrócił się. Mamuśka podbiegła i z wrzaskiem " zobacz g-arzu, podarłeś nowe rajstopy" zaczęła odliczać "klapsy". Koło dziesiątego nie wytrzymałem i dałem jej takiego klapa jakiego nigdy przedtem i nigdy potem nikomu. I pomogło, nawet się bardzo nie stawiała. Może uznała, że mam prawo jako większy i silniejszy... Odpowiedz Link Zgłoś
zzyzx Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:24 Wszystko pięknie. Obawiam się tylko tego jak ta paniusia odreagowała na dziecku w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:31 a dlaczego uważasz, że dziecku dostanie się za bohaterstwo jego obrońcy? Odpowiedz Link Zgłoś
pluskwaparszywka Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 11:04 widzieliśmy i nie reagujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
rudolf.ss Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 12:46 mimka23 napisała: > ...daje mu "klapsy". Czy zareagujecie? A jeśli tak to w jaki sposób? Zareaguję w ten sposób, że w myślach pochwalę rodzica, za to że umie wychowywać dzieci i nie uległ tej chorej propagandzie HomoLewoFemi Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 14:29 Zareagowałam raz ale w przeciwną stronę. Było to w markecie. Dzieciak - upiór rozwalał wszystko na półkach z nabiałem. Mamusia reagowała w stopnu mocno umiarkowanym. Nie wytrzymałam w chwili, gdy smarkacz przedziurawił paluchem czwarte z kolei wieczko od jogurtu. Najpierw zapytalam, czy ma zamiar zaplacić za zniszczony towar, udała, że nie słyszy a dzieciak dalej szalal. Powiedzialam jej, że skoro sama nie potrafi przylać gó...arzowi to ja zaraz to zrobię i dam jej swoja komórkę, żeby zadzwoniła na Policję ze skargą na mnie. Ja odpowiem za swój czyn ale dzieciak dostanie darmową lekcję wychowawczą, którą zapamieta na długo. Paniusia chyba oczy by mi wydrapała, gdyby nie ocknęli sie ludzie, którzy przygladali sie sytuacji. Finał był taki, że mamusia szarpnęła potomka za rączkę, zapakowała przedziurawione jogurty do wózka i poszła w kierunku kasy. Mam nadzieję, że wyciągnęła wnioski z całego zdarzenia. ---------------------------------------------------------- Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi! Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 15:08 Jedyny klaps jaki widzialam na ulicy to taki, gdy dzieciak wyrwał sie matce i poiegł na jezdnie. Zasłużony. Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 17.10.08, 22:12 Zdjęcie komórką i informacja dla rodzica, że zgłaszam do odpowiedniej instancji. Tłuc czy kłócić się z sadystą/ką nie zamierzam. Niech się sam/a tłumaczy. Wszystkie tabloidy tylko czekają na takie przypadki. P.S. Syptomatyczne, że częściej widzi się matki tłukące dzieci na ulicy. Coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
jak-kania-dzdzu Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 18.10.08, 22:22 Wszystko pięknie, tylko że katowanie dzieci rzadko kiedy odbywa się na ulicy. Najczęściej widzimy po prostu klapsy dawane rozwydrzonym małym szantażystom. Przecież znaczna większość tych katowanych dzieci bita jest w domu, bo z nimi po prostu nikt nigdzie nie wychodzi. Ludzie łatwo wtrącają sie w życie innych w przestrzeni publicznej, jaką jest ulica czy sklep. Gorzej kiedy trzeba zapukać do kogoś do mieszkania i zapytać dlaczego płacz dziecka tak długo nie ustaje. Albo zadzwonić na policję i podać dane personalne, ewentualnie wystąpić w charakterze świadka. Odpowiedz Link Zgłoś
erba Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... 20.10.08, 13:33 No i ciekawe, czy po tym, jak tabloidy przejadą się po rodzince wzdłuż i wszerz, dziecko będzie bardziej szczęśliwe. Już sobie wyobrażam co biedakowi zgotują życzliwi koledzy w szkole. Klaps to nie katowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... IP: *.bb.sky.com 18.10.08, 22:35 nie widze w tym, tzn w daniu klapsów, nic złego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wieśniara Re: Widziecie na ulicy jak rodzic bije dziecko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 23:05 Akurat nie spotkałam rodzica bijącego dziecko na ulicy ale i owszem miałam inny przypadek parę lat temu. Wieżowiec, na którymś piętrze palarnia. Palę, okno otwarte i widzę jak jakiś facet goni dziecko. Przeskoczył dzieciak przez jedno ogrodzenie, ten za nim i dogonił go i jak dzieciak wspinał się na drugie ogrodzenie zwlekł go z niego i zaczął go okładać więc nie wytrzymałam i zaczełam krzyczeć (to było chyba 8 lub 9 piętro) niech Pan zostawi to dziecko bo wezwę policję. Facet wyluzował i krzyczy że mu coś tam zwinął a ja tylko odkrzyknełam żeby się z jego ojcem zmierzył bo jest mu równy i odpowiedzialny za to jak wychował syna lub wezwał policję a nie sam wymierzał karę dzieciakowi bo ma nad nim przewagę "wzrostową". Wisiałam na oknie dotąd aż nie byłam pewna że dzieciak może wrócić do domu - najpierw poszedł dzieciak w jedną stronę a facet za 3 minuty w przeciwną. I miałam jeszce inny przypadek jak facet chciał wepchnąć dziecko pod samochód na drodze szybkiego ruchu, nie będe się rozpisywać w każdym razie facet to był jakiś nie Polak a dziecko jak się okazało to 11-letni syn mojej dalekiej sąsiadki który wracał z Kościoła do domu. Te zdarzenia wymagały reakcji ale nie wiem czy wtrąciłabym się w relacje rodzic dziecko, choć pewnie gdyby nawet to dziecko gonił ojciec nie zostawiłabym tego bez komentarza bo wyglądało naprawdę groźnie nie wspominając o drugiej sytuacji. Uważam że jeżeli widać że dziecko się boi to trzeba mu pomóc. Nie mówię tu o dzieciach które niesamowicie się drą bo im mama zabawki nie kupiła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: merlinecaline Re: wredne IP: *.pools.arcor-ip.net 19.10.08, 20:13 Jak dziecko protestuje na glupie zachowanie rodzica, to ciebie nie boli? Tak sie zawsze godzilas na przemocowych starych, co ci wszystkiego odmawiali? No to wspolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
e-skin a po kiego ch reagować? 19.10.08, 22:03 jesli sobie na to zasłużyło to nic nam do tego! każdy rodzic ma prawo wychowaywać dzieci tak jak mu sie rzewnie podoba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meinführer Re: a po kiego ch reagować? IP: *.pools.arcor-ip.net 20.10.08, 14:22 Zeby takich s-now jak ty i twoj zmarly heiderek oraz jego adolf ziomal wyeliminowac. Odpowiedz Link Zgłoś
arek103 Trzeba dac klapsa rodzicowi 19.10.08, 23:47 mimka23 napisała: > ...daje mu "klapsy". Czy zareagujecie? A jeśli tak to w jaki sposób? Trzeba dac wtedy klapsa rodzicowi Odpowiedz Link Zgłoś